Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Strony Poprzednia 1 73 74 75 76 77 134 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4,811 do 4,875 z 8,665 ]

4,811 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-04 23:32:22)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Lovelka17 napisał/a:

Nie uważam się za silną, a jednak wolę "kochanego kochasia"

Udowodnij:P Ty sie juz przyznałaś, że sie boisz agresorów. Sama jednak wiesz w jakich sie podkochujesz.
Mi sie jednak wydaje, ze nie masz nadal sprecyzowanego typu faceta, ktory Cie kręci. Bo jeśli jest to czemu go nie masz/nie miałaś? Co z przeszłością? Tylko mi nie mow, ze nie ma kochanych kochasi, bo takich to na pęczki (no i ja:D). Wszystko i tak rozgrywa sie w materii pożądania, rozszerzenia zreznic, przyspieszenia bicia serca i innych takich głupich akcji - bo lubic to sobie mozna kazdego, ale czy z nim ten teges?

Zobacz podobne tematy :

4,812

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Silne chcą rządzić. Dominy zawsze wybiorą sobie kochanego kochasia, to je kręci. Tak jak jednych kontrola, tak drugich. A jak spotyka sie wszystkie z niską wartością to tak jest. Ja tez nie znam żadnej z wysoką. Znam za to kobiety z silnym charakterem i z nimi to tylko sie klocic = pozabijać. Brak chemii wtedy.

Trochę chaotycznie napisałeś, ale ze wstawką a propos Domin vs Kobiet z silnym charakterem (bez zacięcia do zginania facetowi karku) mogę się zgodzić.
Mnie zupełnie uległy facet nie kręci, a niestety takich przyciągam jak magnes. Nie jestem Dominą (próbowałam, ale to nie moja bajka big_smile), ale silny charakter może ich zmylać.

Z kolei z facetem, który ma równie silny charakter nie ma chemii, fakt.

Dlatego ja potrzebuję faceta pewnego siebie, ale bez presji na zdominowanie mojej, jakże skromnej i delikatnej, osoby big_smile

4,813

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Ależ czy domina to musi sie od razu tylko z lozkiem kojarzyc? Schemat rodzinny, bo matka rządziła. Albo DDA gdzie kobieta chce byc tą potrzebną i chce "naprostować" takowego. Pewnie jeszcze kilka takich odchyłów się znajdzie. Kazda kobieta z silnym charakterem którą znam chciała byc zdominowana, ale nie toksycznie, nie stłamszona.

4,814

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Znów ogólniki.
Nie mam z kim pogadać hmm

4,815 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-04 23:55:14)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Biedna Ty, oj biedna sad Gdzie Ty ogólniki widzisz? Zdejmij te ogólnikowe bryle;p
To przykłady jeśli już. Skąd sie to bierze. Nie wiem, fetysz uległych czy co?

4,816

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Zyczliwy napisał/a:

Loveska17No robisz dobrze, tego nie da się ukryć big_smile oczywiście na sercu tongue

Kusicie mnie, bo aż jestem gotów w rzeczywistości, a nie tylko w wirtualnym świecie poznać KOBIETĘ, a nie dziewczynę.

Jakbys podała mi swoje imię to nie musiałbym się do Ciebie zwracać, tak jak nie lubisz, dla przypomnienia - laska.

Słuchaj, nie daj się namawiać, zdradzę Ci tylko, że piszę horoskopy do "Pani Domu".

no to znów się zarumieniłam tongue
na forum się wstydzę hmm
prześlij horoskop na meila big_smile czuję, że to nie będzie taki zwykły horoskop z Pani Domu-takie są do duP.. wink

4,817 Ostatnio edytowany przez Lovelka17 (2014-09-05 00:16:53)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:
Lovelka17 napisał/a:

Nie uważam się za silną, a jednak wolę "kochanego kochasia"

Udowodnij:P Ty sie juz przyznałaś, że sie boisz agresorów. Sama jednak wiesz w jakich sie podkochujesz.
Mi sie jednak wydaje, ze nie masz nadal sprecyzowanego typu faceta, ktory Cie kręci. Bo jeśli jest to czemu go nie masz/nie miałaś? Co z przeszłością? Tylko mi nie mow, ze nie ma kochanych kochasi, bo takich to na pęczki (no i ja:D). Wszystko i tak rozgrywa sie w materii pożądania, rozszerzenia zreznic, przyspieszenia bicia serca i innych takich głupich akcji - bo lubic to sobie mozna kazdego, ale czy z nim ten teges?

udowodnij?podpuszczasz?
bo ja nie mam ogólnego rysu faceta, bo każdy jest inny, każdy ma wady i zalety. nie chce szukać ideału, więc nie tworze sobie w głowie niepotrzebnych bajek.
nie odpowiem na to wszystko, bo nie chcę tu ksiażki pisać i zanudzać.
nie znalazłam, bo może to ja im nie odpowiadam?tym kochanym kochasiom

4,818

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Lovelka17 napisał/a:

nie znalazłam, bo może to ja im nie odpowiadam?tym kochanym kochasiom

Nie do konca, bo wtedy byś wiedziała że pragnęłaś jednego czy drugiego, ale oni Cie rzucili/nie chcieli. Bys była tego świadoma. Co do reszty ok, ale moze skusisz sie na mailu opowiedzieć to i owo:P

4,819

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:
Lovelka17 napisał/a:

nie znalazłam, bo może to ja im nie odpowiadam?tym kochanym kochasiom

Nie do konca, bo wtedy byś wiedziała że pragnęłaś jednego czy drugiego, ale oni Cie rzucili/nie chcieli. Bys była tego świadoma. Co do reszty ok, ale moze skusisz sie na mailu opowiedzieć to i owo:P

Ale ja wiem co mi się podoba, a co nie, po prostu nie tworzę sobie ideałów, których nie ma. Nie doszukuj się mojego niezdecydowania, tam gdzie go nie ma.
Nie mogę, bo czekam na zaległe meile tongue

4,820

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

U widzę że się działo wieczorem, smile. Wspominki i takie tam.
Jedno pytanie kto tu jest mężczyzną a kto kobietą? bo się pogubiłem wink
Elle jestem o tym totalnie przekonany że jak dobrze trafisz to będziesz płonąć:D, mówiłem że tamto to była prowokacja.
Jak wysyłacie te zdjęcia to bez twarzy rozumiem, czy tak na żywioł? big_smile

4,821

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

smile po co komu zdjęcie bez twarzy. Czasem fajnie wiedzieć z kim się rozmawia.

4,822 Ostatnio edytowany przez Zyczliwy (2014-09-05 17:53:53)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Jak tam weekend, zaczynacie już? big_smile zauważyłem taką tendencję, żę przychodzi piątek-sobota-niedziela to aktywność w tym temacie jest bliska 0.

A to hit na dzisiaj: https://www.youtube.com/watch?v=_eij6Vs7FGo tekst tej piosenki idealnie opisuje moją postawę w tych ostatnich dniach i dzisiaj, tongue dobrze, że przez 8h w pracy takie hity lecą, bo bym wysechł big_smile

Lovelka check you e-mail box ;d

4,823

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Elle88 napisał/a:

Silne chcą rządzić. Dominy zawsze wybiorą sobie kochanego kochasia, to je kręci. Tak jak jednych kontrola, tak drugich. A jak spotyka sie wszystkie z niską wartością to tak jest. Ja tez nie znam żadnej z wysoką. Znam za to kobiety z silnym charakterem i z nimi to tylko sie klocic = pozabijać. Brak chemii wtedy.

Trochę chaotycznie napisałeś, ale ze wstawką a propos Domin vs Kobiet z silnym charakterem (bez zacięcia do zginania facetowi karku) mogę się zgodzić.
Mnie zupełnie uległy facet nie kręci, a niestety takich przyciągam jak magnes. Nie jestem Dominą (próbowałam, ale to nie moja bajka big_smile), ale silny charakter może ich zmylać.

Z kolei z facetem, który ma równie silny charakter nie ma chemii, fakt.

Dlatego ja potrzebuję faceta pewnego siebie, ale bez presji na zdominowanie mojej, jakże skromnej i delikatnej, osoby big_smile

Zdaje się, że mnie tez o to chodzi, o ten złoty środek. Żeby facet był facetem, ale żeby nie był takim ciamajdą. smile Choć mam silny charakter dominacja na dłuższą metę jest nudna. Z drugiej strony osoba, która mogłaby mnie zdominować tez jest niepożądana. Dla mnie wszystko musi być fifty-fifty. wink

4,824

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Żyję i mam się dobrze smile

4,825

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Zyczliwy napisał/a:

Jak tam weekend, zaczynacie już? big_smile zauważyłem taką tendencję, żę przychodzi piątek-sobota-niedziela to aktywność w tym temacie jest bliska 0.

A to hit na dzisiaj: https://www.youtube.com/watch?v=_eij6Vs7FGo tekst tej piosenki idealnie opisuje moją postawę w tych ostatnich dniach i dzisiaj, tongue dobrze, że przez 8h w pracy takie hity lecą, bo bym wysechł big_smile

Lovelka check you e-mail box ;d

Dokładnie dokładnie big_smile weekend to zawsze czas poświęcony dla przyjaciół, szczególnie tych upierdliwych, którzy zyć nie dają przez cały tydzień, i teraz nacieszyć się muszą człowiekiem wink

Ale..ale...za 3 dni poniedziałek i wróci wszystko do normy big_smile


słucham muzyczki, chociaż cher to nie dla mnie raczej, ale te drugie całkiem znośne smile

4,826

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Ot co, kobietki!

Przyznajcie, że każda z Was szuka faceta, który nie byłby ciamajdą, takim człowiekiem bez własnego zdania, chłopcem na posyłki, bez własnego życia, w pełni oddanego ukochanej, ciamajdą, z drugiej strony nie chcecie gnoja, przez którego tylko nerwy i łzy, takiego co na noc nie wraca, co się leje po barach, co przeklina, tłucze butelki w nerwach. Chcecie za to mężczyznę, który będzie kochający, ale ogarnięty, bedzie potrafił o Was zadbać, zaopiekować się, ale też nie zgodzi się z Wami jeżeli nie będziecie mieć racji, tyle że zrobi to w dyplomatyczny sposób niż wyzywając od najgorszych. Poza tym, najlepiej żeby był też szarmancki, często zabierał gdzieś, ale jednocześnie mógłby z Wami leżeć przez cały dzień w łóżku i oglądać filmy, taki dzień byczenia się. Do tego, zeby w towarzystwie zachowywał się odpowiedzialnie, stonowanie, ale był też duszą towarzystwa. Chcecie być kochane, noszone na rękach, ale wszystko w granicach, tak by nie popadał w natrętność.
Czy jest tak? Czy tym charakteryzuje się kobieta? Czy to m.in. na płaszczyźnie związku odróżnia ją od dziewczyny? W moich oczach tak wygląda ten facet, o którym mówicie.

4,827 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-05 21:25:23)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Pitolenie w miłym tonie. Emocje są najważniejsze, bo bez tego nie ma chemii, nie rozbudzi sie pełna seksualność, namiętność i dzikość. Takich emocji dostarczają najczesciej bardzo "spaczeni" mezczyzni od wybornych samcow alfa, psychopatow, iluzjonistow, bajerantow, manipulantow, cwaniaczkow, "trudnych" przypadkow, alkoholikow, damskich bokserow, kryminalistow i innych wszelkiej maści draniow. Mozna wymieniac. Wszyscy ci mają "to coś" co jest kompletnie nielogiczne dla postronnych osób i dlatego widac, ze kobiety mozg tracą przez te emocje. Do tego jest cel, rozpracowac typa, zmienic go, naprawic. I dobrze o tym wiem, bo moja zryta psycha powodowała często moim kobietom wahania nastrojów, a wtedy były bardzo rozbudzone. I mogłem sie tylko smiac pod nosem jak mozna sie tak nie szanować. Emocje przyjdą to sie wszystko konczy, cała osobowosc kobiety pada na pysk i podporządkuje pod nowe bodzce, nowe szczescie. Kazda z was jest mieciutka w srodku i szybko wszystkie swoje zasady przy takim straci. Przykra prawda i brutalna prawda. I co ciekawe kazdy normalny facet to ten z rozsądku. Jak jest miekki jak wy, to takze nic z tego nie bedzie, ale on tego nie wyprze. Niepojete i urocze jak zamieszkiwanie w kali gandaki gorge. ikt z nas nie jest ślepy, widzimy co sie dzieje i w jaki sposób. To są często wieloletnie obserwacje w różnych środowiskach, nie tylko tych naszych (czyli zależnych od nas). To sie dzieje na calym swiecie. Nie ma miejsca na tym swiecie dla mieczakow, dla ktorych wazne sa uczucia i równe traktowanie. Albo prowadzisz, albo wypadasz z gry. Dlatego nie dotrze nigdy do nikogo z nas takie tlumaczenie, ze to wina chorob, niskiej wartosci, bo to dziewczyna a nie kobieta, bo kompleksy i wtedy leci na ciekawego intryganta, ktory jeszcze tylko imituje siłę. Z reszta siła to wabik naturalny, a mozna ja pokazac w bardzo rozny sposob. I kazda kobieta powie, ze jest inna, ze tak nie ma. Ta. To tak jakby facet powiedział, że nie wazny jest wygląd. Gdyby było inaczej to nie byłoby tekstow typu "nie rozumiem swoich uczuc" - kiedy przychodza - bez powodu - odchodzą rajconalnie - ale o dziwo, nie da sie nigdy naprawic. Tak samo nie byłoby tekstow typu "wiem ,ze tak nie mozna, wiem ze mam unikac takiego typu faceta, ale cos mnie do niego ciagnie!" i to niezleznie od tego czy mają więź, czy rozmawiaja, czy maja poczucie humoru i inne duperele. Straci kontrole i po ptakach, bo reaguje na pierwotny instynkt, albo to jak wpływa na jej mozg, dociera do tego by rozbudzic rozne procesy myslowe, ktore chlodza i rozgrzewają. Tak jest. Bajeranci tez by nie umieli manipulowac chemią, gdyby tak nie było.

