netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy ktoś rozumie, może doradzić?

372 odpowiedzi55 701 wyświetleńzałożony przez anliewe, 17.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 373 ]

131

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Widzisz, podrzucam Ci kolejny pomysł na biznes, wystarczy, że skaperujesz wspomnianego konferansjera... tu też proszę o prowizję, jakby co... wink

Widzę widzę... na ładne oczy on nie pójdzie wink ładną kasą musiałabym rzucić... chyba że była by to forma charytatywna z jego strony... dla kobiet wink

assassin napisał/a:

Trudno się nie zgodzić... a celowo Ci przypominam, żeby wywołać sportową złość i zmotywować do intensywnego działania smile ...ewentualnie liczę na ciętą ripostę...

Zmotywować?? Aaa no tak miałam pojawić się w innym stawie/terenie wink no jak kilka razy jeszcze pojawi się ten temat to kto wie... choć musiałabym być wyprowadzona z równowagi...

assassin napisał/a:

Tu nie zgadłem, bo założyłem, że już data była ustalona i po prostu się rozmyśliłaś/zwiałaś... Sławetny syndrom "chcę spróbować z kimś jeszcze"... choćby ten ktoś następny był ostatnim patałachem..., albo kiedy tego spróbowania nie ma to po iluś latach są zdrady, żeby się sprawdzić i akurat ten powód to kobieca domena... (zresztą, żeby nie być gołosłownym w dziale obok jest "świeżynka" z perfidnie zaplanowanym wyskokiem, u mnie nie miałaby najmniejszych szans na rehabilitację, a u autora kto wie)... Masz z nim w ogóle kontakt, poukładał sobie życie z kimś innym?
A co sądzisz o powtórnym wchodzeniu do tej samej związkowej rzeki??

Powiem tak, on po zakończonym związku chciał do mnie wrócić... twierdził, że zrobił największy błąd, że się poprawi bla bla bla. W moim życiu nie było dla niego już miejsca... Ostatnio przez przypadek się dowiedziałam że się zaręczył i jest "szczęśliwy", bo od rozstania ze mną nie był z nikim. Życzę mu jak najlepiej... Tylko on to facet "ciapa" i akurat trafił na laskę, która nim rządzi a on sobie na to pozwala bo zawsze taki był (i mi to akurat przeszkadzało, może nie od początku ale w którymś momencie zaczęło)... (nie pytaj skąd tyle rzeczy wiem... ale świat jest mały) wink

Ta sama rzeka.... Ja zawsze uważałam, że rzeka ta sama choć woda w niej już nie ta... Nigdy nie byłam zwolennikiem wchodzenia drugi raz w coś co rozpadło się z jakiś powodów (mówimy o konkretnych oczywiście a nie typu "bo klapa była nie opuszczona" wink)
Mam znajomych, którzy rozchodzą się i schodzą (kilka razy w roku nawet)... takich którzy się rozeszli i zeszli (nawet w tym kilka małżeństw) ale każda ze stron jest już w jakiś tam sposób wyczulona, nieufna (ale zależy jaki był powód rozstania i zejścia się). Czasem wydaje mi się, że ludzie wracają do siebie tylko dla tego, że wraca do "czegoś" co już się zna; wie czego może się spodziewać po tej drugiej stronie; bo szukanie/poznawanie na nowo kogoś mija się z celem, jest dla niego trudne, wiąże się ze stresem i staraniem się; wygodą...
No a często jest tak że poznają osoby podobne do byłej/byłego (wiesz jakieś wspólne cechy żony i nowej partnerki) pewnie sami podświadomie takich partnerów sobie wyszukują... bo to jest coś co znają..

132

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Widzę widzę... na ładne oczy on nie pójdzie wink ładną kasą musiałabym rzucić... chyba że była by to forma charytatywna z jego strony... dla kobiet wink

Proponujesz mu spółkę i duży udział w zyskach, jeśli oczy masz duże i rzęsy długie to gość jest Twój... wink no takich tricków mam Cię uczyć... brr...

anliewe napisał/a:

Zmotywować?? Aaa no tak miałam pojawić się w innym stawie/terenie wink no jak kilka razy jeszcze pojawi się ten temat to kto wie... choć musiałabym być wyprowadzona z równowagi...

Wyprowadzić z równowagi.... już wiem, bo będziesz mieć szlaban na czekoladę!!!!!...:)

anliewe napisał/a:

Powiem tak, on po zakończonym związku chciał do mnie wrócić... twierdził, że zrobił największy błąd, że się poprawi bla bla bla. W moim życiu nie było dla niego już miejsca... Ostatnio przez przypadek się dowiedziałam że się zaręczył i jest "szczęśliwy", bo od rozstania ze mną nie był z nikim. Życzę mu jak najlepiej... Tylko on to facet "ciapa" i akurat trafił na laskę, która nim rządzi a on sobie na to pozwala bo zawsze taki był (i mi to akurat przeszkadzało, może nie od początku ale w którymś momencie zaczęło)... (nie pytaj skąd tyle rzeczy wiem... ale świat jest mały) wink

Ciapa hmm... nie taki tragiczny jest taki gość, bo wtedy masz pełną kontrolę nad wszystkim...niektóre to lubią... tongue

anliewe napisał/a:

Ta sama rzeka.... Ja zawsze uważałam, że rzeka ta sama choć woda w niej już nie ta... Nigdy nie byłam zwolennikiem wchodzenia drugi raz w coś co rozpadło się z jakiś powodów (mówimy o konkretnych oczywiście a nie typu "bo klapa była nie opuszczona" wink)
Mam znajomych, którzy rozchodzą się i schodzą (kilka razy w roku nawet)... takich którzy się rozeszli i zeszli (nawet w tym kilka małżeństw) ale każda ze stron jest już w jakiś tam sposób wyczulona, nieufna (ale zależy jaki był powód rozstania i zejścia się). Czasem wydaje mi się, że ludzie wracają do siebie tylko dla tego, że wraca do "czegoś" co już się zna; wie czego może się spodziewać po tej drugiej stronie; bo szukanie/poznawanie na nowo kogoś mija się z celem, jest dla niego trudne, wiąże się ze stresem i staraniem się; wygodą...
No a często jest tak że poznają osoby podobne do byłej/byłego (wiesz jakieś wspólne cechy żony i nowej partnerki) pewnie sami podświadomie takich partnerów sobie wyszukują... bo to jest coś co znają..

A ja na moim podwórku właśnie mam taką sytuację, replay, wpadka, za miesiąc ślub a za 4 malec na świecie... I tak się zastanawiam czy to desperacja (świadoma wpadka), czy coś większego, bo znajoma na szczęśliwą nie wygląda, a drążyć tematu nie mam zamiaru... Ja osobiście jestem sceptyczny wobec takich pomysłów, ale przecież kryształowej kuli nie mam, przyszłości nie przewidzę...

133

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Proponujesz mu spółkę i duży udział w zyskach, jeśli oczy masz duże i rzęsy długie to gość jest Twój... wink no takich tricków mam Cię uczyć... brr...

Hehe.... to wiem... ale ja raczej trzepotania używałam, żeby rozbawić...  wink Bawisz się w nauczyciela?? A znasz jeszcze jakieś inne?? Hahaha wink

assassin napisał/a:

Wyprowadzić z równowagi.... już wiem, bo będziesz mieć szlaban na czekoladę!!!!!...:)

Haha.... zależy na jaką?? wink ale to chwyt poniżej pasa, plisss nie zabieraj mi tego hahahaha wink smile

assassin napisał/a:

Ciapa hmm... nie taki tragiczny jest taki gość, bo wtedy masz pełną kontrolę nad wszystkim...niektóre to lubią... tongue

No jedni lubią inni nie.... Ja jednak wolę jak facet nie jest tak uległy... niech tupnie nóżką... smile

assassin napisał/a:

A ja na moim podwórku właśnie mam taką sytuację, replay, wpadka, za miesiąc ślub a za 4 malec na świecie... I tak się zastanawiam czy to desperacja (świadoma wpadka), czy coś większego, bo znajoma na szczęśliwą nie wygląda, a drążyć tematu nie mam zamiaru... Ja osobiście jestem sceptyczny wobec takich pomysłów, ale przecież kryształowej kuli nie mam, przyszłości nie przewidzę...

No tak wróżką/wróżbitą wink nie jesteś... czasem taki powrót wychodzi "na dobre"... chyba...
Ale ciąża (czy wpadka czy ustawka) to nie powód by brać ślub... przynajmniej ja mam takie zdanie...  życie ze świadomością, że on jest ze mną tylko z powodu dziecka... nie napawa optymizmem...

134

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Hehe.... to wiem... ale ja raczej trzepotania używałam, żeby rozbawić...  wink Bawisz się w nauczyciela?? A znasz jeszcze jakieś inne?? Hahaha wink

Ale nie TE oczy... wink W ramach lekcji poglądowej polecam "Nagi instynkt"...

anliewe napisał/a:

Haha.... zależy na jaką?? wink ale to chwyt poniżej pasa, plisss nie zabieraj mi tego hahahaha wink smile

Może taką jak ja lubię... gorzką...? ... widzisz wiem, gdzie uderzyć... wink

anliewe napisał/a:

No jedni lubią inni nie.... Ja jednak wolę jak facet nie jest tak uległy... niech tupnie nóżką... smile

Facet to pięścią w stół może walnąć, a nie "nóżką" tupać...brr... ale to musiałby być widok, nie idę do pracy - tup, nie chcesz dać mi piwa - tup tup, daj mi jeść - tup tup tup... wink

anliewe napisał/a:

No tak wróżką/wróżbitą wink nie jesteś... czasem taki powrót wychodzi "na dobre"... chyba...
Ale ciąża (czy wpadka czy ustawka) to nie powód by brać ślub... przynajmniej ja mam takie zdanie...  życie ze świadomością, że on jest ze mną tylko z powodu dziecka... nie napawa optymizmem...

Po "tej" stronie Wisły to jednak jest powód...;) przynajmniej jeszcze jest, zresztą nikt jej tam pod bronią nie ciągnie przecież...

135

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Ale nie TE oczy... wink W ramach lekcji poglądowej polecam "Nagi instynkt"...

To nie o tych oczach była mowa?? wink
Oglądałam... wszystkie chwyty dozwolone..

assassin napisał/a:

Może taką jak ja lubię... gorzką...? ... widzisz wiem, gdzie uderzyć... wink

Jeeee......Bingo... Wiesz, bo przyznałam się do słabości wink


assassin napisał/a:

Facet to pięścią w stół może walnąć, a nie "nóżką" tupać...brr... ale to musiałby być widok, nie idę do pracy - tup, nie chcesz dać mi piwa - tup tup, daj mi jeść - tup tup tup... wink

Hehe... widzę oczyma wyobraźni mej wink a jeszcze wyobraź sobie typ Johny Bravo/Superman + tupanie wink hahaha

assassin napisał/a:

Po "tej" stronie Wisły to jednak jest powód...;) przynajmniej jeszcze jest, zresztą nikt jej tam pod bronią nie ciągnie przecież...

.

To takie... zaściankowe... że nadal człowiek patrzy przez pryzmat "a co ludzie powiedzą"....

136

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

To nie o tych oczach była mowa?? wink
Oglądałam... wszystkie chwyty dozwolone..

A tam chwyty, trick z nogami kojarzysz..?? wink jak nie to konieczne korepetycje...

anliewe napisał/a:

Hehe... widzę oczyma wyobraźni mej wink a jeszcze wyobraź sobie typ Johny Bravo/Superman + tupanie wink hahaha

Hmm... sławetne bocianie nogi...;) a tupanie/foch gościa w rajstopach... hehehe od razu micha się cieszy. A teraz zauważ, że dzieciaki z podstawówki i gimbaza właśnie takie metody stosują, to jako dorośli też mogą mieć takie durne pomysły...

anliewe napisał/a:

To takie... zaściankowe... że nadal człowiek patrzy przez pryzmat "a co ludzie powiedzą"....

Wypraszamy sobie... wink ...to dobry sposób mobilizacji, a nie powód do ślubu, nie wyobrażaj sobie nie wiem czego, że ciemnogród jakiś czy co, chodzi raczej o to, żeby stworzyć "formalnie" rodzinę a nie jakiś twór... i biorąc pod uwagę liczne wątki samotnych matek na tym forum, nie uważam tego za coś złego, co innego wpadka na początku znajomości a co innego po pewnym czasie... Chociaż wiadomo, najlepiej jakby kolejność była trochę inna, ale tak też można dojść do jakiegoś celu.

137

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

A tam chwyty, trick z nogami kojarzysz..?? wink jak nie to konieczne korepetycje...

Kojarzę... nie potrzebuje korepetycji... ogarniam temat wink

assassin napisał/a:

Hmm... sławetne bocianie nogi...;) a tupanie/foch gościa w rajstopach... hehehe od razu micha się cieszy. A teraz zauważ, że dzieciaki z podstawówki i gimbaza właśnie takie metody stosują, to jako dorośli też mogą mieć takie durne pomysły...

Hehehe... Robin Hood wink on miał rajstopki hihihi wink
No tak stosują... ale mają na to... przyzwolenie.

assassin napisał/a:

Wypraszamy sobie... wink ...to dobry sposób mobilizacji, a nie powód do ślubu, nie wyobrażaj sobie nie wiem czego, że ciemnogród jakiś czy co, chodzi raczej o to, żeby stworzyć "formalnie" rodzinę a nie jakiś twór... i biorąc pod uwagę liczne wątki samotnych matek na tym forum, nie uważam tego za coś złego, co innego wpadka na początku znajomości a co innego po pewnym czasie... Chociaż wiadomo, najlepiej jakby kolejność była trochę inna, ale tak też można dojść do jakiegoś celu.

Ok., chodzi mi o to że np. ja nie chciałabym żyć ze świadomością, że facet jest ze mną tylko dlatego, że będzie dziecko... (bo często tak się zdarza i są to fakt najczęściej te przypadki "na początku znajomości" choć są wyjątki).
Albo są przypadki że złapię "Pana" na dziecko i on ze mną już "zawsze" będzie wink
Co innego gdy obie strony chcą (jakaś perspektywa czasowa)... i mimo, że nie planowali to "jakoś" to wyszło... i biorą ślub.
Tak tylko, że widzę że te "po pewnym czasie" są często-gęsto na zasadzie...  reanimacji/sklejania...
A ostatnio znajomy (wypłakiwał się mi) że żona "specjalnie" zaszła w ciąże... bo on coś wspomniał jej o rozwodzie po 8 latach (ale mu powiedziałam że chyba zapomniał, że do "tanga" trzeba dwojga) wink

A kolejności nigdy się nie czepiałam... ważne by dziecko wychowywało się w domu pełnym miłości (czy rodzice są w formalnym/nieformalnym związku) smile

Chyba że chodzi o jakiś tam komfort psychiczny dla kobiety (typu że: po czy przed porodem wypełnia formularz że zna ojca swojego dziecka, czy nie chce rodzić jako "panna"), dla rodziny (bo martwią się o córkę... co to będzie) czy też inne prawne aspekty czy tez religijne albo gdy dziecko zada pytanie dlaczego mamusia nie ma męża jak w szkole wszystkie mamy od koleżanek mają...

138

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Hehehe... Robin Hood wink on miał rajstopki hihihi wink

Nie masz innego wyjścia jak wybrać się na jakieś "Jezioro łabędzie" czy "Dziadka do orzechów", żeby oczęta nacieszyć...;) O Robin Hoodzie też może by się cosik znalazło...

anliewe napisał/a:

Ok., chodzi mi o to że np. ja nie chciałabym żyć ze świadomością, że facet jest ze mną tylko dlatego, że będzie dziecko... (bo często tak się zdarza i są to fakt najczęściej te przypadki "na początku znajomości" choć są wyjątki).
Albo są przypadki że złapię "Pana" na dziecko i on ze mną już "zawsze" będzie wink
Co innego gdy obie strony chcą (jakaś perspektywa czasowa)... i mimo, że nie planowali to "jakoś" to wyszło... i biorą ślub.
Tak tylko, że widzę że te "po pewnym czasie" są często-gęsto na zasadzie...  reanimacji/sklejania...
A ostatnio znajomy (wypłakiwał się mi) że żona "specjalnie" zaszła w ciąże... bo on coś wspomniał jej o rozwodzie po 8 latach (ale mu powiedziałam że chyba zapomniał, że do "tanga" trzeba dwojga) wink

A kolejności nigdy się nie czepiałam... ważne by dziecko wychowywało się w domu pełnym miłości (czy rodzice są w formalnym/nieformalnym związku) smile

Chyba że chodzi o jakiś tam komfort psychiczny dla kobiety (typu że: po czy przed porodem wypełnia formularz że zna ojca swojego dziecka, czy nie chce rodzić jako "panna"), dla rodziny (bo martwią się o córkę... co to będzie) czy też inne prawne aspekty czy tez religijne albo gdy dziecko zada pytanie dlaczego mamusia nie ma męża jak w szkole wszystkie mamy od koleżanek mają...

Wiesz, powinnaś się już przyzwyczaić, że durnie różne głupoty Ci opowiadają, nie wiem właściwie po co, zresztą to mało istotne...
Tak sobie zrobiłem przegląd "wpadek" bliższych i dalszych znajomych i obiektywnie rzecz ujmując, rodzinki się kręcą, nikt nie narzeka, dzieciaki są ok. Natomiast w przypadkach, gdzie tatuśkom "jajek" zbrakło i są samotne matki to już tak wesoło z tymi dzieciakami nie jest, znaczy sprawiają mnóstwo problemów. Kolega jeszcze w średniej celowo z dziewczyną "wpadli" bo jego starsi rzucali im kłody pod nogi, a teraz synowa i wnuki to ósmy cud świata... smile
Odnośnie komfortu itd. itp. to masz rację, mi osobiście cywil w zupełności by wystarczył, ale czy JEJ też, to trudno powiedzieć... A Ty ewentualnie formalizowałabyś czy wolałabyś na luźno??

139

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Wiesz, powinnaś się już przyzwyczaić, że durnie różne głupoty Ci opowiadają, nie wiem właściwie po co, zresztą to mało istotne...
Tak sobie zrobiłem przegląd "wpadek" bliższych i dalszych znajomych i obiektywnie rzecz ujmując, rodzinki się kręcą, nikt nie narzeka, dzieciaki są ok. Natomiast w przypadkach, gdzie tatuśkom "jajek" zbrakło i są samotne matki to już tak wesoło z tymi dzieciakami nie jest, znaczy sprawiają mnóstwo problemów. Kolega jeszcze w średniej celowo z dziewczyną "wpadli" bo jego starsi rzucali im kłody pod nogi, a teraz synowa i wnuki to ósmy cud świata... smile
Odnośnie komfortu itd. itp. to masz rację, mi osobiście cywil w zupełności by wystarczył, ale czy JEJ też, to trudno powiedzieć... A Ty ewentualnie formalizowałabyś czy wolałabyś na luźno??

No wiem, że powinnam się przyzwyczaić.... też nie wiem po co mi o tym mówią... forma oczyszczenia siebie??
No ja nie mówię, że rodzinki się nie kręcą. No proszę... ale często tak jest że wnuki odmieniają smile

Wiesz.... należę do grupy kobiet, które chciałyby jednak sformalizować związek... wcześniej czy później (ale nic na siłę).

A jaki zdanie masz na temat zdrady?? Tzn. czy będąc w związku potrafiłbyś wybaczyć "skok w bok" swojej partnerki i być z nią dalej??
Bo własnie dziś miałam ten temat poruszony w pracy...

140 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-14 21:40:22)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

No wiem, że powinnam się przyzwyczaić.... też nie wiem po co mi o tym mówią... forma oczyszczenia siebie??

...a pokutę zadajesz...?? ... wink

anliewe napisał/a:

Wiesz.... należę do grupy kobiet, które chciałyby jednak sformalizować związek... wcześniej czy później (ale nic na siłę).

Masz u mnie plus... wink ...kolejny zresztą. Osobiście bawią mnie trwające po klika lat "narzeczeństwa", skoro to trwa tak długo beż stempla, to po co w ogóle takie coś i to moim zdaniem jest zagranie pod publikę, żeby ludzie nie gadali, bardzo często takie rzeczy się rozpadają, a papier to jest jednak papier (obojętnie skąd), to stabilizacja, można planować, realizować, a nie pisać palcem na wodzie, wróżyć z fusów.

anliewe napisał/a:

A jaki zdanie masz na temat zdrady?? Tzn. czy będąc w związku potrafiłbyś wybaczyć "skok w bok" swojej partnerki i być z nią dalej??
Bo własnie dziś miałam ten temat poruszony w pracy...

Wybaczyć na 99,9% tak, ale czy pozostać to już gorzej... Logicznie do tego podchodząc, zawsze podejmowałem/podejmuję/podejmował będę dialog, jeśli jest źle, to chcę to wiedzieć, nie chcę, żeby taki stan był ukrywany... dalej, skoro zapadła decyzja o zdradzie, to co ja w ogóle dla niej znaczę, mój tok rozumowania jest prosty, zdradziła = ma mnie gdzieś, skoro ma mnie gdzieś, to po co w ogóle ze mną jest, męczy się ewidentnie, więc trzeba tą mękę jej skrócić/ułatwić i puścić wolno, może gdzieś tam jest ktoś dla niej odpowiedniejszy/bardziej kompatybilny.
Podsumowując bez dzieci nie ma opcji na dalsze życie ze sobą, inna kwestia gdyby były dzieciaki, tu nie wiem jak bym się zachował (raczej 50/50)...

PS a w biurze jakie wnioski..?

