netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak uratować małżeństwo?

369 odpowiedzi42 580 wyświetleńzałożony przez SM78, 31.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak uratować małżeństwo?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 370 ]

261

Odp: Jak uratować małżeństwo?

U

SM78 napisał/a:

Dzięki, dzięki Panowie. Ale nie jestem obecnie sobą, kimś, kim byłem jakiś czas temu i nie wiem, czy potrafię coś w tym temacie zmienić sad Może coś się zmieni, jak ona wykona jakiś ruch, ale obecnie mam pustkę w głowie.

Jakby nie patrzeć jest ktoś 3 u Ciebie smile
widzisz wydaje mi się że to w twojej gestii jest ruch, żona jakby miała pewnie byś o tym już wiedział, podobny wiek podobny staż, widzę podobna beznadzieja,
chodź ją akurat zawsze wybieram w takich sprawach te beznadziejne rozwiązania, i często wychodzę do przodu, a w miarę np stresu, stres sprzed roku, na chwilę obecna nie wzbudza we mnie niczego z tego co dawniej, pojawiły sie mocniejsze zamienniki, smile

nie namawiam do niczego po prostu, nie pal mostów za szybko, i nie stety czasem trzeba więcej pokory niż nam sie wydaje że musi być ,

262

Odp: Jak uratować małżeństwo?
Lexpar napisał/a:
SM78 napisał/a:

Tak, może masz rację. Skoro nie mam od niej jasnego przekazu, co do naszej wspólnej przyszłości, to może coś tam jeszcze w jej głowie siedzi. Tylko najgorsze jest to, że ja już chyba nie mam godności i siły, żeby z nią być sad Tak mnie "zniszczyła" przez te ostatnie miesiące, że całkowicie zniknęła z mojej głowy. Wiem, że to co piszę, to się kupy nie trzyma, ale dla mnie ona już nie istnieje, nie wiem, nie ma już jej. Nie potrafię tego wytłumaczyć do końca, ale coś mi odpierdzieliło i taki jest obecnie stan rzeczy.

A pisać możesz i to jak najwięcej wink zawsze się liczę/biorę pod uwagę Twoje zdanie. To Ty zacząłeś pierwszy "mieszać" mi w głowie hehe

SM bardzo dobrze Ciebie rozumiem.
Człowiek się stara a okazuje się, że http://emotikona.pl/emotikony/pic/2glowawmur.gif.
Ręce opadają i nie tylko http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech2.gif, ale ja będąc na Twoim miejscu nie składałbym broni.
Ja naprawdę nie wierzę, że tak szybko można się odkochać i jeżeli nie ma tego trzeciego to jeszcze nic nie wiadomo.

Witajcie Panowie
Sledzę Wasze posty juz drugi dzien i powiem , ze Podoba mi sie wypowiedz Lexpar mam identyczne zdanie trzeba walczyc do Konca skoro wlasnie nie dostales listu o sepereacji lub rozwodzie to wydaje mi sie ze Ona Nadal Czeka na Jakis krosk to moj pkt. widzenia bo ja czytajac Autora SM78 to momentami widze jakby siebie wiele razy nabroilam przyznaje sie bez Bicia , aczkolwiek tez oczekiwalam od Meza wlasnie wsparcia uczucie poczucie bezpieczenstwa a nigdy tego do dzis (10) po slubie 13 - 14 razem nie dostalam. I tak Jak SM78 nie wiem juz momentami co robic. Czy prosic sie o kazdy buziak czy to ja mam w kolko mowic Kochasz Mnie a daj Buzi a co u Cb ???? mam nadzieje ze nie przeszkadzam piszac i o Sobie troche ale jak czytam wiele sytuacji jest identycznym jak u NAs tylko dowrotnie Maz odwroci sie i pojdzie uda ze jest wszystki ok a ja rozpaczliwie szukam powody i zgody

263

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Przepraszam nie tylko Panowie big_smile Stokrotke bym obrazila nie chcialam big_smile pozdrawiam

264

Odp: Jak uratować małżeństwo?
zamyslonaxx napisał/a:

Przepraszam nie tylko Panowie big_smile Stokrotke bym obrazila nie chcialam big_smile pozdrawiam

Ją kiedyś już tu wyladowalem, szukalem rozwiązania, myśląc że dostanę przepis na moje chore wizję, dziś po chyba dobrych dwoch latach, jestem znów tu, ale już inny, i przez to że nie umiałem podjąć dialogu z żoną, historię opisane tu z perspektywy w większości poszkodowanych kobiet, wiele mi wniosły, i temut też staram w jakiś sposób pomoc faceta szukającym tu być może podobnych odpowiedzi jak i ją, z mojej perspektywy chyba też można wyciągnąć pewne wnioski,

na samym moim przykładzie jak na razie widac, że to co wydaje sie stracone, nie zawsze jest przekreslone,

miłego dzionka,

pozytywną myśl, i głową do góry, zawsze może być jeszcze gorzej:)

265 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-09-22 14:49:54)

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Tak, może masz rację. Skoro nie mam od niej jasnego przekazu, co do naszej wspólnej przyszłości, to może coś tam jeszcze w jej głowie siedzi. Tylko najgorsze jest to, że ja już chyba nie mam godności i siły, żeby z nią być sad Tak mnie "zniszczyła" przez te ostatnie miesiące, że całkowicie zniknęła z mojej głowy. Wiem, że to co piszę, to się kupy nie trzyma, ale dla mnie ona już nie istnieje, nie wiem, nie ma już jej.

SM78 - przechodziłam  podobna batalie przez 4-6mc. On nie dawał jasnego przekazu o co chodzi a ja w domysłach odpływałam .
i sie zaczeło kto komu bardziej udowodni


SM78 napisał/a:

Dzisiaj znowu żona chciała go podprowadzić, ale nie zgodziłem się.

SM78 napisał/a:

To teraz żona, co jakiś czas szuka jakiegoś kontaktu, nie ja.

ona chce syna odprowadzic ty sie nie zgadzasz
ona nie wysłała sms na ur ty nie wyslesz na rocznice
ona nie odbiera ty jej udowodnisz i tez nie odbierasz


nie oceniam Ciebie ani jej nie usprawiedliwiam bo wiem ze to sa takie emocje ze człowiek juz z bezradnosci nie wie co ma robic i w pewnym momencie brakuje sił , pomysłów, checi...... 
ja po pewnym czasie juz miałam totalnie dość . Przygotowałam dokumenty rozwodowe , prawnicy ....  byłam gotowa.

Ja chciałam już tylko stabilizacji dla siebie . Nie miało znaczenia czy z nim czy bez niego ale stabilizacji . Chciałam wiedzieć jakie będzie jutro .... Jedno moje konkretne działanie spowodowało ze jesteśmy już 2lata po kryzysie wciąż razem . 

U was brakuje tej stanowczości , żadne z was nie podejmuje żadnych konkretnych działań

 
Jeśli jesteś pewien ze czujesz ze to małżeństwo w twoim sercu i głowie już sie skończyło to podejmij odpowiednie kroki bo mam wrażenie ze tkwisz cały czas w zawieszeniu .

266

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Tak jeszcze przyszło mi do głowy , długie lata pracowaliście na wasza sytuacje w małżeństwie. Twoje granie , popijanie piwka , w jej mniemaniu kontrolowałeś ja  , brak komunikacji , brak rozmów. Potem wasza kłótnia i jej wyprowadzka .

Moze ona ta wyprowadzka chciała sprawdzić czy twoje zmiany są na stałe czy tylko na chwile. Po czym ty po 2mc - 22 sierpnia - odpuściłeś sobie .

267

Odp: Jak uratować małżeństwo?
ryba81 napisał/a:

Tak jeszcze przyszło mi do głowy , długie lata pracowaliście na wasza sytuacje w małżeństwie. Twoje granie , popijanie piwka , w jej mniemaniu kontrolowałeś ja  , brak komunikacji , brak rozmów. Potem wasza kłótnia i jej wyprowadzka .

Moze ona ta wyprowadzka chciała sprawdzić czy twoje zmiany są na stałe czy tylko na chwile. Po czym ty po 2mc - 22 sierpnia - odpuściłeś sobie .

