netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak uratować małżeństwo?

369 odpowiedzi42 578 wyświetleńzałożony przez SM78, 31.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak uratować małżeństwo?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 370 ]

66 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-11 07:54:07)

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Po raz pierwszy, od tych 2 miesięcy, rozmawiałem dzisiaj telefonicznie z teściową. Zero stresu, zero negatywnych myśli, myślałem, że dostanę tak zwane kazanie. A tu się okazuje, że teście jednak są po mojej stronie, tzn chcą, żeby to wszystko się tak nie skończyło, że dziecko jest ważne, że można wszystko poukładać i naprawić, że trzeba próbować... nie uda się, to już jedno wyjście będzie, ale trzeba próbować. Tylko dlaczego ona tego nie rozumie?

SM spokojnie, masz sprzymierzeńców w teściach.
Twoja żona się pogubiła, przechodzi jakiś kryzys.
Tylko Ty chłopaku nie odpuszczaj.
Nie pozwól żonie zauroczyć sie w pocieszycielu.
Pocieszyciel tylko szuka obiektu do bzykania.
Musisz wiedzieć, że Ty jesteś ważny i ona to też musi wiedzieć, że w Tobie ma podporę, że na Ciebie może liczyć, że Ty dla rodziny zrobisz wszystko.
A tak na marginesie to dotrzeć do kobiety jest bardzo trudno i to musisz wkalkulować.
Ja staram się dotrzeć i zrozumieć w każdym calu swoją żonę już od 44 lat i niestety nie udaje mi się to.
Myślę, że nawet jakbym żył 100 lat to też by mi się nie udało.
Psychika kobiety jest bardzo skomplikowana i dotrzeć do niej jest niezwykle trudno.
A niestety faceci i kobiety nadają na innej częstotliwości a na to nie ma nikt wpływu.

67

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Masz 50/50.
W tej chwili w jej głowie zaszło to już bardzo daleko. Podejrzewam, że Twoja luba w myślach rodzi już nowemu koledze dzieci ;-)
Tak naprawdę tylko mega silne zderzenie z rzeczywistością jest w stanie nakierować ją na właściwe tory.
Naprawdę, odpuść. Nie wygrasz tej walki czołgając się u jej stóp. Ona musi to przeżyć i przetrawić. A Ty bądź blisko - silny i atrakcyjny ;-) I wtedy decyzja będzie po Twojej stronie. Teraz nie masz najmniejszych szans - błaganie wywołuje u niej agresje, bo w jej myślach jest nowy frajer, który podejrzewam nawet sobie sprawy nie zdaje jakie spustoszenie wywołał w Waszym życiu. Tylko pamiętaj - to nie jest jego wina. Wina jest TYLKO I WYŁĄCZNIE JEJ.
Bo jeśli za syf w związku odpowiadają 2 strony to za zdradę tylko 1...

Przeżyłem to samo...

68

Odp: Jak uratować małżeństwo?
rafatal napisał/a:

Masz 50/50.
W tej chwili w jej głowie zaszło to już bardzo daleko. Podejrzewam, że Twoja luba w myślach rodzi już nowemu koledze dzieci ;-)
Tak naprawdę tylko mega silne zderzenie z rzeczywistością jest w stanie nakierować ją na właściwe tory.
Naprawdę, odpuść. Nie wygrasz tej walki czołgając się u jej stóp. Ona musi to przeżyć i przetrawić. A Ty bądź blisko - silny i atrakcyjny ;-) I wtedy decyzja będzie po Twojej stronie. Teraz nie masz najmniejszych szans - błaganie wywołuje u niej agresje, bo w jej myślach jest nowy frajer, który podejrzewam nawet sobie sprawy nie zdaje jakie spustoszenie wywołał w Waszym życiu. Tylko pamiętaj - to nie jest jego wina. Wina jest TYLKO I WYŁĄCZNIE JEJ.
Bo jeśli za syf w związku odpowiadają 2 strony to za zdradę tylko 1...

Przeżyłem to samo...

Być może masz rację, ale to być może.
Nie jesteś wyrocznią.

69

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Macie rację. Odpuszczam całkowicie rozmowę na temat naszego powrotu. Czekam na jej ruch. Tak jak pisałem i Wy pisaliście wcześniej, ja już zrobiłem wszystko i więcej nie potrafię. Zaczął się nowy tydzień, praca, jakieś zajęcia po pracy, to mi powinno pomóc, bo w week miałem takiego doła, jak jeszcze nigdy dotąd.

70 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-11 08:59:32)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM z całym szacunkiem, ale ja zawsze będę za tym abyś walczył. Co masz do stracenia skoro żona się wyprowadziła, NIC.
Rozmawiaj z teściami jak najwięcej, bo to są Twoi sprzymierzeńcy.
Zacznij wreszcie myśleć jak facet.
Monitoruję Twój wątek systematycznie.
Wiesz dlaczego?
Dlatego bo mi szkoda kolejnego małżeństwa, szkoda mi Ciebie i Twojej pogubionej żony.
I Ty nie odpuszczaj.
Chyba, że Ciebie żona nie kocha i nic do Ciebie nie czuje.
Jeżeli tak, to rozstańcie się w zgodzie, ustalcie warunki i nie męczcie się.

71 Ostatnio edytowany przez rafatal (2014-08-11 09:00:31)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Lexpar - nikt z nas nie jest wyrocznią, ale każdy ma prawo do swojego zdania.
SM78 na końcu i tak zrobi po swojemu, bo to jego życie i jego decyzje.

Lexpar - weź też pod uwagę, że to co proponuję SM78 to też forma walki, najtrudniejsza, bo WBREW SERCU.
Moim zdaniem najskuteczniejsza. Ale czas pokaże :-)

SM78 trzymam kciuki! :-)

72

Odp: Jak uratować małżeństwo?
rafatal napisał/a:

Lexpar - nikt z nas nie jest wyrocznią, ale każdy ma prawo do swojego zdania.
SM78 na końcu i tak zrobi po swojemu, bo to jego życie i jego decyzje.

