Witajcie kochani,
Wcześniej już rozpisywałam się na temat mojego małżeństwa. Mąż stosował wobec mnie przemoc psychiczną i fizyczną. W końcu nie wytrzymałam i złożyłam pozew o rozwód. Mamy za sobą pierwszą rozprawę na której sąd stwierdził, że dalej jest między nami więź gospodarcza i zawiesił postępowanie na pół roku. Od tego czasu powiedziałam mężowi, że od teraz będzie tak, że ja gotuję i robię posiłki dla siebie i dzieci, a on dla siebie i że razem nie spędzamy czasu z dziećmi tylko osobno.
Moim dzieciom też wytłumaczyłam, że już nie kocham tatusia i nie będziemy razem i od teraz dzieci będą spędzały czas albo z mamą albo z tatą. Dzieci to zaakceptowały. Niestety po kilku tygodniach mąż zaczął nastawiać je przeciwko mnie i zaczął robić na przekór.
Gdy młodszy syn poprosił mnie żebym się z nim pobawiła, ja jak zwykle poszłam do niego i chciałam się z nim pobawić. Nagle mąż przychodzi i mówi, że wszyscy razem się pobawimy. Syn szczęśliwy powiedział- taaak. Ja potem synkowi wytłumaczyłam, że będzie się bawił z mamusią albo z tatusiem i jeżeli tata chce się z nimi pobawić, to ja poczekam aż skończą i potem się z nim pobawię. Na co mój mąż powiedział synowi, że on się będzie z nim bawił jak mama się z nami pobawi. Syn mu wtedy powiedział "ale mama nie chce się z nami bawić" na co mój mąż " no widzisz jaka jest mama, ona jest zła". Mówił przy dzieciach że jestem straszna, że chcę rozwalić rodzinę, a on jako tatuś chce żebyśmy byli wszyscy razem.
Zaczął przy tym wszystkim grać im na uczuciach. Jest mi z tym ogromnie źle, bo on kompletnie nie patrzy na ich emocje.
Gdy chcę się z nim dogadać odnośnie weekendów, że w jeden dzień ja z nimi będę spędzać czas, a w drugi dzień on z nimi. On zareagował, że jak chcę spędzać czas z dziećmi to tylko w domu. Bo weekend jest od tego żeby spędzac czas z rodziną.
Jeszcze z obiadami, gdy robiłam dzieciom kluski i dałam je im na talerz. Tata powiedział, że nie ma obiadku i jest głodny, jeśli zostanie im troszkę z obiadku to żeby mu dali i dzieci specjalnie zostawiły dla taty po 2 kluski z talerza.
To co teraz się dzieje w domu jest straszne, mąż w niczym się nie chce ze mną dogadać, jest przy tym złośliwy i próbuje mi ograniczać kontakty z dziećmi sam na sam.
Czy ktoś może był w podobnej sytuacji? Szukam jakiegokolwiek wsparcia, bo czuję że już nie mogę wytrzymać.