Ja wiem tylko jedno. Nikt nie zasługuje aby rozstać się z nim tak jak moja narzeczona zrobiła ze mną. Było szybkie pytanie, czy to koniec? A ona: TAK. KONIEC. Żadnych już wyjaśnień. Plan zrealizowany.
3,381 2014-07-25 22:58:34
3,382 2014-07-25 22:58:45 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-25 23:03:05)
No i teraz Cię rozumiem. Pisałem już kiedyś, że moim życiem było jej życie. Niestety. Jej znajomi, których poznałem. Wspólne wyjścia. Razem mieszkaliśmy. Jak pytała mnie czy jestem szczęśliwy, to odpowiadałem, że tak ale z nią. Jedyną moją odskocznią była siłownia. Ja ją tak strasznie pokochałem i tak chciałem z nią stworzyć rodzinę, że się w tym wszystkim zatraciłem totalnie. Ale boli. Niemiłosiernie boli.
Dlatego mówie, pokazałeś się z kobiecej strony. Stworzyc rodzinę itd wiesz, biologia działa tak, że kobieta lgnie do takich którzy nie chcą ani ślubu ani dzieci, a mogą rozsiać swoj materiał genetyczny na każdej, a akurat wybierają tą jedną jedyną. Niektóre wycofują się ze strachu, że i tak zdradzi, że i tak jest zbyt przystojny, za fajny. Ale i tak marzy że taki sie nią zainteresował. Zawsze tak było, że to faceci uciekali przed poczuciem bezpieczenstwa, bo sami je tworzyli w poczuciu niebezpieczenstwa. Pasywne to są kobiety. Teraz kluchy wolą w domu siedzieć i sie dziecmi opiekowac, coś zarobić i całe zycie ustawic pod te osoby. I to nie jest złe dopóki kobieta tego pragnie w pewnym okresie życia. Tylko ona tez moze sie tym znudzić, bo teraz czasy są takie, ze jest duzo mozliwosci, okazja goni okazję. Musisz sie ścigać, albo podbijać do kobiet które też są wycofane i mają zerowy temperament. Tyle że one z kolei są bardzo 'łatwe' i porywy serca im sie z byle nowych emocji przydarzają. Fakt jest taki, że nie oferując nic możesz być chamem i przyciągniesz jakąś niedowartościowaną, którą uzależnisz tym, że będziesz jej uciekał. Nie dogadzał. Albo znajdziesz fajną, jak będziesz męski i będziesz mógł mieć wiele opcji. Nie ma co ściemniać i klepać sie po pleckach.
Ja wiem tylko jedno. Nikt nie zasługuje aby rozstać się z nim tak jak moja narzeczona zrobiła ze mną. Było szybkie pytanie, czy to koniec? A ona: TAK. KONIEC. Żadnych już wyjaśnień. Plan zrealizowany.
A co miala zrobić? Nie żebym przyjmował jej stronę. Na razie masz za duzo emocji w sobie, ale pozniej postaw sie na jej miejscu i zobacz jak to by wyglądało, gdybys Ty zrywał. Każda rozmowa to dawanie nadziei, bo rozmowa = naprawianie = obietnice. Na koncu litość.
Nawet to, ze ona przyjdzie, pocieszy Cie, co ma zrobic? Przytulic? Znowu sobie nadzieje zrobisz, bedziesz błagał. Dlatego odsyłała sprawy do rodzicow. Ona wie, ze Tobie by pomogło tylko to, gdyby wróciła. Bo co wiecej? A nie wróci i dlatego ucięła to tak wiesz, szybko.
3,383 2014-07-25 23:07:18
To cytując klasyka "wszystkie one bladzie pie.dolone są"? Mam za małe doświadczenie z kobietami. Moja eks była przede mną w trzech związkach po 1,5 roku do 2 lat i w każdym facet ją zdradzał. Ona o tym wiedziała ale nadal kochała i tak powoli, powoli się odkochiwała bo pojawiał się ktoś następny. A patrz ja dupa, nie zdradziłem a jakbym okazał się chamem i ch.jem może by mnie doceniła. Najwyraźniej taki typ mężczyzny jej odpowiadał.
3,384 2014-07-25 23:10:12
Nie wiadomo. Z resztą nie na tym to polega, by sie zmieniać w kogoś kim się nie jest i nigdy nie chciało byc. Mozna jednak byc lepszym.
Nie sądze byś był zadowolony z tego ,jakbyś ją zdradzał, wyzywał i byś widział jak płacze i kocha coraz mocniej.
3,385 2014-07-25 23:14:30
To prawda. Nie ma co ubierać maski osoby, której się nie jest.
Wiesz ja mam jeszcze wiele emocji w sobie ale wiem, że to siedzenie w domu i zadręczanie się przeróżnymi myślami nie ma sensu. Wiem ale nic nie robię żeby było lepiej.
Skoro masz dosyć spore doświadczenie z kobietami będziesz mógł napisać co teraz. Z chęcią bym się z jakimiś dziewczynami spotkał ale odwagi nie mam. Na brak kobiet nigdy nie narzekałem wokół siebie ale wtedy była ona także z żadną z wiadomych względów się nie umawiałem. Co najgorsze, nie wiem jak dalej sobie radzić, jak ( głupio to zabrzmi ) ŻYĆ. Pytań i wątpliwości mnóstwo.
3,386 2014-07-25 23:20:09
redapples napisał/a:SM78 napisał/a:Nie do końca się zgodzę. Osoby zamknięte w sobie, też tracą po jakimś czasie
To już zależy od zaangażowania w związek i jego stażu. W moim przypadku było tak, że zaczęłam naprawdę tęsknic i kochać po jakiś roku czasu znajomości, kiedy motylki opadły i się zaangażowałam, pokazałam słabości, w tym momencie przestawałam być atrakcyjna dla faceta. Kiedy się oddalał ja zaczynałam szaleć, gdy jeszcze nie było zaangażowania on biegał za mną, pokręcone to wszystko. Z mojej perspektywy jakbym była tajemnicą facet uganiałby się do tej pory, ale może typ jakiego spotkałam był myśliwym (określenie zaczerpnięte z forum).
No jednak osoba otwarta, od początku pokazuje czego oczekuje, jakie ma wymagania i to jest jednak wg mnie na +. Jak ktoś tego nie potrafi zauważyć, to chyba coś jest nie tak. Inna rzecz, że każdy lubi pokazać, że trzeba troszkę o niego "zawalczyć", ale później skutki tego mogą być różne.
W związku trzeba dawać i brać. I nie mieć z tego powody wyrzutów, nie robić wszystkiego dla tej jednej, jedynej. Już wiem że jak będzie dane mi kiedyś być w związku i przekroczę tą cienką granicę dawania za dużo to wrzucam wyjątek error. ![]()
3,387 2014-07-25 23:20:57 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-25 23:25:42)
Doświadczenie doświadczeniem, wiedza wiedzą, a brak zmian brakiem zmian. Moge sie tym dzielić, ale prawda jest taka, że jakbym to wszystko mógł tak prosto wykorzystać to dziś bym balował. Friday night. Na razie musisz odpocząć, wywalić wszystko co sie z nią kojarzy, no i jednak jak najwięcej tego sportu. Mi to pomogło strasznie. No i poczytać ten wątek od początku do konca + Życzliwego. To wszystko sie powiela. Pozniej zastanowic sie co bys chciał zmienic, jakie cele chciałbys obrać, jak dodać sobie atrakcyjności. Najważniejsze jednak by nowy związek nie był kopią starego, zeby te błędy wyeliminować. Przede wszystkim życie dla kogoś i podporządkowania życia dla tej osoby. Zawsze trzeba mieć na uwadze, ze osoba moze w najmniej niespodziewanym momencie odejść i mieć sposób na siebie dalej.