Ja dokładnie o tym myślałem, ona oczekiwała świadectwa, a jak na razie wystawia sobie sam źle, idąc w kierunku wet za wet, a tych setów, może być duzo jeszcze,

więc kwestia czy autor chce to próbować przejść, czy de facto od tego " pod górkę" chce ręce umyć,

za pewne na mój tok myślenia na dziś stąd sie bierze tyle tych rozejść, ludzie nawe jeśli próbują, to i tak po pewnym czasie siły i chęci opadają

idą na latwiznę, ale to jednak o czymś świadczy sad

268

Odp: Jak uratować małżeństwo?
ryba81 napisał/a:

Tak jeszcze przyszło mi do głowy , długie lata pracowaliście na wasza sytuacje w małżeństwie. Twoje granie , popijanie piwka , w jej mniemaniu kontrolowałeś ja  , brak komunikacji , brak rozmów. Potem wasza kłótnia i jej wyprowadzka .

Moze ona ta wyprowadzka chciała sprawdzić czy twoje zmiany są na stałe czy tylko na chwile. Po czym ty po 2mc - 22 sierpnia - odpuściłeś sobie .

To nie jest tak, że ja 22 sierpnia odpuściłem, bardziej bym nazwał, że pękło wszystko we mnie. Jeszcze 13 sierpnia, gdy z nią ostatni raz rozmawiałem o nas i gdy ona lodowatym wzrokiem mówiła mi kilka razy, że mnie nie kocha i nie chce ze mną ma 99% być i unikała pewnych odpowiedzi na moje pytania, to wtedy jeszcze nie poddałem się. Ale, gdy 21 i 22 wysłałem te 2 sms-y, w których prosiłem tylko o wyjście gdziekolwiek i ona nawet nie raczyła na mnie odpowiedzieć, to wtedy wszystko w głowie mi się sypnęło. Ja Was rozumiem, co Wy mi chcecie powiedzieć, ale jak ona chciała i przez jaki okres czasu sprawdzić, czy ja się zmieniłem? Telepatycznie, czy za pomocą jakiegoś jasnowidza? A jak ja miałem sprawdzić, czy ona tez się zmieniła. To nie tylko ja zawalałem nasze małżeństwo - ona również.

269

Odp: Jak uratować małżeństwo?

czy to  pewne ze koniec jesli tak to mi przykro i wspolczuje  , bedzie dobdze i wszystko sie ulorzy pewnie nie dzis ani jutro ale z czasem

270

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Witam,
wczoraj rozmawiałem z żoną przez telefon (dzwoniłem do syna, ale go nie było i ona odebrała) i zaczęła mnie dręczyć, czy czasami nie zapomniałem za bardzo, że mam syna, że poświęcam mu ostatnio mało czasu. Fakt, o wiele mniej niż w wakacje, ale w tygodniu spotykam się z nim tylko w środy, ponieważ on ma te dodatkowe lekcje angielskiego na 18:00 we wtorki i czwartki. Więc zostają praktycznie piątek i sobota. I zawsze był w któryś dzień u mnie na noc i przez cały kolejny dzień do wieczora. Ostatnie 4 week nie brałem go do siebie, bo albo mnie nie było, albo oni szli na urodziny, albo jechali w góry. I tak zleciało. Tłumaczę jej też, że ja w przeciwieństwie do niej pracuję i z pracy jestem tak 16:30 w domu. Obowiązki domowe same się nie zrobią itp. No nie wiem, może ma kobieta rację, może to tak wygląda faktycznie, a ja to odbieram inaczej? Nie robię tego na pewno celowo, no ale cóż. Jak to widzicie?

Drugi temat, który mi bardziej podniósł ciśnieni, to prośba z jej strony, żebym usiadł, przemyślał i zadeklarował ile jej będę dawał na młodego kasy. Przez te miesiące, kiedy mieszkamy osobno, dostaje po 200-300 w gotówce, a ja jeszcze dodatkowo drugie tyle wydaję na syna, w trakcie naszych spotkań (baseny, mcdonaldy, wesołe miasteczko, lody, jakieś drobne zabawki itp.). Płacę nasze wszystkie rachunki ok. 2 tyś. (czynsz, media, kredyty) ona płaci jeden kredyt około 600zł. I mówię jej co ona jeszcze chce ode mnie, mi zostaje po wszystkim jakieś 300-600 zł, jej zostaje około 1500-1600. To wyskoczyła, że ona tam nie mieszka, więc czynsz jej nie dotyczy. Rata za samochód też nie, bo to ja z niego obecnie korzystam, większość kredytów była brana na remont mieszkania, więc też nie bierze tego pod uwagę. Czy to ja jestem jakiś inny i nie wiem jak sobie z tym poradzić, czy ona ma rację w tym temacie? Czy to ona przesadza?. Mam bałagan w głowie i nie wiem co mam z tym zrobić. Nie chcę wyjść na osobę, która ma to w d...e, ale co mam zrobić, nie jeść, nie płacić za czynsz? Co o tym myślicie? Jakieś Wasze opinie? Poradźcie mi.

271

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Dlaczego ona nie pracuje?
Zrób podzial majątku,  usttalcie alimenty

272

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Nie pracuje, bo od 1 lipca, kiedy dostała 3 miesięczną odprawę + ost pensję szuka pracy wink I wiesz, powoli się kasa kurczy, jak jeszcze ją ma i zaczynają się już rozmowy.

273

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Ale szuka czy nie?

274

Odp: Jak uratować małżeństwo?

To co dajesz na małego to naprawdę mało, ale patrząc na Twoje wydatki to dużo.  Pozbadz sie obciążeń, podziel majątek,  sp e zedaj mieszkanie kup mniejsze.  Bez sensu czekasz,  ludzac sie że cos tego jeszcze będzie. .  I kontaktuj się częściej z synem.

275

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Chyba na spokojnie powinieneś się z nią spotkać i omówić to, o czym napisała stokrotka.
Powiedz, że na chwilę obecną nie jesteś w stanie więcej wydawać, ponieważ utrzymujesz to, co do tej pory było Wasze wspólne i nie byłeś przygotowany na takie zmiany.
Czas zacząć powoli dopełniać formalności bo się zakopiesz.
Poświęć więcej czasu synkowi.

Dużo siły.. szarpanie się o kasę jest beznadziejne. Może da się to wszystko załatwić bez awantur i wzajemnych pretensji. Tak po prostu, chociażby z uwagi na Wasze dziecko..

276

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Wiem, wiem, że to co daje na młodego to nic, ale rozpisałem to tutaj w miarę dokładnie i same widzicie, że nie mam z czego dawać więcej. Jakbym mógł, to bym oddał mu wszystko. Mieszkanie nie jest nasze, tylko spółdzielcze, więc sprzedaż odpada. Oprócz wyposażenia mieszkania i samochodu, który jeszcze przez 18 miesięcy jest de facto własnością banku nie ma co dzielić. A wszelkie zobowiązania, od momentu jej wyprowadzki (za wyjątkiem tej raty, którą płaci ona) płacę sam, ona nie dała przez ten czas ani grosza.

Betsy
podczas rozmowy telefonicznej powiedziałem jej, że nie mam z czego jej dawać, na obecną chwilę więcej, ale nie przemawia to do niej. Roześmiała się tylko i powiedział, że w takim razie może z czegoś zrezygnuję? Ale z czego?

277

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Co to znaczy spółdzielcze? Spoldzielcze prawo do lokalu jest sprzedawalne, chyba ze chodzi o TBS?

278

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Ile to metrów, pokoi? Myślałeś w jaki sposib zmniejszyv zobowiązania?

