A ja chce sie skupic na sobie, kozystac z zycia, jezdzic po swiecie, uczyc sie i pracowac. Jak poznam chlopaka i sie zakocham to dobrze, ale o slubie ani dzieciach nie mysle. Jeszcze przyjdzie na to czas, chcialabym byc w wieku mojej siostry czyli ok 29 ![]()
Podobne tematy
Wyszłam za mąż w wieku 23 lat i było to dla mnie mega szalone, ale mój przyszły mąż miał mieszkanie i stabilną pracę, ja byłam jeszcze studentką. Uczyłam się, pracowałam, dużo wspólnie podróżowaliśmy i świetnie się razem bawiliśmy, ale latka leciały a mnie wcale nie chciało się dzieci. w końcu uznałam że jednak trzeba się zdecydować.W wieku 28 urodziłam pierwsze dziecko, a pięć lat późnej drugie. Z dziećmi w małżeństwie jest zupełnie inaczej i trzeba się do tego przyzwyczaić. Trzeba znaleźć swoje miejsce, aby nikt i nic cię do końca nie ograniczał i mieć czas dla siebie i trochę to trwa.
68 2014-06-02 01:32:12 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-06-02 01:34:50)
mar3 napisał/a:Tegan napisał/a:wcale
Naprawde nie chcesz miec nigdy dziecka ? i twoj maz tez jestes pewna ze nie zmienisz zdania za kilka lat ? Jakie sa tego powody nie lubisz dzieci czy jak tak c ciekawoisci pytam bo nie spotkalem kogos takiego. Zawszektos ze nie teraz ale kiedys tam tak.
Ja także myślę, że nie chcę mieć nigdy dzieci. Do tej pory ani przez chwilę nie poczułam, że mam taką potrzebę, nawet kiedy byłam w stałym, wieloletnim związku. Po prostu nie sądzę, by było to dla mnie - nie chcę musieć rezygnować z jakichkolwiek marzeń i wygodnego życia, nie chcę codziennie testować swojej cierpliwości i wytrzymałości, nie chcę tych wszystkich wyrzeczeń, które się wiążą z byciem rodzicem. Oczywiście mam otwartą głowę, więc nie wykluczam, że może kiedyś jeszcze mi się dziecka zachce - ale myślę, że to i tak byłaby kwestia czystego instynktu, bo mam taki charakter, który z macierzyństwem ani trochę nie współgra.
A no czasem tak jest, więc nic na siłę
A ja jak już pisałam mam odwrotnie na odwrót, mam charakter, który zdecydowanie współgra z macierzyństwem, jestem opiekuńcza, uwielbiam dzieciaki i zawsze wiedziałam, że chcę mieć swoje no i jak pisałam tak za 2 lata planujemy mniej więcej swoje dziecko z moim facetem
Oczywiście rozumiem, że macierzyństwo ma też cienie i na to też jestem przygotowana, to naturalne. Po prostu bardzo tego chcę, wiem z czym to się wiążę, ale i tak tego pragnę, a pragnęłam jak nie miałam faceta też, dlatego u mnie to, że chcę być matką jest we mnie od zawsze
Nie znaczy to oczywiście, że będę zamykać się na świat, bo nie, wyjeżdżać nadal chętnie wyjadę czy gdzieś wyjdę, wiadomo, że nie zawsze tak często, ale też, kwestia dobrej organizacji i da się pogodzić. No, ale to po prostu trzeba czuć, że się chcę. Ja chcę, a jak ktoś nie chce, to nic go nie przekona i zrozumiałe, bo to indywidualna decyzja i tu każdy powinien się kierować tym co sam czuje ![]()
Myślę, że chęć posiadania dziecka przychodzi z czasem, w miarę jak się dojrzewa i rozwija w związku. Najpierw myśli się tylko o sobie i swoim partnerze i ta "wspólna zabawa" nastawiona wyłącznie na parę dwojga osób jest właściwa - trzeba się nacieszyć sobą i to trwać może naprawdę długo. To chyba od tego zależy, jak długo chcecie być tylko we dwoje. Ja nawet jak urodziłam moje pierwsze dziecko, bardzo dokładnie zaplanowane ( oczytałam się też na zwolnienich po uszy ), byłam zdruzgotana, kiedy mąż zaczął wychodzić beze mnie (bo karmienie, bo spanie, bo późno dla dziecka, itd itp). Dla mnie to była katastrofa, chociaż z perspektywy czasu wiem, że tak było trzeba. Życie kobiety jednak zmienia się diametralnie po urodzeniu dziecka i do tego trzeba dorosnąć. Ja, mimo że miałam 28 lat i 5 lat wspólnego "robienie co się chce", miałam chwile zwątpienia.