Rafal oczywiście, że masz rację.
To jest życie SM i to on nim kieruje i to on podejmie decyzję.
Ja tylko chcę mu pomóc, doradzić.
Na chwilę obecną uważam, że jest zagubiony i miota się od ściany do ściany.
Po to jest to forum żeby wesprzeć, pomóc, dodać otuchy i siły do walki o siebie, o swoje małżeństwo/partnerstwo.
Czy to dużo Obrazek dodany przez użytkowniczkę

73

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Lexpar, ja z wielkim szacunkiem podchodzę do Twoich rad i podpowiedzi, bo są one naprawdę dobre i widać, że jesteś mądrym i dobrym człowiekiem. Jednak teraz zostaje mi już tylko czekanie, co ona zrobi, może teściowie pomogą w jakiś sposób wpłynąć na nią. Nie mogę teraz dzwonić, pytać, prosić o spotkania, bo to już nic nie daje, a słysząc ciągle to samo, naprawdę się odechciewa wszystkiego.
Ja tylko żałuję jednej rzeczy, że nie znalazłem się tutaj na forum, jakieś 3 tygodnie wcześniej, gdzie jeszcze w miarę spotykaliśmy się i rozmawialiśmy normalnie. Może wtedy, jak zastosowałbym się do Waszych rad, wyglądało by dzisiaj wszystko inaczej.

74

Odp: Jak uratować małżeństwo?

pośpiech jest złym doradcą. do tego trzeba dużo czasu i cierpliwości.
powodzenia;)

75

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Lexpar, ja z wielkim szacunkiem podchodzę do Twoich rad i podpowiedzi, bo są one naprawdę dobre i widać, że jesteś mądrym i dobrym człowiekiem. Jednak teraz zostaje mi już tylko czekanie, co ona zrobi, może teściowie pomogą w jakiś sposób wpłynąć na nią. Nie mogę teraz dzwonić, pytać, prosić o spotkania, bo to już nic nie daje, a słysząc ciągle to samo, naprawdę się odechciewa wszystkiego.
Ja tylko żałuję jednej rzeczy, że nie znalazłem się tutaj na forum, jakieś 3 tygodnie wcześniej, gdzie jeszcze w miarę spotykaliśmy się i rozmawialiśmy normalnie. Może wtedy, jak zastosowałbym się do Waszych rad, wyglądało by dzisiaj wszystko inaczej.

SM z całym szacunkiem do Ciebie Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Ty jesteś mądry facet.
Zapamiętaj, że ten się nie myli co nic nie robi.
Wina jest Twoja, ale Twojej żony też.
Teraz nie proś, nie kajaj się.
Masz pięknego i mądrego syna i on teraz powinien być Twoim priorytetem.
Kochaj go, rozpieszczaj. Niech zna swojego ojca nie tylko jak ojca ale i przyjaciela.
Wiem, że to jest trudne, ale to nie znaczy, że nie osiągalne.
Naprawdę trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że Twoja żona szybko się ocknie.
Pozdrawiam ciepło

76 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-11 10:22:09)

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Lexpar, ja z wielkim szacunkiem podchodzę do Twoich rad i podpowiedzi, bo są one naprawdę dobre i widać, że jesteś mądrym i dobrym człowiekiem.

SM ja dzięki forum zmądrzałem.
Byłem złym mężem i ojcem.
Teraz staram się naprawić to co spieprzyłem.
Bo to tylko moja wina.
Moja żona naprawdę jest dobrą żoną, kobietą i matką.
Ona nie jest winna.
Ja dziękuję Bogu, że na nią trafiłem.
Sama mi się przyznała, że już parę razy chciała mnie zostawić lecz tego nie zrobiła.
Ale mam szczęście i teraz to doceniam Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Jak ja lubię się do niej przytualać, jak lubię jak ona się we mnie wtula.
To jest nie do opisania i żałuję tych lat spędzonych niby razem ale osobno.
Mogło być tak pięknie ale ja to oczywiście spieprzyłem.
Dlatego teraz staram się to naprawić i wierz mi, że cały czas walczę i nie pozwolę jej odejść.
Moja żona jest kobietą zasadniczą i jak powie, że odchodzi to odejdzie a ja nic nie będę mógł w tym temacie zrobić.
Czy nie walczyć, czy nie kochać, czy nie adorować, czy nie dawać jej kwiatów?
Tak i jeszcze raz tak.
Kobietę, żonę i matkę swoich dzieci trzeba doceniać.
Ja tego nie robiłem.
Zdobyłem i uważałem, że jest moją własnością.
Niestety to goofno prawda.
Ona też czuje, myśli i cierpi i ja to teraz rozumiem.
Myślę, że lepiej późno niż wcale.
Aczkolwiek nie powinno mieć miejsca takie zachowanie jak moje.

77

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Moja żona, to również wspaniała kobieta, fantastyczna matka. Ma swoje wady, ale kto ich nie ma. I ja podobnie robiłem jak Ty, przez ostatnie lata naszego małżeństwa. Po prostu przestałem o nią dbać, nie starałem się, nie rozmawiałem o planach, o przyszłości, żyłem z dnia na dzień. I skończyło się. Czasu nie da się cofnąć, nie da się wrócić do pewnych zdarzeń i rozegrać je inaczej. Pozostaje mi tylko walka o nią, bo ją KOCHAM i tyle. I też dzięki tej sytuacji w końcu przejrzałem na oczy, jakim mężem byłem. Zacząłem zmieniać się, budzić z tego letargu, w który wpadłem i żona też już to zauważyła kilka razy, jak jeszcze było inaczej, sama mi to mówiła, że widzi zmiany, ale co z tego? Pozostaje tylko czas.
A jeżeli nam się poukłada wszystko, to naprawdę już nie dopuszczę do tego, żeby czuła się przy mnie źle, żeby czuła, że nie jest kobietą, żeby poczuła chociaż przez sekundę, że mnie nie kocha. Czy dostanę szansę, zobaczymy.
I też marzę o tym, żeby się do niej przytulić, pocałować, powiedzieć, że świata poza nią nie widzę, ale dopiero, jak ona zrobi to samo, będę mógł uznać, że jest ok.

