netkobietyWszystkie działy
Psychologia kariery - moja kariera zawodowa

Kobieta pracująca

122 odpowiedzi9 450 wyświetleńzałożony przez marioosh666, 30.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 123 z 123 ]

66

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Łatwiej będzie mi się chociażby zorganizować, bo np siedząc w domu jest mi trudniej i niewiele mi się chce, a w pracy ma się przydzielone zadania i to na mnie działa motywująco, wtedy nabieram powera- w domu tego nie odczuwam.

Spokojnie... Jak nie będziesz się za mocno opierać to mąż na pewno przydzieli Ci zadania do wykonania wink Nie musisz w tym celu uciekać do pracy smile

A dalszy opis wskazuje na to, że jesteś modelowym przykładem opisanym przez JKMa smile

Aha, no wiesz, ja tam w domu nie lubię poleceń, wolę sama coś zrobić. Może być jedynie coś takiego, że np "Kochanie Ty ugotuj, ja posprzątam"- np coś takiego. No, ale np czekanie jak na polecenia jak u szefa, to dziękuję po prostu. Co innego w pracy, polecenia są zupełnie normalne, wynikają z tego, że jest podwładną. W związku jestem partnerką i tak wolę być traktowana. Dlatego do działania bardziej praca mi daje powera. W domu też bym sprzątała, ugotowała, trzeba, ale jednak nie byłoby to z takim powerem i motywacją jak w pracy, gdzie po prostu mam te zadania do wykonania do szefa. W domu też więcej rzeczy może rozpraszać. A tak to jestem w pracy, ok, potem wracamy, dzielimy się obowiązkami. Widzisz w tym coś złego? smile

Czemu jestem modelowym przykładem? Wyjaśnij. To pewnie moja mama też modelowy, bo tata pracował, mama też tongue Chyba, że o coś innego Ci chodzi.

Jak pisałam- jestem za wolnym wyborem, dlatego jeśli kobieta zostaje w domu, facet do pracy i oboje tak chcą, nie ma przymusu, tylko chęć, to jak najbardziej ok smile Jak oboje do pracy też ok. Ja tak właśnie chcę jak piszę. Sytuacja, gdy facet jakiś czas zostaje w domu z przymusu, bo np ona ma wtedy pracę lepszą czy coś takiego, że ogólnie lepiej, by on został też dla mnie jak najbardziej ok. Jak będę miała dziecko, to wiadomo jakiś czas będę chciała z nim być na macierzyńskim, budować więź przez parę miesięcy, a po paru miesiącach wrócić do pracy, nie od razu- aż takiej chęci to nie mam by od razu wracać do pracy, macierzyństwem będę chciała i maluszkiem się nacieszyć tak cały czas przez te parę miesięcy smile A i jego rozwojowi na pewno przysłuży jak te parę miesięcy będę z nim w domu smile Potem będę chciała wrócić do pracy. Jakby była konieczność, to raczej mój facet też by został z dzieckiem jakiś czas, to zależy od sytuacji, ale raczej ja będę się starała zostać, ale mój dzieckiem też będzie się zajmował, naszym zdaniem to zadanie obojga rodziców smile

Edit: Mariusz, doczytałam teraz artykuł i to co pisałeś, i wiesz co? Pisałeś, że piszesz o kobietach, które pracują, gdy mąż dużo zarabia, o kobietach, które pracują w pracy, której nie cierpią. Pisałeś, że co innego, gdy kobieta lubi swoją pracę, no i też musi pracować, bo mąż nie zarabia tak wiele. Dlaczego więc uważasz, że jestem modelowym przykładem? Przecież mi praca, nawet jak będzie prosta daje pewną przyjemność, a przede wszystkim powera i motywację, więc nie będę narzekać non stop, bo będę to generalnie lubiła. Poza tym mój facet nie zarabia dużo, więc i naturalne jest, że raczej będę chciała pracować, będzie nam łatwiej. A więc nie jest modelowym przykładem, który narzeka jak piszesz na pracę jak już pracuje itp, no i w sumie pracuje, ale to taki masochizm, bo zupełnie tam się nie podoba. Nie wiem więc czemu piszesz, że jestem modelowym przykładem?

67

Odp: Kobieta pracująca
truskaweczka19 napisał/a:

Snake, samo piorące się gacie może i byłyby fajne, oszczędność czasu, ale póki tego nie ma, to lepiej byś nauczył się prać, jeśli nie umiesz tongue To żadna wyższa szkoła jazdy big_smile

Umiem ale w organizacji pracy czy domu grunt, to znaleźć kogoś kto daną czynność wykonuje najlepiej. Moja żona robi to (pranie) lepiej.

68

Odp: Kobieta pracująca

Kobiety nadal zarabiają mniej, rzadziej awansują, z reguły muszą mieć lepsze wykształcenia od mężczyzny, aby się wybić na to samo stanowisko. Dlaczego tak jest? Pokutuje wpojony model matki- Polki / kury domowej itp, z którym podświadomie się utożsamiamy, czy nas ciągle w to wrabiają?
Jak sobie z tym radzić? Jak przełamać stereotyp nie zostając aktywną feministką? A może to olać i nie robić nic, tylko zaakceptować to co jest? A co na to powiedzą mężczyźni? 

Przeczytaj Korwina

ewentualnie

Snake napisał/a:
marioosh666 napisał/a:

Mężczyźni mają cechy, które pozwalają im wybić się praktycznie w każdej branży i nie jest to kwestia dyskryminacji, ale natury.

Chłopcy w przeważającej mierze wybierali tym chętniej te zabawki im trudniej były dostępne. Dziewczynki brały te, które były najłatwiej dostępne. Jaki prosty eksperyment, a ile mówi o motoryce postępu.

marioosh666 napisał/a:

Rzecz w tym, że każdy z nas ma w sobie taki core, który nigdy się nie zmienia.

Snake napisał/a:

Kurczę, Ty to na poważnie?

69 Ostatnio edytowany przez A-xamit (2014-03-31 23:50:44)

Odp: Kobieta pracująca

Temat już wielokrotnie roztrząsany przez feministki i femi-opozycję. Tylko pomijana jest w dyskusji jedna kwestia, która tu gdzieś się przewija. Kobieta, która zajmuje się domem nie ma prawa do żadnych świadczeń. Ubezpieczenie zdrowotne ma tylko, gdy mąż ją wpisze na swoje ubezpieczenie, nie ma składek emerytalnych, pracuje w domu za darmo, będąc na utrzymaniu męża.
No i wszystko działa, póki małżeństwo trwa. Gdy dochodzi do rozwodu, kobieta zostaje na lodzie: bez doswiadczenia zawodowego, bez pieniędzy, bez mieszkania, tudzież bez prawa do emerytury. Systemowo, gdy małżeństwo nie jest już święte jak drzewiej, a instytucja rozwodu jest powszechna, pozycja pani domu jest zbyt niebezpieczna, żeby kobiety pozwalały sobie na niepracowanie.

70

Odp: Kobieta pracująca
A-xamit napisał/a:

pozycja pani domu jest zbyt niebezpieczna, żeby kobiety pozwalały sobie na niepracowanie.

Tak jest niebezpieczna, ale można iść do pracy, albo się zabezpieczyć, albo może małżonek zabezpieczy.
Kobiety zawsze pracują czy w domu czy poza domem.

71

Odp: Kobieta pracująca
truskaweczka19 napisał/a:

W domu też bym sprzątała, ugotowała, trzeba, ale jednak nie byłoby to z takim powerem i motywacją jak w pracy, gdzie po prostu mam te zadania do wykonania do szefa.

A gdyby mąż porządnie opie%$^!#& potrafił? wink

truskaweczka19 napisał/a:

Widzisz w tym coś złego? smile

Nie, tak samo jak w chodzeniu do agencji towarzyskiej.

truskaweczka19 napisał/a:

Czemu jestem modelowym przykładem? Wyjaśnij. To pewnie moja mama też modelowy, bo tata pracował, mama też tongue Chyba, że o coś innego Ci chodzi.

Dlaczego więc uważasz, że jestem modelowym przykładem? Przecież mi praca, nawet jak będzie prosta daje pewną przyjemność, a przede wszystkim powera i motywację, więc nie będę narzekać non stop, bo będę to generalnie lubiła.

A więc nie jest modelowym przykładem, który narzeka jak piszesz na pracę jak już pracuje itp, no i w sumie pracuje, ale to taki masochizm, bo zupełnie tam się nie podoba. Nie wiem więc czemu piszesz, że jestem modelowym przykładem?

Chodzi o Twoje podejście do pracy, które zdradziłaś w pierwszej wypowiedzi - Nie marzę o oszałamiającej karierze, "wystarczy" mi zwykła praca, która da mi z jednej strony jak pisałam powera, motywację, bo jak pracuję, to tak zwykle mam, a z drugiej strony pieniądze, niekoniecznie duże muszą być, ale takie, by jednak coś mieć na swoje potrzeby i ogólne potrzeby, no i nie trzeba się o wszystko prosić, co może być problematyczne. Krótko mówiąc, rezygnujesz z podporządkowania w związku na rzecz równouprawnienia po to, żeby to podporządkowanie dostać w pracy. Fascynujące! Przecież możesz mieć to samo w związku? Stąd moja wrzuta o agencji towarzyskiej, bo widzę tutaj pewną analogię. Tam też chodzi się po to co teoretycznie jest w związku za darmo. Mimo wszystko faceci, którzy chodzą do takich miejsc upierają się, że to coś zupełnie innego.

truskaweczka19 napisał/a:

Poza tym mój facet nie zarabia dużo, więc i naturalne jest, że raczej będę chciała pracować, będzie nam łatwiej.

