Autorka ma poczucie krzywdy, które juz w tytule wątku urasta do miana argumentu.
Podobne tematy
Autorka ma poczucie krzywdy, które juz w tytule wątku urasta do miana argumentu.
A mógłbyś to rozwinąć może?
adamajkis napisał/a:Autorka ma poczucie krzywdy, które juz w tytule wątku urasta do miana argumentu.
A mógłbyś to rozwinąć może?
no właśnie!
Dobra, ustalmy fakty.
1. Autorka chce mieć dzieci w ogóle i ma ostatni dzwonek, żeby zajść w ciąże.
2. Jej wybranek dzieci nie chce i pewnie jeszcze długo nie zechce.
3. Wybranek kompletnie nie widzi powagi sytuacji i nie chce jej widzieć.
4. Wybranek traktuje ten związek jako przejściowy.
Autorko, właśnie stajesz przed decyzją i masz 3 wyjścia:
1. Odejść od człowieka, który nie chce mieć dzieci i poszukać odpowiedniego dla Ciebie partnera i z nim zajść w ciąże.
2. Zostać i zrezygnować z dziecka dla partnera, który traktuje ten związek jak przejściowy.
3. Zrobić sobie dziecko z partnerem nie pytając go o zdanie i odejść od niego z dzieckiem.
Teo zapomniałaś punkt 4. Skorzystaj z banku spermy. W ten sposób nikt Ci nie będzie zarzucał że chcesz kogoś w ojcostwo wrobić
Teo zapomniałaś punkt 4. Skorzystaj z banku spermy. W ten sposób nikt Ci nie będzie zarzucał że chcesz kogoś w ojcostwo wrobić
Też można. Poza tym ona nie musi nikogo wrabiać, przecież może zajść w ciąże i odejść, a po porodzie w dokumentach wpisać "ojciec nie znany" i sprawa rozwiązana. On nie będzie płacił alimentów i nie będzie ojcem, a ona będzie miała dziecko.
Jozefina napisał/a:Teo zapomniałaś punkt 4. Skorzystaj z banku spermy. W ten sposób nikt Ci nie będzie zarzucał że chcesz kogoś w ojcostwo wrobić
Też można. Poza tym ona nie musi nikogo wrabiać, przecież może zajść w ciąże i odejść, a po porodzie w dokumentach wpisać "ojciec nie znany" i sprawa rozwiązana. On nie będzie płacił alimentów i nie będzie ojcem, a ona będzie miała dziecko.
Nie wiem, czy chciałabym urodzić dziecko kogoś takiego.
Teo napisał/a:Jozefina napisał/a:Teo zapomniałaś punkt 4. Skorzystaj z banku spermy. W ten sposób nikt Ci nie będzie zarzucał że chcesz kogoś w ojcostwo wrobić
Też można. Poza tym ona nie musi nikogo wrabiać, przecież może zajść w ciąże i odejść, a po porodzie w dokumentach wpisać "ojciec nie znany" i sprawa rozwiązana. On nie będzie płacił alimentów i nie będzie ojcem, a ona będzie miała dziecko.
Nie wiem, czy chciałabym urodzić dziecko kogoś takiego.
A dziecko będzie miało całe życie w papierach Ojciec NN, bo mamusia chciała się spełnić jako kobieta, tja.
Mi bliżej do Twojego chłopaka. Rozumiem, że jest beznadziejnym dzieciakiem, przekłada ślub, nie nadaje się na "poważne związki", ale co to u licha jest poważny związek? Rozumiem też Ciebie, bo zapewne pragnienie posiadania dziecka ze świadomością, że masz na to mało czasu jest olbrzymie. Ale on może mieć prawo nie chcieć być ojcem. I nic tego nie zmienia - czy Ty masz mało czasu czy też nie. A łapanie go na wpadkę jest poniżej poziomu...
Autorka ma wybrać, bo nie da się zjeść ciastka i mieć ciastko. Facet dziecka nie chce i trucie o tym ciągle nic tu nie zmieni. To nie jest tak, że jej chcenie potomka jest ważniejsze niż jego niechęć do takowego. Facet nie ma obowiązku rzucić wszystkiego i się zgodzić, tylko dlatego, że ona musi teraz zajść w ciążę.
Chyba najlepszym rozwiązaniem jest rozstanie się, bo tu po prostu nie ma jedności celów.
bardzo wspolczuje, bardzo. Pytanie brzmi jak bardzo jest wazne dla ciebie aby miec wlasne dziecko.
Jesli facet mowi, ze nie chce dziecka, tzn., ze nie chce, i wielce prawdopodobne ze jesli sie ono pojawi to nie bedzie ci w niczym pomagal, co oslabi wasze stosunki, a ty latami bedziesz o tym pamietac. Po jakims czasie, jak dziecko podrosnie i bedzie krzyczec TATA, kocham i takie tam, jest rowniez prawdopodobne ze bedzie bardzo dziecko kochal, ale pierwszy rok po urodzeniu bedzie bardzo ciezki. O ile on przy tobie w ogole zostanie.
Jesli na dziecku zalezy ci bardziej niz na czymkolwiek, to je sobie zrob i nie patrz na nic (zgoda faceta w sumie nie jest konieczna, wiesz o czym mowie). Ale w konsenkwecji mozesz zostac sama z dzieckiem, musisz to brac pod uwage.
Trzymaj sie
Jesli na dziecku zalezy ci bardziej niz na czymkolwiek, to je sobie zrob i nie patrz na nic (zgoda faceta w sumie nie jest konieczna, wiesz o czym mowie). Ale w konsenkwecji mozesz zostac sama z dzieckiem, musisz to brac pod uwage.
Trzymaj sie
Ręce mi opadły.
Rozstanie jest najlepszym wyjściem.
Ja trochę rozumiem autorkę, ma 30 lat, facet nie zdecydowany, związek jako tako funkcjonuje.
Czas leci, młodsza autorka juz nie będzie.
I tu jest pytanie tkwić w zwiazku w którym facet na razie dziecka nie chce i nie wiadomo czy w ogóle będzie chcial czy szukać szczescia gdzie indziej ? O to jest pytanie.
Ktoś tu napisał ze mozna oszukać partnera zrobić sobie dziecko i zerwać.
Ja za takim sposobem nie jestem.
Za parę lat, dziecko będzie juz na tyle kumate zapyta sie mamusi kim jest mój tato i czemu mamus sie z nim rozstałaś ? A bo wiesz synku/córeczko bardzo chcialam miec dziecko (ciebie) i go wrobiłam.
Ja rozumiem ze to jest naprawdę ciezka sytuacja ale naprawdę tego partnera bym nie wrabiala w dziecko. Nawet jeśli ojciec będzie nie znany - kwestia czasu i dawny partner sie dowie i w cale bym sie nie zdziwiła jakby byl zly.
Jahera napisał/a:Jesli na dziecku zalezy ci bardziej niz na czymkolwiek, to je sobie zrob i nie patrz na nic (zgoda faceta w sumie nie jest konieczna, wiesz o czym mowie). Ale w konsenkwecji mozesz zostac sama z dzieckiem, musisz to brac pod uwage.
Trzymaj sie
Ręce mi opadły.
Chyba nie tylko Tobie!
Rada roku, zrób se dziecko i po kłopocie.. facet niech Cię tylko zapyli i z głowy..
