ciekawe czy rodzice tych golasków na plaży byliby szczęśliwi, gdyby przypadkiem natrafili na fotkę dziecka (w tle) w internecie
bo przeciez fotografowanie na plaży nie jest zabronione
66 2014-06-25 14:44:11 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-06-25 14:44:39)
Podobne tematy
67 2014-06-25 14:45:28 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-06-25 22:28:16)
Malinowy_Elf napisał/a:sorry ale całowanie dziecka po genitaliach jak dla mnie normalne nie jest. Czemu to ma niby służyć?
Tekst usunięty przez moderatora
A tak na serio, jeżeli postrzegasz genitalia swojego malutkiego dziecka jako o obiekty seksualne, to raczej sama masz problem z właściwym postrzeganiem.
Normalny człowiek nie postrzega swojego dziecka, rodzeństwa, rodziców czy innych osób z najbliższej rodziny jako obiekty seksualne.
A całuje się małe dzieci w okolicach genitaliów na przykład dlatego, ze mają tam łaskotki i fajnie wtedy rechoczą.
To że nie całuje córki po cipce nie znaczy że jest dla mnie obiektem seksualnym. Sorry ale to nie ja mam problem.
Do jakiego wieku Twoim zdaniem taka czynność jest w porządku?
Moim zdaniem całowanie czy głaskanie dziecka po genitaliach, w jakiejkolwiek intencji, podchodzi już pod niezdrowe preferencje. Takie dziecko może w ten sposób nauczyć się przecież, że to jest fajne I przyjemne, I może nie mieć problemów z tym, że jakiś dorosły będzie chciał się w ten sposób pobawić. No bo skoro mamusia się bawiła, to nie może być to przecież niczym złym. Moim zdaniem każde dziecko niezależnie od wieku powinno mieć prawo do intymności, a odbieranie mu jej dla własnej uciechy (bo fajnie rechocze) jest skrajnym egoizmem.
Ja również tak uważam i nie robiłabym tego, a także tego nie rozumiem, ale jednocześnie nie podejrzewam Cynicznej o to by to miało jakiś podtekst.
70 2014-06-25 21:09:21 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-06-25 22:28:52)
Malinowy_Elf napisał/a:sorry ale całowanie dziecka po genitaliach jak dla mnie normalne nie jest. Czemu to ma niby służyć?
Tekst usunięty przez moderatora
A tak na serio, jeżeli postrzegasz genitalia swojego malutkiego dziecka jako o obiekty seksualne, to raczej sama masz problem z właściwym postrzeganiem.
Normalny człowiek nie postrzega swojego dziecka, rodzeństwa, rodziców czy innych osób z najbliższej rodziny jako obiekty seksualne.
A całuje się małe dzieci w okolicach genitaliów na przykład dlatego, ze mają tam łaskotki i fajnie wtedy rechoczą.
Dobrze, że to napisałaś, bo mi się już nie chciało...
Przecież normalny człowiek nie postrzega dziecka jako obiekt seksualny, więc dlaczego ''cmokaski'', przy których oboje umieramy ze śmiechu mają być czymś złym? Bez przesady..
Zdarzyło mi się go cmoknąć parę razy, bo jest słodziutki, szczególnie po kąpaniu. Wiadomo, że nie będę tego robić do jego osiemnastki...
Wild, masz dzieci? Z ciekawości pytam, bo ja swoje spojrzenie na wiele spraw zmieniłam dopiero, jak zostałam mamą. To tak na marginesie.
Na swoje usprawiedliwienie mogę jedynie napisać, że syn był upragnionym dzieckiem, długo się staraliśmy i strasznie go kocham. I nie sądzę, bym mu robiła jakąkolwiek krzywdę. Ma roczek, więc jest jeszcze dzidziusiem. Przedszkolaka już traktowałabym inaczej.
Nie postrzegam dzieci jako obiekty seksualne a nadal uważam że całowanie ich po genitaliach jest niestosowne. Ale cóż robisz jak chcesz. Są jakieś granice szacunku do dziecka.
