Jestem z żoną od 10 lat w związku małżeńskim. Pięć lat temu przyznałem się do zdrady i romansu. Romans zakończył się zanim "życzliwi" o nim donieśli mojej żonie. Obiecałem, że się to więcej nie zdarzy i wybaczyła mi. Słowa dotrzymałem ale moją "nową kochanką" stała się nowa praca, która od trzech lat zawładnęła moim życiem. Od kilku miesięcy nie rozmawialiśmy jak kiedyś. Od kilku tygodni przestaliśmy sypiać ze sobą. Próbowałem z nią porozmawiać ale mnie zbywała czemu się nie dziwię. Dwa tygodnie temu powiedziała mi, że nie chce ze mną już dłużej być i odchodzi jednakże nie wyrzuca mnie z domu i chce załatwić sprawę rozstania jak cywilizowani ludzie. Nie chce również ze mną sypiać po podobno brzydzi się mnie. Przeprowadziliśmy kilka długich rozmów z których nic nie wynikło. Z tym poświęcaniem się pracy to miała rację: zaniedbałem relacje z dziećmi i z Nią. Od dwóch tygodni zmieniłem pod tym względem swoje postępowanie. Żona jednak nie zmieniła swojego stosunku do mnie: nie chce ze mną rozmawiać, a o jakimkolwiek wyjściu razem nie ma mowy. Wspomniała, że tym razem będzie konsekwentna i doprowadzi do realnego rozstania. Ja tego nie chcę. Ja tego nie chcę teraz. Nie chcę płacić teraz za coś co stało się dawno temu. Zależy mi na niej i naszym małżeństwie jednak nie bardzo wiem co poza zmianą mojego zachowania mogę jeszcze zrobić. Szukam wsparcia.
1,431 2009-09-27 14:33:16
1,432 2009-09-27 15:11:52
Jestem z żoną od 10 lat w związku małżeńskim. Pięć lat temu przyznałem się do zdrady i romansu. Romans zakończył się zanim "życzliwi" o nim donieśli mojej żonie. Obiecałem, że się to więcej nie zdarzy i wybaczyła mi. Słowa dotrzymałem ale moją "nową kochanką" stała się nowa praca, która od trzech lat zawładnęła moim życiem. Od kilku miesięcy nie rozmawialiśmy jak kiedyś. Od kilku tygodni przestaliśmy sypiać ze sobą. Próbowałem z nią porozmawiać ale mnie zbywała czemu się nie dziwię. Dwa tygodnie temu powiedziała mi, że nie chce ze mną już dłużej być i odchodzi jednakże nie wyrzuca mnie z domu i chce załatwić sprawę rozstania jak cywilizowani ludzie. Nie chce również ze mną sypiać po podobno brzydzi się mnie. Przeprowadziliśmy kilka długich rozmów z których nic nie wynikło. Z tym poświęcaniem się pracy to miała rację: zaniedbałem relacje z dziećmi i z Nią. Od dwóch tygodni zmieniłem pod tym względem swoje postępowanie. Żona jednak nie zmieniła swojego stosunku do mnie: nie chce ze mną rozmawiać, a o jakimkolwiek wyjściu razem nie ma mowy. Wspomniała, że tym razem będzie konsekwentna i doprowadzi do realnego rozstania. Ja tego nie chcę. Ja tego nie chcę teraz. Nie chcę płacić teraz za coś co stało się dawno temu. Zależy mi na niej i naszym małżeństwie jednak nie bardzo wiem co poza zmianą mojego zachowania mogę jeszcze zrobić. Szukam wsparcia.
Wiesz co nie piszesz czy w ciagu tych pieciu lat /po zdradzie/ bylo normalnie, tzn. czy wasze zycie /erotyczne tez/ ukladalo sie, byc moze twoja zonie tamto zdarzenie z przed lat nadal boli, nadal nie moze sie z nim pogodzic, bo niby czemu mowilaby ci ze sie ciebie brzydzi, no chyba ze zrobiles cos jeszcze o czym nie piszesz, jesli nie to byc moze od tego momentu gdy dowiedziala sie ze ja zdradziles cos w niej peklo, moze przez te lata poprostu coraz bardziej sie oddalaliscie a teraz jest juz za pozno zeby to naprawic, moze w jej zyciu tez pojawi sie ktos, moze takiego kogos szukala przez te 5 lat?
