netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy ktoś rozumie, może doradzić?

372 odpowiedzi55 700 wyświetleńzałożony przez anliewe, 17.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 373 ]

66

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Zauważyłam, że "konkretny" facet z Ciebie... "widać", że wiesz czego chcesz... z resztą ciekawie porównujesz, doradzasz... momentami brzmi to tak jakby dużo Cię w życiu spotkało... chyba że czytasz "Charaktery", "Coaching", "sens" etc... wink

No ale czasem te dziecko uśpione jest... smile

A mogę spytać co Ciebie "przywiało" tu na forum??

To aż tak widać ten konkret... muszę popracować nad kamuflażem... smile Nie, nie czytuję takich rzeczy, bo hmm... nie mam takiej potrzeby... a skoro o czytaniu to moja ostatnia lektura to "Honour Among Thieves" Jeffreya Archera... i podobne do tej pozycji klimaty.
Jak dziecko jest uśpione... to chodzi delikwent, jakby kij od szczotki albo nawet cały tartak połknął... nuda wink
Co przywiało... przypadek, pewna pokaleczona osóbka i próba potwierdzenia na przykładach przeczucia o nieuchronności czyjejś porażki (nie mojej)... o taki zestaw, kolejność przypadkowa...

67

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:
anliewe napisał/a:

Zauważyłam, że "konkretny" facet z Ciebie... "widać", że wiesz czego chcesz... z resztą ciekawie porównujesz, doradzasz... momentami brzmi to tak jakby dużo Cię w życiu spotkało... chyba że czytasz "Charaktery", "Coaching", "sens" etc... wink

No ale czasem te dziecko uśpione jest... smile

A mogę spytać co Ciebie "przywiało" tu na forum??

To aż tak widać ten konkret... muszę popracować nad kamuflażem... smile Nie, nie czytuję takich rzeczy, bo hmm... nie mam takiej potrzeby... a skoro o czytaniu to moja ostatnia lektura to "Honour Among Thieves" Jeffreya Archera... i podobne do tej pozycji klimaty.
Jak dziecko jest uśpione... to chodzi delikwent, jakby kij od szczotki albo nawet cały tartak połknął... nuda wink
Co przywiało... przypadek, pewna pokaleczona osóbka i próba potwierdzenia na przykładach przeczucia o nieuchronności czyjejś porażki (nie mojej)... o taki zestaw, kolejność przypadkowa...

Przynajmniej tak Cię "odebrałam"... mądrze "gada" (taka pierwsza moja myśl) smile

Hehe.... no tak nuda... ale czasem wystarczy jedna osoba by te "dziecko" obudzić wink

Tytuł nic mi nie mówi... ale pewnie jakaś sensacyjna, lekko historyczna smile

Aha... nie będę pytać: po co? na co?....

68 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-31 22:22:04)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Przynajmniej tak Cię "odebrałam"... mądrze "gada" (taka pierwsza moja myśl) smile

Hehe.... no tak nuda... ale czasem wystarczy jedna osoba by te "dziecko" obudzić wink

Tytuł nic mi nie mówi... ale pewnie jakaś sensacyjna, lekko historyczna smile

Aha... nie będę pytać: po co? na co?....

To ja nie będę odpowiadać... wink Książka o próbie zamachu na Saddama, polityce itd.
Budzi najlepiej stado małych, rozwrzeszczanych ufoludków i już wtedy ziemianin nie ma wyjścia i musi ruszyć cztery litery... smile I to jest również jedno z kryteriów uzyskania ode mnie biletu... dystans do siebie i brak lęku przed hmm... obudzeniem w sobie dziecka.

69

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:
anliewe napisał/a:

Przynajmniej tak Cię "odebrałam"... mądrze "gada" (taka pierwsza moja myśl) smile

Hehe.... no tak nuda... ale czasem wystarczy jedna osoba by te "dziecko" obudzić wink

Tytuł nic mi nie mówi... ale pewnie jakaś sensacyjna, lekko historyczna smile

Aha... nie będę pytać: po co? na co?....

To ja nie będę odpowiadać... wink Książka o próbie zamachu na Saddama, polityce itd.
Budzi najlepiej stado małych, rozwrzeszczanych ufoludków i już wtedy ziemianin nie ma wyjścia i musi ruszyć cztery litery... smile I to jest również jedno z kryteriów uzyskania ode mnie biletu... dystans do siebie i brak lęku przed hmm... obudzeniem w sobie dziecka.

Ale jak byś kiedyś chciał opowiedzieć... to "posłucham" wink

Haha... a skąd tylu ufoludków znaleźć.... Halo, halo... pilnie potrzebny Mulder i Scully wink

Byle by nie była ta osoba zbyt dziecinna... bo opiekować się i prowadzić za rękę chyba nie chcesz wink

70 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-31 22:47:15)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Ale jak byś kiedyś chciał opowiedzieć... to "posłucham" wink

Haha... a skąd tylu ufoludków znaleźć.... Halo, halo... pilnie potrzebny Mulder i Scully wink

Byle by nie była ta osoba zbyt dziecinna... bo opiekować się i prowadzić za rękę chyba nie chcesz wink

Cóż co jakiś czas przeżywam taki niespodziewany najazd/nalot lub ewentualnie jestem uprowadzany do niecnych eksperymentów z udziałem piłki, sekretnej mapy z puzzli lub innych narzędzi tortur... smile
Zbyt dziecinna hmm... zdarzają się takie egzemplarze, ale jeszcze żaden takowy nie wpadł mi ostatnimi czasy w ręce, co do opiekowania się... w granicach rozsądku, gili z nosa wycierał nie będę...:/ za rękę do przedszkola też nie... chyba że pod rękę.

71

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:
anliewe napisał/a:

Ale jak byś kiedyś chciał opowiedzieć... to "posłucham" wink

Haha... a skąd tylu ufoludków znaleźć.... Halo, halo... pilnie potrzebny Mulder i Scully wink

Byle by nie była ta osoba zbyt dziecinna... bo opiekować się i prowadzić za rękę chyba nie chcesz wink

Cóż co jakiś czas przeżywam taki niespodziewany najazd/nalot lub ewentualnie jestem uprowadzany do niecnych eksperymentów z udziałem piłki, sekretnej mapy z puzzli lub innych narzędzi tortur... smile
Zbyt dziecinna hmm... zdarzają się takie egzemplarze, ale jeszcze żaden takowy nie wpadł mi ostatnimi czasy w ręce, co do opiekowania się... w granicach rozsądku, gili z nosa wycierał nie będę...:/ za rękę do przedszkola też nie... chyba że pod rękę.

Inne narzędzia tortur... brzmi intrygująco... smile
Hahaha... się uśmiałam... moja wyobraźnia zaczęła działać... wyobraziłam sobie.... hahaha.... te gile... wink hahahaha i faceta, który mówi dorosłej pannie, że będzie ok... wycierając je jej... kilku gapiów zaglądających dziwnie na tych dwoje wink
Ale cóż... czasem warto być taką słabiutka.... choć na chwile wink

72

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Inne narzędzia tortur... brzmi intrygująco... smile
Hahaha... się uśmiałam... moja wyobraźnia zaczęła działać... wyobraziłam sobie.... hahaha.... te gile... wink hahahaha i faceta, który mówi dorosłej pannie, że będzie ok... wycierając je jej... kilku gapiów zaglądających dziwnie na tych dwoje wink
Ale cóż... czasem warto być taką słabiutka.... choć na chwile wink

Ja przed oczami mam inny widok... on daje jej jedwabną chusteczkę, ona - wiadomo i oddaje gościowi tę chustkę, a na jego twarzy maluje się przerażenie z obrzydzeniem, za to ona uśmiech od ucha do ucha i wieeelkie oczy, jak u Kota w Butach ze Shreka... wink "uratowałeś mnie, zawsze mnie ratujesz... jak mi z nosa cieknie smile"
Co innego jak chore, słabiutkie biedactwo, to i paczkę chustek dostanie, a i rosół domowy też da się zrobić... żeby za długo nie jęczało...:)

73 Ostatnio edytowany przez anliewe (2014-08-02 09:38:12)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:
anliewe napisał/a:

Inne narzędzia tortur... brzmi intrygująco... smile
Hahaha... się uśmiałam... moja wyobraźnia zaczęła działać... wyobraziłam sobie.... hahaha.... te gile... wink hahahaha i faceta, który mówi dorosłej pannie, że będzie ok... wycierając je jej... kilku gapiów zaglądających dziwnie na tych dwoje wink
Ale cóż... czasem warto być taką słabiutka.... choć na chwile wink

Ja przed oczami mam inny widok... on daje jej jedwabną chusteczkę, ona - wiadomo i oddaje gościowi tę chustkę, a na jego twarzy maluje się przerażenie z obrzydzeniem, za to ona uśmiech od ucha do ucha i wieeelkie oczy, jak u Kota w Butach ze Shreka... wink "uratowałeś mnie, zawsze mnie ratujesz... jak mi z nosa cieknie smile"
Co innego jak chore, słabiutkie biedactwo, to i paczkę chustek dostanie, a i rosół domowy też da się zrobić... żeby za długo nie jęczało...:)

Zalatuje lekkim romantyzmem. Te oczy zawsze działają wink
Potrafisz gotować wink
A tak odskakując od tematu wycierania nosa etc.
Co mnie wczoraj spotkało.... wyjście ze znajomymi i co... i znów do mnie podbija rozwiedziony pan, ale ten już nie skarży się, opowiada o synu (bo dumny), z byłą żoną kontakt ma bardzo dobry; ale to ja mu wpadłam w oko i musi mnie zdobyć, rozkochać w sobie itd...etc... Jakie ja muszę fluidy wysyłać... wink

74

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Zalatuje lekkim romantyzmem. Te oczy zawsze działają wink
Potrafisz gotować wink
A tak odskakując od tematu wycierania nosa etc.
Co mnie wczoraj spotkało.... wyjście ze znajomymi i co... i znów do mnie podbija rozwiedziony pan, ale ten już nie skarży się, opowiada o synu (bo dumny), z byłą żoną kontakt ma bardzo dobry; ale to ja mu wpadłam w oko i musi mnie zdobyć, rozkochać w sobie itd...etc... Jakie ja muszę fluidy wysyłać... wink

Krótko mówiąc, jak powiedzmy do czegoś potrzebny jest gość z bagażem, wystarczy wziąć Ciebie ze sobą czy to do kawiarni, czy do baru czy na jakąś imprezę i w try miga się znajdzie... Gdybym wierzył w pewne dziwne rzeczy, pomyślałbym, że Twoim środkiem lokomocji jest odrzutowa miotla...:)
A właściwie rozwodnicy odpadają bo... boisz się ich zobowiązań, powodów, że są rozwiedzeni czy może chcesz przeżyć "Windę do nieba"...?

75 Ostatnio edytowany przez anliewe (2014-08-02 16:31:49)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:
anliewe napisał/a:

Zalatuje lekkim romantyzmem. Te oczy zawsze działają wink
Potrafisz gotować wink
A tak odskakując od tematu wycierania nosa etc.
Co mnie wczoraj spotkało.... wyjście ze znajomymi i co... i znów do mnie podbija rozwiedziony pan, ale ten już nie skarży się, opowiada o synu (bo dumny), z byłą żoną kontakt ma bardzo dobry; ale to ja mu wpadłam w oko i musi mnie zdobyć, rozkochać w sobie itd...etc... Jakie ja muszę fluidy wysyłać... wink

Krótko mówiąc, jak powiedzmy do czegoś potrzebny jest gość z bagażem, wystarczy wziąć Ciebie ze sobą czy to do kawiarni, czy do baru czy na jakąś imprezę i w try miga się znajdzie... Gdybym wierzył w pewne dziwne rzeczy, pomyślałbym, że Twoim środkiem lokomocji jest odrzutowa miotla...:)
A właściwie rozwodnicy odpadają bo... boisz się ich zobowiązań, powodów, że są rozwiedzeni czy może chcesz przeżyć "Windę do nieba"...?

Dobrze, że nie wierzysz w dziwne rzeczy... Choć u mnie to przestaje zakrawać na przypadek wink Ale tłumaczę to sobie tym, że w dzisiejszych czasach instytucja małżeństwa straciła na wartości, uległa zmianie istota i cel małżeństwa... ludzie zamiast walczyć to często rezygnują przy pierwszym potknięciu... I kiedyś odnotowałam sobie coś takiego z pewnego artykułu:

?Społeczeństwo przyzwyczajone do artykułów jednorazowego użytku ma skłonność tak samo traktować relacje międzyludzkie? S.D.

Rozwodnicy odpadają bo... obawiam się, że nie poradziła bym sobie na dłuższą metę z tematem kontaktu z byłą żoną/partnerką, która szukałaby pod byle pretekstem (np. mam problem z samochodem, mam problem bo nowy facet mnie zostawił, chciałam pogadać) kontaktu. Jeśli byłby to kontakt stricte dotyczący dziecka - nie mam nic przeciwko.

Poza tym mieliśmy przykład Misia Yogi, który sam zrezygnował z budowania ze mną związku (bo stwierdził, że jego przeszłości bym nie uniosła, bo sobie coś analizował, jakąś wizje miał) choć ja byłam jak najbardziej "Za".

