Ale czego nie moge przezyc......nie ma znaczenia ze zmarnowal mi 18 lat zycia...ze w moich oczach jest kim jest.....najwazniejsze zeby inni nie wiedzieli.........to boli mimo wszystko....
Podobne tematy
beta
BINGO. U mnie też to zadziałało.
beta
nie ma znaczenia co było kiedyś ważne co jest teraz. Masz nowe życie, dziękuj że w porę się uratowałaś.
Tesciowie przyjechali i przy nich pękł calkiem...przyznal sie do wszystkiego az bylam zszokowana...byly lzy..tesciowa plakala i prosila mnie mimo wszystko zebym dala mu szanse bo on sie WYLECZY........a teść ze łzami w oczach mowi " ale zadaliscie nam cios"....ZADALISCIE???????........ale generalnie skoro sam sie przyznal i juz ktos wie wszystko to jest szansa ze bede miala spokoj i tylko to sie liczy.......tesciowa jest fanatyczka religijna i pyta mnie MNIE czy ja kogos mam?????!! I ze nie moge sobie ukladac zycia z kims innym bo to grzech!!! Wiec ja jej na to ze za zatajenie czegos takiego dostane rozwod koscielny i prosze bardzo nie bedzie juz grzechu:) a ona ze no tak ale wtedy bedzie slub uniewazniony i bede miala nieslubne dzieci.....nie wiem czy smiac sie czy plakac....zapytalam ja wiec czy chcialaby takiego zięcia dla swoich corek.....nie potrafila odpowiedziec na to pytanie
.tesc milczal......
Teściowie są w szoku. Za jakiś czas im przejdzie i zaczną bronić synusia, więc i na to się nastaw. Twój jm jest totalnym popaprańcem, słowo daję. Czytam twój wątek, ale postanowiłam się nie wypowiadać, bo doradców masz dość i rady są mądre, ale to o teściach... Teściowa to naprawdę obłudna baba jakich mało! I w dodatku wiedza z zakresu religii na żenującym poziomie. Twoje dzieci nie będą nieślubne, to tak nie działa. Tak samo jak seks w trakcie małżeństwa, które zostało nieważnie zawarte nie jest grzechem - bo ty nie byłaś świadoma tego, że związek nie jest ważny. Ale nie ważne. Dobrze, że masz wszystko nagrane i że jm się zgodził na rozwód z orzekaniem. Teraz tylko pozew i rozprawa, a potem będziesz wolna. Dasz radę, pozbierasz się, wierzę w ciebie.
Wlasnie...z tym sie musze liczyc....jak ochloną beda naciskac na kolejna szanse dla niego.....ciekawe czy od swojej corki w takim przypadku tez by tego wymagali....ech...zobaczymy bo jutro chca wleciec do mnie....a tatus po pracy umowil sie z synem na ogladanie filmu na DVD....planuje w tym czasie jechac sobie na silownie...oby mi sie udalo...
czytam twój watek - masz siłę dziewczyno...
barujesz się z życiem
widać światełko w tunelu, cieszy mnie to
różnie nam się układa - tobie właśnie tak, najważniejsze pomimo ... żyć i starać się cieszyć nawet drobiazgami, cieszyć zwyczajnie, że się żyje ...
" ... ważne te dni, które jeszcze przed nami ..."
Beta , jeszcze nie gratuluję .. bo może być różnie .
Trzymaj wszystkie dowody i jak co to nie odpuszczaj.
Dobrze że teście poznali prawdę, jakby Pan chciał zmienić zdanie ich powołasz na świadków.. raczej nie będą kłamać ...lub będzie im to źle szło.
Dobrze zrozumiałam - mąż się wyprowadził ?? szybko .
Coś mi tak za łatwo zmienia zdanie... miej rękę na pulsie.
Trzymaj się !
Tez boje sie ze to zbyt piekne zeby bylo prawdziwe ale tez nie zrobil tego za darmo....w zamian za to ma moje milczenie dla opinii otoczenia i...dzialke nad rzeka.....ale moj spokoj jest bezcenny wiec nie martwi mnie to...
