netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

115 odpowiedzi6 901 wyświetleńzałożony przez _gusiaczek_, 26.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 116 z 116 ]

66 Ostatnio edytowany przez Rysiu (2014-07-27 11:25:54)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

sweil dobrze powiedziane smile jeżeli facet jest normalny i nie słyszy ciągle że jest świnią, bo każdy facet to świnia, albo jaka to kobieta jest zapracowana, a on nic nie robi, to chętnie pomoże... wystarczy to dostrzec i pozwolić się temu rozwinąć smile Podział obowiązków powinien być naturalny, są prace które pasują bardziej mężczyzną, a inne kobietą, chorym jest zmuszanie do tego samego co samemu się robi... Jak już pisałem, jak facet nie umie gotować to może sprzątać, a jak nie umie opowiadać dziecku bajek na dobranoc, to zajmie się dzieckiem w innym momencie na swój sposób smile

To co przedstawia autorka to dla mnie próba odwrócenia sytuacji, może jak to stwierdziłaś z powodu buntu, może z innych powodów, ale nie chce partnerstwa, tylko chce zachowywać się jak mężczyzna w jej mniemaniu w typowym związku, zresztą bardzo przejaskrawionym... jakby chciała się zemścić... odegrać na mężczyznach za to jak uważa że jest traktowana... Jeżeli tak jest to zamiast takiego podejścia proponuję zweryfikować cechy faceta który Cię pociągają, bo sama takich wybierasz... później mamy pseudofeminizm...

W tym co pisze nie ma słowa o partnerstwie, a raczej każdy sobie... wszystko jest przymusem, a związek to nie wojsko... każdy musi chcieć coś z siebie dać, a niczego nie wymagać... ewentualnie sugerować... mówić o potrzebach, ale nie żądać... Jeżeli druga strona ma podobne podejście sama z siebie postara się spełnić oczekiwania... będzie chciała być dla partnera lepsza... Wymagania zawsze powodują bunt, niechęć, wrogość... związek zbudowany na wymaganiach nie ma racji bytu...

67

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Temat ogólnie jest dla mnie drażliwy. Bo mimo , że jestem kobietą nie potrafię zrozumieć podejścia autorki. Wiem, jak wiele z nas narzeka i na siłę próbuje pokazać jak to jest bardzo zaradna i nie potrzebuje faceta w swoim życiu - bo wszystko zrobi sama. Ale tak naprawdę po co?

Po co mam udowadniać coś sobie i komuś na siłę. Jeden z przykładów jaki podała autorka wątku - potrafi zrobić wszystko, np. sama zadbać o swój samochód, zrobić przegląd. Dbanie o samochód to nie tylko jego przegląd, owszem na niego pojedziesz sama, to żadna filozofia, ale w momencie kiedy coś Ci się popsuje w aucie, o pomoc poprosisz jakiegokolwiek mężczyznę. W czasie przeprowadzki wynajęłaś ekipę, czyli znów ingerencja facetów.
Jest wiele czynności, do których mężczyzna jest nam potrzebny i nikt mi nie powie, że ze wszystkim kobieta jest w stanie poradzić sobie sama. Owszem, jakbym była zmuszona poradziłabym sobie np. we wspomnianej przeprowadzce, ale po co mam robić coś ponad swoje siły, targać, dźwigać i robić to 4 razy dłużej, niż np. zrobiłby to facet i zbytnio nie odczuł tego na sobie. Mogę mu pomóc przy tym, w granicach w swoich możliwości.

Dobrze jest być kobietą zaradną, w sumie ja też się za taką uważam, ale warto również dopuścić do pewnych działań faceta, nawet jak wszystko potrafisz zrobić sama, czasami pozwól zrobić coś jemu i doceń to smile Mężczyzna powinien czuć się mężczyzną w związku. Ja sobie nie wyobrażam sytuacji, że facet np. robi pranie, a ja w tym czasie wymieniam opony w aucie smile Ale wiem, że jak ma się zdrowe i normalne podejście do związku i trafi się na odpowiedniego gościa, to zrozumie, że np. dziś nie będzie obiadu, bo źle się czuję/ jestem zmęczona po pracy/ albo zwyczajnie nie chce mi się go robić i nawet nie potrzebuję szukać tłumaczenia. W partnerskim związku, mężczyzna potrafi zauważyć, że jego kobieta pracuje i myślę , że jest w stanie sprawiedliwie podzielić z nami wszystkie obowiązki. To jest sztuka dogadania i kompromisu, jeżeli babeczka zakłada z góry, że facet to nierób, leń, tylko piwo i TV, najeść się i spać - to niech nie oczekuje cudu z jego strony. Chociaż czasami piwo i TV jest mężczyźnie tak potrzebne jak nam np. kosmetyczka smile

Po co robić z siebie "superbohaterkę", jak można pozostać szczęśliwą i spełnioną kobietą i żyć z równie szczęśliwym i spełnionym mężczyzną  smile

68

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Chcę zwrócić uwagę na jeszcze inną kwestię.
Kobiety mają manierę nazywania każdej swojej czynności ''obowiązkiem'', przeważnie domowym.
Nie spotkałem żadnej, która by przyznała, że powieszenie nowych firanek, przesadzenie kwiatka albo szuranie szafą, by zobaczyć jak wygląda na tamtej ścianie- jest zabawą.
To jest zawsze obowiązek, zawsze jest to ''muszę'' i przeważnie jest też oburzenie na faceta, że nie pomaga i że w czasie gdy ja się męczę, to on nic nie robi.
Co by nie mówić, mężczyźni potrafią nazywać swoje zabawy zabawami i nie utyskują na zmęczenie i brak pomocy.

69

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Feminizm to jedna z wielu form czegoś co potocznie nazywa się populizmem. Populizm żeruje na niskich pobudkach i instynktach. Jego zwolennicy to jednostki, które mogą każdy kolejny dzień rozpoczynać od słów: "w życiu znowu mi nie wyszło". A dlaczego nie wyszło?, bo świat jest zły i niesprawiedliwy a ja sama jestem taka wspaniała. Dlaczego jest tak, że kobiety spełnione zawodowo i rodzinne odżegnują się od tego feminizmu jak tylko mogą. Był swojego czasu sondaż przeprowadzony wśród kobiet będących członkiniami Business Center Club(właścicielki, kadra zarządzająca, wolne specjalistki) czy są feministkami i czy utożsamiają się z tym "ruchem". Wszystkie odpowiedziały bardzo dyplomatycznie, że nie mają czasu na takie bzdury bo to domena tych co mają za dużo wolnego czasu i nie potrafią go kreatywnie spożytkować. Kobieta myśląca zawsze osiąga swoje cele za pomocą cech wrodzonych i nabytej wiedzy. Feministka to antyteza kobiety myślącej. Poza roszczeniową postawą feminizm niczego nie proponuje. Z resztą jest teoria mówiąca o tym, że feminizm podsunął pierwszym sufrażystkom jakiś mocno nawiedzony mizogin.

70

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Dlatego dużo zależy od podejścia tak jak pisałam wcześniej, np. zamiast traktować gotowanie obiadu jako cholerny obowiązek, warto spróbować robić to z przyjemnością, szukać nowych smaków i inspiracji. Cieszyć się tym, że komuś smakuje. To się tyczy również innych zajęć.

Zawsze to co człowiek uważa, że musi zrobić - robi z oporem wink Taka już natura ludzka. Lepiej zamienić muszę, na chcę.

71

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
sweil napisał/a:

Dlatego dużo zależy od podejścia tak jak pisałam wcześniej, np. zamiast traktować gotowanie obiadu jako cholerny obowiązek....

Osobna kwestia, że kobiety wychodzą z dogmatycznego założenia, że ten obiad MUSI być.
Bo lepsze, bo zdrowe i takie tam.I nawet jak młoda chwilowo tak nie uważa, to już ją matki, ciotki i teściowe nauczą, że jednak MUSI.
A facetom to często rybka i jeden czort czy domowy czy z makdonalda.

72

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
sweil napisał/a:

Zawsze to co człowiek uważa, że musi zrobić - robi z oporem wink Taka już natura ludzka. Lepiej zamienić muszę, na chcę.