141

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

...a pokutę zadajesz...?? ... wink

A z jakiej racji?? Rozgrzeszenia im nie daję, nawet na koniec nie pukam w konfesjonał wink

assassin napisał/a:

Masz u mnie plus... wink ...kolejny zresztą. Osobiście bawią mnie trwające po klika lat "narzeczeństwa", skoro to trwa tak długo beż stempla, to po co w ogóle takie coś i to moim zdaniem jest zagranie pod publikę, żeby ludzie nie gadali, bardzo często takie rzeczy się rozpadają, a papier to jest jednak papier (obojętnie skąd), to stabilizacja, można planować, realizować, a nie pisać palcem na wodzie, wróżyć z fusów.

Ooo miłe to smile dobrze, że się nie rumienię wink
No masz rację... wóz albo przewóz... w tym momencie coś jest czarne albo białe... nie ma szarości... Dokładnie - stabilizacja smile

assassin napisał/a:

Wybaczyć na 99,9% tak, ale czy pozostać to już gorzej... Logicznie do tego podchodząc, zawsze podejmowałem/podejmuję/podejmował będę dialog, jeśli jest źle, to chcę to wiedzieć, nie chcę, żeby taki stan był ukrywany... dalej, skoro zapadła decyzja o zdradzie, to co ja w ogóle dla niej znaczę, mój tok rozumowania jest prosty, zdradziła = ma mnie gdzieś, skoro ma mnie gdzieś, to po co w ogóle ze mną jest, męczy się ewidentnie, więc trzeba tą mękę jej skrócić/ułatwić i puścić wolno, może gdzieś tam jest ktoś dla niej odpowiedniejszy/bardziej kompatybilny.
Podsumowując bez dzieci nie ma opcji na dalsze życie ze sobą, inna kwestia gdyby były dzieciaki, tu nie wiem jak bym się zachował (raczej 50/50)...

PS a w biurze jakie wnioski..?

W biurze był podział.... jedni by zostali, inni nie. Pojawiły się pytania: czy zdrada pod wpływem alko to zdrada, czy pocałunek to już zdrada?? A co jeśli była by zdrada za zdradę??
Ale wszyscy stwierdzili że nie było by już tak samo, jeżeli można stwierdzić że by było. Kobiety (większość), zostałyby ze względu na dzieci (mówimy o dzieciach poniżej 16 roku życia), choć powiedziały, że nie chciałby by by partner je już dotykał...
Faceci się zastanawiali (syndrom rogacza)... ale stwierdzili, że w takim "związku" (rodziców po zdradzie), pozostanie dla dzieci nie było by dobre... Dzieci nie są głupie, przecież zauważą że między rodzicami jest inaczej niż wcześniej...

142

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Ooo miłe to smile dobrze, że się nie rumienię wink
No masz rację... wóz albo przewóz... w tym momencie coś jest czarne albo białe... nie ma szarości... Dokładnie - stabilizacja smile

Trochę kolorów nie zaszkodzi przecież...;) ...poglądy niczym starzy wyjadacze, a tu ledwo trzy dychy na karku... jak żyć premierze, jak?... smile

anliewe napisał/a:

W biurze był podział.... jedni by zostali, inni nie. Pojawiły się pytania: czy zdrada pod wpływem alko to zdrada, czy pocałunek to już zdrada?? A co jeśli była by zdrada za zdradę??
Ale wszyscy stwierdzili że nie było by już tak samo, jeżeli można stwierdzić że by było. Kobiety (większość), zostałyby ze względu na dzieci (mówimy o dzieciach poniżej 16 roku życia), choć powiedziały, że nie chciałby by by partner je już dotykał...
Faceci się zastanawiali (syndrom rogacza)... ale stwierdzili, że w takim "związku" (rodziców po zdradzie), pozostanie dla dzieci nie było by dobre... Dzieci nie są głupie, przecież zauważą że między rodzicami jest inaczej niż wcześniej...

Pod wpływem - tak, zdrada;
pocałunek - jak dla mnie, szum by był, ale tragedii jeszcze nie;
zdrada za zdradę - stać mnie na coś więcej, niż zniżanie się do pewnego poziomu.

Tu na forum miałem kiedyś małą dyskusję z facetem, który został z żoną po zdradzie dla dzieci, ale zapowiedział jej, że jej nie zatrzymuje oraz, że z chwilą gdy dzieci pójdą na studia - on odchodzi, ot tak postanowił. Facetowi jest łatwiej odejść, to fakt, tylko jeśli są dzieciaki i wybuchnie wojna, to nie ma najmniejszych szans z matką...
Jeszcze nurtuje mnie jedna hipotetyczna kwestia, załóżmy jest żona, dzieci i ona odchodzi do kochanka, czy byłbym w stanie przemóc się i aktywnie uczestniczyć w życiu dzieciaków (oprócz kasy)... nie wiem, nie kraczę, bo wykraczę kiedyś... wink

143

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Trochę kolorów nie zaszkodzi przecież...;) ...poglądy niczym starzy wyjadacze, a tu ledwo trzy dychy na karku... jak żyć premierze, jak?... smile

No wiem... ale czy w moim wieku wypada wink hahaha.... ale ja jestem debiutantką na forum smile

assassin napisał/a:

Pod wpływem - tak, zdrada;
pocałunek - jak dla mnie, szum by był, ale tragedii jeszcze nie;
zdrada za zdradę - stać mnie na coś więcej, niż zniżanie się do pewnego poziomu.

Jakbym siebie słyszała wink

assassin napisał/a:

Tu na forum miałem kiedyś małą dyskusję z facetem, który został z żoną po zdradzie dla dzieci, ale zapowiedział jej, że jej nie zatrzymuje oraz, że z chwilą gdy dzieci pójdą na studia - on odchodzi, ot tak postanowił. Facetowi jest łatwiej odejść, to fakt, tylko jeśli są dzieciaki i wybuchnie wojna, to nie ma najmniejszych szans z matką...

To i tak późno odszedł... ale lepiej późno niż wcale..

assassin napisał/a:

Jeszcze nurtuje mnie jedna hipotetyczna kwestia, załóżmy jest żona, dzieci i ona odchodzi do kochanka, czy byłbym w stanie przemóc się i aktywnie uczestniczyć w życiu dzieciaków (oprócz kasy)... nie wiem, nie kraczę, bo wykraczę kiedyś... wink

Nie kracz, nie kracz....
Szczerze nie wiem.... ale powiedz cóż dzieci winne?? Na kontakt z dziećmi wybryki matki nie powinny mieć wpływu.

Ostatnio znajoma opowiedziała, że ojciec zostawił ich rodzinę (ie było mowy o zdradzie)... i nie miał z nimi kontaktu, nawet kasy nie wysyłał... Ona w wieku 21 lat (wtedy wychodziła za mąż) pojechała do niego.. zaprosić na ślub... do teraz utrzymuje kontakt z ojcem i jest świetnie... reszta rodzeństwa dziwi się jej (bo oni się na niego "wypięli" tak jak on kiedyś na nich).

144

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

No wiem... ale czy w moim wieku wypada  hahaha.... ale ja jestem debiutantką na forum

No tak, jak przystało na babcię na emeryturze nie masz prawa "strzelić buraka"... tongue ...forum, to forum, ale doświadczenia życiowe skądś trzeba było wziąć...

anliewe napisał/a:

Jakbym siebie słyszała wink

Wielkie umysły myślą podobnie... big_smile A tak nawiasem ja swoją opinię wyraziłem, a Ty kop w cztery litery czy jednak próby reanimowania "pacjenta związkowego"...?? A jeśli reanimowanie, to w jakich okolicznościach??

anliewe napisał/a:
assassin napisał/a:

Tu na forum miałem kiedyś małą dyskusję z facetem, który został z żoną po zdradzie dla dzieci, ale zapowiedział jej, że jej nie zatrzymuje oraz, że z chwilą gdy dzieci pójdą na studia - on odchodzi, ot tak postanowił. Facetowi jest łatwiej odejść, to fakt, tylko jeśli są dzieciaki i wybuchnie wojna, to nie ma najmniejszych szans z matką...

To i tak późno odszedł... ale lepiej późno niż wcale..

Jeszcze mu zostało parę lat z tego co pisał, a parę lat już tak "pociągnął", a wtrącenie o tym że facetowi łatwiej "zwiać", to taka ogólna myśl...

anliewe napisał/a:

Nie kracz, nie kracz....
Szczerze nie wiem.... ale powiedz cóż dzieci winne?? Na kontakt z dziećmi wybryki matki nie powinny mieć wpływu.

Nie wiem i wolałbym nigdy się tego nie dowiedzieć, a wiemy przecież tyle o sobie na ile nas sprawdzono, czyż nie... ??

anliewe napisał/a:

Ostatnio znajoma opowiedziała, że ojciec zostawił ich rodzinę (ie było mowy o zdradzie)... i nie miał z nimi kontaktu, nawet kasy nie wysyłał... Ona w wieku 21 lat (wtedy wychodziła za mąż) pojechała do niego.. zaprosić na ślub... do teraz utrzymuje kontakt z ojcem i jest świetnie... reszta rodzeństwa dziwi się jej (bo oni się na niego "wypięli" tak jak on kiedyś na nich).

Cóż ja rozumiem podejście "reszty" i zupełnie się nie dziwię... Ona skoro tego potrzebowała, to tak zrobiła, chociaż ciekawe są motywy takiego jej postępowania. Każdy jest kowalem swojego losu i musi liczyć się z konsekwencjami swoich decyzji. A ludzie skreślają innych z dużo błahszych powodów, nawet irracjonalnych... patrz choćby relacje d.-m. ...;) (za długie/krótkie włosy, sepleni/jąka się, strój nie taki, barwa głosu bee itd. itp...)

145 Ostatnio edytowany przez anliewe (2014-08-16 12:12:36)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Fuck.... Naświetl mi choć trochę, bo ja nie ogarniam.... Co kieruje laską.... że sypia z żonatym kumplem (i na dodatek zna dobrze żonę (czasem razem z nią imprezuje)) i jeszcze nie ma wyrzutów sumienia (twierdzi, że nic złego nie robi, twierdzi że to potrzeba i jego i jej).
I żadne słowa krytyki z mojej strony na nią nie działają... Tylko nie mówmy, że ma kompleksy (bo dziewczyna jest atrakcyjna).

assassin napisał/a:

No tak, jak przystało na babcię na emeryturze nie masz prawa "strzelić buraka"... tongue ...forum, to forum, ale doświadczenia życiowe skądś trzeba było wziąć...

Hehe no dokładnie... No doświadczenie doświadczeniem to fakt... ale mi dużo wiedzy dały też rozmowy i słuchanie różnych ludzi...

assassin napisał/a:

Wielkie umysły myślą podobnie... big_smile A tak nawiasem ja swoją opinię wyraziłem, a Ty kop w cztery litery czy jednak próby reanimowania "pacjenta związkowego"...?? A jeśli reanimowanie, to w jakich okolicznościach??

Jeśli mowa dalej o zdradzie... jestem zdania że jak raz już to zrobiła dana osoba (czy to facet czy kobieta) to zrobi to ponownie...
Poza tym wiąże się to z utratą zaufania w związku.... a jeśli fundamenty się sypią... nie ma sensu już na nich budować...

I tak jak Ty nie wiem jakbym się zachowała gdyby były dzieci... choć wydaje mi się, że lepiej by było nie pozostawać w związku "dla dobra dzieci". Ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...

assassin napisał/a:

Jeszcze mu zostało parę lat z tego co pisał, a parę lat już tak "pociągnął", a wtrącenie o tym że facetowi łatwiej "zwiać", to taka ogólna myśl...

No dość ogólna myśl... W tym momencie mam mieszane uczucia... bo z wieloma facetami po przejściach rozmawiałam... i niektórym wcale nie było łatwo... wielu mówiło, że starało się coś poprawić, wielu używało określenia byłem "za dobry"... a jak jeszcze było dziecko... Wyobraź sobie, że każdy z nich z dumą i czułością opowiadał o swoim dziecku, chwalił mi się zdjęciami. Ogólnie nawet mówili że dziękują swoim byłym partnerkom/żonom za dziecko (największe szczęście, skarb jaki im się przytrafił). Kilku z nich do teraz nie ma nikogo... ich byłe znalazły sobie już nowych partnerów... a oni nie wiem... może ciągle szukają, niektórzy z nich nie chcą czegoś stałego już...
P.s. I trafiają często gęsto na mnie. I słyszę później od nich, że to nie możliwe że jestem wolna. Ale jak dla nich to świetna informacja bo mogą się postarać o mnie wink tongue

assassin napisał/a:

Nie wiem i wolałbym nigdy się tego nie dowiedzieć, a wiemy przecież tyle o sobie na ile nas sprawdzono, czyż nie... ??

Masz rację.... dlatego lepiej żeby tego nie sprawdzał. I tego Ci życzę... smile

assassin napisał/a:

Cóż ja rozumiem podejście "reszty" i zupełnie się nie dziwię... Ona skoro tego potrzebowała, to tak zrobiła, chociaż ciekawe są motywy takiego jej postępowania. Każdy jest kowalem swojego losu i musi liczyć się z konsekwencjami swoich decyzji. A ludzie skreślają innych z dużo błahszych powodów, nawet irracjonalnych... patrz choćby relacje d.-m. ...;) (za długie/krótkie włosy, sepleni/jąka się, strój nie taki, barwa głosu bee itd. itp...)

No dokładnie... ale często nie wiesz z jakiego powodu zostało się skreślonym.
A Ty w którym momencie skreślasz kobietę??

146

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Fuck.... Naświetl mi choć trochę, bo ja nie ogarniam.... Co kieruje laską.... że sypia z żonatym kumplem (i na dodatek zna dobrze żonę (czasem razem z nią imprezuje)) i jeszcze nie ma wyrzutów sumienia (twierdzi, że nic złego nie robi, twierdzi że to potrzeba i jego i jej).
I żadne słowa krytyki z mojej strony na nią nie działają... Tylko nie mówmy, że ma kompleksy (bo dziewczyna jest atrakcyjna).

Kompleksy to w gruncie rzeczy kwestia psychiki a nie fizycznej atrakcyjności... więc uznajmy, że ten argument został obalony. Przeczytaj posty w tym wątku, czy znajoma jest tego typu emocjonalną amebą... ?? (http://www.netkobiety.pl/t73835.html) I czy to jest ta antyzwiązkowa? Jeśli nie to coś podumamy w tym temacie wink ...Na marginesie, przyjemne opakowanie przynajmniej dla mnie, to w głównej mierze zasługa dobrych genów po rodzicach, a liczy się to jaka ta osoba jest.

anliewe napisał/a:

Hehe no dokładnie... No doświadczenie doświadczeniem to fakt... ale mi dużo wiedzy dały też rozmowy i słuchanie różnych ludzi...

Również w głównej mierze wyciągam wnioski z cudzych błędów, ...siedzenie mniej boli... wink

anliewe napisał/a:

Jeśli mowa dalej o zdradzie... jestem zdania że jak raz już to zrobiła dana osoba (czy to facet czy kobieta) to zrobi to ponownie...
Poza tym wiąże się to z utratą zaufania w związku.... a jeśli fundamenty się sypią... nie ma sensu już na nich budować...
I tak jak Ty nie wiem jakbym się zachowała gdyby były dzieci... choć wydaje mi się, że lepiej by było nie pozostawać w związku "dla dobra dzieci". Ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...

Co do tego, że zrobi to ponownie, to się nie zgadzam, to akurat zależy od danej jednostki, ale czy będzie się sprawdzać to regułę, to już insza inszość. Akurat ja uważam, że chcąc cerować związek po zdradzie, warunkiem koniecznym jest solidne, do granic wytrzymałości przeczołganie zdrajcy, jeśli wytrzyma i będzie walczyć, to jest szansa, że powtórki nie będzie, jeśli nie to adios...

anliewe napisał/a:

No dość ogólna myśl... W tym momencie mam mieszane uczucia... bo z wieloma facetami po przejściach rozmawiałam... i niektórym wcale nie było łatwo... wielu mówiło, że starało się coś poprawić, wielu używało określenia byłem "za dobry"... a jak jeszcze było dziecko... Wyobraź sobie, że każdy z nich z dumą i czułością opowiadał o swoim dziecku, chwalił mi się zdjęciami. Ogólnie nawet mówili że dziękują swoim byłym partnerkom/żonom za dziecko (największe szczęście, skarb jaki im się przytrafił). Kilku z nich do teraz nie ma nikogo... ich byłe znalazły sobie już nowych partnerów... a oni nie wiem... może ciągle szukają, niektórzy z nich nie chcą czegoś stałego już...
P.s. I trafiają często gęsto na mnie. I słyszę później od nich, że to nie możliwe że jestem wolna. Ale jak dla nich to świetna informacja bo mogą się postarać o mnie wink tongue

Wygląda na to, że sami uczuciowcy/empatyczni Ci się trafiają. Każdy człowiek wyciąga wnioski z porażek, i np. nie chcą już związków na stałe albo związek na stałe - ok, ale dzieci z nową osobą już nie, ogólne uprzedzenie do płci przeciwnej i wiele innych.

anliewe napisał/a:

Masz rację.... dlatego lepiej żeby tego nie sprawdzał. I tego Ci życzę... smile

Wypiję za to... wink

anliewe napisał/a:

No dokładnie... ale często nie wiesz z jakiego powodu zostało się skreślonym.
A Ty w którym momencie skreślasz kobietę??

W którym momencie czy za co....?

147

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Kompleksy to w gruncie rzeczy kwestia psychiki a nie fizycznej atrakcyjności... więc uznajmy, że ten argument został obalony. Przeczytaj posty w tym wątku, czy znajoma jest tego typu emocjonalną amebą... ?? (http://www.netkobiety.pl/t73835.html) I czy to jest ta antyzwiązkowa? Jeśli nie to coś podumamy w tym temacie wink ...Na marginesie, przyjemne opakowanie przynajmniej dla mnie, to w głównej mierze zasługa dobrych genów po rodzicach, a liczy się to jaka ta osoba jest.

Jedna jest antyzwiązkowa... i twierdzi że nie chce mieć ani dzieci ani faceta. Choć i tak nie rozumiem tego postępowania... kręcą ją zajęci czy jak (wiem że sypia z 3 zajętymi, i czasem z wolnymi kumplami). Nawet ostatnio stwierdziłam, że będę bała się przedstawić jej mojego faceta (jak już się pojawi wink)
Druga chce mieć kogoś, nawet dziecko by chciała... Raz nawet "odbiła" faceta, który mną się zainteresował... ale to robiła w tym przypadku wszystko... udało się jej. I nawet ostatnio wylądowali w łóżku (mimo że twierdziła że on tylko kumplem będzie i obiecała sobie że do łóżka z nim nigdy nie pójdzie - nie zadawałam pytania co się takiego stało że się złamała), dodatkowo sypia z żonatym... Ale zauważyłam, że lubi być w centrum zainteresowania czy to damskiego czy to męskiego. Paru kumpli stwierdziło, że ona mnie traktuje jako rywalkę (choć z mojej strony nie ma żadnej konkurencji. Nawet ostatnio podkreśliła, że facet, któremu obecnie się podobam i gdzieś tam próbuje zrobić na mnie wrażenie (rozwodnik) był kiedyś nią zainteresowany - szczerze nie wiem po co mi to mówi, tym bardziej że powiedziałam, że "tragarze" mnie nie interesują).
Z resztą gdybym miała opowiedzieć wszystko.... czasu, miejsca by zabrakło... bo tego jest troszkę... I ja to wszystko wiem...
I wychodzi na to że ja w tym towarzystwie się bardzo szanuję, nawet za bardzo...

assassin napisał/a:

Co do tego, że zrobi to ponownie, to się nie zgadzam, to akurat zależy od danej jednostki, ale czy będzie się sprawdzać to regułę, to już insza inszość. Akurat ja uważam, że chcąc cerować związek po zdradzie, warunkiem koniecznym jest solidne, do granic wytrzymałości przeczołganie zdrajcy, jeśli wytrzyma i będzie walczyć, to jest szansa, że powtórki nie będzie, jeśli nie to adios...

Sama nie wiem... fakt mam kumpla, który wziął ślub z laską, która go zdradziła (ma dziecko z innym)... i wiem, że ona go nie zdradzi ponownie... ale on czuje się cholernie pewny w tym związku...
Nawet gdyby wytrzymał, przeczołgał się to ja nigdy nie będę mieć pewności... okazja czyni złodzieja... poza tym wiem do czego kobiety są zdolne...

assassin napisał/a:

W którym momencie czy za co....?

I to i to, sama nie wiem ja to sprecyzować wink

Np. Niektórzy skreślają na "dzień dobry", tak jak mój znajomy powiedział tak o mojej znajomej "nie tknął bym jej nawet kijem" (fizycznie dziewczyna atrakcyjna) więc nie wiem czy coś "wyczuł", nawet nie próbował jej poznać...; jedne tracą "w oczach" przy dalszej rozmowie.