1,433 2009-09-27 16:34:08
posłuchaj axarti...faktycznie podajesz za mało faktów, ale z tego co piszesz wydaje mi się że przegapiłeś przez swoją pracę to że Twoja żona kogoś pozanała i chyba zakochała się w kimś innym...oczywiście są to gdybania
moim zdaniem powinieneś zapytać wprost czy kogoś nie ma...na początku może Cię okłamać, ale badź nieustępliwy i rozmawiaj z nią, pytaj...
napisałeś że może być to wynik Twojej zdrady sprzed wielu lat ale nie wydaje mi się to możliwe...odeszła by o wiele wcześniej...chyba że jest jeszcze jedno wyjście...może ona myśli że wdałeś się znowu w jakiś romans i wykręcasz się pracą...
trzymaj się i pisz jak wygląda cała sytuacja...czy się zmieniła czy też nie
1,434 2009-09-27 19:45:37
No to powiem od początku, od samego początku były kłótnie mieszkaliśmy z moimi rodzicami mając własne piętro oddzielną kuchnie , salon krótko mówiąc 120 m pomoc dziadków i życie jak w bajce ja pracowałam na produkcji kończyłam studia i bawiłam dziecko on robił po 12 godzin niestety nie pomagał w domu a ja szczerze mówiąc chciałam go do tego zmusić nie sprzątając, od lat docierały do mnie słuchy o kochankach ale zawsze to jakoś omijał. Na tle porządków były straszne kłótnie tłuczenie talerzy, afery i takie tam w końcu moi rodzice nie wytrzymali podjęli decyzje że nie możemy razem mieszkać dom idzie na sprzedaż ( jako dziecko rodzice w darowiźnie dali mi połowę domu ) za pieniądze ze sprzedaży kupiłam z mężem dom w niepołomicach jednak nie miałam już na remont aby wziąć kredyt hipoteczny nie zaznaczyłam w akcie notarialnym że kupuje dom za majątek osobisty i z stąd cała afera.
Mąż jest współwłaścicielem wyrzucić go nie mogę rodzice go nie przyjmą , ja nie chciałam rozwodu przez 4 miesiące błagałam go by nie odchodził ale gdy zmarł mój tata a on zamiast zostać przy mnie pojechał do kochanki nie wytrzymałam i złożyłam papiery do sądu pozew o separacje. Do tej pory dostałam 2 pisma o umorzeniu opłaty i o podaniu świadków i na tym koniec.
1,435 2009-09-27 19:59:25 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-09-27 19:59:47)
a dlaczego tylko o separację...z tego co piszesz niestety nie da się uratować związku...chociaż domyślam się o co Ci chodzi...pewnie o podział majątku??? kurcze poradź się jakiegoś adwokata lub zgłoś do jakieś fundacji o poradę...tam są naprawdę świetni ludzi którzy pomagają...a co do tego że rodzice go nie przyjmą...niech go ta druga "pani"go przyjmie jeśli rodzice nie chcą...spaprał swoje życie to niech pije piwo którego naważył
jeszcze jedno...wiem fenix że tli się w Tobie uczucie ale pomyśl o sobie ile jeszcze będziesz tak cierpieć...psychika Ci walnie a tak jak napisał ludzik...jesteś młoda znajdziesz lepszego i kochającego Ciebie faceta...przemyśl to kochana
1,436 2009-09-27 20:16:44
Tak przez pół roku byłam na bezrobociu a mamy kredyt hipoteczny który to on spłacał od niedawna pracuje dlatego wniosek o separacje ponadto gdy go składałam miałam nadzieje że on się opamięta w tym czasie sypialiśmy ze sobą 3 dni zemną 4 z kochanką i tak na zmianę dramat. Nie wystąpię o jego winę bo mimo że wszyscy wiedzą o jego kochankach ja mam tylko wydruki z gg i nic więcej rodzice jego kochanki byli u moich teściów ale oni nie pójdą do sądu w końcu to ich syn, niektóre laski do mnie dzwoniły ale nie mam numerów bo włączały sobie id ukryte . A jak już wspominałam w okresie maksymalnego doła założyłam sobie konto na portalu i poszłam na kawę on ma to zgrane na pamięć i wychodzi na to że to ja rozwaliłam rodzinę . Ponadto ma list w którym się żegnam o mało się nie otrułam dużo by opowiadać niestety nic nie mogę zrobić muszę w milczeniu czekać. Wiecie najgorsze jest to że dom który był moim marzeniem stał się więzieniem izolacją od ludzi takim grobowcem.
1,437 2009-09-27 20:20:04
no cóż dzieciaku...to powiem Ci tak...rób tą separację...i do widzenia...poznaj jakiegoś porządnego chłopa i jazda...zamęczysz się dziewczyno a przy innym kolesiu to przynajmniej odżyjesz no i będzie miał kto Cię na duchu podtrzymać
1,438 2009-09-27 20:25:39
Wiem ale to nie takie proste jak widać sprawy majątkowe skomplikowane na sprawę czekam już 6 miesięcy i dobija mnie ta samotność no najgorsze są weekendy. Gdy byłam z mężem miałam mnóstwo znajomych a teraz pusto. A jeszcze gdyby to był kraków ale w niepołomicach nikogo nie znam i chyba już nie poznam bo jak tak dalej pudzie to chyba sprzedam ten dom byle by nie mieszkać z mężem.
