kachna66,
widzisz, dobrze wytlumaczylas swoj poglad, ciesze sie nawet ze banalne przyklady ktore daje nie sa az takie banalne.
dlugo sie zastanawialem nad tym jaki dac tytul watku. Pomyslalem tak: czesto sie zdarza niedopasowanie w sprawach sexualnych, czasami jest to przejsciowe, czasami juz na stale, to co oczekuje jedna strona nie musi byc konformistyczna z tym co druga stronja chce dac. Wymuszanie przychylnosci dla swoich potrzeb lub wymuszanie na sobie zastosowania sie do potrzeb partnera/ partnerki to i tak pozostaje wymuszeniem. Wniosek dla kazdego sex to indywidualna sprawa.. i stad sie wzial watek. To prawda ze kompromis itd.. ale oczywiscie trzeba byc gotowym do kompromisow, trzeba wiedziec ze to dobre jest, trzeba zauwazac ze czos wymaga kompromisu.
Powracajac do prasowania. To jasne, ze w momencie prasowania kobieta byla wlasnie pochlanieta ta czynnoscia. Moze nieudolnie troche sprobuje odtworzyc jej tok myslenia: " ja prasuje, mam kupe roboty, nie dosc ze jak to prasowanie zalatwie to jeszcze mam w planie posprzatac lazienke bo tam syf, a juz i tak stalam w kuchni i gotowalam. jemu sie wydaje ze ja teraz mam czas na jakies siedzenie z nim, a co robota sama sie zrobi, wszystko musi przejsc tu przez moje rece, ja nie mam czasu usiasc, a on wymysla jakies tam wspolne posiedzenie. robie tyle ze wieczorem ledwo do lozka sie dowlake. Nie widzi ze robie wszystko zeby bylo dobrze?"
Natomiast mezczyzna mysli tak (to juz z autopsji) : znow prasuje, bierze sobie tej roboty tyle ze pozniej znow bedzie ledwo na nogach stala. Zostawila by to, komu to potrzebne? posiedziala by ze mna to by przynajmniej cos z tego miala. mysli ze jak sie naprasuje to na swiecie bedzie milej. a wogole to po co ona te moje koszule prasuje? i tak w tych chodze do pracy, a ta na "wyjscia" sobie sam uprasowac moge. Nie prasowalaby moich rzeczy to by 1/4 czasu zaoszczedila.
ale nie woli zapieprzac niz ze mna posiedziec. Oczywiscie musze jej to wszystko powiedziec.
A jak sytuacja sie powtarza 3, 5, 10 razy. to facet (w tym przypadku ja) to juz nie mysli tak (zona zaczyna prasowac): NO KU... JESZCZE TO.
Oczywiscie to tylko schematycznie bez calych okolicznosci tlumaczenia, i pytania itd. To na temat prasowania :-)), No i nie ma ze zamiast uprasowania to swiat sie uratuje w tym czasie, albo najpiekniejsze momenty zycia sie przezyje, a juz calkiem wykluczam ze zamiast prasowania wskoczymy do lozka i akrobatyczny sex bedzie..
Wiesz kachna66, u mnie dosc dlugo trwalo zanim sie zorientowalem, ze pewnych rzeczy sie po prostu nie widzi, nawet jakby byly czytelne jak ksiazka telefoniczna. Pewne rzeczy trzeba nazwac i powiedziec. Juz latwiejszej drogi komunikacji nie widze. Ale jak sie nazywa i mowi, a odzwe "=0", nawet jak da sie czas do namyslu i dalej:nic, nothing, nichts, nada, niczjewo. no to juz wniosek prosty... olewka