netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

82 odpowiedzi7 628 wyświetleńzałożony przez BlueWaterP, 01.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

1 Ostatnio edytowany przez BlueWaterP (2014-10-01 13:07:21)

Temat: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Mam następujący problem ze swoim partnerem: nie da mu się wyperswadować, byśmy nieco inaczej wydawali nasze pieniądze. Ktoś powie: nie pasuje Ci, to  łóż swoje fundusze na lepsze lokum dla Was. Sęk w tym, że ja na razie (nie wiem, czy tak będzie jeszcze długo czy nie) nie zarabiam jakichś dużych pieniędzy, i nie mam takiej możliwości. Partner zarabia prawie 7 razy więcej ode mnie. Niestety nie daje się namówić żebyśmy może ograniczyli drogie i bardzo bardzo częste wyjazdy, a w zamian za to wynajęli sobie większe mieszkanie. Do niego nic nie trafia. Wystarczyłoby dołożyć 300 zł miesięcznie byśmy mieszkali w znacznie lepszych warunkach, cichszej okolicy, lepszym standardzie, a dla niego to zbędny wydatek. Mówi mi, że on się stąd nie rusza na razie bo tutaj dobrze, mimo że ciasno to po co wymyślać lepsze, jak nuż właściciel może okazać się gorszy.

Mnóstwo pieniędzy idzie na rozrywki nasze, z których ja połowę byłabym w stanie oddać, byleby mieszkać w przyjemniejszym lokum, bo tu ciągle walają się tylko jakieś rzeczy bo jest mało miejsca, głośno jest bo przy ruchliwej drodze, do tego ciasno i cały czas wpadamy na siebie. Nie ma jak zaprosić koleżanki bo wtedy jedno jak chce trochę prywatności to idzie zamknąć się w malusieńskiej kuchni gdzie też bez przerwy się o siebie obijamy.

Mentalność mojego partnera w tym zakresie polega na tym, żeby rozwozić się po świetnych miejscach, a lokum które tak naprawdę ma jakiś ważny wpływ na nasze samopoczucie i codzienne funkcjonowanie, nie ma dla niego znaczenia, dla niego dobrze jest jak jest. Stać nas na lepiej, ale on nie chce o tym słyszeć. Woli mieć starsze ciuchy (nie jakieś szmaty, ale stać go na lepiej), woli mieć pozostawiające ogrom do życzenia mieszkanie, ale za to dużo odłożone na koncie, ot lubi "mieć", i jak już to jeździć bez przerwy na wczasy. Jak oponuję to mi powiedział: ok zmieńmy mieszkanie na większe ale pod warunkiem że no nie wiem...chyba sam będę na te wakacje jeździł bo twoja część pójdzie na dokładanie do wynajmu nowego lokum, bo mi na to szkoda kasy " ".

Nie zrozumcie mnie źle, ja nie jestem niewdzięczna, doceniam ciekawe życie, wyjazdy, ale uważam że to gdzie mieszkasz i jak, wpływa na jakość Twego życia. Czasem bardziej niż te wyjazdy. Dlaczego dusimy się w norce jak stać nas na lepiej, wygodniej. Nie potrafię zrozumieć postawy partnera i wpłynąć na niego.

Niedługo stracę cierpliwość i oddam  " " swoją część przeznaczoną na dokładanie się do wakacji (czego on nie wymaga, ale ja to robię by mieć poczucie że wkładam coś, że nie jestem zależna). Tylko jak to będzie: będzie jeździł na te wakacje sam? Przecież jesteśmy parą, do czego to podobne...Samego mam go na wakacje wysyłać? Bez sensu.

2

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Stać nas, czy stać jego????
Masz ochotę jedynie dysponować czyimiś pieniędzmi, czy też zmieniać drugiego człowieka i urabiać go po swojemu? Obydwa te pomysły są kiepskie, a drugi jest wręcz fatalny. Nie podoba ci sie postawa partnera, to zakończ związek, a nie próbuj kogoś odmieniać. On zarabia te pieniądze więc ma prawo z nimi zrobić co sie mu żywnie podoba. Zarobisz swoje, to będziesz wydawać na co zechcesz. Z tego co piszesz, to nie macie jeszcze wspólnoty majątkowej, więc na razie nie bardzo możesz powiedzieć - co twoje to i moje.

3

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

A ja całkowicie rozumiem i aprobuję postawę twojego partnera. Może z tą różnicą, że ja, gdybym mogła, wolałabym aię powłóczyć parę tygodni po Islandii czy Patagonii niż jechać na jakieś nudne wczasy.

A nowy regał czy sofs w cudnym
kolorze lila-róż mnie zupełnie nie rusza.

Nawet gdy mnie stac na nowy mebel to wolę kupić stary i go odnowic a pieniądze przeznaczyc na cos innego.

4 Ostatnio edytowany przez BlueWaterP (2014-10-01 13:22:27)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Iceni, ja nie chcę nowego mebla, ja chcę więcej przestrzeni, byśmy nie żyli jak w jakimś kurniku, nierozkładowe do tego....ja proponuję mu 300 zł dopłaty byśmy wynajęli lepsze mieszkanie - on NIE CHCE. Uważa, że jemu tu dobrze. Chciałabyś mieszkać w klicie, mając możliwości mieszkać jak ludzie? My nawet nie mamy porządnego stanowiska pracy, tylko jakiś stolik. Śpimy na materacu bo mu żal na łóżko. CZY TO JEST NORMALNE?! On ma w d...stanowisko pracy bo spędza czas w biurze, ja więcej czasu z racji wykonywanego zawodu mam okazję spędzić w domu, więc co, to tylko mój problem?

MamaMamuśka, Twoje dość zaściankowe poglądy są mi z forum znane. wspólnota majątkowa? a po co mi coś takiego w kwestii szacunku dla drugiej osoby - jak ma się szcunek do potrzeb drugiej osoby to się brakiem wspólnoty podetrzeć można. Co ma piernik do wiatraka? To że zarabia więcej od kobiety (nie dziwota w tym kraju) to go upoważnia do stawiania na swoim w kwestii tego gdzie będzemy mieszkać RAZEM???Poza tym, to ja SWOJE chcę dołożyć na zmianę lokum. Sądzisz, że małżeństwo coś zmienia? Nic nie zmienia. Poza tym, wiekszosc znanych mi małżeństw ma rozdzielność więc Twoje porady są jakby nieadekwatne.

5 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-01 13:28:29)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Już widzę jak wynajelibyście większe mieszkanie i nie kupiłabyś żadnego nowego mebla big_smile big_smile big_smile

Za góra 5 lat i tamto zaczęłoby się robić za ciasne ;P

Edit: Zaraz, zaraz... bo dopiero teraz doczytałam - chcesz dokładać się do czynszu 3 stówy by mieć większe mieszkanie a narzekasz na stary materac?
Rusz tyłek, weź katalog Ikei i jutro będziesz miała nowe łóżko. Biurko też.

6 Ostatnio edytowany przez BlueWaterP (2014-10-01 13:28:58)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Iceni, ja nie mam w zwyczaju kupować jakichkolwiek mebli do wynajętego mieszkania, ale uważam że jak trzeba tam wegetować śpiąc na gołym materacu, albo nie ma przy czym napisać dokumentu na laptopie, to nie jest to normalne i taki "zbędny mebel" by się przydał. Zobacz co dopisałam do postu, bo pewnie odpisywałaś jak mój nowy właśnie się (zmodyfikowany) pojawił. Nadal go bronisz?

Czy to się nie kłóci? Lista:

1.drogie wakacje x razy do roku kontra pisanie dokumentów w domu na kompie siedząc w kucki, bo nie ma dobrego biurka tylko stolik deserowy

2. kupowanie w drogich sklepach za mnóstwo kasy i noszenie portek latami aż się nie rozlecą, kontra kupowanie przetaniej żywności o podłym smaku i jakości

3. wydawanie kasy na drogie akcesoria do samochodu przy czym sam samochód niezbyt szpanerski sam w sobie jest

7

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

My też mieszkamy w mieszkanku 2 pokojowym w 3 osoby. Ja z moim mamy jeden pokój (teraz doszedł piesek). Kuchnie mam owszem sporą, nie jest ciasno, ale nie jest luksusowo, raczej normalnie jak na nasze możliwości. Poza tym jeśli chodzi o tą rozdzielność majątkową... to chyba zależy od podejścia indywidualnego osób. My mieszkając razem wspólnie składaliśmy nasze wypłaty do jednej teczki i nikt nikomu nie wypominał, na co ktoś wydaje, ale wszystko bylo rozsądnie. To, że ja przynosiłam czasem większą pensję do domu to nie znaczy, że np nie pozwolę mu zaprosić kolegów na piwko, bo "mniej zarobiłeś, to nie wydawaj na głupoty". Jak mieliby się tak rozliczać co do grosza. Ona polowę ze swojej wypłaty i on ze swojej płacą za mieszkanie, każdy za swoje kupuje dla siebie jedzenie czy potrzebne rzeczy to wyszłoby na to, że kobieta nie ma kasy na jakiekolwiek wyjście czy przyjemność raz na jakiś czas. Owszem, można zaproponować lub wspólnie planować na co wydaje się pieniądze, ale musi tu być zgoda obydwu stron. Jeśli Twój partner takiej zgody nie wyraża, to musisz z nim cierpliwie rozmawiać lub podejść sposobem, itp. Być może on naprawdę nie widzi problemu w małym mieszkaniu, ma dla Ciebie jest to ważne. Powiedzcie sobie o swoich potrzebach i znajdźcie jakiś kompromis. Bo jeśli nie, to pozostaje Ci albo pogodzić się z taką sytuacją, że on zarabia więcej więc decyduje, albo zmienić partnera i zrezygnować z wycieczek i wygodnego zycia (poza domem)

8 Ostatnio edytowany przez BlueWaterP (2014-10-01 13:33:56)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Iceni, chwilowo mnie nie stać, a jego jak najbardziej. Teraz mniej zarabiam i jestem w trakcie szukania nowej pracy.

