Wiem ale ja się tym nie przejmuje, jak kierowałeś do niego pytanie (prywatnie) to mogłeś wysłać maila skoro chciałeś żeby nikt inny się nie mieszał w dyskusję
ten temat jest otwarty więc mogłem odpowiedzieć ![]()
1 366 2014-09-09 00:37:52
Podobne tematy
1 367 2014-09-09 00:39:17
Wiem ale ja się tym nie przejmuje, jak kierowałeś do niego pytanie (prywatnie) to mogłeś wysłać maila skoro chciałeś żeby nikt inny się nie mieszał w dyskusję
ten temat jest otwarty więc mogłem odpowiedzieć
Jasne- odpowiadaj wiec....:-)
1 368 2014-09-09 00:42:26
nie, faktycznie źle się wyraziłem -> po prostu zwróciłem Ci uwagę na twoje zachowanie a nie mam zamiaru definiować czegoś co nieistnieje
1 369 2014-09-09 00:44:09
nie, faktycznie źle się wyraziłem -> po prostu zwróciłem Ci uwagę na twoje zachowanie a nie mam zamiaru definiować czegoś co nieistnieje
:-)
1 370 2014-09-09 00:48:38
Ja znam dwie definicje. Jedna to taka, że miłość to jest jest wtedy, jak pragniemy drugiej osoby, zarówno fizycznie, jak i psychicznie, chcemy być blisko niej, przebywać z nią, rozmawiać, dotykać. Inna definicja mówi, że powyższe jest jedynie zauroczeniem, pożądaniem, namiętnością, a prawdziwa miłość to także przywiązanie, wierność (zwłaszcza ta pomimo), troskliwość. Przypadek pierwszy powszechnie spotykany. Przypadek drugi rzadziej - ale również spotykany, o czym pisze autorka w pierwszym poście. No więc jak to miłości "nie ma", skoro podane zostały przykłady, że jest?
Ale może jest jeszcze jakaś inna definicja miłości, której nie ma? Skoro miłość jest zjawiskiem, odczuciem, stanem ducha, czy umysłu i została nazwana, to musi istnieć. Nie nadaje się nazw nieistniejącym zjawiskom abstrakcyjnym. Nadaje się tylko fikcyjnym przedmiotom i osobom. Tak jak z religią - nie można zakwestionować istnienia wiary, ale można zakwestionować istnienie przedmiotu tej wiary.
1 371 2014-09-09 00:54:06
Ja znam dwie definicje. Jedna to taka, że miłość to jest jest wtedy, jak pragniemy drugiej osoby, zarówno fizycznie, jak i psychicznie, chcemy być blisko niej, przebywać z nią, rozmawiać, dotykać. Inna definicja mówi, że powyższe jest jedynie zauroczeniem, pożądaniem, namiętnością, a prawdziwa miłość to także przywiązanie, wierność (zwłaszcza ta pomimo), troskliwość. Przypadek pierwszy powszechnie spotykany. Przypadek drugi rzadziej - ale również spotykany, o czym pisze autorka w pierwszym poście. No więc jak to miłości "nie ma", skoro podane zostały przykłady, że jest?
Ale może jest jeszcze jakaś inna definicja miłości, której nie ma? Skoro miłość jest zjawiskiem, odczuciem, stanem ducha, czy umysłu i została nazwana, to musi istnieć. Nie nadaje się nazw nieistniejącym zjawiskom abstrakcyjnym. Nadaje się tylko fikcyjnym przedmiotom i osobom. Tak jak z religią - nie można zakwestionować istnienia wiary, ale można zakwestionować istnienie przedmiotu tej wiary.
Zgoda, nie mozna zakwestionowac wiary, mozna zakwestionowac przedmiot wiary..
Zgadzam sie- jesli ktos twierdzi, ze kocha, to nie mam prawa tego podwazac- niezaleznie od jego osobistej definicji...
Ale moge twierdzic, ze istnieje tylko " milosc opierajaca sie na pozadaniu, i ta opierajaca sie na posiadaniu.
Czyli tylko milosc warunkowa.
1 372 2014-09-09 00:56:13
Przypomnial mi sie taki dowcip...
Pytaja sie faceta: masz depresje?
On na to:
Nie, depresje to ma arystokracja, ja mam zwyklego dola. :-)
1 373 2014-09-09 00:56:28
Taka dygresja.
