Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Strony Poprzednia 1 64 65 66 67 68 134 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4,226 do 4,290 z 8,665 ]

4,226 Ostatnio edytowany przez marek987 (2014-08-17 13:31:30)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
asanas29 napisał/a:

marek.... w takim razie nie dziwie się że odeszła..... i nie dziwie się że nie chce wracać .... może dla niej nawet lepiej jak by nie wracała jeśli masz do tego takie podejście i do niej...

Nie wyciągałbym z tego jednego posta wielkich wniosków wink
Tym bardziej, że to nie ona odeszła a ja odszedłem smile

A co do podejścia to źle ze mną nie miała.


Jest jedna różnica. Kiedy ona chciała się rozstawać to ja jej pozwalałem wracać. Kiedy ja odszedłem raz ona już mi nie pozwala.

Zobacz podobne tematy :

4,227

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Ananasku staram się wlasnie sie zdrzemnelam trochę obudzilam się i jak naradzie nie ma lez pewnie juz wszystkie wuvzerpalam za to czuje taka pustke w środku. Zaraz przyjedzie siostra z chlopakiem wiec zapewne widząc ich wielkie szczęście znów zavzne plakac. Życie jest takie niesprawiedliwe tylko raz wyrzadzilam komuś krzywdę prawie 10 lat temu czy teraz karma wraca?? Ta osoba mi wybaczyla żyje swoim życiem i mamy dobry kontakt. Czy teraz bog po tych latach mnie karze? Jak to wytlumaczyc ze wszystko co źle przy trafia się mnie choroba serca sytuacja w domu czasami jest nie ciekawą to jak wygladam a teraz to. Naprawdę zasluzylam?

4,228

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

niezgodna czy Ty myślisz, że życie zawsze będzie Cię rozpieszczać? Bo tak Ci się należy? A co złego zrobiło dziecko, które urodziło się bez nóg i rąk? Karma z życia poprzedniego? Posłuchaj, wykorzystaj ten okres po rozstaniu i poznaj samą siebie, wyciągnij wnioski, stań się nową, lepszą osobą. Siedząc i użalając się nad sobą, mówiąc "o zaraz bede plakac" "o jest na fejsie i nie pisze", zapieprzasz na gówniany humor, samopoczucie, jednocześnie pokazując jak słaba jesteś, nie wiem, za mało walki o swoje życie, czy warto? Zobacz, jesteś słaba psychicznie, chyba nawet bardziej ode mnie, zobacz kim byłem i co mówiłem na początku swojej przygody? Zobacz co mowię teraz, kim jestem i co mam w głowie. Jestem w cholere wdzięczny losowi, że pozwolił mi to przeżyć, owszem, jeden z gorszych okresów w życie, upadek, łzy, wszystko co najgorsze, ale wziąłem się w garść, powiedziałem sobie, że nie chcę tak skończyć, być pipą i lamusem, pokazać słabość nie tyle innym co sobie samemu, chłop wielki, a płacze za dupą, która nie warta jest łez. Czemu nie chcesz wyjść dalej, boisz się tego nowego życia? Póki sama nie zdecydujesz wykonać krok dalej, póty będziesz cierpieć, a czekanie na chłopaka skończy się tym, że w życiu utracisz wiele, w cholere nawet powiem, zrób coś ze swoim życiem, a nie siedzisz i płaczesz w poduche, tym sobie fundujesz strzał w kolano.
NIKT NIE MÓWIŁ, ŻE BĘDZIE ŁATWO, ALE NA PEWNO BĘDZIE WARTO.

4,229

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Da się zrobić coś żeby Ex się przestala śnić? Bo śni mi sie codziennie, zaraz zwariuje...

4,230

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

MaciekM haha no to jest nas dwóch big_smile z tą różnicą, że mi po 3 miesiącach zaczęła się znów śnić tongue jak zaczniesz olewać te sny to w końcu przestanie smile ja w snach staram się nie gadać z eks, unikam rozmów z nią, tak łatwiej, daje mi spokój wtedy i się dalej nie śni smile

4,231

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Ja wiem ze ludzie maja gorsze tragedię w życiu chore dzieci glod na świecie bezdomnosc naprawdę zdaje sobie z tego sprawę mowie sobie ze nie warto ze nic nie da ze będę plakac bo Swiat się nie zmieni. Pamiętam twoja historie bardzo dobrze i mam do ciebie wielki szacunek za to jak sobie poradziles ale bol jest straszny. Po raz pierwszy od 4 lat czuje ze się rozpadam i nie mam sily by cokolwiek z tym zrobic. Wiem ze jestem slaba najslabsza z was wszystkich i zapewne jedyna która się z was nie pozbiera choć bym chciala ale musialby stać się cud by mi się udalo. Jak to mówią dla chcącego nic trudnego ale nie mam sily. Przyjaciolka proponowala mi bym do niej przyjechala ale perspektywa ze muszę wstać ubrać się i doprowadzić się do stanu by nie straszyć ludzi mnie przeraża choć pewnie by mi to pomoglo chociaż na chwile ale zwyczajnie nie mam sily.

4,232 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-17 15:32:06)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Deprecha jak nic. To sie leczy. Na poczatku choroby bylem w takim stanie to wiem jak to jest. Dzis kilka objawow mi z tego zostało, ale dobre było z tego to, ze nie miało zadnego zwiazku z inną osobą.

4,233

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Wiem ze deprecha;-// jade do przyjaciolki nie przyjmuje odmowy w ogóle wiec mam nadzieje ze mi to pomoże..

4,234

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Pomoże. Wczesniej mowilas, ze wyszłaś z kims, posmialas sie i w ogole nie myslalas o nim. Łatwo pomylic wtedy uczucie depresyjne, a nawet litość z miłością. To tylko potrzeba emocjonalnego kochania, opieki, bo taki masz stopien nieszczęścia z samą sobą.

4,235

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Widzę thepass ze dokladnie cxytasz posty skoro pamiętasz co kiedy pisalam;-)) szczerze mówiąc nie chce mi się jechać wolalabym polozyc się i spać boli mnie wszystko no ale obiecalam a obietnic trzeba dotrzymywać zwlaszcza osoba które chcą pomoc.

4,236

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

niezgodna przynajmniej nie masz kaca dzisiaj......

Czas, czas, czas dużo daje, nawet bardzo. Kwestia wykorzystać ten czas odpowiednio, pisałem wcześniej o tym by wychodzić, nie siedzieć i nie zamulać w chacie, bo to jest najgorsze w takich momentach, bo zaczynasz rozkminiać skupiac się na swoich odczuciach. Widzisz, każdy jest na jakimś etapie, ja sam na dzień dzisiejszy potrafię mieć gorsza chwilę z eks związaną, nawet mam od tygodnia już taki kwas, że szkoda gadać. Nie jest mi z tym kolorowo, nie potrafię w pełni zapanować, ale nie roztrząsam się nad tym jak kiedyś, męczy i denerwuje mnie to co czuję teraz, czyli niepokój, dochodzi do takiego stadium, jak masz na kacu, że mówisz sobie, że nigdy więcej już pić nie będziesz, a za tydzień znowu tanker, tak ja mam z eks, stoję twardo, ale jak już mnie wymęczy psychicznie, jak ten kac, to mam ochotę zadzwonić i zapytać czy sobie laleczke voodoo na mój wzór stworzyła i teraz wbija szpileczki czy o co chodzi? Wiesz co jest najgorsze w tym wszystkim? Gdzie się nie ruszę, tam jest wiecznie coś, przekwalifikowałem swoje myśli, odczucia, potrzeby, pragnienia, wszystko, a gdzie się nie ruszę i tak jest to samo, zastanawiam się czy to jakiś objaw opętania, choroba psychiczna, czy co mnie dopadło? Wyjechałem specjalnie z domu rodzinnego, bo miałem dosyć przypadkowych spotkań, do znajomych i wyobraź sobie, jak na złość zaczęli drążyć temat mojej eks, na moje prośby by dali już spokój, tak czy siak to robią, poruszają ten temat. Wspominałem już o akcji "ej stary tutaj chyba twoja eks jest w tym klubie". Wiesz jak mnie to przeraża? Codziennie dostaje smsy od kumpla, który jest z tą przyjaciółeczką mojej eks, ciągłe zapytania kiedy wracam, jak balety i ile lasek wyrwałem. Zakończyłem jedną toksyczną znajomość, to teraz kolejna wychodzi z tego samego źródła. I teraz odpowiedz mi na pytanie, co ja zrobiłem takiego złego, że tak mi spokoju nie dają? Taka chyba kolej rzeczy, że jak jesteś gdzieś już daleko od czegoś, to nagle to coś zaczyna "świecić''. Dałem spokój, wyplewiłem złość, nienawiść, żal. Pozwoliłem jej odejść, odczułem ulgę kosmiczną, przestałem myśleć, zacząłem nowe życie, było dobrze i jak w mordę strzelił, znowu wraca jak Kostucha po swoje żniwa. W tym momencie moje olewanie sprawy itd przynosiło spokój, że nie szalałem, nie rozlewałem się nad tym, bo zwyczajnie zamknięty etap, mnie już to nie rusza. Tylko, że od miesiąca ciągłe "akcje" wprowadzają w stan poirytowania, coś na zasadzie takiej jak przy kamieniu w bucie, wiesz, że go masz, gdzieś tam Ciebie uwiera, ale ogólnie lejesz na to bo myślisz o czymś innym. W końcu z czasem zaczyna Ciebie tak uwierać, że masz obdarte stopy, zaczerwienienia, zniszczony naskórek, powstają odciski jak przy nowych butach, i towarzyszy temu taki ból, że dochodzisz do apogeum złości, nie chcesz się zatrzymać, bo pędzisz gdzieś, swoim tempem, nie masz czasu i chęci się zatrzymać, tak właśnie ja mam z moją eks, pędzę swoim tempem, swoim życiem, swoją drogą, a ona jak ten kamień w bucie zaczyn coraz więcej krwi mi psuć, tym razem się nie zatrzymuję, bo licze, że tak się ułoży w tym bucie, że za chwilę się znowu uspokoi i przestanie mnie uwierać, czyli problem solved.
Teraz wytłumacz mi, gdzie ja ten zdrowy już robię błąd? Usunąć, odciąć się od niej i od jej znajomych? - Zrobione. Przestać śledzić, sprawdzać? - Zrobione. Wybaczyć jej, pozwolić odejść jej i nie mieć do niej żalu czy złości? - Zrobione. To dlaczego to wraca? Efekt tego o co prosiłem równe 6 miesięcy temu? Czyli błaganie wszystkich tam "u góry", by spełnili moją prośbę jaką miałbyć powrót mojej eks? To teraz to przychodzi? Powiem Ci, że tu już nie chodzi o jej powrót, czy chęć satysfakcji z widoku dziewczyny błagającej bym dał jej szansę, tu chodzi o pełen spokój ducha mój już, jestem zmęczony jak kobieta po porodzie, tym doklejaniem do mnie eks, tym kombinowaniem, aktorstwem co niektórych znajomych, itp. To jest straszne, że znajomi którzy mnie wysłuchiwali w momencie gdy dużo gadałem o rozstaniu o tym jak cierpię, teraz doklejają mi karteczkę z jej imieniem, przez co kojarzę im się teraz tylko z tym, nie z człowiekiem jakim teraz jestem, czy jakim byłem przed rozstaniem, tylko okres żałoby po rozstaniu, zasadziłem ziarna, które wykiełkowały, to teraz muszę posprzątać po sobie zbierając plony. Nie życzę nikomu tego co przeżyłem i chyba znowu przeżywam (?), gdybym wtedy pół roku temu wiedział czym skończy się utrzymywanie kontaktu z eks, jej przyjaciółką, itp to z niewiadomo jak wielkim bólem dupy, nie zrobiłbym tego co zrobiłem.

Chyba musiałem dzisiaj wyrzucić to z siebie, bo jestem aż bezsilny wobec tego co znowu się pojawia.