Swoja droga kiedys pisalem ze np gory lubie, ale taki klimacik to jest to
http://1.bp.blogspot.com/-MVHVYB6AoAY/Ub0EKzlYeOI/AAAAAAAABJI/8nSgwiAfnwA/s1600/kali-gandaki-niebla.jpg
duzo lepsze niz opalanie cycków i wypinanie tyłków na plaży.

4,828

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Zdjęcie- bomba. smile

A co do Twojego wywodu, thepass, to mam wrażenie, że cofnąłeś się.. ale o tym już gdzieś pisałam.
Wciąż gorzkie żale i pretensje do ludzi, do świata..jakieś teorie, uogólnienia.
Nie zapominaj, że przyciągasz to na czym się skupiasz i dostajesz tego więcej i więcej.

Ja dziele ludzi na świadomych i mniej świadomych, albo śpiące Zombiaki wink
Ty robisz analizy tych najmniej świadomych i się na nich oburzasz. Tak jakby oburzać się na dziecko, że nie chodzi do pracy wink

4,829 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-05 22:44:47)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

No racja, jakbym sie zajął czymś innym to bym tego nie widział. Wierzysz w głęboką świadomosc ludzi przed emeryturą? Dobre:P
A juz szczegolnie przed 30stką.
Ludzie swiadomi są wyjątkami, bo skupili sie na tej swiadomosci lub mimowolnie cos doswiadczyli i rozpracowali. Inni zajmuja sie czyms innym i mniej wiedza, lepiej śpią, ale stoją w miejscu.
A co do pewnych rzeczy - zdania nie zmienie, jesli sam nie zobacze zmiany w otoczeniu, choc jednego wyjątku. Po prostu o tym nie mowilem, bo zajalem sie tez czyms innym. Tak jak mowienie o byłej. Ja sobie jej nie przypominam, ale spytałaś wtedy, wiec to wszystko nadal jest w głowie - tylko najczesciej daleko i nieuzywane:P

A i na obrone moich wywodów mam zawsze w zanadrzu gadzi mózg czyli instynkt. Wzrost, sylwetka, muskulatura, ostre rysy, symetryczna twarz i co za tym idzie - zdrowe geny, predyspozycje psychiczne do bycia silnym, pewnym siebie itp. Nie cos co sie wyrabia, tylko sie ma. I nie ma to zadnego zwiazku ze stopniem swiadomosci. Pożądanie rozkręcisz pierwotnym instynktem, dokręcisz śrube "rozumieniem sie" tzw chemią i lądujecie tam gdzie trzeba.
Zawsze też będe podkreślał, że wygląd ma żadne znaczenie dla kobiety, minimalne. Bo często mezczyzna w czasie zwiazku nawet wyglada coraz lepiej, albo tak samo jak na początku, a uwaga - pożądanie spada do zera. Nadal przeciez jest hiper super przystojny, a jednak to juz nie działa. Nie ma "tego czegoś", czyli brakuje mu pewnego pierwiastka męskiego, który rozbudza emocje. Dlatego forum sluzy pomocą, gdzie mozna przytaczac takie historie - nie mowiac, ze to wymysły z kosmosu.

4,830 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-05 22:51:50)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Tak, ludzie świadomi są małym procentem, ale to nie powód żeby nie iść w tym kierunku smile
Wiem o co Ci chodzi, też czasem czuję się 'samotna' w tym sensie - niewiele osób rozumie, co mam na myśli kiedy mówię, że skupiają się na problemach na zewnątrz, zamiast rozwiązywać je od wewnątrz - tylko że wtedy w ogóle nie ma problemów, a ludzie kochają problemy, bo wtedy mają wrażenie, że robią coś pożytecznego - rozwiązują je (nieważne, że muszą je wcześniej sami stworzyć wink

Zawsze będą ludzie, dla których rozwój nie jest priorytetem, ale też są do czegoś potrzebni, choćby dla równowagi. Powiedzmy, że inna misję sobie na to życie wybrali wink

A co do pewnych rzeczy - zdania nie zmienie, jesli sam nie zobacze zmiany w otoczeniu,

Twoje prawo, ale na zmiany w otoczeniu nie licz, bo mówiąc w tej sposób pokazujesz że nie do końca pojmujesz o co w tym wszystkim chodzi wink

Wzrost, sylwetka, muskulatura, ostre rysy, symetryczna twarz i co za tym idzie - zdrowe geny, predyspozycje psychiczne do bycia silnym, pewnym siebie itp. Nie cos co sie wyrabia, tylko sie ma.

Patrzysz ciągle z poziomu EGO, dla którego liczą się osiągnięcia i zewnętrze (fasada), pozory.
Wciąż mylisz świadomość z 'przytomnością' i rozumem/logiką, odnoszę wrażenie.. 

Kobieta/mężczyzną świadomy ma 'punkt ciężkości' w kwestiach wzajemnej atrakcyjności ustawiony gdzie indziej - liczy się dopasowanie w obszarze mentalnym (mózgu).
A Ty wciąż operujesz perspektywą Forum, jego problemów i większości ludzi, którzy mają podobne kłopoty na codzień, a tu nie trafili.
Nie umiesz wyjść poza to.

4,831 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-05 22:51:58)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Prawdopodobnie nie rozumiem. Jesli uważasz, że tylko my mamy wpływ na to co widzimy i na nasze otoczenie to ja rzeczywiście nie dostrzege nic innego. Z reszta żalu nie mam, akceptacja a pogodzenie sie z czymś to też różnica.

4,832

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

akceptacja a pogodzenie sie z czymś to też różnica

Akceptacja w definicji ma wpisaną ZGODĘ na coś (pogodzenie się z tym, że coś ma miejsce/istnieje).
Chyba miałeś na myśli tolerancję..to faktycznie coś innego niż akceptacja.

4,833

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

To też zmusza do myślenia. Pełna zgoda to dla mnie coś jak prawdziwe wybaczenie, ale ja też dopuszczam niepełne wybaczenie. Prawdziwe jest tylko wtedy, gdy mamy wolnosc emocjonalna (np od gniewu). Wolnosc mamy chyba nie tylko jak tolerujemy dane mysli, ale w ogole do nich nie dopuszczamy. Wieją jak wiatr, ktory za chwile mija i nie ma ładunku emocjonalnego. Ułamek zgody, bo w koncu nic nie jest czarne, albo białe.
Jezeli cos akceptuje tzn ze nie mam na to wpływu, ale nie godze sie z tym, bo chciałbym mieć. Ty uwazasz, ze mam wpływ na to. Wiec jesli mam wpływ to jakie zmiany są potrzebne. Ja nie widze przyczyny, wiec nie wyeliminuje tego.

4,834

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Dużo chaosu w twoim myśleniu.

ale ja też dopuszczam niepełne wybaczenie.

Tworzysz jakieś pół-procesy, półprawdy. Pół - wybaczenie.. Proszę Cię wink Albo wybaczasz i przestajesz tupać nóżką na złą rzeczywistość, która nie toczy się wg Twojego planu. Albo dojrzewasz by zrozumieć, że w życiu chodzi o coś więcej niż nakłanianie i zmuszanie innych ludzi by odgrywali scenariusz jaki dla nich napisałeś w swojej głowie.
Ego - nic więcej.  Na pewno nie świadomość.



Wolnosc mamy chyba nie tylko jak tolerujemy dane mysli, ale w ogole do nich nie dopuszczamy

Już któryś raz piszę, że 'wolność' w tym kontekście nie polega znowu na KONTROLI, tym razem myśli czy emocji. One mają płynąć. To Ty masz się z nimi nie identyfikować, tak jak to robisz m.in. teraz. Chcesz coś bardzo udowodnić, tylko jedyne co z tego wychodzi to Twój brak dystansu i chęć znalezienia "winnych' i osądzenia.
Żeby to chociaż dawało Ci jakąś ulgę..

Jezeli cos akceptuje tzn ze nie mam na to wpływu, ale nie godze sie z tym, bo chciałbym mieć.

To wtedy sam siebie oszukujesz, bo to żadna akceptacja- tylko wymuszona tolerancja dla tego, że coś poszło nie po Twojej myśli.
Dlaczego nie ma w Tobie zgody na to, że ludzie mogą podejmować inne decyzje, kochać kogo chcą, itd.?
Dlaczego na podstawie 1 sytuacji, gdzie to Ty byłeś bardziej zaangażowany, dałeś sobie prawo do naginania wolnej woli innych pod siebie?
Gdzie tu świadomość?

Ja nie widze przyczyny, wiec nie wyeliminuje tego.

Przyczyną Twojego gniewu jest właśnie brak akceptacji. W tym uczciwym znaczeniu, nie jakieś połówki czy ćwiartki wink

Wybaczenie też pojmujesz jakbyś "łaskę" komuś robił. Wybaczenie jest dla Wybaczającego, jest po to by pozbyć się ciężaru przeszłości i ciągnięcia za sobą obrazy, pogardy itp. niszczących emocji.
Nie robisz tym nikomu "łaski", za to nie wybaczając żyjesz tak jakbyś cały czas , gdziekolwiek nie pójdziesz, dźwigał ze sobą ten worek kamieni, albo odbezpieczony granat.

4,835 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-06 01:08:43)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Nie mam wciąż pojęcia czemu sądzisz, że bazuje na tej jednej jedynej sytuacji. Forum i otoczenie mi to potwierdza. Musiałbym byc kims innym, by to w pelni zaakceptowac. Tak, w pełni. Bo jak jestem skupiony na czyms innym to nie jest mi potrzebna ta akceptacja, dzieją sie inne rzeczy. Nagle poznaje nową osobe i jest to samo, albo widze to samo co w przeszlosci. I wszystko wraca, zmian null. Z reszta dobra, swiata nie zmienie, siebie może można.

4,836 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-06 01:10:43)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Ja nie wątpię, że miałeś co najmniej kilka sytuacji, które pasowały do Twoich wniosków i może ich być więcej.
Ja twierdzę, że to się nie tyle Tobie "przydarzało" co z jakiegoś powodu przyciągałeś/przyciągasz takie a nie inne osoby, ale zgodnie z PP to nie "wina" tych osób, że są i będą, ani Twoja że do siebie w jakiś dziwny sposób (dla Ciebie wciąż zagadkowy) do siebie -przynajmniej na początkowym etapie- PASUJECIE.  Rozumiesz do tego momentu?

To się nazywa 'dogrywanie intencji'.
Jedyny sposób żeby to przerwać to zmienić swoje nastawienie/swoje intencje do siebie i do relacji, oczyścić je.

Za każdym razem, kiedy coś nowego zrozumiem (podnoszę wibrację) wtedy spotykam nieco innych ludzi (o bardziej zbliżonym światopoglądzie nazwijmy to) - to się tyczy także mężczyzn, co nie oznacza że musi coś z tego poważnego wyniknąć.

Teraz - gdybym spotykała ciągle ten sam typ faceta, o profilu psychologicznym, którego deklaruję że CHCĘ unikać, to pierwsze co zastanowiłabym się, w którym momencie nie jestem do końca szczera ze sobą i zwróciła się do tego w co podświadomie wierzę, a nie wściekała się na tych facetów i robiła im analizy.
"Spychologia" od pewnego poziomu świadomości nie przystoi wink

4,837 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-06 03:46:47)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Dla mnie sposob nie jest zagadkowy, bo ja jestem swiadomy potrzeb czy tego co mnie kręci. Zagadowy jest dla tych kobiet, bo to sie im zmienia. I co najsmieszniejsze one wydaja mi sie bardzo różne (wiec to nie jeden i ten sam typ), nie licząc pewnych cech, ktore sa uznawane za 'dziewczęce cechy'. Jedynie rozumiem, że to ja sie zmieniam w przeciągu relacji, bo mi zawsze zależy pozniej niz wczesniej. Ja naprawde chce cos zmienic, ale ni cholere nie widze tego. Zeby mogl mi to powiedziec ktos znajomy, to ja mam same realne kolezanki ktorym sie podobam, wiec sa 'akceptujące';P a inne to oczywiscie jak nawet są to mnie słabo znają i patrzac na mnie tak "nie wiem, nie jestes w moim typie, wiec nie mi oceniac". Czlowiek ma juz przeciez wyksztalcona bardzo dobrze swoja osobowosc, czy usposobienie i jedynie moze zapewnic sobie niedostatki, ktore teoretycznie miałby dawać związek. Rozumiem, ze mozna byc kims mniej lub bardziej pozytywnym, czy byc mniej lub bardziej zadowolonym z siebie, ale usposobienie nadal determinuje wybory. Jedynie aktorząc moge być chłodny i taki jestem jak mi nie zależy. Widocznie to jest takie pociągające.