78

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Moja żona, to również wspaniała kobieta, fantastyczna matka. Ma swoje wady, ale kto ich nie ma. I ja podobnie robiłem jak Ty, przez ostatnie lata naszego małżeństwa. Po prostu przestałem o nią dbać, nie starałem się, nie rozmawiałem o planach, o przyszłości, żyłem z dnia na dzień. I skończyło się. Czasu nie da się cofnąć, nie da się wrócić do pewnych zdarzeń i rozegrać je inaczej. Pozostaje mi tylko walka o nią, bo ją KOCHAM i tyle. I też dzięki tej sytuacji w końcu przejrzałem na oczy, jakim mężem byłem. Zacząłem zmieniać się, budzić z tego letargu, w który wpadłem i żona też już to zauważyła kilka razy, jak jeszcze było inaczej, sama mi to mówiła, że widzi zmiany, ale co z tego? Pozostaje tylko czas.
A jeżeli nam się poukłada wszystko, to naprawdę już nie dopuszczę do tego, żeby czuła się przy mnie źle, żeby czuła, że nie jest kobietą, żeby poczuła chociaż przez sekundę, że mnie nie kocha. Czy dostanę szansę, zobaczymy.
I też marzę o tym, żeby się do niej przytulić, pocałować, powiedzieć, że świata poza nią nie widzę, ale dopiero, jak ona zrobi to samo, będę mógł uznać, że jest ok.

SM pięknie piszesz.
Ja jestem wzruszony.
Powiedz to co piszesz swojej żonie.
Ja nie wierzę, że nie ma serca, że chce te 13 lat pieprznąć w nie pamięć to co było między wami.
Jestem przekonany, że jak zobaczy, że bezgranicznie ją kochasz i jesteś oddany rodzinie to wróci do Ciebie.

79

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Mówiłem jej to w trakcie naszego małżeństwa, ale za rzadko, o te kilka set razy za mało.
Nawet 3-4 tygodnie temu, młody spał u mnie w piątek, więc go przyprowadziła. Rozmawialiśmy, a że był straszny gorąc, zaproponowałem po piwku z soczkiem. I tak fajnie mijał czas, aż przyszła pora, że musiała iść do domu rodziców. Zaproponowałem oczywiście, żeby została na noc, że będzie spałą z synem w drugim pokoju, że rano zrobię śniadanie, ale nie chciała, więc nie nalegałem. Gdy wstała, podszedłem, objąłem ją, zacząłem jej prawić komplementy czyli mówić, jaka jest, co o niej sądzę. W trakcie tych słów "kradliśmy" sobie takie niewinne pocałunki i wtedy w jej oczach widziałem to coś, coś co powinienem widzieć przez ostatnie 13 lat. Błysk, radość i nadzieję. Odprowadziłem ją do domu, rano przygotowałem zarąbiste śniadanie, na które przyszła i to były najpiękniejsze chwile w ostatnim czasie...... ale teraz tego nie ma.

80

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Kurcze, facet zrobiłeś błąd, masę błędów... ale czy powinieneś płacić za to najwyższą karę?
Prawda zawsze LEŻY po środku... czy jedynym wyjściem jest/był romans?
Nie bierz na siebie całej winy za Wasz kryzys...

Teraz masz błagać i prosić, bo Twoja żona się zakochała??? Proszę Cię... do tanga trzeba dwojga.
Bądź mężczyzną, walcz, ale inteligentnie.
A swojej żonie już powiedziałeś i tak za dużo - jesteś dalej niż byłeś.
Ktoś tam przywoływał kilkadziesiąt punktów bagsa - to moim zdaniem najlepsza taktyka...

81

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM78, jeżeli kochasz to kochaj.
Nie pytaj - a co ja z tego będę miał.
tylko staraj się żeby jej i dziecku było dobrze.

82 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-11 18:38:19)

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Mówiłem jej to w trakcie naszego małżeństwa, ale za rzadko, o te kilka set razy za mało.
Nawet 3-4 tygodnie temu, młody spał u mnie w piątek, więc go przyprowadziła. Rozmawialiśmy, a że był straszny gorąc, zaproponowałem po piwku z soczkiem. I tak fajnie mijał czas, aż przyszła pora, że musiała iść do domu rodziców. Zaproponowałem oczywiście, żeby została na noc, że będzie spałą z synem w drugim pokoju, że rano zrobię śniadanie, ale nie chciała, więc nie nalegałem. Gdy wstała, podszedłem, objąłem ją, zacząłem jej prawić komplementy czyli mówić, jaka jest, co o niej sądzę. W trakcie tych słów "kradliśmy" sobie takie niewinne pocałunki i wtedy w jej oczach widziałem to coś, coś co powinienem widzieć przez ostatnie 13 lat. Błysk, radość i nadzieję. Odprowadziłem ją do domu, rano przygotowałem zarąbiste śniadanie, na które przyszła i to były najpiękniejsze chwile w ostatnim czasie...... ale teraz tego nie ma.

Z tego co piszesz to jest szansa.
Wierz mi nie da się tak 13 lat wyrzucić w błoto.
Postępuj tak jak teraz a będzie OK.
Ona musi w Ciebie uwierzyć.
A i takie chwile też będą.

83

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Dzięki za kolejne słowa otuchy i rad. Tak jak mówiłem wcześniej, pozostaje mi tylko czekać na bieg wydarzeń. Jutro wracają z gór i mamy się spotkać, żeby omówić temat urodzin syna, które ma w piątek. Zobaczymy.

84

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM powiem Ci szczerze jak ja to widzę.
Po pierwsze, tak jak pisałes, że ten błysk w oczach ( to o czymś świadczy, że jeszcze Ciebie nie skreśliła, że pomimo wszystkiego coś do Ciebie czuje.
Moze nie wie dokładnie co, ale to jest.
Nie zapomnij, że wspólnie macie dziecko.
To jest bardzo ważny szczegół w życiu i wierz mi, że nie tylko dla Ciebie ale i dla niej.
Ja myślę, że teraz powinieneś zawinąć rękawy i wziąść się do roboty.
Ty musisz zacząć zdobywać ją na nowo.
Jak, to Ty wiesz najlepiej.
Wiesz co ją kręci, co lubi etc.
Ty masz w tym temacie przewagę i to dużą nad tym obiektem zauroczenia jej na rzecz tego trzeciego.
Zapewniam Ciebie, że on nie wie co i jak, on jeszcze błądzi.
Ty natomiast masz zacząć działać i przekonać ją w przeświadczeniu, że Ty jesteś najlepszy.
Powodzenia

