netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

byłam kochanką.. odeszłam

984 odpowiedzi109 846 wyświetleńzałożony przez majorka, 19.09.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » byłam kochanką.. odeszłam

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 985 ]

391

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Przebisniegu , zaimponowałas mi swoją wypowiedzią smile
Postanowienie o rozstaniu małżeństwa jest trudną decyzją ale ona jest w pewnym sensie świadectem dojrzałości. Przynajmniej nie chcesz żyć w kłamstwie, nie chcesz zapewniac partenra o miłosci która dawno już wygasła. Nie chcesz marnować jemu i sobie życia oraz tkwić w związku któremu barkuje jakichkolwiek fundamentów.
Większosci kobiet brakuje takiej odwagi jaką Ty masz bo towarzyszy im strach przed utratą w większej mierze majątku i środków do życia...
Twoje dziecko ma bardzo rozsądną mamę pomimo tego że popełniłas błąd chcesz to naprawić i już więcej nikogo nie krzywdzić a to bardzo się ceni. smile

392

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Apoteoza,dziękuję bardzo smile
Radzę sobie jakoś,choć najbardziej dobija mnie to,że jednak przez 5 dni w tygodniu patrzymy na siebie...Ile bym dała,żeby Go nie widzieć...Myślę,że byłoby mi o wiele łatwiej,a tak pracując razem jesteśmy niejako na siebie skazani.Ostatnio znowu zaliczyliśmy wspólny wyjazd.Najgorsze jest to,że nawet nie mam możliwości wymigania się od tego.Powiedziałam Mu dużo przykrych rzeczy,aż później sama się sobie dziwiłam,że przeszło mi to przez gardło.Większość z nich była nieprawdą i była strasznie chamska...Widziałam,jak było mu przykro,przez chwilę poczułam dziką satysfakcję,ale za chwilę zrobiło mi się strasznie smutno...A potem zwyczajnie głupio,przeprosiłam Go potem za to.Czasami myślę,że jest w miarę dobrze,a czasami nie wiem,jak sobie z tym wszystkim poradzić sad
Teściowa,no to teraz może teraz ja odpowiem Ci,jak to wygląda u mnie. Jestem nadal z moim mężem,bo:
-mamy dziecko (to jest powód nr 1)
-daje mi pewną stabilizację finansową,przy ewentualnym rowodzie zagroził mi zabraniem mieszkania i innych rzeczy (i wiem,że może  to zrobić)
-w jakiś sensie jest to układ dla mnie wygodny
-w sumie ciekawie można spędzać z nim czas,jest inteligenty i nie nudzę się z nim,nawet czasami go lubię wink
Pewnie jeszcze znalazłoby się kilka rzeczy,ale to chyba te główne.Wiem,że nie ma tu ani słowa o miłości,ale ja swojego męża chyba już nie kocham...Myślę,ze moja sytuacja jest bardzo podobna do sytuacji Przebiśniega i też zbieram siły smile

393

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Jesienna najważniejsze jest to, że się starasz smile i tak  Cię podziwiam bo ja nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu...na samą myśl jak musi być Ci cięzko codziennie patrząc na niego.. och..
W sumie lepiej ,że mu docinasz niż miałabyś się poniżać. Gratuluję Jesienna! Kochana trzymam za Ciebie kciuki aby tych sił nigdy Ci nie zbrakło smile

394 Ostatnio edytowany przez ewsco (2010-01-25 02:08:41)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

witam smile

395

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

witam bardzo serdecznie Ewsco smile Jak znajdziesz czas tu opisz swoją historię a my postaramy Ci doradzić

396 Ostatnio edytowany przez erica (2010-01-25 01:53:54)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

witam,
mam 30 lat i pogmatwane życie
chcialabym zapoznać Was z moimi problemami
może znajdę zrozumienie, wytłumaczenie i babskei wsparcie smile

397

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

będzie tego duzo smile wiec będę pisała parytiami w szczegółach narazie zarys ogólny tzw w pigułce
7 lat temu zaszłam w ciążę z chłopakiem, z ktorym spotykalam się 6 lat wszyscy mowili, że to nieodpowiedni facet ja byłm madrzejsza smile
dopielam do slubu, 3 lata pozniej drugie dziecko i budowa domu
dwa lata pozniej zaczal mnie zdradzac z 10 lat mladsza sąsiadka
jak doszlam zdrady rozstalismy sie
nie bylo latwo zwlaszcza ze sostalam z kredytem na dom i jego dlugami on z nia uciekl za granice
ja odreagowywalam to byl moj pierwszy facet chciałam sie sprawdzic jako kobieta
czy si wogole do czegos nadaje
strzelilam sobie krotkometrazowy zwiazek z chlopakiem z dyskoteki i numerek z przyjacielem meza - tez 10 laty mloszym

preszło mi chociaz czulam sie samotna
bylam skupiona na innych przyjemnosciach , ktorych nigdy nie robilam a mezczyzni poszli w odstwke
ale pojawil sie on
kolega z pracy
przystojny w moim typie, ale jak daleki, poza zasiegiem
zonaty, w pracy nie zwracalam na niego uwagi, podobal mi sie, ale wielu facetow mi sie podoba, ale nie mialam zadnych mysli, ze cos mogloby sie wydazyc
byl zajety...
mielismy wyjazd sluzbowy, wystarczylo troche alkoholu

398

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

nagle był wszędzie tam gdzie ja, ta adoracja była bardzo miła i budująca dla samotnej kobiety
wyladowaliśmy w łózku było fajnie, naprawde mimo ze oboje wypilismy za duzo
potem brutalny powrot do pracy
bylo fajnie, chociaz balam sie ze tak nie bedzie, byly rozmowy, poznawanie siebie na wzajem - zero seksu i spotkan po pracy
niedługo potem odeszłam z firmy i wszystko się zaczeło
znowu byla impreza, alkohol i znowu łózko
potem kolejne spotkanie, potem chwila ciszy z jego strony, myslalam ze to juz po, az w koncu sie odezwal...
i trwa to do dzisiaj
spotykamy sie 2-4 razy w miesiacu
rozmawiamy najczesciej przez net po kilka razy w tygodniu
zero kontaktow poza godzinami jego pracy
zadne z nas nie chce zeby to wyszlo...
jest cudownie - jest najlepszym kochankiem jakiego miałam, mój mąz nie był nigdy tak czuły i cudowny jak on
ale w co ja brnę....
co mam robić?
nie umiem się wycofać...