Jest sobie świat figur płaskich, dwuwymiarowych. Żyją w swoim dwuwymiarowym świecie na jednej płaszczyźnie. W pewnym momencie tę płaszczyznę przecina poruszająca się w trzech wymiarach kula. Najpierw znikąd pojawia się punkt, natychmiast rozszerza się w koło, powiększa, a w pewnym momencie znów zaczyna maleć, aż ostaje z niego tylko pojedynczy punkt, który natychmiast znika. Figury płaskie nie rozumieją co się stało. Próbują to wytłumaczyć na swój sposób posługując się swoją wiedzą opartą o dwuwymiarową świadomość. Nigdy nie będą znały prawdziwej odpowiedzi na to, co się stało.
1 374 2014-09-09 00:58:48
Ale moge twierdzic, ze istnieje tylko " milosc opierajaca sie na pozadaniu, i ta opierajaca sie na posiadaniu.
Czyli tylko milosc warunkowa.
Miłość nieodwzajemniona jest bezwarunkowa. Kochasz, a nie dostajesz w zamian nic.
1 375 2014-09-09 00:59:45
Taka dygresja.
Jest sobie świat figur płaskich, dwuwymiarowych. Żyją w swoim dwuwymiarowym świecie na jednej płaszczyźnie. W pewnym momencie tę płaszczyznę przecina poruszająca się w trzech wymiarach kula. Najpierw znikąd pojawia się punkt, natychmiast rozszerza się w koło, powiększa, a w pewnym momencie znów zaczyna maleć, aż ostaje z niego tylko pojedynczy punkt, który natychmiast znika. Figury płaskie nie rozumieją co się stało. Próbują to wytłumaczyć na swój sposób posługując się swoją wiedzą opartą o dwuwymiarową świadomość. Nigdy nie będą znały prawdziwej odpowiedzi na to, co się stało.
Moze im do interpretacji wystarczy wiedza, ze ich swial przeniknal punkt zmieniajacy rozmiar.
W ich pojmowaniu trzeci wymiar nie jest do niczego potrzebny...
1 376 2014-09-09 01:05:16
antykobieta napisał/a:Taka dygresja.
Jest sobie świat figur płaskich, dwuwymiarowych. Żyją w swoim dwuwymiarowym świecie na jednej płaszczyźnie. W pewnym momencie tę płaszczyznę przecina poruszająca się w trzech wymiarach kula. Najpierw znikąd pojawia się punkt, natychmiast rozszerza się w koło, powiększa, a w pewnym momencie znów zaczyna maleć, aż ostaje z niego tylko pojedynczy punkt, który natychmiast znika. Figury płaskie nie rozumieją co się stało. Próbują to wytłumaczyć na swój sposób posługując się swoją wiedzą opartą o dwuwymiarową świadomość. Nigdy nie będą znały prawdziwej odpowiedzi na to, co się stało.
Moze im do interpretacji wystarczy wiedza, ze ich swial przeniknal punkt zmieniajacy rozmiar.
W ich pojmowaniu trzeci wymiar nie jest do niczego potrzebny...
Jeżeli uznałyby, że "ich świat coś przeniknęło", to tym samym uznałyby, że istnieje coś poza ich światem. Ich świat to cały świat. Nie ma u nich pojęcia "ich świat", jest po prostu "świat".
1 377 2014-09-09 01:15:51
oldorando napisał/a:antykobieta napisał/a:Taka dygresja.
Jest sobie świat figur płaskich, dwuwymiarowych. Żyją w swoim dwuwymiarowym świecie na jednej płaszczyźnie. W pewnym momencie tę płaszczyznę przecina poruszająca się w trzech wymiarach kula. Najpierw znikąd pojawia się punkt, natychmiast rozszerza się w koło, powiększa, a w pewnym momencie znów zaczyna maleć, aż ostaje z niego tylko pojedynczy punkt, który natychmiast znika. Figury płaskie nie rozumieją co się stało. Próbują to wytłumaczyć na swój sposób posługując się swoją wiedzą opartą o dwuwymiarową świadomość. Nigdy nie będą znały prawdziwej odpowiedzi na to, co się stało.
Moze im do interpretacji wystarczy wiedza, ze ich swial przeniknal punkt zmieniajacy rozmiar.