85 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-12 08:23:42)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

A tak na marginesie, to moją rolą nie jest dawanie Ci otuchy, lecz wsparcie w celu ratowania rodziny.
Ja osobiście spłacam dług zaciągniety na tym forum.
Miałem w swoim życiu kiepską sytuację, nawet bardzo kiepską.
Takiego kopa i wsparcia nigdzie nie otrzymałem jak tu.
Owszem, nie ukrywam, że nadal walczę o nas juz prawie dwa lata, ale wcale tego nie żałuję.
Ponadto poznałem tutaj tyle wartościowych osób, że aż w to nie mogę uwierzyć.
Widzesz SM warto jest walczyć, warto posłuchać rad ludzi doświadczonych i po przeżyciach.
To są ludzie bardzo wartościowi i ja ich bardzo szanuję.
Natomiast nikt Ci nie powie co masz zrobić.
Ja mogę Ci powiedziec co sam bym zrobił będąc w Twojej sytuacji.
Ty będziesz sam musiał pojąć decyzję.
Ale pamietaj, że zawsze Ciebie będę wspierał, bo na to zasługujesz.
W dzisiejszym naszy codziennym życiu zawsze można się pogubić.
Ja też tak miałem.
Moja żona też już kilka razy chciała odejść.
Nie zrobiła tego, za co jestem jej wdzięczny.
Nie mam większego przyjaciela od niej.
Owszem denerwowały mnie takie sytuacje "bo ty to czy tamto".
Jak ja w drodze rewanżu möwiłem jej " a bo ty to", to był foch z jej strony.
Teraz po czasie wiem, że bez KOMPROMISU" w małżeństwie nie ma nic.
Każdy z nas ma swoje hobby, swoje potrzeby i zainteresowania.
Dlatego ja już jej nie ograniczam, a nawet wspieram w tym i dlatego jest znacznie lepij niż 2 lata temu.
Teraz rozmawiamy ze sobą cały czas, wychodzimy razem na zakupy ( nie lubię tego, nie znoszę, ale skoro ona to lubi to dlaczego nie mogę jej sprawić przyjemności?).
Wesz, ja po wielu latach dojrzałem do świadomości, że jestem ze swoją żoną po to, aby sprawiać jej przyjemność, po to aby czuła się szczęśliwa.
Wierz mi., to jest ciężka praca, ale ja tego chcę.
Chcę widzieć jej uśmich na buzi ( dla mnie to jest bezcenne).
Przemyśl to co napisałem i weź się do roboty.
Niech Twoja żona ponownie poczuje się kobietą.
Powodzenia

86

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Lexpar - czy Twoja żona Cię zdradzała?
Inne jest podejście do zdradzacza a inne do osoby, która się pogubiła.
A SM78 wyrosło już w chwili obecnej GIGANTYCZNE poroże. I to co proponujesz w tej chwili - moim zdaniem - jeszcze bardziej upodli autora, jeszcze bardziej oddalając go od żony.

87

Odp: Jak uratować małżeństwo?

rafatal - widać, jak mało znasz się na kobietach.. a szkoda, Mógłbyś się wiele nauczyć.
Nie każda, która przechodzi kryzys w związku wpada w ramiona innego mężczyzny.
Warto to zapamiętać.

88 Ostatnio edytowany przez rafatal (2014-08-12 08:40:48)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Betsy80 - zaskakujące, jak trudne bywa czytanie ze zrozumieniem.
Jakbyś uważnie prześledziła wątek to byś wiedziała, że jest ktoś "trzeci".

89

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Zaskakująco trudne, to prawda.

Ten "trzeci" jest najprawdopodobniej w jej głowie, zauroczyła się ale do niczego nie doszło a ona jest w kropce ze swoimi emocjami i życiem.
O jakim porożu więc mowa?

90

Odp: Jak uratować małżeństwo?

rafatal
z tym porożem, zdradzaniem, romansem, to bym się tak nie zapędzał. Moja żona, to nie ten typ kobiety, sory, ale tu ją muszę bronić. Pisałem wcześniej, że może być ten trzeci, ale tylko w jej głowie i ja o tym wiedziałem. Pod względem całej tej sytuacji, może rozważa/dąży do spotkania z nim na kawę i chce sprawdzić, jak to będzie. Nie mam żadnych 100% dowodów, że się z nim spotkała, że utrzymuje z nim jakiś kontakt, a uwierz mi, że trochę w tym temacie działam. Jest coś na rzeczy, ale na pewno nie na takim etapie, jak piszesz.

91

Odp: Jak uratować małżeństwo?

To jest Twoja interpretacja.
Fakt jest taki, że kobieta postawiła na szali życie swoje, swojego męża i co najważniejsze - swojego dziecka.
Dopóki "nie przejedzie" się na swoim nowym lovelasie to szanowny autor nie ma najmniejszych szans ze swoimi uczuciami. SM78 w jej sercu - na teraz - jest skreślony.
Decyzja co do przyszłości małżeństwa jest w rękach tego trzeciego - i takie są fakty.
Czołganie się przed zdradzaczem (czy to emocjonalnym czy fizycznym) nic nie zmieni.

92 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-12 09:17:13)

Odp: Jak uratować małżeństwo?
rafatal napisał/a:

Lexpar - czy Twoja żona Cię zdradzała?
Inne jest podejście do zdradzacza a inne do osoby, która się pogubiła.
A SM78 wyrosło już w chwili obecnej GIGANTYCZNE poroże. I to co proponujesz w tej chwili - moim zdaniem - jeszcze bardziej upodli autora, jeszcze bardziej oddalając go od żony.