Aaa i jeszcze coś... pojawiły się na imprezie dwie całkiem obce mi kobiety (mężatki) z którymi coś tam się pogadało, pośmiało po czym rzuciły do mnie tekstem że muszę przyciągać facetów, ale czy czasem nie mówią mi że się boją (pomyślałam sobie czego?? i czy aż tylu przyciągam??) wink

76

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Są jeszcze dwie opcje :
- ciekawa kombinacja feromonów... Misius Rozwodnicus Pospolitus... wink
- urok rzucony przez zawistną sąsiadkę na Ciebie lub jakiegoś przodka i niestety dopiero na Ciebie zaczęła działać...;)
Jak inne kobiety wspominają takie rzeczy, to nie ma innej opcji... laska z Ciebie i już... doceniają klasę przeciwnika, bo bądź co bądź singielka jest zagrożeniem, choćby nawet wyimaginowanym... Zresztą na żywo diagnoza byłaby bezbłędna, a tak musimy bazować na Twojej opinii o sobie.
Instytucja małżeństwa hmm... nie masz pewności, że dasz radę, to się w to nie ładuj i tu wracamy do komunikacji i stosunkowo drogiego biletu na nasz "autobus".
Kolejne kryterium, wiążę się z nią, a nie z jej rodziną, w sensie, że kłopoty i decyzje rozwiązują/podejmują tylko zainteresowane strony... kilka naocznych przykładów zaburzenia tego porządku i wszystkie skończyły się katastrofą... Więc uważaj na przyszłych teściów... wink

77 Ostatnio edytowany przez anliewe (2014-08-03 08:38:53)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Są jeszcze dwie opcje :
- ciekawa kombinacja feromonów... Misius Rozwodnicus Pospolitus... wink
- urok rzucony przez zawistną sąsiadkę na Ciebie lub jakiegoś przodka i niestety dopiero na Ciebie zaczęła działać...;)
Jak inne kobiety wspominają takie rzeczy, to nie ma innej opcji... laska z Ciebie i już... doceniają klasę przeciwnika, bo bądź co bądź singielka jest zagrożeniem, choćby nawet wyimaginowanym... Zresztą na żywo diagnoza byłaby bezbłędna, a tak musimy bazować na Twojej opinii o sobie.
Instytucja małżeństwa hmm... nie masz pewności, że dasz radę, to się w to nie ładuj i tu wracamy do komunikacji i stosunkowo drogiego biletu na nasz "autobus".
Kolejne kryterium, wiążę się z nią, a nie z jej rodziną, w sensie, że kłopoty i decyzje rozwiązują/podejmują tylko zainteresowane strony... kilka naocznych przykładów zaburzenia tego porządku i wszystkie skończyły się katastrofą... Więc uważaj na przyszłych teściów... wink

W sumie każda kobieta uważa inną kobietę za potencjalne zagrożenie... tym bardziej że wiele kobiet nie ma skrupułów czy też chcą sprawdzić swoje "powodzenie" czy też podbudować "ego" (mam kilka takich koleżanek) wink
Moja opinia o sobie?? Ja uważam, że jestem atrakcyjna (choć nie typowa piękność z okładki). No ale jak to mawiają są gusta i guściki a o nich się nie dyskutuje.

Co do rzucanych uroków... myślałam o tym kiedyś... (ale byłam młodsza i ciekawiły mnie te tematy... i podejrzenie padło na moją babcię... Ale ona coś w sobie takiego ma.... eh... ale to długa historia by tu pisać i z resztą nie na temat wink)

Co do feromonów... możliwe że taka kombinacja (ale tu byś musiał dodać jeszcze starszych panów po 50-tce, ale im to zawsze co młode to się podoba) wink hehehe
Moja najbliższa kumpela właśnie wczoraj się śmiała ze mnie, że chyba mam jakąś antenkę bądź wypisane coś na czole że do mnie tacy panowie trafiają bo stwierdziła że to jest po prostu niemożliwe (nie widziałyśmy się z 2 m-c, więc musiałam jej opowiedzieć) wink

78

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

W sumie każda kobieta uważa inną kobietę za potencjalne zagrożenie... tym bardziej że wiele kobiet nie ma skrupułów czy też chcą sprawdzić swoje "powodzenie" czy też podbudować "ego" (mam kilka takich koleżanek) wink
Moja opinia o sobie?? Ja uważam, że jestem atrakcyjna (choć nie typowa piękność z okładki). No ale jak to mawiają są gusta i guściki a o nich się nie dyskutuje.

Co do rzucanych uroków... myślałam o tym kiedyś... (ale byłam młodsza i ciekawiły mnie te tematy... i podejrzenie padło na moją babcię... Ale ona coś w sobie takiego ma.... eh... ale to długa historia by tu pisać i z resztą nie na temat wink)

Co do feromonów... możliwe że taka kombinacja (ale tu byś musiał dodać jeszcze starszych panów po 50-tce, ale im to zawsze co młode to się podoba) wink hehehe
Moja najbliższa kumpela właśnie wczoraj się śmiała ze mnie, że chyba mam jakąś antenkę bądź wypisane coś na czole że do mnie tacy panowie trafiają bo stwierdziła że to jest po prostu niemożliwe (nie widziałyśmy się z 2 m-c, więc musiałam jej opowiedzieć) wink

Cóż, piękności z okładki hmm... bez Photoshopa nie istnieją... wink niektóre po zrobieniu "upgrade'u" z pewnością mają problem z rozpoznaniem własnej buzki...
Dobiję do tej 50-tki, to pewnie też będę gnębił wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka... kryzys wieku średniego to koło 40, a po 50 jest w ogóle jakieś określenie...? Obym się mylił, bo taki śliniący się i nachalny pacjent to naprawdę żałosny widok...

A jeszcze wrócę do uroków, może jakaś Cyganka chciała Ci powróżyć, Ty ją spławiłaś to teraz się męczysz... wink W jednej z powieści Kinga bazą były skutki nadepnięcia Cyganom na odcisk...
Takie koszulki czasem widuję z napisami np "oddam serce w dobre ręce", "oczy mam wyżej wink", "przygarnę misia"... i wiele innych, może poszukaj dla siebie "nie lubię misiów.,." wink

79

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Cóż, piękności z okładki hmm... bez Photoshopa nie istnieją... wink niektóre po zrobieniu "upgrade'u" z pewnością mają problem z rozpoznaniem własnej buzki...
Dobiję do tej 50-tki, to pewnie też będę gnębił wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka... kryzys wieku średniego to koło 40, a po 50 jest w ogóle jakieś określenie...? Obym się mylił, bo taki śliniący się i nachalny pacjent to naprawdę żałosny widok...

A jeszcze wrócę do uroków, może jakaś Cyganka chciała Ci powróżyć, Ty ją spławiłaś to teraz się męczysz... wink W jednej z powieści Kinga bazą były skutki nadepnięcia Cyganom na odcisk...
Takie koszulki czasem widuję z napisami np "oddam serce w dobre ręce", "oczy mam wyżej wink", "przygarnę misia"... i wiele innych, może poszukaj dla siebie "nie lubię misiów.,." wink

I chyba nie tylko z buźką jest problem... Ale tak ogólnie one jak one ale ich partnerzy?? Zawsze się zastanawiałam co faceci widzą w wysolaryzowanych i zrobionych laseczkach wink ale tu znów schodzę na temat guścików smile

Hahaha... Assassin nie martw się bo i śliniak dla Ciebie się znajdzie wink a może będziesz z tych bardziej kulturalnych i ukradkiem ślinę wytrzesz tongue

Aaa koszulki... może zrobię sobie kilka z napisem. m.in "poradnia nieczynna do odwołania", "dr misio", "temu misiu już podziękujemy"

Cyganka żadna nie chciała mi wróżyć... więc to nie to...

80 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-03 14:27:47)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Wygląd wyglądem, tylko co mi po ładnej buźce itd. itp. jeśli cały czar pryśnie, gdy ona zacznie mówić...? To tak samo jak u nas, trafiają się jednorożce, gdzie jest full opcja i są też Keny (Kenowie ?)... Już mam dobrą metaforę, wspomniane przez Ciebie typy są jak sportowe auta, na krótki dystans ok, ale w dłuższej trasie po prostu niewygodne i nie wszędzie nimi pojedziesz, ale za to taką terenówka jest niezawodna i wszędzie dasz radę...
Żadna Cyganka nigdy Cię nie dopadła, to na jakim świecie żyjesz... wink Zaraz coś na to poradzimy... Lubisz ambitne ew. nie mainstreamowe filmy, małomiasteczkowy klimat oraz hmm... czyste powietrze? Jeśli tak to poszukaj sobie info o festiwalu "Dwa Brzegi"...;)

81

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Wygląd wyglądem, tylko co mi po ładnej buźce itd. itp. jeśli cały czar pryśnie, gdy ona zacznie mówić...? To tak samo jak u nas, trafiają się jednorożce, gdzie jest full opcja i są też Keny (Kenowie ?)... Już mam dobrą metaforę, wspomniane przez Ciebie typy są jak sportowe auta, na krótki dystans ok, ale w dłuższej trasie po prostu niewygodne i nie wszędzie nimi pojedziesz, ale za to taką terenówka jest niezawodna i wszędzie dasz radę...
Żadna Cyganka nigdy Cię nie dopadła, to na jakim świecie żyjesz... wink Zaraz coś na to poradzimy... Lubisz ambitne ew. nie mainstreamowe filmy, małomiasteczkowy klimat oraz hmm... czyste powietrze? Jeśli tak to poszukaj sobie info o festiwalu "Dwa Brzegi"...;)

Wiem wiem.... sama twierdzę, że jak temat się nie kręci to out, bo nie w tym rzecz by tylko patrzeć...
Ale tak jak mówisz zdarzają się wyjątki (że i w główce ok a i popatrzeć idzie wink)
Zdecydowanie wolę terenówkę smile

Bodajże na takim samym jak Ty wink No wyobraź sobie, że nie.... no chyba, że mowa jest o jakieś Romce, której nie dałam pieniędzy gdy stała pod sklepem... może wtedy "coś" rzuciła na mnie.

Tzn. wiem że takowy festiwal jest i akurat trwa. Bo we Wrocławiu jest Kino Nowe Horyzonty....
Lubię takie filmy... a potem dzielić się wrażeniami smile
Poza tym lubię gdy ktoś mi poleci "coś" smile

82

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Wiem wiem.... sama twierdzę, że jak temat się nie kręci to out, bo nie w tym rzecz by tylko patrzeć...
Ale tak jak mówisz zdarzają się wyjątki (że i w główce ok a i popatrzeć idzie wink)
Zdecydowanie wolę terenówkę smile

Bodajże na takim samym jak Ty wink No wyobraź sobie, że nie.... no chyba, że mowa jest o jakieś Romce, której nie dałam pieniędzy gdy stała pod sklepem... może wtedy "coś" rzuciła na mnie.

Tzn. wiem że takowy festiwal jest i akurat trwa. Bo we Wrocławiu jest Kino Nowe Horyzonty....
Lubię takie filmy... a potem dzielić się wrażeniami smile
Poza tym lubię gdy ktoś mi poleci "coś" smile

W przyszłym roku będzie kolejna edycja, więc jeśli takie atrakcje Cię interesują, to nic straconego... Całą imprezę bardzo polecam, a stężenie chętnych do wróżenia Cyganek na metr^2, przekracza wszystkie dopuszczalne normy, a spróbuj taką spławić - mission impossible... wink Więc albo z przyjaciółmi, albo sama albo z żabą zamienioną w księcia (nie odwrotnie tongue), jeśli w tamtych stronach nie byłaś to pora to olbrzymie niedopatrzenie nadrobić i przy okazji obejrzeć coś ciekawego... Rok czasu to sporo na znalezienie takowego płaza, zresztą impreza cykliczna, to wystarczy sobie postanowić: Pojadę i już !!! ...chociaż może gdzieś tam przydarzyłby się jakiś pasujący Tobie egzemplarz, skoro we Wrocku same biedne misie...
Dorzucę jeszcze do tych aut sportowych, że na "stacji benzynowej" bardzo boli, a poza tym strasznie dużo czasu muszą spędzać w "myjni" i "serwisie", żeby lakier nie odpadł... wink

83

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

W przyszłym roku będzie kolejna edycja, więc jeśli takie atrakcje Cię interesują, to nic straconego... Całą imprezę bardzo polecam, a stężenie chętnych do wróżenia Cyganek na metr^2, przekracza wszystkie dopuszczalne normy, a spróbuj taką spławić - mission impossible... wink Więc albo z przyjaciółmi, albo sama albo z żabą zamienioną w księcia (nie odwrotnie tongue), jeśli w tamtych stronach nie byłaś to pora to olbrzymie niedopatrzenie nadrobić i przy okazji obejrzeć coś ciekawego... Rok czasu to sporo na znalezienie takowego płaza, zresztą impreza cykliczna, to wystarczy sobie postanowić: Pojadę i już !!! ...chociaż może gdzieś tam przydarzyłby się jakiś pasujący Tobie egzemplarz, skoro we Wrocku same biedne misie...
Dorzucę jeszcze do tych aut sportowych, że na "stacji benzynowej" bardzo boli, a poza tym strasznie dużo czasu muszą spędzać w "myjni" i "serwisie", żeby lakier nie odpadł... wink

Tzn. mam przyjechać by cyganka rzuciła na mnie nowy urok czy też by spróbowała zdjąć stary?? wink
Dopadły Ciebie?? Ale chyba się im nie dałeś?? smile
Perspektywa roku na znalezienie.... księcia/żaby?? Wolę... rycerza wink
A wiesz, że mi nie trzeba dwa razy powtarzać... stać mnie na spontany nawet jeśli miałabym jechać sama smile
W Kazimierzu nie byłam jeszcze... a z Wrocławia nie jestem więc i misiaczki nie stąd wink (tylko bywam w nim czasem bo to jedno z moich ulubionych miast).

Lubie te Twoje metafory smile

84

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Tzn. mam przyjechać by cyganka rzuciła na mnie nowy urok czy też by spróbowała zdjąć stary?? wink
Dopadły Ciebie?? Ale chyba się im nie dałeś?? smile
Perspektywa roku na znalezienie.... księcia/żaby?? Wolę... rycerza wink
A wiesz, że mi nie trzeba dwa razy powtarzać... stać mnie na spontany nawet jeśli miałabym jechać sama smile
W Kazimierzu nie byłam jeszcze... a z Wrocławia nie jestem więc i misiaczki nie stąd wink (tylko bywam w nim czasem bo to jedno z moich ulubionych miast).

Lubie te Twoje metafory smile

One raczej polują na dziewczyny (coś jak misie i Ty), wyczuwają "potrzebujące" na kilometr, chociaż zdarzyła się i mi niedwuznaczna propozycja, ale kelner z tacą ruszył na ratunek... Ze względów artystycznych iście komicznie wyglądają akcje, gdy "dopadną" jakąś parę, zaraz ona słyszy, że za rok będą mieli ślub, za dwa lata już dziecko, potem jeszcze jedno, jej na twarzy coraz to szerszy uśmiech się pojawia, a jemu coraz to większe oczy się robią i zaczyna pocić się jak mysz, nerwowo przestępując z nogi na nogę i szarpiąc ją za ramię... No chodź, chodź bagaże nam kradną, hotel się pali, głowa mnie boli... Poza tym teraz w razie "W" znam pewne sekretne cygańskie zaklęcie, po którym staję się wrogiem nr 1 i mam spokój... wink
Odnośnie uroku, najpierw jak u lekarza, trzeba by poprosić o diagnozę co nie gra... Potem leczenie i oby obyło się bez efektów ubocznych...
Rycerze są hmm... przereklamowani, tak samo jak księżniczki... A jak uratujesz takiego księcia zaklętego w żabę, to... będzie z całą pewnością niewypowiedzianie "dźwięczny"...