279

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Żonie dajesz 300zl to mało ale...
Kolejne 300zl wydajesz na atrakcje , place zabaw, zabawki itp. To duzo jak na atrakcje .
Wiem ze chcesz byc super ojcem ale  ojcostwo  to nie tylko atrakcje . Moze z tej atrakcyjnej puli przeznaczysz mała cześć na rzecz pożyteczne . Ubrania , książki , angielski . Zone troche odciazysz

280

Odp: Jak uratować małżeństwo?

stokrotka
mieszkanie spółdzielcze, czyli jest własnością spółdzielni i my jesteśmy najemcami, czyli płacimy czynsz, ale nie jest nasza własnością. 2 pokoje 40m

ryba
wiem, że mało, ale kurde no co mam zrobić. 2 tys na opłaty, 300 na paliwo, +500-600 dla/na nich. Zarabiam 3000-3200. Wiem, że na atrakcje miesięcznie to dużo, ale same baseny + mcdonald po nich to 4x40-50 zł i już masz 200 miesięcznie. A młody uwielbia ze mną jeździć na basen. Wiem, mogę zrezygnować z jedzonka po nim i to zrobię. Na angielski dołożyłem się 300 a na książki 200, więc nie płaciła za całość sama. Ale rozumiem, co mi chcecie powiedzieć.

281

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Rozpisz jej wszystkie wydatki i prześlij pocztą razem ze świstkiem z wypłaty.
Nie masz z czego i tyle.
Niech idzie do pracy.

282

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Betsy
tak pewnie zrobię, ale najgorsze w tym jest to, że ona powinna mieć środki z odprawy do 10 listopada. Wtedy wypada moment, że zostaje bez "stałego" wpływu, a już zaczyna temat finansów z mojej strony. To co będzie, jak nie znajdzie nadal pracy?
Właśnie rozmawiałem przed chwilą telefonicznie ze znajomą i postanowiłem, że muszę iść do prawnika, popytać jak to wygląda dokładnie i zrobić z tym porządek. Tak, żeby było wszystko biało na czarnym. Innego wyjścia nie widzę.

283 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-10-01 23:10:13)

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Betsy
tak pewnie zrobię, ale najgorsze w tym jest to, że ona powinna mieć środki z odprawy do 10 listopada. Wtedy wypada moment, że zostaje bez "stałego" wpływu, a już zaczyna temat finansów z mojej strony. To co będzie, jak nie znajdzie nadal pracy?
Właśnie rozmawiałem przed chwilą telefonicznie ze znajomą i postanowiłem, że muszę iść do prawnika, popytać jak to wygląda dokładnie i zrobić z tym porządek. Tak, żeby było wszystko biało na czarnym. Innego wyjścia nie widzę.

no wynika,że powinna, a już jest problem big_smile

kolokwialnie mówiąc, taka jedna żona :d
tez jęczy mimo tego że ma big_smile

ureguluj, sprawy, zbieraj te powalone świstki,
ten kraj jest chory, jak nie masz papieru, na wszytko, to jakbyś był winny

poszukaj sobie kalkulator alimentów, na necie

popatrz i zobacz co Cię może spotkać, tam się liczy dokładnie big_smile

to tak na przyszłość,

" 2 tys na opłaty, 300 na paliwo, +500-600 dla/na nich. Zarabiam 3000-3200."

ta roznica, te 200-300 to atrakcje, czy juz w tym masz ujęte

bo jakoś mi nie pasuje, że za 300 masz na żarcie na miesiąc big_smile

widzę tu ukryte koszty big_smile

zarabiam mniej, dorabiam drugie tyle co zarabiam, a kurde jakoś kokosów nie widze przy 2 dzieci

premier juz wyjechał za granicę do roboty, na co my tu czekamy tongue

aż wróci ??

284

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM78
dokładnie,  ureguluj sprawy,  same się nie rozwiążą,  a ona zeruje na tym bo wie ze Ci zależy jeszcze.

285

Odp: Jak uratować małżeństwo?
tenniedobry2 napisał/a:

" 2 tys na opłaty, 300 na paliwo, +500-600 dla/na nich. Zarabiam 3000-3200."

ta roznica, te 200-300 to atrakcje, czy juz w tym masz ujęte

bo jakoś mi nie pasuje, że za 300 masz na żarcie na miesiąc big_smile

widzę tu ukryte koszty big_smile

zarabiam mniej, dorabiam drugie tyle co zarabiam, a kurde jakoś kokosów nie widze przy 2 dzieci

premier juz wyjechał za granicę do roboty, na co my tu czekamy tongue

aż wróci ??

Kwota na atrakcje dla młodego już jest ujęta. więc zostaje mi średnio 300, na żarcie i inne rzeczy, które sa potrzebne do funkcjonowania, czasami więcej, jak jakaś premia wpadnie. I o jakich ukrytych kosztach piszesz? wink

286

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:
tenniedobry2 napisał/a:

" 2 tys na opłaty, 300 na paliwo, +500-600 dla/na nich. Zarabiam 3000-3200."

ta roznica, te 200-300 to atrakcje, czy juz w tym masz ujęte

bo jakoś mi nie pasuje, że za 300 masz na żarcie na miesiąc big_smile

widzę tu ukryte koszty big_smile

zarabiam mniej, dorabiam drugie tyle co zarabiam, a kurde jakoś kokosów nie widze przy 2 dzieci

premier juz wyjechał za granicę do roboty, na co my tu czekamy tongue

aż wróci ??

Kwota na atrakcje dla młodego już jest ujęta. więc zostaje mi średnio 300, na żarcie i inne rzeczy, które sa potrzebne do funkcjonowania, czasami więcej, jak jakaś premia wpadnie. I o jakich ukrytych kosztach piszesz? wink

o chlebie i wodzie jedziesz wink ??

287

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Ktos wspominał o kalkulatorze alimentów wiec pozwolę sobie zacytować secondo1

Secondo1 napisał/a:

Procedura określania wysokości zobowiązania alimentacyjnego, zwłaszcza w  przypadku rozwodu rodziców dziecka, niemal zawsze wzbudza wiele kontrowersji. Płatnik alimentów bardzo często uważa, że zasądzone alimenty są zbyt wysokie, z kolei strona wychowująca dziecko często twierdzi, że określona kwota nie odpowiada faktycznym kosztom utrzymania małoletniego.
Prawnicy Kancelarii Grzybkowski & Guzek opracowali nowy zestaw czterech arkuszy kalkulacyjnych ułatwiających dokonanie obiektywnych obliczeń. Arkusze pobrać można nieodpłatnie ze strony internetowej Kancelarii.


Arkusz (sporządzony w popularnym programie Microsoft Excel) podzielono na działy odpowiadające "kosztom krótkookresowym" (np. żywność, książki, bilety do kina), "kosztom średniookresowym" (np. zakupy odzieży) oraz "kosztom długookresowym" (np. wyposażenie pokoju dziecka). Po wpisaniu aktualnych cen produktów i usług oraz określeniu ich ilości zużywanych przez dziecko, program automatycznie dokonuje zliczenia wydatków. UWAGA - Kancelaria Adwokacka Grzybkowski Guzek Jackowski zgadza się na wykorzystanie zamieszczonego arkusza kalkulacyjnego oraz dokonywanie w  nim zmian polegających na dodawaniu do niego nie uwzględnionych indywidualnych wydatków. W razie potrzeby - zmian takich możemy dokonać w naszej Kancelarii. W takim przypadku - prosimy o kontakt.

ww.grzybkowski-guzek.pl/pl/pro-publico-bono/167-koszt-utrzymania-maloletniego-nowe-arkusze-kalkulacyjne.html

288

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Nie wiem dokładnie o co chodzi, ale jak ma się 2 tyś na opłaty to trzeba może przyoszczędzić. Jakoś najłatwiej oszczędzać na dziecku. Ale to proste... Bajka...
Ma się dziecko gdzieś. Na dzieciaka mogą być grosze. No ale opłaty 2 tyś!!! Jasne trzeba mieć na opłaty, benzynę... To sprzedaj nerkę!!!
Wiesz co, zajmij się dzieckiem. A ona zapłaci alimenty, jak będzie miała z czego:)
Ustali sobie spotkania z dzieckiem i będzie miała w d... jak ty czy dziecko ma dobre warunki, czy dobrze je, czy ma się w co ubrać, czy koledzy się naśmiewają, czy jedzie gdzieś na wakacje, czy stać go na sport i na przyjemności.
No zwyczajnie kobiety powinny mieć wyj..... na dzieci tak jak co poniektórzy tatuśkowie. straszne szlochy, ale biedactwa. No te straszne alimenty...
Przesrane ma taki dzieciak. Przesrane mieć takiego ojca. Skazujecie swoje dzieci.
I niech mi potem taki tutaj nie pieprzy, że on "kocha " dziecko. Za dziecko kochający ojciec jest gotów życie oddać.
Potem się "tatuśkowie" dziwicie, że z dziećmi wam się jakoś po czasie nie układa. Ja bym takiego sknerę ojca nienawidziła. Sami sobie na to pracujecie. Chrzanicie jak debile życie swoim dzieciom, ale po czasie zrozumiecie, że też i sobie. Dzieci durne nie są.

