netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

byłam kochanką.. odeszłam

984 odpowiedzi109 847 wyświetleńzałożony przez majorka, 19.09.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » byłam kochanką.. odeszłam

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 985 ]

456

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ja dzielnie daję radęzasada jest to miło - nie ma żyje mi się świetnie działa smile

457 Ostatnio edytowany przez przebisnieg (2010-01-30 18:55:41)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Erica ja tez tak myslalam i nawet dosc dlugo trzymalam dystans,nie chcialam sie angazowac (pisze o sytuacji gdy go poznalam,choc myslalam ze jest wolny to jednak ja nie bylam wolna) bardzo potrzebowalam zrozumienia i ciepla.Dawal mi to i nawet wiecej bo z nawiazka,myslalam ze wszystko mam pod kontrola i jest ok,jednak to ze tak wlasnie sie czulam sprawilo ze sie zakochalam,a fakt ze jest wolny dal mi zielone swiatelko.Erica,uwierz mi ze latwo jest sie zatracic.
Witaj Majorka:)u mnie dzis ok:)zaraz ide na lyzwy z kolezanka,musze odreagowac tydzien,szczegolnie moje srodowe szalenstwo:(
apoteoza tak trzymaj,madra z Ciebie kobieta
Jesienna choc nie znam Twojej historii to widze ze tez masz meza i podobnie jak ja sie zatracilas w milosci do zonatego faceta.ale wiesz co?on przynajmniej Cie kocha i wiesz o tym,to piekna swiadomosc mimo wszystko.Kiedys czulam tak jak Ty,ze mnie rozumie,kocha,robil takie rzeczy ze bylam przekonana o jego uczuciu.Niestety wszystko okazalo sie fikcja..a to co dla mnie bylo skarbem dla niego piaskiem rozrzuconym na plazy..boli............bardzo boli;((zaluje ze nie potrafil byc szczery,zeszmacil wszystko..nie mam nawet wspomnien..4 lata wrzucone do kosza na smieci..

458

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Cześć Majorka smile
Przebisnieg wszystko się poukłada zobaczysz
znajdzie sie ktoś inny smile strasznie mi się podoba to powiedzenie, ze facety jest jak autobus zawsze bedzie nastepny SAMA PRAWDA big_smile
trzymajcie sie dziewczynki

459

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Dzien dobry kobietki;) zycze Wam milutkiego dnia:))

460

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
apoteoza23 napisał/a:

Dlatego obawiam sie, że Erica wpakuję się w to samo co Ty.... Tak mi Was szkoda dziewczyny bo Wy nawet nie macie szans na stowrzenie normalnego związku. Nawet jeśli ten żonaty mężczyzna odejdzie do swojej żony, to ciągnie za sobą bagaż i to taki ogromny ze nie sposób go uradzić....

Problem w tym, że ja mam na tyle duzo własnego bagażu, ze watpie czy jakiś facet to udxwignie smile
to w czym tkwie, jest absolutnie swiadome, jak poukładam wszystko we wlasnym domu, rozwiode się i ustabilizuje finansowo wtedy moge myslec o ukladaniu sobie zycia..
poza tym bedac teraz po drugiej stronie lustara, patrzac jak oni traktuja kobiety, ktore im poswiecaja zycie oddajac cale siebie,
to nie wiem czy kiedykolwiek bede chciala faceta na ZAWSZE sad
ale naprawde przy moim bagazu to jeszcze nie czas na budowanie ...
najpierw trzeba posprzatac stare smieci dopiero wchodzic w cos nowego smile

461

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Dzięki Apoteoza za wsparcie :*

Przebiśniegu,moja historia jest opisana trochę wyżej...To prawda,oboje jesteśmy w związkach małżeńskich i na dodatek mamy też dzieci. Czasami się zastanawiam,czy gdyby nie one,to mielibyśmy więcej odwagi na pewne ruchy ? No,ale to tylko "gdybanie"...A z tą miłością...wydaje mi się,że mnie kocha,daję na to 99 % pewności wink Widzę teraz jak się czasami męczy,nie bardzo dociera do Niego,ze tak postanowiłam,czasami niby przypadkiem dotyka mojej ręki,przechodzi obok mnie tak,żebym Go poczuła,patrzy na mnie ukradkiem,kiedy myśli,że tego nie widzę. Niby mam wrażenie,że radzi sobie z tym nieźle,ale ostatnio napisał w smsie,że najbardziej dokucza Mu bezsilność w tej całej sytuacji i cokolwiek by zrobił,to będzie źle...
A ja mam właśnie paskudny weekend,siedzę sama i rozmyślam. Mąż wyjechał (szkolenie),a ja jestem uziemiona z dzieckiem w domu. Niby nie jest tak źle,ale tak troszkę dołka podłapałam...I pewnie jutro jak pojawię się w pracy,to On znowu zapyta,czemu taka jestem zjechana po weekendzie.Kurczę,wszystkich może oszukać mój makijaż i dwie malutkie espresso,tylko nie Jego sad

462

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Dziewczyny!
Po 2,5 msc, po tym wszystkim widzialam sie z nim! Serce walilo mi jak by mialo zaraz wyskoczyc! Obawialam sie tego spotkania, ze znow bede plakac, ze znow bede smutna,ale wcale tak nie jest. Ciesze sie, ze w koncu moglam spojrzec mu w oczy. Na poczatku rozmawialismy o wszystkim tylko nie o nas, nawet zartowalismy a pozniej....zaczal mnie przytulac i ja go tez przytulilam. Mowil mi rozne rzeczy na temat tego co sie wydarzyo, na temat jego milosci do mnie itp a ja tylko siedzialam i sluchalam. I wiecie co? patrzylam na czowieka ktorego takbardzo kochalam i ktorego kocham, ktory mowi mi ze jestem miloscia jego zycia, patrzylam na czlowieka przez ktorego tak cierpialam....on mi mowil o swoich uczuciach a ja widzialam tylko moj bol przez ostatni czas. Niestety gdy mnie przytulil to go nieodepchnelam, lzy mi same zaczely plynac,ale szybko sie odsunelam. Ciesze sie, ze stawilam czola temu wyzwaniu, bo dla mnie to jednak bylo mega wyzwanie. Myslalam, ze po spotkaniu bedzie fatalnie,ale nie, jakos znormalnial w moich oczach smile juz nie jest tak och i ach smile chyba nawet zbrzydl tongue
Kochane wiecie co? chyba w koncu staje sie silna!

463

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Kala jestem bardzo dumna z Ciebie, faktycznie nie lada wyczyn! a jednak potrafisz, a tak się obawiałaś, ze nie podołasz etc etc a tu co? normalnie szok!

Jesienna, wiesz moze to i dobrze że popłakałaś sobie, zawsze trochę ulży...mam nadzieje że dzis masz lepszy nastrój smile szkoda ze nie mam eliksiru dla Ciebie ale jak coś poświecę się i kupię gaz rozweselający i Ci trochę popryskam ale to w ostateczności smile

Erica bardzo dobre podejscie! Na początku miałam wątpliwości bo wiekszość kobiet pisze, że "a ja to sobie poradzę, wiem co robie "a co do czego... nawet nie wiadomo kiedy się zaangażowały. A co do Ciebie to czuję taką pewność( nie wiem skąd)....że Ty faktycznie potrafisz odcielić uczucia od przyjemności co jest bardzo trudne.

Przebisniegu i jak siniaki masz po łyżwach?

