netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

115 odpowiedzi6 899 wyświetleńzałożony przez _gusiaczek_, 26.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 116 ]

1

Temat: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Hej! Mam za sobą właśnie dość burzliwą rozmowę z kolegą (z kumplem, z którym nic mnie nie łączy) na temat feminizmu i moich (i jego) poglądów na temat związków. Odpowiedzcie mi proszę, na moje pytania, bo czegoś nie rozumiem. Co złego jest w tym, że uważam, że:
1. kobieta ma takie samo prawo do edukacji i pracy jak mężczyzna i partner nie może jej zmuszać do rezygnacji z tego a ona nie musi poczuwać się do obowiazku rzucenia tego na rzecz rodziny - facet też ma obowiązek zajmować się domem i ewentualnym dziećmi, w końcu i on jest rodzicem.
2. kobieta nie musi rodzić dzieci i planować ciąży, jeśli nie chce,
3. kobieta nie musi umieć gotować i czekać na męża z obiadkiem. Bardzo często kobiety pracują zawodowo tyle samo ile mężowie - a moim zdaniem wtedy powinien być podział obowiązków i jedzenie na mieście, jeśli ich stać. Nie rozumiem i nie akceptuję czegoś takiego - kobieta pracuje tyle samo co jej mąż, ale ona specjalnie wstaje bardzo wcześnie rano, żeby przygotować rzeczy na obiad, po pracy idzie na zakupy, sprząta, a on pije piwo i ogląda TV. Dla mnie to brak szacunku faceta dla kobiety i kobiety dla siebie samej.

Co w tym takiego bulwersującego, że niby "feminizm mi szkodzi"?

2

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

A gdzie jego argumenty? Wiadomo, kobieta nic nie musi, ale niech nie wymaga więcej niz może dać. Tego brak bardzo często.

3 Ostatnio edytowany przez Skywalk (2014-07-26 17:45:34)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Wiesz niektóre bullshity potrafią trwać 2000 lat i dłużej więc trochę nie ma się co dziwić że po całej paradzie wieków w których kobieta była uniżonym sługą faceta zostały poglądy które reprezentuje Twój znajomy. Dla mnie wielki szacun że kobiety chcą się ralizować, mają ambicję , marzenia a nie są tylko przyklejonym bluszczem wokół faceta i jego spraw. Zawsze miałem dziewczyny z marzeniami i wiem że nie byłem dla nich pępkiem świata tylko jakąś jego częścią i bardzo je za to szanowałem. Cóż ego niektórych facetów nie zniesie takiej próby jak widać

4

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Argument: "feminizm mi szkodzi".
Nie wymagam więcej, niż mogę dać. Oczekuję tego samego:
1. ja dbam o siebie, biegam, trzymam formę - niech partner nie będzie zapasiony
2. ja się rozwijam, kształcę, zarabiam - niech partner również się kształci i pracuje, ma ambicje
3. ja dbam o wygląd, ubiór - niech partner również dba
4. ja dbam o dom, jest czysto - niech facet nie będzie bałaganiarzem
i tak dalej smile

5

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Skywalk napisał/a:

Wiesz niektóre bullshity potrafią trwać 2000 lat i dłużej więc trochę nie ma się co dziwić że po całej paradzie wieków w których kobieta była uniżonym sługą faceta zostały poglądy które reprezentuje Twój znajomy. Dla mnie wielki szacun że kobiety chcą się ralizować, mają ambicję , marzenia a nie są tylko przyklejonym bluszczem wokół faceta i jego spraw. Zawsze miałem dziewczyny z marzeniami i wiem że nie byłem dla nich pępkiem świata tylko jakąś jego częścią i bardzo je za to szanowałem. Cóż ego niektórych facetów nie zniesie takiej próby jak widać

Wiesz co, to tylko kumpel, więc mi tam wszystko jedno jakie ma poglądy na temat związku.
Ale bulwersują mnie opinie które słyszę. Większość moich kolegów to faceci - dobrze się czuję w męskim gronie, może dlatego że sama mam trochę męski charakter big_smile ale tekst: "musiałem zrobić żonie dzieciaka, żeby jej nie odwalało, bo jak baba nie ma zajęcia to jej odpierd****"??? Co to ma w ogóle być?
I jeszcze wielkie zdumienie, że się bulwersuję. A jak powiem, że w ciągu 10 lat nie zamierzam mieć dzieci - w ogóle tragedia! Jak facet koło 30stki nie jest ojcem, jest ok. A kobieta co? ma siedzieć w domu i tylko dzieci rodzić?

6

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

A jeśli będzie dziecko, to niemowlaka brać do Maca, by nie był głodny??
Poza tym, co to za myślenie, że facet tylko pije piwo i ogląda tv po pracy - straszny stereotyp i krzywdzący. Faceci mają mnóstwo zainteresowań i rzeczy do zrobienia i to oni opiekują się kobietą w czasie ciąży, po niej i dbają o to, żeby było dobrze. To oni planują, zapoznają, zarabiają, bo muszą zawsze, a nie bo jest chęć kobieca by popracować. To faceci dbają o auta, mieszkania, robią remonty, malują ściany, wymieniają wszelkie rurki, podłączają tv.
Feministki nie widzą tego, tylko czubek własnego nosa.

7

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

No jak jesteś męska i nie chcesz dzieci to co sie dziwisz. Bedziesz walczyc z takimi to wlaśnie smile

8

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Remi napisał/a:

A jeśli będzie dziecko, to niemowlaka brać do Maca, by nie był głodny??
Poza tym, co to za myślenie, że facet tylko pije piwo i ogląda tv po pracy - straszny stereotyp i krzywdzący. Faceci mają mnóstwo zainteresowań i rzeczy do zrobienia i to oni opiekują się kobietą w czasie ciąży, po niej i dbają o to, żeby było dobrze. To oni planują, zapoznają, zarabiają, bo muszą zawsze, a nie bo jest chęć kobieca by popracować. To faceci dbają o auta, mieszkania, robią remonty, malują ściany, wymieniają wszelkie rurki, podłączają tv.
Feministki nie widzą tego, tylko czubek własnego nosa.

Wiesz co? Potrafię pomalować ściany, zadbać o swoje auto i uważam PRACĘ ZA OBOWIĄZEK. Nie, nie weźmie się niemowlaka do maca (co więcej - nie uznaję śmieciowego jedzenia). Ale tatuś też może nakarmić, jeżeli nie jest to karmienie piersią, prawda? Przewinąć? Ukołysać do snu? Może. Wyobraź sobie - kobieta też ma mnóstwo zainteresowań i rzeczy do zrobienia. I wiele kobiet potrafi sama się sobą zająć w czasie ciąży. I jeszcze długo w czasie ciąży wiele chodzi do pracy.
Wyobraź sobie, mieszkam sama, dbam o auto, pomaluję ściany, wymienię żarówkę i nie chodzę do maca. I mam wiele rzeczy do zrobienia po pracy i wiele zainteresowań. Nie potrzebuję do tego faceta. Ale jak już będzie - DZIELMY SIĘ OBOWIĄZKAMI SPRAWIEDLIWIE. Bo, zauważ - remont robi się raz na 2 lata. A wg niektórych kobieta ma gotować codziennie?

9

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Hehe ludzie zawsze będą się bali inności bo jak wszyscy są tacy sami to nikt nie zastanawia się czy robi słusznie a widząć ciebie jako trochę "inną" samo z siebie nasuwa się pytanie czy przypadkiem Twoje życie nie jest fajniejsze, ciekawsze w takim razie ich może okazać się bardziej do dupy a tej myśli do siebie dopuścić za chiny nie chcą. Poza tym mam wrażenie z obserwacji że masa osób gdyby nie mąż,żona, dzieci, rodzina , firanki ,pomidorówka dla męża umarłaby zwyczajnie z nudów bo nie mają innego pomysłu na życie. To nie ich wina , zostało im to wtłoczone do głowy ale często tak jest.

10

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
thepass napisał/a:

No jak jesteś męska i nie chcesz dzieci to co sie dziwisz. Bedziesz walczyc z takimi to wlaśnie smile

Czy jestem męska? Z wyglądu i z zachowania nie.
Z podejścia do życia może trochę.

