Jopek nie przyznam ci racji..... kiedy wreszcie weźmiesz odpowiedzialność za to co robiłeś na siebie?? Tak robi ktoś dorosły. Jak zabijesz człowieka pod wpływem alkoholu to możesz zgonić na ten czynnik i liczyć na brak konsekwencji?
Podobne tematy
Jopek nie przyznam ci racji..... kiedy wreszcie weźmiesz odpowiedzialność za to co robiłeś na siebie?? Tak robi ktoś dorosły. Jak zabijesz człowieka pod wpływem alkoholu to możesz zgonić na ten czynnik i liczyć na brak konsekwencji?
Wziąłem odpowiedzialność na siebie,bo nikt mi tego alkoholu siłą nie wlewał i wiedziałem jak się po nim zachowuję dlatego postanowiłem go odstawić.
"Ta odpowiedź jest do całej reszty piszących tutaj bo znowu widzę jakieś dziwne posty jak np.facetazwielu,który pomawia i nie doczytał,że podjęliśmy wspólnie decyzję o tym,że zaczynamy wszystko od nowa i zapominamy o tym co było.Na razie nie dałem jej nawet pół powodu do tego,że zrobiła błąd wracając."
Otóż własnie potrafię świetnie czytać i rozumieć. Nie było wspólnej decyzji. I to także widać. Nie pomawiam ciebie, tylko napisałem prawdę o tobie. Szkoda tylko tej dziewczyny, wielka szkoda
No ale cóż. Mógłbym napisać więcej rzeczy które biją z twojego ostatniego postu, które świadczą o twojej dalszej manipulacji...
Napisz punkt po punkcie dlaczego uważasz,że ta decyzja nie była podjęta wspólnie.
265 2015-07-23 14:32:31 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2015-07-23 14:33:29)
"Ta odpowiedź jest do całej reszty piszących tutaj bo znowu widzę jakieś dziwne posty jak np.facetazwielu,który pomawia i nie doczytał,że podjęliśmy wspólnie decyzję o tym,że zaczynamy wszystko od nowa i zapominamy o tym co było.Na razie nie dałem jej nawet pół powodu do tego,że zrobiła błąd wracając."
Otóż własnie potrafię świetnie czytać i rozumieć. Nie było wspólnej decyzji. I to także widać. Nie pomawiam ciebie, tylko napisałem prawdę o tobie. Szkoda tylko tej dziewczyny, wielka szkoda
No ale cóż. Mógłbym napisać więcej rzeczy które biją z twojego ostatniego postu, które świadczą o twojej dalszej manipulacji...
Dziewczyna to inna bajka
ona też poniesie tego konsekwencje. Pamiętam jak ja je ponosiłam, wtedy miałam przebłysk myśli "wiedziałaś o tym jaki jest" dlatego dostałam co dostałam ![]()
@Jopek bo ona nie zna prawy...wiec jej decyzja nie jest oparta na całkowitych faktach.
Ile razy mam wam tutaj pisać,że nie było potrzeby o tym mówić.Ona nawet nie nalegała na to,że mam jej opowiadać co robiłem.Co innego gdybym kłamał ale ona nie pytała o szczegóły nawet.
Nie było potrzeby mówić= było wygodnie nie mówić. Nie czarujmy się, że jesteś taki nagle delikatny i empatyczny ![]()
268 2015-07-23 15:55:07 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-07-23 16:12:02)
Ile razy mam wam tutaj pisać,że nie było potrzeby o tym mówić.Ona nawet nie nalegała na to,że mam jej opowiadać co robiłem.Co innego gdybym kłamał ale ona nie pytała o szczegóły nawet.
Otóż to, ona wcale tej prawdy o Twoim życiu po Waszym rozstaniu nie chciała wiedzieć.
Gdyby Jej na tym zależało - zwyczajnie by drążyła temat.
Po prostu przeszłość, stała się dla Niej przeszłością.
Swoją drogą, fajną Kobietę masz, dla której wiedza tego co było nie jest tak istotna, bo ona potrafi zepsuć teraźniejszość.
Jopek, ja tylko taką małą uwagę mam. Przebadaj się proszę, żebyś żadnym syfem Swojej Kobiety nie zraził.
To ważne, bo przez Twoje bujne życie - możesz zniszczyć Jej życie.
Co do Twoich zmian, jestem w stanie w nie uwierzyć.
A jak będzie, czas i życie pokaże.
269 2015-07-23 16:22:18 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-07-23 16:24:22)
@beyond ale się uczepiłaś tego żeby wszystko Jej wyśpiewać...Uważasz,że wcześniej nie byłem delikatny czy empatyczny?Pomijając już te wszystkie moje wyskoki wtedy to bardzo ją szanowałem,martwiłem się o nią i o nią dbałem.Na co dzień nie mogła narzekać,widziała,że w gruncie rzeczy jestem dobrym człowiekiem i dlatego wróciła,dała mi szansę.Kurde nie pamiętam żebym kiedykolwiek na nią nawrzeszczał czy zrobił o coś jej awanturę.Wiadomo,że czasami były jakieś spięcia ale dom to dom i każda normalna kobieta powinna czuć się w nim bezpieczna.Tak też jest,było i będzie w jej przypadku.Pisałem chyba nawet o tym w zeszłym roku.
@smallangel widzę,że jako jedyna to rozumiesz.Tak ona jest dobra i jeżeli dogadaliśmy się co do wymazania tego wszystkiego co złe z przeszłości to tak będzie.Ja mam świadomość,że gdzieś na pewno w jej głowie będą sie kłębiły jakieś myśli ale mam nadzieję,że z czasem to wszystko minie.
Mówisz,żebym się przebadał.No ale ja nie sypiałem z jakimiś syfiarami z ulicy tylko raczej z zadbanymi kobietami.
270 2015-07-23 16:25:30 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-07-23 16:33:24)
@smallangel widzę,że jako jedyna to rozumiesz.Tak ona jest dobra i jeżeli dogadaliśmy się co do wymazania tego wszystkiego co złe z przeszłości to tak będzie.Ja mam świadomość,że gdzieś na pewno w jej głowie będą sie kłębiły jakieś myśli ale mam nadzieję,że z czasem to wszystko minie i będzie fajnie.
Mówisz,żebym się przebadał.No ale ja nie sypiałem z jakimiś syfiarami z ulicy tylko raczej z zadbanymi kobietami.
Jopek tylko nie wiesz z kim one sypiały...
HPV - możesz się zrazić od zadbanej kobiety. Poczytaj.
Ja tylko nadmieniłam temat - jeżeli uważasz, że nie jest to potrzebne, ok rozumie ![]()
@beyond ale się uczepiłaś tego żeby wszystko Jej wyśpiewać...Uważasz,że wcześniej nie byłem delikatny czy empatyczny?Pomijając już te wszystkie moje wyskoki wtedy to bardzo ją szanowałem,martwiłem się o nią i o nią dbałem.Na co dzień nie mogła narzekać,widziała,że w gruncie rzeczy jestem dobrym człowiekiem i dlatego wróciła,dała mi szansę.Kurde nie pamiętam żebym kiedykolwiek na nią nawrzeszczał czy zrobił o coś jej awanturę.Wiadomo,że czasami były jakieś spięcia ale dom to dom i każda normalna kobieta powinna czuć się w nim bezpieczna.Tak też jest,było i będzie w jej przypadku.Pisałem chyba nawet o tym w zeszłym roku.
Jezu, ale się uśmiałam
Jasne, objawem dbania o kogoś, szacunku, martwienia się jest obmacywanie panienek na imprezach i zwalanie tego na alkohol. A szczytem delikatności jest robienie łaski, że się nie wrzeszczy. Jasne, byłeś "dobrym" człowiekiem.
Wiesz co, nie kompromituj się.
272 2015-07-23 16:34:06 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-07-23 16:35:15)
Napisałem na co dzień i poza tymi wszystkimi wyskokami.Znowu nie chciałaś czegoś zauważyć w moim poście i wyciągasz na wierzch tylko to co złe.Nie znasz mnie osobiście,nie mieszkasz ze mną więc nie możesz stwierdzić jaki jestem na co dzień.Tyle.
273 2015-07-23 16:38:19 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-07-23 16:39:36)
Jak się nie ma argumentu - to uderza się w punkt, który trudno obalić, z którego trudno się wytłumaczyć.
Byle moje było na wierzchu...
Ile razy mam wam tutaj pisać,że nie było potrzeby o tym mówić.Ona nawet nie nalegała na to,że mam jej opowiadać co robiłem.Co innego gdybym kłamał ale ona nie pytała o szczegóły nawet.
Widzisz, ty sam potwierdzasz moje wnioski o tobie.
Piszesz, że razem coś ustalacie... A po chwili, przecież ona o nic nie pytała...
Wracacie do tzw. bycia razem, wiesz dlaczego się rozstaliście i zwyczajnie - ty nic nie mówisz bo ona nie pytała. I dalej wmawiasz że jest ok.