399

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witaj Erico.Przeczytalam Twoja historie i wiesz co? ja Ciebie rozumiem bo tez przeszlam cos podobnego i wiem jak to wciaga,ale uwierz mi, to droga donikad,zrezygnuj z tego puki nie jest za pozno,puki nie zabrnelas za daleko.Nic nie zyskasz na tej znajomosci.Ja czulam sie podobnie,euforia na calego,motylki w brzuszku,ale niestety to bylo zludne uczucie,nieprawdziwe.Tak naprawde bylam tylko jego kochanka niczym wiecej,odskocznia od codziennosci.Bolalo coraz bardziej,coraz bardziej czulam sie beznadziejnie w tym ukladzie,zdawalam sobie sprawe z rzeczywistosci a najbardziej bolaly jego klamstwa.Jednak nie potrafilam wyjsc z tego,za kazdym razem wracalam,mialam dosc,nienawidzialm siebie za ta slabosc.Az w koncu sie udalo,facet wlasciwie nie dal mi wyboru,pojechal po bandzie na calej linii.Odeszlam,udalo sie,nie mam z nim zadnego kontaktu.Nie jest latwo,ale wiem ze tak trzeba.On ma zone,swoje rodzine i wiem ze jest szczesliwy,tam jest jego miejsce.Nie chce juz tego rozstrzasac,ale boli..czasem czuje ze nie dam rady,mam ochote zadzwonic ale na szczescie szybko mi to mija.
Dlatego rozumiem Cie Erico,wez jednak moje slowa do serca,pewnie kolezanki tutaj na tym forum powiedza ci to samo.kazda z nas cierpi ale wiemy ze tak poprostu trzeba.

400

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Erica witam bardzo serdecznie smile
Jestem tego samego zdania co Przebisnieg.
Teraz jest fajnie, miło i na tym etapie Ci to wystarcza a potem co? Człowiek z natury jest zachłanny i co będzię jak zapragniesz częstszego kontaktu? Jego nie będzie wtedy gdy bedziesz go potrzebowała, przyjdzie czas kiedy zacznie Ci to wadzić. Bęziesz chciała ułożyć sobie życie a z nim tego nie zrobisz. Potem będzie tylko gorzej bo w grę wkradną się uczucia i zapewne Ty pokochasz i w tej miłosci zostaniesz sama.

Dostosujesz każdy dzień pod niego w imię uczucia którym go darzysz, będziesz na kazde zawołanie, sama będziesz tłumaczyc jego zachowania tylko po to aby dalej się łudzić że Wasz "zwiazek" przetrwa. Teraz dla Ciebie jest tym czego potrzebujesz ale i tak zawsze będziesz za jego żoną, za jego dziećmi, za jego obowiazkami domowymi...

Teraz daje Ci poczucie bezpieczeństwa, jest czuły i kochany ale tak na prawdę nie da Ci nigdy całego siebie, nigdy nie będzie na Twoją wyłączność. Zanim się zaangażujesz radzę Ci się wycofać

i tak na marginesie, staraj się nie pisać posta pod postem tylko używaj opcji "edytuj" który jest dostepny w prawym dolnym rogu smile

401

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

apoteoza,swietnie to ujelas w slowa.Tak to wlasnie jest i tak to wlasnie  bylo w moim przypadku..dlatego niech to bedzie przestroga dla Erici i wyjdzie z tego bagna zanim zacznie ja wciagac

402

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Przebiśniegu bardzo dziękuje za miłe słowa smile
Różne historie, rózne osoby a schemat ten sam... na początku wierzyłam, że uczucie między kochanką a żonatym mężczyzną ma szanse na przetrwanie ale jednak statystyka jest górą. Myślałam ,że chociażby w przypadku Majorki taki zwiazek się uda.
Myślałam, ze małżeństwo ex Majorki było tylko fikcją, przecież zdarza się że ludzie biorą slub z innych pobudek niż miłosci... i jest sznasa na powodzenie zwiazku Majorki i jej ówczesnego partnera. Tymbardziej, że wszystko było na odbrej drodze ale jednak nie...
Razem z Majorką byłysmy świadkami róznych historii pisanych przez życie ale pomimo wszystkiego każda kończyła się tak samo bólem, cierpieniem i przestrogą na przyszłość dla innych kobiet będących w takich relacjach.

403 Ostatnio edytowany przez przebisnieg (2010-01-25 19:18:09)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

oczywiscie ze zdarzaja sie wyjatki i facet zmienia swoje zycie aby zaczac od nowa z kochanka,znam takie przypadki,ale na to trzeba wyjatkowego uczucia i odwagi ze strony faceta,a to rzadkosc.Zazwyczaj jest tak jak piszesz,kochanka jest kochanka i dobrze dla niego jak tak jest,problem zaczyna sie w momencie kiedy kochanka zakocha sie i chce byc kims wiecej niz kochanka.Wtedy zaczyna sie problem dla faceta,z jednej strony nie odejdzie od zony a z drugiej zal mu zrezygnowac z kochanki,bo dyskretna kochanka to luksus.