3,388 2014-07-26 07:43:39
margaretk.90 napisał/a:Męski punkt widzenia tej sytuacji, dziękuję
Czasami sie zastanawiam, że jestem strasznie naiwna i robię to wszystko dlatego, że boję się samotności, Ale nie umiem byc twardą, silną, niezależną kobietą- to nie ja. Uczuciowa, wrażliwa, kochająca- to ja i szczerze... patrząc na to jak ta brzydząca mnie osoba by traktowała mnie i dziecko, potrafiłabym pokochac. tak uważam, gdyż w każdym człowieku potrafię znaleśc to coś dobrego, co każdy z nas w sobie ma... i dlatego (chyba) przyciągają mnie "niegrzeczni" mężczyźni, a nie widzę tych, którzy naprawdę się starają.A może na odwrót? Nie kochasz siebie, to i ci starający się "dobrzy" są odpychający,bo widzą coś w Tobie czego Ty sama nie widzisz? A ci 'niegrzeczni' mówią CI prawde jaka jesteś do niczego i stąd sporo emocji wywołują? Szkoda, że wiekszosc to jakis gniew itd a reszte sama sobie dodajesz bo na siłe komus szukasz dobrych cech, by sie w nim zakochac.
Te słowa dały mi do myślenia...
Co proponujesz w mojej sytuacji?? Jak powinnam się przy nim zachowywac, odnosic do niego?? Co mam robic?? W końcu jeszcze razem mieszkamy...
3,389 2014-07-26 07:46:37
Dobra, już na kompie, a nie na telefonie.
niezgodna takie życie, że zmusiło/wywołało/wywarło na mnie fale przemyśleń, refleksje, dalej zmieniło to moje życie, moją osobowość, choć fakt faktem, zawsze odstawałem od innych, bo byłem bardziej dojrzały emocjonalnie/psychicznie (?), to chyba efekt tego, że miałem bardzo dobry kontakt z mamą, wiele rozmów, kazała myśleć, a później działać, w tej kolejności i to tak o. Choć prawda jest taka, że pewnie mało chleje, mało jaram, a duzo orzechów jadam, haha.
Nie lubię tego kawałka co podesłałaś, bo "pokaż innym, że potrafisz", nic na pokaz, i nic ze względu na kogoś, keep that in mind.
To lepsze: http://www.youtube.com/watch?v=eHz5YN78kawA to tak dla Was, na pokrzepienie serc, i odnalezienie drogi
szczególnie dla Ciebie niezgodna, mój pomysł, to weź to napisz sobie na kartce, albo na kompie i wydrykuj i noś w portfelu, jak jedziesz autobusem, czekasz na kogoś, to wyciągaj i sobei czytaj jak mantre te podpunkty, zobaczysz jak się Twoje nastawienie do świata i do zaistniałych sytuacji zmieni
http://i60.tinypic.com/ny8nyd.jpgpkt 3. "od ciebie zależy czy będziesz życzliwy" hahah
Zyczliwy można wiedzieć, jaki tytuł tej książki?
3,390 2014-07-26 07:49:59
Jeżeli chcesz być z nim ,mimo że Cię rani,to nie miłość,a uzależnienie.Jak ktoś już tu zauważył,zdrowy człowiek nigdy nie pokocha kogoś kto go rani,a jak ten ktoś robi to z premedytacją to jest jakimś socjopatą.Fajny blog znalazłem ,ale nie wiem czy tu można dodawać linki,tam jest wszystko super napisane.Z tego co widzę (nie jestem fachowcem) to uzależniłaś się od niego i kontakt z nim Cię zniszczy,będzie tylko gorzej,bo on Cię psychicznie wykończy.Wtedy zostaje tylko cięcie i to takie chlast i koniec.Poboli i to bardzo ,ale po jakimś czasie zrozumiesz że zrobiłaś najlepszą rzecz jaką mogłaś.Takie coś to jest jak narkotyk (ten kontakt z nim),wiesz że Cię niszczy,a jednak tego chcesz,nawet pragniesz.Tylko odstawienie narkotyku daje szanse na wyzdrowienie.
Mogłabym również prosić o link na email do tego bloga?
3,391 2014-07-26 09:05:31
Tak jasne podesłałem.
3,392 2014-07-26 11:56:49 Ostatnio edytowany przez marek987 (2014-07-26 11:57:31)
A i żebyś nie zatracił siebie, tego życze, bo to cienka linia. Zgadzanie na wszystko wbrew sobie to dobra droga do bycia pantoflem.
Wiesz thepass znowu spędziłem noc ze swoją Ex i tylko mnie wkurzyła. Zaproponowałem jej jakieś wyjście na miasto bo nie chce mi sie zawsze tylko siedzieć na chacie.
Wszystkie propozycje odrzuca a jak zapytałem dlaczego to odpowiedziała ze znam zasady naszego układu. Sobie mysle no bezczelna tylko Sex i przytulania.
Myslalem ze spędzimy razem weekend a ona rano wstała i powiedziała ze jedzie na weekend do koleżanki.
Generalnie uświadomiłem sobie ze jestem dla niej tylko opcja i facetem od sexu. W ten sposób jej nie odzyskam wiec teraz naturalnie wycisze kontakt bo jej przez tydzień nie bedzie. A potem jak bedzie chciała sie spotkac to jej powiem wprost ze Sex spotkanie juz mnie nie interesuje.
Jeszcze mi gada jak sie znajomi jej pytają czy chce do mnie wrocic a ona twardo im mowi ze nie
3,393 2014-07-26 12:19:31
A jakie jej zdziwienie było jak mnie poprosiła, abym jej wysłał zdjęcia z pewnej imprezy a ja stwierdziłem "kiedyś tam to zrobię". Mało z krzesła nie spadła i była mega zdziwiona. Jak to kiedyś? Czemu nie teraz?
3,394 2014-07-26 14:35:57
Co proponujesz w mojej sytuacji?? Jak powinnam się przy nim zachowywac, odnosic do niego?? Co mam robic?? W końcu jeszcze razem mieszkamy...
To nie jest takie proste, bo to trzeba było przerobić cały charakter. A Ty chciałabys zmienic teraz kilka zachowań. Zmieniłabyś się na chwile, bo jezeli on wytwarza w Tobie złe emocje typu strach, gniew itd to nie jestes i tak wystarczająco silna, by sie mu przeciwstawić. A walczyć chcesz? Raczej nie. Więc w takich sytuacjach 'wystarczy' sobie nie pozwalać, mieć gdzie odejść. Jesteś szczera sama ze sobą. Nie pasuje Ci cos to o tym mówisz. Nie jesteś zadowolona z rzeczy, które sie nie zmieniają to odchodzisz. Jakbyś zmieniła się teraz w ta pozytywną zołze to on mógłby dostać kołowrotka w glowie i tez powie, ze poznał całkiem inną kobiete. Straciłby kontrole i całą "męskość". No ale to nie są zmiany na pstryknięcie palcem. Jego nie zmienisz, siebie możesz, ale to zazwyczaj robi się spędzając czas z lepszymi ludźmi. Nie toksycznymi.