85

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

One raczej polują na dziewczyny (coś jak misie i Ty), wyczuwają "potrzebujące" na kilometr, chociaż zdarzyła się i mi niedwuznaczna propozycja, ale kelner z tacą ruszył na ratunek... Ze względów artystycznych iście komicznie wyglądają akcje, gdy "dopadną" jakąś parę, zaraz ona słyszy, że za rok będą mieli ślub, za dwa lata już dziecko, potem jeszcze jedno, jej na twarzy coraz to szerszy uśmiech się pojawia, a jemu coraz to większe oczy się robią i zaczyna pocić się jak mysz, nerwowo przestępując z nogi na nogę i szarpiąc ją za ramię... No chodź, chodź bagaże nam kradną, hotel się pali, głowa mnie boli... Poza tym teraz w razie "W" znam pewne sekretne cygańskie zaklęcie, po którym staję się wrogiem nr 1 i mam spokój... wink
Odnośnie uroku, najpierw jak u lekarza, trzeba by poprosić o diagnozę co nie gra... Potem leczenie i oby obyło się bez efektów ubocznych...
Rycerze są hmm... przereklamowani, tak samo jak księżniczki... A jak uratujesz takiego księcia zaklętego w żabę, to... będzie z całą pewnością niewypowiedzianie "dźwięczny"...

Ot taki mały kabaret smile
Aaa to ktoś zdradził Ci takie zaklęcie?? Hmm... ja całe szczęście na razie wróżących cyganek nie spotykam smile
Rycerz przereklamowany... pewnie i tak bo pod lśniącą zbroją może być zwykły osobnik z rodziny płazowatych lub mięczaków... To lepszy wierny i uczciwy giermek smile
A pryzmat posiadania wdzięcznego księcia... to nie dla mnie ta bajka wink

86

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Ot taki mały kabaret smile
Aaa to ktoś zdradził Ci takie zaklęcie?? Hmm... ja całe szczęście na razie wróżących cyganek nie spotykam smile
Rycerz przereklamowany... pewnie i tak bo pod lśniącą zbroją może być zwykły osobnik z rodziny płazowatych lub mięczaków... To lepszy wierny i uczciwy giermek smile
A pryzmat posiadania wdzięcznego księcia... to nie dla mnie ta bajka wink

Bo ja wiem czy to takie szczęście, może któraś by Ci powiedziała, gdzie ten Twój Romeo ew. Casanova się zapodział... taka wiedza chyba warta jest każdych pieniędzy... wink Może trzeba by było zmienić gminę, powiat, województwo lub nawet kraj, kto to wie... A "Cyganka przecież prawdę Ci powie", czy jakoś tak, brzmi tekst otwarcia wróżb... Źródło zaklęcia jest ściśle tajne... smile
Giermek powiadasz... Czemu jakoś nie mogę w to uwierzyć?? Anilewe i Sancho Pansa... wątpię, żebyś będąc z nim nie myślała o Don Kichocie.

87

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Bo ja wiem czy to takie szczęście, może któraś by Ci powiedziała, gdzie ten Twój Romeo ew. Casanova się zapodział... taka wiedza chyba warta jest każdych pieniędzy... wink Może trzeba by było zmienić gminę, powiat, województwo lub nawet kraj, kto to wie... A "Cyganka przecież prawdę Ci powie", czy jakoś tak, brzmi tekst otwarcia wróżb... Źródło zaklęcia jest ściśle tajne... smile
Giermek powiadasz... Czemu jakoś nie mogę w to uwierzyć?? Anilewe i Sancho Pansa... wątpię, żebyś będąc z nim nie myślała o Don Kichocie.

Oj tam oj tam... i pewnie usłyszałabym to samo co 26 innych osób... tylko w tym przypadku to mi pewnie robiłyby się wielkie oczy i pociłabym się jak mysz wink z resztą pewnie wtedy podświadomie dążyłabym do realizacji tego co ona mi powiedziała....
A jeśli chodzi o zmianę miasta.... jeśli tam będzie Sancho... czemu nie  wink Hehe.. Don Kichot przecież on nieustannie poszukuje sposobności do dowiedzenia swojej odwagi i siły a potem... jednak mimo komiczności postaci wolę typ Sancho smile

88

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Oj tam oj tam... i pewnie usłyszałabym to samo co 26 innych osób... tylko w tym przypadku to mi pewnie robiłyby się wielkie oczy i pociłabym się jak mysz wink z resztą pewnie wtedy podświadomie dążyłabym do realizacji tego co ona mi powiedziała....
A jeśli chodzi o zmianę miasta.... jeśli tam będzie Sancho... czemu nie  wink Hehe.. Don Kichot przecież on nieustannie poszukuje sposobności do dowiedzenia swojej odwagi i siły a potem... jednak mimo komiczności postaci wolę typ Sancho smile

Hmm... attractive lady i niewysoki, wąsaty i pucołowaty Sączy Poncze (lub powiedzmy wysoki chudzielec)... Nie twierdzę, że tak nie jest, ale wybacz, nie kupuję tego...;) I w dodatku ten jego pokraczny środek lokomocji... Chociaż eskapady z takim jegomościem powinny być bardziej spontaniczne, gdzie nogi poniosą, a nie all inclusive na Kanarach czy innych sardynkach...
Gdyby przepowiedziana przyszłość była pozytywna, to nie ma innej opcji, żebyś do niej nie dążyła... samospełniająca się przepowiednia... Jeszcze na studiach jedną ze znajomych dopadła bardzo stara Cyganka, wróżenie z ręki, nie wiem co tam zobaczyła i co jej powiedziała, ale była przestraszona nie na żarty... Od tamtej pory unikała ich jak ognia...

89

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Hmm... attractive lady i niewysoki, wąsaty i pucołowaty Sączy Poncze (lub powiedzmy wysoki chudzielec)... Nie twierdzę, że tak nie jest, ale wybacz, nie kupuję tego...;) I w dodatku ten jego pokraczny środek lokomocji... Chociaż eskapady z takim jegomościem powinny być bardziej spontaniczne, gdzie nogi poniosą, a nie all inclusive na Kanarach czy innych sardynkach...
Gdyby przepowiedziana przyszłość była pozytywna, to nie ma innej opcji, żebyś do niej nie dążyła... samospełniająca się przepowiednia... Jeszcze na studiach jedną ze znajomych dopadła bardzo stara Cyganka, wróżenie z ręki, nie wiem co tam zobaczyła i co jej powiedziała, ale była przestraszona nie na żarty... Od tamtej pory unikała ich jak ognia...

Haha... rozbawiłeś mnie smile przecież zawsze powtarzali że liczy się wnętrze smile a Ty skupiłeś się na wyglądzie Sancho... Z resztą nie raz widzę na ulicy atrakcyjne dziewczę z nieatrakcyjnym panem czy na odwrót... i fakt zastanawiam się co on lub ona w nim widzi (urok osobisty, kasa, czy coś innego smile)
A poza tym zawsze miałam słabość do panów z zarostem wink

W sumie nie dziwię się bo każdy chce usłyszeć coś co pozytywnie nakręci...  Np ja nawet do wróżki/wróżbity nigdy nie miałam odwagi zaglądnąć... mimo, że moi znajomi chodzą/chodzili i często kierują się tym co ona/on im powie.
Mnie nic takiego na studiach nie spotkało...

90

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Haha... rozbawiłeś mnie smile przecież zawsze powtarzali że liczy się wnętrze smile a Ty skupiłeś się na wyglądzie Sancho... Z resztą nie raz widzę na ulicy atrakcyjne dziewczę z nieatrakcyjnym panem czy na odwrót... i fakt zastanawiam się co on lub ona w nim widzi (urok osobisty, kasa, czy coś innego smile)
A poza tym zawsze miałam słabość do panów z zarostem wink

W sumie nie dziwię się bo każdy chce usłyszeć coś co pozytywnie nakręci...  Np ja nawet do wróżki/wróżbity nigdy nie miałam odwagi zaglądnąć... mimo, że moi znajomi chodzą/chodzili i często kierują się tym co ona/on im powie.
Mnie nic takiego na studiach nie spotkało...

Jak z zarostem, a właściwie "takim" zarostem, to się nie łapię... hmm Tak liczy się wnętrze... wink ...jak to szło? Małe kłamstwo, duże kłamstwo, statystyka... wyjątki potwierdzające regułę, koniec, kropka...
Boshe, to niewiele na studiach przeżyłaś, trzeba sporo nadrobić, jakieś korepetycje by się przydały... Wracając do tych wróżek, jest coś takiego jak ezoteryka czy jakoś tak, parę razy w pewnej rozgłośni przypadkiem natrafiłem na taką audycję, ludzie dzwonią, podają datę ur. i podają dziedzinę z jakiej chcą znać przyszłość, a przekrój i dzwoniących i zagadnień jest olbrzymi... Nawet w internecie nadają więc jeśli zainteresowana posłuchaniem na próbę to daj znać, a podeślę link do stacji... Poza tym wychodzi taniej niż psycholog czy trener... wink

91

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Jak z zarostem, a właściwie "takim" zarostem, to się nie łapię... hmm Tak liczy się wnętrze... wink ...jak to szło? Małe kłamstwo, duże kłamstwo, statystyka... wyjątki potwierdzające regułę, koniec, kropka...
Boshe, to niewiele na studiach przeżyłaś, trzeba sporo nadrobić, jakieś korepetycje by się przydały... Wracając do tych wróżek, jest coś takiego jak ezoteryka czy jakoś tak, parę razy w pewnej rozgłośni przypadkiem natrafiłem na taką audycję, ludzie dzwonią, podają datę ur. i podają dziedzinę z jakiej chcą znać przyszłość, a przekrój i dzwoniących i zagadnień jest olbrzymi... Nawet w internecie nadają więc jeśli zainteresowana posłuchaniem na próbę to daj znać, a podeślę link do stacji... Poza tym wychodzi taniej niż psycholog czy trener... wink

Ogólnie lubię kilkudniowy męski zarost na twarzy (nie mówię o wąsie wink)
Hehe... nie wrócę na studia tylko po to by mnie wróżka dopadła... a może dlatego mnie nie dorwały bo zaocznie "robiłam". Nie wiem co było powodem... ale zaraz zaraz przecież ja dostałam po głowie od Lajkonika, więc może wtedy wybił mi pewne głupoty wink
Eeee chyba nie chcę tejże stacji słuchać... wolę 3 smile

92 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-04 23:09:53)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Ogólnie lubię kilkudniowy męski zarost na twarzy (nie mówię o wąsie wink)
Hehe... nie wrócę na studia tylko po to by mnie wróżka dopadła... a może dlatego mnie nie dorwały bo zaocznie "robiłam". Nie wiem co było powodem... ale zaraz zaraz przecież ja dostałam po głowie od Lajkonika, więc może wtedy wybił mi pewne głupoty wink
Eeee chyba nie chcę tejże stacji słuchać... wolę 3 smile

Kilkudniowy da się załatwić... w dwa dni... wink
A podobno w grodzie Kraka, to nie Lajkonik leje, tylko ..."zaprzyjaźnieni" kibice... smile
Skoro zaocznie, to tym bardziej sporo Cię musiało ominąć, może zainteresuj się jakimś rozrywkowym studencikiem, tak żeby nadrobić szaleństwa... chyba, że nadrabiasz teraz poza "programem"... Albo może z innej strony jakiś doktoracik, byle kasa, czas i chęci były...
Proszę, proszę rozgłośnia spoza głównego nurtu, czyli pop-papka Ci nie w smak... robi się coraz ciekawiej... Na marginesie, posłuchałem Twoje "wrzutki"... A wspomniana stacja jest hmm... lokalna, do 3 trochę podobna, ale żeby nie było, nie namawiam.

93

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Kilkudniowy da się załatwić... w dwa dni... wink
A podobno w grodzie Kraka, to nie Lajkonik leje, tylko ..."zaprzyjaźnieni" kibice... smile
Skoro zaocznie, to tym bardziej sporo Cię musiało ominąć, może zainteresuj się jakimś rozrywkowym studencikiem, tak żeby nadrobić szaleństwa... chyba, że nadrabiasz teraz poza "programem"... Albo może z innej strony jakiś doktoracik, byle kasa, czas i chęci były...
Proszę, proszę rozgłośnia spoza głównego nurtu, czyli pop-papka Ci nie w smak... robi się coraz ciekawiej... Na marginesie, posłuchałem Twoje "wrzutki"... A wspomniana stacja jest hmm... lokalna, do 3 trochę podobna, ale żeby nie było, nie namawiam.

Wiesz pracowałam a chciałam iść na studia więc nic innego mi nie pozostało tylko zaocznie je zrobić.
Doktorat... chyba nie bardzo... ewentualnie jakieś inne studia choć nie wiem czy chęci bym znalazła... wink
Nie potrzebny student by nadrobić szaleństwa wystarczy ktoś z wyobraźnią i spontaniczny... poza tym nikt nie mówi że nie "szalałam" wink
Co do muzyki... słucham różnej... zależy co wpadnie mi w ucho... czasem też ktoś coś poleci i mi się to wkręci...
Ja m.in. Twoje też przesłuchałam... smile
A radio 3 w pracy mam włączone ciągle smile
Oki nakłoniłeś mnie... podaj tą stację z tłem... wróżbiarstwa wink

94

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Wiesz pracowałam a chciałam iść na studia więc nic innego mi nie pozostało tylko zaocznie je zrobić.
Doktorat... chyba nie bardzo... ewentualnie jakieś inne studia choć nie wiem czy chęci bym znalazła... wink
Nie potrzebny student by nadrobić szaleństwa wystarczy ktoś z wyobraźnią i spontaniczny... poza tym nikt nie mówi że nie "szalałam" wink
Co do muzyki... słucham różnej... zależy co wpadnie mi w ucho... czasem też ktoś coś poleci i mi się to wkręci...
Ja m.in. Twoje też przesłuchałam... smile
A radio 3 w pracy mam włączone ciągle smile
Oki nakłoniłeś mnie... podaj tą stację z tłem... wróżbiarstwa wink

Z tego co się orientuję, to jest to 1h audycja raz w tygodniu. Wpadłem na nią, wracając zaraz po burzy samochodem, pewnie coś z nadajnikiem się stało i w eterze wówczas było tylko to. A zaciekawiło, bo facet pośród zleceń dostał 2 albo 3 telefony od ludzi, którym niejako "pomógł", a właściwie dał bodziec do walki czy nadzieję na odmianę życia, jak dla mnie to bajki, ale przecież nikt nie ma wyłączności na nieomylność... Stacja zowie się Polskie Radio Kielce, a w ramówce to "coś" było/jest w piątkowy wieczór.
Moje "wstawki" są hmm... na potrzeby forum delikatnie stonowane, bo nie każdy chce słuchać "cięższych" rzeczy... Jak to szło... hej szalała, szalała... wink
Teraz mogę już powoli wygłosić opinię: bardzo dobrze związkowo/życiowo/rozrywkowo rokujesz, bylebyś aby w miarę szybko trafiła na TEGO i będzie pozamiatane... smile