148

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Jedna jest antyzwiązkowa... i twierdzi że nie chce mieć ani dzieci ani faceta. Choć i tak nie rozumiem tego postępowania... kręcą ją zajęci czy jak (wiem że sypia z 3 zajętymi, i czasem z wolnymi kumplami). Nawet ostatnio stwierdziłam, że będę bała się przedstawić jej mojego faceta (jak już się pojawi wink)

W tym przypadku są dwie opcje coś z psychiką lub coś z psychiką... wink Zakładam, że pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej, bądź takiej, która się rozleciała ewentualnie bardzo mocno dostała po d... i "przeobraziła się" w zimną s..., a że zajęci hmm... to ekstra adrenalina, od której jest uzależniona... Żeby było bezpiecznie w 100%, musisz jakiegoś eunucha znaleźć... lub sztywniaka... zawsze można poratować się Dzwonnikiem z Notre-Dame... jego chyba nikt by Ci nie odbił wink

anliewe napisał/a:

Druga chce mieć kogoś, nawet dziecko by chciała... Raz nawet "odbiła" faceta, który mną się zainteresował... ale to robiła w tym przypadku wszystko... udało się jej. I nawet ostatnio wylądowali w łóżku (mimo że twierdziła że on tylko kumplem będzie i obiecała sobie że do łóżka z nim nigdy nie pójdzie - nie zadawałam pytania co się takiego stało że się złamała), dodatkowo sypia z żonatym... Ale zauważyłam, że lubi być w centrum zainteresowania czy to damskiego czy to męskiego. Paru kumpli stwierdziło, że ona mnie traktuje jako rywalkę (choć z mojej strony nie ma żadnej konkurencji. Nawet ostatnio podkreśliła, że facet, któremu obecnie się podobam i gdzieś tam próbuje zrobić na mnie wrażenie (rozwodnik) był kiedyś nią zainteresowany - szczerze nie wiem po co mi to mówi, tym bardziej że powiedziałam, że "tragarze" mnie nie interesują).

Ta dama ma olbrzymie kompleksy, które intensywnie stara się "przykryć" (tak wynika z Twojego opisu)... Moim skromnym zdaniem nie nadaje się do jakiegokolwiek związku, ponieważ stale będzie poszukiwała potwierdzenia swojej atrakcyjności/przewagi nad innymi kobietami, a jej facet będzie się z nią po prostu męczył, chyba że kolokwialnie rzecz ujmując, będzie miał ją gdzieś, a ona będzie za nim stale latać... w każdym bądź razie, jak ktoś jest w miarę kumaty, to da sobie z takim typem spokój...

anliewe napisał/a:

Z resztą gdybym miała opowiedzieć wszystko.... czasu, miejsca by zabrakło... bo tego jest troszkę... I ja to wszystko wiem...
I wychodzi na to że ja w tym towarzystwie się bardzo szanuję, nawet za bardzo...

Bardzo interesujące... otoczenie, w którym przebywamy, znajomi, przyjaciele w znacznym stopniu nas określają, a więc... aż dziw bierze, że jeszcze nie poszłaś za głównym nurtem lub zwyczajnie nie zmieniłaś kręgu znajomych. Podejrzewam, że w tym towarzystwie ciężko będzie Ci znaleźć taki egzemplarz jakiego szukasz... może to zbyt daleko wysunięty wniosek, ale z Twoich postów właśnie taki obraz się maluje... hmm

anliewe napisał/a:

Sama nie wiem... fakt mam kumpla, który wziął ślub z laską, która go zdradziła (ma dziecko z innym)... i wiem, że ona go nie zdradzi ponownie... ale on czuje się cholernie pewny w tym związku...

Ciekawe... akurat tego nie można wiedzieć, można mieć co najwyżej nadzieję... a odnośnie pewności, znasz to? : "pycha kroczy przed upadkiem"...

anliewe napisał/a:

Nawet gdyby wytrzymał, przeczołgał się to ja nigdy nie będę mieć pewności... okazja czyni złodzieja... poza tym wiem do czego kobiety są zdolne...

A Ty do czego byłabyś zdolna... hmm?? wink

anliewe napisał/a:

I to i to, sama nie wiem ja to sprecyzować wink

Np. Niektórzy skreślają na "dzień dobry", tak jak mój znajomy powiedział tak o mojej znajomej "nie tknął bym jej nawet kijem" (fizycznie dziewczyna atrakcyjna) więc nie wiem czy coś "wyczuł", nawet nie próbował jej poznać...; jedne tracą "w oczach" przy dalszej rozmowie.

Na dzień dobry bez bliższego kontaktu to kwestie wyglądu (wykluczają tylko ze stanowiska drugiej połowy): bezwzględnie papieros w zębach i jeśli jest tusza to też kiepsko (ja wiem, że często/gęsto to kwestia choroby, ale cóż...).
Zresztą akurat jeśli chodzi o look, to wymagań wielkich nie mam, a wręcz niewielkie...
Najważniejsze są różności związane z zachowaniem/charakterem/podejściem do pewnych kwestii. Pewne rzeczy wychodzą naprawdę bardzo szybko... pewne później, ciężko tak w skrócie, ale najprościej chyba będzie tak: żadnych skrajności + to co mniej więcej we wcześniejszych postach Ci opisałem/zwróciłem uwagę co mi się w Twoim podejściu podoba... Niby niewiele, ale żeby wszystko naraz zagrało, to już gorzej...

149

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

W tym przypadku są dwie opcje coś z psychiką lub coś z psychiką... wink Zakładam, że pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej, bądź takiej, która się rozleciała ewentualnie bardzo mocno dostała po d... i "przeobraziła się" w zimną s..., a że zajęci hmm... to ekstra adrenalina, od której jest uzależniona... Żeby było bezpiecznie w 100%, musisz jakiegoś eunucha znaleźć... lub sztywniaka... zawsze można poratować się Dzwonnikiem z Notre-Dame... jego chyba nikt by Ci nie odbił wink

Rodzina jest w całości, żadnych dysfunkcji... Dlatego mnie to zastanawia właśnie... zawsze miała wielu kumpli... i różne z nimi układy (od 2 lat o tym wiem... a znamy się jakieś 7 lat (koleżanki ze szkoły)... Po prostu widzę jak prowokuje i kokietuje facetów...
I wiele sytuacji wychodzi pod wpływem %

assassin napisał/a:

Ta dama ma olbrzymie kompleksy, które intensywnie stara się "przykryć" (tak wynika z Twojego opisu)... Moim skromnym zdaniem nie nadaje się do jakiegokolwiek związku, ponieważ stale będzie poszukiwała potwierdzenia swojej atrakcyjności/przewagi nad innymi kobietami, a jej facet będzie się z nią po prostu męczył, chyba że kolokwialnie rzecz ujmując, będzie miał ją gdzieś, a ona będzie za nim stale latać... w każdym bądź razie, jak ktoś jest w miarę kumaty, to da sobie z takim typem spokój...

W sumie... ciągnie kilka srok za ogon (wiem to nieoficjalnie)... i nie raz pierwsza prowokuje rozmowę czy to na fb, tel., sms-owo... i to szczególnie kiedy faceci sobie ją odpuścili... hmm... I nie wiem czy bardziej jest mi jej szkoda czy tych gości.

assassin napisał/a:

Bardzo interesujące... otoczenie, w którym przebywamy, znajomi, przyjaciele w znacznym stopniu nas określają, a więc... aż dziw bierze, że jeszcze nie poszłaś za głównym nurtem lub zwyczajnie nie zmieniłaś kręgu znajomych. Podejrzewam, że w tym towarzystwie ciężko będzie Ci znaleźć taki egzemplarz jakiego szukasz... może to zbyt daleko wysunięty wniosek, ale z Twoich postów właśnie taki obraz się maluje... hmm

Nigdy nie idę za tłumem... Tak jak powiedziałam, mam swoje zdanie, zasady... i ich się staram trzymać... Zmienić krąg znajomych... to ciężkie... bo często są to już jakieś hermetycznie zamknięte grupy... bo drugą grupę znajomych mam też specyficzną... ale w tych kręgach ja nikogo nie szukam... po prostu wszyscy faceci wolni są tam z automatu zdyskwalifikowani... to tak jak by puchar był przechodni.. bleee

assassin napisał/a:

Ciekawe... akurat tego nie można wiedzieć, można mieć co najwyżej nadzieję... a odnośnie pewności, znasz to? : "pycha kroczy przed upadkiem"...

A słyszałam...

assassin napisał/a:

A Ty do czego byłabyś zdolna... hmm?? wink

Do czego ja... na pewno nie odbijałabym faceta żadnej koleżance, nie udowadniałabym/nie podbudowałabym sobie swojej atrakcyjności/swojego ego w ten sposób...
Ale wiem jedno jeżeli facet byłby mną zainteresowany i ja nim również... a wiedziałabym że moja koleżanka jest nim również zainteresowana... to powalczyłabym o niego, nie zrezygnowałabym o nie! smile

assassin napisał/a:

Na dzień dobry bez bliższego kontaktu to kwestie wyglądu (wykluczają tylko ze stanowiska drugiej połowy): bezwzględnie papieros w zębach i jeśli jest tusza to też kiepsko (ja wiem, że często/gęsto to kwestia choroby, ale cóż...).
Zresztą akurat jeśli chodzi o look, to wymagań wielkich nie mam, a wręcz niewielkie...
Najważniejsze są różności związane z zachowaniem/charakterem/podejściem do pewnych kwestii. Pewne rzeczy wychodzą naprawdę bardzo szybko... pewne później, ciężko tak w skrócie, ale najprościej chyba będzie tak: żadnych skrajności + to co mniej więcej we wcześniejszych postach Ci opisałem/zwróciłem uwagę co mi się w Twoim podejściu podoba... Niby niewiele, ale żeby wszystko naraz zagrało, to już gorzej...

No w sumie... wyszło że szczupła i niepaląca... więc niewielkie wymagania wink dobrze by było by miała jakieś zainteresowania...
No żeby się wszystko zagrało... ciężko ale zdarza się...
Ale idąc ulicą.. nie raz widuję wizualnie niepasujące pary... ona nieatrakcyjna/misia on niczym Adonis i na odwrót.. Więc kwestia wyglądu nie jest piorytetem w wielu przypadkach...

150 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-17 23:28:35)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Rodzina jest w całości, żadnych dysfunkcji... Dlatego mnie to zastanawia właśnie... zawsze miała wielu kumpli... i różne z nimi układy (od 2 lat o tym wiem... a znamy się jakieś 7 lat (koleżanki ze szkoły)... Po prostu widzę jak prowokuje i kokietuje facetów...
I wiele sytuacji wychodzi pod wpływem %

Jest jeszcze pewne chamskie powiedzenie dotyczące pewnej profesji i charakteru, może obiło Ci się o uszy... a zresztą co za różnica, skoro tak lubi żyć, to nie ma sensu próbować zrozumieć dlaczego... hmm

anliewe napisał/a:

W sumie... ciągnie kilka srok za ogon (wiem to nieoficjalnie)... i nie raz pierwsza prowokuje rozmowę czy to na fb, tel., sms-owo... i to szczególnie kiedy faceci sobie ją odpuścili... hmm... I nie wiem czy bardziej jest mi jej szkoda czy tych gości.

Kompleksy + straszna desperacja... Skąd wiesz, że tak nagabuje, skarżył Ci się któryś...? ... dobrze, że Ty na razie tak nie świrujesz, żeby zdobyć portki... wink

anliewe napisał/a:

Nigdy nie idę za tłumem... Tak jak powiedziałam, mam swoje zdanie, zasady... i ich się staram trzymać... Zmienić krąg znajomych... to ciężkie... bo często są to już jakieś hermetycznie zamknięte grupy... bo drugą grupę znajomych mam też specyficzną... ale w tych kręgach ja nikogo nie szukam... po prostu wszyscy faceci wolni są tam z automatu zdyskwalifikowani... to tak jak by puchar był przechodni.. bleee

Tak strzeliłem... jak kulą w płot, ale sama nie wykluczyłaś, że podążyłabyś, za upatrzonym Sanchem poza aktualne rewiry... więc i grono znajomych poszłoby się... Puchar przechodni hehe... sportowcy "wyczynowcy"... wink ...duże dzieci, tak?

anliewe napisał/a:

Do czego ja... na pewno nie odbijałabym faceta żadnej koleżance, nie udowadniałabym/nie podbudowałabym sobie swojej atrakcyjności/swojego ego w ten sposób...
Ale wiem jedno jeżeli facet byłby mną zainteresowany i ja nim również... a wiedziałabym że moja koleżanka jest nim również zainteresowana... to powalczyłabym o niego, nie zrezygnowałabym o nie! smile

Hmm... wybrnęłaś odpowiedzią wartościowej kobiety z klasą... wink ...a poza tym Ty chcesz, on chce, to gdzie tu walka... konkurencja nie ma szans...

anliewe napisał/a:

No w sumie... wyszło że szczupła i niepaląca... więc niewielkie wymagania wink dobrze by było by miała jakieś zainteresowania...
No żeby się wszystko zagrało... ciężko ale zdarza się...
Ale idąc ulicą.. nie raz widuję wizualnie niepasujące pary... ona nieatrakcyjna/misia on niczym Adonis i na odwrót.. Więc kwestia wyglądu nie jest piorytetem w wielu przypadkach...

Ty niby też za bardzo na zewnętrze nie zwracasz uwagi... pamiętasz, terenówka nie sportowy... wink (szczupła i niepaląca... łapiesz się w takie wyśrubowane wymogi? wink)
Zainteresowania itd. itp. to kwestie wewnętrzne... Wychodzą później, bo co z tego, że ktoś twierdzi, że interesuje się tym, tym i tamtym skoro jak przychodzi co do czego to klapa, albo interesuje się zakupami, imprezami i pewnymi "programami dokumentalnymi".. wink ...to jest to co tygrysy lubią najbardziej...
Brak szacunku do innych ludzi, pracoholizm, słabe lub brak poczucia humoru - to kolejne rzeczy na nie.
Opakowanie to hmm... miły dodatek, ale najważniejsza przynajmniej dla mnie jest zawartość, bo ona pozostanie, a reszta wiadomo... a nie mam ochoty nudzić się/milczeć/znosić różne dziwne rzeczy przez x lat tylko dlatego, że sreberko mnie zaślepiło... hmm

151

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Jest jeszcze pewne chamskie powiedzenie dotyczące pewnej profesji i charakteru, może obiło Ci się o uszy... a zresztą co za różnica, skoro tak lubi żyć, to nie ma sensu próbować zrozumieć dlaczego... hmm

Oj.. wiem hmm I dziś zrozumiałam po rozmowie w pracy, że nie chcę tego zrozumieć...


assassin napisał/a:

Kompleksy + straszna desperacja... Skąd wiesz, że tak nagabuje, skarżył Ci się któryś...? ... dobrze, że Ty na razie tak nie świrujesz, żeby zdobyć portki... wink

Spostrzegawcza jestem (patrz obserwatorka), poza tym gdzieś tam podczas rozmowy z jednym wyszło... (niby przypadkiem) a jeden ostatnio coś napomknął... a i ona sama wspomniała, że któryś pytał dlaczego nic z tego nie będzie?? Bo tak się składa że 3 delikwentów znam wink
Hehe.. no nie świruję... ale u mnie taki nadmiar informacji bardziej działa w ten sposób że buduję mały mur... jestem ostrożna, nie ufam na "dzień dobry", zaczynam analizować każde zachowanie i obawiam się.... że zacznę wrzucać wszystkich do jednego wora... choć mam nadzieję że tak nie będzie - przynajmniej się staram smile

assassin napisał/a:

Tak strzeliłem... jak kulą w płot, ale sama nie wykluczyłaś, że podążyłabyś, za upatrzonym Sanchem poza aktualne rewiry... więc i grono znajomych poszłoby się... Puchar przechodni hehe... sportowcy "wyczynowcy"... wink ...duże dzieci, tak?

Ale wiesz Sancho... to co innego... wink
Haha... no tak to odbieram....takie pierwsze skojarzenie miałam z tym pucharem tongue


assassin napisał/a:

Hmm... wybrnęłaś odpowiedzią wartościowej kobiety z klasą... wink ...a poza tym Ty chcesz, on chce, to gdzie tu walka... konkurencja nie ma szans...

Bo tak jak wcześniej wspomniałeś (coś o pysze)... nie można być niczego pewnym w życiu tongue


assassin napisał/a:

Ty niby też za bardzo na zewnętrze nie zwracasz uwagi... pamiętasz, terenówka nie sportowy... wink (szczupła i niepaląca... łapiesz się w takie wyśrubowane wymogi? wink)

Pamiętam, pamiętam i dalej się tego trzymam smile i mówi się że pierwsze 5 minut przy pierwszym spotkaniu jest ważne wink
Hehe chyba się łapię... Choć używając określenia szczupła masz na myśli jakiś limit wagowy?? tongue
Z resztą nie jadam w Mc więc nic się "nie wylewa" smile

assassin napisał/a:

Zainteresowania itd. itp. to kwestie wewnętrzne... Wychodzą później, bo co z tego, że ktoś twierdzi, że interesuje się tym, tym i tamtym skoro jak przychodzi co do czego to klapa, albo interesuje się zakupami, imprezami i pewnymi "programami dokumentalnymi".. wink ...to jest to co tygrysy lubią najbardziej...
Brak szacunku do innych ludzi, pracoholizm, słabe lub brak poczucia humoru - to kolejne rzeczy na nie.
Opakowanie to hmm... miły dodatek, ale najważniejsza przynajmniej dla mnie jest zawartość, bo ona pozostanie, a reszta wiadomo... a nie mam ochoty nudzić się/milczeć/znosić różne dziwne rzeczy przez x lat tylko dlatego, że sreberko mnie zaślepiło... hmm

Pracoholizm... uuu też tego nie lubię... "Programy dokumentalne"... hehe... no tak przecież Zosia ma dylemat czy zginąć w kartonach czy też rozbić się o drzewo, a Antonio nie wie czy ma dziecko z Marią czy Konstancją ;P
A co sądzisz na temat tego, że masz jakieś tam zainteresowanie/pasję.... i potrafiłbyś wciągnąć w to drugą stronę (zakładamy że jest otwarta)?? Czy jednak wolałbyś mieć to wyłącznie dla siebie (np. jazda motocyklem, łódka, narty)??

152

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Oj.. wiem hmm I dziś zrozumiałam po rozmowie w pracy, że nie chcę tego zrozumieć...

Oświeciło Cię nareszcie... smile A cytując klasyka: "na tym świecie są takie rzeczy, o których fizjonomom się nie śniło...".

anliewe napisał/a:

Hehe.. no nie świruję... ale u mnie taki nadmiar informacji bardziej działa w ten sposób że buduję mały mur... jestem ostrożna, nie ufam na "dzień dobry", zaczynam analizować każde zachowanie i obawiam się.... że zacznę wrzucać wszystkich do jednego wora... choć mam nadzieję że tak nie będzie - przynajmniej się staram smile

Głupota/zaufanie na wyrost bywa bolesne i bardzo kosztowne, więc w pełni ten Twój odruch obronny rozumiem i popieram. Typ osobowości "obserwator" tak ma i nic na to nie poradzisz, a jak jeszcze do tego jest perfekcjonistą (kłaniam się), to już w ogóle masakra...:) Aż strach się bać, jakie doborowe towarzystwo u Ciebie w tym worze można by spotkać...

anliewe napisał/a:

Ale wiesz Sancho... to co innego... wink
Haha... no tak to odbieram....takie pierwsze skojarzenie miałam z tym pucharem tongue

No tak, wiem, ach ten Sancho... A chociaż stajnię dla jego wiernego osiołka masz na stanie...? wink

anliewe napisał/a:

Pamiętam, pamiętam i dalej się tego trzymam smile i mówi się że pierwsze 5 minut przy pierwszym spotkaniu jest ważne wink
Hehe chyba się łapię... Choć używając określenia szczupła masz na myśli jakiś limit wagowy?? tongue
Z resztą nie jadam w Mc więc nic się "nie wylewa" smile

Akurat te pierwsze minuty, a właściwie całe pierwsze spotkanie często/gęsto nie wychodzi, bo nie wiesz w jakiej formie drugą osobę trafisz w tym dniu, może zdechł jej kot, może był kiepski dzień w pracy, może mandat, sporo tych "może" i chyba błędem byłaby krecha po pierwszym spotkaniu, więc szanse na rehabilitację należy dawać. I co innego, gdy poznajesz kogoś powiedzmy w swoim środowisku, przez znajomych, a co innego w przypadku kogoś hmm... z księżyca... czy z innej bajki smile
A tak prawdę mówiąc, byłem raczej ciekaw drugiego kryterium hmm... "popielniczkowego", bo o sobie sama napisałaś, że atrakcyjna, więc niby czemu miałbym nie wierzyć...

anliewe napisał/a:

Pracoholizm... uuu też tego nie lubię... "Programy dokumentalne"... hehe... no tak przecież Zosia ma dylemat czy zginąć w kartonach czy też rozbić się o drzewo, a Antonio nie wie czy ma dziecko z Marią czy Konstancją ;P
A co sądzisz na temat tego, że masz jakieś tam zainteresowanie/pasję.... i potrafiłbyś wciągnąć w to drugą stronę (zakładamy że jest otwarta)?? Czy jednak wolałbyś mieć to wyłącznie dla siebie (np. jazda motocyklem, łódka, narty)??

Dorzucę do tego legendarne "Rozmowy w tłoku..." i różne niby na faktach badziewia...
Dzielić pasję... to spory bonus do relacji i jeśli są chęci to jak najbardziej, chociaż coś, chociażby niewielkie powinno być... na wyłączność... żeby solo się odstresować i nie przejeść sobą nawzajem.... mi na psychiczny reset wystarczają chwile, gdy się całkowicie "wyłączę" i dumam... dum, dum, dum... wink ...można gadać jak do ściany, a ściana nic...

153

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Oświeciło Cię nareszcie... smile A cytując klasyka: "na tym świecie są takie rzeczy, o których fizjonomom się nie śniło...".

