netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy ktoś rozumie, może doradzić?

372 odpowiedzi55 703 wyświetleniazałożony przez anliewe, 17.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 373 ]

196

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

To na randkę Disneyland byłby jak znalazł... smile Chociaż bardziej przyziemnie, rycerzy to na rekonstrukcjach bitew można znaleźć. A historię każdy jakąś ma, lepszą, gorszą ale... swoją.

Haha.. chodzi tylko o to, że mam ochotę zniknąć.... tak na chwilę tongue

assassin napisał/a:

Sorry ale zawstydzona motofanka i fanka hokeja w jednym, to nie mieści mi się pod kopułą... no way wink

Hehe... motofanka?? Niee to za dużo powiedziane... kilka razy byłam na motocyklu... i po prostu mi się spodobało smile ale jakbyś spytał mnie o części itp. to odpowiedź brzmiałaby: Yyyyy wink


assassin napisał/a:

Znaczy czy też się tak wymądrzam i farmazony prawię, dorabiam za domorosłego psychol(og)a czy chodzi Ci jeszcze o coś innego??

No chodzi o to... czy w realu swoim znajomym, rodzinie tez doradzasz... czy zwracają się z poradami do Ciebie?? W sumie nie wiem czym się zajmujesz... może faktycznie psychologia... a może ją nawet studiowałeś bądź czytałeś wiele książek... i kto wie czy nie masz u siebie w pokoju kozetki wink

assassin napisał/a:

A nie wiem, nie wiem, nie mierzyłem... Twoich gabarytów wink I tak z własnej, nieprzymuszonej woli d spódnicy się przyznajesz? Proszę, proszę... smile

No nikt z kijem nade mną nie stoi... przyznaję się do noszenie spódnicy... z resztą nie napisałam nigdy, że jestem samowystarczalna... bo nie jestem i do tego się przyznaję... że potrzebuję kogoś by mieć w nim oparcie smile


assassin napisał/a:

Powód może być jeszcze inny niż wychowanie, orientacja seksualna ewentualnie płeć psychiczna inna. Nie znam się na tym za bardzo, ale wszystko jest możliwe. Chyba że jednak jesteś przekonana, że on jest wychuchany, wydmuchany, ą ę ...

Wiesz... ostatnio zadał pytanie rodzicom co by było gdyby miał inną orientację seksualną... ale twierdzi, że podobają się mu dziewczyny, nawet tam jakąś ma... przynajmniej tak jego matka mi mówiła. Nie wiem... ale nie widuję młodych chłopców, którzy chętnie w tym wieku z mamą latają po sklepach i jej doradzają w jakich ciuszkach jest jej dobrze... Sorry ten wiek to okres buntu... czyli z dala od "zgredów" chyba że ja już nie nadążam za zacieraniem się różnić między kobietą a mężczyzną wink


assassin napisał/a:

Jak to brzmi: my, wy, oni, one, jakby z innej planety... wink A babskie "rękoczyny" to hmm... interesujący widok...

Hehe... my z Wenus...wy z Marsa... a może już na odwrót wink Hehe... mnie nie kręcą w damskim wykonaniu... ale pewnie jeszcze dodałbyś do tego kisiel tongue


assassin napisał/a:

Dla Ciebie to nie problem, ale uwierz, często to jednak jest hmm... ujma na honorze, nie ważne. Tak, potwierdzam, że w spodniach też jest to możliwe... smile
Żadnych skrajności, to oczywiste, może obawiasz się, że nie dasz rady udźwignąć posady JEGO ideału? Na boki znaczy może się rozglądać? winktongue

Popatrzeć może na boki, przed siebie, za siebie.. w końcu to facet... i dziwiłabym się gdyby idąc ze mną nie spojrzał na inną kobietę tongue przecież ja też patrzę na innych facetów. Ale jeśli tu sugerujesz "skok w bok" to na to nigdy nie pójdę... takie luźne układy mnie nie kręcą...
A jego EGO... mam nadzieję że dam radę udźwignąć... choć wolałabym by patrzał na siebie z dystansem i to zdrowym smile

assassin napisał/a:

Wewnętrzny chillout taki a'la Bob Marley?? wink czy w stylu "...kombinuj dziewczyno..." tongue

Ten pierwszy bardziej... choć bardziej chyba potrzebuję urlopu... dużo urlopu smile

197

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Haha.. chodzi tylko o to, że mam ochotę zniknąć.... tak na chwilę tongue

To jakąś specjalną czapkę trzeba skołować, może w Stonce takie sprzedają... wink

anliewe napisał/a:

Hehe... motofanka?? Niee to za dużo powiedziane... kilka razy byłam na motocyklu... i po prostu mi się spodobało smile ale jakbyś spytał mnie o części itp. to odpowiedź brzmiałaby: Yyyyy wink

Za jeżdżeniem nie przepadam, ale w drobny mak bym taki sprzęt rozebrał i złożył tak, żeby części nie zostały... wink

anliewe napisał/a:

No chodzi o to... czy w realu swoim znajomym, rodzinie tez doradzasz... czy zwracają się z poradami do Ciebie?? W sumie nie wiem czym się zajmujesz... może faktycznie psychologia... a może ją nawet studiowałeś bądź czytałeś wiele książek... i kto wie czy nie masz u siebie w pokoju kozetki wink

Hmm... na polibudzie żadnej psychologii nie było, a może jednak coś mi umknęło... wink Odnośnie wtrącania swoich pięciu groszy, owszem zdarza się często, równie często jetem pytany jak to widzę, wiadomo, kopnąć w cztery litery we właściwym kierunku też się zdarzało i to nie raz. Tylko nie pomyśl sobie teraz, że jestem jakimś tam zarozumiałym/szarogęszącym się bufonem... hmm
Gdyby rzeczona pacjentka "namacalnie" chciała się przekonać o terapeutycznych zdolnościach, to kozetkę dałoby radę jakoś skombinować... tongue

anliewe napisał/a:

No nikt z kijem nade mną nie stoi... przyznaję się do noszenie spódnicy... z resztą nie napisałam nigdy, że jestem samowystarczalna... bo nie jestem i do tego się przyznaję... że potrzebuję kogoś by mieć w nim oparcie smile

Oparcie... wiadomo, chyba każdy chce, chociaż jeśli ktoś mocno się kiedyś poparzył, to jednak boi się podjąć takiego ryzyka, szczególnie widoczne u kobiet i wrażliwców...
Poza tym jest gdzie głowę położyć na takim wygodnym oparciu... wink

anliewe napisał/a:

Wiesz... ostatnio zadał pytanie rodzicom co by było gdyby miał inną orientację seksualną... ale twierdzi, że podobają się mu dziewczyny, nawet tam jakąś ma... przynajmniej tak jego matka mi mówiła. Nie wiem... ale nie widuję młodych chłopców, którzy chętnie w tym wieku z mamą latają po sklepach i jej doradzają w jakich ciuszkach jest jej dobrze... Sorry ten wiek to okres buntu... czyli z dala od "zgredów" chyba że ja już nie nadążam za zacieraniem się różnić między kobietą a mężczyzną wink

Cóż, wydaje mi się, że jednak to pytanie mogło nie być przypadkowe. Odnośnie dziewczyny to w grę mogą wchodzić trzy opcje: dziewczyna jest bo jest, dziewczyna latająca za nim i dziewczyna jako zasłona dymna. Po sklepach z ciuchami z matką... chłopak na mój gust został co najmniej "wykastrowany" w ten sposób, może koleżance od zawsze córka się marzyła i sobie "taką" wychowała... ani jednego tego typu "modowego" egzemplarza nie znam, więc coś w tym jednak musi być.

anliewe napisał/a:

Hehe... my z Wenus...wy z Marsa... a może już na odwrót wink Hehe... mnie nie kręcą w damskim wykonaniu... ale pewnie jeszcze dodałbyś do tego kisiel tongue

Weź nie strasz, a może jednak Machulski się nie mylił...??
Jak znajdziesz sparingpartnerkę, to daj znać... chętnie was potrenuję... tongue ew. będę robić za technicznego... od dolewania...

anliewe napisał/a:

Popatrzeć może na boki, przed siebie, za siebie.. w końcu to facet... i dziwiłabym się gdyby idąc ze mną nie spojrzał na inną kobietę tongue przecież ja też patrzę na innych facetów. Ale jeśli tu sugerujesz "skok w bok" to na to nigdy nie pójdę... takie luźne układy mnie nie kręcą...
A jego EGO... mam nadzieję że dam radę udźwignąć... choć wolałabym by patrzał na siebie z dystansem i to zdrowym smile

Zdrowy dystans jak stąd do Bangladeszu objazdem przez Madagaskar wystarczy... ? wink Nie, nie sugeruję żadnych "odskoków", tylko look tu, look tam, ale ok, widzę, że bulwersów by nie było, byleby pacjent przypadkiem nie "zakotwiczył". Luźne układy nie... znaczy konserwatywnie, "lubię to". Tak się czasem zastanawiam, kiedy takie monogamiczne podejście stanie się przestarzałym zboczeniem...

anliewe napisał/a:

Ten pierwszy bardziej... choć bardziej chyba potrzebuję urlopu... dużo urlopu smile

Przecież dopiero co miałaś urlop, czy jednak z niego zrezygnowałaś nie jadąc również na wycieczkę z miśkiem??
A ten urlop, o którym marzysz, którego potrzebujesz to taki bardziej aktywny czy taki na wyciszenie siebie/uspokojenie psychiki??

198

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

To jakąś specjalną czapkę trzeba skołować, może w Stonce takie sprzedają... wink

No czapka-niewidka smile ewentualnie zaczarowany ołówek wink No to muszę do niej zajrzeć... tongue

assassin napisał/a:

Za jeżdżeniem nie przepadam, ale w drobny mak bym taki sprzęt rozebrał i złożył tak, żeby części nie zostały... wink

Mój znajomy tak kiedyś rozkręcił swój motocykl i jakieś małe śrubki czy cuś takiego mu zostało... hehe schował... stwierdził że może kiedyś się przydadzą... wink

assassin napisał/a:

Hmm... na polibudzie żadnej psychologii nie było, a może jednak coś mi umknęło... wink Odnośnie wtrącania swoich pięciu groszy, owszem zdarza się często, równie często jetem pytany jak to widzę, wiadomo, kopnąć w cztery litery we właściwym kierunku też się zdarzało i to nie raz. Tylko nie pomyśl sobie teraz, że jestem jakimś tam zarozumiałym/szarogęszącym się bufonem... hmm
Gdyby rzeczona pacjentka "namacalnie" chciała się przekonać o terapeutycznych zdolnościach, to kozetkę dałoby radę jakoś skombinować... tongue

Nawet nie śmiem myśleć wink spytałam... i dostałam odpowiedź... co innego gdybyś się przechwalał tongue
Hehe... obym nie usłyszała o Tobie w tv z tą "namacalną" pomocą tongue

assassin napisał/a:

Oparcie... wiadomo, chyba każdy chce, chociaż jeśli ktoś mocno się kiedyś poparzył, to jednak boi się podjąć takiego ryzyka, szczególnie widoczne u kobiet i wrażliwców...
Poza tym jest gdzie głowę położyć na takim wygodnym oparciu... wink

No tak... wiem coś o tym... porażki, porażki... eh... życie.

assassin napisał/a:

Cóż, wydaje mi się, że jednak to pytanie mogło nie być przypadkowe. Odnośnie dziewczyny to w grę mogą wchodzić trzy opcje: dziewczyna jest bo jest, dziewczyna latająca za nim i dziewczyna jako zasłona dymna. Po sklepach z ciuchami z matką... chłopak na mój gust został co najmniej "wykastrowany" w ten sposób, może koleżance od zawsze córka się marzyła i sobie "taką" wychowała... ani jednego tego typu "modowego" egzemplarza nie znam, więc coś w tym jednak musi być.

No właśnie... jest pierwszym chłopcem, którego znam i który w ten sposób się zachowuje... Choć mam kuzyna wiek 18... ale on to bardziej gdzieś na necie inspiruje się modą i kreuje swój styl. Ale nikomu nie doradza.

assassin napisał/a:

Weź nie strasz, a może jednak Machulski się nie mylił...??
Jak znajdziesz sparingpartnerkę, to daj znać... chętnie was potrenuję... tongue ew. będę robić za technicznego... od dolewania...

No to widzisz.... dodatkową fuszkę Ci znalazłam tongue bo ja kilka chętnych mam smile wiesz... ten temat w pracy miałam poruszany już kilka razy wink

assassin napisał/a:

Zdrowy dystans jak stąd do Bangladeszu objazdem przez Madagaskar wystarczy... ? wink Nie, nie sugeruję żadnych "odskoków", tylko look tu, look tam, ale ok, widzę, że bulwersów by nie było, byleby pacjent przypadkiem nie "zakotwiczył". Luźne układy nie... znaczy konserwatywnie, "lubię to". Tak się czasem zastanawiam, kiedy takie monogamiczne podejście stanie się przestarzałym zboczeniem...

Wystarczy taki dystans smile Z mojej strony nie ma... nawet potrafię sama zwrócić uwagę, że ta czy ta kobieta miała ładne nogi, twarz, tyłek czy nawet biust... Przynajmniej do tej pory luźno na ten temat rozmawiałam w związkach... to chyba normalne i zdrowe.
Rozumiesz mnie smile "powiem" Ci że mam ogromną nadzieję, że się tak nie stanie... a dzięki temu moja wiara w ludzi i zdrowe związki/małżeństwa nie zniknie...

assassin napisał/a:

Przecież dopiero co miałaś urlop, czy jednak z niego zrezygnowałaś nie jadąc również na wycieczkę z miśkiem??
A ten urlop, o którym marzysz, którego potrzebujesz to taki bardziej aktywny czy taki na wyciszenie siebie/uspokojenie psychiki??

Nie miałam.... nie pojechałam... przecież zmieniłam zdanie i odwołałam... kasę odzyskałam... i teraz coś kombinuję... totalnie po sezonie... Wiesz...potrzebne byłoby mi i to i to... chętnie gdzieś wyładowałabym się (szukałam nawet zajęć... np. jakiś boks... znalazłam zajęcia z: krav maga, ale się zastanawiam...) a zarazem wyciszyła (ale żadna tam joga wink)
Co do urlopu nie mam nacisku, że muszę mieć plaże i wylegiwać się... chętnie nawet na jakąś objazdówkę się skuszę... tylko, że moi znajomi już po urlopach są... i taka towarzyska "lipa" tongue

199

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

No czapka-niewidka smile ewentualnie zaczarowany ołówek wink No to muszę do niej zajrzeć... tongue

Tylko pamiętaj, żeby Ci sprzedali "spod lady", a nie jakąś sto razy testowaną... i pewnie już rozładowaną... big_smile

anliewe napisał/a:

Mój znajomy tak kiedyś rozkręcił swój motocykl i jakieś małe śrubki czy cuś takiego mu zostało... hehe schował... stwierdził że może kiedyś się przydadzą... wink

Ja znam takiego mechanika z zawodu... tongue O dziwo samochód po jego "leczeniu" jeździł ładnych parę lat...

anliewe napisał/a:

Nawet nie śmiem myśleć wink spytałam... i dostałam odpowiedź... co innego gdybyś się przechwalał tongue
Hehe... obym nie usłyszała o Tobie w tv z tą "namacalną" pomocą tongue

Psze Pani, ale ja przecież mam rączki tutaj... wink I gdzież bym śmiał się chwalić czy coś w ten deseń... ot same fakty przeca... tongue

anliewe napisał/a:

No tak... wiem coś o tym... porażki, porażki... eh... życie.

Oj tam, oj tam, nie ma co jojczyć, bo to i tak nic nie daje...

anliewe napisał/a:

No właśnie... jest pierwszym chłopcem, którego znam i który w ten sposób się zachowuje... Choć mam kuzyna wiek 18... ale on to bardziej gdzieś na necie inspiruje się modą i kreuje swój styl. Ale nikomu nie doradza.

Ale jak go matka w to "wciągnęła", to za bardzo nie miał chyba jak się bronić... a tak optymistyczniej, może znasz nowego Jacykowa... czy kogoś w tym stylu...

anliewe napisał/a:

No to widzisz.... dodatkową fuszkę Ci znalazłam tongue bo ja kilka chętnych mam smile wiesz... ten temat w pracy miałam poruszany już kilka razy wink

To zamiast pracować, to aby głupie głupoty wam w głowach... wink A tak z ciekawości, jaki kurs u bukmachera byłby na Twoją walkę, typowaliście cosik, która której by dokopała?? Wygrałabyś mistrzostwa??

anliewe napisał/a:

Wystarczy taki dystans smile Z mojej strony nie ma... nawet potrafię sama zwrócić uwagę, że ta czy ta kobieta miała ładne nogi, twarz, tyłek czy nawet biust... Przynajmniej do tej pory luźno na ten temat rozmawiałam w związkach... to chyba normalne i zdrowe.
Rozumiesz mnie smile "powiem" Ci że mam ogromną nadzieję, że się tak nie stanie... a dzięki temu moja wiara w ludzi i zdrowe związki/małżeństwa nie zniknie...

Ot ludzkie podejście i tyle, bez scen bo on na inną się popatrzył albo "jakaś dziunia się na mojego gapiła"... smile
Wiara w ludzi... jakaś tam jest, ale jednak słabnie w zastraszającym tempie, dobrze że najbliższe otoczenie jeszcze nie zawodzi...

anliewe napisał/a:

Nie miałam.... nie pojechałam... przecież zmieniłam zdanie i odwołałam... kasę odzyskałam... i teraz coś kombinuję... totalnie po sezonie... Wiesz...potrzebne byłoby mi i to i to... chętnie gdzieś wyładowałabym się (szukałam nawet zajęć... np. jakiś boks... znalazłam zajęcia z: krav maga, ale się zastanawiam...) a zarazem wyciszyła (ale żadna tam joga wink)
Co do urlopu nie mam nacisku, że muszę mieć plaże i wylegiwać się... chętnie nawet na jakąś objazdówkę się skuszę... tylko, że moi znajomi już po urlopach są... i taka towarzyska "lipa" tongue

Że się z miśkiem nie wybrałaś to pisałaś, ale myślałem, że po prostu zmieniłaś rewir wypoczynkowy, a tu piszesz, że nic a nic wypoczynku, słabo... O tak, za skopany urlop najlepiej się wyżyć i obić komuś facjatę... wink ...Twoje akcje w kisielu ewidentnie mogłyby wzrosnąć...
Jak na tour de PL to aura strasznie marna się zrobiła, może jakaś zagranica dla $ingli? Po sezonie może być taniej, tylko pewnie jednak sama na zagraniczne wojaże nie chcesz się wybierać... A skoro rzadko kto we wrześniu wczasuje, to i w kurortach luźniej.

200

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Z pewną dozą nieśmiałości napiszę ;-) że na ten urlop to może byście razem się wybrali :-P

201

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Tylko pamiętaj, żeby Ci sprzedali "spod lady", a nie jakąś sto razy testowaną... i pewnie już rozładowaną... big_smile

Załatwione... z resztą jakby było coś nie tak to mam prawo złożyć reklamacje wink

assassin napisał/a:

Ja znam takiego mechanika z zawodu... tongue O dziwo samochód po jego "leczeniu" jeździł ładnych parę lat...

Czyli... warto mieć takiego znajomego mechanika tongue choć nie wiem czy zostawiłabym swoje "kółko" u niego tongue

assassin napisał/a:

Psze Pani, ale ja przecież mam rączki tutaj... wink I gdzież bym śmiał się chwalić czy coś w ten deseń... ot same fakty przeca... tongue

Gdzie? Gdzie? wink
Hehe...ciężko mi wyczuć tu... skromność tongue

assassin napisał/a:

Oj tam, oj tam, nie ma co jojczyć, bo to i tak nic nie daje...

Wiem, że nic to nie daje (ale że lubię czasem się droczyć, poza tym pisałam że patrzę optymistycznie na większość spraw wink)... ale jako typowa kobieta... chyba powinnam i na dodatek dodać "Olaboga!" tongue


assassin napisał/a:

Ale jak go matka w to "wciągnęła", to za bardzo nie miał chyba jak się bronić... a tak optymistyczniej, może znasz nowego Jacykowa... czy kogoś w tym stylu...

To chyba już o autograf i poradę poproszę wink


assassin napisał/a:

To zamiast pracować, to aby głupie głupoty wam w głowach... wink A tak z ciekawości, jaki kurs u bukmachera byłby na Twoją walkę, typowaliście cosik, która której by dokopała?? Wygrałabyś mistrzostwa??

Wiesz jak się pracuje w mieszanym towarzystwie to takie tematy to norma... a że ma się wyobraźnie... to naprawdę ciekawe rzeczy "wychodzą"...  smile Szanse jakieś mam... wiesz 50/50 wink A walki te są nielegalne... więc przy basenie pełnym kisielu trzeba było by obstawiać wink

assassin napisał/a:

Ot ludzkie podejście i tyle, bez scen bo on na inną się popatrzył albo "jakaś dziunia się na mojego gapiła"... smile
Wiara w ludzi... jakaś tam jest, ale jednak słabnie w zastraszającym tempie, dobrze że najbliższe otoczenie jeszcze nie zawodzi...

No ludzkie... ale różne baby są... i różne akcje się widziało i słyszało smile


assassin napisał/a:

Że się z miśkiem nie wybrałaś to pisałaś, ale myślałem, że po prostu zmieniłaś rewir wypoczynkowy, a tu piszesz, że nic a nic wypoczynku, słabo... O tak, za skopany urlop najlepiej się wyżyć i obić komuś facjatę... wink ...Twoje akcje w kisielu ewidentnie mogłyby wzrosnąć...
Jak na tour de PL to aura strasznie marna się zrobiła, może jakaś zagranica dla $ingli? Po sezonie może być taniej, tylko pewnie jednak sama na zagraniczne wojaże nie chcesz się wybierać... A skoro rzadko kto we wrześniu wczasuje, to i w kurortach luźniej.