A co jeśli autorka przypuszczalnie tak zrobi, tatuś po kilku latach się ocknie, wniesie o ustalenie ojcostwa i np będzie chciał dziecko odebrać? Krzywde w ten sposób autorka zrobiłaby przede wszystkim dziecku..!
Autorko! Mam nadzieję, że trochę oleju w głowie masz i podejmiesz mądrą decyzję.. Bo niektóre rady są tu tak głupie, że aż boli.
Teo zapomniałaś punkt 4. Skorzystaj z banku spermy. W ten sposób nikt Ci nie będzie zarzucał że chcesz kogoś w ojcostwo wrobić
Czy nie jest tak, że w Polsce tylko małżeństwa mogą skorzystać z banku?
Jozefina napisał/a:Teo zapomniałaś punkt 4. Skorzystaj z banku spermy. W ten sposób nikt Ci nie będzie zarzucał że chcesz kogoś w ojcostwo wrobić
Czy nie jest tak, że w Polsce tylko małżeństwa mogą skorzystać z banku?
Pierwsze słyszę.
81 2014-10-08 21:17:32 Ostatnio edytowany przez maga164 (2014-10-08 21:22:25)
maga164 napisał/a:Jozefina napisał/a:Teo zapomniałaś punkt 4. Skorzystaj z banku spermy. W ten sposób nikt Ci nie będzie zarzucał że chcesz kogoś w ojcostwo wrobić
Czy nie jest tak, że w Polsce tylko małżeństwa mogą skorzystać z banku?
Pierwsze słyszę.
Właśnie sprawdziłam, że jednak nie mogą skorzystać. Przynajmniej nie oficjalnie.
cyt.:
"Teoretycznie każdy ma wolny dostęp i prawo do korzystania z banku spermy. Ale ponieważ zgodnie z polskim prawem, dziecko musi mieć ojca i matkę, samotne kobiety, które chcą mieć dzieci i same je wychowywać, oficjalnie nie mogą korzystać z banków nasienia."
Teraz jestem skonfundowana... W innym źródle jest napisane że mogą...
Cynicznahipo napisał/a:Jahera napisał/a:Jesli na dziecku zalezy ci bardziej niz na czymkolwiek, to je sobie zrob i nie patrz na nic (zgoda faceta w sumie nie jest konieczna, wiesz o czym mowie). Ale w konsenkwecji mozesz zostac sama z dzieckiem, musisz to brac pod uwage.
Trzymaj sie
Ręce mi opadły.
Chyba nie tylko Tobie!
Rada roku, zrób se dziecko i po kłopocie.. facet niech Cię tylko zapyli i z głowy..A co jeśli autorka przypuszczalnie tak zrobi, tatuś po kilku latach się ocknie, wniesie o ustalenie ojcostwa i np będzie chciał dziecko odebrać? Krzywde w ten sposób autorka zrobiłaby przede wszystkim dziecku..!
Autorko! Mam nadzieję, że trochę oleju w głowie masz i podejmiesz mądrą decyzję.. Bo niektóre rady są tu tak głupie, że aż boli.
Potencjalny tatuś nie chce dziecka. Gdyby się umówili i on by oddał nasienie do banku spermy i ona się nim zapłodniła, to wtedy bardziej humanitarny sposób? Wielkie mi co, zrobić sobie dziecko i umówić się z facetem, że nie będzie miał żadnych praw i obowiązków bo i tak dziecka nie chce. Jaki Wy widzicie problem, bo ja nie wiem? A to, że dziecko będzie miało w papierach ojciec nieznany, to co? Umrze przez to? Zachoruje na śmiertelną chorobę? A kto powiedział, że za kilka lat Autorka nie znajdzie sobie odpowiedniego i kochającego partnera, który nie stanie się ojcem dla jej dziecka? To naprawdę takie istotne dla egzystencji człowieka, żeby miał w papierach wpisane imię ojca?!
Na temat banku spermy się nie wypowiem...
Umówić się do tych praw można.. a co jeśli jednak autorce w życiu się dobrze nie powiedzie i po jakimś czasie stwierdzi, że może warto wysępić alimenty od ojca dziecka? Lub tak jak pisałam wcześniej.. co jesli ojcu dziecka jednak zachce się być "tatusiem".. a dziewczyna będzie miała życie dawno poukładane? I tak źle i tak nie dobrze.
W tym wypadku jedynym sensownym wyjściem, przy takiej chęci posiadania dziecka tu i teraz, jest rezygnacja z faceta, z którym nie widzi perspektyw na dalsze, wspólne życie..
Bo co jeśli go "zmusi" do tego.. co jeśli tata nie pokocha dziecka? No chyba, że autorce uśmiecha się bycie samotną matką..
A co jeśli ta chęć posiadania dziecka zamieni się w niechęć do niego, bo tatuś ich zostawił?
Oczywiście to tylko takie gdybanie...
Ale posiadanie dziecka to nie posiadanie zabawki, to branie za niego pełnej odpowiedzialności..
84 2014-10-08 23:55:44 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2014-10-08 23:57:09)
No pewnie!
Najlepiej zerwać z NARZECZONYM, z powodu dziecka.
Wy macie coś czego facet nie ma, instynkt macierzyński.
I on może, tego nie rozumieć. Ja na przykład nie widzę sensu posiadania dzieci. I według mnie, to dzieci robi się po to, aby zrobić z nich zabawki. Widzę to wszędzie. No po co mi dzieci? Przecież to nic mi nie da. A was drogie Kobity złapie instynkt macierzyński zrobicie, wszystko aby to dziecko mieć. Choćby rzuceniem chłopaka. Ale co autorka straci, jak nie będzie miała dziecka? Nie zaspokojony instynkt? Czy chęć chwalenia się koleżanką? Lub wstawiania pierdyliard zdjęć pociechy na FB?
No pewnie!
Najlepiej zerwać z NARZECZONYM, z powodu dziecka.
Wy macie coś czego facet nie ma, instynkt macierzyński.
I on może, tego nie rozumieć. Ja na przykład nie widzę sensu posiadania dzieci.
To powinieneś o tym poinformować swoją partnerkę - bo być może liczy że w przyszłości zdecydujecie się na dziecko. Każdy ma swoje pragnienia, a brak zrozumienia dla tak biologicznie napędzanej potrzeby jest dziwny. Owszem - można nie chcieć. Ktoś woli za pieniądze które musiałby wydać na dziecko zwiedzić świat, lub zwyczajnie dzieci go okrutnie męczą. Dla mnie to jest akurat dobry powód by się rozstać, skoro nie mogą się dogadać w tak podstawowej kwestii.
I według mnie, to dzieci robi się po to, aby zrobić z nich zabawki. Widzę to wszędzie. No po co mi dzieci? Przecież to nic mi nie da.
Nie wszystko w życiu musi prowadzić do bezpośrednich zysków - zapytaj obecnych tutaj matek - czy liczą na profity z posiadania dziecka czy po prostu cieszą się że jest i chcą je wyprowadzić na szczęśliwych i zaradnych ludzi.
A was drogie Kobity złapie instynkt macierzyński zrobicie, wszystko aby to dziecko mieć. Choćby rzuceniem chłopaka. Ale co autorka straci, jak nie będzie miała dziecka? Nie zaspokojony instynkt? Czy chęć chwalenia się koleżanką? Lub wstawiania pierdyliard zdjęć pociechy na FB?
Wątpię żebyśmy doszli do porozumienia, jeśli tym jest dla ciebie macierzyństwo (i pewnie ojcostwo tak samo).
minia23 napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Ręce mi opadły.
