Witam,
stwierdziłam że napiszę na tym forum bo tego potrzebuję...
Otóż... sprawa dotyczy związku a w sumie obecny brak jego... Byłam przez jakiś czas z facetem po przejściach (po 15-letnim luźnym związku, ma dziecko 5 letnie) wszystko było fajnie, mówił że zależy, wybiegał w przyszłość, mówił że to takie powolne "boom", i dawno się tak nie czuł.. etc. słodzenie i mówienie słowa 'my". po czym zmiana o 360 stopni... jeden telefon do byłej go dziecka.... i taka zmiana. Otrzymuje sms-a od niego że powinnam związać się z facetem bez bagażu, że on musi byc wobec mnie fear.. że musi wszystko sobie poukładac a potem budować, i chyba nigdy nie bedzie gotowy na związek, i twierdzi że mnie może przerosnąć to że on ma dziecko etc.
I teraz pytanie... mamy oboje zamówione wczasy i lecimy do Tunezji na 2 tyg. ze znajomymi... wstępnie ustalone jest że żadne z wakacji nie chce rezygnować i że bedą obowiązywac nas pewne zasady jako znajomych, czy taki wyjazd ma racje bytu?? Czy jest sens?? Ogólnie żadne nie zaangażowało się za bardzo jeszcze bo oboje mielismy jakies obawy... ale to on ubiegał sie o spotkania, on słodził, on był ten przytulaśny...
Czy powinnam na te wakacje jechać?? I czy któraś z was coś rozumie z zachowania takiego faceta.. że może się tak zmienić??
Podobne tematy
Zmiana o 360* to żadna zmiana, zdajesz sobie z tego sprawę?
Skoro nie byliście w związku i w pełni zaangażowani, to o co Co chodzi? Jedź na te wakacje i spędź miło czas, może będzie okazja, żeby pogadać z facetem.
No faktycznie... teraz zdałam sobie sprawę co napisałam ![]()
Tylko czy z osoby bardzo "za", mówiącej jakie to "cudowne" uczucie... można w ciągu 8 h zmienić tak tok myślenia, ze "to" nie ma sensu, narzucać swoje zdanie że ja sobie z tym nie poradzę??
No faktycznie... teraz zdałam sobie sprawę co napisałam
Tylko czy z osoby bardzo "za", mówiącej jakie to "cudowne" uczucie... można w ciągu 8 h zmienić tak tok myślenia, ze "to" nie ma sensu, narzucać swoje zdanie że ja sobie z tym nie poradzę??
Można, wszystko można. Czemu tak się stało? Odpowiedź zna tylko Twój znajomy, więc jego zapytaj, o co właściwie chodzi.
Gość wprost powiedział, że do związku się nie nadaje, co zresztą potwierdza jego luźny wcześniejszy związek, a Ty teraz bez sensu rozkminiasz. Tylko po co? Szkoda Twojego czasu...
tylko że wszyscy znajomi są w szoku... bo było świetnie, każde z nas ciągło do siebie... A tu taka wiadomość i to jeszcze w formie sms-a, ja i tak wiem że musze sobie z nim to wyjaśnić.. jak tylkoo bedzie okazja... wiem też od znjomej że on jest wypluty emocjonalnie przez sytuacje z była partnerką i dziecko (ta kobieta jest w nowym związku i ma drugie dziecko a facet ją teraz zostawił i odezwała sie do mojego byłego juz partnera)
Czyli byłaś zamiast...
Gość wprost powiedział, że do związku się nie nadaje, co zresztą potwierdza jego luźny wcześniejszy związek, a Ty teraz bez sensu rozkminiasz. Tylko po co? Szkoda Twojego czasu...
Ja wiem że powinnam sobie odpuścić... ale jako że jestem typem analizatora, to zaczęłam analizować... czy ze mną jest "coś" nie tak bo przyciągam tak "ciężkich" facetów
więc stwierdziłam że odezwę się na forum.. i a nóż ktoś naświetli mi męski tok myślenia ![]()
Czyli byłaś zamiast...
też do takiego wniosku doszłam... tylko że on po tych 15 latach miał nową partnerkę... a od roku był znów sam... i poznał mnie.
assassin napisał/a:Czyli byłaś zamiast...
też do takiego wniosku doszłam... tylko że on po tych 15 latach miał nową partnerkę... a od roku był znów sam... i poznał mnie.
Nie wyleczył się z matki swojego dziecka i prawdopodobnie już nigdy się z niej nie wyleczy. Po prostu ten typ tak ma, a Ty szukaj dalej i najlepiej kogoś bez zbędnego bagażu.
anliewe napisał/a:assassin napisał/a:Czyli byłaś zamiast...
też do takiego wniosku doszłam... tylko że on po tych 15 latach miał nową partnerkę... a od roku był znów sam... i poznał mnie.
Nie wyleczył się z matki swojego dziecka i prawdopodobnie już nigdy się z niej nie wyleczy. Po prostu ten typ tak ma, a Ty szukaj dalej i najlepiej kogoś bez zbędnego bagażu.
No tak... pierwszy raz wpakowałam się w taką znajomość... zawsze byłam nastawiona na "NIE", ale stwierdziłam że jak ciągle mi sie taki ktoś przytrafia to może warto spróbować... jednak moja intuicja nie myliła się ![]()
A co poradzisz na temat wspólnych wakacji... na które jedziemy bo żadne nie chce rezygnować.. bo wszystko już opłacone, niby jako znajomi, wylot w przyszłym tygodniu... ma to jakikolwiek sens??
musisz z nim szczerze pogadac, jesli cos do niego czujesz to powiedz mu to wprost ![]()
assassin napisał/a:anliewe napisał/a:też do takiego wniosku doszłam... tylko że on po tych 15 latach miał nową partnerkę... a od roku był znów sam... i poznał mnie.
Nie wyleczył się z matki swojego dziecka i prawdopodobnie już nigdy się z niej nie wyleczy. Po prostu ten typ tak ma, a Ty szukaj dalej i najlepiej kogoś bez zbędnego bagażu.
No tak... pierwszy raz wpakowałam się w taką znajomość... zawsze byłam nastawiona na "NIE", ale stwierdziłam że jak ciągle mi sie taki ktoś przytrafia to może warto spróbować... jednak moja intuicja nie myliła się
A co poradzisz na temat wspólnych wakacji... na które jedziemy bo żadne nie chce rezygnować.. bo wszystko już opłacone, niby jako znajomi, wylot w przyszłym tygodniu... ma to jakikolwiek sens??
Nie wiem jaką osobą jesteś w sferze emocjonalnej. Czy to będzie dla Ciebie obciążeniem czy też nie. W każdym bądź razie skoro jedziecie razem, należałoby nakreślić sztywne ramy i się ich bezwzględnie trzymać. Poza tym idę o zakład, że i tak on znowu będzie do Ciebie podbijał i kwestia czy ulegniesz czy też nie zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.
anliewe napisał/a:assassin napisał/a:Nie wyleczył się z matki swojego dziecka i prawdopodobnie już nigdy się z niej nie wyleczy. Po prostu ten typ tak ma, a Ty szukaj dalej i najlepiej kogoś bez zbędnego bagażu.
No tak... pierwszy raz wpakowałam się w taką znajomość... zawsze byłam nastawiona na "NIE", ale stwierdziłam że jak ciągle mi sie taki ktoś przytrafia to może warto spróbować... jednak moja intuicja nie myliła się
A co poradzisz na temat wspólnych wakacji... na które jedziemy bo żadne nie chce rezygnować.. bo wszystko już opłacone, niby jako znajomi, wylot w przyszłym tygodniu... ma to jakikolwiek sens??Nie wiem jaką osobą jesteś w sferze emocjonalnej. Czy to będzie dla Ciebie obciążeniem czy też nie. W każdym bądź razie skoro jedziecie razem, należałoby nakreślić sztywne ramy i się ich bezwzględnie trzymać. Poza tym idę o zakład, że i tak on znowu będzie do Ciebie podbijał i kwestia czy ulegniesz czy też nie zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.
Wydaje mi się że momentami jestem osobą wyplutą z uczuć... nieraz padło stwierdzenie że jestem chłodna
choć fakt że nie pokazuje czegoś na zewnątrz...nie oznacza że nie gryzie mnie to w środku... jakby nie było napisałam na tym forum.. szukając jakiejś "pomocy".
Wiem, że jak sobie coś postanowię.. to jakby się waliło, paliło nie zmienię zdania. I wiem że zasady na pewno będą ustalone z mojej strony.
Dziękuję Assassin ![]()
Wobec tego udanego urlopu... ![]()
Wobec tego udanego urlopu...
Dziekuję, i dam znać jak było, na ile jestem "twarda"
Pozdrawiam
assassin napisał/a:Wobec tego udanego urlopu...
Dziekuję, i dam znać jak było, na ile jestem "twarda"
Pozdrawiam
Witam, jednak podjęłam inną decyzję... Mam nadzieje że słuszną... Stwierdziłam że nie jadę na wakacje... bo chyba podświadomie chciałam jeszcze spróbować "coś" stworzyć, naprawić.
Pomogła mi rozmowa ze znajomą... powiedziała że osobnik ten o którym mówię jest typem toksycznym... skoro zasugerował już nawet to że to moja wina.. że to wszystko się rozpadło bo to ja zaczęłam drążyć temat, zadawać pytania. I Ty skruszona nie poprosiłaś go nawet o wyjaśnienia że jednego dnia wszystko ok a na następny koniec.
A facet jest emocjonalnie zachwiany... poza tym mam spojrzeć na to że była kobieta mimo że ułożyła sobie życie z innym to i tak kontaktuje się z nim jak się jej nie układa... Spójrz jak jest uzależniona... A on jaki fajny, pomaga, rozumie, doradza...
anliewe napisał/a:assassin napisał/a:Wobec tego udanego urlopu...
Dziekuję, i dam znać jak było, na ile jestem "twarda"
Pozdrawiam
Witam, jednak podjęłam inną decyzję... Mam nadzieje że słuszną... Stwierdziłam że nie jadę na wakacje... bo chyba podświadomie chciałam jeszcze spróbować "coś" stworzyć, naprawić.
Pomogła mi rozmowa ze znajomą... powiedziała że osobnik ten o którym mówię jest typem toksycznym... skoro zasugerował już nawet to że to moja wina.. że to wszystko się rozpadło bo to ja zaczęłam drążyć temat, zadawać pytania. I Ty skruszona nie poprosiłaś go nawet o wyjaśnienia że jednego dnia wszystko ok a na następny koniec.