1,439 2009-09-27 20:27:37
a właśnie może to jest wyjście z sytuacji...sprzedajcie dom...bo jeżeli on jest współwłaścicielem to musicie tego dokonać obydwoje... i rostaniecie się na dobre...może z nim o tym pogadaj ???
1,440 2009-09-27 20:36:44
Problem w tym że mój ojciec całe życie tyrał i zmarł w męczarniach na raka a dom kupiłam za pieniądze nie moje ale ofiarowane od rodziców a mąż chce sprzedać dom i dostać połowę moja mama by zawału dostała to lata pracy moich rodziców owszem ofiarowane mi ale nie po to by mój mąż za dorobek mojego ojca kupował mieszkanko swojej małolacie. Mąż spłaca kredyt za remont a dom kupiłam za gotówkę. Puki co nie wniosłam sprawy o podział majątku bo nie dysponuje taka kwotą żeby wsiąść sobie adwokata. Mama akt darowizny i wyciągi z banku mogę udowodnić że kupiłam dom z majątku osobistego ale to proces bardzo długi i kosztowny. Nie mogę pozwolić by mój syn nie miał nic bo jego ojciec chce się bawić.
To dobijanie mnie brak pomocy przy domu to zagrywka w celu uzyskania kasy bo dopóki się nie zgodzę na sprzedaż domu to on będzie robił swoje a gdy się zgodzę przed sprawą o podział majątku to on dostanie połowę a nawet gdy wystąpię o podział to to będzie znowu trwało. Ech on bierze mnie na przetrzymanie.
1,441 2009-09-27 20:40:55
ale kurcze nie ma sytuacji bez wyjścia przecież...a fundacje jakieś jak już wczesniej pisałam...ja w takiej raz byłam i dostałam świetną poradę...może jeszcze tam sporóbuj
1,442 2009-09-27 20:59:26
FENIX
pogadaj z dobrym prawnikiem, ja uwazam ze sprawa tego domu nie jest do konca przesadzona, a nawet jesli sprzedaj go i uciekaj gdzie pieprz rosnie od meza, normalnie jak czytalam te 3 noce z toba, 3 z kochanka to na co jeszcze czekasz, ugadaj sie z nim jesli nic nie bedziesz mogla zrobic, dom to tylko dom, mury i nic wiecej jak bedziesz szczesliwa. to mozesz jeszcze na niejeden dom zarobic, chcesz w imie jakichs murow zatracac sie w nieszczesciu, ludzie nie takie majatki potracili, co ci z domu jesli mieszkasz w nim z kims takim?
1,443 2009-09-27 21:04:45
axarti napisał/a:Jestem z żoną od 10 lat w związku małżeńskim. Pięć lat temu przyznałem się do zdrady i romansu. Romans zakończył się zanim "życzliwi" o nim donieśli mojej żonie. Obiecałem, że się to więcej nie zdarzy i wybaczyła mi. Słowa dotrzymałem ale moją "nową kochanką" stała się nowa praca, która od trzech lat zawładnęła moim życiem. Od kilku miesięcy nie rozmawialiśmy jak kiedyś. Od kilku tygodni przestaliśmy sypiać ze sobą. Próbowałem z nią porozmawiać ale mnie zbywała czemu się nie dziwię. Dwa tygodnie temu powiedziała mi, że nie chce ze mną już dłużej być i odchodzi jednakże nie wyrzuca mnie z domu i chce załatwić sprawę rozstania jak cywilizowani ludzie. Nie chce również ze mną sypiać po podobno brzydzi się mnie. Przeprowadziliśmy kilka długich rozmów z których nic nie wynikło. Z tym poświęcaniem się pracy to miała rację: zaniedbałem relacje z dziećmi i z Nią. Od dwóch tygodni zmieniłem pod tym względem swoje postępowanie. Żona jednak nie zmieniła swojego stosunku do mnie: nie chce ze mną rozmawiać, a o jakimkolwiek wyjściu razem nie ma mowy. Wspomniała, że tym razem będzie konsekwentna i doprowadzi do realnego rozstania. Ja tego nie chcę. Ja tego nie chcę teraz. Nie chcę płacić teraz za coś co stało się dawno temu. Zależy mi na niej i naszym małżeństwie jednak nie bardzo wiem co poza zmianą mojego zachowania mogę jeszcze zrobić. Szukam wsparcia.
