Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Strony Poprzednia 1 62 63 64 65 66 134 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4,096 do 4,160 z 8,665 ]

4,096

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Zlamana rozo ty masz kogoś dla kogo jesteś najpiękniejszą ja jestem sama. Zawsze jak patrzylam w lustro to sadzilam ze jestem ladna ale wczorajsza premiera reportażu mi pokazala ze tak nie jest. I widocznie 54 kg przy wzroście 158 to zdecydowanie za dużo. On się nie odzywa pewnie znalazl sobie juz zastępstwo za mnie. Ja juz nie mam sily w życiu jeszcze nie bylo mi tak smutno jak dziś.

Zobacz podobne tematy :

4,097 Ostatnio edytowany przez złamana_róża (2014-08-15 17:20:31)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

O matko Niezgodna smile przy Tobie jestem słonikiem smile 170 cm wzrostu i 10 kg za dużo smile A tak na serio sama byłam około 4 lat po rozwodzie ,uważałam że już nikt mnie nie pokocha, nikomu się nie spodobam bo jestem gruba stara i brzydka smile Wtedy moim życiem była praca i na tym się skupiłam a potem bach...znalazł się ktoś komu się spodobałam, kto mnie pokochał i dla kogo stałam się całym światem ( ja się śmieję że swoim gabarytami  przysłoniłam mu go). Nie zamartwiaj się ....życie jest piękne gdy minie zły czas....

4,098

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
JoyDivision napisał/a:

Dzwoniła moja była.Nie odżuciłem połączenia,bo ten nasz "powrót" skutecznie mnie wyleczył (albo mi się wydaje smile ).Stwierdziła że nie ma powodu,by się nie znać i chyba możemy się zakolegować.Mi już złość minęła i nie odmówiłem,ale też i nie potwierdziłem.Zaproponowała kino na sobotę jako koledzy oczywiście.I nie wiem w sumie mogę iść chyba?

Moim zdaniem ona będzie chciała znowu do Ciebie wrócić. Dlatego się odezwała. Po jakim czasie się odezwała?

Ja na Twoim miejscu bym poszedł. Ale tylko pod warunkiem, że wiesz czego chcesz. Jeśli masz pewność, że już się wyleczyłeś to idź. Z drugiej strony przekonasz się czy faktycznie jesteś wyleczony. Powodzenia wink

4,099

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
niezgodna napisał/a:

No i wszystko we mnie peklo po raz pierwszy od wielu tygodni placze leże w lozku i lzy same lecą. Jest mi strasznie przykro nie wiem czy to wszystko jest moja wina czy jak. Chcialam tylko uczcić z nim premierę a on mnie potraktowal jak śmiecia... znowu. Nie wiem może jakbym miala nogi po szyje cycki tak ze by mi kregoslup zlamalo i po milionach sesjach w solarium to by nie Mialo oporów ze mną iść ale niestety jestem tylko zwyczajna mala gruba kulka przypominająca kobiete.. dzisiejszy dzień jest do bani.

Niezgoda jeśli uważasz, że źle wyglądasz i jest Ci z tym źle. To zmień to. Zacznij ćwiczyć. Po pierwsze będziesz miała zajęcie i nie będziesz tak myślała o swoim byłym. A dwa będziesz się lepiej czuła widząc efekty.

4,100

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
marek987 napisał/a:

Ja na Twoim miejscu bym poszedł. Ale tylko pod warunkiem, że wiesz czego chcesz. Jeśli masz pewność, że już się wyleczyłeś to idź. Z drugiej strony przekonasz się czy faktycznie jesteś wyleczony. Powodzenia wink

Marek,ale my już raz wróciliśmy,na 3 tygodnie i kompletna klapa.Teraz jak z nią rozmawiałem,żadnego napięcia nie czułem.Pewnie jej się troche nudzi,tak sobie myślę.

4,101

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
JoyDivision napisał/a:
marek987 napisał/a:

Ja na Twoim miejscu bym poszedł. Ale tylko pod warunkiem, że wiesz czego chcesz. Jeśli masz pewność, że już się wyleczyłeś to idź. Z drugiej strony przekonasz się czy faktycznie jesteś wyleczony. Powodzenia wink

Marek,ale my już raz wróciliśmy,na 3 tygodnie i kompletna klapa.Teraz jak z nią rozmawiałem,żadnego napięcia nie czułem.Pewnie jej się troche nudzi,tak sobie myślę.

To tym bardziej bym poszedł. Dowiesz się czego chce. Ja bym poszedł wink

4,102

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
marek987 napisał/a:
JoyDivision napisał/a:
marek987 napisał/a:

Ja na Twoim miejscu bym poszedł. Ale tylko pod warunkiem, że wiesz czego chcesz. Jeśli masz pewność, że już się wyleczyłeś to idź. Z drugiej strony przekonasz się czy faktycznie jesteś wyleczony. Powodzenia wink

Marek,ale my już raz wróciliśmy,na 3 tygodnie i kompletna klapa.Teraz jak z nią rozmawiałem,żadnego napięcia nie czułem.Pewnie jej się troche nudzi,tak sobie myślę.

To tym bardziej bym poszedł. Dowiesz się czego chce. Ja bym poszedł wink

A pójdę,bez napinki smile i tak nic juz z tego nie bedzie.

4,103

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Marku jakbym mogla biegać nie wahalabym się i nawet teraz zalozyla dres i pobiegla mimo ze burza. Probowalam robić brzuszki ale juz po 2 jestem sina.. choroba serca jest straszna w takich sytuacjach. Staram się mniej jeść chodzić do pracy pieszo a nie tranwajem ale nic;-// nie zrezygnuje oczywiście będę ćwiczyć w swoim tempie
Nadal mam wisielczy humor caly czas chce mi się plakac. Zaczelam czytac żeby nie zwariowac. A on milczy..

4,104

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
niezgodna napisał/a:

Nadal mam wisielczy humor caly czas chce mi się plakac. Zaczelam czytac żeby nie zwariowac. A on milczy..

Przede wszystkim to nie czekaj na kontakt od niego. Daj sobie z nim spokój.

4,105

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Staram się zająć myśli. Będę mysiala nadrobic czytanie forum zawsze mi to pomagalo.

4,106

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
niezgodna napisał/a:

Staram się zająć myśli. Będę mysiala nadrobic czytanie forum zawsze mi to pomagalo.

dasz radę.oklepane, ale czas naprawdę leczy rany.. nie lataj za facetem, im bardziej będziesz chciała Tym bardziej on będzie uciekał.
widocznie taki typ. nie sądzę by chodziło jemu o Twoją wagę. wiesz ile jest sexownych lasek które ważą dużo więcej kilo ode mnie, a kipią seksem?
w głowie to wszystko siedzi. uwierz w siebie, pokochaj się, a życie na pewno się zmieni. będziesz przyciągała bo będziesz szczęśliwa sama ze sobą! a to podstawa!

nie smutaj proszę

4,107 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-15 21:26:55)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
marek987 napisał/a:

W te powody rozstań to chyba nie ma co wierzyć wink Moja Ex mówiła, że z poprzednim rozstała się bo stał się dziecinny. Oczywiście mi po rozstaniu też powiedziała, że byłem dziecinny i nie dorosłem do związku.

Wiekszosc kobiet ma takie argumenty na rozstanie. Albo dziecinny, albo ograniczyłeś ją, albo sie juz nie starałeś. Zawsze coś wymyślą i nawet tak zmanipulują, że tak wyjdzie.

Mi_Aha napisał/a:

Tłumaczenia nie potrzebuje, ale dziękuję.
ja wyraziłam tylko swoje zdanie, a że przedmiotowo niektórzy traktują kobiety ich sprawa.

a z internetu bierzesz co chcesz, baza dobrych i tych innych nauk... wybierasz sam te drugie bo tak łatwiej smile

Nie do konca. Wybrałem tylko dla pokazania przykładu. Nie ma wielu fajnych wlepek o pozytywnych stronach kobiet.

4,108

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:
Mi_Aha napisał/a:

Tłumaczenia nie potrzebuje, ale dziękuję.
ja wyraziłam tylko swoje zdanie, a że przedmiotowo niektórzy traktują kobiety ich sprawa.

a z internetu bierzesz co chcesz, baza dobrych i tych innych nauk... wybierasz sam te drugie bo tak łatwiej smile

Nie do konca. Wybrałem tylko dla pokazania przykładu. Nie ma wielu fajnych wlepek o pozytywnych stronach kobiet.

po co Ci wlepki skoro widzisz tu, że są normalne kobiety? szczere i prawdziwe chcące szacunku i miłości?

4,109 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-15 21:59:02)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Nie widzę.
Widzę kobiety skrzywdzone, które albo szukają swojego miejsca na świecie i znaleźć nie mogą (mimo że szanse mają, nie wykazują inicjatywy, dalej jadą tym samym schematem "poszukiwań").
Albo widzę kobiety, które dalej ciągną do krzywdy.

4,110

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Nie widzę.
Widzę kobiety skrzywdzone, które albo szukają swojego miejsca na świecie i znaleźć nie mogą (mimo że szanse mają, nie wykazują inicjatywy, dalej jadą tym samym schematem "poszukiwań").
Albo widzę kobiety, które dalej ciągną do krzywdy.

ok, od początku.
jestem skrzywdzona? ok byłam. wierzyłam w miłość, a moj eks okazał się niedojrzałym dupkiem. szukam złego chłopca? nie. chcę osoby, która tak jak ja zakocha się na zabój i będziemy o siebie dbać.

to, że sobie tu żartujemy, piszemy o różnych tematach nie świadczy o tym czego chce.
ja chcę się oddać i kochać.
czy jestem zła? chce robić śniadania do łóżka, obiady i kolacje, gotować razem, śmiać się i płakać.
to nie jest moja desperacja tylko wyrażam czego oczekuje, a tego nie dostaje.

idąc Twoim myśleniem odwracając role, faceci to dupki, liczący się tylko ze sobą i dbający o swoje szczęscie. dostanie to co chce i szuka dalej wyzwań.

konsensus.. ja chcę normalnie życ. ufać i kochać. nie księcia z baki, ale osobę z którą będziemy razem dla siebie wsparciem.