Witaj Majorko, no w końcu! Myślałam, że cos Ciebie zjadło smile

464 Ostatnio edytowany przez erica (2010-02-01 16:39:31)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Apoteoza  zastanawiałam się wcześneij czy dam rade, nie wiedziaalm nei panuje sie nad uczuciami, mialam wyryte w glowie i zapisane w magicznym notesie rzeczy ważnych "jak tylko zaczne czuc cos wiecej niz sympatie nogi za pas i dluga" probowalam sama sie nakrecac nawet zeby czuc.... nie czuje nic  nie potrafie, zastanawialam sie dlaczego????
- bo ma zone
- bo moj maz bardzo mnie skrzywdzil  nie potrafie kochac

NIE
bo on jest łajdakiem... jest super kochankiem i to nie podlega dyskusji, wiec na tej plaszczyznie moze byc ..., ale reszta odpoada...
jak slysze jego rozmowy z zona.. mnie moze traktowac i oszukiwac jeszcze bardziej...wezme tylko to co ma dobrego i pewnego do zaoferowania...
daja - bierz, bija - uciekaj i tego sie trzymam
moze to bezduszne co robie, ranie zone....
nie  to nei ja  to on, poza tm ona sama to ma z wyboru... nie wierze, ze nie widzi nie czuje tego co sie dzieje... sam tkwi w tym na wlasne zyczenie

Dziewczymki zycze Wam, zebyscie nauczyly sie traktowac kochankow przedmiotowo, nigdy nie wierzcie, ze zostawia zone, jesli sie rozwodza z powodu kochnki to najczesciej dlatego, ze to zona postanowila zakonczyc ta farse im brak do tego jaj i odwagii big_smile
jak bedziecie podchodzily do nich jak do zadawalczy Waszych potzreb i tyle bedzie Wam dzuo łatwiej a jednoczesnie otworzycie sie na innych mezszyzn...

apropos snili mi sie dzisiaj i moj kochanek, ktory tlumaczyl mi ze musi odejsc od zony bo juz nie moze i ze ja jestem wazna.... a mi bylo to tak strasznei obojetne czulam ise jak by opowiadal o sniegu, ktory pada za oknam, i w tym wszystkim przeplatal sie jeszcze moj byly czulam w snie jego obecnosc chociaz nei pamietam zadnej rozmowy ani sceny z nim.. moze ktoras z was umie interpretowac sny...

miłego dnia kobietki i cieszę się z waszych osiagniec bardzo smile

465

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
erica napisał/a:

Apoteoza   
bo on jest łajdakiem... jest tu był wulgaryzm kochankiem i to nie podlega dyskusji, wiec na tej plaszczyznie moze byc ..., ale reszta odpoada...
jak slysze jego rozmowy z zona.. mnie moze traktowac i oszukiwac jeszcze bardziej...wezme tylko to co ma dobrego i pewnego do zaoferowania...
daja - bierz, bija - uciekaj i tego sie trzymam
moze to bezduszne co robie, ranie zone....
nie  to nei ja  to on, poza tm ona sama to ma z wyboru... nie wierze, ze nie widzi nie czuje tego co sie dzieje... sam tkwi w tym na wlasne zyczenie
nie używaj wulgaryznów

erica masz 100% racji tak trzeba ich traktować, ciężko jest jak ktoś się już wkręci ale da się. Oszukują żony (które ponoć kochają/kochali) tak samo mogą oszukiwać nas. Powiem wam że mi dużo dało to że z nim nie pracuję, ale na początku było tragicznie. Teraz już nie piszę do niego pierwsza! Chcę być silna, może to niewiele ale na początek zawsze coś. Odpisuję na jego smsy ale sama nie zacznę, i nie zaproponuję spotkania! Może się uda.

466

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

układ jest prosty oni nie poświęcają życia dla nikogo, liczą się tylko oni,
kobiety, z którymi mieszkaja, ktore podobno od lat kochaja oszukują bez mrugnięcia okiem - to juz takie charaktery, typy, oni poprostu tacy są dlatego musimy pamiętać dla nas nie będą lepsi, moga byc jedynie co gorsi...
więc, albo my będziemy umiały traktować ich z dystansem i przedmiotowo, alebo będziemy dużo biedniejsze od ich żon...
w takim układzie zawsze ktoś jest przegrany, niech on będzie ja NIE

467

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Jesienna masz utrudniona sytuacje,lepiej byloby dla Ciebie jakbys nie widywala go,a tak to zawsze rana bedzie rozgrzebana.Ja na szczescie nie widuje go,mieszkamy w innych miejscowosciach i spotkanie go ot tak poprostu jest raczej maloprawdopodobne,i na szczescie bo chyba zwariowala bym patrzac na niego. Ale decyzja ktora podjelas jest naprawde sluszna,trzymam za Ciebie kciuki i wierze ze dasz rade:))
Kala ciesze sie ze tak swietnie sobie radzisz z ta sytuacja,to naprawde wymaga nielada wyczynu i sily.Ja zawsze byla miekka w takich sytuacjach.
Apoteoza,na lyzwy poszlam w ta sobote,ale strasznie wialo wiec zrezygnowalam i wrocilam do domu,ale przyszla kolezanka i poprawilam sobie nastroj winkiem:)) ale lubie jezdzic na lyzwach i nawet niezle mi idzie:))) polecam wszystkim,swietny relaks
Afmin,badz silna i nie dawaj sie,Erica ma racje jezeli chodzi o traktowanie facetow..na szczaw:)))bardzo mnie to rozbawilo..Jak tak czytam wasze posty to widze w nich siebie,tez przechodzilam przez te same etapy,dluga to byla droga,bolesna ale jestem tu gdzie jestem i moge powiedziec ze nie warto bylo..i z tego powodu naprawde ubolewam,bo wielu zlych rzeczy mozna bylo uniknac,a tak sprawy poszly za daleko.
Badzcie silne,wierze ze kazda z was tutaj da rade...

468

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Erica  jesli naprawde umiesz oddzielic uczucie od zwiazku w takim ukladzie to naprawde bardzo Ci gratuluje. Ja niestety nie umiem sie zwiazac z kims i byc nie kochajac i tu byl moj błąd, bo moglam potraktowac to jak przygode,ale niestety. A tak po za to dzis uslyszalam, ze jestem miloscia jego zycia... smile heh
Tak sie zastanwiam czytajac to wszystko co my tu piszemy czy tak naprawde jestesmy silne? czy nam przeszlo troszke czy moze przyzwyczailysmy sie do tego bólu? Ja szczerze mowiac wmawiam sobie, ze jestem twarda i z perspektywy czasu wydaje mi sie , ze jestem silniejsza, ale musze sie przyznac, ze kocham nadal. Nie umiem go znienawidzic po tym co mi zrobil, kocham i chyba kochac będę. Zeby bylo na to jakies lekarstwo.... smile

469 Ostatnio edytowany przez erica (2010-02-01 23:03:39)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ja nie kocham moze dlatego mi łatwiej, nawet chciałam go pokochać, bo to tak magiczne i człowiek wszystko może gdy mam motyle w brzuchu, ale nie umiem naprawde nie umiem go pokochac
bardzo go lubie, swietnie sie z nim czuje, ale nie kocham i nie pokocham, mam wryte bardzo głeboko, ze nie jest moj i nigdy nie bedzie
podnieca mnie bardzo, bo jest zakazany, ale nie nawet nie mysle o tym by był przy mnie na stale big_smile

a tak apropos moze podzielicie się tym czym potraficie czarowac bardzo jestem ciekawa
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php? … 91#p189891

będę wdzięczna jak tam zajrzycie...