Nie jest !!! Twoim zakichanym obowiązkiem, powinnością, o ile tobie na niej faktycznie zależy, była spowiedź. I to pełna. Ty tego nie zrobiłeś, bo uważasz że przecież nic się nie stało.
Brak słów.
Podtrzymuję swoje wnioski, jakie miałem.
Chcesz abym punkt, po punkcie tobie coś wymienił??? Doczytaj swój wątek, tutaj masz te wszystkie punkty, szczególnie wymienione przez osoby, które najwięcej mają racji o tobie, ale ta racja jakoś tobie nie podchodzi.
Jopek napisał/a:Ile razy mam wam tutaj pisać,że nie było potrzeby o tym mówić.Ona nawet nie nalegała na to,że mam jej opowiadać co robiłem.Co innego gdybym kłamał ale ona nie pytała o szczegóły nawet.
Widzisz, ty sam potwierdzasz moje wnioski o tobie.
Piszesz, że razem coś ustalacie... A po chwili, przecież ona o nic nie pytała...
Wracacie do tzw. bycia razem, wiesz dlaczego się rozstaliście i zwyczajnie - ty nic nie mówisz bo ona nie pytała. I dalej wmawiasz że jest ok.
Nie jest !!! Twoim zakichanym obowiązkiem, powinnością, o ile tobie na niej faktycznie zależy, była spowiedź. I to pełna. Ty tego nie zrobiłeś, bo uważasz że przecież nic się nie stało.Brak słów.
Podtrzymuję swoje wnioski, jakie miałem.
Chcesz abym punkt, po punkcie tobie coś wymienił??? Doczytaj swój wątek, tutaj masz te wszystkie punkty, szczególnie wymienione przez osoby, które najwięcej mają racji o tobie, ale ta racja jakoś tobie nie podchodzi.
Dobrze co niektórym idzie wmawianie autorowi pewnych rzeczy. Ale On jest na tyle mądry, że nie udaje się :-)
Bzdura jest to, że powinien powiedzieć o swoich podbijach w czasie gdy nie byli razem. Nie widzę żadnego racjonalnego powody by to robił. Kobieta z którą jest dobrze wie z kim ma do czynienia. Zgodziła się na bycie z Nim. Nikt Jej do tego nie zmuszal. Podjęła własną decyzję. A autorowi jeżeli naprawdę zależy na Niej, zrobi wszystko by znów Jej nie zawieźć czy skrzywdzić.
276 2015-07-23 17:46:29 Ostatnio edytowany przez facetJAKwielu (2015-07-23 17:50:35)
facetJAKwielu napisał/a:Jopek napisał/a:Ile razy mam wam tutaj pisać,że nie było potrzeby o tym mówić.Ona nawet nie nalegała na to,że mam jej opowiadać co robiłem.Co innego gdybym kłamał ale ona nie pytała o szczegóły nawet.
Widzisz, ty sam potwierdzasz moje wnioski o tobie.
Piszesz, że razem coś ustalacie... A po chwili, przecież ona o nic nie pytała...
Wracacie do tzw. bycia razem, wiesz dlaczego się rozstaliście i zwyczajnie - ty nic nie mówisz bo ona nie pytała. I dalej wmawiasz że jest ok.
Nie jest !!! Twoim zakichanym obowiązkiem, powinnością, o ile tobie na niej faktycznie zależy, była spowiedź. I to pełna. Ty tego nie zrobiłeś, bo uważasz że przecież nic się nie stało.Brak słów.
Podtrzymuję swoje wnioski, jakie miałem.
Chcesz abym punkt, po punkcie tobie coś wymienił??? Doczytaj swój wątek, tutaj masz te wszystkie punkty, szczególnie wymienione przez osoby, które najwięcej mają racji o tobie, ale ta racja jakoś tobie nie podchodzi.
Dobrze co niektórym idzie wmawianie autorowi pewnych rzeczy. Ale On jest na tyle mądry, że nie udaje się :-)
Bzdura jest to, że powinien powiedzieć o swoich podbijach w czasie gdy nie byli razem. Nie widzę żadnego racjonalnego powody by to robił. Kobieta z którą jest dobrze wie z kim ma do czynienia. Zgodziła się na bycie z Nim. Nikt Jej do tego nie zmuszal. Podjęła własną decyzję. A autorowi jeżeli naprawdę zależy na Niej, zrobi wszystko by znów Jej nie zawieźć czy skrzywdzić.
Uważasz szczerość za bzdurę? Szczególnie że owe sprawy były powodem ich rozstania? Przecież widać, że on ją okłamuje. A ty byś zrobiła tak samo? Kobieta z którą on jest, zapewne dobrze wie z kim ma doczynienia.
ALE, w tym wątku autor stwierdził że poczynił zmiany w swoim życiu, po czym wyjeżdża z imprezami itp itd. Gdzie tutaj widzisz bzdurę? Autor szuka właśnie poparcia dla swojego zachowania, a to że się nie zmienił, tylko zmienił maski, zauważyłem nie tylko ja.
Nie jest więc bzdurą, być szczerym z kimś, kogo się wcześniej oszukiwało.
Mam również wrażenie graniczące z pewnością, iż autorowi nawet bardzo zależało aby Ona nie pytała. Zapewne i tak by ją okłamał, co do pewnego momentu mu wychodziło. Ten wątek będzie aktualny jeszcze przez lata.
Ja, jeżeli rozstanie byłoby z mojego powodu i zależałoby mi na takiej kobiecie, powiedziałbym o wszystkim, bo jeżeli to ja coś schrzaniłem, to ja muszę naprawić. Autor nic nie zmienił. I dlatego, współczuję tej kobiecie, bo zapewne usłyszała wspaniałą bajkę.
No ale cóż - szczerość to bzdura. Rozumiem, że jak to byłby TWÓJ facet, to spokojnie byś go przyjęła, pomimo wszystkiego czego dokonał? i tak, bez słowa tłumaczenia byś go przyjęła? Nikt rozsądny, komu zależy, tak by nie postąpił. Życzę więc takiego wspaniałego i mądrego faceta, jako męża. ![]()
277 2015-07-23 17:51:26 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-07-23 17:57:15)
Jeżeli Kobieta wiedząc o przeszłości (mam na mysli powod rozstania) byłego, obecnego partnera zdecydowała się zaryzykować od nowa widocznie wart jest dla Niej ryzyka.
Nie będę gdybala co by było gdyby - bo partnerka autora wątku zwyczajnie o przeszłość nie pyta. I bardzo dobrze. Określiła warunki i żyje dniem dzisiejszym.
Jeżeli Kobieta wiedząc o przeszłości byłego, obecnego partnera zdecydowała się zaryzykować od nowa widocznie wart jest dla Niej ryzyka.
Nie będę gdybala co by było gdyby - bo partnerka autora wątku zwyczajnie o przeszłość nie pyta. I bardzo dobrze. Określiła warunki i żyje dniem dzisiejszym.
tylko że omawiamy nie Bogu ducha winną partnerkę, ale zachowanie partnera, który jest kłamcą, alkoholikiem itp. itd. Nie wydaje mi się, aby ona wiedziała o tym i o owym. Jak narazie, widzimy tylko wybielanie się autora, a nie faktyczne zmiany w jego życiu. Czyli? Manipulacja i kłamstwo. Może i mocne słowa, ale nie tylko ja je tutaj widzę.
A ja żadnej manipulacji z Jego strony nie widzę ani alkoholizmu. Jeżeli wypicie 2-3 piw na tydzień to alkoholizm to ja w domu też chyba mam Męża alkoholika
. Owszem zachowania po alkoholu nie są do zaakceptowania i nad tym trzeba się zastanowić co dalej z tym zrobić. Gdzie udać się po pomoc. By otrzymane zaufanie Kobiety życia nie stracić. To otrzymane zaufanie może być bodźcem dla autora. I myślę że jest. Kwestia teraz leży w Jego rękach co z tym zrobi.
Powodzenia.
280 2015-07-23 18:07:34 Ostatnio edytowany przez facetJAKwielu (2015-07-23 18:12:00)
Jeżeli Kobieta wiedząc o przeszłości (mam na mysli powod rozstania) byłego, obecnego partnera zdecydowała się zaryzykować od nowa widocznie wart jest dla Niej ryzyka.
Nie będę gdybala co by było gdyby - bo partnerka autora wątku zwyczajnie o przeszłość nie pyta. I bardzo dobrze. Określiła warunki i żyje dniem dzisiejszym.
"Ostatnio odbyliśmy szczerą rozmowę.Powiedziała że choć czasem ma już tego dosyć to boi się robić mi jakieś aluzje czy uwagi żebym jej nie zostawił.
Zaczęła się chyba nawet obwiniać bo pytała czego jej brakuje że tak ciągle oglądam się za innymi.Co jest z nią nie w porządku.Przekonuję ją że jest w 100% ok,że bardzo mi się podoba a seks z nią jest boski.