Hmm... czyżbym wyczuwała lekką ironie wink
Masz rację.. ale nie przypuszczałam, że akurat w moim gronie takie jednostki będą...
Tym bardziej, że należę do osób które się szanują... i wiele osób to wyczuwa.


assassin napisał/a:

Głupota/zaufanie na wyrost bywa bolesne i bardzo kosztowne, więc w pełni ten Twój odruch obronny rozumiem i popieram. Typ osobowości "obserwator" tak ma i nic na to nie poradzisz, a jak jeszcze do tego jest perfekcjonistą (kłaniam się), to już w ogóle masakra...:) Aż strach się bać, jakie doborowe towarzystwo u Ciebie w tym worze można by spotkać...

Do perfekcjonistki... daleko mi. Przynajmniej nie uważam się za taką.
Hehe..  nie zaglądam do tego wora za często wink


assassin napisał/a:

No tak, wiem, ach ten Sancho... A chociaż stajnię dla jego wiernego osiołka masz na stanie...? wink

Coś by się znalazło... wink


assassin napisał/a:

Akurat te pierwsze minuty, a właściwie całe pierwsze spotkanie często/gęsto nie wychodzi, bo nie wiesz w jakiej formie drugą osobę trafisz w tym dniu, może zdechł jej kot, może był kiepski dzień w pracy, może mandat, sporo tych "może" i chyba błędem byłaby krecha po pierwszym spotkaniu, więc szanse na rehabilitację należy dawać. I co innego, gdy poznajesz kogoś powiedzmy w swoim środowisku, przez znajomych, a co innego w przypadku kogoś hmm... z księżyca... czy z innej bajki smile

Hmm... a nie jest tak że starasz się to wszystko zostawić "w domu"?? Tym bardziej jeśli jest to spotkanie aranżowane...
I nie mówię, że daję od razu krechę... z resztą jest tak że często chcesz wypaść jak najlepiej.... i wiele osób kogoś udaje... a niepotrzebnie. Ja już się nauczyłam, że należy być sobą... i pamiętam nawet jak kiedyś koleś powiedział do mnie tekst (przysiadł się do stolika z tekstem do mnie "Na jaki tekst idzie kobiety poderwać, a szczególnie mnie" - uwierz nie czaiłam się z tekstami, i to co usłyszał mogło by nie jednego odstraszyć (a jak się jeszcze moje kumpele dołączyły to hoho), choć niektóre rzeczy mówiłam "pół żartem, pół serio" smile) a on później rzucił tekstem: "Ja tak szybko nie zrezygnuję... a Ty mnie po prostu sprawdzasz wink".
Z resztą... już kilka razy usłyszałam, że moja bezpośredniość połączona z uśmiechem jest... urocza wink

assassin napisał/a:

A tak prawdę mówiąc, byłem raczej ciekaw drugiego kryterium hmm... "popielniczkowego", bo o sobie sama napisałaś, że atrakcyjna, więc niby czemu miałbym nie wierzyć...

Pisałam również że są gusta i guściki wink
Pisałam już wcześniej, że wysoki facet ma być smile Najlepiej jakby nie był wychudzony i nie ma znaczenia czy blondyn czy brunet czy szatyn. Aaa wiem, zwracam uwagę na dłonie i oczy, i uśmiech wink


assassin napisał/a:

Dorzucę do tego legendarne "Rozmowy w tłoku..." i różne niby na faktach badziewia...

A jak jeszcze niektóre osoby tym żyją.... tragedia...
Ja już tam wolę jakiś film sobie wypożyczyć albo coś oglądnąć z netu

assassin napisał/a:

mi na psychiczny reset wystarczają chwile, gdy się całkowicie "wyłączę" i dumam... dum, dum, dum... wink ...można gadać jak do ściany, a ściana nic...

To masz taki "guziczek" wink to bardzo przydatne w dzisiejszych czasach smile

154

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Hmm... czyżbym wyczuwała lekką ironie wink
Masz rację.. ale nie przypuszczałam, że akurat w moim gronie takie jednostki będą...
Tym bardziej, że należę do osób które się szanują... i wiele osób to wyczuwa.

A jak pachnie ironia i jakim cudem po kablu poczułaś... wink

anliewe napisał/a:

Coś by się znalazło... wink

Ale chyba zdajesz obie sprawę, że musisz zapewnić zgodnie z normami fitosanitarnymi dwa żłoby i dobry, ekologiczny prowiant... tongue

anliewe napisał/a:

Hmm... a nie jest tak że starasz się to wszystko zostawić "w domu"?? Tym bardziej jeśli jest to spotkanie aranżowane...
I nie mówię, że daję od razu krechę... z resztą jest tak że często chcesz wypaść jak najlepiej.... i wiele osób kogoś udaje... a niepotrzebnie. Ja już się nauczyłam, że należy być sobą... i pamiętam nawet jak kiedyś koleś powiedział do mnie tekst (przysiadł się do stolika z tekstem do mnie "Na jaki tekst idzie kobiety poderwać, a szczególnie mnie" - uwierz nie czaiłam się z tekstami, i to co usłyszał mogło by nie jednego odstraszyć (a jak się jeszcze moje kumpele dołączyły to hoho), choć niektóre rzeczy mówiłam "pół żartem, pół serio" smile) a on później rzucił tekstem: "Ja tak szybko nie zrezygnuję... a Ty mnie po prostu sprawdzasz wink".
Z resztą... już kilka razy usłyszałam, że moja bezpośredniość połączona z uśmiechem jest... urocza wink

Czasami nie da się wszystkiego zostawić "za sobą" na 1 - 2 godziny, oczywiście można wcześniej odwołać, ale bywa że takie spotkanie zdecydowanie poprawi humor, a także drugiej okazji może już najzwyczajniej w świecie nie być... różne wypadki losowo.sercowe chodzą po ludziach... Nosz kurczę znam Twoje alter ego, z opisu jedyne różnice między wami to wiek i okulary, więc w sumie wiem czego można się spodziewać po takim "osobniku" jak Ty... smile ...spławiać też trzeba umieć, szczególnie przy sporym zainteresowaniu...

anliewe napisał/a:

Pisałam również że są gusta i guściki wink
Pisałam już wcześniej, że wysoki facet ma być smile Najlepiej jakby nie był wychudzony i nie ma znaczenia czy blondyn czy brunet czy szatyn. Aaa wiem, zwracam uwagę na dłonie i oczy, i uśmiech wink

Pamiętam, pamiętam, że wysoki... ale myślałem, że zdążyłaś już zapomnieć... wink Podsumowując łysy, ponury anorektyk odpada, ok, ale o co chodzi z tymi dłońmi?? Wróżyć chcesz czy może upewniasz się, że obie nie są lewe...??

anliewe napisał/a:

A jak jeszcze niektóre osoby tym żyją.... tragedia...
Ja już tam wolę jakiś film sobie wypożyczyć albo coś oglądnąć z netu

A propos "Rozmów..." znam durnia, który chyba z pół roku temu był głównym bohaterem, zrobił z siebie wiadomo co i stąd program kojarzę... big_smile

anliewe napisał/a:

To masz taki "guziczek" wink to bardzo przydatne w dzisiejszych czasach smile

Rzekłbym nawet, że to bezcenna umiejętność, przydaje się przy nudnawych gadkach... wink ...jeszcze muszę opanować bezwiedne kiwanie głową ze zrozumieniem i będzie komplet...

155

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

A jak pachnie ironia i jakim cudem po kablu poczułaś... wink

Poczyłam zapach.. pieczonych pierniczków wink A Ty tak nie masz?? że po "kablach" czujesz??


assassin napisał/a:

Ale chyba zdajesz obie sprawę, że musisz zapewnić zgodnie z normami fitosanitarnymi dwa żłoby i dobry, ekologiczny prowiant... tongue

Nie no nie pomyślałam mój Eko-Sancho i jego zwierzak wink.. dziękuję za przypomnienie... pewnie coś się uda zorganizować... ale i tak Inspektorzy z oddziału Towarzystwa Opieki nad Zawierzętami czegoś się doczepia wink


assassin napisał/a:

Czasami nie da się wszystkiego zostawić "za sobą" na 1 - 2 godziny, oczywiście można wcześniej odwołać, ale bywa że takie spotkanie zdecydowanie poprawi humor, a także drugiej okazji może już najzwyczajniej w świecie nie być... różne wypadki losowo.sercowe chodzą po ludziach... Nosz kurczę znam Twoje alter ego, z opisu jedyne różnice między wami to wiek i okulary, więc w sumie wiem czego można się spodziewać po takim "osobniku" jak Ty... smile ...spławiać też trzeba umieć, szczególnie przy sporym zainteresowaniu...

Wiem, że to trudne.... ale wszystko się da... Taki optymizm ode mnie powiał smile poczułeś?? wink
Hmm.. to czego można się spodziewać?? Skoro zostałam oceniona tongue
Spore zainteresowanie?? No lekko przesadziłeś, jakieś tam jest... smile


assassin napisał/a:

Pamiętam, pamiętam, że wysoki... ale myślałem, że zdążyłaś już zapomnieć... wink Podsumowując łysy, ponury anorektyk odpada, ok, ale o co chodzi z tymi dłońmi?? Wróżyć chcesz czy może upewniasz się, że obie nie są lewe...??

Haha.. sugerujesz, że mój wiek pozwala mi już mieć problemy z pamięcią?? wink
Wiesz... dłonie.. po prostu mimochodem na nie patrzę... i lubię jak są zadbane, duże (szerokie) i no taaakie męskie smile


assassin napisał/a:

A propos "Rozmów..." znam durnia, który chyba z pół roku temu był głównym bohaterem, zrobił z siebie wiadomo co i stąd program kojarzę... big_smile

Haha.. dobra, dobra.. przyznaj się że jeszcze żadnego odcinka nie opuściłeś.. a nawet nagrywasz je by do nich wracać tongue


assassin napisał/a:

Rzekłbym nawet, że to bezcenna umiejętność, przydaje się przy nudnawych gadkach... wink ...jeszcze muszę opanować bezwiedne kiwanie głową ze zrozumieniem i będzie komplet...

Komplet?? Nie...  jeszcze wydawanie pomruków: aaaa, hmm, mmmmm, ooooo, yhy a jak dojdziesz do wprawy to możesz dołączyć nonono, ach, aha... smile

156

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Poczyłam zapach.. pieczonych pierniczków wink A Ty tak nie masz?? że po "kablach" czujesz??

Raz czy dwa się zdarzyło, że poczułem, bo kable były stare, powiem że nawet ciekawe "przeżycie"... i zapach był wtedy zupełnie inny... coś jak pieczony but... smile

anliewe napisał/a:

Nie no nie pomyślałam mój Eko-Sancho i jego zwierzak wink.. dziękuję za przypomnienie... pewnie coś się uda zorganizować... ale i tak Inspektorzy z oddziału Towarzystwa Opieki nad Zawierzętami czegoś się doczepia wink

Ciii, bo Wielki Brat patrzy... Cichaczem takie rzeczy się załatwia...

anliewe napisał/a:

Wiem, że to trudne.... ale wszystko się da... Taki optymizm ode mnie powiał smile poczułeś?? wink
Hmm.. to czego można się spodziewać?? Skoro zostałam oceniona tongue
Spore zainteresowanie?? No lekko przesadziłeś, jakieś tam jest... smile

Lekko miętowy zapach tego optymizmu, zgadza się..? ...czego się spodziewać po ocenie?... że następnym razem ugryzę się w... paluchy, zanim zacznę coś produkować, żeby się potem głupio nie tłumaczyć... wink ...z dniem dzisiejszym ocena została jednogłośnie utajniona...
Jakieś tam jest... niech Ci będzie, ale zawsze statystyki można hmm... podkręcić, żeby dobrze wyglądały... papier/klawiatura przyjmie wszystko...

anliewe napisał/a:

Haha.. sugerujesz, że mój wiek pozwala mi już mieć problemy z pamięcią?? wink
Wiesz... dłonie.. po prostu mimochodem na nie patrzę... i lubię jak są zadbane, duże (szerokie) i no taaakie męskie smile

No "w tym" wieku to już powoli kwatery trzeba szukać... tongue
Taaakie szerokie to właściwie od jakiej szerokości się zaczynają...? A z zadbanymi u giermka/stajennego może być problem... a i szorstkie mogą być... hmm ...musisz wziąć to pod uwagę...

anliewe napisał/a:

Haha.. dobra, dobra.. przyznaj się że jeszcze żadnego odcinka nie opuściłeś.. a nawet nagrywasz je by do nich wracać tongue

Ehh... no i reputację w internetach diabli wzięli... sad ...przyznam się bez bicia, ponury, łysy anorektyk na widowni po prawej stronie w markowej czapeczce od "ribaka" to ja... wink ...wszyscy mnie tam znają...

anliewe napisał/a:

Komplet?? Nie...  jeszcze wydawanie pomruków: aaaa, hmm, mmmmm, ooooo, yhy a jak dojdziesz do wprawy to możesz dołączyć nonono, ach, aha... smile

...a potem ona mi powie... no przecież się zgodziłeś na wszystko, nawet powiedziałeś, że ci się podoba i że na pewno stać nas na to... a co tak w ogóle kupiliśmy?... no tam stoi, taki wielki, szary, w sklepie powiedzieli, że wcale nie żre tak dużo jak wygląda... a i jeszcze jedno Trąbalski się nazywa...

157

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Raz czy dwa się zdarzyło, że poczułem, bo kable były stare, powiem że nawet ciekawe "przeżycie"... i zapach był wtedy zupełnie inny... coś jak pieczony but... smile

Ufff... przynajmniej nie jestem sama wink myślałam, że ja tylko tak mam wink


assassin napisał/a:

Ciii, bo Wielki Brat patrzy... Cichaczem takie rzeczy się załatwia...

Przecież głośno tego nie pisałam.... chyba, że masz taki słuch dobry i słyszysz stukanie w klawiaturę tongue
Znaczy się że jakaś koperta ma być?? wink


assassin napisał/a:

Lekko miętowy zapach tego optymizmu, zgadza się..? ...czego się spodziewać po ocenie?... że następnym razem ugryzę się w... paluchy, zanim zacznę coś produkować, żeby się potem głupio nie tłumaczyć... wink ...z dniem dzisiejszym ocena została jednogłośnie utajniona...
Jakieś tam jest... niech Ci będzie, ale zawsze statystyki można hmm... podkręcić, żeby dobrze wyglądały... papier/klawiatura przyjmie wszystko...

Miętowo-czekoladowy smile
Hehe to będziesz pogryziony tongue
Powiedz, po co mam podkręcać?? Statystyki kłamią wink a kłamstwo ma krótkie nogi... a ja nic przez to nie zyskuje wink


assassin napisał/a:

No "w tym" wieku to już powoli kwatery trzeba szukać... tongue
Taaakie szerokie to właściwie od jakiej szerokości się zaczynają...? A z zadbanymi u giermka/stajennego może być problem... a i szorstkie mogą być... hmm ...musisz wziąć to pod uwagę...

Haha... kwatery??
Odpowiednio dla mnie smile Dla chcącego nic trudnego... Najwyżej zrobię mu jakieś SPA na dłonie wink


assassin napisał/a:

Ehh... no i reputację w internetach diabli wzięli... sad ...przyznam się bez bicia, ponury, łysy anorektyk na widowni po prawej stronie w markowej czapeczce od "ribaka" to ja... wink ...wszyscy mnie tam znają...

smile ups... co ja narobiłam wink zmień avatar hihi tongue


assassin napisał/a:

...a potem ona mi powie... no przecież się zgodziłeś na wszystko, nawet powiedziałeś, że ci się podoba i że na pewno stać nas na to... a co tak w ogóle kupiliśmy?... no tam stoi, taki wielki, szary, w sklepie powiedzieli, że wcale nie żre tak dużo jak wygląda... a i jeszcze jedno Trąbalski się nazywa...

Hehe... no i o to chodzi wink ale nie martw się użyczę Ci stajni od mojego eko smile

158

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Ufff... przynajmniej nie jestem sama wink myślałam, że ja tylko tak mam wink

Gdyby nie fakt, że to kłamliwe internety, to patrząc na stężenie "buziek" na piksel, podejrzewałbym, że ktoś "po tamtej" stronie miał wczoraj za**biaszczy humor... wink

anliewe napisał/a:

Przecież głośno tego nie pisałam.... chyba, że masz taki słuch dobry i słyszysz stukanie w klawiaturę tongue
Znaczy się że jakaś koperta ma być?? wink

No dobry, dobry zawsze usłyszę to czego nie chcę... i na odwrót... Teraz koperty wyszły z mody, takie rzeczy załatwia się "w naturze"... tongue

anliewe napisał/a:

Miętowo-czekoladowy smile
Hehe to będziesz pogryziony tongue
Powiedz, po co mam podkręcać?? Statystyki kłamią wink a kłamstwo ma krótkie nogi... a ja nic przez to nie zyskuje wink

No tak, zaczynam coraz bardziej podejrzewać, że jesteś na diecie czekoladowej...
Po co... żeby ktoś sobie pomyślał: Wow, ale ona ma branie (+10 do atrakcyjności)... i ciekawe jak niby miałbym sprawdzić, że mi tu ściemniasz, hmm...?? ...musisz popracować nad autopromocją i może jakaś promocja dla zainteresowanych by się przydała... wink ...uśmiech nr 10, wzrok pełen podziwu, czy poruszany wcześniej trick z nogami...
Statystyki... małe kłamstwo, wielkie kłamstwo, statystyka...=D ...a jednak Kaczory i Donaldy o te statystyki walczą do ostatniej kropli "naszej" krwi... smile

anliewe napisał/a:

Haha... kwatery??
Odpowiednio dla mnie smile Dla chcącego nic trudnego... Najwyżej zrobię mu jakieś SPA na dłonie wink

Kwatera to bardzo poważna sprawa "w Twoim" wieku, nie ma się z czego śmiać... big_smile ...ja tam wolałbym sobie poleżeć w doborowym towarzystwie... niż w byle jakim...
Szerokie dłonie, odpowiednie dla Ciebie, znaczy pasujące do czegoś Twojego, teraz pytanie do czego, wyobraźnia uruchomiona i .... tongue

anliewe napisał/a:

Hehe... no i o to chodzi wink ale nie martw się użyczę Ci stajni od mojego eko smile

Dwóch samców w jednej stajni, przecież oni się pozabijają...

159

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Gdyby nie fakt, że to kłamliwe internety, to patrząc na stężenie "buziek" na piksel, podejrzewałbym, że ktoś "po tamtej" stronie miał wczoraj za**biaszczy humor... wink

Mam, mam, mam...prawie zawsze mam. Ale wczoraj miałam szczególnie wesoły dzień: wesoło w pracy, potem dostałam wiadomość od chłopca który chciał bym była jego kochanką (że milczę, że on nie wie co u mnie słychać, że chętnie by się spotkał) - więc się uśmiałam, że sobie dalej nie odpuszcza... mimo, że ja nie zainteresowana i piszę mu że ja nie spotkam się z nim a on dalej swoje; potem dostaję kolejnego sms-a od innego delikwenta żebym się z nim wreszcie spotkała-też mu daję do zrozumienia że nie, a on dalej swoje ehh... taki natłok sms-ów dnia wczorajszego sprawił, że miałam jeszcze lepszy humor niż zwykle smile (i są to typy facetów których unikam)


assassin napisał/a:

No dobry, dobry zawsze usłyszę to czego nie chcę... i na odwrót... Teraz koperty wyszły z mody, takie rzeczy załatwia się "w naturze"... tongue

A ja też mam czasem tak ze wzrokiem widzę/zauważam coś czego nie powinnam widzieć wink
Tak?? To znów mnie uświadomiłeś... "Natura"... czyli worek cebuli, marchewki i ziemniaków smile i frytki do tego smile

assassin napisał/a:

No tak, zaczynam coraz bardziej podejrzewać, że jesteś na diecie czekoladowej...
Po co... żeby ktoś sobie pomyślał: Wow, ale ona ma branie (+10 do atrakcyjności)... i ciekawe jak niby miałbym sprawdzić, że mi tu ściemniasz, hmm...?? ...musisz popracować nad autopromocją i może jakaś promocja dla zainteresowanych by się przydała... wink ...uśmiech nr 10, wzrok pełen podziwu, czy poruszany wcześniej trick z nogami...
Statystyki... małe kłamstwo, wielkie kłamstwo, statystyka...=D ...a jednak Kaczory i Donaldy o te statystyki walczą do ostatniej kropli "naszej" krwi... smile

Ja sobie czekolady nie odmówię, tym bardziej jeśli moja ulubiona:)
No fakt... nie masz jak tego sprawdzić... Czyli jakieś broszurki, portfolio etc., itp.?? Jakąś kampanię mam rozbić czy coś?? wink


assassin napisał/a:

Kwatera to bardzo poważna sprawa "w Twoim" wieku, nie ma się z czego śmiać... big_smile ...ja tam wolałbym sobie poleżeć w doborowym towarzystwie... niż w byle jakim...

Assassin proszę Cię... ja tam leżeć za często nie mam zamiaru wink

assassin napisał/a:

Szerokie dłonie, odpowiednie dla Ciebie, znaczy pasujące do czegoś Twojego, teraz pytanie do czego, wyobraźnia uruchomiona i .... tongue

Hmm... pracujemy, pracujemy wyobraźnią smile

assassin napisał/a:

Dwóch samców w jednej stajni, przecież oni się pozabijają...