470

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

...bo On może nie ma tego czegoś.... wink

471

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

uwierz mi ma...
ma naprawde wiele..
gdyby nie było zony walczyłabym o jego uczucia

472

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Ten pomysł z gazem całkiem mi się spodobał, Apoteoza :-D  Wiesz,generalnie jestem wesołą osóbką,ale ostatnimi czasy taki gaz to bylby wskazany... Tak,dziś jest już lepiej,paradoksalnie mimo,że wróciłam do pracy i był pierwszą osobą,którą ujrzałam,to reszta ludzi z mojej załogi skutecznie poprawiła mi humor smile

Przebiśniegu,masz rację,to fatalny układ sad  Cieżko jest okrutnie mijać się z Nim kilka razy dziennie,unikać Jego towarzystwa,nie patrzeć na Niego. Czasami się nie udaje i tak np.dziś spotkaliśmy się razem w naszej jadalni (tzn.w pokoiku przeznaczonym na jedzonko) na drugim śniadaniu.Dobrze,że to była tylko chwila,ale atmosfera była paskudna sad 

Kala,rewelacja smile To chyba był chyba dobry ruch z Twojej strony.Może i niektóre z nas też w końcu spojrzą...tak normalnie wink

473

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

kolorowych snów dziewczyny smile

474

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Kala przeczytalam Twoje posty i powiem Ci ze Twoja historia bardzo przypomina moja,chyba czujemy sie tak samo..
Milego dnia wszystkim:)

475

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ehhh mam dzis strasznego dola, az jestem zla sama na siebie sad przeciez ostatnio juz bylo mi tak lepiej, nawet na spotkaniu staralam sie byc twarda a dzis? lezalam sobie na lozku i przypominalam te najwspanialsze chwile razem, dzis mam taki dzien ze czuje, ze znow bym chciala z nim byc sad znow plakalam sad a przeciez on juz znormalnial w moich oczach noooo sad dlaczego tak jest sad
Juz mialo byc dobrze przeciez sad buuu sad

476

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Przebisniegu czytalam rowniez Twoje posty, pisalas , ze chodzisz do psychologa. Pomaga? albo pomogl troche? wiem, ze na to nie ma lekarstwa,ale moze jest troche latwiej?
Czasem jest mi tak trudno w to uwierzyc, ze po tyle naszych wspolnych planach, marzeniach jego obietnicach, przyzeczeniach tak sie stalo. Ja wiem, ze nie powinnam wogole z nim rozmawiac, wogole! ale nie umiem sie zupelnie odciac, probowalam i czulam sie jeszcze gorzej. Zostal tylko telefon.. jak mi dzis zle sad

477

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

oj Kala to nic złego
ja czasami płacze za moim mężem mimo ze mnie zranił bardzo, bardzo, że nie kocham go nawet troszeczke i cieszę się że nie istnieje w moim życiu
mimo to potrafię miec takie dni że rycze jak bóbr własnie z jego powodu, ze odszed, ze zranił, że teraz same z corkami musimy sobie radzić że nie mamy faceta, który by nas bronił...
poporstu dopada mnie czsami takie cóś smile ale staram się ogarnąc raz, dwa ,trzy i mysleć o fajnych rzeczach i co zrobic żeby wiecej takie rzeczy sie juz nie powtórzyły

478

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Każdy z nas ma lepsze/gorsze dni ale trzeba dalej żyć... Głowa do góry! Bo inaczej ciocia Apoteoza tak Wam zorganizuje czas, że nawet nie będziecie miały czasu pomyśleć smile no już prosze o uśmiech, no już już!

479

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Apoteoza jaka jest Twoja historia dotycząca romansu?
masz tak dużo postów...

u mnie usmiech zawsze na twarzy
ja dzisiaj ze swoim rozmawiałam smile przejął się, że chora jestem i chciał się dowiedzieć co się stalo smile miło smile
pożarowalismy trochę
a teraz biorę się za fajna książkę i potem film
i wszystkim życzę uśmiechu smile

480

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

oh, ja nie mam żadnego romansu i nigdy nie miałam i nie zamierzam. Jestem szczęściarą odrazu trafiłam na tego jedynego smile i tak sobie żyję 6 lat z moim Kotkiem, który codziennie dostarcza mi wrażeń ( ja wariatka on wariat jak widac ciągnie swój do swojego tongue )

a mam postów tyle bo się skutecznie udzielałam na poczatku mojej "kariery" hehehe.... wciagneło mnie te forum, zobaczysz, sama nie zauważysz kiedy będziesz miała tyle postów co ja smile

481

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

pewnie i tak smile
zalożyłam wątek dotyczący utrzymania tego czegoś w związku smile
moze się podzielisz sposobami smile
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php? … 57#p195657
chciałabym, żeby tam wypowiadaly się kobiety, które potrafiły utrzmac szcześcice przy sobie

482 Ostatnio edytowany przez przebisnieg (2010-02-03 17:32:28)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Ciocia apoteoza:) powinnas zalozyc watek z poradami psychologicznymi:)) jestes naprawde w tym dobra:)))

Kala,rzeczywiscie chodzilam do psychologa tuz po tym jak zakonczylam ten romans,nie potrafilam sobie z tym poradzic.Nie potrafilam rano wstac z lozka,nic nie mialo sensu,po tym wszystkim co mi naobiecywal tak nagle musialam zaczac zyc realnie a to bylo takie trudne.dlatego postanowilam pojsc do psychologa i wiesz co? naprawde polecam,duzo ze mna rozmawial i pomogl spojrzec na moja sytuacje realnie,zaczelam inaczej postrzegac jego i zrozumialam ze nie mam tak naprawde czego zalowac,bo on nigdy nie chcial ze mna byc,mowil mi tylko o naszej przyszlosci zeby mnie jak najdluzej przy sobie zatrzymac.Poprostu manipulowal mna i robil to perfekcyjnie,nie zdajac sobie spray z krzywdy jaka mi wyrzadza.Ja malo co go obchodzilam,liczyl sie jedynie on i jego potrzeby.Zalecil po pierwszym spotkaniu pozbycia wszystkich rzeczy ktore mi go przypominaja,pozbylam sie,zostawila jedynie jedno nasze zdjecie,jakos nie potrafie go wykasowac.Kala pamietaj ze tak naprawde to sile musimy wykrzesac z siebie zeby z tego wyjsc,psycholog moze nam tylko w tym pomoc

483

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Ehhhh sily sily skad je brac. Zastanawiam sie czy nie zerwac z nim kontaktu definitywnie, nie wiem co mi daja teraz te rozmowy, to takie pozorne szczescie. Dzis siostra mi powiedziala zebym moze jeszcze poczekala, bo ona widzi, ze nie mam w sobie tyle sily zeby skonczyc, urwac to wszystko na amen. Mowila mi, ze to zacznie samo powli we mnie umierac, oby miala racje. Nie chce sie znow wkrecac w to a te codzienne rozmowy niestety daja mi jakies tam szczescie, usmiecham sie jak slysze ze mnie kocha i nawet ja zaczelam mu to mowic. TYlko po co? jejku jak to boli. Przeciez mielismy byc tacy szczesliwi a teraz? zostaly tylko glupie telefony. Nigdy nie zapomne o nim jak tak dalej bedzie, ale nie umiem przestac z nim utrzymywac kontaktu-chyba bym umarla! Mam jakies glupie poczucie, ze po tym wszystkim mimo wszystko powinnam wiedziec co u niego, jak mu sie zyje.....:( tak bardzo Go kocham a jednoczesnie mam zal i wstret do niego po tym co mi zrobil.

484

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Erica myślę ze moje porady mogłby zaskoczyć.. big_smile

Przebisniegu bardzo dziękuję za miłe słowa :*

Kala jak chcesz to Ci odsprzedam zapas sił big_smile
A tak na poważnie, to prześpij się z tą myślą, pośpiech nie jest wskazany smile jesli nie czujesz się jeszcze gotowa to lepiej sobie podaruj takie drastyczne cięcia.... żeby potem nie zaprzepaścić tego co osiągnełaś do tej pory.

485

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

niech zaskakują big_smile

486 Ostatnio edytowany przez kwiatek 33 (2010-02-03 23:43:32)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

piszecie o tym jak wam ciężko, jak bardzo cierpicie, jak wam żal, tęskno i smutno. Jak zniszczył wasze plany , jak bardzo was zranił, oszukał, jak zawiodłyście się na ICH uczuciach......  a przecież żaden z NICH nie był wasz. Wiedziałyście o tym , że ma rodzine , żone i co najważniejsze dzieci......... dlaczego nie pomyślicie o tym , że ICH żony i dzieci przeżywają to samo co wy teraz, tylko po stokroć bardziej....i to własnie przez Was .........czy wasze cierpienie jest ważniejsze od cierpienia innych??? , jednak niewinnych ludzi??? bo nawet jeśli mogłabym jeszcze sie zgodzić z tym , że żony też są czasem winne , to dzieci NIGDY i nie zasługują na takie cierpienie , które jadnak i wy im fundujecie..........

nie jest mi was żal , i nie umiem wam współczuć..............sorry.
możecie mi nie odpisywac , bo i tak nie będę tu już pisać ani nawet zaglądać ........ jeszcze nie jestem na tyle silna...........aby zmierzyć się z tym co zniszczyło moje i DZIECI życie..........