Chyba nie tylko Tobie!
Rada roku, zrób se dziecko i po kłopocie.. facet niech Cię tylko zapyli i z głowy..A co jeśli autorka przypuszczalnie tak zrobi, tatuś po kilku latach się ocknie, wniesie o ustalenie ojcostwa i np będzie chciał dziecko odebrać? Krzywde w ten sposób autorka zrobiłaby przede wszystkim dziecku..!
Autorko! Mam nadzieję, że trochę oleju w głowie masz i podejmiesz mądrą decyzję.. Bo niektóre rady są tu tak głupie, że aż boli.
Potencjalny tatuś nie chce dziecka. Gdyby się umówili i on by oddał nasienie do banku spermy i ona się nim zapłodniła, to wtedy bardziej humanitarny sposób? Wielkie mi co, zrobić sobie dziecko i umówić się z facetem, że nie będzie miał żadnych praw i obowiązków bo i tak dziecka nie chce. Jaki Wy widzicie problem, bo ja nie wiem? A to, że dziecko będzie miało w papierach ojciec nieznany, to co? Umrze przez to? Zachoruje na śmiertelną chorobę? A kto powiedział, że za kilka lat Autorka nie znajdzie sobie odpowiedniego i kochającego partnera, który nie stanie się ojcem dla jej dziecka? To naprawdę takie istotne dla egzystencji człowieka, żeby miał w papierach wpisane imię ojca?!
otoz to. prosze wytlumaczcie mi bo nie rozumiem czegos:
1) zrobienie sobie dziecka z obecnym facetem, bo to ostatni moment, nawet wbrew jego woli jest czyms ohydnym wg was bo dziecko nie bedzie znac ojca itd, ojciec sie wyprze i matka bedzie sama z dzieckiem (scenariusz prawdopodobny, ale nie jedyny, moze sie okazac ze ojciec po jakims czasie dojrzeje, doceni sytuacje i bedzie szczesliwym tatusiem i mial szczesliwa rodzine)
2) matka zostawia faceta bo on nie chce dziecka, skorzysta z banku spermy, zostanie z pewnoscia samotna matka, a dziecko i tak ojca znac nie bedzie. Dolaczam sie wiec do pytania powyzej: dlaczego pierwsza propozycja jest nie do przyjecia, a druga wrecz heroiczna, bo nie czaje
Rozumiem, że obecnie zaufanie, szacunek, szczerość, uczciwość, to często towary deficytowe. Szkoda.
Czym różnią się przytoczone wyżej dwie sytuacje?
Świadomością i zgodą dawcy. Tylko tyle i aż tyle.
Edit:
Postawy 'biorczyni' w obu sytuacjach też są różne.
88 2014-10-09 12:35:31 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-10-09 13:11:22)
jahera tekst usunięty przez moderatora
twoim zdaniem życie naprawdę polega na tym, żeby "sobie robić dobrze" bez względu na wolną wolę i koszta po stronie innych?
tekst usunięty przez moderatora
89 2014-10-09 13:11:18 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-10-09 13:13:38)
jahera tekst usunięty przez moderatora
twoim zdaniem życie naprawdę polega na tym, żeby "sobie robić dobrze" bez względu na wolną wolę i koszta po stronie innych?tekst usunięty przez moderatora
Przepraszam, ale ja nie rozumiem... Uważasz chęć posiadania dziecka - nowego człowieka, jest jakimś "widzi mi się" i "robieniem sobie dobrze"?! Przecież jeśli ona chce mieć dziecko, to w obecnej chwili sprawa jest priorytetowa, bo chłopa to ona sobie zawsze znajdzie, a w ciąże NIE, bo to jej ostatni gwizdek. I nie mam pojęcia, czemu najechałaś tak na jahere, ale wydaje mi się, że wylałaś tutaj jakieś frustracje z innych wątków.
90 2014-10-09 13:13:16 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-10-09 13:14:10)
Elle88 napisał/a:jahera tekst usunięty przez moderatora
twoim zdaniem życie naprawdę polega na tym, żeby "sobie robić dobrze" bez względu na wolną wolę i koszta po stronie innych?tekst usunięty przez moderatora
Przepraszam, ale ja nie rozumiem... Uważasz chęć posiadania dziecka - nowego człowieka, jest jakimś "widzi mi się" i "robieniem sobie dobrze"?! Przecież jeśli ona chce mieć dziecko, to w obecnej chwili sprawa jest priorytetowa, bo chłopa to ona sobie zawsze znajdzie, a w ciąże NIE, bo to jej ostatni gwizdek. I nie mam pojęcia, czemu najechałaś tak na jahere, ale wydaje mi się, że wylałaś tutaj jakieś frustracje z innych wątków.
Teo, to niech sobie znajdzie takiego chłopa, który się na to zgodzi i ją świadomie zapłodni.
Co z Wami, dziewczyny? Czy dla Was ''nie chcę'' już nic nie znaczy?
Teo napisał/a:Elle88 napisał/a:jahera tekst usunięty przez moderatora
twoim zdaniem życie naprawdę polega na tym, żeby "sobie robić dobrze" bez względu na wolną wolę i koszta po stronie innych?tekst usunięty przez moderatora
Przepraszam, ale ja nie rozumiem... Uważasz chęć posiadania dziecka - nowego człowieka, jest jakimś "widzi mi się" i "robieniem sobie dobrze"?! Przecież jeśli ona chce mieć dziecko, to w obecnej chwili sprawa jest priorytetowa, bo chłopa to ona sobie zawsze znajdzie, a w ciąże NIE, bo to jej ostatni gwizdek. I nie mam pojęcia, czemu najechałaś tak na jahere, ale wydaje mi się, że wylałaś tutaj jakieś frustracje z innych wątków.
Teo, to niech sobie znajdzie takiego chłopa, który się na to zgodzi i ją świadomie zapłodni.
Co z Wami, dziewczyny? Czy dla Was ''nie chcę'' już nic nie znaczy?
Noale, kto powiedział, że jej obecny nie będzie chciał jej zapłodnić jeśli zapewni go, że żadnych alimentów i praw mieć nie będzie?
No dobra, a gdyby nie miała problemów ginekologiczny i najnormalniej w świecie wpadła, to co wtedy? On nadal by mówił, że dziecka nie chce i ona by odeszła i co? Przecież sytuacja jest prawie taka sama. Przecież nikt jej nie mówi, żeby zaszła i naciągnęła go na alimenty, ona chce tylko zajść w ciążę.
Cynicznahipo napisał/a:Teo napisał/a:Przepraszam, ale ja nie rozumiem... Uważasz chęć posiadania dziecka - nowego człowieka, jest jakimś "widzi mi się" i "robieniem sobie dobrze"?! Przecież jeśli ona chce mieć dziecko, to w obecnej chwili sprawa jest priorytetowa, bo chłopa to ona sobie zawsze znajdzie, a w ciąże NIE, bo to jej ostatni gwizdek. I nie mam pojęcia, czemu najechałaś tak na jahere, ale wydaje mi się, że wylałaś tutaj jakieś frustracje z innych wątków.
Teo, to niech sobie znajdzie takiego chłopa, który się na to zgodzi i ją świadomie zapłodni.
Co z Wami, dziewczyny? Czy dla Was ''nie chcę'' już nic nie znaczy?Noale, kto powiedział, że jej obecny nie będzie chciał jej zapłodnić jeśli zapewni go, że żadnych alimentów i praw mieć nie będzie?