Wiem że robię jej straszną przykrość czasem a mimo to nie potrafię z sobą zrobić porzadku.nie wiem czy ta moja robota tak mi zryła banię,sam już nie wiem."
To są słowa autora, jedne z wielu o jego kobiecie
Czy nadal uważasz, że on jest z nią szczery? Wykorzystuje i to w bezczelny, chamski sposób, to, że JEJ zależy, bo jemu w ogóle, co pokazuje jego zachowanie po rzekomym rozstaniu. Widziałaś kiedyś kogoś kto po rozstaniu przeżywa, bo mu zależy? Ja owszem - przeciwieństwo autora.
Prawda dla niego jest bardzo brutalna i trudno szukać czegokolwiek pozytywnego w jego zachowaniu, bo deklarację, które nie tylko ja uważam za żenujące, to dużo za mało.
Facet,ale to już BYŁO,to jest przeszłość,teraz mówimy o teraźniejszości.Ile razy mam Ci jeszcze napisać,że podjęliśmy decyzję o tym,że nie wracamy do tego co było??Potrafisz to zrozumieć czy nie bardzo?
A ja żadnej manipulacji z Jego strony nie widzę ani alkoholizmu. Jeżeli wypicie 2-3 piw na tydzień to alkoholizm to ja w domu też chyba mam Męża alkoholika
. Owszem zachowania po alkoholu nie są do zaakceptowania i nad tym trzeba się zastanowić co dalej z tym zrobić. Gdzie udać się po pomoc. By otrzymane zaufanie Kobiety życia nie stracić. To otrzymane zaufanie może być bodźcem dla autora. I myślę że jest. Kwestia teraz leży w Jego rękach co z tym zrobi.
Powodzenia.
doczytaj więc cały wątek. To jest alkoholik.
Czyli podsumowując całą dyskusję jestem kłamcą,manipulatorem,alkoholikiem,krętaczem.
Za nieciekawą przeszłość nie mogę dostać szansy od osoby na której mi zależy bo tacy jak ja się nie zmieniają.Jeżeli ją już otrzymałem to mam teraz powiedzieć,nie dziękuję odejdź,bo jednak mi się odwidziało i uznałem,że nie będę się starał,że odpuszczam i się poddaję.Przecież nie wyspowiadałem się z tego co robiłem po rozstaniu i tylko przez to powinienem być skreślony na zawsze.
Jesteś tym wszystkim i tylko przyznanie się i mocne postanowienie poprawy w obliczu tego, że po takich informacjach kobieta Cię kopnie w doopę, jest jakimkolwiek sposobem na zmianę siebie.
Jopek przeczytałam Twoją historię i w przeciwieństwie do większości adwersarzy, nie potępiam Cię za to, że nie wyznałeś całej prawdy. Napisałeś w którymś momencie, że powiedziałeś swojej dziewczynie o tym, że po rozstaniu "szalałeś trochę" (czy coś w tym rodzaju), myślę, że gdyby ona chciała znać całą prawdę, zadałaby Ci kilka pytań dodatkowych, być może nie zrobiła tego celowo.
Może też uśpiłeś jej czujność wyznając, że w czasie Waszego związku nie zdradziłeś jej (fizycznie) i uwierzyła w Twoją lojalność (na trzeźwo).
Dostałeś teraz kolejną szansę (nawet kiepsko to brzmi), jesteś szczęśliwy, wdzięczny za zaufanie jakim Cię obdarzyła...tylko, że takich sytuacji między Wami było już wiele, wielokrotnie obiecywałaś, że "nigdy więcej", a jednak wracałeś do dawnych nawyków.
Problem w tym, jaką masz pewność, że już nigdy nie upijesz się, że do KOŃCA ŻYCIA, będziesz potrafił bawić się bez alkoholu, lub co najwyżej przy jednym piwie, bawić się tak, żeby % nie uderzyły Ci do głowy, (na spotkaniu z kumplami, jakimś grillu, na urodzinach u cioci, kawalerskim kumpla, czy, o zgrozo, swoim własnym), bo wiadomo, co będzie dalej.
Czy na prawdę masz do siebie takie zaufanie?
Szczerze mówiąc, nie wierzę w to, choć życzę Wam szczęścia.
286 2015-07-23 21:18:15 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-07-23 21:20:53)
(...) No ale cóż - szczerość to bzdura. Rozumiem, że jak to byłby TWÓJ facet, to spokojnie byś go przyjęła, pomimo wszystkiego czego dokonał? i tak, bez słowa tłumaczenia byś go przyjęła? Nikt rozsądny, komu zależy, tak by nie postąpił. Życzę więc takiego wspaniałego i mądrego faceta, jako męża.
Nie musisz mi życzyć.
Mam podobnego Męża i żyje mi się z Nim szczęśliwie.
A mianowicie, Mój Mąż dopuścił się zdrady w małżeństwie, miał romans z koleżanką z pracy.
Patrząc na to co piszesz, to mam jeszcze gorszego Męża niż autor wątku ![]()
Wszyscy wokół mówili mi, że zostaw Go, daj sobie spokój, nie jest nic wart. Zdradził raz, zdradzi drugi bla bla bla.
A ja podjęłam własną decyzję - dając Mu szansę na poprawę ![]()
Czy ryzykuje - dla niektórych pewnie tak.
Ale kto nie ryzykuje, ten nie żyje ![]()
Czy jestem naiwna - być może.
Zanim podjęłam decyzję przeanalizowałam całe nasze małżeństwo - pomimo tego czego się dopuścił, nie mam Mu NIC do zarzucenia.
Nie poniósł żadnych konsekwencji (prócz jednego dnia poza domem).
I co, dziś jest cudownym, wspaniałym Mężem i nie żałuje, że dałam szansę.
Co będzie potem? Nie zastanawiam się, żyje dniem dzisiejszym.
Przebiegu romansu - nie znam. I znać nie chce. Nie jest mi to do niczego potrzebne.
Co do dalszej Twojej wypowiedzi - zanim się wypowiedziałam przeczytałam cały wątek.
Nie patrzę co BYŁO, a dla mnie istotne to co jest teraz.
Wyleciałeś z tekstem jak Filip z konopi.
Jak się nie ma co "powiedzieć" - to lepiej "zamilczeć"
Nie rozumiecie. Nie ma zmiany bez przyznania się do win i zadośćuczynienia. Powie Wam ksiądz, powie i terapeuta.
Nie rozumiecie. Nie ma zmiany bez przyznania się do win i zadośćuczynienia. Powie Wam ksiądz, powie i terapeuta.
Ale jakich win?
Był wolnym człowiekiem mógł robić ze swoim życiem co tylko chciał.
289 2015-07-24 08:45:39 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-07-24 08:46:44)
Nie rozumiecie. Nie ma zmiany bez przyznania się do win i zadośćuczynienia. Powie Wam ksiądz, powie i terapeuta.
Ty jesteś nie do końca zdrowa czy może z policji?
Gdyby jeszcze powiedziała,że rozstajemy się na jakiś czas bo musi wszystko przemyśleć a ja bym robił to co robiłem to wtedy żeby być szczerym w stosunku do niej musiałbym opowiedzieć o wszystkim.Było inaczej-ona odeszła i praktycznie w tamtym momencie nie spodziewałem się,że będziemy jeszcze kiedykolwiek razem.
Dlatego nie uważam,że teraz była potrzeba spowiadania się ze WSZYSTKIEGO.Zrozumcie to w końcu,że ja jej również nie wypytywałem o to co robiła i z kim się spotykała.
Postanowiliśmy wrócić do siebie i była to wspólna decyzja.Postanowiliśmy nie wracać do tego co było i to też była wspólna decyzja.
Do niektórych to jednak nie potrafi dotrzeć.Zacięliście się czy co?Wymienić Wam bateryjki?
Nie rozumiem trochę tej nagonki na autora. Problemem nie jest to co on robił gdy był wolnym facetem ale to jak się zachowywał przy swojej kobiecie. Skoro mówił jej, że szalał to chyba wiadomo o co chodzi a skoro nie pytała o szczegoły to po co miał jej mówić, że bzykał codziennie inną? Bez przesady ludzie! Ona również mogła sobie szaleć i co z tego ?
Ja tam trzymam za was kciuki
Ludzie popełniaja blędy i nie ma co osądzać ![]()
291 2015-07-24 09:21:27 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2015-07-24 09:25:44)
facetJAKwielu napisał/a:(...) No ale cóż - szczerość to bzdura. Rozumiem, że jak to byłby TWÓJ facet, to spokojnie byś go przyjęła, pomimo wszystkiego czego dokonał? i tak, bez słowa tłumaczenia byś go przyjęła? Nikt rozsądny, komu zależy, tak by nie postąpił. Życzę więc takiego wspaniałego i mądrego faceta, jako męża.