Tak od razu?? Ale to osiołek a tu słoń, przegrody się zrobi jeżeli się nie dogadają wink

160

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Mam, mam, mam...prawie zawsze mam. Ale wczoraj miałam szczególnie wesoły dzień: wesoło w pracy, potem dostałam wiadomość od chłopca który chciał bym była jego kochanką (że milczę, że on nie wie co u mnie słychać, że chętnie by się spotkał) - więc się uśmiałam, że sobie dalej nie odpuszcza... mimo, że ja nie zainteresowana i piszę mu że ja nie spotkam się z nim a on dalej swoje; potem dostaję kolejnego sms-a od innego delikwenta żebym się z nim wreszcie spotkała-też mu daję do zrozumienia że nie, a on dalej swoje ehh... taki natłok sms-ów dnia wczorajszego sprawił, że miałam jeszcze lepszy humor niż zwykle smile (i są to typy facetów których unikam)

Pomysł na biznes nr któryśtam z kolei... stado sms-ów od niechcianych gości hmm... może tak usługa premium sms...?? Za łaskawe wyrażenie zgody na zawracanie głowy... 2,46 brutto... smile Poza tym gdybyś naprawdę nie była zainteresowana, to byś chłopaczkowi w ogóle nie odpisała, przynajmniej on tak to odbiera... ktoś ze znajomych musiał Ci niezłą prasę zrobić, że nie dał sobie jeszcze na wstrzymanie... a może nawet napuścił napaleńca... smile A ten drugi, pewnie z kempingiem?? ...pewnie zamiast stada tamtych smsów, wolałabyś jeden od NIEGO, ale chociaż rozbawili Cię chłopaki... doceń to...;)

anliewe napisał/a:

A ja też mam czasem tak ze wzrokiem widzę/zauważam coś czego nie powinnam widzieć wink
Tak?? To znów mnie uświadomiłeś... "Natura"... czyli worek cebuli, marchewki i ziemniaków smile i frytki do tego smile

No tak, to wszystko przez te okulary... dobrze chociaż, że nie są różowe, a może jednak są i tu tkwi Twój sekret... może stąd ten "chorobliwy" hurraoptymizm??
Taką "sprawę" chciałabyś załatwić za garść warzyw na zupę... to nie przejdzie... musisz bardziej wykazać się inwencją... tongue

anliewe napisał/a:

Ja sobie czekolady nie odmówię, tym bardziej jeśli moja ulubiona:)
No fakt... nie masz jak tego sprawdzić... Czyli jakieś broszurki, portfolio etc., itp.?? Jakąś kampanię mam rozbić czy coś?? wink

I tu mogłaby pojawić się propozycja pracy jako twarz W*dla na przykład lub innego niszczyciela szczupłych sylwetek... wink
Widzisz, gdyby któryś "zdobywca" wystartował do Ciebie ze słodkim obiektem westchnień, to zaraz inaczej wyglądałyby jego szanse na zacumowanie u Twojego boku...
Broszurki hmm...oklepane, portfolio...też, teraz w modzie jest sprzedaż bezpośrednia i dobre prezentacje...

anliewe napisał/a:

Assassin proszę Cię... ja tam leżeć za często nie mam zamiaru wink

Odleżyn się boisz czy jak... wink nikt przecież nie zmusza do leżenia cały czas na wznak...

anliewe napisał/a:

Hmm... pracujemy, pracujemy wyobraźnią smile

Ale się lubisz znęcać... rzekłbym: typowe...

anliewe napisał/a:

Tak od razu?? Ale to osiołek a tu słoń, przegrody się zrobi jeżeli się nie dogadają wink

Ni dy ry dy... to Twoje pobożne życzenia, co za dużo testosteronu to nie zdrowo...

161

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Pomysł na biznes nr któryśtam z kolei... stado sms-ów od niechcianych gości hmm... może tak usługa premium sms...?? Za łaskawe wyrażenie zgody na zawracanie głowy... 2,46 brutto... smile Poza tym gdybyś naprawdę nie była zainteresowana, to byś chłopaczkowi w ogóle nie odpisała, przynajmniej on tak to odbiera... ktoś ze znajomych musiał Ci niezłą prasę zrobić, że nie dał sobie jeszcze na wstrzymanie... a może nawet napuścił napaleńca... smile A ten drugi, pewnie z kempingiem?? ...pewnie zamiast stada tamtych smsów, wolałabyś jeden od NIEGO, ale chociaż rozbawili Cię chłopaki... doceń to...;)

Aaa z tymi sms-ami nie przejdzie, już sprawdzałam kiedyś wink
Haha... nie raz już nie odpisałam... uwierz... mnie nie bawią takie rzeczy (choć wczoraj tak... bo to takie boom było, miałam spokój a tu nie wiem jakaś pełnia, że na raz dwóch się odezwało a był spokój???)... poza tym z tymi dwoma chłopcami nie mam wspólnych znajomych... więc nikt mi reklamy nie zrobił tongue
Ten drugi bez kempingu... ale mundurowy.... i miałam spokój 3 tyg. że nie pisał... najgorsze jak kiedyś się upił... wydzwaniał, pisał non stop... aż wreszcie mój znajomy odebrał telefon i poprosił o to by przestał mnie nękać.... ale tak jak mówię miałam 3 tyg. spokoju. A teraz czyli od wczoraj dostaję sms-y np. czy śpię, co robię, spotkamy się... i nie odpisałam i nie mam zamiaru...


assassin napisał/a:

No tak, to wszystko przez te okulary... dobrze chociaż, że nie są różowe, a może jednak są i tu tkwi Twój sekret... może stąd ten "chorobliwy" hurraoptymizm??
Taką "sprawę" chciałabyś załatwić za garść warzyw na zupę... to nie przejdzie... musisz bardziej wykazać się inwencją... tongue

Różowe nie są... ale mój optymizm fakt czasem się udziela...
Sałatkę zrobię hehehe wink

assassin napisał/a:

I tu mogłaby pojawić się propozycja pracy jako twarz W*dla na przykład lub innego niszczyciela szczupłych sylwetek... wink

Już sobie wyobraziłam... moją twarz wysmarowana czekoladą wink mniam tongue

assassin napisał/a:

Widzisz, gdyby któryś "zdobywca" wystartował do Ciebie ze słodkim obiektem westchnień, to zaraz inaczej wyglądałyby jego szanse na zacumowanie u Twojego boku...

Hmm.... niekoniecznie smile ale pewnie spojrzałabym wtedy na niego przez różowe okularki smile


assassin napisał/a:

Broszurki hmm...oklepane, portfolio...też, teraz w modzie jest sprzedaż bezpośrednia i dobre prezentacje...

Nad prezentacją popracuję... z tą sprzedażą niekoniecznie...nie będę się bawić w domokrążcę smile i co niby w kokardkę się mam zawinąć wink

assassin napisał/a:

Odleżyn się boisz czy jak... wink nikt przecież nie zmusza do leżenia cały czas na wznak...

Ale pomyśl... ja lubiąca czekoladę, na dodatek leżąca wink oj...


assassin napisał/a:

Ale się lubisz znęcać... rzekłbym: typowe...

Typowe... dla bab to fakt... ale czego oczekujesz?? Cóż bym miała napisać na forum??

162 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-21 20:17:20)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Aaa z tymi sms-ami nie przejdzie, już sprawdzałam kiedyś wink
Haha... nie raz już nie odpisałam... uwierz... mnie nie bawią takie rzeczy (choć wczoraj tak... bo to takie boom było, miałam spokój a tu nie wiem jakaś pełnia, że na raz dwóch się odezwało a był spokój???)... poza tym z tymi dwoma chłopcami nie mam wspólnych znajomych... więc nikt mi reklamy nie zrobił tongue
Ten drugi bez kempingu... ale mundurowy.... i miałam spokój 3 tyg. że nie pisał... najgorsze jak kiedyś się upił... wydzwaniał, pisał non stop... aż wreszcie mój znajomy odebrał telefon i poprosił o to by przestał mnie nękać.... ale tak jak mówię miałam 3 tyg. spokoju. A teraz czyli od wczoraj dostaję sms-y np. czy śpię, co robię, spotkamy się... i nie odpisałam i nie mam zamiaru...

Nikt Ci się nie dał naciągnąć... pewnie kiepski target wybrałaś albo za drogo się wyceniłaś... A wystarczyło jakąś extra nagrodę obiecać...
... "Śpisz ?" "Tak" "To odezwę się, jak się obudzisz..." albo "Co robisz?" "gjfgfgsf" "A co to takiego?" "To Ty nie wiesz?" "Nie hmm" "Phi z durniami się nie zadaję..."
Ze mną miałabyś łatwiej, po drugim nie/nie wiem/może mogłabyś szukać wiatru w polu, żeby było ciekawiej potem parę razy role się odwróciły... ale posada kitu hmm... nie odpowiadała mi...

anliewe napisał/a:

Różowe nie są... ale mój optymizm fakt czasem się udziela...
Sałatkę zrobię hehehe wink

Aż jestem ciekaw, czy udałoby Ci się nawrócić jakiegoś pesymistę na właściwą drogę.
Sałatkę...?? hmm ...chcesz zagłodzić zamiast przekupić hmm... w sumie można i tak...

anliewe napisał/a:

Hmm.... niekoniecznie smile ale pewnie spojrzałabym wtedy na niego przez różowe okularki smile

A wystarczyłoby żeby facet jeden z drugim przemilczał swój bagaż lub zawód i po Tobie, nawet nie trzeba by było Cię "dokarmiać"... wink

anliewe napisał/a:

Nad prezentacją popracuję... z tą sprzedażą niekoniecznie...nie będę się bawić w domokrążcę smile i co niby w kokardkę się mam zawinąć wink

Był nawet kiedyś taki kawałek... "kombinuj dziewczyno nim...", więc prezentacja musi być full wypas... Jak się jednak namyślisz na tę kokardę to raz na wynos poproszę...

anliewe napisał/a:

Ale pomyśl... ja lubiąca czekoladę, na dodatek leżąca wink oj...

Nadal się straszliwie znęcasz... nie masz grama litości...

anliewe napisał/a:

Typowe... dla bab to fakt... ale czego oczekujesz?? Cóż bym miała napisać na forum??

Całą prawdę, tylko prawdę tak Ci dopomóż tabliczko czekolady... wink

163

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Nikt Ci się nie dał naciągnąć... pewnie kiepski target wybrałaś albo za drogo się wyceniłaś... A wystarczyło jakąś extra nagrodę obiecać...
... "Śpisz ?" "Tak" "To odezwę się, jak się obudzisz..." albo "Co robisz?" "gjfgfgsf" "A co to takiego?" "To Ty nie wiesz?" "Nie hmm" "Phi z durniami się nie zadaję..."
Ze mną miałabyś łatwiej, po drugim nie/nie wiem/może mogłabyś szukać wiatru w polu, żeby było ciekawiej potem parę razy role się odwróciły... ale posada kitu hmm... nie odpowiadała mi... )

Haha... ten "gjfgfgsf" lub "pustak" najbardziej mnie rozwalają.... że niby przypadkiem, że to niby te smartfony wink
Ani posada kitu/plastra/opcji.... Boś konkretny facet i tyle smile Nie to nie, tak to tak smile

assassin napisał/a:

Aż jestem ciekaw, czy udałoby Ci się nawrócić jakiegoś pesymistę na właściwą drogę.

Ale są pesymiści i pesymiści. Takiego "ciężkiego" było by trudno...

assassin napisał/a:

A wystarczyłoby żeby facet jeden z drugim przemilczał swój bagaż lub zawód i po Tobie, nawet nie trzeba by było Cię "dokarmiać"... wink

No co Ty?? Do tej pory, jakoś wszyscy mówią, że nie mogą mnie okłamywać... bo to nie fair wobec mojej osoby...


assassin napisał/a:

Był nawet kiedyś taki kawałek... "kombinuj dziewczyno nim...", więc prezentacja musi być full wypas... Jak się jednak namyślisz na tę kokardę to raz na wynos poproszę...

Jest taki jest. No zrobię taką w 3d wink
Zapamiętam... czerwona kokardka... kurcze... gdzie ten notes wink


assassin napisał/a:

Nadal się straszliwie znęcasz... nie masz grama litości...

Mam... mam kilka gramów Nussbeisser - gorzki z całymi orzechami smile chcesz?? smile


assassin napisał/a:

Całą prawdę, tylko prawdę tak Ci dopomóż tabliczko czekolady... wink

Prawie jak sąd... czyli będą pytania, dużo pytań wink

164

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Haha... ten "gjfgfgsf" lub "pustak" najbardziej mnie rozwalają.... że niby przypadkiem, że to niby te smartfony wink
Ani posada kitu/plastra/opcji.... Boś konkretny facet i tyle smile Nie to nie, tak to tak smile

Znaczy masz już pewną wprawę w spławi-tekstach... bez komentarza... hmm ... Konkretnie to hmm... lekko trąci mi tu ironią...

anliewe napisał/a:

Ale są pesymiści i pesymiści. Takiego "ciężkiego" było by trudno...

A próbowałaś chociaż raz nawrócić jakiegoś biedaka/czkę na właściwe tory, czy z góry stwierdzasz nie bo nie i basta?? Może taka ponura żaba to książę do odczarowania... wink

anliewe napisał/a:

No co Ty?? Do tej pory, jakoś wszyscy mówią, że nie mogą mnie okłamywać... bo to nie fair wobec mojej osoby...

A wyobraź sobie sytuację, że ona jemu nie mówi, że ma dziecko z obawy, że ją odrzuci, bo niejeden raz już się tak sparzyła, gość się konkretnie już wkręcił i nagle oznajmia mu co i jak i zdecydowany przeciwnik wchodzenia w takie związki zmienia o 180 stopni swoje podejście i cała trójka jest szczęśliwa... Gdyby więc jakiś pretendent przemilczał pewne aspekty z Twojej "czarnej listy" i dopiero po tym jakbyś popłynęła na dobre, objawiłby Ci "radosną" nowinę, chyba byś gościa nie odstrzeliła... wiem, wiem związek budowany na oszustwie bla bla bla, ale jednak to jest możliwe...

anliewe napisał/a:

Jest taki jest. No zrobię taką w 3d wink
Zapamiętam... czerwona kokardka... kurcze... gdzie ten notes wink

Jak dobrze dopracujesz ten swój model, to podrzuć, drukniemy na 3D i będę miał oryginalny/stylowy wieszak na ubrania... wink
Wolałbym niebieską, ale w ostateczności może być i czerwona...

anliewe napisał/a:

Prawie jak sąd... czyli będą pytania, dużo pytań wink

A tam, aż taki wścibski to ja nie jestem, więc tortur na przesłuchaniu raczej nie będzie... chociaż do wyduszenia tajemnic miesięczny szlaban na czekoladę będzie jak znalazł... wink

165

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Znaczy masz już pewną wprawę w spławi-tekstach... bez komentarza... hmm ... Konkretnie to hmm... lekko trąci mi tu ironią...

Żadnej ironii nie było z mojej strony. Wprawę?? Ja nie stosuję takich tekstów... ja po prostu mówię, że nie jestem zainteresowana. I albo trafia albo nie... a potem mam nawał sms-ów czy połączeń... jak ostatnio wink
A te sms-y niby "pustak" jakieś literka... niby zaczynamy dzwonić i się rozłączamy... często stosują to strony  dla "przypomnienia" o sobie, że niby przypadkiem, że telefon sam się włączył itd.

assassin napisał/a:

A próbowałaś chociaż raz nawrócić jakiegoś biedaka/czkę na właściwe tory, czy z góry stwierdzasz nie bo nie i basta?? Może taka ponura żaba to książę do odczarowania... wink

Czy mi się udało całkiem nawrócić... próbować próbowałam... gdzieś tam coś się udało, coś tam ruszyło... ale to ciężkie jest. Tym bardziej że ktoś zawsze jest na "NIE"
Po prostu ja nie staram się nastawiać pesymistycznie... choć nie jest tak że wszystko widzę kolorowo.

assassin napisał/a:

A wyobraź sobie sytuację, że ona jemu nie mówi, że ma dziecko z obawy, że ją odrzuci, bo niejeden raz już się tak sparzyła, gość się konkretnie już wkręcił i nagle oznajmia mu co i jak i zdecydowany przeciwnik wchodzenia w takie związki zmienia o 180 stopni swoje podejście i cała trójka jest szczęśliwa... Gdyby więc jakiś pretendent przemilczał pewne aspekty z Twojej "czarnej listy" i dopiero po tym jakbyś popłynęła na dobre, objawiłby Ci "radosną" nowinę, chyba byś gościa nie odstrzeliła... wiem, wiem związek budowany na oszustwie bla bla bla, ale jednak to jest możliwe...

No tak wszystko możliwe... szczerze nie wiem jakbym się zachowała... pewnie na początku biłabym się z myślami... w tym przypadku pewnie ciężko było by rozdzielić emocje a rozsądek... Bo wiesz pewnie pojawiło by się pytanie "a jeśli mnie w tak ważnej sprawie okłamał/a to co jeszcze przede mną ukrywa...".
Choć i tak mam przypadek wśród znajomych... kłamstwo związane z problemami finansowymi (zatajone)... i związek trwa... bo on ja kocha... a ona go oszukała i jeszcze gdy padały pyt. "czy to na pewno wszystko?? czy powinienem coś jeszcze wiedzieć??" ona twierdziła, że nic już więcej nie ma.. w żywe oczy kłamała...
Ale posiadanie dziecka nie jest problemem... tu ciągle piję do byłej partnerki/żony, przecież mówi się że "stara miłość nie rdzewieje" a ciągły kontakt pod byle pretekstem... eh...

assassin napisał/a:

Jak dobrze dopracujesz ten swój model, to podrzuć, drukniemy na 3D i będę miał oryginalny/stylowy wieszak na ubrania... wink
Wolałbym niebieską, ale w ostateczności może być i czerwona...

Haha... no jeszcze trochę muszę nad projektem popracować smile
Czyli nie standardowy kolorek... ok poszukamy niebieskiej.


assassin napisał/a:

A tam, aż taki wścibski to ja nie jestem, więc tortur na przesłuchaniu raczej nie będzie... chociaż do wyduszenia tajemnic miesięczny szlaban na czekoladę będzie jak znalazł... wink

Hmm.. dobrze że są jeszcze inne rzeczy do których mam "słabość" smile ale wyobraź sobie jak po m-cu rzuciłabym się na czekoladę... wanna czeeeekolady smile mniam

166

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Żadnej ironii nie było z mojej strony. Wprawę?? Ja nie stosuję takich tekstów... ja po prostu mówię, że nie jestem zainteresowana. I albo trafia albo nie... a potem mam nawał sms-ów czy połączeń... jak ostatnio wink
A te sms-y niby "pustak" jakieś literka... niby zaczynamy dzwonić i się rozłączamy... często stosują to strony  dla "przypomnienia" o sobie, że niby przypadkiem, że telefon sam się włączył itd.

A wiesz, że nigdy nie bawiłem się w takie głupoty... tyle funu mnie ominęło... hmm ...i ze mną też się nikt tak nie zabawiał... a więc Twoja metoda spławiennicza to "zmęczenie materiału".. też dobra... smile

anliewe napisał/a:

Czy mi się udało całkiem nawrócić... próbować próbowałam... gdzieś tam coś się udało, coś tam ruszyło... ale to ciężkie jest. Tym bardziej że ktoś zawsze jest na "NIE"
Po prostu ja nie staram się nastawiać pesymistycznie... choć nie jest tak że wszystko widzę kolorowo.

Podejrzewam, że ta nawracana osoba to jakaś nieśmiała panna...

anliewe napisał/a:

No tak wszystko możliwe... szczerze nie wiem jakbym się zachowała... pewnie na początku biłabym się z myślami... w tym przypadku pewnie ciężko było by rozdzielić emocje a rozsądek... Bo wiesz pewnie pojawiło by się pytanie "a jeśli mnie w tak ważnej sprawie okłamał/a to co jeszcze przede mną ukrywa...".
Choć i tak mam przypadek wśród znajomych... kłamstwo związane z problemami finansowymi (zatajone)... i związek trwa... bo on ja kocha... a ona go oszukała i jeszcze gdy padały pyt. "czy to na pewno wszystko?? czy powinienem coś jeszcze wiedzieć??" ona twierdziła, że nic już więcej nie ma.. w żywe oczy kłamała...
Ale posiadanie dziecka nie jest problemem... tu ciągle piję do byłej partnerki/żony, przecież mówi się że "stara miłość nie rdzewieje" a ciągły kontakt pod byle pretekstem... eh...

Rdzewieje, rdzewieje... sama na swoim przykładzie przecież stwierdziłaś, że ex ani Cię grzeje ani ziębi.. I tak jak dla mnie dziecko, kiedy ojca nie ma na widnokręgu - żaden problem (trochę inaczej jakby był zainteresowany), długi lub inny syf z przeszłości to jest problem i oznacza ekspresowy koniec...

anliewe napisał/a:

Haha... no jeszcze trochę muszę nad projektem popracować smile
Czyli nie standardowy kolorek... ok poszukamy niebieskiej.