289 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-10-02 12:44:52)

Odp: Jak uratować małżeństwo?
bet napisał/a:

Nie wiem dokładnie o co chodzi, ale jak ma się 2 tyś na opłaty to trzeba może przyoszczędzić. Jakoś najłatwiej oszczędzać na dziecku. Ale to proste... Bajka...
Ma się dziecko gdzieś. Na dzieciaka mogą być grosze. No ale opłaty 2 tyś!!! Jasne trzeba mieć na opłaty, benzynę... To sprzedaj nerkę!!!
Wiesz co, zajmij się dzieckiem. A ona zapłaci alimenty, jak będzie miała z czego:)
Ustali sobie spotkania z dzieckiem i będzie miała w d... jak ty czy dziecko ma dobre warunki, czy dobrze je, czy ma się w co ubrać, czy koledzy się naśmiewają, czy jedzie gdzieś na wakacje, czy stać go na sport i na przyjemności.
No zwyczajnie kobiety powinny mieć wyj..... na dzieci tak jak co poniektórzy tatuśkowie. straszne szlochy, ale biedactwa. No te straszne alimenty...
Przesrane ma taki dzieciak. Przesrane mieć takiego ojca. Skazujecie swoje dzieci.
I niech mi potem taki tutaj nie pieprzy, że on "kocha " dziecko. Za dziecko kochający ojciec jest gotów życie oddać.
Potem się "tatuśkowie" dziwicie, że z dziećmi wam się jakoś po czasie nie układa. Ja bym takiego sknerę ojca nienawidziła. Sami sobie na to pracujecie. Chrzanicie jak debile życie swoim dzieciom, ale po czasie zrozumiecie, że też i sobie. Dzieci durne nie są.

no jakoś puenty nie znalazłem tutaj, oprócz uprzedzenia, sorki
kij ma zawsze dwa końce !!!

2 tys na opłaty które były rozpoczęte wspólnie, przed np rozejściem, i są np związane z miejscem zamieszkania, to co można przyoszczędzić

wypowiedzieć kredyt w połowie spłacania??
nie spłacać wyprowadzić się, zwolnić z pracy, zacząć żyć w lesie, w oczekiwaniu że od współmałżonka ściągać zaczną

z drugiej strony nie pracowac jak się ma dwie ręcę zdrowe, i liczyć na alimenty od męża, jak jałmużne za opiekę nad dzieckiem ??

ryba81 napisał/a:

Ktos wspominał o kalkulatorze alimentów wiec pozwolę sobie zacytować secondo1

Secondo1 napisał/a:

Procedura określania wysokości zobowiązania alimentacyjnego, zwłaszcza w  przypadku rozwodu rodziców dziecka, niemal zawsze wzbudza wiele kontrowersji. Płatnik alimentów bardzo często uważa, że zasądzone alimenty są zbyt wysokie, z kolei strona wychowująca dziecko często twierdzi, że określona kwota nie odpowiada faktycznym kosztom utrzymania małoletniego.
Prawnicy Kancelarii Grzybkowski & Guzek opracowali nowy zestaw czterech arkuszy kalkulacyjnych ułatwiających dokonanie obiektywnych obliczeń. Arkusze pobrać można nieodpłatnie ze strony internetowej Kancelarii.


Arkusz (sporządzony w popularnym programie Microsoft Excel) podzielono na działy odpowiadające "kosztom krótkookresowym" (np. żywność, książki, bilety do kina), "kosztom średniookresowym" (np. zakupy odzieży) oraz "kosztom długookresowym" (np. wyposażenie pokoju dziecka). Po wpisaniu aktualnych cen produktów i usług oraz określeniu ich ilości zużywanych przez dziecko, program automatycznie dokonuje zliczenia wydatków. UWAGA - Kancelaria Adwokacka Grzybkowski Guzek Jackowski zgadza się na wykorzystanie zamieszczonego arkusza kalkulacyjnego oraz dokonywanie w  nim zmian polegających na dodawaniu do niego nie uwzględnionych indywidualnych wydatków. W razie potrzeby - zmian takich możemy dokonać w naszej Kancelarii. W takim przypadku - prosimy o kontakt.

ww.grzybkowski-guzek.pl/pl/pro-publico-bono/167-koszt-utrzymania-maloletniego-nowe-arkusze-kalkulacyjne.html

tylko strona już chyba nie istnieje, ale jest tego w cholerę, kiedyś szukałem, jakos problemu nei maiłem żeby znaleść

290

Odp: Jak uratować małżeństwo?
tenniedobry2 napisał/a:

o chlebie i wodzie jedziesz wink ??

dopożyczam, oddaje po wypłacie, pożyczam, oddaje po wypłacie i tak jakoś leci

291

Odp: Jak uratować małżeństwo?
bet napisał/a:

Nie wiem dokładnie o co chodzi, ale jak ma się 2 tyś na opłaty to trzeba może przyoszczędzić. Jakoś najłatwiej oszczędzać na dziecku. Ale to proste... Bajka...
Ma się dziecko gdzieś. Na dzieciaka mogą być grosze. No ale opłaty 2 tyś!!! Jasne trzeba mieć na opłaty, benzynę... To sprzedaj nerkę!!!
Wiesz co, zajmij się dzieckiem. A ona zapłaci alimenty, jak będzie miała z czego:)
Ustali sobie spotkania z dzieckiem i będzie miała w d... jak ty czy dziecko ma dobre warunki, czy dobrze je, czy ma się w co ubrać, czy koledzy się naśmiewają, czy jedzie gdzieś na wakacje, czy stać go na sport i na przyjemności.
No zwyczajnie kobiety powinny mieć wyj..... na dzieci tak jak co poniektórzy tatuśkowie. straszne szlochy, ale biedactwa. No te straszne alimenty...
Przesrane ma taki dzieciak. Przesrane mieć takiego ojca. Skazujecie swoje dzieci.
I niech mi potem taki tutaj nie pieprzy, że on "kocha " dziecko. Za dziecko kochający ojciec jest gotów życie oddać.
Potem się "tatuśkowie" dziwicie, że z dziećmi wam się jakoś po czasie nie układa. Ja bym takiego sknerę ojca nienawidziła. Sami sobie na to pracujecie. Chrzanicie jak debile życie swoim dzieciom, ale po czasie zrozumiecie, że też i sobie. Dzieci durne nie są.

A gdzie ja napisałem, że nie chcę dawać nic na młodego? Napisałem wyraźnie, że daję co miesiąc 200-300 zł i kolejne tyle wydaję przez miesiąc na nasze spotkania,pobyty w week u mnie itp. Płacę za wszystkie rachunki, zostaje mi tyle, że nie da się miesiąca przeżyć. Ona za to ma kilkakrotnie więcej i jeszcze chce więcej. Zrozumiałeś/aś???