Chcialabym poznac historie Majorki,no i Twoja.Jestem tu nowa i nie bardzo jestem w Waszym temacie

404

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Myśle, że czasem samie sobie jesteśmy winne. Mężczyźni sa prości a my kobiety staramy czytać się między wierszami a tam nie ma co czytać...( to słowa Majorki z którymi sie utożsamiam, buźka Kochana smile )
Oni stawiają sytuację jasno a my dorabiamy sobie resztę bo skoro powiedział, że chce miec ze mną dziecko to może chce czegoś więcej i tak sie łudzimy... a potem dochodzi do zetknięcia z brutalną rzeczywistością ,która nie była by taka straszna jakbyśmy nie dorabiały drugiego dna.

Moja historia zupełnie nie dotyczy tego tematu. Jestem w szczęśliwym zwiazku od 6 lat i mam nadzieje ze tak juz zostanie, znaczy się zmieni to ,że w krótce mam zamiar zostać szczęśliwą żoną.

a jak znalazłam sie w tym temacie? Stanełam w obronie Majorki , bo wszystko było by ok gdyby nie padły pod jej adresem niepotrzebne słowa.... można było delikatniej wyrazić swoje zdanie ale to wszystko jest na pierwszych sytonach tego topiku. ( chociaz przyznam sie, że tez nie byłam lepsza..)

Jak znajdziesz czas to poczytaj sobie smile

405

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

no u mnie jest przynajmniej narazie inaczej...
to ja go nie chcę cześciej a tym bardziej na zawsze, są momenty, ze chcialabym a on nie może, ale to mija
to ja boję się, ze on się zaangażuje i zacznie mnie ograniczać
juz pojawiaja się roszczenia
nie kocham go i myslę, że nigdy nie pokocham
mam za duzy dystanas nie wiem czy dlatego, że ma zone czy może dlatego że już byłam porządnie skrzywdzona
ale narazie mam czysty łózkowy układ i nie chce nic zmieniac

406

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

erica miałam dokładnie tak samo na początku!! Uwierz mi nawet nie zauważysz kiedy zacznie Ci zależeć. Na początku to nawet sama się do niego przekonywałam, nie podobał mi się tak bardzo, do tego był starszy co też mi nie pasowało, ale tłumaczyłam sobie to tak: to tylko seks, troche rozrywki, na szczęście ma żonę więc nigdy nie będzie chciał ode mnie nic więcej.... eh jak bardzo się wtedy myliłam.
Ja dziewczynki nie okazałam się być tak silna jak myślałam... Spotkaliśmy się znów. Teraz kolejny raz jest cisza i mamy przerwę, nie wiem jak długo dam radę wytrzymać... Wiem, że on ma teraz jakieś problemy w pracy, i znów się izoluje ode mnie. Wiem to od naszych wspólnych znajomych. Wkurza mnie to, że jak ma problemy czy kłopoty to nic mi o tym nie mówi, zamyka się w sobie i milczy! Czemu jest tylko wtedy jak wszystko się mu układa?!

407

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Afmin faceci tak maja, problemy rozwiązują sami, to my mamy taka naturę, żeby się wszystkim dzielić
nie denerwuj się jak sam się pozbiera to się odezwie
jak długo w tym tkwisz i z jaka częstotliwościa się widywaliście?

408

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

W maju będą 2 lata. Nawet nie wiem kiedy to zleciało. Teraz bardzo rzadko się widujemy. Zaledwie klika razy w miesiącu. Kiedyś było to prawie codziennie, ale wtedy też pracowaliśmy razem więc siłą rzeczy był kontakt.

409 Ostatnio edytowany przez przebisnieg (2010-01-26 18:42:25)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

afmin, masz racje,nawet nie zauwazamy kiedy sie zaangazujemy,wystarczy ze jest nam z kims dobrze,a reszta przychodzi sama

410

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ja wiem, że ma i wiem jaki jest układ
i nie chcę go na własność, chcę na życie innego mężczyznę, którego jeszcze nie znam smile, ale nie jego

411 Ostatnio edytowany przez Olla (2010-01-26 20:32:46)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Hej smile no przeczytałam i powiem tak ..ja tez miałam romans z kolega z pracy ale..wycofasłam się teraz rozmaiwamy normalnie tak jużjest jak kobieta zostaje sama chce się dowartościowac za wszelką cene...ale związek z facetem żonatym? przepraszam bede brutalna Eriko... ale co czułas jak dowiedziałaś się o romansie swojego męża?
hmmm???chyba możesz wyobroazic sobie co poczuje żona Twojego kochanka jak się dowie?\...mimo,że jak mówisz nie kochasz go to jednak łaczy was sex
a może ona tego nie zrozumie? cóz..powinnam powiedziec tak wycofaj się póki nie skrzywdziłas i siebie i nikogo innego... żebyś nigdy nie czuła do siebie pretensji....
Przepraszam jeżeli Ciebie uraziłam ale tak myslę związek z żonatym mężczyzną nie jest dobry nigdy....dla mnie zonaty facet jest nietykalny chyba,że w trakcie rozwodu i wiem ,że już nic ich nie łaczy .......ale chroń siebie Eriko jesteś za młoda na takie pogmatwane związki smile

412

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

wszystko to wiem, ale nie potrafię mysleć o niej..
myśle o sobie... nic na to nie poradze
plus jest taki, że nie maja dziecie i zycie wcale im się nie układa