A co powiesz na gipsowy odlew całej figury (na wieszak) ew. popiersie (na kapelusze)... wink

anliewe napisał/a:

Hmm.. dobrze że są jeszcze inne rzeczy do których mam "słabość" smile ale wyobraź sobie jak po m-cu rzuciłabym się na czekoladę... wanna czeeeekolady smile mniam

Tylko na czekoladę tak się rzucasz...? wink

Właśnie zaczaiłem skąd pytanie o dzielenie hobby i jako propozycje motocykle na pierwszym miejscu... wiatr we włosach, komary w zębach... smile ... stereotypowe myślenie jest takie jak w przypadku sportowych wózków - szybka laska itd. itp. sama podług siebie wiesz, że to jest na wyrost, ale skądś się to jednak wzięło i często gęsto nikomu nie chce się sprawdzać jaka jest rzeczywistość, mi na podstawie doświadczeń/obserwacji by się nie chciało, bo to tak jak z wyjątkiem potwierdzającym regułę, pewnie się trafi, ale prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest nikłe... ot takie moje głupawe przemyślenia... hmm

167

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

A wiesz, że nigdy nie bawiłem się w takie głupoty... tyle funu mnie ominęło... hmm ...i ze mną też się nikt tak nie zabawiał... a więc Twoja metoda spławiennicza to "zmęczenie materiału".. też dobra... smile

Dużo nie straciłeś... nie masz czego żałować tongue bo to takie dziecinne zagrywki...
Ale wiesz jak to kobietki często się zastanawiają... dlaczego się nie odzywa... już x dni minęło... przecież było dobrze... miał zadzwonić...
A np. moi koledzy... wyślę jej pustaka, lub że niby dzwoni... "rozmowa" się rozkręci, i a nóż wieczór znów miło się zakończy jeśli nikt inny się nie nawinie wink

assassin napisał/a:

Podejrzewam, że ta nawracana osoba to jakaś nieśmiała panna...

Dokładnie...

assassin napisał/a:

Rdzewieje, rdzewieje... sama na swoim przykładzie przecież stwierdziłaś, że ex ani Cię grzeje ani ziębi.. I tak jak dla mnie dziecko, kiedy ojca nie ma na widnokręgu - żaden problem (trochę inaczej jakby był zainteresowany), długi lub inny syf z przeszłości to jest problem i oznacza ekspresowy koniec...

No tak... ale w moim przypadku miłością bym tego nie nazwała.
No a jeśli te długi wyszły by w momencie jak już jesteście małżeństwem jakieś x lat??
Bo też mam przypadek w grupie "dalszych" znajomych, że facet zostawił swoją żonę po 15 latach bo zachorowała...
Przecież przysięga się "na dobre i na złe, w zdrowiu czy chorobie"

assassin napisał/a:

A co powiesz na gipsowy odlew całej figury (na wieszak) ew. popiersie (na kapelusze)... wink

Hehe...ktoś by musiał ten gips na mnie wylać czy tam nałożyć wink

assassin napisał/a:

Tylko na czekoladę tak się rzucasz...? wink

Nie tylko... tongue

assassin napisał/a:

Właśnie zaczaiłem skąd pytanie o dzielenie hobby i jako propozycje motocykle na pierwszym miejscu... wiatr we włosach, komary w zębach... smile ... stereotypowe myślenie jest takie jak w przypadku sportowych wózków - szybka laska itd. itp. sama podług siebie wiesz, że to jest na wyrost, ale skądś się to jednak wzięło i często gęsto nikomu nie chce się sprawdzać jaka jest rzeczywistość, mi na podstawie doświadczeń/obserwacji by się nie chciało, bo to tak jak z wyjątkiem potwierdzającym regułę, pewnie się trafi, ale prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest nikłe... ot takie moje głupawe przemyślenia... hmm

Hehe... w kasku jedziesz... więc na nim masz muszki smile
Pytanie padło...na podstawie moich własnych doświadczeń i obserwacji... tak po prostu...

168 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-24 15:45:53)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Dużo nie straciłeś... nie masz czego żałować tongue bo to takie dziecinne zagrywki...
Ale wiesz jak to kobietki często się zastanawiają... dlaczego się nie odzywa... już x dni minęło... przecież było dobrze... miał zadzwonić...
A np. moi koledzy... wyślę jej pustaka, lub że niby dzwoni... "rozmowa" się rozkręci, i a nóż wieczór znów miło się zakończy jeśli nikt inny się nie nawinie wink

Dokładnie to samo sobie pomyślałem... gimbaza i tyle... nie mój styl, bosh znowu zabrzmiało strasznie staaaro... hmm ... nawinie czy hmm... "nadzieje"...? wink

anliewe napisał/a:
assassin napisał/a:

Podejrzewam, że ta nawracana osoba to jakaś nieśmiała panna...

Dokładnie...

Mimo wszystko udało się komuś ją "odczarować" czy chora jest już w stanie terminalnym...???

anliewe napisał/a:

No tak... ale w moim przypadku miłością bym tego nie nazwała.
No a jeśli te długi wyszły by w momencie jak już jesteście małżeństwem jakieś x lat??
Bo też mam przypadek w grupie "dalszych" znajomych, że facet zostawił swoją żonę po 15 latach bo zachorowała...
Przecież przysięga się "na dobre i na złe, w zdrowiu czy chorobie"

To nawet na początku to nie była love???
Pisząc o syfie miałem zupełnie coś innego na myśli... niż choroba czy zdarzenia losowe... zawsze można papiery podpisać przed ślubem i nie kłopotać się długami drugiej strony, to coraz częstsza praktyka...
W opisanej przez Ciebie sytuacji tzn. choroby, nie, nie zostawiłbym kogoś (i raczej nie wycofałbym się mając taką wiedzę wcześniej przed "tak"), kto powierzył swoje serducho i życie w moje ręce, wiem że to tylko puste deklaracje z mojej strony w necie, ale cóż wolałbym do końca życia bez cienia obrzydzenia patrzeć w lustro niż pójść na łatwiznę... ot taki dziwoląg...

anliewe napisał/a:

Hehe...ktoś by musiał ten gips na mnie wylać czy tam nałożyć wink

Ktoś najpierw musiałby się zgodzić na wylanie, bądź nałożenie na siebie tego gipsu... wink I nie rzucać się od razu na... gipsiarza... tongue

anliewe napisał/a:

Hehe... w kasku jedziesz... więc na nim masz muszki smile
Pytanie padło...na podstawie moich własnych doświadczeń i obserwacji... tak po prostu...

Ale bez kasku zawsze można się... zasilić w trakcie jazdy zdrowym białkiem... wink
A właściwie jakie te motocykle, nocne wyścigi lub wyścigi na torze czy też zloty klasyków, jakieś Harley'e, Junaki itp. ??

169

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Dokładnie to samo sobie pomyślałem... gimbaza i tyle... nie mój styl, bosh znowu zabrzmiało strasznie staaaro... hmm ... nawinie czy hmm... "nadzieje"...? wink

Hehe... mentalnie pod 60-latka podlatujesz wink bo 40-50 często przechodzą drugą młodość wink
Oj... różnie to bywa... ale nie jeden raz im się udawało... a dziewczyny naiwne...

assassin napisał/a:

Mimo wszystko udało się komuś ją "odczarować" czy chora jest już w stanie terminalnym...???

Udało, choć czasem "czar pryska" smile


assassin napisał/a:

To nawet na początku to nie była love???

Bardziej zauroczenie... a uczucie u mnie przychodzi z opóźnieniem... przynajmniej do tej pory tak miałam... nie było od razu "wow".

assassin napisał/a:

Pisząc o syfie miałem zupełnie coś innego na myśli... niż choroba czy zdarzenia losowe... zawsze można papiery podpisać przed ślubem i nie kłopotać się długami drugiej strony, to coraz częstsza praktyka...
W opisanej przez Ciebie sytuacji tzn. choroby, nie, nie zostawiłbym kogoś (i raczej nie wycofałbym się mając taką wiedzę wcześniej przed "tak"), kto powierzył swoje serducho i życie w moje ręce, wiem że to tylko puste deklaracje z mojej strony w necie, ale cóż wolałbym do końca życia bez cienia obrzydzenia patrzeć w lustro niż pójść na łatwiznę... ot taki dziwoląg...

Wiem że się to częściej już stosuje...
To kobieta z którą będziesz/jesteś może czuć się już szczęściarą smile

assassin napisał/a:

Ktoś najpierw musiałby się zgodzić na wylanie, bądź nałożenie na siebie tego gipsu... wink I nie rzucać się od razu na... gipsiarza... tongue

Hehe... te nakładanie troszkę pracochłonne by było....i jakby był szybkoschnący to miałabym problem z rzucaniem się na gipsiarza wink


assassin napisał/a:

Ale bez kasku zawsze można się... zasilić w trakcie jazdy zdrowym białkiem... wink
A właściwie jakie te motocykle, nocne wyścigi lub wyścigi na torze czy też zloty klasyków, jakieś Harley'e, Junaki itp. ??

Najpierw masa potem rzeźba smile
Tzn. podobają mi się: Chopper, Cruiser  Harley, Boober smile ale do tej pory kontakt miałam ze ścigaczami, na zloty zdarza mi się pojechać... A kusi mnie zrobienie sobie "papierków" smile

170

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Hehe... mentalnie pod 60-latka podlatujesz wink bo 40-50 często przechodzą drugą młodość wink
Oj... różnie to bywa... ale nie jeden raz im się udawało... a dziewczyny naiwne...

No wiesz... leżącego tetryka się nie kopie, bo jeszcze biedaczysko się rozsypie i kto go poskleja do kupy.. wink

anliewe napisał/a:

Udało, choć czasem "czar pryska" smile

Tacy ludzie stale poszukują u innych potwierdzenia swojej wartości, pomimo że temu usilnie zaprzeczają... łatwi w obsłudze nie są, ale jeśli wyjdą na prostą to ho ho...

anliewe napisał/a:

Bardziej zauroczenie... a uczucie u mnie przychodzi z opóźnieniem... przynajmniej do tej pory tak miałam... nie było od razu "wow".

Wow... chodzi Ci o taką fioletową, latającą, włochatą kulę jak myślę...?? wink ...zauroczenie ...zakochanie ...miłość dotarłaś do tej ostatniej "bazy"..?? A właściwie chciałabyś zacząć relację/związek/znajomość od razu z wysokiego C czy jednak lepiej etapami?? (jeśli już pytałem, to zgonię to na demencję... wink)

anliewe napisał/a:

Wiem że się to częściej już stosuje...
To kobieta z którą będziesz/jesteś może czuć się już szczęściarą smile

Jak nie zapomnę to powtórzę kiedyś jakiejś szczęściarze: skarbie, laska z internetów stwierdziła, że jesteś szczęściarą, tylko nie do końca wiem czemu, ale wierzę jej na słowo...:)

anliewe napisał/a:

Hehe... te nakładanie troszkę pracochłonne by było....i jakby był szybkoschnący to miałabym problem z rzucaniem się na gipsiarza wink

Szybkoschnący gips hmm... to jest sposób, żeby obiekt nie zwiał na drzewo i byłby całkowicie pod kontrolą fachowca... tongue A że czasochłonne zajęcie to tym lepiej, przecież nigdzie się nie spieszymy...

anliewe napisał/a:

Najpierw masa potem rzeźba smile
Tzn. podobają mi się: Chopper, Cruiser  Harley, Boober smile ale do tej pory kontakt miałam ze ścigaczami, na zloty zdarza mi się pojechać... A kusi mnie zrobienie sobie "papierków" smile

Na dniach wchodzi przepis (albo już wszedł), że do jeżdżenia motorem do 125 ccm wystarczy, kat. B, ale oczywiście dla Ciebie to za mało, mam rację...?? A w Dolinie Charlotty na zlocie moto byłaś??

171 Ostatnio edytowany przez anliewe (2014-08-25 09:10:26)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

No wiesz... leżącego tetryka się nie kopie, bo jeszcze biedaczysko się rozsypie i kto go poskleja do kupy.. wink

Użyczę Ci gipsu... wink


assassin napisał/a:

Wow... chodzi Ci o taką fioletową, latającą, włochatą kulę jak myślę...?? wink ...zauroczenie ...zakochanie ...miłość dotarłaś do tej ostatniej "bazy"..?? A właściwie chciałabyś zacząć relację/związek/znajomość od razu z wysokiego C czy jednak lepiej etapami?? (jeśli już pytałem, to zgonię to na demencję... wink)

Haha... oglądałam ten serial smile
Nie dotarłam jeszcze do tej strefy... bo pewnie miałabym już gromadkę dzieci, męża wink
Nie mam porównania.... Ale drogą dedukcji... wydaje mi się że te powoli rozwijające się uczucie jest lepsze niż te "boom" smile

assassin napisał/a:

Jak nie zapomnę to powtórzę kiedyś jakiejś szczęściarze: skarbie, laska z internetów stwierdziła, że jesteś szczęściarą, tylko nie do końca wiem czemu, ale wierzę jej na słowo...:)

Jak zapomnisz to pokażesz jej to na tym forum i swoją poniekąd deklarację "w zdrowiu i chorobie" smile


assassin napisał/a:

Szybkoschnący gips hmm... to jest sposób, żeby obiekt nie zwiał na drzewo i byłby całkowicie pod kontrolą fachowca... tongue A że czasochłonne zajęcie to tym lepiej, przecież nigdzie się nie spieszymy...

Hehe... to chyba trzeba było by zacząć od twarzy i stóp tongue


assassin napisał/a:

Na dniach wchodzi przepis (albo już wszedł), że do jeżdżenia motorem do 125 ccm wystarczy, kat. B, ale oczywiście dla Ciebie to za mało, mam rację...?? A w Dolinie Charlotty na zlocie moto byłaś??

Wiem własnie, od 1 września (na początek by mi to wystarczyło pewnie ale bez kursu ani rusz)... Ten przepis dla mnie to totalna głupota... motocykl to co innego niż samochód, inaczej się zachowuje na drodze, w różnych warunkach atmosferycznych; wystarczy nawet trochę piasku na drodze, chwila nieuwagi, gwałtowne hamowanie... i nieszczęście gotowe.
Nawet na rowerze człowiek uczył się jeździć... Ja mam nadzieję, że ludzie będą rozsądni i na jakiś kurs pójdą.

Nie byłam tam jeszcze. Z resztą nie każdy lubi jeździć z "plecaczkiem" w dłuższą trasę wink

172

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Haha... oglądałam ten serial smile
Nie dotarłam jeszcze do tej strefy... bo pewnie miałabym już gromadkę dzieci, męża wink
Nie mam porównania.... Ale drogą dedukcji... wydaje mi się że te powoli rozwijające się uczucie jest lepsze niż te "boom" smile

Serducho jeszcze nie było bite, wgnieceń nie ma to dobrze. Zaczynasz się robić ze swoim podejściem coraz bardziej przerażająco podobna do... wink

anliewe napisał/a:

Jak zapomnisz to pokażesz jej to na tym forum i swoją poniekąd deklarację "w zdrowiu i chorobie" smile

A ona na to: stary, czyś ty do reszty zgłupiał..??!?!?!?!? wink no tak kilka tysięcy odsłon ten wątek już ma, więc nie da się sianem wykręcić...

anliewe napisał/a:

Hehe... to chyba trzeba było by zacząć od twarzy i stóp tongue

Buźki wolałbym nie ruszać, a ręce i nogi unieruchomić tak jak na rysunku da Vinciego... zawsze można pójść na skróty i wyprodukować po prostu figurę woskową i też będzie dobrze...

anliewe napisał/a:

Wiem własnie, od 1 września (na początek by mi to wystarczyło pewnie ale bez kursu ani rusz)... Ten przepis dla mnie to totalna głupota... motocykl to co innego niż samochód, inaczej się zachowuje na drodze, w różnych warunkach atmosferycznych; wystarczy nawet trochę piasku na drodze, chwila nieuwagi, gwałtowne hamowanie... i nieszczęście gotowe.
Nawet na rowerze człowiek uczył się jeździć... Ja mam nadzieję, że ludzie będą rozsądni i na jakiś kurs pójdą.

Jakbym czytał opinię właściciela szkoły nauki jazdy... wink Wszystko zgoda, tylko że ludzie wsiadając na motocykl powinni mieć odrobinę wyobraźni. Teraz do złudzenia przypomina mi się sytuacja, gdy zmieniały się przepisy odnośnie kart motorowerowych, bo pojawiało się coraz więcej skuterów. Larum było takie samo, a z perspektywy czasu przecież liczba wypadków nie wzrosła...

anliewe napisał/a:

Nie byłam tam jeszcze. Z resztą nie każdy lubi jeździć z "plecaczkiem" w dłuższą trasę wink

Znaczy się nie lubisz, ok, przyjąłem do wiadomości... smile

173

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Serducho jeszcze nie było bite, wgnieceń nie ma to dobrze. Zaczynasz się robić ze swoim podejściem coraz bardziej przerażająco podobna do... wink

Do..?? Nie kończy się tak zdania... i tak pewnie nie znam wink

assassin napisał/a:

... no tak kilka tysięcy odsłon ten wątek już ma, więc nie da się sianem wykręcić...

No nie da rady... czarno na białym smile

assassin napisał/a:

Jakbym czytał opinię właściciela szkoły nauki jazdy... wink Wszystko zgoda, tylko że ludzie wsiadając na motocykl powinni mieć odrobinę wyobraźni. Teraz do złudzenia przypomina mi się sytuacja, gdy zmieniały się przepisy odnośnie kart motorowerowych, bo pojawiało się coraz więcej skuterów. Larum było takie samo, a z perspektywy czasu przecież liczba wypadków nie wzrosła...

Oj tam... czy motocykl czy samochód... i tu i tu potrzebna wyobraźnia.
Ale skuter 50ccm max. prędkość do 50 km/h (mówimy o tych nieodblokowanych) a motocykl 125 ccm prędkość max. 100km/h śmiało można powiedzieć nawet że znajdą się takie co osiągają prędkość powyżej 100 km/h a pomyśl co jeśli się je "podkręci".
Mimo wszystko się obawiam...


assassin napisał/a:

Znaczy się nie lubisz, ok, przyjąłem do wiadomości... smile

Nie powiedziałam, że nie lubię wycieczek. A określenie "plecaczek" to na pasażera motocykla (osoba która siedzi z tyłu, za kierującym wink)

174

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Do..?? Nie kończy się tak zdania... i tak pewnie nie znam wink

Wyobraź sobie, że do mnie... a to ci niespodzianka...;) ...też wolę jak u mnie wszystko powoli kiełkuje, potem kiedy pojawi się pewność, że to love, pojawi się również metalowy tego dowód... smile ...i przywiązuję bardzo dużą wagę do wypowiadanych słów, żeby później nie musieć ich odszczekiwać, zresztą "u mnie słowo droższe od piniędzy... wink"

anliewe napisał/a:

Oj tam... czy motocykl czy samochód... i tu i tu potrzebna wyobraźnia.
Ale skuter 50ccm max. prędkość do 50 km/h (mówimy o tych nieodblokowanych) a motocykl 125 ccm prędkość max. 100km/h śmiało można powiedzieć nawet że znajdą się takie co osiągają prędkość powyżej 100 km/h a pomyśl co jeśli się je "podkręci".
Mimo wszystko się obawiam...

A kto w ogóle jeździ nieodblokowanymi skuterami??? Chyba tylko dzieci... Sama osobiście będziesz mogła jeździć takowym bez niczyjej łachy, bo z góry zakładam, że samochodem jeździć możesz...

anliewe napisał/a:

Nie powiedziałam, że nie lubię wycieczek. A określenie "plecaczek" to na pasażera motocykla (osoba która siedzi z tyłu, za kierującym wink)

No tak, ja kudłaty, durnowaty, ni czytaty, ni pisaty... wink ...człowiek całe życie się uczy nowych rzeczy, thnks za lekcję... wink Nie lubisz, tyczyło się do plecaczka u Ciebie na plecach... wink a że na wycieczki chętna to już dawno się pochwaliłaś, że nie ma to jak spontan... smile

175

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Wyobraź sobie, że do mnie... a to ci niespodzianka...;) ...też wolę jak u mnie wszystko powoli kiełkuje, potem kiedy pojawi się pewność, że to love, pojawi się również metalowy tego dowód... smile ...i przywiązuję bardzo dużą wagę do wypowiadanych słów, żeby później nie musieć ich odszczekiwać, zresztą "u mnie słowo droższe od piniędzy... wink"

To przerażające... No tak słów nie rzuca się na wiatr...
Ale każde tak przemyślane?? Przecież nie wiesz co odpowie druga strona...
Ale fakt... niektóre słowa wolę usłyszeć rzadko - lubię mieć pewność że są szczere/prawdziwe/niewymuszone smile


assassin napisał/a:

A kto w ogóle jeździ nieodblokowanymi skuterami??? Chyba tylko dzieci... Sama osobiście będziesz mogła jeździć takowym bez niczyjej łachy, bo z góry zakładam, że samochodem jeździć możesz...

Ej... jaka ja naiwna... wink
Mogę, mogę samochodem jeździć smile

assassin napisał/a:

No tak, ja kudłaty, durnowaty, ni czytaty, ni pisaty... wink ...człowiek całe życie się uczy nowych rzeczy, thnks za lekcję... wink Nie lubisz, tyczyło się do plecaczka u Ciebie na plecach... wink a że na wycieczki chętna to już dawno się pochwaliłaś, że nie ma to jak spontan... smile

Akurat teraz... spojrzałam znad okularków.
Pogubiłam się... wink jaki plecak?? Nie sugerujesz że jestem jakąś wygodną panienką...?? wink

176 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-26 10:32:14)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

To przerażające... No tak słów nie rzuca się na wiatr...
Ale każde tak przemyślane?? Przecież nie wiesz co odpowie druga strona...
Ale fakt... niektóre słowa wolę usłyszeć rzadko - lubię mieć pewność że są szczere/prawdziwe/niewymuszone smile

A skąd wiesz jaki dowód miałem na myśli... wink ...może taki, który uniemożliwi ucieczkę a mnóstwo jest takich metalowych "ograniczaczy", bo chyba nie myślałaś o czymś innym... wink i znowu postawiony pod ścianą muszę się wić jak piskorz, ale słowa ważne nie są od tak rzucane, mimo wszystko bardziej wolę świrować, a nie smęcić jak na stypie... wink ...poza tym od słów lepsze są działania...

anliewe napisał/a:

Ej... jaka ja naiwna... wink
Mogę, mogę samochodem jeździć smile

...jak tak można sobie kpić.. wink coś mi się wydaje a wręcz graniczy to z pewnością, że z motocykli zagięłabyś mnie na 1001 sposobów... hmm ...więc jak na faceta przystało, robię taktyczny odwrót i udam, że nie było tematu... wink ...kobieta mnie bije...

anliewe napisał/a:

Akurat teraz... spojrzałam znad okularków.
Pogubiłam się... wink jaki plecak?? Nie sugerujesz że jestem jakąś wygodną panienką...?? wink

akurat miałem na myśli zupełnie coś innego, ale zostawmy już w spokoju temat "plecakowy", bo fale się nam nie zgrywają... wygodna panienka na krótką metę może być... wink a i facet może się wykazać, spróbuj kiedyś odegrać taką rolę.
Wymowne spojrzenie z nad okularów hmm... jak w szkole, "cicho tam w ostatniej ławce... nie? to marsz do tablicy..."