11

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Skywalk napisał/a:

Hehe ludzie zawsze będą się bali inności bo jak wszyscy są tacy sami to nikt nie zastanawia się czy robi słusznie a widząć ciebie jako trochę "inną" samo z siebie nasuwa się pytanie czy przypadkiem Twoje życie nie jest fajniejsze, ciekawsze w takim razie ich może okazać się bardziej do dupy a tej myśli do siebie dopuścić za chiny nie chcą. Poza tym mam wrażenie z obserwacji że masa osób gdyby nie mąż,żona, dzieci, rodzina , firanki ,pomidorówka dla męża umarłaby zwyczajnie z nudów bo nie mają innego pomysłu na życie. To nie ich wina , zostało im to wtłoczone do głowy ale często tak jest.

Ja rozumiem że ktoś tak może chcieć. Ale nikt nie rozumie że mi ta pomidorówka dla męża, firanki, dzieci nie są potrzebne do szczęścia. Mimo że miałam facetów i planuję mieć kogoś na stałe. Ale boję się, że nie zaakceptuje moich poglądów.

12 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-26 18:07:08)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Obracasz sie w towarzystwie takich "mezczyzn", którzy baliby sie z Toba byc i na pewno chcieliby ograniczyc. Nie z powodu poglądów, a tego że nie jesteś nieporadna (albo inaczej, ze nie uwazasz sie za gorszą lub sobie nie dasz tego wmowic). O wygladzie tam nic nie pisałem, tyle ze przebywasz w towarzystwie mezczyzn, to i masz męskie zachowania, moze poglądy, moze sposob na zycie. Z kims bardzo niezaleznym moglabys miec fajne przygody, zero myslenia o dzieciach i ograniczaniu, aczkolwiek jest to czesto w ogole nie brane jako powazny zwiazek i mozna sie zawieść.

13

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
thepass napisał/a:

Obracasz sie w towarzystwie takich "mezczyzn", którzy baliby sie z Toba byc i na pewno chcieliby ograniczyc. Nie z powodu poglądów, a tego że nie jesteś nieporadna (albo inaczej, ze nie uwazasz sie za gorszą lub sobie nie dasz tego wmowic). O wygladzie tam nic nie pisałem, tyle ze przebywasz w towarzystwie mezczyzn, to i masz męskie zachowania, moze poglądy, moze sposob na zycie. Z kims bardzo niezaleznym moglabys miec fajne przygody, zero myslenia o dzieciach i ograniczaniu, aczkolwiek jest to czesto w ogole nie brane jako powazny zwiazek i mozna sie zawieść.

No właśnie... a poznałam faceta, który ma chyba poglądy konserwatywne... ale nie wiem czy w kwestiach społecznych również.
Bo np. znam parę bardzo wierzących katolików, gdzie dzieci nie ma, ona studiuje i pracuje, on pracuje, a na obiady jedzą mrożonki wink Także zdziwiłam się bardzo, tacy pobożni, a ona taka niezależna, radzi sobie ze wszystkim smile

14

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Dokładnie thepass , niewielu facetów lubi niezależne,silne kobiety nie zdając sobie nawet sprawy ile tracą.  Przebywanie z taką kobietą uczy o wiele więcej niż z kobietą uległą.

15

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Remi napisał/a:

Faceci mają mnóstwo zainteresowań i rzeczy do zrobienia

A kobiety nie mają?

Remi napisał/a:

Feministki nie widzą tego, tylko czubek własnego nosa.

Widzą. W każdym razie niektóre. Potrzeby mężczyzn i potrzeby kobiet.

16

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

To jest też cios dla ich męskość bo jakże mają się przy Tobie wykazać skoro Ty wszystko potrafisz nie wiedząc że to całe wykazywanie, imponowanie to często dziecinada i mierzenie się na długość ch..... które częściej im szkodzi niż pomaga

17 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-26 18:16:20)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Skywalk napisał/a:

Dokładnie thepass , niewielu facetów lubi niezależne,silne kobiety nie zdając sobie nawet sprawy ile tracą.  Przebywanie z taką kobietą uczy o wiele więcej niż z kobietą uległą.

O właśnie UCZY. To jest dobry punkt. Faceci nie chcą się uczyc, bo w koncu to oni mają być ci super. Nie dopuszczają do siebie mozliwosci brania od siebie dobrych cech, eliminowania słabszych razem. To sa ograniczeni ludzie, ale fakt faktem jest tez tak, ze kobiety bardzo często uczepiaja sie tylko i wylacznie kogos lepszego od nich samych, wiec w taka relacje sie wplątują i dobrze to nie wychodzi.
To w wiekszosci faceci typu "beze mnie sobie nie poradzisz, kobieta to ten głupszy gatunek" itd...

18

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Skywalk napisał/a:

Dokładnie thepass , niewielu facetów lubi niezależne,silne kobiety nie zdając sobie nawet sprawy ile tracą.  Przebywanie z taką kobietą uczy o wiele więcej niż z kobietą uległą.

Myślę, że prawdziwy mężczyzna (nie taki, który uważa się za macho - wiadomo o co chodzi), niezakomplesiony, nie boi się silnych, niezależnych kobiet.

19

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Skywalk napisał/a:

Wiesz niektóre bullshity potrafią trwać 2000 lat i dłużej więc trochę nie ma się co dziwić że po całej paradzie wieków w których kobieta była uniżonym sługą faceta zostały poglądy które reprezentuje Twój znajomy. Dla mnie wielki szacun że kobiety chcą się ralizować, mają ambicję , marzenia a nie są tylko przyklejonym bluszczem wokół faceta i jego spraw. Zawsze miałem dziewczyny z marzeniami i wiem że nie byłem dla nich pępkiem świata tylko jakąś jego częścią i bardzo je za to szanowałem. Cóż ego niektórych facetów nie zniesie takiej próby jak widać

Wlasnie...

Czasy sie zmianiaja i kobiety czy w zwiazkach czy nie maja wieksze mozliwosci pod kazdym wzgledem-wyksztalcenie. praca, kariera, hobby i korzystaja z nich.


Hej! Mam za sobą właśnie dość burzliwą rozmowę z kolegą (z kumplem, z którym nic mnie nie łączy) na temat feminizmu i moich (i jego) poglądów na temat związków. Odpowiedzcie mi proszę, na moje pytania, bo czegoś nie rozumiem. Co złego jest w tym, że uważam, że:
1. kobieta ma takie samo prawo do edukacji i pracy jak mężczyzna i partner nie może jej zmuszać do rezygnacji z tego a ona nie musi poczuwać się do obowiazku rzucenia tego na rzecz rodziny - facet też ma obowiązek zajmować się domem i ewentualnym dziećmi, w końcu i on jest rodzicem.
2. kobieta nie musi rodzić dzieci i planować ciąży, jeśli nie chce,
3. kobieta nie musi umieć gotować i czekać na męża z obiadkiem. Bardzo często kobiety pracują zawodowo tyle samo ile mężowie - a moim zdaniem wtedy powinien być podział obowiązków i jedzenie na mieście, jeśli ich stać. Nie rozumiem i nie akceptuję czegoś takiego - kobieta pracuje tyle samo co jej mąż, ale ona specjalnie wstaje bardzo wcześnie rano, żeby przygotować rzeczy na obiad, po pracy idzie na zakupy, sprząta, a on pije piwo i ogląda TV. Dla mnie to brak szacunku faceta dla kobiety i kobiety dla siebie same.

W zwiazku czy sa dzieci czy ich nie ma partnerzy sa sobie rowbni i tyle. Kwestia podzielenia sie obowiazkami jest normalna....
Wiadomo ze w kazdym zwiazku trzeba isc na kompromis ale przede wszytkim trzeba sie wspierac i szanowac. Gdybym uslyszala od swego meza ze ja cos musze....chyba bym udusilabym sie smiechem.

20

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
_gusiaczek_ napisał/a:
Remi napisał/a:

A jeśli będzie dziecko, to niemowlaka brać do Maca, by nie był głodny??
Poza tym, co to za myślenie, że facet tylko pije piwo i ogląda tv po pracy - straszny stereotyp i krzywdzący. Faceci mają mnóstwo zainteresowań i rzeczy do zrobienia i to oni opiekują się kobietą w czasie ciąży, po niej i dbają o to, żeby było dobrze. To oni planują, zapoznają, zarabiają, bo muszą zawsze, a nie bo jest chęć kobieca by popracować. To faceci dbają o auta, mieszkania, robią remonty, malują ściany, wymieniają wszelkie rurki, podłączają tv.
Feministki nie widzą tego, tylko czubek własnego nosa.

