Jako mąż i ojciec dzieciom szczerze współczuję. Choć to irracjonalne, to jest mi wstyd za moją płeć, jak czytam takie historie. Jest mi po ludzku przykro, ba wściekam się nawet, że Wy (to do wszystkich skrzywdzonych Pań) a w szczególności Wasze dzieci muszą znosić takie cierpienia ponieważ jakaś niedorozwinięta emocjonalnie gnida postanowiła sobie tak zwyczajnie odejść i zostawić za sobą spaloną ziemię.
Pozostaje mi jedynie życzyć Tobie Autorko siły i wytrwałości. Wierzę głęboko, że znajdziesz jeszcze swoje szczęście! Trzymam kciuki!