Nie bylo tesciow tak jak zapowiadali ze wpadna do wnukow...nie bylo tatusia tak jak umawial sie z synem na film...nawet nie zadzwonil....pojechalam sobie na silownie, teraz wracam, ciekawe co zastane w domu...
Nie bylo tesciow tak jak zapowiadali ze wpadna do wnukow...nie bylo tatusia tak jak umawial sie z synem na film...nawet nie zadzwonil....pojechalam sobie na silownie, teraz wracam, ciekawe co zastane w domu...
Powodzenia ![]()
Byl...przyjechal o 20.....daje mu jeszcze max czas do konca roku potem juz nie bedzie mial czasu nawet o tej 20... ale taaak mu sie rozchodzilo o dzieci........ale ok ja mu praw nie ograniczam......zobaczymy....
Troche przyznal sie tez bratu co jest przyczyna rozwodu...troche bo do kochanki i dziwek....do reszty nie mial odwagi...........ogolnie wiadomo on jest winny ale brat jak to brat ....chce go usprawiedliwic.....ale w pewnym momencie mowi do mnie tak.." najgorzej jak Ty teraz trafisz na jakąś szumowinę".......zapytalam go czy moge trafic na wiekszą szumowinę niz teraz.....co jeszcze moze mi zafundowac jakis obcy facet a czego nie doznalam od ojca swoich dzieci?.......nie potrafil odpowiedziec na to pytanie.....a jeszcze przeciez nie wie o wszystkim!......dziekuje za troske ale gorzej to raczej juz nie trafie..tak mysle
...
Trzymam kciuki za pomyślny koniec ..tak jak ustaliłaś.
Pozdrawiam
Dzisiaj wspólne oglądanie filmu z synem w środe kino w sobote zoo......co za częstotliwość to więcej niż przez ostatnie kilka lat........
beta
stara się, wiesz w sądzie powie że jest kochającym ojcem i wydaje kasę na syna.
Bo to taka rywalizacja z jednej strony-kto tu może okazać się lepszym-mama czy tata. Z drugiej strony małe wyrzuty sumienia, a więc trzeba zrekompensować.A po trzecie-zabieranie dzieci to "badanie" co u mamy:) Po czym częstotliwość ustanie, bo nie będzie miał czasu na własne duuużże potrzeby. Bylebym jednak się myliła.
No ja jestem tego pewna ze nie bedzie mial tego czasu....jak tylko sie upewni ze nie ma do mnie powrotu....
Wlasnie na swiatło dzienne wychodza kolejne fakty......okazuje sie ze fundowal ekskluzywne wakacje w mega drogim SPA ...JEJ , JEJ DZIECKU i JEJ MATCE.....a dla mnie i dzieci pensjonat bo...za drogo.....do tego wiem juz na 100% ze zyl z nia 12 lat..!!....do tego przez ostatnie 4 lata kiedy go zostawila( byl dla mnie chamski i opryskliwy pewnie z tego powodu).... na swoich balangach i pewnie nie tylko.....brał prochy..........Boze czy jest cos co ten czlowiek nie robil?????? Nie moge uwierzyc ze to wszystko mnie dotyczy....jak bardziej do mnie to dociera to zaczyna mnie mdlic.....mam fizyczne prawdziwe mdlosci.....szczegolnie w nocy....
Mam nadzieje, że rozwód będzie z orzekaniem o winie, a kochankę powołasz na świadka... ?
Swoją drogą, jeżeli masz jakieś dokumenty potwierdzające "rewelacje" o których piszesz, to zbieraj je skrupulatnie. Nie zechcesz, to dowodów przy rozwodzie nie wykorzystasz ale lepiej, żebyś je miała... Jestem przekonana, że Twój mąż będzie próbował odwrócić kota ogonem i winą za rozpad małżeństwa obarczyć Ciebie...
