Jakby nie miała powodu - to by nie machała jęzorem.
Nie sądzisz ?
A ty jej tych powodów dostarczyłeś.
Podobne tematy
Jopek, Ty sie do zadnego zwiazku nie nadajesz, wiec wcale sie nie dziwie, ze jestes obiektem zainteresowania pan, ktore chca szybkiego numerka i desperatek. Gratuluje ![]()
Nic a nic Cie ta lekcja zyciowa nie nauczyla.
Jakby nie miała powodu - to by nie machała jęzorem.
Nie sądzisz ?
A ty jej tych powodów dostarczyłeś.
Bzdura.Mówiłem jej że mam dziewczynę i żeby nie robiła sobie żadnych nadziei.Spotykaliśmy się jak kolega-koleżanka z pracu i takie były relacje.Kawa,odwiezienie do domu po pracy,jakieś wyjście na zakupy jak chciała,gadanie przez telefon czy smsy i tyle.Ona jednak zaczęła mielić jęzorem na prawo i lewo i rozpowiadać plotki co dotarło do mojej byłej.
IsaBella77 napisał/a:Jakby nie miała powodu - to by nie machała jęzorem.
Nie sądzisz ?
A ty jej tych powodów dostarczyłeś.Bzdura.Mówiłem jej że mam dziewczynę i żeby nie robiła sobie żadnych nadziei.Spotykaliśmy się jak kolega-koleżanka z pracu i takie były relacje.Kawa,odwiezienie do domu po pracy,jakieś wyjście na zakupy jak chciała,gadanie przez telefon czy smsy i tyle.Ona jednak zaczęła mielić jęzorem na prawo i lewo i rozpowiadać plotki co dotarło do mojej byłej.
A Ty jakbyś się czuł, gdyby Twoja kobieta chodziła z kolegą na kawę, wydzwaniała do niego, łaziła z nim na zakupy?
To, co zrobiłeś, NIE BYŁO OK.
IsaBella77 napisał/a:Jakby nie miała powodu - to by nie machała jęzorem.
Nie sądzisz ?
A ty jej tych powodów dostarczyłeś.Bzdura.Mówiłem jej że mam dziewczynę i żeby nie robiła sobie żadnych nadziei.Spotykaliśmy się jak kolega-koleżanka z pracu i takie były relacje.Kawa,odwiezienie do domu po pracy,jakieś wyjście na zakupy jak chciała,gadanie przez telefon czy smsy i tyle.Ona jednak zaczęła mielić jęzorem na prawo i lewo i rozpowiadać plotki co dotarło do mojej byłej.
Nie bądź niemądry.
Zachowanie jakie opisałeś w stosunku do tej koleżanki z pracy, pozwolisz, że przytoczę Twoje słowa:
"mam flirt z jedną koleżanką z pracy,która sobie za dużo wyobrażała że coś między nami będzie i po prostu doszło to do kilku osób z jej otoczenia.Były to zwykłe spotkania na kawę,odwoziłem ją do domu,jakieś smsy i telefony,czasem wyskoczenie z nią na zakupy jak prosiła żebym jej coś doradził" .....
Ja odebrałabym takie zachowanie ze strony faceta jako adorację i chęć zbliżenia się do mnie.
Nie jest to oczywiście związek, ale jeśli mężczyzna odwozi mnie do domu, zaprasza na kawy, utrzymujemy ze sobą stały kontakt sms-owy i telefoniczny, jeździ ze mną za zakupy (!) - to jest to E W I D E N T N Y dowód jego zainteresowania moją osobą.
Kolega i koleżanka z pracy to pracują w jednej firmie (pomieszczeniu, dziale itp.) a po pracy życzą sobie miłego popołudnia i rozchodzą się do swojego życia.
I ze swoimi partnerami jeżdżą na kawy, na zakupy i spacery. Ot co.
Odeszła jakieś 4 miesiące temu gdy zorientowała się,że mam flirt z jedną koleżanką z pracy,Były to zwykłe spotkania na kawę,odwoziłem ją do domu,jakieś smsy i telefony,czasem wyskoczenie z nią na zakupy jak prosiła żebym jej coś doradził.
Partnerka zorientowała sie, czyli nie wiedziała o takich spotkaniach i takim kontakcie z koleżanka z pracy. ?? Czyli oszukiwałeś ją ??
No i koleżanka z pracy jest winna bo rozpowiedziała o waszym flircie. No zawsze kobiety są winne : )
Jopek. Ty tylko oklamujesz siebie. Zwalasz winne na innych i zachowujesz sie jak roskapryszony bahor ktory caly czas straszy ze zabierze zabawki i sobie pojdzie. Ogranij sie bo masz spore problemy i czegos ci brakuje. Wydaje mi sie ze pisanie tu na forum to nie forma terapii tylko kolejny sposob na rozgrzeszenie samego siebie... "no jak to przeciez napisalem na forum? jak to moze byc moja wina?". Skoro niezle zarabiasz idz do psychologa, bo ty sam w sobie woli nie masz zeby sobie pomoc.
Czytałam to forum juz od dawna, ale dopiero teraz zalozylam konto po tym co tu zobaczylam..
Czytając to wszystko płakałam z powodu twojej dziewczyny.. bardzo mi jej szkoda bo wiem co to znaczy kochać kogos mimo wszystko. I rozumiem ze inni mowili ze to tez jej wina ze tkwi w takim zwiazku a jest dorosła, mimo tego cierpiala bo byla uzalezniona od twojej osoby. Strasznie sie ciesze ze od ciebie odeszla bo przepraszam ale jestes dla mnie zwyklym idiota.. Nic sie nie zmieniles. Niby ci przykro a tak naprawdę cieszysz sie ze mozesz wreszcie sypiac z innymi dziewczynami. Pamietaj ze nie mozna miec dwoch rzeczy naraz
Straciłeś dziewczynę i ją niby doceniłeś. Dziewczyna dobrze zrobiła, że wreszcie od Ciebie odeszła... Szkoda ze trwało to tak długo, ale teraz przynajmniej odżyje.
Co do Ciebie to wiń tylko i wyłącznie siebie, tyle ludzi Ci na forum tłumaczyło Twoje zachowanie, doradzało i starało się w jakiś sposób pomóc a Ty dalej swoje, więc teraz sobie żyj swoim "cudownym" życiem od weekendu do weekendu z różnymi panienkami, bo tylko to Ci pozostało, dopóki nie zmądrzejesz. Czy zmądrzejesz? Szczerze wątpię.
Stawiam 2 zł, że autor wątku już nigdy się nie zmieni? Ktoś podbija stawkę?
141 2015-05-08 13:34:24 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-08 14:01:57)
Ja z doświadczenia wiem jedno - im bardziej przeciętny facet : tak z wyglądu, już nie mówiąc o poziomie intelektu (co akurat w tym wątku szczególnie się rzuca w oczy) a już na pewno z jakimiś dużymi problemami natury emocjonalnej (niskie poczucie wartości), tym szybciej i chętniej lata na boki.
Spotykałam się kiedyś z jednym gościem tego typu. Ja nawet nie mogłam długo uwierzyć, że on miał kochankę! I to było największe zaskoczenie w zasadzie, haha.
Dla mnie był tak przeciętny i nijaki, że chyba bardziej się nie da.
Najlepsze, że kochanka tez łacha z niego darła, a on święcie przekonany, że figo fago z niego i totalnie dla niej stracił głowę, aż jej się go zrobiło żal.
Także te kochanki tez nie muszą być wcale zachwycone takim menem, po prostu mają chcicę chwilowo i biorą, co się nawinie, z tego co jest dostępne, a men myśli, że to jego jakaś zasługa w tym ![]()
A kobitka jego..no cóż. Nie sądzę by po tych numerach co jej odwalał mogła urodzić się czy przetrwać w niej Miłość. Przyzwyczajenie i przywiązanie- to na 100% , ale uczucia bym w to nie mieszała, choć autor na bank będzie próbował się i w ten sposób dowartościować.
142 2015-05-08 14:27:44 Ostatnio edytowany przez TKZ (2015-05-08 14:30:55)
Także te kochanki tez nie muszą być wcale zachwycone takim menem, po prostu mają chcicę chwilowo i biorą, co się nawinie, z tego co jest dostępne, a men myśli, że to jego jakaś zasługa w tym
A to akurat beznadziejna próba racjonalizacja że poleciało się na kogoś beznadziejnego
Bo żeby zwykłą chcice realizować na kimś kogo uważa się za porażkę to jednak świadczy o kobiecie - bo to niby ona wyszła z inicjatywą. Nie tak łatwo zrzucić z siebie pewne jarzmo. Kompletny brak szacunku do siebie.
Mam inne obserwacje co do zdrad. Najbardziej ułożeni, przystojni i naładowani testosteronem zdradzają najczęściej. I uchodzi im to na sucho, bo "on taki piękny, taki czuły, taki biedny misio". Kobieta jedna z drugą szybko go usprawiedliwi i pocieszy. To jest żałosne.