No nie, autor wątku nie mówił tak do końca o zdradzie, przynajmniej fizycznej.
Dla mnie zdrada fizyczna przekreśla związek a zdrada emocjonalna ( dla wielu osób znacznie gorsza od fizycznej ) mnie by tylko zmobilizowała do działania.
Ja już jestem wiele lat po ślubie i też czasami jak widziałem piękne i atrakcyjne kobiety ( a takie są wszystkie) to też mnie coś w serduchu pikało. Ale żona dla mnie to jest kobieta która mnie zaufała i dlatego nie mogłem jej zawieść.
Czy ona mnie zdradziła? Tego nie wiem, ale jej ufam i to bezgranicznie.
To jest dla mnie najważniejsze-zaufanie. Szacunek dla niej i dla siebie.
Ona wie jakie mam podejście do zdrady.
Ona wie, że jak zdradzi to mnie już z nią nie ma.
Albo ja odchodzę, albo ona do kochanka.
Dlatego uważam, że lepiej powiedzieć swojemu partnerowi/ partnerce, żonie/mężowi, że to koniec, że jest ktoś trzeci a nie oszukiwać.
Gdybym ja był w takiej sytuacji to tak bym postąpił.
Dlatego w takim tonie są moje posty.

93

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Rafatal Ty chyba nie lubisz autora wątku, albo patrzysz na jego sytuację przez pryzmat swoich doświadzczeń.
Mówisz, że ma poroże ha, ha, ha,.
To powiedz mu żeby firmę budowlaną wynajął, która mu drzwi powiększy aby mógł wejść do pomieszczenia.
To nie jest tak, że jak coś w partnerstwie się je**e to oni partnerzy rzucają się na kochanków czy kochanki,.
Jeżeli tak to może lepiej późno niż wcale.
Ja nie chciałbym być w takim zwiazku.
Ty natomiast tak jak wcześniej pisałem masz większe problemy od SM78, więc daruj to sobie i weź się za siebie.
Jak masz problem to go opisz.
Ja wierzę, że nie zostanie bez odzewu.
Powodzenia

94

Odp: Jak uratować małżeństwo?
rafatal napisał/a:

To jest Twoja interpretacja.
Fakt jest taki, że kobieta postawiła na szali życie swoje, swojego męża i co najważniejsze - swojego dziecka.
Dopóki "nie przejedzie" się na swoim nowym lovelasie to szanowny autor nie ma najmniejszych szans ze swoimi uczuciami. SM78 w jej sercu - na teraz - jest skreślony.
Decyzja co do przyszłości małżeństwa jest w rękach tego trzeciego - i takie są fakty.
Czołganie się przed zdradzaczem (czy to emocjonalnym czy fizycznym) nic nie zmieni.

Kuźwa, WYROCZNIA się znalazła Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Rafatal ogarnij się i nie siej fermentu.

95

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Przestańcie się spinać, bo nie o to w tym chodzi. Ja przedstawiam fakty, a każdy ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie. I każdą wypowiedź szanuję i biorę pod "analizę".

96

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Lexpar proszę Cię - daruj sobie te prywatne wycieczki :-) Każdy z nas ma tu większe lub mniejsze problemy. Każdy ma swoją historię.
Ja wypowiadam się przez pryzmat swoich doświadczeń, obserwacji otoczenia oraz kilkudziesięciu historii z tego forum... ale najważniejsze - moje zdanie jest moim zdaniem, tak jak Twoje jest Twoim - każdy ma prawo do swojego.
Wiec proponuję wyluzować, nasze przepychanki naprawdę nie wniosą nic wartościowego do tematu.

97 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-13 08:23:56)

Odp: Jak uratować małżeństwo?
rafatal napisał/a:

Lexpar proszę Cię - daruj sobie te prywatne wycieczki :-) Każdy z nas ma tu większe lub mniejsze problemy. Każdy ma swoją historię.
Ja wypowiadam się przez pryzmat swoich doświadczeń, obserwacji otoczenia oraz kilkudziesięciu historii z tego forum... ale najważniejsze - moje zdanie jest moim zdaniem, tak jak Twoje jest Twoim - każdy ma prawo do swojego.
Wiec proponuję wyluzować, nasze przepychanki naprawdę nie wniosą nic wartościowego do tematu.

OK, ale proszę, nie wysuwaj idących za daleko wniosków.
Ja Ciebie dobrze rozumiem i wielki szacun dla Ciebie, tylko pomóżmy SM.
Niech będzie szczęśliwy.
A tak na marginesie to gdzie Ty widziałeś moje prywatne wycieczki Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
SM ma doła i walczy a Ty wbijasz mu nóż w plecy.
Czy tu o to chodzi?

98

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Widzisz - to co ja proponuję to też forma walki o związek.
Ja czytając historię SM78 widzę siebie sprzed roku... wiem, jakie błędy popełniłem, wiem co bym teraz zrobił inaczej.
Wiem też, jak poniżające jest proszenie się o czyjeś uczucia.

U mnie sprawa rozwiązała się w momencie, jak odciąłem się emocjonalnie od Żony, odetchnąłem psychicznie, zacząłem żyć...
Podczas przeszło pół rocznej walki, proszenia o szanse, ponownego zdobywania... coraz bardziej wpychałem Żonę w objęcia kochasia.
20 kg mniej i kilkadziesiąt siwych włosów więcej powiedziałem dość - nie to nie, spadaj do niego...
Wtedy okazało się, że koleżka tak naprawdę żartował i wiele rzeczy działo się tylko w głowie mojej Żony.
Ale to było 50/50... po szoku, żona szybko otrzeźwiała i włączyła się jednak do walki o małżeństwo.

99

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Ale mam mętlik w głowie. Znowu nie wiem, co mam robić. Dzisiaj się mamy spotkać (chociaż nie wiem, czy wypali, bo mówi, że nie chce i nie wie o której wrócą z wyjazdu i znając życie, zrobi tak, żeby do spotkania nie doszło). I teraz pytania: czy mam się zachowywać, obojętnie, tzn nie poruszać tematu naszej sytuacji, czy w końcu powiedzieć koniec i domagać się od niej jasności sprawy? Poradźcie, bo naprawdę nie chcę tego spieprzyć znowu, a sam nie daję rady.

100

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Nic nie mówić na ten temat.
Grzecznie zapytać jak się bawili i tyle.
Odpicować się, wypachnić i oczarować.
Zostawić ją w lekkiej konsternacji.
Nawet nie próbuj brać ją na litość.
Uwierz mi, ta metoda działa, jestem kobietą i wiem, co mówię.