Uparty sknerus i tyle. W starym barłogu będzie drzemał a na wakacje pojedzie dookoła świata może jeszcze niedługo. Nie ogarniam mentalności dziadów. Droga kawiarnia kontra stary tapczan.

Mi chodzi o to, że przecież to się kłóci ze sobą. Co. Na zewnątrz pan a w domu dziad? To ja już wolę na pokaz być biedna niż mieszkać w tej klicie. Ale trudno mi się z nim o to dogadać.

Przypomina mi to dziadowską mentalność wschodnich narodów europejskich, gdzie pod rozwalającą się chałpą nowe BMW, a obok wychodek z któego wychodzi pancia w szpilach za 7 stów.

NIE OGARNIAM.

9 Ostatnio edytowany przez BlueWaterP (2014-10-01 13:38:17)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Duszyczko, rozmawiam z nim o tym dość często. On niby wtedy pomaga mi jak szukamy lepszego lokum, ale koniec końców w każdym znajdzie jakieś mankamenty, np. to że do pracy będzie miał o dwa przystanki dalej niż teraz. Boże, on dojeżdża teraz do pracy 10 minut! Ludzie godzinę potrafią w korku stać, ja mu nie każę byśmy się wynieśli za miasto ale na litość Boską o 10 minut będzie robic problem?>

Puenta jest taka, że ja jestem w związku z dziwolągiem... Tekst usunięty przez moderatora. Może zamieszkajmy w ogóle w psiej budzie a pojedźmy sobie na Malediwy by ludzie widzieli. Masakra.

10

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Rany... zacznij unikać seksu bo cię kręgosłup od materaca boli ;P

Nie no... tak serio, to zaczynam  rozumieć, że mogłaś trafić na sknerę i to, co piszesz to wierzchołek góry lodowej.

Sknerostwo ma się w naturze, teraz nie da się namówić na większe mieszkanie a za 3 lata będzie oszczędzał na pieluchach dla dziecka...

11 Ostatnio edytowany przez BlueWaterP (2014-10-01 13:45:20)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
Iceni napisał/a:

Rany... zacznij unikać seksu bo cię kręgosłup od materaca boli ;P

Nie no... tak serio, to zaczynam  rozumieć, że mogłaś trafić na sknerę i to, co piszesz to wierzchołek góry lodowej.

Sknerostwo ma się w naturze, teraz nie da się namówić na większe mieszkanie a za 3 lata będzie oszczędzał na pieluchach dla dziecka...

Uff, już się bałam że po moich kolejnych postach zaczniesz mnie hejtować. Ale rozumiesz teraz, że jednak takie małe rzeczy typu biurko, czy normalne łóżko, to jednak ważne...zwłaszcza, że go stać by nam zamawiał drogie wyjazdy i robi to notorycznie.

A masz jakiś pomysł, w czym tkwi sekret? No bo jak to, gdyby był Sknerusem McKwaczem to by jeździł w mega tanie miejsca typu Kozia Wólka, a nie zagraniczne wyprawy. O co zatem chodzi? Sknera w wydatkach na normalne rzeczy, a rozrzutny na przygody?

Miał kiedyś spodnie znanej amerykanskiej firmy produkującej jeansy, kosztowały w promocji 100 zł. To nosił je aż 3 razy na d...mu pękły, ale nie wywali, nie odżałuje nasteonej stówy raz na 3 lata (wydatek życia??), będzie chodził do krawcowej łatać, aż na dobre nie trafi ich szlag. Mówię: nic bym do tej postawy nie miała gdyby nie to, że kłoci się ona z wydawaniem na drogie sprzęty do auta czy drogie wycieczki, a nade wszystko: oszczędzanie na komforcie życia codziennego w mieszkaniu, i oszczędzanie na żywności.

12 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2014-10-01 13:52:09)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Jeśli mówisz o szacunku dla drugiej osoby, to miej go w każdym aspekcie. W moim zaściankowym świecie na przykład szanuje sie fakt, że jeśli ktoś zarabia pieniądze, to one należą do niego i może zrobić sobie z nimi co chce. Wiadomo, że w przypadku rodziny, dzieci itd sytuacja się zmienia, ale nie tego dotyczy wątek  i ty też jesteś jeszcze od tego daleka.
Chciałabyś zmieniać partnera i chciałabyś żeby wydawał na to co ty chcesz, a on lubi spać na materacu i w ciasnym pokoju oraz wydawać kasę na co chce.Ma do tego prawo. To ty masz problem, nie on. Jeśli jest mądrym facetem to nie ugnie sie pod wpływem twojego ględzenia.

Jeśli trafiłaś na dusigrosza, to masz prawo powiedzieć pa pa i szukać szczęścia gdzie indziej. Chcesz wpływać na niego i zmieniać ? Życzę powodzenia, ale średnio w nie wierzę.

Z kolei większość znanych mi małżeństw jednak nie ma rozdzielności majątkowej i jakoś dają radę 


A mój nick to MamaMamusia, a nie MamaMamuśka. Bądź bardziej staranna i uważna zanim zarzucisz komuś zaściankowość.

13 Ostatnio edytowany przez BlueWaterP (2014-10-01 13:50:37)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Poczytaj resztę moich postów, odnieś się do nich, i zobacz, czy naprawdę przesadzam, i chcę rozporządzać się "majątkiem" faceta. Nie. Ja chcę tylko minimum wygody przy naszych, także moich, możliwościach.

We wspólnocie majtkowej też się może mąż nie zgodzić na zmiany i wydawanie wspólnej kasy na to na co chce żona, więc też uważaj co piszesz bo to pobożne życzenia tylko.

Czy dla Ciebie zrozumiałe jest łażenie w dziurawych porach i żałowanie na biurko do domu? Bo dla mnie nie. Żadna wspólnota nie powinna mieć znaczenia przy szacunku do drugiej osoby (a Ty za wspólnotę majątkową "nabyłaś" sobie możność posiadania własnego zdania i wpływania na mężczyznę?). Co to ma do tego?>

Abstrahując ode mnie, samemu jemu się dziwię że mając takie możliwości, woli się kisić w tym bałaganie i pisać na kompie w kucki.

A czy mi daleko do rodziny i "tego stanu"? smile Hmmm, bliziutko, bo ślub za 5 miesięcy.

14

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
BlueWaterP napisał/a:

w czym tkwi sekret?

Taka luźna myśl.
Może on nie jest gotowy do stałego związku lub do związku z Tobą?
Chce się wyszaleć dopóki nie założy rodziny?
Ma mentalność Piotrusia Pana?

15

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Luc, co ma mentalność Piotrusia Pana do chodzenia w dziurawych butach przy jednoczesnym łożeniu na drogie wyjazdy?

A co ma ta mentalność Piotrusia Pana do jego chęci spania na niewygodnym łóżku, przecież jako PP powienien dążyć do swojej wygody?

Ale fakt, może to być jedna z opcji. Rozwiń..

16 Ostatnio edytowany przez BlueWaterP (2014-10-01 13:59:40)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Cała rodzina patrzy na nas jak na dziwolągów, a zwłaszcza na "mojego". Jest to człowiek wielkich możliwości, który jednak to co zdobędzie upcha w skarpetę albo wyda na coś "na pokaz", a na co dzień męczy się w warunkach mieszkaniowych pozostawiających wiele do życzenia.

A co ja mogę, co mogę z dotychczasowymi zarobkami?? Nie da się tak z dnia na dzień zdobyć jego poziomu finansowego...czy to oznacza, według MamaMamusia, że kto ma więcej ten ma pomiatać potrzebami drugiej osoby i być ważniejszym, lepszym i bardziej decydować, bo ma się więcej? Boże, jesteś strasznie materialistyczna. I przerazasz mnie ogromnie.

W Twoim świecie w związku do powiedzenia coś ma nie jedna i druga strona, tylko ten kto ma więcej. Współczuję postawy. Daj Ci los, byś to ty była tą zarabiającą więcej w takim razie, bo nie wiesz co móisz....

17

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Piotruś Pan to mężczyzna, który nie chce dorosnąć, prawda?
Przykład z ubraniem może nie być z tym związany, a tylko świadczyć o pewnej abnegacji.

Nie brałaś pod uwagę mojej pierwszej sugestii? O niechęci do stałego związku? W ogóle lub z Tobą?
To tylko sugestia wink

18 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2014-10-01 14:04:14)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
BlueWaterP napisał/a:

Poczytaj resztę moich postów, odnieś się do nich, i zobacz, czy naprawdę przesadzam, i chcę rozporządzać się "majątkiem" faceta. Nie. Ja chcę tylko minimum wygody przy naszych, także moich, możliwościach.

We wspólnocie majtkowej też się może mąż nie zgodzić na zmiany i wydawanie wspólnej kasy na to na co chce żona, więc też uważaj co piszesz bo to pobożne życzenia tylko.

Czy dla Ciebie zrozumiałe jest łażenie w dziurawych porach i żałowanie na biurko do domu? Bo dla mnie nie. Żadna wspólnota nie powinna mieć znaczenia przy szacunku do drugiej osoby (a Ty za wspólnotę majątkową "nabyłaś" sobie możność posiadania własnego zdania i wpływania na mężczyznę?). Co to ma do tego?>

Abstrahując ode mnie, samemu jemu się dziwię że mając takie możliwości, woli się kisić w tym bałaganie i pisać na kompie w kucki.

A czy mi daleko do rodziny i "tego stanu"? smile Hmmm, bliziutko, bo ślub za 5 miesięcy.

We wspólnocie majątkowej  można nie zgodzić sie na zmiany, poza nią tym bardziej. Dlaczego swojemu partnerowi odbierasz to prawo?