70 2014-06-02 11:20:06 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-06-02 11:20:20)
Anemonne napisał/a:mar3 napisał/a:Naprawde nie chcesz miec nigdy dziecka ? i twoj maz tez jestes pewna ze nie zmienisz zdania za kilka lat ? Jakie sa tego powody nie lubisz dzieci czy jak tak c ciekawoisci pytam bo nie spotkalem kogos takiego. Zawszektos ze nie teraz ale kiedys tam tak.
Ja także myślę, że nie chcę mieć nigdy dzieci. Do tej pory ani przez chwilę nie poczułam, że mam taką potrzebę, nawet kiedy byłam w stałym, wieloletnim związku. Po prostu nie sądzę, by było to dla mnie - nie chcę musieć rezygnować z jakichkolwiek marzeń i wygodnego życia, nie chcę codziennie testować swojej cierpliwości i wytrzymałości, nie chcę tych wszystkich wyrzeczeń, które się wiążą z byciem rodzicem. Oczywiście mam otwartą głowę, więc nie wykluczam, że może kiedyś jeszcze mi się dziecka zachce - ale myślę, że to i tak byłaby kwestia czystego instynktu, bo mam taki charakter, który z macierzyństwem ani trochę nie współgra.
A no czasem tak jest, więc nic na siłę
A ja jak już pisałam mam odwrotnie na odwrót, mam charakter, który zdecydowanie współgra z macierzyństwem, jestem opiekuńcza, uwielbiam dzieciaki i zawsze wiedziałam, że chcę mieć swoje no i jak pisałam tak za 2 lata planujemy mniej więcej swoje dziecko z moim facetem
Oczywiście rozumiem, że macierzyństwo ma też cienie i na to też jestem przygotowana, to naturalne. Po prostu bardzo tego chcę, wiem z czym to się wiążę, ale i tak tego pragnę, a pragnęłam jak nie miałam faceta też, dlatego u mnie to, że chcę być matką jest we mnie od zawsze
Nie znaczy to oczywiście, że będę zamykać się na świat, bo nie, wyjeżdżać nadal chętnie wyjadę czy gdzieś wyjdę, wiadomo, że nie zawsze tak często, ale też, kwestia dobrej organizacji i da się pogodzić. No, ale to po prostu trzeba czuć, że się chcę. Ja chcę, a jak ktoś nie chce, to nic go nie przekona i zrozumiałe, bo to indywidualna decyzja i tu każdy powinien się kierować tym co sam czuje
Mam bardzo podobnie truskaweczko
Jakoś tak zawsze czułam, że chcę być w przyszłości mamusią i mimo wielu negatywnych obserwacji tudzież doświadczeń nie zmieniło się to. Myślę, że takie jest moje powołanie. To jest na pewno bardzo trudne, wiem to z własnych obserwacji, mimo wszystko nie przestrasza mnie to póki co
Dla mnie dziecko to też nie kaprys, nie kwestia tego, że mi się ''zachce'' czy nie, bo to jest żywy człowiek za którego trzeba wziąć odpowiedzialność. Wszystko ma swój czas.