wiesz co nie piszesz czy w ciagu tych pieciu lat/po zdradzie/bylo normalnie tzn czy wasze zycie /erotyczne tez/ukladalo sie ,byc moze twoja zonie tamto zdarzenie z przed lat nadal boli,nadal nie moze sie z nim pogodzic,bo niby czemu mowilaby ci ze sie ciebie brzydzi ,no chyba ze zrobiles cos jeszcze o czym nie piszesz,jesli nie to byc moze od tego momentu gdy dowiedziala sie ze ja zdradziles cos w niej peklo ,moze przez te lata poprostu coraz bardziej sie oddalaliscie a teraz jest juz za pozno zeby to naprawic,moze w jej zyciu tez pojawi sie ktos ,moze takiego kogos szukala przez te 5 lat
W mojej ocenie te pięć ostatnich lat było ok. Wprawdzie w sypialni zapanowała epoka lodowcowa ale niczego innego spodziewać się nie mogłem. Bywało również lepiej. Czytając różne wypowiedzi na tym forum odniosłem wrażenie, że jednak mężczyźni inaczej postrzegają sytuację w związku i najczęściej dostrzegają problem gdy jest już za późno. Ogólnie rzecz biorąc nie dochodziło do większych napięć czy też kłótni. Pod względem finansowym nastąpiła wyraźna poprawa. Oddaliliśmy się od siebie chyba za bardzo. Chcę to naprawić tylko nie bardzo chce mi na to pozwolić. Twierdzi, że już nie potrafi ze mną rozmawiać, że nie pasujemy do siebie. Ostatnio nie sypiamy w jednym łóżku. Czy kogoś poznała? Nie jestem w stanie tego wykluczyć ale nie ma żadnych symptomów. Rozmawiałem z nią na ten temat i twierdzi, że nikt się nie pojawił...
Zarzucono mi, że zaniedbałem dom i dzieci co staram się obecnie naprawić. Stwierdziła, że charakteru nie da się zmienić. To fakt ale nad relacjami i zachowaniem można popracować. O podjętej decyzji (odejścia) poinformowała mnie bardzo spokojnie i bez nerwów co zmartwiło mnie chyba najbardziej. Nie sposób opisać w paru słowach całej sytuacji ale chcę powalczyć o ten związek tylko nie wiem za bardzo jak.
1,444 2009-09-27 21:28:48
Dziewczyny problem tkwi w tym że jak sprzedam dom to bank weźmie z tego dług a reszta która zostanie pójdzie do podziału na mnie i męża za to co zostanie nie kupie nawet kawalerki a mąż i owszem on ma wysokie zarobki i bez problemu dostanie kredyt na kupno mieszkania. Ja nie mam do kogo iść z dzieckiem jeśli nie zawalcze o ten dom to będe się tułać z dzieckiem podczas gdy mąż skorzysta na naszej biedzie . Oczywiście że sprawa jest do wygrania ale na to trzeba czasu i pieniędzy a ja niestety tego nie mam .
axarti wybacz ale myśle że twoja żona już nic do ciebie nie czuje bo jeśli podeszła do sprawy na zimno bez emocji to znaczy że ta sprawa jest dla niej zamknięta. wiesz nawet gybyś chodził na kolanach nic to bo w tym cały jest ambaras aby dwoje chciało naraz .
1,445 2009-09-28 08:45:09 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-28 10:30:15)
axarti a mnie się wydaje, ze przez te 5 lat dusiła w sobie Twoją zdradę... i boli ja to po dzień dzisiejszy. Wróć do tego tematu wyjaśnijcie sobie wszystko od podszewki jak do tego doszło, dlaczego itp. My kobiety mamy taką psychę, że chcemy wszystko wiedzieć, ale duma nie pozwala nam zapytać.
Byc moze Twoje zapracowanie ona odbiera jako znów zdradę, skąd ma wiedzieć, ze faktycznie pracujesz, a nie jesteś z kimś?
Fenix kochana jeżeli masz dowody jego zdrady - w sądzie żadnen kłopot i tak płaci sie na końcu - winna osobą na dobra sprawę. Co do mieszkania chcesz tam mieszkac i sie wykańczać nerwowo siebie i dzieci? No chyba, ze obierzesz taktykę góry lodowej... ale na to trzeba sił i dystansu do sprawy.
Jeżeli kupiłaś dom za pieniądze rodziców - darowiznę musisz udowodnić - zeznania świadków.jemu oddasz jedynie za włożony wkład remonty.
1,446 2009-09-28 08:56:47
witajcie kobietki !!!!! jak tam po weekendzie??? bardzo źle na mnie wpływa aura...boli głowa i spać się chce mocno
ledwo siedzę w pracy
1,447 2009-09-28 08:57:55
alo kochaniutka nadrabiam lekturę z weekendu )))))))))))))))
1,448 2009-09-28 08:59:33 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-09-28 09:00:18)
a co czytasz...ja teraz walczę z domem nad rozlewiskiem...chociaż przez weekend troche sie opuściłam w czytaniu
a Ty pewnie czytasz nasze weekendowe wynurzenia...mało trybie dzisiaj...ale już piję drugą kawkę...może w końcu się obudzę ![]()
1,449 2009-09-28 08:59:52
witam ,a na mnie zle dzialaja niedziele i ciesze sie ze juz nowy tydzien
1,450 2009-09-28 09:00:47
matko ludzik a ja nienawidzę poniedziałków heheheh
1,451 2009-09-28 09:03:33
a dla mnie to najfajniejszy dzien tygodnia
1,452 2009-09-28 09:04:33 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-28 09:06:17)
Wiecie co jak czytam stare i nowe watki w temacie zdrady to przychylam sie do zdania Zbysia nie ma usprawiedliwienia zdrady!!!!Czy raz czy dziesięć coz a różnica boli tak samo.
