Benita72 napisał/a:Dzenaro napisał/a:Więc może spróbuje inaczej i zapytam, w jaki sposób rozwiązała byś problem, kiedy np. dzieciak idąc na studia popada w nowe, złe towarzystwo, trwoni pieniądze przez Ciebie łożone, nie ma żadnych efektów w nauce, egzaminy zawalone, ale zabawa przednia, bez żadnych widoków na poprawę. Płacisz dalej żeby nie było Ci smutno, że pieniądze mogły by stać się kartą przetargową, czy jednak podejmujesz inne kroki, jeżeli tak, to jakie?
Kiedy dziecko idzie na studia, jest juz troche, moim zdaniem, za pozno na budowanie zaufania i dobrej relacji z nim od podstaw. To powinien byc proces, ktory zaczyna sie znacznie wczesniej, kiedy dziecko jest mniejsze, a my mamy z nim staly kontakt - wtedy jest czas na uczenie go odpowiedzialnosci i podejmowania decyzji, oraz ponoszenia konsekwencji zlych wyborow, np zaniechania nauki. Wczesniej tez przechodzi okres dojrzewania i wtedy wlasnie mamy okazje popracowac nad jego sklannoscia do "zlego" towarzystwa, bo w tym wieku sie zaczyna potzreba akceptacji w grupie. Natomiast student jest juz tak naprawde dorosly (biorac pod uwage metryke) i wtedy dobrze jest, gdy opiera sie to wszystko na zaufaniu i jakies tam formie partnerstwa - tylko tak sobie to wyobrazam. Taki duzy gosc po prostu i tak zrobi, co zechce, jesli bedzie chcial. Kiedy przykrecenie kurka z kasą nie pomoze, co zrobisz, pojedziesz z pasem? Poza tym nadmierna kontrola przynosi jedynie odwrotny efekt - dziecko traci szacunek, bo jest traktowane jak dziecko i po prostu uczy sie bardziej kryc i oszukiwac i manipulowac rodzicem, by osiagnąc cel.
Moje pytanie i dywagacje nie dotyczą budowania zaufania, czy też relacji, a odnoszą się do konkretnej sytuacji, która doprowadziła do zadania przeze mnie konkretnego pytania. Przypomina mi to nieco rozmowę dwóch polityków, którzy odpowiadając na pytanie wplatają zupełnie inne fakty, które jedynie poszerzają tematykę, a w konsekwencji nie potrafią, lub nie umieją odpowiedzieć na prosto sformułowanie pytanie. Jednak postaram się i do tego odnieść. Owszem pewne wartości powinny być wpajane od najmłodszych lat, a na to w jakiej postaci, i czy w ogóle przetrwają i będą wdrażane w dorosłym życiu przez dziecko ma na to wpływ wiele innych czynników zewnętrznych na które bardzo często rodzić ma ograniczony wpływ. Jednymi z nich są: wiek przekory, okres buntu, nowych miejsc, środowiska, otoczenia etc. Jeżeli rodzice dysponują czasem, aby zawsze być pomocnym w trudnych momentach dla dorastającego dziecka można wiele zdziałać, ale i też bywają porażki pomimo szczerych chęci. W dzisiejszym, zabieganym świecie jest coraz trudniej o wygenerowanie czasu tak potrzebnego dzieciom, a i obecne czasy również nie ułatwiają nam tego zadania. Na pewno nie jeden z nas przechodził pierwszą miłość, więc powinien wiedzieć co się dzieje w głowie młodego człowieka, jak wręcz niemożliwe jest przemówienie do rozsądku, a takich sytuacji jest więcej, no chyba że rodzić ulega presji panującym trendom i zaspakaja wszelkie zachcianki dzieci. To już nie te czasy, kiedy można było w racjonalny sposób wytłumaczyć dziecku, nie dostaniesz tego, bo to ci nie potrzebne, czy nie musisz mieć wszystkiego tego, co maja inni, za rodziców zrobi to najbliższe otoczenie dziecka, które w dzisiejszych czasach jest niesłychanie okrutne i ma niesamowity wpływ chociażby w relacjach szkolnych. Wiele rodziców którzy niemal są pewni, że ich dzieci są odpowiedzialne i dadzą sobie radę w życiu jakież zdziwienie występuje u nich, w momencie kiedy jednak okazuje się, że jednak ten super dzieciak popadł w konflikt z prawem, lub robi coś, czego nie spodziewali byśmy się nigdy po nim. To nie prawda, że czynów zabronionych dokonują tylko dzieci z rodzin biednych, czy patologicznych, ale również z dobrych domów, a nawet ich działanie bywa często bardziej naganne. Tok rozumowania, że dziecko jest dorosłe na podstawie metryki jest moim zdanie zwodnicze, dlatego w wielu krajach ten wiek został podniesiony z 18 do 21 lat. Nie sądzę że od młodego człowieka, który odebrał dowód osobisty, można się spodziewać pełnej dojrzałości i trafnych wyborów życiowych, z którymi nawet nie rzadko mają problem ich rodzice. Tak jak napisałem wcześniej, każda sytuacja jest inna i wymaga indywidualnego podejścia i rozwiązania. Również każde metody wychowawcze, które odnoszą skutki są dobre, oczywiście te zgodne z prawem i nie należy ich negować.
Margolinka napisał/a:Spytaj się więc przy najbliższej rozmowie ze swoim chłopakiem, co byłoby gdyby mamie nie podobały się Twoje metody wychowawcze (jeśli mielibyście już dziecko),
Takimi pytaniami co najwyżej może zrazić chłopaka do siebie, a nawet przestraszyć, że jego dziewczynie po głowie zaczyna chodzić już macierzyństwo, więc nie wiem czy to dobry pomysł. Jeżeli chłopak ma na tyle dobry kontakt z rodzicami, że powie im o tym pytaniu, jego rodzice będą pierwszymi, którzy będą przeciwni temu związkowi i będą mieli racje. Moim zdaniem nie ma się co nastawiać na wielki związek rokujący na szczęśliwą przyszłość w tym momencie, kiedy nauka jest na pierwszym miejscu. Chłopak skończy studia, usamodzielni się, a wówczas będzie można realnie spojrzeć na przyszłość tego związku pod względem doboru partnerów, następnie zaręczyć się, wówczas to rozjaśni relacje między waszym związkiem, a jego rodzicami i wówczas decydować co dalej, ale nic pochopnie, wspólne życie to bardzo poważna decyzja.