Nie musisz mi życzyć.
Mam podobnego Męża i żyje mi się z Nim szczęśliwie.
A mianowicie, Mój Mąż dopuścił się zdrady w małżeństwie, miał romans z koleżanką z pracy.
Patrząc na to co piszesz, to mam jeszcze gorszego Męża niż autor wątku
Wszyscy wokół mówili mi, że zostaw Go, daj sobie spokój, nie jest nic wart. Zdradził raz, zdradzi drugi bla bla bla.
A ja podjęłam własną decyzję - dając Mu szansę na poprawę
Czy ryzykuje - dla niektórych pewnie tak.
Ale kto nie ryzykuje, ten nie żyje
Czy jestem naiwna - być może.
Zanim podjęłam decyzję przeanalizowałam całe nasze małżeństwo - pomimo tego czego się dopuścił, nie mam Mu NIC do zarzucenia.
Nie poniósł żadnych konsekwencji (prócz jednego dnia poza domem).
I co, dziś jest cudownym, wspaniałym Mężem i nie żałuje, że dałam szansę.
Co będzie potem? Nie zastanawiam się, żyje dniem dzisiejszym.
Przebiegu romansu - nie znam. I znać nie chce. Nie jest mi to do niczego potrzebne.Co do dalszej Twojej wypowiedzi - zanim się wypowiedziałam przeczytałam cały wątek.
Nie patrzę co BYŁO, a dla mnie istotne to co jest teraz.
Wyleciałeś z tekstem jak Filip z konopi.
Jak się nie ma co "powiedzieć" - to lepiej "zamilczeć"
Ta sytuacja nie ma nic wspólnego z sytuacją autora, nie ma tu nawet jak postawić znaku równości.
jesli ktoś ma choć minimalną wiedzę na temat kompulsywnych zachowań i mechanizmów jakie rządzą człowiekiem, który je posiada to dla niego nie jest tajemnicą z czego u Jopka wynikają te zachowania. Facet to robi kompulsywnie, podnosi sobie tymi zachowaniami samoocenę, sprawdza się i robi to pomimo wiedzy że kogoś tym krzywdzi. Robi to z przypadkowymi osobami nie zważając na konsekwencje choćby pod postacią chorób wenerycznych [czyli korzysta z adrenaliny].
Komuplsja ma to do siebie że powraca i to zawsze ze zdwojoną siłą nawet jak bedziemy na silnym duposcisku rok czy dwa. To tylko kwestia czasu.
Watek założył autor bo sobie z tym nie radził, nie radził z poczuciem winy jakie te zachowania wywoływały. To kolejny dla mnie dowód że to już problem. Uzależnienie ma to do siebie że się pogłębia jesli nie pracuje się nad eliminacją przyczyn. Wiec to ze on to robił do tej pory po alkoholu wcale dla mnie pewnikiem nie jest ze za jakiś czas nie zrobi tego na trzeźwo....ba ide o zakład że to kwestia czasu.
Sexoholizm zaczyna się masturbacją a wielu sexoholików konczy na sexie z nieletnimi ocierając się nawet o konflikt z prawem. Jak wpisałam nie zrobił tego na trzeźwo?? Wszystko przed nim ![]()
@Jopek dwa pytania: czemu nie uważasz za stosowne poddać się badaniom wenerycznym? i dlaczego nie chcesz podjąc się wstrzemięźliwosci?
292 2015-07-24 09:33:38 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-07-24 09:34:21)
Qrsywa,'delikatnie' przesadzasz.Piszesz o seksoholizmie ale ja przez cały czas bycia razem ani razu Jej nie zdradziłem a okazje ku temu były,chociażby ze wspomnianą koleżanką z pracy.
Czemu miałbym poddawać się badaniom wenerycznym?Ja nie bzykałem tirówek czy byle jakich syfiar z ulicy.Idąc Twoim tokiem rozumowania każdy kto uprawia seks z poznaną kobietą na jakiejś imprezie musiałby lecieć i robić badania weneryczne.
O jakiej wstrzemięźliwości piszesz?Mam powiedzieć mojej dziewczynie,że nie będziemy kochać się przez rok czasu bo chcę zachować wstrzemięźliwość?
293 2015-07-24 09:40:21 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2015-07-24 09:42:06)
Qrsywa,'delikatnie' przesadzasz.Piszesz o seksoholizmie ale ja przez cały czas bycia razem ani razu Jej nie zdradziłem a okazje ku temu były,chociażby ze wspomnianą koleżanką z pracy.
Czemu miałbym poddawać się badaniom wenerycznym?Ja nie bzykałem tirówek czy byle jakich syfiar z ulicy.Idąc Twoim tokiem rozumowania każdy kto uprawia seks z poznaną kobietą na jakiejś imprezie musiałby lecieć i robić badania weneryczne.
O jakiej wstrzemięźliwości piszesz?Mam powiedzieć mojej dziewczynie,że nie będziemy kochać się przez rok czasu bo chcę zachować wstrzemięźliwość?
Wielu sexoholików nie zdradza fizycznie swoich partnerek. Mają kompulsje np porno i onanizm. Lub obmacywanie panienek
Choroby weneryczne to choroby dotykające kazdego. To ze bzykasz czy uprawiasz oral z wykształconą panią z biura nie oznacza że ona nie bzykała się z kimś kto przekazał jej np rzeżączkę
Jestes bardzo nieodpowiedzialny.
Właśnie roczna wstrzemięźliwośc dałaby odpowiedz czy masz z tym problem czy nie. Kazdy zdrowy człowiek, który planuje przyszłośc z ukochaną osobą przewiduje że może zdarzyć się taki moment gdzie zycie mu nakaże wstrzymanie od seksu na jakiś czas a on bedzie umiał temu podołać. Tym odznacza się zdrowa miłość.
Jakbym chciała sprawdzić czy nie mam problemu z sexoholizmem podjęłabym się właśnie takiego zadania ![]()
No czyli każdy kto uprawia seks z nieznajomą/nieznajomym powinien udać się na badania?Bez przesady.Nie popadajmy w paranoję.
Może dojdzie do takiej sytuacji,że nie będzie mogła to wtedy sobie poczekam teraz nie widzę potrzeby.W sumie byłbym chyba egoistą co?Kobieta również ma potrzeby a ja jej mówię słuchaj nie będziemy uprawiać seksu przez rok albo nawet dwa bo muszę coś sprawdzić.
Przepraszam,ale czy niektórzy z Was czasem czytają to co piszą?
tak każdy powinien się przebadać, w pracy mam do czynienia z nosicielami np. hiv i zdziwiłbyś się jak byś kilka takich panieniek zobaczył...
Partnerka Jopka przystała na ten brak wiedzy, bo moim zdaniem dobrze wie, co robił, nie chce wiedzieć, bo pewnie się boi prawdy, co nie zmienia faktu, że faktycznie nie byli w tym okresie razem. Jednak jakieś tam światło na człowieka taki styl życia rzuca ![]()
Przepraszam za wskazanie na logiczną oczywistość, ale jedyną gwarancją nie złapania choroby wenerycznej jest abstynencja od seksu albo wierność partnerska. Wiele osób nawet nie wie, że ma chlamydiozę czy rzęsistkowicę, już nie mówiąc o kile (zdarza się nawet w naszych czasach) czy HIV. Jeżeli ktoś prowadzi aktywne życie seksualne z wieloma partnerami, powinien się regularnie badać.
Ty nie wiesz z kim elegancka pani z biura spała tydzień przed Tobą, ilu miała przypadkowych partnerów i czy zawsze używała gumek.
No czyli każdy kto uprawia seks z nieznajomą/nieznajomym powinien udać się na badania?Bez przesady.Nie popadajmy w paranoję.
Może dojdzie do takiej sytuacji,że nie będzie mogła to wtedy sobie poczekam teraz nie widzę potrzeby.W sumie byłbym chyba egoistą co?Kobieta również ma potrzeby a ja jej mówię słuchaj nie będziemy uprawiać seksu przez rok albo nawet dwa bo muszę coś sprawdzić.
Przepraszam,ale czy niektórzy z Was czasem czytają to co piszą?
Nie coś ale siebie, chce siebie sprawdzić czy to co robiłem do tej pory nie jest przyczyną jakiś większych problemów, bo cie kocham i nie chce cię krzywdzić dla mnie to ważne.
Myślisz że cie za to zlinczuje? Jesli tak to sama ma problem.
Czyli podsumowując całą dyskusję jestem kłamcą,manipulatorem,alkoholikiem,krętaczem.
Za nieciekawą przeszłość nie mogę dostać szansy od osoby na której mi zależy bo tacy jak ja się nie zmieniają.Jeżeli ją już otrzymałem to mam teraz powiedzieć,nie dziękuję odejdź,bo jednak mi się odwidziało i uznałem,że nie będę się starał,że odpuszczam i się poddaję.Przecież nie wyspowiadałem się z tego co robiłem po rozstaniu i tylko przez to powinienem być skreślony na zawsze.