Odpoczynek był ale krótki w górach ale co to 7 dni.... smile
No poszukać muszę worka treningowego... wink
Sama właśnie nie... nie ma opcji takiej bo do kogo ja buźkę otworzę tongue A że poza PL to wiadomo bo zahaczę raczej już o październik z tym moim urlopem smile

202

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
Merida Waleczna napisał/a:

Z pewną dozą nieśmiałości napiszę ;-) że na ten urlop to może byście razem się wybrali :-P

Yyy... dziękuje za sugestię/pomysł... ale urlop razem to raczej online...  wink

203

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Załatwione... z resztą jakby było coś nie tak to mam prawo złożyć reklamacje wink

W Stonce reklamację??? ...optymistka i to na dodatek niepoprawna... smile

anliewe napisał/a:

Czyli... warto mieć takiego znajomego mechanika tongue choć nie wiem czy zostawiłabym swoje "kółko" u niego tongue

Jeśli byłby good-looking dla Ciebie, to podejrzewam, że sama byś pomagała "pacjentowi" jak najczęściej chorować... tongue

anliewe napisał/a:

Gdzie? Gdzie? wink
Hehe...ciężko mi wyczuć tu... skromność tongue

Przecież piszę, że TU, nigdzie indziej... wink Jak nie czujesz, to pewnie masz katar... do doktora marsz !!! tongue

anliewe napisał/a:

Wiem, że nic to nie daje (ale że lubię czasem się droczyć, poza tym pisałam że patrzę optymistycznie na większość spraw wink)... ale jako typowa kobieta... chyba powinnam i na dodatek dodać "Olaboga!" tongue

A znasz to? "optymista wierzy, że świat stoi przed nim otworem... a pesymista wie co to za otwór"... wink
Olaboga... i poprawiasz chustę na głowie tudzież beret z antenką...

anliewe napisał/a:

To chyba już o autograf i poradę poproszę wink

A tam autograf, na zakupy go zaciągnij ze sobą. Może rzeczywiście jest takim geniuszem, teraz jeszcze za darmo by Ci pomógł, później może być bardzo drogo...

anliewe napisał/a:

Wiesz jak się pracuje w mieszanym towarzystwie to takie tematy to norma... a że ma się wyobraźnie... to naprawdę ciekawe rzeczy "wychodzą"...  smile Szanse jakieś mam... wiesz 50/50 wink A walki te są nielegalne... więc przy basenie pełnym kisielu trzeba było by obstawiać wink

No pojęcia zielonego nie miałem... tongue A konsumpcja "areny" wchodzi w grę czy spragniona/wygłodniała widownia obliże się smakiem? I najważniejsze, jakieś nagrody przewidziane...??

anliewe napisał/a:

No ludzkie... ale różne baby są... i różne akcje się widziało i słyszało smile

Wścieklizna o byle jakie portki, byleby były, to jest to... Niby takie akcje są rodem z gimnazjum, ale jak trzydziestoparoletnie laski o gościa się leją, to aby na YT wrzucić, a ile odsłon by było... wink

anliewe napisał/a:

Odpoczynek był ale krótki w górach ale co to 7 dni.... smile
No poszukać muszę worka treningowego... wink
Sama właśnie nie... nie ma opcji takiej bo do kogo ja buźkę otworzę tongue A że poza PL to wiadomo bo zahaczę raczej już o październik z tym moim urlopem smile

No co jak co, ale tubylców chętnych do zapewnienia odpowiednich "atrakcji" turystce w potrzebie, z pewnością by nie zabrakło... wink
Worek treningowy hmm... byleby Twój towarzysz/ka podróży nie dostał tej zaszczytnej posady... wink , bo potem do końca życia z odszkodowań się nie wypłacisz...
Hehe... już na urlopy nas wysyłają... tongue Ale jak rasowy polityk..."Yyy eee to zdjęcie z tamtą kobietą to fotomontaż..." udało Ci się wybrnąć... z klasą i dobrze...

204

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

W Stonce reklamację??? ...optymistka i to na dodatek niepoprawna... smile

A nie obowiązują wszędzie te same zasady?? Przecież nawet na towar przeceniony można złożyć reklamację tongue

assassin napisał/a:

Jeśli byłby good-looking dla Ciebie, to podejrzewam, że sama byś pomagała "pacjentowi" jak najczęściej chorować... tongue

Ale to Ty miałeś fetysz z ciałem wybrudzonym smarem  (fakt faktem damskim ciałem) tongue
Wiesz to może raczej z "pierdołkami" bym jeździła, że niby klakson, ze szyba, albo że dziwnie stuka hehe... ale specjalnie bym nie "psuła" autka... Ooo co to, to nie wink

assassin napisał/a:

Przecież piszę, że TU, nigdzie indziej... wink Jak nie czujesz, to pewnie masz katar... do doktora marsz !!! tongue

Ale gdzie?? Nie widzę.... Ooo są... wink Może rosół wystarczy tongue

assassin napisał/a:

A znasz to? "optymista wierzy, że świat stoi przed nim otworem... a pesymista wie co to za otwór"... wink
Olaboga... i poprawiasz chustę na głowie tudzież beret z antenką...

Czyli mam zostać pesymistą??
Wolę być optymistą....z realnym podejściem do życia smile Jest to możliwe??
Na drutach robię wink może szalik na zimę?? tongue
Ale beret to okrycie głowy... i nie sugeruje żadnej przynależności do grupy tongue Hahaha..... i nie jestem wyznawcą "ojca" tongue

assassin napisał/a:

A tam autograf, na zakupy go zaciągnij ze sobą. Może rzeczywiście jest takim geniuszem, teraz jeszcze za darmo by Ci pomógł, później może być bardzo drogo...

Wolę... "oko" dorosłego faceta tongue

assassin napisał/a:

No pojęcia zielonego nie miałem... tongue A konsumpcja "areny" wchodzi w grę czy spragniona/wygłodniała widownia obliże się smakiem? I najważniejsze, jakieś nagrody przewidziane...??

Upss... się wygadałam wink
Tak.. jak będą wchodzić to każdy przybyły dostanie.... łyżeczkę tongue
Nagroda... nie pomyślałam... jakieś trofeum... hmmm... "złote portki" tongue

assassin napisał/a:

Wścieklizna o byle jakie portki, byleby były, to jest to... Niby takie akcje są rodem z gimnazjum, ale jak trzydziestoparoletnie laski o gościa się leją, to aby na YT wrzucić, a ile odsłon by było... wink

Hehe... no już sobie wyobrażam... połamane tipsy... odklejone sztuczne rzęsy, w rękach dopinki.....

assassin napisał/a:

No co jak co, ale tubylców chętnych do zapewnienia odpowiednich "atrakcji" turystce w potrzebie, z pewnością by nie zabrakło... wink
Worek treningowy hmm... byleby Twój towarzysz/ka podróży nie dostał tej zaszczytnej posady... wink , bo potem do końca życia z odszkodowań się nie wypłacisz...

Chyba nie chciałabym ryzykować... te "atrakcje" do mnie nie przemawiają... i jakby to moja znajoma powiedziała... mogłoby się zdarzyć tak że "wakacyjne wspomnienia żyły by własnym życiem" tongue
Oj... to tak jak nie raz w kinie zdarzało się że ktoś obok mnie siedzący obrywał tongue
Ale worek taki bokserski...

assassin napisał/a:

Hehe... już na urlopy nas wysyłają... tongue Ale jak rasowy polityk..."Yyy eee to zdjęcie z tamtą kobietą to fotomontaż..." udało Ci się wybrnąć... z klasą i dobrze...

Hehe.. a tak w ogóle Ty po urlopie?? Nic nie proponuję, tak pytam wink
To może na radnego wystartuję?? smile

205

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

A nie obowiązują wszędzie te same zasady?? Przecież nawet na towar przeceniony można złożyć reklamację tongue

Reklamacja na towar made in PRC, a w różowe słonie też wierzysz... ? Kojarzysz skecz kabaretu Tey "z tyłu sklepu"??? Jeśli nie to obejrzyj od deki do deski https://www.youtube.com/watch?v=bMCuwMyLxvU&index=1&list=PLBF06549E0E562671

anliewe napisał/a:

Ale to Ty miałeś fetysz z ciałem wybrudzonym smarem  (fakt faktem damskim ciałem) tongue
Wiesz to może raczej z "pierdołkami" bym jeździła, że niby klakson, ze szyba, albo że dziwnie stuka hehe... ale specjalnie bym nie "psuła" autka... Ooo co to, to nie wink

Dziwnie stuka... hehehehe smile

anliewe napisał/a:

Ale gdzie?? Nie widzę.... Ooo są... wink Może rosół wystarczy tongue

Kurierem w termosie "na wynos" może być...?? Czy sama się podkurujesz...

anliewe napisał/a:

Czyli mam zostać pesymistą??
Wolę być optymistą....z realnym podejściem do życia smile Jest to możliwe??
Na drutach robię wink może szalik na zimę?? tongue
Ale beret to okrycie głowy... i nie sugeruje żadnej przynależności do grupy tongue Hahaha..... i nie jestem wyznawcą "ojca" tongue

W bajkach wszystko jest możliwe... i czemu zaraz zostać czarnowidzem, ot takie powiedzonko mi się przypomniało wink
No tak zbieżność beretów przypadkowa smile, jeszcze nie jesteś, bo jeszcze renty/emerytury nie masz, a bez tego "czegoś" to jednak marny byłby z Ciebie "poddany"... wink

anliewe napisał/a:

Wolę... "oko" dorosłego faceta tongue

Ale dorosły facet, to wolałby konsultować ciuchy tylko jednego, konkretnego rodzaju... tongue

anliewe napisał/a:

Upss... się wygadałam wink
Tak.. jak będą wchodzić to każdy przybyły dostanie.... łyżeczkę tongue
Nagroda... nie pomyślałam... jakieś trofeum... hmmm... "złote portki" tongue

Cóż, tytuł "Naczelnego radiowęzła" masz już w kieszeni... A to co zostało na fighterkach...?? Łyżki zimne niestety... hmm A w nagrodę raczej gościu w "złotych portkach", motywacja byłaby większa. wink

anliewe napisał/a:

Hehe... no już sobie wyobrażam... połamane tipsy... odklejone sztuczne rzęsy, w rękach dopinki.....

A czemu o tym wspomniałem?? pewne disco dawno temu, dwie blondie pod wpływem %% i faceta, skutek - ręka, noga, mózg na ścianie... wink

anliewe napisał/a:

Chyba nie chciałabym ryzykować... te "atrakcje" do mnie nie przemawiają... i jakby to moja znajoma powiedziała... mogłoby się zdarzyć tak że "wakacyjne wspomnienia żyły by własnym życiem" tongue
Oj... to tak jak nie raz w kinie zdarzało się że ktoś obok mnie siedzący obrywał tongue
Ale worek taki bokserski...

No tak... "Po powrocie z x, Kochanie jestem w ciąży, nie chciałam wcześniej nic mówić, ale to już pewne.... Kilka mies. później: Skarbie ale czemu on jest taki hmm... kawowy???" smile
Jak poćwiczysz na worku, to później za bodyguarda będziesz mogła robić, terminator w kiecce... wink W razie "W" swojego miśka przed kibolami obronisz...

anliewe napisał/a:

Hehe.. a tak w ogóle Ty po urlopie?? Nic nie proponuję, tak pytam wink
To może na radnego wystartuję?? smile

Ano po... Pamiętasz jak podpytywałem o "Dwa brzegi"...? - to właśnie była druga tura wolnego.
Na radnego hmm... idziesz z kampanią wyborczą pod pierwszy z brzegu monopolowy i zgarniasz "wyborców" obiecując Wyborową bez granic... tongue

206

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Reklamacja na towar made in PRC, a w różowe słonie też wierzysz... ? Kojarzysz skecz kabaretu Tey "z tyłu sklepu"??? Jeśli nie to obejrzyj od deki do deski https://www.youtube.com/watch?v=bMCuwMyLxvU&index=1&list=PLBF06549E0E562671

Przecież większość towaru produkowana jest w... Chinach, kabaret kojarzę... a skecz zaczęłam właśnie oglądać...

assassin napisał/a:

Dziwnie stuka... hehehehe smile

Hmmm.... no wszystkie chwyty dozwolone... jak to sugerowałeś..."kombinuj dziewczyno..." wink

assassin napisał/a:

Kurierem w termosie "na wynos" może być...?? Czy sama się podkurujesz...

Poproszę, skoro taki dobry smile
Sama nie dam rady tongue

assassin napisał/a:

W bajkach wszystko jest możliwe... i czemu zaraz zostać czarnowidzem, ot takie powiedzonko mi się przypomniało wink
No tak zbieżność beretów przypadkowa smile, jeszcze nie jesteś, bo jeszcze renty/emerytury nie masz, a bez tego "czegoś" to jednak marny byłby z Ciebie "poddany"... wink

W bajkach są też... morały smile Dużo tych powiedzonek znasz... wink
Dokładnie.... nie mam tego "czegoś" tongue

assassin napisał/a:

Ale dorosły facet, to wolałby konsultować ciuchy tylko jednego, konkretnego rodzaju... tongue

A może ja też tylko tego rodzaju tongue

assassin napisał/a:

Cóż, tytuł "Naczelnego radiowęzła" masz już w kieszeni... A to co zostało na fighterkach...?? Łyżki zimne niestety... hmm A w nagrodę raczej gościu w "złotych portkach", motywacja byłaby większa. wink

Hehe... dziękuję, dziękuję... a gdzie brawa...
A coś na nich zostało?? Jedynie gdzieś tam spływający kisiel... tongue


assassin napisał/a:

A czemu o tym wspomniałem?? pewne disco dawno temu, dwie blondie pod wpływem %% i faceta, skutek - ręka, noga, mózg na ścianie... wink

Hehe... i która wygrała?? wink obstawiałeś?? wink

assassin napisał/a:

No tak... "Po powrocie z x, Kochanie jestem w ciąży, nie chciałam wcześniej nic mówić, ale to już pewne.... Kilka mies. później: Skarbie ale czemu on jest taki hmm... kawowy???" smile
Jak poćwiczysz na worku, to później za bodyguarda będziesz mogła robić, terminator w kiecce... wink W razie "W" swojego miśka przed kibolami obronisz...

Hehehe... no i kolejna fuszka... czuję się prawie jak milionerka tongue
Na sprawdzenie miśka... to jakąś ustawkę bym musiała zrobić... wink


assassin napisał/a:

Ano po... Pamiętasz jak podpytywałem o "Dwa brzegi"...? - to właśnie była druga tura wolnego.
Na radnego hmm... idziesz z kampanią wyborczą pod pierwszy z brzegu monopolowy i zgarniasz "wyborców" obiecując Wyborową bez granic... tongue

A pamiętam.... pytałeś... a to ja bardziej myślałam, że Ty z tamtych okolic jesteś wink
I będę stała... i wołała: "wódeczka, ogóreczki, grzybki wystarczy jak zaznaczysz krzyżyk przy (tu pada moje nazwisko)" tongue

207

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

anliewe no zgodze sie z toba smile jedyne czego nie mialem z chin to chinskich dziwek hehe

208

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
Dagano napisał/a:

anliewe no zgodze sie z toba smile jedyne czego nie mialem z chin to chinskich dziwek hehe

Fuck....
To może poszukaj... różni ludzie różne potrzeby Dagano.

209 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-09-05 20:08:38)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

kabaret kojarzę... a skecz zaczęłam właśnie oglądać...

I jak wrażenia??? Zjadliwe czy suchar? A madeiny darujmy sobie, po co sobie humor psuć... wink

anliewe napisał/a:

Poproszę, skoro taki dobry smile
Sama nie dam rady tongue

To i kurier pewnie też ma być "na wynos..." ?:P

anliewe napisał/a:

W bajkach są też... morały smile Dużo tych powiedzonek znasz... wink
Dokładnie.... nie mam tego "czegoś" tongue

O tak łeb jak sklep... wink i półki głupotami pozawalane... tzn. powiedzonkami...
To musisz kogoś znaleźć i dostarczyć "jemu" na pożarcie to Ci wybaczy, pogłaszcze i przygarnie do stadka... tongue

anliewe napisał/a:

A może ja też tylko tego rodzaju tongue

Ciekawe czy Ty też masz na myśli kalesony i gorset... ?? tongue

anliewe napisał/a:

Hehe... dziękuję, dziękuję... a gdzie brawa...
A coś na nich zostało?? Jedynie gdzieś tam spływający kisiel... tongue

A brawa i nagroda do odbioru w Toruniu... wink
No kisiel nie może się zmarnować przecież, szkoda by było sadtongue

anliewe napisał/a:

Hehe... i która wygrała?? wink obstawiałeś?? wink

Wygrała ta, która nie miała "odczepianych" pazurków... big_smile

anliewe napisał/a:

Hehehe... no i kolejna fuszka... czuję się prawie jak milionerka tongue
Na sprawdzenie miśka... to jakąś ustawkę bym musiała zrobić... wink

A mój haracz od pomysłów??? Gdzie mam się po niego zgłosić? wink
Jakichś fachowców mógłbym polecić, zaprawionych w stadionowych bojach... tongue

anliewe napisał/a:

A pamiętam.... pytałeś... a to ja bardziej myślałam, że Ty z tamtych okolic jesteś wink
I będę stała... i wołała: "wódeczka, ogóreczki, grzybki wystarczy jak zaznaczysz krzyżyk przy (tu pada moje nazwisko)" tongue

Też... big_smile
Zapomniałaś o kiełbasie wyborczej, chyba na szefa kampanii musisz mnie zatrudnić... wink
Apropos grzybów, właśnie biorę się za duszenie prawdziw(kow)ej łapówki, potem na patelnię i mmmmm..... big_smile

210

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

I jak wrażenia??? Zjadliwe czy suchar? A madeiny darujmy sobie, po co sobie humor psuć... wink

Zjadliwe... ale nie wszystkie smile

assassin napisał/a:

To i kurier pewnie też ma być "na wynos..." ?:P

Haha a co CV kurierów mi wyślesz tongue Haha...że niby bym się dorwała do kuriera... a rosół w kąt??

assassin napisał/a:

O tak łeb jak sklep... wink i półki głupotami pozawalane... tzn. powiedzonkami...
To musisz kogoś znaleźć i dostarczyć "jemu" na pożarcie to Ci wybaczy, pogłaszcze i przygarnie do stadka... tongue

Oj... ale trafne smile
Hahaha dam ogłoszenie: Owca pilnie potrzebna tongue

assassin napisał/a:

Ciekawe czy Ty też masz na myśli kalesony i gorset... ?? tongue

Hmmm... pantalony, pantalony... ewentualnie jakiś strój czy to pokojówki czy policjantki tongue


assassin napisał/a:

A brawa i nagroda do odbioru w Toruniu... wink
No kisiel nie może się zmarnować przecież, szkoda by było sadtongue

Byłam w Toruniu.... pierniczków się najadłam smile chętnie to miasto znów odwiedzę... tongue

assassin napisał/a:

Wygrała ta, która nie miała "odczepianych" pazurków... big_smile

Czyli nie było takiej.. tongue

assassin napisał/a:

A mój haracz od pomysłów??? Gdzie mam się po niego zgłosić? wink
Jakichś fachowców mógłbym polecić, zaprawionych w stadionowych bojach... tongue

Pamiętam, umowę spiszemy... ustalimy warunki... A gdzie?? Na Śląsk wink


assassin napisał/a:

Też... big_smile
Zapomniałaś o kiełbasie wyborczej, chyba na szefa kampanii musisz mnie zatrudnić... wink

Masz robotę smile Także pomysł na hasło proszę, jakiś plakat... może coś wykleisz smile

assassin napisał/a:

Apropos grzybów, właśnie biorę się za duszenie prawdziw(kow)ej łapówki, potem na patelnię i mmmmm..... big_smile

Mniam... ja ostatnio byłam na grzybach... ale to rano była jajecznica z kurkami smile A reszta do słoiczków smile

211

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Zjadliwe... ale nie wszystkie smile

To kropelki żołądkowe na zdrowotność wypić musisz... wink ew. coś mocniejszego z pieprzem.

anliewe napisał/a:

Haha a co CV kurierów mi wyślesz tongue Haha...że niby bym się dorwała do kuriera... a rosół w kąt??

Nie wiem czy ten rosół by dojechał w ogóle, taaaki dobry robię... to chociaż żeby kurier był zjadliwy tongue

anliewe napisał/a:

Oj... ale trafne smile
Hahaha dam ogłoszenie: Owca pilnie potrzebna tongue
Byłam w Toruniu.... pierniczków się najadłam smile chętnie to miasto znów odwiedzę... tongue

+ berety daję gratis... wink
A na audiencji to Ty była czy tylko na degustacji...???

anliewe napisał/a:

Hmmm... pantalony, pantalony... ewentualnie jakiś strój czy to pokojówki czy policjantki tongue

Trafiony, zatopiony... big_smile , a właściwie zachęcony i zauroczony... wink

anliewe napisał/a:

Pamiętam, umowę spiszemy... ustalimy warunki... A gdzie?? Na Śląsk wink

Ten od hanysów i goroli czy ten drugi???

anliewe napisał/a:

Masz robotę smile Także pomysł na hasło proszę, jakiś plakat... może coś wykleisz smile

O matko, pomysł, pomysł... Może tak: "jak mnie wybierzecie, to wybuduję: -3 miliony mieszkań; -3 tysiące km autostrad; -przyrost naturalny skoczy o trzysta procent", drugie: "Chłopy do garów... tongue"... Jakby dalej sondaże kiepski były, to jakąś rozkładówkę by się zrobiło... tongue z kandydatką...

anliewe napisał/a:

Mniam... ja ostatnio byłam na grzybach... ale to rano była jajecznica z kurkami smile A reszta do słoiczków smile

Kurki jak dla mnie to tylko w sosie z młodymi pyrami... Nawet marynować umiesz, no to ja już nie wiem, jakim cudem bez obrączki Ty się tam uchowałaś... wink

212

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

To kropelki żołądkowe na zdrowotność wypić musisz... wink ew. coś mocniejszego z pieprzem.

Hmmm... aż takich niestrawności nie mam smile

assassin napisał/a:

Nie wiem czy ten rosół by dojechał w ogóle, taaaki dobry robię... to chociaż żeby kurier był zjadliwy tongue

Kusisz, kusisz... wink


assassin napisał/a:

+ berety daję gratis... wink
A na audiencji to Ty była czy tylko na degustacji...???

A sam je robisz..?? wink To poproszę w kolorze fuksji smile
Powiem tak byłam tam dwa razy... bo spotykałam się z kimś z Torunia krótko (ale to nie był torunianin tongue)

assassin napisał/a:

Trafiony, zatopiony... big_smile , a właściwie zachęcony i zauroczony... wink

big_smile i jak niewiele potrzeba do szczęścia wink

assassin napisał/a:

Ten od hanysów i goroli czy ten drugi???