A jakie jej zdziwienie było jak mnie poprosiła, abym jej wysłał zdjęcia z pewnej imprezy a ja stwierdziłem "kiedyś tam to zrobię". Mało z krzesła nie spadła i była mega zdziwiona. Jak to kiedyś? Czemu nie teraz?
No tak, czyli ona z drugiej strony myśli, że ma 100% kontroli i będziesz na zawołanie. Dlatego pisałem, chcesz to korzystaj i czekaj na werdykt, kiedy powie, ze juz ma innego. Czy aby na pewno ona ma więcej od Ciebie do zaoferowania, że przystajesz na jej zasady? Nie polecam żadnych złych zagrywek (chociaż mogłyby dać jej do myślenia), ponieważ ona może zrobić Ci złą opinie u wszystkich (jesli jeszcze tego nie zrobiła), nastawić ich negatywnie itd Wkurzasz się i to nie jest dobry znak. Moglbys ją traktować jako kochanke. Zero rozmów prawdziwych, same zmyślone rzeczy i jedynie seks. Po skonczeniu oziębłość i zero spełnionych oczekiwań z Twojej strony. Wtedy czekasz na te jej pretensje i to dopiero jest dobry znak, a Ty sie odkochujesz.
3,395 2014-07-26 14:49:21
No tak, czyli ona z drugiej strony myśli, że ma 100% kontroli i będziesz na zawołanie. Dlatego pisałem, chcesz to korzystaj i czekaj na werdykt, kiedy powie, ze juz ma innego. Czy aby na pewno ona ma więcej od Ciebie do zaoferowania, że przystajesz na jej zasady? Nie polecam żadnych złych zagrywek (chociaż mogłyby dać jej do myślenia), ponieważ ona może zrobić Ci złą opinie u wszystkich (jesli jeszcze tego nie zrobiła), nastawić ich negatywnie itd Wkurzasz się i to nie jest dobry znak. Moglbys ją traktować jako kochanke. Zero rozmów prawdziwych, same zmyślone rzeczy i jedynie seks. Po skonczeniu oziębłość i zero spełnionych oczekiwań z Twojej strony. Wtedy czekasz na te jej pretensje i to dopiero jest dobry znak, a Ty sie odkochujesz.
Tak tylko, że nie wiem czy chcę się babrać w układ sam sex i nic więcej. Ale chyba faktycznie jeśli będę ją olewał a na spotkaniach będę oziębły to może wtedy zacznie oczekiwać czegoś więcej niż tylko sexu. Nie ma sensu jej proponować żadnych wyjść. Tylko łóżko ![]()
A już mi wczoraj kilka razy powiedziałem, że jestem dla niej niemiły.
3,396 2014-07-26 15:19:19
Jak jesteś niemiły (nie wiem jakie to sytuacje) to może pokazujesz właśnie frustracje, że ona nie chce robić tego co Ty, spotykać sie, traktować Cie jak chłopaka. Co innego być spokojnym, a co innego być niemiłym/robić wyrzuty/obrażać się. Też to nie przyciąga, bo więź pada (tzn w toksycznym związku by wzmacniała, ale tylko wtedy jak osoba jest uzależniona od drugiej, ona nie jest, to widać). Możesz sobie zastosować kotwiczenie to całe. Zafundować inny seks niż zawsze, ale taki że go zapamięta dobrze, że wiesz, że inny tego nie zrobi. Krótko po tym zrywasz i ucinasz kontakt. To sie będzie nazywało odwrócenie kota ogonem, czyli "wiesz co mam do zaoferowania, zgadzałas sie na taki układ, ja juz nie". I ona pamieta Cie z tego ostatniego przeżycia. Nic więcej nie mozesz zrobić. Nie przecze, ze to sposob ma manipulantki. Bardzo szybko mozna wtedy odrzucać kobiety, ktore nie są na serio zainteresowane. A jak nie są to po co sie w tym grzebać? Albo im wtedy zaświta bo to jest siła psychiczna, a one to lubią (dobra, nie generalizując - wiele lubi), albo jedyne co "was" może łączyć jest seks. Jak chcesz czegoś więcej to bedziesz sie męczył za każdym razem jak odmowi czegos wiecej. Więc też po co proponować? Prawda jest taka, że najlepiej jest wtedy, jak kobieta wie co masz do zaoferowania i sama sie o to prosi. Ty wtedy wyznaczasz kiedy, z kim i gdzie. A jak nie, to niech szuka 'lepszego'. Prosze bardzo. Jakis szacunek do siebie.
3,397 2014-07-26 15:46:41
margaretk.90 "Potęga Podświadomości" J. Murphy. na swiatksiazki.pl mozna kupić tanio ![]()
Kurcze, powiem Wam, że życie mnie zaskakuje, a może i nie, i to zwykły schemat, droga, która jest oczywista, a ja po prostu widzę w tym coś nadzwyczajnego? Doszedłem do wniosku, że z systemem i z tym, co mnie otacza nie wygram, poddałem się temu co mi los przynosi, zwyczajnie, pogodziłem się z tym co mnie spotyka, od razu brzemie, czy nawet kamień z serca spadł, coś na zasadzie, nie muszę walczyć, bo w sumie to bez sensu? Walczę z demonami przeszłości, zamiast je wysłać do lamusa i zacząć to nowe życie.
Co chwila przyciągam dziwnych ludzi, kazdy coś nowego wnosi do mojego życia, co zabawniejsze, nie wiem, czy już taką mam renomę 'reflektora po rozstaniowego', czy może ludzie widzą we mnie osobę, której można się zwierzać, poradzić, whateva. Mianowicie, wczoraj rozmowa z koleżanką, sama wyszła z inicjatywą podjęcia takiego tematu, oznajmiła mi, że ona zrobiła też jakiś czas temu to, co moja eks (ni cholery nie wiem skąd to wszystko wie, ale dodała, że dobrze się kiedyś trzymała z moją byłą), w czym dalej rzecz, powiedziała mi, że przyszedł u niej w życiu taki moment, że partner ją znudził, zwyczajnie był dobry, kochany, jednocześnie tak wywnioskowałem, że brakowało w tym związku emocji, no i zadecydowała, że z nim się rozstanie, bo na horyzoncie pojawił się ktoś nowy, wg niej cholernie atrakcyjny i dawał jej silne emocje, związała się z nim, związek trwał, zero kontaktu ze swoim eks, wszystko fajnie, ale co chwila, z dnia na dzień czuła, że to nie to, i że prawdziwą miłość miała do tamtego. Wyszła z inicjatywą rozmowy itd, po jakimś czasie wrócili do siebie. Powiedziała, że to było najgłupsze co w życiuz robiła i nie wybaczyłaby sobie, gdyby miała być teraz z kimś innym, że to jego kocha. Nawet jak spotyka atrakcyjnych facetów, z wyglądu, czy takich którzy dają jej te 'emocje', to ma w głowie swojego chłopaka i nie chce ona zrobić tego samego błędu. To pokazuje, że ludzie musza w ryj dostać, cos stracić by naprawdę to docenić.