292

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Puenty nie ma. Nie moje życie, nie mój dzieciak. Co mam napisać. ogranicz chłopie swoje koszty. Olej babę, ale zadbaj o swoje dziecko, swoją krew. Czy któryś z was potrafi sobie wyobrazić, że jest "tym" dzieckiem...
Serio ... nie da się tak zmienić swojego życia, żeby chociaż z 1200, 1500 zł znalazło się na dziecko?
Uprzedzenia... Chyba nie o to chodzi. Nie wiecie jak dzieci przeżywają rozstanie rodziców. Stabilizacja, bezpieczeństwo finansowe są bardzo istotne. Po prostu po latach wychodzą żale. Mężczyźni starają się czasem to nadrobić, ale dzieci potem takich rodziców traktują jak bankomat.
Trzeba pomyśleć za co będzie żyło moje dziecko, na co to starczy. Na jaki standard życia. Czy mojemu dziecku nic nie zabraknie?
Praca nad szczęściem dziecka, jego przyszłością. Przecież to też powinno was interesować. Do rozwoju i bezpiecznego życia dziecka niestety potrzebne są też pieniądze. Liczycie ile potrzeba wam na życie.
Bardzo proszę wyliczcie ile potrzeba na życie waszego dziecka. Czego chcecie dla swojego dziecka.
Nie oglądajcie się na kobiety. Ona taka, siaka. Ona może być najgorszą matką. Ale wy pracujecie na swój rachunek. Jakim ty jesteś ojcem? Gdyby ojciec dziecku nie był potrzebny to natura inaczej by to urządziła.
Dajecie dzieciom wzorzec, oparcie, poczucie bezpieczeństwa. Dzieci was potrzebują. Dorosły człowiek jakoś poradzi sobie w końcu z problemami. A taka psychika dziecka może być okaleczona i ten dzieciak latami będzie miał ze sobą problemy.
Ojcem jest się do końca życia.
Dzieci bardzo potrzebują poczucia bezpieczeństwa, akceptacji. Troskę. Matka nigdy ojca w pełni nie zastąpi. Dzieci was bardzo potrzebują. Chcą być z rodziców dumne. Mają prawo do szczęścia.
Bardzo proszę nie kierujcie się tylko swoimi potrzebami. Kierujcie się szczęściem swoich dzieci, miłością i odpowiedzialnością.
Odpowiadacie za życie i szczęście swoich dzieci. Troskliwy ojciec chce zapewnić swojemu dziecku jak najlepszy poziom życia. Coś pozostawić, dać.
Mnie się to kojarzy z męskością.

293

Odp: Jak uratować małżeństwo?

bet
dobrze i rzeczowo napisane. Ja nigdy, nigdy nie odmówiłem mojemu dziecku niczego, czy jak mieszkaliśmy razem, czy obecnie. Powiem więcej, to ja przez praktycznie całe nasze małżeństwo nie zwracałem uwagi na swoje potrzeby materialne, ale żona i syn byli na pierwszym miejscu i zawsze mieli w 90%, to czego chcieli. I wiem, że dziecko jest zawsze najważniejsze i uwierz mi, niczego mu obecnie nie brakuje. A to że mojej żonie jest mało, to obawiam się, że troszkę przesadza z wydatkami na siebie i chce tą dziurę zapchać moimi pieniążkami, a ja na to się nie godzę. I już postanowiłem, że nadal będę jej dawał 200-300 i powiem, że co miesiąc ma mi dać listę dodatkowych potrzeb, które w danym momencie będzie potrzebował syn i będę mu to kupował. Na pewno nie będę utrzymywał osoby, która nie ma zasad i nie potrafi od prawie 6 miesięcy znaleźć pracy. Chociaż obiecałem sobie kiedyś, że zawsze jej pomogę, ale zmieniła się i ja się zmieniłem, więc tak to wygląda.

294

Odp: Jak uratować małżeństwo?
bet napisał/a:

Puenty nie ma. Nie moje życie, nie mój dzieciak. Co mam napisać. ogranicz chłopie swoje koszty. Olej babę, ale zadbaj o swoje dziecko, swoją krew. Czy któryś z was potrafi sobie wyobrazić, że jest "tym" dzieckiem...
Serio ... nie da się tak zmienić swojego życia, żeby chociaż z 1200, 1500 zł znalazło się na dziecko?
Uprzedzenia... Chyba nie o to chodzi. Nie wiecie jak dzieci przeżywają rozstanie rodziców. Stabilizacja, bezpieczeństwo finansowe są bardzo istotne. Po prostu po latach wychodzą żale. Mężczyźni starają się czasem to nadrobić, ale dzieci potem takich rodziców traktują jak bankomat.
Trzeba pomyśleć za co będzie żyło moje dziecko, na co to starczy. Na jaki standard życia. Czy mojemu dziecku nic nie zabraknie?
Praca nad szczęściem dziecka, jego przyszłością. Przecież to też powinno was interesować. Do rozwoju i bezpiecznego życia dziecka niestety potrzebne są też pieniądze. Liczycie ile potrzeba wam na życie.
Bardzo proszę wyliczcie ile potrzeba na życie waszego dziecka. Czego chcecie dla swojego dziecka.
Nie oglądajcie się na kobiety. Ona taka, siaka. Ona może być najgorszą matką. Ale wy pracujecie na swój rachunek. Jakim ty jesteś ojcem? Gdyby ojciec dziecku nie był potrzebny to natura inaczej by to urządziła.
Dajecie dzieciom wzorzec, oparcie, poczucie bezpieczeństwa. Dzieci was potrzebują. Dorosły człowiek jakoś poradzi sobie w końcu z problemami. A taka psychika dziecka może być okaleczona i ten dzieciak latami będzie miał ze sobą problemy.
Ojcem jest się do końca życia.
Dzieci bardzo potrzebują poczucia bezpieczeństwa, akceptacji. Troskę. Matka nigdy ojca w pełni nie zastąpi. Dzieci was bardzo potrzebują. Chcą być z rodziców dumne. Mają prawo do szczęścia.
Bardzo proszę nie kierujcie się tylko swoimi potrzebami. Kierujcie się szczęściem swoich dzieci, miłością i odpowiedzialnością.
Odpowiadacie za życie i szczęście swoich dzieci. Troskliwy ojciec chce zapewnić swojemu dziecku jak najlepszy poziom życia. Coś pozostawić, dać.
Mnie się to kojarzy z męskością.

jestem za
ale kasa nie gwarantuje często niczego innego jak zachcianek dzieciaka
poziom wychowania dziecka czym opiszesz, kolejnymi dodatkowymi platnymi zajęciami dla niego

jak większość ludzi czyni, bo ma to ma tamto
wiadomo że jest ciężej dotrzeć do dzieciaka, przebic, nie wiem konsole u kolegi, czy coś tam  u kogoś
ale często dziecko, więcej wyniesie, doceniając to jedno coś co otrzymuje, niż wiele zbędnych pierdół

znam wiele dzieci, z najblizszej rodziny i dalszej, 2 małzeństwa są po rozwodzie, jedno w trakcie
najstarsze dzieci, pomijam że mają nie ojca, ale totalnie opanowały zabawę jak orżnąć dziadka i babkę, na kasę, bo one są biedne, one na nic nie mają, a ojciec ich nie pracuje niestety mu si enie chce chańbić pracą, jak kochanka utrzyma

z drugiej strony decydując za dziecko chcesz decydować o jego szczęściu, przecież z jednej strony dzieciak musi dojrzeć żeby zrozumieć decyzje rodziców, które w danej chwili są krzywdzące dla niego

temat trochę zboczył, na tor inny,
ale nastawienie kobiety czy ogolnie partnera po rozwodzie do drugiej strony, jest typowo roszczeniowe, i na to patrza dzieci
w wiekszosic przypadkow rozumie, jak sie druga strona nie poczuwa, do niczego
ale nie tylko tak jest w zyciu

295

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM78 nie wiem co ci poradzić, co napisać. Po prostu łatwiej jest utrzymać dziecko mieszkając razem. Jeden dom.
Mnie jest cholernie przykro, że tak jest. Bo te nasze dzieci mają ciężko. Im się wali najwięcej. Może trochę naleciałam. Ale może rozumiesz o co mi chodzi. Widzisz piszesz: ona ma ...
Ale wiesz o co chodzi, żeby samemu przed sobą czuć się fair. Ona jak jest suka i wyda na siebie a nie na dziecko to nie martw się. Obije się jej to. Albo będzie jej za jakiś czas głupio o to zmieni.
Ważne, żeby nie przestać być " ojcem" to znaczy według mnie myśleć o dziecko w taki sposób jak kiedy byliście razem.
Tak jak napisałam o jego potrzebach, o jego życiu. Brać w nim udział. A to nie jest tylko dowiedzieć się jak w szkole, ale też jak to dziecko się czuje, czego potrzebuje, o czym marzy. Być z nim. Nawet jak nie jest się fizycznie to , żeby to dziecko odczuwało obecność ojca. Wiedziało, że ojciec będzie go bronił, że jest całym sobą z nim, za nim.