Tak jak pisałem, przymus zawsze rodzi opór smile który później przechodzi w frustracje, a później bunt i agresję smile Bardzo często słyszy się o obowiązkach, tego co ktoś musi, co musi jego partner... a jak musi, to nie ma miejsca na chce smile Ja zawsze mówię że nic nie muszę smile jak będę chciał to się położę i umrę smile wystarczy że będę tego chciał smile bo żyć też nie muszę smile

Jednak w postach autorki roi się od co kto musi... smile a jak musi, to na 100% nie chce big_smile

Co do samego feminizmu to jest on jak najbardziej ok, ale taki jaki jest w założeniach, mówimy o równym traktowaniu kobiet... mają prawo się uczyć, głosować, zajmować wysokie stanowiska, mieć pracę jaką tylko chcą, realizować się zawodowo... Feminizm w założeniach nie mówi że kobieta poradzi sobie bez mężczyzny, bo jak już pisałem autorka wcale sobie nie poradzi, a wynajmie ekipę... wydaje jej się że jest lepsza bo może wynająć "robola" który jest tak głupi że do szkoły nie chodził i musi teraz za pieniądze remontować jej dom... nie bierze pod uwagę że on umie coś czego Ona nie umie, a całkiem możliwe że robi to co lubi i jest inteligentny i dobrze wykształcony smile

To jest głupia rywalizacja, która prowadzi tylko do niepotrzebnych spięć... bo nic z niej nie wynika... dlatego nazywam to pseudofeminizmem, ewentualnie fanatyzmem smile

73

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

A skoro o równouprawnieniu...
Polska zaraz po odzyskaniu niepodległości wprowadziła równe prawo wyborcze dla obywateli obojga płci.Nie było żadnej dyskusji, walki itp.U nas było oczywiste, że kobiety i mężczyźni mają takie same prawa.
Rzecz działa się tuż po pierwszej wojnie światowej, gdy ''dojrzałym'' cywilizacjom zachodu nie śniło się nawet uznawać kobietę za człowieka.
Warto o tym pamiętać gdy ktoś podnieca się sufrażystkami zza oceanu a olewa własne dziedzictwo.

74

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Rysiu napisał/a:

Co do samego feminizmu to jest on jak najbardziej ok, ale taki jaki jest w założeniach, mówimy o równym traktowaniu kobiet... mają prawo się uczyć, głosować, zajmować wysokie stanowiska, mieć pracę jaką tylko chcą, realizować się zawodowo... Feminizm w założeniach nie mówi że kobieta poradzi sobie bez mężczyzny, bo jak już pisałem autorka wcale sobie nie poradzi, a wynajmie ekipę... wydaje jej się że jest lepsza bo może wynająć "robola" który jest tak głupi że do szkoły nie chodził i musi teraz za pieniądze remontować jej dom... nie bierze pod uwagę że on umie coś czego Ona nie umie, a całkiem możliwe że robi to co lubi i jest inteligentny i dobrze wykształcony smile

Otóż to, idealnie ujęte smile

75 Ostatnio edytowany przez Darkness (2014-07-27 15:26:21)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Rysiu napisał/a:

Nie wiem assassin po co jej smile Twierdzi że związek nie polega na dominacji, ale sama chce to robić smile Podejście ma gorsze do mężczyzn niż większość mężczyzn do kobiet smile Próbuje odwrócić role smile więc to zupełna hipokryzja, bo ma żal do mężczyzn, a zachowuje się dokładnie tak samo smile

A gdzie ona pisze że związek polega na dominacji ?
Wysmaganie od drugiej osoby tego co samemu się robi nie jest dominacją. Dominacją jest uprzywilejowanie a gdy w związku nie ma przywilejów (ten zawsze się obija/ta zawsze się obija)
Wymuszanie tradycji bo tak robią inni to jest dominacja, u nas panuje czyste partnerstwo. Niektórzy np uważają że obiad mu się należy bo tak wychowała go rodzina. Nazwisko tak samo ma mieć jego także dziecko bo taka tradycja. To jest dominacja.
U na ja zachowałem swoje nazwisko, ona podwójne a dzieci mają po niej.

sweil napisał/a:
Rysiu napisał/a:

Co do samego feminizmu to jest on jak najbardziej ok, ale taki jaki jest w założeniach, mówimy o równym traktowaniu kobiet... mają prawo się uczyć, głosować, zajmować wysokie stanowiska, mieć pracę jaką tylko chcą, realizować się zawodowo... Feminizm w założeniach nie mówi że kobieta poradzi sobie bez mężczyzny, bo jak już pisałem autorka wcale sobie nie poradzi, a wynajmie ekipę... wydaje jej się że jest lepsza bo może wynająć "robola" który jest tak głupi że do szkoły nie chodził i musi teraz za pieniądze remontować jej dom... nie bierze pod uwagę że on umie coś czego Ona nie umie, a całkiem możliwe że robi to co lubi i jest inteligentny i dobrze wykształcony smile

Otóż to, idealnie ujęte smile

Co do Sweil jej chodziło o stosunek mąż-żona anie ogólnie facet kobieta, tj ona nie oczekuje od męża przenoszenia mebli a najmuje sama ekipę. Ja to tak zrozumiałem.
Ona po prostu chce czystego partnerstwa bez sztywnych podziałów ról. Nawet dominacja czemu nie przecież w drugą stronę to jest częste wink

76 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-07-27 16:02:16)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Gusiaczek trochę za bardzo generalizuje i straszną niechęcią darzy mężczyzn. Oni naprawdę nie są tacy źli. U mnie jest tak, że to facet robi więcej. Zrobi mi zakupy, ugotuje, coś tam pomoże w domu (np. jakiś bezpiecznik mi się popsuł czy coś - nie znam się) - a ja generalnie nie pomagam mu w niczym takim. Ale to takie miłe czuć sie rozpieszczaną smile Poza tym szczerze mówiąc też uważam że to mężczyzna jest stroną która powinna się starać. Chociaż nie, nie. Ja się po prostu staram w inny sposób, też mi to sporo czasu zajmuje. Jak ma przyjść to staram się ładnie wyglądać, maluję, czeszę itp.
Chociaż zauważyłam jedną rzecz  i tu akurat się z gusiaczkiem zgodzę, że niektóre kobiety (i to o dziwo częściej kobiety niż mężczyźni) uważają, że kobieta ma gotować i że facetowi obiad się należy. Zwłaszcza starsze panie. Nie rozumiem też trochę podejścia jednego z panów - Remiego, że każdy lubi dobrze zjeść. I w tym punkcie akurat się z gusiaczkiem zgadzam. Jak lubi dobrze zjeść, to albo niech sobie zrobi, albo zje na mieście. Ja mogę sprzątać, zrobić pranie, nawet przybić gwoździe, ale nie ugotuję, bo: nie lubię, nie umiem, męczy mnie to i  nie zamierzam zmieniać tego stanu rzeczy. Sama odkąd się wypowadziłam jem na mieście - z knajpkach ze zdrową wege-żywnością i nie widzę powodu żeby zacząć gotować. Poza tym przy dwóch kierunkach studiów i zaangażowaniu na uczelnie nie mam na to czasu i on to rozumie świetnie, zresztą on bardzo lubi kobiety ambitne, to widzę.  Nie mieszkamy razem (tylko tak na raty pomieszkujemy, częściej on u mnie niż ja u niego ze względu na mojego zwierzaka) a niektórzy już się dziwią, że nigdy nie zrobiłam nic facetowi do jedzenia na ciepło, a on mi robił. Jemu to jakoś nie przeszkadza. Ja przy garach stać nie będę i... już. Tak po prostu. Moja matka nie gotowała, ojcu to przeszkadzało, wynajął gosposię-nianię (też się mną opiekowała, taka miła starsza pani z dalszej rodziny). Ale nie torturował jej nakazami, mimo że przez jakiś czas nie miała pracy i całkowicie oddawała się swojej pasji - ciągle malowała (pomińmy fakt, że drugą jej pasją było strofowanie mnie... hmm ). Po prostu trzeba się jakoś podzielić i zrozumieć drugą stronę. Jeżeli kobieta nie lubi gotować to nie można jej do tego zmuszać i nie powinna też zmuszać siebie. Mi tam nie sprawia radości że komuś smakuje albo że coś jest dobre. Dużo większą wagę przykładam do porządku (bluzki posortowane kolorami, wszystko na swoim miejscu itp.) i to jest moje zajmowanie się swoim mieszkaniem - dbanie o bezwzględną czystość (jestem pedantką). Tak samo jeśli facet nie chce, nie umie naprawić auta to nie musi - się pojedzie do mechanika. Zresztą teraz faceci nie umieją naprawiać różnych rzeczy. Mój nie umie bo całe życie poświęcił nauce i nie jest mechanikiem. I nie wymagam od niego żeby się tego uczył, wolę intelektualistę. Wolałabym nawet kucharza niż inżyniera niż mechanika, nie wiem czemu, nie przepadam za technicznymi panami, sama nie jestem techniczna, w ogóle to dla mnie zabawa dla specjalistów. Ani od kobiety, ani od faceta nie można wymagać zmuszania się do pewnych czynności, które są dla niej/dla niego przykre. I to jest równouprawnienie, a Ty gusiaczek trochę za bardzo się buntujesz jak na mój gust. To znaczy może ton Twojej wypowiedzi też daje takie wrażenie. Poza tym teraz utrzymanie domu jest dużo łatwiejsze. Ja na przykład nie wyobrażam sobie życia bez zmywarki czy pralki z suszarką albo lodówki z lodem (wolę te co ich nie trzeba rozmrażać). Pełno jest takich ułatwień, ostatnio nabyłam mopa na parę i taką miotełkę która się obraca i zbiera kurz (w tv markecie big_smile ) i jestem zadowolona. Nie muszę ani się wysilać ani niszczyć dłoni przy sprzątaniu czy babrać się w tym. Da się? Da się smile A naczynia czy pranie wystarczy wrzucić do zmywarki czy pralki. Także bym nie przesadzała z tymi obowiązkami. Ja np. utrzymuję na co dzień porządek, sprzątam (kurze i podłogę) raz na 2-3 tygodnie (nie mam potrzeby częściej), pranie raz na miesiąc, naczyń dużo nie ma bo nie gotuję w domu, ale jak coś to zbieram je w zmywarce. I tyle filozofii. Mój facet u siebie w domu robi to samo, od zawsze też je na mieście, bo zwyczajnie nie mamy na to czasu. Żadne za dużo się nie napracuje. Gdybyśmy mieszkali razem pewnie byłoby tak samo. A co mi szkodzi że np. wrzucę do pralki też jego rzeczy albo że włożę do zmywarki jego talerz. To trwa sekundę! Ale osobiście nie rozumiem kobiet które codziennie sprzątają (wystarczy nie brudzić!) czy myją ręcznie. Mi by się nie chciało. Ale to nie chodzi o feminizm czy faceta tylko nawet po sobie. Wolę ułatwienia i już. Trochę przesadzasz, gusiaczek.

