netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

...czy to jest miłość, czy.....olewanie

201 odpowiedzi35 296 wyświetleńzałożony przez NiepoprawnyOn, 03.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 202 ]

66

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Ze strony kobiety powiem że nie wyobrażam sobie sytuacji że mi na kimś zależy i nta druga osoba tego nie widzi i nie czuje albo że ma jakieś wątpliwości co do tego... Że się zamykam, uciekam itd. Wiem że wszyscy są różni, mają różne przeżycia, ale to naprawdę nie rokuje dobrze skoro nasz Autor męczy się a jej to tak łatwo przychodzi - odostawienie go do czekania aż ona będzie gotowa. Druga strona może się zamęczyć myślami podejrzeniami, tęsknotą...a co najgorsze może czekać na coś co się nie wydarzy.Nie znam jej ale uważam że w tej historii jest coś dziwnego i niestety pachnie mi to kłamstwem lub niedojrzałością do związku. Nie wiem co gorsze dla Autora... Kobieta zakochana chce się pochwalić całem światu że ma faceta, nie obchodzi ją reputacja i plotki - bez względu na to kim jest w życiu zawodowym. Nawet jeśli nie kłamie a jest poraniona po poprzedniej relacji dla Autora to też nie rokuje dobrze. Bo może znalazła sobie kogoś na "wyleczenie się" dlatego on nie jest w stanie poczuć tej relacji w 100% bo dla niej jest kimś innym niż sobie wyobraża. Nikt nie chce ponosić odpowiedzialnośc i konsekwencje za przeszłość partnera i jeszcze przez to czekać czekać czekać...

67

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Jeszcze jedno - rada jaką bym dała to dystans i ochłodzenie z nią relacji. Może to dziwne ale trzeba wystawić na lekką próbę jej uczucia. Nie dzwonić, nie smsować...Wiem że będzie to mega trudne ale przynajmniej obnaży jej poziom przywiązania (ale nie uczuć). Ona nie martwi się tym że Autor pęka z tęsknoty, że nie wie co się z nią dzieje, że po prostu chciałby z nią spędzać czas a on ma milion wyjaśnień i nie robi z tego sprawy.
Można też zadać pytanie wprost czy ma kogoś - może nie będzie miała odwagi aby skłąmać bezpośrednio może jakieś mleko się rozleje i Autor dowie się o co kaman... Ja bardzo współczuję bo sama mam teraz sytuację niezdecydowanego faceta ale to nie związek tylko takie "podchody" więc mogę się domyślać tylko jak jest na dalszym etapie...jak bardzo musi to męczyć...

68

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
Eva11 napisał/a:

Kobieta zakochana chce się pochwalić całem światu że ma faceta, nie obchodzi ją reputacja i plotki.

Zgadza sie.

69

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

wczoraj znowu długo rozmawialiśmy.....wydaje się że nie udaje. Ma problem żeby sie otworzyć...zaufać. Mówi o tym otwarcie. Mówiłem jej o tym że wygląda na to że ma po prostu innego faceta w pracy...w oczach widziałem że nie ma. Mam też na nią sposób. Idziemy do łózka:). Po świetny seksie otwiera sie bardziej. Otwarcie mówi o tym co ja boli, czego sie boi, co jest dla niej problemem.....taka moja tajna broń. Chyba jej wierzę, albo chcę wierzyć.....po prostu ja kocham

70 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-10 00:23:03)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

NiepoprawnyOn ona steruje Tobą  jak marionetką. Tak uważam od samego początku. Jak słusznie zauważyła Eva11 tak sie nie zachowuje zauroczona kobieta. Jeśli jest nie gotowa na związek nie powinna Ci robic nadziei to tyle. Jest nie w porządku. albo w te albo we wte.

Eva11 napisał/a:

Ze strony kobiety powiem że nie wyobrażam sobie sytuacji że mi na kimś zależy i nta druga osoba tego nie widzi i nie czuje albo że ma jakieś wątpliwości co do tego... Że się zamykam, uciekam itd.

NiepoprawnyOn napisał/a:

Po świetny seksie otwiera sie bardziej. Otwarcie mówi o tym co ja boli, czego sie boi, co jest dla niej problemem.....taka moja tajna broń. Chyba jej wierzę, albo chcę wierzyć.....po prostu ja kocham

Też dla mnie to jest lekko poronione. Kokiektuje i bałamuci
Boi się otworzyć ale do seksu juz nie boi się ? smile Nie no kabaret ta pani robi lekki.:)

NiepoprawnyOn napisał/a:

Chyba jej wierzę, albo chcę wierzyć.....po prostu ja kocham

Nie kochasz tylko jesteś zauroczony a to różnica kolosalna. Chyba starasz się wierzyć, ze to nie jest wyrachowana fałszywa manipulatorka która wpycha łzawą historyjkę byś to łyknął.  Wybacz za dosadność ale nie da się inaczej tego ująć. Może warto poddać ją próbie?

71 Ostatnio edytowany przez NiepoprawnyOn (2014-06-10 01:07:58)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
alpengold napisał/a:

Nie kochasz tylko jesteś zauroczony a to różnica kolosalna. Chyba starasz się wierzyć, ze to nie jest wyrachowana fałszywa manipulatorka która wpycha łzawą historyjkę byś to łyknął.  Wybacz za dosadność ale nie da się inaczej tego ująć. Może warto poddać ją próbie?

abstrahując od mojego wieku, przeżyłem w swoim życiu tyle ile niektórzy nie przeżyją przez całe swoje życie. Wiem kiedy i dlaczego kocham. Zauroczony...oczywiście też. Większość osób, nie tylko na tym forum, ale również w życiu codziennym, szafuje ocenami innych. Ja bardzo tego nie lubię. Kim że jestem aby oceniać innych..mówię tutaj o mojej partnerce. Nie chcę jej oceniać i nie będę. Nie znaczy to oczywiście że dam ze sobą zrobić co jej sie zechce. Prawdziwy związek cechuje min. zaufanie i zrozumienie - "Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest". Jeżeli ma sie poczucie, że to co sie dzieje jest ważnym, to był bym głupcem gdybym tak po prostu to olał.
Większość kobiet, doświadczenia swojego życia przenosi nie tylko na teraźniejszość ale również na przyszłość. Tak na prawdę budując swoje szczęście na wcześniejszym doświadczeniu nieszczęścia. To co przeżyłem raczej traktuję jako lekcję i nie przenoszę tego w przyszłość. Jeżeli będę ciągle oglądał się za siebie to może mi  uciec coś co jest najważniejszym czy jak w tym przypadku najważniejsza w życiu. Tak więc trzeba być "czujnie naiwnym" i "otwarcie skoncentrowanym" aby doświadczyć czegoś co jest ważne.

72 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-10 06:26:21)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Dobrze ale sedno tkwi w tym, że ta osoba może wodzić Cię za nos jeszcze przez dłuższy czas. Ślepa romantyczna miłość zwyczajnie nie popłaca. Trzeba sprawdzić z kim się ma do czynienia.:)Ty ofiarujesz jej całego siebie a ona bez przerwy wkręca, że to za wcześnie, że ma problem z otworzeniem się ale tak naprawdę dziwnie to wygląda i jakby celowo w ten sposób mówi bo wie jaki jesteś i że zaczniesz jej współczuć. Tak to wygląda dla mnie. Zresztą wiele osób tutaj sugeruje ostrożność ale chyba to wiesz, że żeby poznać człowieka trzeba go wypróbować w różnych sytuacjach życiowych.
Dziwne mi się po prostu wydaje,że tutaj tak delikatna i krucha zraniona ma problem z otworzeniem się ale do sfery seksualnej już chętna. smile
Jesteś zaangażowany emocjonalnie więc możesz tego nie zauważać ale spójrz na to z perspektywy osoby niezwiązanej z całą sprawą i dylematem .
Piszesz by jej nie oceniać jej nie znamy jej  a zachowanie oceniać już możemy  a to jest lekko niepokojące:)
Naturalnie możesz mówić o miłośc,zauroczeniu i fascynacji ale romantyzm nie powinien przysłonić rozsądku,
W prawdziwym związku powinna byc równowaga zarówno dajemy jak i odbieramy. W tym Twoim "zwiazku" Ty dajesz ona bierze i ucieka.po czym wraca i zaraz znowu. Zabawa w kotka i myszkę.:)

73

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

hmm....tys prowda...