Wiesz co? Potrafię pomalować ściany, zadbać o swoje auto i uważam PRACĘ ZA OBOWIĄZEK. Nie, nie weźmie się niemowlaka do maca (co więcej - nie uznaję śmieciowego jedzenia). Ale tatuś też może nakarmić, jeżeli nie jest to karmienie piersią, prawda? Przewinąć? Ukołysać do snu? Może. Wyobraź sobie - kobieta też ma mnóstwo zainteresowań i rzeczy do zrobienia. I wiele kobiet potrafi sama się sobą zająć w czasie ciąży. I jeszcze długo w czasie ciąży wiele chodzi do pracy.
Wyobraź sobie, mieszkam sama, dbam o auto, pomaluję ściany, wymienię żarówkę i nie chodzę do maca. I mam wiele rzeczy do zrobienia po pracy i wiele zainteresowań. Nie potrzebuję do tego faceta. Ale jak już będzie - DZIELMY SIĘ OBOWIĄZKAMI SPRAWIEDLIWIE. Bo, zauważ - remont robi się raz na 2 lata. A wg niektórych kobieta ma gotować codziennie?

Każda feministka mówi, że wszystko potrafi sama zrobić, jakoś gdy facet jest to już tak nie mawia wink Tylko - to należy do faceta, tamto też itp...
Gdy zachodzi kobieta w ciążę, to idzie na chorobowe w pracy, każdy lekarz podpisze papierek. Nie mówię też o gotowaniu codziennie, ale o tym, że bunt jakiś jak 2 obiady pod rząd kobieta ugotuje, jak w domu siedzi. Wolałbym siedzieć w domu i gotować obiady niż stresować się ile trzeba kasy, by było ok...
Remont - niech tam kobieta robi, w sumie one zawsze zmieniają, ale niech nie będzie, że facet zły bo remontu nie chce, a który chce? Żaden.

21

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Skywalk napisał/a:

Dokładnie thepass , niewielu facetów lubi niezależne,silne kobiety nie zdając sobie nawet sprawy ile tracą.  Przebywanie z taką kobietą uczy o wiele więcej niż z kobietą uległą.

Silna, zaradna kobieta odżegnuje się od feministek, bo nie leży w jej interesie to, by musiała robić coś co  musi bedąc  feministką....

22

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Remi napisał/a:

Wolałbym siedzieć w domu i gotować obiady niż stresować się ile trzeba kasy, by było ok...

Doprawdy? wink
Jakoś nie wierzę.
Ja wolę pracować. Od razu uprzedzę ewentualne zarzuty - moja praca nie powoduje, że zaniedbuję dom, ale o niego dbamy wspólnie z mężem.

23

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Remi napisał/a:
Skywalk napisał/a:

Dokładnie thepass , niewielu facetów lubi niezależne,silne kobiety nie zdając sobie nawet sprawy ile tracą.  Przebywanie z taką kobietą uczy o wiele więcej niż z kobietą uległą.

Silna, zaradna kobieta odżegnuje się od feministek, bo nie leży w jej interesie to, by musiała robić coś co  musi bedąc  feministką....

Nie rozumiem, możesz rozjaśnić o jakie dokładnie rzeczy chodzi ?

24

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
luc napisał/a:
Remi napisał/a:

Wolałbym siedzieć w domu i gotować obiady niż stresować się ile trzeba kasy, by było ok...

Doprawdy? wink
Jakoś nie wierzę.
Ja wolę pracować. Od razu uprzedzę ewentualne zarzuty - moja praca nie powoduje, że zaniedbuję dom, ale o niego dbamy wspólnie z mężem.

Doprawdy. Wielu facetów miśków kasę wpłaca na wspólne konto. Z tego się żyje. Potem są pretensje do nich, że nie starają się. Człowiek zarabia, wypłatę przynosi i dalej, że to za mało. Najlepiej jakby każdy facet zarabiał, po pracy ugotował obiad, zadbał o partnerkę, dziecko też zadbał, ponaprawiał wszystko, bo partnerka nawet gotować nie umie.
Dla mnie to żenada, jak kobieta pisze, że nie umie gotować.

25

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Remi napisał/a:

Silna, zaradna kobieta odżegnuje się od feministek, bo nie leży w jej interesie to, by musiała robić coś co  musi bedąc  feministką....

Remi - bez urazy, ale chyba nie bardzo wiesz na czym feminizm polega (mam na myśli "normalny" feminizm).

26

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Remi , skoro tak źle tym facetom to po co się wiązali z takimi pannami ,nie rozumiem, przymus jakiś ? Z zawiązanymi oczami się hajtali ?

27

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Skywalk napisał/a:
Remi napisał/a:
Skywalk napisał/a:

Dokładnie thepass , niewielu facetów lubi niezależne,silne kobiety nie zdając sobie nawet sprawy ile tracą.  Przebywanie z taką kobietą uczy o wiele więcej niż z kobietą uległą.

Silna, zaradna kobieta odżegnuje się od feministek, bo nie leży w jej interesie to, by musiała robić coś co  musi bedąc  feministką....

Nie rozumiem, możesz rozjaśnić o jakie dokładnie rzeczy chodzi ?

Chodzi o to, a rozmawiałem z silnymi kobietami nie raz, że nie w smak im jak facet powie - to ty wymyśl wyjazd, wakacje, ty kupuj coś, ty jedź do mechanika, to za ciebie nie trzeba płacić w knajpce itp. Na takich sprawach kobiety tracą, choćby czas, bo jako feministki to powinny umieć wszystko i nie ma żadnych ulg.

28

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Remi napisał/a:
luc napisał/a:
Remi napisał/a:

Wolałbym siedzieć w domu i gotować obiady niż stresować się ile trzeba kasy, by było ok...

Doprawdy? wink
Jakoś nie wierzę.
Ja wolę pracować. Od razu uprzedzę ewentualne zarzuty - moja praca nie powoduje, że zaniedbuję dom, ale o niego dbamy wspólnie z mężem.

Doprawdy. Wielu facetów miśków kasę wpłaca na wspólne konto. Z tego się żyje.  Człowiek zarabia, wypłatę przynosi i dalej, że to za mało. Najlepiej jakby każdy facet zarabiał, po pracy ugotował obiad, zadbał o partnerkę, dziecko też zadbał, ponaprawiał wszystko, bo partnerka nawet gotować nie umie.

Owszem, z tego się żyje. Także z tego co zarobi kobieta.
Powtórzę - oboje mają dbać.

Jeżeli wolałbyś siedzieć w domu na utrzymaniu kobiety, to po prostu taką kobietę sobie znajdź wink

29

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

To o jakich "silnych" kobietach mówimy skoro aż tak je uwiera odpowiedzialność za podjęcie tak błahych decyzji ?

30

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Skywalk napisał/a:

Remi , skoro tak źle tym facetom to po co się wiązali z takimi pannami ,nie rozumiem, przymus jakiś ? Z zawiązanymi oczami się hajtali ?

Typowa silna kobieta - Martyna Wojciechowska, całe życie zmieniała partnerów, bo nikt z nią nie wytrzymał i nie wytrzyma. Feminizm nie idzie w parze z normalną relacją damsko-męską. Chyba, że faceci staną się miśkami...
Wiązali się, bo myśleli, że to super mieć silną kobietę, a po czasie wychodzi, że to tak średnio -- problemy jak nic.

31

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
luc napisał/a:
Remi napisał/a:
luc napisał/a:

Doprawdy? wink
Jakoś nie wierzę.
Ja wolę pracować. Od razu uprzedzę ewentualne zarzuty - moja praca nie powoduje, że zaniedbuję dom, ale o niego dbamy wspólnie z mężem.

Doprawdy. Wielu facetów miśków kasę wpłaca na wspólne konto. Z tego się żyje.  Człowiek zarabia, wypłatę przynosi i dalej, że to za mało. Najlepiej jakby każdy facet zarabiał, po pracy ugotował obiad, zadbał o partnerkę, dziecko też zadbał, ponaprawiał wszystko, bo partnerka nawet gotować nie umie.

Owszem, z tego się żyje. Także z tego co zarobi kobieta.
Powtórzę - oboje mają dbać.

Jeżeli wolałbyś siedzieć w domu na utrzymaniu kobiety, to po prostu taką kobietę sobie znajdź wink

Mam za silny charakter, by kobieta mną rządziła i mi kasę wyliczała, albo co mam zrobić. Przestałbym być facetem, a stałbym się przerobionym na modłę kobiecego myślenia. Za tym idzie nuda i odfajkowanie, by poszukiwać męskiego typu.