PS nocny tryb zycia? A ja jeszcze o 3 w nocy mecz Brazylii, dluga noc sie zapowiada.

4,838

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Na poniedziałek proponuje rozważyć:
Co daje naprawdę, głęboko wewnątrz ciebie, szczęście? Czego oczekujesz teraz , mając 20, 30, 40 lat od siebie by być zadowolonym? Tylko pierwsza odpowiedź się liczy smile
Zacznę od siebie:) Najpierw sex,no wiadomo nie przez 24 na dobę:) więc później chciałbym znaleźć swój talent. Tylko bez analizy, zależy mi na pierwszym wejściu smile

4,839

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Fajne pytanie.

OK, to u mnie to wygląda tak:

1. taka dziecięca radość ze spędzania czasu w towarzystwie kogoś, przy kim jestem 100% sobą (to dla mnie bliskość)
2. seks (naturalna konsekwencja punktu 1, dopełnienie)
3. wspólny rozwój (obie strony są najlepszymi wersjami siebie, nie "używają się" w bliżej nieokreślonych celach, tylko 'dopełniają')

Ale nie jestem pewna czy o to Ci chodziło czy o szczęście ogólnie? Bo ja to ujęłam pod kątem męsko -damskim (takie Forum wink)

4,840

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Czołem po weekendzie!

Jak to kiedyś szarykotek ujęła, "Ty to masz szczęście, że los ciągle Ciebie tak testuje". Ehh, w sumie już te emocje opadły i jakoś nie specjalnie czuję potrzebe pisania, ale efekt mojego przyciągania, to tam napiszę.
A więc tak jak tutaj z Wami ostatnio spekulowałem o więzach emocjonalnych, tak bardzo chciałem wiedzieć o co w tym chodzi, jak to jest. Przypadek, czy coś, pojechałem do miasta gdzie studiuje, imprezka i poszliśmy na miasto na kluby, wchodzę do klubu, eks boy mojej eks. Gadka szmatka piątki zbiliśmy i w żartach mówie, czy jest "sam wie kto". On do mnie, że nie no co Ty, ale jest jej przyjaciółka współlokatorka (to druga przyjaciółka, która też mieszała po rozstaniu). Myślę, w dupie, tyle ludzi w klubie, nie spotkam jej, nie mam ochoty rozmawiać nawet z nią. Pech chciał, że sama gdzieś mnie wyczaiła i podbiła, jej zachowanie takie, że ni cholery nie wiem co jest z tymi dziewczynami, jakieś nienormalne, bo inaczej nie da się ująć. Zaczęła mi guziki rozpinać, głaskach po dłoniach itd, zabierałem ręce, mówiłem by tego nie robiła, bo nie chce. To zapytała dlaczego nie. W tym momencie, lampka się zapaliła, że kolejna nienormalna zaczyna gierki. Więc nie byłem jej dłużny, powiedziałem, że jestem z kobietą swoją. To zaczęła wyjeżdżać, gdzie jest i żeby tu przyszła, bo mi nie wierzy i na fb nic nie widzi. Śmiech mnie ogarnia nawet teraz, bo zachowanie i to co piszę, to jakby osiemnastolatki swoją historie opisywali tutaj na forum. Zaczęły się tematy mojej eks, gdzie KU MOJEMU ZDZIWIENIU, 2 miesiące wcześniej mi wypisywała jak to moja eks nie jest szczęśliwa, itd, czyli standard, żeby wnerwić kogoś. A tu wczoraj zaczęła mi rzygać, jaka to moja eks jest, że wybiera chłopaka niż przyjaciółki, a to i sramto, wyłączałem się co chwila, bo był kumpel i z nim też rozmawiałem. W końcu coś tam wyjechałem, że cudownego chłopaka ma, to dlaczego powinna mieć do niej pretensje, i ta zaczyna wyśmiewać jej chłopaka, przy okazji co chwila podkreślając, że ona w ogóle już nie gada z moją eks na tematy o mnie, o jej związku i o jej nowym chłopaku. Ten sam tekst, zapodała przyjaciółka ta, która tak sprzedawała info o mnie. Dalej coś tam naciskała, że chce poznać moją dziewzynę, kiedy opuściłem towarzystwo na chwilę, to pod moją nieobecność zaczęła wypytywać mojego kumpla czy mam dziewczynę, kto to jest itd. On oczywiście moją stronę trzymał, czyli luz.
Powiem Wam, że początkowo jakiś wkurzony byłem, tym całym zachowaniem, bo strasznie natrętna była, śmiać mi się chciało, że 22 lata, a zachowuje się jak gówniara. Później, żebym tam jej jakieś zdjęcie polubił na fb, i że mam to zrobić, to samo na drugi dzień mi wypisywała, ale zlałem całkowicie.
Sam kumpel do mnie później szczerze wyjechał, że nie dziwi się, że tyle mnie to męczy, skoro takie akcje odwalają. Brak słów.

Teraz chyba widać w jak toksycznym środowisku się obracałem. Podejrzewam, że ma żal ta przyjaciółka, za to, że moja eks wypięła się na nią dupa, jak na wszystkich innych znajomych zresztą, to teraz chce się odgryźć, albo i nie. Przy okazji, zauważyłem na jej palcu pierścionek, zapytałem czy zaręczynowy, odpowiedziała, że od chłopaka dostała, ale nie zaręczynowy.

Także takie historie nadal miewam. Teraz jest trochę inaczej, bo nie mam skoków emocji i jakiś rozkmin większych, ale mimo wszystko irytuje mnie coś takiego, jedna druga nie dojrzały, nie potrafią się pogodzić z czymś, zagubione we wszechświecie, cholera wie. Jednego za to pewien jestem, że dobrze się stało jak się stało, bo teraz tylko wychodzi ten jad z tych ludzi. Nie spodziewałem się, że aż tyle osób i aż tak intensywnie będzie toksycznych. Cóż, życie z każdym dniem mnie coraz bardziej zaskakuje i jednocześnie uczy.

Tak poza tym, to bardzo odpocząłem psychicznie, spędziłem czas ze znajomymi co dało mi kopa do życia, i do jeszcze większej motywacji w karierze zawodowej. smile)

4,841

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Życzliwy, kiedy przestaniesz każde spotkanie czy przelotną myśl o eks traktować jako pretekst do całego wypracowania na jej temat?
Wciąż inwestujesz w tą relację..nieważne czy to Cię "wytrąca z równowagi" czy nie, Ty wciąż tym żyjesz..

To jest kwestia jednej decyzji, kiedy z tym skończysz?

4,842

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Kiedy to wszystko się skończy. Widzisz, sam pisząc to widze coś na zasadzie, że dalej mnie to męczy, dalej na coś liczę. W rzeczywistości jest inaczej. Wiadomo, mogłem to olać, wyjść do innego klubu i tyle, na luzie. Niestety jestem uparty i ciekawy, a do tego zawsze prowadzę dyskusje po alko, przez co trochę mam do siebie żal, bo to było coś, z czego wychodziłem przez kilka miesięcy, czyli zerwanie kontaktu z przyjaciółkami mojej eks.
Czemu tak reaguję? Nie wiem czy pamiętasz, jak wyglądały akcje mieszania w moim życiu przez moją eks i jej przyjaciółki, jak fałszywe i toksyczne się okazywały. Przez to jestem strasznie wyczulony, przewrażliwiony, za każdym razem jak któras z nich do mnie napisze sms/na fb. Nauczyłem się, po ciężkich bojach z samym sobą, żeby je olewać i to co piszą. Cholernie pomaga, bo im więcej zlewek, tym dalej się czuję (mimo wszystko, że to nie wygląda).

Ciężko mi to zobrazować Tobie, może zrozumiesz w czym rzecz. Jeżeli nie, to spróbuję Ci to zobrazować na takiej zasadzie: kupujesz codziennie do pracy sobie konserwę turystyczną, gulasz, karczek, jeden pies. Z biedronki, KRAKUSA (bardzo dobra by the way), któregoś razu spożywając trafiłaś na kawałek szkła, skąś się tam wzięło, nie wiesz skąd, być może z jakiejś maszyny odpadło przypadkiem. Pocięta cała jama ustna, ból jak cholera, strach, hospitalizacja, może nawet operacja. W końcu wracasz do normalności, znowu natrafiasz na opcje jedzenia tej pieprzonej już teraz konserwy, za każdym razem jak ją jesz, co myślisz? Wspominasz cały ten ból, z czasem wyzbywasz się tych wszystkich myśli i pozostaje lekki dyskomfort w psychice, bo obawiasz się, że znowu trafisz na szkło czy coś podobnego, nie ma emocje i wielkiej sraczki jak na początku, ale jednak coś leży na rzeczy. Tym samym jest u mnie, jak spotykam przyjaciółki mojej eks, które zaczęły mieszać, kombinować i wielkie moje kumpele, a za plecami tak na mnie waliły, że brak słów. Strasznie nie lubie fałszywych ludzi, takich ktorzy kłamią. Jeżeli nie pamiętasz, to była akcja, że jedna podbijała do mojego kolegi, w końcu któregoś razu on mnie zapytał, o co chodzi w tym wszystkim, bo ta przyjaciółka cały czas o mnie wypytuje. Sytuacja tak mnie wkurzyła, że napisałem jej co o tym myślę, kontakt jej z kumplem moim tak samo zniknął.

4,843

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Kochanie, ja naprawdę rozumiem o co chodzi smile
Sęk w tym, że ZAWSZE będą pojawiać się tego typu sytuacje, bo jest tryliard możliwych scenariuszy jeszcze związanych ze wspomnieniami, wspólnymi znajomymi itp.
Ale nie zdajesz sobie ciągle sprawy z jednej rzeczy: te sytuacje to nic innego jak Wszechświat, który mówi: "sprawdzam czy zamknąłeś już wszystkie drzwi za sobą", a zamknąć drzwi w tym przypadku oznacza- odpuścić zupełnie (W TYM analizy), wybaczyć i z uśmiechem otworzyć się na to co nowe.

Jeśli potrzebujesz przykładu, może trudno Ci będzie uwierzyć - ja bez problemu utrzymuję serdeczne kontakty ze wspólnymi znajomymi, ba! nawet z osobą, z która byłam zdradzana - jesteśmy zaprzyjaźnione. Przyszło mi to bez trudu dlatego, że ja naprawdę niczego nie oczekuję od exa, bo nie ma we mnie żadnych emocji w jego kierunku. W innym wypadku pewnie w każdym spotkaniu widziałabym punkt zaczepienia do kolejnych analiz, knowań itp.
Ale jest mi obojętny, więc spotkania ze znajomymi są DLA mnie, są przyjemnością.

A to czego Ty doświadczasz to są ciągłe projekcje tego co było na znajomych.
Powiedziałam Ci już kiedyś, że jeśli naprawdę ich towarzystwo zaniża Ci wibracje, nie ma powodu byś te znajomości kontynuował.
A udowadnianie sobie jaki to  jesteś silny i uparty (ciekawski, itp.), że idziesz w jakieś miejsce a potem pół nocy i kilka dni to analizujesz..to sam wiesz, że chyba nie tędy droga.

4,844

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

W pełni się zgadzam z Tobą. Własnie miewałem te większe problemy, czyli utrzymywałem kontakt z jej przyjaciółką, bo wkręcałem jej bajki, które dochodziły do eks, sprawiało mi to radość, tylko po takich akcjach zawsze kilka dni rozkminiałem i cierpiałem. W końcu wziąłem się w garść, przestałem z nimi pisać, różnica diametralna. Właśnie większych projekcji nie ma, jest tylko dyskomfort, że znowu coś, over and over. Jednak, gdybym olał to totalnie, tak jak powiedziałem, wyjść z klubu, jeżeli bym nie potrafił sobie poradzić, a nie stać i zgrywać się, bo skoro zdecydowałem się napisać tutaj posta o tym co było, to widać, jednak wywołało to mniejsze lub większe wrażenie na mnie.

Powiem Ci, że z dnia na dzień coraz więcej osób ujawnia się ze swoją toksykologią, dzięki czemu selekcją natrualną wymierają mi te znajomości.