74 Ostatnio edytowany przez złamana_róża (2014-06-10 11:19:07)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Niepoprawny:)
Długo myślałam czy napisać coś ale w końcu dlaczego nie:) W niektórych sprawach rozumiem Twoją kobietę. Strach przed otworzeniem sie po trudnym związku,strach przed zranieniem. Ale...no właśnie zawsze jest jakieś ale. Sama jestem po toksycznym związku,kilka lat samotności i ponowny związek w który bardo trudno było mi wejść. Też wystawiałam cierpliwość partnera na probe, uciekałam itp. Ale starałam się z tym walczyć bo kochałam. Jednego tylko nie rozumiem. Dlaczego nie chce abyś przyjeżdżał po nią do pracy,czy w trakcie pracy zabierał na kawę? Ludzkie gadanie? Nie sądzę. Sama jestem ,hmm powiedzmy kobietą na stanowisku. 90% moich współpracowników i podwładnych to mężczyźni,ale zawsze było mi miło gdy mój partner przyjeżdżał niespodziewanie do mnie w czasie pracy lub czekał po niej. U mnie też były komentarze na ten temat ,tym bardziej że mój partner jest młodszy ode mnie, ale nie przejmowałam się tym. Każdy ma jakieś życie po pracy.... Przepraszam ale dla mnie to jest niezrozumiałe, skoro kocham to chcę powiedzieć o tym całemu światu, a nie ukrywać to przed wszystkimi.

75 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2014-06-10 13:09:53)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Ja już nie mam słów do Niepoprawnego. On jeszcze długo nie zazna z nią spokoju, bo to ona w tym związku rządzi i długo jeszcze będzie tak jak ona chce. Bardzo sprytna ta kobieta. Niepoprawny musi się jeszcze wiele nauczyć i mam nadzieję, że to nie będzie najgorsza lekcja w jego życiu. Autorze zawsze tak się angażowałeś w związki?

76

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

nienawidzę gdy ludzie są fałszywi, nienawidzę tego że to co jest najpiękniejsze i najważniejsze w życiu z jednej strony jest tak bardzo pożądanym przez wszystkich a z drugiej strony tak bardzo od tego uciekamy poprzez swoje durne zachowanie.

Staram się iść przez życie  mając w świadomości swoje wady i zalety. To co złe staram się zwalczać a to co jest dobre pielęgnować. Wierzę że w każdym z nas jest mała, dobra osoba, która przez przeżyte swoje dni, miesiące, lata ubiera na siebie różne ubrania. Po latach wychodzi takie duże coś i tak na prawdę kto tam jest w środku? ciężko jest dostrzec. Ze mną jest inaczej czasem ubieram mimowolnie takie wdzianka, ale staram się zaglądać do lustra i patrzeć czy widać tą małą dobrą osobę. Taki jestem i tak postrzegam innych. To jest trochę naiwne podejście do życia bo każdy kto ma na sobie za dużo ubranek śmieje się z tego że jestem taki nagi. Ja mam to gdzieś bo wiem co jest najpiękniejsze i najważniejsze w życiu. Gdy będę umierał wiele spraw będę miał sobie za złe, ale na pewno nie to że byłem złym człowiekiem. Będę patrzył spokojnie w lustro zawsze.
Czy zawsze się angażuje???? Raczej tak. Uważam że jeżeli nie będę szczery to w jaki inny sposób moja partnerka mnie pozna? Szczerze sie zachowuje i szczerze rozmawiam. Dużo mógłbym pisać ale dam przykład z życia: Pierwsze spotkanie z moja partnerką. Zapytałem się jej co wtedy czuła? Powiedziała  że nie wiedziała gdzie schować oczy, bo gdy patrzyła w moje to aż ją raziło to jaki jestem szczery, wrażliwy i że chce ze mną być. Te słowa są dla mnie....bardzo ważne.

Możliwe że jestem naiwny...

77

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Zapytałem się jej co wtedy czuła? Powiedziała  że nie wiedziała gdzie schować oczy, bo gdy patrzyła w moje to aż ją raziło to jaki jestem szczery, wrażliwy i że chce ze mną być. Te słowa są dla mnie....bardzo ważne.

W takim razie już nie rozumiem nic z zachowania Twojej partnerki... Chce z Tobą być ale mimo wszystko trzyma cię na dystans.
Mam pytanie. czy poznałeś jej znajomych,przyjaciół? Czy wychodzicie wspólnie na imprezy do waszych znajomych?

78

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

.....no nie do końca.

Wychodzimy do moich bliskich....

79

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
NiepoprawnyOn napisał/a:

.....no nie do końca.

Wychodzimy do moich bliskich....

Przepraszam ale Ona ukrywa coś przed Tobą. Najpierw myślałam ze ją rozumiem, trudny związek itp. Ale teraz ..... Mimo moich strachów i lęków, poznałam mojego partnera z moimi znajomymi i poznałam jego znajomych. Przepraszam ale to nie jest normalne mimo wszystko uważam że Ona coś ukrywa przed Tobą i dlatego nie chce żebyś przyjeżdżał do jej pracy,nie zabiera Cię do znajomych ani nad jezioro.

Zaproponuj jej żebyście spotkali się z jej znajomymi,zobaczysz co powie. Jeśli odmówi możesz być pewny że ukrywa wasz związek bo moim zdaniem jest ktoś inny ,oficjalny.

80

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Niepoprawny to piękne co napisałeś i mam bardzo podobny charakter do Twojego. Tylko pytanie: czy taka postawa nie doprowadza do tego, że jesteś krzywdzony? Bo jeśli nie tak łatwo Cię skrzywdzić to bardzo fajnie, że taki jesteś, bo brakuje nam dobrych i uczciwych ludzi. Ale jeśli jesteś przy tym zbyt naiwny i masz poźniej łamane serce to trzeba to trochę zmienić.:)

81

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

nie jestem naiwny, bo mam świadomość otaczającej mnie rzeczywistości. Złość, egoizm, chamstwo, złodziejstwo, żenada i ogólne zniechęcenie. Czasem czuje się jak w matrixie. Codziennie widzę zombie. Praca, dom, telewizja i spanie. Rządzi bylejakość. Dzień nie różni się niczym od dnia poprzedniego. Niby szczęśliwi ale.....

Staram się aby moje życie było kolorowe:) i takie jest, mimo tego że takie podejście jest wykorzystywane przez wiele osób. Wielokrotnie miałem złamane serce, nie tylko przez osoby ktore kocham ale również przez osoby którym ufałem. Byłem okłamywany, okradany.....i bardzo to przeżyłem. To bardzo boli i w aspekcie finansowym i sercowym. Wszystko to odbiło sie również na moim zdrowiu ale.... To wszystko to historia, więc nie mogę już tego zmienić. Dostałem ciężkie baty od życia jednak pozostałem sobą. Nie jest to wymierne ale dla mnie jest to najważniejsze. Będę mógł z czystym sercem w przyszłości bliskim opowiedzieć jak wyglądało moje życie.

82

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Ja mimo wszystko byłabym cierpliwa i czekała aż sytuacja się rozwinie. Wg mnie to, że nie chce jeszcze się odkrywać z nowym związkiem o niczym nie świadczy. W pracy szanuje swoją prywatność - całkowicie to rozumiem, chociaż sms-a w ramach kompromisu mogłaby wysłać, choćby kilka słów o treści pamiętam. Może warto byłoby się o to upomieć.. Jezioro.. tutaj do końca nie wiem jak to interpretować, zwykłe przyzwyczajenie do stylu w jaki spędziała wcześniej czas?, może przywiązanie do rodziny..
Wiem, że mam czasami tendence do usprawiedliwiania ludzi, ale w tym przypadku naprawdę myślę, że ona potrzebuje czasu.. Nie jest typem nastolatki papli, może podchodzi do życia, do związków bardzo odpowiedzialnie i dlatego czeka z podjęciem ostatecznej decyzji o wejściu w nowy związek ponieważ wie, że poźniej nie bedzie już odwrotu. Jeśli ma faktycznie jakieś sprawy z przeszłości to musi mieć czas aby je pozamykać. Nie widzę za bardzo motywu dla którego miałaby oszukiwać..