4,237

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Dziękuje ci życzliwy za te slowa. Dają do myślenia. Jak na zlosc dzisiaj się dowiedzialam o zaręczynach siostry przyleciala do mnie pokazać pierścionek myslalam ze się rozplacze nawet nie pogratulowalam taka ze mnie siostra ;-// za 2 lata slub . To moja siostra powinna sie cieszyć ale po prostu jej zaxdroszvze. Jej facet jest idealem i szlak mnie trafia ze ja na takiego nie trafilam. Wypilismy wino za ich zdrowie i teraz jade się wyplakac do przyjaciolki siedze w busie i mam lzy w oczach. Jakoś wstalam ubralam się umalowalAm a i tak wygladam jak straszydlo ale sama siebie tak widze bo jestem w dolku. Jest mi najzwyvzajniej w świecie smutno;-//

4,238 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-17 19:29:36)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Moze trafiłaś, tylko do friendzone poszedł gdy powiedział "cześć", a Ty mu na to nic smile

4,239

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

marek987 mam nadzieję, że wielkiego moralniaka nie miałeś. Mi na szczęście nie zdarzyło się do niej dzwonić ani pisać po pijaku ... tzn. raz zdarzyło się napisać, no dwa ale w ciągu jednego wieczora. Nie będę pisał co bo to akurat bardzo bolesna i przykra sprawa. Wtedy też tej nocy zaniemogłem bo ostrym piciu ( pierwszy i ostatni raz samotnie ) i wisząc nad toaletą wyzywałem ją od najgorszych. Tych słów też nie przytoczę. Było to dwa tygodnie po rozstaniu a ja poszedłem do naszego klubu, w którym często przebywaliśmy i wiedziałem, że ją tam spotkam. Była. Całą noc jak już w bardziej odważniejszy stan się wprowadziłem patrzyłem na nią. Ona bardzo wesoła w towarzystwie Panów i znajomych grała w planszówki. Rzucała kostką, cieszyła się i bardzo dobrze bawiła. W.urwiała mnie tym niesamowicie. Ja jednak nadal na nią patrzyłem. Co nasz wzrok się spotkał to ona tylko kiwała głową na znak o co mi chodzi. Później podeszła do mnie i powiedziała żebym jechał do domu. Tak się mną przejęła.

niezgodna wiem co czujesz. Ja potrafiłem w tych kryzysowych, najgorszych z najgorszych stanach nie wychodzić z łóżka przez trzy dni. Nie myłem się. Tylko skorzystanie szybkie z toalety, coś zjeść i dalej do łóżka, żeby tylko jak najszybciej usnąć i nie myśleć. Moja siostra kupowała i przynosiła mi coś do jedzenia. Jak już zwlokłem się z łóżka i popatrzyłem na siebie w lustrze to miałem do siebie obrzydzenie. Nie mogłem się zaakceptować, nie widziałem w tym lustrze nikogo wartościowego, nie widziałem tak mężczyzny. Było truchło, kości obleczone skórą, zapadłe policzki, blady jak ściana, zgarbiony. W głowie tylko cały czas jedna myśl: "dlaczego ja mam żyć, dla kogo?", "dlaczego Bóg chce żebym żył?", "jeżeli ma wobec mnie jakiś plan to dlaczego realizuje go tak drastycznymi metodami?". Zająłem się kwestią Boga, wiary bo doszedłem do wniosku, że tego mi nikt nie odebrał i nie odbierze. Będąc w związku nie pielęgnowałem tego co mnie nauczono w domu. Nigdy nie byłem fanatykiem religijnym i nigdy też tak w domu nikt nie kazał się zachowywać, ale często babcie i tato wspominał, że w tych ciężkich chwilach warto się zwrócić do Boga ale też nie zapominać o nim w codziennym życiu. Ja o wierze zapomniałem na studiach i w związku. Moja narzeczona twierdziła, że pójście do kościoła nie jest jej potrzebne w życiu. Ok. Na naszych naukach przedmałżeńskich ksiądz powiedział, że nie można drugiej osoby zmusić do pójścia do kościoła. Jak zechce, to sama pójdzie. Kończą już ten wątek religijny, wątek wiary, powiem tylko jedno, w tych ciężkich chwilach wierzę, że Bóg mnie nie opuszcza.
Natomiast patrząc dalej na Twoje samopoczucie. Ciesz się, że masz przyjaciółkę, która wręcz każe Ci do siebie przyjechać i wymusza na Tobie obietnicę, że to zrobisz. To jest najlepsza metoda. Ja na początku obiecywałem i tych obietnic nie dotrzymywałem. Poznałem na portalu eDarling dziewczyną, z którą bardzo dobrze mi się pisało. W gruncie rzeczy nie ma tam samych radosnych ludzi, którzy nie potrafią w realu znaleźć swojej drugiej połówki. Są tam ludzie pozostawieni, pokiereszowani przez los, którzy chcą się umówić na spotkanie, chcą popisać ale też wyżalić się. Z jedną taką osobą nawiązałem kontakt. Bardzo dobrze nam się pisało ale żadne z nas nie rozmawiało pod kątem ewentualnej randki bądź wyobrażeń o związku. Zaproponowałem spotkanie w realu, ponieważ obydwoje byliśmy z Wrocławia. Spotkaliśmy się raz, drugi, kolejny, ona później przyprowadziła kolegę. O wszystkim z nimi rozmawiałem co dotyczyło mojego związku. Byli w szoku ale jako obcy ludzie, przed którymi nie miałem nic do ukrycia, którym wszystko powiedziałem również negatywnego o sobie powiedzieli mi jedno zdanie: "nie była Ciebie warta, nie rozumiemy za kim Ty tęsknisz". Powiedzieli to nie znając jej, tylko słuchając tego co im powiedziałem ja. Nie oszukiwałem, bo byłoby to bez sensu przed samym sobą. Rozmawiałem o tym również z innymi znajomymi, dalszymi i bliższymi i każdy mówił to samo. Kumple zazwyczaj, że postąpili by tak samo jak ja. Dziewczyny, że przecież jesteśmy dorosłymi ludźmi to dlaczego rozstawać się w tak niedojrzały sposób. Inni, że nawet jeśli ktoś zostawia to nie zachowuje się jak najszczęśliwsza osoba na świecie i nie epatuje tym na facebook'u. Dlatego może nie tylko znajomi są od tego aby nas wysłuchać. Warto nieraz swoją historię opowiedzieć osobom obcym. To forum po to jest. Jest po to żeby się wyżalić, żeby usłyszeć opinię innych osób, żeby ochrzanić jak jest ku temu powód. Każdy rozkminia naszą opowieść ze swojego punktu widzenia. Ten punkt widzenia jest jednak nakreślony własnymi doświadczeniami i własnym bólem. Ja ze swojej perspektywy dostrzegam na tym forum swoją zmianę. Bardzo się cieszę, że tu jestem i mam nadzieję, że kiedyś tu wejdę i napiszę: "Dziękuję Wam wszystkim za pomoc, dziękuję moja wirtualna rodzino, dziękuję za wspólne godziny, dni, tygodnie, miesiące. Terapia skończona. Nie będę już tu zaglądał aby nie wspominać przykrych chwil. Spotkałem kobietę życia i chcę cały poświęcić się jej. Nie mogę już tu przesiadywać aby nie mącić sobie w głowie i nie zakrzywiać swojej obecnej rzeczywistości. Jestem dla Was dostępny na mailu. Trzymajcie się i wierzę w Was". To chciałbym kiedyś napisać i nie z czystego egoizmu - wykorzystałem, wyżaliłem się a teraz nara - ale z czystego, racjonalnego podejścia. Będąc z następną kobietą, może dojść do zakrzywienia mojego myślenia, do porównywań, do wyszukiwania na forum co robić jak pojawią się takie a takie zachowania w mojej obecnej dziewczynie. Forum to jest znakomite jako wsparcie i "leczenie" ale nie jako odpowiedź na codzienne życiowe problemy. niezgodna korzystaj z przyjaciół, którzy są dla Ciebie. Na szczęście mają czas, ja nie spotykam się z nikim bo jak już kiedyś pisałem wszyscy mają rodziny, dzieci i nie mają go tylko dla mnie. Niestety znajomych singli miałem wspólnych z moją eks, ona wszystkich zagarnęła. Może nie zagarnęła ale najwyraźniej wolą ją.

Życzliwy[/], [b]MarekM sny jakie macie ze swoimi byłymi trochę mnie nie dziwią. Podejrzewam, że nie ma dnia żebyście o nich nie myśleli a więc siłą rzeczy pojawiają się one w snach. Ja o swojej byłej też myślę codziennie ale na szczęście w snach się nie pojawia. Pierwszy miesiąc po rozstaniu był koszmarny. W gorące noce potrafiłem się obudzić zlany potem i nakrywać się po samą szyję kołdrą bo tak było mi zimno. Życzliwy jesteś dla mnie wzorem do naśladowania mimo, że dzieli nas różnica 9 lat ( mam siostrę w Twoim wieku i podcierałem jej dupsko jak była mała ). Zazdroszczę Ci podejścia do życia, rozwoju kariery, przyjaciół, otwartości do kobiet ale - nie obraź się tylko - młody jesteś i wszystko jeszcze przed Tobą. Przede mną też, ale masz o wiele łatwiej. Dużo kobiet znajdzie w Tobie oparcie, zresztą pisałeś, żeś zadbany, wielki i fizycznie ok a i cechy charakteru, które z postu można wysnuć wskazują że pod kopułą masz poukładane. Bądź dalej jakim jesteś i bądź wzorem nie tylko dla młodych ale i tych starszych smile

Teraz trochę o mnie. BOJĘ SIĘ. Weekend upłynął na rozmyślaniu w domu. Jak zwykle. W sobotę poszedłem na siłownie, chociaż już zrezygnowany byłem i miałem odpuścić. Wziąłem dupę w troki i poszedłem. Zawsze mam w głowie myśl, że przecież dobrze mi na tej siłce, że cieszę się jak tam jestem ale kiedy za długo siedzę w domu to nie mogę się z niego wyrwać. Wiedząc, że ta siłka przynosi dużo dobrego, w głowie i w nogach tkwi niemoc.
Przez weekend rozkminiałem parę rzeczy. Przede wszystkim swoją atrakcyjność zewnętrzną i wewnętrzną ale też tą życiową. Podzieliłem to na trzy i opiszę co rozumiem pod każdą z nich.
ZEWNĘTRZNA. Tak sobie patrzę w to lustro i myślę od jakiegoś czasu, że nie jest tak źle. Koleżanki mojej siostry ( tej w Twoim wieku Życzliwy ) mówią jej, że jej brat jest przystojny. Jak kiedyś mnie spotkała moja siostra na ulicy z koleżanką to ta też w szoku, jakiego ma niby przystojnego brata. Koleżanki mojej eks też nawet mi o tym mówiły. W knajpie dziewczyny zaczepiały barmana z pytaniem kim jestem. Niekiedy same zaczepiały i zagadywały. Ładowały się na siłę do domu ale STOP, nie o to mi chodziło, no i nie z taką pijaną. Brzmi to trochę jakbym się chwalił i był próżny w tym co piszę ale nie robię tego bez powodu. A dlaczego to robię? Bo podbudowałem się tym, że mogę być atrakcyjnym dla innych kobiet. Zacząłem się nad tym zastanawiać po rozstaniu. Co się liczy na pierwszy rzut jak poznajesz kobietę, mężczyznę? Czy jesteśmy atrakcyjni fizycznie, czy jesteśmy pociągający, jak wyglądamy ( ubiór, styl ), jak pachniemy, czy jesteśmy zadbani. Niestety wiele osób jest wzrokowcami i tego nie przeskoczymy. Ja też. Wobec tego radzę i Wam przypomnieć sobie takie sytuacje kiedy to Wy komuś się podobaliście, będąc w związku, kiedy nie były Wam w głowie amory. To mocno podbudowuje. Ja nawet sam nie chcę teraz wyjść do knajpy bo mam obawy, jest strach, że mogę byłą gdzieś spotkać, albo jak się gdzieś napiję to zaraz pójdę do klubu gdzie siedzi ona. Na drugi dzień dół i po co mi to wszystko. Z drugiej strony gdzie szukać podbudowania i poczucia wartości co do swojej atrakcyjności. W końcu będę musiał się przemóc. Nie ma wyjścia.
WEWNĘTRZNA. Zastanowiłem się nad tym kim jestem. Na początku czułem wielką pustkę. Nie wiedziałem kim jestem, co sobą reprezentuję, jakim tak naprawdę człowiekiem jestem. Sam sobie wielu rzeczy nie uświadomiłem. Dopiero rodzina, znajomi, przyjaciele uzmysłowili mi jakim jestem człowiekiem. Zastanawiałem się nad tym czy kogoś w życiu skrzywdziłem tak, że mógłby mi tego nie wybaczyć. NIE! Pewnie taką krzywdę wyrządziłem mojej byłej w jej mniemaniu ale to jakby inna sprawa. Moja mama uświadomiła mi, w tych moich kryzysowych momentach dotyczących wyboru między życiem a śmiercią, że przecież dałeś z siebie bardzo dużo jako dobry człowiek. Przypomniała mi parę sytuacji. W podstawówce miałem koleżankę z zespołem Downa. Przeszliśmy całe 8 lat i ja te lata opiekowałem się nią. Mimo, że miała swój inny program nauczania ale chodziła razem z nami do klasy to i tak w razie jej nieobecności szedłem ją odwiedzić. Jak ktoś się z niej wyśmiewał a ona tego tak nie widziała tylko śmiała się z tym kimś zawsze ją broniłem. Nawet jeśli prześmiewcy byli starsi i mogli mnie zmiażdżyć. Myślę, że w pewnym momencie nabrano do mnie szacunku. Z drugiej strony jako taki łepek nie opiekowałem się tą koleżanką po coś. Nie myślałem wtedy o profitach, bądź nagrodzie. Robiłem tak bo chciałem. Później w liceum zostałem przewodniczącym swojej szkoły. Ponad tysiąc uczniów, którzy mogli na mnie liczyć. I wiecie co? Zawsze przychodzili do mnie Ci, którzy mieli jakiś problem i potrzebowali pomocy. A ja dyskretnie, bez jakichkolwiek nacisków próbowałem rozwiązać ich problemy, bądź pomóc. I znowu, łepek tylko trochę starszy gdzieś tam w głowie miał satysfakcję z tego, że może pomóc innym nie chcąc za to żadnych korzyści. Co roku organizowałem i pomagałem w przeprowadzeniu WOŚP. Wiecie jak na ten styczeń czekałem. Razem z harcerzami, których wtedy wielu poznałem organizowałem ten dzień. Dwa razy w Niemczech i raz w Polsce. Satysfakcja niesamowita. Pamiętam, że byłem odpowiedzialny za catering i ciasta, które w mojej szkole pieczono. Jak ktoś przyniósł ciasto to otrzymywał ode mnie usprawiedliwienie na dzień wolny od szkoły w wybrany dzień. Hehehhe takie myki, ale dyrekcja godziła się na taki pomysł. W życiu dorosłym zacząłem oddawać krew, osocze, płytki krwi, zapisałem się do banku szpiku. To wszystko przypomniała mi moja mama. Powiedziała wtedy jedno zdanie: "A co jeśli będzie potrzebny Twój szpik a Ciebie już nie będzie?. Jeśli ktoś będzie miał nadzieję na życie dzięki Tobie a okaże się, że niestety nadzieja ta prysła?". Takie myśli są w głowie. Czyli jestem dobrym człowiekiem. Trochę od siebie dałem, trochę siebie dałem. Czy wystarczająco? Nie, jest potrzeba dania czegoś więcej. Na tym wnętrzu bym poprzestał bo wszystkie inne cechy wynikają z tej dobroci.
ŻYCIOWA. Obecnie najgorsza i najcięższa. Atrakcyjność ta jest zerowa. Mam 30 lat, nie mam mieszkania, mam długi, nie mam samochodu, żadnych oszczędności, tracę pracę. DRAMAT. Jak z moim wyglądem, wnętrzem i porażką życiową mam być atrakcyjnym dla innych kobiet. W tym wieku oczekuje się od faceta ODPOWIEDZIALNOŚCI a nie bycia cipą. Ale cóż mogę napisać. Popełniłem wiele błędów a samym dobrym sercem nie odbuduję chyba swojego życia. Tyle.