Gdyby mój facet chodził w dziurawych portkach i żałował na biurko, to bym z nim nie była (tak, tez miałabym obawy, że  kiedyś nie da również na pampersy) ale ręce trzymałabym daleko od czyjegoś portfela i tyle. Nie jestem zwolenniczką poświęcania energii na wpływanie na kogoś i odmienianie drugiego człowieka. Jak mi coś nie pasuje i nie mogę tego ani zmienić, ani zaakceptować to odchodzę. Proste.

Swoje zdanie mam i we wspólnocie majątkowej i poza nią. I nie nabyłam go sobie.

19

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Autorko szczerze nie widzę problemu, chyba jakas odmienna jestem.
Zarabia, chce to jedziecie na te wczasy.
Nie przywiązuje dużej uwagi co sie dzieje w "domu"
To taki typ człowieka.

Znam parę osób, naprawdę niezly kawalek swiata zwiedziło, ale nie potrzebuje duzego lozka czy nawet biurka a co dopiero o dużym mieszkaniu mowa.
Fakt na jedzenie nie żałują.

I sam fakt ze na jedzeniu zaluje bym sie gleboko zastanowiła nad tym typem.

Pogadaj z nim a moze znajdziecie mieszkanie w tej samej cenie czy nawet o 100 zl droższe ale w trochę lepszym "stanie" .

A jak bardzo Ci przeszkadza fakt ze nie masz lozka to sobie je kup jak również biurko!
Nie tylko on musi kupować , jak widać jemu to nie przeszkadza a Tobie.

Zaraz będą gromy z jasnego nieba na mnie big_smile heh.

20

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Luc, nie wiem, jeśli masz rację, to by znaczyło, że on ma rozdwojenie jaźni...bo przecież jakby nie był gotowy to by nie mówił ciągle o tym że chce ze mną mieć dzieci i się pobrać...

21 Ostatnio edytowany przez BlueWaterP (2014-10-01 14:08:36)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Cisowianka, oj żebyś wiedziała, że kupię, bo od jakiegoś czasu chodzę za odpowiednim po sklepach tongue I by sie zmiescilo do naszej WYLLI, i by tanie było.

Nie posypią się gromy...dlaczego mają się posypać. Ja tylko chciałam się wyżalić, że nie potrafię go zrozumieć w tej kwestii. I nie wiem, co mu dolega z tym sknerowaniem na jedzenie czy coś...tzn. nie żebyśmy głodowali...ale jego oszczędność w tej materii to często przesada. Ja np. boję się mięsa z dużych dyskontów, dam dwa zł wiecej w osiedlowym i mam świeższe...a on nie widzi problemu. dla niego mieso z B.......czy L..... jest super. Ok, co kto lubi.

Ale skenrowanie na łóżko w miejscu gdzie żyjemy, dziadowanie w imię wakacji za granicą....ja mam jednak inną mentalność. W domu mieliśmy z tatą i mamą ładnie, i przytulnie, na przedmioty codziennego użytku kasa była. No cóż, jedni mają wczasy, drudzy przyjemną kwaterkę (nie mylić z cmentarną).

22

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
BlueWaterP napisał/a:

Luc, nie wiem, jeśli masz rację, to by znaczyło, że on ma rozdwojenie jaźni...bo przecież jakby nie był gotowy to by nie mówił ciągle o tym że chce ze mną mieć dzieci i się pobrać...

Ja też nie wiem czy mam rację wink
Tak jak pisałam, to tylko sugestia.

Mówi o wspólnym życiu, dzieciach. A coś robi w tym kierunku?
Ile macie lat i jak długo razem jesteście?

23 Ostatnio edytowany przez BlueWaterP (2014-10-01 14:14:11)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Czy coś robi? Oświadczył się i chcemy mieć dzieci za dwa lata. Ale ja się coraz częściej zastanawiam, czy nie będę się męczyć z kimś kto żałuje na byle głupotę.
Siostra z bratem śmieją się z niego, że taki dusigrosz.

A co, jak będę miała chwilowo zero funduszy, albo mimimum? Wtedy też zdam się na jego łaskę i niełaskę, czyli owszem kupi pieluchy ale najlepiej jakieś podróby za bezcen, bo taniej było, i okazja, a dziecku niech d.... się odparzy?

Także o wózku dla dziecka wypowiada się w sposób następujący: weźmiemy po siostrze mojej.

Co to to nie. Na wózek to ja dam choćbym miała nie jeść. Dziecko ma jeździć w jakimś rzęchu, a on niech sobie w ogóle kupi nowy bas do auta. SUPER.

24

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
BlueWaterP napisał/a:

według MamaMamusia, że kto ma więcej ten ma pomiatać potrzebami drugiej osoby i być ważniejszym, lepszym i bardziej decydować, bo ma się więcej? Boże, jesteś strasznie materialistyczna. I przerazasz mnie ogromnie.

W Twoim świecie w związku do powiedzenia coś ma nie jedna i druga strona, tylko ten kto ma więcej. Współczuję postawy. Daj Ci los, byś to ty była tą zarabiającą więcej w takim razie, bo nie wiesz co móisz....

Nigdzie nie napisałam ani o pomiataniu ani o byciu lepszym. Dopisujesz sobie co chcesz, bo nie pochwalam twojej postawy.

W moim świecie w związku do powiedzenia mają dwie osoby, obydwie po równo. A jak mam ochotę zmieniać i urabiać partnera, to w moim świecie to jest koniec związku. Akceptacja - słowo, którego nie rozumiesz - w moim związku jest kwestią kluczową.

Fajnymi formami dyskusji sie posługujesz. Relatywizm moralny, czyli opisać swoją chęć dysponowania cudzymi pieniędzmi, a potem nazwać materialistą osobę, która taką postawę skrytykowała. Niezłe odwrócenie kota do góry ogonem.

Ty mnie akurat nie przerażasz, ale też wspólczuję ci postawy.

25

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Kurcze dziewczyno, jemu to nie jest po prostu potrzebne do zycia. Ma inne priorytety niz ty. Tez mam takiego meza ze jeden pokoj mu do szczescia wystarczy a nie szczedzi na wycieczki i poznawanie swiata. W zwiazku trzeba isc na kompromis, dlatego ja dbam o to jak mieszkamy a on gdzie jedziemy. Kompromis to podstawa. Powiedz jemu ze sie dusisz w obecnym mieszkaniu i ze moze raz w roku sam jechac na wakacje w zamian za kase jaka wlozycie w wynajem czegos wiekszego.
Podejrzewam ze zapytany o sytuacje odpowie ze woli mniej placic za wynajem a kase przeznaczyc na wyjazd, bo to go uszczesliwia. Dobre jedzenie i super ciuchy sa dla niego dodatkiem a nie sensem zycia wiec nie widzi sensu wydawania na to kasy.

26

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
BlueWaterP napisał/a:

Oświadczył się i chcemy mieć dzieci za dwa lata.

To może czas na rozmowę o tym przyszłym życiu, z dziećmi.
Zaproponuj kupno mieszkania, budowę domu. Zobaczysz co powie. Przecież w takich warunkach z dziećmi gnieździć się nie będziecie?

27

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Ale dla mnie dobre mieszkanie nie jest sensem życia, ani ciuchy smile Ja się ubieram naprawdę niedrogo, zwykle kupuję coś po promocji, w ogóle nie jestem rozrzutna na ciuchy, zapomnij...dbam o wygląd, ale nie jestem ani sama dla siebie,a ni dla niego, droga w "utrzymaniu". Myślę że niejeden chciałby mieć tak mało rozrzutną kobietę.

Przeczytałaś w ogóle, że on skąpi na elementarne przyrządy czy meble? Ja nie muszę mieć willi z basenem, ja nawet nie chcę. Chciałabym mieć minimum wygody, a że na razie nie na wszystko mnie stać, bo większość mojej kasy idzie na kurs który sobie opłacam i dokładanie się do naszych wspolnych wydatków, to uważam, że mógłby się ogarnąć i coś zrobić....żałuje na stolik większy? Tożto smutne....wie, że ja nie mam na te rzeczy teraz. Wie doskonale. To dlaczego raz się nie postara...

28

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Skoro Tobie to przeszkadza to powiedz mu jasno, raz, drugi ile trzeba będzie. A jeśli nie zrozumie no to cóż nic na to nie poradzimy.

Ja jestem w stanie wiele zrozumieć, ze nie kupuje nawet tego lozka bo wiadomo moze dusi tego grosza na jakieś własne mieszkanie, moze chce później cos kupic juz do tego mieszkania. Nie wiem. Ale to jestem w stanie zrozumieć.

Ale naprzykład jeśli chodzi o jedzenie nigdy nie zrozumiem, jak mozna na tym oszczędzać. Ok jeśli mnie nie stać to oszczędzam ale czasem wole wydac miesiecznie 100 zl wiecej ale jesc mniej chemi ! Jak mnie oczywiscie stąc. Nie mowie o jakims żarciu nie wiadomo jakim.

A moze nie jest tak ze on jednak dużo wydaje kasy, a Ty wymagasz co raz wiecej i on chce w ten sposób pokazać ze jednak jestescie razem i wypadałoby sie dorzucić do czegoś.
To ze zarabia wiecej nie oznacza ze musi wszystko kupowac.

A powiedz mi na co idzie Twoja pensja ?

29

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
BlueWaterP napisał/a:

Także o wózku dla dziecka wypowiada się w sposób następujący: weźmiemy po siostrze mojej.

Co to to nie. Na wózek to ja dam choćbym miała nie jeść. Dziecko ma jeździć w jakimś rzęchu, a on niech sobie w ogóle kupi nowy bas do auta. SUPER.

Tu go akurat rozumiem. Dlaczego używany wózek nie może być? Nie mówię oczywiście o jakimś "rzęchu", ale normalnie używanym.

