netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

82 odpowiedzi7 629 wyświetleńzałożony przez BlueWaterP, 01.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

66

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Eileen moim zdaniem, jeśli ludzie łączą się w pary to powinni RAZEM ustalać pewne sprawy, w tym wydatki. Żyjemy w takim kraju, gdzie za najniższą krajową człowiek sam się nie utrzyma. Ja nie wiem ile zarabia autorka, ale ja zarabiam niewiele ponad najniższą krajową i gdyby mój mąż miał takie podejście jak facet autorki to nawet na głupie łóżko byłoby mnie nie stać. NA SZCZĘŚCIE ja trafiłam na mężczyznę, dla którego naturalnym jest, że dbamy o nasz wspólny byt razem i o to oby obojgu żyło się dobrze na co dzień, mimo że zarabia kilka razy więcej ode mnie.

Eileen a co w kwestii dzieci? Co jeśli facet autorki uzna, że dziecku (jeśli już się urodzi) wystarczy minimum egzystencji i na nic nie będzie chciał dawać pieniędzy?

Za pięć miesięcy  autorka ma wyjść za mąż. Wtedy też nie będzie miała prawa głosu?

Mówię, ja jestem innego zdania, ale to moje zdanie, moje życie i mój mąż ma podobne spojrzenie na te kwestie.

67

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Hm, ona kupi biurko, ale już nie kupi sobie czegoś co chce zjeść, bo jej nie wystarczy a jej partner tego nie kupi do jedzenia bo uzna, że jemu tego nie potrzeba i nie ma ochoty tego zjeść?

68

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
Eileen napisał/a:

No, pewnie. Rzecz oczywista, że ona ma większe prawo decydować o jego pieniądzach niż on sam. A on, biedny głupolek, tego nie widzi. Uzmysłowić mu trzeba odpowiednią dozą szantażu doprawionego garścią żądań, wymagań i szczyptą ultimatum. I już.

A na poważnie - ona ustępuje, bo zamiast kupić sama meble, a jemu pozwolić zabrać się na wycieczkę (pisała, że chce jej zapłacić), chce zmusić go, żeby to on zapłacił za jej zachcianki. Tzn. dla niej to ważne kwestie, ale dla niego zachcianki - czy gdyby on zaproponował sprzedaż części mebli, żeby pojechać na wycieczkę więcej, to ona by się zgodziła? Wątpliwe. No, ale zapomniałam, że to jej potrzeby są jedynymi słusznymi, do których się trzeba dostosować. I które trzeba opłacić. big_smile

Jasne, a jak urodzi dziecko i w ogóle nie będzie mieć pieniędzy, to będzie żebrać pod kościołem bo tylko jej partner/mąż decyduje o wydatkach, bo to on pieniądze zarobił... Jeśli mają być rodziną to powinien się nauczyć że pieniądze są wspólne, na ich wspólne rodzinne życie i uwzględniać potrzeby całej swojej rodziny. Co z tego że pojadą na Malediwy skoro na rzeczy konieczne do egzystencji nie mają. Nie ogarniam takiego myślenia. Nie wybrałabym na męża człowieka który nie uznaje przynajmniej po części, swoich pieniędzy za "nasze" (i vice versa).

69

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
maga164 napisał/a:
Eileen napisał/a:

No, pewnie. Rzecz oczywista, że ona ma większe prawo decydować o jego pieniądzach niż on sam. A on, biedny głupolek, tego nie widzi. Uzmysłowić mu trzeba odpowiednią dozą szantażu doprawionego garścią żądań, wymagań i szczyptą ultimatum. I już.