Moim zdaniem całowanie czy głaskanie dziecka po genitaliach, w jakiejkolwiek intencji, podchodzi już pod niezdrowe preferencje. Takie dziecko może w ten sposób nauczyć się przecież, że to jest fajne I przyjemne, I może nie mieć problemów z tym, że jakiś dorosły będzie chciał się w ten sposób pobawić. No bo skoro mamusia się bawiła, to nie może być to przecież niczym złym.
Serio uważasz, że dzieci są aż tak niekumate?
Dzieci po pierwzze bardzo dobrze rozróżniają "swoich" i "obcych" a po drugie to dzieci całuje się też po policzkach a mimo to obcałowywanie przez ciotki bywa doznaniem traumatycznym ;P
Też uważam, że sa pewne granice, rozumiem cmokaski w stópki, łapki, czy robienie "pierdzioszków" na brzuszku, ba nawet jestem w stanie zrozumieć, chociaż już słabiej cmoka w kuperek, ale jakoś miejsce intymne są intymne od urodzenia, ba nawet przed urodzeniem i na pewno bym nie cmokał, ani syna, ani córkę w takowe miejsca.
74 2014-06-25 22:54:55 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-06-25 23:01:34)
Wydaje mi się, że takie całowanie w pupkę, krocze to bardziej jak dziecko jest niemowlakiem, w formie takiej zabawy właśnie, że mama całuje, a dziecko się śmieje, bez żadnego podtekstu. Żadnej pedofilii tutaj bym się akurat nie doszukiwała. No i teraz myślę, że bym nie pocałowała w pupkę niemowlaczka, a może być tak, że jak będę miała swoje dziecko, to spojrzenie mi się zmieni i pocałuje i nie będzie w tym nic niestosownego, bo jak mówię może na razie myślę, że nie, ale ogólnie nie uważam tego za coś złego, w tym przypadku to nie przesadzałabym. Ja na dzisiejszy dzień mimo tego nie wyobrażam sobie całować dziecko w pupkę nawet paromiesięczne, sama nie wiem, no po prostu jakoś tak nie, ale też nie widzę w tym nic szczególnie złego jak to niemowlak, pedofilii się nie doszukuję. Co innego jak dziecko już ma chociażby rok czy kilka lat, to wtedy byłoby dla mnie przesadą. No, ale jak ma kilka miesięcy, to nie ma co przesadzać, że to wpłynie na jego psychikę, bo raczej nie, tak myślę. Nie ma co popadać w paranoję po prostu i doszukiwać się wszędzie podtekstów, co oczywiście nie oznacza, że nie ma granic, bo są.
ale calowanie dziecka małego w pupe (nie zdarzylo mi się jednak) czy łaskotki po nóżkach to nic złego, dziecko się smieje
nikt tu nie mówi o pedofili gdy rodzice w ten sposób dotykają dziecko
ale już w krocze to niby po co? to co najmniej dziwne
Ale nikt nie mówi, ze to pedofilia, ja nie patrze na takie matki, które tak cmokają, jak na pedofilki, o ile one nie robią tego w celach erotycznych. Problem jest inny, to są partie ciała, które są intymne, sa nietykalne , nie można dziecka uczyć, że ktoś może je całować tam, czy dotykać. Poza tym nie oszukujmy sie człowiek jest istotą seksaulną, małe dzieci też maja orgazm, tak jesteśmy skonstruowani i nic w tym złego. Jak dziecko samo odkrywa swoje ciało i odkywa, ze jest mu miło jak sie np ociera czy cos to ok, ale jak by sie tak dzieciakowi miło zrobiło jak mama cmoka to to trochę jednak straszne jest. Dziecko wtedy będzie samo prowokowało takie relacje z innymi ludźmi, bo przecież to miłe. Oczywiscie nie każde dziecko itp. Ale jednak jest to o tyle chore, ze moze doprowadzic do niebezpiecznych sytuacji, gdzie nasze dziecko moze stać się ofiarą.
Ale mówimy tu o cmoknięciu w pupę, czy w pachwinkę w okolicy krocza czy o natarczywe całowanie w te miejsca? Nie sądzę, by matka która cmoka takiego niemowlaka miała na myśli sprawienie mu "erotycznej" przyjemności..