177

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

A skąd wiesz jaki dowód miałem na myśli... wink ...może taki, który uniemożliwi ucieczkę a mnóstwo jest takich metalowych "ograniczaczy", bo chyba nie myślałaś o czymś innym... wink i znowu postawiony pod ścianą muszę się wić jak piskorz, ale słowa ważne nie są od tak rzucane, mimo wszystko bardziej wolę świrować, a nie smęcić jak na stypie... wink ...poza tym od słów lepsze są działania...

A nie wiem... liczyłam, że coś więcej napiszesz na ten temat... wink
W końcu liczą się czyny/gesty smile

assassin napisał/a:

...jak tak można sobie kpić.. wink coś mi się wydaje a wręcz graniczy to z pewnością, że z motocykli zagięłabyś mnie na 1001 sposobów... hmm ...więc jak na faceta przystało, robię taktyczny odwrót i udam, że nie było tematu... wink ...kobieta mnie bije...

A można można... czasem wink
Aż tak na motocyklach się nie znam... ale szybko się uczę wink
Hehe...  a niektórzy to lubią wink

assassin napisał/a:

akurat miałem na myśli zupełnie coś innego, ale zostawmy już w spokoju temat "plecakowy", bo fale się nam nie zgrywają... wygodna panienka na krótką metę może być... wink a i facet może się wykazać, spróbuj kiedyś odegrać taką rolę.
Wymowne spojrzenie z nad okularów hmm... jak w szkole, "cicho tam w ostatniej ławce... nie? to marsz do tablicy..."

Wiem... że chodziło o coś innego... tak się wygłupiam troszkę... big_smile
Wiesz... kiedyś przez moment udawałam nieporadną/głupiutką w sprawie w której bym sobie poradziła... smile ale tylko przez moment... i usłyszałam po chwili pytanie "czy ty się farbowałaś?" wink tongue

178

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

A nie wiem... liczyłam, że coś więcej napiszesz na ten temat... wink
W końcu liczą się czyny/gesty smile

Coś więcej hmm... kojarzysz pewien tekst z "Chłopaki nie...", który mówił Fred do Gruchy... o polskich chłopach...?? wink
...a tam, że zaraz liczą się, są bardziej namacalno-przyjemne... poza tym mogę Ci choćby gwiazdę z nieba obiecać i co, uwierzysz?? Żeby było zabawnie to nie problem znaleźć kogoś, kto taki oklepany tekst łyknie jak młody pelikan, a my szukamy wyzwań, mam rację? smile

anliewe napisał/a:

A można można... czasem wink
Aż tak na motocyklach się nie znam... ale szybko się uczę wink
Hehe...  a niektórzy to lubią wink

No popatrz, popatrz jaka cwana na odległość... wink ...a zdarzyło Ci się grzebać w smarach przy jakimś pojeździe?? ...taki fetysz mam... tongue
Nie dość, że lubią, to na dodatek słono za to płacą hehe... cóż obcy są wśród nas... smile

anliewe napisał/a:

Wiem... że chodziło o coś innego... tak się wygłupiam troszkę... big_smile
Wiesz... kiedyś przez moment udawałam nieporadną/głupiutką w sprawie w której bym sobie poradziła... smile ale tylko przez moment... i usłyszałam po chwili pytanie "czy ty się farbowałaś?" wink tongue

Ehh... w kiepskiej formie troszku jezdem od wczoraj, to i żartów nie łapię... hmm ...ale tryb "biedactwo" to trzeba było testować na kimś, kto jeszcze tak dobrze Cię nie zna, bo tak to cały plan spalony... a inna wersja: "zaczynają wyłazić Ci jasne odrosty... tongue"

179

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Coś więcej hmm... kojarzysz pewien tekst z "Chłopaki nie...", który mówił Fred do Gruchy... o polskich chłopach...?? wink

Niee.... przypomnij proszę smile

assassin napisał/a:

...a tam, że zaraz liczą się, są bardziej namacalno-przyjemne... poza tym mogę Ci choćby gwiazdę z nieba obiecać i co, uwierzysz?? Żeby było zabawnie to nie problem znaleźć kogoś, kto taki oklepany tekst łyknie jak młody pelikan, a my szukamy wyzwań, mam rację? smile

Gdybym miała.. 16 lat to może bym w te gwiazdki z nieba uwierzyła... wink ale co za problem, przecież idzie kupić gwiazdę i nazwać ją imieniem swojej wybranki tongue (dostajesz certyfikat... a wybranka ma gwiazdeczki w oczach jak na Ciebie patrzy) wink
No, masz rację wolimy wyzwania smile

assassin napisał/a:

No popatrz, popatrz jaka cwana na odległość... wink ...a zdarzyło Ci się grzebać w smarach przy jakimś pojeździe?? ...taki fetysz mam... tongue
Nie dość, że lubią, to na dodatek słono za to płacą hehe... cóż obcy są wśród nas... smile

Daję rade smile Grzebać nie... jak już tylko się przyglądałam... ale samochód już nie jeden raz myłam wink
Hehehe... cóż różni ludzie różne potrzeby smile

assassin napisał/a:

Ehh... w kiepskiej formie troszku jezdem od wczoraj, to i żartów nie łapię... hmm

A cóż takiego się wydarzyło?? Jeśli mogę zapytać?? smile

assassin napisał/a:

...ale tryb "biedactwo" to trzeba było testować na kimś, kto jeszcze tak dobrze Cię nie zna, bo tak to cały plan spalony... a inna wersja: "zaczynają wyłazić Ci jasne odrosty... tongue"

To od samego początku musiałabym udawać "biedacto/głupiutką" a to nic dobrego by nie wróżyło...
Tej jeszcze wersji nie słyszałam wink bo odrosty mogę mieć tylko ciemne tongue

180

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Niee.... przypomnij proszę smile

Nie ma tak łatwo... wink zadanie domowe: obejrzeć wspomnianą komedię... o ile znowu mnie nie podpuszczasz.

anliewe napisał/a:

Gdybym miała.. 16 lat to może bym w te gwiazdki z nieba uwierzyła... wink ale co za problem, przecież idzie kupić gwiazdę i nazwać ją imieniem swojej wybranki tongue (dostajesz certyfikat... a wybranka ma gwiazdeczki w oczach jak na Ciebie patrzy) wink
No, masz rację wolimy wyzwania smile

A podziałałby na Twoje oczy taki prezent?? Nie żebym chciał zaraz sprawdzać... wink
I tu chyba niestety mamy problem... wink

anliewe napisał/a:

Daję rade smile Grzebać nie... jak już tylko się przyglądałam... ale samochód już nie jeden raz myłam wink
Hehehe... cóż różni ludzie różne potrzeby smile

Mycie wozu w słoneczny dzień ujdzie w tłoku, ale smaru i potu na czole i nosie nic nie pobije, a jeszcze potem szorowanie specjalistki...
Spoko, nie mój cyrk nie moje małpy... wink

anliewe napisał/a:

A cóż takiego się wydarzyło?? Jeśli mogę zapytać?? smile

Żadna tajemnica, nastąpiło zmęczenie materiału i konieczny był mój swojski rosół i garść tabletek, żeby stanąć wczoraj i dzisiaj na nogi, wszystko wskazuje na to, że pacjent stety/niestety będzie żył... i w dalszym ciągu ludzi prześladował... wink

anliewe napisał/a:

To od samego początku musiałabym udawać "biedacto/głupiutką" a to nic dobrego by nie wróżyło...
Tej jeszcze wersji nie słyszałam wink bo odrosty mogę mieć tylko ciemne tongue

Mógłby po prostu nastąpić szok, gdyby facet nagle sobie zdał sprawę z tego, że możesz go sto razy przeskoczyć w pewnych kwestiach i co gorsza doszedłby do wniosku, że świetnie sobie radzisz i go nie potrzebujesz... ciężka obraza dla męskiego majestatu... wink ...chyba że znowu trafi Ci się egzemplarz, który nie dość, że Tobą się nie zaopiekuje, to jeszcze sam będzie maminego "cycka" potrzebował...

181

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Nie ma tak łatwo... wink zadanie domowe: obejrzeć wspomnianą komedię... o ile znowu mnie nie podpuszczasz.

Ehh...oglądałam ją może z dwa razy... więc musisz wybaczyć...
Hehe a też spod okularków spoglądasz, dając zadanie na weekend tongue


assassin napisał/a:

A podziałałby na Twoje oczy taki prezent?? Nie żebym chciał zaraz sprawdzać... wink

Kto wie... smile a jakbyś jeszcze bajkę/historyjkę ułożył do tego... wink


assassin napisał/a:

I tu chyba niestety mamy problem... wink

Tak?? Jaki??


assassin napisał/a:

Mycie wozu w słoneczny dzień ujdzie w tłoku, ale smaru i potu na czole i nosie nic nie pobije, a jeszcze potem szorowanie specjalistki...

Widzę, że wyobraźnia działa na wysokich obrotach smile


assassin napisał/a:

Żadna tajemnica, nastąpiło zmęczenie materiału i konieczny był mój swojski rosół i garść tabletek, żeby stanąć wczoraj i dzisiaj na nogi, wszystko wskazuje na to, że pacjent stety/niestety będzie żył... i w dalszym ciągu ludzi prześladował... wink

Hmm.... gotujesz??
Aaa przeziębienie... to i herbatka z sokiem malinowym lub mleko z miodem i czosnkiem oraz ciepła kołderka.
Bo pomyślałam raczej, że urlop Ci potrzebny na podładowanie baterii smile


assassin napisał/a:

Mógłby po prostu nastąpić szok, gdyby facet nagle sobie zdał sprawę z tego, że możesz go sto razy przeskoczyć w pewnych kwestiach i co gorsza doszedłby do wniosku, że świetnie sobie radzisz i go nie potrzebujesz... ciężka obraza dla męskiego majestatu... wink ...chyba że znowu trafi Ci się egzemplarz, który nie dość, że Tobą się nie zaopiekuje, to jeszcze sam będzie maminego "cycka" potrzebował...

Czyli usłyszałabym że jestem samowystarczalna i po co mi w ogóle facet?? Nie, nie, nie.... ja tego nie powiedziałam smile
Unikamy, unikamy.... tym Panom już podziękujemy wink

182

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Ehh...oglądałam ją może z dwa razy... więc musisz wybaczyć...
Hehe a też spod okularków spoglądasz, dając zadanie na weekend tongue

Zdradzę Ci mój okulistyczny sekret, aleee nie dzisiaj... wink

anliewe napisał/a:

Kto wie... smile a jakbyś jeszcze bajkę/historyjkę ułożył do tego... wink

To zależy w jakim "klimacie" ta baja miałaby być, cuś strasznego, fantastycznego czy .... ???

anliewe napisał/a:

Tak?? Jaki??

Hmm... że na łatwiznę kręcimy nosem i nie doceniamy tego co jest "pod ręką", zresztą chyba nie jesteśmy w tej "chorobie" odosobnieni... hmm

anliewe napisał/a:

Widzę, że wyobraźnia działa na wysokich obrotach smile

Musi skoro mam jakąś bajko-historyjkę wyprodukować, żeby zadowolić wybredną bibliotekarkę... wink

anliewe napisał/a:

Hmm.... gotujesz??
Aaa przeziębienie... to i herbatka z sokiem malinowym lub mleko z miodem i czosnkiem oraz ciepła kołderka.
Bo pomyślałam raczej, że urlop Ci potrzebny na podładowanie baterii smile

Z czosnkiem hmm... póki solo mogę konsumować, w innym przypadku byłby problem. Akurat kulinarnie to już Ci się chwaliłem, że dla chorej bidulki rosołem domowym służę, więc "jeszcze chory" poleca Ci żeń-szeń na pamięć i koncentrację... tongue
Baterie już dawno przeładowane zostały... wink

anliewe napisał/a:

Czyli usłyszałabym że jestem samowystarczalna i po co mi w ogóle facet?? Nie, nie, nie.... ja tego nie powiedziałam smile
Unikamy, unikamy.... tym Panom już podziękujemy wink

O to to to... Taka dzielna, wspaniała, zaradna itd. itp., więc pytanie jaką rolę w życiu TEJ wonderwoman ma pełnić hmm... np. Rysio z Klanu czy MacGyver jakiś?? Dalej, mnóstwo zainteresowań, pasji, hobby i pracy, to gdzie tu czas dla NIEGO? To też jest współczesny problem chyba, bo granice między płciami praktycznie się zatarły, czy to dobrze...?? Co o tym sądzisz?

183 Ostatnio edytowany przez anliewe (2014-08-28 23:41:49)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Zdradzę Ci mój okulistyczny sekret, aleee nie dzisiaj... wink

Zdradzisz swój sekret smile Yupi tongue

assassin napisał/a:

To zależy w jakim "klimacie" ta baja miałaby być, cuś strasznego, fantastycznego czy .... ???

Ja jestem otwarta na każdą bajkę smile

assassin napisał/a:

Hmm... że na łatwiznę kręcimy nosem i nie doceniamy tego co jest "pod ręką", zresztą chyba nie jesteśmy w tej "chorobie" odosobnieni... hmm

No więcej osób ma ten syndrom...
Choć mówi się również "łatwo przyszło, łatwo poszło"

assassin napisał/a:

Musi skoro mam jakąś bajko-historyjkę wyprodukować, żeby zadowolić wybredną bibliotekarkę... wink

Poczułam się w tym momencie jak jakaś... muza wink nie to żebym sobie pochlebiała tongue

assassin napisał/a:

Z czosnkiem hmm... póki solo mogę konsumować, w innym przypadku byłby problem. Akurat kulinarnie to już Ci się chwaliłem, że dla chorej bidulki rosołem domowym służę, więc "jeszcze chory" poleca Ci żeń-szeń na pamięć i koncentrację... tongue
Baterie już dawno przeładowane zostały... wink

To pamiętam... że rosół gotujesz... Chodziło mi bardziej o fakt przemęczenia materiału i tego że znalazłeś siłę coś ugotować. Zamiast wpaść na obiad do mamusi czy miłej sąsiadki ;-)


assassin napisał/a:

O to to to... Taka dzielna, wspaniała, zaradna itd. itp., więc pytanie jaką rolę w życiu TEJ wonderwoman ma pełnić hmm... np. Rysio z Klanu czy MacGyver jakiś?? Dalej, mnóstwo zainteresowań, pasji, hobby i pracy, to gdzie tu czas dla NIEGO? To też jest współczesny problem chyba, bo granice między płciami praktycznie się zatarły, czy to dobrze...?? Co o tym sądzisz?

Eee to nie o mnie tongue Ja bym tam znalazła czas, z resztą zawsze go miałam :-)
Tak... widać że się zatarły. Mam mieszane uczucia... Tzn. jeśli kobieta lepiej zarabia to niech zarabia ale niech w żaden sposób nie podkreśla tego że np. jej facet jest gorszy od niej bo ma mniej i na odwrót.
Jeśli chodzi o dom i dzieci-jeśli oboje pracują niech dziela się obowiązkami, np. ja uwielbiam gotować to Ty pomyj naczynia etc. 
Czy chodzi Ci o granice że kobiety stały się bardziej męskie a mężczyźni bardziej kobiecy?
Zdecydowanie wolę męskiego faceta smile

184

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Zdradzisz swój sekret smile Yupi tongue

A lekcje to już Panienka odrobiła...?? Sekret będzie potem... wink

anliewe napisał/a:

Ja jestem otwarta na każdą bajkę smile

Otwarta, moim zdaniem słowo klucz...:)

anliewe napisał/a:

No więcej osób ma ten syndrom...
Choć mówi się również "łatwo przyszło, łatwo poszło"

Tak, coś idzie tak dobrze, że aż za dobrze i zaczynamy doszukiwać się dziury w całym, aż ją znajdziemy i spartolimy i po czasie dochodzi dopiero, że to jednak było coś cennego...

anliewe napisał/a:

Poczułam się w tym momencie jak jakaś... muza wink nie to żebym sobie pochlebiała tongue

To bardzo prestiżowa funkcja... smile

anliewe napisał/a:

To pamiętam... że rosół gotujesz... Chodziło mi bardziej o fakt przemęczenia materiału i tego że znalazłeś siłę coś ugotować. Zamiast wpaść na obiad do mamusi czy miłej sąsiadki ;-)

Umierający przecież nie byłem, nóg i rąk nie urwało, a poza tym ktoś mi to sprzedał a czemu ja miałbym niewinnych infekować... I nie chcę żeby ktokolwiek oglądał mnie chorego, zwłaszcza że to dzieje się raz na sto lat... nie żebym się chwalił... wink

anliewe napisał/a:

Eee to nie o mnie tongue Ja bym tam znalazła czas, z resztą zawsze go miałam :-)
Tak... widać że się zatarły. Mam mieszane uczucia... Tzn. jeśli kobieta lepiej zarabia to niech zarabia ale niech w żaden sposób nie podkreśla tego że np. jej facet jest gorszy od niej bo ma mniej i na odwrót.
Jeśli chodzi o dom i dzieci-jeśli oboje pracują niech dziela się obowiązkami, np. ja uwielbiam gotować to Ty pomyj naczynia etc. 
Czy chodzi Ci o granice że kobiety stały się bardziej męskie a mężczyźni bardziej kobiecy?
Zdecydowanie wolę męskiego faceta smile

Naczynia umyj... czemu nie, to akurat skrzywienie z zamierzchłych czasów dziecinno/nastoletnich, że lubię to robić... wink
Męski hmm... w wydaniu naszych ojców tzn. kran to nie czarna magia, wbijanie gwoździ nie powoduje licznych obrażeń i ofiar w ludziach
... wink, gniazdko itd. itp.??
Osobiście uważam, że jeśli ona zarabia lepiej, to prędzej czy później przy jakiejś kłótni dowali mu w ten sposób, zresztą kasa to też częsty powód rozwodów, dlatego kiedy już na początku są takie różnice, to rokowania takiego związku są słabe. I tak ciapowatych egzemplarzy przybywa w zastraszającym tempie... Coś jeszcze dopiszę... CDN... smile

185

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

A lekcje to już Panienka odrobiła...?? Sekret będzie potem... wink

Jeszcze nie... Jaśnie Panie wink

assassin napisał/a:

Otwarta, moim zdaniem słowo klucz...:)

smile na bajki zawsze wink

assassin napisał/a:

Tak, coś idzie tak dobrze, że aż za dobrze i zaczynamy doszukiwać się dziury w całym, aż ją znajdziemy i spartolimy i po czasie dochodzi dopiero, że to jednak było coś cennego...

Masz rację... często tak jest. Rozumiem, że mówisz to z autopsji? Że doceniłeś coś gdy to straciłeś.

assassin napisał/a:

To bardzo prestiżowa funkcja... smile

Nie wątpię... smile to duże wyróżnienie wink

assassin napisał/a:

Umierający przecież nie byłem, nóg i rąk nie urwało, a poza tym ktoś mi to sprzedał a czemu ja miałbym niewinnych infekować... I nie chcę żeby ktokolwiek oglądał mnie chorego, zwłaszcza że to dzieje się raz na sto lat... nie żebym się chwalił... wink

No ale ktoś i tak Cię na pewno widział kiedyś w takim stanie wink.. Ooo i jeszcze dobra z Ciebie duszyczka, która dba o innych :-).. urocze to wink
... ale wiesz jak to przyjęło się... że u was facetów często małe przeziębienie urasta to rangi nieuleczalnej choroby. Ile demotów na necie jest w tym temacie;)

assassin napisał/a:

Naczynia umyj... czemu nie, to akurat skrzywienie z zamierzchłych czasów dziecinno/nastoletnich, że lubię to robić... wink

Chyba bym się z Tobą dogadała w tej kwestii wink

assassin napisał/a:

Męski hmm... w wydaniu naszych ojców tzn. kran to nie czarna magia, wbijanie gwoździ nie powoduje licznych obrażeń i ofiar w ludziach
... wink, gniazdko itd. itp.??
Osobiście uważam, że jeśli ona zarabia lepiej, to prędzej czy później przy jakiejś kłótni dowali mu w ten sposób, zresztą kasa to też częsty powód rozwodów, dlatego kiedy już na początku są takie różnice, to rokowania takiego związku są słabe. I tak ciapowatych egzemplarzy przybywa w zastraszającym tempie... Coś jeszcze dopiszę... CDN... smile

To też... Ani ja potrafię gwoździa przybić, wykręcić żarówkę choć ze słoikami mam problem wink
Wiem, że kasa to w wielu przypadkach duży problem... dlatego istotna jest rozmowa, partnerstwo.
Przybywa... "gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy.." tak jakoś mi się to przypomniało.
Czekam na cdn.. big_smile

186

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Jeszcze nie... Jaśnie Panie wink

Winno być Jaśnie Oświecony Panie... tongue ...Panienko.

anliewe napisał/a:

smile na bajki zawsze wink

...i chyba nie tylko...??  wink

anliewe napisał/a:

Masz rację... często tak jest. Rozumiem, że mówisz to z autopsji? Że doceniłeś coś gdy to straciłeś.