Bo zaniedbał, nie poświęcał czasu, bo sprowokował, bo sex był inny niz kiedyś. Jakie my wszystkie jesteśmy głupie. Zdrada to zdrada chciał/a to zrobił/a nic tego nie zmienia, a my szukamy wytłumaczeń czy dla faceta czy kobiety. Nie ma wytłumaczenia tak naprawdę. Każdy ma rozum i nim przede wszystkim powinien sie kierować. Każdy bierze odpowiedzialność za swoje czyny - no przynajmniej powinien. Zdradza sie nie tylko żonę/męża ale całe wartości, które sie wspólnie buduje. Kurka powinnam pozmieniać te posty, w których starałam sie widzieć jakiś cień usprawiedliwienia))))))))))))
1,453 2009-09-28 09:04:49 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-09-28 09:06:01)
ja uwielbiam piatek...jak wiem że w sobotę wstawać rankiem nie muszę...chociaż koniec laby zaczynają mi się zjazdy na uczelni...niestety
i w sobotę też trzeba będzie tyłek podnieść
zrezygnowana...swięta racja...ale człowiek musi sobie jakoś wszystko poukładać w głowie bo inaczej by zwariował
1,454 2009-09-28 09:07:54
No tak ,ale w ten sposób zaczyna sie doszukiwac winy i w sobie ,a moze gdybym tak postapiła albo inaczej-bzdura nie ma zdradzany wpływu na zdradę i to jest najjaśniejsze wytłumaczenie w głowie.
1,455 2009-09-28 09:10:56
Jjasne ze nie ma usprawiedliwienia, swinstwo to swinstwo, ale ludzie jeszcze do niego urabiaja ideologie niestety, tak sobie wlasnie mysle ze moj to mi tego nigdy w zyciu otwarcie nie powie, jak to sie odbylo i te wszystkie obrzydliwe szczegoly, bo chyba zna mnie bardziej niz ja siebie sama i wie ze nie wytrzymalabym wiedzac to wszystko.
1,456 2009-09-28 09:13:47 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-28 09:14:11)
No dokładnie ludzik ideologie bo jestesmy tak obłudni, że wolimy usłyszeć to co nam wygodniej niz prawdę np. zdradziłem Cie bo chciałem bo mnie *** i już.
1,457 2009-09-28 09:17:35
ja jestem w tej sytuacji że powiedział mi wszystko i te wszytskie obrzydliwe szczegóły też...ale czy to jest lepsze??? też tego nie jestem pewna...
1,458 2009-09-28 09:19:18
jest goniu o tyle lepsze ,ze masz pełną świadomość z kim żyjesz juz bez różowych okularków,bez złudzeń.Taki bidulek dał się uwieść..... Tak sie dała jak i ta kobieta.
1,459 2009-09-28 09:19:49
No dokładnie ludzik ideologie bo jestesmy tak obłudni, że wolimy usłyszeć to co nam wygodniej niz prawdę np. zdradziłem Cie bo chciałem bo mnie *** i już
Dokladnie, bo to jest jedyne wytlumaczenie, jedyne prawdziwe, ale te brednie, ze zona zaniedbuje i on sie czul samotny albo brakowalo mu bliskosci to jak czytam to dostaję białej gorączki.
Ja swojemu powiedzialam ze jak mi wyjedzie z tekstem o niezrozumieniu to sie z miejsca z nim rozwiode, na szczescie nic takiego nie bylo, ja juz wczesniej napislam dla mojego meza nawieksza kara za to co zrobil jest on sam oraz to ze nie opowie mi o tym z wiadomych wzgladow, u nas jest tak ze my mowimy sobie wszystko, radzimy sie nawet w drobaizgach, ja doskonale widzialam jak on sie gryzie po tym co robil, powiem wiecej /moze kawal zolzy ze mnie/ ale ja sie z tego cieszylam, ma co chcial, a co.
1,460 2009-09-28 09:21:09 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-28 09:24:14)
Wina pociąga za sobą karę wiadomo od dawna więc jaka zołza? Zraniona to gryziesz i już.