Ten pierwszy... choć ja hanyską nie jestem mimo że się tu wychowałam (krew góralska we mnie płynie wink)

assassin napisał/a:

O matko, pomysł, pomysł... Może tak: "jak mnie wybierzecie, to wybuduję: -3 miliony mieszkań; -3 tysiące km autostrad; -przyrost naturalny skoczy o trzysta procent", drugie: "Chłopy do garów... tongue"... Jakby dalej sondaże kiepski były, to jakąś rozkładówkę by się zrobiło... tongue z kandydatką...

Rozkładówka - świetny pomysł... choć pewnie chciałabym dwie wersje (jedna z cenzurą, druga bez) tongue
Hahaha... te hasła już były... to plagiat tongue
Przyrost naturalny skoczy... czyli musiałabym dłuuugą zimę załatwić i jeszcze często/gęsto wyłączać prąd ludziom hahahaha wink

assassin napisał/a:

Kurki jak dla mnie to tylko w sosie z młodymi pyrami... Nawet marynować umiesz, no to ja już nie wiem, jakim cudem bez obrączki Ty się tam uchowałaś... wink

No też lubię taki sosik smile
Przecież na "dzień dobry" nie mówię, że potrafię gotować, piec i słoiki robić tongue To wychodzi w praniu smile
I jeśli mowa o kuchni to lubię gotować i eksperymentować... i jak coś mi wyjdzie to się chwalę i na degustację wtedy zapraszam smile
Ale kilka razy z kumpelami robiłyśmy sobie wieczór z gotowaniem w tle smile czasem wyszło czasem nie ale wesoło było smile

213

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Kusisz, kusisz... wink

...jak ten wąż w ogrodzie...Sssssssss... wink

anliewe napisał/a:

A sam je robisz..?? wink To poproszę w kolorze fuksji smile
Powiem tak byłam tam dwa razy... bo spotykałam się z kimś z Torunia krótko (ale to nie był torunianin tongue)

O matko, "fuksjowy"...?? A jaki to, bo nie kumaty jestem? Jak w pewnym spocie, facet rozróżnia dwa kolory ładny i brzydki wink Na potwierdzenie, przedwczoraj znajoma co i rusz poprawiała włosy, w końcu załapałem aluzję, że kolor zmieniła, powiedziałem, że jej pasuje (i w tym momencie należało skończyć się produkować, ale wiadomo... wink) i że jest identyczny jak u jej koleżanki i się zaczął wykład, że ten jej to jakiś tam (dla mnie brązowy), a koleżanki to orzechowy... słowo daję, że taki sam, chyba... tongue
Tak, Toruń to pierniki, w piernikach miód, misie za miodem i... Tobą, więc jakoś mnie to nie dziwi tongue

anliewe napisał/a:

big_smile i jak niewiele potrzeba do szczęścia wink

Toż to oczywiste, daj nam jeść, pochwal, podrap za uchem, nie unikaj akrobacji tongue i każdy jest Twój, ale o tym cicho sza... wink

anliewe napisał/a:

Ten pierwszy... choć ja hanyską nie jestem mimo że się tu wychowałam (krew góralska we mnie płynie wink)

To i charakterek pewnie twardy... i biedne chłopy się boją wink A górskie widoki miałaś na co dzień z okna?

anliewe napisał/a:

Rozkładówka - świetny pomysł... choć pewnie chciałabym dwie wersje (jedna z cenzurą, druga bez) tongue
Hahaha... te hasła już były... to plagiat tongue
Przyrost naturalny skoczy... czyli musiałabym dłuuugą zimę załatwić i jeszcze często/gęsto wyłączać prąd ludziom hahahaha wink

Ta bez cenzury jako broń ostateczna hmm... tylko czy kampania kandydatki ruszyłaby z kopyta czy to by był gwóźdź do trumny i tu wracamy do poruszanego tematu prezentacji przed jakimś jury, żebym potem nie musiał oczami świecić... tongue
Ale pamięć wyborców jest bardzo krótka, więc nikt się nie połapie, że to już grali... big_smile
Dobrze kombinujesz, po co podnosić becikowe i tym podobne bzdury, prąd ciach i po krzyku... wink

anliewe napisał/a:

No też lubię taki sosik smile
Przecież na "dzień dobry" nie mówię, że potrafię gotować, piec i słoiki robić tongue To wychodzi w praniu smile
I jeśli mowa o kuchni to lubię gotować i eksperymentować... i jak coś mi wyjdzie to się chwalę i na degustację wtedy zapraszam smile
Ale kilka razy z kumpelami robiłyśmy sobie wieczór z gotowaniem w tle smile czasem wyszło czasem nie ale wesoło było smile

To gotowanie w tle to pewnie konieczność wypełnienia areny zapasów... A właściwie to jakiego hmm... smaku mam się spodziewać, mógłby być malinowy, nie żebym wybrzydzał...  wink
Trzeba wiedzieć w takim razie o co Ciebie pytać, chociaż pewnie pomyślałabyś, że gość szuka agd... wink
Kuchenne eksperymenty, super, a teraz wyobraź sobie, że tak jak z kumpelami coś pichcisz, tak takie same szaleństwa z... teściową... big_smile=D

214

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

...jak ten wąż w ogrodzie...Sssssssss... wink

Dobrze, że nie jak Ewa tongue

assassin napisał/a:

O matko, "fuksjowy"...?? A jaki to, bo nie kumaty jestem? Jak w pewnym spocie, facet rozróżnia dwa kolory ładny i brzydki wink Na potwierdzenie, przedwczoraj znajoma co i rusz poprawiała włosy, w końcu załapałem aluzję, że kolor zmieniła, powiedziałem, że jej pasuje (i w tym momencie należało skończyć się produkować, ale wiadomo... wink) i że jest identyczny jak u jej koleżanki i się zaczął wykład, że ten jej to jakiś tam (dla mnie brązowy), a koleżanki to orzechowy... słowo daję, że taki sam, chyba... tongue
Tak, Toruń to pierniki, w piernikach miód, misie za miodem i... Tobą, więc jakoś mnie to nie dziwi tongue

Hehe no tak... my kobiety ciągle chcemy, żebyście się domyślali o co nam chodzi... Tak jakby nie mogła spytać czy Ci się kolor podoba... Aaa no tak... przynajmniej wie że zwracasz uwagę na takie detale czy też na nią tongue
Oj.... czasem taki miś mi się faktycznie zjawia... ale już robię postępy i od razu dziękuję panu... przynajmniej tak wczoraj było smile

assassin napisał/a:

Toż to oczywiste, daj nam jeść, pochwal, podrap za uchem, nie unikaj akrobacji tongue i każdy jest Twój, ale o tym cicho sza... wink

Aaaa nic nikomu nie powiem... smile hehehe.... zapiszę się na pool dance smile

assassin napisał/a:

To i charakterek pewnie twardy... i biedne chłopy się boją wink A górskie widoki miałaś na co dzień z okna?

Charakterek taki jaki udało mi się wypracować... ale to też sytuacje życiowe czy też ludzie na to wpływ mieli...
Mam widok taki z okna... bo często jeżdżę w góry smile ale od małego jestem/mieszkam na śląsku...

assassin napisał/a:

Ta bez cenzury jako broń ostateczna hmm... tylko czy kampania kandydatki ruszyłaby z kopyta czy to by był gwóźdź do trumny i tu wracamy do poruszanego tematu prezentacji przed jakimś jury, żebym potem nie musiał oczami świecić... tongue
Ale pamięć wyborców jest bardzo krótka, więc nikt się nie połapie, że to już grali... big_smile
Dobrze kombinujesz, po co podnosić becikowe i tym podobne bzdury, prąd ciach i po krzyku... wink

To chyba na szkolenie jakieś muszę się wybrać tongue
Staram się, staram się smile

assassin napisał/a:

]
To gotowanie w tle to pewnie konieczność wypełnienia areny zapasów... A właściwie to jakiego hmm... smaku mam się spodziewać, mógłby być malinowy, nie żebym wybrzydzał...  wink
Trzeba wiedzieć w takim razie o co Ciebie pytać, chociaż pewnie pomyślałabyś, że gość szuka agd... wink
Kuchenne eksperymenty, super, a teraz wyobraź sobie, że tak jak z kumpelami coś pichcisz, tak takie same szaleństwa z... teściową... big_smile=D

Jak dla Ciebie załatwię malinowy... ja tam nie jadam kisielu... więc co do smaku nie mam wymagań smile
Każde pytania dozwolone... ja nie na każde mogę znać odpowiedź wink
Haha... mam sporą wyobraźnię... ale zależy jaka byłaby ta teściowa... może bym się dogadała jakoś tongue

Weekend udany?? smile Pogoda dopisała smile

215

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Dobrze, że nie jak Ewa tongue

No Ewę to chętnie bym wypożyczył, może nawet na dłużej lub definitywnie.... tongue

anliewe napisał/a:

Hehe no tak... my kobiety ciągle chcemy, żebyście się domyślali o co nam chodzi... Tak jakby nie mogła spytać czy Ci się kolor podoba... Aaa no tak... przynajmniej wie że zwracasz uwagę na takie detale czy też na nią tongue
Oj.... czasem taki miś mi się faktycznie zjawia... ale już robię postępy i od razu dziękuję panu... przynajmniej tak wczoraj było smile

Ale jaki to kolor ten "fuksjowy"??? Ciekawość mnie zżera i spać nie mogę... wink
To tylko i wyłącznie znajoma... gdyby coś więcej, to przecież nie skończyłoby się kolorystycznym wykładem, a fochem z przytupem.
Uuuu jak mogłaś spuścić gościa na drzewo? A faktycznie był z nieakceptowalnego zestawu czy coś innego nie zagrało??

anliewe napisał/a:

Aaaa nic nikomu nie powiem... smile hehehe.... zapiszę się na pool dance smile

Trzymam za słowo... Joga chyba daje hmm... więcej możliwości... wink

anliewe napisał/a:

Charakterek taki jaki udało mi się wypracować... ale to też sytuacje życiowe czy też ludzie na to wpływ mieli...
Mam widok taki z okna... bo często jeżdżę w góry smile ale od małego jestem/mieszkam na śląsku...

Bardzo dyplomatyczna odpowiedź, niech będzie, ale odnoszę wrażenie, że raczej ten charakter jest bardzo in plus.
Pocztówkowe górskie widoki, ekstra sprawa i to co ranek... smile

anliewe napisał/a:

To chyba na szkolenie jakieś muszę się wybrać tongue
Staram się, staram się smile

Mam postulat Anliewe na premiera wink:) (a może premierzycę czy jakoś tak wink)
O tak, koniecznie na szkolenie pod okiem fachowca... tongue

anliewe napisał/a:

Jak dla Ciebie załatwię malinowy... ja tam nie jadam kisielu... więc co do smaku nie mam wymagań smile
Każde pytania dozwolone... ja nie na każde mogę znać odpowiedź wink
Haha... mam sporą wyobraźnię... ale zależy jaka byłaby ta teściowa... może bym się dogadała jakoś tongue

Nie to, że czy na każde znasz odpowiedź, a raczej nie na każde zechcesz odpowiedzieć...
Tak skarbie, ale nie syp tyle, mieszasz w złą stronę, no zobacz jaki mój synio zabiedzony, zamorzysz go głodem... tongue ...poza kuchnią: kiedy wnuk, kiedy następne wnuki?, nie za ostro się ubierasz itd... hehehe

anliewe napisał/a:

Weekend udany?? smile Pogoda dopisała smile

Podpiekłem się trochę, więc za parę dni będzie brąz... niczym bazarowy Cygan... wink ...czyli raczej udany. smile

216

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

No Ewę to chętnie bym wypożyczył, może nawet na dłużej lub definitywnie.... tongue

Na na pewno... a jeśli jeszcze jakby wszystkie wymagania Twoje spełniała to już w ogóle było by cudnie tongue

assassin napisał/a:

Ale jaki to kolor ten "fuksjowy"??? Ciekawość mnie zżera i spać nie mogę... wink
To tylko i wyłącznie znajoma... gdyby coś więcej, to przecież nie skończyłoby się kolorystycznym wykładem, a fochem z przytupem.
Uuuu jak mogłaś spuścić gościa na drzewo? A faktycznie był z nieakceptowalnego zestawu czy coś innego nie zagrało??

Wujek google Ci podpowie... smile Tak prosto... taki kolor jak jest pasek na którym pisze "Zapraszamy do netkafejek..." czyli różowy (ale nie taki majtkowy) wink
Wiesz.. mi znajoma też kiedyś mówiła że to tylko kolega... a dziś małżeństwo z dwójką dzieci tongue
Nooo kolejny zrozpaczony rozwodnik.... powiedziałam, jeśli ma potrzebę wygadać się to niech gada... ale jako plaster mnie nie zastosuje smile

assassin napisał/a:

Trzymam za słowo... Joga chyba daje hmm... więcej możliwości... wink

Aaa jest kilka szkół.... tylko sprawdzić grafik muszę smile
Pewnie tak... Joga?? A znasz to z autopsji?? wink

assassin napisał/a:

Bardzo dyplomatyczna odpowiedź, niech będzie, ale odnoszę wrażenie, że raczej ten charakter jest bardzo in plus.
Pocztówkowe górskie widoki, ekstra sprawa i to co ranek... smile

Szczerze... mój charakter jest całkiem ok... jedynym minusem jest z mojej strony częsta analiza i obecnie dystans wink
Ogólnie dla mnie idealnym połączeniem były by jeziora+góry... smile

assassin napisał/a:

Mam postulat Anliewe na premiera wink:) (a może premierzycę czy jakoś tak wink)
O tak, koniecznie na szkolenie pod okiem fachowca... tongue

Haha.... głośniej, głośniej wink Niech wszyscy to skandują tongue
Muszę tylko jakiegoś znaleźć wink

assassin napisał/a:

Nie to, że czy na każde znasz odpowiedź, a raczej nie na każde zechcesz odpowiedzieć...
Tak skarbie, ale nie syp tyle, mieszasz w złą stronę, no zobacz jaki mój synio zabiedzony, zamorzysz go głodem... tongue ...poza kuchnią: kiedy wnuk, kiedy następne wnuki?, nie za ostro się ubierasz itd... hehehe

To prawda... jeśli mi jakieś nie pasuje to po prostu to mówię.... smile
Hehehe.... przypuszczam, że nie pozwoliłabym sobie na to i odpowiedziałabym od razu (delikatnie, taktycznie)... mogłabym zostać wtedy najgorszą synową...
Zabiedzony?? Odp: Przecież pracujemy nad rzeźbą smile tongue
Kiedy wnuk?? Odp: Mamo, pewnie jak będę mieć syna/córkę tongue hehehehe
Za ostro?? Odp: Twój syn nie narzeka tongue

assassin napisał/a:

Podpiekłem się trochę, więc za parę dni będzie brąz... niczym bazarowy Cygan... wink ...czyli raczej udany. smile

Nanana... "Dziewczyny lubią brąz, a słońce o tym wie" tongue

217

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Na na pewno... a jeśli jeszcze jakby wszystkie wymagania Twoje spełniała to już w ogóle było by cudnie tongue

Hmm... Ewom i całej reszcie na "e" można by w sumie dać taryfę ulgową... może to docenią... wink

anliewe napisał/a:

Wujek google Ci podpowie... smile Tak prosto... taki kolor jak jest pasek na którym pisze "Zapraszamy do netkafejek..." czyli różowy (ale nie taki majtkowy) wink
Wiesz.. mi znajoma też kiedyś mówiła że to tylko kolega... a dziś małżeństwo z dwójką dzieci tongue
Nooo kolejny zrozpaczony rozwodnik.... powiedziałam, jeśli ma potrzebę wygadać się to niech gada... ale jako plaster mnie nie zastosuje smile

Majtkowy różowy... muszę Ci powiedzieć, że wymiatasz big_smile , dzięki za oświecenie tak na marginesie.
Ech kobiety i ich teorie spiskowe, znajoma to znajoma, koniec, kropka... wink
Może Ty jakiś niewidzialny neon nad głową masz?? Jak go znajdziesz, to zmień napis na: "rozwodników przeżuwam i wypluwam... smile" Straszne te Twoje rewiry, sami porozbijani delikwenci, którzy zlatują się jak wampiry do Twojej słodkawej krwi... Czyżby małżeństwo w tamtych stronach miała termin przydatności do użycia, no bo skądś Ci Twoi adoratorzy przecież muszą się brać?

anliewe napisał/a:

Aaa jest kilka szkół.... tylko sprawdzić grafik muszę smile
Pewnie tak... Joga?? A znasz to z autopsji?? wink

Taki sen kiedyś miałem... o jogince tongue , był dość obiecująco-absorbujący.

anliewe napisał/a:

Szczerze... mój charakter jest całkiem ok... jedynym minusem jest z mojej strony częsta analiza i obecnie dystans wink
Ogólnie dla mnie idealnym połączeniem były by jeziora+góry... smile

Mój też ujdzie w tłoku... tongue
Byleby ten dystans w końcu zniknął. Kiedyś tak człowiek nie analizował, szło się na żywioł, docierało się powoli, a teraz... chyba staliśmy się niewolnikami własnych oczekiwań/wyobrażeń.

anliewe napisał/a:

Haha.... głośniej, głośniej wink Niech wszyscy to skandują tongue
Muszę tylko jakiegoś znaleźć wink

Dopiero co jednego specjalistę przecież spławiłaś... tongue Jak SKopacz nawali, co jest kwestią czasu, to będziemy atakować, a co. wink

anliewe napisał/a:

To prawda... jeśli mi jakieś nie pasuje to po prostu to mówię.... smile
Hehehe.... przypuszczam, że nie pozwoliłabym sobie na to i odpowiedziałabym od razu (delikatnie, taktycznie)... mogłabym zostać wtedy najgorszą synową...
Zabiedzony?? Odp: Przecież pracujemy nad rzeźbą smile tongue
Kiedy wnuk?? Odp: Mamo, pewnie jak będę mieć syna/córkę tongue hehehehe
Za ostro?? Odp: Twój syn nie narzeka tongue

Krótko mówiąc rodzinne spędy mogłabyś mieć bardzo szybko z głowy... tongue
Kochana a ta rzeźba to gdzie będzie stała i czy nie będzie miała na wierzchu... no wiesz...?? tongue
Odp na wnuka świetna.
Nie narzeka, bo się Ciebie boi, a tak w ogóle to po co Ci taki wieeeelki wałek do ciasta??
Widzisz, w jakiej koszuli/skarpetkach/kurtce chodzi, jak mieszkał ze mną, było o wiele lepiej, zrobisz coś z tym??

anliewe napisał/a:

Nanana... "Dziewczyny lubią brąz, a słońce o tym wie" tongue

A propaganda głosi, że dziewczyny jednak wolą "złote" i "zielone"... tongue

218 Ostatnio edytowany przez anliewe (2014-09-08 22:07:52)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Hmm... Ewom i całej reszcie na "e" można by w sumie dać taryfę ulgową... może to docenią... wink

To się nie łapię na tą taryfę... chyba że "e" może być gdzieś w środeczku wink

assassin napisał/a:

Majtkowy różowy... muszę Ci powiedzieć, że wymiatasz big_smile , dzięki za oświecenie tak na marginesie.
Ech kobiety i ich teorie spiskowe, znajoma to znajoma, koniec, kropka... wink
Może Ty jakiś niewidzialny neon nad głową masz?? Jak go znajdziesz, to zmień napis na: "rozwodników przeżuwam i wypluwam... smile" Straszne te Twoje rewiry, sami porozbijani delikwenci, którzy zlatują się jak wampiry do Twojej słodkawej krwi... Czyżby małżeństwo w tamtych stronach miała termin przydatności do użycia, no bo skądś Ci Twoi adoratorzy przecież muszą się brać?

Hehehe bo to taki mdły kolor... a fuksja to taki "łał" tongue
Oki, oki.... nie czepiam się wink
Wiesz... taką małą strzałkę z napisem "exit"... dla zagubionych wink
Istnieją tu jeszcze małżeństwa.. takie pełnowartościowe (jak bułeczki wink), na dobre i na złe - znam sporo takich. Ale przykre jest to że coraz mniej ich będzie... coraz to więcej ludzi z "odzysku" jest... szczerze nie wiem gdzie oni popełniają błąd... Ostatnio znajomy się rozwodzi po 18 latach małżeństwa - spytałam go dlaczego nagle zachowanie żony mu przeszkadza skoro do tej pory nie... (przecież widziały gały co brały) -stwierdził, że nie zrozumie bo nie mam męża (poczułam się pierwszy raz dyskryminowana tongue) - oczywiście riposta z mojej strony się pojawiła smile

assassin napisał/a:

Taki sen kiedyś miałem... o jogince tongue , był dość obiecująco-absorbujący.

Oooo sny powiadasz... Mam znajomego który był w związku z joginką... do któregoś momentu było dobrze... ale nie wytrzymał gdy zaczęła wprowadzać jakieś tam zmiany, medytacje, sposób myślenia etc. (powiedział, że czuł się jak w sekcie i podlatywało mu to jakimś uzależnieniem; na inne rzeczy nie narzekał tongue)

assassin napisał/a:

Mój też ujdzie w tłoku... tongue
Byleby ten dystans w końcu zniknął. Kiedyś tak człowiek nie analizował, szło się na żywioł, docierało się powoli, a teraz... chyba staliśmy się niewolnikami własnych oczekiwań/wyobrażeń.

Aaa wydaje się całkiem znośny tongue
Wiem...z upływem lat totalnie zmienia się podejście... taka ostrożność. Dystans znika.. jak kogoś poznam dobrze... Choć nieraz zdarzyło mi się otworzyć bo myślałam że poznałam kogoś na tyle dobrze (żebym nie usłyszała że taka zdystansowana jestem wink) no i co się okazywało... przejażdżka jak na rollercoaster tongue


assassin napisał/a:

Dopiero co jednego specjalistę przecież spławiłaś... tongue Jak SKopacz nawali, co jest kwestią czasu, to będziemy atakować, a co. wink

Tak... ale ja nie szukałam tongue
Tak jest Panie Assassin tongue

assassin napisał/a:

Krótko mówiąc rodzinne spędy mogłabyś mieć bardzo szybko z głowy... tongue
Kochana a ta rzeźba to gdzie będzie stała i czy nie będzie miała na wierzchu... no wiesz...?? tongue
Odp na wnuka świetna.
Nie narzeka, bo się Ciebie boi, a tak w ogóle to po co Ci taki wieeeelki wałek do ciasta??
Widzisz, w jakiej koszuli/skarpetkach/kurtce chodzi, jak mieszkał ze mną, było o wiele lepiej, zrobisz coś z tym??