101

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Nie wiem, czy w ogóle będę miał siły, żeby z nią rozmawiać, bo dzisiaj zadzwoniłem, o której wracają itd, głos miała taki, jakby chciała mnie zabić, obojętny i zimny. Najlepiej wcale by ze mną nie rozmawiała, bo nie chce jej się słuchać o tym samym znowu, więc mówię, że są moją rodziną nadal i mam prawo zadzwonić i dowiedzieć się co u Was i nie robię tego często, więc niech się ogarnie, uśmiechnie i tyle. Zaprosiłem na obiad, jeżeli nie będą robić sami przed wyjazdem. Ale mam jakieś dziwne przeczucie dzisiaj, że jak się spotkamy, to coś się wydarzy sad I do tego jeszcze dzisiaj 13-ty.

102

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Popieram Betsy80.
Tak jak Ci pisałem wcześniej.
Pierś do przodu, jak potrzebujesz to weź sobie coś na uspokojenie.

103

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Ogólnie od rana czuję jakiś niepokój "w środku". A przez ostatnie 3 dni było normalnie. Zero stresu, nerwów.... i znowu zaczyna się.

104

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

Ogólnie od rana czuję jakiś niepokój "w środku". A przez ostatnie 3 dni było normalnie. Zero stresu, nerwów.... i znowu zaczyna się.

Taką huśtawkę niestety będziesz miał cały czas.
Pamiętaj, cokolwiek się stanie wyjdziesz z tego silniejszy.
Trzymam za Ciebie kciuki.

105

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Wiem, że wyjdę z tej sytuacji silniejszy, jakkolwiek się ona zakończy, ale wolałbym tą siłę okazywać, będąc na co dzień z synem i żoną.
Posłuchałem Twojej rady i pierwszy raz w życiu zrobiłem wycieczkę do apteki, po coś na "rozluźnienie". Idę szorować okna, które zacząłem myć w sobotę, ale niestety nie skończyłem wink  zawsze jakieś zajęcie

106

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Witam, dodam od siebie:

Huśtawka jest wykańczająca wiem coś o tym  smile , ale od momentu kiedy wewnętrznie zaakceptujesz że może już nie będziecie razem, taka mała projekcja że istniejesz na płaszczyźnie życia sam lub z kimś innym, to zewnętrznie będziesz się prezentował tak, że zmieni się tyle, że więcej poświęcisz na własne życie. Otrząśniesz się choć na chwilę z tych wszystkich przytłaczających myśli, a jak głowa się przewietrzy to łatwiej do niej wpadnie coś pozytywnego. Łatwo mówić. bardzo trudno to osiągnąć. Ja osobiście walczyłem z tą radą którą dawali mi wszyscy, na forum , w pracy , w rodzinie itp. Nadal gdzieś myślę że mógłbym ze swoją już na 100% byłą żoną spróbować żyć razem, ale nie jest to już jedyna opcja która mogła by mnie uszczęśliwiać. Na razie już 5 tydzień jestem ze swoimi chłopakami i może tylko z 3 razy na tydzień o niej pomyślałem. smile

107

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Kiedyś czytałem, ze duży odsetek _rozwodników_ wraca do siebie po jakimś krótszym lub dłuższym czasie. Życie jest zagadką...

108

Odp: Jak uratować małżeństwo?

No i po spotkaniu i rozmowie. No i pozamiatane sad
Nie chce ze mną być i kropka. I nie ma na to wpływu nic i nikt. Po prostu, nie wyobraża sobie być z kimś, do kogo nic nie czuje. Wiem jedno, że to co pisałem wcześniej, że jakbym znalazł się tu wcześniej, inaczej by dzisiaj to wyglądało. Okazało się, że te nasze wspólne spotkania, te na których czułem się bardzo dobrze i czułem, że ona ma to samo, to była próba z jej strony, test, że może jednak coś się w niej przełamie. I spuentowała ten okres: przyniosło to odwrotny skutek, niż zamierzała sad A mi się wydawało, że wtedy było dobrze, że pokazałem swoje zmiany, to, że potrafię jednak, że może być dobrze.... ale nie.
I rację mają osoby, które wręcz narzucają odsunięcie się na jakiś czas, bo to jest jedyny sposób. No ale ja myślałem inaczej, tzn. nie wiedziałem o tym i byłem przekonany, że tylko bliskością i pokazaniem siebie, jako innego człowieka dam radę obudzić w niej wiarę. Ale przegrałem. Mam nadzieję, że na moich błędach będą uczyć się inni. Amen

109

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM78
Miej oczy i uszy szeroko otwarte, na 99% jest ktoś, kobiety i mężczyźni nie dochodzą w próżnię a ich uczucia nie wygasają z dnia na dzień. Wiem, ze to niczego nie zmieni, ale przynajmniej będziesz wiedział, ze to nie Ty zawiniłeś bo nawet jeśli kryzys był w małżeństwie to należy go wspólnie rozwiązać, a nie chodzić na boki. Trzymaj się Stary, przynajmniej wiesz na czym stoisz.

110

Odp: Jak uratować małżeństwo?

No właśnie, co to zmieni? Nic. Ale ja jeszcze nie pasuję do końca, tylko muszę to wszystko przemyśleć.

111 Ostatnio edytowany przez rafatal (2014-08-14 07:45:29)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Wiesz, tak naprawdę - tak jak pisze Stokrotka - zyskałeś coś bardzo cennego.
Wiesz na czym stoisz - a to już bardzo dużo.
Ostatni czas żyłeś w zawieszeniu - czyli nie żyłeś.
Teraz krok po kroku zacznij odbudowywać swoją wartość.

Pamiętaj, tak naprawdę przegrałeś bitwę, ale walka o Wasze małżeństwo cały czas trwa.

Zobaczysz, żona prędzej czy później przejedzie się na nowym koledze... wtedy - być może - znajdzie troszeczkę ciepła dla Ciebie...
ale czy Ty ją wtedy będziesz chciał?

Buduj swoje życie na dobrych kontaktach z synkiem i na dbaniu o siebie.

Jeszcze apropo braku uczucia. Moja żona w momencie mojej walki o nasze małżeństwo czuła do mnie obrzydzenie, drażnił ją mój dotyk, wtedy na pewno mnie nie kochała smile
Jej pozytywne uczucia do mnie zostały wymiecione i zakopane bardzo głęboko.
Po przeszło roku od tamtego czasu ja czuję, że ona mnie bardziej kocha niż ja ją... dopóki oddychacie wszystko jest możliwe, więc tak naprawdę nie trać nadziei.