32 Ostatnio edytowany przez Skywalk (2014-07-26 18:42:03)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

A to zawsze ktoś musi dominować, jest jeszcze coś takiego jak równowprawne partnerstwo. To że z Martyną nikt "nie wytrzymał" nie najlepiej chyba świadczy o facetach.  A z tymi miśkami sie akurat zgadzam , trudno nazwać kogoś mężczyzną kto w kobiecie zamiast szukania partnera szuka parawanu i poczucia bezpieczeństwa. Remi to nie chodzi o rządzenie , chodzi o partnerstwo.

33

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Skywalk napisał/a:

To o jakich "silnych" kobietach mówimy skoro aż tak je uwiera odpowiedzialność za podjęcie tak błahych decyzji ?

Każda silna kobieta Ci powie, że chce faceta silnego, każda feministka również, że chce silnego faceta. Silna kobieta powie Ci, że za pewne sprawy jak auto, wyjazd, dbanie o rodzinę, odpowiedzialny jest facet. I ten facet to nie może być ciapa, bo po nim.
Sens polega na tym, że im silniejsza kobieta, tym ma większe wymagania co do faceta, a feminizm powoduje, że słabsi faceci nie mają żadnych szans.

34 Ostatnio edytowany przez Skywalk (2014-07-26 18:48:57)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Nie potrzebnie antagonizujesz, rozdzielasz władzę po męskiej lub kobiecej stronie. Kiedyś myślałem bardzo podobnie , nawet randkowanie z kobietami traktowałem jak trochę mocowanie się z nimi. Zupełnie nie potrzebnie, dziś kiedy poznałem już no można powiedzieć sporo kobiet bardzo je polubiłem ,zrozumiałem że często ich problemy są bardzo do naszych podobne a my często ze strachu stajemy w stosunku do nich po drugiej stronie barykady. Poznasz ich więcej to zrozumiesz że są superowe, też mają swoje wady , też puszczają bąki itp ale mają też masę zalet z których my możemy się uczyć a tak często przez naszą głupią dumę o tym zapominamy.

35

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Skywalk napisał/a:

A z tymi miśkami sie akurat zgadzam , trudno nazwać kogoś mężczyzną kto w kobiecie zamiast szukania partnera szuka parawanu i poczucia bezpieczeństwa. Remi to nie chodzi o rządzenie , chodzi o partnerstwo.

Partnerstwo?
Zauważ, że kobiety mówią, że jeśli są zapraszane na randkę to płaci za to facet. A kto ma zapraszać - oczywiście facet inaczej jest miśkiem, a kobiety czekają na faceta.
Ile razy kobieta zaprosiła cię na randkę i zapłaciła za drinka, czy kawę?

36 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-26 18:54:00)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

No ale nie jest tak, że im silniejsza tym chce silniejszego? Im lepsza tym lepszego? Co najwyzej "z zasobami, ale i kompleksami" moze taka byc, by tym uczeniem życia jakiegoś słabego, by wartość podreperowała we wlasnych oczach.

Remi one partnerstwo nazywaja podziałem ról big_smile facet ma robic to i tamto, a kobieta to i tamto. Kobieta przestaje robić to co kobiece, ale facet musi robić to wszystko co męskie i jeszcze więcej. Wnieś szafe - od tego są faceci, ugotuj obiad - mamy rownouprawnienie, nie musze umieć big_smile

37

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

"a feminizm powoduje, że słabsi faceci nie mają żadnych szans"  i na tym Twoim zdaniu bym dyskusję skończył bo właśnie nic tak jak ono nie obnaża męskiego lęku przed feminizmem wink Pozdro

38

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Remi napisał/a:
_gusiaczek_ napisał/a:
Remi napisał/a:

A jeśli będzie dziecko, to niemowlaka brać do Maca, by nie był głodny??
Poza tym, co to za myślenie, że facet tylko pije piwo i ogląda tv po pracy - straszny stereotyp i krzywdzący. Faceci mają mnóstwo zainteresowań i rzeczy do zrobienia i to oni opiekują się kobietą w czasie ciąży, po niej i dbają o to, żeby było dobrze. To oni planują, zapoznają, zarabiają, bo muszą zawsze, a nie bo jest chęć kobieca by popracować. To faceci dbają o auta, mieszkania, robią remonty, malują ściany, wymieniają wszelkie rurki, podłączają tv.
Feministki nie widzą tego, tylko czubek własnego nosa.

Wiesz co? Potrafię pomalować ściany, zadbać o swoje auto i uważam PRACĘ ZA OBOWIĄZEK. Nie, nie weźmie się niemowlaka do maca (co więcej - nie uznaję śmieciowego jedzenia). Ale tatuś też może nakarmić, jeżeli nie jest to karmienie piersią, prawda? Przewinąć? Ukołysać do snu? Może. Wyobraź sobie - kobieta też ma mnóstwo zainteresowań i rzeczy do zrobienia. I wiele kobiet potrafi sama się sobą zająć w czasie ciąży. I jeszcze długo w czasie ciąży wiele chodzi do pracy.
Wyobraź sobie, mieszkam sama, dbam o auto, pomaluję ściany, wymienię żarówkę i nie chodzę do maca. I mam wiele rzeczy do zrobienia po pracy i wiele zainteresowań. Nie potrzebuję do tego faceta. Ale jak już będzie - DZIELMY SIĘ OBOWIĄZKAMI SPRAWIEDLIWIE. Bo, zauważ - remont robi się raz na 2 lata. A wg niektórych kobieta ma gotować codziennie?

Każda feministka mówi, że wszystko potrafi sama zrobić, jakoś gdy facet jest to już tak nie mawia wink Tylko - to należy do faceta, tamto też itp...
Gdy zachodzi kobieta w ciążę, to idzie na chorobowe w pracy, każdy lekarz podpisze papierek. Nie mówię też o gotowaniu codziennie, ale o tym, że bunt jakiś jak 2 obiady pod rząd kobieta ugotuje, jak w domu siedzi. Wolałbym siedzieć w domu i gotować obiady niż stresować się ile trzeba kasy, by było ok...
Remont - niech tam kobieta robi, w sumie one zawsze zmieniają, ale niech nie będzie, że facet zły bo remontu nie chce, a który chce? Żaden.

Jak Ty strasznie generalizuje. Wyobraź sobie, że nie ma "każdy" i "żaden", bo ludzie to indywidualne jednostki. Koniec kropka.

39

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Remi - dyskusja z Tobą nie ma sensu? Nie wytrzymał? Bo ma za słaby charakter i się boi.
A ja powiem krótko - dla mnie feminizm to zdrowe myślenie, jako kobieta:
1. pracuję i zarabiam na życie
2. kształcę się
3. nie obsługuję faceta. mi wystarcza ryż z warzywami albo pierogi mrożone na obiad? niech też je. a jak nie pasuje? TO NIECH SAM SOBIE ZROBI.
4. dzielimy się obowiązkami po równo. I wyobraź sobie Remi, że umiem sama pojechać na przegląd auta, zapłacić rachunki, pójść do pracy.
5. nie zamierzam rezygnować z czegoś, bo facetowi tak się podoba. A facet który myśli że mam się dla niego zmieniać o 180 stopni? nie jest wart żadnej kobiety. I już.

40

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Skywalk napisał/a:

"a feminizm powoduje, że słabsi faceci nie mają żadnych szans"  i na tym Twoim zdaniu bym dyskusję skończył bo właśnie nic tak jak ono nie obnaża męskiego lęku przed feminizmem wink Pozdro

To nie lęk, to mówienie, że jak kobieta ma coraz wyższe wymagania, kosztem faceta, to on również może mieć coraz wyższe wymagania i wcale nie musi podzielać poglądu, że wiecznie trzeba się starać, bo inaczej będzie źle. Obecnie sytuacja taka, że miśki nie mają już szans, a szkoda,bo czasem są wartościowe osoby.

41

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Skywalk napisał/a:

"a feminizm powoduje, że słabsi faceci nie mają żadnych szans"  i na tym Twoim zdaniu bym dyskusję skończył bo właśnie nic tak jak ono nie obnaża męskiego lęku przed feminizmem wink Pozdro

Dokładnie!
Ale wiecie co, jestem mile zaskoczona jak wielu panów wypowiada się tu pozytywnie o silnych kobietach! smile
Mnie to trochę bawi - nie wyglądam na feministkę. a niech mi ktoś (nie daj Boże że mi się nie podoba) powie, że mną sie chce opiekować, to pożałuje, bo nie jestem dzieckiem ani małym słodkim pieskiem big_smile

42

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Remi napisał/a:
Skywalk napisał/a:

"a feminizm powoduje, że słabsi faceci nie mają żadnych szans"  i na tym Twoim zdaniu bym dyskusję skończył bo właśnie nic tak jak ono nie obnaża męskiego lęku przed feminizmem wink Pozdro

To nie lęk, to mówienie, że jak kobieta ma coraz wyższe wymagania, kosztem faceta, to on również może mieć coraz wyższe wymagania i wcale nie musi podzielać poglądu, że wiecznie trzeba się starać, bo inaczej będzie źle. Obecnie sytuacja taka, że miśki nie mają już szans, a szkoda,bo czasem są wartościowe osoby.