Edit: Poza tym gusiaczek widzę że bardzo jedziesz na stereotypach (nie tylko Ty zresztą). Facet nie musi jak dla mnie umieć naprawiać różnych rzeczy. Poza tym to widzę domena starszych panów, naszych ojców i dziadków, taka złota rączka. teraz faceci kształcą się i tyle. nie muszą dłubać w autach. ani ja nie umiem gotować, ani on naprawiać. (właściwie to żadne z nas specjalnie nie umie ani tego ani tego big_smile ) i co? i tak po prostu jest. i jest dobrze. bez sztucznego podziału.

77

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
kammiś napisał/a:

Moja matka nie gotowała, ojcu to przeszkadzało, wynajął gosposię-nianię  Ale nie torturował jej nakazami, mimo że przez jakiś czas nie miała pracy i całkowicie oddawała się swojej pasji - ciągle malowała

Nieee, no to już jest patologia: wynajmować nianię do dziecka, gdy matka nie ma absolutnie nic do roboty.....

78

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
kammiś napisał/a:

Ja się po prostu staram w inny sposób, też mi to sporo czasu zajmuje. Jak ma przyjść to staram się ładnie wyglądać, maluję, czeszę itp.

No uwielbiam to. Kobieta to tylko ładnie wygląda (a przecież większość przyznaje, że maluje sie dla siebie i dla innych kobiet!), a facet na pewno nie dba o siebie, włosów nie ma, dezodorantów nie używa, chodzi w worku po ziemniakach i ogólnie wygląda fatalnie. A to by znaczyło,że się nie stara w ten "inny sposób".

79 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-07-27 16:07:30)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
thepass napisał/a:
kammiś napisał/a:

Ja się po prostu staram w inny sposób, też mi to sporo czasu zajmuje. Jak ma przyjść to staram się ładnie wyglądać, maluję, czeszę itp.

No uwielbiam to. Kobieta to tylko ładnie wygląda (a przecież większość przyznaje, że maluje sie dla siebie i dla innych kobiet!), a facet na pewno nie dba o siebie, włosów nie ma, dezodorantów nie używa, chodzi w worku po ziemniakach i ogólnie wygląda fatalnie. A to by znaczyło,że się nie stara w ten "inny sposób".

Stara się, stara. Ale nam to zajmuje troszkę więcej czasu. Chociaż nie, to ja już się wolę umalować niż golić codziennie rano big_smile
Ale ja sprzątam mieszkanie, zawsze mam ładnie i czysto. Przecież nie muszę gotować i to nie znaczy że jestem wojującą feministką wink
Ja się maluję też dla niego. Wiem np. którą sukienkę lubi i częściej ją zakładam. Wiem że lubi jak mam loczki i często teraz kręcę włosy itp.

80

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
pitagoras napisał/a:
kammiś napisał/a:

Moja matka nie gotowała, ojcu to przeszkadzało, wynajął gosposię-nianię  Ale nie torturował jej nakazami, mimo że przez jakiś czas nie miała pracy i całkowicie oddawała się swojej pasji - ciągle malowała

Nieee, no to już jest patologia: wynajmować nianię do dziecka, gdy matka nie ma absolutnie nic do roboty.....

Rozwijała swoje pasje. Ja to szanuję. Poza tym ona ma tak jak i ja - nie umie zajmować się dziećmi, nawet własnym. Wolałam tą nianię. Poza tym jej niechodzenie do pracy trwało rok, w tym czasie rozkręcała własny interes. Potem pracowała nawet po 10 godzin dziennie, nie bądź niesprawiedliwy. No a moim zdaniem taka niania świetnie zajmuje się dziećmi - ma podejście, często to osoby z wykształceniem pedagogicznym.

81

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
thepass napisał/a:
kammiś napisał/a:

Ja się po prostu staram w inny sposób, też mi to sporo czasu zajmuje. Jak ma przyjść to staram się ładnie wyglądać, maluję, czeszę itp.

No uwielbiam to. Kobieta to tylko ładnie wygląda (a przecież większość przyznaje, że maluje sie dla siebie i dla innych kobiet!), a facet na pewno nie dba o siebie, włosów nie ma, dezodorantów nie używa, chodzi w worku po ziemniakach i ogólnie wygląda fatalnie. A to by znaczyło,że się nie stara w ten "inny sposób".

Ubiegłeś mnie... po prostu ręce opadają...

82

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
assassin napisał/a:
thepass napisał/a:
kammiś napisał/a:

Ja się po prostu staram w inny sposób, też mi to sporo czasu zajmuje. Jak ma przyjść to staram się ładnie wyglądać, maluję, czeszę itp.

No uwielbiam to. Kobieta to tylko ładnie wygląda (a przecież większość przyznaje, że maluje sie dla siebie i dla innych kobiet!), a facet na pewno nie dba o siebie, włosów nie ma, dezodorantów nie używa, chodzi w worku po ziemniakach i ogólnie wygląda fatalnie. A to by znaczyło,że się nie stara w ten "inny sposób".

Ubiegłeś mnie... po prostu ręce opadają...

Jeju, przecież sprostowałam. Ale tak, robię to dla niego. Naprawdę nieugotowanie to taka zbrodnia? Albo to że to on mi robi te zakupy? Po prostu wie że mi ciężko wtargać na 4. piętro torby. A ja mu za to jestem wdzięczna.