Co ciekawe, powiedziała, że takich facetów dojrzałych emocjonalnie, kochających się docenia dopiero wtedy, jak życie strasznie dupe skopie, a do tego czasu każda kobieta szuka faceta, który będzie gnojem. Osobiście myślę, że nie chodzi o to by facet był gnojem, a kimś kto daje dużo emocji, temat o którym kilka postów wcześniej pisałem, jak ważne są emocje w związku, ponadto chodzi o bycie trochę tajemniczym, to nakręca atrakcyjność, lekka nutka ciekawości, pożądanie czy nawet świadomość, że to nie królik, którego zamknęliśmy w klatce i na zawsze już będzie.
Może to komuś zobrazuje kobietę, która zrywa, idzie do innego i co później ma w głowie.
3,398 2014-07-26 15:54:34
Witajcie:)) Widze dyskusja na calego:)) Mój wczorajszy wieczor był super nie pamietam kiedy sie tak dobrze bawiłam ja i 3 facetów był fajnie ( bez skojarzen prosze) Myślałam ze skoro to jego kumple bedzie dretwo ale było super pytali o niego ale powiedzialam ze nie chce o tym rozmawiac i tyle i tematu nie drążyli. Zrobiłam sobie nawet zdjecie z jakims obcym kolesiem chyba wpadłam mu w oko nie wiem:)) Kolega potem odwiózł mnie do domu i nad razem wrócilam. On dzwonił w trakcie imprezy do jednego z kumpli ale nie slyszalam o czym gadali musiał mu powiedziec ze jestem bo dziś znów napisał do mnie czy nadal jestem zła ( a tak obiecywał ze juz nie będzie mi przeszkadzac) odp ze nie mam czasu bo się szykuje do wyjazdu. On oczywiscie wymyslil pretekst bo pytal o co sie pokłóciłam z innym jego kumplem tego od dziecka. Napisalam ze niech on mu powie i ze nie mam czasu. Tyle. Już czuje sie lepiej od wczorajszego wieczoru tylko glowa boli:DDD Trzymajcie sie kochani jade wspierac moja siostre na koncercie:))
3,399 2014-07-26 17:08:00 Ostatnio edytowany przez Zyczliwy (2014-07-26 17:08:33)
niezgodna własnie widzisz jak wybicie się i udowodnienie sobie, że umiesz dobrze się bawić i żyć szczęśliwie bez niego, stąd jego zainteresowanie Twoja osobą, bo jakby nie patrzeć tak jest.
Dobra, z racji, że sobota, to udanego melanżu wszystkim życzę i uważajcie na idiotów w hondach, którzy rozjeżdżają ludzi ![]()
W ogóle tyle się znamy, a wódki ze sobą nie piliśmy ![]()
3,400 2014-07-26 20:19:46
Nie wiadomo. Z resztą nie na tym to polega, by sie zmieniać w kogoś kim się nie jest i nigdy nie chciało byc. Mozna jednak byc lepszym.
Nie sądze byś był zadowolony z tego ,jakbyś ją zdradzał, wyzywał i byś widział jak płacze i kocha coraz mocniej.
Znając siebie to nie byłbym zadowolony. Natomiast ona widziała mój ból, cierpienie, słyszała moje błagania i uciekała z domu żeby mnie nie oglądać bo działam na nią litująco. TYLE PO 5 LATACH OD PRZYSZŁEJ ŻONY??? Ale chciałbym już zakończyć ten wątek, bo tak naprawdę to nic nie pomoże. Otrzymałem tylko od psychiatry i psychologa informację, że metody jakie zastosowała wobec mnie były metodami bezwzględnymi a zachowanie jej było wyrachowanym. Co najgorsze ja nie dopuszczałem tych złych jej zachowań do swojej głowy, ja dalej chciałem tkwić w tym związku - MIMO WSZYSTKO!!!
Problemem moim jest inna sprawa. Otóż zabrakło mi znajomych, z którymi mógłbym się gdzieś wybrać. Nasi wspólni znajomi byli na początku jej i przez nią ich poznałem. Teraz siłą rzeczy zostali przy niej. Obiecali, że między nami nic się nie zmieni ale niestety na obiecankach się skończyło. No trudno. "Straciłem" mieszkanie, bo było ono jej. Straciłem, bo bardzo dobrze w nim się czułem. Poczucie wartości powoli muszę odbudować i tak sobie myślę, że mógłbym obadać to odzyskiwanie w relacjach z kobietami. Z drugiej strony wydaje mi się, że to będzie jedynie na pokaz. Mam pracę, z której nie jestem zadowolony a nie mogę zmienić bo jak zwykle kryzys na rynku. Do tego te je.ane długi, które zrobiłem również aby jej zaimponować. Wiem, wiem, durne to jak lewy but ale tak było. Tutaj kapituluję o powiem Wam codziennie pojawiają się myśli samobójcze i pytanie PO CO TO??? Potem ból w klatce, kołatanie serca i konieczność wzięcia tabsów. Moi kumple po studiach powyjeżdżali, założyli rodziny, mają dzieci. Zostałem jak palec goły. Jeszcze 5 lat temu to dusza towarzystwa była ze mnie, niektórzy twierdzili, że ze mnie rozkurw jakich mało. Mam znajomego księdza, który jak się dowiedział o mojej historii, powiedział tylko: Jacek, przecież wokół Ciebie zawsze kupe bab było. No i co z tego. Co mam tak sam wyskoczyć teraz do knajpy i podbić do jakiejś laski? Mam jeden zajebisty lokal we Wrocławiu ale cały czas przebywa tam ona. To nawet tam nie ma co iść. Zresztą trochę ciężko mi się tam siedzi. Powiem Wam, że posrane to wszystko tak cholera. I może człowiek co do niej sobie pewne rzeczy wytłumaczy ale co do obecnej rzeczywistości jakoś nie potrafię sobie poukładać życia. Niby rzeczywistość jest jaka jest, bo to ludzie są straszni.
3,401 2014-07-26 20:26:51
i jeszcze jedna durna rzecz. Straciłem taki mały prestiż bo obracałem się wśród prawników ( radców prawnych, notariuszy, adwokatów ) i to też do pewnego stopnia bolało. Teraz to już historia.
3,402 2014-07-26 20:26:56
Wymyślasz sobie wymówki jak z tym lokalem, naprawdę we Wrocku jest tylko jeden?
3,403 2014-07-26 20:33:47
Wymyślasz sobie wymówki jak z tym lokalem, naprawdę we Wrocku jest tylko jeden?
Nie no nie jeden ale tam mam mnóstwo znajomych o wśród baramnów i wśród bywalców i oni zawsze tam przesiadują. Wrocław duże miasto ale też dużo badziewnych lokali w nim jest. Także to nie wymówki tylko ... z drugiej strony dużo złych rzeczy tam się wydarzyło to może i rzeczywiście czas zapomnieć o tym lokalu
3,404 2014-07-26 20:34:36 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-26 20:36:49)
Do Życzliwego pisałem w podobnym tonie i do Ciebie tak samo, on zrozumiał. Ty sie uzależniłeś i od samego początku tak było. Nie miałeś nic, nie mialeś statusu, nie miałeś zasobów, choc miales ku temu potencjał. "Tworzyłeś" wszystko (wg siebie) dla niej, chciałeś imponować z niczego itd 5 lat to naprawde dużo czasu, a zwiazek musi sie ROZWIJAĆ. Ty zaczales wzbudzać litość i ona sobie z tym nie poradziła. Jesli nie uwazasz tak, to powiedz co bys zrobił na jej miejscu? Nie myslales o sobie, tylko o swojej wartosci ktora Ci ona podnosiła. Popelniles blad wielu kobiet, kobiet bluszczów, emocjonalnie zaleznych, ale i zyciowo. Czujacych sie zle same ze sobą, a Ty jeszcze traciles swoj swiat w zwiazku, zamiast zyskiwać. Takie kobiety kochają za byle co, za to ze kogokolwiek mają i minimum 'bezpieczenstwa' czują, wszystkiego sie boją. Mysl o samotnosci je paraliżuje itd i masz potem kołatania serca, dusznosci, płacze, bezradnosc. One czuja sie zawsze jak dzieci, a Ty? 5 lat zwiazku. To duzy sukces, bo chyba nie szukasz opiekunki u kobiety? Nie czułeś sie nigdy po męsku, silny?