83 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-10 20:21:52)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
NiepoprawnyOn napisał/a:

Czy zawsze się angażuje???? Raczej tak. Uważam że jeżeli nie będę szczery to w jaki inny sposób moja partnerka mnie pozna? Szczerze sie zachowuje i szczerze rozmawiam. Dużo mógłbym pisać ale dam przykład z życia: Pierwsze spotkanie z moja partnerką. Zapytałem się jej co wtedy czuła? Powiedziała  że nie wiedziała gdzie schować oczy, bo gdy patrzyła w moje to aż ją raziło to jaki jestem szczery, wrażliwy i że chce ze mną być. Te słowa są dla mnie....bardzo ważne.

Możliwe że jestem naiwny...

Te słowa co Ci odpowiedziała brzmią jakby powiedziała to co chciałbyś usłyszeć.Manipulacja zwyczajna.

NiepoprawnyOn napisał/a:

.....no nie do końca.

Wychodzimy do moich bliskich....

To wszystko jasne. Nie chce Cie w swoim otoczeniu bo ma kogoś i temu komuś przyprawia z Tobą rogi.

Ala___ napisał/a:

Ja mimo wszystko byłabym cierpliwa i czekała aż sytuacja się rozwinie. Wg mnie to, że nie chce jeszcze się odkrywać z nowym związkiem o niczym nie świadczy. W pracy szanuje swoją prywatność - całkowicie to rozumiem, chociaż sms-a w ramach kompromisu mogłaby wysłać, choćby kilka słów o treści pamiętam. Może warto byłoby się o to upomieć.. Jezioro.. tutaj do końca nie wiem jak to interpretować, zwykłe przyzwyczajenie do stylu w jaki spędziała wcześniej czas?, może przywiązanie do rodziny..
Wiem, że mam czasami tendence do usprawiedliwiania ludzi, ale w tym przypadku naprawdę myślę, że ona potrzebuje czasu.. Nie jest typem nastolatki papli, może podchodzi do życia, do związków bardzo odpowiedzialnie i dlatego czeka z podjęciem ostatecznej decyzji o wejściu w nowy związek ponieważ wie, że poźniej nie bedzie już odwrotu. Jeśli ma faktycznie jakieś sprawy z przeszłości to musi mieć czas aby je pozamykać. Nie widzę za bardzo motywu dla którego miałaby oszukiwać..

Brzmi jak usprawiedliwianie tej pani. Pierwszy post w tym temacie konto dzisiaj założone.

złamana_róża napisał/a:
NiepoprawnyOn napisał/a:

.....no nie do końca.

Wychodzimy do moich bliskich....

Przepraszam ale Ona ukrywa coś przed Tobą. Najpierw myślałam ze ją rozumiem, trudny związek itp. Ale teraz ..... Mimo moich strachów i lęków, poznałam mojego partnera z moimi znajomymi i poznałam jego znajomych. Przepraszam ale to nie jest normalne mimo wszystko uważam że Ona coś ukrywa przed Tobą i dlatego nie chce żebyś przyjeżdżał do jej pracy,nie zabiera Cię do znajomych ani nad jezioro.

Zaproponuj jej żebyście spotkali się z jej znajomymi,zobaczysz co powie. Jeśli odmówi możesz być pewny że ukrywa wasz związek bo moim zdaniem jest ktoś inny ,oficjalny.

Oczywiście, że ma kogoś oficialnie. Sraly muszki nie chce by obgadywano. A niech gadają
Przeraża mnie naiwnośc autora wątku.

84

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

A mnie nie. Zawsze trzeba od razu tak określać ludzi? Czasami trzeba być po prostu ostrożnym i cierpliwym. Mnie to tylko martwi zachowanie autora. Bo niestety, ale on przy niej wcale ostrożny nie jest. Odkrywa swoje serce, a potem cierpi gdy jej długo nie ma.

85

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

właśnie wyszła. Chwilę posiedzieliśmy, poprzytulaliśmy....była zmęczona (to było widać) i pojechała do domu...


...ja też jestem zmęczony tą całą sytuacją.

86

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

No tak, ale musisz zdecydować czy chcesz uzbroić się w cierpliwość i przekonać się jaka ona jest naprawdę, czy odpuścić i dać sobie spokój z tym związkiem.

87

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Myszeczka23 ale co to za związek jak on wykłada całego siebie a ona jak pijawka pochłania wszystko i odchodzi do następnego spotkania. Sorry NiepoprawnyOn ale jestem szczera do bólu i piszę co myślę.

88

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Muszę pomyśleć i chyba zweryfikować wszystko. W piatek polecę sobie na Sycylię pomyśleć.....nie wiem co robić.

89

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
NiepoprawnyOn napisał/a:

Muszę pomyśleć i chyba zweryfikować wszystko. W piatek polecę sobie na Sycylię pomyśleć.....nie wiem co robić.

To chyba dobra decyzja. Odpocznij,przemyśl,wyłącz telefon.
Miłego odpoczynku.....

90

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
alpengold napisał/a:

Myszeczka23 ale co to za związek jak on wykłada całego siebie a ona jak pijawka pochłania wszystko i odchodzi do następnego spotkania. Sorry NiepoprawnyOn ale jestem szczera do bólu i piszę co myślę.

Tak tylko on na nią długo czekał, głupi nie jest i pierwszej lepszej nie wybrał. Ja nie twierdzę, że ona jest niewinna i że trzeba jej ślepo wierzyć. Ja po prostu nie lubię za szybko przekreślać ludzi.

91 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-11 16:13:57)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Myszeczka23 za szybko? Zobacz sobie kiedy autor założył wątek a już ja poznał jako tako.Dośc czasu by ta osoba określiła się a ona ma jakby dwa życia.

92

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Tylko ona właśnie się określiła. Poprosiła go o czas. Masz stu procentową pewność, że naprawdę tego czasu nie potrzebuje i że prawdy nie mówi? Bo ja tej pewności nie mam. Istnieje dużo procent, że jednak prawdę mówi. Nie możemy teraz określić, że ona kłamie, kręci i zdradza Niepoprawnego. Bardzo dużo na to wskazuje, ale pewności nie ma. Może jej tylko nie ufać do końca. Ale jeśli ją zostawi to nigdy sobie tego nie wybaczy, bo zawsze będzie miał w głowie: a co jeśli ona mówiła prawdę... On na nią czekał, czuje się przy niej dobrze, ma te cechy które szukał w kobiecie. Czemu więc nie spróbować? Jeśli tylko się przygotuje psychicznie na to, że ona może oszukiwać to nawet nie będzie mocno cierpiał, że to faktycznie zrobiła. Ale przynajmniej gdy stanie przed lustrem będzie mógł śmiało powiedzieć: ja walczyłem do końca.:)
Ja się zgadzam z tym, że ona może coś kręcić, że nie należy jej ślepo ufać, ale to nie powód by kogoś od razu zostawiać. A tu dużo osób jej już wyrok dało bez dowodów. Opanujcie się.
I co on jej obiecał, że da jej czas powiedział jej, że ją rozumie, ocierał łzy, a potem ma ją zostawić, bo ma WĄTPLIWOŚCI? Podkreślam: może być różnie i bez dowodów nikt tu na forum nie może powiedzieć, że ona kłamie i zdradza. Możemy tylko przyjąć taką ewentualność.:)

