Widzisz, podrzucam Ci kolejny pomysł na biznes, wystarczy, że skaperujesz wspomnianego konferansjera... tu też proszę o prowizję, jakby co...
Widzę widzę... na ładne oczy on nie pójdzie
ładną kasą musiałabym rzucić... chyba że była by to forma charytatywna z jego strony... dla kobiet ![]()
Trudno się nie zgodzić... a celowo Ci przypominam, żeby wywołać sportową złość i zmotywować do intensywnego działania
...ewentualnie liczę na ciętą ripostę...
Zmotywować?? Aaa no tak miałam pojawić się w innym stawie/terenie
no jak kilka razy jeszcze pojawi się ten temat to kto wie... choć musiałabym być wyprowadzona z równowagi...
Tu nie zgadłem, bo założyłem, że już data była ustalona i po prostu się rozmyśliłaś/zwiałaś... Sławetny syndrom "chcę spróbować z kimś jeszcze"... choćby ten ktoś następny był ostatnim patałachem..., albo kiedy tego spróbowania nie ma to po iluś latach są zdrady, żeby się sprawdzić i akurat ten powód to kobieca domena... (zresztą, żeby nie być gołosłownym w dziale obok jest "świeżynka" z perfidnie zaplanowanym wyskokiem, u mnie nie miałaby najmniejszych szans na rehabilitację, a u autora kto wie)... Masz z nim w ogóle kontakt, poukładał sobie życie z kimś innym?
A co sądzisz o powtórnym wchodzeniu do tej samej związkowej rzeki??
Powiem tak, on po zakończonym związku chciał do mnie wrócić... twierdził, że zrobił największy błąd, że się poprawi bla bla bla. W moim życiu nie było dla niego już miejsca... Ostatnio przez przypadek się dowiedziałam że się zaręczył i jest "szczęśliwy", bo od rozstania ze mną nie był z nikim. Życzę mu jak najlepiej... Tylko on to facet "ciapa" i akurat trafił na laskę, która nim rządzi a on sobie na to pozwala bo zawsze taki był (i mi to akurat przeszkadzało, może nie od początku ale w którymś momencie zaczęło)... (nie pytaj skąd tyle rzeczy wiem... ale świat jest mały) ![]()
Ta sama rzeka.... Ja zawsze uważałam, że rzeka ta sama choć woda w niej już nie ta... Nigdy nie byłam zwolennikiem wchodzenia drugi raz w coś co rozpadło się z jakiś powodów (mówimy o konkretnych oczywiście a nie typu "bo klapa była nie opuszczona"
)
Mam znajomych, którzy rozchodzą się i schodzą (kilka razy w roku nawet)... takich którzy się rozeszli i zeszli (nawet w tym kilka małżeństw) ale każda ze stron jest już w jakiś tam sposób wyczulona, nieufna (ale zależy jaki był powód rozstania i zejścia się). Czasem wydaje mi się, że ludzie wracają do siebie tylko dla tego, że wraca do "czegoś" co już się zna; wie czego może się spodziewać po tej drugiej stronie; bo szukanie/poznawanie na nowo kogoś mija się z celem, jest dla niego trudne, wiąże się ze stresem i staraniem się; wygodą...
No a często jest tak że poznają osoby podobne do byłej/byłego (wiesz jakieś wspólne cechy żony i nowej partnerki) pewnie sami podświadomie takich partnerów sobie wyszukują... bo to jest coś co znają..