3,405 2014-07-26 20:47:15
z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że tak się czułem. Męski, silny. Jak praca mnie satysfakcjonowała, jak zarabiałem dobre pieniądze, jak mogłem ją uszczęśliwić. Niestety po aborcji, o której pisałem straciłem na męskości totalnie. Mimo, że życie dalej się toczyło to podświadomie wiedziałem, że upadam i lecę w dół. Bardzo dobrze mnie rozumiesz i trafisz w sedno sprawy.
Na psychoterapii w podobnym tonie mi to przedstawiają tylko ja nie wiem czy chcę to jeszcze raz przechodzić. Ponoć będziemy wszystko wywlekać a ja już chyba nie chcę.
Uzależniłem się od niej. Teraz niekiedy przechodzę detox. Budzę się rano oblany potem i jeb, strzał myśli w głowę. KONIEC - LEŻĘ I KWICZĘ.
Wiesz ja się nawet rozwijałem, jeździłem przez pół roku do Krakowa na weekendy na kursy trenerskie, zrobiłem studia podyplomowe, pokończyłem różne kursy, szkolenia. Ale wtedy jakoś większej satysfakcji mi to nie dawało. ONA była narkotykiem a teraz mam detox. Co najgorsze psycholog mi powiedziała, że żałoba ( bo to jest żaloba ) będzie trwała 1 - 1,5 roku. No wierzyć się nie chce.. Daltego jak widziałem, że iceman piszę, że po 2 tygodniach jakoś mu tam zaczęło przechodzić to nie wierzyłem. Ja po 2 tygodniach to zacząłem w miarę jeść.
3,406 2014-07-26 20:54:07
No, też znam gościa który leczył się przez rok, a rekordzista to przez dwa.
No cóż, tak też czasem bywa.
3,407 2014-07-26 20:58:05
co bym zrobił na jej miejscu? Nie wiem. Znając siebie to na pewno nie zostawiłbym w potrzebie. Wiedziałbym, że jest problem do ogarnięcia i tak mogę Cie zostawić bo stałaś się nieatrakcyjna ale jak nie podejmiesz wysiłku żeby to zmienić. Dlatego wziąłbym za fszarz i do lekarza. Słuchaj thepass ona na dwa dni przed rozstaniem złapała mnie i powiedziała, że mnie kocha, że chce być ze mną, że mnie nie zostawi. Ja mówiłem, że to nieprawda, że mnie już nie kocha i nie chce być ze mną i na pewno mnie później skrzywdzi. A ona dalej swoje i kazała jeszcze patrzeć w oczy i przytulać się. To jest strasznie BEZWZGLĘDNE i WYRACHOWANE ZACHOWANIE. Wiem, że mogła to mówić bo się bała, że sobie coś zrobię ale nie tędy droga. To było już skurwy.yństwo. No niestety tak trzeba to nazwać.
Czy jestem dzieckiem? Obecnie tak.
3,408 2014-07-26 21:27:38
Jak jej nadawałeś że Cię na pewno zostawi to w końcu to zrobiła, ile można znosić takie teksty
3,409 2014-07-26 21:44:29
Jak jej nadawałeś że Cię na pewno zostawi to w końcu to zrobiła, ile można znosić takie teksty
Maciek, tak samo jak u Ciebie z agresją w związku, ile można ją znosić
3,410 2014-07-26 21:55:09
MaciekM napisał/a:Jak jej nadawałeś że Cię na pewno zostawi to w końcu to zrobiła, ile można znosić takie teksty
Maciek, tak samo jak u Ciebie z agresją w związku, ile można ją znosić
No cóż, niecałe 2 miesiące. Tyle trwał ten "najgorszy" okres w moim związku i całe szczęście, że się skończył. Tzn. tak myślałem ale i tak się rozstaliśmy pomimo "odwilży" więc kicha ;p
3,411 2014-07-26 21:58:07
No ale to prawda, też przerabiałem "wmawianie" czym pokazywałem niską wartość (cos jak z zazdroscia, gdzie juz z gory człowiek wie, ze jak sie puści wolno drugą stronę to ona na pewno zdradzi! to jest jawne pokazanie, ze nie czujemy ze ktos chce z nami byc bez przymusu). Ale jesli ona tylko udawała mówiąc, że kocha, to też była dzieckiem. Dwóch dzieci w zwiazku i buduja cos powaznego? 2 dni i przestała? Głupie zachowanie, ale moze nauczy ją by tak nie robić. Tylko co z tego, czasu sie nie cofnie.
3,412 2014-07-26 22:00:02
Heh, moja kobieta też mi czterokrotnie powiedziała że mnie kocha 3 dni przed zerwaniem które zainicjowała.
3,413 2014-07-26 22:05:06
Może one chcą zrzucić z siebie poczucie winy, że nie zadbały o miłość, więc nie brak miłości jest powodem rozstania. Albo kochają, ale nie w ten sposób co trzeba, tylko sie nie sprecyzują, bo po co? Są kobietami wiec nie musza byc konkretne, domyśl się ![]()
3,414 2014-07-26 22:20:43
Nie wiem. Mi w dniu rozstania (3 dni później) powiedziała, że już mnie nie kocha.
3,415 2014-07-26 22:24:59
Thepass "domyśl się" to tak jakby się na coś sfochowała i teraz mam się zastanawiać za co? Dzizasss ten ich mózg jest większą niewiadomą niż tajemnica świętego gralla.
Mnie gryzie jeszcze jedna kwestia. Jak mogła kazać mi kiedyś przysięgać, że jej nigdy nie zostaiwe. Durny powiedziałem to. Wiem niedojrzale, bo jak można tak zrobić nie wiedząc co będzie w przyszłości. A teraz w dupie ma, że taką presję na mnie wywarła.
3,416 2014-07-26 22:26:04
Jacek84 napisał/a:MaciekM napisał/a:Jak jej nadawałeś że Cię na pewno zostawi to w końcu to zrobiła, ile można znosić takie teksty
Maciek, tak samo jak u Ciebie z agresją w związku, ile można ją znosić
No cóż, niecałe 2 miesiące. Tyle trwał ten "najgorszy" okres w moim związku i całe szczęście, że się skończył. Tzn. tak myślałem ale i tak się rozstaliśmy pomimo "odwilży" więc kicha ;p
U mnie miesiąc i też myślałem, że jakoś się uda. Tylko ja miałem ten zasrany ślub w seirpniu w głowie
3,417 2014-07-26 22:36:46
MaciekM napisał/a:Jacek84 napisał/a:Maciek, tak samo jak u Ciebie z agresją w związku, ile można ją znosić
No cóż, niecałe 2 miesiące. Tyle trwał ten "najgorszy" okres w moim związku i całe szczęście, że się skończył. Tzn. tak myślałem ale i tak się rozstaliśmy pomimo "odwilży" więc kicha ;p
U mnie miesiąc i też myślałem, że jakoś się uda. Tylko ja miałem ten zasrany ślub w seirpniu w głowie
Ja wedle pierwotnego planu byłbym dawno po ślubie (maj 2014). Przekładany trzykrotnie, w końcu szlag wszystko trafił...