Na dodatek oni uchodzą za bardzo lubianych w otoczeniu, ułożonych, a po zmroku pokazują drugie ja.
143 2015-05-08 14:38:40 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-08 15:00:17)
A to akurat beznadziejna próba racjonalizacja że poleciało się na kogoś beznadziejnego smile Bo żeby zwykłą chcice realizować na kimś kogo uważa się za porażkę to jednak świadczy o kobiecie - bo to niby ona wyszła z inicjatywą. Nie tak łatwo zrzucić z siebie pewne jarzmo. Kompletny brak szacunku do siebie.
To prawda, że nie świadczy to dobrze o mnie, ani o tamtej kobiecie. Na swoje "usprawiedliwienie" obie mamy tylko to, że miałyśmy kiepski okres w swoim życiu i traktowałyśmy tą relację z nim jak 'przystanek autobusowy' - z braku laku i rak ryba. Żadnej z nas nie podobał się wizualnie, ani z charakteru.
Ale to był typ osoby, która potrafiła dobrze grać skromnego, ułożonego altruistę (w pewnym sensie
), a biorąc pod uwagę całokształt po prostu wydawał się 'niegroźny' i dobrą opcją na taki związek z rozsądku.
Nie ma się czym chwalić - jasne, nie uciekam od tego.
Mam inne obserwacje co do zdrad. Najbardziej ułożeni, przystojni i naładowani testosteronem zdradzają najczęściej. I uchodzi im to na sucho, bo "on taki piękny, taki czuły, taki biedny misio". Kobieta jedna z drugą szybko go usprawiedliwi i pocieszy. To jest żałosne.
Pod warunkiem, że wiesz o zdradach w trakcie trwania relacji.
No i to nie ten przypadek, żeby kobiety się za nim uganiały, czy "król seksu" - tu była wyjątkowa kicha ;/, bo wtedy i ja czułabym do niego jakiś pociąg zapewne.
Ja np. tego faceta traktowałam bardziej jak kumpla i kogoś do towarzystwa na samotne wieczory, nie sypiałam z nim w ogóle, no może kilka razy jakaś bliskość była, ale do seksu ani razu się nie przemogłam, więc o zdradę jako taką zazdrosna nie byłam, bardziej zła, że to za plecami.
Oczywiście nie powinnam w ogóle takiej relacji we friendzone kontynuować, skoro chemii nie było.
Także sytuacja niestandardowa dość i niefajna, co tu dużo mówić dla obojga pewnie.
Tymbardziej tego nie rozumiem, ale najważniejsze znać przyczyny wchodzenia w takie pokręcone układy.
145 2015-05-08 15:06:33 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-05-08 15:14:23)
Elle,spotykałaś się z przeciętnym i nijakim gościem czyli wychodzi na to że sama jesteś przeciętna i nijaka.Ja myślałem,że fajna i atrakcyjna kobieta na jaką się tutaj kreujesz nie musi przebierać w nijakich i przeciętnych typach i nawet mając gorszy okres przyciągnie swoją osobą fajnego gościa.
Snujesz jakieś domysły i przypuszczenia za bardzo nie wiem w jakim celu.Mnie akurat takie gadki nie ruszają ale jak chcesz to snuj dalej,chętnie poczytam o sobie,może dowiem się jakichś ciekawych rzeczy.Akurat ja w przeciętnych kobietach nie musiałem przebierać,no ale snuj że byle jakie lachony sobie ściągałem bo akurat miały chcicę.
Wracając do tematu to oczywiście biję się w pierś,wiem że źle zrobiłem,wiem że skrzywdziłem kochaną osobę ale czasem trzeba właśnie się mocno wyszaleć i przekonać na własnej skórze by powiedzieć z czystym sumieniem "byłem dupkiem".Życie już mu odpłaciło bo oddałbym wiele by móc na nowo mieć Ją u boku,pewnie jeszcze odpłaci nie raz.
Obecną sytuacją już rzygam,ale na ten moment nie stworzę udanego związku z nową kobietą bo ciągle myślę o tamtej,ciągle bym chciał żeby ta nowa była taka sama jak poprzednia.Nie chcę po prostu skrzywdzić następnej kobiety dlatego nie chcę mieć nic wspólnego z tą z pracy żebym nie dawał jej jakichś złudnych nadziei.
A to akurat beznadziejna próba racjonalizacja że poleciało się na kogoś beznadziejnego smile Bo żeby zwykłą chcice realizować na kimś kogo uważa się za porażkę to jednak świadczy o kobiecie - bo to niby ona wyszła z inicjatywą. Nie tak łatwo zrzucić z siebie pewne jarzmo. Kompletny brak szacunku do siebie.
To prawda, że nie świadczy to dobrze o mnie, ani o tamtej kobiecie. Na swoje "usprawiedliwienie" obie mamy tylko to, że miałyśmy kiepski okres w swoim życiu i traktowałyśmy tą relację z nim jak 'przystanek autobusowy' - z braku laku i rak ryba. Żadnej z nas nie podobał się wizualnie, ani z charakteru.
Ale to był typ osoby, która potrafiła dobrze grać skromnego, ułożonego altruistę (w pewnym sensie), a biorąc pod uwagę całokształt po prostu wydawał się 'niegroźny' i dobrą opcją na taki związek z rozsądku.
Nie ma się czym chwalić - jasne, nie uciekam od tego.
Ja np. tego faceta traktowałam bardziej jak kumpla i kogoś do towarzystwa na samotne wieczory, nie sypiałam z nim w ogóle, no może kilka razy jakaś bliskość była, ale do seksu ani razu się nie przemogłam, więc o zdradę jako taką zazdrosna nie byłam, bardziej zła, że to za plecami.
Oczywiście nie powinnam w ogóle takiej relacji we friendzone kontynuować, skoro chemii nie było.
Także sytuacja niestandardowa dość i niefajna, co tu dużo mówić dla obojga pewnie.
Elle88 a ten Chłopak wiedział, że jest tylko "przystankiem autobusowym"?
147 2015-05-08 15:11:49 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-05-08 15:12:44)
Elle,spotykałaś się z przeciętnym i nijakim gościem czyli wychodzi na to że sama jesteś przeciętna i nijaka.Ja myślałem,że fajna i atrakcyjna kobieta na jaką się tutaj kreujesz nie musi przebierać w nijakich i przeciętnych typach.
Snujesz jakieś domysły i przypuszczenia za bardzo nie wiem w jakim celu.Mnie akurat takie gadki nie ruszają ale jak chcesz to snuj dalej,chętnie poczytam o sobie,może dowiem się jakichś ciekawych rzeczy.Akurat ja w przeciętnych kobietach nie musiałem przebierać,no ale snuj że byle jakie lachony sobie ściągałem bo akurat miały chcicę.
Wracając do tematu to oczywiście biję się w pierś,wiem że źle zrobiłem,wiem że skrzywdziłem kochaną osobę ale czasem trzeba właśnie się mocno wyszaleć i przekonać na własnej skórze by powiedzieć z czystym sumieniem "byłem dupkiem".Życie już mu odpłaciło bo oddałbym wiele by móc na nowo mieć Ją u boku,pewnie jeszcze odpłaci nie raz.
Obecną sytuacją już rzygam,ale na ten moment nie stworzę udanego związku z nową kobietą bo ciągle myślę o tamtej,ciągle bym chciał żeby ta nowa była taka sama jak poprzednia.Nie chcę po prostu skrzywdzić następnej kobiety dlatego nie chcę mieć nic wspólnego z tą z pracy żebym nie dawał jej jakichś złudnych nadziei.
Jopek, a możesz napisać w jakim celu jesteś na forum?
Czy chcesz rady, zrozumienia czy tylko się "wygadać"?
148 2015-05-08 15:18:37 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-05-08 15:22:10)
Raczej bezsensownie sobie tutaj nie piszę.Po prostu chęć wyrzucenia czegoś z siebie,chęć jakichś zmian powoduje że dzielimy się z kimś swoim życiem,niekoniecznie musi to być osoba,którą znamy osobiście bo wtedy jest ciężej się wygadać.To pomaga bo można usłyszeć wiele wskazówek i rad.Ja akurat wtedy nie za bardzo z nich skorzystałem ale jak przewertowałem ten temat jeszcze raz to wiem że zrobiłem bardzo duży błąd.
Raczej bezsensownie sobie tutaj nie piszę.Po prostu chęć wyrzucenia czegoś z siebie,chęć jakichś zmian powoduje że dzielimy się z kimś swoim życiem,niekoniecznie musi to być osoba,którą znamy osobiście bo wtedy jest ciężej się wygadać.To pomaga bo można usłyszeć wiele wskazówek i rad.Ja akurat wtedy nie za bardzo z nich skorzystałem ale jak przewertowałem ten temat jeszcze raz to wiem że zrobiłem bardzo duży błąd.