A widzisz, ja nie mam ochoty utrzymywać kontaktu z jej przyjaciółkami, czy z nią samą. Moja eks nie szanuje ludzi, co widać po relacjach z jej przyjaciółkami, które są uzależnione, zaślepione. Jej przyjaciółki, to dziewczyny, ktore nie potrafią sobie poradzić w życiu, do tego okazują się fałszywe, a nie mam ochoty utrzymywać kontaktu z kimś, kto należy do ludzi, przy których nie czuję się dobrze, a tak jest tutaj. Nie spodziewałem się, że ta koleżanka też okażę się jedną z takich osób, no cóż, ja płakać nie będę z tego powodu.

Chyba faktycznie, za bardzo o tym myślę wszystkim, przez co przyciągam takie rzeczy i powstaje błędne koło, z ktorego nie mogę wyjść.

4,845

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Jeśli te znajomości są toksyczne- zakończ je.
Często najlepszym rozwiązaniem niektórych problemów jest po prostu nie brnąć.

Przecież nie jesteś do końca życia skazany na jedno i to samo towarzystwo.
U mnie było tak, że znajomi byli ok, tylko z nim coś nie halo. Gdyby było jak u Ciebie nie zmuszałabym się.
Zrozum, każdą taka akcją, która zamiast spowodować polepszenie samopoczucia powoduje coś odwrotnego - to tak jakby karał sam siebie.
I wciąż inwestował energię w odwrotnym kierunku niż wyleczenie.

Zwróć uwagę od początku wątku, ile jest Twoich postów, które dotyczą Twoich przemyśleń nie związanych z jej osobą. Tak uczciwie i szczerze.
Buduj swoje własne życie wokół celów i osób z nią nie związanych. Nie jesteś "hubą", która do końca życia jest zrośnięta z jakimś drzewem, bo tak wypadło.

4,846

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Ja Życzliwy bardzo dobrze Cię rozumiem. Zacząłem wychodzić do ludzi, że tak to ujmę, zacząłem być odważnym. Moja eks napisała mi kiedyś, cytuję: "Zauważ, że tylko obcy stoją po twojej stronie. Wszyscy bliscy jak nie już to za chwile się od ciebie odwrócą jak dalej będziesz robił co robisz", mimo, że tak nie było i nie jest to jednak miałem gdzieś to w świadomości, że może być tak rzeczywiście. Nie ukrywam, że mnie to zabolało. Zresztą nasze smsy-y były czystym wyrzutem złości, frustracji i jadu. Każde z nas wyrzucało z siebie wszystko - ja więcej. I w związku z tym chciałem rzeczywiście się przekonać, czy tak jest, czy rzeczywiście ludzie się ode mnie odwrócili.
Poszedłem do naszego lokalu wiedząc, że jej tam nie będzie ( wcześniej zadzwoniłem do kumpla barmana ), poznałem znowu kupę ludzi, ze starymi pogadałem i się pobawiłem i tym sposobem nad ranem wróciłem do domu. Byłem na swój sposób szczęśliwy. Odważyłem się, nie myślałem o niej, tylko się bawiłem. Nawet świadomość, że ona też tam przychodzi nie męczyła mnie tak bardzo.
Ba! W sobotę poszedłem znowu. Też jej nie było, bo wiedziałem, że bawiła tam w piątek. Znowu, starzy znajomi, których nie widziałem od 3 m-cy i tutaj moje zdziwienie, bo wszyscy stwierdzili, że mimo, że schudłem wyglądam lepiej niż w związku. No jasne, że lepiej, bo wtedy potrafiłem chodzić zbity jak bura suka, z wiecznym szczękościskiem i myślą czy znowu dzisiaj nie zacznie jej ktoś podrywać i czy ona znowu nie zacznie wzbudzać we mnie zazdrość.
Mam nowy fryz, nowe bryle na ślepiach, odpindrzyłem się jak na podryw ( chociaż cel taki nie był ) i w szoku byli. Jeszcze w większym byli jak otworzyłem gębę i usłyszeli, że moje poglądy na życie i całą sytuację są w miarę zdrowe, i że wrócił dawny Jacek. Powiem Wam szczerze, że nikt się nie odwrócił z tych znajomych, tylko sami przyznali, że cała sytuacja mocno ich zagięła. Nie mają zamiaru nikogo oceniać ale jest część osób, która stoi po jej stronie a część po mojej. Ta druga grupa jasno mi o tym powiedziała. Szanuję to ale powiedziałem, że nikogo nie nastawiam przeciwko niej. Każdy ma swój mózg. To mi nawet powiedziała jej koleżanka. Każdy sobie analizuje w głowie co się wydarzyło między Wami i każdy myśli swoje. Nie chcą tylko o tym z nami rozmawiać, bo w sumie po co. Poznałem znowu parę nowych ludzi. Spotkałem ich później gdzieś na ulicy, zagadałem na fb, z kobietami się umówiłem i leci. Moje poczucie wartości chociaż troszkę się poprawiło. Poczułem, że nie jestem takim do końca leszczem i nieudacznikiem, i że mogę się chyba kobietom podobać. Fajnie też było być podrywanym, zaczepianym, co do tej pory było dla mnie nie do pomyślenia.
W środę spotkałem się z inną grupą znajomych, gdzie poprzez nich poznałem grupę innych ludzi. Wyluzowanych, mega wychilloutowanych. Pokazałem prawdziwego siebie. Takiego jakim byłem do związku z eks. Znajoma powiedziała, że takiego właśnie mnie pamięta. Mięśnie brzucha bolały nas jak po treningu na siłowni. Tego chcę i tego pragnę. Nie są to ludzie, którzy wylecieli sroce spod ogona, bądź z byle jakiej łapanki. Ludzie na poziomie, z jasnym celem w życiu.
Niestety Życzliwy ale obracasz się jeszcze w zbyt młodej grupie ludzi. Ale nie dziw się temu, że Twoi równolatkowie myślą zupełnie inaczej niż Ty. Ja też taki byłem. Myślałem tylko jak tu się w tygodniu pójść napić jak to na studiach. Wybacz, że to napiszę ale niestety ja sobie nie wyobrażam poważnych rozmów z moją siostrą, która ma tyle lat co Ty. Ją jeszcze interesują ciuszki, fb a jej kolegów tylko upicie się i bzykanie. Stereotyp to fakt bo z tego co tu piszesz jesteś zupełnie inną osobą. Pisałem Ci już nie raz, że jesteś dla mnie mentalnym wzorem w niektórych sprawach smile
Cieszę się, że powoli odzyskuję siebie ale ona dalej tkwi niestety w głowie. Mam nieraz wrażenie, że nadal coś do niej czuję. Podświadomie wiem, że chodząc do tego klubu chciałbym ją spotkać. Wiem też, że spotkanie jej rozwaliłoby mnie totalnie ale idę tam bo czuję się tam cholernie dobrze. Kiedyś w końcu będę musiał się odważyć na spotkanie jej, gdzieś tam.

4,847 Ostatnio edytowany przez Zyczliwy (2014-09-08 17:49:20)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Jacek84 Widzisz, mnie imprezki, chlanie, rzyganie i spanie po znajomych nie kręci, ale dla zabicia nudy to aktualnie robię. Z reguły jestem człowiekiem, który poświęca cały swój czas na hobby, a tym hobby nie są kace, lecz sporty siłowe, zainteresowania z tym związane, daje mi to większą satysfakcję niż iść się nawalić. Odzyskuję powoli sprawność i powoli już sobie planuje kolejny cykl treningów, na które niebawem wracam. No niestety, równolatkowie są jacy są, sam widzisz po tej przyjaciółce jak się zachowywała, za mało od życia dostała żeby coś zakodować, przy okazji zaczęła mi wymieniać jak to się zmieniłem bardzo, ale to już mało ważne w tym momencie. Poza tym forum, często gadam w cztery oczy ze znajomymi jak mają problem, mam nawet kumpla, który ma łeb jak większość z nas tutaj, ale niestety on od życia dostał najmocniej w dupę, raz, że ojciec się mu powiesił, później chłopak w alkohol wpadł, później miłość jego życia, toksyk jeszcze większy od mojej eks, bawiła się nim po rozstaniu i gościu w którymś momencie zaczął ogarniać swoje życie, przez co strasznie lubię z nim na takie tematy pełne świadomości rozmawiać, bo jest jedyną osobą z moich równolatków, która coś reprezentuje, coś ma w głowie.
Niestety, tak jak opisujesz swoją siostrę, tak mam i ja z tymi znajomymi w moim wieku. Przykre jak cholera, ale widać, nie to mi teraz pisane jest.

Powiem Ci jeszcze Jace84, że mimo myśli, że już koniec itd, to jeszcze przez kilka miesięcy byłem zdania, że jak zadzwoni i przeprosi i wykaże chęć poprawy, to do niej wrócę. Dzisiaj wiem, że ludzie bardzo rzadko się zmieniają, poza tym szkoda mi czasu i nerwów, bo jednak w 100% nie zmieni swojego postępowania. Co więcej "tą książkę już czytałem, już znam, wiem jaki ma początek i koniec i niech trafi do książek przeczytanych, do których się nie wraca". Skoro widzę sam po sobie, że jestem inny, jakaś większa świadomość, to powinienem się związać z kimś na swoim poziomie, niż trwać w związku z kimś, kto ma inne priorytety, spojrzenie na świat. Cholera, związek ma być takim oparciem, wsparciem, źródłem radości i pomocą, dzięki której bedziemy szli przez życie i pokonywali przeszkody. A nie męczyć się i spierać, bo ktoś ma inne podejście czy nasze (nie napisze niedojrzałe, bo dla mnie dojrzałe może być zakładanie rodziny teraz dajmy dla przykładu, a dla kogoś nie, bo na wszystko przychodzi czas i jestem przedojrzały jak arbuz z Netto, na którego wczoraj wydałem 6 zł i byłem wściekły, bo do kosza poszedł po rozkrojeniu).
Lubię czytać Twoje posty, bo odnajduję tam siebie, przypominam coś sobie, przez co łatwiej mi jest "rozwiązać to zadanie, gdy znam już teorię, niż wtedy, gdy do tego zadania podchodziłem pierwszy raz bez jakiegoś wprowadzenia".
Ja mam ten komfort stary, że moja eks siedzi w domu, bo jest typem domatora, chłopak aspołeczny, to też nie wychodzi, więc przez całe wakacje miałem ten komfort, że jej nigdzie nie spotkałem. Mimo wszystko do tej pory rozglądam się na ulicy, w klubie, gdziekolwiek jestem czy jej nie ma, głupie, bo głupie, podświadomość szaleje, ale zwyczajnie jest lekki dyskomfort, za niecały tydzień wracam na swoje, więc będzie luźniej. smile

Jeżeli udałoby mi się postawić na pierwszym miejscu świadomość, że z tą dziewczyną nie byłbym szczęśliwy i powinienem żyć swoim życiem od teraz, ale do takiego stopnia to postawić, że żadne wspomnienie, żadna koleżanka, pieprzenie, sms, telefon cokolwiek by mnie z tego piedestału nie zrzucało, to podejrzewam, że byłoby to moment w którym kompletnie jestem wyleczony.

Powiem Ci, że marzę może niekoniecznie o dziewczynie, ale chociaż o takiej relacji przyjacielskiej z dziewczyną, która będzie najlepiej w moim wieku, ale dojrzała, czy tam z tym samym poziomem świadomości co ja. Jak dotąd, to wybacz za określenie, ale to tak jak opisałeś same dziewczyny, jak Twoja siostra. Można pogadać o klubach, chlaniu, o filmikach jak pies przebrany za pająka ludzi straszy i ona jak to oglądała to sama się zesikała ze strachu a i o tym, jak to faceci są wredni, a murzyni, co grają w kosza przystojni i dobrze się całują. Autentycznie, nie mam o czym pogadać, czasami jeszcze z paroma koleżankami ze studiów pogadam o czymś związanego z naszym "zawodem", ale to też sprawiają wrażenie, takich które poszły na studia takie, bo inżynier dużo zarabia, to ona będzie inżynierem. Wracając do mojej eks, była pierwszą dziewczyną, jaką poznałem, którą uznałem w zyciu za dojrzałą, jeszcze za czasów liceum, a jak już wcześniej pisałem szukałem innej dziewczyny, niż takiej głośniej co to o życiu i spojrzeniach na świat jakoś bardziej z nią nie pogadasz, bo zwyczajnie nie zastanawia się nad tym, gdy nowy klub otwierają, a w Rossmanie jest promocja na te grzebienie do rzęs z 35 zł na 10 zł i wycinarki do twardego naskórka na piętach ze 150 zł na 99 zł. Zresztą, teraz jest taka różnica, że ja studia kończę, praktycznie na finiszu, zmieniły mi się diametralnie priorytety, bo myślę czy nie pogadać już poważniej z rodzicami nad kupnem mieszkania, czy może na razie się wstrzymać, bo może wyjade za granicę, a wynajmować mieszkanie studentom to nie bedzie mi się chciało, czy nie będę miał czasu zadbać o to. Moja eks za to poszła na studia więc świat imprez, nowych znajomości ją zeżarł, wpadła w wir, przez co pokazała swój poziom świadomości, no ale tyle z gadania o niej, jedno zdanie to i tak dużo big_smile

Elle88 i właśnie dopiero od niedawna wybijam jedną po drugiej toksyczną znajomość, najsmutniejsze jest to, że wielu moich kumpli okazuje się toksykami. Oczywiście pamiętam moje wpisy tutaj, każdy post napisany tutaj jest z głębi mojej psychiki, traktuje to jako listę postępowania w życiu, którą sobie tworzę.