4,111

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Mi_Aha napisał/a:
niezgodna napisał/a:

Staram się zająć myśli. Będę mysiala nadrobic czytanie forum zawsze mi to pomagalo.

dasz radę.oklepane, ale czas naprawdę leczy rany.. nie lataj za facetem, im bardziej będziesz chciała Tym bardziej on będzie uciekał.
widocznie taki typ. nie sądzę by chodziło jemu o Twoją wagę. wiesz ile jest sexownych lasek które ważą dużo więcej kilo ode mnie, a kipią seksem?
w głowie to wszystko siedzi. uwierz w siebie, pokochaj się, a życie na pewno się zmieni. będziesz przyciągała bo będziesz szczęśliwa sama ze sobą! a to podstawa!

nie smutaj proszę

Wlasnie ze za nim nie latem nie pisze do niego dziś wczoraj mogliby się wydawać ze latalam ale ja tylko chcialam żeby uczcil zena premierę nie sadzilam ze miasto z kumplem będzie dla niego lepsza opcja. Jest mi przykro komu by nie bylo tym bardziej ze w chwili kiedy bylam zdecydowana zakończyć z nim znajomość zaczelam odczuwać ze mu zależy i mualam nadzieje. I znów minie ladnych parę tyg zanim się ogarne a on w trakcie napisze i znów będzie tak samo. Juz nigdy więcej się nie zakocham.

4,112 Ostatnio edytowany przez Meteor (2014-08-15 22:14:05)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Cztery dni spotkań, cztery dni wspólnych spacerów. Powoli udaje się rozmawiać, przytulić nawet, są jakieś szanse na to, żeby znowu się pozbierać. Ale...
No właśnie nie może być zbyt pięknie. Wczoraj na spacerze byliśmy razem z jej córką, rozmawialiśmy, było miło. Dziś chcieliśmy iść razem na rowery i nie wyszło. Powód, jej córka poczuła się źle, że mi nie wolno do żony wrócić, ustawia wszystko pod siebie, na zewnątrz nie mogę się zbliżać do żony, smutne, ale poczułem się bezradny. Do domu nie mogę jej wchodzić, bo mam zakaz, zakaz dotykania, zakaz rozmawiania, wszelki zakaz, tak jak bym był wrogiem numer jeden.
Ręce opadają, jutro jedzie na obóz, może to da chwilę między mną, a żoną, ale za tydzień wróci i cała szopka zacznie się na nowo. Staram się, buduję, mieliśmy wielką aferę z jej powodu w czerwcu, chcę tego uniknąć, aby się nie powtórzyła, unikam sporów z jej córką (10 lat), ale jest mi ciężko. Wyszedłem dziś, aby nie zaogniać sytuacji, ale to nie jest normalne. Lubię ją, ale ona jest tak negatywnie do mnie nastawiona, że nie mam siły i szans dotrzeć do niej, bez otrzymania steku obraźliwych zdań z jej ust, albo histerycznego płaczu, kiedy na siłę się spotykamy.
Nie wiem co z tym dalej robić, chcę dobrze, wychodzi źle. Masakra i to zawdzięczam niby sobie, ale w innym przypadku powinienem sobie pozwolić wejść na głowę przez to dziecko i spełniać jej zachcianki, pytać o zdanie, prosić o pozwolenie. Chyba coś nie tak.

4,113

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Mi_Aha napisał/a:
thepass napisał/a:

Nie widzę.
Widzę kobiety skrzywdzone, które albo szukają swojego miejsca na świecie i znaleźć nie mogą (mimo że szanse mają, nie wykazują inicjatywy, dalej jadą tym samym schematem "poszukiwań").
Albo widzę kobiety, które dalej ciągną do krzywdy.

ok, od początku.
jestem skrzywdzona? ok byłam. wierzyłam w miłość, a moj eks okazał się niedojrzałym dupkiem. szukam złego chłopca? nie. chcę osoby, która tak jak ja zakocha się na zabój i będziemy o siebie dbać.

to, że sobie tu żartujemy, piszemy o różnych tematach nie świadczy o tym czego chce.
ja chcę się oddać i kochać.
czy jestem zła? chce robić śniadania do łóżka, obiady i kolacje, gotować razem, śmiać się i płakać.
to nie jest moja desperacja tylko wyrażam czego oczekuje, a tego nie dostaje.

idąc Twoim myśleniem odwracając role, faceci to dupki, liczący się tylko ze sobą i dbający o swoje szczęscie. dostanie to co chce i szuka dalej wyzwań.

konsensus.. ja chcę normalnie życ. ufać i kochać. nie księcia z baki, ale osobę z którą będziemy razem dla siebie wsparciem.

Nic dodać, nic ująć, a że akurat chcę tego z moją żoną, nie wychodzi. Smutne, co z tego że chcę, kiedy nawet jej córka jest przeciwko mnie, nastawiona pewnie w dniach kłótni. Ręce opadają

4,114 Ostatnio edytowany przez Jacek84 (2014-08-15 22:41:21)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Mi_Aha napisał/a:
thepass napisał/a:

Nie widzę.
Widzę kobiety skrzywdzone, które albo szukają swojego miejsca na świecie i znaleźć nie mogą (mimo że szanse mają, nie wykazują inicjatywy, dalej jadą tym samym schematem "poszukiwań").
Albo widzę kobiety, które dalej ciągną do krzywdy.

ok, od początku.
jestem skrzywdzona? ok byłam. wierzyłam w miłość, a moj eks okazał się niedojrzałym dupkiem. szukam złego chłopca? nie. chcę osoby, która tak jak ja zakocha się na zabój i będziemy o siebie dbać.

to, że sobie tu żartujemy, piszemy o różnych tematach nie świadczy o tym czego chce.
ja chcę się oddać i kochać.
czy jestem zła? chce robić śniadania do łóżka, obiady i kolacje, gotować razem, śmiać się i płakać.
to nie jest moja desperacja tylko wyrażam czego oczekuje, a tego nie dostaje.

idąc Twoim myśleniem odwracając role, faceci to dupki, liczący się tylko ze sobą i dbający o swoje szczęscie. dostanie to co chce i szuka dalej wyzwań.

konsensus.. ja chcę normalnie życ. ufać i kochać. nie księcia z baki, ale osobę z którą będziemy razem dla siebie wsparciem.

Tak analizując sobie to co tutaj napisałaś, to zastanawiam się czy u mnie zamiana płci już dawno nie nastąpiła. To tak nawiązując do naszej wczorajszej rozmowy razem z thepassem. Ja się przecież oddałem i kochałem. Śniadań do łóżka nie robiłem bo akurat obydwoje po obudzeniu nigdy nie jedliśmy. Zawsze dopiero w pracy ( to w tygodniu ) a w weekend jak się z łóżka zwlokliśmy. Obiady gotowałem, ba nawet piekłem ciasta. Zasada była prosta, robimy to na zmianę, jak się któremuś nie chciało to do knajpy po pracy. Sprzątałem też na zmianę, to raz pokoje, to raz łazienkę to kuchnię. Lubię porządek dlatego go utrzymywałem i czułem się w obowiązku. Jakieś drobne czynności w domu, typu przykręć, dokręć, napraw również, chyba że coś mnie przerastało to wiadomo, telefon do ojca, internet albo fachowiec. Za mieszkanie płaciłem praktycznie ja. 700 stów miesięcznie, nawet jak zaczęła pracę to niby coś tam dopłacała 100-200 zł. do tych 700 zł. bo rachunki były wysokie. Miała swoją aplikację i rocznie musiała płacić 5000 zł. to w sumie jakoś czułem się w obowiązku. Znajomi teraz mi mówią, że frajer byłem, bo jakby nie patrzeć jak jest się w związku to dzieli się rachunki na pół albo jedno płaci za mieszkanie, drugie za wyżywienie. Wspomnę, że mieszkała jeszcze z nami jej siostra ( studentka ), która do rachunków się nie dokładała. Tydzień przed tym jak mnie zostawiła ( zostawiła w sobotę ) poszła do koleżanki spać, żeby pogadać, miała być tam do wtorku ale wróciła w poniedziałek. Zadzwoniła tylko do mnie w poniedziałek rano z prośbą czy nie posprzątam za nią łazienki, bo we wtorek mama jej przyjeżdża. Oczywiście zrobiłem to. Jej siostra powiedziała, że mam tego nie robić, że jestem głupi jak to zrobię i ona mi zabrania. Nie będzie tak, że ona mnie będzie wykorzystywała. Zadzwoniłem do niej wieczorem żeby zapytać co i jak a ona w klubie była z całym towarzystwem. Załamałem się. Powiedziałem jej siostrze a ona, do mnie "i widzisz jesteś frajerem, ona ma Cię w dupie a Ty robisz wszystko co Ci powie". We wtorek zadzwoniła do mnie do pracy czy nie poszedłbym odebrać jej zdjęć do legitymacji radcowskiej i nie zaniósł dokumentów do rady. Wszystko to w trakcie mojej pracy ale, że mam luźną atmosferę w pracy to mogłem to zrobić. Ba! Ja nawet byłem szczęśliwy, że ona potrzebuje mojej pomocy. Poszedłem do niej do pracy już z wywołanymi zdjęciami, siadłem na przeciw jej i łzy mi lecą i mówię, żeby uwierzyła, że będzie dobrze ( bo to przecież ja mam się zmienić, bo to moja wina ) a ona, że ma nadzieję. Mówię jej, że przecież prosisz mnie o pomoc czyli mnie nie skreśla a ona, że zawsze mogła na mnie liczyć. Zaniosłem te dokumenty. Napisała później do mnie czy przyjdę do niej do pracy posiedzieć jak skończę swoją. Oczywiście poszedłem. Był to wtorek, przyjeżdżała do nas jej mama na noc. Wieczorem siedzieliśmy gadaliśmy, mama widziała, że coś się dzieje, rozpłakała się, że nie mówimy jej o wszystkim, czuła coś w powietrzu. Ona wtedy pierwszy raz od piątku spała ze mną w łóżku, przy mamie kazała się nawet przytulić. W nocy pamiętam, że mnie chyba przytuliła, rano jej powiedziałem, że to zrobiła a ona, że jeśli nawet to nie zrobiła tego świadomie. A potem to już samo dno ... nie chcę ślubu, nie chcę z Tobą dzieci, nie jesteś moim przyjacielem, czuję się jak Twój więzień, nie pojadę z Tobą na weekend                     ( chciałem spędzić z nią czas razem ). Nawet w ten wtorek planowała ze mną, że pójdziemy na stadion we Wrocławiu, żeby skoczyć na bungee. Ja ją chciałem wziąć do Krakowa albo do Karpacza. Miała się namyślić. Namyśliła i powiedziała, że nie, bo jak coś się wydarzy to ona nie chce w złości wracać. Jaki człowiek jest głupi. Tęskni, zadręcza się, myśli o niej. Wczoraj kumpel do mnie zadzwonił i powiedział, że cały czas na facebook'u wstawia zdjęcia z imprez. Ci co ją chociaż trochę znają, mówią, że kompletnie tego nie rozumieją. Tak człowiek po rozstaniu, nawet ten zostawiający się nie zachowuje. No cóż. Ja chyba gdyby doszło do tego ślubu, nie byłbym szczęśliwy. Jak by mi coś takiego odwinęła później to bym chyba tego nie przeżył. Już mam wśród najbliższych znajomych rozwód po roku od ślubu. W dniu rocznicy było już po wszystkim. Ale nadal tęsknię i chciałbym ją zobaczyć ale wiem, że nie jest to dobra opcja. Walczę. Na pewną nigdy nie zadzwonię ale wiem gdzie przesiaduje. Walczę.
Kończąc Mi_Aha tak sobie myślę, że ja mam chyba w sobie ten pierwiastek kobiecy w swoich zachowaniach. Czuły, wrażliwy, łatwo go skrzywdzić, opiekuńczy, nie siedzę przed tv, działam na zasadzie przynieść, podać, pozamiatać, gotuje, piecze, sprząta, prasuje, pierze, robi zakupy. No nic jak "baba", ale wydawało mi się to naturalną rzeczą i wydaje mi się to nadal.