No dobra, a gdyby nie miała problemów ginekologiczny i najnormalniej w świecie wpadła, to co wtedy? On nadal by mówił, że dziecka nie chce i ona by odeszła i co? Przecież sytuacja jest prawie taka sama. Przecież nikt jej nie mówi, żeby zaszła i naciągnęła go na alimenty, ona chce tylko zajść w ciążę.
Teo, a zapewnisz faceta na 100%, że za jakiś czas Autorce nie odbije i nie stwierdzi, że jak zrobił dziecko, to niech płaci?
Sytuacja jest taka, że ona dziecko chce, a on nie, więc mnie nie interesuje, co by było, jakby zaliczyli wpadkę.
93 2014-10-09 13:28:53 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-09 13:44:21)
a od kiedy to o "zrobieniu dziecka" decyduje tylko 1 strona w małżeństwie? Sprowadzacie wolną wolę faceta do woli ..pająka chodzącego po ścianie, a potem dziwicie się, że facet obawia się, że zostanie wrobiony w coś innego (jak alimenty, skoro o taki "szczegół" jak dziecko nikt go nie pytał).
Facet NIE CHCE dziecka i ma prawo - z miliardów powodów - nie chcieć. Problemem nie jest to, że on nie chce, tylko że taka rozmowa nie odbyła się dużo wcześniej, a jeśli nawet to autorka nic z tą wiedzą 'na NIE' ,nie zrobiła tylko czekała, aż może on jakimś cudem zdanie zmieni.
A facet nie chce: nie lubi dzieci, nie marzy mu się taka odpowiedzialność, wypalił się itp. -cokolwiek. Ma prawo. Co to za zmuszanie?
Pomimo tego, że rozumiem rozczarowanie autorki to nie widzę w wymuszaniu na kimś tak odpowiedzialnej decyzji cienia odpowiedzialności po Jej stronie.
To jakiś absurd, ale wszyscy kiwają głowami ze zrozumieniem, no bo jak to? Nie chce dziecka? Toż to potwór! Trzeba na siłę go wmanewrować w temat i "może się przekona".. masakra.
O..a potem konsekwencje jak w wątku powyżej @by Kamila29 (choć tu inna sprawa o tyle, że facet na ślub z autorką się "niby" zgodził - niby, bo tylko na logikę, a podświadomie widać nie dojrzał do tej decyzji. Tu mamy odwrotnie - facet ŚWIADOMIE nie chce dziecka, a jest mu stawiane ultimatum)
Teo napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Teo, to niech sobie znajdzie takiego chłopa, który się na to zgodzi i ją świadomie zapłodni.
Co z Wami, dziewczyny? Czy dla Was ''nie chcę'' już nic nie znaczy?Noale, kto powiedział, że jej obecny nie będzie chciał jej zapłodnić jeśli zapewni go, że żadnych alimentów i praw mieć nie będzie?
No dobra, a gdyby nie miała problemów ginekologiczny i najnormalniej w świecie wpadła, to co wtedy? On nadal by mówił, że dziecka nie chce i ona by odeszła i co? Przecież sytuacja jest prawie taka sama. Przecież nikt jej nie mówi, żeby zaszła i naciągnęła go na alimenty, ona chce tylko zajść w ciążę.
Teo, a zapewnisz faceta na 100%, że za jakiś czas Autorce nie odbije i nie stwierdzi, że jak zrobił dziecko, to niech płaci?
Sytuacja jest taka, że ona dziecko chce, a on nie, więc mnie nie interesuje, co by było, jakby zaliczyli wpadkę.
Z tego co się orientuję, to alimentów nie można się zrzec. Nic nie zagwarantuje więc facetowi że nie będzie bulił.
Współczuję niektórym takiego podejścia do życia..
Nie mówimy tu o wpadce tylko o świadomym wymuszeniu na facecie zapłodnienia autorki.. W tej chwili liczy się tylko jej zdanie i jej sytuacja a nikt nie myśli o facecie tylko od razu się go demonizuje..
Moim zdaniem mądrze zrobił mówiąc autorce, że nie chce dziecka... Bo może on nie jest gotowy, bo może się boi, że nie podoła temu "wyzwaniu" lub po prostu autorka nie jest osobą z którą on chce dziecko mieć..
Lub ma takie widzi mi się
Jak autorka tylko w drugą stronę..
Jeszcze raz powtarzam... niech sobie znajdzie faceta, który pokocha ją i będzie chciał mieć z nią to dziecko.. a zdanie obecnego niech uszanuje...
Cynicznahipo napisał/a:Teo napisał/a:Noale, kto powiedział, że jej obecny nie będzie chciał jej zapłodnić jeśli zapewni go, że żadnych alimentów i praw mieć nie będzie?
No dobra, a gdyby nie miała problemów ginekologiczny i najnormalniej w świecie wpadła, to co wtedy? On nadal by mówił, że dziecka nie chce i ona by odeszła i co? Przecież sytuacja jest prawie taka sama. Przecież nikt jej nie mówi, żeby zaszła i naciągnęła go na alimenty, ona chce tylko zajść w ciążę.
Teo, a zapewnisz faceta na 100%, że za jakiś czas Autorce nie odbije i nie stwierdzi, że jak zrobił dziecko, to niech płaci?
Sytuacja jest taka, że ona dziecko chce, a on nie, więc mnie nie interesuje, co by było, jakby zaliczyli wpadkę.Z tego co się orientuję, to alimentów nie można się zrzec. Nic nie zagwarantuje więc facetowi że nie będzie bulił.
Można w urzędzie wpisać "ojciec nieznany" i nie ma alimentów i praw.
Współczuję niektórym takiego podejścia do życia..
Nie mówimy tu o wpadce tylko o świadomym wymuszeniu na facecie zapłodnienia autorki.. W tej chwili liczy się tylko jej zdanie i jej sytuacja a nikt nie myśli o facecie tylko od razu się go demonizuje..
Moim zdaniem mądrze zrobił mówiąc autorce, że nie chce dziecka... Bo może on nie jest gotowy, bo może się boi, że nie podoła temu "wyzwaniu" lub po prostu autorka nie jest osobą z którą on chce dziecko mieć..
Lub ma takie widzi mi sięJak autorka tylko w drugą stronę..
Jeszcze raz powtarzam... niech sobie znajdzie faceta, który pokocha ją i będzie chciał mieć z nią to dziecko.. a zdanie obecnego niech uszanuje...
Ale kto go chce zmuszać? Można go zapytać, coś ustalić, pogadać, przedstawić fakty.
Jasne, pogadać zawsze można.
Ale kto go chce zmuszać? Można go zapytać, coś ustalić, pogadać, przedstawić fakty.
Ale autorka rozmawiała, fakty przedstawiła.. a on powiedział, że nie chce się "utopić"... a ona i tak na siłę chce dopiąć swego.
Elle88 napisał/a:jahera tekst usunięty przez moderatora
twoim zdaniem życie naprawdę polega na tym, żeby "sobie robić dobrze" bez względu na wolną wolę i koszta po stronie innych?tekst usunięty przez moderatora
Przepraszam, ale ja nie rozumiem... Uważasz chęć posiadania dziecka - nowego człowieka, jest jakimś "widzi mi się" i "robieniem sobie dobrze"?! Przecież jeśli ona chce mieć dziecko, to w obecnej chwili sprawa jest priorytetowa, bo chłopa to ona sobie zawsze znajdzie, a w ciąże NIE, bo to jej ostatni gwizdek. I nie mam pojęcia, czemu najechałaś tak na jahere, ale wydaje mi się, że wylałaś tutaj jakieś frustracje z innych wątków.