Jopek a ja się cieszę,że Ty tu jesteś, że przeszedłeś przez falę krytyki i dałeś radę po podsumowaniu bez ogródek jakim jesteś człowiekiem.
Tylko już się pogubiłam co dalej? O czym Ty chcesz pisać?
I nie musisz mówić tego co robiłeś nie będąc z nią skoro ona nie pyta.
Może dalej?
299 2015-07-24 10:39:35 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-07-24 10:41:49)
smallangel napisał/a:facetJAKwielu napisał/a:(...) No ale cóż - szczerość to bzdura. Rozumiem, że jak to byłby TWÓJ facet, to spokojnie byś go przyjęła, pomimo wszystkiego czego dokonał? i tak, bez słowa tłumaczenia byś go przyjęła? Nikt rozsądny, komu zależy, tak by nie postąpił. Życzę więc takiego wspaniałego i mądrego faceta, jako męża.
Nie musisz mi życzyć.
Mam podobnego Męża i żyje mi się z Nim szczęśliwie.
A mianowicie, Mój Mąż dopuścił się zdrady w małżeństwie, miał romans z koleżanką z pracy.
Patrząc na to co piszesz, to mam jeszcze gorszego Męża niż autor wątku
Wszyscy wokół mówili mi, że zostaw Go, daj sobie spokój, nie jest nic wart. Zdradził raz, zdradzi drugi bla bla bla.
A ja podjęłam własną decyzję - dając Mu szansę na poprawę
Czy ryzykuje - dla niektórych pewnie tak.
Ale kto nie ryzykuje, ten nie żyje
Czy jestem naiwna - być może.
Zanim podjęłam decyzję przeanalizowałam całe nasze małżeństwo - pomimo tego czego się dopuścił, nie mam Mu NIC do zarzucenia.
Nie poniósł żadnych konsekwencji (prócz jednego dnia poza domem).
I co, dziś jest cudownym, wspaniałym Mężem i nie żałuje, że dałam szansę.
Co będzie potem? Nie zastanawiam się, żyje dniem dzisiejszym.
Przebiegu romansu - nie znam. I znać nie chce. Nie jest mi to do niczego potrzebne.Co do dalszej Twojej wypowiedzi - zanim się wypowiedziałam przeczytałam cały wątek.
Nie patrzę co BYŁO, a dla mnie istotne to co jest teraz.
Wyleciałeś z tekstem jak Filip z konopi.
Jak się nie ma co "powiedzieć" - to lepiej "zamilczeć"Ta sytuacja nie ma nic wspólnego z sytuacją autora, nie ma tu nawet jak postawić znaku równości.
jesli ktoś ma choć minimalną wiedzę na temat kompulsywnych zachowań i mechanizmów jakie rządzą człowiekiem, który je posiada to dla niego nie jest tajemnicą z czego u Jopka wynikają te zachowania. Facet to robi kompulsywnie, podnosi sobie tymi zachowaniami samoocenę, sprawdza się i robi to pomimo wiedzy że kogoś tym krzywdzi. Robi to z przypadkowymi osobami nie zważając na konsekwencje choćby pod postacią chorób wenerycznych [czyli korzysta z adrenaliny].
Komuplsja ma to do siebie że powraca i to zawsze ze zdwojoną siłą nawet jak bedziemy na silnym duposcisku rok czy dwa. To tylko kwestia czasu.
Watek założył autor bo sobie z tym nie radził, nie radził z poczuciem winy jakie te zachowania wywoływały. To kolejny dla mnie dowód że to już problem. Uzależnienie ma to do siebie że się pogłębia jesli nie pracuje się nad eliminacją przyczyn. Wiec to ze on to robił do tej pory po alkoholu wcale dla mnie pewnikiem nie jest ze za jakiś czas nie zrobi tego na trzeźwo....ba ide o zakład że to kwestia czasu.
Sexoholizm zaczyna się masturbacją a wielu sexoholików konczy na sexie z nieletnimi ocierając się nawet o konflikt z prawem. Jak wpisałam nie zrobił tego na trzeźwo?? Wszystko przed nim@Jopek dwa pytania: czemu nie uważasz za stosowne poddać się badaniom wenerycznym? i dlaczego nie chcesz podjąc się wstrzemięźliwosci?
Qrsywa - błędnie odebrałaś mój przekaz.
Nikt nikomu nie każe stawiać równości między tym co napisałam, a historią autora wątku.
Facet, życzył mi konkretnego Męża, przedstawiłam Mu jedynie to jaka jest rzeczywistość.
To nie tyczyło się historii i problemów Jopka.
Tak w gwoli wyjaśnienia.
O problemach w zachowaniu po alkoholu, pisałam wcześniej - jest problem i dobrze byłoby go rozwiązać, by móc żyć jak młodzi ludzie a nie jak staruszkowie nie korzystający z życia.
Dla mnie osobiście rezygnacja z imprez nic nie zmienia.
Owszem jest w stanie Jopek zrezygnować. Ale co jak przyjdzie impreza. Tu dobrze by było umieć nad tym zapanować.
Jopek myślałeś o jakimś lekarzu?
Nie osądzam Cię o seksoholizm, nie mniej te zachowania jak sam dobrze rozumiesz, są nie do zaakceptowania.
Co do chorób wenerycznych - reagujesz jak większość mężczyzn. Wcale mnie to, a wcale nie zdziwiło
.
Chyba rozpętałam kolejną burzę tym co napisałam. Ale to dla kobiety bardzo ważne.
No właśnie, Qrsywa dobrze pisze. Skąd wiesz, że nie przyłapałeś jakiejś chlamydii i nie zaraziłeś nią swojej kobiety? Wiesz, że nieleczona chlamydioza prowadzić może do niepłodności?
Autorze, ale co Cię obchodzą czy inni się badają czy nie? Wszyscy powinni się badać a nie robią tego i stąd tyle chorób. Mój facet tez sie badal co nie znaczy, że zaliczal tirówki. Po prostu zadbał o moje zdrowie. Ty zadbaj o swoje i partnerki.
Nigdy nie wiesz z kim spala ta elegancka, atrakcyjna kobieta. Może przed Tobą wspólzyła z rownie zadbanym panem, który mial kontakt z zarażoną osobą? Tego nie wiesz !!
Jopek napisał/a:Czyli podsumowując całą dyskusję jestem kłamcą,manipulatorem,alkoholikiem,krętaczem.
Za nieciekawą przeszłość nie mogę dostać szansy od osoby na której mi zależy bo tacy jak ja się nie zmieniają.Jeżeli ją już otrzymałem to mam teraz powiedzieć,nie dziękuję odejdź,bo jednak mi się odwidziało i uznałem,że nie będę się starał,że odpuszczam i się poddaję.Przecież nie wyspowiadałem się z tego co robiłem po rozstaniu i tylko przez to powinienem być skreślony na zawsze.Jopek a ja się cieszę,że Ty tu jesteś, że przeszedłeś przez falę krytyki i dałeś radę po podsumowaniu bez ogródek jakim jesteś człowiekiem.
Tylko już się pogubiłam co dalej? O czym Ty chcesz pisać?I nie musisz mówić tego co robiłeś nie będąc z nią skoro ona nie pyta.
Może dalej?
Ja wyrażam swoją opinię o tym co czytam. określam to jako problem kompulsji, jakby mi facet przyszedł i powiedział ze nie ma z tym problemu dostał by krótką odpowiedz...tak? udowodnij
Jego kobieta nie ma tej wiedzy co ja. To nie ja mam mu udowadniać kim jest, ale to on niech udowodni kim nie jest. Aby to zrobić trzeba odstawić haj
w jego przypadku seks ![]()
Proste? dla mnie jak drut!
No w sumie racja.Udam się na te badania.
No w sumie racja.Udam się na te badania.
Zaczynasz inaczej "gadać" ![]()
facetJAKwielu napisał/a:(...) No ale cóż - szczerość to bzdura. Rozumiem, że jak to byłby TWÓJ facet, to spokojnie byś go przyjęła, pomimo wszystkiego czego dokonał? i tak, bez słowa tłumaczenia byś go przyjęła? Nikt rozsądny, komu zależy, tak by nie postąpił. Życzę więc takiego wspaniałego i mądrego faceta, jako męża.
Nie musisz mi życzyć.
Mam podobnego Męża i żyje mi się z Nim szczęśliwie.
A mianowicie, Mój Mąż dopuścił się zdrady w małżeństwie, miał romans z koleżanką z pracy.
Patrząc na to co piszesz, to mam jeszcze gorszego Męża niż autor wątku
Wszyscy wokół mówili mi, że zostaw Go, daj sobie spokój, nie jest nic wart. Zdradził raz, zdradzi drugi bla bla bla.