A na poważnie - ona ustępuje, bo zamiast kupić sama meble, a jemu pozwolić zabrać się na wycieczkę (pisała, że chce jej zapłacić), chce zmusić go, żeby to on zapłacił za jej zachcianki. Tzn. dla niej to ważne kwestie, ale dla niego zachcianki - czy gdyby on zaproponował sprzedaż części mebli, żeby pojechać na wycieczkę więcej, to ona by się zgodziła? Wątpliwe. No, ale zapomniałam, że to jej potrzeby są jedynymi słusznymi, do których się trzeba dostosować. I które trzeba opłacić. big_smile

Jasne, a jak urodzi dziecko i w ogóle nie będzie mieć pieniędzy, to będzie żebrać pod kościołem bo tylko jej partner/mąż decyduje o wydatkach, bo to on pieniądze zarobił... Jeśli mają być rodziną to powinien się nauczyć że pieniądze są wspólne, na ich wspólne rodzinne życie i uwzględniać potrzeby całej swojej rodziny. Co z tego że pojadą na Malediwy skoro na rzeczy konieczne do egzystencji nie mają. Nie ogarniam takiego myślenia. Nie wybrałabym na męża człowieka który nie uznaje przynajmniej po części, swoich pieniędzy za "nasze" (i vice versa).

Zgadzam się w maga164.
Poza tym moim zdaniem problem NIE leży w tym,że on TERAZ nie chce kupić łóżka i biurka, bo nie widzi takiej potrzeby. Problem leży w tym, że ci ludzie planują małżeństwo i być może, w jakiejś przyszłości, dziecko. I co? Jakoś nie wyobrażam sobie, że taki facet w podskokach leci do sklepu i kupuje niemowlakowi wszystko, czego to niemowlę potrzebuje. I nie mówię tu o jakimś wypasionym wózku, tylko W OGÓLE o wózku, łóżeczku i pierdylionie innych rzeczy, które są potrzebne. Oczywiście można pozbierać część rzeczy po rodzinie i znajomych, sama nie widzę potrzeby kupowania wanienki, dużej ilości ubranek, laktatora, a nawet łóżeczka skoro można je pożyczyć. Niemniej jednak jakieś wydatki będą. I nie zmieni się to przynajmniej przez 18 lat.
Oszczędzanie na jedzeniu w przypadku kobiety w ciąży, a potem ewentualnie matki karmiącej? Przecież to śmieszne. Butelkowe dziecko też nie rozwiązuje problemu, bo mleko modyfikowane, a potem słoiczki zwyczajnie SĄ drogie.

70

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Masz rację Maga.A jak będzie dziecko to przecież mnóstwo wydatków.Autorka od razu po porodzie do pracy nie poleci,musi choć te kilka miesięcy być na macierzyńskim.A to chyba niewielkie pieniądze...co wtedy.Jak szanowny tatuś uzna że coś tam do samochodu jest ważniejsze niż wydatki dziecka.Autorko znam jedną taką parę ale mają już dzieci .Nawet nie chce mi się tego opisywać.
Dlatego dobrze się zastanów przed związkiem z kimś kto ma takie podejście .Pomyśl tak,teraz brak łóżka czy biurka przeżyjesz ale jak będziesz musiała pewnych rzeczy  dziecku odmówić to będzie ci jeszcze bardziej przykro. A on wtedy kupi sobie tubę do samochodu albo coś tam.Albo będzie zbierał na podróż.
A podejście że kto więcej zarabia rządzi jest świetne.Jeśli ktoś SWOJE pieniądze chce wydawać na swoje zachciewajki to po co mu związek.W związku trzeba iść na kompromis i razem ustalać na co wydać pieniądze.Niezależnie od tego kto ma więcej.

71

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
Eileen napisał/a:

Nie, nie tak. Autorka nie chce kupić od czasu do czasu czegoś, tylko chce, żeby on kupił. I z tym służeniem obojgu też bym się nie rozpędzała - skoro on tego nie chce, to to ma być argument?

Po pierwsze autorka pisała że do wycieczek się dokłada ile może.
Po drugie skoro bedzie spał na łóżku to chyba będzie mu służyło nie???
A swoją drogą bardzo wygodne podejście do życia.  Skoro ja nic nie potrzebuje to do niczego się nie dokładam ale ze wszystkiego będę korzystać no bo dlaczego by nie.