95

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Z tego co się orientuję, to jest to 1h audycja raz w tygodniu. Wpadłem na nią, wracając zaraz po burzy samochodem, pewnie coś z nadajnikiem się stało i w eterze wówczas było tylko to. A zaciekawiło, bo facet pośród zleceń dostał 2 albo 3 telefony od ludzi, którym niejako "pomógł", a właściwie dał bodziec do walki czy nadzieję na odmianę życia, jak dla mnie to bajki, ale przecież nikt nie ma wyłączności na nieomylność... Stacja zowie się Polskie Radio Kielce, a w ramówce to "coś" było/jest w piątkowy wieczór.
Moje "wstawki" są hmm... na potrzeby forum delikatnie stonowane, bo nie każdy chce słuchać "cięższych" rzeczy... Jak to szło... hej szalała, szalała... wink
Teraz mogę już powoli wygłosić opinię: bardzo dobrze związkowo/życiowo/rozrywkowo rokujesz, bylebyś aby w miarę szybko trafiła na TEGO i będzie pozamiatane... smile

Endorfiny, endorfiny, nie ma to jak pierwszy doping..... pierwszy meczyk zaliczony smile)
No to poszukam tej stacji w necie w piątek a plus/minus o której?? wink bo raczej mi ją w radiu nie złapie. A nóż może też mnie coś "popchnie" dalej... smile
Aaa to może wrzuć coś "ostrzejszego", chętnie posłucham smile
No tak... już nie raz słyszałam że takie opinie.... Ale cóż... poczekać czasem warto smile

96

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Endorfiny, endorfiny, nie ma to jak pierwszy doping..... pierwszy meczyk zaliczony smile)
No to poszukam tej stacji w necie w piątek a plus/minus o której?? wink bo raczej mi ją w radiu nie złapie. A nóż może też mnie coś "popchnie" dalej... smile
Aaa to może wrzuć coś "ostrzejszego", chętnie posłucham smile
No tak... już nie raz słyszałam że takie opinie.... Ale cóż... poczekać czasem warto smile

To teraz musisz się wytłumaczyć, cóż za dyscyplina tak Cię nakręca...??? A może hmm... futbolowe zadymy... zresztą poczekam na raport...;)
Sprawdzam, sprawdzam i wychodzi na to, że ok. 21.
Czekać, samo przyjdzie hmm... ulubiony tekst "doradczo/dobijający" ludzi w związkach różnorakich... smile Ale co innego pozostaje...

PS Coś tam wstawiłem. branoc

97

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

To teraz musisz się wytłumaczyć, cóż za dyscyplina tak Cię nakręca...??? A może hmm... futbolowe zadymy... zresztą poczekam na raport...;)
Sprawdzam, sprawdzam i wychodzi na to, że ok. 21.
Czekać, samo przyjdzie hmm... ulubiony tekst "doradczo/dobijający" ludzi w związkach różnorakich... smile Ale co innego pozostaje...

PS Coś tam wstawiłem. branoc

Hokej, hokej smile
Więc postaram się w piątek wsłuchać w tą audycję... wyłowić najistotniejsze drogowskazy smile chyba, że jakieś plany na wieczór się pojawią smile
No... tak to prawda... ale cóż począć... tylko wysłuchać... i nie wdawać się w dyskusję...
Tylko że oni jeszcze czasem rzucą tekst typu "Dziwię się że taka osoba jak Ty jest sama" lub "gdybym był wolny/-a, poznał/-a Cię wcześniej, urodził/-a się wcześniej to...; ewentualnie rozwiódł/-a się..."  i słuchasz ich z lekkim zdziwieniem na twarzy... momentami jesteś nawet zniesmaczony (bo zaraz zaraz przecież jesteś mężem/żoną/partnerem mojego kumpla/kumpeli... ale cóż).

A utwór... I like smile

98

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Hokej, hokej smile
Więc postaram się w piątek wsłuchać w tą audycję... wyłowić najistotniejsze drogowskazy smile chyba, że jakieś plany na wieczór się pojawią smile
No... tak to prawda... ale cóż począć... tylko wysłuchać... i nie wdawać się w dyskusję...
Tylko że oni jeszcze czasem rzucą tekst typu "Dziwię się że taka osoba jak Ty jest sama" lub "gdybym był wolny/-a, poznał/-a Cię wcześniej, urodził/-a się wcześniej to...; ewentualnie rozwiódł/-a się..."  i słuchasz ich z lekkim zdziwieniem na twarzy... momentami jesteś nawet zniesmaczony (bo zaraz zaraz przecież jesteś mężem/żoną/partnerem mojego kumpla/kumpeli... ale cóż).

A utwór... I like smile

Hokej hmm... Chłopy jak dęby, którzy wybijają sobie zęby... wink Szczerze mówiąc, to nigdy na żywo takowego meczu nie widziałem, co innego jakieś transmisje z IO. Na żywo to zdarzała się siatkówka i szczypiorniak w wykonaniu pań... to jest to... smile
Każdy chce jak najlepiej przysłużyć się jako cioteczka dobra rada albo Goździkowa jakaś... Potem e razie powodzenia będzie mógł odtrąbić, że jaki to on nie jest genialny bo wyrwał z przepastnych łapsk singielstwa Bogu ducha winną duszę... wink A teksty "gdybym był wolny/-a, poznał/-a Cię wcześniej, urodził/-a się wcześniej to...; ewentualnie rozwiódł/-a się..."... w gębie to każdy jest mocny, a jak przyjdzie co do czego, to wiadomo... wink
Tak się zastanawiam, może trzeba by narzucić sobie jakiś wiekowy deadline i po jego przekroczeniu hmm... rzucić wszystko w diabły i na przykład udać się do Tybetu i zostać mnichem lub coś w tym stylu...

99

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Hokej hmm... Chłopy jak dęby, którzy wybijają sobie zęby... wink Szczerze mówiąc, to nigdy na żywo takowego meczu nie widziałem, co innego jakieś transmisje z IO. Na żywo to zdarzała się siatkówka i szczypiorniak w wykonaniu pań... to jest to... smile
Każdy chce jak najlepiej przysłużyć się jako cioteczka dobra rada albo Goździkowa jakaś... Potem e razie powodzenia będzie mógł odtrąbić, że jaki to on nie jest genialny bo wyrwał z przepastnych łapsk singielstwa Bogu ducha winną duszę... wink A teksty "gdybym był wolny/-a, poznał/-a Cię wcześniej, urodził/-a się wcześniej to...; ewentualnie rozwiódł/-a się..."... w gębie to każdy jest mocny, a jak przyjdzie co do czego, to wiadomo... wink
Tak się zastanawiam, może trzeba by narzucić sobie jakiś wiekowy deadline i po jego przekroczeniu hmm... rzucić wszystko w diabły i na przykład udać się do Tybetu i zostać mnichem lub coś w tym stylu...

Polska liga jest słaba... wystarczy do Czech pojechać a tam już całkiem inna gra. Lubię ten sport bo jest szybki i kontaktowy smile
Siatkówka też fajna... ale wolę ją w wydaniu męskim smile
No tak... mówi się "Ta krowa, która dużo muczy..."
Ja sobie narzuciłam... magiczne 40 wink ale na bycie mnichem nikt mnie nie nakłoni.... o nie!

100

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Polska liga jest słaba... wystarczy do Czech pojechać a tam już całkiem inna gra. Lubię ten sport bo jest szybki i kontaktowy smile
Siatkówka też fajna... ale wolę ją w wydaniu męskim smile
No tak... mówi się "Ta krowa, która dużo muczy..."
Ja sobie narzuciłam... magiczne 40 wink ale na bycie mnichem nikt mnie nie nakłoni.... o nie!

Nie ma to jak patriotyzm... wink Siatka i szczypiorniak no i jeszcze żużel to jedyne dyscypliny u nas na wysokim poziomie... koszykówkę przemilczę, a o nożnej to w ogóle szkoda gadać...
Która kobieta nie lubi jak się męska krew leje, kości trzeszczą hmm... no która?? ...już wiem, matka obijanego zawodnika... wink
Nie słyszałaś o "ryczących 40-tkach"...?? Chyba jeszcze możesz próg bólu wyżej przesunąć.
A w perspektywie, gdyby jakiegoś mnicha trzeba było wyrwać z pustelni i jedynym sposobem byłoby zagranie przez pewien czas mniszki...?? Upraszczając, na myśl zaraz przychodzi "Imię Róży"...

101

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Która kobieta nie lubi jak się męska krew leje, kości trzeszczą hmm... no która?? ...już wiem, matka obijanego zawodnika... wink
Nie słyszałaś o "ryczących 40-tkach"...?? Chyba jeszcze możesz próg bólu wyżej przesunąć.
A w perspektywie, gdyby jakiegoś mnicha trzeba było wyrwać z pustelni i jedynym sposobem byłoby zagranie przez pewien czas mniszki...?? Upraszczając, na myśl zaraz przychodzi "Imię Róży"...

Matka i jego partnerka/żona. To fakt... Ale akurat w hokeju czasem te bójki się zdarzają... tylko że są do tego zawodnicy... z resztą na tym też to polega by było widowisko dla kibiców.

No słyszałam... ale są też 50-tki które nagle się budzą i zaczynają "żyć"... znam kilka przypadków wink
Haha... wyobraźnia działa... wink
Lubie ten film...

102

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Matka i jego partnerka/żona. To fakt... Ale akurat w hokeju czasem te bójki się zdarzają... tylko że są do tego zawodnicy... z resztą na tym też to polega by było widowisko dla kibiców.

Akurat z tym się nie zgodzę... Często bywa tak, że partnerka/żona jeszcze sama by delikwenta na ring wypychała, żeby mu buźkę trochę przefasonowali... wink Nasz hokejowy walczak chyba nazywał się Oliwa.

anliewe napisał/a:

No słyszałam... ale są też 50-tki które nagle się budzą i zaczynają "żyć"... znam kilka przypadków wink
Haha... wyobraźnia działa... wink
Lubie ten film...

Tia, u gościa powoli nastaje "zmierzch bogów", a ona dopiero "się budzi"... tylko niestety często kto inny korzysta z tych "dobrodziejstw", nie bez powodu zresztą czy to Ciechocinek czy Nałęczów mają pewną "renomę"... wink

Hmm... łatwo tą Twoją wyobraźnię "rozruszać"... kolejny plus do attractu... wink

103

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Akurat z tym się nie zgodzę... Często bywa tak, że partnerka/żona jeszcze sama by delikwenta na ring wypychała, żeby mu buźkę trochę przefasonowali... wink Nasz hokejowy walczak chyba nazywał się Oliwa.

Tak się nazywał. Uwierz... nie są zadowolone (rozmawiałam z kilkoma)... bo wiąże się to z kontuzjami a to wiąże się z wyłączeniem gry (często jest to ich jedyna praca)... a różnie skonstruowane mają umowy zawodnicy. Jedyny plus tego jeśli są dobrze ubezpieczeni (a są) to odszkodowanie... ale to pokazuje jakimi są materialistami oraz to że często polskie kluby mają problemy z finansami i nie płacą zawodnikom na czas.


assassin napisał/a:

Tia, u gościa powoli nastaje "zmierzch bogów", a ona dopiero "się budzi"... tylko niestety często kto inny korzysta z tych "dobrodziejstw", nie bez powodu zresztą czy to Ciechocinek czy Nałęczów mają pewną "renomę"... wink

Hmm... łatwo tą Twoją wyobraźnię "rozruszać"... kolejny plus do attractu... wink

No tak... dodałabym jeszcze nadmorskie miasteczka, tam też "życie" tętni... wink

Fakt... nie wiele mi potrzeba żeby wyobraźnię ruszyć. I ja to lubię bardzo u siebie... a jak jeszcze druga osoba podchwyci to hoho... czasem idzie się tak.... pośmiać smile

104

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Tak się nazywał. Uwierz... nie są zadowolone (rozmawiałam z kilkoma)... bo wiąże się to z kontuzjami a to wiąże się z wyłączeniem gry (często jest to ich jedyna praca)... a różnie skonstruowane mają umowy zawodnicy. Jedyny plus tego jeśli są dobrze ubezpieczeni (a są) to odszkodowanie... ale to pokazuje jakimi są materialistami oraz to że często polskie kluby mają problemy z finansami i nie płacą zawodnikom na czas.

Zejdźmy z tego śliskiego gruntu, bo nie mam z Tobą szans i czuję, że tracę równowagę... wink ...poza tym chapeau bas dla Twojej wiedzy w temacie...

anliewe napisał/a:

No tak... dodałabym jeszcze nadmorskie miasteczka, tam też "życie" tętni... wink

Fakt... nie wiele mi potrzeba żeby wyobraźnię ruszyć. I ja to lubię bardzo u siebie... a jak jeszcze druga osoba podchwyci to hoho... czasem idzie się tak.... pośmiać smile

I tu jest kolejny powód, dla którego ciągną do Ciebie jak pszczoły do miodu... bez problemu podejmujesz flirt i nie cofasz się (popraw jeśli się mylę), stąd chyba wielkie grono zainteresowanych, tylko szkopuł w tym, że nie spełniają wymogów Twojej kontroli "jakości"... wink ...testy zderzeniowe, perforacja nadwozia i takie tam... Zresztą aż dziw bierze, że nikt interesujący się nie przypałętał do Ciebie przy okazji zainteresowania hokejem, bo chyba Pepiczków bierzesz też pod uwagę...?

105

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Zejdźmy z tego śliskiego gruntu, bo nie mam z Tobą szans i czuję, że tracę równowagę... wink ...poza tym chapeau bas dla Twojej wiedzy w temacie...

Nie ma problemu, podać Ci dłoń??... wink
Ja byłam uczona tego tematu... wiesz ktoś chciał mi udowodnić brak wiedzy o klubie, brak zainteresowania... więc postarałam się i poczytałam, zaczęłam chodzić... i złapałam bakcyla  wink

assassin napisał/a:

I tu jest kolejny powód, dla którego ciągną do Ciebie jak pszczoły do miodu... bez problemu podejmujesz flirt i nie cofasz się (popraw jeśli się mylę), stąd chyba wielkie grono zainteresowanych, tylko szkopuł w tym, że nie spełniają wymogów Twojej kontroli "jakości"... wink ...testy zderzeniowe, perforacja nadwozia i takie tam... Zresztą aż dziw bierze, że nikt interesujący się nie przypałętał do Ciebie przy okazji zainteresowania hokejem, bo chyba Pepiczków bierzesz też pod uwagę...?