4,115 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-15 23:00:39)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Mi_Aha napisał/a:

ok, od początku.
jestem skrzywdzona? ok byłam. wierzyłam w miłość, a moj eks okazał się niedojrzałym dupkiem. szukam złego chłopca? nie. chcę osoby, która tak jak ja zakocha się na zabój i będziemy o siebie dbać.

to, że sobie tu żartujemy, piszemy o różnych tematach nie świadczy o tym czego chce.
ja chcę się oddać i kochać.
czy jestem zła? chce robić śniadania do łóżka, obiady i kolacje, gotować razem, śmiać się i płakać.
to nie jest moja desperacja tylko wyrażam czego oczekuje, a tego nie dostaje.

idąc Twoim myśleniem odwracając role, faceci to dupki, liczący się tylko ze sobą i dbający o swoje szczęscie. dostanie to co chce i szuka dalej wyzwań.

konsensus.. ja chcę normalnie życ. ufać i kochać. nie księcia z baki, ale osobę z którą będziemy razem dla siebie wsparciem.

Nie nie, bo pisze co widze - tutaj. Tu widzisz jakichś dupków, którzy liczą sie tylko ze sobą, dostają to co chcą i szukają dalej wyzwań? Nie widzisz, bo i nie dałaś tego czego chcą smile

niezgodna napisał/a:

Juz nigdy więcej się nie zakocham.

Aha, typowa gadka rozżalonej i skrzywdzonej kobiety. Nie masz na to wpływu, jeśli poznajesz mężczyzn. Nie zablokujesz tego, co widać po tym, że dalej ciągniesz do jednego i tego samego. Mozesz odejsc, zapomnieć, jesli uczucie sie pojawi, ale na jego pojawienie nie masz wpływu kiedy jestes otwarta.

4,116

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

walcz Jacek, walcz. Nie poddaj się, oddałeś jej siebie, najlepszego siebie. Nie będzie Ci łatwo, ba nie będzie Ci łatwo tak zrobić drugi raz z kimś nowym, chyba że znowu się zakochasz. Mam nadzieję, że niedługo. Wiele w Twojej historii jest podobieństw do mojej, tylko że ja jestem dwa lata po ślubie sad

4,117

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Jacek84.... manipulantka. dziękuj Bogu,że ślubu nie było!
ona będzie szukać szczęścia cały czas. nigdy jej nie będzie mało, bo będzie chciała więcej.

4,118 Ostatnio edytowany przez marek987 (2014-08-15 22:59:21)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Jacek84 u mnie było podobnie. Jak się rozstaliśmy i do mnie dzwoniła to się cieszyłem, że się odzywa. Oczywiście potem się tłumaczyła, że to po pijaku.
Poprosiła mnie o pomoc i wsparcie a ja to zrobiłem. A potem mi mówi, że ona nie może mnie wspierać, bo to musi robić nowa dziewczyna.
Za mieszkanie niby płaciliśmy po połowie, ale w czasie 1,5 roku wspólnego mieszkania jakoś 4 razy tylko ja zapłaciłem.

Nie żałuję tego, ale wiem teraz, że tak nie można. W nowym związku chcę być inny. Mam nadzieję, że będę potrafił. Trzeba byś oschłym i chłodnym. Mówić głośno co się chce i dbać o swoje dobro przede wszystkim.

4,119 Ostatnio edytowany przez Jacek84 (2014-08-15 23:01:07)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Wszystko wiem, wiem, wiem ale nie dociera. Człowiek jest tak durny, że nie potrafi sobie przetłumaczyć pewnych rzeczy. Wiesz dobrze Meteor że jakby przyszła do mnie i błagała o powrót, że ona się zmieni, że kocha, że już wie czego chce itp. itd. to bym wrócił. Wiesz to dobrze, bo sam byś tak zrobił. Z tyłu głowy jest jednak myśl, a co jeśli zrobiłaby mi znowu to samo? Najlepsza jest w tym wszystkim moja babcia, która na każdą sytuację ma jakieś przypowiastki: "Człowiek myśli Pan Bóg kreśli", "Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy", "Modlitwa i praca człowieka wzbogaca". Ona cały czas mi to powtarza. Powiem Wam szczerze, że nie jest ona zawistną kobietą ani źle życzącą ale o mojej eks mówi, że była złym człowiekiem i nie będzie ona osobą szczęśliwą, bo nie wykształcenie się liczy i dorobek człowieka ( ten intelektualny ) ale kim on jest i jakie wartości wyznaje. Na szczęście babcia nie wie o aborcji bo byśmy ją tym zabili. Dosłownie. Sama straciła męża alkoholika jak miała 38 lat i od tamtej pory z nikim się nie związała. Powiedziała, że tyle przeżyła nieszczęścia z moim dziadkiem, że ona już nie chce z innymi mężczyznami chociaż kolejki były. Po śmierci dziadka, którego mimo, że ją bił, że wyżerał wszystko co było dla niej i 6 dzieci, że miał babę na boku, że chciał na nią zrzucić cegłówkę z dachu, nadal KOCHAŁA, to poczuła ulgę.
Michasiu smile mimo wszystko musi minąć jeszcze dużo czasu abym tak ją postrzegał. Człowiek jest jednak głupi.

4,120

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:
Mi_Aha napisał/a:

ok, od początku.
jestem skrzywdzona? ok byłam. wierzyłam w miłość, a moj eks okazał się niedojrzałym dupkiem. szukam złego chłopca? nie. chcę osoby, która tak jak ja zakocha się na zabój i będziemy o siebie dbać.

to, że sobie tu żartujemy, piszemy o różnych tematach nie świadczy o tym czego chce.
ja chcę się oddać i kochać.
czy jestem zła? chce robić śniadania do łóżka, obiady i kolacje, gotować razem, śmiać się i płakać.
to nie jest moja desperacja tylko wyrażam czego oczekuje, a tego nie dostaje.

idąc Twoim myśleniem odwracając role, faceci to dupki, liczący się tylko ze sobą i dbający o swoje szczęscie. dostanie to co chce i szuka dalej wyzwań.

konsensus.. ja chcę normalnie życ. ufać i kochać. nie księcia z baki, ale osobę z którą będziemy razem dla siebie wsparciem.

Nie nie, bo pisze co widze - tutaj. Tu widzisz jakichś dupków, którzy liczą sie tylko ze sobą, dostają to co chcą i szukają dalej wyzwań? Nie widzisz, bo i nie dałaś tego czego chcą smile

tu widzę normalnych ludzi thepass, którzy mają uczucia, tak jak ja.