Autorko Twój mężczyzna nie jest skąpy. On ma zupełnie inne spojrzenie na życie. Ani twoje podejście do życia ani jego nie są złe, tylko są diametralnie różne i za kilka lat najprawdopodobniej będzie to bardzo duży problem. A co myśli w kwestii kupienia własnego mieszkania?

72

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
LeeBee napisał/a:

NA SZCZĘŚCIE ja trafiłam na mężczyznę, dla którego naturalnym jest, że dbamy o nasz wspólny byt razem i o to oby obojgu żyło się dobrze na co dzień, mimo że zarabia kilka razy więcej ode mnie.

Ty i twój mężczyzna macie te same priorytety, gracie do jednej bramki, tak? Autorka wątku takiego związku nie tworzy i tu jest problem. Ona chce wpłynąć na partnera, aby jej priorytety stały się i jego priorytetami, chce go odmienić tak żeby dostosował się do niej.Tu nie ma ani komunikacji ani dbania o potrzeby drugiej osoby. To jest bardzo kiepski związek, w którym brak porozumienia i tyle.

73

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
LeeBee napisał/a:
Eileen napisał/a:

Nie, nie tak. Autorka nie chce kupić od czasu do czasu czegoś, tylko chce, żeby on kupił. I z tym służeniem obojgu też bym się nie rozpędzała - skoro on tego nie chce, to to ma być argument?

Po pierwsze autorka pisała że do wycieczek się dokłada ile może.
Po drugie skoro bedzie spał na łóżku to chyba będzie mu służyło nie???
A swoją drogą bardzo wygodne podejście do życia.  Skoro ja nic nie potrzebuje to do niczego się nie dokładam ale ze wszystkiego będę korzystać no bo dlaczego by nie.

Autorko Twój mężczyzna nie jest skąpy. On ma zupełnie inne spojrzenie na życie. Ani twoje podejście do życia ani jego nie są złe, tylko są diametralnie różne i za kilka lat najprawdopodobniej będzie to bardzo duży problem. A co myśli w kwestii kupienia własnego mieszkania?

Wiem, że się dokłada, natomiast rzuciło mi się gdzieś w oczy zdanie, że on jej proponuje fundowanie tych wycieczek. Dlatego ona by mogła kupić łóżko, na którym on by spał - co w tym złego? Potem by mogła dać się zabrać na wycieczkę, za którą on zapłaci. On nie żąda od niej wkładu finansowego w wycieczki, ona żąda kupienia łóżka.

Skoro piszesz, że żadne podejście do życia nie jest złe, tylko są diametralnie różne, to dlaczego uważasz, że to autor powinien się dostosować do autorki?

74

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Autorko a moze ten Twoj w tym momencie korzysta poprostu z zycia tymi wycieczkami bo wie ze w przyszlosci juz nie bedzie sobie mogl na to pozwolić .Bedzie ślub , dzieci , inne wydatki , obowiazki i tu nie bedzie szans na podróże x razy w roku . Narazie nie wkłada do tej małej klitki bo to nie jest jego , tylko wynajete. Ty wydajesz swoja cześć kasy na swój kurs (tylko twoja potrzeba ) on oszczędzając np na swoich ciuchach woli zwiedzać i przeżyć cos w życiu ale zabiera Ciebie rowniez.

Skoro jest mowa o ślubie to zdążyliście sie  chyba na tyle poznać aby stwierdzić czy on jest skąpy czy on daje Ci do zrozumienia ze twoj wkład tylko na wasze zycie (rachunki i jedzenie ) jest za mały w stosunku do jego wkładu.

75

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Doskonale Cie autorko rozumiem, myślę że niczym wygórowanym w dzisiejszych czasach jest pragnienia posiadania normalnego wygodnego mieszkanka tym bardziej jak są możliwości finansowe.