Sądzę że mogło by tak być... choć do tej pory z potencjalnymi teściowymi się dogadywałam... no ale tak... to były początki więc prawie zawsze jest fajnie tongue
Ta rzeźba?? U mnie w sypialni tongue
Hmm... po co mi wałek??
Haha to pójdzie mamusia z nim do sklepu i mu coś kupi (oczywiście za mamusi pieniądze wink)

assassin napisał/a:

A propaganda głosi, że dziewczyny jednak wolą "złote" i "zielone"... tongue

No też to słyszałam.... ale tylko słyszałam wink

A mnie zastanawia jedna rzecz... co kieruje facetami (wolni bez zobowiązań), którzy wiążą się z kobietami po przejściach i wychowują nie swoje dzieci?? (mimo że "Wszystkie dzieci nasze są: Kasia, Michael, Małgosia, John" )
Wiem wiem.. każdy ma prawo do szczęścia... ale to duża odpowiedzialność... jedno dziecko.. a jak bierze się pod opieką 2 czy 3?? A jak jeszcze niepełnosprawne (więc obowiązków, lekarze etc.)??

219

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

To się nie łapię na tą taryfę... chyba że "e" może być gdzieś w środeczku wink

No ostatecznie, po znajomości wciągniemy Cię na "listę", wyjdzie że masz plecy w Zarządzie... wink (założenie o anagramie nicku upadło z hukiem... hmm wink)

anliewe napisał/a:

Hehehe bo to taki mdły kolor... a fuksja to taki "łał" tongue
Oki, oki.... nie czepiam się wink
Wiesz... taką małą strzałkę z napisem "exit"... dla zagubionych wink
Istnieją tu jeszcze małżeństwa.. takie pełnowartościowe (jak bułeczki wink), na dobre i na złe - znam sporo takich. Ale przykre jest to że coraz mniej ich będzie... coraz to więcej ludzi z "odzysku" jest... szczerze nie wiem gdzie oni popełniają błąd... Ostatnio znajomy się rozwodzi po 18 latach małżeństwa - spytałam go dlaczego nagle zachowanie żony mu przeszkadza skoro do tej pory nie... (przecież widziały gały co brały) -stwierdził, że nie zrozumie bo nie mam męża (poczułam się pierwszy raz dyskryminowana tongue) - oczywiście riposta z mojej strony się pojawiła smile

Strzałkę powiadasz hmm... to za mało, jakiś sygnał dźwiękowy trzeba by było dodać. wink
Uff, już myślałem, że tam katastrofa goni katastrofę, ale jednak aż tak źle nie ma.. gdzie błąd? za dużo, za szybko, za łatwo ogólnie mnóstwo "za"...
A czy przypadkiem znajomy jakiegoś "katalizatora" nie wyhaczył, tudzież jego jż...??

anliewe napisał/a:

Oooo sny powiadasz... Mam znajomego który był w związku z joginką... do któregoś momentu było dobrze... ale nie wytrzymał gdy zaczęła wprowadzać jakieś tam zmiany, medytacje, sposób myślenia etc. (powiedział, że czuł się jak w sekcie i podlatywało mu to jakimś uzależnieniem; na inne rzeczy nie narzekał tongue)

Trzeba przeanalizować czy wiadome plusy przeważą jakieś tam minusy... tongue

anliewe napisał/a:

Aaa wydaje się całkiem znośny tongue
Wiem...z upływem lat totalnie zmienia się podejście... taka ostrożność. Dystans znika.. jak kogoś poznam dobrze... Choć nieraz zdarzyło mi się otworzyć bo myślałam że poznałam kogoś na tyle dobrze (żebym nie usłyszała że taka zdystansowana jestem wink) no i co się okazywało... przejażdżka jak na rollercoaster tongue

Musieli się dobrze maskować, że się nie połapałaś za wczasu. Gdzieś TU padła opinia, że po 30-tce tych wolnych, normalnych i dobrze rokujących związkowo jest ~5%, a reszta to szrot i szczerze mówiąc sam nie wiem co o tym sądzić (a opinia kobiety of course).

anliewe napisał/a:

Tak... ale ja nie szukałam tongue
Tak jest Panie Assassin tongue

Nie szukać a znaleźć... to jest dopiero moc... tongue

anliewe napisał/a:

Sądzę że mogło by tak być... choć do tej pory z potencjalnymi teściowymi się dogadywałam... no ale tak... to były początki więc prawie zawsze jest fajnie tongue
Ta rzeźba?? U mnie w sypialni tongue
Hmm... po co mi wałek??
Haha to pójdzie mamusia z nim do sklepu i mu coś kupi (oczywiście za mamusi pieniądze wink)

Co innego potencjalna a co innego faktyczna... wink
I co Ty będziesz z nią robić??
Ale nie po to się go pozbyłam, żebym teraz miała mu cokolwiek kupować, więc Słonko umywam ręce...

anliewe napisał/a:

No też to słyszałam.... ale tylko słyszałam wink

Plotki czy pomówienia...? tongue

anliewe napisał/a:

A mnie zastanawia jedna rzecz... co kieruje facetami (wolni bez zobowiązań), którzy wiążą się z kobietami po przejściach i wychowują nie swoje dzieci?? (mimo że "Wszystkie dzieci nasze są: Kasia, Michael, Małgosia, John" )
Wiem wiem.. każdy ma prawo do szczęścia... ale to duża odpowiedzialność... jedno dziecko.. a jak bierze się pod opieką 2 czy 3?? A jak jeszcze niepełnosprawne (więc obowiązków, lekarze etc.)??

Powodów może być mnóstwo:
- bo ona jest tego warta, a i z dzieciakami dać sobie radę to nie problem;
- bo on może nie móc mieć dzieci, zostaje adopcja lub kobieta z przystawką;
- bo ona skoro dostała po tyłku, to bardziej doceni swojego nowego;
- bo on jest desperatem;
- bo... pewnie coś tam jeszcze by się znalazło...

220 Ostatnio edytowany przez anliewe (2014-09-09 20:29:56)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

No ostatecznie, po znajomości wciągniemy Cię na "listę", wyjdzie że masz plecy w Zarządzie... wink (założenie o anagramie nicku upadło z hukiem... hmm wink)

Bo z anagramem było by zbyt łatwo tongue więc Ewelina nie mam na imię z resztą "L" i "i" są zamienione tongue

assassin napisał/a:

Strzałkę powiadasz hmm... to za mało, jakiś sygnał dźwiękowy trzeba by było dodać. wink
Uff, już myślałem, że tam katastrofa goni katastrofę, ale jednak aż tak źle nie ma.. gdzie błąd? za dużo, za szybko, za łatwo ogólnie mnóstwo "za"...
A czy przypadkiem znajomy jakiegoś "katalizatora" nie wyhaczył, tudzież jego jż...??

Hehe.. no tak będę musiała coś załatwić... może mały dzwoneczek wink
Niee nie jest aż tak źle... To gdzie ten złoty środek, co??
Teraz z kimś zaczął się spotykać (nawet młodsza niż ja wink).... a najlepsze, że ta nowa jest bardzo podobna do byłej... jednym słowem ciągnie on do tego co już zna tongue

assassin napisał/a:

Trzeba przeanalizować czy wiadome plusy przeważą jakieś tam minusy... tongue

W tym przypadku minusy przeważyły... bo nie są ze sobą, a i znajomi mu nie raz na temat jogi dogryzają... nawet do teraz (ale nie zagłębiałam się) tongue

assassin napisał/a:

Musieli się dobrze maskować, że się nie połapałaś za wczasu. Gdzieś TU padła opinia, że po 30-tce tych wolnych, normalnych i dobrze rokujących związkowo jest ~5%, a reszta to szrot i szczerze mówiąc sam nie wiem co o tym sądzić (a opinia kobiety of course).

Uuu nie ciekawie... tylko 5%... a zaraz mi jeszcze napiszesz ile kobiet przypada na jednego mężczyznę... (np. 1 na 10?).
Hmm... to teraz ciekawi mnie ile wg was mężczyzn jest takich kobiet dobrze rokujących (żeby te 5% mężczyzn było zadowolonych wink)


assassin napisał/a:

Nie szukać a znaleźć... to jest dopiero moc... tongue

Zaopatrzę się w kompas, mapę i takie tam różne by... znaleźć... nie ma lipy wink Niech moc będzie z tobą (by Jedi) tongue

assassin napisał/a:

Co innego potencjalna a co innego faktyczna... wink
I co Ty będziesz z nią robić??
Ale nie po to się go pozbyłam, żebym teraz miała mu cokolwiek kupować, więc Słonko umywam ręce...

Oj... teraz Ty się czepiasz tongue wiem wiem że to różnica (tzn tak słyszałam) wink
Z rzeźbą?? podziwiać wink hehehe... może jako wieszak zastosuję tongue

assassin napisał/a:

Plotki czy pomówienia...? tongue

I to i to w sumie powoduje utratę dobrego wizerunku tongue

assassin napisał/a:

Powodów może być mnóstwo:
- bo ona jest tego warta, a i z dzieciakami dać sobie radę to nie problem;
- bo on może nie móc mieć dzieci, zostaje adopcja lub kobieta z przystawką;
- bo ona skoro dostała po tyłku, to bardziej doceni swojego nowego;
- bo on jest desperatem;
- bo... pewnie coś tam jeszcze by się znalazło...

Dużo tego "bo"....

221 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-09-09 21:38:02)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Bo z anagramem było by zbyt łatwo tongue więc Ewelina nie mam na imię z resztą "L" i "i" są zamienione tongue

A więc to tylko taka zmyłka tylko dla naiwnych (czyt. ja)... tongue

anliewe napisał/a:

Hehe.. no tak będę musiała coś załatwić... może mały dzwoneczek wink
Niee nie jest aż tak źle... To gdzie ten złoty środek, co??
Teraz z kimś zaczął się spotykać (nawet młodsza niż ja wink).... a najlepsze, że ta nowa jest bardzo podobna do byłej... jednym słowem ciągnie on do tego co już zna tongue

Raczej syrenę jakąś... może okrętową... wink
Gdzie ten środek hmm... znaleźć gościa takiego, który swojej damie nie da na łeb sobie wejść i jednocześnie nie pozwoli jej nikomu ruszyć i żeby ślepy nie był, jak coś nie tak się będzie działo na chacie, żeby z ręką w nocniku się nie obudził.
No widzisz, czyli to jednak bzdura, że było tak źle u niego, po prostu jakaś dziunia się nawinęła i kanarka nie dał rady w klatce utrzymać tongue jak dla mnie to debilizm/odmóżdżenie, ale przecież co my tam wiemy... nie znamy się. wink

anliewe napisał/a:

W tym przypadku minusy przeważyły... bo nie są ze sobą, a i znajomi mu nie raz na temat jogi dogryzają... nawet do teraz (ale nie zagłębiałam się) tongue

No tak, trafiają się egzemplarze z niewąskimi odchyłami, po "naszej" stronie mocy to np. Piotrusie Pany... wink Zresztą jak mawiał pewien sławny elektryk: " są plusy dodatnie i ujemne"... wink

anliewe napisał/a:

Uuu nie ciekawie... tylko 5%... a zaraz mi jeszcze napiszesz ile kobiet przypada na jednego mężczyznę... (np. 1 na 10?).
Hmm... to teraz ciekawi mnie ile wg was mężczyzn jest takich kobiet dobrze rokujących (żeby te 5% mężczyzn było zadowolonych wink)

Nie chcę Cię dobijać liczbami... wink Powiem tylko, że np dla takiego Lublina wg danych oficjalnych kobiet jest więcej o jakieś 30 tysięcy, więc możesz sobie wyobrazić jak to wygląda.
Ile kobiet rokujących, a skąd ja to mogę wiedzieć, gdybym znał wszystkie..., a tak z fusów wróżyć nie mam zamiaru, bo to bez sensu po mojemu... trafi się egzemplarz kompatybilny to super, nie to trudno się mówi i to tylko wina poszukiwacza, że nie znalazł, bo skoro jest ktoś taki jak Ty lub ja, to przecież ma swój odpowiednik po "tamtej" stronie, a przynajmniej powinno tak być.

anliewe napisał/a:

Zaopatrzę się w kompas, mapę i takie tam różne by... znaleźć... nie ma lipy wink Niech moc będzie z tobą (by Jedi) tongue

Tylko koniecznie jakieś antyki od kolekcjonera, a nie marketowy szajs... wink Bo co najwyżej jakiegoś Chińczyka wytropisz... tongue
Ach, komedia mi się przypomniała, "kosmiczne jaja" czy jakoś tak i powitanie "niech szmoc będzie z Tobą..." wink

anliewe napisał/a:

Oj... teraz Ty się czepiasz tongue wiem wiem że to różnica (tzn tak słyszałam) wink
Z rzeźbą?? podziwiać wink hehehe... może jako wieszak zastosuję tongue

Albo jako przycisk do papieru... tudzież przyrząd do "ćwiczeń" ekstremalnych... tongue

anliewe napisał/a:

I to i to w sumie powoduje utratę dobrego wizerunku tongue

Jako rzecznik pomówionej strony, powinnaś kategorycznie zdementować te pogłoski... wink

anliewe napisał/a:

Dużo tego "bo"....

Cały trick polega też na tym, żeby matka udzieliła partnerowi możliwości wpływu na swoje pociechy - wspólny front to dobre określenie. Piszę tak, bo akurat znam przypadek, gdzie córka zaczęła odstawiać różne numery, naprawdę hardcorowe no i matka stanęła w obronie bidulki i całość się rozleciała, a małżeństwem byli już parę ładnych lat i nawet wspólny dzieciak się pojawił... A córunia jedzie po równi pochyłej w patologię, jeśli już tego tak nie można określić.
Inna sprawa to fakt, że gdy te dzieciaki się przywiążą, to żeby delikwent się nie zmył z byle powodu, rozumiesz z pewnością o co mi chodzi... Zresztą jak to w życiu, trzeba mierzyć siły na zamiary.

222

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

A więc to tylko taka zmyłka tylko dla naiwnych (czyt. ja)... tongue

Taka malutka... zaraz tam dla naiwnych... po prostu tu się nie przedstawiam tongue

assassin napisał/a:

Raczej syrenę jakąś... może okrętową... wink
Gdzie ten środek hmm... znaleźć gościa takiego, który swojej damie nie da na łeb sobie wejść i jednocześnie nie pozwoli jej nikomu ruszyć i żeby ślepy nie był, jak coś nie tak się będzie działo na chacie, żeby z ręką w nocniku się nie obudził.
No widzisz, czyli to jednak bzdura, że było tak źle u niego, po prostu jakaś dziunia się nawinęła i kanarka nie dał rady w klatce utrzymać tongue jak dla mnie to debilizm/odmóżdżenie, ale przecież co my tam wiemy... nie znamy się. wink

Co za dźwięk... smile
Wiemy, że nic nie wiemy tongue
Hmm... niby wiemy... a często popełnia się błędy... te same.
Z resztą może tego nie powiedział ale pewnie pomyślał... bo kto "gówniary" będzie słuchał.... w końcu to on dużo przeszedł... ja nie wiem co to jest/o czym on w ogóle mówi.... Cóż... można by rzec, że swój do swego ciągnie wink

assassin napisał/a:

No tak, trafiają się egzemplarze z niewąskimi odchyłami, po "naszej" stronie mocy to np. Piotrusie Pany... wink Zresztą jak mawiał pewien sławny elektryk: " są plusy dodatnie i ujemne"... wink

A czytałam kiedyś jakiś artykuł o tych typach.... wink

assassin napisał/a:

Nie chcę Cię dobijać liczbami... wink Powiem tylko, że np dla takiego Lublina wg danych oficjalnych kobiet jest więcej o jakieś 30 tysięcy, więc możesz sobie wyobrazić jak to wygląda.
Ile kobiet rokujących, a skąd ja to mogę wiedzieć, gdybym znał wszystkie..., a tak z fusów wróżyć nie mam zamiaru, bo to bez sensu po mojemu... trafi się egzemplarz kompatybilny to super, nie to trudno się mówi i to tylko wina poszukiwacza, że nie znalazł, bo skoro jest ktoś taki jak Ty lub ja, to przecież ma swój odpowiednik po "tamtej" stronie, a przynajmniej powinno tak być.

Haha... dobić mnie nie dobijesz.... czyli statystycznie na jednego faceta przypada 10 kobitek wink
Trudno się mówi?? Przecież każde z nas dąży do życia w "stadzie".
Hmmm... czyli tak jak w mitologii gdy Zeus zobaczył potęgę człowieka, podzielił go na 2 części i sprawił że przez całe życie będą się one szukały wink

assassin napisał/a:

Tylko koniecznie jakieś antyki od kolekcjonera, a nie marketowy szajs... wink Bo co najwyżej jakiegoś Chińczyka wytropisz... tongue
Ach, komedia mi się przypomniała, "kosmiczne jaja" czy jakoś tak i powitanie "niech szmoc będzie z Tobą..." wink

Haha... akurat należę do osób, które wolą zapłacić więcej i mieć coś konkretnego (bo już nie raz się przejechałam na tańszym bo niby nie szkoda wyrzucić tongue)

assassin napisał/a:

Albo jako przycisk do papieru... tudzież przyrząd do "ćwiczeń" ekstremalnych... tongue

Ah, jo.... przecież chcę się zapisać na pool dance smile

assassin napisał/a:

Jako rzecznik pomówionej strony, powinnaś kategorycznie zdementować te pogłoski... wink

Jak zacznę się tłumaczyć.... to jeszcze bardziej polegnę... I jak się to mówi w każdej plotce jest ziarenko prawdy.
Poza tym pamiętajmy, że nie może tyczyć się to ogółu, bo są wyjątki smile


assassin napisał/a:

Cały trick polega też na tym, żeby matka udzieliła partnerowi możliwości wpływu na swoje pociechy - wspólny front to dobre określenie. Piszę tak, bo akurat znam przypadek, gdzie córka zaczęła odstawiać różne numery, naprawdę hardcorowe no i matka stanęła w obronie bidulki i całość się rozleciała, a małżeństwem byli już parę ładnych lat i nawet wspólny dzieciak się pojawił... A córunia jedzie po równi pochyłej w patologię, jeśli już tego tak nie można określić.
Inna sprawa to fakt, że gdy te dzieciaki się przywiążą, to żeby delikwent się nie zmył z byle powodu, rozumiesz z pewnością o co mi chodzi... Zresztą jak to w życiu, trzeba mierzyć siły na zamiary.

Aaa to ja też znam... ale tylko ze słyszenia taki przypadek... związek (nie byli małżeństwem) się rozleciał po 2 latach bo córeczka udowodniła mamusi, że to ona jednak tu "rządzi". Oczywiście wulgaryzmy/wyzwiska w kierunku matki i partnera, ucieczki z domu, alkohol i narkotyki etc...
Choć okazuje się że on i ona spotykają się na niezobowiązujący sex.. nie będąc już razem. Bo niby mają taką potrzebę bliskości...

223

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Taka malutka... zaraz tam dla naiwnych... po prostu tu się nie przedstawiam tongue

Incognito i już... wink Namierzymy i sprawdzimy kto tam pisze po drugiej stronie... tongue

anliewe napisał/a:

Co za dźwięk... smile
Wiemy, że nic nie wiemy tongue
Hmm... niby wiemy... a często popełnia się błędy... te same.
Z resztą może tego nie powiedział ale pewnie pomyślał... bo kto "gówniary" będzie słuchał.... w końcu to on dużo przeszedł... ja nie wiem co to jest/o czym on w ogóle mówi.... Cóż... można by rzec, że swój do swego ciągnie wink

Ten okręt właśnie odpłynął i biedaku nie było cię na liście pasażerów... wink
Cóż, nie chciałoby mi się wdawać w dyskusję na taki temat, bo jeszcze bym co o tym myślę i delikwent by się obraził... tongue
A zabawne zarazem jest co sobie myśli taka kretynka, że ze mną będzie inaczej itd. niby głupich nie sieją, a jednak wszędzie ich pełno...

anliewe napisał/a:

A czytałam kiedyś jakiś artykuł o tych typach.... wink

Podejrzewam, że wśród Twoich moto znajomych nie jednego moznaby tak sklasyfikować, czy się mylę? A lektura z pewnością była pouczająca... wink Udało Ci się rozpoznać jakiś typ na żywo??

anliewe napisał/a:

Haha... dobić mnie nie dobijesz.... czyli statystycznie na jednego faceta przypada 10 kobitek wink
Trudno się mówi?? Przecież każde z nas dąży do życia w "stadzie".
Hmmm... czyli tak jak w mitologii gdy Zeus zobaczył potęgę człowieka, podzielił go na 2 części i sprawił że przez całe życie będą się one szukały wink

Trudno się mówi hmm... na jojczenie mi się zebrało, wybacz, już się spinam z powrotem...  wink
Na mitologii nawet się znasz, proszę, proszę...

anliewe napisał/a:

Haha... akurat należę do osób, które wolą zapłacić więcej i mieć coś konkretnego (bo już nie raz się przejechałam na tańszym bo niby nie szkoda wyrzucić tongue)

Na to też znam powiedzonko... wink chytry traci dwa razy...

anliewe napisał/a:

Ah, jo.... przecież chcę się zapisać na pool dance smile

To sztuki walki już poszły w kąt... ?? Jak chcesz być tym bodyguardem, to jednak trochę pasowałoby poćwiczyć... smile

anliewe napisał/a:

Jak zacznę się tłumaczyć.... to jeszcze bardziej polegnę... I jak się to mówi w każdej plotce jest ziarenko prawdy.
Poza tym pamiętajmy, że nie może tyczyć się to ogółu, bo są wyjątki smile

Ogół i wyjątki powiadasz... A czy to nie jest tak jak z Yeti? Każdy słyszał, lecz nikt nie widział... tongue

anliewe napisał/a:

Aaa to ja też znam... ale tylko ze słyszenia taki przypadek... związek (nie byli małżeństwem) się rozleciał po 2 latach bo córeczka udowodniła mamusi, że to ona jednak tu "rządzi". Oczywiście wulgaryzmy/wyzwiska w kierunku matki i partnera, ucieczki z domu, alkohol i narkotyki etc...
Choć okazuje się że on i ona spotykają się na niezobowiązujący sex.. nie będąc już razem. Bo niby mają taką potrzebę bliskości...

