MissyLady napisał/a:Jęśli chodzi o religie to nikt nikogo nie zmusza żeby był wierzący ,chodził do kościoła itd. Dorosły człowiek ma wolą wolę, ma wybór i zawsze może wystąpic z koscioła i dokonać apostazji. I świadomie ,dobrowolnie wybrać taką wiare jaka mu odpowiada.
Jak dla mnie jesli chodzi o religie to ,to jest naturalne że się rodzimy przyjmujemy chrzest , i wszelkie inne sakramenty, wierzymy w konkretnego Boga.
Już o tym pisaliśmy, że manipulacja nie polega na zmuszaniu, tylko na przekonaniu człowieka tak, by on tego chciał nie mając ku temu żadnych racjonalnych przesłanek. O ile wobec przemocy się człowiek buntuje, o tyle będąc zmanipulowanym będzie jeszcze zażarcie bronił tego, co mu wpojono.
I widzisz - znów twoja klasyczna sprzeczność - najpierw mówisz, że ma się wybór, a potem stwierdzasz, że ten jeden jedyny wybór jest naturalny, bo został ci przekazany przez rodziców, którzy byli katolikami. To, że nazwiesz to "wychowaniem w wierze" nie oznacza, że obiektywnie jest to niczym innym jak indoktrynacją. Ale oczywistym jest, że się do tego nie przyznasz, nikt, kto jest zindoktrynowany, nie przyzna się do tego, bo w momencie, gdy się do tego przyznaje, momentalnie zaczyna to odrzucać.
Ponadto nie jest tak, że nikt nikogo nie zmusza. Ja jestem zmuszany nie pracować w dni świąt katolickich. Otwarte przyznawanie się do nie bycia katolikiem u wielu ludzi powoduje niechęć, a nawet agresję i utrudnia niektóre aspekty życia. Równość wobec religii istnieje tylko na papierze.
Ale zgodzę się z tobą, że zamykanie na to oczu jest wygodniejsze i rodzi mniej problemów 
No cóż, prawda jest taka, że z kobietą, która tego nie pojmuje, nie stworzę trwałego związku. I to nie jest kwestia poglądów, ale samoświadomości.