Czy wiesz, że w ten sposób pozbawiasz go motywacji i powera do zmiany? wink

iajagoda napisał/a:

Kobiety nadal zarabiają mniej, rzadziej awansują, z reguły muszą mieć lepsze wykształcenia od mężczyzny, aby się wybić na to samo stanowisko. Dlaczego tak jest?

Kobiety często mają takie podejście jak @truskaweczka19, więc trudno, żeby nie zarabiały mniej i częściej awansowały skoro tego nie potrzebują do szczęścia. A lepsze wykształcenie zdobywają, żeby nie być gorsze od mężczyzn. Jedyną szansą na wyższe zarobki i częstsze awanse są... parytety i odgórne regulacje sad

iajagoda napisał/a:

Pokutuje wpojony model matki- Polki / kury domowej itp, z którym podświadomie się utożsamiamy, czy nas ciągle w to wrabiają?

Jedno i drugie smile

iajagoda napisał/a:

Jak sobie z tym radzić? Jak przełamać stereotyp nie zostając aktywną feministką? A może to olać i nie robić nic, tylko zaakceptować to co jest? A co na to powiedzą mężczyźni?

Kto Wam każe przełamywać? Pewnie feministki wink

iajagoda napisał/a:

Tak jest niebezpieczna, ale można iść do pracy, albo się zabezpieczyć, albo może małżonek zabezpieczy.

Nie tylko można, ale trzeba się zabezpieczyć. Facet, który wiąże się ze znacznie mniej zamożną kobietą raczej nie upoważni jej do konta i nie przepisze połowy majątku dzień po ślubie... Zdrowy rozsądek i racjonalne podejście się przydają smile

72

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:
iajagoda napisał/a:

Jak sobie z tym radzić? Jak przełamać stereotyp nie zostając aktywną feministką? A może to olać i nie robić nic, tylko zaakceptować to co jest? A co na to powiedzą mężczyźni?

Kto Wam każe przełamywać? Pewnie feministki wink

Ja nie chcę zaakceptować jak mi płacą mniej niż facetowi za tą samą robotę, a wciąż miewam takie sytuacje, zaczęłam odmawiać i zobaczymy co z tego wyjdzie smile Tylko wiesz, jeszcze nie dawno nie mogłam sobie na to pozwolić i jak się chce wziąść zlecenie u kogoś nowego to muszę zaczynać cały cyrk od nowa i przez jakiś czas czuję się oszukana. Ze zleceń nie chcę zrezygnować całkiem i muszę brać nowych, aby utrzymać się na rynku, taka specyfika sektora.

73

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

W domu też bym sprzątała, ugotowała, trzeba, ale jednak nie byłoby to z takim powerem i motywacją jak w pracy, gdzie po prostu mam te zadania do wykonania do szefa.

1. A gdyby mąż porządnie opie%$^!#& potrafił? wink

Jak pisałam stawiam na partnerstwo, więc to nie dla mnie. To nie jest tak, że nasłuchałam się w mediach i dlatego tak chcę. Ja po prostu tak chcę, sama z siebie.
2.

truskaweczka19 napisał/a:

Widzisz w tym coś złego? smile

. Nie, tak samo jak w chodzeniu do agencji towarzyskiej.

No ok, Twoje prawo.

3.

truskaweczka19 napisał/a:

Czemu jestem modelowym przykładem? Wyjaśnij. To pewnie moja mama też modelowy, bo tata pracował, mama też tongue Chyba, że o coś innego Ci chodzi.

Dlaczego więc uważasz, że jestem modelowym przykładem? Przecież mi praca, nawet jak będzie prosta daje pewną przyjemność, a przede wszystkim powera i motywację, więc nie będę narzekać non stop, bo będę to generalnie lubiła.

A więc nie jest modelowym przykładem, który narzeka jak piszesz na pracę jak już pracuje itp, no i w sumie pracuje, ale to taki masochizm, bo zupełnie tam się nie podoba. Nie wiem więc czemu piszesz, że jestem modelowym przykładem?

Chodzi o Twoje podejście do pracy, które zdradziłaś w pierwszej wypowiedzi - Nie marzę o oszałamiającej karierze, "wystarczy" mi zwykła praca, która da mi z jednej strony jak pisałam powera, motywację, bo jak pracuję, to tak zwykle mam, a z drugiej strony pieniądze, niekoniecznie duże muszą być, ale takie, by jednak coś mieć na swoje potrzeby i ogólne potrzeby, no i nie trzeba się o wszystko prosić, co może być problematyczne. Krótko mówiąc, rezygnujesz z podporządkowania w związku na rzecz równouprawnienia po to, żeby to podporządkowanie dostać w pracy. Fascynujące! Przecież możesz mieć to samo w związku? Stąd moja wrzuta o agencji towarzyskiej, bo widzę tutaj pewną analogię. Tam też chodzi się po to co teoretycznie jest w związku za darmo. Mimo wszystko faceci, którzy chodzą do takich miejsc upierają się, że to coś zupełnie innego.

Czy każdy musi robić wielką karierę? Czy jak marzę o spokojnej pracy, to oznacza, że nie wiem, to jest gorsze? Korwin Mikke w artykule próbuje przekonać, że opieka nad dzieckiem jest bardziej fascynująca. Jak pisałam, parę miesięcy chcę zostać z dzieckiem, to będzie dla mnie fascynujące, ale jakbym miała całe życie siedzieć w domu, nie pracować, to byłoby to dla mnie raczej frustrujące. Wtedy zajmujesz się dzieckiem, sprzątasz, w międzyczasie jakieś swoje zajęcia i tyle. A w pracy masz jeszcze kontakt z drugim człowiekiem, a ja nie potrzebuję wielkiej kariery, by się realizować. Każdy ma tutaj inne potrzeby, to, że nie chce się robić wielkiej kariery, to nie znaczy, że ma się gorsze podejście, a wnioskuje, że jak Korwin Mikke chyba tak uważasz. Tzn nie jest to powiedziane wprost, ale można tak wywnioskować. Ponadto artykuł tendencyjnie pokazuje, a zawody i prace są różne. Jak pisałam w związku to ja chce mieć partnerstwo, oboje na równi dzielić się chcemy obowiązkami, a polecenia będzie wydawał mi szef, za co będę dostawać kasę i mieć satysfakcję, że tak się realizuje. To jest naprawdę dużo smile

4.

truskaweczka19 napisał/a:

Poza tym mój facet nie zarabia dużo, więc i naturalne jest, że raczej będę chciała pracować, będzie nam łatwiej.

Czy wiesz, że w ten sposób pozbawiasz go motywacji i powera do zmiany? wink

Nie, mój facet czy tak czy tak szuka lepszej pracy i to, że tak samo jak ja jest za tym, żebyśmy oboje pracowali i potem dzielili się obowiązkami tego nie zmienia. Sam dla siebie szuka lepszej pracy i oczywiście, że chce zarobić jak najwięcej. Oczywiście, jakby zarabiał dużo i ja bym chciała zostać w domu, to na pewno nie miałby nic przeciwko, wtedy byłaby taka możliwość też jak najbardziej, jednak jeśli bym mimo tego chciała iść do pracy, bo bym chciała- to też by zrozumiał, bo wie, że praca to nie tylko kasa i rozumiałby, że to dla mnie ważne.

5.

iajagoda napisał/a:

Kobiety nadal zarabiają mniej, rzadziej awansują, z reguły muszą mieć lepsze wykształcenia od mężczyzny, aby się wybić na to samo stanowisko. Dlaczego tak jest?

Kobiety często mają takie podejście jak @truskaweczka19, więc trudno, żeby nie zarabiały mniej i częściej awansowały skoro tego nie potrzebują do szczęścia. A lepsze wykształcenie zdobywają, żeby nie być gorsze od mężczyzn. Jedyną szansą na wyższe zarobki i częstsze awanse są... parytety i odgórne regulacje sad

No tak, oczywiście moje podejście jest be, bo każda kobieta musi robić wielką karierę, a jak nie, ma zwykłą pracę, to jej wystarcza i tyle, to od razu zła i nieambitna. A najlepiej, jakby wróciła do garów, bo jak to tak hmm A studia mam, tzn licencjat teraz, na razie magistra nie robię, bo nie wiem co bym robiła, a widzisz, nie robię, byle robić. Nie robię po to, by nie być gorsza, to bez sensu. Po prostu sama czułam taką potrzebę. Tak że argument naprawdę dobry, nie ma co.

iajagoda napisał/a:

Pokutuje wpojony model matki- Polki / kury domowej itp, z którym podświadomie się utożsamiamy, czy nas ciągle w to wrabiają?

Jedno i drugie smile

iajagoda napisał/a:

Jak sobie z tym radzić? Jak przełamać stereotyp nie zostając aktywną feministką? A może to olać i nie robić nic, tylko zaakceptować to co jest? A co na to powiedzą mężczyźni?

Kto Wam każe przełamywać? Pewnie feministki wink
6.

iajagoda napisał/a:

Tak jest niebezpieczna, ale można iść do pracy, albo się zabezpieczyć, albo może małżonek zabezpieczy.