Dzisiaj były łzy, była rozpacz, ból, zniechęcenie i brak zrozumienia dla zabaw i chyba dobrego samopoczucia byłej. Ja nadal rozkminiam co ona robi, jak się czuje, co czuje. Jeśli czuje radość to jej zazdroszczę, bo ja przecież tej radości nie posiadam. ZAZDROSZCZĘ jej naprawdę przyjaciół, podejścia do życia i tego co osiągnęła. Nie zazdroszczę jej tylko tego jakim kosztem i w jaki sposób. A może ten jej dobry humor jest tylko przykrywką? Nie wiem. Wszystko jednak boli. Ona ani razu nie odezwała się do mnie sama po rozstaniu. Jej nie zależało. Chyba nigdy jej nie zależało. I dziewczyny tutaj pisały, że taki facet jak ja to marzenie kobiet ale znając mnie z życiowej atrakcyjności można zmienić zdanie. Zastanówcie się wszyscy nad swoją atrakcyjnością, może w jakiś sposób Wam pomogłem pisząc ten długi post. Ale wiecie jak już ja zasiądę to wychodzi z tego niezła publikacja smile Trzymajcie się i do zobaczenia.
P.S. Dzisiaj przyjeżdża moja mama na tydzień, będzie czas żeby znowu ją trochę pomęczyć moimi sprawami.

4,240

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Zyczliwy napisał/a:

MaciekM haha no to jest nas dwóch big_smile z tą różnicą, że mi po 3 miesiącach zaczęła się znów śnić tongue jak zaczniesz olewać te sny to w końcu przestanie smile ja w snach staram się nie gadać z eks, unikam rozmów z nią, tak łatwiej, daje mi spokój wtedy i się dalej nie śni smile

Moje dni dzielą się na całkiem spoko (jak mi się nie przyśni) i całkiem spartolone (jak mi się przyśni).

Czytałem ciekawy artykuł, o kobietach kochających za bardzo, chyba jestem mężczyzną kochającym za bardzo big_smile

Artykuł napisał/a:

Cechy charakterystyczne osób uzależnionych od miłości (stanowią one siłę napędową działań)

1. Dysfunkcyjne otoczenie, które generuje ogromy lęk ? lęk przed samotnością, opuszczeniem, byciem kimś nieważnym, niepotrzebnym i niedocenianym, lęk przed bliskością.

2. Pragnienie znalezienia ukojenia w ramionach partnera ? żeby uwolnić się od wszystkich lęków i paraliżującego poczucia pustki.

3. Podświadome pragnienie, żeby partner rozwiązał problemy i uśmierzył lęki ? prowadzi to do zerwania kontaktu z samym sobą oraz z własnymi uczuciami; myśl o tym, że można zostać samemu ze sobą, wywołuje przerażenie.

4. Skupienie całej uwagi na partnerze ? od momentu poznania partnera już nic więcej się nie liczy

1. Jak w mordę strzelił - bez niej czuję się niepotrzebny, zbędny, nieważny, bezwartościowy

2. Jej bliskość dawała mi wiele, to prawda, w walce z chorobą była nieoceniona

3. Też coś takiego było, sama jej obecność często pomagała, rozmowy z nią, poczucie że mnie kocha

4. Prawda. W robocie byłem jedynym nie biorącym nadgodzin bo leciałem do Niej, z nikim się nie spotykałem bo wolałem czas spędzić z Nią.


Artykuł napisał/a:

Główna przyczyna uzależnienia od miłości zazwyczaj zakorzeniona jest w dzieciństwie. Kobiety kochające za bardzo często dorastają w rodzinach, w których niezaspokojone były podstawowe potrzeby: poczucia bezpieczeństwa, bliskości, czułości; panował chłód emocjonalny, brakowało przytulania i szczerej rozmowy.

Dokładnie tak. Relacje z moimi rodzicami zawsze były przeraźliwe chłodne, jak z rzadko widywanymi znajomymi.


Artykuł napisał/a:

Osoby uzależnione od miłości często są dziećmi alkoholików, ale nie tylko. W domach, w jakich dorastają, może dochodzić między innymi do: przemocy fizycznej i psychicznej, zdrady, odejścia któregoś z rodziców, choroby psychicznej jednego z rodziców, sprawowania nadmiernej kontroli nad dzieckiem lub wycofania się rodzica z życia rodziny.

Wszystko to. Plus skrajne uzależnienie taty od matki i pozwalanie jej na wszystko, łącznie z przemocą psychiczną którą ona stosuje niemal codziennie.

4,241

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Pozwole się wtrącić do rozmowy smile Co do snów to podobno jak ktoś się nam śni to o nas myśli tongue mi ani razu ex się nie śnił
Mnie z kolei totalnie obrzydził ex. Patrząc na jego fotki dziwie się sobie jak mogłam z nim być widząc milion wad. Nie wiem dlaczego czy to normalna reakcja jakiś czas po rozstaniu czy tak na prawde nigdy nie kochałam. I tu nie chodzi o zachowanie tylko o wygląd.

4,242 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-18 06:53:33)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Karola_23 napisał/a:

Pozwole się wtrącić do rozmowy smile Co do snów to podobno jak ktoś się nam śni to o nas myśli tongue mi ani razu ex się nie śnił
Mnie z kolei totalnie obrzydził ex. Patrząc na jego fotki dziwie się sobie jak mogłam z nim być widząc milion wad. Nie wiem dlaczego czy to normalna reakcja jakiś czas po rozstaniu czy tak na prawde nigdy nie kochałam. I tu nie chodzi o zachowanie tylko o wygląd.

Nie nie, to jest kolejny dowód na to, że kobiety nie czują pociągu seksualnego przez fizyczność i wyglad dla was nie ma praktycznie żadnego znaczenia. Mozna pokochac brzydala za to jakie wykazuje cechy wewnętrzne i z biegiem poznawania nagle fizycznosc zaczyna sie podobac. Ktos nie w waszym typie staje sie waszym typem. Mija milosc, bo ten człowiek sie zmienia w srodku, z podejsciem do Ciebie i nagle czar pryska.
Wczoraj mi tez jedna kobieta napisała, że dziwi się, bo na początku twarz człowieka w ktorym sie zakochała była dla niej brzydka. Pozniej przyzwyczaiła się i ta twarz stała sie nie brzydka, a obojętna, a pozniej polubili się, zaczeli dogadywac, wykazał nią zainteresowanie, czuła sie z nim dobrze i nagle cytuje "ta twarz stała sie piękna". Ale to kazda kobieta musi z doswiadczenia sie tego nauczyć, bo nie kazda chce przyjąć do wiadomosci, ze wyglad nie ma znaczenia, czy nadal żyje tym, że miłość powinna zacząć się od huraganu emocji, by pozniej i tak to wszystko zdechło. A jak zdechnie znaczy ze to nie milosc. No nie do konca tak to działa i nie musi byc od początku motylkow i wielkiego OH AH, by jednak rozbujać uczucia. Ale to najczesciej dochodzi do kobiety po 10 mezczyznie z ktorym nie wyszło, w wieku tak 33+ lat smile

Ciekawi mnie jaka byłaby diagnoza samego siebie. Kochającym za bardzo nie jestem, ani jednego z tych objawów nie mam, choć ostatnio sie tak wkręciłem jak nigdy w zyciu. Czy to taka wielka milosc, gleboka, na poziomie podswiadomosci ktory powodował maksymalną przyjemnosc z obcowania z tą drugą stroną, chocby mentalnie - czy do jasnej ciasnej tak mnie zbajerowała smile A plasterkiem nie była bo po ostatnim związku w ktorym nie było szalenstwa uczuc minęły 2 lata. Paradoksalnie w moim stanie chciałbym mieć taką kkzb. Jakby bezpieczniejsza sie wydaje, choc z drugiej strony mogłaby łatwo wpasc w ramiona nowego i nowego, bo wystarczy to ze jest kochana, potrzebna. Wychodziłoby na to że kkzb trzeba dać cele do realizacji związane z miłością, a one będą to realizowały dopóki bedzie dawało sie jakies sygnały swiadczące, ze są ważne.

4,243

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Jacek84 napisał/a:

marek987 mam nadzieję, że wielkiego moralniaka nie miałeś. Mi na szczęście nie zdarzyło się do niej dzwonić ani pisać po pijaku ... tzn. raz zdarzyło się napisać, no dwa ale w ciągu jednego wieczora. Nie będę pisał co bo to akurat bardzo bolesna i przykra sprawa. Wtedy też tej nocy zaniemogłem bo ostrym piciu ( pierwszy i ostatni raz samotnie ) i wisząc nad toaletą wyzywałem ją od najgorszych. Tych słów też nie przytoczę. Było to dwa tygodnie po rozstaniu a ja poszedłem do naszego klubu, w którym często przebywaliśmy i wiedziałem, że ją tam spotkam. Była. Całą noc jak już w bardziej odważniejszy stan się wprowadziłem patrzyłem na nią. Ona bardzo wesoła w towarzystwie Panów i znajomych grała w planszówki. Rzucała kostką, cieszyła się i bardzo dobrze bawiła. W.urwiała mnie tym niesamowicie. Ja jednak nadal na nią patrzyłem. Co nasz wzrok się spotkał to ona tylko kiwała głową na znak o co mi chodzi. Później podeszła do mnie i powiedziała żebym jechał do domu. Tak się mną przejęła.

Jacek84 nie miałem żadnych wyrzutów wink Jedynie przez chwilę sobie pomyślałem, że głupio zrobiłem i niepotrzebnie. Ale o moralniaku nie ma mowy.

Dzień po rozstaniu pojechałem na festyn bo wiedziałem, że ona tam jest z koleżanką a niecały tydzień po rozstaniu pojechałem do galerii handlowej bo wiedziałem, że ona tam jest. Na festynie ją widziałem w galerii nie zobaczyłem jej. Nie wiem po co to zrobiłem. Sam siebie krzywdzić.

Od tamtej pory dałem sobie spokój z takimi akcjami.

4,244

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Dobra to teraz kolej na mnie smile Hehe u mnie jest duuuużo lepiej. Czuję się w znacznym stopniu wyleczony. Pewnie to jeszcze nie 100%, ale jednak.

Nie śni mi się od kilku dni. Oczywiście bardzo dużo o niej myślę w ciągu dnia, ale to już jest inne myślenie. Nie jest to takie co teraz robisz? Gdzie jesteś? Tylko raczej coś w stylu Co słychać?

Doszedłem do wniosku, że jakby dzisiaj mi zaproponowała, abyśmy wrócili do siebie to nie mógłbym od razu udzielić odpowiedzi, bo nie wiem czy jeszcze chcę wracać.
Tydzień temu bym się zgodził bez mrugnięcia okiem. Teraz nie wiem. Ale za to wiem, że mam jeszcze do niej jakąś słabość i gdyby mnie o coś poprosiła to bym jej pomógł. To też jest słabe, bo ona mnie kopie w dupe.

Kontakt? Nie mamy. Ale chciałbym mieć taki na zasadzie wyjść raz kiedyś na piwo pogadać. Jak z koleżanką. Chociaż to chyba nie jest możliwe, albo jeszcze dużo czasu musi upłynąć, aby tak się stało. Do tego czasu poznamy nowych partnerów i tym bardziej z Ex nie będziemy się spotykać.

Jak pisałem we wrześniu mamy wykupioną wycieczkę za granicę. Chciałbym żeby ze mną pojechała. I wiem, że po powrocie bym jej nie prosił o powrót. Wyjazd po prostu koleżeński - bardziej na zasadzie "szkoda mi kasy, że wycieczka przepadnie, a z nią dobrze mi się gada".

Co mi pomogło? Myślę, że paradoksalnie to, że się spotykaliśmy np w lipcu. Mimo, że myślałem, że dzięki temu wrócimy do siebie. Ale zauważyłem, że wtedy zlewała na mnie i faktycznie ona już mnie nie chce.

Druga sprawa to ja się wyprowadziłem, ja powiedziałem, że odchodzę - może dlatego też mi łatwiej?