A facet jest emocjonalnie zachwiany... poza tym mam spojrzeć na to że była kobieta mimo że ułożyła sobie życie z innym to i tak kontaktuje się z nim jak się jej nie układa... Spójrz jak jest uzależniona... A on jaki fajny, pomaga, rozumie, doradza...
A jednak...
Poza tym zaraz toksyczny... po prostu zagubiony, dobry miś...;)
anliewe napisał/a:anliewe napisał/a:Dziekuję, i dam znać jak było, na ile jestem "twarda"
Pozdrawiam
Witam, jednak podjęłam inną decyzję... Mam nadzieje że słuszną... Stwierdziłam że nie jadę na wakacje... bo chyba podświadomie chciałam jeszcze spróbować "coś" stworzyć, naprawić.
Pomogła mi rozmowa ze znajomą... powiedziała że osobnik ten o którym mówię jest typem toksycznym... skoro zasugerował już nawet to że to moja wina.. że to wszystko się rozpadło bo to ja zaczęłam drążyć temat, zadawać pytania. I Ty skruszona nie poprosiłaś go nawet o wyjaśnienia że jednego dnia wszystko ok a na następny koniec.
A facet jest emocjonalnie zachwiany... poza tym mam spojrzeć na to że była kobieta mimo że ułożyła sobie życie z innym to i tak kontaktuje się z nim jak się jej nie układa... Spójrz jak jest uzależniona... A on jaki fajny, pomaga, rozumie, doradza...A jednak...
Poza tym zaraz toksyczny... po prostu zagubiony, dobry miś...;)
Mam nadzieję że podjęłam dobrą decyzję...
Zagubiony miś?? Coś więcej powiesz?? On sam się określał "jestem dobry".
assassin napisał/a:...
A jednak...
Poza tym zaraz toksyczny... po prostu zagubiony, dobry miś...;)Mam nadzieję że podjęłam dobrą decyzję...
Zagubiony miś?? Coś więcej powiesz?? On sam się określał "jestem dobry".
Ale po co to analizować... Nie lepiej dla Ciebie, że już jest po wszystkim? Bo chyba nie zdążyłaś się za bardzo w niego wkręcić?
Poza tym Twój wątek obok... goście z defektami to Twoja specjalność?
anliewe napisał/a:assassin napisał/a:...
A jednak...
Poza tym zaraz toksyczny... po prostu zagubiony, dobry miś...;)Mam nadzieję że podjęłam dobrą decyzję...
Zagubiony miś?? Coś więcej powiesz?? On sam się określał "jestem dobry".Ale po co to analizować... Nie lepiej dla Ciebie, że już jest po wszystkim? Bo chyba nie zdążyłaś się za bardzo w niego wkręcić?
Poza tym Twój wątek obok... goście z defektami to Twoja specjalność?
Chyba się nie zdążyłam wkręcić.. choć nie mogę powiedzieć że ujął mnie swoimi spostrzeżeniami, humorem, intelektem... fizyczność poszła na bok
(nigdy tak nie miałam).
Wiem że nie powinnam analizować rozkładać na części pierwsze.... ale przychodzi samotny weekend, wieczór i tak jakoś...
Ostatnimi czasy trzeba przyznać... że przyciągam facetów z problemami (wszyscy mi się zwierzają z problemów, nawet jeśli to jakaś świeża znajomość twierdzą że muszą być szczerzy wobec mnie więc mówią o wszystkim, dosłownie o wszystkim)... no i przyciągam tych, przed którymi "uciekam" m.in. rozwodnicy, policjanci, sportowcy ![]()
Chyba się nie zdążyłam wkręcić.. choć nie mogę powiedzieć że ujął mnie swoimi spostrzeżeniami, humorem, intelektem... fizyczność poszła na bok
(nigdy tak nie miałam).
Wiem że nie powinnam analizować rozkładać na części pierwsze.... ale przychodzi samotny weekend, wieczór i tak jakoś...
Ostatnimi czasy trzeba przyznać... że przyciągam facetów z problemami (wszyscy mi się zwierzają z problemów, nawet jeśli to jakaś świeża znajomość twierdzą że muszą być szczerzy wobec mnie więc mówią o wszystkim, dosłownie o wszystkim)... no i przyciągam tych, przed którymi "uciekam" m.in. rozwodnicy, policjanci, sportowcy
No tak, to sama "elyta"...;) chociaż ten się nie łapie, do kat. Rozwodnicy...
Jak facet na dzień dobry zaczyna jęczeć to nic z tego nie będzie (chyba, że w przypływie rozpaczy rzuca pinami kart...
), a więc masz już pierwszy punkt zaczepienia.
Kwestia następna, skąd łowisz te rybki, może należałoby zmienić po prostu staw...
anliewe napisał/a:Chyba się nie zdążyłam wkręcić.. choć nie mogę powiedzieć że ujął mnie swoimi spostrzeżeniami, humorem, intelektem... fizyczność poszła na bok
(nigdy tak nie miałam).
Wiem że nie powinnam analizować rozkładać na części pierwsze.... ale przychodzi samotny weekend, wieczór i tak jakoś...
Ostatnimi czasy trzeba przyznać... że przyciągam facetów z problemami (wszyscy mi się zwierzają z problemów, nawet jeśli to jakaś świeża znajomość twierdzą że muszą być szczerzy wobec mnie więc mówią o wszystkim, dosłownie o wszystkim)... no i przyciągam tych, przed którymi "uciekam" m.in. rozwodnicy, policjanci, sportowcyNo tak, to sama "elyta"...;) chociaż ten się nie łapie, do kat. Rozwodnicy...
Jak facet na dzień dobry zaczyna jęczeć to nic z tego nie będzie (chyba, że w przypływie rozpaczy rzuca pinami kart...), a więc masz już pierwszy punkt zaczepienia.
Kwestia następna, skąd łowisz te rybki, może należałoby zmienić po prostu staw...
Hehe...No dokładnie same rarytasy.... ![]()
Dlatego ja chętnie wysłucham, ewentualnie coś powiem. Z resztą... często żonaci faceci mi się zwierzają... czasem jak z kumpelą wyskoczę na pogawędkę... przypląta się "taki" facet czy to w kawiarni czy w pubie... i zaczyna mi opowiadać... jak mu to źle, jak mu się nie układa - ja pierwsze pytanie zadaję "czy Twoja kobieta/żona wie o tym że właśnie jest w trakcie separacji/rozwodu/rozpadu związku??" albo czy ja mam na czole wyrysowany "czerwony krzyż".
Skąd te rybki... hmm... zaczęłam zastanawiać się czy czasem nie efekt "przyciągania" tzw. niebieskie piórko ![]()
24 2014-07-24 20:14:32 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-24 21:36:53)
Hehe...No dokładnie same rarytasy....
Dlatego ja chętnie wysłucham, ewentualnie coś powiem. Z resztą... często żonaci faceci mi się zwierzają... czasem jak z kumpelą wyskoczę na pogawędkę... przypląta się "taki" facet czy to w kawiarni czy w pubie... i zaczyna mi opowiadać... jak mu to źle, jak mu się nie układa - ja pierwsze pytanie zadaję "czy Twoja kobieta/żona wie o tym że właśnie jest w trakcie separacji/rozwodu/rozpadu związku??" albo czy ja mam na czole wyrysowany "czerwony krzyż".
Skąd te rybki... hmm... zaczęłam zastanawiać się czy czasem nie efekt "przyciągania" tzw. niebieskie piórko
Prawdziwa matka Teresa od misiów zagubionych...;) Tak się zastanawiam, czy tylko na misiów tak działasz, czy ogólnie ludzie lgną do Ciebie? Bo może tu tkwi haczyk...chociaż ten haczyk wydaje się być bardzo pozytywnym atrybutem.
anliewe napisał/a:Hehe...No dokładnie same rarytasy....
Dlatego ja chętnie wysłucham, ewentualnie coś powiem. Z resztą... często żonaci faceci mi się zwierzają... czasem jak z kumpelą wyskoczę na pogawędkę... przypląta się "taki" facet czy to w kawiarni czy w pubie... i zaczyna mi opowiadać... jak mu to źle, jak mu się nie układa - ja pierwsze pytanie zadaję "czy Twoja kobieta/żona wie o tym że właśnie jest w trakcie separacji/rozwodu/rozpadu związku??" albo czy ja mam na czole wyrysowany "czerwony krzyż".
Skąd te rybki... hmm... zaczęłam zastanawiać się czy czasem nie efekt "przyciągania" tzw. niebieskie piórkoPrawdziwa matka Teresa od misiów zagubionych...;) Tak się zastanawiam, czy tylko na misiów tak działasz, czy ogólnie ludzie lgną do Ciebie? Bo może tu tkwi haczyk...chociaż ten haczyk wydaje się być bardzo pozytywnym atrybutem.
Wiesz co nie zastanawiałam się na tym... czy ludzie lgną... wiele osób po prostu mi opowiada o swoim życiu, no i głównie są to faceci. Widocznie dobrze słucham, czasem doradzę, poza tym wiele osób mówi że mam w sobie coś takiego że bardzo nawet napiętą sytuację potrafię rozładować
Ale jest też kilka osób, które mówią że nie mają odwagi/śmiałości do mnie podejść ale w momencie jak się uśmiechnę to od razu pękają "lody". Poza tym często słyszę...że przy mnie ludzie się wyciszają, że taki spokój ich ogarnia...
A może masz jakąś radę... by nie być tą matką Teresą od misiów a raczej od Grizzly
Albo na co zwracać mam uwagę?? ![]()
Wczoraj pierwszy raz w życiu dostałam propozycję zostania... kochanką!! Facet ma żonę i dziecko.. twierdzi że się mu nie układa, ale nie ma zamiaru się rozwodzić bo nie ma rozdzielności majątkowej.. Powiedziałam, że się pomylił co do mojej osoby... bo mnie takie układy nie interesują. A on że i tak się w nim zakocham bo on jest już moją osobą zauroczony i "kręcę" go.
Popadam ze skrajności w skrajność... ;(
Wczoraj pierwszy raz w życiu dostałam propozycję zostania... kochanką!! Facet ma żonę i dziecko.. twierdzi że się mu nie układa, ale nie ma zamiaru się rozwodzić bo nie ma rozdzielności majątkowej.. Powiedziałam, że się pomylił co do mojej osoby... bo mnie takie układy nie interesują. A on że i tak się w nim zakocham bo on jest już moją osobą zauroczony i "kręcę" go.
Popadam ze skrajności w skrajność... ;(
U la la... To Twoje życie towarzyskie kwitnie...
Mogłabyś wkroczyć na wyższy level świadomości, ale jednak się opierasz... Jeśli chciałabyś go zgasić, to na odczepnego trzeba było zapytać czy może chce bidulek numer do pocieszycielek nieszczęśliwych Yogi'ch
A tak na marginesie, to kolega z pracy?