Nie tylko można, ale trzeba się zabezpieczyć. Facet, który wiąże się ze znacznie mniej zamożną kobietą raczej nie upoważni jej do konta i nie przepisze połowy majątku dzień po ślubie... Zdrowy rozsądek i racjonalne podejście się przydają smile

Ciekawe jak kobieta według Twojego "schematu" ma się zabezpieczyć, skoro ma siedzieć w domu i nie pracować, bo po co, jeśli np nie chce robić wielkiej kariery. Ciekawe jak w takiej sytuacji się zabezpieczy Twoim zdaniem.

Moje odpowiedzi są wyżej, pogrubione. Nie zrobiłam tego najlepiej, wiem, ale myślę, że jest w miarę czytelnie i da się przeczytać.

A i co do żony Korwina Mikke, to przeczytałam niedawno w tym wywiadzie ten sam cytat, że od zawsze chciała być panią domu i rozstawiać po kątach. Ona podobno ma studia, historię. No potem chyba pracowała czy tam staż miała i chyba Korwina poznała. Potem opieka nad dziećmi, więc chyba nie pracowała, tak wynika z wywiadu, bo pisze, że raczej całkowicie została w domu,cały czas już, jak dobrze ją rozumiem. No, ale wiadomo, jak jej odpowiada, sama tak chciała, to ok. Jakaś pani raz w tygodniu podobno do nich przychodzi i sprząta, tak też było w wywiadzie, no ale wiadomo, że ich stać. A tak przeciętnie to rzadko kiedy. Wywiad sprzed 4 lat, ale taki akurat znalazłam.

74

Odp: Kobieta pracująca

Mariusz, no to co tu wkleiles, przeczytałam - i dla mnie wynika z tego jasno, ze autor dokładnie wie, czego chcą kobiety - chcą być w domu, przy mężu. Nie twierdze, ze nie ma kobiet, które taki model wybierają, i jeśli czuja się z tym szczęśliwe, to dobrze. I sama stoja na stanowisku, ze jak dzieci male, to potzrebuja mamy blisko kolo siebie. Ale już kiedy to mąz potzrebuje zony (w domu wink i uparcie te zone przekonuje, ze jej pojscie do pracy (jakiejkolwiek - czy biznes, czy motorniczy - a może ona lubi sobie trabic dzwonkiem na przechodniow wink) mija się z celem, to już dla mnie sygnal, ze maz nie chce dobrze dla zony, tylko dla siebie.  Nie twierdze, ze jeśli np. kobieta pracy znaleźć nie może,  a maz pracuje (czasem ciężko), to zwykla przyzwoitość nakazuje, by to ona przejela obowiązki domowe. Protestuje jednak przeciwko wtrynianiu jej do tej roli na sile smile

Pozdrawiam big_smile

75

Odp: Kobieta pracująca

Benita72 to jest właśnie najgorsze jak ktoś lepiej wie od Ciebie i przekonuje, że nam tam będzie lepiej. Niestety najczęściej jest to co powiedziałaś nie robi to dla żony (meża) tylko dla siebie.

Każdemu się marzy, aby spełniał się w takiej roli jaka mu najlepiej leży i gdzie mu najlepiej wychodzi, ale rzeczywistość jest taka, że coraz mniej można grymasić i co raz częściej brać to co jest. Wtedy nawet to nie ważne jest czy on chce dobrze dla niej , czy siebie, zaczynają się pytania a co jest lepsze dla dzieci czy na "korzystniejszą przyszłość" i decyzje są trudniejsze, a im mniej pieniędzy w domowym budżecie tym to bardziej skomplikowane (tak jak powiedziała Truskaweczka nie wszystkich stać).

Benita72 napisał/a:

Protestuje jednak przeciwko wtrynianiu jej do tej roli na sile smile

Ja też! smile

76

Odp: Kobieta pracująca
iajagoda napisał/a:

Ja nie chcę zaakceptować jak mi płacą mniej niż facetowi za tą samą robotę, a wciąż miewam takie sytuacje, zaczęłam odmawiać i zobaczymy co z tego wyjdzie smile Tylko wiesz, jeszcze nie dawno nie mogłam sobie na to pozwolić i jak się chce wziąść zlecenie u kogoś nowego to muszę zaczynać cały cyrk od nowa i przez jakiś czas czuję się oszukana. Ze zleceń nie chcę zrezygnować całkiem i muszę brać nowych, aby utrzymać się na rynku, taka specyfika sektora.

Nie znam specyfiki Twojego sektora, ale przez blisko 10 lat na rynku pracy nie spotkałem się z dyskryminacją kobiet, więc trudno mi na ten temat dyskutować. Jeżeli już to zauważyłem dyskryminację ludzi młodych, bo niepewni, mieszkają z rodzicami, nie muszą dużo zarabiać itp. Kobiety zarabiały i awansowały na równi z mężczyznami, a jak zmuszą nas do brania części urlopu rodzicielskiego to stracimy ostatnią przewagę wink

truskaweczka19 napisał/a:

No tak, oczywiście moje podejście jest be, bo każda kobieta musi robić wielką karierę, a jak nie, ma zwykłą pracę, to jej wystarcza i tyle, to od razu zła i nieambitna.

My tylko wyjaśniamy mechanizmy... A Wy same przypinacie sobie głupie etykiety wink Proszę nas w to nie mieszać!

truskaweczka19 napisał/a:

Ciekawe jak kobieta według Twojego "schematu" ma się zabezpieczyć, skoro ma siedzieć w domu i nie pracować, bo po co, jeśli np nie chce robić wielkiej kariery. Ciekawe jak w takiej sytuacji się zabezpieczy Twoim zdaniem.

Zależy czym się mąż zajmuje. Jak ma biznes to trzeba spróbować przejąć połowę. W przypadku pensji może coś zachomikować...

iajagoda napisał/a:

Benita72 to jest właśnie najgorsze jak ktoś lepiej wie od Ciebie i przekonuje, że nam tam będzie lepiej. Niestety najczęściej jest to co powiedziałaś nie robi to dla żony (meża) tylko dla siebie.

Jeszcze raz przypomnę - my tylko szukamy przyczyn smile

77 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-04-01 12:03:31)

Odp: Kobieta pracująca

Znam cale mnostwo kobiet chcacych robic kariere i cale mnostwo mezczyzn trzymajacych się kurczowo przecietnej pracy na zasadzie "mnie wiele nie potrzeba, wystarczy mi zebym zarobil na zycie".
Postawa truskaweczki nie jest jakas typowo kobieca.
Jaka niby "kariere" robi kierowca tira, murarz, serwisant czy sprzedawca w sklepie?
---

W sumie to znamienne, ze w tym watku wypowiada się tylko dwoch panow:D

A ze obaj panowie maja specyficzne poglady, to wszystkie wiemy big_smile tongue

78

Odp: Kobieta pracująca

A jak obie strony robią karierę i kobiecie idzie lepiej to dopiero jest awantura smile

79

Odp: Kobieta pracująca

Swoją drogą wątpię czy przy taśmie w fabryce czy w zajezdni tramwajowej znajdziemy panie, które poszły do pracy, mimo, że ich małżonek byłby w stanie zapewnić im godziwy byt gdyby postanowiły zajmować się wyłącznie domem.

80

Odp: Kobieta pracująca

A tak sobie teraz pomyślałam, mnie do pracy, niezależności finansowej najbardziej "namawiał i popchnął" mój ojciec, gdybym nie pracowała na pewno by to krytykował. Poza tym z tego wynika, że kobiety samotne mają pracować, bo kto je utrzyma a te będące w związku mają być w domu, one już się do pracy nie nadają, czy tam w niej męczą tongue
No i gdybym poznała faceta, który nie potrafi wykonać najprostszych czynności w domu to bym go wyśmiała, a na pewno nie zostałby moim partnerem.
A co będzie na emeryturze? Oboje będą w domu, zarówno kiedyś pracujacy mąż, jak i niepracująca nigdy żona,a to żona nadal będzie musiała sprzątać, prać, gotować, usługiwać.

Ech, ideologią JKM łatwo się zachwycić, niektóre teorie ma sensowne, ale wydaje mi się że większość ludzi z jego ideologii w końcu "wyrasta".

81

Odp: Kobieta pracująca
Iceni napisał/a:

Znam cale mnostwo kobiet chcacych robic kariere i cale mnostwo mezczyzn trzymajacych się kurczowo przecietnej pracy na zasadzie "mnie wiele nie potrzeba, wystarczy mi zebym zarobil na zycie".

Zgadza się smile

Iceni napisał/a:

Postawa truskaweczki nie jest jakas typowo kobieca.

Rzecz w tym, że u mężczyzn taka postawa ma inne źródła. Nie wynika z potrzeby podporządkowania się komuś. Symptomy podobne, ale zupełnie coś innego pod maską...

Iceni napisał/a:

Jaka niby "kariere" robi kierowca tira, murarz, serwisant czy sprzedawca w sklepie?

I znów pomieszanie z poplątaniem sad Cześć z tych zawodów jest dobrze płatna, a nie każdy czuje potrzebę pięcia się po szczebelkach dla zasady, czyli żeby być wyżej, a zarabiać tyle samo. Akurat w sklepach pracuje zdecydowanie więcej kobiet, które zaniżają średnią zarobków ogółu kobiet dając tym samym feministkom paliwo do walki z dyskryminacją...