Nie chcę się z drugiej strony usprawiedliwiać, ale patrząc na moje posty, to momenty w których było źle (od momentu gdy dałem sobie większy spokój, w sensie przestały mnie męczyć tak intensywnie wspomnienia), to te, kiedy pisała do mnie jej przyjaciółka, kogoś od niej spotkałem, czy coś takiego.

Osobiście jedną rzeczą jakiej żałuje, ze nie zrobiłem wcześniej, ale na szczeście zrobiłem w ogóle, to był moment w którym urwałem kontakt z eks, teraz nawet śmiało powiem, że również moment kiedy urwałem kontakt z jej przyjaciółkami, bo tylko mnie dobijały, a raczej ja sam się dobijałem dyskutując niepotrzebnie z nimi. "Stary ja" prawdopodobnie by teraz tą przyjaciółkę z klubu dalej za język ciągnął, żeby się czegoś dowiedzieć, w efekcie pewnie by coś powiedziała, co nie byłoby prawdą, a mnie by zabolało. Szczególnie, że to taki typ kobiety, jak kiedyś kiedy moja eks zasnęła, a jej przyjaciółka zabrała telefon i mi wkręcała, że moja eks zamknęła się w pokoju z kolegą i że coś tam robią, ale mam nie mówić eks, że ona mi to powiedziała. Z racji, że nie układało nam się jakoś super w tamtym czasie, to myślałem, że pojadę zrobić kipisz, a moja eks jak oddzwoni do mnie to w ogóle awanturę jej zrobię. Dzisiaj wiem, jak ludzie potrafią być pseudo zabawni i nie mieć świadomości, że komuś w ten sposób robią "kwas". Dlatego nigdy więcej żadnej przyjaźni, a tym bardziej z przyjaciółmi swoich byłych, bo lojalność i solidarność jajników/plemników zawsze była, jest i będzie i choćby nie wiem co tak zostanie.

Elle88 thepass ostatnio moim ulubionym zajęciem jest wypytywanie koleżanek, jakie mają oczekiwania wobec partnera, czy chcą ciapka, czy mega gnoja, jak dotąd wszystkie odpowiedziały, że takiego, który będzie trochę chamem. Wniosek: niedojrzałe, czy może faktycznie takie są DZIEWCZYNY, a kobiety już mają inne priorytety? Bynajmniej, utwierdzam się w tym, jakie te kobiety być potrafią, chcąc takich.

W ogóle
Taka sytuacja mnie też z wczoraj roześmiała, albo i nie. Jadę pociągiem, a tutaj parka, gość elegancko ubrany, ale z mordy cwaniak i taki widać zakompleksiony, bo musiałby na palcach stanąc, żeby mnie w brodę pocałować, a do jakiś wysokich nie należę, dziewczyna ładna zgrabna, trochę suka z oczu, ale ogólnie milutka. Idę dalej do swojego przedziału, gorąco jak cholera, drzwi od przedziału otwarte, ścisk jak sardynki w puszcze i nagle słyszę bluzgi, ale takie, że aż niepojęte, no to z ciekawości wyglądam, a tam na korytarzu ten gościu wyzywa się z tą swoją, w życiu takich tekstów nie słyszałem, tak wyzywać i obrażać siebie, no masakra. W głowie zapaliła się lampka, ta sama, którą miałem kiedyś, czyli wylecieć i typowi w morde strzelić za to jak się zwraca do kobiety, ale po chwili zdałem sobie sprawę, że skoro on ją obraża, nieważne czy przy ludziach, liczy się fakt, że tka się odnosi do niej, ona do niego, to stwierdziłem, że są siebie warci i jeżeli jej to odpowiada, to niech żyje w takim cudownym związku.

Swój były związek porównuję do tego co się u mnie teraz dzieje, czyli mam możliwość wyjazdu za dobre pieniądze, praca, która mnie mega "kręci", odnosze to do nowego związku, z partnerką, która będzie nadawała na podobnych falach co ja. Jednak rezygnuję z wyjazdu tam, bo się obawiam, bo wolę być w klatce, jestem mało ambitny i bronię się przed tym co daje mi los. Fakt, no nie lubię zmian, jak jest mi gdzieś dobrze to nie dążę do tego by mieć lepiej, ale skoro los mi daje w pełni taką możliwość, to dlaczego nie korzystać?
Teraz tak sobie przypominam, bo strasznie podobny do ojca mojej eks z historią życiową, z tym co przeszedłem do momentu rozstania z moją eks, czyli tam że tylko jeden rodzic w wychowaniu itd, to on też miał opcję wyjazdu, nawet do tego samego kraju co ja, za 10-krotne większe pieniądze przy tych samych kosztach utrzymania, ale zrezygnował, bo jego żonce, czyli mamusi eks się to nie podobało, bo miał być na miejscu i koniec kropka. Facet zrezygnował, czy żałuje, nie wiem, ale skoro woli zapieprzać do 65 roku życia za marne 1700 zł kolejne 10 lat w tym zawodzie, no to trudno. Rodzina jest ważna, ale zdrowa relacja w rodzinie, związku też jest ważna. Oczywiście nie wdaje się w szczegóły, bo akurat opcja, że matka tutaj ma pracę, gdzie jeszcze nie mieli dzieci, itd.

Dobra, bo tego posta pisze od 16.58 a jest 17.47 i mi mózg już paruje big_smile

4,848

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Życzliwy: Te zachowania jej znajomych co opisujesz to nawet trudno mi się odnieść, bo to gimbaza. Po prostu jacy znajomi, taka kobitka, no i niech sobie żyje spokojnie.

JA juz myślę, że wszystko zostało przeanalizowane w jej sprawie na milion sposobów i zostawię pole komuś innemu w tej kwestii wink

Powiem Ci tylko, że im więcej będziesz miał 'swojego życia', tym mniej tego typu rozkmin. Bardzo się do niej przywiązałeś, ale to nie była miłość- jestem tego pewna, a Ty ocenisz to za parę lat.

4,849

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Wiesz co, z reguły jak emocje opadają po takich spotkaniach z jej otoczeniem, to nie chcę mi się o niej gadać, pisać, cokolwiek, jest owszem jakimś odnośnikiem, ale no ciężko mi to ująć, patrząc na wcześniejsze posty dużo o niej pisałem, tak jak Jacek84.

Już powoli dochodzę, że to zwyczajne przyzwyczajenie, uzależnienie było, było fajnie, ale podejrzewam, że gdybym wcześniej miał równie długi związek, to bym inaczej na to patrzył, w ogóle bym nie był tak długo z nią, no ale któraś pierwsza była, padło na nią. Zresztą, jeżeli była to miłość, to jednostronna. Jak ktoś dąży tylko do czerpania samych korzyści z bycia w związku, nie dając nic od siebie, to dla mnie ma coś nie tak z głową, albo myli związek z niewolnictwem. Zresztą, olać, zeszło ze mnie sobotnie "spotkanie" już.

W ogóle zauważyłem, że gustuje w dziewczynach, które nie wyglądają jak anioły, tylko takie charakterne z wyglądu. Spójrz Elle88 w lustro, to zrozumiesz jaki typ kobiety mnie kręci, haha. big_smile

4,850

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Coś Ci powiem a propos radzenia sobie z tego typu 'sobotnimi wyjściami' itp. - od strony podświadomości.

Robisz tak: PRZED każdym takim spotkaniem kładziesz się na 20 min. (albo najlepiej noc przed, normalnie przed zasypianiem) i odgrywasz taką "scenką rodzajową" - tu dowolny kompletnie scenariusz i w tej scence rozgrywa się sytuacja 100% wg Twojego scenariusza.
Najważniejsza sprawa: Ty skupiasz się przede wszystkim na emocjach, na swoim dobrym samopoczuciu wśród tych ludzi, po wyjściu z imprezy/spotkania itp.
To jest opcja na PRZED.

Opcja na PO: wykorzystujesz zjawisko submodalności (już gdzieś o nim napomknęłam). Czyli to co się już stało, a co się nie do końca udało, przywołujesz w pamięci ze szczegółami, przechodzisz dokładnie przez tamte niechciane emocje, a następnie wyobrażasz sobie tę całą sytuację raz jeszcze, ale jako biało-czarne kadry, przyciszone głosy, lekko rozmyte postacie i go pomniejszasz i oddalasz od siebie..
- traci na ważności (symbolika).

I masz nowy zapis sytuacji w podświadomości wink

Jak nie wiesz co robić z takimi wydarzeniami to baw się nimi w ten sposób, ale rozkminy odpuść, bo w ten sposób wzmacniasz stary sposób myślenia, stoisz w miejscu, bo one nic nowego nie dodają.


Ps. z aniołkiem to nie trafiłeś, bo ja podobno mam typowa urodę takiej 'niepozornej panienki' -aniołka wink ale wiem o co Ci chodzi, też wolę zdecydowany, charakterystyczny  typ urody.

4,851 Ostatnio edytowany przez phaya79 (2014-09-08 20:13:46)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

W ogóle zauważyłem, że gustuje w dziewczynach, które nie wyglądają jak anioły, tylko takie charakterne z wyglądu. Spójrz Elle88 w lustro, to zrozumiesz jaki typ kobiety mnie kręci, haha. big_smile

Tu się kolega myli, w moim wyobrażeniu  eliszebeth to anioł, jest zimna jak niebo , wysoko niedostępnie na pierwszy rzut oka , ale jest tak blisko że ja czuje jej ogień.. no chyba się popłacze:)
Życie dajesz sobie za mało przestrzeni, ja w pewnym momencie dałem wszystkim do zrozumienia że nie mam ochoty już rozmawiać o b.żonie bo do niczego to nie prowadzi tylko do zapętlenia.  normalnie dzień świstaka. Wcześniej prowokowałem sytuację i rozmowy by temat gdzieś zahaczył o nią  i gdy uświadomiłem sobie że kiedyś już to przeżyłem chyba jak miałem z 18 lat wink to poczułem się młodo,-
Gdy lubisz konserwy , a boisz się że znowu zaboli to zrezygnuj z mięcha i przeżuć się na nasionka, albo wal to, najwyżej jeszcze raz trafisz na szkło,(mało prawdopodobne lub wręcz przeciwnie) ryzyk fizyk morda nie szklanka czy jakoś tak big_smile

eliszebeth: czy takie zabawy z podświadomością nie są niebezpieczne? nie oszukujemy się i nie kreujemy postaci która naprawdę nie istnieje? a może to kim jesteśmy kierowani przez emocję jest błędnym spojrzeniem w lustro rzeczywistości, Dochodzę do wniosku, że my jesteśmy tylko taką kuleczką malutką pod mega nie zniszczalną skorupą, a na zewnątrz możemy kreować swoje świadome lub mniej świadome projekcje siebie, ale ciągle to oszustwo bo jesteśmy kuleczką smile
A i dzięki za odpowiedź, bardzo fajnie odpowiedziałaś. Bliskość to naprawdę ciekawe, doświadczam tego tylko z dziećmi, mogę ich nie widzieć i nie czuć, oddać wszystko nie myśląc że coś mi oddadzą, mega się na nich wkurw  ć, a i tak kocham ich tą samą miłością. uczę się żeby obecnie byli obok, bo była wykorzystuje tą miłość finansowo, ale czuje żę i tak gdy tu wracają miłość ciągle jest ta sama. Mega. Ale to nie jest miłość do kobiety.

4,852 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-08 20:27:52)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Przepraszam, kto się popłacze? Ja NIGDY nie płaczę. Nie płakałam od porodu, a i to był płacz markowany wink
Królowej Lodu płacz nie przystoi.

czy takie zabawy z podświadomością nie są niebezpieczne? nie oszukujemy się i nie kreujemy postaci która naprawdę nie istnieje? a może to kim jesteśmy kierowani przez emocję jest błędnym spojrzeniem w lustro rzeczywistości, Dochodzę do wniosku, że my jesteśmy tylko taką kuleczką malutką pod mega nie zniszczalną skorupą, a na zewnątrz możemy kreować swoje świadome lub mniej świadome projekcje siebie, ale ciągle to oszustwo bo jesteśmy kuleczką smile

Tu jest kolejny paradoks. Efekt wieloletniego nauczania (programowania), podczas którego mówi się nam, że wszystko co osiągamy i do czego dążymy zależy od tzw. 'wolnej woli', a ta występuje tylko na poziomie świadomości -czyli 'codziennej przytomności'/na poziomie Ja 'rozumowego'.
A jest zupełnie inaczej. Wszystkie nasze pragnienia, pożądania i inne "chciejstwa", reakcje na określone bodźce, wzorce miłości i relacji oparte są o podświadomość. Ale cały pic polega na tym, że jest to oprogramowanie, które działa jak 'automat', akcja-reakcja, tam nie ma refleksji, tym bardziej nie ma mowy o działaniu pod wpływem wolnej woli.