Niektorzy po prostu nie rozumieja do czego sluzy forum, ze to nie miejsce na wojny swiatopogladowe i okazja do umoralniania innych, a jedynie umozliwienie wypowiedzenie sie kazdemu, kto chce sie swoim zdaniem podzielic z autorem, a celem tego ma byc POMOC autorowi. Warto o tym pamietac.
Autorko...masz naprawde trudny orzech do zgryzienia. Ale jest kilka faktow ktore trzeba sobie uswiadomic a inne ustalic:
1. to nie jest twoj chlopak. To jest narzeczony. Zareczajac sie pytal "czy zostaniesz moja zona?", chcial wiec zalozyc rodzine. Tak. Rodzina, z punktu widzenia biologii, filozofii, historii a nawet w wiekszosci konstytucji jest zapis o rodzinie, ze sluzy ona do reprodukcji. Rodzina to rodzice i dzieci.
2. Nie rozmawialiscie wczesniej o dzieciach? Szkoda, ale wina lezy po JEGO stronie. Skoro jest przeciwnikiem dzieci, to nalezalo cie uprzedzic podczas zareczyn lub przed. Chec posiadania dzieci jest naturalna potrzeba kobiet i kazdy facet dobrze to wie, ale woli o tym nie myslec, bo przeciez bzykac trzeba. Tymczasem, jesli rzeczywiscie W OGOLE NIGDY nie chce miec dzieci, to mial zasrany obowiazek ci o tym powiedziec.
3. Wiekszosc mezczyzn tak naprawde nie jest przekonanych do posiadania dzieci. Czesc ma, bo sie zdarzylo, nastepna czesc, bo kocha swoje partnerki a one chca miec, wiec z milosci do nich sie zgadzaja, jeszcze inni "bo wszyscy maja, fajnie miec syna", tak naprawde chyba niewielki procent mezczyzn odczuwa potrzebe splodzenia potomstwa, jest przekonanych ze super zalozyc rodzine i z cala odpowiedzialnoscia podejmuja taka decyzje. Wiekszosc naszych znajomych zaczynalo tak: kobieta mowi do faceta "kochanie, a moze bysmy...." - "my? dziecko? no nie wiem...".
4. KAZDY, kto podejmuje wspolzycie, musi zdawac sobie sprawe, ze moze pojawic sie dziecko. CO znaczy ze "on nie chce dziecka, zrozumcie go, biedny facet, nie jest gotowy!", a jest gotowy zeby bzykac? CO znaczy "wrabiac w dziecko", malo to dzieci rodzi sie na pigulkach, plastrach, spiralkach, o peknietych gumkach nie wspominajac? Kwestia tylko sumienia autorki, jej uczciwosci wobec nrzeczonego, ona sama musi czuc sie dobrze ze swoja decyzja.
5. Autorko : odpowiedz osbie na pytanie, czy naprawde chcesz miec dziecko, a w gre nie wchodzi np. w przyszlosci adopcja. Zastanow sie, ile to dla ciebie znaczy i czy jestes gotowa poniesc konswenkcje samotnego macierzynstwa. Jesli bardzo pragniesz dziecka, nie zagluszaj tego uczucia.
Mam taka ciotke, bardzo chciala miec dziecko, ale najpierw nie mieli mieszkania, potem pracy, potem znowu jakies inne powody, potem on wyjechal za granice, jak juz sie dorobil, zaczeli sie starac, ale po dwoch latach on zmarl na raka. Po kilku latach poznala innego faceta, ale byla juz za stara (miala cos kolo 40-tki). Dzis sie rozeszli, a ona jest typowa bezdzietna stara panna, zgorzkniala, z ktora nie da sie o niczym pogadac - a pamietam czasy gdy byla zajebista babka z niej.
6. zastanow sie tez czy chcesz naprawde byc z tak niedojrzalym mezczyzna.
Tylko ty sama mozesz sie uszczesliwic, ale musisz wiedziec czego chcesz naprawde, i CZY DZIECKO JEST TWOIM PRIORYTETEM. Jesli tak, to dzialaj zgodnie z wlasnym sumieniem, bo potem moze byc juz za pozno.
100 2014-10-09 18:01:39 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-10-09 18:02:25)
2. Nie rozmawialiscie wczesniej o dzieciach? Szkoda, ale wina lezy po JEGO stronie. Skoro jest przeciwnikiem dzieci, to nalezalo cie uprzedzic podczas zareczyn lub przed.
Jahera, a skąd wiesz, że facet w ogóle nie chce dzieci? Bo ja zrozumiałam, że chce, tylko jeszcze nie teraz.
Aha i druga strona też mogła zapytać - to nie boli. Ogólnie mam wrażenie, że komunikacja kuleje...
Jahera napisał/a:2. Nie rozmawialiscie wczesniej o dzieciach? Szkoda, ale wina lezy po JEGO stronie. Skoro jest przeciwnikiem dzieci, to nalezalo cie uprzedzic podczas zareczyn lub przed.
Jahera, a skąd wiesz, że facet w ogóle nie chce dzieci? Bo ja zrozumiałam, że chce, tylko jeszcze nie teraz.
Aha i druga strona też mogła zapytać - to nie boli. Ogólnie mam wrażenie, że komunikacja kuleje...
no, to prawda, moze KIEDYS chce. Tylko ze w tej sytuacji, w jakies zycie ich postanowilo, nie ma KIEDYS. Teraz albo w ogole. Musi to wziac na klate i decydowac teraz, tez mu wspolczuje, ale life is brutal.
Druga strona moze pytac i twierdzic, jesli wnosi to cos do dyskusji i rozwija watek, pomaga autorowi, a nie jest bezposrednim i personalnym atakiem w stosunku do innego uzytkownika, ktora smie miec inne zdanie. Zreszta moderator wyrzucil czesc jej wypowiedzi raczej nie bezpodstawnie.
Na chwilę obecną zdecydował, że nie chce. Ma do tego prawo.
Druga strona moze pytac i twierdzic, jesli wnosi to cos do dyskusji i rozwija watek, pomaga autorowi, a nie jest bezposrednim i personalnym atakiem w stosunku do innego uzytkownika, ktora smie miec inne zdanie. Zreszta moderator wyrzucil czesc jej wypowiedzi raczej nie bezpodstawnie.
Ale ja nie o tym... Chodziło mi o to, że Autorka również na początku znajomości mogła zapytać, jaki jest jego stosunek do dzieci i czy chciałby zostać ojcem w przyszłości..
103 2014-10-09 18:44:53 Ostatnio edytowany przez Jahera (2014-10-09 18:45:50)
Na chwilę obecną zdecydował, że nie chce. Ma do tego prawo.
no tak, ma prawo, ale tez autorka zostaje postawiona w bardzo trudnej sytuacji. Dlatego mi sie zdaje ze pierwszorzedne pytanie to... jak bardzo pragne dziecka i czy to priorytet? I wtedy zdecydowac czy i jak to osiagac, zgodnie z wlasnym sumieniem. Naprawde wspolczuje to malo powiedziane... eh.