Ja wymagam tylko tego, co sama robię.
"Facet (...) nie musi podzielać poglądu że wiecznie trzeba się starać" - dobra, a kobieta ma się starać i czekać z obiadem na misia? no chyba żartujesz. Może ma wstać 2 godziny wcześniej żeby mu ten obiad ugotować? Wiesz, ja wole iść pobiegać i zrobić makijaż.

43

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Nie czytałem wszystkiego bo czasu brak smile Ale coś na temat...

Feminizm nie jest niczym złym, jeżeli zachowuje się umiar... Chodzi o to co częściowo autorka napisała, a więc prawo do kształcenia się, pracy, realizowania się... ale bez przesady... W dzisiejszych czasem mamy ogromny kryzys męskości... Kobiety przejmują rolę mężczyzn w związku...

Ja nikomu niczego nie zabraniam, jeżeli znajdziesz kogoś komu będzie odpowiadać twoje podejście to super, ale biologi nie przeskoczysz... Ty dziecka rodzić nie chcesz, a nie wiem czy wiesz że mężczyzna nie da rady... Więc odpada każdy facet który chce dziecko... Gotowanie i sprzątanie to kwestia uzgodnienia, gotuje ten który robi to lepiej, drugi w tym czasie sprząta... to proste...

Mój znajomy mawia że równouprawnienie kończy się kiedy trzeba wnieść szafę na 5 piętro... i to jest cała prawda... to jest kierunek który obrały pseudofeministki... Udowodnić że są równe mężczyzną, lub lepsze pod każdym względem, a to nie prawda... Mężczyzna i kobieta mają różną budowę ciała, do różnych rzeczy przystosowaną... Kobieta nigdy nie będzie tak silna fizycznie jak mężczyzna, może być silniejsza od przeciętnego mężczyzny, ale porównajmy kulturystkę z kulturystą, a różnicę widać od razu...
Wielu mówi że czasy się zmieniają, ale czy koniecznie na lepsze??

Z biologicznego punktu widzenia można określić do czego jest stworzony mężczyzna, a do czego kobieta patrząc wstecz... Mężczyzna polował, bronił rodziny, zapewniał byt, kobieta zajmowała się domem... Tak było od czasów prehistorycznych... Mężczyzna jest silniejszy, bardziej agresywny, ma predyspozycję zarówno psychiczne jak i fizyczne do innych rzeczy niż kobieta... jak już napisałem dziecka nie urodzi, nie będzie karmił piersią, też nie będzie bawił się z dzieckiem w dom, czy lalkami (bardzo wielu mężczyzn ma z tym problem), woli pograć w piłkę... postrzelać z łuku czy zabrać na wycieczkę... Jeżeli każesz mu opowiadać bajkę na dobranoc nie będzie czuł się z tym dobrze (w większości przypadków, ale to nie reguła).

Te różnica sprawiają że wiele kobiet ma obecnie wyższe wykształcenie niż przeciętny mężczyzna... Wynika to z faktu że wielu mężczyzn ma skłonności do bardziej technicznych zawodów... nie studiuje się i nie robi doktoratu z mechaniki samochodowej... nie będzie też studiował górnictwa, ślusarstwa itp... itd... Jednak dużo kobiet oczekuje aby jej wybranek miał co najmniej podobne wykształcenie do niej... Jak by to miało odzwierciedlać inteligencję... Tylko można być bardzo inteligentnym i naprawiać samochody...

Nawet podejście rodziny do kobiet i mężczyzn jest inne... Nie wyobrażam sobie studiowania na koszt rodziców... początkowo tak było, a później się usamodzielniłem... gdzie moja siostra zrobiła magisterkę, a później podlodówkę, a następnie kolejne poszerzanie kwalifikacji, będąc przez cały czas na utrzymaniu rodziców... mnie by chyba zlikwidowali smile

Podsumowując... feminizm w swoich założeniach nie jest zły, jeżeli jednak kobiecie zaczyna się wydawać że coś jej się należy tylko dlatego że jest kobietą (np adoracja przez mężczyzn), a zachowuje się jak facet, ma nienormalne wymagania, próbuje rządzić... to niech się nie dziwi że nie jest tolerowana przez mężczyzn... Zgadzam się z równouprawnieniem, ale niech każdy pozostanie przy swoim... Nie starajmy się udowodnić że kobieta może robić to samo co mężczyzna tylko dlatego że chce coś udowodnić...

Ostatnio znajoma po kłótni ze mną że kobieta jest tak samo silna fizycznie jak mężczyzna, zaczęła narzekać że nie ma normalnych mężczyzn... bo jak jej się podoba z charakteru, jest pewny siebie, silny, twardy, zadziorny, to ma kiepskie wykształcenie, a jak ma odpowiednia do jej wymagań, a więc minimum mgr, to jest spokojny, za grzeczny jak to określiła... Do tego właśnie prowadzi przekraczanie granic tego czym miał być feminizm...

44 Ostatnio edytowany przez Remi (2014-07-26 19:05:42)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
_gusiaczek_ napisał/a:

Remi - dyskusja z Tobą nie ma sensu? Nie wytrzymał? Bo ma za słaby charakter i się boi.
A ja powiem krótko - dla mnie feminizm to zdrowe myślenie, jako kobieta:
1. pracuję i zarabiam na życie
2. kształcę się
3. nie obsługuję faceta. mi wystarcza ryż z warzywami albo pierogi mrożone na obiad? niech też je. a jak nie pasuje? TO NIECH SAM SOBIE ZROBI.
4. dzielimy się obowiązkami po równo. I wyobraź sobie Remi, że umiem sama pojechać na przegląd auta, zapłacić rachunki, pójść do pracy.
5. nie zamierzam rezygnować z czegoś, bo facetowi tak się podoba. A facet który myśli że mam się dla niego zmieniać o 180 stopni? nie jest wart żadnej kobiety. I już.

Czemu tak się buntujesz?
1.ok.
2. ok, normalka
3. wymyślasz, bo wiadomo, że każdy lubi zjeść coś dobrego
4. to co piszesz, robisz, bo musisz, inaczej byś zagoniła swego faceta do tego, to pewnik
5. A kto pisze, że masz się zmieniać. Masz zwrócić uwagę, że łatwo pisać, stawiać żądania, ale za nimi idą poświęcenia i to nic nadzwyczajnego.

45

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Nie uważam że kobieta jest tak samo silna fizycznie jak mężczyzna.
Ale siła fizyczna to nie wszystko! Przeprowadzałam się - wynajęłam ekipę, zapłaciłam.
Feminizm to nie siła fizyczna! To przekonanie, że kobieta da sobie radę i BEZ mężczyzny.
Ale oczekuję, że facet będzie miał podobne wykształcenie - to dla mnie podstawa. Facet to dla mnie przede wszystkim partner - w rozmowie, w łóżku, w życiu. Nie ktoś, kto ma mną dyrygować albo musi pomagać we wszystkim.
"też nie będzie bawił się z dzieckiem w dom" - ja też nie będę. Dziecko - ewentualnie tak, kiedy dorobimy się i odłożymy na nianię. Nie przepadam za dziećmi, bardzo mnie drażnią.
Ale lubię spokojnych mężczyzn. Konkretnych, kulturalnych.

46

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Remi napisał/a:
_gusiaczek_ napisał/a:

Remi - dyskusja z Tobą nie ma sensu? Nie wytrzymał? Bo ma za słaby charakter i się boi.
A ja powiem krótko - dla mnie feminizm to zdrowe myślenie, jako kobieta:
1. pracuję i zarabiam na życie
2. kształcę się
3. nie obsługuję faceta. mi wystarcza ryż z warzywami albo pierogi mrożone na obiad? niech też je. a jak nie pasuje? TO NIECH SAM SOBIE ZROBI.
4. dzielimy się obowiązkami po równo. I wyobraź sobie Remi, że umiem sama pojechać na przegląd auta, zapłacić rachunki, pójść do pracy.
5. nie zamierzam rezygnować z czegoś, bo facetowi tak się podoba. A facet który myśli że mam się dla niego zmieniać o 180 stopni? nie jest wart żadnej kobiety. I już.