93

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Czasem myślę że nie mam prawa żądać od niej czegokolwiek. Wracałem wczoraj wieczorem do domu. Zostawiłem klucze w innym samochodzie i nie chciało mi się już jechać przez całe miasto. Zadzwoniłem do niej czy może jest w domu (mieszkamy od siebie jakieś 2 km). Powiedziała że właśnie weszła. Poprosiłem ją czy nie może dać mi kluczy i powiedziałem że zaraz przyjadę. Wszedłem chwilę porozmawialiśmy. Strasznie chciała sie przytulać, więc sie przytulała. Powiedziałem jej o Sycylii. Zmartwiła sie i zapytała czy wrócę (na poczatku jak zaczęliśmy sie spotykać powiedziałem jej o tym co chciałem zrobić. Miałem dość polski. Chamstwa, kłamstwa, obłudy. Chciałem na stałe wyjechać do Włoch bo ie widziałem sensu bycia tutaj). Powiedziałem że jadę na tydzień. Siedzieliśmy na kanapie, ona wtulona i bardzo podniecona. Zacząłem ją dotykać zrobiło się gorąco. Podniosłem ją do góry i położyłem delikatnie na kanapie. Była na prawdę piękna, bardzo zmysłowa i trochę napalona. Pocałowałem ją i...... mówię: lecę do domu. No i poszedłem.
Po 23 przyjechała i spaliśmy razem bez dodatkowych atrakcji. Wstała rano, całus i poszła.

Niczego już nie rozumiem. Z jednej strony chce seksu a potem już nie. Ja powiedziałem sobie że jak chce to musi sie o niego postarać. Jednak nie o sex tu chodzi tylko o ruszenie "d...."do roboty i staranie się. Mówię jej że jadę na Sycylię, widziałem że na prawdę sie zaniepokoiła, po czym ona mówi że jak chcę to może się zająć moim psem jak mnie nie będzie (mam haskiego). Kurde. Ja nie potrzebuję żeby zajmowała sie psem.

94

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Widzisz ja też bym nie walczyła i nie prosiła byś nie jechał. Czemu? Bo taką kobietą jestem. Może to złe, może nie, ale taki mam charakter i tego nie chcę w sobie na siłę zmieniać. Ona pokazała Ci, że ma ochotę na seks. Nie chciałeś go to uszanowała Twoją decyzję. Tak samo z wyjazdem. Pokazała Ci, że się zmartwiła, powiedziałeś, że za tydzień wrócisz to zrozumiała, że potrzebujesz po być sam, przemyśleć kilka spraw, więc to uszanowała. Wczoraj myślałam nad Twoją sytuacją i doszłam do wniosku, że powinieneś dać sobie i jej pewien czas. Już piszę o co chodzi.
Ustal sobie w głowie, że np do końca wakacji z nią będziesz na próbę. I to ma być czas, w którym Ty ją obserwujesz i w którym jesteście po prostu razem. Powiedz jej, że ten czas sobie i jej dajesz. Przyjdź do niej i powiedz jej: rozumiem Cię, że masz prawo czuć się niepewna mnie po tym co Cię spotkało i mieć dystans do tego wszystkiego, ale ja w takim związku wiecznie żyć nie mogę, bo ja potrzebuje związku w którym nie ma dystansu itd... Nie chcę też Ci kazać nagle to zmieniać i robić to co ja chcę, ale ja też mam potrzeby i też pragnę związku, w którym się nie męczę. Dlatego daje nam pewien czas. Tobie na to, żebyś mogła się na mnie otworzyć i uwierzyć, że nie potrafił bym Cię zranić itd, a mi ten czas jest potrzebny bym zawalczył o nas. Ale Ty musisz mi w tym pomagać, bo tak jak jest teraz jest mi źle.

Ten czas jest Ci potrzebny byś mógł sobie to wszystko poukładać, byś mógł ją obserwować i się przekonać czy ona jest w stanie dać Ci to czego potrzebujesz. Moim zdaniem to idealny pomysł.

95 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-12 12:55:58)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Myszeczka23 a dla mnie ona jest cholernie nieszczera. Albo to albo tamto.co to ma być boje się jak się boi to znaczy, ze nie ma możliwości być w związku a jednak do seksu jest pierwsza nie sądzisz, że to nieco dziwne?

NiepoprawnyOn napisał/a:

Mówię jej że jadę na Sycylię, widziałem że na prawdę sie zaniepokoiła, po czym ona mówi że jak chcę to może się zająć moim psem jak mnie nie będzie (mam haskiego). Kurde. Ja nie potrzebuję żeby zajmowała sie psem.

Tak psem chce sie chętnie zajmować byś czuł wobec niej cos na wzór wdzięczności. Manipulacja z jej strony. Zgrywa niedostępną i zranioną.Wybacz ale wszystko wskazuje, że jest wyrachowana.
To nie jest normalne jak Cię traktuje i to, że w przeszłości została zraniona nie uprawnia jej do tego by tak Cie traktować a traktuje karygodnie. Na Twoim miejscu bym podziękowała takiej pani która nie chce Ciebie w swoim zyciu bo to jasno pokazuje. Kobieta jak ma męzczyzne chce by cały świat o tym wiedział a ona ukrywa i wygląda na to, że połaczył Was zajebisty seks i nic ponadto dziwne jak na kobietę zranioną by tak chętnie się przytulała i chętna na seks. Jest nieszczerą osobą po tych zachowaniach i tyle. Seksem Tobą maniupuje tak to widzę. Chce byś do niej się przywiązał i jak pies wiernie czekał i skamlał o zainteresowanie. Nie daj jej takiej satysfakcji.
Jesli na początku takie kwiatki wychodzą to tylko czekać co dalej.

Myszeczka23 napisał/a:

Tylko ona właśnie się określiła. Poprosiła go o czas. Masz stu procentową pewność, że naprawdę tego czasu nie potrzebuje i że prawdy nie mówi? Bo ja tej pewności nie mam. Istnieje dużo procent, że jednak prawdę mówi. Nie możemy teraz określić, że ona kłamie, kręci i zdradza Niepoprawnego. Bardzo dużo na to wskazuje, ale pewności nie ma. Może jej tylko nie ufać do końca. Ale jeśli ją zostawi to nigdy sobie tego nie wybaczy, bo zawsze będzie miał w głowie: a co jeśli ona mówiła prawdę... On na nią czekał, czuje się przy niej dobrze, ma te cechy które szukał w kobiecie. Czemu więc nie spróbować? Jeśli tylko się przygotuje psychicznie na to, że ona może oszukiwać to nawet nie będzie mocno cierpiał, że to faktycznie zrobiła. Ale przynajmniej gdy stanie przed lustrem będzie mógł śmiało powiedzieć: ja walczyłem do końca.:)
Ja się zgadzam z tym, że ona może coś kręcić, że nie należy jej ślepo ufać, ale to nie powód by kogoś od razu zostawiać. A tu dużo osób jej już wyrok dało bez dowodów. Opanujcie się.
I co on jej obiecał, że da jej czas powiedział jej, że ją rozumie, ocierał łzy, a potem ma ją zostawić, bo ma WĄTPLIWOŚCI? Podkreślam: może być różnie i bez dowodów nikt tu na forum nie może powiedzieć, że ona kłamie i zdradza. Możemy tylko przyjąć taką ewentualność.:)

No jak dla mnie to żaden określenie. Jak dla mnie to autor wątku dał jej zbyt dużo czasu a on żyje w zawieszaniu w oczekiwaniu jak pani w końcu się na coś zdecyduje a to 

NiepoprawnyOn napisał/a:

Myślałem o tym dlaczego jest problem z jej pracą. olśniło mnie...a może tylko szukam dziury w całym...ale...
1. Ona zarządza dużą firmą która działa w kilku miastach w polsce. Właściciel tej firmy to bardzo fajny facet. Ma syna który jest właścicielem fimy innej ale bardzo związanej z firmą swojego ojca. Razem praktycznie wszystko prowadzą.
2. Nad jeziorem gdzie ona jeździ bo ma domek sąsiadem jest??????? właściciel firmy....