Tegan napisał/a:wcale
Naprawde nie chcesz miec nigdy dziecka ? i twoj maz tez jestes pewna ze nie zmienisz zdania za kilka lat ? Jakie sa tego powody nie lubisz dzieci czy jak tak c ciekawoisci pytam bo nie spotkalem kogos takiego. Zawszektos ze nie teraz ale kiedys tam tak.
Ja tez ich nie chce.
Nie nadaje sie do tego, nie interesuje mnie to, lubie swoje zycie jakie jest....
Moze osoby w twoim otoczeniu tak mowia "moze kiedys ale nie teraz" bo nie chca wprost powiedziec ze wcale nie chca. Zostali by pewnie wzieci w krzyzowy ogien pytan "dlaczego?" "jak to?". Musieliby wyjasniac i sie tlumaczyc... Potem pewnie by ich zakwalifikowano do grona egoistycznych ozieblych jedynakow a na koncu z rozkosza ukamienowano ![]()
72 2014-06-02 12:41:16 Ostatnio edytowany przez tykwer (2014-06-02 12:42:44)
Koło 50-tki w sumie.
U mnie nie ma limitu. Jak by co to się wkupię do rodziny bez ojca. Jednak spłodzenie dzieci po 40 nie uważam za rozsądne z wielu względów.
Apropos tego budowania związków, i w którym wieku jest to wskazane, to co myślicie o mężczyźnie, który ma 32 lata i nigdy przez całe życie nie był w związku dłużej niż rok. Jest to konkretnie chłopak mojej siostry. Ona też ma takie wątpliwości, ona głównie, bo często ze mną o tym rozmawia. Ja czasem nie wiem, co jej odpowiedzieć. Jest mi przykro powiedzieć jej prawdę: że dla mnie, to z tym gościem coś nie tak. To moja jedyna siostra i nie chciałabym, by znów ktoś ją skrzywidził, a wcześniej faceci, których spotykała, byli niezbyt dla niej dobrzy.
Pytam, ponieważ wydaje mi się, że to nie jest tak do końca normalne... Wiem, że mówi się że niektóre dziewczyny (podobno w odróżnieniu od chłopaków-ale trudno mi w to uwierzyć) bywają latami z danym facetem bo boją się samotności, ale czy nie jest równie nienormalne to, że osoba która jest już po trzydziestce, była w swoim życiu w sześciu związkach, w których nigdy nie wytrzymała dłużej niż 12 miechów? I po drodze przez te kilaknaście lat jakieś inne przyjaźnie jeszcze, i luźne relacje, nie wnikam już w jakim celu.
Dla mnie to jednak chyba dziwne. Nie wiem, czy trafiać powinno do kobiet tłumaczenie typu: bo żadna się nie nadawała, bo nie trafiłem "na tę jedyną".
Jakoś trudno mi uwierzyć że siostra będzie tą jedyną, skoro wygląda na to że jej facet nie potrafi zbudować związku, po roku się zawsze chyba nudził i zostawiał te osoby, bo inaczej tego nie widzę.
Po prostu siostra boi się, że spotka ją podobny los, że sie zaangażuje a on ją zostawi. Ale chyba za późno...już się zaangażowała. Mówię jej: nie martw się na zapas itd.
Ale ja z dystansem podchodzę do osób, które tłumaczą się, że przez 15 lat nie znalazły nigdy nikogo z kim by się dało pobyć rok czy dwa. Każda była "nie taka", z każdą było coś nie tak. A może to z nim było coś nie tak?
Wydaje mi się, że osoby które same mają problem ze sobą i związkami, zwalają na drugie połówki, że to zawsze ich wina była.
Co o tym myślicie?
74 2014-06-02 14:41:26 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-02 14:42:47)
kwiat_pomarańczy jest to cholernie dziwne. Jeśli facet jest atrakcyjny, czarujący miły a 32 i nie mógł znaleść partnerki na dłużej. Coś może byc z nim mocno nie halo co wychodzi po pewnym czasie
Ale ja z dystansem podchodzę do osób, które tłumaczą się, że przez 15 lat nie znalazły nigdy nikogo z kim by się dało pobyć rok czy dwa. Każda była "nie taka", z każdą było coś nie tak. A może to z nim było coś nie tak?