No dokładnie w tym stylu, teraz jeszcze panna świeżo z dowodem z ponad dwa razy starszą łajzą sobie zamieszkała, a co... tongue
Niezobowiązujący układ... można i tak, chociaż hmm... to nie dla mnie. A może to tylko z wierzchu tak wygląda, a oni zeszli po prostu do podziemia i czekają, aż mała się usamodzielni.

224

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Incognito i już... wink Namierzymy i sprawdzimy kto tam pisze po drugiej stronie... tongue

Dokładnie, przecież ja również znam Twój tylko nick wink

assassin napisał/a:

Ten okręt właśnie odpłynął i biedaku nie było cię na liście pasażerów... wink
Cóż, nie chciałoby mi się wdawać w dyskusję na taki temat, bo jeszcze bym co o tym myślę i delikwent by się obraził... tongue
A zabawne zarazem jest co sobie myśli taka kretynka, że ze mną będzie inaczej itd. niby głupich nie sieją, a jednak wszędzie ich pełno...

Może i dobrze... jeszcze by zatonął, a ja młoda i chce żyć smile
No... ciekawe... w ogóle czasem jestem ciekawa co sobie dana osoba myśli... ale może lepiej nie wiedzieć smile

assassin napisał/a:

Podejrzewam, że wśród Twoich moto znajomych nie jednego moznaby tak sklasyfikować, czy się mylę? A lektura z pewnością była pouczająca... wink Udało Ci się rozpoznać jakiś typ na żywo??

Ciekawy artykuł to fakt... powiedziałabym, że na swej drodze spotkałam kilka typów męskich, ale typowego Piotrusia Pana nie... bardziej jakieś mieszanki lub miśki tongue chociaż... kobieciarz/drań/narcyz się pojawił to fakt... tongue

assassin napisał/a:

Trudno się mówi hmm... na jojczenie mi się zebrało, wybacz, już się spinam z powrotem...  wink
Na mitologii nawet się znasz, proszę, proszę...

Baczność!! wink i żeby mi to było ostatni raz!!
No... coś tam się czytało smile

assassin napisał/a:

Na to też znam powiedzonko... wink chytry traci dwa razy...

No fakt... przecież wiele ich znasz... umknęło mi to tongue

assassin napisał/a:

To sztuki walki już poszły w kąt... ?? Jak chces z być tym bodyguardem, to jednak trochę pasowałoby poćwiczyć... smile

No wtedy miałam moment żeby się wyładować gdzieś...  hahaha teraz potwierdziłam, że jednak typową kobietą jestem (bo kobieta zmienną jest)... Ale z siłką nie można przesadzać... w końcu chcę kobieco wyglądać a nie jak osiłek tongue

assassin napisał/a:

Ogół i wyjątki powiadasz... A czy to nie jest tak jak z Yeti? Każdy słyszał, lecz nikt nie widział... tongue

Yhy... powiadam Ci, że są wyjątki na tym świecie tongue
Oj, to wiele rzeczy w ten sposób można by pod to podciągnąć...

assassin napisał/a:

No dokładnie w tym stylu, teraz jeszcze panna świeżo z dowodem z ponad dwa razy starszą łajzą sobie zamieszkała, a co... tongue
Niezobowiązujący układ... można i tak, chociaż hmm... to nie dla mnie. A może to tylko z wierzchu tak wygląda, a oni zeszli po prostu do podziemia i czekają, aż mała się usamodzielni.

Może ale mała ma dopiero chyba 14 lat... tego już nie wiem... z resztą nie chcę wiedzieć...
No to podajmy sobie dłonie... należysz do tego samego klubu co ja... też nie uznaję takich układów (w skrócie: mam jakieś wartości, szacunek do samej siebie) smile

225

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Może i dobrze... jeszcze by zatonął, a ja młoda i chce żyć smile
No... ciekawe... w ogóle czasem jestem ciekawa co sobie dana osoba myśli... ale może lepiej nie wiedzieć smile

Tiaa... my heart will go on... tongue
Czytasz w myślach i... co drugi facet rozbiera wzrokiem, co trzecia kobieta wścieka się o to i zastanawia, co ona ma takiego, czego ja nie mam i zagryza to zmartwienie czekoladą i batonami... wink... albo gdzie ona to kupiła, ciekawe czy to jej czy sztuczne... A mogłoby być bardziej szokująco/przerażająco, gdybyś po wniknięciu w czyjś umysł stwierdziła, że tam nic nie ma i aby wiatr hula... big_smile

aniewe napisał/a:

Ciekawy artykuł to fakt... powiedziałabym, że na swej drodze spotkałam kilka typów męskich, ale typowego Piotrusia Pana nie... bardziej jakieś mieszanki lub miśki tongue chociaż... kobieciarz/drań/narcyz się pojawił to fakt... tongue

Ta ostatnia grupa określeń to wszystko w jednym delikwencie się trafiło, taki mix??

anliewe napisał/a:

Baczność!! wink i żeby mi to było ostatni raz!!
No... coś tam się czytało smile

Żeby baba mnie do pionu stawiała, dramat... tongue
Podrzucaj takie ciekawostki, potem można na żywo w rozmowie błysnąć, bo jest czym... wink

anliewe napisał/a:

No fakt... przecież wiele ich znasz... umknęło mi to tongue

Jasssne wink

anliewe napisał/a:

No wtedy miałam moment żeby się wyładować gdzieś...  hahaha teraz potwierdziłam, że jednak typową kobietą jestem (bo kobieta zmienną jest)... Ale z siłką nie można przesadzać... w końcu chcę kobieco wyglądać a nie jak osiłek tongue

Racja, strongmanka/kulturystka jakoś tak niezbyt seksownie wygląda, a i jak za bardzo przypakujesz, to może być kiedyś problem przez próg przenieść, więc już z góry musisz dbać o kręgosłup przyszłego... tongue

anliewe napisał/a:

Yhy... powiadam Ci, że są wyjątki na tym świecie tongue
Oj, to wiele rzeczy w ten sposób można by pod to podciągnąć...

Przecież wiem, że są, ale w większości pozajmowane, no i za pewne plus Ty, skoro tak powiadasz... smile
No tak, toczy się tu burzliwa dyskusja co łączy ludzi skoro love nie istnieje, bardzo pouczająca lektura... więc, tu można odnośnie zagadnienia tego Yeti czy też potwora z Loch Ness wykorzystać...

anliewe napisał/a:

Może ale mała ma dopiero chyba 14 lat... tego już nie wiem... z resztą nie chcę wiedzieć...
No to podajmy sobie dłonie... należysz do tego samego klubu co ja... też nie uznaję takich układów (w skrócie: mam jakieś wartości, szacunek do samej siebie) smile

To w takim wieku takie cyrki, masakra... I jak sobie przypomnę, 14 lat to w podstawówce się jeszcze było i takie głupoty do głowy nie przychodziły, a teraz hulaj dusza...
Może patronem tego klubu niech zostanie mój imiennik imć Brzęczyszczykiewicz... Byleby członkowie w końcu nie wyginęli jak te mamuty... Gość jeden z drugim chciałby sobie potestować trochę tu, trochę tam jak Gucio jakiś, a tu nie ma takiej opcji i wieje w podskokach...

226

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Tiaa... my heart will go on... tongue

Nieee, proszę na tym filmie płakałam wink

assassin napisał/a:

Czytasz w myślach i... co drugi facet rozbiera wzrokiem, co trzecia kobieta wścieka się o to i zastanawia, co ona ma takiego, czego ja nie mam i zagryza to zmartwienie czekoladą i batonami... wink... albo gdzie ona to kupiła, ciekawe czy to jej czy sztuczne... A mogłoby być bardziej szokująco/przerażająco, gdybyś po wniknięciu w czyjś umysł stwierdziła, że tam nic nie ma i aby wiatr hula... big_smile

Haha czyli nic nowego mi nie napisałeś... ale my tak często nie myślimy o innych kobietach, halloo wink tongue
Hmm... wiatr... to już coś wink

assassin napisał/a:

Ta ostatnia grupa określeń to wszystko w jednym delikwencie się trafiło, taki mix??

No w tym jednym tak... przynajmniej ja to tak widziałam.  Z resztą do dziś to widzę wink ogólnie towarzysko ok... otacza się wieloma osobami (kobiety, mężczyźni)... ale kobiety traktuje przedmiotowo-te którym "coś" proponuje,  próbuje tandetnymi tekstami poderwać ofiarę. .. jedne się dadzą inne nie tongue

assassin napisał/a:

Żeby baba mnie do pionu stawiała, dramat... tongue
Podrzucaj takie ciekawostki, potem można na żywo w rozmowie błysnąć, bo jest czym... wink

Zdarza się... nie robie tego publicznie tongue
Postaram się w trakcie "rozmów" czymś zabłysnąć smile


assassin napisał/a:

Racja, strongmanka/kulturystka jakoś tak niezbyt seksownie wygląda, a i jak za bardzo przypakujesz, to może być kiedyś problem przez próg przenieść, więc już z góry musisz dbać o kręgosłup przyszłego... tongue

A jak jeszcze byłabym takim... bezkarkowcem... tongue wyobraź to sobie... hahaha

assassin napisał/a:

Przecież wiem, że są, ale w większości pozajmowane, no i za pewne plus Ty, skoro tak powiadasz... smile
No tak, toczy się tu burzliwa dyskusja co łączy ludzi skoro love nie istnieje, bardzo pouczająca lektura... więc, tu można odnośnie zagadnienia tego Yeti czy też potwora z Loch Ness wykorzystać...

W większości... mam nadzieje że nie zaczynasz mi tu znów jojczyć wink
Zaczęłam czytać ten wątek. ..

assassin napisał/a:

To w takim wieku takie cyrki, masakra... I jak sobie przypomnę, 14 lat to w podstawówce się jeszcze było i takie głupoty do głowy nie przychodziły, a teraz hulaj dusza...
Może patronem tego klubu niech zostanie mój imiennik imć Brzęczyszczykiewicz... Byleby członkowie w końcu nie wyginęli jak te mamuty... Gość jeden z drugim chciałby sobie potestować trochę tu, trochę tam jak Gucio jakiś, a tu nie ma takiej opcji i wieje w podskokach...

No tak... też pamiętam, że inne rzeczy miałam w głowie. Nawet nie było takiej sytuacji żebym uciekładnie rodzicom... że niby jakiś etap buntu.
Czyli Grześ smile
I z tymi mamutami kojarzą mi się teksty z tych filmów: "sysunia ostatnia w tym sezonie" albo "my precious".
Te testowanie... w różnych sferach różnie się wychodzi. Ostatnio właśnie znajoma w pracy poruszyła temat zamieszanie z chłopakiem/narzeczonym, bo jej córka coś ją zagaduje - była długa dyskusja. smile

227 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-09-10 23:04:31)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Nieee, proszę na tym filmie płakałam wink

Hmm... typowe Karp tonie - dziewczyny w płacz... tongue

anliewe napisał/a:

Haha czyli nic nowego mi nie napisałeś... ale my tak często nie myślimy o innych kobietach, halloo wink tongue
Hmm... wiatr... to już coś wink

Bo najlepsze odkrycia to takie, które już są, ale nikt ich jeszcze nie opatentował... wink ...na marginesie, skąd ja mogę wiedzieć o czym myślicie, w sumie to byłaby bezcenna wiedza, dałoby się unikać wszelkiej maści dziwnych atrakcji i dziwnych osobniczek...
Albo nitka podtrzymująca uszy, żeby nie odpadły...

anliewe napisał/a:

No w tym jednym tak... przynajmniej ja to tak widziałam.  Z resztą do dziś to widzę wink ogólnie towarzysko ok... otacza się wieloma osobami (kobiety, mężczyźni)... ale kobiety traktuje przedmiotowo-te którym "coś" proponuje,  próbuje tandetnymi tekstami poderwać ofiarę. .. jedne się dadzą inne nie tongue

Ale to i wygląd ponadprzeciętny gościu musi mieć, żeby tak sobie pogrywać, czy jednak nie...??

anliewe napisał/a:

Zdarza się... nie robie tego publicznie tongue
Postaram się w trakcie "rozmów" czymś zabłysnąć smile

Będę dźwięczny za wszystkie "przebłyski", naprawdę... wink

anliewe napisał/a:

A jak jeszcze byłabym takim... bezkarkowcem... tongue wyobraź to sobie... hahaha

Już wiem jak bez problemu można sobie z taką laską poradzić (nawet nerd da radę)... "widlakiem Jasiu, widlakiem..." tongue

anliewe napisał/a:

W większości... mam nadzieje że nie zaczynasz mi tu znów jojczyć wink
Zaczęłam czytać ten wątek. ..

No wiesz co, po reprymendzie gdzież bym śmiał. wink

anliewe napisał/a:

No tak... też pamiętam, że inne rzeczy miałam w głowie. Nawet nie było takiej sytuacji żebym uciekładnie rodzicom... że niby jakiś etap buntu.
I z tymi mamutami kojarzą mi się teksty z tych filmów: "sysunia ostatnia w tym sezonie" albo "my precious".
Te testowanie... w różnych sferach różnie się wychodzi. Ostatnio właśnie znajoma w pracy poruszyła temat zamieszanie z chłopakiem/narzeczonym, bo jej córka coś ją zagaduje - była długa dyskusja. smile

Apropos tekstów. Takie życie leniwca to jest to, dzisiaj poleżę na lewym boku, a jak mi się znudzi, to jutro przekręcę się na prawy, chyba że nie będzie mi się chciało... tongue
Wszystko niby jest dla ludzi, byleby samotna matka z takiego długotrwałego testowania nie powstała, bo gościu może się szybko zawinąć i wykpić paroma złotymi, a ona cóż... Widzę/obserwuję i tylko nielicznym udało się poukładać życie z kimś innym, a przecież młodsze roczniki odpowiedzialnością bynajmniej nie grzeszą. Kiedyś takie rzeczy wzbudzały u mnie hmm... współczucie, a teraz politowanie... wybory i ich konsekwencje, to takie proste przecież.
I najważniejsze, jakie wnioski z tej biurowej dyskusji??

228

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Hmm... typowe Karp tonie - dziewczyny w płacz... tongue

Akurat nie płakałam z jego powodu... nie byłam w tej grupie wielbicielek/sikających panieniek...
Ale jako aktor (w innych filmach) daje rade chłopak...

assassin napisał/a:

Bo najlepsze odkrycia to takie, które już są, ale nikt ich jeszcze nie opatentował... wink ...na marginesie, skąd ja mogę wiedzieć o czym myślicie, w sumie to byłaby bezcenna wiedza, dałoby się unikać wszelkiej maści dziwnych atrakcji i dziwnych osobniczek...
Albo nitka podtrzymująca uszy, żeby nie odpadły...

A nie wydaje Ci si, że mogłoby być nudno?? Hehe...
Czyli często natrafiasz na dziwne... panny?? wink

assassin napisał/a:

Ale to i wygląd ponadprzeciętny gościu musi mieć, żeby tak sobie pogrywać, czy jednak nie...??

Wiesz, może się podobać, jest całkiem dobrze zbudowany (szerokie bary, zgrabne nogi jak na faceta tongue)... ale jakoś szczególnie nie "rzuca" się w oczy... tylko jego taka wypracowana pewność siebie uderza oraz bycie cwaniakiem... (kiedyś był bardzo zakompleksiony, ale od momentu zostania mundurowym gdzieś to znikło...)

assassin napisał/a:

Będę dźwięczny za wszystkie "przebłyski", naprawdę... wink

smile

assassin napisał/a:

Już wiem jak bez problemu można sobie z taką laską poradzić (nawet nerd da radę)... "widlakiem Jasiu, widlakiem..." tongue

Widzę, żeś na bieżąco z młodzieżowym slangiem tongue

assassin napisał/a:

No wiesz co, po reprymendzie gdzież bym śmiał. wink

Brzmi to prawie jak.... "obiecuję poprawę, to już się nie powtórzy, daj mi szansę a się zmienię" tongue

assassin napisał/a:

Apropos tekstów. Takie życie leniwca to jest to, dzisiaj poleżę na lewym boku, a jak mi się znudzi, to jutro przekręcę się na prawy, chyba że nie będzie mi się chciało... tongue
Wszystko niby jest dla ludzi, byleby samotna matka z takiego długotrwałego testowania nie powstała, bo gościu może się szybko zawinąć i wykpić paroma złotymi, a ona cóż... Widzę/obserwuję i tylko nielicznym udało się poukładać życie z kimś innym, a przecież młodsze roczniki odpowiedzialnością bynajmniej nie grzeszą. Kiedyś takie rzeczy wzbudzały u mnie hmm... współczucie, a teraz politowanie... wybory i ich konsekwencje, to takie proste przecież.
I najważniejsze, jakie wnioski z tej biurowej dyskusji??

No niby takie proste... a jednak "gdybym wiedział, że upadnę, to bym się położył"
Wnioski a raczej słowa które padły:
"A po co chce z nim zamieszkać?? By go sprawdzić?? Po co?? Przecież miłości się nie sprawdza!!"
"Przecież po ślubie i tak wszystko się zmienia. Na początku wszystko pięknie/ładnie a potem..."
"Ja bym kota w worku nie kupiła..."
"No bo to jest próba..."  - "Mówisz że próba...czyli nie tworzymy prawdziwego związku, jest kohabitacja??"
"No ale mieszkając ze sobą wcześniej... po jakimś czasie zachowujecie się jak stare, dobre małżeństwo czyli powszedniejecie... przestajecie tęsknić za sobą więc nie wiem czy to takie dobre."
"Hmm... ale po co przeskakiwać pewne etapy w życiu??"
"A czy czasem nie jest to jakaś forma zawieszenia - mam furtkę bo klamka jeszcze nie zapadła..."
"Wszystko i tak zależy od pary czy będą pracować nad związkiem (jako para czy małżeństwo) czy sobie darują "wysiłek"
Czyli jak zwykle są zwolennicy i przeciwnicy..

229

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Akurat nie płakałam z jego powodu... nie byłam w tej grupie wielbicielek/sikających panieniek...
Ale jako aktor (w innych filmach) daje rade chłopak...

To z żalu po łódce te krokodyle łzy?? Karp ma parę niezłych ról w preferowanym przeze mnie sensacyjno mrocznym klimacie, chociażby w Shutter Island.

anliewe napisał/a:

A nie wydaje Ci si, że mogłoby być nudno?? Hehe...
Czyli często natrafiasz na dziwne... panny?? wink

Nie nudno lecz straszno... tongue
No tak, piękna dziewczyna, taka gwiazda, wszystko ładnie, pięknie tylko gdzie tkwił haczyk? Zapomniała wspomnieć, że sala i orkiestra już wybrane, a przyszły za granicą na to zarabia... Mi od razu coś nie grało, ale oczywiście znalazł się chętny, który damie czas uprzyjemniał... wink To taki lżejszy przykład... tongue

anliewe napisał/a:

Wiesz, może się podobać, jest całkiem dobrze zbudowany (szerokie bary, zgrabne nogi jak na faceta tongue)... ale jakoś szczególnie nie "rzuca" się w oczy... tylko jego taka wypracowana pewność siebie uderza oraz bycie cwaniakiem... (kiedyś był bardzo zakompleksiony, ale od momentu zostania mundurowym gdzieś to znikło...)

No tak, otaksowałaś gościa konkretnie... Gdyby nie był bucem w mundurze pewnie byłabyś zainteresowana i to bardzo... wink

anliewe napisał/a:

Widzę, żeś na bieżąco z młodzieżowym slangiem tongue

Bo metryka kłamie... tongue

anliewe napisał/a:

Brzmi to prawie jak.... "obiecuję poprawę, to już się nie powtórzy, daj mi szansę a się zmienię" tongue

..."i nie dopuszczę Cię aż do śmierci..."... tongue
Apropo tego że obiecuje się poprawę i inne blablabla, wierzysz/uważasz, że moglabyś wpłynąć na gościa, żeby się dla Ciebie zmienił, przykładowo z leniwca w osobnika energicznego lub jakiś inny wariant, czy takie próby nawrócenia to wg Ciebie strata czasu...??

anliewe napisał/a:

No niby takie proste... a jednak "gdybym wiedział, że upadnę, to bym się położył"
Wnioski a raczej słowa które padły:
"A po co chce z nim zamieszkać?? By go sprawdzić?? Po co?? Przecież miłości się nie sprawdza!!"
"Przecież po ślubie i tak wszystko się zmienia. Na początku wszystko pięknie/ładnie a potem..."
"Ja bym kota w worku nie kupiła..."
"No bo to jest próba..."  - "Mówisz że próba...czyli nie tworzymy prawdziwego związku, jest kohabitacja??"
"No ale mieszkając ze sobą wcześniej... po jakimś czasie zachowujecie się jak stare, dobre małżeństwo czyli powszedniejecie... przestajecie tęsknić za sobą więc nie wiem czy to takie dobre."
"Hmm... ale po co przeskakiwać pewne etapy w życiu??"
"A czy czasem nie jest to jakaś forma zawieszenia - mam furtkę bo klamka jeszcze nie zapadła..."
"Wszystko i tak zależy od pary czy będą pracować nad związkiem (jako para czy małżeństwo) czy sobie darują "wysiłek"
Czyli jak zwykle są zwolennicy i przeciwnicy..

A który z tych wniosków jest Twojego autorstwa?? Czy ugryzłaś się może w język i nie  wdawałaś się w dyskusję...??