Czemu tak się buntujesz?
1.ok.
2. ok, normalka
3. wymyślasz, bo wiadomo, że każdy lubi zjeść coś dobrego
4. to co piszesz, robisz, bo musisz, inaczej byś zagoniła swego faceta do tego, to pewnik
5. A kto pisze, że masz się zmieniać. Masz zwrócić uwagę, że łatwo pisać, stawiać żądania, ale za nimi idą poświęcenia i to nic nadzwyczajnego.

3. owszem, każdy. i każdy może sam sobie to zrobić.
4. wolałabym przybijać gwoździe niż stać nad garami.
5. a tylko kobieta ma poświęcać swoją karierę i wolny czas? chyba kpisz.

47

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Świetnie to Rysiu opisałeś ,nic dodać nic ująć , kolejny raz sprawdza się prawda że nic w życiu nie jest czarno-białe. Szkoda tylko że fajna dyskusja poszła się j..... bo  przeszła w typową naparzankę. Co zrobić . Miłego wieczoru.

48 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-26 19:22:01)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Autorko przeczytałem co tu wypisujesz i mam pytanie za 100 punktów. Zważywszy na nieskrywaną niechęć do rodzaju męskiego, która wprost bije z Twoich postów pytam: PO CO CI FACET?

Rysiu dobra wypowiedź...

49 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-26 19:25:28)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

W koncu kobieta z silnym charakterem! tongue
Seksu sie nie zrobi sama ze sobą smile i rozmawiać trzeba mieć z kim i realizowac cos wspolnego. Tylko to moze wygladac, ze nie ma nic wspolnego bo jest totalna niezaleznosc. I moze facet by miał sie dostosować do niej. A jak nie to niech spada i robi co mu sie podoba. Troche negatywnie zajeżdża jednak tym cwaniaczkowaniem, anizeli silną pozycją.

50

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
assassin napisał/a:

Autorko przeczytałem co tu wypisujesz i mam pytanie za 100 punktów. Zważywszy na nieskrywaną niechęć do rodzaju męskiego, która wprost bije z Twoich postów pytam: PO CO CI FACET?

Rysiu dobra wypowiedź...

Oj mylisz się... Nie mam niechęci do rodzaju męskiego... tylko niechęć do określonych typów. Byli faceci, z którymi było mi bardzo dobrze. Byli silni psychicznie (siły fizycznej nie wymagam), inteligentni, a ja na co dzień jestem miłą osobą, która dba o siebie. To, że nie zamierzam gotować i rezygnować ze swoich planów nie oznacza jeszcze, że jestem "zołzą". I to facet serwował mi obiadki, mimo że pracował i studiował. Nie odwrotnie. Milusio, co? wink Ja za to sprzątałam. Bardzo dobry układ.

51

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
thepass napisał/a:

W koncu kobieta z silnym charakterem! tongue
Seksu sie nie zrobi sama ze sobą smile i rozmawiać trzeba mieć z kim i realizowac cos wspolnego. Tylko to moze wygladac, ze nie ma nic wspolnego bo jest totalna niezaleznosc. I moze facet by miał sie dostosować do niej. A jak nie to niech spada i robi co mu sie podoba. Troche negatywnie zajeżdża jednak tym cwaniaczkowaniem, anizeli silną pozycją.

Nie, nie uważam, że facet ma się zmieniać. A co do seksu - niestety młodzi panowie bardzo często zapominają o tym, że kobieta też chce coś z tego mieć.

52

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Jeszcze raz wytłumaczę - od faceta wymagam tylko tego, co ja sama robię. Reszta to kwestia sprawiedliwego podziału obowiązków.
A co do płacenia za kawę - rozmawiałyśmy kiedyś o tym z koleżankami. Wiecie ile kosztują: ubrania, perfumy, kosmetyki do włosów, kosmetyki do makijażu itp? To już kawa taniej Wam wychodzi niż nasze robienie się na bóstwo, uwierzcie wink

53

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Żeby te kobiety tak rzeczywiście sie stroiły DLA facetów. No to my DLA nich płacilibysmy, ale czy tak jest. Wątpie.
Jest tak, ze facet nie chce sie stac lepszym kochankiem, ale to tez znowu ma drugie dno. Kobieta czesto nie chce pokierowac, nie umie, nie mowi czego potrzebuje. Tez pisalas w innym temacie, ze chcialabys odczuwac satysfakcje, a jak masz to zrobic bez starania sie razem i mowienia o tym otwarcie? Traktowanie na rowni wychodzi.

54 Ostatnio edytowany przez Rysiu (2014-07-26 19:49:07)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Sorki nie było kobiety która by ze mną wygrała psychicznie... Inteligentny jestem, nawet bardzo... mam tylko inż, a jakoś mi to nie przeszkadza i nie potrzebuje więcej... bo zdarza się że wzywali mnie w środku nocy na lotnisko, bo awarie mieli, a ich super informatyk nie dawał rady... a wtedy pracowałem jeszcze jako zwykły serwisant w sklepie komputerowym w okolicach szczecina...

Wykształcenie to pikuś... niczego na studiach się nie nauczyłem... niczego nie powiedzieli czego bym nie umiał... Jak niedawno zgłaszałem kradzież tabletu, chciałem pokazać gdzie się znajduje, ale na komputerach policyjnych jest blokada, nie można odwiedzać określonych stron, aby pracowali zamiast się bawić... zajęło mi to 2 minuty bo nauczyłem się tego już w liceum... Pierwszy raz naprawiłem komputer mając 8 lat... i nie mówię o naprawie przez zainstalowanie programu... pierwsza usterka z lutownicą w ręce...

Studia były mi potrzebne tylko dla papierka... niczego więcej...


Do twojej wypowiedzi, siła fizyczna to tylko przykład różnic, Ty zatrudniasz ekipę bo nie umiesz, a oni umieją... więc przykro mi nie dasz sobie rady bez mężczyzny... tak czy inaczej go wynajmiesz... Mimo tego że uważam że równouprawnienie jest ważne, bardzo lubię pomagać kobiecie, nigdy nie stroniłem od sprzątania i wszelkich prac domowych... to na Ciebie nie zwróciłbym uwagi... uważasz że coś Ci się należy... Że masz prawo od kogoś coś wymagać... a nie masz... Z twoich wypowiedzi jasno widać że nie wiesz co to partnerstwo... Może do sexu facet Ci potrzebny, ale na tym koniec... Wiesz skąd takie zdanie?? Bo mimo że uważam się za inteligentnego i bardzo silnego psychicznie, bardzo dominującego i władczego w związku, to nie dałbym sobie rady bez kobiety... Teraz jestem sam i czuję się sam ze sobą dobrze, nie mam parcia na bycie z kimś żeby nie być sam... Ale będąc sam nie jestem kompletny... czegoś mi brakuje... czegoś co może dać tylko druga osoba... Więc śmiało mogę powiedzieć że potrzebuje kobiety, nie boję się tego, nie uważam za lepszego, samowystarczalnego... Związek dwojga ludzi polega na wsparciu i uzupełnianiu się wzajemnie... Nie da się tego zrobić z przymusu, nie można tego zrobić z podejściem "nie jesteś mi do niczego potrzebny"... Różnice między ludźmi są czymś pięknym...

Więc po raz kolejny powiem że feminizm w twoim wykonaniu jest chorobliwy, jeżeli jesteś z nim szczęśliwa to proszę Cię bardzo, ale po co ten temat ?? żeby się pochwalić jaka jesteś silna i jak Ci niczego nie brakuje ?? Może do Ciebie dotrze czym jest równouprawnienie, czym jest związek i na czym polega szacunek do partnera...


A co do seksu, to według mnie dla prawdziwego faceta kobieta jest podstawą... i będzie się starał być dla niej idealnym kochankiem... ale musi chcieć, jak z każdą kobietą bym chciał, to czytając takie podejście nie dziwię się że nie chcą... bo traktują Cię jak Ty ich...

55

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
Rysiu napisał/a:

Sorki nie było kobiety która by ze mną wygrała psychicznie... Inteligentny jestem, nawet bardzo... mam tylko inż, a jakoś mi to nie przeszkadza i nie potrzebuje więcej... bo zdarza się że wzywali mnie w środku nocy na lotnisko, bo awarie mieli, a ich super informatyk nie dawał rady... a wtedy pracowałem jeszcze jako zwykły serwisant w sklepie komputerowym w okolicach szczecina...