Druga strona moze pytac i twierdzic, jesli wnosi to cos do dyskusji i rozwija watek, pomaga autorowi, a nie jest bezposrednim i personalnym atakiem w stosunku do innego uzytkownika, ktora smie miec inne zdanie. Zreszta moderator wyrzucil czesc jej wypowiedzi raczej nie bezpodstawnie.
Ale ja nie o tym... Chodziło mi o to, że Autorka również na początku znajomości mogła zapytać, jaki jest jego stosunek do dzieci i czy chciałby zostać ojcem w przyszłości..
acha, ok:) No mogla, mogla, ale wiesz jacy sa faceci, ktory ci powie ze "wow, super, zrobmy se dziecko:)". No chyba ze sie myle i macie takie pozytywne doswiadczenia, Cynicznahipo?:)
Komunikacja kuleje u nich, to prawda.
Autorko, czy czujesz sie kochana przez niego? bo niektore wypowiedzi twoje ("traktuje mnie jak kucharke/sprzataczke") budza watpliwosci.
Cynicznahipo napisał/a:Na chwilę obecną zdecydował, że nie chce. Ma do tego prawo.
no tak, ma prawo, ale tez autorka zostaje postawiona w bardzo trudnej sytuacji. Dlatego mi sie zdaje ze pierwszorzedne pytanie to... jak bardzo pragne dziecka i czy to priorytet? I wtedy zdecydowac czy i jak to osiagac, zgodnie z wlasnym sumieniem. Naprawde wspolczuje to malo powiedziane... eh.
Jahera napisał/a:Druga strona moze pytac i twierdzic, jesli wnosi to cos do dyskusji i rozwija watek, pomaga autorowi, a nie jest bezposrednim i personalnym atakiem w stosunku do innego uzytkownika, ktora smie miec inne zdanie. Zreszta moderator wyrzucil czesc jej wypowiedzi raczej nie bezpodstawnie.
Ale ja nie o tym... Chodziło mi o to, że Autorka również na początku znajomości mogła zapytać, jaki jest jego stosunek do dzieci i czy chciałby zostać ojcem w przyszłości..
acha, ok:) No mogla, mogla, ale wiesz jacy sa faceci, ktory ci powie ze "wow, super, zrobmy se dziecko:)". No chyba ze sie myle i macie takie pozytywne doswiadczenia, Cynicznahipo?:)
Komunikacja kuleje u nich, to prawda.Autorko, czy czujesz sie kochana przez niego? bo niektore wypowiedzi twoje ("traktuje mnie jak kucharke/sprzataczke") budza watpliwosci.
U mnie tak właśnie było. Mąż powiedział, że pora na dzidziusia i za jakiś czas dzidziuś się pojawił.
105 2014-10-09 21:23:06 Ostatnio edytowany przez Poduszka0011 (2014-10-09 21:32:29)
Ostatnio rozmawiałam ze swoim nie-narzeczonym na ten temat: co by było gdybyśmy mieli ostatnią szansę, żeby mieć dziecko (nie że wspólnie, tylko teoretyczna rozmowa). On by bez wahania podjął starania (bez analizy, czy jestem gotowy, czy mam wystarczająco dobrą pracę itd) i ja też. Ostatnia szansa, więc jak mus to mus. Z tym, że my obydwoje kiedyś tam byśmy chcieli mieć dzieci.
Druga sprawa była taka: czy jeżeli ja bym miała ostatnią szansę, żeby mieć dziecko, to czy on by został ojcem (zakładając, że chodzi o czas teraźniejszy). Stwierdził, że poszedłby pić całą noc i rano by mi odpowiedział. I zauważ- on bez naprowadzania zrozumiał powagę sytuacji i czuł potrzebę samookreślenia się. Nie rozumiem i nie akceptowałabym w takiej sytuacji "ale ja nie wiem, pogadamy za pół roku".
Lepiej spróbować, niż do końca życia mieć pretensje. Do samej siebie, bo Ty tutaj podejmujesz decyzję- jemu czas nagle nie przyspieszył. Niech ma świadomość, że jak się nie zgodzi to odejdziesz (to nie szantaż, po prostu taka jest prawda).
Myśl o sobie.
Nie panikuj, zaufaj intuicji- nikt nie wie jak długo będziesz jeszcze mogła mieć dzieci. Wielu zdrowych ludzi nie może mieć nie wiadomo właściwie dlaczego i tak samo na odwrót.
6. zastanow sie tez czy chcesz naprawde byc z tak niedojrzalym mezczyzna.
Chęć czy niechęć posiadania dzieci nie ma nic wspólnego z dojrzałością tak samo jak chęć czy niechęć posiadania samochodu. To jest po prostu potrzeba i nic więcej. Jeżeli posiadanie dzieci jest priorytetem numer jeden dla kobiety to powinna bardzo dokładnie porozmawiać o tym z mężczyzną przed zawieraniem związku. Powinna powiedzieć mu w jakim terminie chce mieć dziecko i że odejdzie od niego natychmiast gdy on powie że nie chce mieć dziecka. Myślę że gdyby kobiety były asertywne i tak robiły, to mielibyśmy co najmniej o połowę mniej związków, bo mężczyźni od razu zauważyliby że kobiety z którą chcą być mają taką skrajną ideę nadwartościową w postaci posiadania dziecka, i słusznie widzieliby że związek z taką kobietą może być nieudany. Kobieta która jest skrajnie nastawiona na posiadanie dziecka najczęściej olewa mężczyznę który służy jedynie jako sponsor dla zaspokojenia jej potrzeb.
Teo napisał/a:Ale kto go chce zmuszać? Można go zapytać, coś ustalić, pogadać, przedstawić fakty.
Ale autorka rozmawiała, fakty przedstawiła.. a on powiedział, że nie chce się "utopić"... a ona i tak na siłę chce dopiąć swego.
zaraz zaraz. Dlaczego mnie oskarżasz i mówisz że ja na siłę chcę dopiąć swego?
Od samego początku piszę, że mam problemy w kobiecych sprawach a mój narzeczony nie jest gotowy na dziecko.
Pisałam też, że nie będę go zmuszać i daję mu prawo wyboru, jak nie chce to zrozumiem i każdy idzie w swoją stronę.
Nie zmuszam go i nie mam zamiaru.
A na siłę to można sie zesrać za przeproszeniem a nie dopiąć swego, czyt. wrobić kogoś w dziecko. Życie to nie tylko dziecko, ale też miłość, którą trzeba i siebie i dzieci obdarzyć.
Poza tym mój narzeczony NIGDY nie powiedział "NIE CHCĘ SIĘ UTOPIĆ". Nie czuje jeszcze w tym temacie blusa i ja to rozumiem. Ma takie prawo.
Rozmawialiśmy jakiś czas temu o dzieciach, planowaliśmy ślub. To działo się rok temu i on mi mówił że teraz jeszcze nie chce dziecka, ale po ślubie wiadomo będzie chciał. No a że wszystko szlag trafił bo się rozmyślił to wyszło jak wyszło.
Na dzień dzisiejszy poprosił mnie o kilka dni na przemyślenie całej sytuacji aby nie podejmował decyzji w nerwach. To są trudne sprawy, nie oszukujmy się. Teraz nie będziemy się widzieć tydzień czasu
Rozmawialiśmy jakiś czas temu o dzieciach, planowaliśmy ślub. To działo się rok temu i on mi mówił że teraz jeszcze nie chce dziecka, ale po ślubie wiadomo będzie chciał. No a że wszystko szlag trafił bo się rozmyślił to wyszło jak wyszło.