83

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
kammiś napisał/a:

Stara się, stara. Ale nam to zajmuje troszkę więcej czasu. Chociaż nie, to ja już się wolę umalować niż golić codziennie rano big_smile
Ale ja sprzątam mieszkanie, zawsze mam ładnie i czysto. Przecież nie muszę gotować i to nie znaczy że jestem wojującą feministką wink
Ja się maluję też dla niego. Wiem np. którą sukienkę lubi i częściej ją zakładam. Wiem że lubi jak mam loczki i często teraz kręcę włosy itp.

Pogadamy jak motylki opadną :> całe zycie bazowac na wybieraniu sukienki i malowaniu się dla wlasnego faceta... niezbyt perspektywiczne.
Ja tylko mowie, to co wczoraj, ze jestes bardzo dobrą partnerką dla bad boya, jesli wyglądasz apetycznie. Na razie to wasze początki, wiec jest duzo energii, nowość. Nie życze by sie sprawdził czarny scenariusz, ale może zapamiętasz te słowa.

84 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-07-27 16:20:52)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
thepass napisał/a:
kammiś napisał/a:

Stara się, stara. Ale nam to zajmuje troszkę więcej czasu. Chociaż nie, to ja już się wolę umalować niż golić codziennie rano big_smile
Ale ja sprzątam mieszkanie, zawsze mam ładnie i czysto. Przecież nie muszę gotować i to nie znaczy że jestem wojującą feministką wink
Ja się maluję też dla niego. Wiem np. którą sukienkę lubi i częściej ją zakładam. Wiem że lubi jak mam loczki i często teraz kręcę włosy itp.

Pogadamy jak motylki opadną :> całe zycie bazowac na wybieraniu sukienki i malowaniu się dla wlasnego faceta... niezbyt perspektywiczne.
Ja tylko mowie, to co wczoraj, ze jestes bardzo dobrą partnerką dla bad boya, jesli wyglądasz apetycznie. Na razie to wasze początki, wiec jest duzo energii, nowość. Nie życze by sie sprawdził czarny scenariusz, ale może zapamiętasz te słowa.

Dojrzałe kobiety też mogą być bardzo zadbane smile Moja matka ma na tym punkcie obsesje.
Poza tym ja nie rozumiem że kobieta stroi się tylko dla siebie i dla innych kobiet. Innych kobiet tu u mnie nie ma. A sama dla siebie zrobiłabym sobie koczek i założyła leginsy. Ale chodzę w rozpuszczonych włosach i krótkiej obcisłej spódnicy bo wiem że mu jest miło i że tak lubi. Zresztą on też jest zawsze bardzo elegancki więc głupio by mi było tak chodzić nieogarnięta.
Poza tym bardzo dużo też rozmawiamy i się kłócimy na temat wyższości prawa państwowego nad europejskim i odwrotnie big_smile Kocham te dyskusje, on chyba też smile
Poza tym ja mam 21 lat! Chyba mam prawo jeszcze czerpać ze związku tylko przyjemność i nie zastanawiać sie co będzie jak ja będę stara i pomarszczona a on siwy i łysawy, prawda?

85

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

W każdym wieku masz prawo, robisz to co lubisz tongue pytanie czy to wystarczy. Wydaje mi sie ze bardzo uległa jesteś, a ostra to tylko gdy sobie nie radzisz z emocjami.

86

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
thepass napisał/a:

W każdym wieku masz prawo, robisz to co lubisz tongue pytanie czy to wystarczy. Wydaje mi sie ze bardzo uległa jesteś, a ostra to tylko gdy sobie nie radzisz z emocjami.

Zależy dla kogo. Uległa zawsze byłam dla rodziców. Nie wiem, mam po prostu większe zaufanie do ojca niż do samej siebie. Wiem, że on chce dla mnie jak najlepiej. Dla facetów raczej też. Dla znajomych jeśli coś mi się nie podoba potrafię być ostrzejsza.

87

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Taaak, w związku nikt nic nie MUSI.

Problem jest taki, że pewne rzeczy same się nie zrobią. Samo się nie posprząta, nie ugotuje, nie upierze, ściany się same nie pomalują ani kran się sam nie naprawi. Samochód też nie.

Obowiązki trzeba więc podzielić. Sprawiedliwie, niekoniecznie po równo. Kobieta robi to co potrafi, lubi i chce. Mężczyzna identycznie. Rzeczy, których nie lubi nikt, dzielimy po równo, albo zarabiamy tyle, żeby zapłacić - kucharce, sprzątaczce, malarzowi, mechanikowi...itd....

Jedyne co MUSI zrobić kobieta - jeżeli oboje zdecydują się mieć dzieci - to w ciąży 9 miesięcy chodzić i potem je urodzić, tutaj biologii nie przeskoczymy. No i karmić cyckiem, jak chcą naturalnie.

To niby takie proste.

Ale o dziwo, nie widziałam faceta, który na widok szafy do wniesienia na czwarte piętro, buntuje się tak jak kobieta na widok garów.
I ta sama kobieta palcem w głowę by się popukała, gdyby jej kazali szafę wynosić, a facet ma obiad ugotować bez skrzywienia.

I z drugiej strony: nikt się nie zdziwi jak facet zapłaci komuś za wniesienie szafy.
Jak kobieta zapłaci za gotowanie obiadu, krytyka innych ją zeżre.

88

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

problem z gotowaniem zawsze można rozwiązać przechodząc na dietę witariańską. I tyle.
jeśli chodzi o obowiązki domowe, to tak trochę jest, że laski się buntują, bo one w większości są codzienne i rutynowe. Spoko, można podejść do odkurzania jako genialnego ćwiczenia fizycznego, ale w pewnym momencie podnosi się ciśnienie, jak my z tym latamy codziennie i codziennie widzimy np drugą połówkę, która z nogami na stole właśnie ogląda TV. To chyba normalne, że rodzi się bunt?
Ale prawda jest taka, że czego się nauczy faceta na początku, to tego będzie się spodziewał później, dlatego ja przez pierwsze pół roku serwuję facetowi najwyżej krakersy z keczupem big_smile No i nie można wspomnieć o piekle, jakie robią mamusie kandydatów, w stylu "to ty o niego dbasz", "ależ syneczku, ona się nie nadaje, ona nie prasuje skarpet"
to jest największe zło związków.

89 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-07-27 18:28:19)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Anik38 napisał/a:

I z drugiej strony: nikt się nie zdziwi jak facet zapłaci komuś za wniesienie szafy.
Jak kobieta zapłaci za gotowanie obiadu, krytyka innych ją zeżre.

No tak, ale sam sobie tej szafy nie wniesie, bo to jednak troche siły trzeba, minimum z dwóch typa (zależy jaka szafa), a do ugotowania obiadu niepotrzeba aż tyle tongue

Z resztą posta sie zgadzam.

90

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

@Majki szafy są teraz pakowane w kartony po 30kg, przynajmniej w sieciówkach, sama taką niedawno kupiłam. To facet raczej da radę.
A obiad z 2 dań i deserem wymaga nieraz 2-3h nad garami. To nie jest wysiłek?

91

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
dramatycznalusitania napisał/a:

problem z gotowaniem zawsze można rozwiązać przechodząc na dietę witariańską. I tyle.
jeśli chodzi o obowiązki domowe, to tak trochę jest, że laski się buntują, bo one w większości są codzienne i rutynowe. Spoko, można podejść do odkurzania jako genialnego ćwiczenia fizycznego, ale w pewnym momencie podnosi się ciśnienie, jak my z tym latamy codziennie i codziennie widzimy np drugą połówkę, która z nogami na stole właśnie ogląda TV. To chyba normalne, że rodzi się bunt?
Ale prawda jest taka, że czego się nauczy faceta na początku, to tego będzie się spodziewał później, dlatego ja przez pierwsze pół roku serwuję facetowi najwyżej krakersy z keczupem big_smile No i nie można wspomnieć o piekle, jakie robią mamusie kandydatów, w stylu "to ty o niego dbasz", "ależ syneczku, ona się nie nadaje, ona nie prasuje skarpet"
to jest największe zło związków.