Iceni napisał/a:

A ze obaj panowie maja specyficzne poglady, to wszystkie wiemy big_smile tongue

Swoich poglądów jeszcze nie przedstawiłem. Być może zrobię to na podsumowanie. Na razie to tylko komentarz do artykułu...

iajagoda napisał/a:

A jak obie strony robią karierę i kobiecie idzie lepiej to dopiero jest awantura smile

Nie zawsze... Znam dwóch facetów, którzy w tej sytuacji zostali kogutami domowymi. W obecnej sytuacji takie zjawisko może się nasilać co pewnie kobietom nie będzie pasować...

vinnga napisał/a:

Swoją drogą wątpię czy przy taśmie w fabryce czy w zajezdni tramwajowej znajdziemy panie, które poszły do pracy, mimo, że ich małżonek byłby w stanie zapewnić im godziwy byt gdyby postanowiły zajmować się wyłącznie domem.

Nawet nie wiesz jak takich kobiet jest dużo... Sam znam kilka jak nie więcej w swoim najbliższym otoczeniu. Poszły do pracy, bo: nie chciało im się zajmować domem, nie miały żadnych zainteresowań, pasji ani nic innego czym mogłyby się zająć w wolnym czasie, chciały mieć dodatkową kasę na kosmetyki, ciuchy i inne drobne wydatki, poplotkować z koleżankami, uciec od dziecka, móc bezkarnie wkurzać męża bez żadnych ograniczeń, narzekać na swój los i opowiadać jak im ciężko, ale niezależnie no i... realizować tą potrzebę podporządkowania się przy jednoczesnym równouprawnieniu smile

Rising_Sun napisał/a:

A co będzie na emeryturze? Oboje będą w domu, zarówno kiedyś pracujacy mąż, jak i niepracująca nigdy żona,a to żona nadal będzie musiała sprzątać, prać, gotować, usługiwać.

I tutaj dochodzimy do dwóch ciekawych kwestii, ale o tym później smile

Rising_Sun napisał/a:

Ech, ideologią JKM łatwo się zachwycić, niektóre teorie ma sensowne, ale wydaje mi się że większość ludzi z jego ideologii w końcu "wyrasta".

Widzisz... U mnie było odwrotnie, bo... Ja musiałem do nich dorosnąć wink

82

Odp: Kobieta pracująca
natchniona napisał/a:

"ten tego xd, to dochodzą do tego kwestie ambicji czy samorealizacji, jak zwał, tak zwał."

Czyli uważasz, że kobieta zajmująca się domem nie ma ambicji...?Że się nie realizuje?
Skąd taki wniosek?
Ja tam się realizuje bardzo- uczę się dwóch kolejnych języków obcych, prowadzę bloga, ostatnio zajęłam się fotografią. Nie muszę pracować zawodowo by się realizować.

Natchniona, wyrwałaś z kontekstu. Przeczytaj, proszę, cały akapit. ;p Chodziło mi o to, że jedna się będzie spełniać, prowadząc dom, inna, pracując zawodowo. I niech każda robi, co chce, tylko nie zmusza nikogo do swojej wizji samorealizacji.

Swoją drogą zastanawiam się tylko, czy kobiety zostające w domu, nie obawiają się, że coś się może mężowi stać? Albo zwyczajnie ją zostawi? Albo cokolwiek innego, co sprawi, że nie będzie mógł jej utrzymywać? Moja ciotka najpierw z lenistwa, potem przez opiekę nad ciężko chorym dzieckiem praktycznie nigdy nie pracowała. Teraz, mając ok. 45 lat, mimo ukończonych studiów, znajomości języków obcych i jakichś tam kursów, ma problem ze znalezieniem pracy. Startuje praktycznie z tego samego pułapu, co studenci. A jakby coś się jej mężowi stało, to nie mam pojęcia, z czego spłacałaby kredyty wzięte na leczenie dziecka, dom i ogólnie na życie. Nie obawiacie się takiej sytuacji?

Inny aspekt starego podziału, czyli kobieta - dom, mężczyzna - praca, to małżeństwa zawierane niejako z przymusu przez kobiety. Jeżeli moją jedyną możliwością na normalne życie miałby być mąż, to nie miałabym za wielkiego wyboru, prawda? Ewentualnie wieczne siedzenie na garnuszku rodziców z plakietką starej panny.

Ach, no i oczywiście taki przymusowy podział jest po prostu idiotyczny w sytuacjach, gdzie to kobieta jest lepiej wykształcona i zarabia więcej niż mąż. No, ale podobno takie coś panom ciężko w ogóle znieść, chyba że ich zawód nie jest super płatny, ale chociaż prestiżowy - nie wiem, nie jestem mężczyzną, ale ostatnio prowadziłam ciekawą dyskusję na ten temat. tongue

83

Odp: Kobieta pracująca
Eileen napisał/a:

Teraz, mając ok. 45 lat, mimo ukończonych studiów, znajomości języków obcych i jakichś tam kursów, ma problem ze znalezieniem pracy.

Teraz (prawie?) każdy ma problem ze znalezieniem pracy, więc nie łączyłbym tego z brakiem doświadczenia...

84 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-04-01 13:39:30)

Odp: Kobieta pracująca

Ciekawe w ogole ilu mezczyzn w Polsce zarabia na tyle, żeby utrzymac dom i zone ze swojej pensji? big_smile

Bo ja na przyklad nie wyobrazam sobie nie pracowac mieszkajac w bloku big_smile tzn moglabym nie pracowac na etacie, ale w zamian potrzebowalabyym innego zajecia na full time - przeciez zamknac się z dzieckiem w jakims M-4 to zglupiec mozna :S - dookola same emerytki albo inne mamuski na etacie. 

Majac dom z ogrodem to już inna sprawa, jest wiele mozliwoscin żeby się czyms zajac - nawet posprzatanie takiego obszaru zajmuje wiecej czasu niż ogarniecie trzech pokoi i mikroskopijnej lazienki tongue

Mozna sobie zafundowac urlop wychowawczy - posiedziec w domu żeby odpoczac, odzyskac sily po ciazy, nacieszyc się dzieckiem, zadbac o niego bez nian - ale to gora 5 lat. Ale spedzic tak cale zycie?
CALE ZYCIE?!

________

Marioosh zadal tu kilkakrotnie pytanie ddlaczego kobiety chca się podporzadkowywac szefowi a nie chca mezowi - gdzies chyba już o tym wspomnialam - szef nie ma zadnego wplywu na to, co robie z pieniedzmi potem. Mam z gory koreslona stawke - szef nie placi mi w zaleznosci od swojego widzimisie. 

________

No i na koniec jeszcze jedna kwestia - jak się bedzie sytuacja ukladac kiedy odmowie uprawiania seksu? Czy bycie matka i praczka wystarczy żeby mnie maz utrzymywal, czy seks też wchodzi w pakiet uslug?

Co utrzymujacy mnie maz bardziej zniesie - strajk w kuchni, czy w sypialni?

________
No i to, o czym wspomniala Eileen - kobieta nie majaca wyksztalcenia ani doswiadczenia zawodowego jest skazana na uzaleznienie się od meza. Roznica jest taka, ze szefa, jeżeli okaze się ostatnia lajza da się latwo zamienic na innego - na meza niejako jest się skazanym na cale zycie - owszem, istnieje rozwod, ale rodzac facetowi dziecko przez to dziecko jest się z nim zwiazanym do konca zycia.
A uzaleznic się od osoby, na ktora się jest "skazanym" na cale zycie to ogromne ryzyko.

Żadna praca nie ma tak dalekosieznych skutkow jak malzenstwo.

85 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-04-01 13:50:43)

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:

Nie zawsze... Znam dwóch facetów, którzy w tej sytuacji zostali kogutami domowymi. W obecnej sytuacji takie zjawisko może się nasilać co pewnie kobietom nie będzie pasować...

O, mylisz sie:) Dajcie nam grzede a sobie usiede:) Przez pol roku, kiedy moj partner szukal tu pracy mialam zycie jak w raju: wracam do domku a tam zupka pyrkocze, poprane, poprasowane, dziecko nakarmione i lekcje wlasnie konczy - zyc nie umierac. A jak jeszcze poszerzysz te wizje o malenkie dziecko... kiedy to pachnaca Diorem i wcisnieta w Chanel mamusia odbebnia 8h na stanowisku menadzera firmy, idzie na lunch do greckiej knajpy z klientami czy na kolacje do hotelu z kontrahentami, jedzie na szkolenie czy inne spotkanie do Paryza i takie tam ciezkie decyzyjnie zadania wypelnia -  a w tym samym czasie przecierki, zupki, kupki, spacerki w deszcz i skwar, wizyty u lekarzy, jojczenie tesciowej i babci oraz wiele tym podobnych "ciekawych a rozwijajacych umysl" (wedlug JKM) zajec zostawia mezowi swemu - nie opedzisz sie od chetnych na koguta domowego. Domowy Knorr:)


marioosh666 napisał/a:

Nawet nie wiesz jak takich kobiet jest dużo... Sam znam kilka jak nie więcej w swoim najbliższym otoczeniu. Poszły do pracy, bo: nie chciało im się zajmować domem, nie miały żadnych zainteresowań, pasji ani nic innego czym mogłyby się zająć w wolnym czasie, chciały mieć dodatkową kasę na kosmetyki, ciuchy i inne drobne wydatki, poplotkować z koleżankami, uciec od dziecka, móc bezkarnie wkurzać męża bez żadnych ograniczeń, narzekać na swój los i opowiadać jak im ciężko

Hah, a iluz to panow poszlo do roboty, albo co gorsza udaje, ze chodzi, dokladnie z tych samych powodow?:) Jeden z prezesow w naszej firmie to nawet kazal sobie telewizor do gabinetu wstawic, zeby moc po pracy spokojnie meczyk albo cos tam obejrzec, bo w domu dwojka maluchow i zona zalatana i on swietego spokoju nigdy tam nie mial. Pani sprzatajaca biuro nie raz go po 21-ej na kanapie z pilotem zastala. I tak jej wlasnie te "nadgodziny" sam tlumaczyl.
Zreszta, czemu odmawiac kobietom prawa do takiej samej ucieczki od kieratu domowego? Niech sie pan JKM zamieni na miesiac czy kilka z zona stolkami i zobaczymy w jakich tonach zacznie barwy zycia kura domowego opisywac. Oj ten kur to blisko innego zwierzaka jakos brzmi, ale to zbieg okolicznosci:)

86 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-04-01 14:11:23)

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:
Eileen napisał/a:

Teraz, mając ok. 45 lat, mimo ukończonych studiów, znajomości języków obcych i jakichś tam kursów, ma problem ze znalezieniem pracy.