487

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
kwiatek 33 napisał/a:

piszecie o tym jak wam ciężko, jak bardzo cierpicie, jak wam żal, tęskno i smutno. Jak zniszczył wasze plany , jak bardzo was zranił, jak zawiodłyście się na ich uczuciach......  a przecież żaden z nich nie był wasz. Wiedziałyście o tym , że ma rodzine , żone i co najważniejsze dzieci......... dlaczego nie pomyślicie o tym , że ich żony i dzieci przeżywają to samo co wy teraz, tylko po stokroć bardziej

nie zawsze wiedziały o tym że mają żony! Nie które zostały tak samo oszukane jak Ty! Poczytaj sobie historie chociażby Przebiśniega o tym jak jej ex wmawiał jej, że jest wdowcem, że chodzi regularnie na grób swojej żony. A fakt był taki ,że jego żona żyła i nie wała się całkiem dobrze.

kwaitek 33 napisał/a:

i to własnie przez Was .........

do tanga trzeba dwojga. Nikt nie zmusza owych mężczyzn do zdrady, jak chce zdradzić to i tak to zrobi , nie z tą to z inną.

kwiatek33 napisał/a:

.........czy wasze cierpienie jest ważniejsze od cierpienia innych???, jednak niewinnych ludzi??? bo nawet jeśli mogłabym jeszcze sie zgodzić z tym , że zony też są czasem winne , to dzieci NIGDY i nie zasługują na takie cierpienie , które jadnak i wy im fundujecie..........

a czy ich cierpienie jest mniej ważne od cierpienia innych? Po za tym to nie one rozbijają rodziny tylko niewierni męzowie którzy mają gdzies skałdaną przysięgę swojej żonie! Nie liczą się z uczuciami żony i dzieci...to cierpinie z pełną premedytacją funduje zdradzający mąż.

kwiatek 33 napisał/a:

nie jest mi was żal , i nie umiem wam współczuć..............sorry.

Kwiatku nikt od Ciebie nie oczekuje współczucia. Bardzo mi przykro, że Ciebie to spotkało. Życzę Ci sił bo na pewno tego teraz bardzo porzebujesz. Pozdrawiam serdecznie smile

488 Ostatnio edytowany przez erica (2010-02-04 01:34:47)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Kwiatuszku Apoteoza napisała prawdę, ja nie miałam pretensji do kochanki tylko do męża, to obca kobieta, a to on składał przysięgę i to on odszedl....
miał swoj rozum jak by nie chciał nie zrobiłby tego i zostałby z nami...
ja go wyrzuciłam po zdradzie, ale wiesz to mnei najbardziej bolało - nie walczył o to, żeby zostać...

489 Ostatnio edytowany przez przebisnieg (2010-02-04 11:59:19)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Erico,Apoteoza macie racje,ale rzadko ktora zona zachowuje sie tak jak Erica,zazwyczaj to cala wina za romans i ewentualne rozbicie rodziny spada na kochanke i one tego nie rozumieja.Ukamieniowac kochanke bo uwiodla mi meza!!! A prawda wyglada nieco inaczej.W moim przypadku pomimo ze zostalam perfidnie oszukana to i tak on byl gora,zona mu wybaczyla w momencie gdy sie o mnie dowiedziala a ja zostalam jedyna winna,pomimo tego ze pochowal ja za zycia..Co to za maz??? ale milosc wygrala i ja zycze im jak najlepiej,zeby uidalo im sie naprawic to co sie stalo.

Kala,mysle ze najlepszy sposob na zakonczenie tego jest definitywne odciecie sie od niego,zerwanie kontaktu,mysle ze tak jest najlepiej,nic nie wiedziec,poprostu to juz nie moja sprawa i tyle,ale wiem jakie to trudne.Trzeba byc na to gotowym,a ty chyba jeszcze nie jestes..ja dlugo nie bylam gotowa ale w koncu mialam sile powiedziec DOSC! w zasadzie to on nie dal mi innego wyboru,i dlatego zastanawiam sie co byloby gdybym taki miala? Musze sie wam pochwalic ze dzis mija 3 miesiac odkad sie z nim rozstalam,nic nie wiem co u niego i tak jest naprawde najlepiej.Czuje ze chyba tym razem mi sie udalo:))) Cudowne uczucie:) Kala zycze Ci dokladnie tego samego

490 Ostatnio edytowany przez kwiatek 33 (2010-02-04 14:12:17)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

miałam tu nie zaglądac , ale dostałam dziwnego maila - NIE RÓBCIE TEGO

nigdzie nie napisałam , że winna jest tylko kochanka. Zgadza sie , że kobieta nie wie kim jest jej"wybranek" na pierwszej randce, na drugiej , ale na trzeciej cos juz tam wie. Nie wierzę , że kochanki nie wiedzą , że ich "skarby " mają dzieci, żony. Zanim wskoczy sie do łóżka facetowi to może wypadałoby go lepiej poznać ???? zainteresowania, przyjaciele, praca itp. Co to za kobieta, która nie wie nic o facecie i idzie z nim do łóżka ??? Ja znam tylko jeden typ takich "kobiet". Wiele żon "wybacza" mężom tylko ze względu na dzieci......
Mówicie , że to nie Wy uwodzicie mężczyzn..... jest takie jedno bardzo brzydkie powiedzenie, ale i prawdziwe...... "jak su.... nie da, to pies nie weźmie" ...... w miom przypadku to sie sprawdziło w 100% . Przygarnęłam pod swoj dach , a ona zaczęła latać z cycami na wierzchu i składać propozycje. Mnie ciągle podrywają ,adorują, robią maślane oczy, opowiadają rzewne historyjki, jakoś nie dałam się skusić...........
Kiedyś wykrzyczałam do męża , że jak chciał mnie zdradzić to mógł iśc do burdelu , żebym się nie dowiedziała .... wiecie co mi odpowiedział ????, że nie chciał , ale BURDEL przyszedł do niego .............

i niegdzie nie napisałam i nie twierdze pomimo całej sytuacji , że mój mąż jest bez winy ........

apoteoza23 jesteż bardzo wyrozumiała  i dobrze to dobra cecha ...... życzę ci wszystkiego naj, i szczęścia w miołości , myślę jednak , że gdyby ciebie spotkało to co mnie twoja wypowiedź byłaby nieco inna ............pozdrawiam , ale nie współczuję

erico z twoich wypowiedzi tu na forum wynika , ze jesteś miłą osobą, spotykamy sie w innej kafejce - proszę wytłumacz mi ,  sama byłaś zdradzona wiesz jak to boli , jak cierpiałaś i nadal czasem cierpisz ty i dzieci ........ dlaczego teraz sama jesteś kochanką , dlaczego jestes po drugiej stronie ???? czy to jakas zemsta ??? czy obojętność ???

ps. dlaczego jak juz kochanka dowie się , że facet ma rodzinę to nie  zostawi go nie odejdze , zniknie tylko siedzi bidula i płacze do poduszki i czeka na kontakt ze jego strony , a często jest i tak , że nie da spokoju tylko przesladuje całą rodzinę ......