Na podstawie pierwszej części Twojego postu z wczoraj powiem tylko tyle... witaj w klubie. A Grizzly jednak się trafił, tylko że już udomowiony przez kiepskiego tresera...
28 2014-07-26 18:12:14 Ostatnio edytowany przez anliewe (2014-07-26 18:13:17)
anliewe napisał/a:Wczoraj pierwszy raz w życiu dostałam propozycję zostania... kochanką!! Facet ma żonę i dziecko.. twierdzi że się mu nie układa, ale nie ma zamiaru się rozwodzić bo nie ma rozdzielności majątkowej.. Powiedziałam, że się pomylił co do mojej osoby... bo mnie takie układy nie interesują. A on że i tak się w nim zakocham bo on jest już moją osobą zauroczony i "kręcę" go.
Popadam ze skrajności w skrajność... ;(U la la... To Twoje życie towarzyskie kwitnie...
Mogłabyś wkroczyć na wyższy level świadomości, ale jednak się opierasz... Jeśli chciałabyś go zgasić, to na odczepnego trzeba było zapytać czy może chce bidulek numer do pocieszycielek nieszczęśliwych Yogi'ch
A tak na marginesie, to kolega z pracy?
Na podstawie pierwszej części Twojego postu z wczoraj powiem tylko tyle... witaj w klubie. A Grizzly jednak się trafił, tylko że już udomowiony przez kiepskiego tresera...
To nie kolega z pracy... przypadkowo poznany facet, na imprezie na której gdzieś tam się otworzył (dobrze się mu rozmawiało, i opowiadał o sobie). Stwierdził że od razu zwróciłam jego uwagę bo wyglądam wg niego jak "bibliotekarka", "sekretareczka" (a go to kręci, a że jeszcze nie głupia jestem i ładna);)
Tzn. masz tak samo jak ja?? Tylko Tobie zwierzają się kobietki - mam rozumieć (nie dziwię się bo Twoje wypowiedzi są konkretne) ![]()
A z Grizzlym się ostatnio spotkałam przypadkiem i sobie pogadaliśmy... powiedziałam co o tym wszystkim myślę, jak się zachował, jak mogłam się poczuć i jak jego osobę rozłożyłam na części pierwsze, jak to z boku wszystko wygląda. I był zaskoczony moim spokojem i tym co powiedziałam, bo bał się że będę go atakować...
A on znów biedulek... wszystko mu się wali... i chce kiedyś znów się spotkać by się wytłumaczyć bo nie o wszystkim do końca wiem... no i uwielbia ze mną rozmowy, bo go spokój ogarnia.
29 2014-07-26 18:34:12 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-26 20:55:04)
To nie kolega z pracy... przypadkowo poznany facet, na imprezie na której gdzieś tam się otworzył (dobrze się mu rozmawiało, i opowiadał o sobie). Stwierdził że od razu zwróciłam jego uwagę bo wyglądam wg niego jak "bibliotekarka", "sekretareczka" (a go to kręci, a że jeszcze nie głupia jestem i ładna);)
Tzn. masz tak samo jak ja?? Tylko Tobie zwierzają się kobietki - mam rozumieć (nie dziwię się bo Twoje wypowiedzi są konkretne)
A z Grizzlym się ostatnio spotkałam przypadkiem i sobie pogadaliśmy... powiedziałam co o tym wszystkim myślę, jak się zachował, jak mogłam się poczuć i jak jego osobę rozłożyłam na części pierwsze, jak to z boku wszystko wygląda. I był zaskoczony moim spokojem i tym co powiedziałam, bo bał się że będę go atakować...
A on znów biedulek... wszystko mu się wali... i chce kiedyś znów się spotkać by się wytłumaczyć bo nie o wszystkim do końca wiem... no i uwielbia ze mną rozmowy, bo go spokój ogarnia.
Gość Cię zna raptem kwadrans i nagle go olśniło, że mu się małżeństwo sypie... ubaw pewnie miałaś przedni z niego. Może powinnaś liczyć sobie za minutę wysłuchiwania gorzkich żali - "pani X misiowy psycholog", trafiłabyś w rynkową niszę
.
Bibliotekarka/sekretarka hmm... filigranowa blondynka koniecznie w okularach, pewnie nie trafiłem, ale taki widok właśnie mi przychodzi mi na myśl... ![]()
A Grizzly głupi, oj głupi, że taką szansę zmarnował... Kto inny skorzysta ![]()
anliewe napisał/a:To nie kolega z pracy... przypadkowo poznany facet, na imprezie na której gdzieś tam się otworzył (dobrze się mu rozmawiało, i opowiadał o sobie). Stwierdził że od razu zwróciłam jego uwagę bo wyglądam wg niego jak "bibliotekarka", "sekretareczka" (a go to kręci, a że jeszcze nie głupia jestem i ładna);)
Tzn. masz tak samo jak ja?? Tylko Tobie zwierzają się kobietki - mam rozumieć (nie dziwię się bo Twoje wypowiedzi są konkretne)
A z Grizzlym się ostatnio spotkałam przypadkiem i sobie pogadaliśmy... powiedziałam co o tym wszystkim myślę, jak się zachował, jak mogłam się poczuć i jak jego osobę rozłożyłam na części pierwsze, jak to z boku wszystko wygląda. I był zaskoczony moim spokojem i tym co powiedziałam, bo bał się że będę go atakować...
A on znów biedulek... wszystko mu się wali... i chce kiedyś znów się spotkać by się wytłumaczyć bo nie o wszystkim do końca wiem... no i uwielbia ze mną rozmowy, bo go spokój ogarnia.Gość Cię zna raptem kwadrans i nagle go olśniło, że mu się małżeństwo sypie... ubaw pewnie miałaś przedni z niego. Może powinnaś liczyć sobie za minutę wysłuchiwania gorzkich żali - "pani X misiowy psycholog", trafiłabyś w rynkową niszę
.
Bibliotekarka/sekretarka hmm... filigranowa blondynka koniecznie w okularach, pewnie nie trafiłem, ale taki widok właśnie mi przychodzi mi na myśl...
A Grizzly głupi, oj głupi, że taką szansę zmarnował... Kto inny skorzysta
Widzisz a ostatnio zastanawiałam się jaką działalność mogę otworzyć... Ubaw mam czasem z takich facetów, bo myślą że jak się poskarżą to z otwartymi rękami się ich przyjmie i zagra rolę pocieszycielki...
A ten od sypiącego się małżeństwa, nawet wyskoczył z propozycją żebym pojechała na wycieczkę z nim i jego dzieckiem. Totalna parodia...
Brunetka+okularki więc niewiele się pomyliłeś ![]()
A Grizzly.... no cóż... może stwierdził że a nóż się rozczulę ![]()
Widzisz a ostatnio zastanawiałam się jaką działalność mogę otworzyć... Ubaw mam czasem z takich facetów, bo myślą że jak się poskarżą to z otwartymi rękami się ich przyjmie i zagra rolę pocieszycielki...
A ten od sypiącego się małżeństwa, nawet wyskoczył z propozycją żebym pojechała na wycieczkę z nim i jego dzieckiem. Totalna parodia...
Brunetka+okularki więc niewiele się pomyliłeś
A Grizzly.... no cóż... może stwierdził że a nóż się rozczulę
Sęk w tym, że metoda na misia jednak działa...
Dziewięć razy miś zostanie spuszczony na drzewo, a za dziesiątym trafi się poruszona dramatem fanka harlequinów, która zechce wesprzeć biedaka ciemiężonego przez straszną smoczycę i małe potwory, zmagajacego się z celibatem, lennem dla chciwego lichwiarza i pustką duchową...
Wyjazd z dzieckiem nawet hmm... niania z extra "uprawnieniami"
Trzeźwy był chociaż, gdy roztaczał przed Tobą te romantyczne wizje?
W końcu wyjdzie na to, że Grizzly będzie chciał dwie sroki za ogon ciągnąć... albo rzeczywiście zaczniesz dorabiać jako terapeutka par...
PS Pamiętaj kto Ci ten pomysł podsunął przy podliczaniu zysków... ![]()
anliewe napisał/a:Widzisz a ostatnio zastanawiałam się jaką działalność mogę otworzyć... Ubaw mam czasem z takich facetów, bo myślą że jak się poskarżą to z otwartymi rękami się ich przyjmie i zagra rolę pocieszycielki...
A ten od sypiącego się małżeństwa, nawet wyskoczył z propozycją żebym pojechała na wycieczkę z nim i jego dzieckiem. Totalna parodia...
Brunetka+okularki więc niewiele się pomyliłeś
A Grizzly.... no cóż... może stwierdził że a nóż się rozczulęSęk w tym, że metoda na misia jednak działa...
Dziewięć razy miś zostanie spuszczony na drzewo, a za dziesiątym trafi się poruszona dramatem fanka harlequinów, która zechce wesprzeć biedaka ciemiężonego przez straszną smoczycę i małe potwory, zmagajacego się z celibatem, lennem dla chciwego lichwiarza i pustką duchową...
Wyjazd z dzieckiem nawet hmm... niania z extra "uprawnieniami"Trzeźwy był chociaż, gdy roztaczał przed Tobą te romantyczne wizje?
W końcu wyjdzie na to, że Grizzly będzie chciał dwie sroki za ogon ciągnąć... albo rzeczywiście zaczniesz dorabiać jako terapeutka par...![]()
PS Pamiętaj kto Ci ten pomysł podsunął przy podliczaniu zysków...
Wiem, że ta metoda działa. A potem wychodzi, że jego małżeństwo/związek wręcz kwitnie a niewiasta/żona nie jest świadoma nawet tego że jest w separacji i jaka z niej zołza, a dziecko to sobie ona zaplanowała etc.
Czy trzeźwy??... przez sms-a ciężko było to wyczuć
hehehe ale chłopiec (młodszy ode mnie) miał polot...
Ale tak mnie zastanawia po co mu to skoro wie że mnie taka zabawa nie kręci... chyba że bawi się w "gonienie króliczka" ![]()
Z Grizzlym kontakt się nie urwie... bo mamy wspólnych znajomych, nawet jakbym chciała się odciąć to nie da rady...
A najgorsze jest to że boję się że w "imię rozmowy" będzie szukał kontaktu ze mną... (przez znajomych bo on z inicjatywą nie wyjdzie)
P.s. jeśli "interes" ruszy nie omieszkam o Tobie wspomnieć ![]()
Wiem, że ta metoda działa. A potem wychodzi, że jego małżeństwo/związek wręcz kwitnie a niewiasta/żona nie jest świadoma nawet tego że jest w separacji i jaka z niej zołza, a dziecko to sobie ona zaplanowała etc.