Teraz (prawie?) każdy ma problem ze znalezieniem pracy, więc nie łączyłbym tego z brakiem doświadczenia...

Marioosh666, ona mieszka w dużym mieście, kierunek skończyła całkiem sensowny, tylko ciężko wytłumaczyć 20 lat obijania się. Okej, 5 lat z tego to zagrożona ciąża i walka o życie chorego dziecka, a pierwsze 15? Zatrudnić kobietę, która nie robiła nic, bo jej się nie chciało, a teraz przykra konieczność? Gdyby pracowała od początku, to byłoby jej dużo łatwiej, nie ma co zwalać na "każdy ma problem ze znalezieniem pracy", bo w dużych miastach są różne rodzaje firm, które przyjmują każdego. Tylko że nie zapłacą zbyt wiele. A znowu jeśli chce się pracować we własnym zawodzie i od razu konkretnie zarabiać, to już ma problem. Doświadczenie zmienia wiele, widzę to po swojej mamie, innych ciotkach itd. Więc ponawiam pytanie - co te kobiety zrobią, jak zabraknie męża? Nawet jak dostaną na początek 1800 zł np., a będą musiały z tego utrzymać dwójkę dzieci, mieszkanie, opłacić przedszkole/nianię i może jeszcze raty pospłacać?

87 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-04-01 15:02:42)

Odp: Kobieta pracująca
Iceni napisał/a:

Ciekawe w ogole ilu mezczyzn w Polsce zarabia na tyle, żeby utrzymac dom i zone ze swojej pensji? big_smile

Sprawa jest bardziej skomplikowana, ale OK - jedziemy dalej smile

Iceni napisał/a:

Bo ja na przyklad nie wyobrazam sobie nie pracowac mieszkajac w bloku big_smile tzn moglabym nie pracowac na etacie, ale w zamian potrzebowalabyym innego zajecia na full time - przeciez zamknac się z dzieckiem w jakims M-4 to zglupiec mozna :S - dookola same emerytki albo inne mamuski na etacie.

I kolejny wyraz niewolnictwa we krwi z opowieści JKMa wink Facet potrafiłby sobie zorganizować czas bez niczyjej pomocy. Kobieta potrzebuje mieć narzucone i wyegzekwowane.

Iceni napisał/a:

Marioosh zadal tu kilkakrotnie pytanie ddlaczego kobiety chca się podporzadkowywac szefowi a nie chca mezowi - gdzies chyba już o tym wspomnialam - szef nie ma zadnego wplywu na to, co robie z pieniedzmi potem. Mam z gory koreslona stawke - szef nie placi mi w zaleznosci od swojego widzimisie.

Mąż, który chce mieć żonę w domu też nie płaci w zależności od swojego widzi mi się, ale daje dostęp do konta lub wrzuca kasę do odpowiedniej szuflady, bo inaczej żona mu się zbuntuje i pójdzie do pracy.

Iceni napisał/a:

No i na koniec jeszcze jedna kwestia - jak się bedzie sytuacja ukladac kiedy odmowie uprawiania seksu? Czy bycie matka i praczka wystarczy żeby mnie maz utrzymywal, czy seks też wchodzi w pakiet uslug?

Jak rozumiem Ty nie potrzebujesz seksu? Nie czerpiesz z tego żadnej przyjemności, a zgadzając się na to wypełniasz tylko małżeński obowiązek wobec męża? Jeżeli nie jest tak jak napisałem to jak inaczej wytłumaczysz swoje podejście do seksu?

Iceni napisał/a:

Co utrzymujacy mnie maz bardziej zniesie - strajk w kuchni, czy w sypialni?

Jaki będzie cel tego strajku? Co będziesz chciała wymusić za jego pomocą? Jak długo wytrzymasz? wink

Mussuka napisał/a:

O, mylisz sie:) Dajcie nam grzede a sobie usiede:) Przez pol roku, kiedy moj partner szukal tu pracy mialam zycie jak w raju: wracam do domku a tam zupka pyrkocze, poprane, poprasowane, dziecko nakarmione i lekcje wlasnie konczy - zyc nie umierac. A jak jeszcze poszerzysz te wizje o malenkie dziecko... kiedy to pachnaca Diorem i wcisnieta w Chanel mamusia odbebnia 8h na stanowisku menadzera firmy, idzie na lunch do greckiej knajpy z klientami czy na kolacje do hotelu z kontrahentami, jedzie na szkolenie czy inne spotkanie do Paryza i takie tam ciezkie decyzyjnie zadania wypelnia -  a w tym samym czasie przecierki, zupki, kupki, spacerki w deszcz i skwar, wizyty u lekarzy, jojczenie tesciowej i babci oraz wiele tym podobnych "ciekawych a rozwijajacych umysl" (wedlug JKM) zajec zostawia mezowi swemu - nie opedzisz sie od chetnych na koguta domowego. Domowy Knorr:)

Po pierwsze, niewykluczone, że po dłuższym czasie znudziłoby Ci się, a po drugie nie każdy jest menedżerem firmy. Być może mając monotonną, ciężką i słabo płatną pracę miała byś do tego inne podejście i wolałabyś, żeby to mąż się bardziej postarał... Znów zaczyna się mieszanie i wrzucanie wszystkiego do jednego wora.

Mussuka napisał/a:

Hah, a iluz to panow poszlo do roboty, albo co gorsza udaje, ze chodzi, dokladnie z tych samych powodow?:) Jeden z prezesow w naszej firmie to nawet kazal sobie telewizor do gabinetu wstawic, zeby moc po pracy spokojnie meczyk albo cos tam obejrzec, bo w domu dwojka maluchow i zona zalatana i on swietego spokoju nigdy tam nie mial. Pani sprzatajaca biuro nie raz go po 21-ej na kanapie z pilotem zastala. I tak jej wlasnie te "nadgodziny" sam tlumaczyl.

Takie zjawisko występuje. Panowie sami robią sobie i dzieciom krzywdę. Za jakiś czas to zauważą.

Mussuka napisał/a:

Zreszta, czemu odmawiac kobietom prawa do takiej samej ucieczki od kieratu domowego? Niech sie pan JKM zamieni na miesiac czy kilka z zona stolkami i zobaczymy w jakich tonach zacznie barwy zycia kura domowego opisywac. Oj ten kur to blisko innego zwierzaka jakos brzmi, ale to zbieg okolicznosci:)

Czy kolejny raz muszę powtórzyć, że niczego nie odmawiamy, ale szukamy przyczyn? sad sad sad

Eileen napisał/a:

Marioosh666, ona mieszka w dużym mieście, kierunek skończyła całkiem sensowny, tylko ciężko wytłumaczyć 20 lat obijania się. Okej, 5 lat z tego to zagrożona ciąża i walka o życie chorego dziecka, a pierwsze 15? Zatrudnić kobietę, która nie robiła nic, bo jej się nie chciało, a teraz przykra konieczność? Gdyby pracowała od początku, to byłoby jej dużo łatwiej, nie ma co zwalać na "każdy ma problem ze znalezieniem pracy", bo w dużych miastach są różne rodzaje firm, które przyjmują każdego. Tylko że nie zapłacą zbyt wiele. A znowu jeśli chce się pracować we własnym zawodzie i od razu konkretnie zarabiać, to już ma problem. Doświadczenie zmienia wiele, widzę to po swojej mamie, innych ciotkach itd.

Tak się składa, że jestem na bieżąco z tematem i wiem, że statystycznie pracy szuka się 12 miesięcy, a w dużych miastach ok. 8 miesięcy. Z pracą dla wykwalifikowanych pracowników jest jeszcze gorzej, bo firmy w najlepszym wypadku utrzymują zatrudnienie na stałym poziomie, a często zwalniają lub pogarszają warunki, czyli nowych miejsc np.: dla Twojej ciotki po prostu nie ma. W takich warunkach każdy trzyma się swojego stołka. Jeżeli ktoś kiedyś znalazł pracę i ją utrzymał to dobrze, ale nie każdy ma tyle szczęścia. Niewykluczone, że dzisiaj miałaby lepszą sytuację gdyby pracowała, ale nie ze względu na doświadczenie. Pracodawca zwalniając osobę z umową o pracę na czas nieokreślony i długim stażem ponosi duże koszty, więc stara się to robić ostrożnie. Podsumowując, winna jest koniunktura chociaż w pierwszej chwili nikt kto długo szuka pracy nie chce tego do siebie przyjąć...