491

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Kwiatku masz rację, nikt nie może pod żadnym pozorem rozbijac rodziny. Nie jestem zachwycona z tego, że koleżanki są kochankami ale staram sie ich nie potępiać.
Stram się je wesprzeć i pomóc uwolnić z tych romansów, one same nawet nie chcą być tymi drugimi tylko, że te kobiety są bardzo wrażliwe i ciężko jest im zapanowac nad tym uczuciem.
Byłam z nimi od początku i uwierz mi, im jest ciężko żyć z tym poczuciem winy, same siebie próbują ukarać, same siebie potępiają za to ze zrujnowały komuś życie. Te kobiety nie są z tych bezwzględnych, które mają gdzies jakiekolwiek zasady i  włażą komuś do łóżka dla zaspokojenia własnych potrzeb.
Rozumiem Twoje rozgoryczenie bo mnie też szlag trafia jak czytam w innych topikach z jaką lekkością kobiety bez żadnych skrupułów wskakują obcemu sobie mężczyźnie do łóżka.
Ale nie wszystkie takie są, te które tu piszą mają sumienie i staraja się uwolnić sie z tych "zwiazków"

Mam świadomośc tego, że inaczej bym pisała jakby mnie zdradzono i zapewne chciałabym ukarać wszystkie kobiety które wiążą sie z żonatymi mężczyznami. Dziękuję za życzenia smile wracaj szybko do sił!

492 Ostatnio edytowany przez przebisnieg (2010-02-04 17:02:45)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Kwiatku nie osadzaj mnie bo nie znasz mnie ani mojej historii,o tym ze on ma zone dowiedzialam sie po prawie roku a nie 2-3 spotkaniach i nie od razu poszlam z nim do lozka,jak sugerujesz.Choc wiem ze trudno w to uwierzyc tak wlasnie bylo,nie sadzilam ze facet moze tak klamac.A jezeli jestes bez winy to pierwsza rzuc kamien.
Jeszcze jedno,co do Twojego P.S. Jak sie dowiedzialam odeszlam i fakt ze plakalam bo bylo mi strasznie przykro ze tak mnie oszukal,ale nigdy nie nekalam jego i jego rodziny,wrecz nie raz prosilam zeby naprawial malzenstwo i pozwolil odejsc i zyc po swojemu,ale wiesz co? on tego nie chcial,nie dawal spokoju,wydzwanial,przyjezdzal,wysylal kwiaty,wyznawal milosc.Nigdy nie przyszlo mi do glowy zeby go nekac i mscic sie za to co zrobil,a wiesz dlaczego? bo mimo wszystko bardzo go kochalam i tak jest nadal.Ale to juz przeszlosc a jemu zycze szczescia,i wierze ze tak jest

Jednak doskonale rozumiem Twoje rozgoryczenie i wroga postawe wobec kochanek

493

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Nie sądzę, żeby wrzucanie kochanek do jednego worka miało sens. Każda z nas cierpi, jest nam przykro, a ból w sercu jest nie do opanowania. Facet dla osiągnięcia celu potrafi niesamowicie kłamać. Ja o tym, że jest już kobieta w jego życiu dowiedziałam się po roku. Potrafił rok kłamać i mnie oszukiwać, że jest rozwodnikiem, a ja mu wierzyłam i cały czas ufałam. Może gdyby karty zostały od razu wyłożone, nie cierpiałabym tak teraz. Faceci chyba nawet nie zdają sobie sprawy z tej ogromnej krzywdy, jaką takim zachowaniem wyrządzają kobiecie. I jeszcze jedno - ostatnio sama osobiście słyszałam jak kłamie tą kobietę z którą mieszka - to było żałosne. Łgał jak z nut, że zaraz będzie bo jest jeszcze u klienta i takie tam...
I wcale mu nie przeszkadzał fakt, iż ja to słyszę..... przykre to było bardzo...

494

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

81mika81 jak Ciebie dawno nie było! Co u Ciebie? Jak sobie radzisz?

495

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witam Apoteoza, witam was wszystkie dziewczyny. Nie pisałam, ale w wolnej chwili zaglądałam.To co piszecie poniekąd daje i mi siłę do tej ,,walki z wiatrakiem,,.Jest mi ciężko, cały czas wracam myślami do niego, może gdybym się z nim nie spotkała, nie byłoby tego uczucia rozdartego serca. Próbuję go znienawidzić, ale nie mogę. Nie dzwoni już tak często, a mi czasem nawet przychodzi siła żeby nie odbierać i tych rzadkich telefonów od niego. Ale jak z nim pogadam, czuję jakąś dziwną ulgę, a czasami taki straszny ból i przykrość. Dziś totalnie stchórzyłam, jak przyjechał do biura,  zamieniłam z nim parę słów i po prostu wyszłam, żeby go nie widzieć. Ręce mi się trzęsły, ehh szkoda nawet pisać.
Nie wiem czy to się kiedyś skończy, tracę już zmysły chwilami. Ale są też takie chwile, kiedy myślę, że okropny z niego drań, że oszukiwał i ją i mnie, że ciągnął by to dalej, ile by się dało. A ja głupia teraz nie mogę się z tego amoku uwolnić, szkoda mi same siebie i szkoda mi też tej dziewczyny. Ehh niech będą szczęśliwi, tak jak pisze Przebiśnieg...

496

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Kochane chcialam podzielic sie z Wami moim sukcesem.nazywam to tak bo dla mnie to cos o co dlugo walczylam i dzis moge wreszcie powiedziec ze sie udalo.Wyleczylam sie,czuje sie wolna,juz nie boli,rana sie zagoila choc zostala blizna i pewnie juz nigdy na dobre sie nie zablizni,ale czuje sie wolna od niego i to jest cudowne uczucie.Poswiecilam mu zbyt wiele,zaplacilam za to uczucie bardzo wysoka cene,i place ja nadal i mysle ze bede ja placic do konca zycia.Ale kochalam,ponad wszystko i wbrew wszystkiemu.Nigdy nie zapomne jego,tego co razem przezylismy,jego zapachu.Zachowalam to gleboko w sobie,i choc dla niego nic nie znaczylam to ja chce to pamietac i bardzo bym chciala zeby i on pamietal o mnie,taka jaka bylam,szczesliwa,usmiechnieta,zawsze mowil ze kocha te moje iskierki w oczach,juz ich nie ma i pewnie dlugo nie bedzie.Ale juz umiem wspominac to co bylo bez bolu,zalu.Zastanawiam sie czesto co u niego? jak mija mu zycie? czy jest zdrowy?szczesliwy?...tyle pytan bez odpowiedzi ale wierze ze jest dobrze i tego mu z calego serca zycze.Ten tel gluchy ktory wykonalam 2 tyg temu to mysle ze to byla taka forma pozegnania,czulam sie po tym wystepku fatalnie,i wtedy obiecalam sobie ze nigdy wiecej nie zaplacze przez niego.Dzis jestem pewna ze wyszlam z tego i chcialam zyczyc kazdej z was aby nadszedl taki dzien kiedy poczujecie to samo.Chcialam wam wszystkim podziekowac za wsparcie,zrozumienie ktore tu znalazlam i pamietajcie ze ja jestem zywym dowodem na to ze mozna z tego wyjsc.Dzis tutaj zamykam ten rozdzial mojego zycia,i chce zaczac na nowo,wierze ze mi sie uda.Jednego jestem pewna, juz nigdy nie bede niczyja kochanka i nigdy juz nie pozwole sie tak skrzywdzic zadnemu mezczyznie.Zegnam sie z wami kochane,bede tu zagladac i trzymac za was kciuki bo wierze ze kazdej sie uda:))

497

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Przebiśnieg.... bardzo się ciesze smile i gratuluje! każda z Nas sama musi dojść do takich wniosków... jedne wcześniej, drugie później.,... ważne, że Tobie się to już udało i żebyś w tym trwała czego Ci życzę!!

Kala.... musisz podjąć jakąś decyzje... albo sie godzisz na to co masz i to boli i cierpisz i same nie dobre rzeczy... albo bierzesz się w garść urywasz kontakt i zaczynasz układac sobie życie... uwierz mi, że się da ja jestem tego najlepszym przykładem....

Erica.. gratuluje siły i wytrwałości!!! smile

498

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

hej kobitki wróciłam,duże buziolki śle

499

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

kaszmirka :* właśnie o Tobie myśalałm jak pisałam ostatniego posta.... jak tam u Ciebie ??