230 Ostatnio edytowany przez Serduszko10 (2014-09-11 13:39:55)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Witam, jestem tutaj nowa. Otóż mam problem. Mąż przestał mnie chyba kochać, wydaje mi się że na pewno, jesteśmy 3 lata po ślubie i się wypaliło. Mamy roczne dziecko. Pokłócimy się o głupotę i nie potrafimy dojść do porozumienia, a takie obelgi padną że głowa mała. Mieszkamy z mamą męża i cały czas mąż przesiaduje z nią a mnie ma gdzieś. Nie rozmawiamy i ma to w nosie. W niczym mi nie pomaga przy dziecku. Nie próbuje ratować naszego małżeństwa, tylko mamusia się liczy.Mam ochotę sie wyprowadzić z dzieckiem ale nie mam gdzie

231

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
Serduszko10 napisał/a:

Witam, jestem tutaj nowa. Otóż mam problem. Mąż przestał mnie chyba kochać, wydaje mi się że na pewno, jesteśmy 3 lata po ślubie i się wypaliło. Mamy roczne dziecko. Pokłócimy się o głupotę i nie potrafimy dojść do porozumienia, a takie obelgi padną że głowa mała. Mieszkamy z mamą męża i cały czas mąż przesiaduje z nią a mnie ma gdzieś. Nie rozmawiamy i ma to w nosie. W niczym mi nie pomaga przy dziecku. Nie próbuje ratować naszego małżeństwa, tylko mamusia się liczy.Mam ochotę sie wyprowadzić z dzieckiem ale nie mam gdzie

1. Czy przypadkiem nie ciosasz mu notorycznie kołków na głowie o bzdety?
2. Czy masz jakiekolwiek hobby/zajęcie relaksujące, kiedy nie zajmujesz się dzieciakiem?
3. Czy z dzieciakiem nie mogłaby od czasu do czasu sama teściowa zostać, żebyście gdzieś we dwoje tylko mogli wybyć?
4. Czy przypadkiem nie wyolbrzymiasz/nie wmawiasz sobie czegoś z jego strony?

Na ten wątek ludzie mogą nie zaglądać zbyt często, dlatego proponuję Ci założyć nowy w tym dziale tylko dla Twojego problemu.

232

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Mąż nie chce ze mną nigdzie wychodzić bo wiecznie nic mu się nie chce. Jednym słowem jakbym wiedziała ze taki będzie po slubie to nigdy bym za niego nie wyszła... i radze wszystkim nigdy nie mieszkajcie z teściowymi bo one twierdzą ze ich dzieci są święte a reszta do bani

233

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Nawet na głupie zakupy nie chce pójść, na plac zabaw z dzieckiem, do moich rodziców nie chce jeździć. Facet dętka.... Co mu powiem to jest afera, aja chce tylko żebyśmy dobrze żyli i dawali dziecku miłość bo dziecko to wszystko widzi

234

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

To z żalu po łódce te krokodyle łzy?? Karp ma parę niezłych ról w preferowanym przeze mnie sensacyjno mrocznym klimacie, chociażby w Shutter Island.

Bardziej... z powodu wielkiej tragedii... zastanawiałam się wtedy jakie to uczucie wiedzieć, że się zginie... czy też późniejsze szukanie kogoś z rodziny... czy też moment kiedy nie dotarło się na ten wyjazd czy też oddanie komuś swojego miejsca na statku...
Aaa film oglądałam smile ja dziś planuję obejrzeć Wielkiego Gatsby smile

assassin napisał/a:

Nie nudno lecz straszno... tongue
No tak, piękna dziewczyna, taka gwiazda, wszystko ładnie, pięknie tylko gdzie tkwił haczyk? Zapomniała wspomnieć, że sala i orkiestra już wybrane, a przyszły za granicą na to zarabia... Mi od razu coś nie grało, ale oczywiście znalazł się chętny, który damie czas uprzyjemniał... wink To taki lżejszy przykład... tongue

Oooo.... no tak ona samotna i pocieszyciela szukała... Zawsze się ktoś znajdzie wink a z cięższych jakiś??

assassin napisał/a:

No tak, otaksowałaś gościa konkretnie... Gdyby nie był bucem w mundurze pewnie byłabyś zainteresowana i to bardzo... wink

Nieee... bo go znam i tematów z nim nie mam tongue z resztą ja od mundurowych trzymam się z daleka, jako znajomi ok ale nic poza tym tongue

assassin napisał/a:

Bo metryka kłamie... tongue

Nie będę pytać ani o wiek ani o wagę... nawet o wzrost nie zapytam tongue

assassin napisał/a:

..."i nie dopuszczę Cię aż do śmierci..."... tongue
Apropo tego że obiecuje się poprawę i inne blablabla, wierzysz/uważasz, że moglabyś wpłynąć na gościa, żeby się dla Ciebie zmienił, przykładowo z leniwca w osobnika energicznego lub jakiś inny wariant, czy takie próby nawrócenia to wg Ciebie strata czasu...??

Czy da się zmienić kogoś o 180 stopni?? Ciężko... ale mogłabym z nim nad kilkoma "zmianami" popracować, jeśli był by chętny; choć niby się mówi że jak mnie nie akceptujesz takim jakim jestem to "papa" smile Ale wg mnie tu bardziej potrzebny jest kompromis smile
Kiedyś zmieniłam faceta tzn. jego styl ubierania, mówiłam by czuł się pewniej, by bronił swoich racji, jakiś kurs zasugerowałam by się podszkolił etc... więc częściowo go zmieniłam bo sądziłam, że warto. Ale to było dawno, on był podatny na sugestie.

assassin napisał/a:

A który z tych wniosków jest Twojego autorstwa?? Czy ugryzłaś się może w język i nie  wdawałaś się w dyskusję...??

Wdałam się w dyskusję... oczywiście. Powiedziałam, że dla mnie nie ma czegoś takiego jak "życie na próbę" - bo brzmi to bardzo wygodnie. Że mieszkanie przed ślubem nie daje wiedzy jak będzie po ślubie... bo wszystko zależy i tak od tych dwóch osób, na ile będą potrafili się zmienić, dbać i pielęgnować (bo jakby nie było w mieszkaniu schodzą się osoby z dwóch różnych domów, z różnymi charakterami, poglądami, przyzwyczajeniami - a chcąc być razem należy tworzyć jakąś synergię). I tak jak to jedna osoba powiedziała czy związek czy małżeństwo robić wszystko by nie wdarła się rutyna (czyli nadal od czasu do czasu wychodzić gdzieś na randkę, wysłać takiego sms-a by jedna ze stron chciała jak najszybciej wrócić do domu tongue)

235

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Bardziej... z powodu wielkiej tragedii... zastanawiałam się wtedy jakie to uczucie wiedzieć, że się zginie... czy też późniejsze szukanie kogoś z rodziny... czy też moment kiedy nie dotarło się na ten wyjazd czy też oddanie komuś swojego miejsca na statku...
Aaa film oglądałam smile ja dziś planuję obejrzeć Wielkiego Gatsby smile

Czyli wrażliwiec z Ciebie... chyba... Dobry z nim był jeszcze taki, w którym z Dammonem grał, Infiltracja...

anliewe napisał/a:

Oooo.... no tak ona samotna i pocieszyciela szukała... Zawsze się ktoś znajdzie wink a z cięższych jakiś??

Uczulona prawie na wszystko, ocierająca się o gorliwą fankę ojca z T., parająca magią i zielarstwem desperatka... Uff... to wszystko w jednym egzemplarzu... hmm

anliewe napisał/a:

Nie będę pytać ani o wiek ani o wagę... nawet o wzrost nie zapytam tongue

Z pewnością jestem wyższy od Ciebie...

anliewe napisał/a:

Czy da się zmienić kogoś o 180 stopni?? Ciężko... ale mogłabym z nim nad kilkoma "zmianami" popracować, jeśli był by chętny; choć niby się mówi że jak mnie nie akceptujesz takim jakim jestem to "papa" smile Ale wg mnie tu bardziej potrzebny jest kompromis smile
Kiedyś zmieniłam faceta tzn. jego styl ubierania, mówiłam by czuł się pewniej, by bronił swoich racji, jakiś kurs zasugerowałam by się podszkolił etc... więc częściowo go zmieniłam bo sądziłam, że warto. Ale to było dawno, on był podatny na sugestie.

Podatny ma sugestie hmm... próbowałaś hipnozy...?? Stał się lwem salonowym, czy przemiana była krótkotrwała?

anliewe napisał/a:

Wdałam się w dyskusję... oczywiście. Powiedziałam, że dla mnie nie ma czegoś takiego jak "życie na próbę" - bo brzmi to bardzo wygodnie. Że mieszkanie przed ślubem nie daje wiedzy jak będzie po ślubie... bo wszystko zależy i tak od tych dwóch osób, na ile będą potrafili się zmienić, dbać i pielęgnować (bo jakby nie było w mieszkaniu schodzą się osoby z dwóch różnych domów, z różnymi charakterami, poglądami, przyzwyczajeniami - a chcąc być razem należy tworzyć jakąś synergię). I tak jak to jedna osoba powiedziała czy związek czy małżeństwo robić wszystko by nie wdarła się rutyna (czyli nadal od czasu do czasu wychodzić gdzieś na randkę, wysłać takiego sms-a by jedna ze stron chciała jak najszybciej wrócić do domu tongue)

Krótko mówiąc podchodzisz do sprawy zdroworozsądkowo, lubię to!! wink

236

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Czyli wrażliwiec z Ciebie... chyba... Dobry z nim był jeszcze taki, w którym z Dammonem grał, Infiltracja...

Chyba tak... A ten film też dobry smile

assassin napisał/a:

Uczulona prawie na wszystko, ocierająca się o gorliwą fankę ojca z T., parająca magią i zielarstwem desperatka... Uff... to wszystko w jednym egzemplarzu... hmm

Uuu... co za mix... chyba sam dostałeś na nią uczulenie wink

assassin napisał/a:

Z pewnością jestem wyższy od Ciebie...

No na pewno... wierzę. Pewnie z 169 cm?? wink

assassin napisał/a:

Podatny ma sugestie hmm... próbowałaś hipnozy...?? Stał się lwem salonowym, czy przemiana była krótkotrwała?

Niee... widocznie miałam większą siłę przebicia... przemiana na dłużej i odebrana przez otoczenie na + smile

assassin napisał/a:

Krótko mówiąc podchodzisz do sprawy zdroworozsądkowo, lubię to!! wink

I ja również smile

P.s. Upsss... chyba ktoś na forum zazdrosny o Ciebie wink
(powoli oswajam się z tym forum wink)

237

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Chyba tak... A ten film też dobry smile

Ja pamiętam z dawnych lat film "Co gryzie Gilberta Grape'a" i chorego Karpia, pogrzeb poprzez spalenie domu - klasyka, potem parę pozycji z młodym/średnio młodym Karpiem - te które zdarzyło mi się widzieć zniechęciły mnie do niego i teraz powoli znowu wrócił do formy, przynajmniej takie jest moje zdanie.

anliewe napisał/a:

Uuu... co za mix... chyba sam dostałeś na nią uczulenie wink

Od razu sobie odpuściłem "coś" więcej, ale chciałem ją trochę pobudzić do życia, jakoś wpłynąć, żeby ktoś inny miał łatwiej, ale doszedłem do wniosku, że po prostu taka już jest i może gdzieś tam ktoś właśnie na "taką" nią czeka, nigdy nic nie wiadomo... Naprawdę fajna dziewczyna, gdyby nie te odchyły, nie byłoby zmiłuj... wink

anliewe napisał/a:

No na pewno... wierzę. Pewnie z 169 cm?? wink

Aż tak "nisko" mnie oceniasz... wink

anliewe napisał/a:

Niee... widocznie miałam większą siłę przebicia... przemiana na dłużej i odebrana przez otoczenie na + smile

Czyli uratowałaś poniekąd facetowi życie, a właściwie dałaś szanse na "bogate" życie uczuciowe i hmm... społeczne. Coś w stylu osobistego trenera, coraz popularniejsza fucha. A naprawdę wielu ludziom przydałoby się kopnięcie w odpowiednim kierunku, wydobycie z nich superlatyw ukrytych pod płaszczem kompleksów i niskiej samooceny...


*****

Serduszko10 napisał/a:

Mąż nie chce ze mną nigdzie wychodzić bo wiecznie nic mu się nie chce. Jednym słowem jakbym wiedziała ze taki będzie po slubie to nigdy bym za niego nie wyszła... i radze wszystkim nigdy nie mieszkajcie z teściowymi bo one twierdzą ze ich dzieci są święte a reszta do bani
Nawet na głupie zakupy nie chce pójść, na plac zabaw z dzieckiem, do moich rodziców nie chce jeździć. Facet dętka.... Co mu powiem to jest afera, aja chce tylko żebyśmy dobrze żyli i dawali dziecku miłość bo dziecko to wszystko widzi

Spokojnie.
1.Czy wcześniej też tak było, a Ty po prostu tego nie zauważałaś/nie chciałaś widzieć, dobrze się zastanów?
2.Czy łóżkowo się od siebie nie oddaliliście od pojawienia dziecka?
3.W jaki sposób komunikujesz mu, że chcesz robić to czy tamto, bo to jest bardzo istotne?
4.Po robocie to normalne, że facet może być wypompowany i nie bardzo przejawiać ochotę na jakieś atrakcje a może to po prostu typ domatora i będziesz musiała to zaakceptować lub co gorsza nie...

238

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Może dobrze go nie poznałam ale chodziliśmy prawie 3 lata. W dużo spraw miesza się teściowa a synuś we wszystko mamusi wierzy i wszystko opowiada co mnie strasznie wkurza. Co jest między nami to jest między nami, a nie żeby teściowa wszystko wiedziała. Po narodzinach dziecka oczywiście że się oddaliliśmy w łóżku, nie mam za bardzo ochoty. A typem domatora to jest, przed ślubem wychodziliśmy bo mnie słuchał a teraz ma w nosie

239

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Nikt powazny nie informowalby o takich decyzjach w formie sms. To oznaka tchorzostwa i barku zdolnosci do rozmowy. Ja nie chcialbym byc z kims takim. Choc to nie znaczy, ze czlowiek nie moze sie zmienic na lepsze.

240

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
onegdaj napisał/a:

Nikt powazny nie informowalby o takich decyzjach w formie sms. To oznaka tchorzostwa i barku zdolnosci do rozmowy. Ja nie chcialbym byc z kims takim. Choc to nie znaczy, ze czlowiek nie moze sie zmienic na lepsze.

Też tak twierdzę, że m.in. to oznaka tchórzostwa... ale tu była sugestia, że to ja drążyłam temat, a sms po prostu brzmiał: "jak minął dzień??" i od sms-a do sms-a, podziękowano mi za znajomość/związek.

241

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Ja pamiętam z dawnych lat film "Co gryzie Gilberta Grape'a" i chorego Karpia, pogrzeb poprzez spalenie domu - klasyka, potem parę pozycji z młodym/średnio młodym Karpiem - te które zdarzyło mi się widzieć zniechęciły mnie do niego i teraz powoli znowu wrócił do formy, przynajmniej takie jest moje zdanie.

Sama przecież twierdzę, że ma kilka fajnych filmów na swoim koncie filmów smile

assassin napisał/a:

Od razu sobie odpuściłem "coś" więcej, ale chciałem ją trochę pobudzić do życia, jakoś wpłynąć, żeby ktoś inny miał łatwiej, ale doszedłem do wniosku, że po prostu taka już jest i może gdzieś tam ktoś właśnie na "taką" nią czeka, nigdy nic nie wiadomo... Naprawdę fajna dziewczyna, gdyby nie te odchyły, nie byłoby zmiłuj... wink

Pobudzić do życia... hmmm... prawie jak społecznik jakiś zabrzmiałeś tongue

assassin napisał/a:

Aż tak "nisko" mnie oceniasz... wink

Napisałeś że wyższy, a 1 cm robi wielką różnicę wink ... a poza nie "oceniam" przez pryzmat wzrostu tongue

assassin napisał/a:

Czyli uratowałaś poniekąd facetowi życie, a właściwie dałaś szanse na "bogate" życie uczuciowe i hmm... społeczne. Coś w stylu osobistego trenera, coraz popularniejsza fucha. A naprawdę wielu ludziom przydałoby się kopnięcie w odpowiednim kierunku, wydobycie z nich superlatyw ukrytych pod płaszczem kompleksów i niskiej samooceny...

Dokładnie... stał się bardziej otwarty i pewny siebie... Choć niektóre cechy pozostały...ale z nimi ktoś inny będzie się użerał czy też je akceptował wink
Masz rację... czasem przydaje się takie kopniecie... dlatego ja dziękuję że w moim życiu są osoby, które potrafią mi "wyoślić" pewne sprawy... spojrzeć na nie z różnej perspektywy.. bo w niektórych sprawach czuję się jak analfabeta wink i dlatego m.in. trafiłam tu na forum smile

242

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Sama przecież twierdzę, że ma kilka fajnych filmów na swoim koncie filmów smile

Recenzje Gatsby'ego słusznie pozytywne czy to strata czasu?

anliewe napisał/a:

Pobudzić do życia... hmmm... prawie jak społecznik jakiś zabrzmiałeś tongue

Cóż, nie zawsze można samemu się ogarnąć i mocno stanąć na własnych. A czyny społeczne owszem w przeszłości nawet często, teraz rzadziej...

anliewe napisał/a:

Dokładnie... stał się bardziej otwarty i pewny siebie... Choć niektóre cechy pozostały...ale z nimi ktoś inny będzie się użerał czy też je akceptował wink
Masz rację... czasem przydaje się takie kopniecie... dlatego ja dziękuję że w moim życiu są osoby, które potrafią mi "wyoślić" pewne sprawy... spojrzeć na nie z różnej perspektywy.. bo w niektórych sprawach czuję się jak analfabeta wink i dlatego m.in. trafiłam tu na forum smile

Inni prawie zawsze widzą więcej, a jeżeli ci inni to przyjaciele, to tym bardziej chcą naszego dobra. Ten facet był "Twój" czy po prostu to była koleżeńska przysługa?? Jak analfabeta... czy nie za surowo...
Temat o istnieniu love udało Ci się prześledzić i jeśli tak to jakie masz odczucia? (nie wszystko tam jest na temat, ale niektóre posty są bardzo wartościowe)


*****************

Serduszko10 napisał/a:

Może dobrze go nie poznałam ale chodziliśmy prawie 3 lata. W dużo spraw miesza się teściowa a synuś we wszystko mamusi wierzy i wszystko opowiada co mnie strasznie wkurza. Co jest między nami to jest między nami, a nie żeby teściowa wszystko wiedziała. Po narodzinach dziecka oczywiście że się oddaliliśmy w łóżku, nie mam za bardzo ochoty. A typem domatora to jest, przed ślubem wychodziliśmy bo mnie słuchał a teraz ma w nosie

No tak, mieszkanie z teściami zawsze niesie ze sobą pewne ryzyko, na swoim Ty rozdawałabyś karty, a tu musisz się dostosować. Inna sprawa, to fakt, że Twój małżonek nie odciął jeszcze pępowiny.
Pretensjami nic nie wskórasz, to akurat jest oczywiste. Pewnie nie macie możliwości wyprowadzki??
Skoro jest z charakteru domatorem, to nie oczekuj nie wiadomo czego po nim... A wspomniane relacje spróbuj z nim odbudować, gdyż również stąd może rodzić się frustracja, Ty znasz go lepiej, wiesz jak było a jak jest teraz. Nie poddawaj się za szybko, w końcu chyba chcesz ratować rodzinę.

243

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

czesc wszystkim przepraszam z gory za moje bledy ortograficzne poniewaz  mieszkam od dziecinstwa za granicami polski.

mam problem z moja kobieta byla ona w zwiazku 18 latek z tego facet jaj zdradzal 3 latka zamieszkuje ona od jakis 4 miesicy sama poznalismy sie w internecie mowila do mnie ze mnie kocha jestesmy juz jakis czas ze soba to znaczy nie dlugo mowi do mnie ze w niej jeji milosc wobec mnie niby wygalsa ze nie moze zapomniec o swoim bylym partnerze na ktorego przelal cala milosc kiedys pozatym jest ze mna w ciazy.
rozmawialem z nia szczerze mowi ze serce to nie sluga mowi mi od czasu do czasu ze jej na mnie zalezy czuje sie podle na dziecko nalegalem ja poniewaz sie w niej zakochalem ona tez niby sie zakochala od poczatku bynajmiej mowila do mnie ze mnie kocha pozatym mowi do mnie ze jestem wspanialmy facetem ale nie umie sie na mnie otworzyc pomimo ze jest w ciazy nie wiem co zrobic mowiac szczerze boli mnie moje serce poniewaz przelalem moja milosc na nia i tylko na nia czego pragnalem tak naprawde pragnaolem normalnel rodziny wydawalo mi sie ze jest normalna kobieta bo w moich oczach taka jest ona twierdzi od paru dni ze nie umie zapomniec o swoim bylym jak juz mowilem na ktorego przelal kiedys swoja milosc calkowita szukalem partnerki ktora mnie pokocha okazalo sie ze jestem tez raniony ona twierdzi ze potrzebuje czasu czuje sie jak przedmiotem ktory jest odstawiany od czasu do czasu w kat kiedy mnie nie potrzebuje prosze was o pomoc i powazna rade. mowi do mnie jak juz wspominalem ze jestem wspanialym czlowiem ale to zalezy od jeji glowy prosze was o pomoc jak mam rozwiazac ten problem.
pozatym czuje ona sie w moich rekach jak w sidlach bo ja tak obdarzam miloscia.
z jeji strony na dzien dzisiejszy nic nie plynie wobec mnie poprostu traktuje mnie jak pite kolo uwozu gdzie nigdzie widze ze ona tez cierpi jestem mianowicie swiadomy ze bedzeimy mieli dziecko.
moja milosc do niej jest tak duza ze poprost poswiecam moje uczucia wobec niej.
moze moim problem jest to ze ja sie tak narzucam lub ze ona nigd nie bedzei umiala o partnerze bylym zaponiec gdzei on sobie juz dawno ulozyl zycie.
nie dociera do niej to ze jest facet ktory ja powaznie kocha i ktoremu bardzo zalezy na niej.
daalem jej dobra rade zeby isc razem do psychologa caly czas sie broni
powiedzialem ze mozemy isc jako par tez do psychologa raczej tez nie chce wszytsko na nie.
wiec dalem jej ostatnia obcje jezeli mnie nie umie kochac to nie chcialbym aby mielsimy razem dziecko zeby usunela gdzie nigdy za tym nie jestem i tego nie popieram i nie popieralem. prosze o pomoc co mam zrobic

244

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

czesc wszystkim przepraszam z gory za moje bledy ortograficzne poniewaz  mieszkam od dziecinstwa za granicami polski.

mam problem z moja kobieta byla ona w zwiazku 18 latek z tego facet jaj zdradzal 3 latka zamieszkuje ona od jakis 4 miesicy sama poznalismy sie w internecie mowila do mnie ze mnie kocha jestesmy juz jakis czas ze soba to znaczy nie dlugo mowi do mnie ze w niej jeji milosc wobec mnie niby wygalsa ze nie moze zapomniec o swoim bylym partnerze na ktorego przelal cala milosc kiedys pozatym jest ze mna w ciazy.
rozmawialem z nia szczerze mowi ze serce to nie sluga mowi mi od czasu do czasu ze jej na mnie zalezy czuje sie podle na dziecko nalegalem ja poniewaz sie w niej zakochalem ona tez niby sie zakochala od poczatku bynajmiej mowila do mnie ze mnie kocha pozatym mowi do mnie ze jestem wspanialmy facetem ale nie umie sie na mnie otworzyc pomimo ze jest w ciazy nie wiem co zrobic mowiac szczerze boli mnie moje serce poniewaz przelalem moja milosc na nia i tylko na nia czego pragnalem tak naprawde pragnaolem normalnel rodziny wydawalo mi sie ze jest normalna kobieta bo w moich oczach taka jest ona twierdzi od paru dni ze nie umie zapomniec o swoim bylym jak juz mowilem na ktorego przelal kiedys swoja milosc calkowita szukalem partnerki ktora mnie pokocha okazalo sie ze jestem tez raniony ona twierdzi ze potrzebuje czasu czuje sie jak przedmiotem ktory jest odstawiany od czasu do czasu w kat kiedy mnie nie potrzebuje prosze was o pomoc i powazna rade. mowi do mnie jak juz wspominalem ze jestem wspanialym czlowiem ale to zalezy od jeji glowy prosze was o pomoc jak mam rozwiazac ten problem.
pozatym czuje ona sie w moich rekach jak w sidlach bo ja tak obdarzam miloscia.
z jeji strony na dzien dzisiejszy nic nie plynie wobec mnie poprostu traktuje mnie jak pite kolo uwozu gdzie nigdzie widze ze ona tez cierpi jestem mianowicie swiadomy ze bedzeimy mieli dziecko.
moja milosc do niej jest tak duza ze poprost poswiecam moje uczucia wobec niej.
moze moim problem jest to ze ja sie tak narzucam lub ze ona nigd nie bedzei umiala o partnerze bylym zaponiec gdzei on sobie juz dawno ulozyl zycie.
nie dociera do niej to ze jest facet ktory ja powaznie kocha i ktoremu bardzo zalezy na niej.
daalem jej dobra rade zeby isc razem do psychologa caly czas sie broni
powiedzialem ze mozemy isc jako par tez do psychologa raczej tez nie chce wszytsko na nie.
wiec dalem jej ostatnia obcje jezeli mnie nie umie kochac to nie chcialbym aby mielsimy razem dziecko zeby usunela gdzie nigdy za tym nie jestem i tego nie popieram i nie popieralem. prosze o pomoc co mam zrobic

245

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Recenzje Gatsby'ego słusznie pozytywne czy to strata czasu?