Szlag mnie trafia jak tłumaczymy ja z reszta też sama, że kochanka dała sie omamić, zona miała wszystko... ale za mało czasu jej poświęcał i dlatego zdradziła.... Kurka brednie na maksa jak szukała kogoś do pogadania papugę by sobie kupiła, albo hobby znalazła. Była kochanką bo ja to rajcowało, podnosiło jej ego, ze facet ma rodzinę dziecko, a mimo to woli z nią sypiać niz z żonką.
1,461 2009-09-28 09:24:27
ludzik zołza nie jesteś...to jego wina więc niech cierpi... a ten mój też za swoje dostał...
a właśnie wytłumaczenia zdrady...mi sie wydaje że oni sami dla siebie szukają usprawiedliwienia...tłumaczy się zawsze winny przecież
1,462 2009-09-28 09:24:40
ja jestem w tej sytuacji że powiedział mi wszystko i te wszytskie obrzydliwe szczegóły też...ale czy to jest lepsze??? też tego nie jestem pewna...
Masz kochana ciezej, ja tak uwazam, przynajmniej......
Kiedys myslalm ze bym chciala wiedziec, wiesz ze szczegolami, dzis wiem ze nie)))))))))
Ja nie umialabym sobie z ta wiedza poradzic, ja Ciebie Goniu podziwiam, ze potrafilas sobie z ta wiedza poradzic, z emocjami, ja wiem ze moze sie wydam wam glupia, ale to ze ja nie wiem jak bylo i co dokladnie, czasem pozwala mi przetrwac, bo czasem pozwala mi sie łudzic, ze moze rzeczywiscie nic nie bylo, ze moze sie myle................ Po chwili nachodza mnie mysli, czy mi odbilo czy jak, przeciez wiem juz kim on jest, do czego byl zdolny, po co sie łudze.
1,463 2009-09-28 09:31:40 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-09-28 09:32:03)
mam ciężej ludzik ale powiem Ci że przynajmniej był ze mną szczery szkoda tylko że po fakcie... z emocjami nie od razu sobie poradziłam...były rękoczyny i inne takie...ale za każdym razem słyszałam z jego ust jestem tylko Twój, kocham Cię, jest mi wstyd, bez Ciebie by mnie nie było...może to i cukier ale postawił mnie na swój sposób na nogi...
wieci...najlepsze jest to że zawsze uważałam się za osobę silną psychicznie ponieważ dużo przeszłam w życiu od dziecka w sumie...ale to mną tak szarpnęło że w dalszym ciągu liże rany...ale mam wiele wspaniałych znajomych...nawet koleżanki w pracy mi pomamgały...wiedzą o wszystkim i były moją podporą w tych chwilach
1,464 2009-09-28 09:32:32
ludzik ale tak byś przynajmniej wiedziała co i jak i kiedy teraz dopowiadasz i to Cie zabija
1,465 2009-09-28 09:39:25
mam ciężej ludzik ale powiem Ci że przynajmniej był ze mną szczery szkoda tylko że po fakcie... z emocjami nie od razu sobie poradziłam...były rękoczyny i inne takie...ale za każdym razem słyszałam z jego ust jestem tylko Twój, kocham Cię, jest mi wstyd, bez Ciebie by mnie nie było...może to i cukier ale postawił mnie na swój sposób na nogi...
wieci...najlepsze jest to że zawsze uważałam się za osobę silną psychicznie ponieważ dużo przeszłam w życiu od dziecka w sumie...ale to mną tak szarpnęło że w dalszym ciągu liże rany...ale mam wiele wspaniałych znajomych...nawet koleżanki w pracy mi pomamgały...wiedzą o wszystkim i były moją podporą w tych chwilach
to tak jak u mnie,od dziecka dostawalm po glowie....
myslalm ze zrobilam sie gruboskurna od tych wszystkich moich przezyc ,myslalm ze nie zalamie mnie byle co ,ale jednak..... najbardziej chyba boli to ze nie zyje z facetem z jakim myslalm ze zyje....cos mi sie przejasnilo w glowie ,zdalam sobie sprawe ze tak naprawde to go jednak nie znalam,bo naprawde myslalam/w swojej nawiwnosci/ze on by nie byl do tego zdolny,flirt tak owszem ale nie zdrada,a juz wogole ze nie bylby zdolny ukrywac jak juz do tego doszlo,a jednak .........)))))))
i to mnie najbardziej boli to ze okazal sie nie byc tym kims za kogo go przez lata uwazalam,to jest takie smutne
1,466 2009-09-28 09:42:25
ludzik ale tak byś przynajmniej wiedziała co i jak i kiedy teraz dopowiadasz i to Cie zabija
ja jak bym wiedziala dokladnie ,ze szczegolami to jednak gorzej bym to znosla,stwierdzilam ze ta wiedza do niczego mi nie jest potrzebna ,nic nie wniesie a ja jak bede dokladnie wiedzial to bede ten film sobie w glowie nieustannie produkowac,a po co ,tak nie wiem co bylo,jak itd,dlatego nie mam sobie czego produkowac ,powoli zaczynam sie oswajac z tym co sie stalo,jesli z tym wogole mozna sie oswoic....