30

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Luc, rozmawiamy o przyszłości. Powiedział, że wtedy na pewno zmienimy mieszkanie, a na razie "po co". Zresztą on to wyniósł z domu, matko oni gnieździli się w 5 osób na takim metrażu jak 35 mkw, czy Wy wiecie co to jest?...nie wiem jak oni żyli, to dla mnie byloby piekło. Zero prywatności. A mój ukochany tata zadbał o co trzeba i ja się wychowałam w dużym domu, gdzie każdy miał prywatność.

31

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
luc napisał/a:
BlueWaterP napisał/a:

Także o wózku dla dziecka wypowiada się w sposób następujący: weźmiemy po siostrze mojej.

Co to to nie. Na wózek to ja dam choćbym miała nie jeść. Dziecko ma jeździć w jakimś rzęchu, a on niech sobie w ogóle kupi nowy bas do auta. SUPER.

Tu go akurat rozumiem. Dlaczego używany wózek nie może być? Nie mówię oczywiście o jakimś "rzęchu", ale normalnie używanym.

No dobra, tu ma rację wink Ale znając jego, nawet rzęcha by wziął. Tylko nie rozumiem skąd ten rozdźwięk u niego między szaleństwem wydawania na drogie sprzęty do samochodu a sknerostwem w wydawaniu na własny ubiór. Nie mam pojęcia.

32

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
BlueWaterP napisał/a:

Luc, rozmawiamy o przyszłości. Powiedział, że wtedy na pewno zmienimy mieszkanie, a na razie "po co". Zresztą on to wyniósł z domu, matko oni gnieździli się w 5 osób na takim metrażu jak 35 mkw, czy Wy wiecie co to jest?...nie wiem jak oni żyli, to dla mnie byloby piekło. Zero prywatności. A mój ukochany tata zadbał o co trzeba i ja się wychowałam w dużym domu, gdzie każdy miał prywatność.

I chyba tu jest sęk poglądów i postępowania. On się wychowal w takim otoczeniu dlatego dla niego to nic szczególnego. Z domu wyniósl to, że nie ważne jak się mieszka, nie ważne co się je, ważne, że w ogóle jest. A wycieczki to może chce wlaśnie odreagować to jak żyl kiedyś pokazując zewnętrznie swoje dobre zarobki, co nie wyklucza skromnego mieszkania. Chociaż żałowania na jedzeniu też nie rozumiem...
Natomiast Ty wychowałas sie w innych warunkach, więc oczekujesz, że skoro jesteście razem, to on powinien zapewnić Ci dobre warunki, bo go na to stać. A on ma inne zdanie... Może jakaś poradnia? Skoro nie potraficie pójść na kompromis sami, to ktoś znający się na psychice będzie umiał Wam pomóc i podpowiedzieć jakieś rozwiązania.

33

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
BlueWaterP napisał/a:

Zresztą on to wyniósł z domu, matko oni gnieździli się w 5 osób na takim metrażu jak 35 mkw, czy Wy wiecie co to jest?...nie wiem jak oni żyli, to dla mnie byloby piekło. Zero prywatności. A mój ukochany tata zadbał o co trzeba i ja się wychowałam w dużym domu, gdzie każdy miał prywatność.

Jego tato też mógł być kochany. Nie pomyślałaś o tym?  Dlatego on takiej potrzeby nie widzi. Widać potrafi być szczęśliwy bez tego.
Przez Twój post trochę przebija pogarda hmm

Chyba się nie dogadacie.

34

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Mam całkiem podobnie.Zarabiam sporo mniej od mojego męża. Od czterech lat mieszkamy w dwupokojowym mieszkaniu gdzie część tylko jest wyremontowana a np. w przedpokoju mamy starą jak świat "bołazerię"
Za to jeździmy na ferie i wakacje w fajne miejsca a i w roku szkolnym wyjazd na tydzień do Grecji czy Egiptu to niewielki problem. Mój mąż ma kosztowne hobby- pływa na jachtach w różnym miejscach świata i moje także tanie nie jest- jeżdżę na nartach w różnych miejscach świata:)
Do tego posyłamy córkę do prywatnej szkoły i prowadzimy dwa domy- mamy jeszcze dom na wsi.
Wymieniam to po to by pokazać,że dla mnie i mego męża ważniejsze są te rzeczy niż zamiana mieszkania na większe czy kupowanie mebli.Owszem,kiedyś tam kupimy. I rodzina też się nieraz dziwi ale mam to w nosie.Oni sobie szafkę na buty kupią czy pomalują pokój a ja polecę do Grecji czy Chorwacji na miesiąc.
Ciuchów mamy sporo bo oboje w swojej pracy musimy dobrze wyglądać.
Ale były takie okresy,że mniej pracowałam i szału dostawałam jak wracałam do domu.Teraz też się trochę wkurzyłam bo okazało się,że jak zamówiłam ekipę remontową mąż powiedział,że nie będzie woził córki do szkoły z naszego letniego domu trzy razy w tygodniu bo to za daleko i że remont może być w wakacje jak gdzieś wyjedziemy.
Czasem mi to przeszkadza ale jak rozmawiam ze znajomymi co to w tym roku na wakacjach nie byli bo remont robili,w tamtym kupowali meble,dwa lata temu szafy montowali to myślę sobie,że jestem szczęściarą.
Co do określenia "mentalność żydowska"- mój mąż Żydem nie jest ja natomiast jestem Żydówką. Znasz osobiście może jakiegoś Żyda czy tak sobie pierdzielisz?
Bo ja znam sporo Gojów skąpych jak diabli.

35

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
MamaMamusia napisał/a:
BlueWaterP napisał/a:

według MamaMamusia, że kto ma więcej ten ma pomiatać potrzebami drugiej osoby i być ważniejszym, lepszym i bardziej decydować, bo ma się więcej? Boże, jesteś strasznie materialistyczna. I przerazasz mnie ogromnie.

W Twoim świecie w związku do powiedzenia coś ma nie jedna i druga strona, tylko ten kto ma więcej. Współczuję postawy. Daj Ci los, byś to ty była tą zarabiającą więcej w takim razie, bo nie wiesz co móisz....

Nigdzie nie napisałam ani o pomiataniu ani o byciu lepszym. Dopisujesz sobie co chcesz, bo nie pochwalam twojej postawy.

W moim świecie w związku do powiedzenia mają dwie osoby, obydwie po równo. A jak mam ochotę zmieniać i urabiać partnera, to w moim świecie to jest koniec związku. Akceptacja - słowo, którego nie rozumiesz - w moim związku jest kwestią kluczową.

Fajnymi formami dyskusji sie posługujesz. Relatywizm moralny, czyli opisać swoją chęć dysponowania cudzymi pieniędzmi, a potem nazwać materialistą osobę, która taką postawę skrytykowała. Niezłe odwrócenie kota do góry ogonem.

Ty mnie akurat nie przerażasz, ale też wspólczuję ci postawy.

Zadanie dla Ciebie do rozwiązania na dziś: Była sobie para. On zarabiał więcej, ona mniej. On wydawał na to, co JEMU wydawało się słuszne. Ona dokładała do wspólnych wydatków na mieszkanie i żywność. On miał większe możliwości, ale nie chciał się nimi podzielić wiedząc, że kobieta ma niewygórowane wymaganie kupna ludzkiego biurka do domu i dołożenia na łóżko, bo chyba nie tylko jemu ma być wygodnie. Bo mu wiele razy mówiła, co ją boli, o co prosi, co jej przeszkadza. Wskaż na osobę, która w tej parze ma w nosie drugą stronę.

Podpowiedź: Gdybym to ja więcej zarabiała, nawet 3 stoliki bym mu kupiła jakby tyle potrzebował a nie było go chwilowo stać. Zresztą, piszesz tyle o wspólnocie. Nie zauważyłaś, że w takiej wspólnocie on powinien się wykazać pomocą stronie słabszej, bo na tym polega wspólnota, że wydajemy RAZEM? WSPÓLNOTA, czyli NASZE, ma być wg Ciebie wydawane wedle woli tego kto daje więcej? Co ty, z matmy lachę miałaś w szkole? z logiki?

36

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
BlueWaterP napisał/a:

Przeczytałaś w ogóle, że on skąpi na elementarne przyrządy czy meble? Ja nie muszę mieć willi z basenem, ja nawet nie chcę. Chciałabym mieć minimum wygody, a że na razie nie na wszystko mnie stać, bo większość mojej kasy idzie na kurs który sobie opłacam i dokładanie się do naszych wspolnych wydatków, to uważam, że mógłby się ogarnąć i coś zrobić....żałuje na stolik większy? Tożto smutne....wie, że ja nie mam na te rzeczy teraz. Wie doskonale. To dlaczego raz się nie postara...

No i niech nie daje. Jesteś z nim za karę czy co ? Widzisz, że to sknera i że ciężko będzie, to co jeszcze z nim robisz? Już sobie w głowie układasz za co wózek kupisz, a dziecka jeszcze nie masz...To jest chore !On się nie zmieni. Mocno się rozczarujesz jak będziesz próbowała na niego wpływać.

37 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2014-10-01 14:44:04)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
BlueWaterP napisał/a:
MamaMamusia napisał/a:
BlueWaterP napisał/a:

według MamaMamusia, że kto ma więcej ten ma pomiatać potrzebami drugiej osoby i być ważniejszym, lepszym i bardziej decydować, bo ma się więcej? Boże, jesteś strasznie materialistyczna. I przerazasz mnie ogromnie.

W Twoim świecie w związku do powiedzenia coś ma nie jedna i druga strona, tylko ten kto ma więcej. Współczuję postawy. Daj Ci los, byś to ty była tą zarabiającą więcej w takim razie, bo nie wiesz co móisz....

Nigdzie nie napisałam ani o pomiataniu ani o byciu lepszym. Dopisujesz sobie co chcesz, bo nie pochwalam twojej postawy.