500

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

a ostatnio troszke zabiegana jestem,a moje relacje troszke ostygły tzn,staramy traktować sie jak przyjaciele dzwonimy do siebie,ostatnio był u mnie w pracy na kawie co prawda sie przytuliliśmy ale oboje stwierdziliśmy że coś musimy postanowić,albo zyjemy tak jak żyliśmy albo nie udajemy przyjaciół bo spotkanie się z nim boli ,jest blisko i nie móc go dotknąć to katorga,w piątek jak dobrze pójdzie to się spotkamy i zobaczymy do jakich wniosków doszliśmy.Jedno wiem nie potrafię żyć bez niego a w takiej sytuacji też nie

501

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

czesc all
jak czytam Wasze posty to az nie wierzę sama w siebie, że jestem tak rózna i tak daleka od jakich kolwiek uczuc, moze zmieni sie to, gdy on bedzie chciał to zakonczyc zrozumiem jak bardo mnie boli itd... ale szczerze mowiac watpie, uwielbiam go naprawde, podnosi niesamowicie poczucie mojej wartości, ale do milości to brakuje nam jeszcze wielu, wielu mil, których pewnie nigdy nie przebrniemy, cieszę się bo tak łatwiej, jak widzę Wasze cierpieni to mi zlle tak bardzo chcialabym Wam pokazac jak mozna zyc z kochnkiem zeby było super i zeby nie cierpiec, mam nadzieję, że nie spotka mnie nigdy to co Was trzymam za Was wszystkie kciuki i powodzenia
i gratuluje sukcesów
smile buziale

502 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-02-11 13:52:38)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
kaszmirka napisał/a:

a ostatnio troszke zabiegana jestem,a moje relacje troszke ostygły tzn,staramy traktować sie jak przyjaciele dzwonimy do siebie,ostatnio był u mnie w pracy na kawie co prawda sie przytuliliśmy ale oboje stwierdziliśmy że coś musimy postanowić,albo zyjemy tak jak żyliśmy albo nie udajemy przyjaciół bo spotkanie się z nim boli ,jest blisko i nie móc go dotknąć to katorga,w piątek jak dobrze pójdzie to się spotkamy i zobaczymy do jakich wniosków doszliśmy.Jedno wiem nie potrafię żyć bez niego a w takiej sytuacji też nie

coś w sytlu: razem ciężko życ osobo źle... wiem Kaszmirka, wiem... Zobaczymy jak to będzie jutro bo macie się widzieć... zobaczymy co on powiem i co Ty powiesz.... właśnie co Ty mu powiesz??

Dziewczyny szok !!!!!!!!!!!! Nade mną wisi chyba jakaś klątwa!!! Oczywiście do zajętych facetów............................

Juz jakiś czas temu poznałam takiego faceta w gronie naszych wspólnych znajomych oczywiście bo jakby inaczej ma dzieczyną (na szczęście nie żone !!  ani narzeczoną) są ze sobą jakieś 3 lata... I oczywiście mi się spodobał.... ale to było z rok temu jak się widzieliśmy... podobał mi się i tyle... Żeby nie było to jego dziewczyna będąc z nim miała ok 0.5 roczny romans, sypiała z takim znajomym.... wszyscy o tym wiedzieli tylko nie on. Na dodatek cały czas się kłócą ona ma non stop problemy itd... czyli w skrórcie nie układa się im. W ubiegły weekend byliśmy wszyscy na wspólnej imprezie.. On cały czas na mnie patrzył, uśmiechał się, rozmawialiśmy... było bardzo miło:) w połowie imprezy bylismy troszke wypici i on zapytał czy miałabym ochote na jaką kawke w tygodniu... i oczywiście sie zgodziłam. Po weekendzie pomyslałąm sobie - Ty głupia, upiliście się i umówiliscie sie na kawe... na pewno nie zadzwoni. a Tu prosze zadzwonił spotkalismy się, było naprawde fajnie i miło  Potrafi słuchac i dobrze się czuje w jego towarzystwie... teraz codziennie dzwoni, pisze w tym tyg widzieliśmy się już 3 razy...  ale oczywiście bez pocałunków itd... grzecznie... Pytał czy kogoś mam powiedziałam, że nie a on że on też o tym mysli żeby od niej odejść bo im się nie układa, kłóca się itd i zaczyna mieć watpliwości że to jest to.... a co najlepsze? W sobote idziemy wszyscy na zakonczenie karnawału... jestem ciekawa przebiego wydarzen... ale powiedziałam sobie, że nie zaczne z nim nic póki się z nią nie rozstanie myśle, że to będzie fair... chociaż i tak jakby z nią zerwał dla mnie to był by mały skandal tak myśle... wszyscy znajomi mieszkaj w jednej dzielnicy a ona to mi chyba oczy wydrapie... no zobaczymy...

czekam na Wasz zdanie na ten temat..

Majorko, po raz kolejny bardzo Cię proszę, abyś używała opcji "edytuj", gdy chcesz coś dopisać. O tym mówi pkt 10 regulaminu - pozdrawiam Moderatorka Agatka

503 Ostatnio edytowany przez erica (2010-02-11 18:14:39)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Majorka
trzymam kciuki za Ciebie, oczywiście czekaj, aż ja zostawi bo inaczej nic dobrego z tego nie wyniknie, bo przestanie odczuwać potrzebę rozstania jak będzie miał Was dwie, zero fizycznosci i podkreślaj, że jest zajęty i dopoki tak jest nie ma na co liczyć smile
jeśli chcesz zdobyc faceta to tylko wstrzemięźliwością smile  to naprawde popłaca smile
zyczę powodzenia w sobootę i ine tylko
p.s. obejrzyj "kochanice króla" smile

504

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Dzięki Erica... smile napewno obejrzę.. smile od razu po sobocie zdam wam relację... 3majcie kciuki żeby nie bło żadnego skandalu wink

505 Ostatnio edytowany przez erica (2010-02-13 00:45:51)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

a ja dzisaj nie mam najlepszego dnia dostalam po lapach i to bardzo,
poprosilam go o pomoc, fakt faktem zadzwonilam do neigo 4 razy (ale chwilkę trwala kazda romowa załatwiłam sprawe i koniec bez przedlozania o jakies duperele) w ciagu dnia, ale wiedizalam ze siedzi przy necie i moze mi pomoc, a nie mialam dzisiaj specjalnie do kogo innego zadzwonic,
za czwartym razem zadzwonilam zeby podlam mi nr mojego konta, bo potrzebowałam pilnie, a on akurt niedawno robil na niego przelew (nikt inny ze znajomych i rodziny nawet go nie ma) - uslyszałam:
- nie masz kogoś bliższego, żeby Ci go podał?
- to znaczy klogo?
-ojca, matki, nie wiem...
- oni nie maja mojego nr konta...

poczułam sie fatalnie, bo to była pierdola, dostałam od niego w twarz na zasadzie teraz nie nasz czas - nie zawracaj mi dupy...
ale tez wiem co on uslyszy jak przyjdzie na sex nastepnym razem:
- nie masz kogoś blizszego, zeby uprawiać z nim sexu? np zony...
oj juz nie moge sie doczekac!!!!!!!

Majorka jestem z Toba, ale pamietaj badz madra i najlepiej minimum alkoholu zeby moc kontrolowac sytuacje smile

506

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
erica napisał/a:

za czwartym razem zadzwonilam zeby podlam mi nr mojego konta, bo potrzebowałam pilnie, a on akurt niedawno robil na niego przelew (nikt inny ze znajomych i rodziny nawet go nie ma) - uslyszałam:
- nie masz kogoś bliższego, żeby Ci go podał?
- to znaczy klogo?
-ojca, matki, nie wiem...
- oni nie maja mojego nr konta...

poczułam sie fatalnie, bo to była pierdola, dostałam od niego w twarz na zasadzie teraz nie nasz czas - nie zawracaj mi dupy...
ale tez wiem co on uslyszy jak przyjdzie na sex nastepnym razem:
- nie masz kogoś blizszego, zeby uprawiać z nim sexu? np zony...
oj juz nie moge sie doczekac!!!!!!!

co za dupek!!!!!!!!!!! Erica...... nie mam słów... nie proś go już o nic bo jak widzisz nie warto... jak chce seksu to wie gdzie przyjść... szkoda, że to nie działa w dwie strony.... ja bym się ładnie wkurzyła... przykro mi ale mam nadzieje, że ta sytuacja dała Ci dużo do myślenia kochana...