Byłoby super gdyby to wychodziło w praktyce. Jest w nas pełno emocji, uprzedzeń.
Nie wiem, może masz możliwość dorobić. Albo jakoś pomóc matce dziecka znaleźć pracę.
Jestem głęboko przekonana, że taka postawa zaprocentuje naprawdę dobrym kontaktem z dzieckiem. Z czego możesz kiedyś czerpać radość.
Uważam, że warto o to zadbać teraz.
SM78 mądrych decyzji ci życzę i wiary, że warto być jak najlepszym ojcem dla swojego dziecka mimo okoliczności. Mimo wszystko.
Nikt z nas święty nie jest, ale warto się starać. Taką mam nadzieję. Powodzenia:)

296

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Tenniedobry, chodzi mi głównie o poczucie bezpieczeństwa i żeby dziecku nagle nie żyło się gorzej, bo rodzice się rozstali. Właśnie takie dzieci często są roszczeniowe. W jakiś sposób sobie  z czymś nie radzą. Coś odbijają
Dzieci obserwują, są bardzo spostrzegawcze. Jesteśmy skupieni na sobie, na naszych problemach i nie zauważamy co się dzieje z naszymi dziećmi.
One bardzo potrzebują naszego wsparcia. Sama wiele zawaliłam. I niestety jeszcze pewnie zawalę.
Mam takie wrażenie, że w jakiś sposób stajemy przeciwko sobie i dzieci są zagrożone.
Dla dzieci trzeba grać do jednej bramki.

297

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Dzięki wszystkim za opinie i swoje myśli. Chodziło mi o ten problem, jak go rozwiązać i postanowiłem, że chociaż jest mi z tym ciężko, to zadzwonię do żony i będę chciał spotkania w niedzielę, na którym ustalę z nią czego oczekuje i będę chciał się dogadać w sprawach finansowych. Jeżeli się nie dogadamy, to wtedy poradzę się prawnie, jak to wygląda i zobaczymy.
Pozdrawiam

298

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM78
popełniasz blad logiczny,  najpierw powinien byc prawnik potem rozmowa. Wiesz dlaczego tak robisz po myślisz ze ona jest nadal Twoim przyjacielem i Cie zrozumie. Sam zobaczysz

299

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Ciężko cos poradzić' trzeba mieć więcej' danych. Te kalkulatory to jakaś obledna statystyka'w życiu postepujecie tak jak jest obliczone?
tak sytuacja po rozwodzie finansowa' zmienia się ale dla obu stron. Zgadzam się ze dziecko potrzebuje to i tamto' ale ustalmy to razem, ubrania, jesienią dostaje ich  w sandalach i krótkich spodniach, to co kupilem zostało sprzedane. Tak moja sytuacja jest wyjątkowa i w kwestii finansowej mogę pisać długo, ale tylko o moim przypadku. Bet masz rację, inwestowanie w dzieci jest jak worek bez DNA' ale z racji ze kochamy od urodzenia akceptujemy to jako normę. Ale kiedy masz coraz mniejszą styczność z dziećmi, czasami zastanawiasz się -pamietajcie ze mowie o swoim przypadku- czy na pewno to dzieci pochłaniają moje fundusze? Ważne żeby to uregulować, przecież nasze sady SA nie omylne. smile także rozumiem sm-a wiem'ze kocha dzieciaka, ale spokojnie musi się ogarnąć i podjąć decyzję a nawet kilka,w tym stanie po rozstaniowym jest to trudne. słuchaj siebie, jeśli masz ochotę odpocząć od dziecka, w tej sytuacji, to nic złego, musisz mieć dystans. Ale nie wolno ci odejść na zawsze. Ono musi ciebie mieć. W tym clym syfie musisz być ponad tym, kwestie finansowe to sprawa drugorzędna, można żyć biednie,  ale musisz być bo to twoje słowa kształtują dziecko.

300

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Kobiety potrzebują adoracji, uwagi i czułości. Może tym zaskocz żonę, zamiast rozmawiać z Nią "normalnie" :-)

301

Odp: Jak uratować małżeństwo?
biebrzyk napisał/a:

Kobiety potrzebują adoracji, uwagi i czułości. Może tym zaskocz żonę, zamiast rozmawiać z Nią "normalnie" :-)

to już chyba nie ten etap, no ale kroków prawnych ani jedno ani drugie nie podjęło,, więc kropki nad "i" nie ma

no a kolega otworzyć się nie chce, żeby czasem nie zabolało sad

big_smile

302

Odp: Jak uratować małżeństwo?
biebrzyk napisał/a:

Kobiety potrzebują adoracji, uwagi i czułości. Może tym zaskocz żonę, zamiast rozmawiać z Nią "normalnie" :-)

Tak jak napisał tenniedobry, to już nie ten etap. Nie potrafiłbym dzisiaj okazać jej jakichkolwiek ciepłych oznak z mojej strony. Za dużo tego było w ostatnich miesiącach, a ja otrzymywałem tylko chłód i nic. Poświecę teraz, w najbliższym czasie, cały mój wolny czas dla syna, bo jednak trochę mało z nim ostatnio przebywałem. Swoje zajęcia itd odstawiam na razie na bok. W kwestii finansów poczekam jeszcze trochę , będę robił jak do tej pory i zobaczę, jaki żona wykona ruch w tym kierunku, a w międzyczasie ogarnę temat pod względem prawnym.

303

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM78

Jak dobrze wiesz już nic nie da się uratować więc mnie dziwi fakt że nic nie robisz odnośnie tego aby zamknąć swoją przeszłość.
Mam tu na myśli żonę, ciągle jesteście małżeństwem na papierze.
Ja na twoim miejscu urządził bym prowokacje, wziąłbym dyktafon i podpuścił żonę aby przyznała się że kogoś ma.
Musisz mieć dowód w sądzie że to ona rozwaliła wasze małżeństwo, wówczas wnioskowałbyś o wyłączne prawo do opieki nad dzieckiem, w świetle dowodów sąd musiałby przyznać ci rację, no i dziecko po tym co piszesz wolałby zostać z tobą.
I to ona by tobie płaciła alimenty, miałbyś więcej pieniędzy i zadbałbyś bardziej o dziecko, chłopie musisz coś zrobić, musisz zamknąć swoje sprawy i zacząć nowe życie.

304 Ostatnio edytowany przez SM78 (2014-10-03 08:48:06)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Tom
ale ja nie mam nadal żadnych dowodów i podstaw, żeby sądzić, że ona kogoś ma na boku. A nawet, jakbym zrobił prowokację, to nie ma szans, żeby się przyznała. Teraz muszę czekać, aż ona znajdzie pracę i wtedy będę mógł podejmować inne kroki. Na razie muszę czekać. A młodego nie mam zamiaru wciągać w nasze szarpaniny. Zawsze będę robił wszystko, żeby on nie cierpiał i żeby jemu było dobrze.

edit
tak jeszcze mi się przypomniało. Jak z nią ostatnio rozmawiałem przez telefon i powiedziałem, że obecnie mam mało czasu, to rzuciła pytanie, kto mi ten czas zajmuje big_smile haha się uśmiałem

305

Odp: Jak uratować małżeństwo?
Tom94 napisał/a:

SM78

Jak dobrze wiesz już nic nie da się uratować więc mnie dziwi fakt że nic nie robisz odnośnie tego aby zamknąć swoją przeszłość.
Mam tu na myśli żonę, ciągle jesteście małżeństwem na papierze.
Ja na twoim miejscu urządził bym prowokacje, wziąłbym dyktafon i podpuścił żonę aby przyznała się że kogoś ma.
Musisz mieć dowód w sądzie że to ona rozwaliła wasze małżeństwo, wówczas wnioskowałbyś o wyłączne prawo do opieki nad dzieckiem, w świetle dowodów sąd musiałby przyznać ci rację, no i dziecko po tym co piszesz wolałby zostać z tobą.
I to ona by tobie płaciła alimenty, miałbyś więcej pieniędzy i zadbałbyś bardziej o dziecko, chłopie musisz coś zrobić, musisz zamknąć swoje sprawy i zacząć nowe życie.

tak ale tu wkraczamy w obszar kto kogo wydyma sad
dużo tu przykładów i dowodów, na to że to nie jest zdrowe, i kosztuje nie tylko kasy ale przede wszystkim zdrowia

powodzenia

306

Odp: Jak uratować małżeństwo?