Fakt podejmuję flirt, ale w którymś momencie stawiam mur... jeżeli widzę, że coś źle jest interpretowane albo mi ta "jakość" nie odpowiada (kilka razy to już usłyszałam). Poza tym często też flirt z mojej strony wychodzi nieświadomie (ja w żaden sposób nie chciałam kogoś kokietować)... może to coś wrodzonego wink
A hokej... chodzę na mecze, nie szukam tam nikogo... wśród Czechów się nie rozglądałam nigdy, wolę to co swoje (patrz: Polak) smile
P.s. Aaa mała uwaga Czesi nie lubią określenia pepik...

106 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-07 19:38:30)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Nie ma problemu, podać Ci dłoń??... wink
Ja byłam uczona tego tematu... wiesz ktoś chciał mi udowodnić brak wiedzy o klubie, brak zainteresowania... więc postarałam się i poczytałam, zaczęłam chodzić... i złapałam bakcyla  wink

Ehh... kobieta z pasją i to męską suuuper... mimo że nasza ekstraklasa PN jest jaka jest, to czuję się w temacie równie mocno jak Ty w hokeju, zresztą jeśli chodzi o tradycje to tak samo jest z piłką ręczną... smile Ale widzę, że mielibyśmy o czym gadać...

anliewe napisał/a:

Fakt podejmuję flirt, ale w którymś momencie stawiam mur... jeżeli widzę, że coś źle jest interpretowane albo mi ta "jakość" nie odpowiada (kilka razy to już usłyszałam). Poza tym często też flirt z mojej strony wychodzi nieświadomie (ja w żaden sposób nie chciałam kogoś kokietować)... może to coś wrodzonego wink
A hokej... chodzę na mecze, nie szukam tam nikogo... wśród Czechów się nie rozglądałam nigdy, wolę to co swoje (patrz: Polak) smile
P.s. Aaa mała uwaga Czesi nie lubią określenia pepik...

No jaka skromna, samo wyszło...;) gość jeden z drugim się nakręcił, a tu buch kubeł zimnej wody na głowę i "nie fikaj tak leszczu..!" wink ...takie "cuś" to chyba seksapil się zowie?? albo mi się już mieszać zaczyna na stare lata...;)
Przeciwnie do Ciebie z racji hmm... położenia i znajomości języka akurat nie zamykam się na sąsiedzką, wschodnią opcję... chociaż pewna studentka zdecydowanie stara się mi wyperswadować takie pomysły...

Czemu Czesi tego nie lubią??? Sprawdzałaś empirycznie??

107

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Ehh... kobieta z pasją i to męską suuuper... mimo że nasza ekstraklasa PN jest jaka jest, to czuję się w temacie równie mocno jak Ty w hokeju, zresztą jeśli chodzi o tradycje to tak samo jest z piłką ręczną... smile Ale widzę, że mielibyśmy o czym gadać...

smile no pewnie nie jeden temat byśmy znaleźli.... na piłce nożnej byłam może z dwa razy ale to była III liga więc... na unihokeju i siatkówce też mi się darzyło być smile


assassin napisał/a:

No jaka skromna, samo wyszło...;) gość jeden z drugim się nakręcił, a tu buch kubeł zimnej wody na głowę i "nie fikaj tak leszczu..!" wink ...takie "cuś" to chyba seksapil się zowie?? albo mi się już mieszać zaczyna na stare lata...;)
Przeciwnie do Ciebie z racji hmm... położenia i znajomości języka akurat nie zamykam się na sąsiedzką, wschodnią opcję... chociaż pewna studentka zdecydowanie stara się mi wyperswadować takie pomysły...

Emanuję skromnością to fakt wink choć znam swoją wartość również wink
Po prostu czasem chcę mieć relacje typowo kumpelskie z danym facetem... czyli idziemy razem pobiegać, pojeździć na rowerze czy też na łyżwy iść, bądź do pubu na piwko.... wiem wiem... pewnie to nierealne... a jeśli nawet to nie na długą metę.
Czyli Ukrainki i Słowenki mile widziane wink A może ta studentka próbuje zwrócić Twoją uwagę na siebie smile

assassin napisał/a:

Czemu Czesi tego nie lubią??? Sprawdzałaś empirycznie??

Tak tak, sprawdziłam... po prostu kiedyś w Czechach na imprezie podczas rozmowy z Czechem powiedziałam że u nas mówi się o nich Pepiczki... obraził się po czym wrócił i powiedział że akurat u nich jest to obraźliwe... po czym poszliśmy dalej się bawić wink

108

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Emanuję skromnością to fakt wink choć znam swoją wartość również wink
Po prostu czasem chcę mieć relacje typowo kumpelskie z danym facetem... czyli idziemy razem pobiegać, pojeździć na rowerze czy też na łyżwy iść, bądź do pubu na piwko.... wiem wiem... pewnie to nierealne... a jeśli nawet to nie na długą metę.
Czyli Ukrainki i Słowenki mile widziane wink A może ta studentka próbuje zwrócić Twoją uwagę na siebie smile

Jak sobie przypomnę, co miałem w głowie będąc w połowie studiów, zresztą znajome też, to chyba dam jej szansę na znalezienie kogoś bardziej hmm... adekwatnego...;) Z tego co mi się majaczy, wówczas były poszukiwania "stabilności" gruntu, a my powinniśmy oboje szukać... "stabilizacji", to dobre słowo...
Cóż przyjaciel do piwa, biegania, na rower... myślę, myślę... już wiem, najpewniejszy byłby taki, który też tak jak Ty bardzo lubi hokeistów. wink Tylko jest ryzyko, że Ty byś się wkręciła... ehh i tak źle i tak nie dobrze...

anliewe napisał/a:

Tak tak, sprawdziłam... po prostu kiedyś w Czechach na imprezie podczas rozmowy z Czechem powiedziałam że u nas mówi się o nich Pepiczki... obraził się po czym wrócił i powiedział że akurat u nich jest to obraźliwe... po czym poszliśmy dalej się bawić wink

To dobrze, że gość jakąś szychą nie był, bo doprowadziłabyś do konfliktu z sąsiadami i hmm... musiałbym prawdopodobnie przywdziać kamasze...:)

109

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Cóż przyjaciel do piwa, biegania, na rower... myślę, myślę... już wiem, najpewniejszy byłby taki, który też tak jak Ty bardzo lubi hokeistów. wink Tylko jest ryzyko, że Ty byś się wkręciła... ehh i tak źle i tak nie dobrze...

Hola, hola.... gdzie ja napisałam że lubię hokeistów?? Uwielbiam hokej jako dyscyplinę... i jak dla mnie to różnica... bo zabrzmiało to tak jakbym chodziła oglądać chłopców wink

A jeśli chodzi o kumpla lubiącego chłopców to posiadam takich dwóch... niestety przebywają poza PL.

assassin napisał/a:

To dobrze, że gość jakąś szychą nie był, bo doprowadziłabyś do konfliktu z sąsiadami i hmm... musiałbym prawdopodobnie przywdziać kamasze...:)

Czyli potrafisz udobruchać?? Kwestia, którą stronę wink

110

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Hola, hola.... gdzie ja napisałam że lubię hokeistów?? Uwielbiam hokej jako dyscyplinę... i jak dla mnie to różnica... bo zabrzmiało to tak jakbym chodziła oglądać chłopców wink

Jak mawiają, uderz w stół... wink ...i coś bardzo mi się tu tłumaczysz...
A tak na poważnie, dużo razy Ci się zdarzyło, że kolega/przyjaciel po pewnym czasie zaczął dążyć do czegoś więcej, niż tylko gadka szmatka i chwile dobrej zabawy? Czy może w ogóle nie było takich sytuacji, w co chyba jednak w tym konkretnym przypadku mocno wątpię?

anliewe napisał/a:

Czyli potrafisz udobruchać?? Kwestia, którą stronę wink

Raczej dolałbym oliwy do ognia, ot taki wredny charakter... i wtedy z Tatr nie byłoby co zbierać...;) Chyba że negocjować przyszłaby pocieszna "Cieszka"...

111

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Jak mawiają, uderz w stół... wink ...i coś bardzo mi się tu tłumaczysz...

Przyjęło się tak mawiać.... Po prostu spotkałam się z opinią, że jak kobieta chodzi na takie mecze to tylko w jednym celu... oglądać facetów a nie na mecz. Stąd też moje "tłumaczenie"

assassin napisał/a:

A tak na poważnie, dużo razy Ci się zdarzyło, że kolega/przyjaciel po pewnym czasie zaczął dążyć do czegoś więcej, niż tylko gadka szmatka i chwile dobrej zabawy? Czy może w ogóle nie było takich sytuacji, w co chyba jednak w tym konkretnym przypadku mocno wątpię?

Zdarzało się... ale tak jak wcześniej wspomniałam, jeśli zauważyłam że "coś" się święci to stawiam mur.... Ewentualnie na początku mówiło się od razu, że to ma być czysto kumpelskie. Ale i tak wiedziałam, że takie coś nie przejdzie na dłuższą metę... bo jednak "spostrzegawcza" jestem. I tak wiele kontaktów się urwało... ale cóż takie życie, po coś ludzie się w nim pojawiają i z niego znikają wink

assassin napisał/a:

Raczej dolałbym oliwy do ognia, ot taki wredny charakter... i wtedy z Tatr nie byłoby co zbierać...;) Chyba że negocjować przyszłaby pocieszna "Cieszka"...

Wredny?? Hmm... nie chce mi się w to wierzyć wink

112

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Słucham właśnie to co reklamowałem i... strasznie chorowite towarzystwo dzisiaj... obyś żaluzji do mnie nie miała, jeśli też słuchasz...

anliewe napisał/a:

Przyjęło się tak mawiać.... Po prostu spotkałam się z opinią, że jak kobieta chodzi na takie mecze to tylko w jednym celu... oglądać facetów a nie na mecz. Stąd też moje "tłumaczenie"

Dorzucę jeszcze jako funkcję opatrywanie ran odniesionych w boju w trakcie pomeczowej "dogrywki", na III lidze PN byłaś to wiesz o co kaman...

anliewe napisał/a:

Zdarzało się... ale tak jak wcześniej wspomniałam, jeśli zauważyłam że "coś" się święci to stawiam mur.... Ewentualnie na początku mówiło się od razu, że to ma być czysto kumpelskie. Ale i tak wiedziałam, że takie coś nie przejdzie na dłuższą metę... bo jednak "spostrzegawcza" jestem. I tak wiele kontaktów się urwało... ale cóż takie życie, po coś ludzie się w nim pojawiają i z niego znikają wink

Dobra, wszystko jasne. A w drugą stronę, przyjaźń/znajomość/kumpelstwo się toczy swoim rytmem i dochodzi do Ciebie hmm... nie wiem, np. gość naprawił Ci rower i myślisz, super byłoby go mieć na wyłączność, a jednak on tylko ma dla Ciebie do zaoferowania sławetne friendzone...?

Może wspomniana klątwa jest dziełem wzdychającego do Ciebie gościa, który kiedy opuścisz trochę gardę, wkroczy i wybawi Cię z opresji...

anliewe napisał/a:

Wredny?? Hmm... nie chce mi się w to wierzyć wink

...oj tam, oj tam... internety zniekształcają rzeczywistość... konieczna byłaby hmm... jakaś dodatkowa weryfikacja. smile

113 Ostatnio edytowany przez anliewe (2014-08-09 13:31:50)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Słucham właśnie to co reklamowałem i... strasznie chorowite towarzystwo dzisiaj... obyś żaluzji do mnie nie miała, jeśli też słuchasz...

Niestety lub stety nie słuchałam... akurat wychodne miałam smile


assassin napisał/a:

Dobra, wszystko jasne. A w drugą stronę, przyjaźń/znajomość/kumpelstwo się toczy swoim rytmem i dochodzi do Ciebie hmm... nie wiem, np. gość naprawił Ci rower i myślisz, super byłoby go mieć na wyłączność, a jednak on tylko ma dla Ciebie do zaoferowania sławetne friendzone...?

Wyobraź sobie... że nie zdarzyło się tak... ale hipotetycznie... jeśli powiedziałby od razu że tylko friendzone... potrafiłabym na to przystać... choć kwestia na jak długo... i czy na horyzoncie jednej czy drugiej strony nie pojawiłby się ktoś smile

assassin napisał/a:

Może wspomniana klątwa jest dziełem wzdychającego do Ciebie gościa, który kiedy opuścisz trochę gardę, wkroczy i wybawi Cię z opresji...

Haha.... nie sądzę... bo wszystko się kiedyś kończy... Ci co wzdychali już sobie kogoś znaleźli (jedynie kilku rzuciło tekstem że mogli się za mnie porządnie "zabrać"


assassin napisał/a:

...oj tam, oj tam... internety zniekształcają rzeczywistość... konieczna byłaby hmm... jakaś dodatkowa weryfikacja. smile

Powiadasz.. dodatkowa weryfikacja smile jestem za wink to ma być w formie jakiegoś testu?? hahahaha smile

114

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Niestety lub stety nie słuchałam... akurat wychodne miałam smile

Niczym wiktoriańska guwernantka... "wychodne"...;) Jakiegoś tulipana udało się wyrwać, czy tym razem misiów z Twojego typu zabrakło?... zresztą nie było pytania...

anliewe napisał/a:

Wyobraź sobie... że nie zdarzyło się tak... ale hipotetycznie... jeśli powiedziałby od razu że tylko friendzone... potrafiłabym na to przystać... choć kwestia na jak długo... i czy na horyzoncie jednej czy drugiej strony nie pojawiłby się ktoś smile

Ale przyjaźń to przyjaźń i nieważne czy jedna strona spotka kogoś czy też nie, ot ktoś taki do tańca i różańca... ale ok, przekaz zrozumiawszy... i jeszcze jedno spostrzeżenie, często gęsto czy to on czy ona o jej/jego przyjaciela/przyjaciółkę bywa hmm... wściekle zazdrosna, a wręcz stara się ograniczyć te ich kontakty.

anliewe napisał/a:

Haha.... nie sądzę... bo wszystko się kiedyś kończy... Ci co wzdychali już sobie kogoś znaleźli (jedynie kilku rzuciło tekstem że mogli się za mnie porządnie "zabrać"

Trzeba się porządnie zabierać - odnotowano w kajeciku...;) Tylko co jeśli ofiara będzie się mocno opierać... jakoś poradzimy...

anliewe napisał/a:

Powiadasz.. dodatkowa weryfikacja smile jestem za wink to ma być w formie jakiegoś testu?? hahahaha smile

To tak jak z używanym samochodem, prosi się zaprzyjaźnionego mechanika, tudzież odstawia do serwisu na badanie "geometrii nadwozia"... wink ... i co najważniejsze czy egzemplarz nigdy nie był bity lub co gorsza czy sam nie bije...