Mam nagrane jak sie do wszystkiego przyznaje....tak...zazadalam orzeczenia jego winy....niby sie zgadza ale licze sie z tym ze zmieni zdanie.....dam wtedy nagranie i powolam ją...nie bede miala zadnych oporow po tym co mi zrobil
...
Wydaje mi się, iż on wciąż sądzi, że uda mu się wszystko załagodzić...stąd też to przyznawanie się do winy i "sypanie głowy popiołem". Przypuszczalnie jego zmiana frontu nastąpi gdy dotrze do niego wreszcie, że nie zmienisz decyzji. Wtedy najprawdopodobniej nie będzie przebierał w środkach i metodach, żeby się ratować... Tak myślę... obym się myliła ![]()
Ja tez tak mysle....dlatego czekam z niecierpliwoscia na sprawe...zeby zdazyc zanim on sie połapie.....
A do historii rachunku z którego mąż finansował kochankę masz szanse dotrzeć ? Masz teraz jeszcze trochę czasu, żeby pozbierać niezbędne dowody. Tak jak pisałam... nie zechcesz, to ich nie wykorzystasz ale lepiej żebyś miała tych dowodów jak najwięcej. Ja swoich nie wykorzystałam ale fakt, że je miałam w pewnym momencie bardzo mi pomógł. Eks poznał tylko "próbkę" tego co posiadałam ale to wystarczyło, żeby spuścił z tonu...
Placil zawsze gotowka ale spokojnie to co mam nagrane wystarczy zeby spuscil z tonu....mam tez dzialki z podzialu majatku na ktorych mu baaardzo zalezy.....ja rozdaje karty i on dobrze o tym wie....po prostu szokiem jest dla mnie z kim ja zylam tyle lat....cala mlodosc zmarnowana...czy jest szansa na nowe zycie jeszcze z kims?? teraz??......
By zacząć coś nowego, musisz zakończyć ten związek. Daj sobie czas na odetchnięcie, odchorowanie , a ktoś z czasem na pewno się znajdzie. Nie szukaj nikogo by załatać rany po mężu, to nic nie da!
Szkoda ze zawsze bylam taka lojalna..zaluje teraz bo nikogo przy mnie nie ma, zostalam z tym wszystkim sama a tak to chociaz mialabym jakies meskie ramie.....wiem ze nie ma co na sile teraz szukac bo to bedzie pomylka...tak pytam czy w ogole teraz po tym jak bylam az tak oszukiwana bede w stanie zaufac ? A moze znowu trafie na szumowine? Moze tylko takich przyciagam....
.
beta, nie przeceniaj tego męskiego ramienia, to takie złudne... o czym przekonałaś się już sama
Spokojnie poradzisz sobie bez tego wsparcia... Ponadto nie zastanawiaj się, aż tak bardzo nad ewentualnymi przyszłymi związkami, bo może dojdziesz do wniosku, że żaden związek już ci nie jest potrzebny. Tak na przykład stało się ze mną... ![]()
Kogos uczciwego to bym kiedys chciala ale tak jak mowisz o zwiazku jako zwiazku to raczej nie ma mowy.....a moj pan byl wczoraj u dzieci i znow uslyszalam ze cala afera jest dlatego ze poznalam prawde! On w ogole nie czuje ze rozwod jest z powodu tego co robil i kim jest! Nie pa problemu z tym ze zdradzal i oszukiwal notorycznie przez 18 lat! Jedyny problem to ze ja poznalam prawde.....on nie jest zdolny do empati ani wyzszych uczuc ...
160 2014-08-08 11:45:21 Ostatnio edytowany przez Volver (2014-08-08 11:47:06)
Nie bój nic... jeszcze nie raz ta chłopina zaskoczy Cię swoim odbiorem rzeczywistości...i interpretacją waszego pożycia
Powoli w "nowym życiu" wszystko się ułoży. Będziesz jeszcze szczęśliwa ![]()
Volver:) oby bylo tak jak mowisz, ta nadzieja zyje...ze bede szczesliwa jeszcze....
beta, nie przeceniaj tego męskiego ramienia, to takie złudne... o czym przekonałaś się już sama
Spokojnie poradzisz sobie bez tego wsparcia... Ponadto nie zastanawiaj się, aż tak bardzo nad ewentualnymi przyszłymi związkami, bo może dojdziesz do wniosku, że żaden związek już ci nie jest potrzebny (...)