Dzięki za odpowiedź:)
P.S. Strasznie "uszczypliwy" jesteś.
150 2015-05-08 15:23:07 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-05-08 15:24:04)
Teraz po jakimś czasie,długo to trwało wiem że przygodny seks i kobiety na weekend szczęścia żadnego nie dają.Ale trzeba było spróbować by się o tym przekonać na własnej skórze.Może tego potrzebowałem,żeby się mocno wyszumieć.Człowiek próbuje jakąś pustkę w swoim życiu wypełnić,powiedzieć poszła sobie to trudno,fajnych kobiet jest masa,bez zobowiązań,bez tłumaczenia się.Teraz wiem że to błędne myślenie no ale człowiek uczy się na błędach.
Teraz po jakimś czasie,długo to trwało wiem że przygodny seks i kobiety na weekend szczęścia żadnego nie dają.Ale trzeba było spróbować by się o tym przekonać na własnej skórze.Może tego potrzebowałem,żeby się mocno wyszumieć.Człowiek próbuje jakąś pustkę w swoim życiu wypełnić,powiedzieć poszła sobie to trudno,fajnych kobiet jest masa,bez zobowiązań,bez tłumaczenia się.Teraz wiem że to błędne myślenie no ale człowiek uczy się na błędach.
A może jednak dobrze "rokujesz"... .
To prawda. Mądry człowiek uczy się na błędach... cudzych.
153 2015-05-08 15:30:16 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-08 15:38:08)
Elle,spotykałaś się z przeciętnym i nijakim gościem czyli wychodzi na to że sama jesteś przeciętna i nijaka.Ja myślałem,że fajna i atrakcyjna kobieta na jaką się tutaj kreujesz nie musi przebierać w nijakich i przeciętnych typach i nawet mając gorszy okres przyciągnie swoją osobą fajnego gościa.
Posłuchaj, geniuszu ![]()
Ja popełniłam błąd tego kalibru, że spotykałam się z kimś z braku lepszych opcji w tamtym momencie, bo byłam w ciemnej d... jeśli chodzi o sferę emocjonalną. Ja nawet nikogo nie szukałam- ot, napatoczył się, z początku się starał, to "został".
Oboje wiedzieliśmy, że uczucia z tego nie będzie, bo mieliśmy inne oczekiwania, a ja nie potrafię uprawiać seksu bez szczątkowej choćby chemii.
Kilka razy się zmuszałam do bliskości by nie rozbić mu przykrości, ale wychodziła z tego katastrofa.
Ale nie 'zdradzałam', pomimo, że to nie był normalny związek, bo czułabym się beznadziejnie oszukując kogoś, z kim mimo wszystko spędzałam czas.
A to, że zdradzałes i oszukiwałeś tę kobietę tyle czasu i jedno co masz na swoje usprawiedliwienie to:
trzeba właśnie się mocno wyszaleć i przekonać na własnej skórze by powiedzieć z czystym sumieniem "byłem dupkiem"
Faktycznie warto robić z siebie takie dno, żeby powiedzieć coś "z czystym sumieniem"..nie kompromituj się chłopie.
Oraz, mam rozumieć , że twoja ex kobieta tez była przeciętna i nudna, bo spotykała się z takim pawianem jak ty?
bo tak z twojego toku rozumowania wynika.
Większość zakompleksionych facetów, którzy szukają potwierdzenia na zewnątrz przez jak największa ilość "podbojów" uważa zdradę za potwierdzenie swojej męskości i dowód na to, że są atrakcyjni.
A ja ci tylko mówię, że wielu zdradzających jest niewiele ładniejszych od diabła (tyczy się to też kobiet), osobowość - tez bez szału, a zwyczajnie mają rozbuchany temperament, często przez pornosy - i to wszystko.
Sam fakt zdrady nie zrobi z żaby księcia ![]()
Nie bierz autorze tego do siebie, nie wiem jak wyglądasz, mówię tylko, że sporo facetów -tych przeciętnych mocno - sądzi, że skoro znalazła się jakaś amatorka do zdrady to w jakiś cudowny sposób stają się przystojniejsi, atrakcyjniejsi niż przed? No nie bardzo..
)
To prawda. Mądry człowiek uczy się na błędach... cudzych.
A jak się nie uczy ani na swoich ani na cudzych błędach ?
Elle ja nie zdradziłem swojej byłej o czym pisałem już nie raz i nie dwa.Nigdy gdy byłem z Nią nie doszło do zbliżenia z inną kobietą.Pozwalałem na zbyt wiele,ale nigdy nie zdradziłem.
Elle ja nie zdradziłem swojej byłej o czym pisałem już nie raz i nie dwa.Nigdy gdy byłem z Nią nie doszło do zbliżenia z inną kobietą.Pozwalałem na zbyt wiele,ale nigdy nie zdradziłem.
Jeśli to 100% prawda i nie dochodziło do żadnej formy zbliżeń (UWAGA: pocałunki, seks oralny to TEŻ ZDRADA
) to cofam część swojej wypowiedzi.
Jednak to jak od początku przedstawiałeś sprawę nasuwa kompletnie inne wnioski.
Oraz słowo "wyszaleć" również sugeruje coś zupełnie innego niż niewinne kawki z koleżanką z pracy.
I czy mamy rozumieć, że dla tych 'kawek' postawiłeś na szali swój związek z ex kobietą?
Serio..? ![]()
,,ale z ciebie honorowy chłopak a twoja dziewczyna po prostu jak ksiezniczka ma zycie z toba,,
wybacz ale wygląda ze dowartościowujesz się jej kosztem a ona nie wiem dlaczego to znosi
,,ale z ciebie honorowy chłopak a twoja dziewczyna po prostu jak ksiezniczka ma zycie z toba,,
wybacz ale wygląda ze dowartościowujesz się jej kosztem a ona nie wiem dlaczego to znosi
Ale właśnie już nie znosi, bo Go rzuciła... .
przeczytałam i super ze dziewczyna cie rzucila
madra kobieta
Stawiam 2 zł, że autor wątku już nigdy się nie zmieni? Ktoś podbija stawkę?
Stawiam 5 zeta!
161 2015-05-08 17:42:18 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-05-08 17:43:26)
Jopek napisał/a:Elle ja nie zdradziłem swojej byłej o czym pisałem już nie raz i nie dwa.Nigdy gdy byłem z Nią nie doszło do zbliżenia z inną kobietą.Pozwalałem na zbyt wiele,ale nigdy nie zdradziłem.
Jeśli to 100% prawda i nie dochodziło do żadnej formy zbliżeń (UWAGA: pocałunki, seks oralny to TEŻ ZDRADA
) to cofam część swojej wypowiedzi.
Jednak to jak od początku przedstawiałeś sprawę nasuwa kompletnie inne wnioski.Oraz słowo "wyszaleć" również sugeruje coś zupełnie innego niż niewinne kawki z koleżanką z pracy.
I czy mamy rozumieć, że dla tych 'kawek' postawiłeś na szali swój związek z ex kobietą?
Serio..?
Po prostu chciałem być miły dla nowej koleżanki z pracy i tyle.Poprosiła mnie o kilka rzeczy i cała filozofia,potem jakoś się zakolegowaliśmy czasem wyskoczyło się na kawę czy na zakupy bo prosiła o to by doradzić.Czasem chwilę pogadaliśmy przez tel wieczorem czy napisaliśmy do siebie kilka smsów i tyle.Nie mówiłem tego mojej dziewczynie bo nie chciałem jej martwić a w sumie to nie były częste wypady.I nie miałem niczego na sumieniu to też nie widziałem potrzeby żeby ją martwić.
Masz naprawdę wspaniałą kobietę i jej pilnuj.
Inna to już dawno zrobiłaby Ci jazdy przy znajomych, albo co gorsze mogłaby Cię po bić.
Może w głębi duszy nie jest twoim ideałem.
Ja mam na odwrót na co dzień mój chłop traktuje mnie jak powietrze a jak się na pije jestem dla niego "boginią",
Tak wiem zabawne ![]()
163 2015-05-08 18:39:14 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-05-08 18:41:38)
Masz naprawdę wspaniałą kobietę i jej pilnuj.
Inna to już dawno zrobiłaby Ci jazdy przy znajomych, albo co gorsze mogłaby Cię po bić.
Może w głębi duszy nie jest twoim ideałem.
Ja mam na odwrót na co dzień mój chłop traktuje mnie jak powietrze a jak się na pije jestem dla niego "boginią",
Tak wiem zabawne
Przecież Ona Go rzuciła, bodajże 4 miesiące temu... .
Ja mam na odwrót na co dzień mój chłop traktuje mnie jak powietrze a jak się na pije jestem dla niego "boginią",
Tak wiem zabawne :
To nie jest zabawne a smutne... .
Ja jestem "As", ale kolega osiągnął mistrzostwo w wypieraniu faktów, wybielaniu swojej osoby i... w ogóle mistrzostwo.