W ich pojmowaniu trzeci wymiar nie jest do niczego potrzebny...Jeżeli uznałyby, że "ich świat coś przeniknęło", to tym samym uznałyby, że istnieje coś poza ich światem. Ich świat to cały świat. Nie ma u nich pojęcia "ich świat", jest po prostu "świat".
Ale to jest semantyka, czy wierza w plaski rosnacy punkt, czy w abstrakcyjna dla nich kule- wierza w COS, co zobaczyli...
Najpierw to zobaczyli, a nie ktos im wmawial, ze istnieje niewidzialne " COS"
1 378 2014-09-09 01:19:37
oldorando napisał/a:Ale moge twierdzic, ze istnieje tylko " milosc opierajaca sie na pozadaniu, i ta opierajaca sie na posiadaniu.
Czyli tylko milosc warunkowa.
Miłość nieodwzajemniona jest bezwarunkowa. Kochasz, a nie dostajesz w zamian nic.
Milosc nieodwzajemniona, to moze byc zauroczenie, fascynacja. Taka sama jaka darzyc mozna idola.
Tu panowie podpieraja sie przykladem, ze w momencie odwzajemnienia czar pryska, " motylki odfruwaja", czyli ta milosc, to milosc do wyobrazenia/posiadania, a nie do obiektu, bo kiedy obiekt staje sie dostepny milosc znika. Czyli jest niezwiazana z obiektem.
1 379 2014-09-09 01:19:57
A ja byłem dziś na randce. Dziewczyna chyba była we mnie wpatrzona jak w obrazek. A mam przecież krzywą gębę...
1 380 2014-09-09 01:21:27
A ja byłem dziś na randce. Dziewczyna chyba była we mnie wpatrzona jak w obrazek. A mam przecież krzywą gębę...
A co ma geba do rzeczy?
1 381 2014-09-09 01:22:35
antykobieta napisał/a:A ja byłem dziś na randce. Dziewczyna chyba była we mnie wpatrzona jak w obrazek. A mam przecież krzywą gębę...
A co ma geba do rzeczy?
I wpatrzenie, zreszta, tez...
1 382 2014-09-09 01:24:58
A bo coś tam thepass dziś mówił,. że jak się ma krzywą gębę to żadna nie spojrzy.
1 383 2014-09-09 01:27:38
A bo coś tam thepass dziś mówił,. że jak się ma krzywą gębę to żadna nie spojrzy.
Typowe ![]()
A jak widzisz wcale nieprawdziwe.
1 384 2014-09-09 01:28:19
Moze thepass ma inna gebe...
Nie wiem....
1 385 2014-09-09 01:31:45
Znam osoby, ktorym obiekt dosyepny powszednieje, a w momencie zdobywania sa autentycznie zauroczeni...
Znam takich, co kochaja, za spelnianie jakiejs potrzeby...
Znam takich, co kochaja swoje wyobrazenie, nie osobe....
I znam takich, dla ktorych istnieje tylko milosc fizyczna....
Tyle milosci....swiat jest piekny, tylko ludzie sie wieszaja...
1 386 2014-09-09 01:33:12 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-09 01:34:11)
A ja byłem dziś na randce. Dziewczyna chyba była we mnie wpatrzona jak w obrazek. A mam przecież krzywą gębę...
Niektóre lubią krzywizny. Z resztą co ma piernik do wieży w Pizie ![]()
Eee nie pisałem nic takiego, że żadna. Czytanie ze zrozumieniem sie kłania, 3 klasa podstawówki.
1 387 2014-09-09 01:39:29
antykobieta napisał/a:A ja byłem dziś na randce. Dziewczyna chyba była we mnie wpatrzona jak w obrazek. A mam przecież krzywą gębę...
Niektóre lubią krzywizny. Z resztą co ma piernik do wieży w Pizie
Eee nie pisałem nic takiego, że żadna. Czytanie ze zrozumieniem sie kłania, 3 klasa podstawówki.
Ejjj, no co sie unosisz?
Nikt Ci krzywej geby nie zarzuca....:-) :-) :-)
1 388 2014-09-09 01:42:03
Misinterpretation.
1 389 2014-09-09 06:40:03
Moze thepass ma inna gebe...
Nie wiem....
Pewnie ma krzywą w drugą stronę ![]()
1 390 2014-09-09 10:44:38
Pytanie zawarte w tytule wątku-uważam za retoryczne.
Ile jest ludzi-tyle powodów do bycia razem.