Wydaje mi się, że osoby które same mają problem ze sobą i związkami, zwalają na drugie połówki, że to zawsze ich wina była.
Co o tym myślicie?
Raczej na pewno to z tym facetem jest coś nie tak.
A może trafiał nie na te kobiety co powinien? Bredzicie.
Majki cały czas cały czas? I zawsze to były te złe kobiety? A skąd wiadomo czy to nie on ranił kobiety jak mu sie nudziły?
77 2014-06-02 14:49:44 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-06-02 14:50:57)
Majki cały czas cały czas? I zawsze to były te złe kobiety? A skąd wiadomo czy to nie on ranił kobiety jak mu sie nudziły?
Tego nie wiemy i sie nie dowiemy. Nie mniej, nie ma co zwalać wszystkiego na niego nie znając faktów ![]()
Nie musiały być złe, może nie byli sobie pisani.
78 2014-06-02 14:51:37 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-02 14:55:02)
Majki skoro siostra tej dziewczyny też ma takie wrażenie a zna go to chyba coś może być na rzeczy nie sądzisz?
Wątpie by to wszystko wina kobiet bo po pewnym czasie znudzi mu się siostra autorki i też powie, że ona ta zła do kolejnej.
Jakoś trudno mi uwierzyć że siostra będzie tą jedyną, skoro wygląda na to że jej facet nie potrafi zbudować związku, po roku się zawsze chyba nudził i zostawiał te osoby, bo inaczej tego nie widzę.
To mówi samo przez się. To może też byc cięzki człowiek albo uwodziciel. Może więcej jego zachowania napisz to więcej osób się wypowie
79 2014-06-02 14:55:49 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-06-02 14:57:14)
Zna i nie zna
Czytając wątek kwiat_pomarańczy o jej chłopaku to mam pewien dystans do jej postów
Najważniejsze co jej siostra myśli i jak sie z nim czuje itd. To wszystko to jej domysły, nie znając powodów rozstań i w ogóle. Ale najlepiej powiedzieć, że z gościem coś nie tak ![]()
80 2014-06-02 14:57:52 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-02 15:00:53)
Majki a mi się wydaje, że to całkiem logiczne co pisze na temat tego faceta. Jest to dziwne, To nie mężczyzna 23 letni tylko 32 letni. Chyba jest różnica. Skoro nie umie stworzyć związku to znaczy nie że trafiał na "złe kobiety" tylko z nim coś może być nie halo.Chyba wiadomo,że nie powie, że to z nim coś nie tak tylko powie, ze nie trafiał na "tą jedyną' to jest pusty frazes. Psycholodzy dawno udowodnili, ze nie ma czegoś takiego jak ta jedyna. Z wieloma osobami można być w związku więc tłumaczenie ta jedyną jest zwyczajnie mydleniem oczu romantycznej dziewczynie,
81 2014-06-02 15:01:31 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-06-02 15:06:42)
Majki a mi się wydaje, że to całkiem logiczne co pisze na temat tego faceta. Jest to dziwne, To nie mężczyzna 23 letni tylko 32 letni. Chyba jest różnica. Skoro nie umie stworzyć związku to znaczy nie że trafiał na "złe kobiety" tylko z nim coś może być nie halo.Chyba wiadomo,że nie powie, że to z nim coś nie tak.
Do tanga trzeba dwojga chyba nie?
Może te kobiety nie potrafiły hmm? Ale dobra, Wy wiecie lepiej, niech tak będzie ![]()
Nie znamy faktów dokładnych, szklanej kuli nie mam, to nie wydam wyroku ![]()
I nie mówie, że to wina kobiet tylko, tak jak Ty posądzasz tylko jego. Ale tak jak pisałem, tego sie nie dowiemy ![]()
82 2014-06-02 15:16:20 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-02 15:17:07)
Majki po prostu to mocno podejrzane jest.to nie jest nastolatek tylko dorosły mężczyzna który w tym wieku jak chce to już ma rodzinę. Skoro był w krótkich znajomościach krótkich to znaczy, że cos jest na rzeczy a Ty,że on nie trafił na odpowiednią a może to on porzucał albo one orientowały sie,że z nim cos nie w porządku. Nic nie wiadomo. Ktoś może też stwarzać pozory dobroci a potem budzi się w nim druga twarz. Co my tak naprawde wiemy? Czekamy jak kwiat pomarańczy poda więcej szczegółów.