413

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
erica napisał/a:

wszystko to wiem, ale nie potrafię mysleć o niej..
myśle o sobie... nic na to nie poradze
plus jest taki, że nie maja dziecie i zycie wcale im się nie układa

Erica...znasz to tylko z punktu widzenia jego..a on cóż... fajnie jest miec faceta
czujesz się dowartosciowana, pociągająca..cóż..kazdy jest inny wypowidziałam swoje zdanie i nie zmieniam go ale niesttey Twoje słowa do mnie nie trafiaja, że nie myslisz o niej,.....cóż nie chciałam byc taką zoną więc ja odeszłam, nie chciałam być zdradzaną żoną- chociaz po fakcie i po rozwodzie docierały jakieś plotki ale nigdy nic opartego na dowodach... oj ex dopiero teraz po kilku latach układa sobie zycie a ja? cóz nie żałuję ale niestety mam swoje zdanie ...

414 Ostatnio edytowany przez erica (2010-01-26 21:38:09)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ja tez jestem zdradzona i to kilkakrotnie
ostani rozmasn trwal pol roku, jak był jeszcze ze mna, rozstalismy sie rok temu i nadal z nia jest , chociaz do dzisiaj sie wypiera
jak zaczal sie z nia spotykac nie miala 18 lat, moja sasiadka
takze wiem jak jest po drugiej stronie i to doskonale
ale zona mmoze miec zal tylko do meza kochanka to przypadek, nie ta to inna...

nie uwazam, że robię dobrze, ale nie czuję się winna wobec jego żony
rok temu też miałam zasadę "NIGDY ŻONATY", ale los pisze rózne scenariusze

415 Ostatnio edytowany przez przebisnieg (2010-01-27 16:01:16)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

zrobilam cos glupiego przed momentem:( czuje sie podle...ukrylam swoj nr i zadzwonilam do niego,chcialam zobaczyc czy nie zmienil nr i czy odbierze...odebral...powiedzial TAK SŁUCHAM a ja sie rozlaczylam:( nie slyszalam go od 3 msc..teraz siedze i nie moge dojsc do siebie:( nienawidze siebie za to co zrobilam..Wydawalo mi sie ze mam sie dobrze ale dzis okazalo sie ze nie:( Nie oczekuje pocieszenia bo na to nie zasluzylam,nie jestem z tego dumna ale musialam to wyrzucic z siebie

Mial bardzo dobry nastroj...jego glos byl pelen radosci...chyba jest szczesliwy..przynajmniej ktores z nas

416

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ehh... Przebiśnieg, widzisz ja niedawno napisałam, że sie spotkałam, a ty dziś zadzwoniłaś. Teraz napewno znów ci ciężko, tak jak mi. Staraj się zająć czymś innym, nie myśl o tym , wyrzuć toz pamięci, bo nie warto- pamiętaj- nie warto sobie nim głowy zaprzątać. I nie rób tego więcej, bo to do niczego nie prowadzi, nie zmieni sytuacji, a ty się będziesz męczyć.

417

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

pewnie, ze zasługujesz na pocieszenie, nie robisz nic co by Cię dyskwalifikowało jako człowieka,
nie mozesz czuć isę winna głowa do góry
3maj się cieplutko

418

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

masz racje.to do niczego nie prowadzi,sama nie wiem co mnie napadlo.Minelo tyle czasu odkad nie mamy kontaktu,zastanawialam sie jak dzis brzmi jego glos?czy bedzie rownie przygaszony i smutny jak moj?...nie,byl radosny..dalo sie wyczuc radosc w glosie..Juz nigdy tego nie zrobie,jestem zalamana bo pokazalo mi to w jak zlej kondycji jestem:(

419

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Przebisniegu oj tam, nic takiego się nie stało smile usłyszałaś jego głos ale to w cale nie zaprzepaściło tego co osięgnełaś.

420 Ostatnio edytowany przez przebisnieg (2010-01-27 17:10:31)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

czuje sie podle;(((stalo sie apoteoza,stalo..pokazalam mu ze tesknie,pokazalam swoja slabosc.Czulam sie gora a teraz czuje sie odwrotnie:(( nienawidze siebie za to co zrobilam,przekreslilam to co z takim trudem osiagnelam..Ojj dziewczyny jak mi dzis zle:(

421

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

dlaczego? Nic takiego się nie stało!

422

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

bo on mogl sie domyslic ze to ja,ojj mogl...a tym samym pokazalm swoja slabosc

423

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ojej , Kochana to się wyprzesz, powiesz, że Twój siostrzeniec który ma 3 lata bawił się telefonem i po problemie. smile

424

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

zastrzegła nr
nic się nie stało każdy ma słabości to żaden wstyd ani zadna porażka
masz gorszy dzień takie tez bywaja
jutro będzie lepiej smile zobaczysz
a teraz jak masz możliwośc weź sobie goracą kąpiel

425

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

tak numer ukrylam,ale on mogl sie domyslic..Erico stalo sie,poniewaz odcielam sie,odeszlam,zakonczylam to po tym jak nie mialam wyboru.Moja historia jest szczegolna,facet niszczyl mnie totalnie a ja mu na to pozwalalam,w koncu udalo mi sie powiedziec dosc! 3 miesiace dawalam rade,kazdy dzien byl dla mnie spora lekcja ktora dzielnie odrabialam,myslalam ze najgorsze mam za soba,a dzis coflam sie;(

426

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

nie poprostu po 20 krokach do przodu zrobilas jeden w tył, ale nadal o 19 jestes dalej od niego
to nic zlego kazdy ma slłabosci
trzymam mocno za Ciebie kciuki smile napewno dasz rade
ja tez mam dzisiaj kiepski dzien
i tez mysle ze zakonczylam swoja znajomosc
mecza mnie powoli niektore rzeczy