ZONK

4,121

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Jacek84 napisał/a:

Wszystko wiem, wiem, wiem ale nie dociera. Człowiek jest tak durny, że nie potrafi sobie przetłumaczyć pewnych rzeczy. Wiesz dobrze Meteor że jakby przyszła do mnie i błagała o powrót, że ona się zmieni, że kocha, że już wie czego chce itp. itd. to bym wrócił. Wiesz to dobrze, bo sam byś tak zrobił. Z tyłu głowy jest jednak myśl, a co jeśli zrobiłaby mi znowu to samo? Najlepsza jest w tym wszystkim moja babcia, która na każdą sytuację ma jakieś przypowiastki: "Człowiek myśli Pan Bóg kreśli", "Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy", "Modlitwa i praca człowieka wzbogaca". Ona cały czas mi to powtarza. Powiem Wam szczerze, że nie jest ona zawistną kobietą ani źle życzącą. Sama straciła męża alkoholika jak miała 38 lat i od tamtej pory z nikim się nie związała. Powiedziała, że tyle przeżyła nieszczęścia z moim dziadkiem, że ona już nie chce z innymi mężczyznami chociaż kolejki były. Po śmierci dziadka, którego mimo, że ją bił, że wyżerał wszystko co było dla niej i 6 dzieci, że miał babę na boku, że chciał na nią zrzucić cegłówkę z dachu, nadal KOCHAŁA, to poczuła ulgę.
Michasiu smile mimo wszystko musi minąć jeszcze dużo czasu abym tak ją postrzegał. Człowiek jest jednak głupi.

ten czas minie... MUSI ! Michalinko mi mów tongue

4,122

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Co dla kogo jest normalne smile Widzimy coś innego to dobrze. Nieciekawie by było gdyby ludzie sie nie różnili, widzieli wszystko tak samo i mieli na każdy temat te same zdanie.

4,123 Ostatnio edytowany przez Jacek84 (2014-08-15 23:06:23)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
marek987 napisał/a:

Jacek84 u mnie było podobnie. Jak się rozstaliśmy i do mnie dzwoniła to się cieszyłem, że się odzywa. Oczywiście potem się tłumaczyła, że to po pijaku.
Poprosiła mnie o pomoc i wsparcie a ja to zrobiłem. A potem mi mówi, że ona nie może mnie wspierać, bo to musi robić nowa dziewczyna.
Za mieszkanie niby płaciliśmy po połowie, ale w czasie 1,5 roku wspólnego mieszkania jakoś 4 razy tylko ja zapłaciłem.

Nie żałuję tego, ale wiem teraz, że tak nie można. W nowym związku chcę być inny. Mam nadzieję, że będę potrafił. Trzeba byś oschłym i chłodnym. Mówić głośno co się chce i dbać o swoje dobro przede wszystkim.

I tutaj też zacytuję moją babcię "Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi". Muszą być określone jasne zasady. A najlepiej żeby mieszkać w mieszkaniu, które obydwoje albo wynajmujemy albo kupujemy. Tylko kupno może po ślubie bo przed jak się zostaniesz to tylko problem. Ale to gówno prawda. Jak się rozwali to się rozwali.

4,124

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Mi_Aha napisał/a:
Jacek84 napisał/a:

Wszystko wiem, wiem, wiem ale nie dociera. Człowiek jest tak durny, że nie potrafi sobie przetłumaczyć pewnych rzeczy. Wiesz dobrze Meteor że jakby przyszła do mnie i błagała o powrót, że ona się zmieni, że kocha, że już wie czego chce itp. itd. to bym wrócił. Wiesz to dobrze, bo sam byś tak zrobił. Z tyłu głowy jest jednak myśl, a co jeśli zrobiłaby mi znowu to samo? Najlepsza jest w tym wszystkim moja babcia, która na każdą sytuację ma jakieś przypowiastki: "Człowiek myśli Pan Bóg kreśli", "Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy", "Modlitwa i praca człowieka wzbogaca". Ona cały czas mi to powtarza. Powiem Wam szczerze, że nie jest ona zawistną kobietą ani źle życzącą. Sama straciła męża alkoholika jak miała 38 lat i od tamtej pory z nikim się nie związała. Powiedziała, że tyle przeżyła nieszczęścia z moim dziadkiem, że ona już nie chce z innymi mężczyznami chociaż kolejki były. Po śmierci dziadka, którego mimo, że ją bił, że wyżerał wszystko co było dla niej i 6 dzieci, że miał babę na boku, że chciał na nią zrzucić cegłówkę z dachu, nadal KOCHAŁA, to poczuła ulgę.
Michasiu smile mimo wszystko musi minąć jeszcze dużo czasu abym tak ją postrzegał. Człowiek jest jednak głupi.

ten czas minie... MUSI ! Michalinko mi mów tongue

Ok, ładnie

4,125

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Jacek84 napisał/a:

I tutaj też zacytuję moją babcię "Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi".

Hehe też mi to Ex wypomniała. Zostawiłem jej prawie wszystkie wspólne rzeczy, ale oczywiście miała pretensje, że wziąłem coś co ona wolała. Kwotowa to wyszła na tym kilka razy lepiej niż ja, ale oczywiście ją ograbiłem wink

4,126 Ostatnio edytowany przez Meteor (2014-08-15 23:15:53)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Jacek84 napisał/a:

Wszystko wiem, wiem, wiem ale nie dociera. Człowiek jest tak durny, że nie potrafi sobie przetłumaczyć pewnych rzeczy. Wiesz dobrze Meteor że jakby przyszła do mnie i błagała o powrót, że ona się zmieni, że kocha, że już wie czego chce itp. itd. to bym wrócił. Wiesz to dobrze, bo sam byś tak zrobił. Z tyłu głowy jest jednak myśl, a co jeśli zrobiłaby mi znowu to samo? Najlepsza jest w tym wszystkim moja babcia, która na każdą sytuację ma jakieś przypowiastki: "Człowiek myśli Pan Bóg kreśli", "Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy", "Modlitwa i praca człowieka wzbogaca". Ona cały czas mi to powtarza. Powiem Wam szczerze, że nie jest ona zawistną kobietą ani źle życzącą ale o mojej eks mówi, że była złym człowiekiem i nie będzie ona osobą szczęśliwą, bo nie wykształcenie się liczy i dorobek człowieka ( ten intelektualny ) ale kim on jest i jakie wartości wyznaje. Na szczęście babcia nie wie o aborcji bo byśmy ją tym zabili. Dosłownie. Sama straciła męża alkoholika jak miała 38 lat i od tamtej pory z nikim się nie związała. Powiedziała, że tyle przeżyła nieszczęścia z moim dziadkiem, że ona już nie chce z innymi mężczyznami chociaż kolejki były. Po śmierci dziadka, którego mimo, że ją bił, że wyżerał wszystko co było dla niej i 6 dzieci, że miał babę na boku, że chciał na nią zrzucić cegłówkę z dachu, nadal KOCHAŁA, to poczuła ulgę.
Michasiu smile mimo wszystko musi minąć jeszcze dużo czasu abym tak ją postrzegał. Człowiek jest jednak głupi.

Widzisz Jacek właśnie teraz do siebie wracamy, choć czuję że to długa droga i wiele na niej zakrętów, ale jak się kocha, wiele się nie pamięta i wiem że mnie znowu wykorzysta, że znowu będzie jakaś afera nie wiadomo o co, to że jej córka nagle mnie nie akceptuje, to wciąż ją kocham i właściwie nie ma żadnej racjonalnej przesłanki aby w to wierzyć, ja trwam, bo mi na niej zależy. Wszak, nie tak jak kiedyś, gdzie zrobiłbym dla niej wszystko, ale dziś już mam wyważone uczucia. Tak jak dziś, poszedłem do domu, nie chcę z jej córką znowu dyskutować i walczyć, bo wpada w histerię jak mnie widzi, tak jest nastawiona anty, osobne mieszkanie, duży pokój, mama tylko dla siebie, a tu znowu ja, smutne.

4,127

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Co dla kogo jest normalne smile Widzimy coś innego to dobrze. Nieciekawie by było gdyby ludzie sie nie różnili, widzieli wszystko tak samo i mieli na każdy temat te same zdanie.

Ja tam lubię jak ktoś ma odmienne zdanie i to akurat co do płci przeciwnej. Michalinko Ty się nie obruszaj bo w wielu kwestiach tutaj poruszanych zgadzam się z thepassem ale też niekiedy go nie rozumiem i się nie odzywam a niekiedy mnie tak wk.rwia, że ... też się nie odzywam. Za dużo jadu nam wszczepiono w organizm, żebyśmy szambo nazywali perfumerią - idąc tokiem rozumowania toruńskiego szarlatana. EMOCJE. Z nimi się się dyskutuje.

4,128

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Heheh. Wolałbym wiedzieć czemu aż takie emocje rozbudzam smile

4,129

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Heheh. Wolałbym wiedzieć czemu aż takie emocje rozbudzam smile

W.urwiłeś mnie jak kiedyś analizowaliśmy kwestię atrakcyjności mężczyzn. Żeby nie pisać tego na nowo to przypomnę a nawet sparafrazuję naszą rozmowę. Jeśli facet staje się płaczkiem, jeśli nie radzi sobie ze swoimi problemami i staje się mimozą to przestaje być atrakcyjnym dla kobiet. Nie powinien oczekiwać na szczególną pomoc od kobiety tylko próbować poradzić sobie z problemami aby ona zobaczyła, że w każdej sytuacji da sobie radę. Kobieta może wspomóc i służyć radą ale jak facet każdy problem sprowadza do katastrofy to sam sobie gałąź podcina. OK z niektórymi kwestiami się zgodziłem ale z tym, że nie powinien oczekiwać pomocy od kobiety to za CHINY się nie zgodzę. Ja wtedy podnosiłem, że błagałem ją o pomoc, bo nie wiedziałem co się dzieje ( podświadomie wiedziałem ) a ona mnie olała. I TEGO NIE ZROZUMIEM. Zero klasy z jej strony. Ale Ty nadal twierdziłeś, że dupa wołowa ( tego nie powiedziałeś ale ja nadal parafrazuję ) i sraty taty.

