Ale ja nie twierdzę, że ktoś chce wejść z wazeliną, po prostu pierwszy raz się spotkałem, że ktoś w jakiś pozytywny sposób, bardziej rozstrząsnął się nad moim "DOBRYM" postepowanie, z reguły nauczyłem się, że jak ktoś ma problem, pomagam mu, poświęcam czas, głos i tłumacze mu coś, staram się jakoś nakierować, a jedyne co otrzymuję to, brak kontaktu, odwrócenie się na pięcie, ale dla mnie to znak, że "w życiu się nie pieprzy, to nie potrzebuję Życzliwego już" 
Mimo wszystko, dzięki, you made my day. Odezwała się moja "zalodupościskarka", bo nigdy mi eks nie powiedziała czegoś pozytywnego o mnie, no chyba, że coś chciała ode mnie, czego z czasem się nauczyłem
jestem niedopieszczonym gówniarzem, for sure.
Wiesz co, efekt zakładania rodziny, taka dojrzałość, itd. Ma dwa źródła, nie powiem, które miało większy wpływ, bo uważam, że oba po połowie. Pierwszy z nich, to fakt, że byłem wychowywany bez ojca, sama mama, więc wiadomo, jak byłem mały to trochę mnie bolało, jak ktoś mówił, że a to z tatą pojechał na ryby w sobotę i było super, albo, że coś tam. Ja tego nie miałem, a z mamą jak to z mamą, weź mame na ryby i tak fart, ze miała faceta, który tam czasami zabierał mnie to na ryby, to gdzieś tam jechaliśmy we trójkę, dzięki temu byłem chociazby na Westerplatte w Gdańsku, widzisz, skoro pamiętam takie rzeczy, a miałem 6 lat, to jakieś emocje silne były, czy tam bodźce, skoro teraz to doskonale pamiętam. Kolejny aspekt, był fakt, że widziałem jak traktował i traktuje mój dziadek babcie i jak mamę tamten facet, jakim był śmieciem, pamiętam jak dziś, jak powiedziałem mamie, ze nigdy alkoholu nie tknę, z czasem wiadomo, inna świadomośc, człowiek inaczej do życia podchodzi i od czasu do czasu zaleje się w cztery dupy. Druga sprawa była taka, że pomimo tego, że byłem z niepełnej rodziny, to moja mama wyznawała i wyznaje zasadę, że dużo się rozmawia z dzieckiem, przez co byłem od małego inny niż wszyscy, nie darłem mordy jak coś chciałem, wystarczyło mi wytłumaczenie mamy. Wszystkie dzieci zawsze miały ekstra zabawki, jako dzieciak tez chciałem, bo inni mają to ja też chcę, niestety często bywało tak, że mama mówiła, że jak będzie miała pieniądze, to mi kupi. Z pokorą to przyjmowałem i otrzymywałem te zabawki, fakt, ze po jakimś czasie, kiedy okres mega zajarania tym mijał, ale dostawałem, to też nauczyło mnie cierpliwości i pokory. Poza tym, wiele rozmów z mamą, która w życiu przeżyła też nie raz i nie dwa razy chore akcje i śmiem twierdzić, że jest jedną z nas (haha, jak to brzmi), dużo mi w ten sposób wyjaśniała, rozmawiała. Teraz ktoś może powiedzieć, to czemu nie uchroniła mnie przed toksykiem eks? Gdzieś też pisałem tutaj, że nastapił konflikt, w którym wybrałem eks, nie mamę, wolałem z eks gadać znaczy wtedy byłem z tą lasią, także wtedy jeszcze nie eks, ale że tak się wyrażę z ciężkim bólem serca, miałem gdzieś mamę, bo miałem przecież swoje szczęście u boku. Dlaczego dom, rodzina dzieci? Widzisz, mając taką świadomość, a nie inną, doszedłem do wniosku, że szkoda mi czasu na ludzi, którzy są niedojrzali, wielu znajomych w dupe kopnąłem w wieku 17 lat, gdy oni dalej byli na etapie 15 latków, do tej pory dla nich wielkim śmiechem jest jak idzie na ulicy dziecko z zespołem Downa, a dodam, że ci znajomi są w przedziale wiekowym 20-25 lat. Przy nich zresztą zmieniłem się na takiego debila, później ogarnąłem się i urwałem kontakt definitywnie. Tak więc, szkoda mi czasu i nerwów, a tym bardziej swojego zdrowia i komfortu na bycie w związku z kimś, kto nie jest wart czegoś. Czuję, że jestem dojrzały na tyle już, by zakładać rodzinę, są takie chęci nawet, ale nie popędzam tego kunia, po prostu staram się żyć normalnie, bez jakiś nacisków i bycie w związku tym, który namawia do tego, żeby ZROBIĆ dziecko i zamieszkać razem i śluby itd. Podchodzę racjonalnie, nie pośpieszam - nic, ale jakby była sytuacja, że moja partnerka byłaby w ciąży, to dołożyłbym wszelkich starań, żeby zarówno ona jak i to dziecko miało jak najlepsze warunki, jak najlepszy start i żeby żyło się lepiej (może by było szczęśliwie, bo z tym żyło się lepiej, to ktoś tak gadał i gówno z tych słów było czy tam jest teraz).