Ale swoją drogą jak się odkurza codziennie to trzeba ostro brudzić... bo mi np. wystarczy raz na 2-3 tygodnie. po prostu staram się nie brudzić.
Uff, całe szczęście, że moja "teściowa" (którą widziałam tylko 2 razy, ale zdążyłam się zorientować) ma takie samo podejście do tego jak ja - znaczy nie lubi się narobić, lepiej zrobić paznokcie, poczytać, popracować big_smile bo moim zdaniem jak się mieszka samemu albo we dwoje to naprawdę da się nie syfić, zorganizować pranie raz na miesiąc, kupić zmywarkę itp. maksymalne ograniczenie obowiązków domowych przy nawale innych obowiązków.

92 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-07-27 18:45:31)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
dramatycznalusitania napisał/a:

@Majki szafy są teraz pakowane w kartony po 30kg, przynajmniej w sieciówkach, sama taką niedawno kupiłam. To facet raczej da radę.
A obiad z 2 dań i deserem wymaga nieraz 2-3h nad garami. To nie jest wysiłek?

Ale możemy założyć, że mamy do wniesienia całą szafe, bo do takiej jak Ty piszesz to raczej nikt nie będzie cyrku odstawiał. Ewentualnie może to być lodówka czy cokolwiek ciężkiego tongue Nie chodzi mi tu o to żeby sie przekomarzać tongue Wysiłek pewnie tak, ale inny tongue

93

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Anik38 napisał/a:

Jak kobieta zapłaci za gotowanie obiadu, krytyka innych ją zeżre.

A no właśnie. Raz mówię przyjaciółce: "a dzisiaj wieczorem przychodzi mój facet, kupię wino i zamówię pizzę".
I od razu: "siedzisz cały dzień w domu i mu nie ugotujesz? jak ty tak możesz?" i tak dalej.
A ja wolę sobie coś napisać, poczytać, film obejrzeć. Przynajmniej mamy o czym ze sobą rozmawiać a nie o naprawianiu auta, wnoszeniu szafy, gotowaniu obiadu. Nie mówię, że nie można, ale dla nas takie rzeczy raczej nie są interesujące. Zresztą ile można mówić o tym że się obiad gotowało? Wolę być dla faceta atrakcyjna umysłowo niż go karmić.

94 Ostatnio edytowany przez dramatycznalusitania (2014-07-27 18:46:54)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
kammiś napisał/a:

Ale swoją drogą jak się odkurza codziennie to trzeba ostro brudzić... bo mi np. wystarczy raz na 2-3 tygodnie. po prostu staram się nie brudzić.

nie wiem, ja mam psa, sprzątam prawie codziennie, raz na dwa tygodnie to dla mnie za mało, po tygodniu już jest kurz na podłodze, nie mówiąc o sierści i śladach łapek.

dodane: Majki - ja ostatnio bylam na ognisku, 8 lasek i jeden facet. I wyobraź sobie, że odstawił cyrk, nie ruszył się do drewna, same z siekierką walczyłyśmy. Potem dopiero zjawiła się reszta męskiego grona. Z jednej strony: mamy równouprawnienie, ale z drugiej to było takie trochę dziwne...

95

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
dramatycznalusitania napisał/a:
kammiś napisał/a:

Ale swoją drogą jak się odkurza codziennie to trzeba ostro brudzić... bo mi np. wystarczy raz na 2-3 tygodnie. po prostu staram się nie brudzić.

nie wiem, ja mam psa, sprzątam prawie codziennie, raz na dwa tygodnie to dla mnie za mało, po tygodniu już jest kurz na podłodze, nie mówiąc o sierści i śladach łapek.

Ja mam kota, ale na szczęście nie gubi sierści smile
Śladów w sumie nie robi...
Codziennie to bym nie wyrobiła, jak przychodzę do domu np. o 17 i jeszcze muszę się uczyć.

96

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Majki napisał/a:
dramatycznalusitania napisał/a:

@Majki szafy są teraz pakowane w kartony po 30kg, przynajmniej w sieciówkach, sama taką niedawno kupiłam. To facet raczej da radę.
A obiad z 2 dań i deserem wymaga nieraz 2-3h nad garami. To nie jest wysiłek?

Ale możemy założyć, że mamy do wniesienia całą szafe, bo do takiej jak Ty piszesz to raczej nikt nie będzie cyrku odstawiał. Ewentualnie może to być lodówka czy cokolwiek ciężkiego tongue Nie chodzi mi tu o to żeby sie przekomarzać tongue Wysiłek pewnie tak, ale inny tongue

Bo ja wiem... są ludzie którzy to zrobią bez problemu. Nie wiem, mojemu ostatnio przywieźli nowy komputer, dałby rade bez problemu. ale dopłacił panu 2 dychy i pan wniósł. i wcale nie uważam tego za coś złego.

97 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-07-27 18:54:15)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
dramatycznalusitania napisał/a:

dodane: Majki - ja ostatnio bylam na ognisku, 8 lasek i jeden facet. I wyobraź sobie, że odstawił cyrk, nie ruszył się do drewna, same z siekierką walczyłyśmy. Potem dopiero zjawiła się reszta męskiego grona. Z jednej strony: mamy równouprawnienie, ale z drugiej to było takie trochę dziwne...

No dziwne, ale są i tacy, co zrobisz tongue Więc, czasem lepiej siedzieć cicho z tym równouprawnieniem big_smile

kammiś napisał/a:

Bo ja wiem... są ludzie którzy to zrobią bez problemu. Nie wiem, mojemu ostatnio przywieźli nowy komputer, dałby rade bez problemu. ale dopłacił panu 2 dychy i pan wniósł. i wcale nie uważam tego za coś złego.

Jak kompa mu sie wnieść nie chciało to.. leń i tyle tongue Ale można i tak tongue Miał to dał, koleś na browar zarobił i co mu szkodzi, dla niego lepiej tongue

98

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Kobiety - mam tylko taki wniosek - jak już wasz facet bedzie karmił dzieci , zmieniał pieluchy, robił obiad , czytał im bajki i karmił letnim mleczkiem i może był na tacierzyńskim,  - zorientujcie się w porę że taki facet  ciepłokluchowy już kompletnie was nie pociąga i zmieńcie jakoś swój związek żeby się nie rozpadł . A mówi to gość który potrafi to wszystko he he .

99

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Majki napisał/a:
kammiś napisał/a:

Bo ja wiem... są ludzie którzy to zrobią bez problemu. Nie wiem, mojemu ostatnio przywieźli nowy komputer, dałby rade bez problemu. ale dopłacił panu 2 dychy i pan wniósł. i wcale nie uważam tego za coś złego.

Jak kompa mu sie wnieść nie chciało to.. leń i tyle tongue Ale można i tak tongue Miał to dał, koleś na browar zarobił i co mu szkodzi, dla niego lepiej tongue

Jakoś sobie nie wyobrażam, żeby ktoś powiedział:

Jak ugotować jej się nie chciało to.. leń i tyle. Ale można i tak. Miała to dała, sąsiadka na fryzjera zarobiła i co jej szkodzi, dla niej lepiej wink

Pewnie sąsiadka pierwsza by się w głowę popukała i na drugi dzień pół osiedla by wiedziało jaka ta - powiedzmy - Kaśka to wredna, swojemu misiowi nie gotuje.

Swoją drogą czekam na dzień, kiedy takie zachowania, kobiet czy mężczyzn dziwić nikogo nie będą.

100 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-07-27 19:16:35)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Anik38 napisał/a:
Majki napisał/a:
kammiś napisał/a:

Bo ja wiem... są ludzie którzy to zrobią bez problemu. Nie wiem, mojemu ostatnio przywieźli nowy komputer, dałby rade bez problemu. ale dopłacił panu 2 dychy i pan wniósł. i wcale nie uważam tego za coś złego.

Jak kompa mu sie wnieść nie chciało to.. leń i tyle tongue Ale można i tak tongue Miał to dał, koleś na browar zarobił i co mu szkodzi, dla niego lepiej tongue

Jakoś sobie nie wyobrażam, żeby ktoś powiedział:

Jak ugotować jej się nie chciało to.. leń i tyle. Ale można i tak. Miała to dała, sąsiadka na fryzjera zarobiła i co jej szkodzi, dla niej lepiej wink

Pewnie sąsiadka pierwsza by się w głowę popukała i na drugi dzień pół osiedla by wiedziało jaka ta - powiedzmy - Kaśka to wredna, swojemu misiowi nie gotuje.