Na dzień dzisiejszy poprosił mnie o kilka dni na przemyślenie całej sytuacji aby nie podejmował decyzji w nerwach. To są trudne sprawy, nie oszukujmy się. Teraz nie będziemy się widzieć tydzień czasu
Wiesz, jak facet odwołuje ślub i kombinuje jak koń pod górę, to ja bym go już dawno rzuciła. Może jego "nie chce teraz dzieci" jest zakamuflowanym "nie chcę z TOBĄ mieć dzieci", "nie chcę być do CIEBIE przywiązany na całe życie".
110 2014-10-10 09:58:10 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-10-10 10:00:37)
No pewnie!
Najlepiej zerwać z NARZECZONYM, z powodu dziecka.
Wy macie coś czego facet nie ma, instynkt macierzyński.
I on może, tego nie rozumieć. Ja na przykład nie widzę sensu posiadania dzieci. I według mnie, to dzieci robi się po to, aby zrobić z nich zabawki. Widzę to wszędzie. No po co mi dzieci? Przecież to nic mi nie da. A was drogie Kobity złapie instynkt macierzyński zrobicie, wszystko aby to dziecko mieć. Choćby rzuceniem chłopaka. Ale co autorka straci, jak nie będzie miała dziecka? Nie zaspokojony instynkt? Czy chęć chwalenia się koleżanką? Lub wstawiania pierdyliard zdjęć pociechy na FB?
Ha, ha, ha.... Beka roku! Mężczyzna nie ma instynktu macierzyńskiego, ale potrzeby seksualne ma. Jak jakiegoś złapie, to nic do niego nie dociera, będzie zdrada, burdel, porno strony, dorwie cokolwiek co kobietę przypomina, byle się zaspokoić.
Nie wiem co traci dziewczyna jak takiego kopnie? Nie widzę sensu bycia z takim, który przedkłada tylko swoje potrzeby ponad wszystko.
I co? Ta sama zasada, czy nie?
No i znów muszę się zgodzić z Teo. Facet coś rozkminia. Może autentycznie nie chcieć dzieci, a może nie ta kobieta i ma wątpliwości.
No i znów muszę się zgodzić z Teo. Facet coś rozkminia. Może autentycznie nie chcieć dzieci, a może nie ta kobieta i ma wątpliwości.
Bo ja uważam, że jak facet poważnie myśli o danej kobiecie, to nie dostarcza jej takich rozrywek i niepewności. A taki co to "nie wie" i będzie się zastanawiał i stosował spychologie stosowaną i w ogóle nic mu nie mów, bo go spłoszysz, te trzeba kopać w doope i patrzeć jak daleko poleci.
112 2014-10-10 13:42:52 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-10-10 13:43:37)
Więc i ja dołączam się ze swoją nogą. Ja rozumiem, że on jest młody, a właściwie młodszy od autorki, ale niech się określi. Jeśli kobieta ma faktycznie problemy ginekologiczne, to czas działa na jej niekorzyść.
Nie jestem zwolenniczką wczesnego zostawania rodzicami, ale bywają wyjątki, a jak ktoś naprawdę kocha, to wykaże zrozumienie i nie będzie brał na przeczekanie. Odnoszę wrażenie, że te problemy są mu bardzo na rękę. Zresztą pisałam, że dosyć duża grupa mężczyzn nie chce dzieci. Seksu, życia bez obowiązków - tak chcą, tylko żeby obiektu nie spłoszyć, bo w pewnych płaszczyznach bardzo odpowiada, robią uniki, przeciągają wszystko w czasie.
Przeczytałam wątek i od poczatku mam wrażenie że mężczyzna został tu przeznaczony przez autorkę do roli reproduktora.
Pani tłumaczy swoje żądania instynktem i wszystko i wszyscy maja się pod te żądanie podporządkować.
Jakieś to wszystko od tyłka strony. Jest się w związku kocha się partnera to wiec go się szanuje. Autorka dostała przyspieszenia ok rozumiem ma pragnienie bycia mamą, ale jej facet to nie członek z przyczepionym do niego chłopem .
To człowiek który ma swoje zdanie, swoje myśli zasady, trzeba go szanować.
Zawsze myślałam że jeśli jest związek i ma się w planach dziecko ,podkreślam planowane dziecko to decyzje podejmują Oboje. Nie jedno bo tak chce.
Partnerce więcej wolno bo ona chce? Wiec nie chodzi o posiadanie dziecka z tym jedynym ukochanym człowiekiem tylko ogólnie o posiadanie z byle kim?
Autorko a co byś zrobiła gdyby twój facet nie mógł mieć dzieci?
Instynkt daje ci wtedy do wymiany na "zdrowy" model? Albo daje przyzwolenie na zdradę w celu zajścia?
Czy będąc w związku dwojga kochających się ludzi nie powinno się w takich przypadkach kierować miłością ?
Nie wszyscy muszą być koniecznie za wszelka cenę matkami, mogą być też w późniejszym czasem np matkami zastępczymi.
Autorko twój mężczyzna wybrał jak chce żyć, ty czekałaś aż zmieni zdanie. Nie zmienił wiec pora usiąść i z szacunkiem ustalić co dalej.
Jeśli twój mężczyzna to dla ciebie ten jedyny , chcesz się z nim zestarzeć to masz do wyboru albo ustąpisz z roli mamy na ten moment.
Może przed wami inny plan na życie, może za kilka lat zdecydujecie się adoptować dziecko. Albo stanie się cud w medycynie i jednak urodzisz swoje.
Porozmawiaj z swoim ukochanym jak planuje swoje i wasze życie, dojdźcie do jakiegoś kompromisu.
Odradzam wszelkie próby manipulacji, zdrady oszukaństwa bo nie na tym buduje się rodzinę.
Jahera napisał/a:6. zastanow sie tez czy chcesz naprawde byc z tak niedojrzalym mezczyzna.
Chęć czy niechęć posiadania dzieci nie ma nic wspólnego z dojrzałością tak samo jak chęć czy niechęć posiadania samochodu. To jest po prostu potrzeba i nic więcej. Jeżeli posiadanie dzieci jest priorytetem numer jeden dla kobiety to powinna bardzo dokładnie porozmawiać o tym z mężczyzną przed zawieraniem związku. Powinna powiedzieć mu w jakim terminie chce mieć dziecko i że odejdzie od niego natychmiast gdy on powie że nie chce mieć dziecka. Myślę że gdyby kobiety były asertywne i tak robiły, to mielibyśmy co najmniej o połowę mniej związków, bo mężczyźni od razu zauważyliby że kobiety z którą chcą być mają taką skrajną ideę nadwartościową w postaci posiadania dziecka, i słusznie widzieliby że związek z taką kobietą może być nieudany. Kobieta która jest skrajnie nastawiona na posiadanie dziecka najczęściej olewa mężczyznę który służy jedynie jako sponsor dla zaspokojenia jej potrzeb.
masz racje, chec czy niechec posiadania dzieci nie jest wyznacznikiem dojrzalosci za to takie zachowanie :juz tak
"Rozmawialiśmy jakiś czas temu o dzieciach, planowaliśmy ślub. To działo się rok temu i on mi mówił że teraz jeszcze nie chce dziecka, ale po ślubie wiadomo będzie chciał. No a że wszystko szlag trafił bo się rozmyślił to wyszło jak wyszło."