Jesteś na najlepszej drodze, by zniszczyć siebie. U terapeuty powinieneś pojawić się najpóźniej w dniu napisania pierwszego posta, ale NIEEEE - ja nie mam problemu, ja jestem taki kochający...
Masz ewidentny problem z alkoholem, ewidentny problem z "nieprzepracowanym" dzieciństwem, ewidentny problem z radzeniem sobie ze swoimi emocjami, ewidentny problem z bliskością, ewidentny problem z brakiem właściwych wzorców w związku.
Możesz to przyjąć, możesz (jak pindzisiąt innych tu porad - tych z przed miesięcy wyprzeć i próbować się wybielić, że to tata, strata, praca, taki mamy klimat i że gdzieś tam to murzynów biją).
Mi to dynda, bo to Twoje życie, ale jesteś właśnie na drodze ku autodestrukcji. Co ja gadam, jesteś właśnie w trakcie autodestrukcji.
U terapeuty i tak się pojawisz. Nie w poniedziałek, to za kilka lat. Tylko skala problemu się zmieni...
Jest taka bardzo mądra lektura " Granica " Z. Nałkowskiej,gdzie syn mówi nigdy nie będę robił tak jak mój ojciec ( czyli bardzo krzywdził swoją żone ) oczywiście syn zrobił się taki sam jak ojciec. Pewne rzeczy dostrzeżone w dzieciństwie przechodzą w naszą cechę. Może dlatego powstało takie przysłowie " historia kołem się toczy ".
Krejzolka mi to nie przeszkadza, że jest nie wiadomo jak za mną, po prostu rozumiem jego prace i szkołe i nie oczekuje od niego " szczytów "
167 2015-05-08 19:08:55 Ostatnio edytowany przez TKZ (2015-05-08 19:09:38)
MagicRose95 tak samo o tobie to świadczy że się takiego pacana trzymasz. Widocznie wiesz że na więcej nie zasługujesz. Rodzina nas uczy wszystkiego i niektórzy muszą naprawiać błędy rodziców w wieku dorosłym
168 2015-05-08 19:28:30 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-05-08 19:30:00)
Ma rację kolega wyżej.Tylko że ja na własnej skórze się o pewnych sprawach przekonałem,takie życie mi po prostu zbrzydło więc wiadomo że sam z siebie będę dążył do tego by zmienić swoje życie.Wiadomo,że będzie ciężko ale układam już pewien plan w głowie.
Gdzieś mi jeszcze po głowie chodzi żeby za jakiś czas do byłej się odezwać ale jednocześnie zapala się lampka,że to nie jest dobry pomysł i nie będę jej już mieszał w głowie. chyba że kiedyś się sama odezwie i będzie chciała się spotkać.Z miesiąc temu mi napisała jak się mam i czy wszystko w porządku u mnie.
Na razie tak jak piszę muszę poczynić pewne kroki ku poprawie.
Faceci stąd którzy z nie jednego pieca chleb jedli muszą przyznać,że sytuacja jest bardzo ciężka.zresztą artheyou to przyznał.Dziś jakiś sms się przewinął od jakiejś dziewczyny czy się spotkamy w weekend a ja dylemat bo z jednej strony jestem sam i mogę robić co chcę a z drugiej wielka chęć jakichś zmian i koniec z weekendowymi panienkami.
Osoby,które nie były w takiej sytuacji tego na pewno nie zrozumieją a już szczególnie kobiety.I broń Boże nie próbuję tu siebie wybielać.
169 2015-05-08 19:53:52 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-08 19:56:12)
Wśród kolegów jakich znam nie spotkałam gościa który co weekend inna dziewczyna (tw. pies na baby), czasem wychodzę na imprezy z kolegami znam ich żony, z legend miejskim wiem że istnieją tacy faceci co lubią zaszaleć, ba nawet wydaje mi się że mój ex właśnie taki był (najciemniej pod latarnią) tylko sprytnie to maskował. Zawsze się zastanawiałam co kieruję takimi ludźmi, bo nie tylko facetów wrzucałbym do tego wora. skoro jest popyt to i musi być podaż.
Nawiążę jeszcze do wcześniejszej wypowiedzi Elle, moich dwóch byłych mnie zdradziło, łączyła ich wspólny kompleks w ich wyobrażeniu i też obiecałam sobie że nie zwiążę się z facetem, który od początku będzie grał biednego misia z kompleksami, może takie prawo serii.
Autorze widzę że sobie racjonalizujesz swoje zachowanie, uważam że znudziło Ci się takie życie na chwilę. Wydaje mi się że jak się przekracza pewne granice to ciężko się "nawrócić".
170 2015-05-08 20:45:49 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-08 20:53:11)
Ja jestem "As", ale kolega osiągnął mistrzostwo w wypieraniu faktów, wybielaniu swojej osoby i... w ogóle mistrzostwo.
Jesteś na najlepszej drodze, by zniszczyć siebie. U terapeuty powinieneś pojawić się najpóźniej w dniu napisania pierwszego posta, ale NIEEEE - ja nie mam problemu, ja jestem taki kochający...
Masz ewidentny problem z alkoholem, ewidentny problem z "nieprzepracowanym" dzieciństwem, ewidentny problem z radzeniem sobie ze swoimi emocjami, ewidentny problem z bliskością, ewidentny problem z brakiem właściwych wzorców w związku.
Możesz to przyjąć, możesz (jak pindzisiąt innych tu porad - tych z przed miesięcy wyprzeć i próbować się wybielić, że to tata, strata, praca, taki mamy klimat i że gdzieś tam to murzynów biją).
Mi to dynda, bo to Twoje życie, ale jesteś właśnie na drodze ku autodestrukcji. Co ja gadam, jesteś właśnie w trakcie autodestrukcji.
U terapeuty i tak się pojawisz. Nie w poniedziałek, to za kilka lat. Tylko skala problemu się zmieni...
Bardzo sensowna wypowiedz i to ze strony człowieka, który sam ma problemy z poczuciem wartości - jak co drugi z nas zresztą, a potrafił wybrać inną drogę niż pójście na łatwiznę.
Gdzieś mi jeszcze po głowie chodzi żeby za jakiś czas do byłej się odezwać ale jednocześnie zapala się lampka,że to nie jest dobry pomysł i nie będę jej już mieszał w głowie.
Dokładnie, "nie mieszaj" jej w głowie, skoro nie masz za grosz zaufania do siebie i nie potrafisz się oprzeć żadnej propozycji koleżanek.
I co to za miłość, gdzie sprzedałes cały wasz czas z ex za spotkania z tymi dziewczynami, z których RZEKOMO nic nie wynikało..ciekawe.
...Gdzieś mi jeszcze po głowie chodzi żeby za jakiś czas do byłej się odezwać ale jednocześnie zapala się lampka,że to nie jest dobry pomysł i nie będę jej już mieszał w głowie...
W żadnym wypadku tego nie rób, już dość jej namieszałeś w głowie. Daj dziewczynie żyć normalnym życiem, bez Ciebie. Chociaż mam wrażenie, że tu na forum wszyscy możemy sobie pisać a Ty i tak zrobisz swoje.
W ogóle piszesz, że takie życie jakie teraz prowadzisz Ci zbrzydło, ale jak ktoś się nawinie (sms od tej panienki) to się zastanawiasz czy się z nią spotkać czy nie. Jak coś chcesz w sobie zmienić to powinieneś to zrobić radykalnie, powiedzieć sobie "koniec" i już, a nie jeszcze się zastanawiać, że może jeszcze ten jeden raz sobie zaszaleje, ale potem już tyle.
Wiesz Jopek? Jak miałam 18 czy 19 lat też prowadziłam dość "rozwiązły" tryb życia. Zakochana w facecie szłam z nim do łóżka po tygodniu czy dwóch, a związek kończył się po miesiącu. (Spokojnie, mój przebieg można policzyć na palcach jednej ręki, aczkolwiek i tak siebie za przeszłość nie trawię). Nawet spotykałam się z kolegami byłego, żeby tylko mieć z nim kontakt, żeby być bliżej niego. Do tego ciągłe imprezy, wracanie nad ranem, rzyganie z przepicia. Tak, takie miałam życie. Dopóki raz jedyny nie dostałam porządnego wpierdzielu od rodziców. Dodatkowo oblałam też maturę, którą musiałam poprawiać w sierpniu. I wiesz co? Ciągle mówiłam, że to wina tego, że faceci dają mi kopa w dupę, że nie mogę znaleźć miłości, że byłam molestowana i przez to czuję się jak zabawka. Bo przecież byłam dobrą osobą, chór kościelny, świetna znajomość języków obcych, wygadana, sąsiedzi mnie uwielbiają, bo taka milutka, w domu pomocna. Dorosłam mając dopiero 20 lat, teraz mam 24. Te cztery lata temu powiedziałam "DOSYĆ"! I wiesz? Mam cudownego faceta, nawet bez niego chodzę na imprezy. I nawet jeśli wypiję o kilka drinków za dużo to zawsze o nim pamiętam i mam chęci żeby ciągle mu o tym mówić. Co do przeszłości... Przestałam się wybielać mówiąc, że to wina tego czy tamtego. To były moje decyzje i moje życie. Fakt, postępowałam jak typowa gówniara ale potrafię się do tego przyznać i wyciągnęłam wnioski. Z dnia na dzień urwałam kontakty, przestałam odpowiadać nawet na "cześć". Tobie radzę to samo. Jeśli chcesz to zmienisz swoje życie. Ale MUSISZ CHCIEĆ.