88

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:
Iceni napisał/a:

Ciekawe w ogole ilu mezczyzn w Polsce zarabia na tyle, żeby utrzymac dom i zone ze swojej pensji? big_smile

Sprawa jest bardziej skomplikowana, ale OK - jedziemy dalej smile

Iceni napisał/a:

Bo ja na przyklad nie wyobrazam sobie nie pracowac mieszkajac w bloku big_smile tzn moglabym nie pracowac na etacie, ale w zamian potrzebowalabyym innego zajecia na full time - przeciez zamknac się z dzieckiem w jakims M-4 to zglupiec mozna :S - dookola same emerytki albo inne mamuski na etacie.

I kolejny wyraz niewolnictwa we krwi z opowieści JKMa wink Facet potrafiłby sobie zorganizować czas bez niczyjej pomocy. Kobieta potrzebuje mieć narzucone i wyegzekwowane.

Iceni napisał/a:

Marioosh zadal tu kilkakrotnie pytanie ddlaczego kobiety chca się podporzadkowywac szefowi a nie chca mezowi - gdzies chyba już o tym wspomnialam - szef nie ma zadnego wplywu na to, co robie z pieniedzmi potem. Mam z gory koreslona stawke - szef nie placi mi w zaleznosci od swojego widzimisie.

Mąż, który chce mieć żonę w domu też nie płaci w zależności od swojego widzi mi się, ale daje dostęp do konta lub wrzuca kasę do odpowiedniej szuflady, bo inaczej żona mu się zbuntuje i pójdzie do pracy.

Iceni napisał/a:

No i na koniec jeszcze jedna kwestia - jak się bedzie sytuacja ukladac kiedy odmowie uprawiania seksu? Czy bycie matka i praczka wystarczy żeby mnie maz utrzymywal, czy seks też wchodzi w pakiet uslug?

Jak rozumiem Ty nie potrzebujesz seksu? Nie czerpiesz z tego żadnej przyjemności, a zgadzając się na to wypełniasz tylko małżeński obowiązek wobec męża? Jeżeli nie jest tak jak napisałem to jak inaczej wytłumaczysz swoje podejście do seksu?

Iceni napisał/a:

Co utrzymujacy mnie maz bardziej zniesie - strajk w kuchni, czy w sypialni?

Jaki będzie cel tego strajku? Co będziesz chciała wymusić za jego pomocą? Jak długo wytrzymasz? wink

Nigdzie nie napisalam, ze ktos mi musi organizowac czas - napisalam, zw w M4 mozna zglupiec z braku przestrzeni i mozliwosci.
Nie da się siedziec na takiej przestrzeni 24/h na dobe bez uszczerbku na psychice.  A wyjscie z dziecmi na spacer to żaden relaks.

Praca daje mozliwosc zmiany otoczenia i osob.

Lorganizoanie " sobie wolnego czasu w zasadzie niczym nie rozni się od pracy - to mialam na mysli piszac o "full time" a nie ze kobiety sa jakies ulomne umyslowo i sobie nawet czasu nie potrafia zorganizowac.


Weź ty siebie poczytaj i przestan kobiety obrazac.

Chcialabym, żeby to, co piszesz, to byl tylko primamprilisowy zart...

Napisalam o seksie ogolnie, gdybajac sobie o ewentualnej czarnej przyszlosci - dla ciebie malzenstwo to tylko rozowa sielanka, ale zycie pisze rozne scenariusze.

89

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:
Eileen napisał/a:

Teraz, mając ok. 45 lat, mimo ukończonych studiów, znajomości języków obcych i jakichś tam kursów, ma problem ze znalezieniem pracy.

Teraz (prawie?) każdy ma problem ze znalezieniem pracy, więc nie łączyłbym tego z brakiem doświadczenia...

W dużych miastach pracy jest sporo, ale mimo wszystko jest jej najwięcej dla młodych osób.

Iceni napisał/a:

Marioosh zadal tu kilkakrotnie pytanie ddlaczego kobiety chca się podporzadkowywac szefowi a nie chca mezowi - gdzies chyba już o tym wspomnialam - szef nie ma zadnego wplywu na to, co robie z pieniedzmi potem. Mam z gory koreslona stawke - szef nie placi mi w zaleznosci od swojego widzimisie.

A co to w ogóle za mówienie "podporządkować się partnerowi"? Są kobiety, które mają własne firmy, więc nikomu się nie podporządkowują wink

Tak jak pisałam, miło jest gdy o dom, który się wspólnie tworzy, rółwmież wspólnie się dba.

marioosh666 napisał/a:

Facet potrafiłby sobie zorganizować czas bez niczyjej pomocy. Kobieta potrzebuje mieć narzucone i wyegzekwowane.

I znowu generalizowanie. A ja znam więcej kobiet, które sobie potrafią organizować czas, natomiast to właśnie mężczyźni są nastawieni na tryb "zadaniowy".

marioosh666 napisał/a:

Po pierwsze, niewykluczone, że po dłuższym czasie znudziłoby Ci się, a po drugie nie każdy jest menedżerem firmy. Być może mając monotonną, ciężką i słabo płatną pracę miała byś do tego inne podejście i wolałabyś, żeby to mąż się bardziej postarał...

To równie dobrze sama mogłaby się bardziej postarać i zmienić prace a nie namawiać męża do brania kolejnego etatu  żeby się zaharowywał.

marioosh666 napisał/a:

Czy kolejny raz muszę powtórzyć, że niczego nie odmawiamy, ale szukamy przyczyn? sad sad sad

Przyczyny są proste, chociażby ekonomiczne. Przypuszczam, że gdyby dało radę w Polsce wyżyć z jednej pensji to o wiele więcej kobiet zostałoby w domu.

90

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:

Tak się składa, że jestem na bieżąco z tematem i wiem, że statystycznie pracy szuka się 12 miesięcy, a w dużych miastach ok. 8 miesięcy. Z pracą dla wykwalifikowanych pracowników jest jeszcze gorzej, bo firmy w najlepszym wypadku utrzymują zatrudnienie na stałym poziomie, a często zwalniają lub pogarszają warunki, czyli nowych miejsc np.: dla Twojej ciotki po prostu nie ma. W takich warunkach każdy trzyma się swojego stołka. Jeżeli ktoś kiedyś znalazł pracę i ją utrzymał to dobrze, ale nie każdy ma tyle szczęścia. Niewykluczone, że dzisiaj miałaby lepszą sytuację gdyby pracowała, ale nie ze względu na doświadczenie. Pracodawca zwalniając osobę z umową o pracę na czas nieokreślony i długim stażem ponosi duże koszty, więc stara się to robić ostrożnie. Podsumowując, winna jest koniunktura chociaż w pierwszej chwili nikt kto długo szuka pracy nie chce tego do siebie przyjąć...

To dalej nie wyjaśnia, co te kobiety zamierzają robić, jeśli zabraknie ich męża. Tzn. mogą się usprawiedliwiać, że ciężko o pracę, ale to ich nie utrzyma, pieniądze im z nieba nie spadną, nawet jeśli same sobie nie poradzą.

  I nie do końca zgodzę się z tym, co mówisz. Tzn. statystyka swoje, a konkretne przypadki swoje. Jeżeli wysyła CV do firmy aktualnie prowadzącej rekrutację na dane stanowisko, która już przez telefon potrafi dopytywać, dlaczego nie pracowała przez 20 lat i po odpowiedzi "prowadziłam dom" jest zaraz odmowa, to nie powiesz mi, że to dla pracodawcy nie ma znaczenia. Kto nie wolałby zatrudnić osoby z doświadczeniem? Nie twierdzę, że z nim dostałaby każdą pracę, ale nie zostałaby skreślona na wstępie. Zwłaszcza, że pracy szuka nie ona jedna i pracodawcy mogą przebierać. Nie muszą brać "świeżaka", nawet jeśli  ma 45 lat.

91 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-04-01 17:32:33)

Odp: Kobieta pracująca
Iceni napisał/a:

Weź ty siebie poczytaj i przestan kobiety obrazac.

W moich komentarzach nie ma nic obraźliwego, ale właśnie przypomniałaś mi pewną historię... Kiedyś jeden z czołowych polskich psychologów opisał w swoim artykule typowe osobowości w rozwoju mężczyzny. Mężczyźni czytali z uwagą, żywym zainteresowaniem i wyciągali wnioski, a kobiety im dowalały. Następnego dnia psycholog opisał to samo zjawisko w wersji dla kobiet. Nazwy typów zmienione, ale treść dokładnie ta sama. Pod artykułem były tylko zaprzeczenia i ataki na psychologa - męskiego szowinistę sad Przypadek czy może coś innego?

Iceni napisał/a:

Chcialabym, żeby to, co piszesz, to byl tylko primamprilisowy zart...

Niestety, to 100% prawda sad

Iceni napisał/a:

Napisalam o seksie ogolnie, gdybajac sobie o ewentualnej czarnej przyszlosci - (...).