To co?
To on ma czekać aż ona go wydyma?

W każdej chwili może sobie z tamtym lamusem zajść w ciąże i SM78 będzie musiał płacić za nie swoje dziecko.

Tu już nie ma co iść na ugodę, trzeba walczyć i wywalczyć rozwód na swoich warunkach.
No przynajmniej ja tak bym zrobił jakby mnie żona po tylu latach tak zrobiła.

307

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Tom
ale ja nie mam nadal żadnych dowodów i podstaw, żeby sądzić, że ona kogoś ma na boku. A nawet, jakbym zrobił prowokację, to nie ma szans, żeby się przyznała. Teraz muszę czekać, aż ona znajdzie pracę i wtedy będę mógł podejmować inne kroki. Na razie muszę czekać. A młodego nie mam zamiaru wciągać w nasze szarpaniny. Zawsze będę robił wszystko, żeby on nie cierpiał i żeby jemu było dobrze.

edit
tak jeszcze mi się przypomniało. Jak z nią ostatnio rozmawiałem przez telefon i powiedziałem, że obecnie mam mało czasu, to rzuciła pytanie, kto mi ten czas zajmuje big_smile haha się uśmiałem

Chyba nie przeczytałeś. I nie wiem, czy ja jej aż tak dobitnie ufam, że nie biorę pod uwagę kogoś innego, czy jestem już tak głupi?

308

Odp: Jak uratować małżeństwo?
Tom94 napisał/a:

To co?
To on ma czekać aż ona go wydyma?

W każdej chwili może sobie z tamtym lamusem zajść w ciąże i SM78 będzie musiał płacić za nie swoje dziecko.

Tu już nie ma co iść na ugodę, trzeba walczyć i wywalczyć rozwód na swoich warunkach.
No przynajmniej ja tak bym zrobił jakby mnie żona po tylu latach tak zrobiła.

i tak zawsze jest ktoś wydymany i dymający big_smile

mi bardziej pod kątem szukania dowodów, jakieś prowokacje

dorośli ludzie, więc życzę mu żeby załatwili to jak dorośli
mówi się A trzeba wiedzieć że czeka B, w kolejce

jedyne co mnie zastanawia, to po tylu latach razem, taka decyzja

i cisza,
no chyba że tyle trzeba czasu kobiecie żeby dojrzeć do "B"

309

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Musi być ktoś trzeci, ktoś kto jej rozpalił na nowo uczucia tzw motylki.

Ja jestem pewien że musi ktoś być.

Na luzie mógłbyś spytać czy ma kogoś, a jakby się nie przyznała to mam inne sposoby aby ją rozszyfrować ale pewnie nie będą cię interesowały.

Tak czy siak, to powiedz mi, chcesz aby pewnego dnia ona złożyła pozew o rozwód i zabrała ci małego?

Tak będzie jak z gachem jej się życie ułoży i będą na swoim, teraz musisz być bezwzględny, zero uczuć wobec tej osoby.

310

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Już ją pytałem o to i powiedziała, że nie ma nikogo i nikt inny nie ma wpływu na jej postępowanie. Więc sam widzisz, że jak zapytam, to nie powie prawdy, nawet jak ktoś jest. Jak masz jakieś "narzędzia" do wykrycia prawdy, to chętnie posłucham.

311 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2014-10-03 09:32:47)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Najlepszym narzędziem do wykrycia prawdy będzie podsłuch.

Będziesz wiedział (słyszał) z kim się spotyka i dowiesz się całej prawdy.

Szkoda że jak ona mieszkała jeszcze u ciebie to nie kupiłeś Nina-y Loggera, miałbyś całą prawdę o tym z kim ona pisze.

Edit: Albo kamerka szpiegowska, ale to wówczas jakby ona miała samochód a z tego co pamiętam tylko ty go używasz.

312

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Tak, brałem te wszystkie opcje jakiś czas temu pod uwagę, ale odpuściłem, bo nie miałem możliwości "skorzystania" z nich. Mógłbym jeszcze podpytać syna, ale tak jak mówiłem, nie chcę go wciągać w to, a po drugie, jak to dziecko, pewnie powie mamie, że go pytałem o takie rzeczy.

313

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Szkoda że na detektywa cię obecnie nie stać.

Myślę że max 2dni obserwacji i byłoby po sprawie.

Skoro te narzędzia co ci podałem odpadają to już sam nie wiem, może jakiś twój znajomy mógłby mieć ją na oku?

314

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Już ją pytałem o to i powiedziała, że nie ma nikogo i nikt inny nie ma wpływu na jej postępowanie. Więc sam widzisz, że jak zapytam, to nie powie prawdy, nawet jak ktoś jest. Jak masz jakieś "narzędzia" do wykrycia prawdy, to chętnie posłucham.

a ja dodam że nie ma się co nakręcać, do przodu
czas pokaże a co go ma spotkać to i tak spotka
opanowanie i spokój, wałki i tak można kręcić i tak, jak się tylko chce, dzieciaka nikt go nie pozbawi, jak sam tego chcieć nie będzie
a kwestia, czy on sam, chce, aż tak o dzieciaka walczyć,

dlatego pewnie ta rozmowa i tak go nie ominie, i czym prędzej tym lepiej, w obecnej sytuacji
bo jeszcze się okaże że żonka, zbiera dowody na to że np kontaktuje się z dzieckiem raz albo dwa w tygodniu, a ona ma opiekę
24h
także, radzę jak jesteś pewien tego o czym piszesz, kroki podjąć
nie bawić się w szukanie, udowadnianie, sprawy muszą być jasne, czas działa na twoja nie korzyść

co by było jakbyś ty nie chciał dzieciaka, ona by nie chciala dzieciaka
co z dzieckiem ???
walić, kasę, ile co kto i jak tam, dalej

przyznajesz się że zaniedbałeś dzieciaka, to twoja wersja, pomyśl o wersji żony!!!!
ewentualnej

315

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Nie wiem, coś pomyślę. Jeszcze tak się zastanawiam, czy się z nią nie spotkać i na poważnie porozmawiać, co robimy dalej. Bo macie rację, jakieś kroki trzeba podjąć. Jak nie będzie chciała się spotkać, wszystko będzie dla mnie jasne. Jak się spotkamy, to też będę mądrzejszy. Bo ta próżnia już jest męcząca. Jesteśmy niby małżeństwem, ale nie ma nas, a czas biegnie szybko.

316

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Spotkać się nie zaszkodzi.

Weź ze sobą dyktafon, w telefonie powinieneś mieć i pogadaj z nią a nóż zdarzy się cud i może coś jej się wymsknie?

317

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Nie wiem, coś pomyślę. Jeszcze tak się zastanawiam, czy się z nią nie spotkać i na poważnie porozmawiać, co robimy dalej. Bo macie rację, jakieś kroki trzeba podjąć. Jak nie będzie chciała się spotkać, wszystko będzie dla mnie jasne. Jak się spotkamy, to też będę mądrzejszy. Bo ta próżnia już jest męcząca. Jesteśmy niby małżeństwem, ale nie ma nas, a czas biegnie szybko.

widzisz ja akurat jadę na tym uciekającym czasie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, czyli odwrotnie niż Ty

powodzenia życzę
miłego dzionka

318

Odp: Jak uratować małżeństwo?
tenniedobry2 napisał/a:

powodzenia życzę
miłego dzionka

dzięki i wzajemnie. Dla mnie będzie miły, bo zabieram syna na weekend do mnie wink I nic nie będzie w stanie mi go zepsuć.