3,418 2014-07-26 22:42:39
No to też żeś w gówno wdepnął. Mi powiedziała, że jak nawet będziemy ze sobą ( bo się przecież zastanawiała ) to i tak ślubu nie będzie.
Ja ostatnio też się zastanawiałem co by było gdyby nie zdała tej aplikacji i nie została radcą prawnym oraz gdyby tak jak pierwotnie miało być straciła pracę z dniem 01-07-2014. Czy nadal byłaby ze mną? I odpowiedziałem sobie wtedy, że byłaby. Nie dałaby rady tak sama ze wszystkim. I nie jest to gdybanie tylko jasna, przemyślana odpowiedź samemu sobie.
3,419 2014-07-26 22:50:12
No nie wiem, a byłeś dla niej wsparciem? Czy to raczej Ty go ciągle potrzebowałeś? Bo to (pierwsza opcja) by się kłóciło z całokształtem, wedle którego była z Tobą z litości.
3,420 2014-07-26 22:52:28
Czyli byłaby z wygody.
Jak Ty masz marzenie by mieć ślub i dzieci, a wybierasz taką która tego kategorycznie nigdy nie bedzie chciała (choc jak wiadomo plany sie zmieniają co chwile, emocje także...) to i tak jest to zwiazek bez przyszłości, w ktorym TY sie męczysz (czym mozesz wpływac na drugą osobę, która czuje ze nigdy Ci nie dogodzi).
Emocji nie mozna obiecać. Korzysta się z tego co jest aktualnie, aczkolwiek obiecanie 'nigdy cie nie zostawie' jest ok, jesli mowimy to z pełnym przekonaniem (trwałość własnych zasad), ale czy druga strona jest taka sama? Raczej zasadowi ludzie to prędzej mężczyzni (przepraszam kobiety, ale to my najczęściej wyznaczamy hierarchie wartości i zasad, których sie twardo trzymamy - chyba ze kobieta nas urobi heheh).
3,421 2014-07-26 22:59:08
No nie wiem, a byłeś dla niej wsparciem? Czy to raczej Ty go ciągle potrzebowałeś? Bo to (pierwsza opcja) by się kłóciło z całokształtem, wedle którego była z Tobą z litości.
Nie zawsze wsparciem byłem. Okazało się, że w tych trudnych momentach nie byłem - według niej. Według mnie robiłem tyle ile mogłem. Miałem problem z wyrażaniem uczuć. To fakt. Ale wspierałem i byłem. Niestety nie pamiętam aby ona wspierała mnie w moich dążeniach.
3,422 2014-07-26 23:01:48
Czyli byłaby z wygody.
Jak Ty masz marzenie by mieć ślub i dzieci, a wybierasz taką która tego kategorycznie nigdy nie bedzie chciała (choc jak wiadomo plany sie zmieniają co chwile, emocje także...) to i tak jest to zwiazek bez przyszłości, w ktorym TY sie męczysz (czym mozesz wpływac na drugą osobę, która czuje ze nigdy Ci nie dogodzi).
Emocji nie mozna obiecać. Korzysta się z tego co jest aktualnie, aczkolwiek obiecanie 'nigdy cie nie zostawie' jest ok, jesli mowimy to z pełnym przekonaniem (trwałość własnych zasad), ale czy druga strona jest taka sama? Raczej zasadowi ludzie to prędzej mężczyzni (przepraszam kobiety, ale to my najczęściej wyznaczamy hierarchie wartości i zasad, których sie twardo trzymamy - chyba ze kobieta nas urobi heheh).
To była nasza decyzja co do ślubu i dzieci. Decyzja OBYDWOJGA. Chciała tego. Jakbym miał teraz negować wszystkie decyzje jakie podejmowała, bądź wszystkie słowa jakie wypowaidała to okazałoby się, że tkwiłem w matrixie a nie w życiu codziennym.
Bardziej postawiłbym znak równości w słowach ZASADOWI = HONOROWI.
3,423 2014-07-26 23:05:23 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-26 23:05:46)
No dokładnie. Dużo związków to takie zwiazki w matrixie. Brak podstaw do porozumienia, same puste słowa, wymagania które nie są spełnione. Brak dopasowania, zła komunikacja? Jacek masz maila aktywnego tu? Jak tak to wyśle coś, sporo czytania, a moze sie zdołujesz, a moze czegos dowiesz.
3,424 2014-07-26 23:18:29
Mail jest aktywny. Nie chce sie dolowac bo za duzo tego. Ale dzieki tutejszemu forum idzie jakos latwiej. Lepsze to nize psychoterpania.
Thepass jak chcesz wole Tobie placic niz:))) mojej psycholog bo tego samego sie dowiaduje tylko od niej bardziej rozbity wychodze. Ostatnio mi powiedziala ze dojdziemy do takiego momentu ze ja znienawidze.
3,425 2014-07-26 23:25:04
Płać płać. Skuteczniejszy jestem od tych baranów, a sie nie uczyłem
No ale to lata praktyki w byciu terapeutą w związkach, taka natura.
To nie wysyłam bo jeszcze na sumieniu Cie będe miał. Kiedy indziej.
3,426 2014-07-26 23:27:21
Płać płać. Skuteczniejszy jestem od tych baranów, a sie nie uczyłem
![]()
No ale to lata praktyki w byciu terapeutą w związkach, taka natura.
To nie wysyłam bo jeszcze na sumieniu Cie będe miał. Kiedy indziej.
Jak masz cos wesolego to wyslij. Cholera za daleko jestescie bo bym sie z Wami napil jakiegos rozweselajacego trunku. Wtedy wszystko jakies takie latwiejsze sie staje:)
3,427 2014-07-26 23:28:32
btw byłbys bogaczem po takich sesjach ze mną :-D
3,428 2014-07-26 23:30:01 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-26 23:32:01)
Ode mnie daleko nie jesteś akurat. Trunki tylko pogłębiają problem, bo są depresantami. Tak naprawde to wzmacnia uczucia (odczucia), zwieksza bezsilnosc, traci sie kontrolę. Zapijanie jest ok, jesli to nie rujnuje zycia i trwa to krotko, ale po co sie oszukiwać? Alkohol to prawie takie samo zło jak matrix w związku.
Zamiast płacić to tylko kreujesz wizje. Jak w miłości. Daj spokoj ![]()
3,429 2014-07-26 23:32:46
Ode mnie daleko nie jesteś akurat. Trunki tylko pogłębiają problem, bo są depresantami. Tak naprawde to wzmacnia uczucia (odczucia), zwieksza bezsilnosc, traci sie kontrolę. Zapijanie jest ok, jesli to nie rujnuje zycia i trwa to krotko, ale po co sie oszukiwać? Alkohol to prawie takie samo zło jak matrix w związku.
Zamiast płacić to tylko kreujesz wizje. Jak w miłości. Daj spokoj
Prawda, ja się po wódce czułem jeszcze bardziej parszywie.