Czy trzeźwy??... przez sms-a ciężko było to wyczuć
hehehe ale chłopiec (młodszy ode mnie) miał polot...
Ale tak mnie zastanawia po co mu to skoro wie że mnie taka zabawa nie kręci... chyba że bawi się w "gonienie króliczka"Z Grizzlym kontakt się nie urwie... bo mamy wspólnych znajomych, nawet jakbym chciała się odciąć to nie da rady...
A najgorsze jest to że boję się że w "imię rozmowy" będzie szukał kontaktu ze mną... (przez znajomych bo on z inicjatywą nie wyjdzie)P.s. jeśli "interes" ruszy nie omieszkam o Tobie wspomnieć
Skoro młodszy (hmm... tu mnie zaskoczyłaś, bo myślałem, że wprost przeciwnie) to takie zainteresowanie miło Twoje ego połechtało...
Bo ten króliczek z całą pewnością musi być warty tych starań, a gdyby się udało to o matko! Jaki ja kozak i w ogóle...hehe. A co gdyby twarzą w twarz zaryzykował... byłby liść ostrzegawczy, czy pełna kultura? ![]()
Boisz się kontaktu z Grizzlym, jednak dobitnie to świadczy o tym, że miałaś nadzieję na dużo, dużo więcej z jego strony... Cóż rekonwalescencja musi trochę potrwać, a najlepiej wychodzi, kiedy patogenu nie ma w pobliżu, przynajmniej we wstępnej fazie.
anliewe napisał/a:Wiem, że ta metoda działa. A potem wychodzi, że jego małżeństwo/związek wręcz kwitnie a niewiasta/żona nie jest świadoma nawet tego że jest w separacji i jaka z niej zołza, a dziecko to sobie ona zaplanowała etc.
Czy trzeźwy??... przez sms-a ciężko było to wyczuć
hehehe ale chłopiec (młodszy ode mnie) miał polot...
Ale tak mnie zastanawia po co mu to skoro wie że mnie taka zabawa nie kręci... chyba że bawi się w "gonienie króliczka"Z Grizzlym kontakt się nie urwie... bo mamy wspólnych znajomych, nawet jakbym chciała się odciąć to nie da rady...
A najgorsze jest to że boję się że w "imię rozmowy" będzie szukał kontaktu ze mną... (przez znajomych bo on z inicjatywą nie wyjdzie)P.s. jeśli "interes" ruszy nie omieszkam o Tobie wspomnieć
Skoro młodszy (hmm... tu mnie zaskoczyłaś, bo myślałem, że wprost przeciwnie) to takie zainteresowanie miło Twoje ego połechtało...
Bo ten króliczek z całą pewnością musi być warty tych starań, a gdyby się udało to o matko! Jaki ja kozak i w ogóle...hehe. A co gdyby twarzą w twarz zaryzykował... byłby liść ostrzegawczy, czy pełna kultura?
Boisz się kontaktu z Grizzlym, jednak dobitnie to świadczy o tym, że miałaś nadzieję na dużo, dużo więcej z jego strony... Cóż rekonwalescencja musi trochę potrwać, a najlepiej wychodzi, kiedy patogenu nie ma w pobliżu, przynajmniej we wstępnej fazie.
Haha moje ego?? Powiem, że wyglądam na młodszą niż jestem (dają mi od 2-5 lat mniej niż mam faktycznie -a i młodsi się mną już interesowali więc nic nowego dla mnie
)
Gdyby powiedział mi to face to face... znając siebie była by to odpowiedź pełna kultury (ja po prostu mam coś co nazywa się empatią.... i jak sobie pomyślę że będąc partnerką/żoną znalazłabym się w podobnej sytuacji to.... aż krew mnie zalewa).
A Grizzly tak jak pisałam wcześniej spasował mi intelektualnie i urzekło mnie jego poczucie humoru... (jego wygląd poszedł w odstawkę bo widząc go gdzieś na ulicy nie zwróciłabym na niego uwagi). Dlatego potrzebne mi panaceum ![]()
Haha moje ego?? Powiem, że wyglądam na młodszą niż jestem (dają mi od 2-5 lat mniej niż mam faktycznie -a i młodsi się mną już interesowali więc nic nowego dla mnie
)
Gdyby powiedział mi to face to face... znając siebie była by to odpowiedź pełna kultury (ja po prostu mam coś co nazywa się empatią.... i jak sobie pomyślę że będąc partnerką/żoną znalazłabym się w podobnej sytuacji to.... aż krew mnie zalewa).
Hmm... to wszystko wyjaśnia. Lepiej nie myśleć na wyrost o takich rzeczach, bo by się człowiek załamał i w ogóle związki odpuścił, tylko szedł w "tu i teraz"...
A Grizzly tak jak pisałam wcześniej spasował mi intelektualnie i urzekło mnie jego poczucie humoru... (jego wygląd poszedł w odstawkę bo widząc go gdzieś na ulicy nie zwróciłabym na niego uwagi). Dlatego potrzebne mi panaceum
Jak po panaceum to do renomowanej apteki i koniecznie z receptą od dobrego lekarza...
36 2014-07-27 21:34:25 Ostatnio edytowany przez anliewe (2014-07-27 21:38:07)
anliewe napisał/a:Haha moje ego?? Powiem, że wyglądam na młodszą niż jestem (dają mi od 2-5 lat mniej niż mam faktycznie -a i młodsi się mną już interesowali więc nic nowego dla mnie
)
Gdyby powiedział mi to face to face... znając siebie była by to odpowiedź pełna kultury (ja po prostu mam coś co nazywa się empatią.... i jak sobie pomyślę że będąc partnerką/żoną znalazłabym się w podobnej sytuacji to.... aż krew mnie zalewa).Hmm... to wszystko wyjaśnia. Lepiej nie myśleć na wyrost o takich rzeczach, bo by się człowiek załamał i w ogóle związki odpuścił, tylko szedł w "tu i teraz"...
anliewe napisał/a:A Grizzly tak jak pisałam wcześniej spasował mi intelektualnie i urzekło mnie jego poczucie humoru... (jego wygląd poszedł w odstawkę bo widząc go gdzieś na ulicy nie zwróciłabym na niego uwagi). Dlatego potrzebne mi panaceum
Jak po panaceum to do renomowanej apteki i koniecznie z receptą od dobrego lekarza...
No tak... ale ile razy jeszcze "coś" nie będzie wychodziło?? Ciągle słyszę... że nie zasługują na mnie, nie mogą mnie krzywdzić, że nie jest to w porządku.... Na razie daję sobie jakoś radę... ale jak długo??
Choć nie nie poradziłam sobie tym razem... bo napisałam na tym forum!!
A poza tym jak się wchodzi w jakiś związek to powinno być "tu i teraz" i na 100%
Masz namiary na dobrego doktorka?? ![]()
37 2014-07-27 21:45:39 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-27 22:08:08)
No tak... ale ile razy jeszcze "coś" nie będzie wychodziło?? Ciągle słyszę... że nie zasługują na mnie, nie mogą mnie krzywdzić, że nie jest to w porządku.... Na razie daję sobie jakoś radę... ale jak długo??
A poza tym jak się wchodzi w jakiś związek to powinno być "tu i teraz" i na 100%![]()
Masz namiary na dobrego doktorka??
Nie zasługują bo...? Odbieram Cię jako pozytywną osóbkę, więc skąd ten ton powątpiewania we własne szczęście i możliwości?? Nie będę Cię o wiek prześladował, tylko o cel - ma być tylko facet, czy w dalszej perspektywie również całe dobrodziejstwo inwentarza, zwane familią, bo może na tym polu pojawia się nieuzasadniona presja??
I już Ty dobrze wiesz co miałem na myśli jako "tu i teraz"... ![]()
Był kiedyś taki jeden dobry, tylko jak on się nazywał...? A, Żywago chyba... ![]()
anliewe napisał/a:No tak... ale ile razy jeszcze "coś" nie będzie wychodziło?? Ciągle słyszę... że nie zasługują na mnie, nie mogą mnie krzywdzić, że nie jest to w porządku.... Na razie daję sobie jakoś radę... ale jak długo??
A poza tym jak się wchodzi w jakiś związek to powinno być "tu i teraz" i na 100%![]()
Masz namiary na dobrego doktorka??
Nie zasługują bo...? Odbieram Cię jako pozytywną osóbkę, więc skąd ten ton powątpiewania?? Broń Boże, żeby się aby tryb "desperatka na łowach" nie włączył... wtedy to już wtopa murowana. A nie będę Cię o wiek prześladował, tylko o cel - ma być tylko facet, czy w dalszej perspektywie również całe dobrodziejstwo inwentarza, zwane familią??
Już Ty dobrze wiesz co miałem na myśli jako "tu i teraz"...
Był kiedyś taki jeden dobry, tylko jak on się nazywał...? A, Żywago...
No właśnie nie wiem dlaczego nie zasługują... Wykazuję i zainteresowanie i inicjatywę... Bo czego się bać??
Ach... jestem pozytywną osóbka z poczuciem humoru i wyobraźnią tak w skrócie.. Może dziś taki dzień mam..
Typ "desperatka" chyba za jakieś 10 lat kiedy będę mieć magiczną 4
Nie mam ciśnienia... po prostu chcę mieć i być dla faceta
a później jak najbardziej familia:)
Z resztą człowiek to zwierzę stadne ![]()
Wiem, wiem... tak się droczę ![]()
No był ktoś taki był ![]()
No właśnie nie wiem dlaczego nie zasługują... Wykazuję i zainteresowanie i inicjatywę... Bo czego się bać??
Ach... jestem pozytywną osóbka z poczuciem humoru i wyobraźnią tak w skrócie.. Może dziś taki dzień mam..
Typ "desperatka" chyba za jakieś 10 lat kiedy będę mieć magiczną 4![]()
Nie mam ciśnienia... po prostu chcę mieć i być dla facetaa później jak najbardziej familia:)
Z resztą człowiek to zwierzę stadneWiem, wiem... tak się droczę
No był ktoś taki był
Po drobnym zastanowieniu... Tekst "nie zasługuję na Ciebie" i inne jego ewolucje/kombinacje, to nic innego jak zawoalowany komunikat, że "mi się nie podobasz", a przynajmniej w 99,9% przypadków tak właśnie jest. Zresztą podobne teksty padają z kobiecych ust np: "jesteś/byłeś za dobry", wspomniany powyżej "nie zasługuję", itd. itp.