Nie wydaje mi się, też by kilku miesięczne dziecko zakodowało sobie tę przyjemność i samo później prowokowało takie sytuacje..No chyba, że mowa tu o dziecku kilku letnim..
Ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność..
Ale mówimy tu o cmoknięciu w pupę, czy w pachwinkę w okolicy krocza czy o natarczywe całowanie w te miejsca? Nie sądzę, by matka która cmoka takiego niemowlaka miała na myśli sprawienie mu "erotycznej" przyjemności..
Nie wydaje mi się, też by kilku miesięczne dziecko zakodowało sobie tę przyjemność i samo później prowokowało takie sytuacje..No chyba, że mowa tu o dziecku kilku letnim..
Ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność..
Ja miałam na myśli właśnie cmoknięcie czy tzw. ''pierdziuszki'' (ja to tak nazywam, sorry
).
Znacznie częściej zdarza mi się pupkę cmokać. Póki jest malutki, bo zaraz już będzie za duży i nie będzie chciał żadnych czułości.
O żadnej erotycznej przyjemności nie ma w ogóle mowy.
Mnie samej wydaje się, że z osobami, które w takich czynnościach doszukują się podtekstów jest coś nie tak..
no kurde ale różnica jest ogromna miedzy pachwiną a penisem....
Cyniczna jasno napisała o genitaliach dla mnie genitalia to penis i jądra a nie pachwinka między kroczem a nóżkami ![]()
Elfiku.. ale czy Ty w tym na prawdę doszukujesz się podtekstu erotycznego czy coś?
Minia nie nie chodzi o to. Nie traktuje dzieci jako obiekty seksualne więc niech nikt mi nie wmawia że jest ze mną coś nie tak bo doszukuje sie podtekstów. Mi chodzi tylko o to że bobas również MA PRAWO DO POSZANOWANIA jego miejsc intymnych.
Na prawde nie widzisz różnicy między całowaniem niemowlaka w penisa a w pachwinkę?
Nie wiem jak mają Wasze dzieci ale moje dziecko nie rechocze bo żabą nie jest tylko sie śmieje i wystarczy mi jak sie śmieje gdy cmokam ją w szyjke, po brzuszku, czy w boczki....nie czuje potrzeby sprawdzania jak będzie sie śmiała na całusy w cipkę. Bo po co?
Ale spoko skoro uważacie że to ja jestem nienormalna to już sie nie wypowiadam, bo po co? Jeszcze ktoś uzna mnie za zboczucha bo nie całuje dziecka w krocze
masakra.
no kurde ale różnica jest ogromna miedzy pachwiną a penisem....
Cyniczna jasno napisała o genitaliach dla mnie genitalia to penis i jądra a nie pachwinka między kroczem a nóżkami
To może od razu Ci podam numer do opieki społecznej w moim mieście i zgłosisz molestowanie seksualne. Miejmy to już za sobą.
Malinowy_Elf napisał/a:no kurde ale różnica jest ogromna miedzy pachwiną a penisem....
Cyniczna jasno napisała o genitaliach dla mnie genitalia to penis i jądra a nie pachwinka między kroczem a nóżkamiTo może od razu Ci podam numer do opieki społecznej w moim mieście i zgłosisz molestowanie seksualne. Miejmy to już za sobą.
Jak byś umiała czytać ze ZROZUMIENIEM to byś zauważyła co piszę. Ale skoro nie umiesz to Twój problem, radze sie nauczyć.
Elfie ale ja nie napisałam do Ciebie, że uważam Cię za nienormalną, ani nie napisałam, że to Ty postrzegasz dzieci jako obiekt seksualny więc tego też mi nie wmawiaj..
Pytałam czy u cynicznej doszukujesz się tego podtekstu.. źle sformułowałam pytanie..
Nie wiem.. ale takie cmokanie w intymne okolice dla mnie to nic strasznego.. bo przecież to nie ma służyć temu by sprawić dziecku przyjemność erotyczną...
Nie wierzę, że nigdy nie zdarzyło Ci się zrobić "pierdzioszków" w brzuszek malutkiej.. a wtedy też niechcący mogłaś dotknąć tych miejsc..