A ja podjęłam własną decyzję - dając Mu szansę na poprawę
Czy ryzykuje - dla niektórych pewnie tak.
Ale kto nie ryzykuje, ten nie żyje
Czy jestem naiwna - być może.
Zanim podjęłam decyzję przeanalizowałam całe nasze małżeństwo - pomimo tego czego się dopuścił, nie mam Mu NIC do zarzucenia.
Nie poniósł żadnych konsekwencji (prócz jednego dnia poza domem).
I co, dziś jest cudownym, wspaniałym Mężem i nie żałuje, że dałam szansę.
Co będzie potem? Nie zastanawiam się, żyje dniem dzisiejszym.
Przebiegu romansu - nie znam. I znać nie chce. Nie jest mi to do niczego potrzebne.Co do dalszej Twojej wypowiedzi - zanim się wypowiedziałam przeczytałam cały wątek.
Nie patrzę co BYŁO, a dla mnie istotne to co jest teraz.
Wyleciałeś z tekstem jak Filip z konopi.
Jak się nie ma co "powiedzieć" - to lepiej "zamilczeć"
Tylko że twoja sytuacja jest zupełnie inna. I jak sama napisałaś dałaś mu szansę, ale na pewno nie na słodkie oczka, tylko dlatego że chciał. Autor natomiast nie ma zamiaru się wyspowiadać. Nie widzi niczego w tym, że w czasie tzw. wolności korzystał z niej, robił co chciał. Rozumiem, że ty jesteś na tyle łaskawa, że gdyby twój mąż, w tę jedna noc poza domem, zabalował wśród panienek, to także byś tak samo go przyjęła? Żart.
Właśnie dlatego że ma się co powiedzieć, nie milczę.
Jopek jesteś fajny bo gadasz tak jak smallangel chce.
I też wyrażam swoją opinię
I z tego co czytam to nie tylko seks ale także alkohol , imprezy , kumple.
Jopek zrób się taki bezpłciowy, będziesz jeszcze fajniejszy
@beyond ale się uczepiłaś tego żeby wszystko Jej wyśpiewać...Uważasz,że wcześniej nie byłem delikatny czy empatyczny?Pomijając już te wszystkie moje wyskoki wtedy to bardzo ją szanowałem,martwiłem się o nią i o nią dbałem.Na co dzień nie mogła narzekać,widziała,że w gruncie rzeczy jestem dobrym człowiekiem i dlatego wróciła,dała mi szansę.Kurde nie pamiętam żebym kiedykolwiek na nią nawrzeszczał czy zrobił o coś jej awanturę.Wiadomo,że czasami były jakieś spięcia ale dom to dom i każda normalna kobieta powinna czuć się w nim bezpieczna.Tak też jest,było i będzie w jej przypadku.Pisałem chyba nawet o tym w zeszłym roku.
@smallangel widzę,że jako jedyna to rozumiesz.Tak ona jest dobra i jeżeli dogadaliśmy się co do wymazania tego wszystkiego co złe z przeszłości to tak będzie.Ja mam świadomość,że gdzieś na pewno w jej głowie będą sie kłębiły jakieś myśli ale mam nadzieję,że z czasem to wszystko minie.
Mówisz,żebym się przebadał.No ale ja nie sypiałem z jakimiś syfiarami z ulicy tylko raczej z zadbanymi kobietami.
Wiesz dlaczego tak bardzo podobają się tobie wypowiedzi smallangel? Tylko dlatego że są one takie jakie chciałeś usłyszeć od samego początku. Zwróć uwagę, że jest to chyba jedyna osoba która ma podobny pogląd do twojego. Pogląd, który nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością, uczciwością itp. itd. Kolejny dowód? "Mówisz,żebym się przebadał.No ale ja nie sypiałem z jakimiś syfiarami z ulicy tylko raczej z zadbanymi kobietami" - Rozwalił mnie. Masz głęboko w doopie swoją dziewczynę i kompletnie wisi tobie to, że w swojej naiwności, nie musisz być szczery. Smallangel także współczuję takiego toku rozumowania. Bo czym innym jest nie interesowanie się czyjąś przeszłością ogólnie, a czym innym jest zejście się z kimś i budowanie relacji powinno mieć początek w spowiedzi osoby winnej. A tego tutaj nie ma.
Zgadzam się z @beyond, uczepiła się, bo widzi w tym twoją manipulację i zwyczajne chamstwo wobec osoby, którą zwyczajnie okłamujesz. Dla ludzi dbających o normalne i uczciwe relacje, coś takiego jest zwyczajnie, niedopuszczalne.
Jopek jesteś fajny bo gadasz tak jak smallangel chce.
I też wyrażam swoją opinię
I z tego co czytam to nie tylko seks ale także alkohol , imprezy , kumple.
Jopek zrób się taki bezpłciowy, będziesz jeszcze fajniejszy
Jestem już przekonany że Jopek liczył własnie na wpisy takich osób jak Smallangel, a tutaj pech. Objechali gościa, więc jest jej wdzięczny. A Smallangel? myślę że ma podobny stosunek do uczciwości w związku, pewnie się dogadają :d
309 2015-07-24 11:41:54 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-07-24 11:58:58)
smallangel napisał/a:facetJAKwielu napisał/a:(...) No ale cóż - szczerość to bzdura. Rozumiem, że jak to byłby TWÓJ facet, to spokojnie byś go przyjęła, pomimo wszystkiego czego dokonał? i tak, bez słowa tłumaczenia byś go przyjęła? Nikt rozsądny, komu zależy, tak by nie postąpił. Życzę więc takiego wspaniałego i mądrego faceta, jako męża.
Nie musisz mi życzyć.
Mam podobnego Męża i żyje mi się z Nim szczęśliwie.
A mianowicie, Mój Mąż dopuścił się zdrady w małżeństwie, miał romans z koleżanką z pracy.
Patrząc na to co piszesz, to mam jeszcze gorszego Męża niż autor wątku
Wszyscy wokół mówili mi, że zostaw Go, daj sobie spokój, nie jest nic wart. Zdradził raz, zdradzi drugi bla bla bla.
A ja podjęłam własną decyzję - dając Mu szansę na poprawę
Czy ryzykuje - dla niektórych pewnie tak.
Ale kto nie ryzykuje, ten nie żyje
Czy jestem naiwna - być może.
Zanim podjęłam decyzję przeanalizowałam całe nasze małżeństwo - pomimo tego czego się dopuścił, nie mam Mu NIC do zarzucenia.
Nie poniósł żadnych konsekwencji (prócz jednego dnia poza domem).
I co, dziś jest cudownym, wspaniałym Mężem i nie żałuje, że dałam szansę.
Co będzie potem? Nie zastanawiam się, żyje dniem dzisiejszym.
Przebiegu romansu - nie znam. I znać nie chce. Nie jest mi to do niczego potrzebne.Co do dalszej Twojej wypowiedzi - zanim się wypowiedziałam przeczytałam cały wątek.
Nie patrzę co BYŁO, a dla mnie istotne to co jest teraz.
Wyleciałeś z tekstem jak Filip z konopi.
Jak się nie ma co "powiedzieć" - to lepiej "zamilczeć"Tylko że twoja sytuacja jest zupełnie inna. I jak sama napisałaś dałaś mu szansę, ale na pewno nie na słodkie oczka, tylko dlatego że chciał. Autor natomiast nie ma zamiaru się wyspowiadać. Nie widzi niczego w tym, że w czasie tzw. wolności korzystał z niej, robił co chciał. Rozumiem, że ty jesteś na tyle łaskawa, że gdyby twój mąż, w tę jedna noc poza domem, zabalował wśród panienek, to także byś tak samo go przyjęła? Żart.
Właśnie dlatego że ma się co powiedzieć, nie milczę.
A kto każe te dwie historie porównywać?
Czy ja pisząc o swojej - porównywałam z historią Jopka?
Błędnie czytacie.
Wskazałam Ci jedynie, że Twoje życzenie - jest rzeczywistością ![]()
Słodkie oczka? coś w tym jest, wszak wtedy w NIC nie wierzyłam więc chociaż uwierzyłam w te słodkie oczka ![]()
Co Ty porównujesz - Mój Mąż nie był wolnym człowiekiem. Był i jest w związku małżeńskim.
Jopek był wolnym człowiekiem.
Swoją droga nawet gdyby przeleciał i inną, pewnie bym o tym nie wiedziała.
A co robił w tą noc poza domem - gówno mnie wtedy obchodziło.