Pierwsze wrażenie, jakie odniosłem na temat Twojej metryki jednak okazało się trafne, ale zbił mnie z pantałyku chłopięcy wiek amatora wypadów pod gruszę z "nianią full-service"...:)
Przypomniał mi się jeszcze jeden specjalista, ten chyba jest lepszy... dr. Pasikonik...;)
anliewe napisał/a:No właśnie nie wiem dlaczego nie zasługują... Wykazuję i zainteresowanie i inicjatywę... Bo czego się bać??
Ach... jestem pozytywną osóbka z poczuciem humoru i wyobraźnią tak w skrócie.. Może dziś taki dzień mam..
Typ "desperatka" chyba za jakieś 10 lat kiedy będę mieć magiczną 4![]()
Nie mam ciśnienia... po prostu chcę mieć i być dla facetaa później jak najbardziej familia:)
Z resztą człowiek to zwierzę stadneWiem, wiem... tak się droczę
No był ktoś taki był
Po drobnym zastanowieniu... Tekst "nie zasługuję na Ciebie" i inne jego ewolucje/kombinacje, to nic innego jak zawoalowany komunikat, że "mi się nie podobasz", a przynajmniej w 99,9% przypadków tak właśnie jest. Zresztą podobne teksty padają z kobiecych ust np: "jesteś/byłeś za dobry", wspomniany powyżej "nie zasługuję", itd. itp.
Pierwsze wrażenie, jakie odniosłem na temat Twojej metryki jednak okazało się trafne, ale zbił mnie z pantałyku chłopięcy wiek amatora wypadów pod gruszę z "nianią full-service"...:)Przypomniał mi się jeszcze jeden specjalista, ten chyba jest lepszy... dr. Pasikonik...;)
To teraz się pogubiłam... przecież od razu można powiedzieć że jest się nie zainteresowanym. Przynajmniej ja tak robię.
Więc teraz to co napiszę zabrzmi jakbym miała z 15 lat....To po co więc mówią i powtarzają, jak ja się im podobam, jak ja działam na nich, że mam coś co przykuwa ich uwagę, że uśmiech, że oczy, że mam coś do powiedzenia, że nie jestem pusta, że są zazdrośni...
To teksty które nie są szczere?? Czyli zakrawa to na naiwność...
41 2014-07-28 20:54:30 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-28 21:06:07)
To teraz się pogubiłam... przecież od razu można powiedzieć że jest się nie zainteresowanym. Przynajmniej ja tak robię.
Więc teraz to co napiszę zabrzmi jakbym miała z 15 lat....To po co więc mówią i powtarzają, jak ja się im podobam, jak ja działam na nich, że mam coś co przykuwa ich uwagę, że uśmiech, że oczy, że mam coś do powiedzenia, że nie jestem pusta, że są zazdrośni...
To teksty które nie są szczere?? Czyli zakrawa to na naiwność...
Mogę powiedzieć bez mrugnięcia okiem i prosto w oczy (ot taki ze mnie krętacz), że ktoś nowopoznany (bo o takich przypadkach mówimy tak? ) jest "ósmym cudem świata", ale czy to będzie prawda...? Słowa są ważne, ale gesty/zachowanie są najważniejsze, chociaż i to można kolokwialnie mówiąc "wyrobić".
Ty walisz kawę na ławę i to właśnie jest, jak dla mnie, zdrowe podejście, bo zainteresowany nie kluczy wokół Ciebie tracąc czas i energię, a Ty masz komfort, bo nie zakłóca więcej Twojej przestrzeni. Ale przecież są ludzie, którzy w imię fałszywie pojmowanej troski sprzedają właśnie takie teksty, żeby nie urazić...
Gdzieś na tym forum są cytaty, co strona porzucana usłyszała na odchodne, jeśli chcesz to poszukam...
anliewe napisał/a:To teraz się pogubiłam... przecież od razu można powiedzieć że jest się nie zainteresowanym. Przynajmniej ja tak robię.
Więc teraz to co napiszę zabrzmi jakbym miała z 15 lat....To po co więc mówią i powtarzają, jak ja się im podobam, jak ja działam na nich, że mam coś co przykuwa ich uwagę, że uśmiech, że oczy, że mam coś do powiedzenia, że nie jestem pusta, że są zazdrośni...
To teksty które nie są szczere?? Czyli zakrawa to na naiwność...Mogę powiedzieć bez mrugnięcia okiem i prosto w oczy (ot taki ze mnie krętacz), że ktoś nowopoznany (bo o takich przypadkach mówimy tak? ) jest "ósmym cudem świata", ale czy to będzie prawda...? Słowa są ważne, ale gesty/zachowanie są najważniejsze, chociaż i to można kolokwialnie mówiąc "wyrobić".
Ty walisz kawę na ławę i to właśnie jest, jak dla mnie, zdrowe podejście, bo zainteresowany nie kluczy wokół Ciebie tracąc czas i energię, a Ty masz komfort, bo nie zakłóca więcej Twojej przestrzeni. Ale przecież są ludzie, którzy w imię fałszywie pojmowanej troski sprzedają właśnie takie teksty, żeby nie urazić...
Gdzieś na tym forum są cytaty, co strona porzucana usłyszała na odchodne, jeśli chcesz to poszukam...
Jeśli możesz.... to znajdź bo ja jeszcze nie bryluję zbytnio na forum ![]()
Ja wiem że wszystkiego idzie się wyuczyć/wyszkolić.... (mówimy i o dłuższych i o krótszych relacjach).
Tylko że gesty mówiły to samo... Chyba faktycznie się pogubiłam...
Czyli ja na swej drodze krętaczy spotykam??
Myślałam, do tej pory że tylko jednego (mundurowego) który dążył do związku po czym stwierdził że nie jest gotowy jednak iże jest samowystarczalny ![]()
43 2014-07-28 21:38:25 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-28 22:04:38)
Jeśli możesz.... to znajdź bo ja jeszcze nie bryluję zbytnio na forum
Ja wiem że wszystkiego idzie się wyuczyć/wyszkolić.... (mówimy i o dłuższych i o krótszych relacjach).
Tylko że gesty mówiły to samo... Chyba faktycznie się pogubiłam...Czyli ja na swej drodze krętaczy spotykam??
Myślałam, do tej pory że tylko jednego (mundurowego) który dążył do związku po czym stwierdził że nie jest gotowy jednak iże jest samowystarczalny
Bywa też tak, że wydawało się na początku, że to zaskoczy, ale jednak nie "pykło"... i ktoś nie chce brnąć w związek z rozsądku, więc nie, na pewno nie wszyscy "kręcili" i doceń (trochę kontrast, ale cóż...) to, bo chyba nie chciałabyś kochać kogoś, kto Ciebie nie kocha, a jest z Tobą chociażby z wygody...
A o mundurówce to w ogóle szkoda gadać, trafić kogoś porządnego to jak szóstka w totka. Opinia znajomego "krawężnika"... ![]()
Zeszło się, ale dogrzebałem się i tadam... -> http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=56482
anliewe napisał/a:Jeśli możesz.... to znajdź bo ja jeszcze nie bryluję zbytnio na forum
Ja wiem że wszystkiego idzie się wyuczyć/wyszkolić.... (mówimy i o dłuższych i o krótszych relacjach).
Tylko że gesty mówiły to samo... Chyba faktycznie się pogubiłam...Czyli ja na swej drodze krętaczy spotykam??
Myślałam, do tej pory że tylko jednego (mundurowego) który dążył do związku po czym stwierdził że nie jest gotowy jednak iże jest samowystarczalnyBywa też tak, że wydawało się na początku, że to zaskoczy, ale jednak nie "pykło"... i ktoś nie chce brnąć w związek z rozsądku, więc nie, na pewno nie wszyscy "kręcili" i doceń to, bo chyba nie chciałabyś kochać kogoś, kto Ciebie nie kocha, a jest z Tobą chociażby z wygody...
O mundurówce to w ogóle szkoda gadać, trafić kogoś porządnego to jak szóstka w totka. Opinia znajomego "krawężnika"...
Zeszło się ale dogrzebałem się i tadam... -> http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=56482
No tak... ale czy większość to tacy dobrzy aktorzy?? Gdzie ja dość już wyczulona... nabieram się na gesty i słówka. Teraz poczułam się prawie jak jakaś nastka ![]()
Nikt nie chce być z kimś tylko z wygody czy też z rozsądku.
Wiem, znam w sumie 6 mundurowych... ale pech chciał że z jednym się związałam... choć mnie ostrzegali... ale ja jak to ja, jak się sama nie przekonam. No i czułam się tak jakbym ciągle była przesłuchiwana ![]()
Aaaa i dziękuję za znalezienie posta ![]()
46 2014-07-28 22:18:20 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-28 22:35:22)
No tak... ale czy większość to tacy dobrzy aktorzy?? Gdzie ja dość już wyczulona... nabieram się na gesty i słówka. Teraz poczułam się prawie jak jakaś nastka
Nikt nie chce być z kimś tylko z wygody czy też z rozsądku.
Wiem, znam w sumie 6 mundurowych... ale pech chciał że z jednym się związałam... choć mnie ostrzegali... ale ja jak to ja, jak się sama nie przekonam. No i czułam się tak jakbym ciągle była przesłuchiwana
To z drugiej strony. Nie zdarzyło Ci się spotykać/związać na dłużej z kimś i w końcu po dojściu do wniosku, że to nie rokuje, po prostu zerwać używając w miarę delikatnego języka..? We wspomnianym stylu...
PS niezamaco... ![]()
47 2014-07-28 22:40:27 Ostatnio edytowany przez anliewe (2014-07-28 22:59:58)
anliewe napisał/a:No tak... ale czy większość to tacy dobrzy aktorzy?? Gdzie ja dość już wyczulona... nabieram się na gesty i słówka. Teraz poczułam się prawie jak jakaś nastka
Nikt nie chce być z kimś tylko z wygody czy też z rozsądku.
Wiem, znam w sumie 6 mundurowych... ale pech chciał że z jednym się związałam... choć mnie ostrzegali... ale ja jak to ja, jak się sama nie przekonam. No i czułam się tak jakbym ciągle była przesłuchiwanaTo z drugiej strony. Nie zdarzyło Ci się spotykać/związać na dłużej z kimś i w końcu po dojściu do wniosku, że to nie rokuje, po prostu zerwać używając w miarę delikatnego języka..?
PS niezamaco...
No zdarzyło się... zakończyć związek delikatnie. Ale nigdy nie mówiłam że znajdzie sobie kogoś lepszego, że on jest za dobry/miły.
No a teksty typu "nie wiem o co mi chodzi", "chciałem dobrze", "nie mogę zawracać Tobie głowy", "jestem wobec Ciebie nieuczciwy" to wg Ciebie o czym świadczą, mimo że związek przez dłuższy czas był wręcz idealny??