83 2014-06-02 15:19:43 Ostatnio edytowany przez kwiat_pomarańczy (2014-06-02 15:22:32)
Zna i nie zna
Czytając wątek kwiat_pomarańczy o jej chłopaku to mam pewien dystans do jej postów
Najważniejsze co jej siostra myśli i jak sie z nim czuje itd. To wszystko to jej domysły, nie znając powodów rozstań i w ogóle. Ale najlepiej powiedzieć, że z gościem coś nie tak
Dystans do jej postów? Ojejuniu. To miej sobie dystans. Widać należysz do ttych facetów, którzy pewnych rzeczy nigdy nie zrozumieją, nawet nie spróbują. Jakbyś się czuł, jakby Ci wszyscy laskę chwalili i wysławiali, ludzie za nią oglądali się na ulicy, dostawałaby często dowody czyjegoś zauroczenia nią, a Ty musiałbyś spokojnie patrzeć na tę szopkę?
Nie obchodziłoby Cię to? OK. To się nie zrozumiemy.
A co do wątku odnośnie sytuacji mojej siostry: nie wiem co więcej mam opowiedzieć poza wrażeniami jej i moimi. Wiem tyle, że na portalach społecznościowych miał w znajomych szemrane laski, nie wyglądające bynajmniej na romantyczne dziewczyny stworzone do spokojnego związku. Krótko mówiąc, przypominały raczej prostytutki niż ładne, normalne dziewczyny. Tak że nie galopowałabym się z tym "może nie trafił na tę jedyną". Według mnie był on lekkoduchem, który bawił się w seks i krótkie związki. Chyba o czymś to świadczy, że zawsze kolegował się z samymi dziewczynami i unikał towarzystwa kumpli. To był typ bawidamka. Takie jest moje zdanie.
Oczywiście ponoć cuda się zdarzają więc zawsze zachodzi prawdopodobieństwo, że zakochał się w mojej siostrze na serio (ostatnio przebąkiwał jej o chęci wzięcia z nią ślubu za jakiś czas i posiadania dzieci). Ale biorę go "przez pół". Ona zresztą ma poważne obawy.
Nie uwierzę, że jest inaczej, że gość nie jest po prostu casanovą, dopóki gość się siostrze nie oświadczy. Bo na razie dziwnym trafem przez 32 lata żadnej się oświadczyć nie zechciał.
84 2014-06-02 15:22:56 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-02 15:34:08)
kwiat_pomarańczy no to zwyczajny uwodziciel.
A co do wątku odnośnie sytuacji mojej siostry: nie wiem co więcej mam opowiedzieć poza wrażeniami jej i moimi. Wiem tyle, że na portalach społecznościowych miał w znajomych szemrane laski, nie wyglądające bynajmniej na romantyczne dziewczyny stworzone do spokojnego związku. Krótko mówiąc, przypominały raczej prostytutki niż ładne, normalne dziewczyny. Tak że nie galopowałabym się z tym "może nie trafił na tę jedyną". Według mnie był on lekkoduchem, który bawił się w seks i krótkie związki. Chyba o czymś to świadczy, że zawsze kolegował się z samymi dziewczynami i unikał towarzystwa kumpli. To był typ bawidamka. Takie jest moje zdanie.
Czyli słusznie ta nie trafiał na ta jedyną.Jak szukał seksu to raczej na pewno
Takie znajomości nie świadczą dobrze o nim.
Teraz pytanie.
