Dużo przeszedłem w życiu nie dlatego że mam prawie 40 lat ale dlatego że jestem romantykiem. Od jakiegoś czasu byłem sam ponieważ doszedłem do takiego etapu w swoim życiu, że najważniejsza jest dla mnie bliskość....nazwijmy to ....bliskość dusz.
Dałem bardzo szczególne ogłoszenie w necie czekając aż odpisze ta jedyna, która zrozumie treść tego co było zawarte w kilku prostych zdaniach. Dlaczego ogłoszenie??? W pobliżu mnie nie było żadnej kobiety która by zrozumiała sens "bliskości", choć nie mogę powiedzieć że nie mam powodzenia u kobiet, ale nie o to chodzi. Tak więc po kilku miesiącach napisała do mnie kobieta w zbliżonym wieku. Okazała się być osobą która doskonale zrozumiała to o co chodziło w moim ogłoszeniu. To tak jak bym dostał młotkiem w głowę albo tak jakbym wygrał mln w totolotka. Szczęście niepojęte:)..spełnienie marzeń. Spotkaliśmy się..i drugi raz młotkiem w łeb. Jaka ona śliczna, piękna, lśniąca jak gwiazdy na niebie i do tego, co najważniejsze, bardzo mądra. Na prawdę czułem się jak bym chwycił Pana Boga za sznurówki. Na prawdę nie mogłem uwierzyć że spotkałem IDEAŁ. Zabrałem ją do Paryża....było świetnie. Rozumiemy się bez słów, tak jakby masze myśli były jednością. Siedzimy wieczorem i oglądamy film. Pytam się jej czy chce zjeść jajka z majonezem, a ona się uśmiecha i mówi, że właśnie o tym myślała i wiedziała że zaraz sie jej o to zapytam. Tak samo jest z sexem. Po prostu idealnie. Naprawdę jest to takie jak napisałem.....NIEPRAWDOPODOBNE !!!!!!!!!!!!!!! Bardzo ją kocham i cały czas o niej myślę bo wiem jak to co jest między nami jest bardzo wyjątkowe, niespotykane. Od początku jednak w niej jest coś co nie pozwala jej uwolnić się od tego co przeszła z ostatnim facetem (tak przynajmniej mówi). Zamyka się w sobie, rozmowa wygląda tak że albo ja mówię albo nie mówimy nic bo ona milczy. Bardzo mi z tym ciężko, bo mi zależy. Jaj podobno też, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu (i doświadczeniu), że jak komuś zależy to mówi o tym co sie dzieje, jaki ma problem i razem rozwiązujemy to co sie dzieje, szczególnie patrząc na sytuację naszego zrozumienia siebie.
Od kilku tygodni zamyka się w sobie, ucieka emocjonalnie i dosłownie. Z jednej strony mówi że bardzo mnie kocha i chce być ze mną a z drugiej strony jej fizycznie nie ma. Przykład. Wstajemy rano w sobotę pijemy jak co rano kawę. Ona się ubiera i wychodzi do pracy. W drzwiach mówi mi że jedzie po pracy nad jezioro do rodziców i nie ma jej przez 5 dni. Bez dzwonienia, rozmowy, smsów. Tłumaczy takie zachowanie swoimi życiowymi doświadczeniami i prosi żebym dał jej czas.
Bardzo mi na niej zależy. Jest to na prawdę bratnia dusza której szukałem całe życie- a tu....... Czuję w sobie takie rozdarte uczucie - bo serce mówi mi: KOCHAM a rozum: ROBI Z CIEBIE BALONA. Ciężko mi z całą tą sytuacją bo nie chce tego zepsuć. To co jej między nami jest na prawdę wyjątkowe i mam tego pełną świadomość. Jednak ciężar samotności i opuszczenia jest dla mnie bardzo przygniatający. Długo nie pozwalałem sobie na to żeby kogoś pokochać. Obiecałem sobie, że pokocham tylko tą jedyną. Właśnie ją spotkałem i.......klapa. Samotność, poczucie oddalenia i ogromna miłość. Dla dopełnienia opisu dodam że jestem postrzegany jako bardzo konkretny facet. Bardzo poukładany i dokładnie wiedzący czego chce.
Co mam zrobić? Nie chcę tego ale zastanawiam się nad skończeniem tego związku i darowanie sobie szukania kogokolwiek bo ból tego co czuję jest straszny. W życiu codziennym jestem bardzo poukładany ale ta kobieta zdziera ze mnie to poukładanie i odsłania schowane szczere serce.
Może coś poradzicie???? Szczególnie pytam kobiety bo możliwe że z tego co napisałem jesteście wstanie wywnioskować co jest nie tak.