Wyjścia ze znajomymi. Bardzo potrzebne. Sporo imprezuje, interesuje się nowymi kobietami. Ktoś powie nie kochałeś, bo po 2,5 miesiąca już interesują Cię nowe kobiety. Nie jest to prawda. Nie szukam na siłę związku a kontaktu z kobietami.

Ja odszedłem w piątek i wieczorem już byłem na imprezie. A co miałem w domu płakać w poduszkę. Robię rzeczy, które mi pomagają zapomnieć - nie ważne czy świadczą o tym, że nie kochałem lub odwrotnie.

Od września wracam na treningi, które w związku zaniedbałem bo często zamiast na trening wolałem spędzić wieczór z Ex ;(

Numer telefonu usunąłem i na FB dałem, aby nie obserwować - pomaga. Dzisiaj zmieniłem, aby dalej obserwować, bo już mnie to nie rusza.

4,245 Ostatnio edytowany przez marek987 (2014-08-18 09:54:59)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Wiem, że na pewno jeszcze jedna rzecz by mnie zabolała. Jakbym się dowiedział, że ma kogoś. Wtedy na pewno wróci ból - ale minie wink

Aha - nie mam dużo znajomych, jestem w obcym mieści i mieszkam sam. Także to też mi utrudniało, ale sobie poradziłem. Nie można siedzieć i płakać. Nie miałem z kim się spotkać? Szedłem pobiegać albo po prostu na spacer. Szedłem do ludzi, mimo, że obcy to ich mijałem na ulicy.

niezgodna a to dla Ciebie http://bezuzyteczna.pl/nigdy-nie-przywiazuj-sie-182426

I tylko jednego chciałbym się dowiedzieć. Czemu tak nagle w sierpniu zerwała kontakt. Bo z każdym jak o tym rozmawiam to się dziwi.

1. Faktycznie sobie w jedną noc przemyślała, że to ją rani.

2. Poznała kogoś - mało prawdopodobne bo nie bardzo miała kiedy, będąc prawie ciągle ze mną.

3. Przyjaciółka została singielką, więc już nie jestem jej potrzebny.

Albo wszystko po trochu wink

4,246 Ostatnio edytowany przez Karola_23 (2014-08-18 12:18:47)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:
Karola_23 napisał/a:

Pozwole się wtrącić do rozmowy smile Co do snów to podobno jak ktoś się nam śni to o nas myśli tongue mi ani razu ex się nie śnił
Mnie z kolei totalnie obrzydził ex. Patrząc na jego fotki dziwie się sobie jak mogłam z nim być widząc milion wad. Nie wiem dlaczego czy to normalna reakcja jakiś czas po rozstaniu czy tak na prawde nigdy nie kochałam. I tu nie chodzi o zachowanie tylko o wygląd.

Nie nie, to jest kolejny dowód na to, że kobiety nie czują pociągu seksualnego przez fizyczność i wyglad dla was nie ma praktycznie żadnego znaczenia. Mozna pokochac brzydala za to jakie wykazuje cechy wewnętrzne i z biegiem poznawania nagle fizycznosc zaczyna sie podobac. Ktos nie w waszym typie staje sie waszym typem. Mija milosc, bo ten człowiek sie zmienia w srodku, z podejsciem do Ciebie i nagle czar pryska..

Właśnie dla mnie zawsze wygląd fizyczny miał znaczenie. Zawsze zwracałam na to uwage, ale jakoś mój ex był wyjąkiem i z czasem stał się dla mnie atrakcyjny. Każdy mnie namawiał, żebym dała mu szanse.  Teraz mam wrażenie, że wróciłam do punktu wyjścia i ten mężczyzna mnie w ogóle fizycznie nie pociąga i na samą myśl ,że z nim byłam dziwie się sobie. Nie wiem czy to dobrze bo z czasem wolałabym miło wspminać ten związek jak inne ,a nie czuć obrzydzenie.
Myśle, że aby stworzyć udany związek musi być ten pociąg od samego początku z obu stron, a nie tylko z mężczyzny. Bo jeszcze nie znałam mężczyzny, który się związał z kobiętą która nie była dla niego atrakcyjna. A co do motylków to fajnie było by kiedyś je poczuć od "pierwszego ujrzenia" big_smile ,a nie po kilku latach. Tylko nie wiem czy takie coś jest w ogóle możliwe tongue

4,247

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Ja też się często wielu rzeczom dziwię. Moja Ex jak zrywała ze mną kontakt ostatecznie to powiedziała, że odpycha ją ode mnie to co zrobiłem w lutym i w maju. Ponadto od lutego nie była ze mną szczęśliwa.

Hmm tylko, że jeszcze po wydarzeniach z lutego ciągle ze mną była i planowaliśmy dalszą przyszłość. Ślub, remont mieszkania itp.

Po wydarzeniach z maja też ze mną była wink Aż do momentu nie podjąłem decyzji o wyprowadzce.

Czyli od lutego mnie oszukiwała czy próbowała się wyzbyć uczucia odpychania big_smile

4,248 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-18 13:37:55)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Karola_23 napisał/a:

Właśnie dla mnie zawsze wygląd fizyczny miał znaczenie. Zawsze zwracałam na to uwage, ale jakoś mój ex był wyjąkiem i z czasem stał się dla mnie atrakcyjny. Każdy mnie namawiał, żebym dała mu szanse.  Teraz mam wrażenie, że wróciłam do punktu wyjścia i ten mężczyzna mnie w ogóle fizycznie nie pociąga i na samą myśl ,że z nim byłam dziwie się sobie. Nie wiem czy to dobrze bo z czasem wolałabym miło wspminać ten związek jak inne ,a nie czuć obrzydzenie.
Myśle, że aby stworzyć udany związek musi być ten pociąg od samego początku z obu stron, a nie tylko z mężczyzny. Bo jeszcze nie znałam mężczyzny, który się związał z kobiętą która nie była dla niego atrakcyjna. A co do motylków to fajnie było by kiedyś je poczuć od "pierwszego ujrzenia" big_smile ,a nie po kilku latach. Tylko nie wiem czy takie coś jest w ogóle możliwe tongue

Dla każdego ma jakieś tam znaczenie, ale kobieta mająca kobiecy mózg operuje na skojarzeniach i emocjach, które dane skojarzenie wywołuje. Jesli cos sie kojarzy w wyglądzie dobrze to od razu podoba. Np niektóre twarze lub ich części moga budzic skojarzenia z jakimis postaciami z bajek, dziecinstwo tu odgrywa rolę, a moze nawet ojca przypominac. Moze przypominac sławną osobe, w ktorej jako 12 latka sie "podkochiwałaś" i teraz nie pamietasz tego. Roznie jest, ale te skojarzenia duzo zmieniają. Jak Ci sie ktos skojarzy z gargamelem, gremlinem, ogrem czy jakims innym to tez jakos tam nie bedzie ten początek taki idealny. Dzieki dobrym skojarzeniom dodaje sie komus cechy pozytywne, ktorych nie musi mieć i zazwyczaj nie ma. Dlatego kobieta jak zakocha sie w totalnym przystojniaku raz, drugi, piąty i zobaczy że kompletnie ten wygląd nic nie daje w relacji, a przystojniak to zazwyczaj palant (jesli tak będzie, o tym mowie) to juz ta przystojnosc juz nie bedzie sie jej dobrze kojarzyła i nie bedzie za szybko motylków. Za to jak ktos sie nie podoba fizycznie, ale nie odpycha jakos tam z obrzydzeniem to w takim wygladzie kobieta moze znalezc sobie cos szczegolnego co przyciąga, a i jego dobre cechy wewnętrzne mogą spowodować to, że sie całokształt spodoba, moze usmiech, moze to jak na nią patrzy, moze jakas mina, jakas energia ktora z niego sie wydobywa i kobieta nie bedzie umiała to zrozumieć, ale bedzie jednoczesnie czuła do niego coś pozytywnego. Zobaczy, ze udało jej sie zakochać w kims w nie jej typie fizycznym i wreszcie ma pogląd na sytuacje, ze liczy sie to co ten mezczyzna sobą reprezentuje i czy o siebie dba, oraz jak traktuje ta kobiete. Kazda tez chce innego traktowania, ktore bedzie dla niej podniecające, czy ujmujące. U mezczyzn jest całkiem inaczej i nie da sie tego porównać. Kobieta na sam wygląd nie poleci, nie podnieci sie i nie bedzie od razu "gotowa". Anatomia, biologia, natura na to nie pozwoli i tyle. Ale jak juz kobieta dobrze sie czuje z mezczyzna, maja to połączenie, jest chemia, to wtedy pociag seksualny uchodzi zwielokrotnieniu. Dlatego kobieta ktora uprawia seks tylko z milosci (czy pochodnych) i uwaza, ze więź emocjonalna jest bardzo ważna, to dla niej wyglad bedzie daleko na liscie priorytetów, mimo ze na początku sie na to patrzy i nie zawsze o tym wie, ze nie podnieca sie bo on taki piękny. Tylko bo sie w nim zauroczyła, zakochała, jest cudowny, niesamowity, a wyglad to miły dodatek.
Przykładowo lubisz pewnych siebie, silnych, energicznych mezczyzn. Moze nawet buńczucznych. I teraz masz przed sobą zdjęcie gościa, który ręce ma założone jak dziewica orleańska, głowa w dół, jest otyły. Co Ci sie kojarzy? Ze to całkowita przeciwnosc cech, ktorych lubisz, ale w charakterze! I czy on aby na pewno jest taki? Nie wiesz dopoki dobrze nie poznasz. Albo kobieta lubi jakichs niesmialych, łagodnych, powiedzmy w stylu dżastina bimbera i teraz ma ocenić jakiegos faceta typu rambo ,z dziarami, bliznami i zarostem aż do kolan. Albo przypisze mu cechy obrzydliwe, albo wystraszy sie go, mowiac ze to nie jej typ totalnie. Tylko czemu? A temu bo nie wygląda na nieśmiałego "czyściocha", a ona takich woli. I tak mozna wymieniac. Ale to juz kazda kobieta sama musi odkryc co tak NA SERIO wzbudza u niej pożądanie. Sama powiedz. Masz tak, ze idziesz ulicą i podniecasz sie tak, ze Ci mokro, a nie znasz faceta? I ile takich mezczyzn jest których mijasz ulicą? 1 na 1000? A jednak da sie w tych wszystkich innych zakochać i poczuc ten pociąg. Motylki po kilku latach to raczej nigdy sie nie zdarzają, ale jak ludzie wlasnie duzo czasu spedzaja ze soba i mają tą wiez emocjonalną, wygląd nie odrzuca, jest miło, to te motylki szybko sie pojawią. Niekiedy jest oczywiscie ze od 1 wejrzenia, ale to wg mnie na etapie gimnazjalnym mozna tak mieć, bo to czysta idealizacja, albo zna sie kogos z opowiesci i tez wielkie podjaranie bo np aktor sie mną zainteresował czy ktos tam. Kobieta emocjonalna zawsze na 1 miejscu w zyciu będzie stawiała uczucia, choc z wiekiem bedzie chciała to wypierać. A uczucia, emocje wzbudzic mozna nawet czytajac opowiesc erotyczną, słuchając samego głosu, czując dotyk a mając zamknięte oczy. Wiec wystarczy by jakos tak nie obrzydzał. I dlatego jest wiele sytuacji, w ktorych uczucia przychodzą szybko i szybko odchodzą, mimo ze ktos był super przystojny, a nagle o dziwo sie w ogole nie podoba (bo znowu, cechy charakteru pokazał że ma do niczego), a są też sytuacje, ze mowisz, cholera, nie zwrociłabym nigdy na niego uwagi na ulicy. A dzis jestem wielce zakochana i czuje sie z nim jak z nikim innym. Ale jak kobieta chce sie ograniczac to nic na siłe przecież. Bardzo czesto taka wyzsza swiadomosc widac u kobiet po 30stce, bo same widzą, że u nich atrakcyjnosc spada, a jednoczesnie przeciez myli sie, by byc z kims cale zycie przeciez. Wiec wyglad i tak przeminie. Na doswiadczeniu operując tak samo będe mowił, ze liczy sie na 1 miejscu to jak sie kobieta z danym mezczyzną czuje. O wlasnie, często jest też tak, ze motylki i jakas chemia przychodzą dopiero jak ludzie sie podotykają, spojrzą w oczy dłużej, przytulają powiedzmy te 20 sekund co najmniej, czy mowiac sobie wlasnie w oczy miłe słowa, ktore po mowie ciała widać, ze są szczere. Motylki lataja jak szalone wtedy, ale nigdy to sie nie pojawi w pierwszych sekundach znajomosci, chocby to był najwiekszy przystojniak na swiecie. A juz mezczyzna ma inaczej, zobaczy to i owo i juz by mógł chapać. Kobieta musi sie otworzyc na uczucia do kogos, cos sie musi spodobac, moze zobaczyc wspolna przyszlosc, moze ze sie tym kims pochwali, moze ze rozumieja sie jak nikt inny. Sporo tego. I tak samo "słyszałem", ze kobieta zeby pojsc do łóżka z jakims mezczyzna to najpierw musi sobie ten seks z nim wyobrazic. Ciągle jest baza na emocjach, skojarzeniach, idealizacji, jakiejs historyjce w głowie. A z drugiej strony jak by nie mogła sobie wyobrazic to pomyslec, noo kurka wodna, czemu mnie on obrzydza? Why? Czemu nie? Przeciez jest fajnie, to moze byc jeszcze lepiej. Takich historii zakochan w kims nie w typie kobiety to znam na pęczki i sam byłem tego obiektem 2 razy. I dziewczyna nie chciała sie umowic na początku, patrzyła na mnie tak negatywnie. Nie znała mnie, a z gory oceniła mnie źle i od razu mnie nie lubiła. Po prostu znowu bazowała na skojarzeniach, ze jak tak wygladam, albo tak sie zachowuje to ona mnie nie lubi i denerwuje ją. A tu nagle przychodzi wspolna imprezka, smiejemy sie, poznajemy, odprowadzam i mowi mi, ze nie spodziewała sie że taki jestem, sprawiałem wrażenie innego i ma nadzieje na kolejne spotkanie. I nagle w jej typie byłem. Dziwne, co? Ja tez tak myslalem, ze dziwne, jak nie rozumiałem psychiki kobiet. Dzis tez nie rozumiem, ale jednak coś tam więcej świta. Dlatego czesto warto sie otworzyc i dluzej poznawac, a nie mieć wszystko od razu. Nie doszukiwac sie czegos co jakos budzi negatywne emocje, a najlepiej wiedzieć co budzi takie emocje i czy aby na pewno to jest prawda czy zmyślone i dodane sobie. Trzeba jeszcze pamietac że płeć mozgu odgrywa ważną role, bo kobieta z męskim mózgiem, moze w zyciu nie kierowac sie emocjami i miec wtedy całkiem inaczej poukładane, aczkolwiek nadal biologii nie przeskoczy i nie stanie sie mokra z byle powodu, na sam widok ładnej mordki. Kobieta PRZYNAJMNIEJ musi wyidealizować sobie cechy tego ładnego, dodać mu cech charakteru które ją pociągają. Np patrzy na dłonie i mowi sobie, aa takimi palcami to by mi zrobił. A czy zrobi? Nie wiesz tego, ale masz idealizacje i stad sie biorą motylki. Wiez emocjonalna nigdy nie jest spowodowana wyglądem, ani w 1%. Tak samo mezczyzna emocjonalny moze budować więź w jakis romantyczny sposob, typu trzymanie sie za ręce w blasku ksiezyca i gdy słychać tylko mroczne odgłosy sów, a nie bazując tylko na tym czy jesteś dobra, miła i seksowna, "bo mu kurna staje". W totalnie meskim pojeciu wszystko przeciez jest bardzo prosto opisane. Dobra mozna juz przestać ziewać.