[
Wiesz dlaczego tak bardzo podobają się tobie wypowiedzi smallangel? Tylko dlatego że są one takie jakie chciałeś usłyszeć od samego początku. Zwróć uwagę, że jest to chyba jedyna osoba która ma podobny pogląd do twojego. Pogląd, który nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością, uczciwością itp. itd. Kolejny dowód? "Mówisz,żebym się przebadał.No ale ja nie sypiałem z jakimiś syfiarami z ulicy tylko raczej z zadbanymi kobietami" - Rozwalił mnie. Masz głęboko w doopie swoją dziewczynę i kompletnie wisi tobie to, że w swojej naiwności, nie musisz być szczery. Smallangel także współczuję takiego toku rozumowania. Bo czym innym jest nie interesowanie się czyjąś przeszłością ogólnie, a czym innym jest zejście się z kimś i budowanie relacji powinno mieć początek w spowiedzi osoby winnej. A tego tutaj nie ma.
Gdyby nie moja prośba o przebadanie siebie - NIKT o tym nie pomyślał.
Nawet kobiety wypowiadające się tu w wątku.
Wy nie możecie zrozumieć, że ktoś może mieć inne poglądy od Waszych, tu cały problem jest ![]()
To, że Wy byście oczekiwali szczerości od partnera, wcale tej szczerości nie musi oczekiwać Jego partnerka, i nie oczekuje jak widać.
Jestem już przekonany że Jopek liczył własnie na wpisy takich osób jak Smallangel, a tutaj pech. Objechali gościa, więc jest jej wdzięczny. A Smallangel? myślę że ma podobny stosunek do uczciwości w związku, pewnie się dogadają :d
Pewnie tak i pewnie jeszcze parą zostaniemy - wszak nadajemy na tych samych falach ![]()
smallangel ciekawi mnie co doradziłabyś Jopka dziewczynie? Ona nie została zdradzona raz na wyjeździe służbowym ![]()
smallangel ciekawi mnie co doradziłabyś Jopka dziewczynie? Ona nie została zdradzona raz na wyjeździe służbowym
Jeżeli mam komentować to co napisał Jopek - nie została ani razu zdradzona.
Nie dla wszystkich zdrada - oznacza to samo.
Qrsywa napisał/a:smallangel ciekawi mnie co doradziłabyś Jopka dziewczynie? Ona nie została zdradzona raz na wyjeździe służbowym
Jeżeli mam komentować to co napisał Jopek - nie została ani razu zdradzona.
Nie dla wszystkich zdrada - oznacza to samo.
Czyli według ciebie zasługuje na szanse bo przecież nie zamoczył w żadnej? ![]()
Ma tylko czasem ochotę zabawić się w pieszczoty oralne z przypadkową ładną i zadbaną panią i to tylko po lekkim rauszu ![]()
nic nadzwyczajnego ![]()
Widzę,że do niektórych dalej nie dociera,że nie było potrzeby mówienia Jej o wszystkim.Ludzie ja wtedy byłem wolnym człowiekiem,ona odeszła,zabrała swoje rzeczy,powiedziała że to koniec.Może jeszcze miałem jej codziennie wtedy relacje zdawać ze swojego życia???
Napisałem,że gdyby potrzebowała czasu i odeszła by sobie to poukładać to jest inna sprawa i wtedy moglibyście pisać,że jestem w stosunku do niej nieuczciwy.Ale wtedy też nie robiłbym tego co robiłem to chyba oczywiste.Czekałbym na jej odpowiedź,ale skoro powiedziała,że to koniec a sytuacja wtedy faktycznie była dla mnie nie ciekawa to sobie pomyślałem,że tutaj i tak już niczego nie da się zrobić.Ona wtedy myślała,że ja mam romans z koleżanką z pracy.Miała podstawy przez moje wcześniejsze zachowanie wierzyć innym dookoła a nie mnie.
Ciągle piszecie to samo,że jestem nieuczciwy wobec niej bo nie wyspowiadałem się z tego wszystkiego.Ale nie potraficie zrozumieć,że ona nawet nie wypytywała o szczegóły.
Widzę,że do niektórych dalej nie dociera,że nie było potrzeby mówienia Jej o wszystkim.Ludzie ja wtedy byłem wolnym człowiekiem,ona odeszła,zabrała swoje rzeczy,powiedziała że to koniec.Może jeszcze miałem jej codziennie wtedy relacje zdawać ze swojego życia???
Napisałem,że gdyby potrzebowała czasu i odeszła by sobie to poukładać to jest inna sprawa i wtedy moglibyście pisać,że jestem w stosunku do niej nieuczciwy.Ale wtedy też nie robiłbym tego co robiłem to chyba oczywiste.Czekałbym na jej odpowiedź,ale skoro powiedziała,że to koniec a sytuacja wtedy faktycznie była dla mnie nie ciekawa to sobie pomyślałem,że tutaj i tak już niczego nie da się zrobić.Ona wtedy myślała,że ja mam romans z koleżanką z pracy.Miała podstawy przez moje wcześniejsze zachowanie wierzyć innym dookoła a nie mnie.
Ciągle piszecie to samo,że jestem nieuczciwy wobec niej bo nie wyspowiadałem się z tego wszystkiego.Ale nie potraficie zrozumieć,że ona nawet nie wypytywała o szczegóły.
Jestem przekonany że spokojnie do nas dociera. Do ciebie dociera tylko to co chcesz aby dotarło. Zostawmy na razie Twoją dziewczynę, to jej problem, że wróciła, jeszcze zapłacze, ale o tym nam nie napiszesz.
Co napisałeś teraz?
",że nie było potrzeby mówienia Jej o wszystkim" - Jeżeli to co robiłeś było powodem rozstania, jest to twój zakichany podstawowy obowiązek. Odbudowę należy zacząć od szczerości; No ale widocznie nie mamy do czynienia z mężczyzną...
"ona odeszła,zabrała swoje rzeczy,powiedziała że to koniec.Może jeszcze miałem jej codziennie wtedy relacje zdawać ze swojego życia" - fakt, nie musiałeś, ale skoro wracacie do siebie i? Sam sobie dośpiewaj.
"Ona wtedy myślała,że ja mam romans z koleżanką z pracy.Miała podstawy przez moje wcześniejsze zachowanie wierzyć innym dookoła a nie mnie." - Sam to przyznałeś w kilku miejscach;
"Ciągle piszecie to samo,że jestem nieuczciwy wobec niej bo nie wyspowiadałem się z tego wszystkiego" - Bo jesteś nieuczciwy, człowiek chcący coś naprawiać nie czeka na to aż zostanie poproszony a on łaskawie opowie. i to jest to twojego ostatniego zdania. Fakt, że ktoś ciebie nie prosi o to abyś się spowiadał, wcale nie oznacza że nie jest to twoim obowiązkiem. Szczególnie, że rozstaliście się z twojego powodu.
Widzę,że do niektórych dalej nie dociera,że nie było potrzeby mówienia Jej o wszystkim.Ludzie ja wtedy byłem wolnym człowiekiem,ona odeszła,zabrała swoje rzeczy,powiedziała że to koniec.Może jeszcze miałem jej codziennie wtedy relacje zdawać ze swojego życia???
Napisałem,że gdyby potrzebowała czasu i odeszła by sobie to poukładać to jest inna sprawa i wtedy moglibyście pisać,że jestem w stosunku do niej nieuczciwy.Ale wtedy też nie robiłbym tego co robiłem to chyba oczywiste.Czekałbym na jej odpowiedź,ale skoro powiedziała,że to koniec a sytuacja wtedy faktycznie była dla mnie nie ciekawa to sobie pomyślałem,że tutaj i tak już niczego nie da się zrobić.Ona wtedy myślała,że ja mam romans z koleżanką z pracy.Miała podstawy przez moje wcześniejsze zachowanie wierzyć innym dookoła a nie mnie.
Ciągle piszecie to samo,że jestem nieuczciwy wobec niej bo nie wyspowiadałem się z tego wszystkiego.Ale nie potraficie zrozumieć,że ona nawet nie wypytywała o szczegóły.
Dziwię się że wierzy Tobie a nie rozsądkowi
ale to jej problem.
Ja ci pisałam nie mów, bo nie ma potrzeby, ale skoro nie umiałes fajfusa utrzymac w spodniach pomimo tego że zostawiła cie miłosc życia tylko rozladowywales napiecie z panienkami to moze sam sobie zrób rozrachunek? Zacznij nowe życie z nowym czystym startem......po roku abstynencji ![]()
smallangel napisał/a:Qrsywa napisał/a:smallangel ciekawi mnie co doradziłabyś Jopka dziewczynie? Ona nie została zdradzona raz na wyjeździe służbowym
Jeżeli mam komentować to co napisał Jopek - nie została ani razu zdradzona.
Nie dla wszystkich zdrada - oznacza to samo.Czyli według ciebie zasługuje na szanse bo przecież nie zamoczył w żadnej?
Ma tylko czasem ochotę zabawić się w pieszczoty oralne z przypadkową ładną i zadbaną panią i to tylko po lekkim rauszu
nic nadzwyczajnego
Nie mnie oceniać czy zasługuje na szansę.
Widocznie zasługuje, jeżeli szansę otrzymał.
Qrsywa napisał/a:smallangel napisał/a:Jeżeli mam komentować to co napisał Jopek - nie została ani razu zdradzona.