4,130

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
marek987 napisał/a:
Jacek84 napisał/a:

I tutaj też zacytuję moją babcię "Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi".

Hehe też mi to Ex wypomniała. Zostawiłem jej prawie wszystkie wspólne rzeczy, ale oczywiście miała pretensje, że wziąłem coś co ona wolała. Kwotowa to wyszła na tym kilka razy lepiej niż ja, ale oczywiście ją ograbiłem wink

Ja i Ukochana wciskaliśmy sobie nawzajem wspólne rzeczy, nikt nie chciał niczego brać żeby się nie kojarzyło smile

4,131 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-15 23:33:00)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Aa to o tamten początek chodziło, to przeciez sie odezwałeś? Myślałem, że to co o kobietach. Wiesz - mówie to z doświadczenia bo byłem taki jak Ty. Coś jakbym pisał o sobie nawet, widząc swoje błędy i łącząc je z Twoimi. I kiedy tych błędów nie było to miałem lep kobiet, które zakochane latały, a ja tylko odganiałem...
I czego tu nie rozumieć? Walka o przetrwanie. Męskość to walka i zapewnianie bytu poprzez emocje, agresje w działaniu. Nie przez tą mimozowatość i brak radzenia sobie. Kobieta jest z Tobą w czasie problemu, ale dokładnie widzi jak sobie z tym problemem radzisz. Czy po kobiecemu, czy po męsku. Mozesz miec problem, ale sposob sobie radzenia z nim i "oczekiwan" juz jest oceniany pod względem szacunku i atrakcyjności. Doswiadczenie swoje zrobiło i zrobiły to obserwacje właśnie podobnych mezczyzn jak Ty. Ktorzy sie stawiali tacy przy kobiecie, albo nawet przez kobiete. I oni tez sie denerwowali, ale pozniej dochodziło to do nich, że jasne. Kobieta na szarym koncu, a ja musze byc silną, autonomiczną jednostką, która to wezmie ją pod ochronke. I nawet inna sytuacja. Kobieta od początku sie "opiekuje" bo jest silniejsza, nosi spodnie. Po czasie męczy ją to i też konczy związek, az nie znajdzie silniejszego od siebie. Rozkład problemow i wkładu w związek sie tylko waha. Czy nie wiedziałeś co sie dzieje z nią i jej podejsciem do Ciebie, czy sam ze sobą i swoimi problemami? Bo jak to pierwsze to zawsze jest skutkiem długotrwałych działań, które sie jej nie podobają. Pozniej ona nie umie całości wytłumaczyc, Ty wpadasz w "panike", ze tracisz ją powoli i nie znasz rozwiązania. A jesli jestes zadaniowcem i zawsze jestes pomocny, szukasz rozwiązan to gdy w sobie czujesz bezsilnosc to tracisz męskosc podwojnie i ona to wyczuwa. I co wtedy najlepiej działa? Olanie sprawy, niestety. Nie do konca wiem czy zrozumiałem w sumie sens tych problemów i oczekiwan z Twojej strony. Pewnych rzeczy kobieta nigdy nie zapewni, jesli nie ma instynktu matkowania swojemu partnerowi. Przeciez jesli zakochanie przyszło to z pewnych powodów i trzeba zajrzeć do początkow co to było. Pozniej zycie sie zmienia, ludzie sie zmieniają, podejscie do siebie takze i zakochanie moze prysnąć, bo tylko początek był taki jaki np tej kobiecie odpowiadał.

4,132

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

MaciekM bardzo dobrze, ja wszystkie zdjęcia usunąłem z kompa chociaż wiem, że mój komp zapisuje wszystko w wersji zapasowej i jak trzeba będzie coś kiedyś naprawić to zdjęcia się pojawią, ale to może będzie za dłuuuuugi czas ja już o niej nie będę tak wspominał, zniszczyłem wszystkie zdjęcia, filmy z wakacji na jakichś płytach, ciuchów, które mi kupiła ( chociaż to jest może z 10 rzeczy licząc skarpetki ) nie wyrzucę. Ona ma ich więcej także jej będą wspominać trochę mnie. Tak samo jak mieszkanie, w którym mieszkaliśmy. Ja bym chyba sczezł budząc się codziennie w łóżku, w którym razem spaliśmy i nie mieć jej przy sobie. Brrrr ale ona jest silna, twarda i wolna. Dała radę.
Wiesz co a spróbuj pisać o niej "eks" albo "moja była". Ukochana jakoś mi tak tutaj nie pasuje gdy piszemy niekoniecznie o ich dobrych cechach. To tylko moja mała uwaga, nie złośliwość. Ukochana ma zabarwienie pozytywne i ciężko się wymiksować jak napisałbym, że "Ukochana mnie zdradziła" albo "Mimo, że ukochana odcięła mi rękę tasakiem to uwierzyłem jej, że zrobiła to niechcący". Czujesz bazę? smile

4,133

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Aa to o tamten początek chodziło, to przeciez sie odezwałeś? Myślałem, że to co o kobietach. Wiesz - mówie to z doświadczenia bo byłem taki jak Ty. Coś jakbym pisał o sobie nawet, widząc swoje błędy i łącząc je z Twoimi. I kiedy tych błędów nie było to miałem lep kobiet, które zakochane latały, a ja tylko odganiałem...
I czego tu nie rozumieć? Walka o przetrwanie. Męskość to walka i zapewnianie bytu poprzez emocje, agresje w działaniu. Nie przez tą mimozowatość i brak radzenia sobie. Kobieta jest z Tobą w czasie problemu, ale dokładnie widzi jak sobie z tym problemem radzisz. Czy po kobiecemu, czy po męsku. Mozesz miec problem, ale sposob sobie radzenia z nim i "oczekiwan" juz jest oceniany pod względem szacunku i atrakcyjności. Doswiadczenie swoje zrobiło i zrobiły to obserwacje właśnie podobnych mezczyzn jak Ty. Ktorzy sie stawiali tacy przy kobiecie, albo nawet przez kobiete. I oni tez sie denerwowali, ale pozniej dochodziło to do nich, że jasne. Kobieta na szarym koncu, a ja musze byc silną, autonomiczną jednostką, która to wezmie ją pod ochronke. I nawet inna sytuacja. Kobieta od początku sie "opiekuje" bo jest silniejsza, nosi spodnie. Po czasie męczy ją to i też konczy związek, az nie znajdzie silniejszego od siebie. Rozkład problemow i wkładu w związek sie tylko waha. Czy nie wiedziałeś co sie dzieje z nią i jej podejsciem do Ciebie, czy sam ze sobą i swoimi problemami? Bo jak to pierwsze to zawsze jest skutkiem długotrwałych działań, które sie jej nie podobają. Pozniej ona nie umie całości wytłumaczyc, Ty wpadasz w "panike", ze tracisz ją powoli i nie znasz rozwiązania. A jesli jestes zadaniowcem i zawsze jestes pomocny, szukasz rozwiązan to gdy w sobie czujesz bezsilnosc to tracisz męskosc podwojnie i ona to wyczuwa. I co wtedy najlepiej działa? Olanie sprawy, niestety. Nie do konca wiem czy zrozumiałem w sumie sens tych problemów i oczekiwan z Twojej strony. Pewnych rzeczy kobieta nigdy nie zapewni, jesli nie ma instynktu matkowania swojemu partnerowi. Przeciez jesli zakochanie przyszło to z pewnych powodów i trzeba zajrzeć do początkow co to było. Pozniej zycie sie zmienia, ludzie sie zmieniają, podejscie do siebie takze i zakochanie moze prysnąć, bo tylko początek był taki jaki np tej kobiecie odpowiadał.

U mojej Ukochanej to było dość nietypowo, bo jak miałem jeden z nawrotów choroby to SAMA wyraziła chęć opiekowania się mną, aby przy zerwaniu mi wspomnieć, że bardzo jej to nie leżało.

Po drodze nigdzie nie zakomunikowała mi, że jej nastawienie się zmieniło.

4,134

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Jacek84 napisał/a:

Wiesz co a spróbuj pisać o niej "eks" albo "moja była". Ukochana jakoś mi tak tutaj nie pasuje gdy piszemy niekoniecznie o ich dobrych cechach. To tylko moja mała uwaga, nie złośliwość. Ukochana ma zabarwienie pozytywne i ciężko się wymiksować jak napisałbym, że "Ukochana mnie zdradziła" albo "Mimo, że ukochana odcięła mi rękę tasakiem to uwierzyłem jej, że zrobiła to niechcący". Czujesz bazę? smile

Co poradzić, ja mam do niej nastawienie pozytywne, mimo iż Ukochana mnie po rozstaniu potrafi traktować jak g*wno ;p i pewnie gdyby mi powiedziała "Maćku wróć" to bym do niej poleciał w podskokach

4,135 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-15 23:45:40)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Bo kierowała się emocjami. MYŚLAŁA, że tak jest dobrze i tak chce, ale kolejna emocja pokazała, że ją to męczy i nie da rady.
Dzięki temu tyle sprzeczności w zachowaniach kobiet i dlatego tak bardzo można być skołowanym przez nie.
Moja tez tak miała, że chciała, chciała i sie odechciało. Też zapewniała że tak właśnie chce i tego jej brakowało w zyciu. Pozniej jednak wnioski wyciągnęła inne.
Ale co za tym idzie? Emocje są płynne, dynamiczne, zmienne. Znowu mogłaby stwierdzic, ze sie odmieniło i że jednak tak chce smile Całe zycie na kołowrotku, ale to ciągle jej odczucia z pewnych powodów, które musi zrozumieć i musi je wypowiedzieć, by ta druga osoba mogła zareagowac. Byc moze nawet pomóc jakoś, zmienić coś. Utopia smile

Ja nic nie usunąłem co z nią związane. Czasem do tego wracam. Szczegolnie do tego co było pozytywne. I tak 90% rzeczy było pozytywne. Pozniej nagle sie sypnęło i nie było juz "naprawy" tylko decyzja NIE I KONIEC. Taki mam charakter, że przed nikim sie nie płaszcze, więc nie zalezy mi na wyproszonych uczuciach. Znała moją sytuacje, ze nie mogłem wtedy podjac wiecej inicjatywy i wytrwalosci pokazac w tamtym czasie, więc czemu nagle mam stac sie kims innym? Poczekałaby to by było, ale jak nie chce byc wtedy kiedy jest zle to mam obawy czy jak znowu sie nie zepsuje to nie odejdzie. A więc po co komu taka osoba jak jest tylko wtedy, gdy jest dobrze? Oczywiscie zapewniała, że chce byc tez w tych najgorszych momentach, ze moglbym byc najbardziej chorym człowiekiem na swiecie, a i tak mnie nie zostawi. Puste słowa, bo myślała, że tak chce i też kierowała sie emocjami. W sumie tych słów nie powinienem juz cytować, bo pamiętam to jak dziś, dlatego mnie ujęła.