173 2015-05-09 08:36:00 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-05-09 08:38:35)
elle ja nie spotykałem się z żadnymi dziewczynami,przewertuj cały temat,tam nigdzie nie napisałem że spotykałem się z panienkami.
Chodzi o tę jedną z pracy.Tak jak wspomniałem,była nowa,przyjezdna.Zaoferowałem pomoc bo miała kilka rzeczy do zrobienia w mieszkaniu,podłączenie pralki,zawieszenia jakiejś szafki,lustra także chętnie pomogłem.Potem nie odmawiałem gdy prosiła żebym wyskoczył z nią na zakupy czy na kawę.Do domu ją odwoziłem bo co się ma dziewczyna autobusami tłuc po mieście.Takie proste międzyludzkie przysługi.
Nie powiem,to bardzo fajna i atrakcyjna kobieta także jak wiadomo każdy normalny facet tym bardziej jest skory do pomocy ale tak jak pisałem to było tylko na stopie kolega-koleżanka z pracy.Czasem pogadaliśmy wieczorem,raz czy 2 do niej wpadłem na tę kawę wieczorem i to wszystko.
'Babska' paplanina w pracy jak zwykle nie przyniosła niczego dobrego i doszło to do mojej ex,która wtedy powiedziała KONIEC.Chciałem dobrze,wyszło jak wyszło.Mając na myśli 'chciałem dobrze' mam na myśli tylko tę konkretną sytuację,w 90% jest to moja wina bo przez wcześniejsze wyskoki moja ex myślała,że faktycznie zdradzam ją z koleżanką z pracy.
174 2015-05-09 09:02:45 Ostatnio edytowany przez athreyu (2015-05-09 09:03:57)
Rozmawiałem kiedyś ze znajomą, mężatką z wieloletnim stażem. Zapytałem ją, czy mąż jest o nią zazdrosny - odpowiedziała, cholera, nie ale też ja nigdy nie dałam mu do tego powodu (i tak nie zajarzysz aluzji, ale co tam).
Ogarnij się i pomyśl czego Ty chcesz, bo ja np. przeczytałem Twoje posty i nie wiem, czy Ty szukasz pomocy, czy Ty chcesz się wyżalić, czy - co mi się najbardziej zdaje prawdopodobne - masz niskie poczucie własnej wartości i chcesz tutaj pokazać, że po pijaku potrafisz wyrywać panny.
Zresztą cały ten wątek jest o kant dupy rozbić, bo Ty czytasz wpisy innych tylko po to by je podważać, a nie coś ze sobą robić. Gdybyś chciał przemian, a nie tylko "se" popisać, to być ruszył dupę do psychologa pół roku temu i dalsza część tej historii byłaby bardziej optymistyczna. Ale Ty robisz dokładnie na odwrót, bo jak Ci większość mówiła "przestań pić alkohol" to Ty po pół roku piszesz, że poszedłeś jeszcze bardziej w melanż.
Mechanizm iluzji i zaprzeczeń. Polecam zgłębić wiedzę.
Ale tak na prawdę, to Ty chcesz jeszcze pojechać w dół. Każdy ma swoje dno, kiedy decyduje, że to jest właśnie dno i od tej pory czas zatrzymać autodestrukcję i szukać pomocy. Ty w tej chwili jesteś na etapie budowania sobie poczucia winy (dziś nie czujesz się winny, ale w odpowiednim czasie sam sobie powiesz "gdybym ich wtedy posłuchał).
Miłego spadania. Z powrotem nie jest tak słodko. Wiem coś o tym ![]()
Skłonność do uzależnień jest dziedziczna.
Masz ojca alkoholika i teraz już własny, osobisty problem z alkoholem.
Naprawdę sądzisz, że nad tym panujesz?
To nie pij przez rok.
Pisałeś jakiś czas temu, że nie chciałeś wypić, ale tak się jakoś złożyło, że jednak wypiłeś.
Samo się złożyło. Samo się wypiło. Nie miałeś z tym nic wspólnego. Samo się.
TY wypiłeś. TY za każdym razem podejmujesz decyzję żeby wypić, albo nie wypić.
TY za kazdym razem żałujesz i TY za każdym razem łudzisz się, że więcej już na to nie pozwolisz (to poprawia nastrój na kacu) i TY za każdym następnym razem nawalasz.
Spójrz w przeszłość, jest usiana obietnicami i kolejnymi upadkami, prawda?
Twoja przyszłość będzie taka sama.
176 2015-05-09 09:36:50 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-05-09 09:45:58)
Zajarzyłem aluzję.
athre,Źle to oceniasz.Tak jak napisałem,chciałem to siebie wszystko wyrzucić,może trochę się wyżalić pozostając anonimowym.Wtedy jest łatwiej mówić o rzeczach nieprzyjemnych dla nas.
Ja nie chcę nikomu niczego pokazywać i się czymś chwalić bo nie ma czym,po prostu opisałem bardzo dokładnie całą sytuację i cały mój problem.Owszem spotkało się to z krytyką i słusznie bo na krytykę zasługuje.Naturalnym jest że człowiek próbuje się też trochę przy tym bronić dlatego ja tę krytykę przyjmuję ale z drugiej strony piszę jakie mam plusy-krzywdziłem swoją ex ale na codzień byłem normalnym człowiekiem i dlatego tak długo przy mnie trwała.Każdy jest inny,jedni szybciej rozumieją swoje błędy,inni kilka razy muszą upaść by się podnieść.Ja nie oczekuję od nikogo słów otuchy i klepania po plecach ale taka konwersacja w jakimś stopniu pomaga a i rady choć nie ze wszystkich się korzysta to można je jak najbardziej wcielić w życie.
Co do tego wyrywania panien po pijaku to czy jest czym się szczycić?Nie,po prostu napisałem to bo tak robiłem.W pewnym sensie zgubiła mnie pewność siebie i łatwość w nawiązywaniu kontaktu z płcią przeciwną.Tak jak kiedyś pisałem świadomie nigdy nie robiłem swojej kobiecie krzywdy,gdy jednak wypiłem to puszczały hamulce i właśnie na podświadomość działała ta pewność siebie i to,że będę sobie mógł bez problemu z jedną czy drugą poflirtować bo one też tego chcą.Coś w tym stylu,tłumaczyłem to już kilka miesięcy temu.To nie jest żadne tłumaczenie się i wybielanie,po prostu piszę wszystko ze szczegółami.
"Czystą głupotą jest robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów" - Albert Einstein
178 2015-05-09 18:20:42 Ostatnio edytowany przez Anja1979 (2015-05-09 18:23:03)
elle ja nie spotykałem się z żadnymi dziewczynami,przewertuj cały temat,tam nigdzie nie napisałem że spotykałem się z panienkami.
Chodzi o tę jedną z pracy.Tak jak wspomniałem,była nowa,przyjezdna.Zaoferowałem pomoc bo miała kilka rzeczy do zrobienia w mieszkaniu,podłączenie pralki,zawieszenia jakiejś szafki,lustra także chętnie pomogłem.Potem nie odmawiałem gdy prosiła żebym wyskoczył z nią na zakupy czy na kawę.Do domu ją odwoziłem bo co się ma dziewczyna autobusami tłuc po mieście.Takie proste międzyludzkie przysługi.
Nie powiem,to bardzo fajna i atrakcyjna kobieta także jak wiadomo każdy normalny facet tym bardziej jest skory do pomocy ale tak jak pisałem to było tylko na stopie kolega-koleżanka z pracy.Czasem pogadaliśmy wieczorem,raz czy 2 do niej wpadłem na tę kawę wieczorem i to wszystko.
'Babska' paplanina w pracy jak zwykle nie przyniosła niczego dobrego i doszło to do mojej ex,która wtedy powiedziała KONIEC.Chciałem dobrze,wyszło jak wyszło.Mając na myśli 'chciałem dobrze' mam na myśli tylko tę konkretną sytuację,w 90% jest to moja wina bo przez wcześniejsze wyskoki moja ex myślała,że faktycznie zdradzam ją z koleżanką z pracy.
Och, ale milutki z Ciebie i uczynny facio, pomoc zaoferował, szafeczki wieszał, na kawki wieczorem przyjeżdżał, pewnie jeszcze z troski bo bała się sama w mieszkaniu siedzieć. Wiesz co ? Gdybym nie przeczytała dokładnie całego wątku to może i bym Ci uwierzyła.