115

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Niczym wiktoriańska guwernantka... "wychodne"...;) Jakiegoś tulipana udało się wyrwać, czy tym razem misiów z Twojego typu zabrakło?... zresztą nie było pytania...

Haha... nie była to domówka i same znajome twarzyczki... choć temat "problemów" związkowych gdzieś tam się pojawił...

assassin napisał/a:

Ale przyjaźń to przyjaźń i nieważne czy jedna strona spotka kogoś czy też nie, ot ktoś taki do tańca i różańca... ale ok, przekaz zrozumiawszy... i jeszcze jedno spostrzeżenie, często gęsto czy to on czy ona o jej/jego przyjaciela/przyjaciółkę bywa hmm... wściekle zazdrosna, a wręcz stara się ograniczyć te ich kontakty.

Dokładnie... jedna strona czy też obie ograniczają... No i trzeba pamiętać o tym, że żadna baba babie nie ufa!! I chyba w wydaniu męsko-męskim ma się również ograniczone zaufanie.
Poza tym w moim otoczeniu mam kilka przykładów na to że przyjaźń damsko-męska (czysta relacja kumpelska) po prostu się nie sprawdza... często w ramach tzw. "pocieszenia" czy też pod wpływem % oboje lądują... w łóżku.

assassin napisał/a:

Trzeba się porządnie zabierać - odnotowano w kajeciku...;) Tylko co jeśli ofiara będzie się mocno opierać... jakoś poradzimy...

Prowadzimy notatnik?? wink

assassin napisał/a:

To tak jak z używanym samochodem, prosi się zaprzyjaźnionego mechanika, tudzież odstawia do serwisu na badanie "geometrii nadwozia"... wink ... i co najważniejsze czy egzemplarz nigdy nie był bity lub co gorsza czy sam nie bije...

Haha... ale mechanik raczej w damskim wydaniu smile Oj, no chyba że lubi... klapsy wink

116

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Haha... nie była to domówka i same znajome twarzyczki... choć temat "problemów" związkowych gdzieś tam się pojawił...

Hmm... przecież te problemy na razie Ciebie nie dotyczą, chyba że ktoś Ci się w mankiet wypłakiwał...;)

anliewe napisał/a:

Dokładnie... jedna strona czy też obie ograniczają... No i trzeba pamiętać o tym, że żadna baba babie nie ufa!! I chyba w wydaniu męsko-męskim ma się również ograniczone zaufanie.
Poza tym w moim otoczeniu mam kilka przykładów na to że przyjaźń damsko-męska (czysta relacja kumpelska) po prostu się nie sprawdza... często w ramach tzw. "pocieszenia" czy też pod wpływem % oboje lądują... w łóżku.

Grunt to... miękkie lądowanie wink, kiedy hamulce/spadochron puściły... Jak przystało na stonowanego, nudnego osobnika nigdy do takiej sytuacji nie dopuściłem, chociaż było... o włos.
A te przyjaźnie przetrwały upadek z "dużej wysokości"?

anliewe napisał/a:

Haha... ale mechanik raczej w damskim wydaniu smile Oj, no chyba że lubi... klapsy wink

Wyobraźnia pracuje smile ... i to na wysokich obrotach... może być nawet zespół mechaników... byleby odpryski na lakierze się nie porobiły, bo kto potem kupi taki poobijany model, pozostanie mu tylko złomowanie...

117

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Hmm... przecież te problemy na razie Ciebie nie dotyczą, chyba że ktoś Ci się w mankiet wypłakiwał...;)

No tak mnie nie dotyczą, ale zawsze się wypowiem jak ja to widzę. Choć staram się nie doradzać... wink

assassin napisał/a:

Grunt to... miękkie lądowanie wink, kiedy hamulce/spadochron puściły... Jak przystało na stonowanego, nudnego osobnika nigdy do takiej sytuacji nie dopuściłem, chociaż było... o włos.

Czyli włączył się hamulec...


assassin napisał/a:

A te przyjaźnie przetrwały upadek z "dużej wysokości"?

Niektóre trwają do dziś... i dalej jest forma "przyjacielskiego układu" (m.in. jedna ze stron jest w związku a druga wolna, obie strony są wole choć z kimś się spotykają w formie niezobowiązującej)... nie wiem jak to nazwać... "w razie potrzeby zbij szybkę".

assassin napisał/a:

Wyobraźnia pracuje smile ... i to na wysokich obrotach... może być nawet zespół mechaników... byleby odpryski na lakierze się nie porobiły, bo kto potem kupi taki poobijany model, pozostanie mu tylko złomowanie...

U mnie pracuje o każdej porze dnia i nocy wink
Złomowanie?? Dobry lifting wystarczy;) A mało pojawia się ogłoszeń "kupię "pewien model" po wypadku" wink

118 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-10 16:25:49)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

No tak mnie nie dotyczą, ale zawsze się wypowiem jak ja to widzę. Choć staram się nie doradzać... wink

Cioteczka Dobra Rada...:P ...innym pomoże a na swoim podwórku już tak wesoło nie jest... coś jak w tym powiedzeniu... szewc, a bez butów chodzi...

anliewe napisał/a:

Niektóre trwają do dziś... i dalej jest forma "przyjacielskiego układu" (m.in. jedna ze stron jest w związku a druga wolna, obie strony są wole choć z kimś się spotykają w formie niezobowiązującej)... nie wiem jak to nazwać... "w razie potrzeby zbij szybkę".

Takie zwichrowane relacje, to chyba "dziwolągi" naszych czasów... zresztą czasami czuję się jakbym urodził się o jakieś 100 lat za późno i w sumie bawią mnie takie rzeczy, gdy jedno z drugim bawi się w "lekkie" życie, a o takim prawdziwym nie ma zielonego pojęcia, a potem jest płacz, wstyd i zgrzytanie zębów, gdy przychodzi zmierzyć się z konsekwencjami, ale to temat na dłuższą dyskusję... ale staro to zabrzmiało, nieważne... xD

anliewe napisał/a:

U mnie pracuje o każdej porze dnia i nocy wink
Złomowanie?? Dobry lifting wystarczy;) A mało pojawia się ogłoszeń "kupię "pewien model" po wypadku" wink

Rzeczywiście są takie anonse, kiedy ktoś szuka "papierów" lub "części zamiennych", tylko na razie moimi "podzespołami" nie chcę się za bardzo dzielić... no może niektórymi...
Bo ja wiem czy lifting da radę, sama dopiero co wykluczałaś poobijane egzemplarze z "second handu"... wink ...z doczepioną przyczepką czy innym kempingiem... i nie każdego da się "odrestaurować"...

119

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Cioteczka Dobra Rada...:P ...innym pomoże a na swoim podwórku już tak wesoło nie jest... coś jak w tym powiedzeniu... szewc, a bez butów chodzi...

I jakie to życiowe...

assassin napisał/a:

Takie zwichrowane relacje, to chyba "dziwolągi" naszych czasów... zresztą czasami czuję się jakbym urodził się o jakieś 100 lat za późno i w sumie bawią mnie takie rzeczy, gdy jedno z drugim bawi się w "lekkie" życie, a o takim prawdziwym nie ma zielonego pojęcia, a potem jest płacz, wstyd i zgrzytanie zębów, gdy przychodzi zmierzyć się z konsekwencjami, ale to temat na dłuższą dyskusję... ale staro to zabrzmiało, nieważne... xD

Hmm... ale przyznaj że jest ich coraz więcej... i stają się czymś "normalnym"?
Hehe... zabrzmiało to tak jakbyś był w związku ze stażem co najmniej 30-letnim wink

assassin napisał/a:

Rzeczywiście są takie anonse, kiedy ktoś szuka "papierów" lub "części zamiennych", tylko na razie moimi "podzespołami" nie chcę się za bardzo dzielić... no może niektórymi...
Bo ja wiem czy lifting da radę, sama dopiero co wykluczałaś poobijane egzemplarze z "second handu"... wink ...z doczepioną przyczepką czy innym kempingiem... i nie każdego da się "odrestaurować"...

Tylko "nie mów", że Ty też należysz do tych samowystarczalnych?? wink
A czym się dzielisz?? big_smile
Tak tak... ja wiem, że u mnie po liftingu i z przyczepką/naczepką już nie przejdą...
Ale kilka moich koleżanek w ten sposób wyłowiło... "perełki" smile

120

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

I jakie to życiowe...

Zamiast się ze mną życiowo zgadzać, dobrze by było w końcu ten stan zmienić... smile Przez internety polujesz czy tylko walczysz face to face?

anliewe napisał/a:

Hmm... ale przyznaj że jest ich coraz więcej... i stają się czymś "normalnym"?
Hehe... zabrzmiało to tak jakbyś był w związku ze stażem co najmniej 30-letnim wink

Coraz więcej - zgoda, ale czy z tego powodu jest coraz lepiej, wątpię... A czy to jest "normalne", to już zależy od światopoglądu... Dążymy bezkrytycznie do tego co na Zachodzie, cóż uważam, że to zła droga, ale może się mylę... kto to wie... A moim zdaniem sztywne podejście do pewnych kwestii to plus, bo wiadomo czego się można po delikwencie spodziewać w sferze życiowo/emocjonalnej i raczej nie nastąpi jakaś katastrofa, a przynajmniej nie z jego winy... A w ogóle to kto bardziej by Ci pasował, gość który mówi, że będzie tak i tak, a potem konsekwentnie się tego trzyma, czy gość, który idzie na żywioł i nigdy nie wiadomo co tym razem wykombinuje...?? (podejrzenie mam, który pacjent, ale wypowiedz się...)

anliewe napisał/a:

Tylko "nie mów", że Ty też należysz do tych samowystarczalnych?? wink
A czym się dzielisz?? big_smile
Tak tak... ja wiem, że u mnie po liftingu i z przyczepką/naczepką już nie przejdą...
Ale kilka moich koleżanek w ten sposób wyłowiło... "perełki" smile

Nie mówię, nie mówię... xD ...i widzę, że muszę uważać co piszę, bo zostanie to użyte przeciwko mnie...;) ...a czym mogę ewentualnie służyć hmm... elementami ogólnodostępnymi po zdjęciu wszystkich osłon zabezpieczających... tongue
Czy perełki to się okaże jak "dojadą" ze sobą do końca Route 66, teraz to sobie można farmazony prawić jaki to on/ona nie jest super, ale dopiero w praniu wszystko wyjdzie... czy się dopierze czy plamy będą...

121

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Zamiast się ze mną życiowo zgadzać, dobrze by było w końcu ten stan zmienić... smile Przez internety polujesz czy tylko walczysz face to face?

Wyobraź sobie, że nigdy nie zdarzyło mi się przez internet kogoś poznać... fakt faktem na "fejsbuku" zostałam kilka razy zaczepiona ale... grzecznie podziękowałam. I te forum jest pierwszym z którego skorzystałam.. i prowadzę "rozmowę" wink

assassin napisał/a:

Coraz więcej - zgoda, ale czy z tego powodu jest coraz lepiej, wątpię... A czy to jest "normalne", to już zależy od światopoglądu... Dążymy bezkrytycznie do tego co na Zachodzie, cóż uważam, że to zła droga, ale może się mylę... kto to wie... A moim zdaniem sztywne podejście do pewnych kwestii to plus, bo wiadomo czego się można po delikwencie spodziewać w sferze życiowo/emocjonalnej i raczej nie nastąpi jakaś katastrofa, a przynajmniej nie z jego winy... A w ogóle to kto bardziej by Ci pasował, gość który mówi, że będzie tak i tak, a potem konsekwentnie się tego trzyma, czy gość, który idzie na żywioł i nigdy nie wiadomo co tym razem wykombinuje...?? (podejrzenie mam, który pacjent, ale wypowiedz się...)

Nie mówię, że jest lepiej... mogę powiedzieć jedynie, że mnie to przeraża. Że ludzie zatracają się... zanikają pewne wartości...
W chwili obecnej wolałabym gościa, który mówi że będzie tak czy tak... (ale miło by było żeby miał coś z lekkiego szaleństwa też... może nie w każdej życiowej kwestii). I jak dobrze obstawiłeś?? smile


assassin napisał/a:

Nie mówię, nie mówię... xD ...i widzę, że muszę uważać co piszę, bo zostanie to użyte przeciwko mnie...;) ...a czym mogę ewentualnie służyć hmm... elementami ogólnodostępnymi po zdjęciu wszystkich osłon zabezpieczających... tongue
Czy perełki to się okaże jak "dojadą" ze sobą do końca Route 66, teraz to sobie można farmazony prawić jaki to on/ona nie jest super, ale dopiero w praniu wszystko wyjdzie... czy się dopierze czy plamy będą...

Oj, zaraz użyte (czasami big_smile)... ale to fakt wyłapuję takie drobne niuanse smile
Tak, tak wszystko zawsze wychodzi w praniu... jedna sytuacja życiowa/pojawiający się problem i buuum...
One po prostu uważają, że nie należy mówić "nie" potencjalnym kandydatom - nie ograniczały sobie wyboru.
A może czasem nie warto usuwać niektórych plam??

122 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-11 20:05:47)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Wyobraź sobie, że nigdy nie zdarzyło mi się przez internet kogoś poznać... fakt faktem na "fejsbuku" zostałam kilka razy zaczepiona ale... grzecznie podziękowałam. I te forum jest pierwszym z którego skorzystałam.. i prowadzę "rozmowę" wink

Hmm... ciekawe, bardzo ciekawe. Skoro prowadzisz "rozmowę" przez forum z jakimś takim dziwnym delikwentem, to może tan cały "pejsbuk" też nie jest... jakąś bramą do piekieł??

anliewe napisał/a:

Nie mówię, że jest lepiej... mogę powiedzieć jedynie, że mnie to przeraża. Że ludzie zatracają się... zanikają pewne wartości...
W chwili obecnej wolałabym gościa, który mówi że będzie tak czy tak... (ale miło by było żeby miał coś z lekkiego szaleństwa też... może nie w każdej życiowej kwestii). I jak dobrze obstawiłeś?? smile

Jak tak bardziej się zastanowić, to mogłaś odpowiedzieć pod "publiczkę" po mojej wcześniejszej tyradzie... Przyznaję bez bicia, nie zgadłem, stawiałem na drugą opcję + sporadyczne przejawy zdrowego rozsądku, ale nie będę oszukiwał, że podobałoby mi się to, gdyby nie wspomniane wcześniej wątpliwości...;)

anliewe napisał/a:

Oj, zaraz użyte (czasami big_smile)... ale to fakt wyłapuję takie drobne niuanse smile
Tak, tak wszystko zawsze wychodzi w praniu... jedna sytuacja życiowa/pojawiający się problem i buuum...
One po prostu uważają, że nie należy mówić "nie" potencjalnym kandydatom - nie ograniczały sobie wyboru.
A może czasem nie warto usuwać niektórych plam??