Potwierdzam, że słusznie. Warto zobaczyć smile

assassin napisał/a:

Cóż, nie zawsze można samemu się ogarnąć i mocno stanąć na własnych. A czyny społeczne owszem w przeszłości nawet często, teraz rzadziej...

No tak... czasem wato mieć jakieś podparcie.

assassin napisał/a:

Inni prawie zawsze widzą więcej, a jeżeli ci inni to przyjaciele, to tym bardziej chcą naszego dobra. Ten facet był "Twój" czy po prostu to była koleżeńska przysługa?? Jak analfabeta... czy nie za surowo...
Temat o istnieniu love udało Ci się prześledzić i jeśli tak to jakie masz odczucia? (nie wszystko tam jest na temat, ale niektóre posty są bardzo wartościowe)

Był "mój"... a raczej ja jego wink
Czy surowo?? Nie... po prostu twierdzę, że w niektórych dziedzinach/tematach tak mogę się czuć. I nie ukrywam tego...
Zaczęłam czytać... co nie oznacza, że skończyłam... przede mną dość sporo...

246

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Miałam podobną sytuację.. facet był 6 lat z narzeczona.. Poznał mnie i też na początku było super, pisał, dzwonił, przyjeżdżał, był miły, przytulaśny, widać było po nim, ze nei jestem mu obojętna.. i co? nagle  z dnia na dzień wszystko poszło sie bujać.. na poczatku niby ze był zapracowany, zmęczony.. ja czułam ze cos jest nie tak.. chciałam pogadać ale on bardzo unikał tego spotkania.. chyba nie wiedział co mi powiedzieć, chyba było mu głupio.. ciężko było sie z nim umówić ale w końcu się udało i co? dowiedziałam się że on sam nie wie czego chce, raz by coś chciał a raz nie.. ze takim zachowaniem tylko mnei skrzywdzi, że nie chce mi robic nadziei ze powinnam sobie poszukac kogos normalnego.. ze on jest nie fajnym facetem dla mnie, ze "bardzo mnie lubi" ale lepiej będzie jak przestane do niego pisac, ze ja załuguje na kogoś lepszego.. I co? Jest to normalne? ... po 3 miesiącach naprawde wielkiego zaangażowana? to co to była jakas zabawa? do dzis sie zastanawiam nad tym, bardzo mnie zabolała ta sytuacja, ze osoba która tak polubiłam i miałam taki dobry kontakt nawet nie chce ze mną rozmawiac? Czy da sie tak po prostu zmienić nagle zdanie i zapomniec? Ja nie potrafie.. ;(

247

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Zrywanie smsem, ewentualnie przez "pejsa" lub inny wynalazek... trzeba mieć tą klasę... wink Jak to dobrze, że nie doświadczyłem gimnazjum na własnej skórze, bo może też miałbym takie durne pomysły...
Wcześniej coś wspominałaś, że tęsknisz czy też marzysz o smsach przyśpieszających powrót z pracy, może być "zostawiłem włączone żelazko... albo sąsiadka dzwoniła, że sufit u niej jest mokry..." wink

anliewe napisał/a:

Był "mój"... a raczej ja jego wink
Czy surowo?? Nie... po prostu twierdzę, że w niektórych dziedzinach/tematach tak mogę się czuć. I nie ukrywam tego...
Zaczęłam czytać... co nie oznacza, że skończyłam... przede mną dość sporo...

Pierwsze zdanie... bardzo pozytywne... nie da się ukryć, że każdy do tego dąży... smile Aż dziw, że po metamorfozie jednak wam nie wyszło... A może staw dla nowego szczupaka okazał się już za "mały" i zapragnął wypłynąć/poznać szersze wody, więcej rybek...
No tak, gdyby tak wszystko dawało się łatwo ogarnąć, psychologia byłaby zbędną nauką i panowałaby kraina szczęśliwości...
Coraz więcej osób Cię "TU" odwiedza... wink


******
Markus zostałeś plastrem dla tej kobiety, plastrem, który niestety się przywiązał bardzo mocno i nawet będzie niedługo namacalny tego dowód. Poza tym to wszystko potoczyło się zbyt szybko, ona nie odchorowała poprzednika, inna sprawa to to, że jest bardzo niestabilna emocjonalnie stąd raz są deklaracje, innym razem Cię odpycha. Nie powinieneś naciskać zbyt mocno, czyli wskazany byłby względny dystans, może coś do niej w końcu dotrze. Sugestia: nie bądź na każde jej skinienie...

248

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Zrywanie smsem, ewentualnie przez "pejsa" lub inny wynalazek... trzeba mieć tą klasę... wink Jak to dobrze, że nie doświadczyłem gimnazjum na własnej skórze, bo może też miałbym takie durne pomysły...
Wcześniej coś wspominałaś, że tęsknisz czy też marzysz o smsach przyśpieszających powrót z pracy, może być "zostawiłem włączone żelazko... albo sąsiadka dzwoniła, że sufit u niej jest mokry..." wink

No tak bo to wyższy level był hahahah... W sumie 4 razy zostałam tak potraktowana... dobrze, że to dopiero się rozwijało... i nikt nie zaangażował się za bardzo... więc w miarę szybko doszło się do siebie, ale jakiś tam ślad został (bo niby jest super, Ty cudowna, on szczęśliwy... i wszystko gra ale nagle stwierdza że nie dorósł i mówi "papa"). Nie ma co rozpamiętywać...
Hehe... niekoniecznie takie... no ale cóż... pewnie szybko bym przyjechała, bo nie wiem czy puściłabym go do tej sąsiadki tongue

assassin napisał/a:

Pierwsze zdanie... bardzo pozytywne... nie da się ukryć, że każdy do tego dąży... smile Aż dziw, że po metamorfozie jednak wam nie wyszło... A może staw dla nowego szczupaka okazał się już za "mały" i zapragnął wypłynąć/poznać szersze wody, więcej rybek...
No tak, gdyby tak wszystko dawało się łatwo ogarnąć, psychologia byłaby zbędną nauką i panowałaby kraina szczęśliwości...
Coraz więcej osób Cię "TU" odwiedza... wink

Hmmm... bo ja czułam się jak w klatce... na początku mi to nie przeszkadzało.. a później zaczęło... więc była krótka piłka.
A on akurat nie należał do osób szczególnie towarzyskich...
A psychologia to fajna dziedzina smile czasem sobie co nieco czytam z tej dziedziny smile
No właśnie widzę.. że się podpinają... no ale w końcu to forum... a ten post jest odwiedzany jakby nie było.


________________________________________

Vviiccttoorriiaa napisał/a:

Miałam podobną sytuację.. facet był 6 lat z narzeczona.. Poznał mnie i też na początku było super, pisał, dzwonił, przyjeżdżał, był miły, przytulaśny, widać było po nim, ze nei jestem mu obojętna.. i co? nagle  z dnia na dzień wszystko poszło sie bujać.. na poczatku niby ze był zapracowany, zmęczony.. ja czułam ze cos jest nie tak.. chciałam pogadać ale on bardzo unikał tego spotkania.. chyba nie wiedział co mi powiedzieć, chyba było mu głupio.. ciężko było sie z nim umówić ale w końcu się udało i co? dowiedziałam się że on sam nie wie czego chce, raz by coś chciał a raz nie.. ze takim zachowaniem tylko mnei skrzywdzi, że nie chce mi robic nadziei ze powinnam sobie poszukac kogos normalnego.. ze on jest nie fajnym facetem dla mnie, ze "bardzo mnie lubi" ale lepiej będzie jak przestane do niego pisac, ze ja załuguje na kogoś lepszego.. I co? Jest to normalne? ... po 3 miesiącach naprawde wielkiego zaangażowana? to co to była jakas zabawa? do dzis sie zastanawiam nad tym, bardzo mnie zabolała ta sytuacja, ze osoba która tak polubiłam i miałam taki dobry kontakt nawet nie chce ze mną rozmawiac? Czy da sie tak po prostu zmienić nagle zdanie i zapomniec? Ja nie potrafie.. ;(

Czyli byłaś tak jak ja "plastrem" czymś zastępczym, czymś na chwilę... Uwierz... nie ma się czym przejmować... Wiem, wiem, doszukujemy się drugiego dna... Ale prawda jest taka, że dobrze że stało się to teraz a nie później. W życiu rzeczy dzieją się po "coś", ludzie pojawiają się w naszym życiu i z niego znikają... Znajdź sobie jakieś zajęcie i nie myśl o tym... gdzieś na Ciebie czeka ten "on" smile

249

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

No tak bo to wyższy level był hahahah... W sumie 4 razy zostałam tak potraktowana... dobrze, że to dopiero się rozwijało... i nikt nie zaangażował się za bardzo... więc w miarę szybko doszło się do siebie, ale jakiś tam ślad został (bo niby jest super, Ty cudowna, on szczęśliwy... i wszystko gra ale nagle stwierdza że nie dorósł i mówi "papa"). Nie ma co rozpamiętywać...

To strasznie odważnych moich "współplemieńców" wybierałaś... wink A Ty skończyłaś coś w taki sposób, czy zawsze prosto w twarz słownym "liściem"...?
Poza tym nigdy nie wiesz, co myśli druga osoba o Tobie, dla Ciebie hiper, super blablabla, a dla kogoś innego męka, z którą usiłuje sobie jakoś poradzić, przy tym udając, że wszystko jest w jak najlepszym porządku... i tak, rzeczywiście nie ma sensu wtop rozpamiętywać, wnioski wyciągnięte, show must go on...

Hehe... niekoniecznie takie... no ale cóż... pewnie szybko bym przyjechała, bo nie wiem czy puściłabym go do tej sąsiadki tongue

...bo się nie domyśliłem, co w trawie piszczy, a właściwie co Ci po głowie chodzi... winktongue

anliewe napisał/a:

Hmmm... bo ja czułam się jak w klatce... na początku mi to nie przeszkadzało.. a później zaczęło... więc była krótka piłka.
A on akurat nie należał do osób szczególnie towarzyskich...
A psychologia to fajna dziedzina smile czasem sobie co nieco czytam z tej dziedziny smile

Widzisz i tu nie załapałem o co chodzi, uznałem, że to coś pozytywnego musiało być jego-mój (jak kanarki czy papugi jakieś), a tu takie buty, strażnik więzienny i skazana "na życie" pod butem... Szczególnie towarzyski nie był... gdyby nie stawiał barier, żeby zdobyczy nie udusić pewnie nie chciała by ona od niego wiać byle dalej i nie ważne którym oknem... wink
A jak jeszcze pozytywnie wykorzystujesz tą wiedzę w życiu, to taka lektura ma uzasadniony sens... chociażby żeby radzić sobie z manipulantami w warunkach bojowych.

anliewe napisał/a:

No właśnie widzę.. że się podpinają... no ale w końcu to forum... a ten post jest odwiedzany jakby nie było.

To chyba nie powinienem tak się na Twoim "podwórku" rządzić... w końcu Ty tu jesteś mistrzynią ceremonii.
Vviiccttoorriiaa już dawno dostała sugestie o swoim położeniu, ale chyba nie chce wyciągnąć właściwych wniosków...

250

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

To strasznie odważnych moich "współplemieńców" wybierałaś... wink A Ty skończyłaś coś w taki sposób, czy zawsze prosto w twarz słownym "liściem"...?
Poza tym nigdy nie wiesz, co myśli druga osoba o Tobie, dla Ciebie hiper, super blablabla, a dla kogoś innego męka, z którą usiłuje sobie jakoś poradzić, przy tym udając, że wszystko jest w jak najlepszym porządku... i tak, rzeczywiście nie ma sensu wtop rozpamiętywać, wnioski wyciągnięte, show must go on...

Nie właśnie, ja w ten sposób nic nie kończę... Ja po prostu zadaję pytanie "o co chodzi??" face to face... albo sama mówię, że tego nie mogę ciągnąć.
No niby nie wiem co myśli... ale po co udawać??
Po co być pozerem?
Po co gość dąży do ciągłych spotkań, słodzi drugiej stronie (no tak... my w sumie takie łase na "lukier" jesteśmy), roztacza jakieś wizje przyszłości bliskiej i dalszej?? Po to by stwierdzić "Z braku laku dobry kit"/"lepszy wróbel w garści niż...."??
Po co drugiej stronie i sobie marnować czas??

assassin napisał/a:

...bo się nie domyśliłem, co w trawie piszczy, a właściwie co Ci po głowie chodzi... winktongue

Taaaa, jasne tongue to samo co Tobie po głowie chodziło kiedy to czytałeś wink Tylko "głośno" tego nie napisałeś tongue

assassin napisał/a:

Widzisz i tu nie załapałem o co chodzi, uznałem, że to coś pozytywnego musiało być jego-mój (jak kanarki czy papugi jakieś), a tu takie buty, strażnik więzienny i skazana "na życie" pod butem... Szczególnie towarzyski nie był... gdyby nie stawiał barier, żeby zdobyczy nie udusić pewnie nie chciała by ona od niego wiać byle dalej i nie ważne którym oknem... wink
A jak jeszcze pozytywnie wykorzystujesz tą wiedzę w życiu, to taka lektura ma uzasadniony sens... chociażby żeby radzić sobie z manipulantami w warunkach bojowych.

Widzisz... tak to czasem bywa... No kto wie jakby to było... ale nie będę gdybać... smile
Powiem Ci, że wiedza z tych książek jest przydatna... ale i tak mózg da się czasem oszukać tongue

assassin napisał/a:

To chyba nie powinienem tak się na Twoim "podwórku" rządzić... w końcu Ty tu jesteś mistrzynią ceremonii.
Vviiccttoorriiaa już dawno dostała sugestie o swoim położeniu, ale chyba nie chce wyciągnąć właściwych wniosków...

Czuj się jak u siebie smile
Aaaa... nie wchodziłam na jej profil... więc nie wiedziałam... myślałam, że zabłąkana jakaś "owieczka" wink

251

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Nie właśnie, ja w ten sposób nic nie kończę... Ja po prostu zadaję pytanie "o co chodzi??" face to face... albo sama mówię, że tego nie mogę ciągnąć.
No niby nie wiem co myśli... ale po co udawać??
Po co być pozerem?
Po co gość dąży do ciągłych spotkań, słodzi drugiej stronie (no tak... my w sumie takie łase na "lukier" jesteśmy), roztacza jakieś wizje przyszłości bliskiej i dalszej?? Po to by stwierdzić "Z braku laku dobry kit"/"lepszy wróbel w garści niż...."??
Po co drugiej stronie i sobie marnować czas??

Tyle pytań na dzień dobry, a właściwie na dobry wieczór...
To przecież kwestia takiej ludzkiej przyzwoitości, pokazanie, że ta druga osoba nie była NIKIM, po prostu coś nie wyszło, nie zagrało i kroczy się dalej w przyszłość z podniesionym czołem...
Tyle lat już żyjesz na tym g... świecie i nie zauważyłaś, że ludzie z natury są wygodni, kiedy coś jako tako pasuje, to tkwią w tym, tak jak wspomniałaś bo "lepszy wróbel..." i to niezależnie, czy to on czy ona, u kobiet najczęściej mówi się o małpkach, nie puści jednej gałęzi, póki druga nie będzie mocna i stabilna...
Pozerowi/ce nie chodzi raczej o marnowanie swojego czasu, przecież ma wszelkie korzyści z bycia w związku i swobodnie może się rozglądać dalej, tak już jest i świata nie zmienisz, grunt żeby w porę się połapać, że ktoś sobie z Tobą pogrywa...
A myślisz, że facet nie jest łasy na lukier i farmazony...?? tongue No może na lukier nie, ale na peany pochwalne jak najbardziej...

anliewe napisał/a:

Taaaa, jasne tongue to samo co Tobie po głowie chodziło kiedy to czytałeś wink Tylko "głośno" tego nie napisałeś tongue

Touche... wink

anliewe napisał/a:

Widzisz... tak to czasem bywa... No kto wie jakby to było... ale nie będę gdybać... smile
Powiem Ci, że wiedza z tych książek jest przydatna... ale i tak mózg da się czasem oszukać tongue

Ależ to proste, byłoby po prostu... inaczej.
A może mózg nie jest w krytycznych momentach dopuszczany do głosu, a emocje wiadomo bywają złudne i wygrywa iluzja...

anliewe napisał/a:

Czuj się jak u siebie smile
Aaaa... nie wchodziłam na jej profil... więc nie wiedziałam... myślałam, że zabłąkana jakaś "owieczka" wink

Znaczy po garach też mogę buszować? wink
Akurat ją pamiętałem, bo małą sugestię w jej starym wątku popełniłem, jak widać jeszcze się niestety miota... hmm

252

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Tyle pytań na dzień dobry, a właściwie na dobry wieczór...
To przecież kwestia takiej ludzkiej przyzwoitości, pokazanie, że ta druga osoba nie była NIKIM, po prostu coś nie wyszło, nie zagrało i kroczy się dalej w przyszłość z podniesionym czołem...
Tyle lat już żyjesz na tym g... świecie i nie zauważyłaś, że ludzie z natury są wygodni, kiedy coś jako tako pasuje, to tkwią w tym, tak jak wspomniałaś bo "lepszy wróbel..." i to niezależnie, czy to on czy ona, u kobiet najczęściej mówi się o małpkach, nie puści jednej gałęzi, póki druga nie będzie mocna i stabilna...
Pozerowi/ce nie chodzi raczej o marnowanie swojego czasu, przecież ma wszelkie korzyści z bycia w związku i swobodnie może się rozglądać dalej, tak już jest i świata nie zmienisz, grunt żeby w porę się połapać, że ktoś sobie z Tobą pogrywa...
A myślisz, że facet nie jest łasy na lukier i farmazony...?? tongue No może na lukier nie, ale na peany pochwalne jak najbardziej...

Aaaa ta osóbka Vviiccttoorriiaa mnie nakręciła... i tyle pytań znów się pojawiło... choć niby znam odpowiedzi.
Oj... nie aż tyle... ale ja jeszcze zdobywam wiedzę... ciągle się uczę, wyciągam wnioski
No tak... z małpką kojarzę... mam taką znajomą - ciągnie kilka srok za ogon wink
Wiem, że każda ze stron lubi komplementy, pochwały etc.... w końcu wtedy nam EGO rośnie smile


assassin napisał/a:

Ależ to proste, byłoby po prostu... inaczej.
A może mózg nie jest w krytycznych momentach dopuszczany do głosu, a emocje wiadomo bywają złudne i wygrywa iluzja...

No też tak może być... i często robimy sobie nadzieję...

assassin napisał/a:

Znaczy po garach też mogę buszować? wink
Akurat ją pamiętałem, bo małą sugestię w jej starym wątku popełniłem, jak widać jeszcze się niestety miota... hmm

Hahaha możesz... jeśli po sobie posprzątasz tongue
Hmm... a dziwisz się że się miota?? Może był to jej "pierwszy" facet, może to forma desperacji bo nie chce być sama, może to co czuła do niego było czymś innym niż do tej pory, może jest słabsza emocjonalnie/psychicznie i się wkręciła, albo jest po prostu naiwna, bo do tej pory nikt takich rzeczy jej nie obiecywał.
Poza tym wiemy, że często faceci mówią nam to co chcemy usłyszeć tongue Oki, oki baby są takie same wink

253 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-09-16 23:03:12)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Aaaa ta osóbka Vviiccttoorriiaa mnie nakręciła... i tyle pytań znów się pojawiło... choć niby znam odpowiedzi.
Oj... nie aż tyle... ale ja jeszcze zdobywam wiedzę... ciągle się uczę, wyciągam wnioski
No taka... z małpką kojarzę... mam taką znajomą - ciągnie kilka srok za ogon wink
Wiem, że każda ze stron lubi komplementy, pochwały etc.... w końcu wtedy nam EGO rośnie smile

Na niby to Nibylandia chyba była... wink ...więc albo znasz albo masz nadzieję, że znasz... big_smile
O tak, z kobietami o kalendarzu nie wypada gadać i zbrodnią jest pewne rzeczy przypominać wink
A chwaliłaś się już taką znajomością, dobrze że jej nie zazdrościsz... chyba... wink
Komu tylko EGO rośnie to rośnie, niektórzy mają hmm... lepiej... tongue

anliewe napisał/a:

No też tak może być... i często robimy sobie nadzieję...