Swoją drogą czekam na dzień, kiedy takie zachowania, kobiet czy mężczyzn dziwić nikogo nie będą.

No ja też sobie tego nie wyobrażam tongue Tzn. nie tego, że ktoś powie leń itd. tylko tej dalszej części zdania.

Pewnie by sie popukała, chyba, że akurat ona tak samo by robiła big_smile

Mnie już mało co dziwi tongue

101 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2014-07-27 19:20:09)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Piotr Introwertyk napisał/a:

Kobiety - mam tylko taki wniosek - jak już wasz facet bedzie karmił dzieci , zmieniał pieluchy, robił obiad , czytał im bajki i karmił letnim mleczkiem i może był na tacierzyńskim,  - zorientujcie się w porę że taki facet  ciepłokluchowy już kompletnie was nie pociąga i zmieńcie jakoś swój związek żeby się nie rozpadł . A mówi to gość który potrafi to wszystko he he .

Robienie tego wszystkiego nie czyni z faceta ciepłej kluchy. Może to umieć i robić i być męski.
Ja gwoździa wbić umiem, gniazdko wymienić, trawnik skosić, ściany pomalować, jestem mistrzynią w robieniu fugi do płytek. Czy to znaczy, że jestem babochłop i mój związek rozpierdzieli się z hukiem? Nie wydaje mi się. Bo inne "typowo" kobiece rzeczy nie są dla mnie jakimś problemem.

102

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

tu nie chodzi o to jaki jest facet ale jak wy go postrzegacie przez to że to wszystko potrafi i w sposób nudny systematycznie to wykonuje. Jesli kobiecie to nie przeszkadza - super - ale czesto taki gość przestaje być atrakcyjny dla kobietyt  i wylot.

103

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Anik38 napisał/a:
Majki napisał/a:
kammiś napisał/a:

Bo ja wiem... są ludzie którzy to zrobią bez problemu. Nie wiem, mojemu ostatnio przywieźli nowy komputer, dałby rade bez problemu. ale dopłacił panu 2 dychy i pan wniósł. i wcale nie uważam tego za coś złego.

Jak kompa mu sie wnieść nie chciało to.. leń i tyle tongue Ale można i tak tongue Miał to dał, koleś na browar zarobił i co mu szkodzi, dla niego lepiej tongue

Jakoś sobie nie wyobrażam, żeby ktoś powiedział:

Jak ugotować jej się nie chciało to.. leń i tyle. Ale można i tak. Miała to dała, sąsiadka na fryzjera zarobiła i co jej szkodzi, dla niej lepiej wink

Pewnie sąsiadka pierwsza by się w głowę popukała i na drugi dzień pół osiedla by wiedziało jaka ta - powiedzmy - Kaśka to wredna, swojemu misiowi nie gotuje.

Swoją drogą czekam na dzień, kiedy takie zachowania, kobiet czy mężczyzn dziwić nikogo nie będą.

też czekam smile
Całe szczęście że są jeszcze knajpki gdzie można zamówić, zapłacić i mieć spokój.

104

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Piotr Introwertyk napisał/a:

tu nie chodzi o to jaki jest facet ale jak wy go postrzegacie przez to że to wszystko potrafi i w sposób nudny systematycznie to wykonuje. Jesli kobiecie to nie przeszkadza - super - ale czesto taki gość przestaje być atrakcyjny dla kobietyt  i wylot.

Wiesz, jak kobieta w sposób nudny, systematyczny z miną męczennicy gotuje i podaje mężowi obiad, to też facet będzie ją postrzegał jako nieatrakcyjną.
Jak facet będzie wbijał gwoździa i będzie wściekły, bo tak naprawdę to wolałby siedzieć z piwem przed TV to atrakcyjny dla kobiety nie będzie, chociaż w gwoździa po męsku młotkiem łupie.
Tu nie chodzi o to CO robi mężczyzna czy kobieta, ale o to JAK wykonuje daną czynność.

105

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

może masz rację -   nie dorosłem jeszcze do tej mądrości . Ale jak sie coś sypie w związku feministki to dajcie znać zanim znajdziecie lepszy model  smile

106

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

kammiś twoi rodzice to naprawdę fajni, wartościowi ludzie. Niania, gosposia, spełnianie pasji. Uff... nareszcie normalność! Tak powinno być! Bierz przykład bo masz z kogo!
Twoje podejście mi się tez bardzo podoba. I tak trzymać!
Moim zdaniem zajmowanie się domem to strata czasu, owszem trzeba uprać, uprasować, jeżeli chodzi o odkurzanie to teraz są takie fajne odkurzacze ,,Roomba''. I one robią wszystko, same. Ja sobie leżę, czytam książkę, albo na laptopie śmigam i tylko nadzoruje jak mi robot myje podłogi, odkurza dywan. Świetna rzecz. Poza tym jest pralka automat, zmywarka, naprawdę w domu dużo pracy nie ma. Pod warunkiem, ze obydwie osoby dbają o porządek, i dzielą się obowiązkami. Jeżeli chodzi o gotowanie to dla mnie czarna magia. Nigdy nie lubiłam gotować. I wcale nie mam potrzeby to zmienić. Zresztą nie lubię jak mam w kuchni syf, brudne gary, pociapane mąką, pokruszone. Odpada. Wolimy coś zamówić, albo zjeść na mieście. Owszem każdy lubi porządnie zjeść. Ale właśnie porządnie to można zjeść w restauracji, knajpie albo coś zamówić. Ale szczerze mówiąc ja jakbym miała mordować się i gotować jakieś wystawne danie to wolałabym zjeść zupkę chińską albo coś. Ja lubię w domu robić imieniny i różne imprezy. Ale nigdy nic nie przygotuję sama. Wszystko zamawiam, ciasto, dania gorące, wszystko. Nie obchodzi mnie, ze komuś się to nie podoba, nie podoba się niech się nie częstuje oj wielki problem. Ja przed imprezą to zawsze fryzjer, kosmetyczka, zakupy. I ot mnie najbardziej cieszy, jak mnie pochwalą za wygląd.
Mnie to wkurza takie podejście, że a co powie na to mąż. A co ma powiedzieć?! Mój nie mówi nic, zresztą tu nie ma nic do powiedzenia nie chce nie gotuję i koniec, nic mnie nie obchodzi co kto powie czy pomyśli.
Jak już kiedyś pisałam, ja mam męża nie konserwatora. A mój mąż ma żonę, a nie gosposie.
Jeżeli facet jest złota rączka-super. Jeżeli nie, żaden problem.
Jeżeli kobieta umie ugotować, fajnie. Jeżeli nie żaden problem.
,, Feminizm kończy się ja trzeba wnieść pralkę na 4piętro''. Cóż tu zaczyna się biznes. Biznes rozwożących towar. Większość sklepów oferuję usługę z dostarczeniem do domu. Jeżeli nie zawsze można zapłacić te 50zł i poprosić żeby panowie wnieśli.

Ale to takie spokojne przykłady. Jak ja czytam dział ,,trudne miłości'' to tu się za głowę łapię, jakie sa kobiety, jacy faceci i jakie podejście. Jak kobieta może pisać, ze maż jej czegoś zabrania, że jest przemoc, że nie szanuje. No brak słów. Dlaczego takie kobiety sa z facetami. Ja tu ostatnio czytałam taki watek jak facet wypominał żonie studia, że niby pozwolił jej studiować, jaki zrobił obciach u jubilera ja obrączki kupowali. Ja się zastanawiam co to za kobiety anioły?! Ze stalowymi nerwami?! Ja takiego tak bym w d...kopnęła żeby leciał i leciał i prosił o zakręt. Ja tam na ugody nie chodzę, nie lubię ustępować i nigdy nie zrezygnuję z siebie. To co ja chcę czego ja pragnę to jest najważniejsze dla mnie. Jeżeli ktoś mnie nie rozumie cóż ma problem, bo ja na pewno się nie dostosuje. Do nikogo. I mój mąż właściwie za to mnie najbardziej kocha, mówi ,,jaką Cię wziął taka Cię kocham'' bo ja się nic a nic nie zmieniłam. I myślę, ze to jest najważniejsze zawsze BYĆ SOBĄ!
Jak mi ktoś czasem mówi, ze zachowuje się jak księżniczka, że księżnickzuję, to odpowiadam , NOI DOBRZE, BO LUBIĘ!
Mi to odpowiada jak komuś przeszkadza to jego problem!