319 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-10-03 11:37:33)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Ja w obecnej sytuacji widzę jeszcze jedno niebezpieczeństwo.
A mianowicie nie można wykluczyć sytuacji kiedy jż złoży pozew o rozwód i zażyczy sobie alimentów x na syna i alimentów y na siebie.
Wtedy SM jesteś rozłożony na łopatki.
A w związku z tym, że nie jesteście ze sobą już od 6-ciu miesięcy to dla sądu jest już stały rozkład małżeństwa.
Chyba, że udowodnisz przed sądem iż to ona się wyprowadziła i zeznawsz, że ją kochasz i chcesz być z nią.
Przykre to, ale prawdziwe.

320

Odp: Jak uratować małżeństwo?
Lexpar napisał/a:

Ja w obecnej sytuacji widzę jeszcze jedno niebezpieczeństwo.
A mianowicie nie można wykluczyć sytuacji kiedy jż złoży pozew o rozwód i zażyczy sobie alimentów x na syna i alimentów y na siebie.
Wtedy SM jesteś rozłożony na łopatki.
A w związku z tym, że nie jesteście ze sobą już od 6-ciu miesięcy to dla sądu jest już stały rozkład małżeństwa.
Chyba, że udowodnisz przed sądem iż to ona się wyprowadziła i zeznawsz, że ją kochasz i chcesz być z nią.
Przykre to, ale prawdziwe.

no tak ale on został w miejscu gdzie egzystowali wcześniej, utrzymuje to miejsce, w domyśle czeka big_smile

kocha i tęskni, w nadzieji ze ona wróci, a ze jest miły kulturalny, to nie awanturuje sie i jej nie nachodzi
pracuje, dba o dom, w wolnym czasie zajmuje się synem wink


i znów kiwanie się jak na boisku,
kroki musi podjąć, tak czy siak, przecież nie wezmą mu więcej niż ma
jak są zobowiązania o których wspólnie decydowali, to niech się buja, może wrócić i mieszkać, korzystać, jak chce, (chyba jej sam nie wyprosił z domu), ojciec się więcej synem zajmie, nie będzie ponosił dodatkowych kosztów związanych z kursowaniem po syna
do momentu ich wygaśnięcia, sytuacja finansowa jest do wyjaśnienia, według mnie

jak nie zagraża jej zdrowiu i bezpieczeństwu, to przecież zrobiła to z własnej woli, chyba że mu udowodni jakieś sprawki

to tak by się można było bardzo łątwo wymiksować z małżeństwa,
a bo m się nie podobasz odchodzę, płać mi i za dziecko, łosiu jeden

napewno musi się wykazać zainteresowaniem odnośnie dziecka

nie wiem rozwodu nie miałem, na całe szczęście, ale tak an logikę to chyba tak

321

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Lex, 6 miesięcy minie dopiero w grudniu i ja do tego czasu chcę już mieć wszystko ułożone w głowie i jeżeli taka sytuacja nastąpi, to również formalnie. Na nią nie mam zamiaru płacić, bo to ona podjęła decyzję, że odchodzi i że nie chce ze mną już być, więc chyba sprawa jest jasna. Jeżeli się z nią spotkam i nic z tego nie wyjdzie, to ja będę z "utęsknieniem" czekał na te 6 miesięcy, bo już nie daję rady z tym wszystkim.

322

Odp: Jak uratować małżeństwo?

S

tenniedobry2 napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Ja w obecnej sytuacji widzę jeszcze jedno niebezpieczeństwo.
A mianowicie nie można wykluczyć sytuacji kiedy jż złoży pozew o rozwód i zażyczy sobie alimentów x na syna i alimentów y na siebie.
Wtedy SM jesteś rozłożony na łopatki.
A w związku z tym, że nie jesteście ze sobą już od 6-ciu miesięcy to dla sądu jest już stały rozkład małżeństwa.
Chyba, że udowodnisz przed sądem iż to ona się wyprowadziła i zeznawsz, że ją kochasz i chcesz być z nią.
Przykre to, ale prawdziwe.

no tak ale on został w miejscu gdzie egzystowali wcześniej, utrzymuje to miejsce, w domyśle czeka big_smile

kocha i tęskni, w nadzieji ze ona wróci, a ze jest miły kulturalny, to nie awanturuje sie i jej nie nachodzi
pracuje, dba o dom, w wolnym czasie zajmuje się synem wink


i znów kiwanie się jak na boisku,
kroki musi podjąć, tak czy siak, przecież nie wezmą mu więcej niż ma
jak są zobowiązania o których wspólnie decydowali, to niech się buja, może wrócić i mieszkać, korzystać, jak chce, (chyba jej sam nie wyprosił z domu), ojciec się więcej synem zajmie, nie będzie ponosił dodatkowych kosztów związanych z kursowaniem po syna
do momentu ich wygaśnięcia, sytuacja finansowa jest do wyjaśnienia, według mnie

jak nie zagraża jej zdrowiu i bezpieczeństwu, to przecież zrobiła to z własnej woli, chyba że mu udowodni jakieś sprawki

to tak by się można było bardzo łątwo wymiksować z małżeństwa,
a bo m się nie podobasz odchodzę, płać mi i za dziecko, łosiu jeden

napewno musi się wykazać zainteresowaniem odnośnie dziecka

nie wiem rozwodu nie miałem, na całe szczęście, ale tak an logikę to chyba tak

To nie takie proste.
Może być tak, że zamiast 300 zł które wydaje każdego miesiąca na młodego to będzie musiał dawać jż.
A jak będzie chciał coś mu kupić to jego zmartwienie.
Ale OK, już nie kraczę.
Natomist co się dzieje na rozprawach rozwodowych to aż się włos jeży na głowie.
Ludzie są zdolni do wszystkiego, do wyciągania brudów, do kłamstwa etc.

323

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Na nią nie mam zamiaru płacić, bo to ona podjęła decyzję, że odchodzi i że nie chce ze mną już być, więc chyba sprawa jest jasna.

SM ja Ciebie bardzo dobrze rozumiem, że nie masz zamiaru płacić.
Tylko decyzja sądu jest decyzją i na nią nie będziesz miał wpływu.
Czy Ty do końca wiesz co Twoja jż planuje, co ma w zanadrzu, jak będzie zeznawać na rozprawie rozwodowej.
Jestem przekonany, że nie wiesz.
Wiedz, że dla sądu dobro dziecka jest najważniejsze.
Są też takie sytuacjie, gdzie ze względu na to właśnie dobro dziecka sąd nie udziela rozwodu.

324

Odp: Jak uratować małżeństwo?

No i poszło, to czego się spodziewałem. Dostałem pensję, popłaciłem tradycyjnie wszystko, zostało mi na koncie 310 zł i moja zajebista małżonka, bez mojej zgody wypłaciła sobie 250, zostawiając mi, jak łatwo obliczyć 60 zł na cały miesiąc. Zadzwoniłem do niej, zapytałem, co odp... a ona stwierdziła, że sobie wypłaciła, bo potrzebuje i nie interesuje są to, że tyle mi zostało. Szok normalnie. Jak jej zapytałem ile jeszcze czasu będzie szukać pracy, to stwierdziła, że szuka i że to może ja powinienem zmienić pracę lub poszukać dodatkowej.  Powiedziała, że złoży pozew o alimenty (powiedziałem, że nie ma problemu, bo na młodego zawsze będę dawał). Więc muszę zacząć działać w inny sposób. Czy ktoś wie, czy w takiej sytuacji ona powinna "dokładać" się połowę do rat za kredyty, które wzięliśmy wspólnie na jakieś tam cele? Czy podział majątku, o który chcę wystąpić również owe zobowiązania bierze pod uwagę? Już mam umówione spotkanie na wtorek z prawnikiem, ale chętnie się dowiem coś od Was.
Pozdrawiam

325

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Zmień konto..

Posty [ 261 do 325 z 370 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak uratować małżeństwo?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026