Hmm... Nadzieję że to pewnie ten i już będzie można sobie odpuścić poszukiwania i odtrąbić sukces, a i ciotki się w końcu odczepią... Ale Ty już chyba wyleczyłaś się z klapek na oczach...??

anliewe napisał/a:

Hahaha możesz... jeśli po sobie posprzątasz tongue
Hmm... a dziwisz się że się miota?? Może był to jej "pierwszy" facet, może to forma desperacji bo nie chce być sama, może to co czuła do niego było czymś innym niż do tej pory, może jest słabsza emocjonalnie/psychicznie i się wkręciła, albo jest po prostu naiwna, bo do tej pory nikt takich rzeczy jej nie obiecywał.
Poza tym wiemy, że często faceci mówią nam to co chcemy usłyszeć tongue Oki, oki baby są takie same wink

Ej, a widziałaś kiedyś żeby szef kuchni sprzątał po sobie?? tongue Jakby dobre było, to degustatorka sama nie powinna zrażać chefa do siebie... wink
Broń Boże, nie dziwię się ani trochę... W końcu dążymy do stabilizacji, a poszukiwania TEJ osoby to przecież niepewność jutra i wskazane jest nie lekceważenie znaków ostrzegawczych. Zresztą przecież kto jak kto, ale doskonale wiesz jakie targają nią emocje...
No tak żeby dostać się tu i ówdzie, niektórzy są w stanie wszystko obiecać, złote góry czy inne blablabla... Aż jestem ciekaw co Tobie obiecywały chętne misie?
Ehh... Nasi siatkarze kiepsko sobie radzą... hmm ...uff a jednak dali radę... big_smile big_smile

254

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Na niby to Nibylandia chyba była... wink ...więc albo znasz albo masz nadzieję, że znasz... big_smile
O tak, z kobietami o kalendarzu nie wypada gadać i zbrodnią jest pewne rzeczy przypominać wink
A chwaliłaś się już taką znajomością, dobrze że jej nie zazdrościsz... chyba... wink
Komu tylko EGO rośnie to rośnie, niektórzy mają hmm... lepiej... tongue

Nibylandia... a tam zagubieni chłopcy wink Oj... na część znam tongue a na te na które nie znam... proszę o koło ratunkowe wink
Haha... no bo to takie oczywiste wink
Hmm... a czym się chwalić miałam... tym, że niby dorosła (bo niby xx lat skończyła)/dojrzała/świadoma a dałam się omamić??
Hehe.... smile

assassin napisał/a:

Hmm... Nadzieję że to pewnie ten i już będzie można sobie odpuścić poszukiwania i odtrąbić sukces, a i ciotki się w końcu odczepią... Ale Ty już chyba wyleczyłaś się z klapek na oczach...??

Ja na razie sobie odpuściłam... co będzie to będzie, nie trzymam się zasady "lepszy wróbel..." I klapek już nie mam... choć nie wiem co będzie jak poczuję "motylki" tongue ale wtedy może ktoś z moich znajomych kopnie mnie w "4 litery" wink A Ty nigdy nie miałeś klapek na oczach czy stopery w uszach?? wink
... a rodzinka się odczepiła...

assassin napisał/a:

Ej, a widziałaś kiedyś żeby szef kuchni sprzątał po sobie?? tongue Jakby dobre było, to degustatorka sama nie powinna zrażać chefa do siebie... wink
Broń Boże, nie dziwię się ani trochę... W końcu dążymy do stabilizacji, a poszukiwania TEJ osoby to przecież niepewność jutra i wskazane jest nie lekceważenie znaków ostrzegawczych. Zresztą przecież kto jak kto, ale doskonale wiesz jakie targają nią emocje...
No tak żeby dostać się tu i ówdzie, niektórzy są w stanie wszystko obiecać, złote góry czy inne blablabla... Aż jestem ciekaw co Tobie obiecywały chętne misie?

Hmmm.. a zatrudniłeś kogoś na zmywak?? tongue
Co obiecywali?? Stabilizację... rozciągali widoki na przyszłość... jakoś dziwnie się składało, że mowa była że ja to tak na poważnie, że jestem osobą z którą mogli by spędzić resztę życia... i zaczynałam wierzyć im... stopniowo. Bo ja z dystansem do takich deklaracji podchodzę... ale wiesz słowa + gesty = nadzieja. A potem budziłam się...

assassin napisał/a:

Ehh... Nasi siatkarze kiepsko sobie radzą... hmm ...uff a jednak dali radę... big_smile big_smile

Dają radę, dają smile Ciekawe jak z Rosją im pójdzie??

255

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Nibylandia... a tam zagubieni chłopcy wink Oj... na część znam tongue a na te na które nie znam... proszę o koło ratunkowe wink
Haha... no bo to takie oczywiste wink
Hmm... a czym się chwalić miałam... tym, że niby dorosła (bo niby xx lat skończyła)/dojrzała/świadoma a dałam się omamić??
Hehe.... smile

...albo telefon do przyjaciela/przyjaciółki... wink
I tu pojawia się dylemat, bo ona chce wiedzieć/czuć, że się pamiętało o jakiejś dacie/rocznicy, nawet jeśli to hmm... kłopotliwa data, czyż nie mam racji? wink
I nie zrozumiałaś mnie, miałem na myśli Twoją wyzwoloną koleżankę i jej "osiągnięcia"...
Dorosła... np taka czterdziestka powinna już być, nieprawdaż?? A rzeczywistość sobie... więc metryka nie czyni z kogoś dobrego zawodnika...

anliewe napisał/a:

Ja na razie sobie odpuściłam... co będzie to będzie, nie trzymam się zasady "lepszy wróbel..." I klapek już nie mam... choć nie wiem co będzie jak poczuję "motylki" tongue ale wtedy może ktoś z moich znajomych kopnie mnie w "4 litery" wink A Ty nigdy nie miałeś klapek na oczach czy stopery w uszach?? wink
... a rodzinka się odczepiła...

Odpuściłaś, bo na widnokręgu nie ma nikogo odpowiedniego, takie podejście jeszcze bardziej może Ci powodzenie u miśków nakręcić...
Kto nigdy nie cierpiał na "pomroczność jasną" niech podniesie rękę i naciśnie przycisk... wink Klapek już nie masz hmm... boso pomykasz czy jak... wzorem Cejrowskiego tongue
Może już krzyżyk na Tobie postawili i możesz kiedyś sprawić im bardzo miłą niespodziankę, czego Ci życzę... wink

anliewe napisał/a:

Hmmm.. a zatrudniłeś kogoś na zmywak?? tongue
Co obiecywali?? Stabilizację... rozciągali widoki na przyszłość... jakoś dziwnie się składało, że mowa była że ja to tak na poważnie, że jestem osobą z którą mogli by spędzić resztę życia... i zaczynałam wierzyć im... stopniowo. Bo ja z dystansem do takich deklaracji podchodzę... ale wiesz słowa + gesty = nadzieja. A potem budziłam się...

A sprowadziłem z Chin taką jedną, twierdzi, że micha ryżu jej wystarczy albo po ryżu... wyleciało mi z głowy, więc jak dla mnie to  deal życia... wink
A głosi się wszem i wobec, że takie stawianie sprawy/roztaczanie wizji zionie mega desperacją (przynajmniej z takimi opiniami zarówno w realu jak i tutaj się można spotkać i nie chodzi mi tu o planowanie wesela, dzieci, psa i domku z ogrodem i drzewem na 10 randce), więc jak to w końcu jest?
No tak nadzieja i jej kochane dzieci...

anliewe napisał/a:

Dają radę, dają smile Ciekawe jak z Rosją im pójdzie??

Ciekawe jak im z Niemcami pójdzie... i ewentualnie z Brazylią, bo Francja chyba nie ma szans na finał... Bitwy z wczoraj nie widziałem, inny event zwyciężył...

256

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

...albo telefon do przyjaciela/przyjaciółki... wink
I tu pojawia się dylemat, bo ona chce wiedzieć/czuć, że się pamiętało o jakiejś dacie/rocznicy, nawet jeśli to hmm... kłopotliwa data, czyż nie mam racji? wink
I nie zrozumiałaś mnie, miałem na myśli Twoją wyzwoloną koleżankę i jej "osiągnięcia"...
Dorosła... np taka czterdziestka powinna już być, nieprawdaż?? A rzeczywistość sobie... więc metryka nie czyni z kogoś dobrego zawodnika...

No ale nawet nam zdarza się zapomnieć... wink
No nie zrozumiałam... nie zazdroszczę bo nie ma czego... i nic na to nie poradzę. Każdy jest kowalem swojego losu...
Hehe... takie 40-tki ostatnio widziałam w "akcji"...

assassin napisał/a:

Odpuściłaś, bo na widnokręgu nie ma nikogo odpowiedniego, takie podejście jeszcze bardziej może Ci powodzenie u miśków nakręcić...
Kto nigdy nie cierpiał na "pomroczność jasną" niech podniesie rękę i naciśnie przycisk... wink Klapek już nie masz hmm... boso pomykasz czy jak... wzorem Cejrowskiego tongue
Może już krzyżyk na Tobie postawili i możesz kiedyś sprawić im bardzo miłą niespodziankę, czego Ci życzę... wink

Tak?? Dziękuję za takie powodzenie... Ostatnio znajomy kazał mi przeczytać "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy??" - zawsze wydawało mi się że wolicie coś pomiędzy..
"Pójdę boso... pójdę boso..." smile
Hmmm... nie sądzę... sami widzą co się dzieje... poza tym "każda potwora znajdzie swego amatora" wink wcześniej czy później... smile

assassin napisał/a:

A sprowadziłem z Chin taką jedną, twierdzi, że micha ryżu jej wystarczy albo po ryżu... wyleciało mi z głowy, więc jak dla mnie to  deal życia... wink
A głosi się wszem i wobec, że takie stawianie sprawy/roztaczanie wizji zionie mega desperacją (przynajmniej z takimi opiniami zarówno w realu jak i tutaj się można spotkać i nie chodzi mi tu o planowanie wesela, dzieci, psa i domku z ogrodem i drzewem na 10 randce), więc jak to w końcu jest?
No tak nadzieja i jej kochane dzieci...

Haha... no niezły... byznes is byznes tongue
No tak... wiem, że się głosi... ale jednak wtedy mój rozum został uśpiony, obudziła się dziecięca naiwność... no cóż musiałam się "przejechać"...

assassin napisał/a:

Ciekawe jak im z Niemcami pójdzie... i ewentualnie z Brazylią, bo Francja chyba nie ma szans na finał... Bitwy z wczoraj nie widziałem, inny event zwyciężył...

A jaki?? Koncercik jakiś??
A dziś jak będzie?? Kto wygra mecz?? Jest okazja do rewanżu smile

257

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

No ale nawet nam zdarza się zapomnieć... wink
No nie zrozumiałam... nie zazdroszczę bo nie ma czego... i nic na to nie poradzę. Każdy jest kowalem swojego losu...
Hehe... takie 40-tki ostatnio widziałam w "akcji"...

Ważne daty oj... nie wierzę. Aby kołków z tego powodu ciosać nam głowach nie chcecie, ale co w środku się dzieje...
Też widziałem, nawet nie dawno, bardzo interesujący widok...

anliewe napisał/a:

Tak?? Dziękuję za takie powodzenie... Ostatnio znajomy kazał mi przeczytać "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy??" - zawsze wydawało mi się że wolicie coś pomiędzy..
"Pójdę boso... pójdę boso..." smile
Hmmm... nie sądzę... sami widzą co się dzieje... poza tym "każda potwora znajdzie swego amatora" wink wcześniej czy później... smile

Czytaj, czytaj, a nuż będzie z tego widelec... tak na marginesie, zamiast lekturę, to na jakąś "ustawkę" ten znajomy powinien Cię wypchnąć z kimś odpowiednim. Zołza hmm... negatywnie mi się kojarzy, dla mnie coś pomiędzy tylko i wyłącznie.
A o tych potworach i amatorach to hmm... niby pocieszający, a sam w sobie dobijający tekst od tych, co to znalazły a teraz mądrościami życiowymi walą na prawo i lewo, no przecież to takie proste jest... wink Niestety jak pewne rzeczy jednak chce się przeżyć/mieć/posiadać, to lepiej żeby nie było za późno.

anliewe napisał/a:

Haha... no niezły... byznes is byznes tongue
No tak... wiem, że się głosi... ale jednak wtedy mój rozum został uśpiony, obudziła się dziecięca naiwność... no cóż musiałam się "przejechać"...

Kto ma miękkie serce/klapki na oczach musi mieć twardą d... nie ma przebacz od tej reguły...
Teraz na tapecie jest dopinanie pozytywnych cech charakteru do wyglądu zewnętrznego przystojnym i pięknym i negatywnych osobom nieatrakcyjnym, też pasjonująca lektura... niby powinno się oceniać po zawartości, ale jednak podświadomość robi swoje...

anliewe napisał/a:

A jaki?? Koncercik jakiś??
A dziś jak będzie?? Kto wygra mecz?? Jest okazja do rewanżu smile

Dokładnie... koncert pożegnalny dinozaurów polskiej sceny...
Wróżyć nie umiem ale albo 3:1 dla tamtych albo 3:2 dla Nas. Ciekawe czy "Brazylianie" znowu będą fochami strzelać... wink

258

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Ważne daty oj... nie wierzę. Aby kołków z tego powodu ciosać nam głowach nie chcecie, ale co w środku się dzieje...
Też widziałem, nawet nie dawno, bardzo interesujący widok...

Zdarza  się... jesteśmy  tylko ludźmi wink
To jaki widziałeś? Ciekawe czy  taki sam jak  ja? smile

assassin napisał/a:

Czytaj, czytaj, a nuż będzie z tego widelec... tak na marginesie, zamiast lekturę, to na jakąś "ustawkę" ten znajomy powinien Cię wypchnąć z kimś odpowiednim. Zołza hmm... negatywnie mi się kojarzy, dla mnie coś pomiędzy tylko i wyłącznie.
A o tych potworach i amatorach to hmm... niby pocieszający, a sam w sobie dobijający tekst od tych, co to znalazły a teraz mądrościami życiowymi walą na prawo i lewo, no przecież to takie proste jest... wink Niestety jak pewne rzeczy jednak chce się przeżyć/mieć/posiadać, to lepiej żeby nie było za późno.

Haha... może poczytam. Zobacze jakie  tam  wnioski da  się  wyciągnąć tongue
Może  i odbijający... ale  jest  tam  nutka  nadziei (mimo że jest  matką głupich).
No tak... takim  zawsze  dobrze  się radzi...
Ktoś mi kiedyś  powiedział...  że nigdy  nie  jest za późno... smile


assassin napisał/a:

Kto ma miękkie serce/klapki na oczach musi mieć twardą d... nie ma przebacz od tej reguły...
Teraz na tapecie jest dopinanie pozytywnych cech charakteru do wyglądu zewnętrznego przystojnym i pięknym i negatywnych osobom nieatrakcyjnym, też pasjonująca lektura... niby powinno się oceniać po zawartości, ale jednak podświadomość robi swoje...

No  nie  ma wytłumaczenia...
Może i jest... ale prawda  jest taka że mimo wszystko  na opakowanie  się  zagląda... I nikt mi nie  powie  że  jest inaczej. Więc opakowanie musi  przykuwać uwage....
Bo później  okazuje  się  dopiero że  to co  w środku  jest  bardzo wartościowe smile

259 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-09-23 21:06:58)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Zdarza  się... jesteśmy  tylko ludźmi wink
To jaki widziałeś? Ciekawe czy  taki sam jak  ja? smile

Jaki widok hmm... Jeśli imprezy studenckie pamiętasz... To wyobraź sobie zamiast takich szalonych, imprezujących studentek kilka czterdziestek, w szpilkach, na imprezie plenerowej w trudnym terenie, wzniesienia i takie tam, no bez "wspomagania" nie dałyby rady... wink Obym nie zdziadział do tego czasu, też tak chcę nadal świrować za parę latek... tylko to się będzie u faceta zwało "kryzysem wieku średniego" - "odwaliło mu na stare lata"... tongue ...musiały się chyba "zerwać ze smyczy" na tamten wieczór...

anliewe napisał/a:

Haha... może poczytam. Zobacze jakie  tam  wnioski da  się  wyciągnąć tongue
Może  i odbijający... ale  jest  tam  nutka  nadziei (mimo że jest  matką głupich).
No tak... takim  zawsze  dobrze  się radzi...
Ktoś mi kiedyś  powiedział...  że nigdy  nie  jest za późno... smile

Bylebyś potem za bardzo nie poszła w dręczenie chłopów, bo przyciągać będziesz do siebie gości, którym matka jest potrzebna, nie kobieta... wink Zresztą już tak masz, więc gorzej chyba już być nie może... wink
Na pewne "wrzeszczące" dodatki jednak bywa za późno, bo love to i po osiemdziesiątce można znaleźć, temu nie przeczę, gdzieś w okolicy para dziewięćdziesięcioletnich staruszków jakiś czas temu powiedziała TAK przy świadkach... to taki hmm... pozytywny akcent... wink

anliewe napisał/a:

No  nie  ma wytłumaczenia...
Może i jest... ale prawda  jest taka że mimo wszystko  na opakowanie  się  zagląda... I nikt mi nie  powie  że  jest inaczej. Więc opakowanie musi  przykuwać uwage....
Bo później  okazuje  się  dopiero że  to co  w środku  jest  bardzo wartościowe smile

Opakowanie ważne jest, kiedy poznajesz kogoś będąc z góry na to nastawioną/ym, czy też gdzieś tam w przelocie, wtedy szybko wrzuca się do szufladki bee, może, całkiem całkiem, koniecznie... Natomiast załóżmy, że jest jakaś grupa zainteresowań, jakiś wolontariat, w robocie, pojawia się ktoś nowy i również od razu ląduje w szufladzie, ale widzisz potem tą osobę jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz w różnych sytuacjach i dochodzi do Ciebie, że przecież ta osoba nie jest taka jak się na początku wydawało, coś co w pierwszej chwili było dyskwalifikującą wadą, jest znakiem wyróżniającym z tłumu... hmm... ale wyszedł bełkot... winktongue Przynajmniej coś takiego zauważyłem, najpierw musi jednak puścić pierwsza linia "oporu"...
A opakowanie hmm... wólczanka, vistula czy jakiś inny wynalazek a może... dres lub bojówki?? wink Bo o szerokich grabach, wzroście i zacieszu już wspominałaś...

260

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Jaki widok hmm... Jeśli imprezy studenckie pamiętasz... To wyobraź sobie zamiast takich szalonych, imprezujących studentek kilka czterdziestek, w szpilkach, na imprezie plenerowej w trudnym terenie, wzniesienia i takie tam, no bez "wspomagania" nie dałyby rady... wink Obym nie zdziadział do tego czasu, też tak chcę nadal świrować za parę latek... tylko to się będzie u faceta zwało "kryzysem wieku średniego" - "odwaliło mu na stare lata"... tongue ...musiały się chyba "zerwać ze smyczy" na tamten wieczór...

Haha... no tak to ja byłam świadkiem jak takie dwie wyrywały młodego faceta (atrakcyjnego)... jak się prężyły, jak się wiły się.... aż wreszcie zdobyły i znikły z nim na jakąś dłuższą chwilę... tongue
W dzisiejszych czasach raczej te zachowania to prawie już normy a nie kwestia przypisania do kryzysu wieku średniego tongue wink

assassin napisał/a:

Bylebyś potem za bardzo nie poszła w dręczenie chłopów, bo przyciągać będziesz do siebie gości, którym matka jest potrzebna, nie kobieta... wink Zresztą już tak masz, więc gorzej chyba już być nie może... wink
Na pewne "wrzeszczące" dodatki jednak bywa za późno, bo love to i po osiemdziesiątce można znaleźć, temu nie przeczę, gdzieś w okolicy para dziewięćdziesięcioletnich staruszków jakiś czas temu powiedziała TAK przy świadkach... to taki hmm... pozytywny akcent... wink

Haha.. dręczenie?? No co Ty?? No fakt przyciągam... ale teraz mam na razie spokój bo nikt taki się nie zjawił... jedynie gość z syndromem byłej wink wyszukał w znajomej wiele cech swojej byłej kobiety... więc musiała na prawdę zajść mu za skórę czy też wryć się w pamięć tongue
Załatwiłam sobie książkę... i zobaczymy co tam za głupoty wypisują tongue

assassin napisał/a:

Opakowanie ważne jest, kiedy poznajesz kogoś będąc z góry na to nastawioną/ym, czy też gdzieś tam w przelocie, wtedy szybko wrzuca się do szufladki bee, może, całkiem całkiem, koniecznie... Natomiast załóżmy, że jest jakaś grupa zainteresowań, jakiś wolontariat, w robocie, pojawia się ktoś nowy i również od razu ląduje w szufladzie, ale widzisz potem tą osobę jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz w różnych sytuacjach i dochodzi do Ciebie, że przecież ta osoba nie jest taka jak się na początku wydawało, coś co w pierwszej chwili było dyskwalifikującą wadą, jest znakiem wyróżniającym z tłumu... hmm... ale wyszedł bełkot... winktongue Przynajmniej coś takiego zauważyłem, najpierw musi jednak puścić pierwsza linia "oporu"...
A opakowanie hmm... wólczanka, vistula czy jakiś inny wynalazek a może... dres lub bojówki?? wink Bo o szerokich grabach, wzroście i zacieszu już wspominałaś...

Hahaha... ja też widzę że napisałam jakoś tak nieskładnie... ale miałam problem z pisaniem na tablecie hehehe tongue
No ale tak często jest... nie raz się słyszało że przy bliższym poznaniu ktoś traci albo zyskuje smile
Aż tak na to nie zwracam uwagi... ważne by w pewnych sytuacjach był odpowiednio ubrany tongue
Ale czasem idzie zauważyć, że któryś ma długie rzęsy, śliczny dołeczek w brodzie, ciemną oprawę oczu etc. wink

Posty [ 196 do 260 z 373 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026