Oj dobrze że mój mąż nie jest aż takim skneruskiem bo również lubi oszczędzać i mieć pieniążek na czarną godzinę "w skarpecie" i to mnie akurat cieszy, ale nie wyobrażam sobie żeby nie mieć w mieszkaniu podstawowych rzeczy jak łóżko itp.. Twój facet widać żyje podróżami i kocha je nad życie, one stanowią sens jego życia. Tylko tutaj wpadł ze skrajności w skrajność- współczuje Ci bo całe życie będziesz walczyła o to by zrezygnował z 1 wyjazdu na poczet np. remontu mieszkania. Miałam takich sąsiadów: W domu 30 letnie meble, bardzo ale to bardzo skromne mieszkanie, wielki starodawny żeliwny zlew naprawdę odstraszał w kuchni, firanki na oknach niczym naciągnięte ścierki, na jedzeniu oszczędzali całe miasto chłop obleciał by kupić wędliny i mięsa na przecenie oczywiście w stanie nieświeżości, ubrania tylko i wyłącznie z lumpeksu- łącznie z bielizną! bez samochodu, bez internetu, bo przecież trzeba oszczędzać, ale na wczasy jeździli za granicę jakieś 4 razy w roku. Pół świata zwiedzili jak nie więcej, to byli rodzice mojej przyjaciółki- matka kura domowa ojciec emerytowany górnik. Jak przyjaciółka przychodziła do mnie i widziała że mam ser w lodówce to błagała o kanapkę bo tak jej się chciało a stary sknerus przecież takich rarytasów nie kupuje. Nieraz wyklinała tego swojego ojca, bolało ja to że nie ma normalnych warunków w domu i musi staniki po lumpeksach szukać i ja jej się wcale nie dziwię. Inni powiedzą jest czego zazdrościć- zwiedzili pół świata, ale Boże jakim kosztem... nie rozumiem takich skrajnośći..ale rozumiem że są tacy ludzie. Ja osobiście cenię sobie mieszkanie urządzone tak by było w nim miło i na ich miejscu ograniczyłabym podróże do 2/rok kosztem lepszego, wygodniejszego i zdrowego(chodzi o jedzenie) życia.
I nie rozumiem dlaczego autorka miałaby się godzić na takie życie jakie serwuje jej przyszły mąż?!Chyba życie dwojga ludzi polega na kompromisach prawda?????? Czy się mylę? Na Twoim miejscu droga autorko szczerze i poważnie bym porozmawiała z partnerem i powiedziała mu że nie wyobrażam sobie takiego życia kosztem tak częstych podróży i powinniście poszukać kompromisów, facet również powinien liczyć się z potrzebami kobiety, rodziny którą pragnie założyć. Sorry ale nie jest singlem, chce bawić się w dom to niech stworzy warunki tym bardziej że ma ku temu możliwości.

76

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Ewidentnie ten facet nie nadaje się do założenia jakiejkolwiek rodziny.Podróże stanowią dla niego sens życia i nie zmieni tego pod wpływem rozmów czy awantur.Dla was obojga taki związek na dłuższą metę będzie jakąś męczarnią.Ty oddasz swoje pieniądze na drogą wyprawkę dla dziecka,a on pojedzie sobie sam na wakacje nie zważając na Ciebie bo takie ma priorytety .Nie jest to przyjemna wizja wspólnego życia i wymaga poważnego zastanowienia.

77

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
Eileen napisał/a:

Skoro piszesz, że żadne podejście do życia nie jest złe, tylko są diametralnie różne, to dlaczego uważasz, że to autor powinien się dostosować do autorki?

Ja nigdzie nie napisałam że powinien się dostosować do autorki. Napisałam za to, że autorka (jeśli sie nie dogadają) musi się liczyć że będąc z nim w związku czeka ją duże wyzwanie , bo o wszystko będzie musiała się troszczyć sama.

Autorko (choć pewnie juz się nie odezwiesz) jaki jest poza tą kwestią. Możesz na nim polegać? Jest skory do pomocy? Interesuje się przyszłością? Dzieli pieniądze na moje i twoje?