107

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Feminizm to pewien wielopokoleniowy proces. Na jego ostatnim etapie mężczyznom będą obcinać penisy, a kobietom cycki.
Problem leży zwyczajnie w tym, że nikt nie ustalił granicy.

108 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-07-27 22:09:21)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Insurmountable_Woman napisał/a:

kammiś twoi rodzice to naprawdę fajni, wartościowi ludzie. Niania, gosposia, spełnianie pasji. Uff... nareszcie normalność! Tak powinno być! Bierz przykład bo masz z kogo!
Twoje podejście mi się tez bardzo podoba. I tak trzymać!
Moim zdaniem zajmowanie się domem to strata czasu, owszem trzeba uprać, uprasować, jeżeli chodzi o odkurzanie to teraz są takie fajne odkurzacze ,,Roomba''. I one robią wszystko, same. Ja sobie leżę, czytam książkę, albo na laptopie śmigam i tylko nadzoruje jak mi robot myje podłogi, odkurza dywan. Świetna rzecz. Poza tym jest pralka automat, zmywarka, naprawdę w domu dużo pracy nie ma. Pod warunkiem, ze obydwie osoby dbają o porządek, i dzielą się obowiązkami. Jeżeli chodzi o gotowanie to dla mnie czarna magia. Nigdy nie lubiłam gotować. I wcale nie mam potrzeby to zmienić. Zresztą nie lubię jak mam w kuchni syf, brudne gary, pociapane mąką, pokruszone. Odpada. Wolimy coś zamówić, albo zjeść na mieście. Owszem każdy lubi porządnie zjeść. Ale właśnie porządnie to można zjeść w restauracji, knajpie albo coś zamówić. Ale szczerze mówiąc ja jakbym miała mordować się i gotować jakieś wystawne danie to wolałabym zjeść zupkę chińską albo coś. Ja lubię w domu robić imieniny i różne imprezy. Ale nigdy nic nie przygotuję sama. Wszystko zamawiam, ciasto, dania gorące, wszystko. Nie obchodzi mnie, ze komuś się to nie podoba, nie podoba się niech się nie częstuje oj wielki problem. Ja przed imprezą to zawsze fryzjer, kosmetyczka, zakupy. I ot mnie najbardziej cieszy, jak mnie pochwalą za wygląd.
Mnie to wkurza takie podejście, że a co powie na to mąż. A co ma powiedzieć?! Mój nie mówi nic, zresztą tu nie ma nic do powiedzenia nie chce nie gotuję i koniec, nic mnie nie obchodzi co kto powie czy pomyśli.
Jak już kiedyś pisałam, ja mam męża nie konserwatora. A mój mąż ma żonę, a nie gosposie.
Jeżeli facet jest złota rączka-super. Jeżeli nie, żaden problem.
Jeżeli kobieta umie ugotować, fajnie. Jeżeli nie żaden problem.
,, Feminizm kończy się ja trzeba wnieść pralkę na 4piętro''. Cóż tu zaczyna się biznes. Biznes rozwożących towar. Większość sklepów oferuję usługę z dostarczeniem do domu. Jeżeli nie zawsze można zapłacić te 50zł i poprosić żeby panowie wnieśli.

Ale to takie spokojne przykłady. Jak ja czytam dział ,,trudne miłości'' to tu się za głowę łapię, jakie sa kobiety, jacy faceci i jakie podejście. Jak kobieta może pisać, ze maż jej czegoś zabrania, że jest przemoc, że nie szanuje. No brak słów. Dlaczego takie kobiety sa z facetami. Ja tu ostatnio czytałam taki watek jak facet wypominał żonie studia, że niby pozwolił jej studiować, jaki zrobił obciach u jubilera ja obrączki kupowali. Ja się zastanawiam co to za kobiety anioły?! Ze stalowymi nerwami?! Ja takiego tak bym w d...kopnęła żeby leciał i leciał i prosił o zakręt. Ja tam na ugody nie chodzę, nie lubię ustępować i nigdy nie zrezygnuję z siebie. To co ja chcę czego ja pragnę to jest najważniejsze dla mnie. Jeżeli ktoś mnie nie rozumie cóż ma problem, bo ja na pewno się nie dostosuje. Do nikogo. I mój mąż właściwie za to mnie najbardziej kocha, mówi ,,jaką Cię wziął taka Cię kocham'' bo ja się nic a nic nie zmieniłam. I myślę, ze to jest najważniejsze zawsze BYĆ SOBĄ!
Jak mi ktoś czasem mówi, ze zachowuje się jak księżniczka, że księżnickzuję, to odpowiadam , NOI DOBRZE, BO LUBIĘ!
Mi to odpowiada jak komuś przeszkadza to jego problem!

Są fajni i wartościowi, tylko że matka przy tym była wredna i nigdy nie była zadowolona, choćby nie wiem co, to tak nawiasem. Ojciec z kolei to dla mnie do dnia dzisiejszego anioł i ideał mężczyzny w każdym calu smile
Mój to by pralki nie wniósł na bank smile zresztą nie rozumiem tego, że mężczyzna ma być jakimś tragarzem. Dla mnie nie musi. Podobają mi się wysportowani faceci, ale wole to że biega i chodzi na siłownię niż by miał dźwigać i sie brudzić.

A nianię miałam świetną, do dzisiaj uwielbiam ją odwiedzać smile To jest właściwie jedyna osoba, której mogłabym powiedzieć absolutnie wszystko, nawet najgorszą rzecz.

OOOO.... to ja chyba muszę ubłagać ojca że na urodziny to mi się marzy taki odkurzacz! już je obczajam na necie smile ja gosposi nie mam, więc by mi się przydał wink

109 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-07-27 22:42:33)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Znaczy wiesz co jak się mieszka we dwoje to gosposia jest średnio potrzebna. Bo można zjeść na mieście, podzielić się obowiązkami po równo. Teraz ten sprzęt AGD naprawdę ułatwia wszystkim życie. Ale jak są małe dzieci, to wiadomo niania-gosposia konieczna. Bo dziecku trzeba ugotować, i w ogóle dziecko samo się sobą nie zaopiekuje, samo sobie nie upierze, nie ugotuje. A rodzice pracują i wiadomo czas ograniczony. Zresztą tak to po pracy ma się  czas dla dzieci,  zabrać na lody, do parku, na plac zabaw czy się z nimi pobawić. A tak to w tym czasie musieliby prać czy gotować. Ale we dwoje spokojnie można dom ogarniać. Ja jednego co nie lubię to wieszać firanki, wolę do tego zawołać bo boję się, ze spadnę, ale tez nie chce żeby mój mąż spadł. Dlatego wole żeby to ktoś obcy zrobił. Kto kto się zna.

Mój maż jest wojskowym, wiec jest wysportowany,. ale też nie chce go w domu przemęczać, żeby siaty dźwigał, albo jakieś ciężkie sprzęty wole nająć zapłacić. A mojego miśka nie przemęczać:) On na ćwiczeniach dosyć się na nadwyręża, żeby jeszcze w domu coś dźwigać. Zresztą my obydwoje pracujemy, godziny pracy są nieregularne. Więc jak się widzimy i mamy czas to spędzamy go jakoś wspólnie  wychodząc do parku, albo na obiad, czy do kina. Żeby się odstresować. Ja tam też wole jak mój misiek jest czysty zadbany, sto razy wolę jak siedzi przed telewizorem w czystej wyprasowanej koszuli, elegancki, świeży ogolony pachnący. Niż jakby miałby  być w szelkach ubrudzony w jakiś smartach. Eee to już wole się poprzytulać. Zresztą jak się coś popsuje ot ja zaraz dzwonie do serwisu, jak samochód to do mechanika. Nie chcę mojego męża obciążać dodatkowo. On po pracy jest zmęczony i musi odpoczywać i koniec! Ja nie gotuję, nie jestem wzorową panią domu, i nie chcę być ale z niego darmowej siły roboczej tez nigdy nie zrobię! Mężów/Żony ma się do miłości, a nie do roboty!