427

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

dziekuje za te slowa:) Widzisz, juz zaczynaja Cie meczyc pewne rzeczy a uwierz mi ze bedzie coraz gorzej..Ja na poczatku mojej znajomosci z nim radzilam sobie swietnie,trzymalam dystans i bylo ok,po jakims czasie zaczynalo sie to zmieniac,coraz wiecej rzeczy mi przeszkadzac,coraz mniej potrafilam sie tym cieszyc,coraz bardziej ta sytuacja mi ciazyla czulam ze zaczynam sie dusic i wtedy chcialam odejsc..i odeszlam ale wracalam,bylam na kazde jego skinienie,robil ze mna co chcial,zatracilam swoja godnosc,nie zauwazalam nic procz niego..ciezko bylo i dlatego tak bardzo poczulam sie dumna ze udalo mi sie odejsc,ze to ja powiedzialam koniec.Dlatego tak bardzo przezywam to co zrobilam wczoraj,nie potrafie sobie tego wybaczyc:(

428

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

musisz, nie zrobiłaś nic złego... kazdy ma słabości, nic się nie wydarzyło, nie odezwałaś sie a po 3 miesiącach napewno nie skojarzył tego tel z Tobą
to facet oni sa prości jak budowa cepa
ja wlasnei tez zakonczylam znajomość, w swojej głowie
rozmawialiśmy - był na cos zdenerwowany podniósł  głos - a ja sobie na to nei pozwolę więc po problemie
kochanka to nie żona, nie będzie się na mnie wyładowywał
niech spieprza na szczaw smile

429 Ostatnio edytowany przez przebisnieg (2010-01-28 15:05:52)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

smile dobre..jezeli z takim usmiechem uda Ci sie wyjsc z tego to naprawde rewelacja..Zaslugujesz,wszystkie zaslugujemy na faceta wolnego,dla ktorego bedziemy ksiezniczka 24 godziny na dobe a nie kilka godzin w tygodniu.(motto tego watku,ktore bardzo mi sie spodobalo)Tak trzymaj:).. na szczaw:)

430

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

romans tym ma róznić się od związku, ze masz mieć samą przyjemność
jeśli robia się problemy nogi za pas i uciekaj big_smile
oj tak na szczaw:))))
ale wiem, że za pare dni się odezwie, hahaha to się zdziwi big_smile
jego strata

431

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Erica szalona jesteś ale tak pozytywnie oczywiscie!
a jak dziś samopoczucie u Was dziewczynki tongue?

432

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

u mnie zajebiaszcze smile
dzięki Apoteoza, podobno wariatka ze mnie smile
cieplutkie pozdrowienia dla Was laski

433

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

dzieki apoteoza,moje samopoczucie dzis troche lepsze..w koncu nie musial sie kapnac ze to ja dzwonilam,nie ma dowodow a fakt taki ze to ja go poslalam na szczaw:))) Dzieki Erica bardzo mi to poprawilo nastroj...wariatka z Ciebie:) slowo daje smile)

434

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

grunt to pozytywne nastawienie smile i ciągły uśmiech na twarzy smile

435

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

nie ma jak pozytywne myslenie! Bardzo się cieszę ze jesteście w dobrym humorze aby tak dalej! Pzdrawiam Was moje Kochane!

436 Ostatnio edytowany przez przebisnieg (2010-01-28 16:50:43)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ojj tak..pozytywne nastawienie jest bardzo wazne,czasem jednak trudno je miec gdy wszystko czlowiekowi sie wali,ale staram sie dziewczyny..polecam ksiazke "potega podswiadomosci" mam ja zawsze pod reka:) Apoteoza,my Ciebie rowniez pozdrawiamy cieplutko:)

437

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

widzę, że dziś wszystkie mamy jakiś lepszy dzień smile
do mnie napisał "łaskawca", tak wyczułam że chciał się spotkać, ale nie napisał tego wprost więc go olałam, jakieś smsy na odwal się mu napisałam, zresztą takie jak on mi pisze ostatnio. Debil najpierw nie odzywa się tydzień, a potem myśli, że jakby nigdy nic polecę do niego... Niech sobie teraz on czeka!

438

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witam Kochane smile
Czytam sobie te Wasze posty jeden po drugim , bo dawno nie zaglądalam i normalnie buzia mi sie usmiecha smile widzę, że mimo wszystko każda z nas z każdym dniem staje sie silniejsza. Musze Wam powiedziec, ze i ja staje sie silniejsza. Zauwazylam, ze z kazdym dniem wraca ta sama dziewczyna jaka byla rok temu. Zaczynam cieszyc sie z tego co zawsze kiedys dawalo mi radosc smile Ale tak szczerze mowiąc chyba najbardziej cieszy mnie to, że On teraz pokazuje swoja slabosc, hihihihi. Ja staram sie nie dzwonic, smsow wogole juz nie pisze,ale jesli On dzwoni to odbieram i slucham tego jak mnie kocha, teskni i takie tam smile Tylko zaraz sobie nie pomyslcie, ze robie sobie nadzieje, ze to wszystko wroci, bo nie! Ja wiem, ze juz nigdy nie bedzie tak jak bylo,ale ciesze sie i wiem, ze to moze okrutne,ale ciesze sie jak slysze smutek w jego głosie.
Oczywiscie nadal bardzo tesknie, brakuje mi go, bo go kocham ,ale...musze byc twarda!
Pozdrawiam WAS cieplutko. Zycze samych usmiechow!