3,430 2014-07-26 23:50:30
thepass napisał/a:Ode mnie daleko nie jesteś akurat. Trunki tylko pogłębiają problem, bo są depresantami. Tak naprawde to wzmacnia uczucia (odczucia), zwieksza bezsilnosc, traci sie kontrolę. Zapijanie jest ok, jesli to nie rujnuje zycia i trwa to krotko, ale po co sie oszukiwać? Alkohol to prawie takie samo zło jak matrix w związku.
Zamiast płacić to tylko kreujesz wizje. Jak w miłości. Daj spokoj
Prawda, ja się po wódce czułem jeszcze bardziej parszywie.
Ja pierdziele!!!!!!!!!!!!!!!! Chlopaki to co nam juz zostalo??? Jasne, mój ojciec tez mnie prosil zebym tylko nie pil bo on sam wie, ze to do niczego dobrego nie prowadzi. Ale czysto meskie spotkanie zeby nie tyle sie pozalic co pogadac o pierdolach nie wydaje mi sie zlym pomyslem.
Poznalem ostanio goscia ktorego dziewczyna od miesiaca zdradzala i sie rozeszli. Zrobil sobie ostry alkoholowy reset az do porzygu i mowil ze jest ok. Na mnie by nie podzialalo. Ale jemu wyszlo. Nie wiem tylko ile z nia byl.
3,431 2014-07-26 23:53:37
MaciekM napisał/a:thepass napisał/a:Ode mnie daleko nie jesteś akurat. Trunki tylko pogłębiają problem, bo są depresantami. Tak naprawde to wzmacnia uczucia (odczucia), zwieksza bezsilnosc, traci sie kontrolę. Zapijanie jest ok, jesli to nie rujnuje zycia i trwa to krotko, ale po co sie oszukiwać? Alkohol to prawie takie samo zło jak matrix w związku.
Zamiast płacić to tylko kreujesz wizje. Jak w miłości. Daj spokoj
Prawda, ja się po wódce czułem jeszcze bardziej parszywie.
Ja pierdziele!!!!!!!!!!!!!!!! Chlopaki to co nam juz zostalo??? Jasne, mój ojciec tez mnie prosil zebym tylko nie pil bo on sam wie, ze to do niczego dobrego nie prowadzi. Ale czysto meskie spotkanie zeby nie tyle sie pozalic co pogadac o pierdolach nie wydaje mi sie zlym pomyslem.
Poznalem ostanio goscia ktorego dziewczyna od miesiaca zdradzala i sie rozeszli. Zrobil sobie ostry alkoholowy reset az do porzygu i mowil ze jest ok. Na mnie by nie podzialalo. Ale jemu wyszlo. Nie wiem tylko ile z nia byl.
Spotkanie tak, ale bez alko bo zaczniesz płakać komuś w rękaw
nie wiem, mnie na przyklad relaksowała strzelnica, parę razy poczujesz odrzut kałacha i od razu inaczej myślisz
3,432 2014-07-27 00:15:34 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-27 00:19:05)
Jak to co nam zostało? Jak ostatnim wyjsciem jakie sie widzi to alkohol to raczej słabo ta cała atrakcyjnosc wygląda i gdzie kobieta zostanie? Wstępne przybicie piątek, siłka, strzelanie, smażing, klub. Tak to sie robiło.
Jacek szkoda, ze nie jestes kobietą. Płaciłbyś mi, przytulałbym, popilibyśmy itd fajna sprawa ![]()
3,433 2014-07-27 01:01:35
Jak to co nam zostało? Jak ostatnim wyjsciem jakie sie widzi to alkohol to raczej słabo ta cała atrakcyjnosc wygląda i gdzie kobieta zostanie? Wstępne przybicie piątek, siłka, strzelanie, smażing, klub. Tak to sie robiło.
Jacek szkoda, ze nie jestes kobietą. Płaciłbyś mi, przytulałbym, popilibyśmy itd fajna sprawa
Hahhahahaha wyszlo szydlo z worka. Cos w tym jest:))) ehhhhh Panowie. Jutro, a raczej dzisiaj moze jakis watek do lba mi jeszcze przyjdzie to na pewno szybko go rozkminisz thepass. Szybki strzal -----> szybka odpowiedz.
3,434 2014-07-27 11:20:08
Hej chłopaki i dziewczęta:ppp Wczorajszy dzień był jednym z najlepszychc od niepamiętnych czasów jednak odrobina kultury kształtuje człowieka:)) Koncert wyszedł cudnie jednak Grzegorz Turnał daje rade:ppp Nie będę mówić w jakim miescie byłam bo obawiam się iż ktos może tu wchodzić i się zorientować że niezgodna to ja tym bardziej że wczoraj wstawiłam zdjęcia z wypadu:)
On oczywiście wczoraj pisał jak się szykowałam ale to juz wam pisałam w poprzednim poście. Powiem wam że czuje się lepiej jestem taka szczęśliwsza jakbym miała z nm kontakt to pewnie siedzielisbysmy u niego i nie pojechalabym na swietny koncert. Jemu się grunt pali pod nogami nie odpisuje na jego wiadomosci chodze na piwo z jego kumplami a on co... Mam nadzieję że ten stan potrwa już zawsze że nie bede miec wachań nastrojów i takie tam.. a tymczasem życzę wszystkim miłęj niedzieli:)))
3,435 2014-07-27 14:02:39
Joy dziękuję za podesłane linki!
:)
Życzę miłego dnia.
Thepasss Ty się poważnie zastanów nad tym 'co łaska'
czysty zysk plus nabywanie praktyki.
A tak poważnie to Twoje osobiste spostrzeżenia, wnioski i czy nabyte dzięki literaturze?
O co dokładnie chodzi z tym matrixem ?:):)
niezgodna super, ze spędziłaś fajny dzień... ale bądź gotowa na kolejny przypływ.. to nie takie proste
nawet starym wyjadaczom się zdarzają po kilku m-c
trzymam kciuki
Jacek84 troszkę poczytałam o Twoim 'przypadku'. No i tradycyjne.. thepass napisał o co 'lotto' Słuchaj się go to nie zginiesz. No i spinaj powoli poślady i bierz sie za siebie.. młody z Ciebie facet ze wszystkim członkami na swoim miejscu, dasz radę. Nawet jeżeli myślisz, ze umierasz... a ze ja i reszta nas pier!@#% to sie ogarniesz,z a jakiś czas. Tylko wszystko leży w Twojej głowie i zależy od Ciebie.
Ja powiem, ze jestem uzalezniona od włażenia na jego i jej profil na fcb. To jest taki ukryty stalking ?:P
3,436 2014-07-27 14:13:22
Tenko
wiem, wiem, poślady muszę spiąć tylko nie ma prawie co spinać tak schudłem:))) No cóż siłą głową muru nie przebijesz. Problem jest brak pomysłu na siebie. Nie wiem co robić dalej. Za co się wziąć. Ok, siłownia. A co z tymi znajomymi. Chciałbym poznać jakichś ludzi ale nie wiem gdzie ich szukać. Tutaj boli najbardziej. GDZIE???!!!! No i bzykać mi się chce:)
3,437 2014-07-27 14:15:06 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-27 14:25:36)
Doświadczenia z ostatniej "miłości" (o matko, co za chemia to była, znowu sobie przypomniałem...) - na głębokim poziomie podświadomości, gdzie te psychiki dobrze współgrały w wielu elementach i myśle rozumowała to do pewnego czasu tak jak ja. Z resztą rozmawialiśmy też w podobny sposób, co było dla mnie niesamowitym przeżyciem, bo przyznam, że ciężko mi poznać kogoś podobnego do siebie. Już prędzej tu na forum są ludzie, którzy to rozumieją lepiej, ale jednak mają sporo więcej lat i także doświadczenia.