A może Ty snułaś fantazje? wink Motyw zniewolenia jest częstym zjawiskiem u kobiet. Wierzę, że kiedyś znajdziesz swojego Grey' a i Ci przejdzie wink

Rising_Sun napisał/a:

W dużych miastach pracy jest sporo, ale mimo wszystko jest jej najwięcej dla młodych osób.

Jeżeli przez młodą osobę rozumiesz studenta do 26 roku życia to masz rację, bo powyżej to wiek nie ma większego znaczenia.

Rising_Sun napisał/a:

Przyczyny są proste, chociażby ekonomiczne. Przypuszczam, że gdyby dało radę w Polsce wyżyć z jednej pensji to o wiele więcej kobiet zostałoby w domu.

Przyczyn jest więcej. Nie tylko ekonomiczne. Poza tym to tylko przykrywka...

Eileen napisał/a:

I nie do końca zgodzę się z tym, co mówisz. Tzn. statystyka swoje, a konkretne przypadki swoje. Jeżeli wysyła CV do firmy aktualnie prowadzącej rekrutację na dane stanowisko, która już przez telefon potrafi dopytywać, dlaczego nie pracowała przez 20 lat i po odpowiedzi "prowadziłam dom" jest zaraz odmowa, to nie powiesz mi, że to dla pracodawcy nie ma znaczenia. Kto nie wolałby zatrudnić osoby z doświadczeniem? Nie twierdzę, że z nim dostałaby każdą pracę, ale nie zostałaby skreślona na wstępie. Zwłaszcza, że pracy szuka nie ona jedna i pracodawcy mogą przebierać. Nie muszą brać "świeżaka", nawet jeśli  ma 45 lat.

Kij ma dwa końce, bo kobieta, która ma 45 lat raczej nie zajdzie już w ciążę, żeby zniknąć na 2 lata, prawdopodobnie ma dorosłe dzieci, więc może być bardziej dyspozycyjna, idzie do pracy co oznacza, że z jakiegoś powodu jej na tym zależy, raczej szuka stabilizacji, pewnie nie będzie nastawiona na robienie kariery, czyli szybką ucieczkę z firmy, a brak doświadczenia może być argumentem do nieco niższego wynagrodzenia przez jakiś czas co jest korzyścią dla firmy.

92

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:

I kolejny wyraz niewolnictwa we krwi z opowieści JKMa wink Facet potrafiłby sobie zorganizować czas bez niczyjej pomocy. Kobieta potrzebuje mieć narzucone i wyegzekwowane.

Dla mnie to zabrzmialo obrazliwie.
Nie wiem wsrod jakich kobiet się obracasz zazwyczaj, ale wyobraz sobie, ze w moim otoczeniu kobiety sa jednak odrobine inteligentniejsze od malp i potrafia sobie zorganizowac ciekawwie czas wolny.

93

Odp: Kobieta pracująca
Iceni napisał/a:

Dla mnie to zabrzmialo obrazliwie.

Przewrażliwienie robi swoje...

Iceni napisał/a:

Nie wiem wsrod jakich kobiet się obracasz zazwyczaj, ale wyobraz sobie, ze w moim otoczeniu kobiety sa jednak odrobine inteligentniejsze od malp i potrafia sobie zorganizowac ciekawwie czas wolny.

Popołudnie po pracy i weekend może i potrafią sobie zorganizować, ale - Czy dałyby radę zorganizować sobie całe życie?

94

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:

Czy dałyby radę zorganizować sobie całe życie?

Wtf, znowu żarcik smile Mężczyźni też muszą mieć kogoś komu coś dadzą, nie tylko kobiety są stworzone do życia w stadzie - o ile to miałeś na myśli.

95 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2014-04-01 20:09:45)

Odp: Kobieta pracująca

Marioosh, twoje poglądy i sposób tłumaczenia różnych zjawisk są tak proste i tendencyjne, że to aż boli. Plus rzucanie tekstami typu ''Przewrażliwienie robi swoje...'' pokazuje tylko, że sensu dyskusji raczej nie ma wink
Całe szczęście, że na co dzień mam do czynienia z mężczyznami, którzy nie musza sobie pompować ego w taki sposób. ;P Jesli twoje poglądy naprawdę przedstawiają się tak czarno-biało, to ja nie wiem, co ty robiłeś przez te 27 lat życia, w jakich kręgach się obracałeś. Pewnie wyjaśniałeś wszystko na modłę widoczną w temacie: jeśli kobieta nie chce robić kariery, to nie ma ambicji i ma niewolnictwo we krwi, jeśli facet całe życie pracuje jako murarz, to "nie chce się piąć po szczebelkach dla samej zasady".

W ogóle sam podział jedynie według kryterium płci jest bardzo, bardzo ogólny.

96

Odp: Kobieta pracująca

@paulina20, ten temat nie jest o mnie. Załóż sobie inny jak chcesz mnie oceniać. Rzeczywistości i tak nie zakrzyczysz...

97

Odp: Kobieta pracująca

Mariusz, Ty uogólniasz. Piszesz, że znasz np kobiety, które poszły do pracy, bo: Facet potrafiłby sobie zorganizować czas bez niczyjej pomocy. Kobieta potrzebuje mieć narzucone i wyegzekwowane. lub to: Nawet nie wiesz jak takich kobiet jest dużo... Sam znam kilka jak nie więcej w swoim najbliższym otoczeniu. Poszły do pracy, bo: nie chciało im się zajmować domem, nie miały żadnych zainteresowań, pasji ani nic innego czym mogłyby się zająć w wolnym czasie, chciały mieć dodatkową kasę na kosmetyki, ciuchy i inne drobne wydatki, poplotkować z koleżankami, uciec od dziecka, móc bezkarnie wkurzać męża bez żadnych ograniczeń, narzekać na swój los i opowiadać jak im ciężko. i przyrównywałeś to wcześniej do mnie.

Z tym, że widzisz wielu ludzi ma tak, że bez pracy ciężko im tak zmotywować się do końca, łatwiej ogarnia ich wtedy lenistwo, na pewno jestem w mniejszości i na pewno nie dotyczy to tylko kobiet. Moim zdaniem to normalnie i nie oznacza to, że jestem nieinteligentną czy stereotypową kobietą, co między wierszami chyba próbujesz przypisać. Bardzo wiele osób ma tak, że praca to motywator, więcej energii do działania, bo wiesz, że coś musisz, bo inaczej nie dostaniesz wypłaty, gdy nie pracujesz, to nie musisz, naprawdę można zgnuśnieć. Poza tym przypominam, że nie mówimy o niepracowaniu kilka lat, gdzie wtedy jak najbardziej dla mnie ok, tylko o niepracowaniu całe życie, gdzie inni pracują, mają kontakt z ludźmi, a Ty np siedzisz większość czasu w domu z dzieckiem, poświęcając czas na pranie, sprzątanie. Nie umniejszam tego i jak pisałam, na pewno są kobiety, którym to odpowiada i ja absolutnie nic złego o nich nie myślę, uważam, że po prostu wolny wybór, czego kobieta oczekuje, nie chce pracować, ok, a jak chce, to też ok. Nie jestem za tym, jak niektórzy może twierdzą, że każda kobieta powinna pracować, bo inaczej mąż nie szanuje lub jest nieambitna.

Nie, po prostu każda z nas może mieć inne pragnienia i ta siedząca w domu kobieta też u mnie zasługuje na uznanie, a przede wszystkim rozumiem, że po prostu wolała zostać w domu, nie ma w tym nic złego. Ja jednak wolę iść do pracy, nie pracować non stop, mieć te przerwy, gdy dziecko małe itp, jak już pisałam, ale pracować. Nie jest czynnikiem to, że nie będzie chciało mi się zajmować domem, bo bez przesady, po prostu będę chciała pracować, a domem będę zajmować się i tak, tak samo jak mój partner, bo zajmowanie się domem to nie tylko sprawa kobieca, ale też mężczyzny, który w domu mieszka. Na szczęście mama mojego faceta też tak raczej uważa, dlatego od małego uczyła go, by sprzątał po sobie i inne rzeczy, dlatego on teraz nie ma z tym problemu. No bo to nie są "babskie" rzeczy, nie jesteśmy robotami, facet też powinien to robić. Mam rzeczy, które lubię, którymi się zajmuje w wolnym czasie, ale chcę pracować. Moim zdaniem to się nie wyklucza. Nie mam zamiaru też iść do pracy, a potem wiecznie narzekać na swój los, nie jestem z tych osób. Na swoje wydatki owszem, chcę mieć, ale też nie widzę w tym nic złego smile

A jeszcze co do Korwina Mikke, to od tego artykułu, to już bardziej mogę zgodzić się z tym: . Znalazłam szperając więcej o tym w necie. Tutaj chociaż pokazuje, że docenia kobiety, że nie uważa za gorsze i jakoś lepiej to ujął, też trochę mniej tendencyjnie. Nadal uważam, że przedstawia pewien wycinek, niemniej uważam, że jest to lepiej przedstawione niż w tym artykule. Oczywiście na pewno wiele kobiet będzie szczęśliwszych w domu niż pracy itp i na odwrót, wiele kobiet też może mieć pracę, która je wykańcza i wolałyby już być w domu niż do niej przychodzić. To normalna sprawa, ale nie ma co też wrzucać do każdego worka, że niby każda kobieta tak czy większość, bo tak jak facet może mieć pracę i lubić, tak samo kobieta, a nie że kobieta to zawsze uciemiężona w pracy- no bez przesady.