W moim świecie w związku do powiedzenia mają dwie osoby, obydwie po równo. A jak mam ochotę zmieniać i urabiać partnera, to w moim świecie to jest koniec związku. Akceptacja - słowo, którego nie rozumiesz - w moim związku jest kwestią kluczową.

Fajnymi formami dyskusji sie posługujesz. Relatywizm moralny, czyli opisać swoją chęć dysponowania cudzymi pieniędzmi, a potem nazwać materialistą osobę, która taką postawę skrytykowała. Niezłe odwrócenie kota do góry ogonem.

Ty mnie akurat nie przerażasz, ale też wspólczuję ci postawy.

Zadanie dla Ciebie do rozwiązania na dziś: Była sobie para. On zarabiał więcej, ona mniej. On wydawał na to, co JEMU wydawało się słuszne. Ona dokładała do wspólnych wydatków na mieszkanie i żywność. On miał większe możliwości, ale nie chciał się nimi podzielić wiedząc, że kobieta ma niewygórowane wymaganie kupna ludzkiego biurka do domu i dołożenia na łóżko, bo chyba nie tylko jemu ma być wygodnie. Bo mu wiele razy mówiła, co ją boli, o co prosi, co jej przeszkadza. Wskaż na osobę, która w tej parze ma w nosie drugą stronę.

Podpowiedź: Gdybym to ja więcej zarabiała, nawet 3 stoliki bym mu kupiła jakby tyle potrzebował a nie było go chwilowo stać. Zresztą, piszesz tyle o wspólnocie. Nie zauważyłaś, że w takiej wspólnocie on powinien się wykazać pomocą stronie słabszej, bo na tym polega wspólnota, że wydajemy RAZEM? WSPÓLNOTA, czyli NASZE, ma być wg Ciebie wydawane wedle woli tego kto daje więcej? Co ty, z matmy lachę miałaś w szkole? z logiki?

Nie mogę wskazać takiej osoby, bo jak dla mnie tu nie ma w ogóle związku, relacji, pary... Ale jeśli koniecznie chcesz wiedzieć, to...tak, uważam, że on ma ciebie w nosie. Pytanie tylko, czy dalej będziesz liczyła, że może coś jednak sobie u niego zaskarbisz i obrażała się za kilka słów prawdy, czy przejrzysz na oczy i zrozumiesz, że go nie zmienisz. I proszę cię, czytaj moje wypowiedzi ze zrozumieniem i nie dokładaj do nich tego, czego ja nie napisałam.

38

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

gojka, nie czytałaś reszty moich postów.... ja napisałam, że nawet nie mam przy czym pisać na komuterze, bo muszę siedzieć w kucki przy niskim stoliku (to różnica między tym a narzekaniem na brak nie wiadomo czego).... on na to pieniędzy nie dołoży, bo jemu to niepotrzebne. A ja skąd mam na to wszystko brać, na stol, na łóżko, na to, na tamto, bez pomocy jego, skoro teraz nie mam tyle co on. przecież razem żyjemy to może i razem coś zróbmy by było tu przyjemniej nie tylko jemu ale i mnie?

Nie, nie znam Żyda osobiście, przyjęło się mówić (na podstawie wspomnień starszego pokolenia) że Żydzi byli bardzo przedsiębiorczy, ale też do przesady oszczędni, babcia znała Żyda, który kupił za 30 gr 3 kg cebuli psującej się i smażył to cały dzien by się nie zmarnowała, i by zjeść. z tego, i innych wspomnień, powstają poglądy, że żydowskie korzenie=sknerowanie.

Mojemu partnerowi może jeszcze trochę do takiego "Żyda" brakuje, ale jest na najlepszej drodze.

A wracając do wycieczek...lubię je bardzo, ale nie jestem z tych co to podniecają się drogimi wyprawami podczas gdy w domu zaraz w dachu będą dziury. Nie jestem też z tych, którzy oszczędzają na jedzeniu (a ja i tak mało jem) w imię ciągłego podróżowania. Wreszcie: nie jestem podniecona wyprawami za krocie, a mieszkania w nieprzyjemnych warunkach, bo otoczenie wpływa na nasze funkcjonowanie, samopoczucie.

Luc, nie bije ode mnie pogarda. Ale fakt, mój ojciec wolał postawić super dom niż jechać na wojaże. I ja go popieram. Ciekawa książka w rękę w wygodnej kanapie. A co na tych wycieczkach ciekawego, człowiek się zmęczy a wszędzie jest tak samo tongue nie no, żartuję, kocham wycieczki.,...raz w roku, dwa, trzy. Ale nie 30.

39 Ostatnio edytowany przez BlueWaterP (2014-10-01 14:48:59)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Miło usłyszeć ("miło") że ma on mnie w nosie. Tylko że to mi nie pomoże, bo ja dalej jestem skonsternowana, nie wiem co robić, ciągle słyszę jak to on mnie kocha, jak to chce się ożenić, mieć dzieci. Już planuje ślub. A ja czasem się zastanawiam, czy moja miłość przetrwa całe życie przepychanek z nim o odmienne poglądy nie tylko na ten temat.

Nie wiem, czy jestem gotowa na życie w stylu: dostosowujesz się albo masz problem.

Mam jeszcze kilka miesięcy na zastanowienie. Liczę, że podejmę dobrą decyzję.

40

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Powiem Ci autorki wątku ze jestes nie sprawiedliwa. Ostatnie Twoje slowa ze Twój tata zadbal o Was, o Wasza prywatność a Twój facet mial mniej kolorowe dzieciństwo nie oznacza ze jest gorszy.

Jak ja czegoś takiego nie lubię.

Jak widać chlopak autorki wyrósł na normalnego człowieka choć nie mial warunkow socjalnych(mieszkaniowych) .

To moze poszukaj takiego chlopaka jakim byl Twój tatus co ?
Skoro Twoim zdaniem Twój facet nie dba o Ciebie (lóżko,biurko)

41 Ostatnio edytowany przez luc (2014-10-01 17:38:32)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
BlueWaterP napisał/a:

Luc, nie bije ode mnie pogarda.

Nie napisałam, że od Ciebie.
Przebija z Twojej wypowiedzi, którą zacytowałam.

Rozmijacie się w podejściu do życia + nieumiejętność pójścia na kompromis.
Zły prognostyk.

42

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
BlueWaterP napisał/a:

Miło usłyszeć ("miło") że ma on mnie w nosie. Tylko że to mi nie pomoże, bo ja dalej jestem skonsternowana, nie wiem co robić, ciągle słyszę jak to on mnie kocha, jak to chce się ożenić, mieć dzieci. Już planuje ślub. A ja czasem się zastanawiam, czy moja miłość przetrwa całe życie przepychanek z nim o odmienne poglądy nie tylko na ten temat.

Nie wiem, czy jestem gotowa na życie w stylu: dostosowujesz się albo masz problem.

Mam jeszcze kilka miesięcy na zastanowienie. Liczę, że podejmę dobrą decyzję.

Prosiłaś o odpowiedź, to udzieliłam. w moim przekonaniu jest prawdziwa. Niezbyt miła? Trudno. Sama chciałaś.

Nie, nie jesteś gotowa na życie w stylu: dostosujesz się albo masz problem. Nikt na takie coś nie zasługuje

Czy podejmiesz dobra decyzje? Moja prognoza jest następująca - urobisz go trochę, trochę poszantażujesz i znajdziecie lepsze mieszkanie, ale po ślubie on zamknie konto na wszystkie możliwe  spusty i kasę jego, czy tez jak wolisz waszą, będziesz oglądać jedynie jeśli zechcesz mu potowarzyszyć podczas kupowania głośników do auta.

Mimo tego, że niezbyt mnie lubisz, życze ci podjęcia dobrej decyzji i mam nadzieję, że moja prognoza mimo wszystko się nie sprawdzi.

43

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

No dobrze. Twój facet jest sknerą.
Ale chyba musi mieć też jakieś zalety, skoro chcesz przy nim trwać pomimo tego, że jest sknerą?...

44

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Mój facet też jest sknerą, dlatego ja wiem, że tak samo jak moja babcia, będę musiała zmian dokonywać w mieszkaniu pod nieobecność męża i za swoje pieniądze, bez jego dokładania. Dlatego, że nie wszyscy ludzie umieją iść na kompromis i po latach forsowania, że wszystko musi być na jego modłę, raz i babcia mogła coś przeforsować. A pieniądze były. Skoro nie pomaga po dobroci, kompromisy odpadają. Współczuję i sobie, i jej, że trafił się sknera. Nie rozumiem po co ludziom gromadzić dobra, jeśli mają to czynić dla samego gromadzenia, i nigdy z nich nie skorzystać w jakiś rozsądny sposób.

45

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

A ja żadnego sknerstwa u partnera autorki wątku nie widzę. Widzę natomiast u obojga różny system wartości i różne potrzeby. Które są lepsze, a które gorsze? Żadne. smile

Zastanawiam się tylko nad tym, czemu to partner ma dopasować się do autorki, nie zaś odwrotnie?
A może... wspólnie usiąść i znaleźć rozwiązania, które będą przez obydwoje akceptowane?

46

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
Wielokropek napisał/a:

A ja żadnego sknerstwa u partnera autorki wątku nie widzę. Widzę natomiast u obojga różny system wartości i różne potrzeby. Które są lepsze, a które gorsze? Żadne. smile

Zastanawiam się tylko nad tym, czemu to partner ma dopasować się do autorki, nie zaś odwrotnie?
A może... wspólnie usiąść i znaleźć rozwiązania, które będą przez obydwoje akceptowane?

Proponuje aby autorka wątku kupila lóżko a facet biurko big_smile będzie super kompromis.