4,136

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Aa to o tamten początek chodziło, to przeciez sie odezwałeś? Myślałem, że to co o kobietach. Wiesz - mówie to z doświadczenia bo byłem taki jak Ty. Coś jakbym pisał o sobie nawet, widząc swoje błędy i łącząc je z Twoimi. I kiedy tych błędów nie było to miałem lep kobiet, które zakochane latały, a ja tylko odganiałem...
I czego tu nie rozumieć? Walka o przetrwanie. Męskość to walka i zapewnianie bytu poprzez emocje, agresje w działaniu. Nie przez tą mimozowatość i brak radzenia sobie. Kobieta jest z Tobą w czasie problemu, ale dokładnie widzi jak sobie z tym problemem radzisz. Czy po kobiecemu, czy po męsku. Mozesz miec problem, ale sposob sobie radzenia z nim i "oczekiwan" juz jest oceniany pod względem szacunku i atrakcyjności. Doswiadczenie swoje zrobiło i zrobiły to obserwacje właśnie podobnych mezczyzn jak Ty. Ktorzy sie stawiali tacy przy kobiecie, albo nawet przez kobiete. I oni tez sie denerwowali, ale pozniej dochodziło to do nich, że jasne. Kobieta na szarym koncu, a ja musze byc silną, autonomiczną jednostką, która to wezmie ją pod ochronke. I nawet inna sytuacja. Kobieta od początku sie "opiekuje" bo jest silniejsza, nosi spodnie. Po czasie męczy ją to i też konczy związek, az nie znajdzie silniejszego od siebie. Rozkład problemow i wkładu w związek sie tylko waha. Czy nie wiedziałeś co sie dzieje z nią i jej podejsciem do Ciebie, czy sam ze sobą i swoimi problemami? Bo jak to pierwsze to zawsze jest skutkiem długotrwałych działań, które sie jej nie podobają. Pozniej ona nie umie całości wytłumaczyc, Ty wpadasz w "panike", ze tracisz ją powoli i nie znasz rozwiązania. A jesli jestes zadaniowcem i zawsze jestes pomocny, szukasz rozwiązan to gdy w sobie czujesz bezsilnosc to tracisz męskosc podwojnie i ona to wyczuwa. I co wtedy najlepiej działa? Olanie sprawy, niestety. Nie do konca wiem czy zrozumiałem w sumie sens tych problemów i oczekiwan z Twojej strony. Pewnych rzeczy kobieta nigdy nie zapewni, jesli nie ma instynktu matkowania swojemu partnerowi. Przeciez jesli zakochanie przyszło to z pewnych powodów i trzeba zajrzeć do początkow co to było. Pozniej zycie sie zmienia, ludzie sie zmieniają, podejscie do siebie takze i zakochanie moze prysnąć, bo tylko początek był taki jaki np tej kobiecie odpowiadał.

Wiesz, początki są zawsze zajebiste. Bo razem imprezowaliśmy do 5 rano. Ona jeszcze wtedy nie pracowała, bo skończyła studia. Ja już pracowałem. W domu 5:30 o 7:00 wstawałem do pracy ale rześki, bo nie piłem nie wiadomo ile. Razem się bawiliśmy. Tancerz ze mnie, że ho ho. Jakbyście mnie na parkiecie zobaczyli to ehhh. Kobiety zawsze mnie przez to zaczepiały bo chciały się ze mną pobawić. No potem stałem się nieatrakcyjny bo nie chciałem tańczyć. No fakt. Z wieloma poruszanymi wtedy kwestiami się zgodziłem i zapewne dotrą do mnie za jakiś czas zwłaszcza te z ochronką, opieką itp. Natomiast BŁAGANIE o pomoc, powtórzę jeszcze raz BŁAGANIE !!! niekiedy na kolanach ( co okazuje się teraz kwestią wstydliwą i żenującą dla mnie jako faceta ) jeżeli pozostaje bez odzewu to druga strona nie ma wobec nas dobrych zamiarów. Jeżeli mówiłem, słuchaj nie pasuje mi to, to i to, zmień swoje nastawienie a ona obiecuje, że to zrobi a w konsekwencji gówno z tego wychodzi to druga strona staje się nic nie wartą istotą. Ja wspominałem tylko, że bym się z tego nie wymiksował. Nie potrafiłbym. Tak k.rwa chciałem rodziny, właśnie z nią.
Natomiast żeby nie było wątpliwości cenię sobie Twoje rady i bezczelnie niekiedy będę się z Tobą spierał. A jak nic nie napiszę to wiedz, że mnie w.kurwiłeś tongue

4,137

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

No bez jaj. Właśnie kiedy sie wkur****ś to najwięcej powinno być dyskusji, tak myśle smile
Początki nie zawsze są zajebiste, nie zawsze jest to oszukiwanie siebie, bo ludzie poznają sie tez w biedzie. To mnie bardziej utwierdza w przekonaniu, ze bedzie trwałe, bo jesli jest dobrze gdy jest zle, to co bedzie gdy bedzie dobrze?

4,138

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

No bez jaj. Właśnie kiedy sie wkur****ś to najwięcej powinno być dyskusji, tak myśle smile
Początki nie zawsze są zajebiste, nie zawsze jest to oszukiwanie siebie, bo ludzie poznają sie tez w biedzie. To mnie bardziej utwierdza w przekonaniu, ze bedzie trwałe, bo jesli jest dobrze gdy jest zle, to co bedzie gdy bedzie dobrze?

Oj thepass thepass taki mądry a taki ... no smile Chodzi o to, że może miałeś wtedy też rację i szlag wtedy trafiał. Natomiast co do pomocy z drugiej strony zdania nie zmienię.

4,139

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Jacek84 napisał/a:

Natomiast BŁAGANIE o pomoc, powtórzę jeszcze raz BŁAGANIE !!! niekiedy na kolanach ( co okazuje się teraz kwestią wstydliwą i żenującą dla mnie jako faceta ) jeżeli pozostaje bez odzewu to druga strona nie ma wobec nas dobrych zamiarów.

Akurat błaganie stawia Ciebie w roli petenta do niej i niszczy resztki Twojej atrakcyjności, stawia Cię jako osobę półkę niżej od niej. Więc jako przyjaciel coś byś pewnie wybłagał ale jako chłopak nie masz szans, czysta biologia

4,140

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
MaciekM napisał/a:
Jacek84 napisał/a:

Natomiast BŁAGANIE o pomoc, powtórzę jeszcze raz BŁAGANIE !!! niekiedy na kolanach ( co okazuje się teraz kwestią wstydliwą i żenującą dla mnie jako faceta ) jeżeli pozostaje bez odzewu to druga strona nie ma wobec nas dobrych zamiarów.

Akurat błaganie stawia Ciebie w roli petenta do niej i niszczy resztki Twojej atrakcyjności, stawia Cię jako osobę półkę niżej od niej. Więc jako przyjaciel coś byś pewnie wybłagał ale jako chłopak nie masz szans, czysta biologia

To wiem. Teraz wiem. Tylko jakby był jej potrzebny szpik, nerka, wątroba, cokolwiek innego co by można przeszczepić to był oddał nawet teraz. Tak z ludzkiej przyzwoitości. Natomiast pomaga się w zwykłych, nic nie kosztujących sprawach ludziom obcym, zwierzęta pomagają sobie wzajemnie, pomagają ludziom a tu ponoć ta osoba, która PONOĆ kochała nie pomaga.
Błaganie o miłość stawia Cię w roli petenta o pomoc w roli hmm napisałbym pacjenta ale ona lekarzem nie była to napiszę "chorego". A z chorym co się robi? Idzie do lekarza, w ten sposób okazuje się najprościej pomoc.