I teraz: jedynym sensownym wyjściem dla skuteczności jakiejkolwiek zmiany jest rozpoczynanie jej każdorazowo od poprawek w 'oprogramowaniu' właśnie, a nie ślizganie się po wierzchniej warstwie, wprowadzając zmiany o charakterze "kosmetycznym", co ma miejsce jeśli zabieramy się od d... strony, czyli od świadomości. Próbujemy siebie do czegoś argumentami i 'na rozum' przekonać.
Tak to nie idzie. Inaczej nie byłoby połowy tych płaczliwych tematów wink

a na zewnątrz możemy kreować swoje świadome lub mniej świadome projekcje siebie, ale ciągle to oszustwo bo jesteśmy kuleczką

W samej projekcji nie ma nic złego, o ile stoi za tym sensowna intencja. 'Sensowna' w znaczeniu służąca czemuś, jakiejś sprawie.. wiadomo, dłuższy temat.
Podnoszenie świadomości i w konsekwencji lepsze rozporządzanie swoimi decyzjami, swoim życiem nie jest żadnym oszustwem.
Tylko mamy wbite do głowy, że "człowiek jaki jest każdy widzi" wink na zasadzie: jakim mnie Panie Boziu stworzyłeś takim mnie mos i ja się nie zmienię..Dlatego często osoba, która się rozwija jest nierozumiana i często potępiana przez toksyczne towarzycho, bo ona pokazuje im to czego nie chcą widzieć - że można coś ze swoim życiem robić i się "ogarniać", więc wystaje nad nich, a tego towarzycho nie lubi.

"Oszustwo" to jest wmawianie sobie ograniczeń, z wygody najczęściej i dla świętego spokoju.

4,853 Ostatnio edytowany przez phaya79 (2014-09-08 21:21:08)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Elle88 napisał/a:

Przepraszam, kto się popłacze? Ja NIGDY nie płaczę. Nie płakałam od porodu, a i to był płacz markowany wink
Królowej Lodu płacz nie przystoi..

Królowa lodu? to chyba rzeczywistość mrozi twoje łzy.
Mam przeczucie, że ty wiesz o czym ja mówię.
|Ta kuleczka to atom, do której ja i ty na różne sposoby dorabiamy materie.
Ty w swojej teorii jesteś bardzo daleko i mam nadzieję, że to nas ludzkość naprostuje, nauczy wyjść ze swojej emocjonalnej natury zwierzęcej. Ludziom pierwotnym którzy pokazali ogień ,koło itd też pewnie nie było łatwo i wierze że ty też masz misję:)
Mam wrażenie iż jesteś z innej galaktyki, że używasz wszystkich naszych ludzkich głupich sztuczek,których uczysz się tu na forum, żeby naprowadzić nas na jakąś prawdę.
Moja materia jak ją nazywasz emocjonalna i przyczynowo skutkowa jest tez pewnym rodzajem szufladki. Uciekałem do 25 roku życia od rozumowania powszechnego, aż nie wytrzymałem i prosiłem wręcz silę wyższą o ten rodzaj życia - o schematyczność( głupie to,upośledziło mnie jako człowieka myślącego,  ale dało mi też niewyobrażalną moc- dzieci-obowiązek oddania swojego życia dla nich)
Pewnie że oszustwo dla wielkich idei jest jakimś rozgrzeszeniem, ale mimo że zmienia nas, no na lepsze,to nadal oszustwo jest oszustwem.
Wybacz mi chaotyczność. Systematyzacja myśli to nie był mój konik.
Konkluzja : gdzieś tam głęboko w nas jest jakiś pierwiastek czegoś nie obliczalnego nie pochodzącego od nas ludzi , poza rozumem i podświadomością do czego darzę i ja i Ty i pass i życie i Jacek i iceman i jabłko itd, tylko szukamy drogi. Mi to odpowiada, że smutek, że radość , że poezja i proza życia , że wstaje i chce się żyć  i że wstaje i nie chce się żyć ,
i ciągle wchodzi mi ten Stachura
,, Życie jest piękniejsze i straszniejsze jeszcze jest,
blednie przy nim wszystko blednie nawet sama śmierć,
ty i ja teatry to są dwa. ty prawdziwej nie uronisz łzy,
ja Cały jestem zbudowany z ran
duszę na ramieniu wiecznie mam
Lecz gdy śmieje się, to w krąg się śmieje świat!,,

4,854

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Elle88 "Przepraszam, kto się popłacze? Ja NIGDY nie płaczę. Nie płakałam od porodu, a i to był płacz markowany wink
Królowej Lodu płacz nie przystoi."  Nawet króla lodu beczy z byle powodu. Niestety my dziewczyny jeżeli chodzi o okazywanie uczuć ,a zwłaszcza płacz mamy przechlapane. Czasem zazdroszcze panom, że jak my płaczemy podczas filmu to oni się śmieją z niego. Chciałabym być czasem tak twarda jak facet i mieć wszystko gdzieś. Strasznie panom tego zazdroszcze sad

Możecie mi wyjaśnić co facet ma na myśli pisząc do swojej koleżanki, najpierw ,ze jest wariatką i to jest urocze.  A jak ona prosi o wytłumaczenie czego uwaza ja za wariatke to oznajmia jej, ze jest nadpobudliwa. WTF?

4,855

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Nie kazdy sie smieje z tego to raz, niektorzy sami płaczą to dwa, a trzy co w tym takiego do wytłumaczenia? Wariatka = nadpobudliwa = histeryczka = impulsywna.

4,856

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Elle88 doskonale znam definicję submodalności, jednak topornie wchodzi mi wdrożenie tego w życie, bo wyraźnie wymaga ode mnie wysiłku psychicznego. O submodalności pisałem jakiś czas temu, w sumie do niezgodnej wtedy ten post był dedykowany.

Dla nie-wtajemniczonych podsyłam, o co kaman tongue
http://i60.tinypic.com/efjszm.jpg

4,857

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Bardzo fajna, przystępna definicja. smile
Ja też z tym nie pracuje, bo z innej perspektywy to "załatwiam" sobie, ale uważam ten sposób za równie skuteczny.
Choć to ciągle technika, a chodzi o zmianę postawy jednak.

4,858

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Wiadomo, ale jednak jakaś droga musi zostać obrana, żeby postawa została przyjęta. Mam swoją jedną metodę, która dużo daje, ale widać nie do końca jest skuteczna w pełni jeszcze. Kwestia dopracowania, jak barki, które odstają nieco od rozbudowanej reszty ciała. Wszystko rozchodzi się o czas pracy nad "tym czymś" tongue

A książkę gorąco polecam smile

Elle88 aniołek? Z tego co widziałem to diablica wcielona i tego się będę trzymał big_smile

4,859 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-09-08 22:49:42)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Ja sobie submodalnościa tak wybiłam ex'a z głowy że ciężko mi wrócić do wspólnych chwil i odtworzyć silne emocje(uczucia). Jednak jest to środek do celu, dla mnie ważne jest by popracować nad poczuciem własnej wartości i swoim nazwijmy to 'ja' oraz intuicją też wiąże się to z technikami, ale może przyniesie to zamierzony skutek. Zamiast aktywnie rzucić się w wir poszukiwania, męża i ojca moich dzieci, przesiaduję z Wami i podczytuję, więc pozdrawiam smile.

4,860

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Co to za książka, Życzliwy, podaj tytuł proszę?

ps. OK, niech Ci będzie wink Choć myślę, że chodzi o kolor włosów wink



Redapples: Submodalności to w praktyce, bez tego całego nazewnictwa, to co robimy ze wspomnieniami kiedy "trzeźwiejemy" z emocji smile
Tylko trzeba chcieć zobaczyć też to co było niefajne, a człowiek się często przed tym wzbrania, póki chce wracać.

4,861 Ostatnio edytowany przez Zyczliwy (2014-09-08 23:00:45)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Teraz tekst na poziomie moich "współlatków", czyli "miłość jest jak sraczka, przychodzi z nienacka". Choć ja wolę tekst, który kiedyś w podstawówce, w liściku z okazji Walentynek, napisałem koleżance, w której się podkochiwałem, "Nie popędzaj Amora, na wszystko przyjdzie pora".

Tak więc, na spokojnie jabuszko na wszystko przyjdzie czas tongue

Elle88
http://i62.tinypic.com/drdml0.jpg

4,862

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Nie kazdy sie smieje z tego to raz, niektorzy sami płaczą to dwa, a trzy co w tym takiego do wytłumaczenia? Wariatka = nadpobudliwa = histeryczka = impulsywna.

Mężczyzna, który płacze przy filmie ? tongue widziałam w swoim życiu trzy razy faceta płaczącego i to na prawde miał powód. Nie cierpię gdy facet jest beksą.
Hmmm... no w sumie ok, ale jemu to się podobno podoba i to niby moja pozytywna cecha przynajmniej tak stwierdził. I tego nie rozumiem jak można stwierdzić ,ze ktoś jest walnięty i za to sie go lubi. Wkurzył mnie tym na maksa. Chyba zaczne pić ziółka na uspokojenie żeby nie być nadpobudliwą big_smile

4,863

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Elle88 napisał/a:

Choć to ciągle technika, a chodzi o zmianę postawy jednak.

I to jest mój największy problem. Ja jej szukam. Idę ulicą i jej szukam, idę o godzinie kiedy powinna wyjść z pracy i patrzę czy gdzieś akurat nie przechodzi. Dzisiaj szedłem do naszej wspólnej znajomej notariuszki, która miała dokumenty od niej dla mnie i też patrzyłem czy gdzieś nie idzie. Ale nie robię tego codziennie. Kiedy nachodzą mnie chwile słabości, smutku, żalu idę się dobić. Debilizm czy da się to czymś wytłumaczyć? Nadal kocham czy to brak kobiety tak na mnie działa, brak tej drugiej osoby, dla której miałbym żyć? Ja się zastanawiam czy gdyby było to dziecko, to czy po naszym rozstaniu nie czułbym się chociaż odrobinę lepiej, mając dla kogo żyć? Czy może jest lepiej jak jest?

Dzisiaj mam ten jeden z gorszych dni, jest smutek, żal, były łzy. Myślałem, że po siłce kiedy endorfiny wzrastają będzie mi lepiej, ale niestety przeceniłem swoje możliwości. Btw Życzliwy przytyrałem 3,5 kg w ciągu miesiąca także jest jakiś mały sukces, który cieszy, jeszcze 6,5 i wrócę do swojej starej wagi i w końcu wypełnię ciuchy big_smile Rzeczywiście sport daje bardzo dużo. Pozwala zapomnieć, wypocić cały syf i z tego się cieszę, że w końcu się za to wziąłem.

Podświadomość u mnie cały czas mnie męczy. Nie umiem jej przeprogramować na myślenie pozytywne i myślenie bez niej. Podświadomość, która powinna być moim psem, którego prowadzę na smyczy, wyrywa się z łańcucha i kąsa nie tylko moją świadomość ale również moją duszę. Coraz częściej odzywa się u mnie moje sumienie. Niektóre moje działania były prostackie, głupie i niegodne mężczyzny jak również dojrzałego faceta ale stało się. Robiłem jej na złość. Nie czułem i nie czuję wstydu. Ja nie wiem nadal kim jestem, jakim człowiekiem jestem, co we mnie tkwi, dlaczego działam impulsywnie w stosunku do niej? Nie mogę się uwolnić. Idę do tego samego lokalu, do którego chodziliśmy razem bo mam tam mnóstwo znajomych. Zapytacie czy nie mogę się z nimi spotykać gdzie indziej? Mogę, ale tam co chwilę ktoś przychodzi, zmienia się, przychodzą nowi, których można poznać i z którymi można pogadać. Jest to klub świata artystów, aktorów, piosenkarzy i to jest takim wabikiem dla mnie. Kręci mnie ten światek i ci ludzie. Mimo, że lokal przyniósł z nią wiele bólu i złego to przez ludzi, jakich tam poznałem nie zmieniłbym go na inny. Uważam, żeby jej nie spotkać, dlatego wcześniej pytam czy ona tam jest ale z drugiej strony czemu mam uciekać?