112

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Wiem, że teraz tylko czas, czas i jeszcze raz czas...
Ja teraz odpuszczam całkowicie, zero telefonów, spotkań z mojej strony, zero narzucania i będzie wiedziała o moim istnieniu tylko z relacji syna.  Oczywiście, jeżeli będzie potrzebowała pomocy z czymś, to jej udzielę, ale tylko tyle. Znikam po prostu. Najchętniej to bym wyjechał, gdzieś daleko, ale wiadomo, nie da się.
Oczywiście dla mnie to nie jest definitywny koniec, bo ja nie potrafię się odkochać z dnia na dzień, tak jak ona. Dla mnie koniec będzie wtedy, gdy jednak ktoś się pojawi obok niej. Na takie rzeczy nie znajduje przebaczenia.

113

Odp: Jak uratować małżeństwo?
rafatal napisał/a:

Wiesz, tak naprawdę - tak jak pisze Stokrotka - zyskałeś coś bardzo cennego.
Wiesz na czym stoisz - a to już bardzo dużo.
Ostatni czas żyłeś w zawieszeniu - czyli nie żyłeś.
Teraz krok po kroku zacznij odbudowywać swoją wartość.

Pamiętaj, tak naprawdę przegrałeś bitwę, ale walka o Wasze małżeństwo cały czas trwa.

Zobaczysz, żona prędzej czy później przejedzie się na nowym koledze... wtedy - być może - znajdzie troszeczkę ciepła dla Ciebie...
ale czy Ty ją wtedy będziesz chciał?

Buduj swoje życie na dobrych kontaktach z synkiem i na dbaniu o siebie.

Jeszcze apropo braku uczucia. Moja żona w momencie mojej walki o nasze małżeństwo czuła do mnie obrzydzenie, drażnił ją mój dotyk, wtedy na pewno mnie nie kochała smile
Jej pozytywne uczucia do mnie zostały wymiecione i zakopane bardzo głęboko.
Po przeszło roku od tamtego czasu ja czuję, że ona mnie bardziej kocha niż ja ją... dopóki oddychacie wszystko jest możliwe, więc tak naprawdę nie trać nadziei.

Rafatal wielkie Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Jesteś bardzo rozsądny facet i mądrze piszesz.
Nikogo nie można zmusić do kochania, tym bardziej jak jest ktoś trzeci i zgadzam się ze Stokrotką.

114

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Brakuje mi jej widoku, brakuje mi jej głosu... widok można powiedzieć, że w jakimś stopniu jest... ekran monitora...zaczynam znowu wariować... dlaczego te życie jest takie okropne? dlaczego tak jest? dlaczego nie można cofnąć czasu? dlaczego nie można zmienić teraźniejszości, tak jak by się chciało? dlaczego to wszystko jest takie trudne i pogmatwane? dlaczego?

115

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

...dlaczego?

By było ...ciekawiej? Byś nie popadł w marazm? Byś znów zaczął szukać? Byś znów w siebie - dzięki komuś - uwierzył? Byś odnalazł - znów - sens swego isnienia? Wątpię, aby takie "odpowiedzi" Cię uspokajały, ale to jedyne, jakie mogę zaoferować z własnego doświadczenia...
Trzymaj się facet i nie załamuj smile

116

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM78
Tęsknisz ale za tym kim była, nie za tym kim jest teraz. Teraz jest już zupełnie inną kobietą, tamta odeszła i im szybciej się z tym pogodzisz tym będzie łatwiej.

117

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Nie wiem, czy jest kimś innym w 100%. Jest na pewno zagubiona. Patrzę na nią i widzę żal, smutne oczy, jakieś myśli, nie wiem jakie do końca, bo nie odpowiada, ale po 3 sek zastanawiania coś mówi, ale czy to, o czym akurat myślała? Czy kłamie i mówi coś innego? Czy brakuje jej sił, żeby coś powiedzieć, coś co siedzi w jej głowie? Tak, powinienem to zakończyć i powiedzieć koniec, bo może na to czeka, ale ja nie potrafię, nie przejdzie mi to przez usta.

118

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM78
żal, smutek, zagubił/a się, może...ale to jest dorosła osoba, podjęła pewne, świadome decyzje. Wiesz, ja tez myślałam, ze mój ex mąż to biedny miś, który się zagubił, teraz już wiem, że jego działanie było świadome i wyrachowane, myślał tylko o sobie, mnie tam nie było, po prostu nie istniałam. Żal w jej oczach, możliwe, ale nie żal Ciebie czy małżeństwa ale bardziej żal nad tym co było stabilne.

119

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Rozumiem, o czym piszesz, ale nie mogę tego dopuścić do swojej głowy... ale chyba muszę w końcu.

120 Ostatnio edytowany przez rafatal (2014-08-15 20:55:49)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Stary, świetnie Cię rozumiem... pustki, którą masz teraz NIC Ci nie zastąpi.
Każde słowa pocieszenia działają zapewne na Ciebie drażniąco... ale zaufaj mi... i dla Ciebie zaświeci słońce.
Poczytasz swoje posty za pół roku i będziesz z niedowierzaniem patrzył, że to Ty napisałeś.  :-))

121

Odp: Jak uratować małżeństwo?
rafatal napisał/a:

Stary, świetnie Cię rozumiem... pustki, którą masz teraz NIC Ci nie zastąpi.
Każde słowa pocieszenia działają zapewne na Ciebie drażniąco... ale zaufaj mi... i dla Ciebie zaświeci słońce.
Poczytasz swoje posty za pół roku i będziesz z niedowierzaniem patrzył, że to Ty napisałeś.  :-))

Jak to przeczytałem, to pierwszy raz, od jakiegoś czasu się roześmiałem smile mam nadzieję, że to dobrze smile

122

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Tak zapytam jeszcze, czy to jest normalne, bo nikt mi nie chce wierzyć. Czy serce może nie bić? Kiedyś, jak się stresowałem, byłem podniecony czymś, zdenerwowany, to waliło, tak, że "wylatywało" z klatki piersiowej. Teraz, nawet jak przyłożę rękę, to nie czuję, że ono jest, że bije.