Nigdy nie byłem nad jeziorem....nie wiem czy to co mówi to jest prawda. A jeżeli ona....coś...do syna???

Wiele wyjaśnia i wygląda jakby była z tą osobą i nagle zapoznała autora wątku i teraz namysla się którego wybrać

Szarlotkanagorąco napisał/a:

Musisz szczerze z nią porozmawiać o jej zachowaniu.
Jak dla mnie jej postępowanie pasuje do osoby, będącej w związku z kimś innym.
Może być  na przyklad tak, że zakończyła związek ,bądź romans w pracy, bezpośrednio przed poznaniem ciebie. A potem do siebie wrócili. A ponieważ tamten nie jest wiarygodny,to ona ciągnie na dwa fronty, bo szkoda jej z ciebie rezygnować. Historia szczególnie miałaby sens gdyby tamten miał żonę. Może dlatego, nic ci o nim nie chce mówić i dlatego ma sporo czasu wolnego, by się z tobą spotykać.

To oczywiście tylko moje dywagacje. Ale to że coś ukrywa to pewne.Jak cię trzyma z dala od swojej pracy, to znaczy, że jest tam ktoś, kto nie powinien się o Tobie dowiedzieć.

Czyli  nie tylko ja mam takie wrażenie.

96

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Zgadzam sie w 100% z alpengold...manipulanctwo...
Z jednej strony ona utrzymuje autora na dystans z drugiej robi wszystko, zeby on byl zaangazowany( zeby nie bylo dystansu z jego strony)
- Nie wprowadza go w swoj swiat, ale wchodzi w jego
-W rozmowie mowi to , co On chce uslyszec
-Odgrywa biedna, zraniona, ale konkretow o tym zranieniu nie mowi...( jesli jest jakis problem, trzeba go rozwiazywac np. u psychologa)
-Jak On zwieksza dystans -ona robi sie slodka, namietna i prawi o emocjach...
Moim zdaniem autor ma zbyt romantyczne podejscie ...
Dobra jest...nie ma co....
Wyraznie widac, ze to jemu na niej zalezy, ona tylko deklaruje oddanie, poza deklaracjami z tej drugiej strony nic nie ma...
Pare prostych pytan:
- czy ona jest sklonna do poswiecenia dla niego?
- czy kochalaby nadal, gdyby stracil prace, pochorowal sie, stalo sie z nim cos zlego?
-czy ona sklonna jest poprzec swoje slowa czynami( przedstawic go jako swojego faceta w swoim srodowisku np.)?
To latwo sprawdzic....a jesli nie, jesli potrzebuje czasu, mozna dac jej czas, zaproponowac, ze bedziemy sie spotykac raz na miesiac, a poza tym zero kontaktu, czy ja taki uklad zadowoli? Jesli tak, to znaczy, ze on ma zwiazek- ona romans...
Tyle mojego zdania w temacie, a autor zrobi jak uwaza, oczywiscie( chociaz moim zdaniem zrobi sobie krzywde nawet jesli sie szczesliwie pobiora, ona nadal bedzie swoimi chumorami podporzadkowywac go sobie, a on bedzie zraniony coraz bardziej)
Zycze zebym sie mylila...i pozdrawiam:-)

97 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2014-06-12 14:01:39)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Ale ja nie twierdzę, że nie macie racji! Jej zachowanie nie jest normalne! Ale czy to znaczy, że od razu musi ją zostawić? A nie może po prostu być przygotowany na to, że ona może być złą kobietą i sprawdzić jak jest naprawdę? Widocznie innymi cechami kierujemy się w życiu. Ja bym postąpiła tak jak pisałam. Zrobiła bym to po to, aby później nie żałować, że zrobiło się za mało... inni twierdzą że lepiej zostawić. Autor sam musi zadecydować co dla niego jest najlepsze.

EDIT: zostawić ją zawsze zdąży, ale potem już nie będzie odwrotu...
Ja po prostu uważam, że jeśli on ją teraz zostawi, to zawsze będzie go dręczyła myśl: a jeśli ona mówiła prawdę? Jeśli z czasem naprawdę by się zmieniła? Jeśli miałem szansę być z nią jeszcze szczęśliwy?
Wy ją już oceniliście, ja uważam, że to można zrobić w każdej chwili, więc lepiej zrobić to później niż teraz.

98

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Jestem pewna, że kobieta ma więcej adoratorów, po prostu nie jest pewna którego wybrać.

99

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Wybacz, ale moim zdaniem nie jesteś jedyny...

100

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Mnie się wydaje, że ona wciaż jeszcze nie czuje się z Tobą do końca pewnie. Jeśli faktycznie chciała sexu tak jak mówisz to chociaż zapropoowałaby abyś został dłużej. W tych sprawach nie radziłabym abyś tak sie zachowywał, ponieważ zamnknie się całkowicie i następnym razem nawet sygnału nie dostaniesz. Większość kobiet jest przyzwyczajona, że to ją się zdobywa nie odwrotnie, lepiej nie burzyć tego porządku.
Zyczę udanego wypoczynku na Sycylii, pięknie tam jest, sama chętnie bym się wybrała.

101 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-12 17:19:00)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
Ala___ napisał/a:

W tych sprawach nie radziłabym abyś tak sie zachowywał, ponieważ zamnknie się całkowicie i następnym razem nawet sygnału nie dostaniesz.

I co, ze nie dostanie sygnału a co ona księżniczka jakś czy co? Sama zachowuje sie nie w porządku, sporo ukrywa ale o nim wszystko chce wiedzieć chyba jasne po co jej to.

Ala___ napisał/a:

Mnie się wydaje, że ona wciaż jeszcze nie czuje się z Tobą do końca pewnie. Jeśli faktycznie chciała sexu tak jak mówisz to chociaż zapropoowałaby abyś został dłużej. W tych sprawach nie radziłabym abyś tak sie zachowywał, ponieważ zamnknie się całkowicie i następnym razem nawet sygnału nie dostaniesz. Większość kobiet jest przyzwyczajona, że to ją się zdobywa nie odwrotnie, lepiej nie burzyć tego porządku.
Zyczę udanego wypoczynku na Sycylii, pięknie tam jest, sama chętnie bym się wybrała.

Przecież to gra z jej strony. Wszystko na to wskazuje.

Myszeczka23 napisał/a:

zostawić ją zawsze zdąży, ale potem już nie będzie odwrotu...
Ja po prostu uważam, że jeśli on ją teraz zostawi, to zawsze będzie go dręczyła myśl: a jeśli ona mówiła prawdę? Jeśli z czasem naprawdę by się zmieniła? Jeśli miałem szansę być z nią jeszcze szczęśliwy?
Wy ją już oceniliście, ja uważam, że to można zrobić w każdej chwili, więc lepiej zrobić to później niż teraz.

Prawidłowa partnerska relacja=związek opiera się na dawaniu i braniu ona tylko bierze nic nie daje z siebie tylko umilanie czasu i słówka które autor tematu chce usłyszeć. Gadac można wszystko. Liczą się czyny nie słowa.

102

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Tak masz rację, ale może ona naprawdę coś w życiu mocnego przeżyła i może naprawdę boi się od razu wejść w taki całkowity związek? Przecież nie można tej opcji wykluczyć. Dobra ja już z Tobą nie dyskutuje, bo się nie da. Masz swoją rację i nic Ci nie przetłumaczy, że pewności nie ma, że kłamie, że można ją tylko mocno podejrzewać o to. Od teraz posty będę kierowała tylko do autora tego wątku, na inne nie odpowiadam.

103 Ostatnio edytowany przez NiepoprawnyOn (2014-06-12 22:15:13)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

muszę Wam wszystkim podziękować i poprosić o jeszcze.
Tylko z Wami na ten temat rozmawiam i mimo tego że sie nie widzieliśmy, czuję że jesteście gdzieś tam i o całej tej sytuacji myślicie.