439

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

a teraz cos na zrozumienie
http://blog.bezalkoholowy.pl/2009/12/mo … zyzny.html
oni sa strasznie puści smile znaczy pudelko nicości big_smile:D:D obejrzycie zrozumiecie
koleżanka mi to podesłała zajefajne

jak ja sie ciesze ze sie nie zakochalam i ze ta czynnosc jakos mi nie wychodzi smile
buziole

440

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ciesze sie ze calkiem dobrze sobie radzicie:) ze mna jest roznie,do przedwczoraj myslalam ze jest ok i ze najgorsze juz mam za soba,jednak moj wystepek pokazal mi ze wcale nie,staram sie o tym nie myslec,ale mam ogromny zal do siebie o ten bezmyslny tel..Afmin,Kala,Erica piszecie ze macie kontakt z nim,wiecie ze jest obok,ja nie wiem nic od 3 msc cisza..pewnie dlatego chcialam go uslyszec.Jestem beznadziejna i glupia..
Erico dobry ten film,usmialam sie:)
Milego dnia wszystkim

441

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

jeśli decydujesz się byc kochanka musisz wyznaczyc pewne granice, ktorych nigdy nie wolno Ci przekroczyc,
Ty masz być lekiem na każde zło tego faceta, ale on nie jest lekiem dla Ciebie
nie możesz mu pokazać, żadnego uczucia, wszystko ma spływać po Tobie, jego to bardziej kręci, więc Ty masz większe korzyści bo za Tobą lata,
a Ty trzymasz uczucia na wodzy i jest Ci tez łatwiej
każda z Was wie, ze układ z żonatym to iluzja nie związek i albo się na to godzicie albo nie
ale jak już zgadzacie się na taki układ NIGDY NIE ŁAMCIE ZASAD takiego układu bo to wtedy Wy bedziecie cierpiały
wiecie jaki jest powód GŁOWNY ze mezczyzna zostawia kochanke
BO ONA SIE ANGAZUJE
nie woelno miec i okazywac im uczuc

442

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Erico moja sytuacja byla szczegolna,zaczne od tego ze nie wdala bym sie w ten uklad gdybym wiedziala ze facet ma zone,oklamal mnie mowiac ze jest sam.Wmawial mi to przez kilka dobrych miesiecy..Bylo mi z nim cudownie przez ten okres,i to spowodowalo ze zakochalam sie.Gdy dowiedzialam sie ze jednak zona zyje i ma sie dobrze,odeszlam...ale bylam juz bardzo zaangazowana,to juz nie bylo proste..Wrocil po 2 tyg,plakal,blagal,przepraszal..i wtedy uslyszalam po raz pierwszy kocham cie i chce z Toba byc..i dla tych zludzen zylam 4 lata:(
Widzisz facet klamal,na dzien dobry juz nie dal mi wyboru,mowiac ze nie ma zony..a potem juz klamstwo gonilo klamstwo..
Nie bylo zony,wiec nie wyznaczylam sobie granicy

443

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Erica tu się z Toba nie zgodzę. Jak ktoś chce się tylko pobawić to ok ale po jaką cholerę niszczyc komuś małżeńswto?
Rozumiem, że jak mąż chce zdradzić to i tak zdradzi ....jak nie z tą to z inną ale nie przyczyniajmy się do rozpadku rodzin tylko dla zaspokojenia wlasnego ego!
Takie zachowanie jest strasznie egoistyczne i nic jego nie tłumaczy nawet fakt, ze w ten sam sposób ktoś nas skrzywdził!
To tak samo jak ja bym miała bić swoje dzieci bo mnie też kiedyś bito. Tak nie można! Rozumiem, że zdarza sie czasem źle ulokowac uczucia ale bezprzesady!

444 Ostatnio edytowany przez erica (2010-01-30 00:55:05)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Przebisnieg nie znalam Twojej historii, faktycznie zmienia to postac rzeczy, zostalas oszukana zycze Ci zebys jak najszybciej mogla o nim zapomniec
Apoteoza nie zrozumialas mnie do konca: nie oczekujac niczego poza łozkiem nie robijesz rodziny, chcąc jego milosci zniszczysz to co ma chyba ze on nie bedzie zainteresowany Twoim uczuciem i odejdzie wczesniej
to brutalna prawda 99% facetow zdradza
a kobieta chociaz by byla najlepsza nie ma szans zeby tego uniknac, nie mamy na to wplywu
teraz będąc po drugiej stronie doskonale widzę w jaki sposob oni to robia, jak sa pozbawieni sumienia i moraliow
nigdy juz nie zaufam zadnemu facetowi

445

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

dziekuje Erico,robie wszystko zeby tak sie stalo i wiesz? ja tez jestem przerazona metodami ktorymi posluguja sie do zdobycia kochanki..(moj usmiercil swoja zone i wmawial mi ze chodzi regularnie na jej grob) teraz pewnie mnie usmiercil przed zona,mowiac zonie ze kochanka polegla:) w koncu cel uswieca srodki...

446

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Erica ale jak kogoś interesuje tylko łóżko i udany sex to może "zabawiać" się z wolnym mężczyzną, który nie ma żadnych zobowiazań.
Oczywiście jak facet chce zdradzić to i tak to zrobi ale ja nie chciałabym mieć na sumieniu czyjejś rodziny tylko dlatego bo mialam ochotę na sex. Istnieją pewne zasady, granice które każdy powinien z nas mieć.
Rozumiem fakt jakby owy facet oszukał mnie co do swojego stanu cywilnego ( zgrywał kawalera, wdowca, rozwodnika a w rzeczywistości mąż i ojciec 2 dzieci) tak jak w przypadku Przebisniega.

erica napisał/a:

Apoteoza nie zrozumialas mnie do konca: nie oczekujac niczego poza łozkiem nie robijesz rodziny

nie rozbiję do momentu kiedy żona nie dowie sie, że to ja jestem tą kochanką...prawda jest taka, ze usłyszałabym tekst typu : "jak suka nie da to pies nie weźmie" . Te słowa dość często padały pod adresem kochanek... nikt nad nikim się nie będzie litował a w oczach innych nie będzie winny mąż tylko kochanka i tak zawsze jest...