123

Odp: Jak uratować małżeństwo?

może to stan twoich emocji tak zmienia bicie twego serca?

124

Odp: Jak uratować małżeństwo?

No emocji mam obecnie zero, chyba, że tylko mi się tak wydaje. Nie wiem, co jest z moim organizmem, ale jeszcze nigdy tak nie miałem. To takie dziwne uczucie, taka pustka w środku, tak, jakbym już nie nie miał nic.

125

Odp: Jak uratować małżeństwo?

SM78
wiesz każdy przeżywa inaczej,  ja czułam jakbym umierała. Budzilam się z jedną myślą i kladlam sie z ta samą.

126

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Są ta­cy, którzy uciekają od cier­pienia miłości. Kocha­li, za­wied­li się i nie chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, ni­komu po­magać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w sobie.
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca.

127

Odp: Jak uratować małżeństwo?

I kolejny week za mną. Czas spędzony w domu, przy piwie i rozmyślaniu, przy piosenkach, które kiedyś coś dla nas znaczyły, oglądaniu zdjęć, wspominaniu o dobrych i złych momentach z przeszłości. I szczerze, pierwszy raz od dłuższego czasu nie myślałem, co ona teraz robi. Dzisiaj praktycznie nie przespana noc. I nie wiem, czy to normalne w tej fazie, ale zaczyna mi chyba coraz mniej zależeć sad A chyba tego nie chcę.

128

Odp: Jak uratować małżeństwo?
SM78 napisał/a:

I nie wiem, czy to normalne w tej fazie, ale zaczyna mi chyba coraz mniej zależeć sad A chyba tego nie chcę.

Normalne. Myślę, że jeszcze przyjdą momenty, że znowu będzie zależeć i tak w koło. Aż w końcu przestanie całkiem.

129 Ostatnio edytowany przez devil70 (2014-08-18 11:03:04)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

Sm78 jesteś cipka j jak większość facetów uzalasz się nad sobą lubisz jak ludzie ci wspolczuja choć i tak nic z tych odpowiedzi nie bierzesz do siebie. Zamiast stać się mężczyzną ty cały czas bladzisz jak ten pies zostawiony w lesie, bez pana, sam itd, prawdopodobnie nawet nie wiesz jak to być mężczyzną bo ich jest bardzo mało, weź się w końcu za siebie i przestań relacjonować swoje weekendy tudzież odczucia, widać że zamiast być szczęśliwy sam ze sobą ty opierają swoje szczęście na drugiej osobie, czyli jesteś bluszczem i to na tyle.....


Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uświadomiłem sobie,
że emocjonalny ból i cierpienie są tylko ostrzeżeniem dla mnie,
żebym nie żył wbrew własnej prawdzie.
Dziś wiem, że to się nazywa
AUTENTYCZNOŚCIĄ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem,
jak żenujące jest dla innych, gdy narzucam im własne pragnienia,
wiedząc, że ani nie nadszedł odpowiedni czas,
ani tamta osoba nie jest na to gotowa,
nawet jeśli byłem nią ja sam.
Dziś wiem, że to się nazywa
SZACUNKIEM DO SAMEGO SIEBIE.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie,
przestałem tęsknić za innym życiem i mogłem dostrzec,
że wszystko wokół mnie stanowi zaproszenie do rozwoju.
Dziś wiem, że to się nazywa
DOJRZAŁOŚCIĄ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem,
że zawsze i we wszystkich okolicznościach
jestem we właściwym momencie i we właściwym miejscu
i że wszystko, co się dzieje, jest właściwe.
Od tamtej pory mogłem być spokojny.
Dziś wiem, że to się nazywa
WEWNĘTRZNĄ PEWNOŚCIĄ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie,
przestałem ograbiać się z wolnego czasu
i przestałem tworzyć kolejne wielkie plany na przyszłość.
Dziś robię tylko to, co sprawia mi radość i przyjemność,
co kocham i co sprawia, że moje serce się uśmiecha.
I robię to na swój sposób i we własnym tempie.
Dziś wiem, że to się nazywa
RZETELNOŚCIĄ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uwolniłem się
od tego wszystkiego, co nie było dla mnie zdrowe.
od potraw, ludzi, przedmiotów, sytuacji i od wszystkiego,
co wciąż odciągało mnie ode mnie samego.
Na początku nazywałem to "zdrowym egoizmem"
Ale dziś wiem, że to
MIŁOŚĆ DO SAMEGO SIEBIE.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie,
przestałem chcieć zawsze mieć rację.
Dzięki temu rzadziej się myliłem.
Dziś wiem, że to się nazywa
SKROMNOŚCIĄ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie,
wzbraniałem się przed życiem w przeszłości
i troską o własną przyszłość.
Teraz żyję chwilą, w której dzieje się WSZYSTKO.
Żyję więc teraz każdym dniem i nazywam to
DOSKONAŁOŚCIĄ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uświadomiłem sobie,
że moje myślenie może uczynić ze mnie chorego nędznika.
Kiedy jednak zwróciłem się do sił mojego serca,
mój rozum zyskał ważnego wspólnika.
Ten związek nazywam dziś
MĄDROŚCIĄ SERCA.

Nie musimy już się obawiać sporów,
konfliktów i problemów z samymi sobą i z innymi,
ponieważ nawet gwiazdy wpadają na siebie, tworząc nowe światy.
Dziś wiem, że
TO JEST WŁAŚNIE ŻYCIE!

130 Ostatnio edytowany przez SM78 (2014-08-18 13:03:34)

Odp: Jak uratować małżeństwo?

No sory, ale po to jest forum, żeby na nim pisać. Mam problem, więc go opisuję, zadaje pytania, jestem wdzięczny ludziom za wypowiedzi, bo sam nie potrafię sobie z tym poradzić. Taki już jestem. Zwał jak zwał. Nie ogarniam całej tej sytuacji i tyle.

Edit:
tekst, który dorzuciłeś po edycji, ma w sobie dużo prawdy i tak powinno być. Tylko jeszcze, żeby było to takie łatwe.

Posty [ 66 do 130 z 370 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak uratować małżeństwo?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026