Jak długo są w związku, że przebąkuje o oświadczynach?Może to typ tulipana? Zyskuje coś po ślubie z Twoją siostrą? czyli on biedny jak mysz kościelna a ona zamożna?zyskuje na relacji z Twoją siostrą?
85 2014-06-02 15:33:39 Ostatnio edytowany przez kwiat_pomarańczy (2014-06-02 15:36:22)
Mieszkają razem od roku z kawałkiem, a w związku są niespełna dwa lata. Na początku związku dostawał smsy od jakichś koleżanek, moja siostra naliczyła 3 takie koleżanki. W smsach były pytania o to, kiedy on do nich wpadnie, kiedy się zobaczą, albo czy mógłby pomóc jej w kupowaniu jakiejś rzeczy. Facet odpisał im podobno, że raczej ich nie odwiedzi, bo ma dziewczynę,i jest w związku. Podobno wtedy te rzeczy ustały. Ale były, były na poczatku dowody, że koleś lubił damskie towarzystwo chyba.
Jaki jeszcze jest chłopak siostry? Wiecznie zapracowany. Wraca do domu po 8 godzinach, otwiera internet i dalej robi rzeczy do pracy, mimo, że nikt mu nie każe. Siostra siedzi czesto nad swoimi zajęciami ale generalnie czuje sie samotna czesto. To taki "weekendowy" chłopak, pewnie kiedyś będzie też weekednowym ojcem, skoncentrowanym tylko na swoich pasjach i potrzebach. Mam nadzieje, że siostra nie bedzie musiala zalowac swej decyzji, jesli ewentualne oswiadczyny nastapia.
Czy zyskuje coś na oświadczynach? Chyba tylko to, że będzie miał wreszcie dzieci, bo chyba chciałby je już mieć z tego co siostra mówi. W swoim życiu zdyskryminował wiele fajnych kobiet tylko dlatego, że np. nie miały wyższego wykształcenia albo studiowały "za słaby kierunek" albo "miały za słabe kobiece kształty". dajcie spokoj.
86 2014-06-02 15:33:50 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-06-02 15:35:05)
@ kwiat_pomarańczy
Z tym dystansem to chodziło mi o to, że czytając tamten wątek można dojść do wniosku, że jesteś przewrażliwiona i przesadzasz. Nawet dziewczyny Ci pisały, tyle ![]()
A co do tego, to skoro taki jest to po cholere siostra sie w to ładuje? No po co, jak taki zły?
87 2014-06-02 15:39:15 Ostatnio edytowany przez kwiat_pomarańczy (2014-06-02 15:48:16)
@ kwiat_pomarańczy
Z tym dystansem to chodziło mi o to, że czytając tamten wątek można dojść do wniosku, że jesteś przewrażliwiona i przesadzasz. Nawet dziewczyny Ci pisały, tyle
A co do tego, to skoro taki jest to po cholere siostra sie w to ładuje? No po co, jak taki zły?
Ale ona do niego coś czuje, to chyba miłość. Widzę po niej jaka jest zakochana. Ale znam ją, wiem jak zatraca się w miłości, i zwyczajnie chciałabym jej jakoś pomóc w razie czego...skoro sama ma wątpliwości i się boi.
On ją kocha (chyba), traktuje ją dobrze ale trochę wstydzi sie okazywać jej czułość przy innych. Przy ludziach pozuje na "jestem ponad to", na takiego człowieka, który ma w tyle wszystko. Siostrze jest smutno bo ona jest bardzo romantyczna i nie wstydzi sie przed swiatem okazywać uczuć. Raz jej siwe wyrwało przy jego koledze, że powiedziała do niego jakimś ich czułym słówkiem a on jej potem zwrocil uwage, żeby tak nie mówiła typu "misiu" przy koledze, bo jemu wstyd.
To mi by było wstyd, jakbym miała coś do zwykłego oakzywania uczuć.