Wykształcenie to pikuś... niczego na studiach się nie nauczyłem... niczego nie powiedzieli czego bym nie umiał... Jak niedawno zgłaszałem kradzież tabletu, chciałem pokazać gdzie się znajduje, ale na komputerach policyjnych jest blokada, nie można odwiedzać określonych stron, aby pracowali zamiast się bawić... zajęło mi to 2 minuty bo nauczyłem się tego już w liceum... Pierwszy raz naprawiłem komputer mając 8 lat... i nie mówię o naprawie przez zainstalowanie programu... pierwsza usterka z lutownicą w ręce...

Studia były mi potrzebne tylko dla papierka... niczego więcej...


Do twojej wypowiedzi, siła fizyczna to tylko przykład różnic, Ty zatrudniasz ekipę bo nie umiesz, a oni umieją... więc przykro mi nie dasz sobie rady bez mężczyzny... tak czy inaczej go wynajmiesz... Mimo tego że uważam że równouprawnienie jest ważne, bardzo lubię pomagać kobiecie, nigdy nie stroniłem od sprzątania i wszelkich prac domowych... to na Ciebie nie zwróciłbym uwagi... uważasz że coś Ci się należy... Że masz prawo od kogoś coś wymagać... a nie masz... Z twoich wypowiedzi jasno widać że nie wiesz co to partnerstwo... Może do sexu facet Ci potrzebny, ale na tym koniec... Wiesz skąd takie zdanie?? Bo mimo że uważam się za inteligentnego i bardzo silnego psychicznie, bardzo dominującego i władczego w związku, to nie dałbym sobie rady bez kobiety... Teraz jestem sam i czuję się sam ze sobą dobrze, nie mam parcia na bycie z kimś żeby nie być sam... Ale będąc sam nie jestem kompletny... czegoś mi brakuje... czegoś co może dać tylko druga osoba... Więc śmiało mogę powiedzieć że potrzebuje kobiety, nie boję się tego, nie uważam za lepszego, samowystarczalnego... Związek dwojga ludzi polega na wsparciu i uzupełnianiu się wzajemnie... Nie da się tego zrobić z przymusu, nie można tego zrobić z podejściem "nie jesteś mi do niczego potrzebny"... Różnice między ludźmi są czymś pięknym...

Więc po raz kolejny powiem że feminizm w twoim wykonaniu jest chorobliwy, jeżeli jesteś z nim szczęśliwa to proszę Cię bardzo, ale po co ten temat ?? żeby się pochwalić jaka jesteś silna i jak Ci niczego nie brakuje ?? Może do Ciebie dotrze czym jest równouprawnienie, czym jest związek i na czym polega szacunek do partnera...


A co do seksu, to według mnie dla prawdziwego faceta kobieta jest podstawą... i będzie się starał być dla niej idealnym kochankiem... ale musi chcieć, jak z każdą kobietą bym chciał, to czytając takie podejście nie dziwię się że nie chcą... bo traktują Cię jak Ty ich...

A wiesz jak traktuję ludzi w bezpośrednim obcowaniu? Owszem, związek dwojga ludzi polega na uzupełnianiu się, a nie na dominacji mężczyzny.

56

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
_gusiaczek_ napisał/a:
assassin napisał/a:

Autorko przeczytałem co tu wypisujesz i mam pytanie za 100 punktów. Zważywszy na nieskrywaną niechęć do rodzaju męskiego, która wprost bije z Twoich postów pytam: PO CO CI FACET?

Rysiu dobra wypowiedź...

Oj mylisz się... Nie mam niechęci do rodzaju męskiego... tylko niechęć do określonych typów. Byli faceci, z którymi było mi bardzo dobrze. Byli silni psychicznie (siły fizycznej nie wymagam), inteligentni, a ja na co dzień jestem miłą osobą, która dba o siebie. To, że nie zamierzam gotować i rezygnować ze swoich planów nie oznacza jeszcze, że jestem "zołzą". I to facet serwował mi obiadki, mimo że pracował i studiował. Nie odwrotnie. Milusio, co? wink Ja za to sprzątałam. Bardzo dobry układ.

Nie odpowiedziałaś na pytanie...
Coś tam o seksie się pojawiło w międzyczasie, to też przecież możesz kupić na wysokim poziomie, rozmowy zapewnią przyjaciele, więc sorry ale PO CO CI FACET???

57

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
assassin napisał/a:
_gusiaczek_ napisał/a:
assassin napisał/a:

Autorko przeczytałem co tu wypisujesz i mam pytanie za 100 punktów. Zważywszy na nieskrywaną niechęć do rodzaju męskiego, która wprost bije z Twoich postów pytam: PO CO CI FACET?

Rysiu dobra wypowiedź...

Oj mylisz się... Nie mam niechęci do rodzaju męskiego... tylko niechęć do określonych typów. Byli faceci, z którymi było mi bardzo dobrze. Byli silni psychicznie (siły fizycznej nie wymagam), inteligentni, a ja na co dzień jestem miłą osobą, która dba o siebie. To, że nie zamierzam gotować i rezygnować ze swoich planów nie oznacza jeszcze, że jestem "zołzą". I to facet serwował mi obiadki, mimo że pracował i studiował. Nie odwrotnie. Milusio, co? wink Ja za to sprzątałam. Bardzo dobry układ.

Nie odpowiedziałaś na pytanie...
Coś tam o seksie się pojawiło w międzyczasie, to też przecież możesz kupić na wysokim poziomie, rozmowy zapewnią przyjaciele, więc sorry ale PO CO CI FACET???

Po co mi facet? Do miłości, zaufania, drugiej osoby u boku. A nie do spełniania poszczególnych zadań.

58

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Nie wiem assassin po co jej smile Twierdzi że związek nie polega na dominacji, ale sama chce to robić smile Podejście ma gorsze do mężczyzn niż większość mężczyzn do kobiet smile Próbuje odwrócić role smile więc to zupełna hipokryzja, bo ma żal do mężczyzn, a zachowuje się dokładnie tak samo smile

59

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

a ja mam trochę inną definicję feminizmu - dla mnie to szacunek dla samej siebie, swojej kobiecości. To robienie i bycie taką, jaką mi się podoba. Lubię pończochy, mam długie włosy, noszę miniówy - bo lubię. Czuję się kobieco. Ale potrafię też założyć dresy. I uwielbiam facetów, którzy lubią kobiety i je szanują, a nie traktują jak kolejną parę cycków do obaczenia. Taką sympatię się od razu czuje, a tacy faceci są genialni. Tak samo zresztą jak kobiety, lubiące to, że są kobietami. One promienieją. Mam nadzieję, że sama też jestem taka choć trochę.
Uważam się za feministkę, co oznacza, że to ja podejmuję decyzje w swoim życiu, kieruję nim i dbam o siebie. Umiem zrobić wiele, jestem bardzo ogarniętą życiowo,prawnie, urzędowo - zwykle w swoich związkach to ja ogarniałam ten temat. Ale też jako kobieta uwielbiam czasami poczuć się bezradna, poprosić faceta, by coś zrobił dla mnie, by naprężył muskuły i pokazał, jaki on jest męski. Ja mu mogę napisać pismo do urzędu, a niech on mi wniesie siaty z zakupami. I to wcale nie musi byc mój osobisty facet, często robią dla mnie takie rzeczy koledzy i kumple i myślę, że im sprawia radość uznanie dla ich siły czy umiejętności. Cenię sobie podział obowiązków, ale bardziej na zasadzie: ja robię, to wychodzi mi to lepiej/ a ty robisz to, bo wychodzi ci to. Nigdy nie stosowałam sztywnych reguł, to bez sensu. W ostatnim związku miałam mieć na przykład podział, że robimy pranie na zmianę, facet się nie wywiązywał. Nie robiłam mu awantur itp po prostu zaczęłam prać tylko swoje rzeczy - związek to nie nie miejsce, gdzie walczy się na noże, tylko układ, który ma sprawiać obu stronom przyjemność i wnosić coś do ich życia. A sprzątanie domu naprawdę nie jest kwestią najważniejszą. Jeden z moich eks zatrudnił sprzątaczkę, by żadne z nas nie musiało o tym myśleć.
Jeśli chodzi o feminizm, to uważam, że największe błędy, jakie popełniają obecnie kobiety, to:
- nadmierna wrogość wobec faceta - typowe wojujące feministki, robiące karierę singielki
- niepotrzebna rywalizacja,
- nadmierne uzależnienie się od faceta - zwłaszcza finansowe, znam sporo lasek, które postawiły na łatwe życie obok męża, a teraz patrzą bezradnie, jak je zdradza, bije itp ale nie odejdą, "bo on zapewnia wszystko"
- i mój ukochany gatunek kobiet: matki -polki, które utrzymują całą rodzinę, mają męża nieroba, często pijącego, ale "bez niego sobie nie poradzą", choć w sumie on im tylko przeszkadza.