Pięknie napisałaś Volver. Pierwsze zdanie bardzo prawdziwe. Czasem lepiej liczyć na siebie niż na męskie ramię ![]()
Beta-rozmyślasz o czymś nowym, bo brakowało Ci bliskości i normalności w tym związku. Bo obecnie czujesz się pewnie zagubiona mimo wszystko w zastanej rzeczywistości. Ale odnajdziesz się w tym, zobaczysz. Daj sobie czas ![]()
Ja jestem po rozwodzie, spotykam się już rok z facetem, ale nie jestem do końca przekonana czy jest mi to potrzebne. Nauczyłam się żyć sama z dzieckiem i tak mi najlepiej.
Zyc z dziecmi to tak jak mowisz ale wlasnie miec tak kogos zeby moc spotkac sie, wyjsc razem itp ...tez dzisiaj sie tak zastanawialam ze w sumie to ja nie wiem jak to jest jakie to uczucie miec mezczyzne ktory naprawde kocha....nie wiem czy bedzie mi dane kiedys to poczuc i o to mam najwiekszy zal do mojego meza..ze ukradl mi moja mlodosc..
beta... nie rozmyślaj i niczego nie żałuj ! Takie myślenie nie ma sensu. Wyciągnij tylko z tych "niemiłych" doświadczeń właściwe wnioski, a wszystko się ułoży. Wszyscy mamy za sobą bagaż mniej lub bardziej ciężkich przeżyć... Ponadto uwierz mi, że młodość jest przereklamowana
Jestem pewna, że teraz wyglądasz korzystniej niż dwadzieścia lat temu... Już nie eksperymentujesz z fryzurami i ubiorem, bo wiesz w czym najkorzystniej wyglądasz. Masz odpowiednie środki na dobre jakościowo kosmetyki i ubrania... Ile masz lat ? 40 ? I już myślisz, ze młodość masz za sobą...no, proszę Cię... ![]()
Noo 40, ale wszyscy ktorzy mnie otaczaja sa mlodsi ode mnie i to troche przytlaczajace jest szczegolnie kiedy zaczyna sie patrzec inaczej...juz w przyszlosc.....sama jestem ciekawa jak to bedzie...tak dzisiaj sobie jechalam samochodem wracajac do domu i jakis taki smutek mnie naszedl na to wszystko....na to moje zycie teraz ale na szczescie zaraz przyszla refleksja ze przeciez lepsze to niz zycie z mezem ktory umawia sie z gejami w hotelach czy tez mieszkaniach........musze stale sobie o tym przypominac zeby nie nabrac sie ani przez sekunde widzac jego bolesna mine i krokodyle łzy....
z czasem się poukłada...
nie od razu - potrzeba czasu
zakończ to małżeństwo, ochłoń, uporządkujesz sobie świat na nowo
nic na siłę, samo przyjdzie ... ![]()
Mam taka nadzieje:)
168 2014-11-21 22:11:47 Ostatnio edytowany przez renatafbm (2014-11-21 23:56:05)
Ciekawe na ktorym forum BETA truje wszystkim,jest już chyba wszedzie.Swoją smetna opowiesc na kazdym portalu opowiada w czesciach-mniej wiecej dwa miesiące .Zaczęła na psych.......e od tego,ze podrywal ja kierowca.Jak się czyta jej opowiesci mam wrazenie,ze kobieta pisze scenariusz do brazylijskiej opery mydlanej.Ma fantazję,trzeba przyznac.I o ile ten maz w ogole istnieje,to na kazdym forum jest z inna przypadłoscia.Ciekawe,gdzie gosci teraz Beta i w jakiej roli wystepuje jej mąż,bo tu jest gejem.