1,467 2009-09-28 09:42:27
ja wiedziałam że u nas nie dzieje sie najlepiej...ale nie myślałam ze cos takiego zrobi...wierzyłam wariatowi ale sie oszukałam...i właśnie to też jest smutne
1,468 2009-09-28 09:47:14
Cześć dziewczynki,widzę,ze u was od rana jakieś dołki was dopadają.Chyba się sprawdza powiedzenie nienawidzę poniedzialku hehehe.Gonia przeczytałam twoją lekturę i odpisałam ci na maila na pocztę.Ja też uważam,że zdrada to zdrada nie ma na nią żadnego usprawiedliwienia.Chciał to zrobił.
1,469 2009-09-28 09:48:28
a maz ci to powiedzial od razu jak wrocilas z wczasow?...czy jak doszlo do tego ze sie wogole przyznal?
1,470 2009-09-28 09:50:07 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-09-28 09:52:00)
nie powiedział...sama to odkryłam...
cześc kasiula...też Ci odpisałam...:D
1,471 2009-09-28 09:50:45 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-28 09:54:31)
mnie ten weekend dał wiele do myślenia, uprzytomnił. Dlaczego osoba, która zdradza ma nadzieję, że bedzie ok, że da się naprawić. Nie da nie bedzie juz nigdy ok. Nie odbuduje juz swojego zaufania, swojej wiarygodności i wizerunku. Doskonale o tym każdy z nas wie przed jak i po. A jeżeli pomimo to się chce ryzykowac to z tą swiadomością, że się źle skończy.
Juz kiedyś cytowałam takie stare powiedzonko z którego morał jest taki: wine ponosi tak samo zdradzający czy to mąż czy zona czy kochanka.
1,472 2009-09-28 09:53:33
nie powiedział...sama to odkryłam...
cześc kasiula...też Ci odpisałam...:D
no ale mial na tyle odwagi zeby sie przyznac ,mimo wszystko
1,473 2009-09-28 09:54:19 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-09-28 09:56:04)
to zrezygnowana jest właśnie głupia miłość...ja na swój sposób chcę wierzyć swojemu i chcę wierzyć że drugi raz się nie przytrafi...u mnie akurat jest tak że mąz pracuje w domu więc generalnie prawie nie wychodzi z domu...dlatego jeżeli by coś się działo to myślę że bym sie zorientowała...nie wiem już sama zresztą...wtedy się nie zorientowałam no ale w domku mnie nie było
ludzik ale przyznał sie dopiero po tym jak wszytsko przeczytałam a nie sam z siebie...oczywiście tłumacząc się że nie chciał mnie krzywdzić, myślał że tego nie odkryję...
a i jeszcze jedno kasiula co do interpunkcji...ja tam wiele rzeczy poprawiłam bo się czytać nie dało ![]()
1,474 2009-09-28 09:56:11 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-28 09:57:50)
No i tu niestety masz racje goniu głupia miłość co przesłania wszystko,przesłania nam wizerunek ,idealizuje a później tłumaczy...
A mnie zastanawia w tych wszystkich sytuacjach nieprzyznania się ...co by było gdybyście nie odkryły?proceder trwał by cały czas i tyle taka prawda.
1,475 2009-09-28 09:57:49 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-09-28 09:59:07)
wiem że mam rację zrezygnowana, sama doszłam do takich wniosków jak Ty...rozum by chciał inaczej ale serce boli aż tchu brakuje
zrezygnowana...u mnie proceder się skończył po moim powrocie...i innych akcji nie było...ale sama wiesz co ona wyprawiała przez następny rok...szkoda gadać
1,476 2009-09-28 09:58:28
No to rzeczywiście zwykła prostaczka goniu ![]()
1,477 2009-09-28 09:59:40
a niby medeycynę zaczęła studiować...o matko bujna wyobraźnia...:D
1,478 2009-09-28 09:59:53 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-28 10:01:13)
Kurka może mi łatwiej tak oceniac na zimno bo mi w takiej sytuacji momentalnie opadają okulary i całe uczucie znika o t tak...mam tylko rozczarowanie, rezygnacje ,niechęć i dystans na maxa.
prostaczka to mało powiedziane!!!!!!!!
1,479 2009-09-28 10:00:07
faceci to niestety podgatunek ,nikt i nic tego nie zmieni niestety
1,480 2009-09-28 10:02:48
Goniu a co on ci powiedzial,ze czego szukal na tym portalu ,przygod?
1,481 2009-09-28 10:03:41 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-28 10:05:46)
No ludzik o to chodzi, ze nie tylko faceci, kobiety sama czytasz na forum powoli zaczynają doganiać naszych bohaterów masz przykład kochanek zdradzających żon. Gdybyśmy my w odwecie zaczęły postępować jak "oni"- istny Babilon. Więc skoro my jednak wybieramy inna droge to tak trudno do diaska też "im" pomyśleć!