''Nie powiem, to bardzo fajna i atrakcyjna kobieta"
Wystarczy przeczytać wyżej przytoczony fragment Twojego wpisu by stwierdzić, że Ty wcale nie robiłeś tego bezinteresownie ale dlatego, że ta kobieta wpadła Ci w oko i pewnie zacząłeś się koło niej kręcić. Już ja znam takich niby uczynnych i bezinteresownych jak Ty.
Pewnie było tak jak jedna z użytkowniczek napisała, swoim zachowaniem namąciłeś jej w głowie i jeszcze miałeś czelność napisać, że to przez nią zerwała z Tobą dziewczyna. Kawał dupka z Ciebie. Piszesz o wielkiej miłości do swojej byłej, a zamiast z nią spędzać wieczory i przyjechać do domu zaraz po pracy to wolałeś koleżankę odwozić do domu i pić z nią kawki wieczorami.
Piszesz o tym jak bardzo ją kochałeś a ledwo co odeszła to zacząłeś sprowadzać do Waszego łóżka jakieś panienki. Zakochany człowiek po rozstaniu z ukochaną osobą nie myśli o innych kobietach a o tym jak zrobić i co naprawić, żeby wróciła. Ty jednak wolisz głodne kawałki tutaj wciskać o tym jak Ci jej brakuje. Owszem teraz może Ci jej brakuje, bo nie ma kto posprzątać, uprać i pod nosek obiadek podstawić. Twoje zachowanie było karygodne, skrzywdziłeś kobietę, która świata poza Tobą nie widziała i uwierz mi, że karma wróci i Cię życie jeszcze kiedyś mocno pokarze. Nie pleć, że już Cię pokarało bo chyba nie zdajesz sobie sprawy co znaczy to słowo. Żył sobie król od weekendu do weekendu, chlał z kumplami, sprowadzał jakieś panienki i ma czelność pisać, że został pokarany przez życie.
Tak się wkurzyłam jak przeczytałam ten wątek, że aż sobie konto założyłam. Bez pozdrowień autorze.
Jopek napisał/a:elle ja nie spotykałem się z żadnymi dziewczynami,przewertuj cały temat,tam nigdzie nie napisałem że spotykałem się z panienkami.
Chodzi o tę jedną z pracy.Tak jak wspomniałem,była nowa,przyjezdna.Zaoferowałem pomoc bo miała kilka rzeczy do zrobienia w mieszkaniu,podłączenie pralki,zawieszenia jakiejś szafki,lustra także chętnie pomogłem.Potem nie odmawiałem gdy prosiła żebym wyskoczył z nią na zakupy czy na kawę.Do domu ją odwoziłem bo co się ma dziewczyna autobusami tłuc po mieście.Takie proste międzyludzkie przysługi.
Nie powiem,to bardzo fajna i atrakcyjna kobieta także jak wiadomo każdy normalny facet tym bardziej jest skory do pomocy ale tak jak pisałem to było tylko na stopie kolega-koleżanka z pracy.Czasem pogadaliśmy wieczorem,raz czy 2 do niej wpadłem na tę kawę wieczorem i to wszystko.
'Babska' paplanina w pracy jak zwykle nie przyniosła niczego dobrego i doszło to do mojej ex,która wtedy powiedziała KONIEC.Chciałem dobrze,wyszło jak wyszło.Mając na myśli 'chciałem dobrze' mam na myśli tylko tę konkretną sytuację,w 90% jest to moja wina bo przez wcześniejsze wyskoki moja ex myślała,że faktycznie zdradzam ją z koleżanką z pracy.Och, ale milutki z Ciebie i uczynny facio, pomoc zaoferował, szafeczki wieszał, na kawki wieczorem przyjeżdżał, pewnie jeszcze z troski bo bała się sama w mieszkaniu siedzieć. Wiesz co ? Gdybym nie przeczytała dokładnie całego wątku to może i bym Ci uwierzyła.
''Nie powiem, to bardzo fajna i atrakcyjna kobieta"
Wystarczy przeczytać wyżej przytoczony fragment Twojego wpisu by stwierdzić, że Ty wcale nie robiłeś tego bezinteresownie ale dlatego, że ta kobieta wpadła Ci w oko i pewnie zacząłeś się koło niej kręcić. Już ja znam takich niby uczynnych i bezinteresownych jak Ty.
Pewnie było tak jak jedna z użytkowniczek napisała, swoim zachowaniem namąciłeś jej w głowie i jeszcze miałeś czelność napisać, że to przez nią zerwała z Tobą dziewczyna. Kawał dupka z Ciebie. Piszesz o wielkiej miłości do swojej byłej, a zamiast z nią spędzać wieczory i przyjechać do domu zaraz po pracy to wolałeś koleżankę odwozić do domu i pić z nią kawki wieczorami.
Piszesz o tym jak bardzo ją kochałeś a ledwo co odeszła to zacząłeś sprowadzać do Waszego łóżka jakieś panienki. Zakochany człowiek po rozstaniu z ukochaną osobą nie myśli o innych kobietach a o tym jak zrobić i co naprawić, żeby wróciła. Ty jednak wolisz głodne kawałki tutaj wciskać o tym jak Ci jej brakuje. Owszem teraz może Ci jej brakuje, bo nie ma kto posprzątać, uprać i pod nosek obiadek podstawić. Twoje zachowanie było karygodne, skrzywdziłeś kobietę, która świata poza Tobą nie widziała i uwierz mi, że karma wróci i Cię życie jeszcze kiedyś mocno pokarze. Nie pleć, że już Cię pokarało bo chyba nie zdajesz sobie sprawy co znaczy pokarać kogoś. Żył sobie król od weekendu do weekendu, chlał z kumplami, sprowadzał jakieś panienki i ma czelność pisać, że został pokarany przez życie.Tak się wkurzyłam jak przeczytałam ten wątek, że aż sobie konto założyłam. Bez pozdrowień autorze.
Anja1979, w Twoim przypadku "nie ma tego złego..."jest jak najbardziej uzasadnione, ponieważ pomimo tego, że jesteś wkurzona i to bardzo na Autora wątku , to jest w tym coś pozytywnego a mianowicie poprzez swoją złość "zaszczyciłaś forum swoją obecnością".
Witam Cię bardzo serdecznie:)
Autorze,
Sytuacja którą opisujesz jest mi dość dobrze znana.
Mój były facet na początku naszej znajomości był okropnie zazdrosny o moich znajomych. Zdarzyło mu się raz zrobić wielką scenę po alkoholu, wracając do domu krzyczał na mnie, unikał znajomych, wyprzedził wszystkich, chciał ze wściekłości wyrywać znak drogowy, jak czubek...... W domu miała miejsce scena numer dwa, tj. otwarte pokazywanie, jak mu przeszkadza, że w takiej chwili, kiedy on jest wściekły, poszłam się dalej bawić ze znajomymi. Szczerze miałam go w tamtej chwili w nosie, bo zachowywał się jak konkretny idiota, a znajomi nie mieli pojęcia co z nim było nie tak... Płakał sam ze wściekłości w moim pokoju, wypisywał do mnie jakieś durne smsy z pokoju obok, zachowywał się jak dzieciak, było mi okropnie przykro i wstyd.
Wiesz co zrobiłam?
Zagroziłam, że jeśli będzie się tak zachowywać po alkoholu, poważnie się zastanowię nad tym, czy takiego faceta chcę mieć przy sobie. Zwłaszcza, że nie był to pierwszy raz, kiedy nie poradził sobie z wypitym piwkiem w czubie. Wcześniejsze sytuacje były po prostu lżejsze, bywał opryskliwy dla mnie, choć nigdy nie zarywał innych kobiet, tak jak Ty. Wtedy chyba po prostu bym go wzięła za fraki i nim porządnie wstrząsnęła..
Ale do rzeczy.. Przestał tyle wypijać przy znajomych, ogólnie ograniczył alkohol, bo sam się przestraszył, że ma taki problem. Nie wyobrażał sobie, jak mógł się tak zachowywać, było mu głupio i wstyd przed wszystkimi, czuł się okropnie głupio.
Bądź mądrym facetem, pokaż swojej kobiecie, że potrafisz wyciągać wnioski. Nie zasłaniaj się stresującą pracą. Nie wiem co robisz, ale każdy ma stresy. Nieważne czy jesteś żołnierzem (a na to to dla mnie wygląda), biznesmenem, dyrektorem wielkiej firmy.... TO NIE MA DLA TWOJEJ KOBIETY ZNACZENIA! ONA CHCE KOCHAJĄCEGO PARTNERA W KAŻDEJ SYTUACJI!
Swoją drogą, wyobraź sobie, że to ona na weselu podrywa Twojego kuzyna, czy też innego przypadkowego chłopaczka....
181 2015-05-09 18:52:23 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-05-09 18:59:57)
Autorze,
Sytuacja którą opisujesz jest mi dość dobrze znana.