Nie wiem co ze mną jest nie tak. Zaraz napiszecie, że nie zapomniałem, żeby się odciąć, nie chodzić, nie szukać, że to jeszcze we mnie tkwi, bo przecież minęły dopiero 4 m-ce. Krótko. Ja to wszystko rozumiem, ja tego nie wcielam w swoje życie jako normę, ja działam impulsywnie. Czy to normalne? Chcę być szczęśliwy ale lubię sobie do.ebać. Sorry za wyrażenie ale ono najlepiej oddaje moje obecne emocje. Czy takie postępowanie jest normą na tym etapie?

Zawsze taki impuls gdzieś mnie rozbija. Dzisiaj był nim odbiór dokumentów od mojej znajomej. Moja eks w końcu zdecydowała się na cesję abonamentu za tablet ze mnie na nią. Musiałem tylko odebrać upoważnienie od znajomej a tam na dokumencie jej podpis i dołączone ksero dowodu. Na początku było obojętnie ale później trochę mnie to rozwaliło. Wcześniej jak namawiałem ją do tej cesji to pisałem żeby wzięła pod uwagę fakt, że nie chcę mieć z nią nic do czynienia. Tutaj odezwało się sumienie.

Boli jak najdzie, jak cholera. Nie będę rozpaczał już ale kurde, jedna osoba może tak namieszać w życiu, że szok. Co myśli taka osoba? Jak ona analizuje swoją podjętą decyzję i kiedyś i teraz? Jak tydzień temu można powiedzieć, że się kocha a tydzień później już nie? Co się dzieje w takiej głowie. Kumpel, który z nią też się spotyka mówił mi ostatnio, że ona też cierpi, że płacze, następnie zapytał mnie czy bym wrócił. Ja odpowiedziałem, że po tym wszystkim co mi zrobiła nigdy w życiu. Czy to prawda? Chyba bardziej przemawia za mną pożądanie a nie miłość i chęć spróbowania ponownie. Miłość? Czy ona mogłaby się narodzić po tym wszystkim?

Życiu też mam koleżanki, które ze mną rozmawiają o tym co się wydarzyło ale są to osoby, które są moimi przyjaciółkami. Jej znajome, które są bliżej jej niż mnie powiedziały, że nie wyobrażają sobie abyśmy nie utrzymywali kontaktu, że chcą się ze mną spotykać, wychodzić na koncerty, do teatru do knajp. Tylko u mnie są to już ludzie 29-30 letni, którzy mają swoje zawody, życia i nawet we łbie poukładane. Piszę nawet, bo z tym również ciężko, tylko są to ludzie pokiereszowani przez życie a nie chcący ciachać się na prawo i lewo. Tacy też są. Myślę, że jesteśmy ludźmi dorosłymi i przed pożądaniem bez miłości też nie ma co uciekać. To jest chuć. Nie uciekniemy przed nią, jeśli do tej pory regularnie uprawiało się sex. Jednak wiem i jestem tego świadom, że szczęścia tym nie osiągnę. Znam wiele osób, które w związku z takim życiem nie są szczęśliwe a w środowisku, wśród znajomych ale i obcych uchodzą za ruchaczy. Która dziewczyna chciałaby z takim facetem tworzyć rodzinę? A i jeszcze jedna budująca sprawa. W sobotę jak poszedłem do tego swojego klubu, jak tam zasiadłem przy barze byli właściciele, których znam i inni znajomi. Jak mnie zobaczyli to pierwsze co zrobili to zmierzyli od dołu do góry, popatrzyli, podotykali po twarzy ( gładziutki byłem jak pupcia niemowlęcia, a zawsze z takim 3-dniowym zarostem bo eks się podobało ), poprzytulali i zapytali czy to JA:) Fajnie się poczułem. Powiedzieli, że lepiej wyglądam niż w związku i taki przystojniejszy ale chudszy. Buduje jak cholera. Dzisiaj ta moja znajoma notariusz jak mnie zobaczyła po 4 miesiącach powiedziała, że dobrze wyglądam ale ona już to wiedziała wcześniej bo inna nasza znajoma już do niej dzwoniła i też mówiła, że dobrze wyglądam. Naprawdę buduje. Tylko jeszcze we łbie trzeba mieć poukładane to będzie pełnia szczęścia faceta jako "produktu" do pokazania na zewnątrz.

Wali mi na dekiel. Serialnie. Wiedząc ile tam było bólu, ile cierpienia, ile walczyłem przecież o życie pisząc tutaj o tym Wam. Gdybym to teraz zaprzepaścił to bym sam przed sobą stał się leszczem.

I na koniec napiszę Wam jeszcze historię z mojego pięciodniowego pobytu w psychiatryku. Nie będę się zastanawiał czy słusznie się tam znalazłem czy nie, bo skoro jakiś lekarz tak zadecydował to znaczy, że były ku temu jakieś powody. Będąc tam poznałem różnych ludzi. Zastanawiałem się dlaczego tam jestem, co ja robię wśród tych "innych" ludzi, którzy nie wiedzą co robią, śpiewają, krzyczą, wyzywają, przeklinają albo milczą, śpią, chodzą i chrzanią głupoty. Do tego miejsce obskurne, obdrapane, masz świadomość, że parę pięter wyżej są mordercy, gwałciciele i inni degeneraci. I co ja robię tutaj? Dlaczego ja tutaj jestem? Na 2-3 dzień przyzwyczaiłem się i pomyślałem, że Ci ludzie też mają rodziny, też mają ludzi, którzy ich kochają ale nie umieli już sobie poradzić i bali się, że stanie się coś najgorszego. Byli tam miesiącami, w gorszej sytuacji niż ja i śmiali się z moich problemów. Starsi w wieku moich dziadków najbardziej, ale świadomi byli tego co mówią:) Wtedy też włączyła się taka mała empatia we mnie. Miałem kupę słodyczy gdzieś w torbie i rozdałem tym wszystkim ludziom, wiecie jacy byli szczęśliwi? Ktoś o nich pomyślał, ktoś coś im dał. Zwykłe dziękuje było dla mnie wtedy największą nobilitacją i nie byłem wtedy na żadnych lekach. Ja ten ponoć dobry człowiek uważałem, że z tymi ludźmi trzeba porozmawiać, trzeba pokazać im małe zainteresowanie. Nie myślałem o sobie ale właśnie o nich. Czy to nie jest właśnie ten rodzaj ludzkiej dobroci, który nas kształtuje jako ludzi? Retoryczne pytanie, jak większość tutaj przeze mnie dzisiaj dodanych smile ale to jest moja filozofia życia. Modlę się o to codziennie, aby był dobrym człowiekiem, abym nikogo nie krzywdził. To jest moja droga życia.

W czwartek byłem na spotkaniu ze znajomymi znajomej, którzy mnie nie znali. Wcześniej mi powiedziała żebym pamiętał, że towarzystwo jest hermetyczne i albo kogoś zaakceptują albo nie. Wspominałem Wam, że śmialiśmy się jak durni, bo flow się takie włączyło, że nie można było tego powstrzymać. Nakręcałem całą rozmowę, bo taki właśnie kiedyś byłem, takiego mnie pamiętano. Takiego siebie chcę odzyskać.

Śpijcie grzecznie. Życiu jak z Ciebie taki chłop to może kopsnij mi na maila jakąś dietę żebym utytł z 7-8 kg w szybkim czasie ale wiesz w masę mięśniową. Podejrzewam, że tłuszczem żeś nie obrośnięty big_smile:D:D:D:D:D:D

4,864 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-09-09 00:13:53)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Elle88 napisał/a:

Co to za książka, Życzliwy, podaj tytuł proszę?

ps. OK, niech Ci będzie wink Choć myślę, że chodzi o kolor włosów wink



Redapples: Submodalności to w praktyce, bez tego całego nazewnictwa, to co robimy ze wspomnieniami kiedy "trzeźwiejemy" z emocji smile
Tylko trzeba chcieć zobaczyć też to co było niefajne, a człowiek się często przed tym wzbrania, póki chce wracać.

Doczytałam, od tej strony na to nie popatrzyłam, tylko pytanie czy warto przerobić to co było nie miłe, żeby znowu nie trafić na zgniłe jajo. Nie chodzi tutaj o pamiętanie, czy szukanie kogoś z brakiem tych negatywnych cech, tylko bardziej dopuszczenie do głosu intuicji.
Zyciowi udaję się rozpoznać toksyczne osoby, ja faktycznie mogę tego nie zauważać, bądź jeszcze dać zmanipulować. To jest mój problem, nigdy nie rozpamiętywałam krzywdy jaka mnie spotkała i szybko wybaczałam.

4,865

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Redapples: Jak będziesz wewnętrznie zintegrowana to nie ma mowy żeby "umknęło" Twojej uwadze, że ktoś Cię robi w jajko, jest nie fair.
Owszem, może sobie być - to się będzie zdarzało, bo wyższy poziom świadomości nie oznacza teleportacji na inna planetę wink, ale Ty nie będziesz na manipulacje podatna w ogóle.
Ale wystarczy ZAUWAŻAĆ, wtedy adekwatna reakcja/działanie przyjdą same.

4,866

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Karola_23 napisał/a:

Mężczyzna, który płacze przy filmie ? tongue widziałam w swoim życiu trzy razy faceta płaczącego i to na prawde miał powód. Nie cierpię gdy facet jest beksą.
Hmmm... no w sumie ok, ale jemu to się podobno podoba i to niby moja pozytywna cecha przynajmniej tak stwierdził. I tego nie rozumiem jak można stwierdzić ,ze ktoś jest walnięty i za to sie go lubi. Wkurzył mnie tym na maksa. Chyba zaczne pić ziółka na uspokojenie żeby nie być nadpobudliwą big_smile

Jak zwykle kategoryzujesz ludzi. Płacze to na pewno nie znaczy, że beksa.
Tak właśnie sie podrywa furiatki... mowi sie o nich negatywnie, a tak naprawde pozytywnie. Masz rozdźwięk, możliwość myślenia, 2 emocje na raz. Tak powstają zauroczenia u tego typu kobiet, także najlepiej z niską wartością - bo jakby jednoczesnie sie usmiechała, gniewała i płakała to hoho.
Widzisz, mi też często zdarza sie u kogoś pochwalić negatywną cechę. Np ktoras focha strzela i mowie, ze to urocze.

4,867

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Wkurzył mnie tym na maksa.

Oj zajarana jest na maxa, tylko innych słów użyła.
Koleś jej okazał zainteresowanie i ona teraz pół nocy analizuje tego smsa. Dajże się dziewczynie nacieszyć, thepass ..odrazu psujesz wszystko tongue

4,868

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Kto jak kto. Jak nie Ty to ja. Ktos musi ludzi zrzucać z obłoków.

4,869

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:
Karola_23 napisał/a:

Mężczyzna, który płacze przy filmie ? tongue widziałam w swoim życiu trzy razy faceta płaczącego i to na prawde miał powód. Nie cierpię gdy facet jest beksą.
Hmmm... no w sumie ok, ale jemu to się podobno podoba i to niby moja pozytywna cecha przynajmniej tak stwierdził. I tego nie rozumiem jak można stwierdzić ,ze ktoś jest walnięty i za to sie go lubi. Wkurzył mnie tym na maksa. Chyba zaczne pić ziółka na uspokojenie żeby nie być nadpobudliwą big_smile

Jak zwykle kategoryzujesz ludzi. Płacze to na pewno nie znaczy, że beksa.
Tak właśnie sie podrywa furiatki... mowi sie o nich negatywnie, a tak naprawde pozytywnie. Masz rozdźwięk, możliwość myślenia, 2 emocje na raz. Tak powstają zauroczenia u tego typu kobiet, także najlepiej z niską wartością - bo jakby jednoczesnie sie usmiechała, gniewała i płakała to hoho.
Widzisz, mi też często zdarza sie u kogoś pochwalić negatywną cechę. Np ktoras focha strzela i mowie, ze to urocze.