Mowi ze kiedys chce miec dziecko, oswiadcza sie, planuje slub. Nagle sie rozmysla. Za chwile wezmie swoje zabawki i odejdzie z piaskownicy. DLatego uwazam tego goscia za niedojrzalego. Jezeli nie jestes gotowy na dziecko, to po co ci oswiadczyny? badz sobie chlopakiem przy dziewczynie, po co ta szopka.
A powyzsze wypowiedzi bardzo madre, zawieraja wszystkie mozliwe najlepsze porady:) powodzenia autorko
115 2014-10-10 21:10:07 Ostatnio edytowany przez nina301 (2014-10-10 21:12:57)
Przeczytałam wątek i od poczatku mam wrażenie że mężczyzna został tu przeznaczony przez autorkę do roli reproduktora.
Pani tłumaczy swoje żądania instynktem i wszystko i wszyscy maja się pod te żądanie podporządkować.Jakieś to wszystko od tyłka strony. Jest się w związku kocha się partnera to wiec go się szanuje. Autorka dostała przyspieszenia ok rozumiem ma pragnienie bycia mamą, ale jej facet to nie członek z przyczepionym do niego chłopem .
To człowiek który ma swoje zdanie, swoje myśli zasady, trzeba go szanować.Zawsze myślałam że jeśli jest związek i ma się w planach dziecko ,podkreślam planowane dziecko to decyzje podejmują Oboje. Nie jedno bo tak chce.
Partnerce więcej wolno bo ona chce? Wiec nie chodzi o posiadanie dziecka z tym jedynym ukochanym człowiekiem tylko ogólnie o posiadanie z byle kim?
Autorko a co byś zrobiła gdyby twój facet nie mógł mieć dzieci?Instynkt daje ci wtedy do wymiany na "zdrowy" model? Albo daje przyzwolenie na zdradę w celu zajścia?
Czy będąc w związku dwojga kochających się ludzi nie powinno się w takich przypadkach kierować miłością ?
Nie wszyscy muszą być koniecznie za wszelka cenę matkami, mogą być też w późniejszym czasem np matkami zastępczymi.Autorko twój mężczyzna wybrał jak chce żyć, ty czekałaś aż zmieni zdanie. Nie zmienił wiec pora usiąść i z szacunkiem ustalić co dalej.
Jeśli twój mężczyzna to dla ciebie ten jedyny , chcesz się z nim zestarzeć to masz do wyboru albo ustąpisz z roli mamy na ten moment.
Może przed wami inny plan na życie, może za kilka lat zdecydujecie się adoptować dziecko. Albo stanie się cud w medycynie i jednak urodzisz swoje.Porozmawiaj z swoim ukochanym jak planuje swoje i wasze życie, dojdźcie do jakiegoś kompromisu.
Odradzam wszelkie próby manipulacji, zdrady oszukaństwa bo nie na tym buduje się rodzinę.
Czesc.Nie mam instynktu macierzyńskiego,o którym piszesz i nie jestem jakąś zdesperowaną laską, która wymyśliła sobie że musi mieć w tej chwili dziecko!
Jestem chora dziewczyno, za chwile mogę w ogóle NIGDY nie mieć dzieci. To nie jest moje "widzimisię", żeby mieć dziecko, tylko po prostu chce je mieć bo jak nie będę teraz miała to już mogę nie mieć szansy zostać mamą.
Nie zmuszę go, jeśli nie chce to nie. Ja go nie ciągnę za rękę. Sam musi podjąć decyzję i uszanuję to.
Czesc.Nie mam instynktu macierzyńskiego(...) tylko po prostu chce je mieć
Nie mam apetytu ale po prostu chcę zjeść to ciasto, bo za chwile może go już nie być...
Strasznie silne to pragnienie u Ciebie.. i na prawdę je rozumie.. ale w takim razie weź się za swoje życie, pogadaj o tym ze swoim facetem jeszcze raz i jeśli faktycznie dalej będzie obstawał przy swoim to poszukaj innego..
Zasięgnij opinii innych lekarzy ginekologów a nie opieraj się na diagnozie jednego.. poczytaj o Twoich schorzeniach..
Na tym forum jest wiele kobiet starszych od Ciebie, z mięśniakami, z torbielami i z innymi problemami ginekologicznymi, które albo są w ciąży albo nawet już urodziły dzieci, zdrowe dzieci, ze spokojnej ciąży..
Tak rozmawialam z lekarzami, jestem pod kontrola 2 lekarzy. On musi w koncu podjac jakas decyzje. Mamy w przyszlym tygodniu porozmawiac bo prosil o czas
118 2014-10-15 11:00:09 Ostatnio edytowany przez nina301 (2014-10-15 21:18:53)
Juz jest wszystko jasne. Pytalam sie go o decyzje jaka postanowil. Powiedzial ze nie hce dziecka, ze nie ma do mnie na tyle zaufania zeby starac sie ze mna o dziecko. Masakra. Nie wiem o jakoe zaufanie mu chodzi, uwazam ze to kolejny pretekst. On i kego matka uwazaja ze jak mam torbiel na jajniku to powinnam miec operacje i powinni mi wyciac jajnik a nie mnie lecza lekami. Po prostu sa madrzejsi od lekarzy. Nie mam sily. Odchodze i niemam zamiaru sie juz do niego odzywac. Dobrze wiedziec co postanowil. Heh
Juz jest wszystko jasne. Pytalam sie go o decyzje jaka postanowil. Powiedzial ze nie hce dziecka, ze nie ma do mnie na tyle zaufania zeby starac sie ze mna o dziecko. Masakra. Nie wiem o jakoe zaufanie mu chodzi, uwazam ze to kolejny pretekst. On i kego matka uwazaja ze jak mam torbiel na jajniku to powinnam miec operacje i powinni mi wyciac jajnik a nie mnie lecza lekami. Po prostu sa madrzejsi od lekarzy. Nie mam sily. Odchodze i niemam zamiaru sie juz do niego odzywac. Dobrze wiedziec co postanowil. Heh
Miał prawo do podjęcia takiej decyzji. ![]()
Powodzenia.
Zastanów się przede wszystkim czy chcesz go za ojca swoich dzieci...
Nie wyobrażam sobie dostać informacji, że za jakiś czas stracę płodność i lecieć na łeb na szyję bo to bez sensu. Wydaje mi się jenak, że w Waszym wieku rodzicielstwo to dość normalna sprawa ale nie traktuj tego jako ostatniej szansy. Bądź pewna, że to ten facet który stanie się prawdziwym ojcem a nie będzie Ci za kilka lat wypominał "nie chciałem dzieci, oszukałaś mnie"
Spójrz na to trzeźwo bo widzę, że jesteś dość zdezorientowana i nie do końca wiesz co robić.
Zdecyduj się na macierzyństwo i jeżeli on się wycofa to sprawa jasna lub dajcie sobie czas i przedyskutujcie to. Być może opłaci się.
Powodzenia ![]()
Jak mam zdecydowac sie na macierzynstwo jak on nie chce dziecka? Nie zmuszam. Odchodze bo nie widze sensu dalej byc razem poza tym z jego strony to nie milosc
Jak mam zdecydowac sie na macierzynstwo jak on nie chce dziecka? Nie zmuszam. Odchodze bo nie widze sensu dalej byc razem poza tym z jego strony to nie milosc
No i to chyba najlepsze rozwiązanie w tej sytuacji.