Nie generalizujesz, sam to widzę, nie znam nikogo, żadnego kumpla w moim wieku, który ma coś takiego w głowie, najczęsciej jak widzę, że ktoś jest w związku 3 lata+ to pytam "stary jak to robisz, tak bardzo się kochacie? gdzie klucz do sukcesu? kiedy ślub, dzieci, itd?" na co mi odpowiadają "ohooyałeś? kluczem do sukcesu mieć luz w związku i walić inne na boku, póki jesteś młody".
Wybierać.. może i bym mógł, ale trzeba jeszcze mieć w czym wybierać. Mówi się, że to faceci zdradzają, gnoje, chlejusy i same problemy, to może i miało rację bytu w zeszłym wieku, teraz żyjemy w takich czasach, że to kobiety są gorsze od facetów.
Elle88 i chyba rozgryzłaś mój problem, bo jakby się zastanowić teraz głebiej, to zazwyczaj inicjatorem moich myśleń o eks, jest to wyobrażenie, ze kto inny ją w łóżku zabawia, kiedyś mówiłem o tym problemie dlaczego tak mam. Tylko nie czaję pewnych rzeczy, skoro nie chcę jej powrotu, bo jedyne co miałaby teraz wypełnić to tę pustkę, a ja przecież takimi dziewczynami tej dziury nie wypełniam. To może mam tak podpięty pod sprawę "pukania przez innego" honoru, że do tej pory mnie to boli i sprowadza, że macki emocjonalnej ośmiornicy mnie pyrgają po tyłku i zaczyna mnie po chwili parzyć. Sam nie wiem, w sumie może to być powodem, wykreślając inne mozliwości, uczucia=0, miłość=0, tęsknotka=0, chęc powrotu=0, utwierdzanie się w przekonaniu, że to był anioł nie kobieta=0, chęć utrzymywania kontaktu=0, nienawiść, złość, rozgoryczenie za to, ze mnie zostawiła=-1, bo nawet jestem jej wdzięczny, że to zrobiła, dzięki temu mogę realizować swoje marzenia, plany i przeżyłem oświecenie z tą świadomością. No, ale faktu, ze kto inny ją ten teges, to jednak CZASEM jak pomyślę, to tak psuje mój komfort. Tak wczoraj miałem, że poczułem ciepłote ciała, jak pomyślałem, że teraz pojechała tam gdzie studiuje, stancji nie ma, więc pewnie z nim u znajomych nocuje, razem śpią i się kują (ahh te projekcje w takich chwilach, które jak dotąd prawie nigdy nie miały miejsca w rzeczywistości). Wcześniej, miałem też poziom irytacji=1000 jak jej przyjaciółka mi pieprzyła, jak to moja eks jest szczęśliwa, po czym pytała mnie (przyjaciółka), czy mam kogoś.
Jednostronne? W sumie sam nie wiem, skoro tak to co skłoniło moją eks, do przełamania zmowy milczenia i odezwanie się z wypytkami o moje zdrowie, po uzyskaniu informacji dalej ciągnąła temat, żeby rozmowa szła dalej. Przecież ją to nie obchodzi, co się z kimś dzieje po rozstaniu, a tu taki bubel? Dobra, za dużo chyba wkraczania na etap rozkminy zachowań eks, co może w tym momencie lekkiej słabości wprowadzić serię bezsensownych, durnych projekcji, a nie mam ochoty wysłuchiwać podświadomości i jej wydziwnień, niczym kobiety w ciąży, która ogórki kiszone mlekiem zapija i wodą z solą.
A to dlaczego kobieta z którą mam żyć 4ever ma być cudowna, bo w innym wypadku jak trafię na taką to uuuu...
https://www.youtube.com/watch?v=MFM4OQJ7QDQ
thepass stara ruro, Ty to miałem ze mną wyskoczyć na Sopot w końcu i co?
9 października jakieś darmowe wejścia do klubów są, także zapraszam 