W końcu dojdzie do tego, że nie będziecie myły dzieci w miejscach intymnych czy ściągały nadmiaru skórki z dziecięcego siusiaka, bo to też będzie zakrawało na erotyzm czy pedofilię..
86 2014-06-26 09:15:15 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-06-26 09:19:49)
Tak się złożyło, że dodałyśmy posty w tym samym czasie. Więc Twojego po prostu nie zauważyłam. Zdarza się chyba?
I napiszę tylko tyle, skoro dla Ciebie obraźliwe jest słowo ''rechotać'' to nie mam nic więcej do dodania ![]()
Nie chcesz córki całować w cipkę, to nie całuj. Ja w cipkę też bym nie pocałowała.
Ludzie, nie popadajmy w paranoje... Czy naprawdę takim strasznym czynem jest dmuchnięcie/cmoknięcie/pierdziuszkowanie po myciu i przewijaniu lub kąpieli? Nie mówimy o natarczywym całowaniu (może jeszcze z języczkiem?!), tylko o sporadycznym muśnięciu, które właściwie już się nie zdarza, bo dziecko rośnie... Ciekawa jestem opinii dotyczących mycia penisa u chłopców, trzeba przecież ściągnąć skórkę i umyć, tego też byście nie robiły? Dziecku często przy tym ''staje'', bo to naturalne, więc jest to przyzwyczajanie do przyjemności? To co, narazić na stulejkę?
87 2014-06-26 09:18:51 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-26 09:21:24)
Tak się złożyło, że dodałyśmy posty w tym samym czasie. Więc Twojego po prostu nie zauważyłam. Zdarza się chyba?
I napiszę tylko tyle, skoro dla Ciebie obraźliwe jest słowo ''rechotać'' to nie mam nic więcej do dodania
Nie chcesz córki całować w cipkę, to nie całuj. Ja w cipkę też bym nie pocałowała.
miałam już nie pisać tu bo dyskusja zmierza w złym kierunku, ale mówisz cyniczna ze w cipke nie pocałowałabyś a już w penisa tak? bo nie doprecyzowałaś czy całujesz obok czy w penisa?
a czym innym sa czynności higieniczne wykonywane u dziecka, zmiana pieluszki itd. a czym innym calowanie bo genitaliach
a o nic cie nie oskarżam i nie podejrzewam o molestowanie dziecka czy cos takiego ale trochę dziwne to jak bronisz tego calowania po genitaliach
widze teraz dopisalas to zmienia sens wypowiedzi było tak od razu napisac
88 2014-06-26 09:21:30 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-06-26 09:23:18)
Cynicznahipo napisał/a:Tak się złożyło, że dodałyśmy posty w tym samym czasie. Więc Twojego po prostu nie zauważyłam. Zdarza się chyba?
I napiszę tylko tyle, skoro dla Ciebie obraźliwe jest słowo ''rechotać'' to nie mam nic więcej do dodania
Nie chcesz córki całować w cipkę, to nie całuj. Ja w cipkę też bym nie pocałowała.miałam już nie pisać tu bo dyskusja zmierza w złym kierunku, ale mówisz cyniczna ze w cipke nie pocałowałabyś a już w penisa tak? bo nie doprecyzowałaś czy całujesz obok czy w penisa?
a czym innym sa czynności higieniczne wykonywane u dziecka, zmiana pieluszki itd. a czym innym calowanie bo genitaliach
Mariola, chłopcy są zbudowani inaczej, niż dziewczynki. Dziewczynka ma wsio na zewnątrz. Brzydziłabym się. Po prostu.
Synka zdarza mi się cmoknąć w jąderka. W penisa nie. Czasem obok w pachwinkę.
Mariola, co znaczy ''trzeba było tak od razu napisać''? Miałam się domyślić, że mnie za pedofila weźmiecie?