Cóż, samo życie...

anliewe napisał/a:

Nie wątpię... smile to duże wyróżnienie wink

Moja osobista Kalliope... wink

anliewe napisał/a:

No ale ktoś i tak Cię na pewno widział kiedyś w takim stanie wink.. Ooo i jeszcze dobra z Ciebie duszyczka, która dba o innych :-).. urocze to wink
... ale wiesz jak to przyjęło się... że u was facetów często małe przeziębienie urasta to rangi nieuleczalnej choroby. Ile demotów na necie jest w tym temacie;)

To ja jestem z tych drugich skrajności, co prędzej padnie na twarz niż przyzna, że coś go boli...

anliewe napisał/a:

Chyba bym się z Tobą dogadała w tej kwestii wink

A to ci niespodzianka... wink

anliewe napisał/a:

To też... Ani ja potrafię gwoździa przybić, wykręcić żarówkę choć ze słoikami mam problem wink
Wiem, że kasa to w wielu przypadkach duży problem... dlatego istotna jest rozmowa, partnerstwo.
Przybywa... "gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy.." tak jakoś mi się to przypomniało.
Czekam na cdn.. big_smile

Czyli Zosią Samosią nie jesteś, to dobrze bo dasz chłopinie się wykazać, a i przed koleżankami można przyszpanować... "a mój to sam zrobił to i tamto, naprawił też to i to...", a one aby mogą pokiwać głowami z uznaniem, a ON kiedy "przypadkiem... wink" usłyszy peany na swój temat może chodzić dumny jak paw...
Ktoś tych gości tak a nie inaczej musiał wychować/wyszkolić, więc się teraz nie ma co dziwić, że jest tak a nie inaczej... Zresztą taka prawdziwa kobiecość też powoli zamiera, albo przynajmniej takie odnoszę wrażenie...
Odnośnie kasy, znajomy ma, a właściwie miał taką fajną teściową matkę 3 córek, która dotąd urabiała córy aż 2 skończyły jako rozwódki, a aby jedna się żoną ostała, bo ją mąż od rodzinki odseparował...
CDN...

187

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Winno być Jaśnie Oświecony Panie... tongue ...Panienko.

Oświecony? Przy lampie wiedzisz czy jak? wink

assassin napisał/a:

...i chyba nie tylko...??  wink

Chyba się zarumieniłam tongue

assassin napisał/a:

Cóż, samo życie...

Teraz pojawiło się pytanie... Czy załujesz czegoś w życiu? Tzn. że mogłeś postąpić inaczej, podjąć inne działania/decyzje?

assassin napisał/a:

Moja osobista Kalliope... wink

Dodaj moja osobista.... internetowa wink

assassin napisał/a:

To ja jestem z tych drugich skrajności, co prędzej padnie na twarz niż przyzna, że coś go boli...

To nie zawsze jest dobre...


assassin napisał/a:

Czyli Zosią Samosią nie jesteś, to dobrze bo dasz chłopinie się wykazać, a i przed koleżankami można przyszpanować... "a mój to sam zrobił to i tamto, naprawił też to i to...", a one aby mogą pokiwać głowami z uznaniem, a ON kiedy "przypadkiem... wink" usłyszy peany na swój temat może chodzić dumny jak paw...
Ktoś tych gości tak a nie inaczej musiał wychować/wyszkolić, więc się teraz nie ma co dziwić, że jest tak a nie inaczej... Zresztą taka prawdziwa kobiecość też powoli zamiera, albo przynajmniej takie odnoszę wrażenie...
Odnośnie kasy, znajomy ma, a właściwie miał taką fajną teściową matkę 3 córek, która dotąd urabiała córy aż 2 skończyły jako rozwódki, a aby jedna się żoną ostała, bo ją mąż od rodzinki odseparował...
CDN...

To fakt...  ale takie cackanie się nie wychodzi na dobre... chłopiec w szkole musi w razie czego przywalić. Fajnie że jesteś wrażliwy ale bądź facet nie baba...
Ostatnio zauważyłam że moja kumpela właśnie wychowuje syna na takiego wrażliwego, kulturalnego, by nie ranił dziewczyn-przynajmniej tak mu wiele rzeczy tłumaczy... a ja zauważam w nim pewne cechy przypisane typowo kobietom-nie wiem czy to dobre.
Ta kobiecość... czym ona właściwie dla Ciebie jest?

188 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-30 23:20:21)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Oświecony? Przy lampie wiedzisz czy jak? wink

Z pradawnych czasów mi się przypomniało... "jak za króla ćwieczka, tylko kaganek i świeczka"... big_smile

anliewe napisał/a:

Chyba się zarumieniłam tongue

...bo Ci uwierzę... wink:)

anliewe napisał/a:

Teraz pojawiło się pytanie... Czy załujesz czegoś w życiu? Tzn. że mogłeś postąpić inaczej, podjąć inne działania/decyzje?

Tak, mogłem "zagrać" moimi kartami inaczej, ciężko powiedzieć, czy byłoby lepiej czy gorzej, z całą pewnością byłoby... inaczej.

anliewe napisał/a:

Dodaj moja osobista.... internetowa wink

I cały nastrój prysł w jednej chwili madame Internetowa...

anliewe napisał/a:

To nie zawsze jest dobre...

To nie do końca jest tak hmm... bezkompromisowo, po prostu o zdrowie dbam, a kiedy przyjdzie co do czego, to z reguły nie obarczam ewentualnymi wahaniami formy czy to bliskich czy znajomych...

anliewe napisał/a:

To fakt...  ale takie cackanie się nie wychodzi na dobre... chłopiec w szkole musi w razie czego przywalić. Fajnie że jesteś wrażliwy ale bądź facet nie baba...
Ostatnio zauważyłam że moja kumpela właśnie wychowuje syna na takiego wrażliwego, kulturalnego, by nie ranił dziewczyn-przynajmniej tak mu wiele rzeczy tłumaczy... a ja zauważam w nim pewne cechy przypisane typowo kobietom-nie wiem czy to dobre.
Ta kobiecość... czym ona właściwie dla Ciebie jest?

Ujmę to inaczej, nie może dać sobie wchodzić na głowę. Wychowa wrażliwca, a taka podróbka D. Rinn wymyśli kolejną wersję ..."Gdzie ci bla bla bla"..., moim zdaniem może zrobić mu ewidentnie krzywdę, a potem ciężko będzie to "naprostować" i się chłopak będzie męczył z dziewczynami... Tak zapytam, gdzie w tym wszystkim jego ojciec?? A może go brak?
Powiem inaczej co mnie wybitnie razi, gdy np. ona bluzga niczym Mietek spod monopolowego i przejawia inne zachowania cechujące takiego menela, gdy z przyjemnością gnoi kobiety hmm... od niej biedniejsze/gorzej ubrane/brzydsze/itd. itp., tudzież narzucanie swojego modelu życia/rodziny/itp... poleciałbym chamskimi powiedzonkami na uzasadnienie, aleee sobie daruję... wink
Kobiecość jak dla mnie to przede wszystkim ciepło i "nie udawanie" twardego faceta w spódnicy za wszelką cenę co jest, moim zdaniem, skrajnie aseksualne... i zbiór zachowań nazwijmy to "klasą"...

189

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Z pradawnych czasów mi się przypomniało... "jak za króla ćwieczka, tylko kaganek i świeczka"... big_smile

Czasem chciałabym się w tych czasach znaleźć.... tak na chwile.

assassin napisał/a:

...bo Ci uwierzę... wink:)

smile uwierz....

assassin napisał/a:

Tak, mogłem "zagrać" moimi kartami inaczej, ciężko powiedzieć, czy byłoby lepiej czy gorzej, z całą pewnością byłoby... inaczej.

To na pewno... a te karty wpłynęły na to że pojawiłeś się tu na forum? Bo widzę że chętnie się tu udzielasz smile

assassin napisał/a:

I cały nastrój prysł w jednej chwili madame Internetowa...

Oj, znów coś zepsułam... wink


assassin napisał/a:

To nie do końca jest tak hmm... bezkompromisowo, po prostu o zdrowie dbam, a kiedy przyjdzie co do czego, to z reguły nie obarczam ewentualnymi wahaniami formy czy to bliskich czy znajomych...

Nikt nie mówi o obarczaniu.... ale jeśli ktoś pyta czy też wyciąga pomocną dłoń to chyba nie odmawiasz.


assassin napisał/a:

Ujmę to inaczej, nie może dać sobie wchodzić na głowę. Wychowa wrażliwca, a taka podróbka D. Rinn wymyśli kolejną wersję ..."Gdzie ci bla bla bla"..., moim zdaniem może zrobić mu ewidentnie krzywdę, a potem ciężko będzie to "naprostować" i się chłopak będzie męczył z dziewczynami... Tak zapytam, gdzie w tym wszystkim jego ojciec?? A może go brak?

Ojciec jest ale jakoś nie widzę by przykładał rękę do wyrabiania typowo męskich zachowań (bez urazy) a chłopiec już 15-letni. Nie mówię że bycie wrażliwym to coś złego... ale...

assassin napisał/a:

Powiem inaczej co mnie wybitnie razi, gdy np. ona bluzga niczym Mietek spod monopolowego i przejawia inne zachowania cechujące takiego menela, gdy z przyjemnością gnoi kobiety hmm... od niej biedniejsze/gorzej ubrane/brzydsze/itd. itp., tudzież narzucanie swojego modelu życia/rodziny/itp... poleciałbym chamskimi powiedzonkami na uzasadnienie, aleee sobie daruję... wink
Kobiecość jak dla mnie to przede wszystkim ciepło i "nie udawanie" twardego faceta w spódnicy za wszelką cenę co jest, moim zdaniem, skrajnie aseksualne... i zbiór zachowań nazwijmy to "klasą"...

No tak... spotkałam się z tym... i nie tylko gnoją kobiety ale często też facetów. Najgorsze gdy dzieje sie to w towarzystwie innych facetów... wtedy jest mi tak gościa żal... ale sam przecież może się wybronić...

Z tego co piszesz to wychodzi że ja jestem bardzo kobieca... dodatkowo kulturalna i nie używająca wulgaryzmów... no chyba że coś cytuję lub jestem tak wyprowadzona z równowagi, że po prostu muszę wink

190 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-31 18:30:54)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Czasem chciałabym się w tych czasach znaleźć.... tak na chwile.

Tęsknisz za dziecięcą beztroską czy może masz na myśli bardzo daaawne czasy: rycerze, rozbójnicy itd. ??

anliewe napisał/a:

smile uwierz....

...powiedzmy, że nadal pozostanę Tomaszem... wink

anliewe napisał/a:

To na pewno... a te karty wpłynęły na to że pojawiłeś się tu na forum? Bo widzę że chętnie się tu udzielasz smile

Nie... tamte partyjki "życiowego" pokera były lat temu kilka. A udzielam się, bo mnóstwo sympatycznych ludzi tu się kręci/zagląda, a że jeszcze nikt mnie nie pogonił, to chyba nie taki wilk straszny...

anliewe napisał/a:

Oj, znów coś zepsułam... wink

Jak ten słoń w sklepie... smile

anliewe napisał/a:

Nikt nie mówi o obarczaniu.... ale jeśli ktoś pyta czy też wyciąga pomocną dłoń to chyba nie odmawiasz.

No tak, dają to bierz... wink nigdy nie odtrącam pomocnej dłoni, ale też nie chwalę się kiedy jest pod górkę.

anliewe napisał/a:

Ojciec jest ale jakoś nie widzę by przykładał rękę do wyrabiania typowo męskich zachowań (bez urazy) a chłopiec już 15-letni. Nie mówię że bycie wrażliwym to coś złego... ale...

Mam w swoim otoczeniu paru takich delikwentów, gdzie ojciec czy to odszedł czy nie szczególnie interesuje się i powiem Ci, że kiepsko to wygląda, ale nie moja sprawa. Na marginesie czy to jedynak??

anliewe napisał/a:

No tak... spotkałam się z tym... i nie tylko gnoją kobiety ale często też facetów. Najgorsze gdy dzieje sie to w towarzystwie innych facetów... wtedy jest mi tak gościa żal... ale sam przecież może się wybronić...

Z tego co piszesz to wychodzi że ja jestem bardzo kobieca... dodatkowo kulturalna i nie używająca wulgaryzmów... no chyba że coś cytuję lub jestem tak wyprowadzona z równowagi, że po prostu muszę wink

Tak, facet jedzie Ci po ambicji, to można mu rąbnąć, a laski nawet kwiatkiem... chociaż są i tacy co stosują w tej kwestii równouprawnienie... wink ... a branie mają nieziemskie...
Znajoma w tym stylu spostrzeżenia miała, że jak facet jeden z drugim się pożre, to przy kieliszku dojdą do ładu, a ona jak wybuchła wojna z lokatorką, to zaraz trzeba było lokum zmieniać jednej albo drugiej i to nie było raz czy dwa...

Trzeba by do kobiecości dorzucić detale związane z wyglądem, czy założenie sukienki dla niego, raz czy dwa nie będzie obrazą majestatu. I to wszystko z mojej perspektywy, ten Twój, którego gdzieś tam znajdziesz pewnie będzie patrzył na co innego, ile ludzi tyle opinii/wizji... Zresztą, będzie patrzył tylko na Ciebie, co nie...? wink

191 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-09-02 21:16:26)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Podejrzewam, że nie możesz dodawać postów w tym temacie (coś w stylu spróbuj ponownie za godzinę). Przynajmniej taki problem nie wiedzieć czemu w niedzielę miałem..

192 Ostatnio edytowany przez anliewe (2014-09-02 21:28:48)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Podejrzewam, że nie możesz dodawać postów w tym temacie (coś w stylu spróbuj ponownie za godzinę). Przynajmniej taki problem nie wiedzieć czemu w niedzielę miałem..

Ja mam tak od wczoraj... sad i nie mogę udzielić na poprzedniego posta odpowiedzi... muszę zacytować poprzedni wink


assassin napisał/a:

Tęsknisz za dziecięcą beztroską czy może masz na myśli bardzo daaawne czasy: rycerze, rozbójnicy itd. ??

W tej chwili chyba po prostu chciałabym się tam znaleźć... wiesz rycerze, księżniczki i kopciuszki wink na chwilę... A czy za dziecięcą beztroską tęsknię?? Nie... bo w tamtym momencie miałam inne troski niż teraz...

assassin napisał/a:

...powiedzmy, że nadal pozostanę Tomaszem... wink

No to pozostań tym niedowiarkiem... wink

assassin napisał/a:

Nie... tamte partyjki "życiowego" pokera były lat temu kilka. A udzielam się, bo mnóstwo sympatycznych ludzi tu się kręci/zagląda, a że jeszcze nikt mnie nie pogonił, to chyba nie taki wilk straszny...

No tak... ale tu na forum każdy jest incognito... A w życiu tym realnym też tak się udzielasz??

assassin napisał/a:

Jak ten słoń w sklepie... smile

Dobrze że nie mam takich gabarytów wink a że czasem nieporadna jestem... w końcu mam spódnicę wink tongue


assassin napisał/a:

Mam w swoim otoczeniu paru takich delikwentów, gdzie ojciec czy to odszedł czy nie szczególnie interesuje się i powiem Ci, że kiepsko to wygląda, ale nie moja sprawa. Na marginesie czy to jedynak??

Nie jedynak... ma brata... który jest totalnym przeciwieństwem... i szczerze nie wiem kiedy rodzice popełnili błąd... skoro ja postronna osoba zauważam wiele cech kobiecych w tym chłopcu...


assassin napisał/a:

Tak, facet jedzie Ci po ambicji, to można mu rąbnąć, a laski nawet kwiatkiem... chociaż są i tacy co stosują w tej kwestii równouprawnienie... wink ... a branie mają nieziemskie...
Znajoma w tym stylu spostrzeżenia miała, że jak facet jeden z drugim się pożre, to przy kieliszku dojdą do ładu, a ona jak wybuchła wojna z lokatorką, to zaraz trzeba było lokum zmieniać jednej albo drugiej i to nie było raz czy dwa...

To nie są tylko jej spostrzeżenia... wy faceci nawet jeśli się pokłócicie dacie sobie po razie i wszystko idzie w niepamięć... a My baby, wredne i pamiętliwe... jeśli mogłybyśmy to jeszcze potrafimy uprzykrzyć komuś życie...
Ale całe szczęście są wyjątki wśród nas... i po "burzy" wracamy do dnia codziennego smile

assassin napisał/a:

Trzeba by do kobiecości dorzucić detale związane z wyglądem, czy założenie sukienki dla niego, raz czy dwa nie będzie obrazą majestatu. I to wszystko z mojej perspektywy, ten Twój, którego gdzieś tam znajdziesz pewnie będzie patrzył na co innego, ile ludzi tyle opinii/wizji... Zresztą, będzie patrzył tylko na Ciebie, co nie...? wink

Oj sukienka czy spódnica to nie problem... ale często w spodniach też potrafimy bardzo kobieco wyglądać.
Ten.. mój niech nie będzie znowu tak wpatrzony tak we mnie... bo to też niezdrowe wink

Potrzebny mi taki wewnętrzny chillout...

193

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:
assassin napisał/a:

Podejrzewam, że nie możesz dodawać postów w tym temacie (coś w stylu spróbuj ponownie za godzinę). Przynajmniej taki problem nie wiedzieć czemu w niedzielę miałem..

Ja mam tak od wczoraj... sad

Poszło więc możesz walczyć... wink

194

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:
anliewe napisał/a:
assassin napisał/a:

Podejrzewam, że nie możesz dodawać postów w tym temacie (coś w stylu spróbuj ponownie za godzinę). Przynajmniej taki problem nie wiedzieć czemu w niedzielę miałem..

Ja mam tak od wczoraj... sad

Poszło więc możesz walczyć... wink

Coś dalej nie gra.... muszę kombinować... tongue

195 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-09-02 22:13:28)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Ja mam tak od wczoraj... sad i nie mogę udzielić na poprzedniego posta odpowiedzi... muszę zacytować poprzedni wink

Jak chcesz, to znajdziesz sposób... wink złośliwość rzeczy martwych, bywa...

anliewe napisał/a:

W tej chwili chyba po prostu chciałabym się tam znaleźć... wiesz rycerze, księżniczki i kopciuszki wink na chwilę... A czy za dziecięcą beztroską tęsknię?? Nie... bo w tamtym momencie miałam inne troski niż teraz...

To na randkę Disneyland byłby jak znalazł... smile Chociaż bardziej przyziemnie, rycerzy to na rekonstrukcjach bitew można znaleźć.
A historię każdy jakąś ma, lepszą, gorszą ale... swoją.

anliewe napisał/a:

No to pozostań tym niedowiarkiem... wink

Sorry ale zawstydzona motofanka i fanka hokeja w jednym, to nie mieści mi się pod kopułą... no way wink

anliewe napisał/a:

No tak... ale tu na forum każdy jest incognito... A w życiu tym realnym też tak się udzielasz??

Znaczy czy też się tak wymądrzam i farmazony prawię, dorabiam za domorosłego psychol(og)a czy chodzi Ci jeszcze o coś innego??

anliewe napisał/a:

Dobrze że nie mam takich gabarytów wink a że czasem nieporadna jestem... w końcu mam spódnicę wink tongue

A nie wiem, nie wiem, nie mierzyłem... Twoich gabarytów wink I tak z własnej, nieprzymuszonej woli d spódnicy się przyznajesz? Proszę, proszę... smile

anliewe napisał/a:

Nie jedynak... ma brata... który jest totalnym przeciwieństwem... i szczerze nie wiem kiedy rodzice popełnili błąd... skoro ja postronna osoba zauważam wiele cech kobiecych w tym chłopcu...

Powód może być jeszcze inny niż wychowanie, orientacja seksualna ewentualnie płeć psychiczna inna. Nie znam się na tym za bardzo, ale wszystko jest możliwe. Chyba że jednak jesteś przekonana, że on jest wychuchany, wydmuchany, ą ę ...

anliewe napisał/a:

To nie są tylko jej spostrzeżenia... wy faceci nawet jeśli się pokłócicie dacie sobie po razie i wszystko idzie w niepamięć... a My baby, wredne i pamiętliwe... jeśli mogłybyśmy to jeszcze potrafimy uprzykrzyć komuś życie...
Ale całe szczęście są wyjątki wśród nas... i po "burzy" wracamy do dnia codziennego smile

Jak to brzmi: my, wy, oni, one, jakby z innej planety... wink A babskie "rękoczyny" to hmm... interesujący widok...

anliewe napisał/a:

Oj sukienka czy spódnica to nie problem... ale często w spodniach też potrafimy bardzo kobieco wyglądać.
Ten.. mój niech nie będzie znowu tak wpatrzony tak we mnie... bo to też niezdrowe wink

Potrzebny mi taki wewnętrzny chillout...

Dla Ciebie to nie problem, ale uwierz, często to jednak jest hmm... ujma na honorze, nie ważne. Tak, potwierdzam, że w spodniach też jest to możliwe... smile
Żadnych skrajności, to oczywiste, może obawiasz się, że nie dasz rady udźwignąć posady JEGO ideału? Na boki znaczy może się rozglądać? winktongue

Wewnętrzny chillout taki a'la Bob Marley?? wink czy w stylu "...kombinuj dziewczyno..." tongue

Posty [ 131 do 195 z 373 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026