4,249

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
marek987 napisał/a:

Ja też się często wielu rzeczom dziwię. Moja Ex jak zrywała ze mną kontakt ostatecznie to powiedziała, że odpycha ją ode mnie to co zrobiłem w lutym i w maju. Ponadto od lutego nie była ze mną szczęśliwa.

Hmm tylko, że jeszcze po wydarzeniach z lutego ciągle ze mną była i planowaliśmy dalszą przyszłość. Ślub, remont mieszkania itp.

Po wydarzeniach z maja też ze mną była wink Aż do momentu nie podjąłem decyzji o wyprowadzce.

Czyli od lutego mnie oszukiwała czy próbowała się wyzbyć uczucia odpychania big_smile

Niestety kobiety bardzo często nie umieją odejść jak są nieszczęśliwe w związku i żyć samotnie, ja tak próbowałam setki razy i zawsze wracałam do ex. Przeważnie jeżeli kobieta odchodzi to do innego. Wydaje mi się, że to mężczyźni są bardziej silni psychicznie i lepiej znoszą samotność dlatego potrafią odejść i łatwiej zapomnieć.  Może dlatego twoja ex tak długo tkwiła w tym związku bo bała się samotności, a z tego, że była nieszczęsliwa zrodziła się u niej niechęć.

4,250

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Karola_23 napisał/a:
marek987 napisał/a:

Ja też się często wielu rzeczom dziwię. Moja Ex jak zrywała ze mną kontakt ostatecznie to powiedziała, że odpycha ją ode mnie to co zrobiłem w lutym i w maju. Ponadto od lutego nie była ze mną szczęśliwa.

Hmm tylko, że jeszcze po wydarzeniach z lutego ciągle ze mną była i planowaliśmy dalszą przyszłość. Ślub, remont mieszkania itp.

Po wydarzeniach z maja też ze mną była wink Aż do momentu nie podjąłem decyzji o wyprowadzce.

Czyli od lutego mnie oszukiwała czy próbowała się wyzbyć uczucia odpychania big_smile

Niestety kobiety bardzo często nie umieją odejść jak są nieszczęśliwe w związku i żyć samotnie, ja tak próbowałam setki razy i zawsze wracałam do ex. Przeważnie jeżeli kobieta odchodzi to do innego. Wydaje mi się, że to mężczyźni są bardziej silni psychicznie i lepiej znoszą samotność dlatego potrafią odejść i łatwiej zapomnieć.  Może dlatego twoja ex tak długo tkwiła w tym związku bo bała się samotności, a z tego, że była nieszczęsliwa zrodziła się u niej niechęć.

Moja nie potrafiła odejść do innego a pół roku później sama do siebie odeszła...

4,251 Ostatnio edytowany przez Karola_23 (2014-08-18 15:25:46)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Thepass
Może i super wygląd u mężczyzny to miły dodatek. Ale i tak pakowanie się z kimś z związek , kto od samego początku niezbyt pociąga fizycznie uważam, że po jaimś czasie wyjdzie ta różnica i niechęć. Ja uświadomiłam sobie teraz, że od samego początku chciałam zmienić mojego ex i nie mówie tylko o zachowaniu, które też mnie irytowało, ale i o wyglądzie i sposobie ubierania. Ciągle mi coś w nim nie pasowało i o coś się czepiałam ,aż doszło do tego ,że pod sam koniec związku to i ona zaczął traktować mnie podobnie.
Nie ma sensu się męczyć. Ja bym powiedziała inaczej. Mężczyźni mają swój typ urody na który zwracają uwagę, a kobiety raczej na całokształt ,ale wygląd też ma znaczenie i to bardzo duże. Tylko ,że my możemy zakochać się w każdym typie urody. Najbardziej przyciąga nas chyba pewność siebie, a ją mają przeważnie bardziej atrakcyjni mężczyźni.


"Sama powiedz. Masz tak, ze idziesz ulicą i podniecasz sie tak, ze Ci mokro, a nie znasz faceta? I ile takich mezczyzn jest których mijasz ulicą? 1 na 1000? A jednak da sie w tych wszystkich innych zakochać i poczuc ten pociąg."
.
Może to płytkie myślenie, ale czasem mi się zdarza jak każdemu zobaczyć kogoś i się zachwycić. I tego właśnie chce zachwycić się kimś od początku ,a nie dopiero po czasie powoli się przekonywać. Czasem warto poczekać na swój ideał,a nie pakować się w kolejny związek myśląc, że z czasem zaakceptujemy tego kogoś.

4,252

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Karola_23 napisał/a:
marek987 napisał/a:

Ja też się często wielu rzeczom dziwię. Moja Ex jak zrywała ze mną kontakt ostatecznie to powiedziała, że odpycha ją ode mnie to co zrobiłem w lutym i w maju. Ponadto od lutego nie była ze mną szczęśliwa.

Hmm tylko, że jeszcze po wydarzeniach z lutego ciągle ze mną była i planowaliśmy dalszą przyszłość. Ślub, remont mieszkania itp.

Po wydarzeniach z maja też ze mną była wink Aż do momentu nie podjąłem decyzji o wyprowadzce.

Czyli od lutego mnie oszukiwała czy próbowała się wyzbyć uczucia odpychania big_smile

Niestety kobiety bardzo często nie umieją odejść jak są nieszczęśliwe w związku i żyć samotnie, ja tak próbowałam setki razy i zawsze wracałam do ex. Przeważnie jeżeli kobieta odchodzi to do innego. Wydaje mi się, że to mężczyźni są bardziej silni psychicznie i lepiej znoszą samotność dlatego potrafią odejść i łatwiej zapomnieć.  Może dlatego twoja ex tak długo tkwiła w tym związku bo bała się samotności, a z tego, że była nieszczęsliwa zrodziła się u niej niechęć.

Hmm zawsze mówiła, że umie odejść. Zresztą odchodziła od wszystkich swoich poprzednich facetów.

4,253 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-18 15:44:53)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Karola_23 napisał/a:

Thepass
Może i super wygląd u mężczyzny to miły dodatek. Ale i tak pakowanie się z kimś z związek , kto od samego początku niezbyt pociąga fizycznie uważam, że po jaimś czasie wyjdzie ta różnica i niechęć. Ja uświadomiłam sobie teraz, że od samego początku chciałam zmienić mojego ex i nie mówie tylko o zachowaniu, które też mnie irytowało, ale i o wyglądzie i sposobie ubierania. Ciągle mi coś w nim nie pasowało i o coś się czepiałam ,aż doszło do tego ,że pod sam koniec związku to i ona zaczął traktować mnie podobnie.
Nie ma sensu się męczyć. Ja bym powiedziała inaczej. Mężczyźni mają swój typ urody na który zwracają uwagę, a kobiety raczej na całokształt ,ale wygląd też ma znaczenie i to bardzo duże. Tylko ,że my możemy zakochać się w każdym typie urody. Najbardziej przyciąga nas chyba pewność siebie, a ją mają przeważnie bardziej atrakcyjni mężczyźni.


"Sama powiedz. Masz tak, ze idziesz ulicą i podniecasz sie tak, ze Ci mokro, a nie znasz faceta? I ile takich mezczyzn jest których mijasz ulicą? 1 na 1000? A jednak da sie w tych wszystkich innych zakochać i poczuc ten pociąg."
.
Może to płytkie myślenie, ale czasem mi się zdarza jak każdemu zobaczyć kogoś i się zachwycić. I tego właśnie chce zachwycić się kimś od początku ,a nie dopiero po czasie powoli się przekonywać. Czasem warto poczekać na swój ideał,a nie pakować się w kolejny związek myśląc, że z czasem zaakceptujemy tego kogoś.

No wlasnie w tym rzecz, ze jak chcemy kogos zmieniac, ktos sie opiera, albo zmieniamy i nic nie wychodzi to więź emocjonalna jest padnięta. Duzo klotni moze z tego wychodzic itp więc nie ma komfortu i ciagle cos człowiekowi nie pasuje. Na pewno nie ma sensu kogos zmieniac, ale tez nie ma ludzi ktorzy do siebie pasują zawsze i wszędzie. Dopasowanie sie tworzy, bo w koncu to sa odmienne swiaty. Nie zyliscie ze soba nigdy razem, inna plec, inna rodzina, towarzystwo, przyzwyczajenia. Jak ludzie maja pasowac? Nie ma mozliwosci. A z wygladem to roznie. Ja zasugerowalem bylej przefarbowanie na czarno i na poczatku podobala mi sie srednio, a jako czarna to juz maksymalnie. Plus oczywiscie więź z kazdym dniem dodawała jej uroku. Albo jej usmiech mi sie nie podobał za bardzo na poczatku, a pozniej stał sie wyjatkowy. Gwiazdki w oczach. A juz inna podobala mi sie od razu w 99%, to juz z kolei charakter miała podły. No i co zrobisz.
A jesli chodzi o mnie to nie pasował im ubior, nie znam sie na tym ogolnie. To zmienialem i bylo ok. Bez ubrania duzo lepiej heheh.

Karola opisujesz siebie jako bardzo słabą i tyle smile Wiec nie wroze zdrowego zwiazku, niestety. Nie za bardzo chcesz go oferować, tylko chcesz isc na łatwizne, jak jest wygodniej. Tak to widze. Tak jak z tym rozstawaniem sie dopiero jak mozna odejsc do innego, bania sie samotnosci, czy zachwytu od początku zamiast opierania sie na czyms trwalszym niz chemia fizyczna, ktora i tak spowszednieje, zmieni się, bo wiek, bo choroby. No ale młodość to trzeba szalec, coz, nie moje kredki.

4,254 Ostatnio edytowany przez Karola_23 (2014-08-18 16:18:50)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Nie uważam sie za słabą psychicznie i nie wiem co to ma z tym wspólnego. Dwa razy to ja odeszłam od mężczyzn i się nie bałam samotności. Zmieniając przy tym całe swoje otoczenie. Tyko w tym tkwiłam zbyt długo i sama nie wiem dlaczego. Zawsze po rozstaniu wcześniej starał się może dlatego ulegałam. W sumie teraz powinnam być mu wdzięczna ,że on był na tyle silny by to zakończyć tą męczarnie. Czasem nawet najsilniejsi psychicznie ludzie nie potrafią wyrwać się z toksycznego związku. Zresztą thepass też nie przypadkiem znalazłeś się na tym forum widocznie też miałeś jakieś problemy z ex.
" No ale młodość to trzeba szalec" co rozumiesz przez to? Próbowanie z co drugim człowiekiem , a nuż może się uda? Po co kogoś ranić jak   Ci nie pasuje od początku. Rozumiem szaleć, ale szaleć może też samemu albo z przyjaciółmi. Jak nie ma chemi od początku to się dla mnie nigdy nie uda !! Kazdy ma swoje zdanie.

Jeżeli chodzi Co o moją poprzednią wypowiedź ,ze kobiety przeważnie odchodzą do innych nie napisałam o sobie i nie napisałam ,ze każda taka jest. Napisałam ogólnie. Obserwując niektóre moje koleżanki i pary, że tak kończyły sie związki.