W towarzystwie musisz po prostu wymiatać "niuansami"...;)

Z tego co zrozumiałem, Ty też nie skreślasz wszystkich jak leci, tylko nie chcesz pewnych typów i to jest przecież praktyczne podejście. Nie wiem jakie bardziej szczegółowe wymagania masz odnośnie JEGO, jeśli o charakter czy wygląd chodzi, ale naginanie, a wręcz łamanie swoich zasad odnośnie z góry skreślonych, to dopiero trąciłoby desperacją... Zresztą przekonałaś się już, że jednak nie przesadzasz, rezygnując z pewnych kandydatów... Na razie nigdzie przecież Nam się nie śpieszy... wink ...mamy czas, mamy czas, czas nie goni nas...

Podpierając się i życiem i forum, pierwszy kryzys zazwyczaj przychodzi z chwilą przyswojenia wiedzy, że pojawi się nowy ktoś w życiu takiej dwójki, kolejny to kasa, potem rutyna... Jak obie strony nie nadają na tych samych falach, to nie ma opcji, żeby razem to przebrnęli, albo inaczej, jak nie ma właściwej komunikacji tylko on sobie ona sobie. Pojawienie się na koszuli pewnych plam, przynajmniej w moim przypadku, nieważne jak droga ona by nie była, skutkowałoby natychmiastowym wywaleniem jej do kosza... i zmianą krawcowej...

123

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Hmm... ciekawe, bardzo ciekawe. Skoro prowadzisz "rozmowę" przez forum z jakimś takim dziwnym delikwentem, to może tan cały "pejsbuk" też nie jest... jakąś bramą do piekieł??

Oj, tak to widzisz... Na forum "zgłosiłam" się by ktoś mi doradził, otworzył mi oczy (mimo że miałam otwarte), kopnął mnie w moje 4 litery czy też "pokazał" że mój tok myślenia nie jest zły... nie przypuszczałam że "rozmowa" z takim "delikwentem" będzie pouczająca i nawet przyjemna wink

assassin napisał/a:

Jak tak bardziej się zastanowić, to mogłaś odpowiedzieć pod "publiczkę" po mojej wcześniejszej tyradzie... Przyznaję bez bicia, nie zgadłem, stawiałem na drugą opcję + sporadyczne przejawy zdrowego rozsądku, ale nie będę oszukiwał, że podobałoby mi się to, gdyby nie wspomniane wcześniej wątpliwości...;)

Nie, nie było to pod publikę... po prostu na chwilę obecną wolałabym kogoś z zdrowym rozsądkiem z przejawami szaleństwa.

assassin napisał/a:

W towarzystwie musisz po prostu wymiatać "niuansami"...;)

Zdarza się... także czasem trzeba uważać... wink

assassin napisał/a:

Z tego co zrozumiałem, Ty też nie skreślasz wszystkich jak leci, tylko nie chcesz pewnych typów i to jest przecież praktyczne podejście. Nie wiem jakie bardziej szczegółowe wymagania masz odnośnie JEGO, jeśli o charakter czy wygląd chodzi, ale naginanie, a wręcz łamanie swoich zasad odnośnie z góry skreślonych, to dopiero trąciłoby desperacją... Zresztą przekonałaś się już, że jednak nie przesadzasz, rezygnując z pewnych kandydatów... Na razie nigdzie przecież Nam się nie śpieszy... wink ...mamy czas, mamy czas, czas nie goni nas...

No fakt nie mam ciśnienia... i nie skreślam... choć z każdą "porażką" (nazwałabym to raczej szkołą)... jestem ostrożniejsza... i wygląda to tak jakbym zakładała jakiś pancerz/skorupę czy też jak kto woli... budowała mur.
Wymagania?? Z wiekiem się zmieniają... wink ale obecnie bardziej skupiam się na charakterze, poczuciu humoru, spontaniczności oraz istotne dla mnie jest to czy czuję się swobodnie przy nim, czy potrafi przymknąć oko na moje "głupawki" czy też "specyficzne" momentami poczucie humoru i ja będąc z nim nie czuję się że jestem "głupsza", że nie trzyma mnie w "złotej klatce", że mam prawo mieć czas na swoje hobby i że mam tą swoją przestrzeń tą tylko dla mnie... a jeśli chodzi o wygląd: to żeby był wyższy ode mnie (tak co bym mogła szpilki ubrać) wink - czemu ja to w ogóle pisze??

assassin napisał/a:

Podpierając się i życiem i forum, pierwszy kryzys zazwyczaj przychodzi z chwilą przyswojenia wiedzy, że pojawi się nowy ktoś w życiu takiej dwójki, kolejny to kasa, potem rutyna... Jak obie strony nie nadają na tych samych falach, to nie ma opcji, żeby razem to przebrnęli, albo inaczej, jak nie ma właściwej komunikacji tylko on sobie ona sobie. Pojawienie się na koszuli pewnych plam, przynajmniej w moim przypadku, nieważne jak droga ona by nie była, skutkowałoby natychmiastowym wywaleniem jej do kosza... i zmianą krawcowej...

Czyli sentymentu nie ma wink
Ale to obie strony muszą walczyć o to by rutyna nie wdarła się do nich.... starać się bez względu na to z jak długim stażem się jest i rozmowa... danie drugiej stronie odrobiny przestrzeni (bo to ważne) tego czasu tylko dla siebie...

124 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-11 22:46:40)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Oj, tak to widzisz... Na forum "zgłosiłam" się by ktoś mi doradził, otworzył mi oczy (mimo że miałam otwarte), kopnął mnie w moje 4 litery czy też "pokazał" że mój tok myślenia nie jest zły... nie przypuszczałam że "rozmowa" z takim "delikwentem" będzie pouczająca i nawet przyjemna wink

I w głowie zaraz zaświtał mi tytuł filmu... "Oczy szeroko zamknięte", nawet nie wiem o czym to, ale tytuł gdzieś się słyszało... A to ci niespodzianka... smile ...ladies and gentlemen nominacje na pouczającego delikwenta,z którym da się pogadać rozdano, tym razem mamy niespodziankę... tongue

anliewe napisał/a:

Nie, nie było to pod publikę... po prostu na chwilę obecną wolałabym kogoś z zdrowym rozsądkiem z przejawami szaleństwa.

Słowa klucze... "na chwilę obecną"... chwile mają to do siebie, że przemijają i już nie wracają, ale przecież ewoluujemy i za tydzień, miesiąc, rok lub kilka może nastąpić zmiana o 180 stopni... poza tym hmm... doceniam szczerość...

anliewe napisał/a:

No fakt nie mam ciśnienia... i nie skreślam... choć z każdą "porażką" (nazwałabym to raczej szkołą)... jestem ostrożniejsza... i wygląda to tak jakbym zakładała jakiś pancerz/skorupę czy też jak kto woli... budowała mur.
Wymagania?? Z wiekiem się zmieniają... wink ale obecnie bardziej skupiam się na charakterze, poczuciu humoru, spontaniczności oraz istotne dla mnie jest to czy czuję się swobodnie przy nim, czy potrafi przymknąć oko na moje "głupawki" czy też "specyficzne" momentami poczucie humoru i ja będąc z nim nie czuję się że jestem "głupsza", że nie trzyma mnie w "złotej klatce", że mam prawo mieć czas na swoje hobby i że mam tą swoją przestrzeń tą tylko dla mnie... a jeśli chodzi o wygląd: to żeby był wyższy ode mnie (tak co bym mogła szpilki ubrać) wink - czemu ja to w ogóle pisze??

Eeee... nie takie kosmiczne te wymagania, a wręcz przystępne dla zwykłego śmiertelnika... wink ...no chyba że mogłabyś załapać się do reprezentacji koszykówki, to wtedy tak, mamy problem... bo gość musiałby te 2 metry jednak mieć "bez kapelusza"... te "głupawki" są intrygująco-przerażające, a klatka nigdy nie wychodzi na zdrowie ptaszkowi, lepiej żeby po prostu chciał wracać sam z siebie do "właściciela".
Czemu hmm... może za jakiś czas spojrzysz na to co napisałaś tutaj, potem spojrzysz na NIEGO i po prostu się uśmiechniesz... chociaż jednak nie, powód musi być inny... smile

anliewe napisał/a:

Czyli sentymentu nie ma wink
Ale to obie strony muszą walczyć o to by rutyna nie wdarła się do nich.... starać się bez względu na to z jak długim stażem się jest i rozmowa... danie drugiej stronie odrobiny przestrzeni (bo to ważne) tego czasu tylko dla siebie...

Podkreślę "pewnego" rodzaju plamy, które po wywabieniu pozostawiają dziury w tej nieszczęsnej koszuli... nie wszystko da się naprawić... oferuję unikanie sytuacji, w których takie plamy powstać mogą i oczekuję tego samego, chyba uczciwe podejście...?? Nie przyduszanie swoją obecnością to podstawa przecież, chyba że trafimy na papugi nierozłączki co żyć bez siebie nie mogą, i takie pary oczywiście nie są rzadkością. Poza tym nie lubię używać słowa "walczyć" w kontekście uczuć itd. itp., lepsze jest raczej "starać się", walka to mi się co najwyżej z wiatrakami kojarzy...

125

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

I w głowie zaraz zaświtał mi tytuł filmu... "Oczy szeroko zamknięte", nawet nie wiem o czym to, ale tytuł gdzieś się słyszało... A to ci niespodzianka... smile ...ladies and gentlemen nominacje na pouczającego delikwenta,z którym da się pogadać rozdano, tym razem mamy niespodziankę... tongue

Ooo... film jest z gatunku: thriller erotyczny wink
A jakby to mówił jeszcze konferansjer KSW Waldemar Kasta: "Ladies and gentlemen..." hehehe.... "delikwentem" sam się określiłeś... choć nie wiem czy w potocznym tego słowa znaczeniu czy też prawnym wink


assassin napisał/a:

Słowa klucze... "na chwilę obecną"... chwile mają to do siebie, że przemijają i już nie wracają, ale przecież ewoluujemy i za tydzień, miesiąc, rok lub kilka może nastąpić zmiana o 180 stopni... poza tym hmm... doceniam szczerość...

Staram się być zawsze szczera... i nie udawać kogoś kim nie jestem, dlatego użyłam "na chwile obecną" bo nie wiem co "przyniesie" mi los/życie... teraz mówię tak... ale jako "typowa" baba mogę wkrótce zmienić zdanie wink


assassin napisał/a:

Eeee... nie takie kosmiczne te wymagania, a wręcz przystępne dla zwykłego śmiertelnika... wink ...no chyba że mogłabyś załapać się do reprezentacji koszykówki, to wtedy tak, mamy problem... bo gość musiałby te 2 metry jednak mieć "bez kapelusza"... te "głupawki" są intrygująco-przerażające, a klatka nigdy nie wychodzi na zdrowie ptaszkowi, lepiej żeby po prostu chciał wracać sam z siebie do "właściciela".
Czemu hmm... może za jakiś czas spojrzysz na to co napisałaś tutaj, potem spojrzysz na NIEGO i po prostu się uśmiechniesz... chociaż jednak nie, powód musi być inny... smile

Czyli dość przyziemnie napisałam... reprezentacja koszykówki?? hehe niee chyba że widziałeś na obcasach reprezentację na hali (ja z obcasem mam ok. 180 cm wink )
Moje "głupawki" związane są z moim poczuciem humoru, wyobraźnią więc nic przerażającego w nich nie ma... przynajmniej nie spotkałam się z takim określeniem... ewentualnie pada pytanie czy aby na pewno mam tyle lat co mam smile ale jak się mnie pozna lepiej to stwierdza się że mi niewiele potrzeba do.... "zrywania boków" i do sprawienia mi przyjemności (czasem wystarczy moja ulubiona czekolada) wink

assassin napisał/a:

Podkreślę "pewnego" rodzaju plamy, które po wywabieniu pozostawiają dziury w tej nieszczęsnej koszuli... nie wszystko da się naprawić... oferuję unikanie sytuacji, w których takie plamy powstać mogą i oczekuję tego samego, chyba uczciwe podejście...?? Nie przyduszanie swoją obecnością to podstawa przecież, chyba że trafimy na papugi nierozłączki co żyć bez siebie nie mogą, i takie pary oczywiście nie są rzadkością. Poza tym nie lubię używać słowa "walczyć" w kontekście uczuć itd. itp., lepsze jest raczej "starać się", walka to mi się co najwyżej z wiatrakami kojarzy...

Bardzo uczciwe... ale czasem nie uda rady uniknąć takich sytuacji... to mniej więcej tak jak... gdybym wiedziała że upadnę to bym się wcześniej położyła. Przyduszanie i "klatka" nie są niczym dobrym... wiem bo znam to autopsji. Dlatego dobrze, że człowiek budzi się.. lepiej późno niż wcale...
Haha wiatraki i mój Sancho Pansa wink a tak na serio... nie można walczyć... powinna zapanować raczej "symbioza", która przynosi korzyści dla dwóch "organizmów" smile

126 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-12 18:01:43)

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

A jakby to mówił jeszcze konferansjer KSW Waldemar Kasta: "Ladies and gentlemen..." hehehe....