Thepas może i jestem tą furiatką jak sądzisz, ale przynajmniej nie jestem nieszczęśliwą osobą, która widzi wszystko w czarnych barwach jak ty i wszystkich analizuje jako osoby z bardzo niską wartością. Może zacznij od analizy samego siebie ciekawa jestem czy masz taką pewność siebie skoro innym wmawiasz pierdoły! Problem w tym ,ze znam tego kogoś  bardzo długi czas i raczej traktuje go jak brata dobrego kumpla od pogadania ,a nie chłopaka który by mnie podrywał.  O żadnym zauroczeniu nie ma mowy smile i raczej nie odbieram pozytywnie nazwanie kogoś nadpobudliwym dlatego mnie to dziwi ,ze po tylu latach ktoś nagle tak stwierdza. A nie śpie bo pisze prace licencjacką, w przerwach uwielbiam czytać twoje troszkę durne wypowiedzi i docinki smile

4,870 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-09 05:19:43)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Ty sie odnosisz do ogółu, a ja do konkretnej sytuacji. Jakoś nie widziałem byś choc raz sie odniosła do konkretów. Rozpracuj uwielbienie komplementów negatywnych - chciałaś odpowiedzi, bo pytasz "jak tak mozna?". Jakby była wysoka wartość to działałyby zupełnie inne rzeczy, nacechowane pozytywnie, więc byłoby to pisane w innych barwach. W sytuacji wkurzenia o cos takiego nie ma możliwości, by to było pozytywne. Ta sytuacja mi sie skojarzyła z podrywaniem 'nadpobudliwych' kobiet i miała to być luźna uwaga bezosobowa. Jeżeli pisze, że najlepiej jakby miała niską wartość - czy to wtedy jest kierowane do Ciebie? Nie, bo mowa jest o osobie która nie istnieje, a tylko by mogła istnieć. I takie coś niestety działa, ale serio, kompletnie nie pomyślałem, że on Cie podrywa. Dopiero później to podłapałem. Jakbyś tak wnikliwie czytała me nielotne wypowiedzi to powinnas wiedzieć że od jakiegoś czasu obracam się wyłącznie w kompletnym środowisku niskiej wartości i stąd m.in. znam te mechanizmy. Rozmawiamy wciaz o relacjach damsko męskich więc takie sprawy kojarzą się automatycznie. Rozmawiamy o problemach to zazwyczaj jest to związane z niską wartością, a moze nawet i 90% z tych wszystkich sytuacji jest tego przyczyną, a pozniej efektem. Jednak jak znajdzieś jakieś magiczne ziółka dla siebie to i możesz poszukać od razu dla mnie;>

4,871 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-09-09 08:28:45)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

No nie pomyślałabym że można tak zareagować na focha zamiast negatyw odwrócić to na pozytyw, już widzę minę ex'a jak krzyczy do mnie że nie będzie jadał u mnie i straszy że wyjdzie i nie wie kiedy wróci a ja zamiast próby rozwiązania konfliktu rzucam krótkim, jesteś taki męski jak się denerwujesz big_smile, wyobraziłam sobie tą sytuację big_smile. Cudne.

Elcia dziękuję za odpowiedź przez zintegrowanie rozumiesz poczucie się dobrze samej ze sobą? Pisałaś wcześniej że przyciągasz facetów uległych, ostatnio miałam okazję poznać takiego mężczyznę i nawet próbowałam się do niego przekonać, był całkowicie odmienny od ex'a jednak nie tędy droga, wiem że uchyliłby mi nieba i mam wrażenie że pewnego dnia 'wyskoczy by mi z lodówki', teraz wiem jak czują się mężczyźni z kobietami kkzb.

Miłego na dzisiaj

4,872 Ostatnio edytowany przez marek987 (2014-09-09 11:31:59)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Zyczliwy napisał/a:

Już powoli dochodzę, że to zwyczajne przyzwyczajenie, uzależnienie było, było fajnie, ale podejrzewam, że gdybym wcześniej miał równie długi związek, to bym inaczej na to patrzył, w ogóle bym nie był tak długo z nią, no ale któraś pierwsza była, padło na nią.

Ostatnio doszedłem do identycznych wniosków. Przez to, że moja Ex była tak naprawdę pierwszą moją poważną partnerką to wielokrotnie źle się zachowałem. Teraz wiem, że w kolejnych związkach często w podobnych sytuacjach należy zachować się zupełnie inaczej.

Też uważam, że mój związek to już było przyzwyczajenie, uzależnienie. To, że jest z kim się spotkać, porozmawiać, poprzytulać itp.
Jednak już sobie uświadomiłem, że z kolejną kobietą będę miał to samo, czyli sex, spotkanie, wspólne spędzanie czasu itp.

Życzliwy bardzo fajnie napisałeś o tej książce. Ja też sobie myślę, że teraz powrót nie ma sensu. Z kilku powodów:
- lepiej już nie będzie, to co najlepsze już z nią przeżyłem
- będzie strzelać fochy
- będzie chciała rządzić i będzie wiedziała, że ma mnie owiniętego wokół palca
- będzie mi wypominać to co się stało

Jednak wiem też, że nie jestem w 100% wyleczony hmm Ciągle siedzi w mojej głowie. Codziennie o niej myślę. Co prawda to jest inne myślenie niż kiedyś. Nie zastanawiam się co robi, z kim jest, jak spędza czas. Po prostu czasami sobie pomyślę, że istnieje wink Że gdzieś tam sobie jest wink

Czasami myślę, że chciałbym powrotu, ale jednocześnie od razu przychodzi mi myśl, że to nie ma sensu.
Chciałbym wyprzeć to myślenie o niej. To nie są myśli, które nie pozwalają mi funkcjonować, to nie jest tęsknota. To po prostu z tyłu głowy jest jakaś głupia myśl o niej...

Odchodzić od drugiej osoby też trzeba się nauczyć. Ja się właśnie tego uczę. Jeśli kiedyś dojdzie do rozstania to wiem, że będzie łatwiej. Bo wiem jak to wygląda. Tak jak moja Ex zawsze mi o sobie mówiła "Ja potrafię odejść. Wiem, że będzie bolało, ale poboli i minie." I coś w tym jest. Bo miała w tym doświadczenie.

4,873 Ostatnio edytowany przez MaciekM (2014-09-09 12:23:19)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
marek987 napisał/a:
Zyczliwy napisał/a:

Już powoli dochodzę, że to zwyczajne przyzwyczajenie, uzależnienie było, było fajnie, ale podejrzewam, że gdybym wcześniej miał równie długi związek, to bym inaczej na to patrzył, w ogóle bym nie był tak długo z nią, no ale któraś pierwsza była, padło na nią.

Ostatnio doszedłem do identycznych wniosków. Przez to, że moja Ex była tak naprawdę pierwszą moją poważną partnerką to wielokrotnie źle się zachowałem. Teraz wiem, że w kolejnych związkach często w podobnych sytuacjach należy zachować się zupełnie inaczej.

Też uważam, że mój związek to już było przyzwyczajenie, uzależnienie. To, że jest z kim się spotkać, porozmawiać, poprzytulać itp.

Piąteczka, Panowie. U mnie tak samo. Pierwsza poważna partnerka i od razu 5 lat związku, świetne dopasowanie mentalne. Ja jej wybaczałem wszystko - to że nie chodziła do lekarza co skutkowało regularnymi problemami w łóżku i przez co seks nam padł w pewnym momencie, agresję, hipokryzję (że ona coś może a ja nie i w każdej kłótni ja jestem winny), postrzeganie wszystkich sytuacji tylko z własnej perspektywy, nawet jej wybaczyłem jak po rozstaniu traktowała mnie "dla mojego dobra" per noga i obgadała przed połową znajomych. Nic od niej nie wymagałem, wszystko jej wybaczałem. Ona tak jednak do mnie nie podchodziła.

Ja dla niej nie byłem pierwszym poważnym partnerem, "życiową miłość" zaliczyła już wcześniej. Podczas gdy ja byłem zakochany po uszy taką pierwszą prawdziwą miłością, ona nie.

No cóż. Może doceni moją frajerską, naiwną miłość jak trafi na faceta który będzie od niej wymagał bo na pewno wtedy da jej w kość.


marek987 napisał/a:

Jednak wiem też, że nie jestem w 100% wyleczony hmm Ciągle siedzi w mojej głowie. Codziennie o niej myślę. Co prawda to jest inne myślenie niż kiedyś. Nie zastanawiam się co robi, z kim jest, jak spędza czas. Po prostu czasami sobie pomyślę, że istnieje wink Że gdzieś tam sobie jest wink

Czasami myślę, że chciałbym powrotu, ale jednocześnie od razu przychodzi mi myśl, że to nie ma sensu.
Chciałbym wyprzeć to myślenie o niej. To nie są myśli, które nie pozwalają mi funkcjonować, to nie jest tęsknota. To po prostu z tyłu głowy jest jakaś głupia myśl o niej...

Odchodzić od drugiej osoby też trzeba się nauczyć. Ja się właśnie tego uczę. Jeśli kiedyś dojdzie do rozstania to wiem, że będzie łatwiej. Bo wiem jak to wygląda. Tak jak moja Ex zawsze mi o sobie mówiła "Ja potrafię odejść. Wiem, że będzie bolało, ale poboli i minie." I coś w tym jest. Bo miała w tym doświadczenie.

Po jakimś czasie przyjdzie Ci obojętność. Daj sobie czas.
Co ciekawe - na samym początku związku Moja też mi powiedziała - że jest coś czego nie umie wybaczyć i jest to zdrada. Jeśli ją zdradzę, ona natychmiast odejdzie. Jasno nakreślona granica. Ja z kolei byłem takim frajerem, że choćby zdradziła mnie w formie orgii z 15 facetami to i tak bym jej wybaczył. Zdradę emocjonalną wybaczyłem od razu, jeszcze ją prosiłem żeby do mnie wróciła bo to ONA się wahała czy mnie kocha. Dramat hmm

4,874

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
MaciekM napisał/a:
marek987 napisał/a:

Odchodzić od drugiej osoby też trzeba się nauczyć. Ja się właśnie tego uczę. Jeśli kiedyś dojdzie do rozstania to wiem, że będzie łatwiej. Bo wiem jak to wygląda. Tak jak moja Ex zawsze mi o sobie mówiła "Ja potrafię odejść. Wiem, że będzie bolało, ale poboli i minie." I coś w tym jest. Bo miała w tym doświadczenie.

Po jakimś czasie przyjdzie Ci obojętność. Daj sobie czas.

Wiem o tym. Ta obojętność już przychodzi. Tylko niestety mimo, że pomału ona staje się dla mnie obojętna to i tak o niej myślę.

Wiem, że się z kimś spotyka. W weekend była z kimś na weselu (na które mieliśmy iść razem). Jakoś bardzo mnie to nie ruszyło bo wiem, że to normalna kolej rzeczy. Ale nie chciała powiedzieć kto to, jak długo się znają itp. Tylko odpowiedziała, że tajemnica.

4,875

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Witam,

przyznam szczerze, że wątek dopiero czytam i pewnie nie wszystko jeszcze wiem. Do tego jestem nowa tutaj. Uznałam jednak, że to idealny temat, by się "wygadać", a przy tym włączyć się w dyskusję, która mnie wciągnęła.

Przyznam bez bicia, że oto ja- kobieta świadoma i zdystansowana (tak mi się przynajmniej wydawało), dałam się złapać i wmieszać w toksyczny związek, po czym zostać wyrzuconą jak zepsuty miś. Czy był emocje? Były, było zaangażowanie i brnięcie w ciemno, jak ćma do ognia. Było piękne manipulowanie mną i moim zachowaniem (o tak, ślepa to ja byłam) i było dowartościowanie się moją osobą. Po tym wszystkim standardowy tekst: nie wiem, czego chcę i w sumie to jestem niestabilny emocjonalnie ostatnio, daj mi czas. Cóż zrobiłam ja? Przyznam bez bicia, że jedną załamkę miałam, gdzie oczywiście napisałam do ex, ale później narosła we mnie taka złość, że pewnej pięknej soboty obudziłam się bez jakichkolwiek pozytywnych uczuć do tego czlowieka i było chirurgiczne cięcie. Usunęłam wszelkie kontakty, zabrałam rzeczy i koniec. Tak, nie odzywam się, nie proszę o kontakt, nie czekam na to, aż chłopczyk dorośnie i zrozumie czego chce.
Wyłączyłam emocje i biorę to na chłodno, każdego dnia odbudowuję w sobie poczucie własnej wartości i uświadamiam samą siebie, że nic nie straciłam, a wręcz zyskałam bardzo dużo. Straciłam jakiekolwiek uczucia? O nie, dalej mam spadki nastroju, chwilowe dołki i tą irytującą mysł gdzieś z tyłu głowy (to pewnie wina pukającej do drzwi 30-tki), że już pewnie nikogo nie spotkam i ogólnie powinnam już załamać ręce i zaszyć się w jaskini, ale nie pozwalam sobie na zbytnie rozczulanie się. Nie płaczę, związek przegadałam i rozłożyłam na czynniki pierwsze. Zrobiłam to na chłodno i bez emocji. I najważniejsze- zrozumiałam, gdzie popełniłam błąd. Tak, ja popełniłam błąd, bo straciłam zdrowy rozsądek i kierowałam się tylko emocjami. Czy jest we mnie żal? Chciałabym uczciwie napisać, że nie, ale to jeszcze nie ten etap, ale pozbywam się i tego. Co czuję do byłego? Właściwie sama nie wiem, pewnie jedynie współczucie, bo potrzebuje pomocy, ale i ulgę, że nie tkwię dłużej w tym układzie i otworzyłam oczy. I wiecie co? Teraz wiem i będę to z uporem maniaka powtarzać? Nie wolno pozwalać, by emocje grały pierwsze skrzypce zaraz po rozstaniu. Wtedy pogrązamy się w tym, co nas samych rani i tak siedzimy sobie w bagienku, które sami sobie fundujemy.

Pozdrawiam wszystkich, którzy odnajdują siebie po rozstaniu smile

M.

Posty [ 4,811 do 4,875 z 8,665 ]

Strony Poprzednia 1 73 74 75 76 77 134 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024