4,255 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-18 16:49:55)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

To nawet nie chodzi o słabosc psychiki, bo nawet jak sie jest słabym, a ma sie tego swiadomosc to nie trzeba w pewien sposób postępować (ktory przytoczyłaś, typu nieumiejętność odejścia, albo odchodzenie dopiero jak sie pojawi ktoś lepszy). Nie dałoby rady z co 2 osoba probowac, bo procz wyglądu jeszcze ludzie muszą umieć ze sobą rozmawiać i spędzać czas, by sie nie pozabijać. No tak, kazdy ma własne zdanie, ale nie znaczy, ze to zdanie to jest racja. Racja, jesli Ci wychodzi w zyciu i sie sprawdza, a nie sprawdza wielu ludziom, wiec latwo to zanegować - i co widac po trwałości związków, zdrad, bo przeciez popatrzy sie na kogos i juz masz zachwyt. Pogadasz i coraz mocniej sie angazujesz zapominając o obecnej relacji. No ale młodość swoje, uczucia swoje, rozum swoje. Chemia od początku daje wieksze szanse na przetrwanie uczucia, ale nie jest niczego wyznacznikiem. Moze byc super chemia i nic nie wyjsc, a moze nie byc chemii i byc coraz lepiej. Mozna tez wytworzyc sztuczną chemie udając, manipulując, bajerując i wcale to nie bedzie związane z wyglądem. No ale jak nie chcesz tego sobie uzmysłowic, to przeciez nikt nie każe. Dorosła jesteś i Ty wiesz co dla Ciebie jest dobrym postepowaniem. Ty ponosisz konsekwencje i Ty dokonujesz wyborów partnerów, którzy Cie jakos "podniecają".
Nie trafiłem tu przez ex, tylko przez ciekawość czy tak kobiety postępują jak ona i znalazłem tego nie jedno potwierdzenie. Jak widze takie zachowania, podejście i operowanie na takich płytkościach, to przynajmniej wiem, ze trzeba wiać, bo i tak z gory jest to skazane na porażke. Marna perspektywa i az głupio mieć taką świadomość, bo nie nastraja to dobrze.

O tym mowie, bo pamietam co pisalas wczesniej. Mowisz, ze obracasz sie w toksycznym srodowisku i wlasnie kolezanki, postępują jak postępują. Wszyscy marny przykład sobie dają i jeszcze ten ostatni chłopak to juz w ogole jakis zupełnie inny poziom.

4,256 Ostatnio edytowany przez Karola_23 (2014-08-18 17:16:31)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Może i ostatni chłopak to porażka. Z towarzystwem tym nie mam już nic wspólnego i nie chce mieć. Ale wcześniej myślałam podobnie jak ty, że sama chemia nie wystarczy i się przejechałam jak sam widzisz. Bo próbowałam zaakceptować fakt ,ze tej chemi nie było na początku z mojej strony. Dlatego nie pisz, że ktoś jest płytki tak myśląc bo tu się mylisz.
Mam dużo koleżanek które zwróciły najpierw uwage na wygląd,a dopiero potem poznaly chłopaka i są to wbrew pozorom bardzo szczęśliwe pary.
Dobry związek moim zdaniem polega na tym ,że od samego początku siebie w pełni akceptujesz i nie próbujesz zmieniać. U mnie tak nie było dlatego się rozpadło. I mam nadzieje, że mój nast. będzie inny.
Widze ,że trafiłeś na forum, żeby zrozumieć kobiety i nadal słabo je rozumiesz ,albo ze mną masz tylko taki problem tongue

4,257 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-18 17:17:42)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Czemu wbrew pozorom? Ja nie mowie, ze jak jest chemia fizyczna od 1 wejrzenia to jest płytko. Traktowanie tego jako wyznacznika do selekcjonowania, już tak. Jak pisalem, wieksza szansa jest na przetrwanie uczucia jak od początku trybi, ale też szybko moze przyjsc o wiele bardziej bolesne rozczarowanie.

Poza tym czytajac Twoj temat o tamtym chłopaku "burzliwy i namiętny", gdzie nie chciałas by Cie zostawiał... no ciezko uwierzyc w brak chemii. Jakbys kogos starała sie oszukać, siebie?

No mam z Toba problem, musimy go jakos rozwiazac. Moze randka? big_smile
Co tu jest do nie rozumienia? Rozumiem wszysciutenko, a ze sie nie zgadzam. No lubie sie klocic, burza musi byc, pioruny.

4,258

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Czemu wbrew pozorom? Ja nie mowie, ze jak jest chemia fizyczna od 1 wejrzenia to jest płytko. Traktowanie tego jako wyznacznika do selekcjonowania, już tak. Jak pisalem, wieksza szansa jest na przetrwanie uczucia jak od początku trybi, ale też szybko moze przyjsc o wiele bardziej bolesne rozczarowanie.

Poza tym czytajac Twoj temat o tamtym chłopaku "burzliwy i namiętny", gdzie nie chciałas by Cie zostawiał... no ciezko uwierzyc w brak chemii. Jakbys kogos starała sie oszukać, siebie?

No mam z Toba problem, musimy go jakos rozwiazac. Moze randka? big_smile
Co tu jest do nie rozumienia? Rozumiem wszysciutenko, a ze sie nie zgadzam. No lubie sie klocic, burza musi byc, pioruny.

Nie wiem czy nie chciałam. Dla mnie to był raczej szok po rozstaniu. Tak się zachowuje ktoś kto został pierwszy raz porzucony i musi się nauczyć żyć z tym faktem. Większość porzuconych bierze wine na siebie i próbuje działać. Dopiero później dochodzi do nas w jakim dołku żyliśmy tongue

Heh zagryźlibyśmy się na tej randce ;D wymieniając swoje poglądy bo ja też niestety jestem kłótliwa tongue

4,259

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

No dobrze, ból ego, bo jak to? Mnie ktoś zostawił? Piękną, zajebistą mnie? big_smile
Ale jednak te burze i namiętności w trakcie też świadczą jednak o chemii, więc uczucia były. Namiętność bez chemii nie jest mozliwa.

No i dobrze, ja tam lubie gryzienie. Raz mocniej, raz delikatniej. Dobrze jest czasem ząbki podostrzyć. Moze nawet bysmy sie pobili, to jest to, toxic.

4,260

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

No dobrze, ból ego, bo jak to? Mnie ktoś zostawił? Piękną, zajebistą mnie? big_smile
Ale jednak te burze i namiętności w trakcie też świadczą jednak o chemii, więc uczucia były. Namiętność bez chemii nie jest mozliwa.

No i dobrze, ja tam lubie gryzienie. Raz mocniej, raz delikatniej. Dobrze jest czasem ząbki podostrzyć. Moze nawet bysmy sie pobili, to jest to, toxic.

Jak już to szok,a nie ból ego. Gdyby tak było to bym na początku nie próbowała walczyć tylko uniosła się honorem. 
Moze chemia z czasem jakaś się zrodziła (albo przyzwyczajenie) , ale dziś to raczej nienawisc i wszystko mnie od niego odpycha.

Gryzienie jeszcze rozumiem i bardzo lubie big_smile  ale kobiet się nie bije. Mamusia nie uczyła ?!

4,261 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-18 17:55:13)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Heheheh namiętność z przyzwyczajenia, dobre tongue A że dziś odpycha to zrozumiałe, bo bardzo ciekawie zaczał sie zachowywać. A moze powinien byc taki od początku? Who knows. Na początku mowiłaś, że był miły, no więc troche nie teges. Najgorsze określenie dla mezczyzny w dzisiejszych czasach poza grzecznym.
Mamusia tak mnie nauczyła, że przy takim postępowaniu kobiety od razu odsyłały do friendzone. Ciężką ręke trzeba mieć i mamusi nie słuchać smile
Teraz wreszcie myśle po swojemu, taki sukces, tyle wygrać, można gryźć. Tak do krwi lubisz? Albo nie odpowiadaj teraz. Odpowiesz za 10 lat, jak juz bedziesz mogła gryźć bez chemii smile

4,262 Ostatnio edytowany przez Karola_23 (2014-08-18 18:06:44)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Heheheh namiętność z przyzwyczajenia, dobre tongue A że dziś odpycha to zrozumiałe, bo bardzo ciekawie zaczał sie zachowywać. A moze powinien byc taki od początku? Who knows. Na początku mowiłaś, że był miły, no więc troche nie teges. Najgorsze określenie dla mezczyzny w dzisiejszych czasach poza grzecznym.
Mamusia tak mnie nauczyła, że przy takim postępowaniu kobiety od razu odsyłały do friendzone. Ciężką ręke trzeba mieć i mamusi nie słuchać smile
Teraz wreszcie myśle po swojemu, taki sukces, tyle wygrać, można gryźć. Tak do krwi lubisz? Albo nie odpowiadaj teraz. Odpowiesz za 10 lat, jak juz bedziesz mogła gryźć bez chemii smile

Co ty z tą namiętnością. Czytaj wyraźniej napisałam ,że później albo się zrodziła chemia albo przyzwyczajenie, zresztą nie ważne bo i tak nie dojdziemy to porozumienia tongue Ja tam wole miłych facetów,a nie buraków jak co niektórzy tongue

Za 10 lat to mam nadzieję ,że na głowie będe miała pieluchy i pracę ,a nie forum i rozpaczanie po ex smile

4,263 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-18 19:13:59)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Pieluchy? Szybko sie starzejesz hmm
Jak chcesz bym wyraźniej czytał to wyraźniej pisz, nie wiem, większymi literami np.
Miłych facetów mowisz? Moze zagrac takiego. Zgadzam sie ze wszystkim, nie mam wlasnego zdania, nigdy sie nie będe kłócił.

Za 10 lat to pewnie bedzie to co mowisz i nie rozpaczanie po EX, tylko narzekanie na obecnego big_smile Toxic, pamiętaj!

4,264

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Pieluchy? Szybko sie starzejesz hmm
Jak chcesz bym wyraźniej czytał to wyraźniej pisz, nie wiem, większymi literami np.
Miłych facetów mowisz? Moze zagrac takiego. Zgadzam sie ze wszystkim, nie mam wlasnego zdania, nigdy sie nie będe kłócił.

Za 10 lat to pewnie bedzie to co mowisz i nie rozpaczanie po EX, tylko narzekanie na obecnego big_smile Toxic, pamiętaj!

To może zainwestuj w okulary smile ,a kto mówi ,ze miły facet nie może mieć własnego zdania? mylisz dwa pojęcia.
Co do tego twojego toxic - piosenka dla Ciebie http://www.youtube.com/watch?v=LOZuxwVk7TU

4,265

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Najlepsza metoda by nie myslec? Kac. Nie masz sily i myślisz o tym jak nie puscuc pawia. Tak się wlasnie skonczylam wczorajszy wieczór z przyjaciolka. 3 butelki wina. Nie zaluje bo przynajmniej się wygadalam wyplakalam i dziś nie mam sily;-) do pracy nie poszlam sadze ze bym umarla gdybym poszla.
Jacku twój dlygi post dal wiele do myślenia dzieki za te slowa.
Marku dzięki za linka na pewno przeczytam jak mi kac minie;-)

On oczywiście napisal czy jestem nadal zla olalam.
Także teges. IDE spać bo coraz bardziej padam na twarz.

4,266

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

No tak, najlepiej sie uchlać ;d problem zastąpić innym problemem.

Karolcia, jak Toxic to i Poison. Czytaj wyrazniej, ja chciałem byc najmilszy.

4,267

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Thepasku oczywiście ze tak;-)  swoja droga zawsze się zastanawialam dlaczego kobiety wlasnie w trakcie takich wieczorów piją wino a nie np wódkę szampana czy cokolwiek innego. Taka mala rozkmnina;-)

4,268

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Polecam rum+ sprite. Kaca będziesz po tym będziesz leczyć kilka dni, ale smakuje lepiej niż wino i tak nie zamula tongue

4,269

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
niezgodna napisał/a:

Thepasku oczywiście ze tak;-)  swoja droga zawsze się zastanawialam dlaczego kobiety wlasnie w trakcie takich wieczorów piją wino a nie np wódkę szampana czy cokolwiek innego. Taka mala rozkmnina;-)

Może lubią mieć kaca mordercę? smile dla mnie po winie zawsze był najgorszy z wszystkich możliwych (nie liczę mixów)

4,270

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Kurcze tak sobie fajnie gadacie,a ja nie umiem nic nikomu poradzić.Byłem za to w kinie z moją byłą w sobotę,po koleżeńsku.I był to chyba pierwszy od marca ,kiedy ze sobą fajnie pogadaliśmy,bez spinki na luzie.W kinie zero trzymania się za rąsie itp.Zero tematów na temat związku,było o filmie,o wszystkim prawie,o polityce nawet.Umówiliśmy się na "zdzwonienie".Zadzwoniła w niedzielę wieczór,ale ja nie mogłem rozmawiać,bo prowadziłem samochód.Napisałem po powrocie że jak chce to niech zadzwoni dziś,ale nie zadzwoniła,nie tęsknie.Narazie i tak nic z tego,bo próbowaliśmy,nie wyjdzie.Ciekawe gdzie Meteor przepadł,dawno go nie było.

4,271

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
niezgodna napisał/a:

Thepasku oczywiście ze tak;-)

Jakie miłe zdrobnienie smile

JoyDivision napisał/a:

Ciekawe gdzie Meteor przepadł,dawno go nie było.