Nawet walki zdarza Ci się oglądać... Przyznam się bez bicia, że akurat wszystkie tego typu rzeczy oprócz boksu nudzą mnie... zresztą najchętniej niskie kategorie wagowe, bo wtedy coś się dzieje, a nie 2 sapiących, powolnych miśków wagi ciężkiej klepie się po plecach i jeszcze ciężką kasę za to biorą.

anliewe napisał/a:

Staram się być zawsze szczera... i nie udawać kogoś kim nie jestem, dlatego użyłam "na chwile obecną" bo nie wiem co "przyniesie" mi los/życie... teraz mówię tak... ale jako "typowa" baba mogę wkrótce zmienić zdanie wink

No tak, jak emocje wezmą górę to nie ma zmiłuj i już po tobie chłopaku...

anliewe napisał/a:

Czyli dość przyziemnie napisałam... reprezentacja koszykówki?? hehe niee chyba że widziałeś na obcasach reprezentację na hali (ja z obcasem mam ok. 180 cm wink )
Moje "głupawki" związane są z moim poczuciem humoru, wyobraźnią więc nic przerażającego w nich nie ma... przynajmniej nie spotkałam się z takim określeniem... ewentualnie pada pytanie czy aby na pewno mam tyle lat co mam smile ale jak się mnie pozna lepiej to stwierdza się że mi niewiele potrzeba do.... "zrywania boków" i do sprawienia mi przyjemności (czasem wystarczy moja ulubiona czekolada) wink

W szpilach 1.80m... sporo, a na bibliotekarkę na mój gust jednak się nie nadajesz (gość, który takim tekstem Ci sypnął, chyba rzadko odwiedzał te przybytki), a przynajmniej nigdy nie spotkałem wyższej niż 1.60 z małym hakiem i w dodatku w kapeluszu...;) Ok, wspomniane "głupawki" można odfajkować zatem jako niegroźne, każdy przecież jakieś ma... nawet ja. Nie chwaliłbym się tak, że za bardzo nie trzeba się wysilić, żeby sprawić Ci przyjemność...:P ..."masz tu skarbie czekoladę i baw się dobrze, bo dzisiaj boli mnie głowa"... wink

anliewe napisał/a:

Bardzo uczciwe... ale czasem nie uda rady uniknąć takich sytuacji... to mniej więcej tak jak... gdybym wiedziała że upadnę to bym się wcześniej położyła. Przyduszanie i "klatka" nie są niczym dobrym... wiem bo znam to autopsji. Dlatego dobrze, że człowiek budzi się.. lepiej późno niż wcale...
Haha wiatraki i mój Sancho Pansa wink a tak na serio... nie można walczyć... powinna zapanować raczej "symbioza", która przynosi korzyści dla dwóch "organizmów" smile

Może masz rację, chociaż spójrz, o ile prościej by jednak było, gdyby w sytuacjach "na pograniczu" pełną kontrolę miał mózg, a nie cała reszta... i potem nie byłoby potrzeby reanimowania związkowego trupa, bo po przekroczeniu pewnej, ostatecznej granicy, jak dla mnie, związek to nieboszczyk, raczej nie wart wskrzeszania. "Udusiłaś" kogoś i masz wyrok, czy jednak nie ma kogo się obawiać..?? wink ... a może cudem uszłaś z życiem.
Widzę, że czasem tu i ówdzie możemy się zgodzić...:)

127

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Nawet walki zdarza Ci się oglądać... Przyznam się bez bicia, że akurat wszystkie tego typu rzeczy oprócz boksu nudzą mnie... zresztą najchętniej niskie kategorie wagowe, bo wtedy coś się dzieje, a nie 2 sapiących, powolnych miśków wagi ciężkiej klepie się po plecach i jeszcze ciężką kasę za to biorą.

Halooo.... ja się skupiam na jego głosie smile mógłby mi bajki czytać wink


assassin napisał/a:

W szpilach 1.80m... sporo, a na bibliotekarkę na mój gust jednak się nie nadajesz (gość, który takim tekstem Ci sypnął, chyba rzadko odwiedzał te przybytki), a przynajmniej nigdy nie spotkałem wyższej niż 1.60 z małym hakiem i w dodatku w kapeluszu...;) Ok, wspomniane "głupawki" można odfajkować zatem jako niegroźne, każdy przecież jakieś ma... nawet ja. Nie chwaliłbym się tak, że za bardzo nie trzeba się wysilić, żeby sprawić Ci przyjemność...:P ..."masz tu skarbie czekoladę i baw się dobrze, bo dzisiaj boli mnie głowa"... wink

Widocznie zawsze widzieli mnie siedzącą wink To do jakich bibliotek chodzisz?? Oni pewnie sugerowali domową biblioteczkę... hehehe wink
Ej, nie chwale się... mała rzecz a cieszy... a wysilić się trzeba mimo wszystko (... ale toi tak obie strony muszą). Myślałam że tekst "....głowa mnie boli" przypisany jest jednak damskiej części.... zaskoczona jestem wink


assassin napisał/a:

Może masz rację, chociaż spójrz, o ile prościej by jednak było, gdyby w sytuacjach "na pograniczu" pełną kontrolę miał mózg, a nie cała reszta... i potem nie byłoby potrzeby reanimowania związkowego trupa, bo po przekroczeniu pewnej, ostatecznej granicy, jak dla mnie, związek to nieboszczyk, raczej nie wart wskrzeszania. "Udusiłaś" kogoś i masz wyrok, czy jednak nie ma kogo się obawiać..?? wink ... a może cudem uszłaś z życiem.
Widzę, że czasem tu i ówdzie możemy się zgodzić...:)

No fakt... było by łatwiej... a wszystko sprowadzało by się do słów "nie to nie", "nie warto", "po co" i... zero emocji, sentymentów etc.
Ja nie "udusiłam" nikogo (nie zdarzyło mi się uzależniać od siebie innych)... ale byłam "duszona". Dość późno to zauważyłam ale w porę się "obudziłam":)

No możemy się zgodzić w niektórych kwestiach smile

128

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

Halooo.... ja się skupiam na jego głosie smile mógłby mi bajki czytać wink

Musisz koniecznie poszukać jakichś audiobooków w jego wykonaniu, a nuż jakieś "bajki" czytał... to i zasypiać będzie łatwiej i sny przyjemniejsze... Niestety ja raczej nie mam charakterystycznego tembru, więc do bajek "ni dy rydy"... hmm

anliewe napisał/a:

Widocznie zawsze widzieli mnie siedzącą wink To do jakich bibliotek chodzisz?? Oni pewnie sugerowali domową biblioteczkę... hehehe wink
Ej, nie chwale się... mała rzecz a cieszy... a wysilić się trzeba mimo wszystko (... ale toi tak obie strony muszą). Myślałam że tekst "....głowa mnie boli" przypisany jest jednak damskiej części.... zaskoczona jestem wink

Zawsze widzieli siedzącą, a oczyma wyobraźni... Tak chodziłem (czas przeszły)... hmm, teraz jak mam ochotę coś poczytać uderzam 2 razy o rynnę i raz o parapet i zaprzyjaźniona bibliotekarka sama podrzuca mi "strawę", ale się ustawiłem... wink
Że też od razu nie załapałem, chociaż wolałbym hmm... pokojówkę zamiast wspomnianej bibliotekarki...
A nigdy Ci się nie zdarzyło, że go główka bolała, chociażby żeby odegrać się na Tobie...? ...jeśli nie to wszystko jeszcze przed Tobą ...teraz leniwe tricki obie strony chętnie stosują, w końcu mamy równouprawnienie, czyż nie...? wink

anliewe napisał/a:

No fakt... było by łatwiej... a wszystko sprowadzało by się do słów "nie to nie", "nie warto", "po co" i... zero emocji, sentymentów etc.
Ja nie "udusiłam" nikogo (nie zdarzyło mi się uzależniać od siebie innych)... ale byłam "duszona". Dość późno to zauważyłam ale w porę się "obudziłam":)

No możemy się zgodzić w niektórych kwestiach smile

No tak, dla kobiety zero sentymentów to jak wspiąć się na Mount Everest, albo ubrać coś co do niej nie pasuje, a facet jednak potrafi, chociaż jak tak obserwuję, to coraz więcej jest właśnie takich emocjonalnych męskich egzemplarzy i coraz więcej zimnych kobiet... role się odwracają... Poza tym wartościowy człowiek nie będzie tracił czasu na kogoś kto ma go gdzieś i nie będzie miał problemu ze znalezieniem kogoś nowego w razie czego, trudniej tak jak wszystkim o kogoś odpowiedniego, ale to już sama wiesz po sobie... Podejrzewam, że z Twojej strony było to coś bardzo poważnego i było o włos od czegoś jeszcze poważniejszego (nie komentuj tego przypuszczenia wink)

Ale bez przesady... smile

129

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
assassin napisał/a:

Musisz koniecznie poszukać jakichś audiobooków w jego wykonaniu, a nuż jakieś "bajki" czytał... to i zasypiać będzie łatwiej i sny przyjemniejsze... Niestety ja raczej nie mam charakterystycznego tembru, więc do bajek "ni dy rydy"... hmm

smile całe szczęście nie tylko on ma świetny głos smile Audiobooki w jego wykonaniu.. ciężko... jedynie płyty z muzą się znajdą... ewentualnie napisac do niego e-mail czy też zadzwonić i powiedzieć że się ma takie marzenie małe... by nagrał płytę na której czyta książkę/bajkę wink

assassin napisał/a:

Zawsze widzieli siedzącą, a oczyma wyobraźni... Tak chodziłem (czas przeszły)... hmm, teraz jak mam ochotę coś poczytać uderzam 2 razy o rynnę i raz o parapet i zaprzyjaźniona bibliotekarka sama podrzuca mi "strawę", ale się ustawiłem... wink
Że też od razu nie załapałem, chociaż wolałbym hmm... pokojówkę zamiast wspomnianej bibliotekarki...

assassin napisał/a:

A nigdy Ci się nie zdarzyło, że go główka bolała, chociażby żeby odegrać się na Tobie...? ...jeśli nie to wszystko jeszcze przed Tobą ...teraz leniwe tricki obie strony chętnie stosują, w końcu mamy równouprawnienie, czyż nie...? wink

No tak.. w sumie chciałyśmy tego równouprawnienia... Jeszcze mi się nie darzyło... O! i oby to nie nastąpiło wink


assassin napisał/a:

No tak, dla kobiety zero sentymentów to jak wspiąć się na Mount Everest, albo ubrać coś co do niej nie pasuje, a facet jednak potrafi, chociaż jak tak obserwuję, to coraz więcej jest właśnie takich emocjonalnych męskich egzemplarzy i coraz więcej zimnych kobiet... role się odwracają... Poza tym wartościowy człowiek nie będzie tracił czasu na kogoś kto ma go gdzieś i nie będzie miał problemu ze znalezieniem kogoś nowego w razie czego, trudniej tak jak wszystkim o kogoś odpowiedniego, ale to już sama wiesz po sobie...

Dokładnie... dla niektórych kobiet to trudne.... W sumie masz racje... że wiele się już zmieniło i nie ma już nic oczywistego....
Jak to brzmiało... gdzieś znalezione w sieci... "nie rób piorytetu z kogoś dla kogo jesteś tylko opcją" czy "nie trać czasu dla kogoś kto go nie ma dla Ciebie"..
Wiem wiem, nie musisz tego tak przypominać... wink z moją pamięcią jest jeszcze ok wink

assassin napisał/a:

Podejrzewam, że z Twojej strony było to coś bardzo poważnego i było o włos od czegoś jeszcze poważniejszego (nie komentuj tego przypuszczenia wink)

Yyyy nie da rady nie skomentować.... z mojej strony było to już raczej przyzwyczajenie a nawet bym powiedziała pewna wygoda... okropne to co piszę...
Poważne??  "on" chciał się oświadczyć kilka razy... to fakt... ale ja poprosiłam by tego nie robił... chyba nie byłam gotowa wtedy na poważne kroki/może nie chciałam by był tym pierwszymi ostatnim facetem... szczerze nie wiem co wtedy mną kierowało może zbyt młoda byłam.
Pewnie pojawiło Ci się w głowie pytanie czy żałuję?? Nie!! Jedynie momentu że nie zakończyło się to wcześniej... Choć z drugiej strony ja na to popatrzę... pewnie nie wydarzyło by się tyle cudownych/szalonych/gorszych momentów w moim życiu, nie poznałabym tylu cudownych i tych mniej cudownych ludzi... dzięki temu również wiem czego chcę/oczekuję obecnie w życiu, od ludzi, od siebie samej.
Bo jak by nie było wszystko w życiu dzieje się po coś smile

P.s. musiałam skomentować, nie byłabym sobą....

130

Odp: Czy ktoś rozumie, może doradzić?
anliewe napisał/a:

smile całe szczęście nie tylko on ma świetny głos smile Audiobooki w jego wykonaniu.. ciężko... jedynie płyty z muzą się znajdą... ewentualnie napisac do niego e-mail czy też zadzwonić i powiedzieć że się ma takie marzenie małe... by nagrał płytę na której czyta książkę/bajkę wink

Widzisz, podrzucam Ci kolejny pomysł na biznes, wystarczy, że skaperujesz wspomnianego konferansjera... tu też proszę o prowizję, jakby co... wink

anliewe napisał/a:

Dokładnie... dla niektórych kobiet to trudne.... W sumie masz racje... że wiele się już zmieniło i nie ma już nic oczywistego....
Jak to brzmiało... gdzieś znalezione w sieci... "nie rób piorytetu z kogoś dla kogo jesteś tylko opcją" czy "nie trać czasu dla kogoś kto go nie ma dla Ciebie"..
Wiem wiem, nie musisz tego tak przypominać... wink z moją pamięcią jest jeszcze ok wink

Trudno się nie zgodzić... a celowo Ci przypominam, żeby wywołać sportową złość i zmotywować do intensywnego działania smile ...ewentualnie liczę na ciętą ripostę...

anliewe napisał/a:

Yyyy nie da rady nie skomentować.... z mojej strony było to już raczej przyzwyczajenie a nawet bym powiedziała pewna wygoda... okropne to co piszę...
Poważne??  "on" chciał się oświadczyć kilka razy... to fakt... ale ja poprosiłam by tego nie robił... chyba nie byłam gotowa wtedy na poważne kroki/może nie chciałam by był tym pierwszymi ostatnim facetem... szczerze nie wiem co wtedy mną kierowało może zbyt młoda byłam.
Pewnie pojawiło Ci się w głowie pytanie czy żałuję?? Nie!! Jedynie momentu że nie zakończyło się to wcześniej... Choć z drugiej strony ja na to popatrzę... pewnie nie wydarzyło by się tyle cudownych/szalonych/gorszych momentów w moim życiu, nie poznałabym tylu cudownych i tych mniej cudownych ludzi... dzięki temu również wiem czego chcę/oczekuję obecnie w życiu, od ludzi, od siebie samej.
Bo jak by nie było wszystko w życiu dzieje się po coś smile

P.s. musiałam skomentować, nie byłabym sobą....

Tu nie zgadłem, bo założyłem, że już data była ustalona i po prostu się rozmyśliłaś/zwiałaś... Sławetny syndrom "chcę spróbować z kimś jeszcze"... choćby ten ktoś następny był ostatnim patałachem..., albo kiedy tego spróbowania nie ma to po iluś latach są zdrady, żeby się sprawdzić i akurat ten powód to kobieca domena... (zresztą, żeby nie być gołosłownym w dziale obok jest "świeżynka" z perfidnie zaplanowanym wyskokiem, u mnie nie miałaby najmniejszych szans na rehabilitację, a u autora kto wie)... Masz z nim w ogóle kontakt, poukładał sobie życie z kimś innym?
A co sądzisz o powtórnym wchodzeniu do tej samej związkowej rzeki??

Posty [ 66 do 130 z 373 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ktoś rozumie, może doradzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026