Tez nie zauważyłam sknerstwa.
Jedynie fakt oszczędzania na jedzeniu mnie martwi.
Bo jesli kogoś jest stać żeby wydac te 100 zl wiecej miesiecznie ale za to mniej chemii sie jee, a jednak zaluje to mnie trochę to smuci.

47 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2014-10-01 15:46:58)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
Wielokropek napisał/a:

Zastanawiam się tylko nad tym, czemu to partner ma dopasować się do autorki, nie zaś odwrotnie?

No wiesz co!!!! Jak możesz??????

Zaraz usłyszysz, że jesteś  materialistką o zaściankowych poglądach wink

48

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Potwierdzę, za Luc i Wielokropkiem (w innych wypowiedziach też się czasem przewinęło): macie różny system wartości.
Dla jednej osoby ważniejszy będzie zakup łóżka, dla drugiej - wymarzony wyjazd.
I, niestety, to Ty, autorko, musisz zmienić podejście, jeśli chcesz wiązać przyszłość z tym człowiekiem.
Bo nigdzie nie jest odgórnie przykazane, że łóżko jest ważniejsze dla człowieka od wyjazdów.
Twój partner ma pieniądze i dysponuje nimi wg własnych priorytetów. Czy umawialiście się na to, ze on będzie Cię utrzymywał i dbał o Twoje wygody? A może uważasz to za oczywiste? Oczywiście możesz tak myśleć, ale on ma równe prawo myśleć, że kobieta ma być równorzędną partnerką i sama zatroszczyć się o to co jest dla niej ważne.

Wychowaliście się w odmiennych warunkach. Wg Twojego wychowania - to facet ma obowiązek troszczyć się o rodzinę. On wcale nie musi mieć takich samych poglądów. Rozmawialiście kiedyś o tym?

Czy on Ci broni kupić łóżko czy stolik? Nie. Więc nie skupiaj się na tym co on powinien a czego nie powinien - skup się na tym jak sama masz na to łóżko zarobić. Póki co masz dwie rączki, dwie nóżki i mózg - spokojnie znajdziesz sposób na zarobienie kilku stówek. Bez oporów korzystasz z fundowanych przez niego wyjazdów - nie wydaje Ci się, że pełne dysponowanie jego funduszami to jednak jest trochę przesadą?

Edit: ach, jaki bliski mi ten problem smile

49

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
cisowianka napisał/a:

Autorko szczerze nie widzę problemu, chyba jakas odmienna jestem.
Zarabia, chce to jedziecie na te wczasy.
Nie przywiązuje dużej uwagi co sie dzieje w "domu"
To taki typ człowieka.

Znam parę osób, naprawdę niezly kawalek swiata zwiedziło, ale nie potrzebuje duzego lozka czy nawet biurka a co dopiero o dużym mieszkaniu mowa.
Fakt na jedzenie nie żałują.

I sam fakt ze na jedzeniu zaluje bym sie gleboko zastanowiła nad tym typem.

Pogadaj z nim a moze znajdziecie mieszkanie w tej samej cenie czy nawet o 100 zl droższe ale w trochę lepszym "stanie" .

A jak bardzo Ci przeszkadza fakt ze nie masz lozka to sobie je kup jak również biurko!
Nie tylko on musi kupować , jak widać jemu to nie przeszkadza a Tobie.

Zaraz będą gromy z jasnego nieba na mnie big_smile heh.

Nie jesteś odmienna, uważam tak samo. tongue

On zarabia pieniądze, on decyduje, jak je wydaje. Proste. Może, ale nie musi, brać pod uwagę Twoje sugestie. Skoro on uważa lepsze mieszkanie czy meble za niepotrzebne, to ma do tego prawo. Tobie się to wydaje czymś ważnym, więc nie potrafisz na to spojrzeć z jego perspektywy. Gdyby ktoś wymuszał na Tobie coś, co uważasz za zbędne, niepotrzebne i czego po prostu nie chcesz, to byś się zgodziła? Zwłaszcza, że to nie jest jednorazowy wydatek, tylko płatność co miesiąc za coś, co dla niego jest fanaberią. On ma wyłączne prawo dysponowania swoimi pieniędzmi, a Ty rościsz sobie takie samo... Nie, Ty decydujesz o swoich zarobkach, niezależnie od dysproporcji między Twoją pensją, a jego. Jakbym była na jego miejscu, to bym się postarała o intercyzę, ale to już tak na marginesie. tongue

50

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

To nie jezdzij na te 30 wycieczek a to co zaoszczędzicie zainwestujcie w dom. Po co tyle jeździsz skoro tego nie chcesz?

51

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Uważam, że jazda po autorce jest co najmniej "nie ma miejscu". Koleś pieprzy coś o wspólnym życiu we dwoje, chce z nią zakładać rodzinę, a tymczasem jest kompletnie nieprzystosowany do roli głowy rodziny. I nie, nie chodzi o to, że on ma na wszystko dawać - w  żadnym razie nie widzę u autorki postawy "ja nie będę nic robiła" (ja ze swoim będę np. miała intercyzę bo sama tez tego chcę, żeby nikt (może kiedyś i on?) mi nigdy nie zarzucił, że z kimkolwiek byłam dla pieniędzy). To co mnie osobiście się w oczy rzuciło to to, że partner jest nieodpowiedzialny, chce zakładać rodzinę, a tymczasem z choinki się urwał i nie chce stworzyć tej rodzinie żadnych warunków mieszkaniowych, a wspólnie mają możliwości (ona sama niestety nie). Podejrzewam,że wiele z osób tu piszących mieszka podobnie, więc dla nich to normane, najlepiej pięcioro dzieci naklepać i żyć na 40 metrach. Kolesiowi pomyliły się czasy, to nie komuna, teraz się inaczej żyje, inaczej mieszka, a jak się ma za co, to rodzinie powinno się pomóc, zwłaszcza żonie. Tym bardziej że taka rzecz jak mebel typu łóżko chyba nie jest przesadnym wydatkiem.

To co zauważyłam to tez niespójność zeznań np. MamyMamusi, która najpierw powiedziała, że autorka nie ma racji, a potem że ma, bo facet jej ma ją rzeczywiście, wg Mamusi, w d..... . Nie ma to jak kobiece zdecydowanie.

Uważam, że tak, mimo że organizuje Wam te wyjazdy (pewnie głównie dla siebie to robi, a Ciebie zabiera bo mu inaczej nie wypada) to w innych aspektach jest sknerą, bo żałuje nawet już nie tylko Wam ale i sobie na zdrowie jedzenie. Dla mnie jakiś koszmar. Moim zdaniem rozmawiaj z nim o tym i mów mu, że skoro dokładasz do ewentualnej przeprowadzki, to ma on obowiązek wziąć Cię pod uwagę. Ludziom się w d...poprzewracało, zapomnieli co to wspólne życie, myślą materialistycznie w stylu: ty masz mniej to dostosowuj się do mnie. A często gęsto facet zarabia więcej bo tak już jest, i kobieta na tym samym stanowisku często jeszcze niestety jest gorzej opłacana. Ale to taka dygresja.

52 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2014-10-01 17:13:52)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
magdalena7$9* napisał/a:

To co zauważyłam to tez niespójność zeznań np. MamyMamusi, która najpierw powiedziała, że autorka nie ma racji, a potem że ma, bo facet jej ma ją rzeczywiście, wg Mamusi, w d..... . Nie ma to jak kobiece zdecydowanie.

Od samego początku mówiłam mniej więcej tak - jak ci partner nie odpowiada, bo nie chce wydawać kasy na to co ty, to pożegnaj partnera, ale nie próbuj zmieniać i urabiać kogokolwiek. Nie zmieniłam zdania, więc nie wmawiaj mi niezdecydowania. Dla mnie takie spory o kasę są poniżej wszystkiego i czytając to wiem o co chodzi w tym związku - on ma ją gdzieś i ona jego. Tu nie ma relacji. On ma kasę, ale nie chce wydawać tak jak ona by tego chciała. Zaczyna się więc zastanawianie, czy to aby na pewno miłość taka wielka jest...Jak nie wiadomo o co chodzi , to chodzi o pieniądze. Prawda stara jak świat i jakże aktualna.

53

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Ale nigdzie nie jest ustalone czy udowodnione, że dobre mieszkanie jest lepsze od iluś wycieczek. Dla niego ważniejsze są wycieczki, dla niej - mieszkanie. Mają inne priorytety, ale nie można określić, które mają większe prawo bytu. Każdemu może zależeć na czymś innym. Kwestia taka, że on zarabia na to, co dla niego ważne (z tego, co zrozumiałam, chce opłacić wycieczki nawet autorce), a ona nie, w związku z czym żąda, żeby on swoje priorytety zmienił, a raczej ustawił tak, jak ona. To tak samo, jakby on w tym momencie powiedział "zamieszkajmy w wynajętym pokoju i dobierzmy współlokatora, zostanie więcej kasy, więc będzie więcej wycieczek". I coś mi się wydaje, że autorka nie byłaby tym uszczęśliwiona, a sama robi to samo, tylko że w drugą stronę.

54 Ostatnio edytowany przez kejter (2014-10-01 22:38:06)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Temat pieniędzy w związku jest mi stety, niestety znany, dlatego też chcę dorzucić coś od siebie smile

Faceta nie zmienisz- albo go akceptujesz takim, jaki jest, albo sobie kupujesz pieska do tresowania, kompromis to jedyne sensowne rozwiązanie, jakie widzę w tej sytuacji- ale jak on nie chce w niczym ustąpić, to gdzie tu dialog i zrozumienie potrzeb drugiej strony? Ja bym nie robiła z autorki tutaj demona, bo odniosłam wrażenie, że właśnie ona jest skora do dogadania się, tylko brakuje jej właśnie zrozumienia przez partnera.