507

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

tak, dała...
ja juz wiem jak go potraktuję, rozpalę do czerwonosci a potem każę uciekać do zony.....
zobaczy, ze o kochanke dba sie bardziej niz o zone, bo kochanka nie kocha i nic nie poswieci w imie czegos....
bedzie jeszcze blagal...
a dzisiaj na impreze i dobrze sie bawic smile

508

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

dzwonił dziś i wczoraj- codziennie dzwoni... ale będą dzisiaj jaja.....
jutro obowiązkowo bede na forum i zdam relację wink

509

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

erica powiedz mi jak to jest w twoim wypadku, chodzi mi o to czy to ty proponujesz mu spotkania? Kontaktujesz się z nim pierwsza, czy to zawsze on? Jak wyglądają wasze spotkania? Mówisz mu jakieś czułości czy jesteś zimna i wyrachowana? Czekasz na jakieś jego ciepłe gesty czy jest ci to obojętne?? Staram się być tak silna jak Ty, ale ciężko naprawdę ciężko!

510

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witam was dziewczyny. Chyba u mnie też przyszedł rozsądek, gdyż dziś postanowiłam zamknąć ten rozdział mojego życia. Napisałam mu sms, pożegnalnego i niech tak zostanie. Nie mam już siły pokonywać codziennie tej emocjonalnej huśtawki, a może już po prostu nie chcę. Myślę, że chyba musiał nadejść ten właściwy czas na to, musiałam nabrać odwagi, żeby to w  końcu zakończyć i uciąć raz na zawsze. Mam tylko nadzieję, że on to uszanuje i już nie zadzwoni. To wszystko stało się tak bezsensowne dla mnie, wyczerpujące wręcz. Wyciągam dopiero teraz z tego nauczkę, że chyba nie warto było. Nie warto wierzyć facetowi, nie warto być dla niego dobrą, gdyż i tak to się obruci przeciwko nam

511

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

dawno nie zaglądalam a tu takie postępy. Gratuluję Przebisniegu i 81mika81 smile . Mam nadzieje, że teraz będzie wszystko z górki smile
Majorka i jak tam, co tam? Nie chwalisz się .....

512 Ostatnio edytowany przez erica (2010-02-18 19:25:21)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Afmin  ciężko mi odpowiedzieć na Twoje pytanie,
jeśli chodzi o kontakty to raczej on się odzywa, głównie za pomoca internetu, jeśli chodzi o tel. to ja zdecydowanie częściej dzwonie, ale nie od tak żeby pogadać, tylko z konkretną sprawą, żeby o cos zapytać, żeby mi pomógł np powiedzial jak mam gdzieś dojechać, alebo żeby mi coś sprawdził itp...
jeśli chodzi o spotkania, to odzywamy się w tedy, gdy mamy mozliwości lokalowe czyli kiedy on jest sam albo ja sama wtedy zapraszamy się na wazjem, ale jeśli chodzi o zwykłe pogawędki "co słychać" nigdy nie odzywam się pierwsza, zawsze czekam na jego ruch,
jeśli chodzi o czułości - jest bardzo miło, oboje jesteśmy czuli, ale tylko na etapie namiętnosci i pożądania, nie mówimy o żadnych uczuciach, nie uzywamy zdrobnień, pieszczotliwych słów typu misiaczku, skarbie .... jemu się kiedyś zdarzyło, razz po alkoholu mieliśmy cudowną noc, nie wiem czemu potem juz tak nie mówił czy dlatego, że ja nie uzywałam  takich słów czy poprostu nie miał potrzeby,
bardzo duzo caluje i mowi duzo komplementów związanych z pożadaniem w sensie jak bardzo na niego dzialam... to dla mnie z kolei jest ważne, bo podnosi dośc mocno poczucie mojej wartości smile

jesli chodzi o moje oczekiwania, to pewnie, ze bym chciała dostawać wszystko co sprawia przyjemniość wiele czułości, miłych słow, gestów czynów...
wiesz jedyne czego mi chyba barakuje to to, ze niegdy nie dostaalm od niego żadnego prezentu nawet najmniejszego...
myslę, ze to moze też związane jest z jego charakterem bo np nigdy nie był skory do zrzutek pracowych dla kogos na prezent

jednak coraz bardziej czuję, że to co z nim mam nie wystarcza mi, oczywiście od niego nie wymagam niczego więcej, ale widzę, że zaczynam się rozgladąć za kimś innym, kims potencjalnie na stałe, kims kto był by ze mna a nie tylko sypiał, za kimś na kogo mogłabym liczyc o każdej porze dnia i nocy... bo na niego nie mogę...
a moja siła myslę, że poprostu wynika z tego, ze go nie kocham, zależy mi na nim w jakims stopniu napewno, jak cos nie ułozy sie po mojej mysli np to ze nie przyjedzie, bo nie może a ja bardzo chcialm to tez potrafię się popłakać, zapewne z bezradności, bo nie znoszę tego uczucia...
poza tym my wiedujemy sie bardzo rzadko, nie sypiamy czesciej niz 2 razy w miesiacu, wiec trudno się zżyć....

513

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

erica odpowiedziałaś zdecydowanie wyczerpująco na moje pytanie smile
Ja wiem, że na tą chwilę nie jestem w stanie napisać mu, że to koniec i nie chce go znać, bo wiem, że nie wytrzymałabym tego. Chciałabym się zadowolić tylko tym co mam. W naszej znajomości z góry było założenie, że chodzi tylko o seks, ja wiedziałam że on ma żonę byłam wolna więc zgodziłam się na takie coś. Dopiero potem zaczęły się z jego strony wyznania, że kocha itp, wspominał nawet o rozwodzie, dawał mi czasami prezenty, ale ja traktowałam to z dystansem. Potem nadszedł moment, że zaczęłam się zastanawiać - czemu nie? może dam mu szansę?.... I skończyło się tak, że to on zaczął ograniczać kontakty, przestał mówić że kocha. Ja teraz nawet już staram się tego od niego nie wymagać ale jak przypomnę sobie te początki jak o mnie zabiegał to łza się w oku kręci. Wiem teraz wychodzi na jaw jaka ze mnie kretynka była naiwna bo jemu tylko chodziło pewnie o to żeby mnie zdobyć. Nie rozumiem tylko tego bo ja w końcu sama zgodziłam się być kochanką, a on zaczął mieszać w to uczucia. Teraz chciałabym po prostu stać się zimna i nie oczekiwać jakichś czułości, ale strasznie mi tego brakuje, a nie chcę się o to upominać bo wymuszone nie smakuje tak samo:(

514

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Hej Dziewczyny moje kochane :*
Nie miała dostepu do neta chwilowo... na tej imprezie były jaja... ta jego dziewczyna chyba coś wyczuła... mam na mysli kobieca intuicję... bo jak z nim tańczyłam to wpadła na parkiet i zaczeła krzyczeć że on ma ze mna nie tańczyc tylko z nią!! Szczerze to się ośmieszyła... zrobiła tak z 3 razy przy wszystkich! A on zamiast póścic mnie to puszczał ją, żeby go zostawiła w spokoju! Ale ja w tym momencie sama odeszła zeby nie prowokowac awantur. Co najlepsze nie była zazdrostna o żadna inną dziewczynę tylko o mnie! A ani się nie przytulaliśmy ani nic - normalny taniec!! Całą impreze chodził za mną, gdzie nie wyszłam szedł też a ona na trzeciego biegała za nim.... Pomijając te małe szczegóły impreza była udana... od poniedziałku widujemy się codziennie... jedziemy gdzieś albo on przyjeżdza do mnie... powiedział mi, że nie wie co ma zrobić z nią, że tak powiem.,.. odpowiedziałam mu że to jest jego życie a on mi na to: myślałem, że Ty mi powiesz co mam robić... Powiedziałm mu że powinien się zastanowić czy ją kocha i wtedy podjąć decyzję.. dam mu trochę czasu, zobaczymy jeśli podejmie jakąś decyzję to ok jeśli nie to żegnaj. W sumie tak naprawdę ich związek nie ma sensu, kłóca się cały czas, wieczne awantury, ona miała romans, on teraz spotyka się ze mną... dla mnie bez sensu dlatego mam nadzieje, że zakończy ta farsę... a co najlepsze... nie gadają teraz za bardzo ze sobą, poniewaz on po imprezie zrobił jej awanturę jak się zachowała w stosunku co do mnie na imprezie!! Niewiem... mam nadzieje, że się to wszystko szybko wyjaśni...