Poza tym, ja niczego nie bronię, po prostu uważam, że skrajności nie są zdrowe. I bez przesady.
ale ja cie nie brałam ani przez chwile za pedofila, czy ze krzywdę robisz dziecku,
ale nie tylko mi się wydawalo dziwne to co napisalas
dziwne to znaczy ze inaczej do tego podchodzimy i tyle
90 2014-06-26 10:08:11 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-06-26 10:09:03)
ale ja cie nie brałam ani przez chwile za pedofila, czy ze krzywdę robisz dziecku,
ale nie tylko mi się wydawalo dziwne to co napisalas
dziwne to znaczy ze inaczej do tego podchodzimy i tyle
Były sugestie, że to jest nienormalne, chore, etc. Może nie z Twojej strony, ale były.
Dla mnie to jedno oznacza.
Ciekawa jestem wypowiedzi Nirvanki, a propos ściągania skórki chłopcom, by uniknąć stulejki. Nieraz przy tym synek ma wzwód. Więc co, to też jest chore przyzwyczajanie do przyjemności?
Ciekawa jestem wypowiedzi Nirvanki, a propos ściągania skórki chłopcom, by uniknąć stulejki. Nieraz przy tym synek ma wzwód. Więc co, to też jest chore przyzwyczajanie do przyjemności?
Czuję sie wywolana ![]()
Uważam, ze całusy w miejsca intymne sa po prostu zbyt intymne
, każdy ma prawo także maluch do tego by szanować go, i jego intymność i tylko o to mi chodziło. Podkreśliłam, ze nie doszukuję się w matkach, które maja inne podejście skłonności pedofilskich. dodałam li i jedynie, ze może to w przyszłości spowodować chęć nawiązywania dziwnych relacji MOŻE- NIE MUSI. dziecko nie musi zapamiętywać takich zabaw, czasami to jet bodziec, cos co podswiadomie zna, ale nie wie o co chodzi.
A teraz czas na mycie. Oczywiście, ze umyć trzeba i oczywiste jest to, że należy "ściągnąć" skórkę, ale w ogóle mom zdaniem od pierwszych dni należy mówić do dziecka i wszystko mu opowiadać, czyli nawet takiego niemowlaka myjąc, trzeba mu wszystko opisywać, a teraz mamusia Cię namydli i będzie taka fajna piana, a teraz dotknie Twojego siusiaka BO TRZEBA GO UMYĆ, o zobacz i tak dalej. Oczywiście takie rozmowy z dzieckiem powinny dotyczyć wszystkiego, nie tylko mycia
Jednakże na zasadzie trafiania do podświadomości, trzeba mówić.
poza tym miedzy myciem, czyli koniecznością, i przyzwyczajaniem o dbanie o higienę, a cmokaniem bo rodzic ma taką fanaberie, tudzież ochotę jest gigantyczna różnica. Ja po prostu cały czas odbieram to jako brak szacunku do malucha, tak samo, jak z opisywanym przeze mnie nocnikiem.
Ale nie ma co deliberować, na pewno jesteści bardzo dobrymi mamami, widac to po Waszych postach, a te cmokaski to sa niuanse, kwestia podejścia do dziecka, krzywda mu sie nie dzieje, ja po prostu mam inne podejście, ani lepsze, ani gorsze, po prostu inne, które oczywiście może się jeszcze zmienić
92 2014-06-28 00:42:06 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-06-28 00:53:03)
Ale nikt nie mówi, ze to pedofilia, ja nie patrze na takie matki, które tak cmokają, jak na pedofilki, o ile one nie robią tego w celach erotycznych. Problem jest inny, to są partie ciała, które są intymne, sa nietykalne , nie można dziecka uczyć, że ktoś może je całować tam, czy dotykać. Poza tym nie oszukujmy sie człowiek jest istotą seksaulną, małe dzieci też maja orgazm, tak jesteśmy skonstruowani i nic w tym złego. Jak dziecko samo odkrywa swoje ciało i odkywa, ze jest mu miło jak sie np ociera czy cos to ok, ale jak by sie tak dzieciakowi miło zrobiło jak mama cmoka to to trochę jednak straszne jest. Dziecko wtedy będzie samo prowokowało takie relacje z innymi ludźmi, bo przecież to miłe. Oczywiscie nie każde dziecko itp. Ale jednak jest to o tyle chore, ze moze doprowadzic do niebezpiecznych sytuacji, gdzie nasze dziecko moze stać się ofiarą.