No zdarzyło się... zakończyć związek delikatnie. Ale nigdy nie mówiłam że znajdzie sobie kogoś lepszego, że on jest za dobry/miły.
No a teksty typu "nie wiem o co mi chodzi", "chciałem dobrze", "nie mogę zawracać Tobie głowy", "jestem wobec Ciebie nieuczciwy" to wg Ciebie o czym świadczą, mimo że związek przez dłuższy czas był wręcz idealny??
Związek przez dłuższy czas idealny - wszystko zależy od perspektywy, z Twojej tak może rzeczywiście było, za to druga strona mogła przez pewien czas po prostu dobrze grać, aż stwierdziła, że przestało jej się to opłacać i nastąpiło "ciach". Klucz tkwi w komunikacji, przecież żeby wszystko grało, to obie strony powinny szczerze komunikować swoje potrzeby i zastrzeżenia, kiedy tego zabraknie, to wychodzą różne kwiatki...
anliewe napisał/a:No zdarzyło się... zakończyć związek delikatnie. Ale nigdy nie mówiłam że znajdzie sobie kogoś lepszego, że on jest za dobry/miły.
No a teksty typu "nie wiem o co mi chodzi", "chciałem dobrze", "nie mogę zawracać Tobie głowy", "jestem wobec Ciebie nieuczciwy" to wg Ciebie o czym świadczą, mimo że związek przez dłuższy czas był wręcz idealny??Związek przez dłuższy czas idealny - wszystko zależy od perspektywy, z Twojej tak może rzeczywiście było, za to druga strona mogła przez pewien czas po prostu dobrze grać, aż stwierdziła, że przestało jej się to opłacać i nastąpiło "ciach". Klucz tkwi w komunikacji, przecież żeby wszystko grało, to obie strony powinny szczerze komunikować swoje potrzeby i zastrzeżenia, kiedy tego zabraknie, to wychodzą różne kwiatki...
Też twierdzę że komunikacja w związku jest bardzo ważna, istotne jest mówienie o swoich potrzebach/pragnieniach, jak również posiadanie czasu tylko i wyłącznie dla siebie oraz kwestia dopasowania seksualnego...
Ale jeśli to wszystko jest to dlaczego jednak czasem coś po prostu się wali...??
Np. Wśród moich znajomych były przypadki idealnych małżeństw/par a jednak... (nie przez brak komunikacji): jedna ze stron np. "idzie na bok", bądź wyrwała się z domu (rodzice bardzo religijni, trzymający krótko) i zaczyna "korzystać" z życia, czasem praca za granicą).
Ale nie rozumie, że związek ma się "opłacać".
50 2014-07-29 21:29:42 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-29 21:30:42)
Też twierdzę że komunikacja w związku jest bardzo ważna, istotne jest mówienie o swoich potrzebach/pragnieniach, jak również posiadanie czasu tylko i wyłącznie dla siebie oraz kwestia dopasowania seksualnego...
Ale jeśli to wszystko jest to dlaczego jednak czasem coś po prostu się wali...??
Np. Wśród moich znajomych były przypadki idealnych małżeństw/par a jednak... (nie przez brak komunikacji): jedna ze stron np. "idzie na bok", bądź wyrwała się z domu (rodzice bardzo religijni, trzymający krótko) i zaczyna "korzystać" z życia, czasem praca za granicą).Ale nie rozumie, że związek ma się "opłacać".
Kiedy uczuć brak, a jednak ktoś tkwi w związku z jakiegoś powodu np. bo lokum w dobrym miejscu, a tak musiałby się wyprowadzić, bo on/ona ma kasę i nie szczędzi jej na nią/niego, bo obawia się życia w pojedynkę (przykładowo bluszcz) itd. itp... tkwi bo się nie opłaca odejść.
Idealne m/p a jednak ktoś idzie w bok... też się zastanawiałem nad tym i uważam, że to jest kwestią charakteru "skoczka", bo jedni skoczą dopiero jak się źle dzieje w państwie duńskim, inni po prostu dla sportu, jeszcze inni od razu zakładali, że będą w ten sposób grać... I dalej, jeśli strona zdradzona nie jest cienka w uszach, to źródło jej cierpienia dostaje takiego kopa, że zatrzymuje się dopiero na Jowiszu... Praca za granicą, a więc przechodzimy w związek na odległość, jak dla mnie takie coś nie ma racji bytu i rzadko kiedy wytrzymuje taką próbę bez jakiejkolwiek rysy.
Możesz rozwinąć: "wyrwała się z domu....krótko)...?
anliewe napisał/a:Też twierdzę że komunikacja w związku jest bardzo ważna, istotne jest mówienie o swoich potrzebach/pragnieniach, jak również posiadanie czasu tylko i wyłącznie dla siebie oraz kwestia dopasowania seksualnego...
Ale jeśli to wszystko jest to dlaczego jednak czasem coś po prostu się wali...??
Np. Wśród moich znajomych były przypadki idealnych małżeństw/par a jednak... (nie przez brak komunikacji): jedna ze stron np. "idzie na bok", bądź wyrwała się z domu (rodzice bardzo religijni, trzymający krótko) i zaczyna "korzystać" z życia, czasem praca za granicą).Ale nie rozumie, że związek ma się "opłacać".
Kiedy uczuć brak, a jednak ktoś tkwi w związku z jakiegoś powodu np. bo lokum w dobrym miejscu, a tak musiałby się wyprowadzić, bo on/ona ma kasę i nie szczędzi jej na nią/niego, bo obawia się życia w pojedynkę (przykładowo bluszcz) itd. itp... tkwi bo się nie opłaca odejść.
Idealne m/p a jednak ktoś idzie w bok... też się zastanawiałem nad tym i uważam, że to jest kwestią charakteru "skoczka", bo jedni skoczą dopiero jak się źle dzieje w państwie duńskim, inni po prostu dla sportu, jeszcze inni od razu zakładali, że będą w ten sposób grać... I dalej, jeśli strona zdradzona nie jest cienka w uszach, to źródło jej cierpienia dostaje takiego kopa, że zatrzymuje się dopiero na Jowiszu... Praca za granicą, a więc przechodzimy w związek na odległość, jak dla mnie takie coś nie ma racji bytu i rzadko kiedy wytrzymuje taką próbę bez jakiejkolwiek rysy.Możesz rozwinąć: "wyrwała się z domu....krótko)...?
Dziewczyna miała bardzo rygorystycznych rodziców (nie pozwalali jej na wiele miała zakazy i nie potrafiła się postawić była ogólnie tłamszona w domu-"dusiła się"), poza tym rodzice za bardzo religijni; jej wyrwanie się z domu polegało na wyjściu za mąż (za mojego kumpla, ona wtedy miała 20 lat) i automatycznym wyprowadzeniu się z domu. No i dziewczyna odżyła i zaczęła wychodzić m.in. z mężem na imprezy, zaczęła poznawać ludzi (w tym wielu mężczyzn).
Też twierdzę że związki na odległość nie mają racji bytu... (jeśli on wyjeżdża to ona do pół roku jak nie od razu jedzie z nim), choć znam 3 przypadki które trwają do dziś (fakt faktem mówi się: czego oczy nie widzą.... )
A jeżeli chodzi o tych skoczków... przeraża mnie to że jest ich coraz więcej (i częściej słyszę że to kobieta zdradziła a faceci o tym chętnie mówią).
52 2014-07-29 22:13:24 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-29 22:14:34)
Dziewczyna miała bardzo rygorystycznych rodziców (nie pozwalali jej na wiele miała zakazy i nie potrafiła się postawić była ogólnie tłamszona w domu-"dusiła się"), poza tym rodzice za bardzo religijni; jej wyrwanie się z domu polegało na wyjściu za mąż (za mojego kumpla, ona wtedy miała 20 lat) i automatycznym wyprowadzeniu się z domu. No i dziewczyna odżyła i zaczęła wychodzić m.in. z mężem na imprezy, zaczęła poznawać ludzi (w tym wielu mężczyzn).
Krótko mówiąc, teraz "sypie się" jak domy w Gruzji...tak? Coś jak pies zerwany z łańcucha, który chce obskoczyć jak najwięcej hydrantów...
Też twierdzę że związki na odległość nie mają racji bytu... (jeśli on wyjeżdża to ona do pół roku jak nie od razu jedzie z nim), choć znam 3 przypadki które trwają do dziś (fakt faktem mówi się: czego oczy nie widzą.... )
A jeżeli chodzi o tych skoczków... przeraża mnie to że jest ich coraz więcej (i częściej słyszę że to kobieta zdradziła a faceci o tym chętnie mówią).
Przecież mamy równouprawnienie, czyż nie...? Poza tym zauważ, że facet często gęsto się pochwali, a u kobiet w większości przypadków takie "popisy" są owiane tajemnicą.
I tak ja jak i Ty odpowiadamy tylko za siebie i swoje odbicie w lustrze, ja jak dotąd nie mam się czego wstydzić i zrobię co w mojej mocy, by ten stan się nie zmienił... Mając taką wiedzę i obawy, wsiądziesz na rower wiedząc, że możesz się przewrócić...?
anliewe napisał/a:Dziewczyna miała bardzo rygorystycznych rodziców (nie pozwalali jej na wiele miała zakazy i nie potrafiła się postawić była ogólnie tłamszona w domu-"dusiła się"), poza tym rodzice za bardzo religijni; jej wyrwanie się z domu polegało na wyjściu za mąż (za mojego kumpla, ona wtedy miała 20 lat) i automatycznym wyprowadzeniu się z domu. No i dziewczyna odżyła i zaczęła wychodzić m.in. z mężem na imprezy, zaczęła poznawać ludzi (w tym wielu mężczyzn).
Krótko mówiąc, teraz "sypie się" jak domy w Gruzji...tak? Coś jak pies zerwany z łańcucha, który chce obskoczyć jak najwięcej hydrantów...
anliewe napisał/a:Też twierdzę że związki na odległość nie mają racji bytu... (jeśli on wyjeżdża to ona do pół roku jak nie od razu jedzie z nim), choć znam 3 przypadki które trwają do dziś (fakt faktem mówi się: czego oczy nie widzą.... )
A jeżeli chodzi o tych skoczków... przeraża mnie to że jest ich coraz więcej (i częściej słyszę że to kobieta zdradziła a faceci o tym chętnie mówią).Przecież mamy równouprawnienie, czyż nie...? Poza tym zauważ, że facet często gęsto się pochwali, a u kobiet w większości przypadków takie "popisy" są owiane tajemnicą.