Mój były facet na początku naszej znajomości był okropnie zazdrosny o moich znajomych. Zdarzyło mu się raz zrobić wielką scenę po alkoholu, wracając do domu krzyczał na mnie, unikał znajomych, wyprzedził wszystkich, chciał ze wściekłości wyrywać znak drogowy, jak czubek...... W domu miała miejsce scena numer dwa, tj. otwarte pokazywanie, jak mu przeszkadza, że w takiej chwili, kiedy on jest wściekły, poszłam się dalej bawić ze znajomymi. Szczerze miałam go w tamtej chwili w nosie, bo zachowywał się jak konkretny idiota, a znajomi nie mieli pojęcia co z nim było nie tak... Płakał sam ze wściekłości w moim pokoju, wypisywał do mnie jakieś durne smsy z pokoju obok, zachowywał się jak dzieciak, było mi okropnie przykro i wstyd.Wiesz co zrobiłam?
Zagroziłam, że jeśli będzie się tak zachowywać po alkoholu, poważnie się zastanowię nad tym, czy takiego faceta chcę mieć przy sobie. Zwłaszcza, że nie był to pierwszy raz, kiedy nie poradził sobie z wypitym piwkiem w czubie. Wcześniejsze sytuacje były po prostu lżejsze, bywał opryskliwy dla mnie, choć nigdy nie zarywał innych kobiet, tak jak Ty. Wtedy chyba po prostu bym go wzięła za fraki i nim porządnie wstrząsnęła..Ale do rzeczy.. Przestał tyle wypijać przy znajomych, ogólnie ograniczył alkohol, bo sam się przestraszył, że ma taki problem. Nie wyobrażał sobie, jak mógł się tak zachowywać, było mu głupio i wstyd przed wszystkimi, czuł się okropnie głupio.
Bądź mądrym facetem, pokaż swojej kobiecie, że potrafisz wyciągać wnioski. Nie zasłaniaj się stresującą pracą. Nie wiem co robisz, ale każdy ma stresy. Nieważne czy jesteś żołnierzem (a na to to dla mnie wygląda), biznesmenem, dyrektorem wielkiej firmy.... TO NIE MA DLA TWOJEJ KOBIETY ZNACZENIA! ONA CHCE KOCHAJĄCEGO PARTNERA W KAŻDEJ SYTUACJI!
Swoją drogą, wyobraź sobie, że to ona na weselu podrywa Twojego kuzyna, czy też innego przypadkowego chłopaczka....
Już po raz trzeci piszę, że Autor nie ma dziewczyny. Zerwała z Nim.
Ja się też mylę, czasem napiszę coś niezrozumiałego dla innych, ale staram się przeczytać dokładnie wątek w którym się "wypowiadam".
Jeżeli Cię uraziłam to przepraszam, ale takie pisanie, nie przeczytawszy dokładnie wątku, przypomina mi pisanie niektórych komentarzy na "Pudelku", to znaczy, komentowanie tylko tytułu i zdjęć, nie przeczytawszy artykułu.
P.S. Tak lubię czytać "Pudelka", szczególnie komentarze:)
Gośka, on ten wątek odkopał po to by oznajmić jak bardzo brakuje mu swojej byłej, która go zostawiła 4 miesiące temu jak kręcił ze swoją koleżanką z pracy. Znałam kilku dupków którzy za nic mieli swoje kobiety, ale ten to jest przypadek w wersji hard. Jak ta dziewczyna z Tobą wytrzymała tyle czasu to ja nie wiem. Tym bardziej mi jej szkoda, bo się po prostu od Ciebie uzależniła.
Witam Krejzolka i witam wszystkich ![]()
Ania79 spasuj z takimi domysłami bo za przeproszeniem g**** wiesz jakie miałem intencje by tej dziewczynie pomoc.Pomogłem bezinteresownie i koncze jej temat a Ty sobie snuj dalej co mną kierowało i czy jej w głowie namieszałem czy nie.Gadałem,że mam dziewczynę ale nie docierało już potem i tyle.
Co do tego czy kochałem/kocham to też snujesz jakieś domysły a uprać i posprzątać potrafię więc nie trafiłaś po raz kolejny.Co do tego że kogoś tam znasz to jest śmieszne,bo nie oznacza to że akurat wszystkich można do jednego wora wrzucić.
184 2015-05-15 23:28:38 Ostatnio edytowany przez Jopek (2015-05-15 23:31:34)
...Dziś coś mnie naszło i odezwałem się do swojej byłej,to był jakiś impuls i po prostu złapałem za telefon i wysłałem standardową wiadomość 'co u Ciebie'.Odpowiedź dosyć szybko kilka zdań i to samo pytanie do mnie.Po kilku wiadomościach zapytałem czy nie miałaby nic przeciwko by się spotkać wieczorem i pogadać przy soczku.O dziwo nie miała nic przeciwko,powiedziała że nie ma żadnych planów i podjechałem po nią.Powiem Wam,że te ponad 4 godziny zleciały dosłownie w momencie.
Po jakimś czasie gdy rozmowa już się dobrze rozwinęła to zapytałem czy z kimś się spotyka.otrzymałem odpowiedź że jest sama i dalej nie ciągnąłem tematu bo zobaczyłem na jej twarzy lekki smutek.Chwilę potem zapytała mnie o to samo i odpowiedziałem,że z nikim nie jestem oczywiście nie mówiąc o tych wszystkich weekendowych panienkach.Uznałem,że nie ma potrzeby w tym momencie o tym mówić bo i po co.Powiedziałem prawdę,że z nikim nie jestem i tyle.
Jak ją odwoziłem to powiedziałem,że oczywiście niczego nie oczekuję z Jej strony i na nic nie liczę ale że przez te kilka miesięcy zrozumiałem i dotarło do mnie jak wielki skarb straciłem.Musiałem to powiedzieć,żeby przynajmniej w jakimś stopniu podziękować Jej za to jaka była i co dla mnie zrobiła.
Aha i na koniec jeszcze powiedziałem,że z tamtą koleżanką z pracy nigdy do niczego nie doszło.Chciałem żeby wiedziała,że jej nie zdradziłem i żeby zdradzona się nie czuła,bo wiem,że szczególnie kobiety coś takiego noszą w sercu przez długi czas.Nie wiem może jej chociaż trochę po tych słowach ulżyło.Kątem oka widziałem,że się zamyśliła a po policzku jej spłynęła łza.To naprawdę dobra i wrażliwa dziewczyna.Mówię Wam,że jak zobaczyłem tę łzę to aż mnie w sercu zakuło.
...Dziś coś mnie naszło i odezwałem się do swojej byłej,to był jakiś impuls i po prostu złapałem za telefon i wysłałem standardową wiadomość 'co u Ciebie'.Odpowiedź dosyć szybko kilka zdań i to samo pytanie do mnie.Po kilku wiadomościach zapytałem czy nie miałaby nic przeciwko by się spotkać wieczorem i pogadać przy soczku.O dziwo nie miała nic przeciwko,powiedziała że nie ma żadnych planów i podjechałem po nią.Powiem Wam,że te ponad 4 godziny zleciały dosłownie w momencie.
Po jakimś czasie gdy rozmowa już się dobrze rozwinęła to zapytałem czy z kimś się spotyka.otrzymałem odpowiedź że jest sama i dalej nie ciągnąłem tematu bo zobaczyłem na jej twarzy lekki smutek.Chwilę potem zapytała mnie o to samo i odpowiedziałem,że z nikim nie jestem oczywiście nie mówiąc o tych wszystkich weekendowych panienkach.Uznałem,że nie ma potrzeby w tym momencie o tym mówić bo i po co.Powiedziałem prawdę,że z nikim nie jestem i tyle.
Jak ją odwoziłem to powiedziałem,że oczywiście niczego nie oczekuję z Jej strony i na nic nie liczę ale że przez te kilka miesięcy zrozumiałem i dotarło do mnie jak wielki skarb straciłem.Musiałem to powiedzieć,żeby przynajmniej w jakimś stopniu podziękować Jej za to jaka była i co dla mnie zrobiła.
Aha i na koniec jeszcze powiedziałem,że z tamtą koleżanką z pracy nigdy do niczego nie doszło.Chciałem żeby wiedziała,że jej nie zdradziłem i żeby zdradzona się nie czuła,bo wiem,że szczególnie kobiety coś takiego noszą w sercu przez długi czas.Nie wiem może jej chociaż trochę po tych słowach ulżyło.Kątem oka widziałem,że się zamyśliła a po policzku jej spłynęła łza.To naprawdę dobra i wrażliwa dziewczyna.Mówię Wam,że jak zobaczyłem tę łzę to aż mnie w sercu zakuło.
Może nie jest z Ciebie taki drań, na jakiego "pozowałeś"...?
Przemyśl dzisiejsze spotkanie i wszystko co się stało między Wami i późniejsze Twoje "ekscesy z panienkami".