No tak, dlatego jeśli to by było cmoknięcie w intymne miejsce np kilkulatka to też jestem przeciw. No, ale pisałam o kilkumiesięcznych i one raczej nie będą potem tego kojarzyć za przyjemność, raczej nie będą pamiętać
A tutaj wtedy faktycznie może nie być nic złego, tylko ot pocałowanie dziecka w pupkę po kąpieli i żadnego podtekstu. To mogę zrozumieć. Tylko fakt, można mieć obiekcje, bo to miejsca intymne i wydaje się, że od urodzenia powinny być tylko dla dziecka. No, ale tutaj nie będzie to jeszcze niczym strasznym (jak dla mnie), gdyż dziecko nie zapamięta to jako super przyjemne bodźce i że obcy może tak robić, nie zapamięta skoro ma kilka miesięcy. Owszem, może sama wolałabym i tego nie robić nawet, ale nie demonizowałabym, że właśnie matka kilkumiesięczniaka pocałuje w pupkę i coś się na pewno stanie. Jak dla mnie tutaj raczej nie ![]()
Nirvanko, serio myślisz, że konieczne jest z detalami opisywanie (za każdym razem?), że mama umyje teraz to, teraz tamto? Naprawdę, dziecko samo widzi, że to jest mycie i owszem pewnie nie raz powiem jak będę miała dziecku, że teraz się myjemy, że to tamto, ale bez przesady, by koniecznie musieć to opisywać przy każdym myciu. Jeśli się tego nie zrobi, to nie sądzę, by wywiązała się z tego niezdrowa więź, przy tym wiadomo, że dzieci myje się samemu do pewnego czasu i generalnie nie przesadzajmy, że dla nich to przyjemność erotyczna czy coś i że trzeba im tak wszystko to dokładnie tłumaczyć.
Zaznaczam, że nie piszę jako psycholog, seksuolog, bo po prostu dzieci i psychologia rozwojowa to nie moja broszka zupełnie.
Ja tam jak byłam mała uwielbiałam latać nago i moi rodzice nie robili z tego powodu problemu. Jakoś sama instynktownie wiedziałam, gdzie mogę się rozebrać (np. plaża, bo inni też są mniej lub bardziej rozebrani, dom, bo to moje bezpieczne otoczenie) a gdzie nie (sklep, ulica). Pedofile jasne, to zagrożenie, ale mówiąc szczerze większego zagrożenia wypatrywałabym w niedostatecznym pilnowaniu dziecka, w późniejszym wieku złego informowania go o zagrożeniach czy po prostu marnym kontakcie z dzieckiem niż w tym, że w wieku 2 lat zaświeci pupą na plaży. Sama zresztą też bym się mogła na plaży czy basenie rozebrać (gdyby nie głupawe mandaty), dla mnie to bikini nie robi praktycznie żadnej różnicy.
Przewijanie pieluch czy w ogóle wystawianie dziecka na widok publiczny przy załatwianiu się mi się bardzo nie podoba i tu podobnie - sama też bym publicznie nie spuściła gaci i nie walnęła kupy na środku ulicy, tylko poszukała toalety ew ustronnego miejsca.
Całowanie w miejsca intymne (krocze, penis, moszna i najbliższe okolice) też nie jest dla mnie ok i nie porównywałabym tego z myciem. Po prostu mycie to mycie - czynność neutralna, a calowanie to pieszczota. I ja wiem, że taka mama co całuje krocze córeczki czy penis synka to nie jest pedofilem, ale szczerze nie wiem jak to podświadomie wpływa na dziecko. Akurat tego bym nie zrobiła. Chorą przyjaciółkę też kiedyś rozbierałam i myłam, a nie przyszłoby mi do głowy pocałować ją w krocze.
94 2014-06-28 09:55:56 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-06-28 10:05:55)
Ja nie rozumiem jednego - skąd u niektórych to przekonanie że są u dziecka strefy intymne i strefy "publiczne" ?
Jak to się ma do praktyki?
Panu pedofilowi nie wolno dotknąć dziewczynki w pipkę ale pogłaskać po plecach może, bo to strefa neutralna? Nawet jak będzie chciał pogłaskać własnym penisem?