I tak ja jak i Ty odpowiadamy tylko za siebie i swoje odbicie w lustrze, ja jak dotąd nie mam się czego wstydzić i zrobię co w mojej mocy, by ten stan się nie zmienił... Mając taką wiedzę i obawy, wsiądziesz na rower wiedząc, że możesz się przewrócić...?
No tak, można tak powiedzieć. Rozwiedli się... on bardzo to przeżywa bo ją kochał... mimo że już 3 rok leci... Doszły go nawet słuchy, że dziewczyna żałuje tego co zrobiła... No ale tak bywa że docenia się coś jak się to traci...
Tak wiem, że odpowiadam za siebie. Wiem, że mam pewne zasady, których na chwilę obecną nie złamię... Ale często słyszę... gdzie się uchowałam
brzmi to jakbym była na wymarciu hahaha ![]()
Assassin mam rozumieć, że jesteś facetem z zasadami ![]()
54 2014-07-29 22:39:15 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-29 23:57:08)
No tak, można tak powiedzieć. Rozwiedli się... on bardzo to przeżywa bo ją kochał... mimo że już 3 rok leci... Doszły go nawet słuchy, że dziewczyna żałuje tego co zrobiła... No ale tak bywa że docenia się coś jak się to traci...
Tak wiem, że odpowiadam za siebie. Wiem, że mam pewne zasady, których na chwilę obecną nie złamię... Ale często słyszę... gdzie się uchowałam
brzmi to jakbym była na wymarciu hahaha
Assassin mam rozumieć, że jesteś facetem z zasadami
Właśnie tak masz to rozumieć... Poza tym jak przystało na gościa z zasadami, staram się unikać kwasów... takie z nas dinozaury...
Zresztą podejrzewam, że obydwoje jesteśmy rówieśnikami, więc cuda jednak się zdarzają...
A żałuje ona raczej nie dlatego, że to zrobiła, tylko dlatego że poniosła takie a nie inne konsekwencje. Jemu kiedyś przejdzie, za nią całe życie ta fama będzie kroczyć, cóż tylko samobójca/masochista podjąłby ryzyko przygarnięcia takiego egzemplarza...
anliewe napisał/a:No tak, można tak powiedzieć. Rozwiedli się... on bardzo to przeżywa bo ją kochał... mimo że już 3 rok leci... Doszły go nawet słuchy, że dziewczyna żałuje tego co zrobiła... No ale tak bywa że docenia się coś jak się to traci...
Tak wiem, że odpowiadam za siebie. Wiem, że mam pewne zasady, których na chwilę obecną nie złamię... Ale często słyszę... gdzie się uchowałam
brzmi to jakbym była na wymarciu hahaha
Assassin mam rozumieć, że jesteś facetem z zasadami
Właśnie tak masz to rozumieć... Poza tym jak przystało na gościa z zasadami, staram się unikać kwasów... takie z nas dinozaury...
Zresztą podejrzewam, że obydwoje jesteśmy rówieśnikami, więc cuda jednak się zdarzają...
A żałuje ona raczej nie dlatego, że to zrobiła, tylko dlatego że poniosła takie a nie inne konsekwencje. Jemu kiedyś przejdzie, za nią całe życie ta fama będzie kroczyć, cóż tylko samobójca/masochista podjąłby ryzyko przygarnięcia takiego egzemplarza...
Czyli starasz się mieć zdrowe podejście do związków, kobiet... Ale to chyba trudne... tym bardziej, że my kobiety często komplikujemy sobie i nie tylko sobie niektóre (bądź też wszystkie) sprawy. Doszukujemy się głębszych/ukrytych aluzji...
Hehehe... czyli nie wyginiemy ![]()
Ja mam nadzieję, że ona mu w żaden sposób nie będzie mydlić oczu ![]()
Czyli starasz się mieć zdrowe podejście do związków, kobiet... Ale to chyba trudne... tym bardziej, że my kobiety często komplikujemy sobie i nie tylko sobie niektóre (bądź też wszystkie) sprawy. Doszukujemy się głębszych/ukrytych aluzji...
Hehehe... czyli nie wyginiemy
Ja mam nadzieję, że ona mu w żaden sposób nie będzie mydlić oczu
Gdyby to wszystko nie było trudne, to hmm... byłoby bardzo nudne, po prostu pstryk palcami i gotowe, kraina ładu i szczęśliwości. A tak to trzeba się troszkę wysilić i mieć farta w poszukiwaniach, a w dalszej perspektywie nie bagatelizować wszelakich znaków ostrzegawczych, żeby autobus linii "Życie", do którego zabieramy upatrzonego pasażera, mógł bez przeszkód i wyboi mknąć do przodu.
Najpierw te dwa dinozaury muszą się odnaleźć we współczesnej dżungli..., więc nadal to gatunek zagrożony...
Z tą nadzieją to kojarzy mi się jej matkowanie komuś..., ale chyba każda matka kocha swoje dzieci... ![]()
anliewe napisał/a:Czyli starasz się mieć zdrowe podejście do związków, kobiet... Ale to chyba trudne... tym bardziej, że my kobiety często komplikujemy sobie i nie tylko sobie niektóre (bądź też wszystkie) sprawy. Doszukujemy się głębszych/ukrytych aluzji...
Hehehe... czyli nie wyginiemy
Ja mam nadzieję, że ona mu w żaden sposób nie będzie mydlić oczu
Gdyby to wszystko nie było trudne, to hmm... byłoby bardzo nudne, po prostu pstryk palcami i gotowe, kraina ładu i szczęśliwości. A tak to trzeba się troszkę wysilić i mieć farta w poszukiwaniach, a w dalszej perspektywie nie bagatelizować wszelakich znaków ostrzegawczych, żeby autobus linii "Życie", do którego zabieramy upatrzonego pasażera, mógł bez przeszkód i wyboi mknąć do przodu.
Najpierw te dwa dinozaury muszą się odnaleźć we współczesnej dżungli..., więc nadal to gatunek zagrożony...
Z tą nadzieją to kojarzy mi się jej matkowanie komuś..., ale chyba każda matka kocha swoje dzieci...
Nikt nie mówił, że życie jest łatwe.
Ale nie jest tak że czasem źle interpretujesz znaki?? I wtedy pojawia się np. ktoś z boku kto pokazuje Ci to... ktoś kogo nazwałabym "przebudzeniem". A Ty się miotasz między emocjami a... rozumem??
Czy czasem nie warto przestać analizować/myśleć/doszukiwać się i być po prostu szczęśliwym??
W taki autobusie pojawia się "ktoś" kto chce przejechać się "na gapę", kwestia czy mu pozwolisz...
Hehe... ale pocieszające że dinusiów jest więcej ![]()
58 2014-07-30 21:54:34 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-30 22:42:49)
Nikt nie mówił, że życie jest łatwe.
Ale nie jest tak że czasem źle interpretujesz znaki?? I wtedy pojawia się np. ktoś z boku kto pokazuje Ci to... ktoś kogo nazwałabym "przebudzeniem". A Ty się miotasz między emocjami a... rozumem??
Czy czasem nie warto przestać analizować/myśleć/doszukiwać się i być po prostu szczęśliwym??W taki autobusie pojawia się "ktoś" kto chce przejechać się "na gapę", kwestia czy mu pozwolisz...
Hehe... ale pocieszające że dinusiów jest więcej
W moim autobusie bilety są drogie, więc nie każdego stać, żeby się zaczepić... a już ustaliliśmy, że jesteśmy z tych, co nie chcą gapowiczów...
Na początku, gdy motyle szaleją, człowiek zachowuje się jak koń zaprzęgnięty do dorożki z klapkami na oczach. Widzi tylko do przodu, dobre cechy, a wszystkie wątpliwości ignoruje (tak jest najczęściej), a potem są dramaty, przecież ona/on była inna/y, albo czemu tego wtedy nie udało się dostrzec. To oczywiste, że ktoś patrzący z boku widzi dużo więcej, bo nie kierują nim nadmierne emocje. Dlatego istotne jest, żeby czasem zapytać dobrego przyjaciela/łkę jak to widzi, czy coś nam nie umyka. A nuż uratuje nam cztery litery odpowiednio wcześnie... (Chyba, że nie połapałem się od razu i wspomniany ktoś "przebudzenie" = "gapowicz"?)
A'propos ostrzegali Cię przyjaciele przed Grizzlym? Bo przed mundurowym tak.
anliewe napisał/a:Nikt nie mówił, że życie jest łatwe.
Ale nie jest tak że czasem źle interpretujesz znaki?? I wtedy pojawia się np. ktoś z boku kto pokazuje Ci to... ktoś kogo nazwałabym "przebudzeniem". A Ty się miotasz między emocjami a... rozumem??
Czy czasem nie warto przestać analizować/myśleć/doszukiwać się i być po prostu szczęśliwym??W taki autobusie pojawia się "ktoś" kto chce przejechać się "na gapę", kwestia czy mu pozwolisz...
Hehe... ale pocieszające że dinusiów jest więcej
W moim autobusie bilety są drogie, więc nie każdego stać, żeby się zaczepić... a już ustaliliśmy, że jesteśmy z tych, co nie chcą gapowiczów...
Na początku, gdy motyle szaleją, człowiek zachowuje się jak koń zaprzęgnięty do dorożki z klapkami na oczach. Widzi tylko do przodu, dobre cechy, a wszystkie wątpliwości ignoruje (tak jest najczęściej), a potem są dramaty, przecież ona/on była inna/y, albo czemu tego wtedy nie udało się dostrzec. To oczywiste, że ktoś patrzący z boku widzi dużo więcej, bo nie kierują nim nadmierne emocje. Dlatego istotne jest, żeby czasem zapytać dobrego przyjaciela/łkę jak to widzi, czy coś nam nie umyka. A nuż uratuje nam cztery litery odpowiednio wcześnie... (Chyba, że nie połapałem się od razu i wspomniany ktoś "przebudzenie" = "gapowicz"?)
A'propos ostrzegali Cię przyjaciele przed Grizzlym? Bo przed mundurowym tak.
U mnie też bilety w wysokiej cenie
a gapowicz wyrzucany jest na najbliższym przystanku ![]()
"Przebudzeniem" nazwałam osobę postronną, tą która zobaczyła "coś" czego ja nie widzę
i akurat przyjaciółki nie pytam o rade (bo ona nie chce mieć stałego związku i często mówi że powinnam podejść do życia tak jak ona) a pytam jedynie dwie koleżanki (mężatki z czego: jedna bardzo emocjonalnie podchodzi do wielu spraw a druga z wielkim dystansem i oddziela emocje).