Jestem juz na skraju wyczerpania emocjonalnego. Wszystko jest byle jakie, nieważne, gówniane. Mam duże wątpliwości co do niej i jestem bardzo bliski tego, żeby jutro skończyć ten związek. Nie chcę już myśleć, tęsknić. Pragnę bliskości, zainteresowania, miłości. Wiem, że ona też tego by chciała, ale muszę chyba zacząć myśleć o sobie. Zawsze jestem dla wszystkich, czekam i czekam. Chyba tego wystarczy...

Jest we mnie uczucie które łączy w sobie wściekłość, rozczarowanie, strach, miłość, tęsknotę i świadomość tego że jest to właśnie ta kobieta a ona tego chyba nie widzi tak jak ja.

CHOLERA JASNA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

104 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-12 22:28:38)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

NiepoprawnyOn ja przeżywam bo jestem osobą silnie empatyczną i wkurza mnie ta kobieta co tak Tobą zwodzi. Dobrze Ci zrobi wyjazd.
Powinieneś wrzucić na luz w relacji z tą panią bo może Cię skrzywdzić chociaż już własciwie to robi.

105

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

sad Może zaproponuj przejście na kolejny etap związku, dając tylko dwie możliwości tak lub nie. Nie jest to do końca w porządku ponieważ nie znasz jej przeszłości i tego co przeszła,ale z drugiej strony masz prawo wiedzieć czy nie tracisz czasu. Jeśli oboje nie myślicie o wspólnej przyszłości to faktycznie nie ma co się dłużej męczyć.

106 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-13 13:21:33)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Ala___ jakie przejście na kolejny etap związku jak oni nawet w pierwszym etapie nie są? Tu nawet związku nie ma.

107

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
alpengold napisał/a:

Ala___ jakie przejście na kolejny etap związku jak oni nawet w pierwszym etapie nie są? Tu nawet związku nie ma.

Dokladnie- ona ma romans...
Daj jej szanse, daj jej czas, pokaz, ze ci nie zalezy( ja wiem , ze to trudne)_ spotkanie, raz na jakis czas, na seks, kolacje i tyle, po prostu zachowuj sie tak jak ona- lustereczko...a o ile zaklad, ze ona zacznie o ciebie zabiegac???
Bo jej zalezy, zeby Tobie zalezalo...wylacznie- tak ja to widze....


A kiedy to ona zacznie zabiegac, to sie wszystko wyjasni......

108

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

A ja tam nadal będę broniła tej dziewczyny. Moim zdaniem do tego związku potrzeba dużo cierpliwości i nie ufania ślepo w jej słowa, a wszystko za jakiś czas się ułoży i będzie z nią naprawdę szczęśliwy.

109

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
oldorando napisał/a:

Bo jej zalezy, zeby Tobie zalezalo...wylacznie- tak ja to widze....

To zresztą tak wynika z tego jak się zachowuje. Na seks się godzi ale by była  bliskośc duchowa to już nie nie chce się angażować a autora to męczy i wcale się nie dziwie. Tego kwiatu pół światu jak to mówią a jak na początku już takie cos to strach pomyśleć co dalej będzie. Kobieta zachowuje sie zwyczajnie niepoważnie jesli faktycznie to nie gra ale wszystko mówi, że jednak jest wyrachowana.

110

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Każdemu kto musi czekać na bliskość oddanie, otwartość, nadzieję na więcej choć nawet na kontakt i spotkanie...serdecznie współczuję, można się wykończyć nerwowo...

W miłości bywają różne chwile ale stale żyć w niepewności i czekaniu...to nie jest miłość. Ona ma romans moim zdaniem z Autorem, a oficjalnie jest ktoś inny. Tutaj kwestię załatwia moim zdaniem ultimatum. Autor powinien powiedzieć albo wóz albo przewóz wtedy dowie się jaka jest prawda. Moim zdaniem ona nie dopuszcza do sytuacji w której stawia jej się ultimatum - dlatego pokazuje wrażliwość, emocjonalność, krzywdę itd - bo to wzbudza litość i ona ma nadzieję że Autor się nie zdobędzie na twarde stanowisko w jej sprawie. Prawda jest taka że jak nie ma nic do ukrycia to ultimatum przyjmie, wtedy można rzec odsłoni się to za zakryte. Może to banał, ale prawda Was wyzwoli....a raczej Autora wątku z pewnością. Na jej miejscu kochając faceta i traktując go poważnie ten nie miałby żadnych wątpliwości... Takie zagrania są typowe dla kobiet które potocznie mówiąc sobie z facetami pogrywają.

111

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Niestety też jestem zdania tego, że autor jednak powinien ją zostawić. Czemu? Dla swojego dobra. On niestety nie potrafi ochłodzić tych relacji i zdystansować się. Zbyt mocno to przeżywa. Myślałam, że jest silniejszy. Widocznie wiek i doświadczenia nie uodparniają na takie emocje. Ja bym na miejscu autora po prostu się zdystansowała do tego i dała jej czas, ale do tego trzeba być naprawdę twardym, odpornym i kierować się również rozsądkiem, nie tylko sercem. Niestety, ale wszystko wskazuje na to, że dla Niepoprawnego będzie dużo lepiej jak ją zostawi. Faktycznie jest Niepoprawnym Romantykiem. Myślałam, że jest inaczej.

112 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-13 20:44:30)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Myszeczka23 toz ja od początku uważam to co teraz napisałaś. Jest zbyt dobry i taki z sercem na dloni by tak być traktowany. Setki kobiet mogłyby pomarzyć o facecie takim który niemalże by nieba uchylił a ona tak się zachowuje. To jakas kpina.

Eva11 napisał/a:

Każdemu kto musi czekać na bliskość oddanie, otwartość, nadzieję na więcej choć nawet na kontakt i spotkanie...serdecznie współczuję, można się wykończyć nerwowo...

W miłości bywają różne chwile ale stale żyć w niepewności i czekaniu...to nie jest miłość. Ona ma romans moim zdaniem z Autorem, a oficjalnie jest ktoś inny. Tutaj kwestię załatwia moim zdaniem ultimatum. Autor powinien powiedzieć albo wóz albo przewóz wtedy dowie się jaka jest prawda. Moim zdaniem ona nie dopuszcza do sytuacji w której stawia jej się ultimatum - dlatego pokazuje wrażliwość, emocjonalność, krzywdę itd - bo to wzbudza litość i ona ma nadzieję że Autor się nie zdobędzie na twarde stanowisko w jej sprawie. Prawda jest taka że jak nie ma nic do ukrycia to ultimatum przyjmie, wtedy można rzec odsłoni się to za zakryte. Może to banał, ale prawda Was wyzwoli....a raczej Autora wątku z pewnością. Na jej miejscu kochając faceta i traktując go poważnie ten nie miałby żadnych wątpliwości... Takie zagrania są typowe dla kobiet które potocznie mówiąc sobie z facetami pogrywają.

Pewnie, że pogrywa toż od pierwszego mojego postu w tym temacie tak mysle.

113 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2014-06-13 21:31:07)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

No tak, tylko gdybym ja miała lat 40 i spotkała kogoś, kto tak bardzo mnie zainteresował i w ogóle, to bym nie zachowywała się jak nastolatka, która pierwszy raz miała styczność z facetem. On ma 40 lat i podobno jest po przejściach, to taka kobieta powinna być dla niego WYZWANIEM, a nie powodem do płaczu i to z takich błachych powodów. Super, że on taki idealny, ale co on sobie wyobrażał, że znajdzie bajkową miłość, zamieszka z nią od razu w domku na Sycylii i będzie żył z nią w pełnym szczęściu i radości i będą sobie z rączek jedli? Kobieta mu powiedziała, że chce czasu, a ten płacze, bo nie wie co ma dalej robić! A jak ja mu napisałam co ma robić, czyli: złapać dystans, obserwować ją i oceniać jej zachowanie, to on nadal płacze i znajduje się na skraju rozpaczy. To niech ją zostawi i znajdzie taką, która od razu da mu wielką i namiętną miłość.