I każdy będzie miał "swoją rację"-do bycia z kimś.
A "reszta"to tylko.../wpisać dowolnie/
Życie jest piękne-mimo wszystko a może głównie dlatego!=)
1 391 2014-09-10 08:56:25
Pytanie zawarte w tytule wątku-uważam za retoryczne.
Ile jest ludzi-tyle powodów do bycia razem.
I każdy będzie miał "swoją rację"-do bycia z kimś.
A "reszta"to tylko.../wpisać dowolnie/
Życie jest piękne-mimo wszystko a może głównie dlatego!=)
Zdecydowanie retoryczne nie było, bo jak widziałaś (lub nie?), jest sporo osób uważających, że miłości nie ma, a łączą nas jakieś chemie i same pierdoły, zamiast tego co najważniejsze.
1 392 2014-09-11 11:16:51 Ostatnio edytowany przez ego82 (2014-09-11 11:21:43)
Wielu ludzi na tym forum się wypowiada że miłości nie ma . Że jest tylko chemia ,seks i przywiązanie, przyzwyczajenie.Takie to prozaiczne. Ale tak prawdę powiedziawszy chyba miłość się składa z tych wszystkich czynników po trochu. Albo i troszku więcej.No bo tak prawdę powiedziawszy chemia kiedyś przemija ,seks nie jest juz taki fascynujący , namiętność wygasa , wdaje się rutyna i przyzwyczajenie ale ludzie dalej sa ze sobą, jest im dobrze razem.Więc chyba coś musi być z tych uczuć że nie wyobrażają sobie żyć bez siebie. Tak jak patrzę na różne związki moje i przede wszystkim innych ludzi to mam wrażenie że moje pokolenie żyje w czasach kiedy jak tylko pojawiają się problemy w związku to od razu wyrzuca się je do kosza i wszystko przekreśla bo tak jest łatwiej.Po kilku latach związku 3,4 albo i więcej pojawia się kryzys i wszystko idzie do kosza bo tak jest najprościej.
A tak jak chociażby jak popatrzę na związki starszego pokolenia to ma wrażenie że ludzie wtedy byli jacyś inni ,potrafili rozwiązywać problemy, chcieli je rozwiązywać a nie podchodzili do tego że nie ta/ten to inna/inny.
Choćby jak patrzę na związek moich rodziców którzy sa już ze sobą 30 lat i mimo ze nieraz spotykały ich różne ciężkie życiowe problemy to nigdy ani przez chwile nie przeszło im przez myśl żeby się rozstać.Naprawdę nie mówią sobie tego aż tak często ale jak słyszę jak po 30 latach małżeństwa dalej mówią sobie że "kocham Cię" to aż się wzruszam, widać że to jest prawdziwe i szczere. Więc coś w tym musi być.Ale tez nigdy nie przestali się o siebie starać, choć zdają sobie sprawę że różnie może być w życiu.Do mnie do pracy często przychodzi para staruszków, na pewno sa jakos po 70 i na pewno sa ze sobą wiele lat. Zawsze ida pod rekę ,zawsze razem, nigdy ich osobno nie widziałam.Zawsze uśmiechnięci i szczęśliwi.Widać nie mogą żyć beż siebie.Piękne to jest.
Owszem nie ma reguły bo ludzie się ze sobą rozstaja po kilku miesiącach ale tez jest wiele przypadków że nawet po 20,30 latach dochodzą do wniosku że trzeba się rozstać.Różnie bywa ale ,na pewno zawsze jednak coś jest z tych uczuć.
Jak namiętność i chemia wygasa to przecież musi być jakies spoiwo że ludzie jednak chca być razem.
Nie wiem. Zawsze starałem się szukać uczucia w związkach, ale większość kobiet bez tego seksu... no jedno z drugim nie idzie zawsze w parze... i być może tu jest problem? Tego nie wiem. Moi rodzice są żonaci od ponad 40 lat, więc to chyba samo mówi za siebie, że niestety.... ale czasy się zmieniły... na gorsze czy lepsze? Zależy czego, kto szuka... swoją drogą... Ci najbardziej uczuciowi podobno najbardziej zboczeni? Nie wiem w sumie ![]()
1 393 2014-09-11 22:21:22
MissyLady napisał/a:antykobieta napisał/a:Wybaczcie, ale mam wrażenie, że rozmawiam z przedszkolakami.