Przebisniegu bardzo Ci współczuje, ze ona tak Ciebie zmanipulował, oszukał...

447

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

mnie tez jest bardzo przykro,a najwiekszy zal mam wlasnie o to klamstwo,ze pozwalal mi wierzyc w swoj wolny stan.Wiele zlego wyrzadzil moj romans.Teraz on ma to w nosie i byc moze pociesza sie nastepna a ja cierpie i zadaje sobie pytanie dlaczego???

448

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Apoteoza zawsze przejmowałam się wszystkimi do okoła tylko nie sobą smile co inni będą czuli, bardziej martwiłam się o innych niż o siebie, moje potrzeby były na samym końcu, ja do tego tak podchodziłam więc inni też, teraz myslę tylko o sobie i moich najbliższych, tak jest lepiej i wygodniej to brutalne, ale prawdziwe
i to nie chodzi tylko o sex
chodzi o sex z nim, jest wyjatkowy z nikim nigdy nie było mi tak dobrze, gdyby był przeciętny, napewno wybrałabym innego przeciętnego - wolnego, ale on jest mistrzem i w zyciu z nikim nie było mi tak dobrze, nie chodzi tylko o zaspokajanie samych potrzeb, ale jest czuły, cudowny, jak jest koło mnie czuję sie jak w raju,
oboje dbamy o to, żeby żona sie nie dowiedziała mi nie zależy na jego problemach w domu, niech będzie z nią szczęśliwy, chociaż aktualnie nie jest staram się dawać mu rady aby to naprawił, jak się poprawi w jego małżeństwie romans pewnie się skończy, trudno, ale będzie mi dobrze wiedząc, że znowu mu dobrze przy zonie,
poza kochankiem to mój dobry kumpel i zależy mi na jego szcześciu, zobaczymy co życie pokaże......

każde rozwiązanie jest mozliwe..

449

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
apoteoza23 napisał/a:

Erica witam bardzo serdecznie smile
Jestem tego samego zdania co Przebisnieg.
Teraz jest fajnie, miło i na tym etapie Ci to wystarcza a potem co? Człowiek z natury jest zachłanny i co będzię jak zapragniesz częstszego kontaktu? Jego nie będzie wtedy gdy bedziesz go potrzebowała, przyjdzie czas kiedy zacznie Ci to wadzić. Bęziesz chciała ułożyć sobie życie a z nim tego nie zrobisz. Potem będzie tylko gorzej bo w grę wkradną się uczucia i zapewne Ty pokochasz i w tej miłosci zostaniesz sama.

Dostosujesz każdy dzień pod niego w imię uczucia którym go darzysz, będziesz na kazde zawołanie, sama będziesz tłumaczyc jego zachowania tylko po to aby dalej się łudzić że Wasz "zwiazek" przetrwa. Teraz dla Ciebie jest tym czego potrzebujesz ale i tak zawsze będziesz za jego żoną, za jego dziećmi, za jego obowiazkami domowymi...

Teraz daje Ci poczucie bezpieczeństwa, jest czuły i kochany ale tak na prawdę nie da Ci nigdy całego siebie, nigdy nie będzie na Twoją wyłączność. Zanim się zaangażujesz radzę Ci się wycofać

i tak na marginesie, staraj się nie pisać posta pod postem tylko używaj opcji "edytuj" który jest dostepny w prawym dolnym rogu smile

Witajcie smile
Bardzo spodobało mi się to co tu napisałaś smile Tyle jest w tym prawdy...I tak naprawdę myślę,że to dotyczy większości nas,więc faktycznie zanim się zaangażujemy,to przemyślmy to milion razy.Ja niestety zabrnęłam w to generalnie świadomie,znaliśmy naszę sytuację,ale początku uważałam,że nic złego się nie dzieje. Może dlatego,że rozwijało się to tak powolutku i z tej naszej przyjaźni zrodziło się coś więcej...I teraz mam to na co zapracowałam-kończę ten felerny związek i cierpię-na własne życzenie sad  Patrzę na Niego przez 5 dni w tygodniu,kiedy mijamy się w pracy i widzę też smutek w Jego oczach. Ale może to będzie nauczka dla mnie na przyszłość-  żadnych żonatych ani zajętych facetów. Ta myśl przyświecała mi zawsze przez całe moje życie do momentu,kiedy poznałam Jego. Zrobiłam dla Niego wyjątek,wpadłam po uszy i teraz mam za swoje sad

Erica,na razie Go nie kochasz,ale nie boisz się tego,że te uczucia w końcu przyjdą ?

450

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Erica ja rozumiem Twoje postepowanie chociaż go nie pochwalam ale i nie potępiam. Chodzi mi o tą radę której udzieliłas jak postepować z żonatym mężczyznom bo przede wszystkim powinno się szanować małżeństwa a nie je rozbijać. To jest zwiazek dwojga ludzi i my nie mamy żadnego prawa zakłócać ich spokoju ani stwierdzać czy są udanym małżeńswem czy nie. Tymbardziej rozbijać rodzinę dla zaspokojenia własnych potrzeb.