78

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Wybacz. smile No ale czy "dogadanie się" w tym wypadku nie oznacza, że on jej pójdzie na rękę? Bo chyba nie kupi jej pół łóżka? A może polowe w ramach kompromisu? big_smile

79

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Mnie denerwuje jedna postawa - "zarabiam mniej/najniższą krajową, a on 2x więcej i mi się należy, bo to mój partner!" a gucio się Wam należy! Chcecie żyć na danym poziomie, to sobie zaróbcie i tyle. Dlaczego partner może zarabiać 2x więcej od Was, a Wy same nie?

Jakby wszedł tutaj facet i powiedział, że jego partnerka zarabia 2x więcej od niego i nie chce urządzić mieszkania, bo jej tak dobrze, a on chce biurko i łóżko, to kubeł pomyj by się na niego wylał, że darmozjad i niech sam sobie zarobi.

80

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
Teo napisał/a:

mi się należy, bo to mój partner!" a gucio się Wam należy! Chcecie żyć na danym poziomie, to sobie zaróbcie i tyle. Dlaczego partner może zarabiać 2x więcej od Was, a Wy same nie?

To zależy od ustaleń w związku.
Można się umówić, że każdy zarabia na swoje potrzeby. Można się umówić na wspólną kasę i wspólne decyzje co do jej wydawania.
To drugie wymaga umiejętności kompromisu.
Osobiście odpowiada mi druga wersja wink

81

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Hm, różne są przypadki losowe, kiedy ktoś zarabia mniej a ktoś więcej. Facet ma dobrze płatną pracę bo ma umiejętności dla firmy, która są wysoce potrzebne i cenione, a np kobiety nie chcą przyjąć na wysokopłatne stanowisko więc czasowo pracuje za najnizszą krajową, ale uważam, że dobrze, że w ogóle pracuje. To tak, jakbyśmy dokładnie rozdrabniali "to twoje, a to moje" podczas gdy w związku wszystko powinno być "wspólne". Ty zarabiasz tyle, to jesz mniej, albo wcale bo sobie nie kupisz, a ja idę do restauracji i jem ile wlezie bo zarabiam o wiele więcej. Ja wiem, że facet chce jeździć na wycieczki i ją też zabiera, ale dlaczego nie przyjmie do wiadomości, że czasem odstąpienie jednej wycieczki, na rzecz czegoś innego, bardziej ucieszy jego partnerkę. Bo w tym momencie to on wchodzi na egoistę w związku. Ona chce zrezygnować z wycieczki z nim, w zamian za coś, co by jej się przydało, a on nie pójdzie na to ustępstwo "bo nie". Może facet nie jest jeszcze do końca uświadomiony, że związek polega na dobru obu stron i wysłuchiwania potrzeb każdej z nich, iście na ustępstwa, itp. No i jeśli to on więcej zarabia to powinien być dumny, że jest w stanie utrzymać swoją rodzinę (przyszla rodzinę) i zapewnić jej bezpieczeństwo i dobrobyt a nie myśleć tylko o swoich przyjemnościach.

82

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

To właściwie nie o to chodzi co Autorka, a co jej narzeczony chcą i co jest dobre. Chodzi o to, że nie tyle te cele są skrajnie rozbieżne, ale obie osoby odmawiają chęci zrozumienia drugiej połowy i nie chcą żadnego kompromisu. To dla mnie jest podstawowy problem, bo w takiej sytuacji nie ma związku, tylko są wzajemne przepychanki i usiłowanie "postawienia na swoim".

Oczywiście, pieniądze są faceta i ma prawo wydawać je tak jak mu się podoba, jednak mieszka z osobą z którą podobno jest w poważnym związku, więc ignorowanie jej potrzeb wskazuje na egoizm i w sumie brak dbania o jej komfort- jemu widocznie nie zależy. Z drugiej strony jest Autorka, która jak zdarta płyta chce wymuszać zmiany celów na narzeczonym, bo ona chce większe mieszkanie, bo łóżko, bo to, bo wakacje jej tak nie jarają... W skrócie, nie ma żadnych punktów wspólnych, a jest tylko myślenie o sobie- po obu stronach. Cieńko to widzę.

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026