Jeżeli mimo prób nie dogadacie się w tej kwestii- jak możesz planować ślub z facetem, kiedy kompletnie nie macie ustalonej kwestii finansowej? Myślisz, że on się po ślubie zmieni? Że dziecko go zmieni? Przecież on już teraz zapowiada jak to będzie wyglądało np kwestia wózka po siostrze.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy jestem zdana na łaskę (albo i nie...) faceta. Fatalnie bym się czuła z tym, że muszę się prosić o jakieś podstawowe rzeczy. Generalnie nie pożyczam ludziom pieniędzy i sama wolałabym jeść suche bułki popijane kranówką niż poprosić kogokolwiek o pożyczkę. Odkąd nie mieszkam z rodzicami na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, kiedy poprosiłam ich o pomoc, i było mi wtedy po prostu wstyd, że nie potrafiłam rozsądnie zagospodarować pieniędzmi.

Miłość to za mało, żeby być ze sobą- nie najemy się nią i nie zapłacimy nią rachunków, więc trochę realizmu by nie zaszkodziło. Uważam, że autorka myśli o wiele rozsądniej niż jej facet. Jak on chce założyć rodzinę, skoro w głowie mu tylko podróże i gadżety do auta? Przecież on nawet o siebie samego nie dba (ubrania, jedzenie, mieszkanie) a co dopiero o żonę i dziecko.

Z drugiej strony- nie powinno się komuś zaglądać w jego portfel i dyktować, na co ma a na co nie ma wydawać pieniędzy. Mnie to osobiście doprowadza do szału tongue Cały myk polega na tym, żeby facet w końcu zrozumiał z czym się wiąże założenie rodziny, bo na razie to jednak z tego, co pisze autorka to wydaje się dość egoistyczny i niedojrzały.

To jest kwestia wyboru- ja też np chciałabym sobie kupić nowe buty, ale zamiast tego czasem kupuję coś do mieszkania, bo mi zależy na tym, żeby krok po kroku stwarzać nam prawdziwy dom, i wiem, że sama tego nie zrobię, do tego są potrzebne obie strony, inaczej rodzi się frustracja.

55 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-10-01 23:27:02)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

A mi to przypomina takiego jednego jegomościa z mojego życia, koleś kupował sobie drogie ciuchy, dobry alkohol, dobre jedzonko, a mieszkania nie opłacał, nie wynajęte, miał czynszowe po mamie.

On ma prawo żyć jak chce, tak samo jak Ty masz prawo dążyć do swoich celów, jak widać wasze cele są inne. Mieszkacie na wynajmie, rozumiem że nie odkładacie na to by kiedyś mieć swoje mieszkanie, mieć na przyszłość, on żyje chwilą. Wydaje mi się że się raczej nie dogadacie.

56 Ostatnio edytowany przez maga164 (2014-10-02 17:57:01)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
BlueWaterP napisał/a:

Luc, nie wiem, jeśli masz rację, to by znaczyło, że on ma rozdwojenie jaźni...bo przecież jakby nie był gotowy to by nie mówił ciągle o tym że chce ze mną mieć dzieci i się pobrać...

To mu powiedz, że w tym mieszkaniu nie ma warunków dla rodziny. A biurko przecież możesz kupić sama - bez przesady, to nie jest niewiadomo jaki majątek.

Eileen napisał/a:

Dla niego ważniejsze są wycieczki, dla niej - mieszkanie. Mają inne priorytety, ale nie można określić, które mają większe prawo bytu. Każdemu może zależeć na czymś innym.

Tyle, że on twierdzi, że chciałby z nią założyć rodzinę - on CHCE, ale nie chce nic w swoim życiu zmienić i to jest problem. Myślę, że autorka chciałaby recepty na to jak przekazać partnerowi tak żeby zrozumiał - że nie będzie jego rodziną i nie będzie żadnych dzieci, jeśli nie przemyśli swoich wydatków. Bo to jak gospodaruje swoimi pieniędzmi chcąc mieć rodzinę (gdzie pieniądze nie będą mogły być w 100% wydawane na widzimisię) jest niedopuszczalne. Kwestia jest taka że do niego nie dociera, ale widzę że dla większości tutaj większą krzywdą są jakiekolwiek wymagania wobec mężczyzny niż opuszczenie go bo maja różne poglądy.

57

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
Iceni napisał/a:

No dobrze. Twój facet jest sknerą.
Ale chyba musi mieć też jakieś zalety, skoro chcesz przy nim trwać pomimo tego, że jest sknerą?...

Nom, ma. Jest facetem XD
Chłop jest, to reszta jakoś pójdzie smile A zalety? No przecież opowiada o rodzinie, ślubie i dzieciach, to nie zaleta?! Iceni.., to największa zaleta! Tylko cholera jedna tego łóżka nie chce kupić i biurka... i teraz dylemat - czy męczyć się do końca życia na materacu, ale odziać białą suknię??? Czy jednak sobie tę suknię odpuścić i poszukać takiego, co już to łóżko ma... Epokowy problem.

maga164 napisał/a:

Tyle, że on twierdzi, że chciałby z nią założyć rodzinę - on CHCE, ale nie chce nic w swoim życiu zmienić i to jest problem. Myślę, że autorka chciałaby recepty na to jak przekazać partnerowi tak żeby zrozumiał - że nie będzie jego rodziną i nie będzie żadnych dzieci, jeśli nie przemyśli swoich wydatków. Bo to jak gospodaruje swoimi pieniędzmi chcąc mieć rodzinę (gdzie pieniądze nie będą mogły być w 100% wydawane na widzimisię) jest niedopuszczalne. Kwestia jest taka że do niego nie dociera, ale widzę że dla większości tutaj większą krzywdą są jakiekolwiek wymagania wobec mężczyzny niż opuszczenie go bo maja różne poglądy.

Yyyy, nie. W czym spanie na materacu i częste podróże przeszkadzają w założeniu rodziny? Bo rodzina prawdziwa to wtedy, jak jest łóżko, biurko i jednorazowy wyjazd do Hurgady na oll ekskjuzmi? Albo do Chorwacji?
I jak ona nie będzie jego rodziną?! No proszę Cię XD Przecież jej opowiada o ślubie, więc będzie rodziną!
I jak ma przemyśliwać swoje wydatki? Głodem nie przymierają, na głowę im nie kapie, więc dalej nie rozumiem o co Ci chodzi?
A i jeszcze jedno... Dlaczego to on ma zmieniać podejście i tryb życia, a nie Autorka?

58

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
Teo napisał/a:

Yyyy, nie. W czym spanie na materacu i częste podróże przeszkadzają w założeniu rodziny?

Jak najbardziej. Może zabiorą niemowlaka to na dwa tygodnie do brazylii to na dwa na Spitsbergen? A dziecko będzie spało razem z nimi na tym materacu - bo po co kupować łóżeczko jak dzieciak i tak urośnie? I dalsze ustępstwa jak: po co ci jakaś elektryczna dojarka, po co ci pampersy jak masz tetrowe...

Teo napisał/a:

Bo rodzina prawdziwa to wtedy, jak jest łóżko, biurko i jednorazowy wyjazd do Hurgady na oll ekskjuzmi? Albo do Chorwacji?

Rodzina jest wtedy kiedy ludzie się wzajemnie wspierają i dbają o swoje potrzeby, a jej potrzeby są w tym momencie zaniedbane.

Teo napisał/a:

I jak ona nie będzie jego rodziną?! No proszę Cię XD Przecież jej opowiada o ślubie, więc będzie rodziną!

Nie wiedziałam, że wystarczy deklaracja jednej strony do założenia rodziny smile To ja już biegnę znaleźć jakiegoś przystojniaka i powiem mu że się będziemy rodziną bo tak zaplanowałam.

Teo napisał/a:

I jak ma przemyśliwać swoje wydatki? Głodem nie przymierają, na głowę im nie kapie, więc dalej nie rozumiem o co Ci chodzi?
A i jeszcze jedno... Dlaczego to on ma zmieniać podejście i tryb życia, a nie Autorka?

A w jaki sposób ona ma się zmienić skoro na razie wyłącznie ustępuje? Chyba wyłącznie przez postawienie wszystkiego na ostrzu noża i twarde warunki.

59

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
maga164 napisał/a:
Teo napisał/a:

Yyyy, nie. W czym spanie na materacu i częste podróże przeszkadzają w założeniu rodziny?

Jak najbardziej. Może zabiorą niemowlaka to na dwa tygodnie do brazylii to na dwa na Spitsbergen? A dziecko będzie spało razem z nimi na tym materacu - bo po co kupować łóżeczko jak dzieciak i tak urośnie? I dalsze ustępstwa jak: po co ci jakaś elektryczna dojarka, po co ci pampersy jak masz tetrowe...

A bo to trzeba niemowlaka zaraz do Brazylii ciągać? A nie można gdzieś bliżej? Promień podróży wydłuża się wraz z wiekiem dziecka, więc dalej nie widzę problemu.
A niech śpi z nimi na tym materacu! Niemowlak i tak potrzebuje bliskości rodziny, a potem z wiekiem kupią mu już jego własny materac XD
A elektryczna dojarka to tez nie wiem po co... Zamierzają krowę hodować? Pampersy też niepotrzebne, zbyt duży wydatek, dlatego można kupić te tańsze pieluchy z biedronki. Koleżanki bardzo sobie chwaliły smile


maga164 napisał/a:
Teo napisał/a:

Bo rodzina prawdziwa to wtedy, jak jest łóżko, biurko i jednorazowy wyjazd do Hurgady na oll ekskjuzmi? Albo do Chorwacji?

Rodzina jest wtedy kiedy ludzie się wzajemnie wspierają i dbają o swoje potrzeby, a jej potrzeby są w tym momencie zaniedbane.

Ponieważ on uważa, że jej potrzeby są trywialne. Ergo, nie pasują do siebie i mają odmienne priorytety, ale to nie powoduje, że ktoreś z nich jest złe.

maga164 napisał/a:
Teo napisał/a:

I jak ona nie będzie jego rodziną?! No proszę Cię XD Przecież jej opowiada o ślubie, więc będzie rodziną!