Pewnie pierdyknął w Wenus big_smile

4,272

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:
niezgodna napisał/a:

Thepasku oczywiście ze tak;-)

Jakie miłe zdrobnienie smile

JoyDivision napisał/a:

Ciekawe gdzie Meteor przepadł,dawno go nie było.

Pewnie pierdyknął w Wenus big_smile

Bo ja zawsze jestem miła:)) No także kac wyleczony można życ dalej:)) Wspominałam wczoraj że napisal ale nie odpisałam po co znowu byłyby kłótnie. Nie jestem pogdzona z sytuacją cierpie, ale nic na to nie poradze:/// Widocznie muszę:/// No to czas śmigać do pracy mam nadzieję , że mnie jeszcze nie wyrzucili:pp

4,273 Ostatnio edytowany przez marek987 (2014-08-19 11:57:01)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
JoyDivision napisał/a:

Kurcze tak sobie fajnie gadacie,a ja nie umiem nic nikomu poradzić.Byłem za to w kinie z moją byłą w sobotę,po koleżeńsku.I był to chyba pierwszy od marca ,kiedy ze sobą fajnie pogadaliśmy,bez spinki na luzie.W kinie zero trzymania się za rąsie itp.Zero tematów na temat związku,było o filmie,o wszystkim prawie,o polityce nawet.Umówiliśmy się na "zdzwonienie".Zadzwoniła w niedzielę wieczór,ale ja nie mogłem rozmawiać,bo prowadziłem samochód.Napisałem po powrocie że jak chce to niech zadzwoni dziś,ale nie zadzwoniła,nie tęsknie.Narazie i tak nic z tego,bo próbowaliśmy,nie wyjdzie.Ciekawe gdzie Meteor przepadł,dawno go nie było.

Fajnie, że już nie tęsknisz.

JoyDivision możesz mi przypomnieć kilka rzeczy bo nie pamiętam a wątek długi big_smile

1. Kiedy się rozstaliście ostatecznie po powrocie?
2. Mieliście jakiś kontakt czy zero i ona dopiero teraz kino zaproponowała?

EDIT:
już sobie wszystko przeczytałem i przypomniałem

4,274

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
JoyDivision napisał/a:

Tak moi drodzy,ja to wszystko wiem.Nie o to chodzi ze palam checia zemsty,po prostu wiem czym taki powrot by sie skonczyl i zdaje sobie sprawę ze sensu to nie ma,ze do tego co bylo powrotu "niet".Bo stali sie i sie nie odstanie.Dla mnie wazna rzecza jest by zachować swoja godność,nie dać sobą pomiatać i pomijając to ze nieraz krew mnie zalewa,to zachowuje sie z klasa.Owszem trochę zdrowia tracę.Moj problem zna kilka osób oprócz tego forum i nigdy nikomu zlego slowa na Marte nie powiedzialem.Raczej mowie ze nam nie wyszlo.Siedze na lotnisku i czekam na samolot do Budapesztu,lece na urlop.Nawet dostalem smska od niej z życzeniami milego urlopu,ale jeszcze nie odpisalem,a dalej nazywa mnie tak jak nazywala (zdrobniale).Jak sie czuje,dziwnie to chyba najodpowiedniejsze określenie.

Na ten urlop pojechałeś sam czy z kimś? Był on wcześniej planowany jako wyjazd z Ex czy zaplanowałeś po rozstaniu?

4,275

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Słuchajcie, muszę się Was poradzić (chociaż chyba wiem co mi doradzicie wink)

Za trzy tygodnie jest ten wyjazd urlopowy na który miałem jechać z Ex. Sam na niego nie pojadę i nie ma możliwości wziąć kogoś innego. Więc sytuacja jest albo jadę z Ex albo nie jadę w ogóle. Teoretycznie mógłbym sam, ale nie chcę spędzać tygodnia sam za granicą.

No i moje pytanie. Czy warto zapytać Ex czy pojedzie ze mną po koleżeńsku? W momencie kiedy już wszystko opłacone i nie ma szansy odzyskać kasy w całości sad

Nie ukrywam, że chcę aby pojechała bo chcę ja pojechać na urlop i odpocząć. Nie jest to tak, że chcę z nią jechać, aby potem wrócić do siebie. Nie. Z tym już jestem pogodzony i to tylko koleżeńska propozycja i nie mam problemu z tym, że nie mamy kontaktu a tam byśmy byli przez tydzień we dwójkę. Bardziej podchodzę praktycznie do sprawy. Jest opłacone to szkoda, aby przepadło.

Do tej pory mówiła, że nie pojedzie. Ale ostatnio mówiłem jej że się odezwę i zapytam ostatecznie pod koniec miesiąca jaka decyzja.

No i właśnie. Olać temat i odwołać wszystko czy może zadzwonić i zapytać? Albo raczej wysłać sms, bo telefonu nie odbierze? Hmm tylko po co jej proponować skoro chce zerowy kontakt.

4,276

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Już lepiej sobie załatw kogoś innego na jej miejsce, nawet nieznajomą. Szanuj siebie. Ona nie chce, nie umie udzielic Ci wsparcia, a jeszcze chcesz, by sobie skorzystała?

4,277

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Już lepiej sobie załatw kogoś innego na jej miejsce, nawet nieznajomą. Szanuj siebie. Ona nie chce, nie umie udzielic Ci wsparcia, a jeszcze chcesz, by sobie skorzystała?

Tak samo sobie pomyślałem, ale wolałem się upewnić big_smile

4,278

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
marek987 napisał/a:

Na ten urlop pojechałeś sam czy z kimś? Był on wcześniej planowany jako wyjazd z Ex czy zaplanowałeś po rozstaniu?

Pojechałem z bratem i jego dziewczyną,urlop zaplanowany wcześniej, lecz od razu było wiadomo że ona nie poleci.

4,279

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Kurde, chyba odżywam, w sumie praca i rozwój kariery mnie stawia na nogi, szczególnie, że latam dalej połamany i nie mogę rozpocząć cudownych treningów, a szkoda. Powiem Wam, że takiej radości z życia jeszcze nie czerpałem, jednak los łaskawy dał mi szczęście, każdego dnia ochoczo idę do pracy, dziękując Bogu, że wybrałem takie studia, a nie inne i, że teraz robię w zawodzie, smile)))

Jacek84 miło to słyszeć, dzięki smile widzisz, tak a nie inaczej zostałem wychowany, poza tym staram się z każdej porażki wyciągać wnioski i widzieć w każdym minusie plus, dzięki temu napieram w życiu we wszystkim. Co do snów, powiem Ci, że rzecz w tym, że ostatnio w cholere bardzo rzadko o kimś kto kiedyś mi był bliski myślę, zwyczajnie tak o, przestałem, jednak pomimo tego, że przed snem, kiedy nawet padam na morde mówiąc brzydko, i tak się śni, dzień w dzień od prawie dwóch tygodni, z reguły coś chce ode mnie, mówi do mnie, chodzi za mną, pojawia się w miejscach w których i ja jestem ze znajomymi i spędzam czas. Nawet jej chłopak w roli super kumpla mojego mi się śnił, że chce być moim przyjacielem, no masakryczne są te sny. Rozmawiałem nawet ostatnio o tym z bliską mi osobą, która oznajmiła mi, że kiedyś dawno temu w życiu też tak miała, tak samo jak mnie potraktował ją wtedy jej chłopak. Wyobraź sobie, że po 30 latach odezwał się, przepraszając za przeszłość, teraz chce odnowić kontakt, ale chyba bardziej w kontekście czegoś więcej niż zwykła znajomość, już nie wspomnę o zachodzie w poszukiwaniu numeru kontaktowego z tą bliską mi osobą. Poukładane? Widzisz, być może i tak, szkoda tylko, że doceniają to tacy ludzie jak Wy tutaj, i niestety chyba tylko Wy i moi bliscy znajomi, w tym wypadku kumple, reszta mówię o dziewczynach, to są takie, które jeszcze nie dojrzały. Ostatnio nawet myślałem, że spotkałem "cudo", póki się nie okazało, że po 5 latach związku rzuciła swojego chłopaka, bo jej wpadłem w oko, a mi wkręcała, że jej nie szanował, w rzeczywistości w dupie jej się poprzewracało, no ale nawet czuje niesmak jak o tym mówię. Zwyczajnie brzydze się takimi dziewczynami, a jak na razie same takie spotykam.
Jacku, bardzo mnie to cieszy, bo widzę w Twoim nowym postępowaniu, jak i w marek987 siebie kilka miesięcy temu. W ogóle zauważyłem, że bycie w związku daje dużo emocji, zarówno pozytywnych jak i negatywnych, teraz moje życie jest trochę spokojniejsze jeżeli chodzi o płaszczyznę negatywnych emocji, bo z pozytywnymi jest dalej spoko tongue
Poza tym, jak spotykam te dziewczyny, to aż nie chcę wchodzić w związek żaden, zero poszanowania, są z gościami, którzy je szarpią (akcja z wczoraj, aż nie dowierzałem), przez kobiety, które więcej siatek z zakupami noszą od swoich "mężczyzn", no ale to już tam gusta i przyzwyczajenia, każdy lubi co innego. Najbardziej mnie dziwi, jak idę z jakas kolezanką, i zawsze biorę od niej rzeczy, wodę, siatke z lekami czy cokolwiek, a w ich oczach przerażenie, że jak to tak można? Albo jak to facet może po sobie zmywać, sprzątać, itd. To tak a propo wczorajszej beki z kumplami. O dziwo kobiety, które dostały od życia w dupę mocno, widzą we mnie naprawdę wartościowego faceta, niestety nie są w moim typie, a ja z litości nie chcę być z kimś, ze względu na to, że nie będę ani szczęśliwy ani w pełni nie będę "oddawał" siebie. Tak wracając do wchodzenia w nowe związki po rozstaniu itd.
marek987 no w cholere nie kochałeś, 2,5 miesiaca po rozstaniu nowy związek i nowe dupy, Ty zły.. za to nikt się nie dziwi mojej eks, jak ze mną była, a z innym kręciła już na boku big_smile

Jedno co Wam poradzę, to wykorzystajcie naprawdę ten czas na poznawanie samego/samej siebie.

niezgodna nie zapomniałem i o Tobie Berdon o Tobie też nie, tak więc załatwię Was obojga za jednym zamachem, mianowicie odnośnie książek o których gadaliśmy wcześniej, znalazłem coś co szczególnie Ciebie [b]niezgodna[b] powinno, zainteresować "NLP w praktyce" i programowanie wspomnień poprzez submodalności, czyli najprościej mi to tłumacząc, tworzysz, zmieniasz swoje wspomnienia na takie jakie chciałabyś zeby były, dzięki temu można utrwalić i jeszcze bardziej podkoloryzować swoje dobre wspomnienia, a negatywne przemienić w nic nie warte, bądź "śmieszne". Tzn. jak wracają do Ciebie te złe chwile, wcielasz się w rolę reżysera na planie filmowym, jesteś trzecią osobą, obserwatorem z boku danej sytuacji, która wywołała wówczas w Tobie negatywne emocje, może jakiś sms? Może jakieś słowa, które usłyszałaś. Bawisz się w tym momencie w taki sposób, że dodajesz śmieszną muzykę do tamtej sytuacji w Twojej głowie, może Twój eks ma głos Myszki Miki? A może obraz jest przyciemniony, jaśniejszy? Może Twój eks, ma zrobioną hennę na brwiach i wygląda jak Clown? W ten sposób, ja podświadomie zwalczałeś te naleciałości wspomnień, które wywoływały we mnie ogromne emocje. W sumie ta książeczka jest jedną z lepszych jakie czytałem, szczególnie jak widzę, jak potwierdza się to, do czego doszedłem sam/z czyjąś pomocą przez te ostatnie miesiące.

4,280

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

A wlasnie bo chyba Wam nie mowilem. Odezwalem sie do Ex bo miałem do niej pytanie. Odpisała mi. Ale bardzo chłodno i bez podtrzymywania dialogu.

A ja następnie Zapytałem co slychac to mi odpisała ze dużo pracy ma i co u mnie.
Potem jeszcze zadałem ze dwa pytania i odpowiedzi były:
Nie wiem jeszcze sama.
Nie mam teraz głowy do tego.

Odpisałem to Ci nie zawracam głowy i miłego dnia.

I to tyle. Troche sie zdziwiłam ze odpisała. Pewnie miała dzien litości.

4,281

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Życzliwy jak milo, ze o mnie pamiętasz:)) Książkę znajdę mam nadzieję że jest w necie zainteresował mnie twój opis jej zwłaszcza z tym głosem myszki micky ale henna na brwiach mnie rozwaliła:)))
Dzis dzien masakra nieszczęscia jak to mowią chodza parami zrobiłam powazny błąd w pracy i jak szefowa sie pokapuje to na ban wylece kurcze ja nie wiem do niczego sie nie nadaje hmm// sytuacja w domu tez sie skomplikowala boję się nadchodzących dni strasznie:// i jeszcze zeby było śmieszniej on napisał do mnie czy jestem nadal zła olewam te sms bo mam wazniejsze sprawy teraz. Oczywiście myslę o nim i tęsknie masakrycznie ale jak to mówią są rzeczy ważne i wazniejsze a problemy z nim muszą zejść narazie na boczny tor... Dawno się tak nie bałam o przyszłośc jak teraz...