Co do portali czy się nazywa *** czy sympatia po co sie tam włazi? jakiego przyjaciela czy sympatii szuka będąc w zwiazku tego też nie łapię. Wchodzisz tam z czysta premedytacją.
1,482 2009-09-28 10:05:11 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-09-28 10:06:29)
na czacie szukał prawdopodobnie kogoś do pogadania...tyle wiem...a później stało się tak że się stało...wiem jedno...powiedzial mi ze na początku się nią zauroczył...a później po prostu się wystraszył bo jazdy miała...
kobiety też mężczyzn doganiają w tym maratonie...zgadzam się z Tobą...one nie liczą sie z Tą druga wogóle...przecież piszą otwarcie że żona i dzieci ich nie interesują
1,483 2009-09-28 10:07:37
Goniu bo sie przewrócę..czym go zauroczyła ta literatura co wypisywała?Bo poziom konwersacji oceniam,że był identyczny czy gadała o bzykaniu czy o gotowaniu.
1,484 2009-09-28 10:10:06
nie wiem czym...przecież miała rodzinę i dziecko...wiesz może na żywo była bardziej do zniesienia...
wiem tylko że w łóżku prawdopodobnie była nienajlepsza
takie drewienko
1,485 2009-09-28 10:14:00
A te jej określenia poprostu żałosne.
1,486 2009-09-28 10:17:00
mówię nie zdziwiłabym się żeby to była dziewczyna ale toż to powazna kobita w średnim wieku i takie teksty walić...mnie by było wstyd...
1,487 2009-09-28 10:18:23
Co ona o wstydzie mogła wiedzieć?
1,488 2009-09-28 10:20:57
pewnie nic...ważna była ona...najlepsze bylo własnie wyciąganie na siłę uczucia...żeby jej powiedział itd.no po pierwszym pocałunku się zakochała...normalnie osiemnastolatka ![]()
1,489 2009-09-28 10:22:38
nie wiem czym...przecież miała rodzinę i dziecko...wiesz może na żywo była bardziej do zniesienia...
wiem tylko że w łóżku prawdopodobnie była nienajlepsza
takie drewienko
qrcze, nikt nie zrozumie facetow, wiesz ja im dluzej o tym mysle to dochodze do wniosku ze tu nie ma znaczenia czy kochnanka jest ladna/brzydka, glupia czy madra, oni raczej nie zwracaja na nic uwagi, pokadzi im taka, ze jacy to przystojni, inteligentni, ze jak zona takiego faceta moze go nie rozumiec, takie tam brednie a oni mysla ze Pana Boga /w danej chwili/ za nogi zlapali, poczuli sie Belmondem Zdobywca i wszystko.
1,490 2009-09-28 10:23:38
Jak dla mnie niedoru.....a głupia stara baba ,która chciała przeżyć druga młodość chyba...
1,491 2009-09-28 10:24:08
mówię nie zdziwiłabym się żeby to była dziewczyna ale toż to powazna kobita w średnim wieku i takie teksty walić...mnie by było wstyd...
a co ona tam mu bredzila?bo ja nie w temacie jestem ....jesli mozesz w skrucie
1,492 2009-09-28 10:24:11
Ona się cieszyła,ze wkońcu jakiś facet na nią zwrócił uwagę ot co ![]()
1,493 2009-09-28 10:28:00
ludzik przestań lektura w stylu czarny humor ....ale warta przeczytania no przynajmniej na miejscu goni bo mnie by ze wszystkich kompleksów wyleczyła.
1,494 2009-09-28 10:32:34
ludzik w skrócie nie mogę bo on wie że jestem na tym forum zalogowana...ale daj meila to Ci wyślę..
zrezygnowana...mnie na początku załamała ale później za jakimś 6 razem rozśmieszyła...a czy wyleczyła z kompleksów to chyba nie ![]()
1,495 2009-09-28 10:38:46
ludzik w skrócie nie mogę bo on wie że jestem na tym forum zalogowana...ale daj meila to Ci wyślę..
zrezygnowana...mnie na początku załamała ale później za jakimś 6 razem rozśmieszyła...a czy wyleczyła z kompleksów to chyba nie
wyslalam maila
a co do kochanek,to ja na poczatku nie maglam uwierzyc w te pierwsza zdrade mojego meza ,bo przeciez wiedzialam kim jest ta dziewczyna,moze dlatego uwierzylam mu wtedy ze nic nie bylo,normalnie w glowie mi sie nie miescilo ze on moglby sie z takim koms przespac,no w moim pojeciu to nie ma takiej ilosci alkoholu,zeby sie facet z nia przespal,ale coz mylilam sie.....