Nie dla wszystkich zdrada - oznacza to samo.Czyli według ciebie zasługuje na szanse bo przecież nie zamoczył w żadnej?
Ma tylko czasem ochotę zabawić się w pieszczoty oralne z przypadkową ładną i zadbaną panią i to tylko po lekkim rauszu
nic nadzwyczajnegoNie mnie oceniać czy zasługuje na szansę.
Widocznie zasługuje, jeżeli szansę otrzymał.
Jesteśmy w punkcie wyjścia a pytanie było co doradziałabys jego kobiecie. Pytam z czystej ciekawosci tym bardziej że przyznalaś że masz ze zdradą doświadczenie życiowe ![]()
318 2015-07-24 12:43:12 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-07-24 12:50:11)
A co do tych wszystkich panienek to może 'problemem' była u mnie taka pewność siebie w kontaktach z kobietami.Od zawsze jakoś tak zbyt łatwo mi przychodziło poznawanie Was.Niektórzy koledzy pocili się gdy któraś im wpadła w oko a mi to tak jakoś lekko przychodziło bo nigdy zbytnio nie musiałem się starać by jakąś 'wyrwać'.Pamiętam jak kiedyś na wakacjach nad morzem stałem w jakiejś imprezowni z 2 kolegami,przechodzi jakaś wstawiona panna,ja się do niej ładnie uśmiecham a ona wracając z baru wali mi prosto z mostu tekst,że chciałaby mnie porwać do siebie na pokój,wtedy odpowiedziałem,że nie jestem do wynajęcia czy coś w tym stylu i ją spławiłem szybko.
Pytali mnie wtedy co robię,że tak mi to wszystko łatwo przychodzi a ja właśnie nie robiłem nic.Jak jeszcze nie byłem z nią i szedłem gdzieś na imprezę to czasem miałem ochotę wypić z kumplami i nie w głowie mi były panny a zawsze też jakaś się trafiła.Oni też wyrywali panny ale szło im to czasem bardzo opornie,często nie wiedzieli jak zagaić,bali się podejść.
No i może to był ten czynnik.Wypiłem kilka piw czy drinków i podświadomie robiłem to co robiłem.Miałem zakodowane,że i tak bez problemu z którąś zagadam i pójdzie jak po maśle.Może byłem od tego uzależniony i chciałem sprawdzić czy z kolejną również pójdzie tak łatwo.
Teraz wiem,że będę to w stanie całkowicie wyeliminować bo po prostu zbrzydło mi takie coś.Przez te kilka miesięcy przekonałem się o tym,że takie życie to nic fajnego.Wyszalałem się,posmakowałem takiego życia i tyle.Z wiekiem człowiek potrafi się zmienić,więc nie piszcie,że to się nie uda.Uda się tylko trzeba wyeliminować pewne czynniki a ja już zacząłem pracę nad tym 2 miesiące temu.
319 2015-07-24 12:46:56 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-07-24 12:49:16)
Co napisałeś teraz?
",że nie było potrzeby mówienia Jej o wszystkim" - Jeżeli to co robiłeś było powodem rozstania, jest to twój zakichany podstawowy obowiązek. Odbudowę należy zacząć od szczerości; No ale widocznie nie mamy do czynienia z mężczyzną...
Powodem rozstania było to co robiłem jak już się rozstaliśmy?O wcześniejszych wyskokach wiedziała,o koleżance opowiedziałem jej wszystko ze szczegółami bo to się odbywało jeszcze jak byliśmy razem i to był główny powód,że odeszła.Zresztą o jakich szczegółach ja mówię skoro między nami do niczego nie doszło.Po prostu z czystej ludzkiej życzliwości zaproponowałem,że jej pomogę i tyle.
Teraz z perspektywy czasu cieszę się,że tak się stało.Wtedy byłem na nią wściekły za to jej mielenie jęzorem a teraz wiem,że mi to wyszło na dobre.
Może byłem od tego uzależniony i chciałem sprawdzić czy z kolejną również pójdzie tak łatwo.
Teraz wiem,że będę to w stanie całkowicie wyeliminować bo po prostu zbrzydło mi takie coś.Przez te kilka miesięcy przekonałem się o tym,że takie życie to nic fajnego.Wyszalałem się,posmakowałem takiego życia i tyle.Z wiekiem człowiek potrafi się zmienić,więc nie piszcie,że to się nie uda.Uda się tylko trzeba wyeliminować pewne czynniki a ja już zacząłem pracę nad tym 2 miesiące temu.
Czyli jednak adrenalina. Zabawy w podryw nie są niczym złym o ile nie stanowią problemu w momencie kiedy następuje ich automatyczne wyłączenie gdy twoją głowę wypełnia jedna kobieta. Ma tak wielu mężczyzn. szleją bawią się i nagle duuup pojawia się ta jedna, która zatrzymuje flirciarza i robi z niego domowego kota ![]()
Niestety u ciebie nie wyłączyło się to z tym momentem.
Dwa miesiące to za mało na stwierdzenie że się z wiekiem zmieniłeś
chyba przyznasz mi racje?
Takie życie niektórych niestety tak pochłani, że nawet jak już mają tą wspanialą kobietę nie potrafią z niego zrezygnować...dzieje się to automatycznie ja to nazywam kompulsywnie. Jest niunia na horyzoncie wysyła ci fale że chętna [wiec bez ogólników WAS] i ty to łapiesz w moment wtedy hamulce puszczają i przestaje liczyć się cokolwiek.
Duposcisk 2 miesieczny to żaden dowód na odmianę.
Nie wyłączyło się z tym momentem,ale w końcu się wyłączyło.Ja rozumiem,że będę musiał nad sobą pracować jeszcze ale chyba znam siebie lepiej niż Wy tutaj piszący;)
Jopek, ostatni raz wytłumaczę, jak krowie na rowie, dlaczego powinieneś się wg mnie rozliczyć z tego co robiłeś.
Podam Ci przykład. Załóżmy, że za rozpad waszego związku odpowiadał Twój alkoholizm, i że po zerwaniu poszedłeś w kilkumiesięczny ciąg, no chlałeś, że głowa mała. Kobieta do Ciebie wróciła. Teraz, czy jest uczciwym wobec niej pominąć fakt kompletnego zapijania się przez ten czas?
Tobie jest wygodnie nie mówić, bo się łudzisz, że przez brak informacji Ci się upiecze. Zamieść pod dywan i tyle. Tylko wiesz co, właśnie taka postawa niemal GWARANTUJE Ci "powtórkę z rozrywki". Następnym razem jak zaczniesz wyrywać jakąś laskę po alkoholu, to będzie Ci łatwiej przekonać samego siebie, że Twoja kobieta o tym wiedzieć nie musi, bo Tobie się tylko tak wymsknęło.
323 2015-07-24 13:24:11 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-07-24 13:30:04)
Beyond Słońce ja swoje a Ty swoje.Ja wolę jej teraz udowodnić,że potrafię się zmienić niż opowiadać o tym co było jak jej nie było i robić jej przykrość.Pojmij to wreszcie.
Ja jej tego nie powiedziałem nie dlatego,że się bałem jej reakcji a dlatego,żeby nie robić jej przykrości.Ja jej nawet nie okłamałem,bo nie pytała o szczegóły.Co innego gdyby postawiła sprawę jasno i chciała wiedzieć jak się zachowywałem gdy jej nie było.Wtedy moglibyście pisać,że jestem oszustem,manipulatorem i kłamcą.
Przepraszam,że pytam ale czy Ty w przeszłości byłaś przez faceta czy facetów zdradzana,skrzywdzona?Bo to by wyjaśniało to co piszesz do mnie i jak bardzo zależy Ci na tym,że Twoje musi być na wierzchu.Próbujesz mi narzucić swoją wersję.Widzisz to przez pryzmat siebie i tego czego Ty byś od faceta oczekiwała gdybyś była w podobnej sytuacji jak moja dziewczyna.
Jopek,
W związku z tym, co by się stało gdyby nagle Cię zapytała o prawdę, co robiłeś gdy nie byliście razem, jakie były to imprezy, czy było dużo kobiet itd ? Czy byłbyś wtedy w stanie powiedzieć calutką prawdę ?
325 2015-07-24 13:41:25 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-07-24 13:42:21)
Jopek,
W związku z tym, co by się stało gdyby nagle Cię zapytała o prawdę, co robiłeś gdy nie byliście razem, jakie były to imprezy, czy było dużo kobiet itd ? Czy byłbyś wtedy w stanie powiedzieć calutką prawdę ?
Nie zapyta,bo ustaliliśmy że nie wracamy do tego co było.Znam ją i wiem,że nie będzie o to pytać.Ona ma jakiś dar,że potrafi to rozgraniczyć.Może nie snujmy domysłów co by było gdyby.To już zamknięty rozdział,zamknięty temat.