4,282 Ostatnio edytowany przez Meteor (2014-08-19 23:58:47)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:
JoyDivision napisał/a:

Ciekawe gdzie Meteor przepadł,dawno go nie było.

Pewnie pierdyknął w Wenus big_smile

Hej, jestem czytam Was a jakże prawie codziennie przed spaniem wieczorem. U mnie, jak to u mnie, powiem szczerze, że nie wiem jak to opisać, ale po zeszłotygodniowym spotkaniu niedzielnym, zaczęło znowu odżywać. Codziennie chodzimy na spacery, dziś nawet za rękę, przytulamy się i dotykamy. Seksu nie było, bo mam wrażenie, że nie jest jeszcze gotowa, ale był dziś masaż mleczkiem, czy czymś takim. Ciężko było mi się powstrzymać, ale co tam już ponad dwa miesiące posuchy, to te kilka dni już nic nie zmieni. Jej córki nie ma, więc spędzamy całe wieczory razem, jest miło. Pracę dostałem, zaczynam od września, wreszcie smile
Przyznam, że za tydzień wyprowadzam się jednak na drugi koniec miasta, a ona dzisiaj teksty w stylu, że za 20 lat będziemy starzy, albo co będziemy robić zimą, tak jak by chciała to kontynuować. Zgłupiałem całkiem, współżycia nie ma, czułość mała jest, ale raczej na dystans. No i to ukrywanie przed jej dzieckiem, jakbym był nielegalnie u niej. Zobaczymy, co będzie jak jej córka wróci... Strach się bać, ale póki co jest całkiem miło, dlatego nic nie piszę, choć obawiam się, kiedy i z jakiego powodu wybuchnie kolejny jakiś kryzys. Wszak nie mieszkamy razem i zawsze mogę wyjść, tym razem nie chcę już eskalować konfliktu. Po prostu nie mogę się dać ponieść emocjom. Tkwię właściwie nie wiem w czym, jesteśmy razem, ale nie kochamy się fizycznie, owszem przytulamy, nawet leżymy razem, tak jak by ona nie chciała przekroczyć pewnej granicy. Dziwne, jestem obok, bo mi z nią dobrze, ale ile to potrwa, czy nie tracę czasu, nie wiem.
W każdym razie wróciłem, ona wydaje się szczęśliwa, ale zobaczymy co i jak dalej, ile wytrzymamy, obstawiam góra dwa tygodnie jeszcze...i znowu nastąpić może we mnie tąpnięcie, chyba że ją potrzymam na dystans. Kusi mnie, wiem to, ale dziś udałem aseksualnego, co nie było łatwe...

4,283

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Meteor napisał/a:
thepass napisał/a:
JoyDivision napisał/a:

Ciekawe gdzie Meteor przepadł,dawno go nie było.

Pewnie pierdyknął w Wenus big_smile

Hej, jestem czytam Was a jakże prawie codziennie przed spaniem wieczorem. U mnie, jak to u mnie, powiem szczerze, że nie wiem jak to opisać, ale po zeszłotygodniowym spotkaniu niedzielnym, zaczęło znowu odżywać. Codziennie chodzimy na spacery, dziś nawet za rękę, przytulamy się i dotykamy. Seksu nie było, bo mam wrażenie, że nie jest jeszcze gotowa, ale był dziś masaż mleczkiem, czy czymś takim. Ciężko było mi się powstrzymać, ale co tam już ponad dwa miesiące posuchy, to te kilka dni już nic nie zmieni. Jej córki nie ma, więc spędzamy całe wieczory razem, jest miło. Pracę dostałem, zaczynam od września, wreszcie smile
Przyznam, że za tydzień wyprowadzam się jednak na drugi koniec miasta, a ona dzisiaj teksty w stylu, że za 20 lat będziemy starzy, albo co będziemy robić zimą, tak jak by chciała to kontynuować. Zgłupiałem całkiem, współżycia nie ma, czułość mała jest, ale raczej na dystans. No i to ukrywanie przed jej dzieckiem, jakbym był nielegalnie u niej. Zobaczymy, co będzie jak jej córka wróci... Strach się bać, ale póki co jest całkiem miło, dlatego nic nie piszę, choć obawiam się, kiedy i z jakiego powodu wybuchnie kolejny jakiś kryzys. Wszak nie mieszkamy razem i zawsze mogę wyjść, tym razem nie chcę już eskalować konfliktu. Po prostu nie mogę się dać ponieść emocjom. Tkwię właściwie nie wiem w czym, jesteśmy razem, ale nie kochamy się fizycznie, owszem przytulamy, nawet leżymy razem, tak jak by ona nie chciała przekroczyć pewnej granicy. Dziwne, jestem obok, bo mi z nią dobrze, ale ile to potrwa, czy nie tracę czasu, nie wiem.
W każdym razie wróciłem, ona wydaje się szczęśliwa, ale zobaczymy co i jak dalej, ile wytrzymamy, obstawiam góra dwa tygodnie jeszcze...i znowu nastąpić może we mnie tąpnięcie, chyba że ją potrzymam na dystans. Kusi mnie, wiem to, ale dziś udałem aseksualnego, co nie było łatwe...

Testuje Cię. Moja Ex też mi zadawał test-pytania "Co gdyby..." "Co będziemy robić..." też mnie łapała za rękę.

4,284 Ostatnio edytowany przez Meteor (2014-08-20 00:10:33)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Powiem szczerze Marek, że myślę o tym, chciałbym aby nam wyszło, ale niestety pomny doświadczeń wiem, że to prawie niemożliwe, znowu będzie miesiąc miodowy, a potem jak pierdyknie, to trafię tu na dłużej wink
Testuje, być może, pomagam jej obecnie, naprawiam parę rzeczy, razem spędzamy czas, razem jemy, ale nie śpimy razem, nie kochamy się, może na to potrzeba czasu i aprobaty jej dziecka...?! Nie wiem, mi pozostaje tylko czekać, nie zabiegam jak oszalały, nie piszę pierwszy smsów, nie nachodzę jej, nie dotykam na siłę, nie staram się być nachalny, a wręcz czasem jestem chłodny i działa. Ona pisze, ona pyta kiedy będę, co robię, czy jej nie pomogę, ona siada mi na kolanach, to działa, ale do pełni szczęścia jeszcze daleka droga.
Teraz myślę, że jak wyjadę na drugi koniec miasta, to dopiero zatęskni, jak nie będę pod ręką, a będzie zgoda.
A co do wyjazdu, nie bierz jej, jeśli wiesz że ona tego nie chce. Wydaje mi się, że powinieneś pojechać z jakimś kumplem, all inclusive, zabawa, alkohol i będzie dobrze smile

4,285

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Meteor napisał/a:

Powiem szczerze Marek, że myślę o tym, chciałbym aby nam wyszło, ale niestety pomny doświadczeń wiem, że to prawie niemożliwe, znowu będzie miesiąc miodowy, a potem jak pierdyknie, to trafię tu na dłużej wink
Testuje, być może, pomagam jej obecnie, naprawiam parę rzeczy, razem spędzamy czas, razem jemy, ale nie śpimy razem, nie kochamy się, może na to potrzeba czasu i aprobaty jej dziecka...?! Nie wiem, mi pozostaje tylko czekać, nie zabiegam jak oszalały, nie piszę pierwszy smsów, nie nachodzę jej, nie dotykam na siłę, nie staram się być nachalny, a wręcz czasem jestem chłodny i działa. Ona pisze, ona pyta kiedy będę, co robię, czy jej nie pomogę, ona siada mi na kolanach, to działa, ale do pełni szczęścia jeszcze daleka droga.
Teraz myślę, że jak wyjadę na drugi koniec miasta, to dopiero zatęskni, jak nie będę pod ręką, a będzie zgoda.

Dobrze robisz. Ale uważaj. U mnie było to samo. Pierwsza się odzywała. Codziennie pisała i pytała Co robię. Więc bądź gotowy na najgorsze. 3mam kciuki za Twoje szczęście wink

4,286

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Spoko, spoko, wrócę tu z problemem szybciej niż nam się wydaje. Jeśli to BPD, to już za około tydzień, maks dwa.
Zresztą zaraz jak wspomniałem wróci jej córka i się znowu zacznie, ukrywanie, albo przekonywanie, że nie jestem taki "zły" jak mamusia mówiła... Po czym kolejna afera i znowu że jestem "zły" i tak w kółko... Obym się wreszcie pomylił...

4,287

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Dziś humor straszny śnił mi się w nocy to było takie realne że coś mu się stało zaginął czy coś ja szalałam z niepokoju potem się pojawił i mozno mnie przytulił mówił że mnie kocha i w ogóle no myslałam że się rozpłacze jak zadzwonił budzik. Skoro mi się śnił to znaczy że się odezwie zawsze tak jest jestem prorokiem jeśli chodzi o sny zawsze jak ktos mi się śni albo te osobe widzę albo się odzywa. Niedługo wychodzę do pracy boję się wylecę jak nic wolałabym siedzieć w domu oglądać durne seriale opatulając się kocem no ale jak to mówią za błędy i pomyłki ludzie muszą ponosić konsekwencję i ja dziś takie poniose bo nie wierze w to by szefowa nie zauważyła błędu mego:/// Nie wiem czy przeżyje dzisiejszy dzien hmm//

4,288 Ostatnio edytowany przez marek987 (2014-08-20 09:01:50)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
niezgodna napisał/a:

Dziś humor straszny śnił mi się w nocy to było takie realne że coś mu się stało zaginął czy coś ja szalałam z niepokoju potem się pojawił i mozno mnie przytulił mówił że mnie kocha i w ogóle no myslałam że się rozpłacze jak zadzwonił budzik. Skoro mi się śnił to znaczy że się odezwie zawsze tak jest jestem prorokiem jeśli chodzi o sny zawsze jak ktos mi się śni albo te osobe widzę albo się odzywa. Niedługo wychodzę do pracy boję się wylecę jak nic wolałabym siedzieć w domu oglądać durne seriale opatulając się kocem no ale jak to mówią za błędy i pomyłki ludzie muszą ponosić konsekwencję i ja dziś takie poniose bo nie wierze w to by szefowa nie zauważyła błędu mego:/// Nie wiem czy przeżyje dzisiejszy dzien hmm//

Spokojnie. Jakby mieli zwalniać każdego kto zrobi błąd to by zabrakło ludzi do pracy wink

Odnośnie snów. To mi już od kilku dni moja Ex mi się nie śni. Ale niestety mam czasami takie nawroty, że bym chciał, aby się odezwała i do mnie zadzwoniła. Wtedy sobie mówię, że muszę być chłodny. O uczucia się nie prosi i idę dalej wink

4,289

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Meteor napisał/a:

Spoko, spoko, wrócę tu z problemem szybciej niż nam się wydaje. Jeśli to BPD, to już za około tydzień, maks dwa.
Zresztą zaraz jak wspomniałem wróci jej córka i się znowu zacznie, ukrywanie, albo przekonywanie, że nie jestem taki "zły" jak mamusia mówiła... Po czym kolejna afera i znowu że jestem "zły" i tak w kółko... Obym się wreszcie pomylił...

Meteor kolejny zakład.Obstawiam,w szczególności jeżeli ma BDP,za jakiś czas będziesz miał jazdę.Chciałbym ten zakład przegrać.

4,290

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Dzisiaj mam jakiś gorszy dzień. Kurde, chciałbym, aby mi to już minęło. Ale mam ochotę się odezwać, zaproponować spotkanie i pogadać. Chcę do niej wrócić.

Po chwili się reflektuję. Człowieku, przecież to bez sensu. Staram się o tym nie myśleć. Wiele razy już jej to powiedziałeś a ona olała. Nie proś się. Minęło 2,5 miesiąca - jakby chciała to już by się odezwała.

Kolejna kwestia. Mój związek rozpadł się na dobre przy 4 rozstaniu. Chociaż dwa pierwsze bardziej można traktować jak foch.

Sierpień: kłótnia - ona chce odejść. Ja walczę i po 3-4 dniach jednak się nie wyprowadza
Październik: kłótnia - ona chce odejść. Pakuje się i wyprowadza. Po 3-4 dniach wraca. Dzień wcześniej odbyliśmy rozmowę.
Luty: zdrada emocjonalna z mojej strony - koniec związku. Szukam mieszkania. Po 1,5 tygodnia sama z siebie jednak nie chce, abym się wyprowadził. A dzień wcześniej mówiła, że męczy ją wspólne mieszkanie.
Czerwiec - ja stwierdzam, że skoro nie akceptuje moich decyzji to się wyprowadzam. Nie wróciłem, ale chciałem (chcę?). Ona nie.

Jaki wniosek? Między sierpniem a czerwcem średnio co 3 miesiące znowu były akcje odchodzę-wracam. Czy miało to dalej sens ciągnąć? Może trzeba było się rozstać już w sierpniu albo październiku?

Trzy razy ona chciała odejść - ale zawsze wracała, ja się zgadzałem. Koniec nastąpił w momencie kiedy ja się wyprowadziłem. Już mi nie pozwoliła wrócić. To ją najbardziej zabolało. Podjąłem pierwszy raz decyzję, aż tak nie po jej myśli. Wybrałem przyjaciela a nie dziewczynę. Zabolało ją najbardziej to, że nie ona była najważniejsza + że się wyprowadziłem. Uniosła się dumą i honorem.

Posty [ 4,226 do 4,290 z 8,665 ]

Strony Poprzednia 1 64 65 66 67 68 134 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024