Co do tego odkurzacza robota- wspaniała rzecz, wszystkim polecam. Jest 1000 razy lepszy i dokładniejszy niż zwykły odkurzacz. Mój ma mnóstwo różnych funkcji, odkurzanie, mycie, nawet sam dywan wymyje, podłogę pięknie wyszoruje. Tylko go trzeba pilnować, jak jeździ po mieszkaniu bo mi np kiedyś o kabel od choinki zahaczył dobrze, ze byłam blisko:) Ale generalnie to wspaniała rzecz, raz na zawsze skończył się problem z myciem podłogi, odkurzaniem, trzepaniem dywanów.

110

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

nie wiem, ja do sprzątania domu nie podchodzę jak do jakiejś katorgi, tym bardziej, że mieszkam teraz sama. Uważam, że tak samo jak czyste włosy, zęby i paznokcie należy mieć w miarę czysto wokół siebie. I dotyczy to każdego, facet niechluj, moim zdaniem, będzie i niechlujem w życiu codziennym. Można od niego najwyżej liczyć na czteropak, a nie kwiatki czy miłe wieczory.
Jeśli chodzi o gotowanie - nie uogólniałabym, że każda dziewczyna, która lubi to robić, to od razu kura domowa albo dziewczę bez aspiracji. Byłam ostatnio na spotkaniu, 5 facetów grało w grę planszową plus ja. Dziewczyny w tym czasie oglądały książkę kucharską i rajcowały się pierożkami ze szpinakiem. Dla mnie to był kosmos, ale jak im sprawia przyjemność? Ich wybór. Wszystkie mają swoje pasje, zajęcia, realizują się. A że gotowanie i rozmawianie o tym sprawia im przyjemność? Ważne, że miło spędziły czas.
Sama rzadko jadam w restauracjach, nie wierzę w wysoką jakość ich dań. Jestem weganką, nie jem glutenu, a już kilka razy miałam sytuację, że danie zamawiane jako wegańskie i bezglutenowe wcale takie nie było.
Nie chciałabym też dziecka oddawać niani - po to zbieram teraz oszczędności, by na kilka lat móc zawiesić działalność gospodarczą i zająć się jego wychowaniem, gdy się na nie zdecyduję. Nie chcę stracić tych pięknych momentów, gdy zacznie mówić, chodzić itp. Podejrzewam, że niania wcześniej czy później się pojawi, ale mimo wszystko nie chciałabym, by obca osoba jako pierwsza widziała jego postępy. A już na pewno bym nie chciała, by moje dziecko, jak dorośnie, pisało o swej niani, zamiast o matce, tak jak kammiś.
I tak, wiem, jak wygląda wychowanie dziecka, mam rodzeństwo młodsze o prawie dwie dekady, pomagałam się nim zajmować, jak było malutkie.
Jednak uważam, że są w życiu rzeczy, kiedy trzeba zapomnieć o własnej wygodzie i stanąć na wysokości zadania. Bo jednak dziecko to nie zabawa w dom, ale naprawdę poważna sprawa i decydując się na nie nie można liczyć, że opłacona osoba wykonana za nas całą robotę.

111

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Mhm... dramatycznalusitania, ja mam wręcz świra na punkcie czystości! Co nie znaczy że muszę bez przerwy ganiać z mopem. Utrzymuję porządek, mój facet ma na całe szczęście tak samo.
Ja jednak byłabym za modelem o którym mówi Insurmountable - znaczy z nianią. A o mojej matce piszę tak nie dlatego że miałam nianię, tylko dlatego, że moja matka miała taki a nie inny charakterek (teraz trochę się zmieniła).

Insurmountable - ja też wolę jak facet siedzi taki pachnący, elegancki. W ogóle mam świra na punkcie eleganckich facetów - strasznie na mnie działa jak np. przychodzi do mnie prosto po pracy - elegancka koszula, marynarka itd. Mój akurat ma pracę siedzącą ale codziennie biega i 2 razy w tygodniu chodzi na siłownię, więc dźwigać nie musi smile poza tym w pracy niefizycznej też się ostro ludzie męczą, do tego dochodzi jeszcze pewnie stres.
Co do gosposi to wiadomo że teraz nie myślę o tym i jeszcze długo myśleć nie bede bo wszystko spokojnie sama zrobię i dużo czasu mi to nie zajmie.

112

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
dramatycznalusitania napisał/a:

nie chciałabym, by obca osoba jako pierwsza widziała jego postępy. A już na pewno bym nie chciała, by moje dziecko, jak dorośnie, pisało o swej niani, zamiast o matce, tak jak kammiś.

Jednak uważam, że są w życiu rzeczy, kiedy trzeba zapomnieć o własnej wygodzie i stanąć na wysokości zadania. Bo jednak dziecko to nie zabawa w dom, ale naprawdę poważna sprawa i decydując się na nie nie można liczyć, że opłacona osoba wykonana za nas całą robotę.

Nie ma co przesadzać w żadną stronę.
Co innego opiekunka na kilka godzin dziennie, co innego całodobowa.
Nie zawsze opiekunka to kwestia wygody. Czasem to konieczność (o ile się chce pracować).
Jak zrozumiałam, Kammiś tak pisze o swoje matce nie dlatego, że miała opiekunkę, tylko dlatego, że jej matka była wredna (słowa Kammiś).
Moje dzieci traktowały opiekunkę jako trzecią babcię. To było sympatyczne.

113

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
luc napisał/a:
dramatycznalusitania napisał/a:

nie chciałabym, by obca osoba jako pierwsza widziała jego postępy. A już na pewno bym nie chciała, by moje dziecko, jak dorośnie, pisało o swej niani, zamiast o matce, tak jak kammiś.

Jednak uważam, że są w życiu rzeczy, kiedy trzeba zapomnieć o własnej wygodzie i stanąć na wysokości zadania. Bo jednak dziecko to nie zabawa w dom, ale naprawdę poważna sprawa i decydując się na nie nie można liczyć, że opłacona osoba wykonana za nas całą robotę.

Nie ma co przesadzać w żadną stronę.
Co innego opiekunka na kilka godzin dziennie, co innego całodobowa.
Nie zawsze opiekunka to kwestia wygody. Czasem to konieczność (o ile się chce pracować).
Jak zrozumiałam, Kammiś tak pisze o swoje matce nie dlatego, że miała opiekunkę, tylko dlatego, że jej matka była wredna (słowa Kammiś).
Moje dzieci traktowały opiekunkę jako trzecią babcię. To było sympatyczne.

Była... tak w skrócie mówiąc. Kocham ją, ale o niektóre rzeczy mam żal. I powodem nie była opiekunka wink

114 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2014-07-28 08:46:18)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Argumenty o wynajęciu ekipy do remontu i wnoszeniu szaf na piętra są rozbrajające.
No bo prawdziwy mężczyzna robi remont sam, chrzaniąc się z każdym detalem osobiście, nic że mu to zajmie dwa i pół roku.
I każdą szafę również wniesie za pomocą własnych mięśni oraz honoru. Nawet trzydrzwiową.

Ja niejeden raz wnosiłam meble razem z moim mężem - bo nie jestem najmniejsza i mogę sobie na to pozwolić. Gdybym była 1.55m chuchrem to bym pewnie nie wnosiła.
No, ale feminizm gdzie się kończy, to wszyscy wiemy.


Rysiu.
Jak Cię boli ząb to idziesz do swojej pani stomatolog, a ona Cię leczy. Bo Ty nie umiesz, a ona umie... i jesteś od niej uzależniony. Pomimo, że (wg własnego opisu) jesteś taki piękny i masz wspaniałe mięśnie.
Widzisz absurd, czy mam tłumaczyć dalej?

115 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-08-28 11:44:18)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Nie, feminizm to po prostu kobieca zaradność i mnie to osobiście imponuje. Moja koleżanka zarabia więcej niż ja, inwestuje w rynek obligacji korporacyjnych i mnie to osobiście imponuje. Wiem, że niektórzy mieliby z tym problem, ale ja nie. Cieszę się, że odnosi sukcesy. Dla mnie właśnie tym jest feminizm.

Post edytowany ze względu na naruszenie regulaminu forum.

Posty [ 66 do 116 z 116 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026