Nie wiedziałam, że wystarczy deklaracja jednej strony do założenia rodziny smile To ja już biegnę znaleźć jakiegoś przystojniaka i powiem mu że się będziemy rodziną bo tak zaplanowałam.

Nie. Ty nie możesz złapać facet i mu zadeklarować małżeństwo, bo on zwieje. Natomiast jak facet opowiada o ślubie i rodzinie, to wszystko jedno co w nim przeszkadza, ważne, że będzie ślub! Jak Ty nic nie rozumiesz...

maga164 napisał/a:
Teo napisał/a:

I jak ma przemyśliwać swoje wydatki? Głodem nie przymierają, na głowę im nie kapie, więc dalej nie rozumiem o co Ci chodzi?
A i jeszcze jedno... Dlaczego to on ma zmieniać podejście i tryb życia, a nie Autorka?

A w jaki sposób ona ma się zmienić skoro na razie wyłącznie ustępuje? Chyba wyłącznie przez postawienie wszystkiego na ostrzu noża i twarde warunki.

Skoro ustępuje, to znaczy, że ten materac jeszcze nie taki tragiczny. Skoro sama nic nie robi w tym kierunku, to znaczy, że aż tak źle jej nie jest. Po co stawiać na ostrzu noża? To już szantaż w czystej postaci, bo z podtekstem "albo będziesz robił tak, jak ja chce, albo koniec z nami!", "albo moje preferencje i pogląd na życie staną się NASZYMI preferencjami i poglądami na życie, albo koniec z nami!" To jest podłe.

60

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Ale.dziewczyny nad czym w ogóle ta dyskusja. On chce zwiedzać świat, stać go na to i zwiedza, co więcej  wygląda na to że zwiedza razem z nią. Chyba takim skapcem nie jest skoro funduje jej te wycieczki co? Wyczytałyscie gdzieś skargę że ona musi płacić za siebie? Bo ja nie. Co więcej nie ma też nic przeciwko temu nowemu łóżku ani innym sprzetom ale że to głównie jej potrzebne są na chwilę obecną to przecież nic dziwnego że mówi nie jedź na wycieczkę i za te pieniądze kup... Więc niech odpusci sobie kilka wycieczek których i tak nie lubi i kupi coś co sprawi jej przyjemność. Swoją drogą jeśli teraz jej nie stać na biurko to jakim cudem będzie ją na nie stać jak  go zostawi bo przecież on taki skąpy

61

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Jak to sie pozniej na sprawie rozwodowej mowi? Niezgodnosc charakterow ?
Nie po drodze im i tyle .Kazde z nich ma inna wizje swiata .Nie gorsza ,nie lepsza .Inna .Im wczesniej sie ockna ,ze nie po drodze im ,tym lepiej dla nich .

62

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
Jozefina napisał/a:

Ale.dziewczyny nad czym w ogóle ta dyskusja. On chce zwiedzać świat, stać go na to i zwiedza, co więcej  wygląda na to że zwiedza razem z nią. Chyba takim skapcem nie jest skoro funduje jej te wycieczki co? Wyczytałyscie gdzieś skargę że ona musi płacić za siebie? Bo ja nie. Co więcej nie ma też nic przeciwko temu nowemu łóżku ani innym sprzetom ale że to głównie jej potrzebne są na chwilę obecną to przecież nic dziwnego że mówi nie jedź na wycieczkę i za te pieniądze kup... Więc niech odpusci sobie kilka wycieczek których i tak nie lubi i kupi coś co sprawi jej przyjemność. Swoją drogą jeśli teraz jej nie stać na biurko to jakim cudem będzie ją na nie stać jak  go zostawi bo przecież on taki skąpy

Jest skąpy. Józefino, on JEST skąpy! Bo skoro tyle daje, to dlaczego nie chce dawać jeszcze więcej?!?! No padalec!

63

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
Teo napisał/a:
maga164 napisał/a:
Teo napisał/a:

I jak ona nie będzie jego rodziną?! No proszę Cię XD Przecież jej opowiada o ślubie, więc będzie rodziną!

Nie wiedziałam, że wystarczy deklaracja jednej strony do założenia rodziny smile To ja już biegnę znaleźć jakiegoś przystojniaka i powiem mu że się będziemy rodziną bo tak zaplanowałam.

Nie. Ty nie możesz złapać facet i mu zadeklarować małżeństwo, bo on zwieje. Natomiast jak facet opowiada o ślubie i rodzinie, to wszystko jedno co w nim przeszkadza, ważne, że będzie ślub! Jak Ty nic nie rozumiesz...

Co za rozczarowanie sad A plan był taki piękny... Już mi nieśli suknię z welonem...

Teo napisał/a:

Skoro ustępuje, to znaczy, że ten materac jeszcze nie taki tragiczny. Skoro sama nic nie robi w tym kierunku, to znaczy, że aż tak źle jej nie jest. Po co stawiać na ostrzu noża? To już szantaż w czystej postaci, bo z podtekstem "albo będziesz robił tak, jak ja chce, albo koniec z nami!", "albo moje preferencje i pogląd na życie staną się NASZYMI preferencjami i poglądami na życie, albo koniec z nami!" To jest podłe.

Nie jest podłe. W tym momencie sytuacja jest dokładnie odwrotna - żyją wyłącznie jego sposobem na życie. W takim wypadku ja położyłabym właśnie sprawę na ostrzu noża - i albo jakieś zmiany w budżecie, które uwzględniają moje trywialne potrzeby, albo koniec z nami, bo takiego życia nie zniosę. Choć najpierw sama zaczęłabym skupywać meble i zobaczyła co się będzie działo.

A przykład z elektryczną dojarką, bo lekarka koleżance kazała kupić. A że młody ledwo zipie, to i stosują się dokładnie do poleceń.

64

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Ja chyba mam bardziej tradycyjne podejście do związku i rodziny, bo ja nie uważam, że skoro jedno zarabia to może sobie zrobić ze swoimi pieniędzmi co chce. I nawet fakt zawarcia małżeństwa nie ma tu nic do rzeczy. Bo jeśli tworzymy związek/rodzinę to pewne sfery życia powinny być ustalone wspólnie. Nie chodzi mi oczywiście o to, że nie może dysponować swoimi pieniędzmi, ale pewne wydatki (zwłaszcza większe) powinno się uzgadniać. No chyba, że obie strony mają tyle, że nie muszą się o nic martwić.

Ja Cię autorko rozumiem. Rozumiem, że potrzebujesz poprawy warunków życia, żeby czuć się lepiej. Rozumiem tez, że wcale nie chodzi Ci żeby partnera ograniczać bo i Ty lubisz te wycieczki. Chcesz od czasu do czasu kupić coś to będzie służyło Wam obojgu.

Bo co? Kupisz łóżko, biurko i zakażesz z tych rzeczy korzystać? No bo w końcu sama zapłaciłaś?

Tylko, że tak jak piszą inni. Obawiam się, że Twój partner ma takie podejście do życia i ono się wcale nie zmieni kiedy się ożenicie, będziecie mieć dzieci itd.

Jeśli rozmowy nie skutkują to musisz pogodzić się z myślą, że całe życie będziesz sama na wszystko zbierała, odkładała, a potem kupowała. Ściany będziesz malować sama, bo na ekipę remontową stać cię nie będzie a twój partner się nie dołoży i tak dalej.

65 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-10-03 01:10:27)

Odp: Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...
LeeBee napisał/a:

Ja Cię autorko rozumiem. Rozumiem, że potrzebujesz poprawy warunków życia, żeby czuć się lepiej. Rozumiem tez, że wcale nie chodzi Ci żeby partnera ograniczać bo i Ty lubisz te wycieczki. Chcesz od czasu do czasu kupić coś to będzie służyło Wam obojgu.

Nie, nie tak. Autorka nie chce kupić od czasu do czasu czegoś, tylko chce, żeby on kupił. I z tym służeniem obojgu też bym się nie rozpędzała - skoro on tego nie chce, to to ma być argument?

LeeBee napisał/a:

Bo co? Kupisz łóżko, biurko i zakażesz z tych rzeczy korzystać? No bo w końcu sama zapłaciłaś?

A czemu ma zakazywać? On chce jej sponsorować wycieczki, bo chce jeździć na wycieczki. Dlaczego więc, skoro ona chce meble, ma mu zabronić korzystania? Sprawiedliwie byłoby chyba w takim układzie, gdyby ona te meble kupiła i pozwoliła mu z nich korzystać, a potem pozwoliłaby fundować sobie wycieczki. smile

maga164 napisał/a:

A w jaki sposób ona ma się zmienić skoro na razie wyłącznie ustępuje? Chyba wyłącznie przez postawienie wszystkiego na ostrzu noża i twarde warunki.

No, pewnie. Rzecz oczywista, że ona ma większe prawo decydować o jego pieniądzach niż on sam. A on, biedny głupolek, tego nie widzi. Uzmysłowić mu trzeba odpowiednią dozą szantażu doprawionego garścią żądań, wymagań i szczyptą ultimatum. I już.

A na poważnie - ona ustępuje, bo zamiast kupić sama meble, a jemu pozwolić zabrać się na wycieczkę (pisała, że chce jej zapłacić), chce zmusić go, żeby to on zapłacił za jej zachcianki. Tzn. dla niej to ważne kwestie, ale dla niego zachcianki - czy gdyby on zaproponował sprzedaż części mebli, żeby pojechać na wycieczkę więcej, to ona by się zgodziła? Wątpliwe. No, ale zapomniałam, że to jej potrzeby są jedynymi słusznymi, do których się trzeba dostosować. I które trzeba opłacić. big_smile

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Na drogie wakacje pieniądze ma, a chałupa się "sypie"...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026