114

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
Myszeczka23 napisał/a:

To niech ją zostawi i znajdzie taką, która od razu da mu wielką i namiętną miłość.

Dokładnie Myszeczka23. tutaj się zgadzam. Taką która będzie wiedziała czego chce.

115

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

No tak.:) Bo niestety na tą dziewczynę to nasz autor ma za słabe nerwy.

116

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Ojjjj, musze polecic piosenke
" baranek" kultu.....stare ale jare:-)

117

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

NiepoprawnyOn jak się sprawy mają?

118

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Jak się sprawy maja???

Chyba coraz bardziej skłaniam sie ku temu żeby albo zakończyć ten związek albo "postawić ultimatum"(może głupie słowo ale adekwatne)
No bo zastanówmy sie, co mnie czeka. 1. Dam jej czas. Ona nie będzie czuła żadnego nacisku, będzie jej dobrze więc po co miałaby cokolwiek zmienić? Ja w takim przypadku będę coraz bardziej rozbity, nieszczęśliwy i będzie mi cholernie źle (czyli dokładnie jak w tej chwili). 2. Rozstaje się z nią mówiąc dlaczego i jak bardzo jest dla mnie ważna jednak to w jaki sposób mnie traktuje jest dla mnie nie do przyjęcia. Po czasie do mnie wraca zmieniona albo nie wraca.  3. Daje jej ultimatum z ograniczeniem czasowym w którym to musi się coś zmienić, ale nie widzę za bardzo co się w takiej sytuacji stanie.

Żadne z tych rozwiązań nie może mieć miejsca w związku ludzi, którzy sie kochają...to jest chore. Idąc więc za tą myślą, że takie sytuacje są chore to wniosek jest jeden. Gdzie u diabła jest tutaj miłość? Pytanie jest retoryczne...raczej.

Przypomniała mi sie jeszcze inna sytuacja. W pewną niedzielę kochaliśmy sie rano tak na spontanie. Przez nasze baraszkowanie spóźniła sie do mamy na obiad. Kilka tygodni później w niedzielę znowu zaczęło sie to samo a ona powiedziała:" nie mogę sie kochać bo znowy będę musiała coś wymyślić, że sie spóźniłam". Laska wprost mówi mi że ma mnie w dup...

119

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Witam wszystkich po weekendzie. Mam nadzieję, że Wam się udał smile.

Odnośnie tego obiadu u mamy o którym pisze nasz Kolega... nagle zaświtało mi w głowie, że to własnie matka może być przyczyną całego tego tajemniczego zachowania partnerki. Nie chcę tworzyć czarnych scenariuszy, ale jeśli to osoba samotna możliwe, że stara zatrzymać córkę jak najbliżej przy sobie i świadomie lub mniej świadomie ją niewoli. Niestety taki układ to dość częsta sytuacja w rodzinach, niejednokrotnie prowadząca do tragedii. Moze warto byłoby podpytać jak wyglada ta relacja, gdyby okazało się że o to chodzi przynajmniej wiadomo byłoby gdzie pies pogrzebany..

120 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-16 18:17:02)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
NiepoprawnyOn napisał/a:

Jak się sprawy maja???

Chyba coraz bardziej skłaniam sie ku temu żeby albo zakończyć ten związek albo "postawić ultimatum"(może głupie słowo ale adekwatne)
No bo zastanówmy sie, co mnie czeka. 1. Dam jej czas. Ona nie będzie czuła żadnego nacisku, będzie jej dobrze więc po co miałaby cokolwiek zmienić? Ja w takim przypadku będę coraz bardziej rozbity, nieszczęśliwy i będzie mi cholernie źle (czyli dokładnie jak w tej chwili). 2. Rozstaje się z nią mówiąc dlaczego i jak bardzo jest dla mnie ważna jednak to w jaki sposób mnie traktuje jest dla mnie nie do przyjęcia. Po czasie do mnie wraca zmieniona albo nie wraca.  3. Daje jej ultimatum z ograniczeniem czasowym w którym to musi się coś zmienić, ale nie widzę za bardzo co się w takiej sytuacji stanie.

Żadne z tych rozwiązań nie może mieć miejsca w związku ludzi, którzy sie kochają...to jest chore. Idąc więc za tą myślą, że takie sytuacje są chore to wniosek jest jeden. Gdzie u diabła jest tutaj miłość? Pytanie jest retoryczne...raczej.

Przypomniała mi sie jeszcze inna sytuacja. W pewną niedzielę kochaliśmy sie rano tak na spontanie. Przez nasze baraszkowanie spóźniła sie do mamy na obiad. Kilka tygodni później w niedzielę znowu zaczęło sie to samo a ona powiedziała:" nie mogę sie kochać bo znowy będę musiała coś wymyślić, że sie spóźniłam". Laska wprost mówi mi że ma mnie w dup...

Ona ma romans z Tobą a oszukuje swojego partnera. Serio zwykła ladacznica. To co zacytowałeś o tym świadczy. Zapomnij o niej.

Ala___ napisał/a:

Witam wszystkich po weekendzie. Mam nadzieję, że Wam się udał smile.

Odnośnie tego obiadu u mamy o którym pisze nasz Kolega... nagle zaświtało mi w głowie, że to własnie matka może być przyczyną całego tego tajemniczego zachowania partnerki. Nie chcę tworzyć czarnych scenariuszy, ale jeśli to osoba samotna możliwe, że stara zatrzymać córkę jak najbliżej przy sobie i świadomie lub mniej świadomie ją niewoli. Niestety taki układ to dość częsta sytuacja w rodzinach, niejednokrotnie prowadząca do tragedii. Moze warto byłoby podpytać jak wyglada ta relacja, gdyby okazało się że o to chodzi przynajmniej wiadomo byłoby gdzie pies pogrzebany..

Taaaa akurat. Kobieta przedsiębiorcza uchodząca za zimną sukę matki się boi. Buhehe niezły żart. I skąd taki wniosek? Naciągany zresztą bardzo.

121

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

alpengold przeraża mnie to jak łatwo oceniasz ludzi i jak łatwo przychodzi Ci nazwać kogoś ladacznicą. hmm
Niepoprawny wiesz w miłości zdarzają się kłopoty i problemy, które trzeba rozwiązywać. Sama miłość nie wystarczy. Ty to sobie wyobrażasz, że związek polega na cudownych chwilach, wzajemnej fascynacji i nie odrywaniu oczek od siebie. Każdy jest inny. To, że ona nie wzdycha za Tobą itd, nie znaczy, że Cię oszukuje i manipuluje. Wydaję mi się, że najlepszym wyjściem u Ciebie jest zerwać z nią w ten sposób jak mówiłeś. Tobie będzie lżej, że już wszystko jej powiedziałeś co Ci leży na sercu, a ona będzie miała szanse się przekonać na ile tak naprawdę Cię kochała i czy w ogóle chce tego rozstania. Jeśli zacznie płakać to bądź nieugięty i powiedz jej, że w takim związku jaki jest teraz między wami, Ty nie możesz zostać, bo za bardzo cierpisz i teraz od niej zależy czy będzie chciała walczyć o was i dać Ci to czego Ty potrzebujesz, czy się jednak na amen rozejdziecie.

122

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
NiepoprawnyOn napisał/a:

Jak się sprawy maja???

Chyba coraz bardziej skłaniam sie ku temu żeby albo zakończyć ten związek albo "postawić ultimatum"(może głupie słowo ale adekwatne)
No bo zastanówmy sie, co mnie czeka. 1. Dam jej czas. Ona nie będzie czuła żadnego nacisku, będzie jej dobrze więc po co miałaby cokolwiek zmienić? Ja w takim przypadku będę coraz bardziej rozbity, nieszczęśliwy i będzie mi cholernie źle (czyli dokładnie jak w tej chwili). 2. Rozstaje się z nią mówiąc dlaczego i jak bardzo jest dla mnie ważna jednak to w jaki sposób mnie traktuje jest dla mnie nie do przyjęcia. Po czasie do mnie wraca zmieniona albo nie wraca.  3. Daje jej ultimatum z ograniczeniem czasowym w którym to musi się coś zmienić, ale nie widzę za bardzo co się w takiej sytuacji stanie.