W krocze cmoknąć nie można bo to zakazane, ale w usta można? Albo cmoknąć w uszko? I też nie będziecie mieć obiekcji gdy ktoś wpakuje język w ucho waszego dziecka? Bo to "strefa neutralna"?
Otóż mnie uczono, że człowiek ma na ciele więcej stref erogennych niż tylko "siusiak i pipka" a erotyzm to nie "gdzie" się całuje tylko "jak".
Owszem, całowanie w krocze jest dla mnie lekko "nieteges" ale przedewszystkim dlatego, że tak zostałam wychowana, a nie dlatego, że uważam, że to zrobi jakąś krzywdę w psychice.
Otóż ja byłam w dzieciństwie molestowana i zaręczam wam, że można czuć się molestowanym w ogóle nie będąc dotykanym jak też być dotykanym w ogóle nie czując się molestowanym. I takie podejście że jak mamusia cmoknie dziecko tam czy tu to mu krzywdę zrobi jest niewiele warte, bo nijak się to ma do praktyki.
Dziecko trzeba przede wszystkim uczyć że ma prawo odmawiać kontaktu cielesnego w każdej sytuacji. Ma prawo nie całować cioci. Ma prawo nie dać się przytulać babci. Ma prawo nie chcieć iść na kolanka do wujka
Ma prawo ODMAWIAĆ i to prawo będzie szanowane.
O wiele większą krzywdę robicie za każdym razem nalegając zeby dziecko pocałowało choć się wstydzi niż tysiąc razy całując w krocze, bo naleganie na całuski i przytulanki wbrew woli dziecka nie uczy go otwartości i nie przełamuje wstydliwości tylko uczy, że dorosłemu p o w i n n o ulec.
Nad tym się zastanówcie.
nie zmuszam dziecka aby całowało ciocie czy siadalo na kolanach u wujka, raczej nie ma takich sytuacji żeby ktoś z rodziny nalegał na kontakt fizyczny z dzieckiem,
jak chcą same się przytulają ale to maja kilka takich osob tylko poza rodzicami moje dzieci
Ja pisze to jako laik i jako osoba, która woli dmuchać na zimne, przynajmniej w kwestii dzieci. Nie zmuszałabym dziecka, ani do całusków, szczególnie w sytuacjach "no idź przywitaj się z wujkiem/ ciocią", gdzie wiadomo, ze ciotka obślini mi całe dziecko. Podanie dloni powinno wystarczyć. A co do opisywania, to do dziecka i tak trzeba mówić, nie wyobrażam sobie, ze kąpię dziecko i cisza, nie mówie do niego. Więc skoro i tak mówię to w trakcie moge wspomnieć- o teraz myjemy to i to- przynajmniej dziecko zacznij szybciej przyswajać co jest co. Oczywiście nie cała kąpiel by była podporządkowana takim rozmowom, bo i o innych rzeczach bym "rozmawiała" z dzieckiem.
Ja nie mówie, ze takie całusy zawsze mogą zasiać w psychice dziecka spustoszenie, negatywnie wpłynąć, ale nie widze też jakby to miało pozytywnie wpłynąć na dziecko. Intymność to intymność i tyle i Iceni bardzo dobrze to opisała. Tak czy siak wychodzi na jedno z dzieckiem trzeba dużo rozmawiać, tłumaczyć mu, mówić co dorosły czy inne dziecko moze chcieć mu zrobić i co jest złe i co dobre w danej sytuacji, relacji, zachowaniu.
Ja pisze to jako laik i jako osoba, która woli dmuchać na zimne, przynajmniej w kwestii dzieci. Nie zmuszałabym dziecka, ani do całusków, szczególnie w sytuacjach "no idź przywitaj się z wujkiem/ ciocią", gdzie wiadomo, ze ciotka obślini mi całe dziecko. Podanie dloni powinno wystarczyć. A co do opisywania, to do dziecka i tak trzeba mówić, nie wyobrażam sobie, ze kąpię dziecko i cisza, nie mówie do niego. Więc skoro i tak mówię to w trakcie moge wspomnieć- o teraz myjemy to i to- przynajmniej dziecko zacznij szybciej przyswajać co jest co. Oczywiście nie cała kąpiel by była podporządkowana takim rozmowom, bo i o innych rzeczach bym "rozmawiała" z dzieckiem.