A co powiecie na to, że siostra znalazła sprzątając meble zakurzoną książkę dotyczącą sposobów na "zaliczenie" kobiety? Zajrzała, poczytała, było tam, co mówić kobiecie (żeby jej dużo mówić o rodzinie, że chce się ją mieć (rodzinę), że ceni się uczucia, i tak dalej, a wtedy ona staje się bardziej dostępna do łóżka). Dla mnie tekst tej ksiązki był wyrazem wyrchowania i chamstwa do spodu. Czyli cały ambaras ma opierać się na "zaliczeniu" jak najwiwekszej ilosci kobiet?? o to mu chodziło? I to jeszcze w jaki wredny sposób. Odwołując się do pragnień kobiety, mydląc jej oczy tylko po to, by rozłożyła nogi, przepraszam za wyrażenie. DLA MNIE ten facet nie jest wiarygodny, wytłumaczył się że to książka, którą czytał jak miał lat 16, ale co z tego??? Jakoś mój brat takich lektur sobie nie kupował. A jakoś problemu ze znalezieniem dziewczyny nigdy nie miał.
Czy zatem te wyszukane "zainteresowania", nawet jeśli w jego przypadku ustały, nie zapalają Wam czerwonej lapmki? Ja się nie dziwię, że zapalają ją mojej jedynej siostrze, którą kocham i nie chcę by ją jakiś dureń znów skrzywidził. Swoją drogą, ma pecha do facetów.
88 2014-06-02 15:49:08 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-06-02 15:51:00)
Może sie zmienił bo to co wcześniej pisałaś to raczej w dobrym świetle go nie przestawiłaś. Teraz już troche lepiej. Sam nie wiem, może akurat musiał trafić na Twoją siostre, żeby sie jakoś ustabilizować, nie wiem. Niech zie kobiety wypowiedzą, ewentualnie użyjcie swojej intuicji ![]()
Proszę o zaprzestanie robienia offtopicu i powrót do tematu wątku.
Planujecie? Ja jestem na minusie ze swoim planem, wg tego który zrobiłam w szkole średniej w obecnym wieku już powinnam mieć męża i dziecko. Także złapałam duże spóźnienie ![]()
91 2014-06-03 01:30:20 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-06-03 01:30:45)
truskaweczka19 napisał/a:Anemonne napisał/a:Ja także myślę, że nie chcę mieć nigdy dzieci. Do tej pory ani przez chwilę nie poczułam, że mam taką potrzebę, nawet kiedy byłam w stałym, wieloletnim związku. Po prostu nie sądzę, by było to dla mnie - nie chcę musieć rezygnować z jakichkolwiek marzeń i wygodnego życia, nie chcę codziennie testować swojej cierpliwości i wytrzymałości, nie chcę tych wszystkich wyrzeczeń, które się wiążą z byciem rodzicem. Oczywiście mam otwartą głowę, więc nie wykluczam, że może kiedyś jeszcze mi się dziecka zachce - ale myślę, że to i tak byłaby kwestia czystego instynktu, bo mam taki charakter, który z macierzyństwem ani trochę nie współgra.
A no czasem tak jest, więc nic na siłę
A ja jak już pisałam mam odwrotnie na odwrót, mam charakter, który zdecydowanie współgra z macierzyństwem, jestem opiekuńcza, uwielbiam dzieciaki i zawsze wiedziałam, że chcę mieć swoje no i jak pisałam tak za 2 lata planujemy mniej więcej swoje dziecko z moim facetem
Oczywiście rozumiem, że macierzyństwo ma też cienie i na to też jestem przygotowana, to naturalne. Po prostu bardzo tego chcę, wiem z czym to się wiążę, ale i tak tego pragnę, a pragnęłam jak nie miałam faceta też, dlatego u mnie to, że chcę być matką jest we mnie od zawsze
Nie znaczy to oczywiście, że będę zamykać się na świat, bo nie, wyjeżdżać nadal chętnie wyjadę czy gdzieś wyjdę, wiadomo, że nie zawsze tak często, ale też, kwestia dobrej organizacji i da się pogodzić. No, ale to po prostu trzeba czuć, że się chcę. Ja chcę, a jak ktoś nie chce, to nic go nie przekona i zrozumiałe, bo to indywidualna decyzja i tu każdy powinien się kierować tym co sam czuje
Mam bardzo podobnie truskaweczko
Jakoś tak zawsze czułam, że chcę być w przyszłości mamusią i mimo wielu negatywnych obserwacji tudzież doświadczeń nie zmieniło się to. Myślę, że takie jest moje powołanie. To jest na pewno bardzo trudne, wiem to z własnych obserwacji, mimo wszystko nie przestrasza mnie to póki co
![]()
Dla mnie dziecko to też nie kaprys, nie kwestia tego, że mi się ''zachce'' czy nie, bo to jest żywy człowiek za którego trzeba wziąć odpowiedzialność. Wszystko ma swój czas.