Żadne z tych rozwiązań nie może mieć miejsca w związku ludzi, którzy sie kochają...to jest chore. Idąc więc za tą myślą, że takie sytuacje są chore to wniosek jest jeden. Gdzie u diabła jest tutaj miłość? Pytanie jest retoryczne...raczej.

Przypomniała mi sie jeszcze inna sytuacja. W pewną niedzielę kochaliśmy sie rano tak na spontanie. Przez nasze baraszkowanie spóźniła sie do mamy na obiad. Kilka tygodni później w niedzielę znowu zaczęło sie to samo a ona powiedziała:" nie mogę sie kochać bo znowy będę musiała coś wymyślić, że sie spóźniłam". Laska wprost mówi mi że ma mnie w dup...

Na podstawie moich świeżych doświadczeń:
1. Nie ma sensu. Będzie dokładnie tak jak piszesz, nie będzie czuła żadnego nacisku i nadal będzie uważała że wszystko gra. W moim przypadku wyglądało to następująco: "a nie może być tak jak do tej pory, tak jak miesiąc temu"
2. Bingo
3. Nie ma sensu.
Od siebie dorzucę:
4. Korzystaj z seksu i całkowicie odrzuć sferę emocjonalną. Jest dziwką więc tak ją traktuj.

123 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-16 22:52:49)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Myszeczka23 a Ty czytasz dokładnie ten post ostatni co napisał NiepoprawnyOn. Własnie z tego ją oceniłam. Dalej uwazam, ze to kobieta która ma kogoś i zdradza swojego partnera właśnie z autorem wątku. Nie oceniam łatwo ale zachowanie tej pani na to wskazuje.
adam79 ma faceta więc  szkoda gościa.
martwi się spóznieniem  do mamy na obiad a uchodzi za zimną sukę w otoczeniu. Martwi się bo facet czeka na nią a ona z innym kręci na boku. Mamusia to zwyczajny stały partner z którym ta kobieta żyje a autor wątku jest do seksu. Niestety.

124

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

witajcie....chyba się stało

Rozmawialiśmy w niedziele wieczorem, a raczej w nocy. Oczywiście był sex, jak to ona powiedziała "nigdy nie było jej tak dobrze". Z jednej strony to bardzo osobiste a dla mnie radosne (bo dałem jej coś czego nie miała), z drugiej zaś strony wkurzające.
Rozmawialiśmy ok 2 godzin. Mówiłem jej o tym co czuje. Jak mnie traktuje, ak to wpływa na mnie, jak odpycha mnie od siebie, jak jest mi źle z tym że jaj bliscy, ludzie z pracy nie wiedzą o moim istnieniu (nie chodzi mi o to że chcę aby wywiesiła transparent z tą informacją, ale o to że jestem tajemnicą). W końcu po moich słowach, że skoro ma pełną świadomość tego że mnie bardzo rani i dalej robi to z premedytacją, zrozumiała o co chodzi. Rano wychodząc pocałowała mnie i powiedziała, że ona nie chce abym cierpiał.
Mija dwa dni. W sumie to niewiele ale myślę że to koniec.

125 Ostatnio edytowany przez adam79 (2014-06-17 15:55:54)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
NiepoprawnyOn napisał/a:

W sumie to niewiele ale myślę że to koniec.

Jeśli naprawdę coś dla niej znaczyłeś to wróci, jeśli nie to za kim Ty tęsknisz (oboje wiemy że tęsknisz). Za kłamliwą egoistyczną suką?
Co Cie nie zabije wzmocni Cię.

Przeczytaj sobie mój wątek. Kobiety (nie mówię że wszystkie) naprawdę są dobrymi manipulatorkami... chociaż może nie, wychodzi im to tylko dlatego że my dajemy sobą manipulować.

126 Ostatnio edytowany przez złamana_róża (2014-06-17 17:26:43)

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Niepoprawnyon przykro mi że tak się stało.Ale z drugiej strony,jeśli po waszej rozmowie ona nic nie zrobiła żeby to zmienić to nie sądzę żeby jej rzeczywiście zależalo. Nawet jeśli wróci to nadal będzie tak samo,Ty będziesz szczęsliwy z powrotu ona nadal będzie traktowała Cię tak samo....I nadal będziesz cierpial. To że wróci uważam za pewnik,kilka dni potrzyma Cię w takim stanie a potem łaskawie wróci na swoich warunkach czyli będzie jak dawniej.....Będzie Cię ranić......Obym się myliła oby wróciła i wszystko zmieniła tego Ci życzę ale jestem racjonalistką i sceptyczką. Nic nie tłumaczy jej zachowania,ani przejścia jakie miała ani starch przed związkiem.

Ja też się bałam, trzymałam na początku swojego partnera na dystans ale nie było między nami kilku dni milczenia, właśnie odwrotnie rozmawialiśmy choc było mi bardzo trudno się otworzyć po przejściach w poprzednim związkam. Wkońcu P. powiedział mi co czuje,że Go ranię i muszę coś zmienić, bo niszczy Go to. Dał mi kilka dni na przemyślenia, wyjechał z przyjaciółmi nad jezioro gdzie nie ma zasięgu I wiedziałam że nie będziemy mogli się kontaktować. Dał mi wskazówki jak tam dojechać jeśli chciałabym przyjechać. to był wieczór. Nazajutrz o 4 rano siedziałam już w samochodzie..... Zmieniłam wszystko zawalczyłam o nas I trwa to już 3 lata. Życzę Ci takiego zakończenia.....

Przepraszam jeśli mój post wyszedł to troche chaotycznie....

127

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
NiepoprawnyOn napisał/a:

witajcie....chyba się stało

Rozmawialiśmy w niedziele wieczorem, a raczej w nocy. Oczywiście był sex, jak to ona powiedziała "nigdy nie było jej tak dobrze". Z jednej strony to bardzo osobiste a dla mnie radosne (bo dałem jej coś czego nie miała), z drugiej zaś strony wkurzające.
Rozmawialiśmy ok 2 godzin. Mówiłem jej o tym co czuje. Jak mnie traktuje, ak to wpływa na mnie, jak odpycha mnie od siebie, jak jest mi źle z tym że jaj bliscy, ludzie z pracy nie wiedzą o moim istnieniu (nie chodzi mi o to że chcę aby wywiesiła transparent z tą informacją, ale o to że jestem tajemnicą). W końcu po moich słowach, że skoro ma pełną świadomość tego że mnie bardzo rani i dalej robi to z premedytacją, zrozumiała o co chodzi. Rano wychodząc pocałowała mnie i powiedziała, że ona nie chce abym cierpiał.
Mija dwa dni. W sumie to niewiele ale myślę że to koniec.

Serio byłeś tylko zabawką. ;/ Olej ją.

128

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie
złamana_róża napisał/a:

.... Nic nie tłumaczy jej zachowania,ani przejścia jakie miała ani starch przed związkiem.....

Dokładnie tak jej powiedziałem. Tęsknię za nią bo ją kocham i zależy mi na niej. Jeżeli wróci to wróci zmieniona i dobrze o tym wie, że innego powrotu nie ma. Nie chodzi mi o to żeby całkiem i całościowo załatwiła problem, ale o to żeby chciała coś zrobić i to powoli zmieniała. Jeżeli nie wróci to dobrze będzie wiedziała co straciła...i czy było warto dla takiej pierdoły to wszystko przeżywać.
Tak czy siak teraz mam w plecy i jest zajeb..... ciężko, ale co tam. Tak musiało być.

129

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

NiepoprawnyOn ale czy Ty rozumiesz,że nie byłeś jedyny?

130

Odp: ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

nie wiem....ciężko to stwierdzić...pewności nie mam ani na TAK ani na NIE

Posty [ 66 do 130 z 202 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » ...czy to jest miłość, czy.....olewanie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026