Przed Grizzlym nikt mnie nie ostrzegał.... teraz tylko mi mówią żebym trzymała się z dala (te dwie koleżanki)... nawet jeśli mamy wspólnych znajomych... (tym bardziej że motylków nie było ale chłopiec mi spasował tak jak już wcześniej wspomniałam).
A nie zdarzyło Ci się usłyszeć,ze masz za duże "wymagania"?? Dlatego jesteś sam/-a bo ciągle coś Ci nie pasuje/zauważasz/masz "ale"?? Liczy się spontan; idź na całość; jesteś dziwna/-y, że nie korzystasz z tego ![]()
A ja zawsze twierdziłam że ludzie pojawiają się w Twoim życiu "po coś" i "po coś" z niego znikają ![]()
U mnie też bilety w wysokiej cenie
a gapowicz wyrzucany jest na najbliższym przystanku
"Przebudzeniem" nazwałam osobę postronną, tą która zobaczyła "coś" czego ja nie widzę
i akurat przyjaciółki nie pytam o rade (bo ona nie chce mieć stałego związku i często mówi że powinnam podejść do życia tak jak ona) a pytam jedynie dwie koleżanki (mężatki z czego: jedna bardzo emocjonalnie podchodzi do wielu spraw a druga z wielkim dystansem i oddziela emocje).
Przed Grizzlym nikt mnie nie ostrzegał.... teraz tylko mi mówią żebym trzymała się z dala (te dwie koleżanki)... nawet jeśli mamy wspólnych znajomych... (tym bardziej że motylków nie było ale chłopiec mi spasował tak jak już wcześniej wspomniałam).
A nie zdarzyło Ci się usłyszeć,ze masz za duże "wymagania"?? Dlatego jesteś sam/-a bo ciągle coś Ci nie pasuje/zauważasz/masz "ale"?? Liczy się spontan; idź na całość; jesteś dziwna/-y, że nie korzystasz z tego
A ja zawsze twierdziłam że ludzie pojawiają się w Twoim życiu "po coś" i "po coś" z niego znikają
Nie, nie zdarzyło, bo naprawdę nigdy nie były, nie są i nie będą z kosmosu. Niby jak ziemianin/śmiertelnik ma oczekiwać kosmitki/anioła
?? A skoro o tym wspominasz, to pewnie sympatycznie przebiegają u Ciebie wszelkie uroczystości rodzinne pod hasłem, "kiedy Ewelinko w końcu się ustatkujesz...", albo "znam takiego jednego, może Cię z nim umówić, naprawdę dobry chłopak...
" ew. "a Twoje wszystkie koleżanki z podstawówki są już mężate/dzieciate..." itd bla bla bla. Mylę się...?
Oczywiście, że sami wybieramy ludzi, których chcemy mieć w swoim życiu i unikamy/pozbywamy się tych, z którymi nie po drodze...
Chyba ksywa Grizzly jest trochę na wyrost, lepsza będzie miś Yogi... ![]()
anliewe napisał/a:U mnie też bilety w wysokiej cenie
a gapowicz wyrzucany jest na najbliższym przystanku
"Przebudzeniem" nazwałam osobę postronną, tą która zobaczyła "coś" czego ja nie widzę
i akurat przyjaciółki nie pytam o rade (bo ona nie chce mieć stałego związku i często mówi że powinnam podejść do życia tak jak ona) a pytam jedynie dwie koleżanki (mężatki z czego: jedna bardzo emocjonalnie podchodzi do wielu spraw a druga z wielkim dystansem i oddziela emocje).
Przed Grizzlym nikt mnie nie ostrzegał.... teraz tylko mi mówią żebym trzymała się z dala (te dwie koleżanki)... nawet jeśli mamy wspólnych znajomych... (tym bardziej że motylków nie było ale chłopiec mi spasował tak jak już wcześniej wspomniałam).
A nie zdarzyło Ci się usłyszeć,ze masz za duże "wymagania"?? Dlatego jesteś sam/-a bo ciągle coś Ci nie pasuje/zauważasz/masz "ale"?? Liczy się spontan; idź na całość; jesteś dziwna/-y, że nie korzystasz z tego
A ja zawsze twierdziłam że ludzie pojawiają się w Twoim życiu "po coś" i "po coś" z niego znikająNie, nie zdarzyło, bo naprawdę nigdy nie były, nie są i nie będą z kosmosu. Niby jak ziemianin/śmiertelnik ma oczekiwać kosmitki/anioła
?? A skoro o tym wspominasz, to pewnie sympatycznie przebiegają u Ciebie wszelkie uroczystości rodzinne pod hasłem, "kiedy Ewelinko w końcu się ustatkujesz...", albo "znam takiego jednego, może Cię z nim umówić, naprawdę dobry chłopak...
" ew. "a Twoje wszystkie koleżanki z podstawówki są już mężate/dzieciate..." itd bla bla bla. Mylę się...?
Oczywiście, że sami wybieramy ludzi, których chcemy mieć w swoim życiu i unikamy/pozbywamy się tych, z którymi nie po drodze...
Chyba ksywa Grizzly jest trochę na wyrost, lepsza będzie miś Yogi...
Rodzinne imprezki... hehe już nie... dali mi spokój. Powiedziałam im "mówią, że kiedy rodzi się człowiek ? z nieba spada dusza i rozpada się na dwie części. Jedna część trafia do kobiety, a druga do mężczyzny. Sens życia polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej własnej duszy. połowy siebie.." - i dodałam widocznie jeszcze nie spadł
Hehehe... jedynie jestem zagadywana o prawnuka ![]()
Poza tym wiedzą że nie jestem singielką z wyboru
Miś Yogi?? A to dlaczego??
62 2014-07-31 20:53:05 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-31 20:55:35)
Rodzinne imprezki... hehe już nie... dali mi spokój. Powiedziałam im "mówią, że kiedy rodzi się człowiek ? z nieba spada dusza i rozpada się na dwie części. Jedna część trafia do kobiety, a druga do mężczyzny. Sens życia polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej własnej duszy. połowy siebie.." - i dodałam widocznie jeszcze nie spadł
Hehehe... jedynie jestem zagadywana o prawnuka
Poza tym wiedzą że nie jestem singielką z wyboru![]()
Miś Yogi?? A to dlaczego??
To dopiero im pojechałaś, to kojarzy mi się z New Age albo cytatem z jakiegoś guru... Czekaj, bo jak to szło hmm... już wiem, "jeszcze się taki nie narodził, co by mi..."
Wiedzą albo i nie wiedzą, ale co mają zrobić... pierwsze skojarzenie, aranżowane randki w ciemno...
I dobrze, że pewne określenie singielki odeszło już chyba do lamusa.
Grizzly z nazwy brzmi groźnie, a Yogi to miś z poczuciem humoru i zagubiony w dodatku przy poszukiwaniu... miodu.
Poza tym przypominam sobie sztandarową kwestię z tego misia i od razu zaciesz "hey hey hey, Yogi bear"... Stare, dobre, beztroskie czasy...
anliewe napisał/a:Rodzinne imprezki... hehe już nie... dali mi spokój. Powiedziałam im "mówią, że kiedy rodzi się człowiek ? z nieba spada dusza i rozpada się na dwie części. Jedna część trafia do kobiety, a druga do mężczyzny. Sens życia polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swojej własnej duszy. połowy siebie.." - i dodałam widocznie jeszcze nie spadł
Hehehe... jedynie jestem zagadywana o prawnuka
Poza tym wiedzą że nie jestem singielką z wyboru![]()
Miś Yogi?? A to dlaczego??
To dopiero im pojechałaś, to kojarzy mi się z New Age albo cytatem z jakiegoś guru... Czekaj, bo jak to szło hmm... już wiem, "jeszcze się taki nie narodził, co by mi..."
Wiedzą albo i nie wiedzą, ale co mają zrobić... pierwsze skojarzenie, aranżowane randki w ciemno...
I dobrze, że pewne określenie singielki odeszło już chyba do lamusa.
Grizzly z nazwy brzmi groźnie, a Yogi to miś z poczuciem humoru i zagubiony w dodatku przy poszukiwaniu... miodu.Poza tym przypominam sobie sztandarową kwestię z tego misia i od razu zaciesz "hey hey hey, Yogi bear"... Stare, dobre, beztroskie czasy...
Hehe... tak jakoś mi się ten cytat przypomniał wtedy... gdzieś go na jakimś blogu czytałam i po prostu rzuciłam ![]()
No tak Yogi łagodny typ choć może w nim się obudzić taki... grizzly ![]()
Czyżby dziecko się w Tobie obudziło ![]()
A Ty na imprezkach rodzinnych jesteś o takie sprawy zagadywany?? Czy już może ułożony, stateczny z dorobkiem etc.??
Hehe... tak jakoś mi się ten cytat przypomniał wtedy... gdzieś go na jakimś blogu czytałam i po prostu rzuciłam
No tak Yogi łagodny typ choć może w nim się obudzić taki... grizzlyCzyżby dziecko się w Tobie obudziło
A Ty na imprezkach rodzinnych jesteś o takie sprawy zagadywany?? Czy już może ułożony, stateczny z dorobkiem etc.??
Ad1 Familia zawsze obawiała się takich dyskusji, bo mam cięty jęzor i nie daję sobie włazić na głowę...
Ad2 Jeszcze nie...
Ono nigdy nie poszło spać ![]()
Grizzly z Yogiego hmm... chyba tylko gdyby żarcie mu ktoś sprzed nosa sprzątnął... ![]()
anliewe napisał/a:Hehe... tak jakoś mi się ten cytat przypomniał wtedy... gdzieś go na jakimś blogu czytałam i po prostu rzuciłam
No tak Yogi łagodny typ choć może w nim się obudzić taki... grizzlyCzyżby dziecko się w Tobie obudziło
A Ty na imprezkach rodzinnych jesteś o takie sprawy zagadywany?? Czy już może ułożony, stateczny z dorobkiem etc.??Ad1 Familia zawsze obawiała się takich dyskusji, bo mam cięty jęzor i nie daję sobie włazić na głowę...
Ad2 Jeszcze nie...
Ono nigdy nie poszło spać
Grizzly z Yogiego hmm... chyba tylko gdyby żarcie mu ktoś sprzed nosa sprzątnął...
Zauważyłam, że "konkretny" facet z Ciebie... "widać", że wiesz czego chcesz... z resztą ciekawie porównujesz, doradzasz... momentami brzmi to tak jakby dużo Cię w życiu spotkało... chyba że czytasz "Charaktery", "Coaching", "sens" etc... ![]()
No ale czasem te dziecko uśpione jest... ![]()
A mogę spytać co Ciebie "przywiało" tu na forum??