Aha rozumiem
Oczywiście, że to nie kaprys, więc trzeba tez to czuć. Oczywiście też dobre warunki ważne, dlatego dążę do tego, by znaleźć pracę dobrą itp. No, ale oprócz tego trzeba to czuć, a nie próbować, a może się zachce, może pokocham, wtedy wiadomo to nie ma sensu, bo i warunki są ważne, ale to, żeby chcieć nie mniej ważne, a raczej i bardziej, bo dziecko potrzebuje czuć się kochane. Jest to też ważna potrzeba.
Ja na obecną chwilę nie wiem, czy w ogóle planuję. Dzieci mieć nigdy nie chciałam i nie chcę, a mąż to kwestia dość niejasna. Jeżeli spotkam faceta, z którym będę się czuła na tyle dobrze, by związać się na całe życie, to tak, jeżeli nie, to nie będę mieć większego problemu z życiem bez rodziny. Nie czuję potrzeby "życia w stadzie". Dobrze czuję się sama ze sobą. Poza tym mam brata, kuzynów, kuzynki, z którymi mam świetny kontakt, mam znajomych, przyjaciół - to chyba wystarczy jeśli chodzi o relacje społeczne i towarzyskie, nie trzeba zaraz zakładać własnej rodziny.
93 2014-06-22 16:44:46 Ostatnio edytowany przez mar3 (2014-06-22 16:53:20)
Widze ze sie watek rozkrecil troche dalej a nie bylo mnie tu jakis czas
.
Co do tego faceta twojej siostry to naprawde ciezko wrozyc dla mnie sie ludzie az tak nie zmieniaja , on jest jednak takim typem normalny facet takich ksiazek nie kupuje.
A wracajac do tematu ogolnie juz napisze nie odmoszac sie do konkretnych osob chodz moze beda wiedzialy ze to do nich
to nie sadze ze ktos jak mowi ze chce dziecko tylko nie wie kiedy i ze nie teraz to boi sie powiedziec wprost ze nie chce to nie prawda bo ja taki jestem chce ale nie teraz jak bedzie z kim i kiedys wyjdzie to tak. Mi sie takie zycie podoba spokojne same przyjemnosci bycia z kobieta bez obowiazku dziecka wspolne wyjazdy sex i inne rzeczy i tylko czas dla siebie. Tylko z drugiej strony bedzie te 50lat i czlowiek troche przystopuje i co wtedy jak stwierdzi ze zmarnowal szanse na dziecko bo teraz za pozno. Nie mowie ze wszyscy musza chciec je miec moze to glupie dlas niektorych cco teraz powiem i pomysla ze przedmiotowo okresle dziecko ale nawet na starosc nikt nie pomoze zostanie sie samemu a jak jet potomstwo to jest inaczej. Nawet na tej emeryturze jak zdrowie dopisze majac tyle czasu wolnego mozna sie zajac wnukami , corka przyjdzie porozmawia sie jest rodzina. No ale kjazdy moze miec swoje zdanie i chciec byc caly czas sam lub z fascetem tylko.
Jaguar a co gdyby ci sie zdarzylo w jakis sposob dziecko usunelabys je oddala ? bo tego nigdy sie nie przewidzi zdarzyc sie wszystko moze ![]()