Po prostu poczułem potrzebę Jej to powiedzieć.Przy rozstaniu nie było czasu i okazji by się tłumaczyć,bo to stało się bardzo szybko.Tym bardziej mi głupio,że Ona przez ten czas była sama a ja ledwo kilka dni po rozstaniu już zabawiałem się z jakąś ledwo poznaną panienką.No cóż człowiek dopiero po jakimś czasie widzi co stracił i co robił złego.Nie wiem może nie jestem jeszcze stracony tak jak tutaj wiele osób uważa.
Po prostu poczułem potrzebę Jej to powiedzieć.Przy rozstaniu nie było czasu i okazji by się tłumaczyć,bo to stało się bardzo szybko.Tym bardziej mi głupio,że Ona przez ten czas była sama a ja ledwo kilka dni po rozstaniu już zabawiałem się z jakąś ledwo poznaną panienką.No cóż człowiek dopiero po jakimś czasie widzi co stracił i co robił złego.Nie wiem może nie jestem jeszcze stracony tak jak tutaj wiele osób uważa.
Żebyś tylko się potrafił "nauczyć na swoich błędach"!
Oby ten zwiazek byl lekcja dla Ciebie na przyszlosc.Wazne,zeby uczyc sie na bledach i ich nie powielac....tylko tego naprawde trzeba chciec....
189 2015-05-16 08:10:08 Ostatnio edytowany przez rapor (2015-05-16 08:11:58)
Oby ten zwiazek byl lekcja dla Ciebie na przyszlosc.Wazne,zeby uczyc sie na bledach i ich nie powielac....tylko tego naprawde trzeba chciec....
Trzeba tylko chcieć... Czy Autor "chce"? Jakoś "chciał" juz dawno, tylko ...coś mu nie wychodziło. Efekt? Stracił tą dziewczynę. Bylibyście tak naiwnymi, by wierzyć, że mozna doszukiwać sie w nim jakiejś refleksji, chęci RZECZYWISTEJ zmiany siebie, przewartościowania i ...dojrzałosci? Ja nie widzę na to szans. On sam sie nad soba rozczula, jaki to biedny z niego żuczek, a perfidnie pogrywa z tą dziewczyna nawet teraz, po rozstaniu dalej ją oszukuje - dlaczego "przemilczał" swoje ekscesy z licznymi przygodnymi panienkami? Bo ...? Obłudnie zapewnił ją, że jest sam ![]()
Moze zdobądź się Jopek na uczciwość i powiedz jej jak było i jest z tą Twoją "samotnością", bo wiesz, według mnie trzeba być ostatnim ... by tracąc ponoć "ukochaną kobietę", rozpaczajac za nią - móc zabawiać się z innymi. To jedynie dowodzi tego, ze cała ta Twoja "rozpacz, miłość" to ładne i puste słówka, bo w rzeczywistości nie masz pojecia o głębszych relacjach w związkach. Najnormalniej jeszcze "dużo chleba musisz zjeść", by dorosnąć, by być zdolnym tworzyć z kimkolwiek związek.
A teraz zostaw tą dziewczynę w spokoju nie baw sie już jej uczuciami. A jeśli faktycznie tak ją "cenisz" i odczuwasz jej brak - okaż, że masz też jaja (nie tylko to, co pośrodku) i szczerze jej przedstaw swoje "samotne zycie" z licznymi panienkami w tle...
Autorze, wybacz, ale takie przypadki jak Twój są rysą, skazą na męskim gatunku.
Potrafisz czytać ze zrozumieniem?Napisałem tak: ''Uznałem,że nie ma potrzeby w tym momencie o tym mówić bo i po co''
Nie spotkałem się po to,żeby sobie poopowiadać o tym jak zabawiałem się z panienkami.Po prostu poczułem potrzebę spotkania się z Nią i cała filozofia.Na koniec jeszcze wyjaśniłem kwestię tej koleżanki z pracy.
Co będzie dalej zobaczymy.Może po cichu liczę na jakiś ruch z Jej strony.Nie wiem,pożyjemy zobaczymy.
Potrafisz czytać ze zrozumieniem?Napisałem tak: ''Uznałem,że nie ma potrzeby w tym momencie o tym mówić bo i po co''
Nie spotkałem się po to,żeby sobie poopowiadać o tym jak zabawiałem się z panienkami.Po prostu poczułem potrzebę spotkania się z Nią i cała filozofia.Na koniec jeszcze wyjaśniłem kwestię tej koleżanki z pracy.
Co będzie dalej zobaczymy.Może po cichu liczę na jakiś ruch z Jej strony.Nie wiem,pożyjemy zobaczymy.
Liczysz na Jej ruch:)
Tylko Ty nic nie rób. To Ona musi teraz zrobić "krok w Waszą stronę".
Jopek napisał/a:Potrafisz czytać ze zrozumieniem?Napisałem tak: ''Uznałem,że nie ma potrzeby w tym momencie o tym mówić bo i po co''
Nie spotkałem się po to,żeby sobie poopowiadać o tym jak zabawiałem się z panienkami.Po prostu poczułem potrzebę spotkania się z Nią i cała filozofia.Na koniec jeszcze wyjaśniłem kwestię tej koleżanki z pracy.
Co będzie dalej zobaczymy.Może po cichu liczę na jakiś ruch z Jej strony.Nie wiem,pożyjemy zobaczymy.Liczysz na Jej ruch:)
Tylko Ty nic nie rób. To Ona musi teraz zrobić "krok w Waszą stronę".
Krejzolko, czyzbyś tu "trzymała kciuki" za udany ...powrót? Aż tak źle życzysz tej dziewczynie?
Akurat potrafię czytać ze zrozumieniem Autorze i stąd moja wcześniejsza wypowiedź. Swoimi słowami potwierdziłeś moje odczucie: "uznałem, że nie ma potrzeby..." Uhum... Zatem to nic innego jak zakłamanie, asekuracja i zatajenie prawdy. Szkoda, ze przed spotkaniem nie dałes się sponioewierać tak, by wyglądać na totalnie wyczerpanego i załamanego - osiągnąłbyś jeszcze lepszy efekt na tej dziewczynie. Prowadzisz gierki, dalej ją oszukujesz... I widać, że nie daje Ci spokoju świadomość, że ona mogła się od Ciebie wreszcie uwolnić. Bo jakze inaczej odebrać "nagłą" Twoją chęć napisania do niej? Jeśli w ogóle - w co wątpię - ta dziewczyna cokolwiek znaczyła dla Ciebie, powinieneś być wobec niej uczciwym i szczerym, a to obejmuje nie tylko wyjasnienia dotyczące "koleżanki" (swoją drogą takie "koleżeńskie" kontakty i pomoc są już po części nie fair wobec partnerki), ale przede wszystkim PRAWDY o Twojej - po jej odejściu - "żałobie", czyli panienkach wskakujących do jeszcze ciepłego po niej łóżka ![]()
Podtrzymuje swój pogląd wyrażony wcześniej, niestety ![]()
Po prostu odczułem potrzebę by się z nią spotkać i zwyczajnie porozmawiać.Nie nalegałbym jakby napisała,że nie chce ale zgodziła się więc w czym widzisz problem?Jak już się spotkaliśmy to poczułem też potrzebę by powiedzieć jej o całej sytuacji z koleżanką z pracy.Gdybym się z nią spotkał i zaczął opowiadać o tamtych dziewczynach,które jak to napisałaś "wskakiwały do jeszcze ciepłego po niej łóżka" to dopiero byłby cynizm i chamstwo z mojej strony.Spotykam się z byłą po ponad 4 miesiącach by poopowiadać jej o wszystkich panienkach po jej odejściu.Jak wtedy byłbym przez nią odebrany?Ja uważam,że to co było po oficjalnym zerwaniu to jest jak na razie moja sprawa i nie powinienem w żadnym wypadku o tym mówić,bo tym bardziej bym Ją skrzywdził i upokorzył.
194 2015-05-17 18:09:43 Ostatnio edytowany przez AlicjaGd (2015-05-17 18:11:31)
Dziewczyny czy zgodzicie się z moim osądem, że Autor to niezły manipulator i krętacz ? Już zrobił 1 krok ku temu, żeby jego była miała wyrzuty sumienia, że go zostawiła a on przecież bidulek przez cały czas jest sam i smęci, że zrozumiał jaki skarb stracił. Teraz będzie pewnie czynił kolejne kroki ku temu żeby wymóc na niej powrót a że sztukę manipulacji ma opanowaną to pewnie osiągnie swój cel - oby nie. Pewnie tak jak rapor pisze za niedługo wpadnie na pomysł by zacząć udawać wyczerpanego i załamanego.
Od czasu mojego ostatnio posta wiele się zmieniło.Od kilku dni znowu jesteśmy razem.Postanowiła dać mi szansę no i mam zamiar tę szansę wykorzystać.Od maja kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz po tym jak odeszła wiele się u mnie zmieniło na lepsze i mam zamiar iść tą drogą cały czas.