Ja nie mówie, ze takie całusy zawsze mogą zasiać w psychice dziecka spustoszenie, negatywnie wpłynąć, ale nie widze też jakby to miało pozytywnie wpłynąć na dziecko. Intymność to intymność i tyle i Iceni bardzo dobrze to opisała. Tak czy siak wychodzi na jedno z dzieckiem trzeba dużo rozmawiać, tłumaczyć mu, mówić co dorosły czy inne dziecko moze chcieć mu zrobić i co jest złe i co dobre w danej sytuacji, relacji, zachowaniu.
No tak, do trzeba dziecka mówić, teraz rozumiem o co Ci chodzi. Wiadomo jednak, że nie w każdej kąpieli opisywałabym co robię, no ale to oczywiste raczej i teraz już rozumiem o co Ci chodzi. Tak czy siak oczywiście trzeba rozmawiać i dla mnie też ważne właśnie o zagrożeniach właśnie. A co do całusków z wujkami i ciociami to było trochę moją zmorą
Moi rodzice nie chcieli źle, ale czasem nie rozumieli, że może nie chce. Nie zmuszali może jakoś bardzo, ale też nie powiedzieli "Nie musisz"|, tylko pozwalali cioci, by raz po raz mówiła "No jak to? Nie dasz buziaka cioci?". No to te ciotki czasem były najgorsze, bo nie rozumiały, że dziecka nie ma co tak namawiać, zmuszać, bo dziecko też może nie mieć ochoty tak samo jak my dorośli nie mamy ochoty zawsze tak witać się, a możemy nawet wcale nie mieć ochoty się tak witać, bo tego nie lubimy po prostu.
Tak, rozbierajmy dzieci do naga, kąpmy, całujmy je w pupki i gdziekolwiek nam się zachce, ale nie róbmy tego publicznie. Po co? Nigdy też dzieci nie upokarzajmy, nie śmiejmy się z tego, co dla nas jest zabawne, bo już dla nich niekoniecznie takie będzie. Sama pamiętam, że kiedy miałam kilka lat i ktoś znalazł całkiem niewinną fotkę, na której po prostu leżałam golutka (miałam jakiś roczek) tuż po kąpieli, a potem ten ktoś zaczął ironizować, to czułam się tą reakcją zwyczajnie zażenowana i zawstydzona.
Zupełnie też nie wyobrażam sobie sytuacji, aby w towarzystwie "błyszczeć" kosztem dziecka.
Zgadzam się, ważne jest żeby dzieci nie upokarzać. Podobnie wstydziłam się w późnym dzieciństwie, gdy mama pokazywała moje fotografie z dzieciństwa nago. Jej wydawało się to normalne, mnie zawstydzało.
Moje dzieci są nauczone, aby nie wstydzić się wobec najbliższych, ale na plaży nie występowały nago. Nie przez pruderię, ale przez higienę i dla zasady. Natomiast moją teściową gorszyło, że kąpałam razem syna i o 3 lata z hakiem młodszą córkę razem. Uważam, że rodzeństwo nie powinno się wstydzić (przynajmniej do pewnego wieku).
Natomiast należy szanować prywatność dzieci i ich zawstydzenie. Przykład: mój syn jak miał 10 lat miał mieć robioną lewatywę. Ponieważ lewatywy miał robione od najmłodszych lat nie bał się tego zabiegu, ale bardzo mu zależało, aby nie odbywało się to w obecności siostry, mimo że ta widzi jego pupę. Po prostu to go zawstydzało. Zastosowałam się do jego prośby, najpierw położyłam córkę spać, a z synem poszłam do łazienki, gdzie cała rzecz odbyła się za zamkniętymi drzwiami.
Nie jestem zwolenniczką całowania dzieci w miejsca intymne, nie potępiam, ale to jest takie dwuznaczne. Natomiast dziwi mnie postawa rodziców, którzy mówią, że dziecko się przy nich nie rozbierze, bo się wstydzi.