4,141 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-16 00:11:04)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

No dobra, ale jak potrzebujesz pomocy, to skieruj sie do specjalisty, sam. Jestes chory, idz do lekarza. Nerka to juz inny kaliber, cos na co lekarz nie pomoze, a trzeba szukac u osob z zewnatrz. Najgorzej jak sie ma chorobe, ale psychiczną, to tu kobieta dopiero odczuwa zaniżoną atrakcyjnosc u takiego mezczyzny. Szczegolnie gdy ma schemat wiązania sie z mezczyznami lepszymi od niej samej, w tych cechach ktore sie jej podobają. Najczesciej jako niedostatki w sobie typu brak pewnosci siebie. Taka kobieta poszuka kogos pewnego siebie wtedy. A jak ten mezczyzna pewnosc siebie straci i bedzie miał niższą niż ona to zacznie sie nim brzydzic smile

4,142

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

No dobra, ale jak potrzebujesz pomocy, to skieruj sie do specjalisty, sam. Jestes chory, idz do lekarza. Nerka to juz inny kaliber, cos na co lekarz nie pomoze, a trzeba szukac u osob z zewnatrz. Najgorzej jak sie ma chorobe, ale psychiczną, to tu kobieta dopiero odczuwa zaniżoną atrakcyjnosc u takiego mezczyzny. Szczegolnie gdy ma schemat wiązania sie z mezczyznami lepszymi od niej samej, w tych cechach ktore sie jej podobają. Najczesciej jako niedostatki w sobie typu brak pewnosci siebie. Taka kobieta poszuka kogos pewnego siebie wtedy. A jak ten mezczyzna pewnosc siebie straci i bedzie miał niższą niż ona to zacznie sie nim brzydzic smile

Powiem tak. thepass moze czasami wkurzasz niektórych ale odnośnie mojego zwiazku to w 99% miałeś racje a tego 1% nie pamietam;) i teraz tez masz racje. Ex zawsze mowila ze szuka silnego faceta wink

4,143

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

No dobra, ale jak potrzebujesz pomocy, to skieruj sie do specjalisty, sam. Jestes chory, idz do lekarza. Nerka to juz inny kaliber, cos na co lekarz nie pomoze, a trzeba szukac u osob z zewnatrz. Najgorzej jak sie ma chorobe, ale psychiczną, to tu kobieta dopiero odczuwa zaniżoną atrakcyjnosc u takiego mezczyzny. Szczegolnie gdy ma schemat wiązania sie z mezczyznami lepszymi od niej samej, w tych cechach ktore sie jej podobają. Najczesciej jako niedostatki w sobie typu brak pewnosci siebie. Taka kobieta poszuka kogos pewnego siebie wtedy. A jak ten mezczyzna pewnosc siebie straci i bedzie miał niższą niż ona to zacznie sie nim brzydzic smile

W takim razie musimy być nieskazitelni, dostosowywać się do ich potrzeb, być czujnymi. No niestety. Jak jeden z elementów tkwiących w ich podświadomości im się nie spodoba to tracimy na atrakcyjności. Thepass listości, przecież to jest na zasadzie jesteś za dobry - odchodzę, jesteś zły - odchodzę.
U lekarza byłem ale nie radziłem sobie z jej wybrykami. Ja powinienem ją zostawić. Bo jak pytałem dlaczego mnie krzywdzi to odpowiadała, że taka już jest, że podświadomie robi mi na złość. Pewności siebie nie miałem od 3 lat bo mnie wtedy skrzywdziła niemiłosiernie usuwając ciążę, ale ja nadal tkwiłem, kochałem, bo uważałem, że jak obiecałem, że jej nie zostawię to muszę tego dotrzymać. Dla niej teraz nie miało to znaczenia. Czy wtedy zachowałem się jak facet? Czy jej zaimponowałem? No chyba tak, bo zrobiłem to czego chciała. Uległem jej, nie chciałem żeby była nieszczęśliwa. A teraz przestało dla niej to mieć znaczenia. Bo ja straciłem na atrakcyjności. No i zniszczyłem ją. Nie ona mnie tylko ja ją i jestem egoistą. Jeszcze trochę i bym uwierzył. Stąd zadręczanie się.
I jeszcze jedna rzecz. Nie ma sensu związek, żaden bez wsparcia i pomocy. Jeżeli ona uciekała bo działałem na nią litująco, to uciekała przed problemami i przede mną. Jeśli bylibyśmy małżeństwem i uciekałaby przede mną, przed moimi problemami zdrowotnymi to pokazałaby nie obrzydzenie do mnie ale to jakim jest POTWOREM. Nie przemawiają przeze mnie emocje. Wspominałem o pomocy między ludźmi, zwierzętami i ludzie - zwierzęta. Jak ktoś będąc PONOĆ człowiekiem nie chce pomóc to staje się POTWOREM w ludzkiej skórze.
Idę spać chłopaki bo mnie zaraz jakieś rozsierdzenie trzepnie. Trochę się nakręcam i czuję nienawiść do niej przy tej tematyce.

4,144 Ostatnio edytowany przez MaciekM (2014-08-16 00:43:41)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

No dobra, ale jak potrzebujesz pomocy, to skieruj sie do specjalisty, sam. Jestes chory, idz do lekarza. Nerka to juz inny kaliber, cos na co lekarz nie pomoze, a trzeba szukac u osob z zewnatrz. Najgorzej jak sie ma chorobe, ale psychiczną, to tu kobieta dopiero odczuwa zaniżoną atrakcyjnosc u takiego mezczyzny. Szczegolnie gdy ma schemat wiązania sie z mezczyznami lepszymi od niej samej, w tych cechach ktore sie jej podobają. Najczesciej jako niedostatki w sobie typu brak pewnosci siebie.

Ech, wypisz wymaluj moja depresja i mój ostatni związek...


Jacek84 napisał/a:
thepass napisał/a:

No dobra, ale jak potrzebujesz pomocy, to skieruj sie do specjalisty, sam. Jestes chory, idz do lekarza. Nerka to juz inny kaliber, cos na co lekarz nie pomoze, a trzeba szukac u osob z zewnatrz. Najgorzej jak sie ma chorobe, ale psychiczną, to tu kobieta dopiero odczuwa zaniżoną atrakcyjnosc u takiego mezczyzny. Szczegolnie gdy ma schemat wiązania sie z mezczyznami lepszymi od niej samej, w tych cechach ktore sie jej podobają. Najczesciej jako niedostatki w sobie typu brak pewnosci siebie. Taka kobieta poszuka kogos pewnego siebie wtedy. A jak ten mezczyzna pewnosc siebie straci i bedzie miał niższą niż ona to zacznie sie nim brzydzic smile

W takim razie musimy być nieskazitelni, dostosowywać się do ich potrzeb, być czujnymi. No niestety. Jak jeden z elementów tkwiących w ich podświadomości im się nie spodoba to tracimy na atrakcyjności. Thepass listości, przecież to jest na zasadzie jesteś za dobry - odchodzę, jesteś zły - odchodzę.

Trzeba wiedzieć co te baby kręci i tyle. Nie być kluchą jak ja ani sku*wielem (choć ci ostatni mają większe wzięcie niż ci dobrzy big_smile ).
No a pilnować się trzeba. Ktoś mi powiedział "związek to ciągła praca nad sobą, facet nie może sobie pozwolić na odpoczynek i lelum polelum, odpoczniesz w grobie" i to prawda.

4,145 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-16 00:57:23)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Własnie, tylko tu chodzi, że ta racja lub "prawda" wkurza. Jak kobiecie w jakims temacie mowi sie "odpusc, on jest do dupy", a ona go kocha, więc tym samym kocha kogoś kto jest do dupy. Obraża ją i jej uczucia. Ona chce do niego ,szuka rozwiązania by sie zblizyc, a dostaje odpowiedz całkiem odwrotną. Rozumiem, że to wkurza, ale jest więcej tego powodów. Autosugestia na psychike też tak działa, że teraz kazda osoba bedzie wyszukiać cech wkurzających tongue Cos jak powie sie do danej osoby w towarzystwie, ze śmierdzi bo nie ma w domu bieżącej wody - to towarzystwo podłapuje i w kazdym momencie kiedy od tej osoby bedzie "waniajet" to skojarzy sobie sytuacje gdy ten człowiek tak ją obraził i bedzie sie smiac, albo powie "co znowu za wode nie zapłaciłeś"?.

Jacek84 napisał/a:

Thepass listości, przecież to jest na zasadzie jesteś za dobry - odchodzę, jesteś zły - odchodzę.
Ja powinienem ją zostawić. Bo jak pytałem dlaczego mnie krzywdzi to odpowiadała, że taka już jest, że podświadomie robi mi na złość.
ale ja nadal tkwiłem, kochałem, bo uważałem, że jak obiecałem, że jej nie zostawię to muszę tego dotrzymać. Dla niej teraz nie miało to znaczenia. Czy wtedy zachowałem się jak facet? Straciłem na atrakcyjności.
Trochę się nakręcam i czuję nienawiść do niej przy tej tematyce.