Nie, katechetce ani księdzu za grosz na tym nie zależy. Maja na to wyje..ne
Tak samo jak przedstawicielowi jakiejkolwiek firmy, partii politycznej, czy ideologii w ogóle nie zależy, żeby ktokolwiek przekonał się do tego, co mówi
Albo to rozumiesz, albo nie rozumiesz. Nie ma innej opcji. Sprawa do ogarnięcia przez dziecko na poziomie podstawówki.No, wybaczcie dziewczyny, ale pewnego poziomu dziecięcej naiwności nie są mi w stanie przysłonić ani cycki, ani nawet zgrabna pupa
No każdy wierzy w to co chce i w co mu pasujue, a jak nie pasuje to nie wierzy tyle :)Prosta sprawa. Ale Ty pewnych rzeczy nie rozumiesz bo dla Ciebie to jest wmawianie i indoktrynizowanie . No ale jak ktoś jest ogranioczonym człowiekiem to dla niego , wszystko jest "oszustwem" i "manipulacją" i wszedzie szuka podstępu.To raczej ty się zachowujesz jak dziecko któremu wmówiono że cały świat jest zły i wszystko jest złe i za wszelką cene próbujesz udowodnić wszystkim że tak jest
Nie chcesz to nie wierz w nic, twoja sprawa :)Dla Ciebie to jest "samościadomość" a tak naprawdę dla innych jesteś ograniczony i tyle
Ale nie będę się kłocić bo z ograniczonym człowiekiem sie nie dyskutuje
siedz sobie w tym swoim światopogladzie jak "rambo w dzungli "
Różnimy się tym, że kiedyś myślałem tak jak ty teraz, ale ty nigdy nie myślałaś tak jak ja obecnie, mam więc wybór pomiędzy tymi dwoma myśleniami, a ty nie.
Nie uważam, że coś jest złe, albo dobre. Pojęcia "zło" i "dobro" są pojęciami subiektywnymi. Niema obiektywnego dobra, ani zła. Jak wilk zje zająca, to jest dobre, czy złe? Zależy dla kogo. Wszystko w świecie jest w równowadze.
Nigdzie też nie napisałem, że w nic nie wierzę, że jestem religijnie niewierzący.
Nigdzie nie napisałem też, że uważam, że świat jest zły. Napisałem, że wszyscy jesteśmy na każdym polu manipulowani. Manipulujemy się nawet nawzajem, nawet w tym wątku. Nie pisałem, że to złe, napisałem tylko że tak jest. To ty od razu do słowa "manipulacja" przypisujesz słowo "zło"Jest taka krótka bajka Krasickiego:
"Czegóż płaczesz? - staremu mówił czyżyk młody -
Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody".
"Tyś w niej zrodzon - rzekł stary - przeto ci wybaczę;
Jam był wolny, dziś w klatce - i dlatego płaczę".Bajka ponadczasowa i wielowymiarowa.
Matt87 - cieszę się, że są ludzie tacy jak ty. Szkoda, że nie jesteś kobietą, bo bym cię brał
Doskonale ogarniasz temat - ty to wiesz i ja to wiem. Większość ludzi nigdy do tego nie dojdzie. Ciesz się tym.
I to jest właśnie ciekawy problem- jak trafić na kobietę, która będzie reprezentować zbliżony do naszego światopogląd? Można odnieść wrażenie, że to głównie samce tracą swoją energię życiową na poszukiwanie prawdy o rzeczywistości, choć z czysto biologicznego punktu widzenia taka prawda nie ma większego znaczenia i jest zbyt kosztowna, aby się tym zajmować. Może to dlatego zdecydowana większość noblistów to faceci?
Co do wiary, w moim otoczeniu trudno trafić na niewierzącą kobietę, a co dopiero na taką, która poza tym będzie przyciągać jeszcze czymkolwiek innym. Żadna wierząca partnerka z kolei nie zgodzi się na to, aby dzieci nie były ochrzczone. W imię miłości rezygnować ze swoich poglądów, przymykać na to wszystko oko? I dlaczego to ja miałbym się naginać do czyichś wartości, tylko dlatego że reprezentuję mniejszość? Sprawę współcześnie trochę ułatwia internet, różne filtry wyszukiwania dają szansę na poznanie osób o podobnych jak my wartościach, ale to nadal niewiele. Pozostają jeszcze te lecące głównie na kasę, ich jest z kolei niemało ![]()