A potem to już było tylko szlifowanie wiedzy, ciekawostki. Jesli mam byc szczery to nawet w takich prostych poradnikach podrywu pewne schematy sie powtarzają i można z tego wyciągnąć dobre rzeczy dla budowania związku i motylków.
Matrix to taka jakby fikcja. Inny świat, ale tylko nasz świat. Jesteśmy w nim, ale go nie ma.
3,438 2014-07-27 14:28:38
To wróć.. zrób come back. Pomyśl co sprawiało Ci frajdę jak byłeś młodym szpokiem, nastolatkiem. Pomyśl, co chiałeś zawsze spróbować zrobić etc.. ale.. no właśnie to 'ale'. Teraz masz okazję, idealną.
Znajomi... zawsze możesz spróbować 'odświeżyć' te stare znajomości albo porozglądać się w pracy zaproponować komuś jakiś wypad, gdziekolwiek. Nie jest to łatwe.. no ale do odwaznych swiat nalezy.
Chce Ci się bzykać? a co stoi na przeszkodzie.. język między zębami, wydmuchujesz powietrze i 'BZZZZYYYYY. BZZYYYYY'
w KRK są nawet tolerancyjni jak tak czasem bzykam.. nie wiem jak u Ciebie.
3,439 2014-07-27 14:38:39 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-27 14:47:23)
Mnie to też sporo osób namawiało do come backu, ale nie jestem w stanie. Przyczyny że tak powiem niezależne. Z resztą żebym był jak kiedyś to musiałbym zapomnieć jaki jestem dziś i znowu bym popełniał te same błędy. A po co?
A bzykać też będe bzykał kilkadziesiąt razy dziennie
I sie może Guciem stane:D (żeby nie było nas wiecej takich kopii)
W KRK tolerancyjni, taak
na bzykanie, pewnie tak...
Jacek przypomnij się za 3 miesiące jak już będziesz nabuzowany dobrze to wysle Ci właściwie jedną z tych moich 'baz' z których czerpałem wiedze. Co prawda wiele rzeczy trzeba czytać wybiórczo i brać na dystans, ale jest możliwe wyciagnac fajne wnioski. Nie polecam jednak czytać w dołach bo to pokaże dużo błędow i przypomni cały obraz relacji. Tu trzeba afirmacji pozytywnych.
3,440 2014-07-27 14:38:40
Tenka zdaje sobie sprawę ze będą upadki i to nie raz nie dwa w takie cudowne uzdrowienia nie wierze ale jak na razie jest w miarę ok. Jacku ty się musisz ogarnąć bo innego wyjścia nie masz no możesz sobie jeszcze strzelić w leb ale raczej nie polecam. z każdego dola idzie wyjść trzeba tylko w to uwierzyć. Ja przed snem powtarza sobie ze będzie dobrze tak dlugo AZ w to uwierze.
3,441 2014-07-27 14:51:19 Ostatnio edytowany przez Tenko (2014-07-27 14:52:47)
Hmm czyli thepass jak wcześniej czerpałam przyjemność z biegania to lepiej do tego nie wracać ?:)
Guciem który może znajdzie swoją Maje do wspólnego bzykania ![]()
Krk jest najbardziej tolerancyjnym miastem! teoretycznie..
praktyka to wiesz..
Te 'ciekawostki' są tylko dla Jacka, płci męskiej czy żeńska też moze skorzystać ?
3,442 2014-07-27 15:00:14
Lepiej nie, szczególnie, jeśli wcześniej za każdym pobiegnięciem się pomamałamałaś ![]()
Dla płci żeńskiej też sporo się tam ciekawych rzeczy znajdzie, ale skrajności i kontrowersje często was odpychają, więc nie wiem czy spora rzesza kobiet chciałaby tam zostać na dłużej. Artykułów jest sporo o różnej jakości.
3,443 2014-07-27 15:45:09
Hmm czyli thepass jak wcześniej czerpałam przyjemność z biegania to lepiej do tego nie wracać ?:)
Guciem który może znajdzie swoją Maje do wspólnego bzykaniaKrk jest najbardziej tolerancyjnym miastem! teoretycznie..
praktyka to wiesz..
Te 'ciekawostki' są tylko dla Jacka, płci męskiej czy żeńska też moze skorzystać ?
Gucio nie byzkał Maji! Tak samo jak Muminek Panny Migotki:))) bo jeszcze mi zrujnujecie dzieciństwo:)))
3,444 2014-07-27 15:47:27
To wróć.. zrób come back. Pomyśl co sprawiało Ci frajdę jak byłeś młodym szpokiem, nastolatkiem. Pomyśl, co chiałeś zawsze spróbować zrobić etc.. ale.. no właśnie to 'ale'. Teraz masz okazję, idealną.
Znajomi... zawsze możesz spróbować 'odświeżyć' te stare znajomości albo porozglądać się w pracy zaproponować komuś jakiś wypad, gdziekolwiek. Nie jest to łatwe.. no ale do odwaznych swiat nalezy.
Chce Ci się bzykać? a co stoi na przeszkodzie.. język między zębami, wydmuchujesz powietrze i 'BZZZZYYYYY. BZZYYYYY'
w KRK są nawet tolerancyjni jak tak czasem bzykam.. nie wiem jak u Ciebie.
No właśnie pracę to ja muszę zmienić bo się trochę piernikowato zrobiło. A co sprawiało frajdę??? Właśnie te spontaniczne wypady, spotkania, nieraz aż się nie chciało iść. A tu masz Ci fajni powyjeżdżali a jak zacząłem być z nią to już nowych - SWOICH - nie poznawałem.
3,445 2014-07-27 15:50:43
Mnie to też sporo osób namawiało do come backu, ale nie jestem w stanie. Przyczyny że tak powiem niezależne. Z resztą żebym był jak kiedyś to musiałbym zapomnieć jaki jestem dziś i znowu bym popełniał te same błędy. A po co?
A bzykać też będe bzykał kilkadziesiąt razy dziennieI sie może Guciem stane:D (żeby nie było nas wiecej takich kopii)
W KRK tolerancyjni, taak
na bzykanie, pewnie tak...
Jacek przypomnij się za 3 miesiące jak już będziesz nabuzowany dobrze to wysle Ci właściwie jedną z tych moich 'baz' z których czerpałem wiedze. Co prawda wiele rzeczy trzeba czytać wybiórczo i brać na dystans, ale jest możliwe wyciagnac fajne wnioski. Nie polecam jednak czytać w dołach bo to pokaże dużo błędow i przypomni cały obraz relacji. Tu trzeba afirmacji pozytywnych.
Przypomnę się. Kraków tolerancyjny? Hmmm. Zawsze wydawał mi się konserwatywny w swoich poglądach. Trochę tam jeździłem. Jestem też fascynatem teatru i jak sobie przypomnę aferę w Tetarze Starym z jednym z przedstawień Jana Klaty - sławetna HAŃBA!!!! to tak ta tolerancja ciężko przez usta przechodzi. Ale przecież nie o takiej tolerancji mówimy przecież
))