Bo tak jest. Musi byc balans. Oboje robicie sobie na zlosc - zwiazek nie ma sensu. Ona robi na zlosc, bo wyczuwa, ze może, żeś słabiak. Ona jest zła, Ty dalej jestes dobry = umniejszasz sobie i tracisz na atrakcyjnosci. Płaszczysz sie w imie zasad, obietnic, pokazujac, ze mozna Ci napluć, ale dalej będziesz dobry.
Gdy Ty jestes ten zły, to ją to boli, więc sie stara. Na kobiety o niskiej wartosci to działa bardzo dobrze. Na wyzsza wartosc tez, bo w koncu biegniemy za tym czego nie mozemy miec, jest to wyzwanie, ale włącza kobiecie mechanizmy manipulacyjne duzo gorszego kalibru. To ona bedzie czuła, ze Ty jej robisz na zlosc, więc bedzie próbowała Cie złamać cwanymi sposobami. Nadal jest to niedopasowanie i zwiazek sensu nie ma. Sorry, kazda kobieta w zwiazku bedzie robic na zlosc dobremu mezczyznie, a jak nie to po prostu odejdzie, albo i nigdy sie nim nie zainteresuje. Tak tez dziala ktorys z mechanizmow oceny atrakcyjnosci mezczyzny. Jak robi na zlosc to nie szanuje, jak nie szanuje to mozna juz mowic o zubożeniu uczuć. Na początku szacunek jest duzy, zapatrzenie w siebie jak w obrazek, a pozniej wio... poczytaj wątki na forum. Kazdy facet zali sie, ze kobieta fochy strzela, robi na zlosc, robi sie egoistyczna i pozniej zrywa. Taki mechanizm destrukcyjny relacji, a da sobie to zrobic tylko słaby facet. Silniejszy tez by odszedł.
Jak jestes dobry to jestes za dobry, bo kobieta mając humorki nigdy nie bedzie zawsze dobra. Moze sie opanowywac w pewnym wieku, ale czasem jak palnie coś będąc zaangażowaną emocjonalnie to klękajcie narody. Ona musi miec silna wiare, ze jest dobrym człowiekiem i nie mozesz dawac jej podstaw do tego by z Ciebie drwiła i robiła na zlosc. Nie ma szans zrobic Ci na zlosc bo jestes chłodny, obojętny. Tak to działa. Wtedy mechanizm ustepuje bo elminujesz jej drugą najsilniejszą bron po seksie.
Tak, powinieneś ją zostawic i miec godnosc. Nie masz wsparcia, oczekujesz go, ale nadal godzisz sie na bycie ponizanym. Nie chcesz byc sam, boisz się, zaniza Ci to wartosc w dalszym ciągu. I tak, powinienes czuc nienawisc do niej za to jak Cie potraktowała, ale pozniej przeobrazic ją na pozytywną,że nie chcesz juz jej i zyczysz najlepszego, ale z dala od Ciebie. Łatwiej wtedy sie wyleczyc i przestac idealizowac, aczkolwiek nadal są wyrzuty do samego siebie, ze byles słaby. To jak to? Nie mozna byc słabym? Nie mozna byc dobrym? Ten swiat jest niesprawiedliwy! No i znowu użalanie się. Tak sie koło kręci.

4,146

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Jacku ja właśnie skończyłam rozmowę ze znajomym. "warto ufać i kochać i iść na całość" hmmmmmmmmmm
chłopaki, chyba jednak nie da się tak po naszych przejściach.
spokój i rozwaga to chyba to co nas uratuje... jak kocha i mu/jej zależy to poczeka.
czy się mylę?

4,147

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Mi_Aha napisał/a:

Jacku ja właśnie skończyłam rozmowę ze znajomym. "warto ufać i kochać i iść na całość" hmmmmmmmmmm
chłopaki, chyba jednak nie da się tak po naszych przejściach.
spokój i rozwaga to chyba to co nas uratuje... jak kocha i mu/jej zależy to poczeka.
czy się mylę?

No... jak kocha to poczeka. Jak kocha. A zanim pokocha i to prawdziwie to mozna wiele razy mieć wbite raz po raz drzazgi w plecy, a pozniej harpun w serce.

4,148

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Mi_Aha napisał/a:

spokój i rozwaga to chyba to co nas uratuje... jak kocha i mu/jej zależy to poczeka.
czy się mylę?

jak nie chcesz się z nikim wiązać to się nie wiąż a nie męczysz gościa "bo poczeka"

4,149

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:
Mi_Aha napisał/a:

Jacku ja właśnie skończyłam rozmowę ze znajomym. "warto ufać i kochać i iść na całość" hmmmmmmmmmm
chłopaki, chyba jednak nie da się tak po naszych przejściach.
spokój i rozwaga to chyba to co nas uratuje... jak kocha i mu/jej zależy to poczeka.
czy się mylę?

No... jak kocha to poczeka. Jak kocha. A zanim pokocha i to prawdziwie to mozna wiele razy mieć wbite raz po raz drzazgi w plecy, a pozniej harpun w serce.

więc zostaje przy swoich myślach. dziękuję thepass

4,150

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
MaciekM napisał/a:
Mi_Aha napisał/a:

spokój i rozwaga to chyba to co nas uratuje... jak kocha i mu/jej zależy to poczeka.
czy się mylę?

jak nie chcesz się z nikim wiązać to się nie wiąż a nie męczysz gościa "bo poczeka"

to nie moj facet, to mysli na przyszłość. ja nigdy nikogo nie meczyłam ani się nie bawiłam. taki psikus losowy...

4,151

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Nie mogę spać, uzależniłem się od Was smile
Kto jak kocha to poczeka? Ona na mnie. Bo nie zrozumiałem. W ŻYCIU. Żadnego czekania ani z mojej ani z jej strony. Ja nieraz okazuję się tutaj miękką bułą i tęsknię za nią, za przytuleniem, za pocałunkiem ale nie mam zamiaru już błagać o miłość. W związku to robiłem ale po jego zakończeniu ani razu.
Chcę normalnie żyć z kochającą kobietą przy boku, wiedzącą czego chce ona i ja. Chcąca miłości i ją dająca, chcąca rodziny. Żadnych durnych akcji. I robi mi się wyidealizowana postać. Specjalnie nie piszę, że kobieta. Postać jawi mi się w marzeniach, kobieta "przydaża" się na jawie.

4,152

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:
Mi_Aha napisał/a:

Jacku ja właśnie skończyłam rozmowę ze znajomym. "warto ufać i kochać i iść na całość" hmmmmmmmmmm
chłopaki, chyba jednak nie da się tak po naszych przejściach.
spokój i rozwaga to chyba to co nas uratuje... jak kocha i mu/jej zależy to poczeka.
czy się mylę?

No... jak kocha to poczeka. Jak kocha. A zanim pokocha i to prawdziwie to mozna wiele razy mieć wbite raz po raz drzazgi w plecy, a pozniej harpun w serce.

i kop w dupę smile niezłe trio powstało smile

4,153

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Wiecie co Kochani. Brakuje mi mojej Ex ale zaczynamzyc i sobie radzić wink
Pewnie jakby zadzwoniła i chciała wrocic to bym sie zgodził. Ale nie nie wiem czy dobrze.

Przez 2,5 miesiąca od rozstania ja  poznałem wiecej kobiet niż przez całe zycie. Nie pisze aby sie chwalić ale ku pokrzepieniu serc. Szczegolniei mika2106 czy jak ona ma wink ja tez myslalem ze to ta jedyna. Ale łapie tlen. Wiem teraz pije ale żyje. Nabieram blasku po pijaku jak mowil mój mentor Linda  w Reich;)

Krótko mówiąc teraz zycie jest piękne.

I dziękuje Monisiu a'la Michalino i Thepass. Chłopaki Maciek Meteor i Jacek trzymajcie sie.

Serio mowię. 1,5 miesiąca a ja ponad 400 postów. A to forum dla kobiet wink. W forach zawodowych siedzę 10 lat a mam 200 postów. Dzieki wam!

Elewina i mika czytajcie i zycie. Kocham moja Ex ale to mija wink jestem oschly i chłodny. thepass rozumiesz. Dzieki!!!

4,154 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-16 01:16:00)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Ooo to sajgon będzie po wytrzeźwieniu smile big_smile

Nie wiem czemu ale coś przy Michalinie nie moge sie opanować smile

4,155

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Jacek84 napisał/a:
thepass napisał/a:
Mi_Aha napisał/a:

Jacku ja właśnie skończyłam rozmowę ze znajomym. "warto ufać i kochać i iść na całość" hmmmmmmmmmm
chłopaki, chyba jednak nie da się tak po naszych przejściach.
spokój i rozwaga to chyba to co nas uratuje... jak kocha i mu/jej zależy to poczeka.
czy się mylę?

No... jak kocha to poczeka. Jak kocha. A zanim pokocha i to prawdziwie to mozna wiele razy mieć wbite raz po raz drzazgi w plecy, a pozniej harpun w serce.

i kop w dupę smile niezłe trio powstało smile

Jacek ale ja nie pisze personalnie... pamietaj, ze jestem sama, tylko mysle  i pytam.
nie kazdy nas kopnie w d... i nie wiem jak Ty ale ja się dzielić nie umiem a propo's trio  tongue:)

4,156

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Mam25 lat i jestemza młody aby usychają z tęsknoty. Wódka mi uderza wink ale jest dobrze. Bawię sie pracuje i poznaje ludzi wink

2,5 roku temu sie przeprowadziłem do obcego miasta. Od razu poznałem Ex. A teraz poznaje miasto;)

Moniko vel Mochalino wink  zapraszam na drinka wink

4,157

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Ooo to sajgon będzie po wytrzeźwieniu smile big_smile

Nie wiem czemu ale coś przy Michalinie nie moge sie opanować smile

tongue śmiało, pozwalam smile

4,158

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
marek987 napisał/a:

Mam25 lat i jestemza młody aby usychają z tęsknoty. Wódka mi uderza wink ale jest dobrze. Bawię sie pracuje i poznaje ludzi wink

2,5 roku temu sie przeprowadziłem do obcego miasta. Od razu poznałem Ex. A teraz poznaje miasto;)

Moniko vel Mochalino wink  zapraszam na drinka wink

Marku oszczędzę Cię i nie przyjmę zaproszenia smile dla Twojego dobra smile

4,159

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Mi_Aha napisał/a:

tongue śmiało, pozwalam smile

Przeciez mowa o Michalinie, a nie o Tobie tongue

4,160

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Ooo to sajgon będzie po wytrzeźwieniu smile big_smile

Nie wiem czemu ale coś przy Michalinie nie moge sie opanować smile

Bedzie ale wiesz co mnie zastanawia? Ile masz lat i skąd jestes?

Nie musisz odpowiadacale kiedys chciałbym Cie poznać.

Nie wiem czy kojarzysz ale byłem pizda. Teraz wiem ze tak nie mozna. thepass dziękuje i to oficjalnie. Zapraszam na wodke wink

Posty [ 4,096 do 4,160 z 8,665 ]

Strony Poprzednia 1 62 63 64 65 66 134 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024