Po pierwsze nie pakować sie w romans z żonatym facetem a jeśli to się stanie to jedynie jak mówisz ratunkiem jest nie angażowanie się....

Erica mam nadzieję, że wiesz co robisz... nie chcę abyś cierpiała smile

Przebisniegu, zachowanie Twojego ex jest karygodne! Szczyt chamstwa i egoizmu! Teraz rozumiem jak Ci jest trudno, potraktował Cię jak zwykłą zabaweczkę, pozwolił wierzyć w te wszystkie jego kłamstwa, pozwolił na to zebyś go pokochała...ale drań z niego!

Afmin, no no... zuch dziewczyna! i dobrze mu tak! smile w ogóle co on sobie wyobraża?

Kala no robisz postępy! Na początku z oporami a teraz? Bardzo się cieszę, nie spodziewałam się takich postępów tak szybko! smile

451

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
jesienna01 napisał/a:

Witajcie smile
Bardzo spodobało mi się to co tu napisałaś smile Tyle jest w tym prawdy...I tak naprawdę myślę,że to dotyczy większości nas,więc faktycznie zanim się zaangażujemy,to przemyślmy to milion razy.Ja niestety zabrnęłam w to generalnie świadomie,znaliśmy naszę sytuację,ale początku uważałam,że nic złego się nie dzieje. Może dlatego,że rozwijało się to tak powolutku i z tej naszej przyjaźni zrodziło się coś więcej...I teraz mam to na co zapracowałam-kończę ten felerny związek i cierpię-na własne życzenie sad  Patrzę na Niego przez 5 dni w tygodniu,kiedy mijamy się w pracy i widzę też smutek w Jego oczach. Ale może to będzie nauczka dla mnie na przyszłość-  żadnych żonatych ani zajętych facetów. Ta myśl przyświecała mi zawsze przez całe moje życie do momentu,kiedy poznałam Jego. Zrobiłam dla Niego wyjątek,wpadłam po uszy i teraz mam za swoje sad

Erica,na razie Go nie kochasz,ale nie boisz się tego,że te uczucia w końcu przyjdą ?

witaj Kochana! smile

Dlatego obawiam sie, że Erica wpakuję się w to samo co Ty.... Tak mi Was szkoda dziewczyny bo Wy nawet nie macie szans na stowrzenie normalnego związku. Nawet jeśli ten żonaty mężczyzna odejdzie do swojej żony, to ciągnie za sobą bagaż i to taki ogromny ze nie sposób go uradzić....
Jesienna głowa do góry! Uściski i trzymaj się.... jakos smile

452

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Apoteoza nie chcę rozbic jego małzeństwa, nie ma dzieci więc dlatego czuję się troszkę rogrzeszona smile pamiętaj czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, naprawdę mi dużo bardziej zależy na tym żeby ona nie dowiedziała się niz jemu
wiesz ja naprawdę dużo przeszłam , nie mam jeszcze na tyle poukładanych swoich spraw, żeby móc wiązać się z kim kolwiek, poza tym nie umiem, nie chcę...
on daje mi cipło, czułość, pozwala mi się poczuć jak prawdziwa kobiet, czuję, że mnie pragnie, jak mu dobrze przy nim...
to wszystko pomaga mi życ takJesienn na pewien sposób mam kokoś koło siebie, tyle mam go ile chce.. nie chce nikogo na stałe, jeszcze nie...
Jesienna nie nie boje się, wiem jaki jest dla żony, to nie jest facet na życie jak ktoś jest kochankiem nie będzie mężem...
on sprawdza się jako kochanek nawet nie patrzę na niego jak kogos na stałe smile
kochanek to tylko kochanek - niestety kobiety wchodząc w taki układ wierzą, że są tak wyjatkowe, że dla nich zostawi żone to iluzja i dlatego potem cierpia

453

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Dzięki Apoteoza,tak właśnie się trzymam...jakoś.To chyba dobre słowo smile

Wiesz Erica,czasami nawet chciałabym tak myśleć jak Ty...Tyle,że ja mam zupełnie na odwrót-nie patrzę na Niego jak na kochanka,tylko jak na kogoś na stałe. Nawet Go tak nie traktuję,bo seks z Nim do dla mnie dodatek do całości. Kocham Go, lubię,świetnie się rozumiemy. On jak nikt inny potrafi bezbłędnie rozpoznać każdy mój stan ducha,każdy cień na mojej buzi. Wie,co mnie rozbawiło,a co zasmuciło. Nawet ja tak nie potrafię wink Zna mnie lepiej jak nikt inny, mój mąż mimo,że jest ze mną razem już 10 lat nie dorasta mu w tym względzie do pięt...I pewnie dlatego tak mi żal...
Masz rację Erico,lubimy wierzyć w iluzje...niestety. Ale też podobno uczymy się na błędach smile

454

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Erica nie mnie Ciebie osądzać ale ze zwykłej troski uważaj na siebie! Na pewno niejedno przeżyłaś i swoje wycierpiałaś dlatego nie chciałabym, zeby ktokolwiek zafundował Ci kolejne rozczarowanie i cierpienie bo nie mniej uwazam, że taki romans to balansowanie na krawędzi.. Kobiety z natury podchodzą do wszystkiego bardziej emocjonalnie i zazwyczaj źle to się kończy...

Jesienna, najgorsze jest to że ten ideał ma już własne życie... trzymaj się cieplutko Kochana!

455

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witam Was dziewczyny moje kochane... troszke mnie nie było ale teraz na bierząco postaram się zaglądac do Was!! Jak się obecnie sprawy mają ??

Posty [ 391 do 455 z 985 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » byłam kochanką.. odeszłam

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026