60

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
dramatycznalusitania napisał/a:

Jeśli chodzi o feminizm, to uważam, że największe błędy, jakie popełniają obecnie kobiety, to:
- nadmierna wrogość wobec faceta - typowe wojujące feministki, robiące karierę singielki
- niepotrzebna rywalizacja,
- nadmierne uzależnienie się od faceta - zwłaszcza finansowe, znam sporo lasek, które postawiły na łatwe życie obok męża, a teraz patrzą bezradnie, jak je zdradza, bije itp ale nie odejdą, "bo on zapewnia wszystko"
- i mój ukochany gatunek kobiet: matki -polki, które utrzymują całą rodzinę, mają męża nieroba, często pijącego, ale "bez niego sobie nie poradzą", choć w sumie on im tylko przeszkadza.

Dokładnie tak. Punkt czwarty to rekord świata, moja niedoszła teściowa taka była i w zasadzie nikt nie był w stanie zrozumieć czemu tego męża-lenia utrzymuje który jeszcze się nad nią znęcał psychicznie...

Co do tematu feministek - wojująca feministka NIGDY nie będzie atrakcyjną kobietą, na własne życzenie, bo jej postawa to strach pod przykryciem udawanej pewności siebie, wrogość wobec facetów i wieczna frustracja w związku z niezaspokojeniem swoich ambicji/roszczeń. No cóż. Pozostaje się przerzucić na kobiety i wtedy będzie szczęśliwa big_smile

A co do hasła "feminizm" to zawodowe feministki (które zawsze dopatrzą się dyskryminacji w byle czym bo z tego żyją, vide - ostatnia afera z testami sprawnościowymi w policji) skutecznie psują wizerunek każdego, kto się z feminizmem utożsamia.

61 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-26 20:33:25)

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
_gusiaczek_ napisał/a:

Po co mi facet? Do miłości, zaufania, drugiej osoby u boku. A nie do spełniania poszczególnych zadań.

Życie to są zadania, łatwiejsze, trudniejsze, miłe, niemiłe... Cóż odnoszę wrażenie, że jeśli Twojemu silnemu psychicznie wybrankowi, powiedzmy, w pewnym momencie życia noga się powinie i długo nie będzie mógł się podnieść, to wpędzisz go żywcem do grobu...

dramatycznalusitania napisał/a:

- nadmierne uzależnienie się od faceta - zwłaszcza finansowe, znam sporo lasek, które postawiły na łatwe życie obok męża, a teraz patrzą bezradnie, jak je zdradza, bije itp ale nie odejdą, "bo on zapewnia wszystko"
- i mój ukochany gatunek kobiet: matki -polki, które utrzymują całą rodzinę, mają męża nieroba, często pijącego, ale "bez niego sobie nie poradzą", choć w sumie on im tylko przeszkadza.

To są skutki wyboru partnera życiowego takiego a nie innego. A ostatni przykład to raczej nie matka-polka, lecz kobieta uciemiężona/męczennica...

Nawiasem, masz fajne/właściwe podejście do życia.

62

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Mhm... taki feminizm jaki Ty prezentujesz to tak, zło wcielone jak dla mnie. To nie partnerstwo, tylko jakiś układ "mi wszystko wolno, facetowi nic"...

63

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

_gusiaczku_, w związku z tym, że robisz to nagminnie, proszę, abyś nie pisała postów jeden pod drugim - jest to sprzeczne z naszym regulaminem. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj".
Z góry dziękuję i pozdrawiam, mod. Olinka

P.S. Innych oczywiście proszę o to samo.

64

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?
_gusiaczek_ napisał/a:

Hej! Mam za sobą właśnie dość burzliwą rozmowę z kolegą (z kumplem, z którym nic mnie nie łączy) na temat feminizmu i moich (i jego) poglądów na temat związków. Odpowiedzcie mi proszę, na moje pytania, bo czegoś nie rozumiem. Co złego jest w tym, że uważam, że:
1. kobieta ma takie samo prawo do edukacji i pracy jak mężczyzna i partner nie może jej zmuszać do rezygnacji z tego a ona nie musi poczuwać się do obowiazku rzucenia tego na rzecz rodziny - facet też ma obowiązek zajmować się domem i ewentualnym dziećmi, w końcu i on jest rodzicem.
2. kobieta nie musi rodzić dzieci i planować ciąży, jeśli nie chce,
3. kobieta nie musi umieć gotować i czekać na męża z obiadkiem. Bardzo często kobiety pracują zawodowo tyle samo ile mężowie - a moim zdaniem wtedy powinien być podział obowiązków i jedzenie na mieście, jeśli ich stać. Nie rozumiem i nie akceptuję czegoś takiego - kobieta pracuje tyle samo co jej mąż, ale ona specjalnie wstaje bardzo wcześnie rano, żeby przygotować rzeczy na obiad, po pracy idzie na zakupy, sprząta, a on pije piwo i ogląda TV. Dla mnie to brak szacunku faceta dla kobiety i kobiety dla siebie samej.

Gusiaczeku, ja bardziej tutaj wyczuwam jakiś bunt, niż feminizm smile

Ad.1 Oczywiście kobieta ma prawo do edukacji i pracy - myślę, że wykształcona i spełniona pod tym względem kobieta to szczęście również dla mężczyzny. Ja się nie spotkałam, jeszcze żeby ktoś zmuszał kogoś do rezygnacji z tego, zazwyczaj kobiety, które to robią wolą być na utrzymaniu swoim facetów, a nie robią tego pod presją smile

Facet ma obowiązek zajmować się domem i dzieckiem tak samo jak kobieta. W normalnym związku, gdzie nikomu niczego się nie narzuca i niczego nie robi się na przymus, taki podział obowiązków wynika naturalnie.

Ad.2 Kobieta nic nie musi, tak samo jak facet niczego nie musi smile

Nie chcesz planować i rodzić dzieci - jeżeli to jest wasza wspólna decyzja, to ok. Jeżeli tylko Ty nie chcesz, to już po związku.

Ad.3 Nie musi umieć gotować, owszem. Jedzenie na mieście - raz na jakiś czas jest ok, żeby spędzić inaczej czas, albo po prostu w momencie kiedy naprawdę się nie chce gotować. Ja tam wychodzę z założenia, że jak się gotuje, to również dla siebie, nie tylko dla mężczyzny i jeżeli nie traktuje się tego jak cholerny obowiązek to możne to się stać przyjemnością. Miło się patrzy jak ktoś je i mu smakuje, a na koniec jeszcze podziękuje smile
Jeżeli obydwie osoby są tak samo zapracowane to takie obowiązki dzieli się na pół, jeżeli ja gotuję, niech facet po pracy zrobi zakupy żebym miała z czego zrobić ten obiad. W normalnym partnerskim związku wszystko można pogodzić.
Masz bardzo dziwny obraz kobieta pracująca + kura domowa, facet piwo i TV. Jeżeli nie chodzisz cały czas za facetem i nie narzekasz jak to nic nie robi, jakim jest leniem - to uwierz mi, że on z chęcią Ci pomoże w wielu obowiązkach.
Bo jeżeli ja bym miała wysłuchiwać jak to nic nie robię, a druga strona tyra to na starcie odechciałoby mi się jakiejkolwiek pomocy.


Ja jestem typową "Zośką Samośką" każdy mi to zawsze powtarzał, że bardzo ciężko mi w czymkolwiek pomóc, bo po prostu wiele rzeczy wolę zrobić sama. Jak trzeba to również wykonuję obowiązki, które z reguły są postrzegane jako męskie, ale nigdy nie robię tego dlatego, bo ktoś mnie do tego zmusza, nienawidzę siedzieć bezczynnie. Jednak wiem też, że są rzeczy, których bym nie zrobiła bez pomocy mężczyzny.

65

Odp: Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Dziwne, że ładne kobiety nie czują się dyskryminowane...

Posty [ 1 do 65 z 116 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy feminizm to naprawdę "zło wcielone"?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026