515

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Majorka   trzymam kciuki smile
Afmin juz to chyba pisałam, ale powtórzę, przestajesz byc atrakcyjną kochanką kiedy pokazujesz, że coś czujesz... niestety, albo wchodzisz w taki układ i pilnujesz tego, albo przegrasz...

ja dziewczynki cos czuję, że u mnie tez sie teraz urwie,
nie będziemy mieli jak się spotykać wracam do pracy, więc pewnie zginie śmiercią naturalną, chociaż... nie wiem czy jest czego żałować, jest to jest, miło, ale bez szaleństwa...

zaczynam tęsknic za kimś na stałe...

516

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Podczytuję Was dziewczyny by dodać sobie trochę wiary, odwagi i sił.
Dziękuję za Waszą mądrość i chęć dzielenia się swoimi doświadczeniami, przeżyciami. Tak jest o wiele łatwiej...

Też byłam/jestem...
Czuję się wykorzystana i z każdym dniem coraz bardziej wykorzystywana.

Wyzanawał miłość, obiecywał wspólną przyszłość, roztaczał opiekuńcze skrzydła, zaklinał rzeczywistość.
Wierzyłam, ufałam. Podarowałam Mu co miałam w sobie najpiękniejszego - swoją szczerą, nieskalaną przeszłością, miłość. Niewinne ciało. Swoją mądrość, energię. Zaprosiłam do swojego świata.
Bo był właśnie TYM JEDYNYM - Ukochanym.

Oczywiście brał, zachwycał się i mówił, że kocha tym bardziej.
Teraz wiem, że złożyłam Mu się w ofierze.

Niedawno zdarzyło się coś bardzo złego, niespodziewanego. Na szczęście wypadek nieśmiertelny. To Go zmieniło ale chyba tak naprawdę pokazało jego prawdziwą twarz i szczerość intencji.

Coraz bardziej dociera do mnie fakt, że jestem/ byłam tylko przyjemnością.
Moja rola była tylko jedna - uczynić jego życie w małżeństwie, znośniejszym.
Dla mnie to ból nie do opisania.

Mówi, że bardzo mnie potrzebuje. Potrzebuje mojego wsparcia, mądrych rad, rozmowy a przede wszystkim ciepła, które poznał przy mnie.
Mówi o wszystkim co zawsze było tabu. Nie szczędzi mi szczegółów.
Wychodzi na to, że chce bym pomogła mu ratować Jego małżeństwo..... Mam pomóc odnaleźć Mu drogę do Jego żony.........

O mnie nie mówi nic. O nic nie pyta. Pomija milczeniem wszystko co było.
Nie ma amnezji bo potrafi czasami przypomnieć coś bardzo intymnego ale w sposób mnie krzywdzący - jako "żartobliwa" dygresja.
Jest zupełnie innym człowiekiem. Nie stać Go na żadne miłe słowo, gest w stosunku do mnie.

Cierpię potworne katusze bo wiem że Go straciłam a jednocześnie On wymaga ode mnie rzeczy przekraczających moje możliwości uczuciowe, emocjonalne.
Mam Mu dać to co daje kochająca, jedyna kobieta ale nic nie otrzymując w zamian. Nawet dziękuję.
Nie wiem jak długo tak wytrzymam. Nie wiem skąd czerpać siłę.
Serce mi pęka bo Go kocham ale..........dla Niego jestem tylko dziewczyną "na telefon".

517

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Ponette musisz być silna i odciąć się od tego jak najszybciej....
będzie bolała bardzo ale tylko przez chwie, albo przynjamniej duzo krocej
ja dziekuje losowi, że nigdy nie słyszałm tych słow, zawsze byłam tylko dziewczyna do łózka  a on tylko chłopakiem do łózka tak jest zdrowiej, jak decyduje sie na taki uklad
trzymam kciuki, że dasz rade
wykasuje jego tel i skoncz te kontakty bo tylko Cię rania  powodzenia

518

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Hej Dziewczynki:)
Dawno tu nie zaglądałam. Pamietacie jak pisałam, ze rozmawiamy ze soba juz rzadziej i to ja pierwsza dzwonie i nawet po spotkaniu jest mi lepiej , bo znormalnial w moich oczach?-cieszylam sie , ze powolo odchodzi ból, zapominam...ale...Te rozmowy od czasu do czasu w koncu doprowadzily do rozmow codziennych! Jestem taka zła na siebie, ze znow pozwolilam wmanerowac sie w to! Fakt, ze oprocz naszych rozmow przez telefon nic wiecej nie ma, ale to nie sa romzmowy normalne. On  mi ciągle mowi, ze kocha ja mu równiez, slodzimy sobie jak nigdy wczesniej, mowimy o tym co  moze kiedys bedzie. Najgorsze jest to, ze on jest dla mnie jak narkotyk, ja wiem , ze te rozmowy nic nie dzadzą, teraz daja mi radośc i jest mi miło z nim rozmawiac, zartowac,ale coz tego?nie chce sie znow wciągnąc, bo wiem ze prędzej czy pozniej On znow cos wykreci,powie, ze nie powinnismy gadac, bo tylko  marnuje mi zycie a wtedy ja znow będe ryczec, ze po raz kolejny odchodzi. Jestem zła, głupia i wsciekla , ze nie umiem panowac nad tym,co jamam teraz robic? sad nie umiem z nim nie rozmawiac, nie umiem sie odciac,,nie miec kontaktu sad a najgorsze, ze nadala Go kocham!

Majorka - jestem bardzo ciekawa jak Rozwija się Twoja nowa znajomośc smile

Ponette- jak długo jestes w związku z nim? opowiedz o sobie, ile masz lat? ile on ma lat? Czy po tym wypadku On ma pełną świadomośc? z Twjego postu wywnioskowałam, ze On nie kojarzy pewnych faktów tak? "...Nie ma amnezji bo potrafi czasami przypomnieć coś bardzo intymnego ...."

Pozdrawiam i trzymajcie się.

519

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Ale wreszcie można łatwo szybko i dyskretnie sprawdzić czy jesteś zdradzana czy nie. Wystarczy zrobić szybkie badanie na czyzdrada.pl i odrazu mamy pewność...
Do dzieła, dziewczyny. bądźmy silne.

520 Ostatnio edytowany przez aldi1977 (2010-02-25 00:57:07)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witam. witam wszystkie Was dziewczynki.Podziękować Wam chciałam i pocHwałić się ozdrowieniem:)moje serce jest wolne!Dziękuję Bogu że tutaj trafiłam gdy było już ze mną kiepsko:(otworzyłyście mi oczy które zaślepione nic nie widziały !wielka miłość he he a jedno g... prawda!żałuję tylko że wcześniej mnie tu nie przyniosło, wszystko odbyło by się szybciej i bez niepotrzebnego przeciągania bo miałam nadzieję.Wszystko zamknięte,klucz wyrzucony,ach i jeszcze dostał po buzi przy żonie.należało mu się...Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim.

Posty [ 456 do 520 z 985 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » byłam kochanką.. odeszłam

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026