Iceni, napisałaś: Nigdzie nie napisalam, ze ktos mi musi organizowac czas - napisalam, zw w M4 mozna zglupiec z braku przestrzeni i mozliwosci.
Nie da się siedziec na takiej przestrzeni 24/h na dobe bez uszczerbku na psychice.  A wyjscie z dziecmi na spacer to żaden relaks.
- całkowicie się z Tobą zgadzam i to samo pisałam smile Widocznie jednak Mariusz woli założyć, że ja po prostu nie umiem sobie zorganizować czasu, skoro po prostu bym wolała w końcu pójść do pracy, bo w domu można kiedyś w końcu zgnuśnieć tongue No, ale widocznie on zna mnie lepiej haha tongue

98

Odp: Kobieta pracująca

Argument, że kobiety nie mają pasji, też jest nie do końca przemyślany, bo łatwiej jednak znaleźć pasję niż pracę marzeń. Poza tym co jeśli kobieta ma pasję, za którą jej płacą? Moja mama lubi uczyć, tłumaczyć i konferencje naukowe i ogólnie cały ten naukowy świat. W związku z czym pracuje na kilku uczelniach. Zależna od szefa, a nie od faceta? Nie sądzę, zawsze może z jednej uczelni zrezygnować. Nie ma pasji? Ma ich więcej niż ja i jakoś ma na nie czas mimo napiętego grafiku. Po prostu są osoby, które lubią życie hm... nie wiem, jak to określić, na wysokich obrotach? Nie lubią siedzieć w domu i nie muszą. Jak ja dostałam pracę w teatrze, co kochałam, to też oznacza, że poszłam do pracy, bo nie mam pasji? A jakbym zamiast pracować siedziała w jakiejś grupie teatralnej i nie dostawałabym za to pieniędzy, to już oznacza, że pasję mam?

Kolejna sprawa. Ile wątków nawet na tym forum, że mąż jest zły, ale kobieta boi się odejść, bo nigdy nie pracowała i jest całkiem zależna finansowo od niego? I taki mężczyzna wtedy na dobrą sprawę może robić praktycznie wszystko, co chce, bo ona i tak nie odejdzie.

99

Odp: Kobieta pracująca

@Eileen, piszesz o jakiś niewielkim wycinku całości, a to nie ma sensu. Zawsze można wywlekać pojedyncze przypadki i generalizować. JKM pisze o normalności i większości smile

100

Odp: Kobieta pracująca

Ja się w wielu kwestiach zgadzam z JKM, ale w sprawach ee... roli w rodzinie absolutnie nie. Rozumiem, że mówi o większości, przeszkadza mi tylko to, że uważa, że to jest jedyne słuszne rozwiązanie, że chciałby zabrać w tym względzie możliwość decydowania o własnym losie kobietom.
Jeżeli ktoś nawet uważa, że kobiety powinny siedzieć w domu - okej, jego sprawa, ale nie powinien tego narzucać wszystkim. Można im dać taką możliwość - chcesz, to siedź, ale i wybór - nie chcesz, to do pracy. Przecież to jest życie tych kobiet, a nie mężczyzn, dlaczego oni mają o nim decydować? No litości.

101

Odp: Kobieta pracująca

Ja się zastanawiam jak się wpisuja w przedstawiony przez Marioosha obraz kobiety, tej niezaaradnej biduli, samotne matki?

Nie dosc, ze potrafia polaczyc wychowanie dziecka i prowadzenie domu z praca zawodowa (a niejednokrotnie i z kkariera) to jeszcze potrafia przejac obowiazki domowe faceta,  dom im się na glowe nie wali, wolnego czasu nie musi nikt organizowac ani tym bardziej z niego rozliczac i daja rade.

Jak to jest - niby kobieta powinna zdac się na mezczyzne, bo to on ma "to cos" w genach - a mimo to kobieta wyrywa się spod tej opieki i radzi sobie lepiej niż kiedykolwiek przedtem!
big_smile

102 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-04-02 11:21:24)

Odp: Kobieta pracująca

Iceni, to takie kobiety-widma, nie istniejące naprawde w rzeczywistosci JKM-a i Mariusza - coz, kazdy tworzy swoja wlasną rzeczywistosc wink

103

Odp: Kobieta pracująca

Albo wyjątki potwierdzające regułę/biedactwa, które nie mają innej możliwości, a tak naprawdę marzą o domowych pieleszach. big_smile

104

Odp: Kobieta pracująca

Ale ciii... bo przyjdzie Mariusz, i sie bedzie dąsał...

105 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-04-02 11:55:05)

Odp: Kobieta pracująca
Eileen napisał/a:

Ja się w wielu kwestiach zgadzam z JKM, ale w sprawach ee... roli w rodzinie absolutnie nie.

Prawdopodobnie jeszcze nie rozumiesz co tak naprawdę miał na myśli wink

Eileen napisał/a:

Rozumiem, że mówi o większości, przeszkadza mi tylko to, że uważa, że to jest jedyne słuszne rozwiązanie, że chciałby zabrać w tym względzie możliwość decydowania o własnym losie kobietom.

Przecież on tylko tłumaczy zjawisko, a Ty chcesz, żeby zabrał Ci możliwość decydowania o własnym losie. Tym sposobem stajesz się żywym potwierdzeniem jego tez. I jak to nie pisać o niewolnictwie we krwi? wink

Iceni napisał/a:

Ja się zastanawiam jak się wpisuja w przedstawiony przez Marioosha obraz kobiety, tej niezaaradnej biduli, samotne matki?

Opis dotyczy pewnego ideału, który nie zawsze jest możliwy do osiągnięcia. Przecież mężczyźni też wychowują samotnie dzieci i dają sobie radę. Oczywiście dużo rzadziej niż kobiety, ale jak im zależy to potrafią się dostosować do innych warunków i poświęcić dla dzieci.

Benita72 napisał/a:

Ale ciii... bo przyjdzie Mariusz, i sie bedzie dąsał...

Jestem obiektem ataków od dłuższego czasu i... nie mam Wam tego za złe, bo wiem jak to działa smile

vinnga napisał/a:

Naprawdę nie wiem skąd są te teorie o niesamodzielności myślowej kobiet wytrzepane.

Z natury...

106

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:

@Eileen, piszesz o jakiś niewielkim wycinku całości, a to nie ma sensu. Zawsze można wywlekać pojedyncze przypadki i generalizować. JKM pisze o normalności i większości smile

Marioosh, ja nie wiem gdzie Ty tu widzisz normalność i większość. Owszem, możliwe, że większość społeczeństwa jest nijaka, większość po prostu egzystuje, próbują wiązać koniec z końcem, nie mają pasji, słabo zarabiają. Ale to dotyczy tak samo mężczyzn jak kobiet! W znanych mi "nijakich" małżeństwach oboje zarabiają podobnie, oboje zwykle nie lubią swojej pracy, oboje mają nad sobą szefa. Po pracy ona najczęściej zajmuje się domem i dziećmi, on grzebie coś przy rozpadającym się aucie lub siada z piwem przed TV. Czy to piwo na kanapie nazywasz męską umiejętnością zorganizowania sobie czasu? A może to się nazywa pasją? No proszę... 
W znanych mi parach z większym polotem oboje pracują, zwykle lubią swoją pracę, po pracy dzielą się obowiązkami domowymi, mają jakieś zainteresowania, w różny sposób spędzają czas wolny. W tym przypadku również nigdzie nie zauważyłam, żeby kobieta potrzebowała jakiś odgórnych wytycznych czym powinna się zająć.
Naprawdę nie wiem skąd są te teorie o niesamodzielności myślowej kobiet wytrzepane.

107

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:

Jestem obiektem ataków od dłuższego czasu i... nie mam Wam tego za złe, bo wiem jak to działa smile

Ależ ja nikogo nie atakuję, zresztą zdecydowanie ciekawiej dyskutuje się z kimś, kto ma inne zdanie - bo inaczej co? Na zmianę sobie przytakiwać? tongue

marioosh666 napisał/a:

Prawdopodobnie jeszcze nie rozumiesz co tak naprawdę miał na myśli wink

"Argument" nauczycielski, jak to zawsze nazywam - jesteś za młody, żeby zrozumieć! ;p Zerowa skuteczność.

marioosh666 napisał/a:

Przecież on tylko tłumaczy zjawisko, a Ty chcesz, żeby zabrał Ci możliwość decydowania o własnym losie. Tym sposobem stajesz się żywym potwierdzeniem jego tez. I jak to nie pisać o niewolnictwie we krwi? wink

Że co proszę? Ja chcę, żeby mi coś zabrał? Mówię o cytacie z Twojej sygnatury - jeżeli ktoś ma rządzić i zabrać mi możliwość współdecydowania nawet tylko w rodzinie, to owszem, to jest odebranie możliwości decydowania o sobie w pewnych kwestiach.

108

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:
vinnga napisał/a:

Naprawdę nie wiem skąd są te teorie o niesamodzielności myślowej kobiet wytrzepane.

Z natury...

ale z czyjej czy ktorej natury? Pana JKM czy matki natury czy natury jako przyrody?

Natury p. JKM nie bede poruszac, nie moj cyrk i ,malpa tez nie moja, na szczescie:)

A co do sil natury, matki natury czy przyrody, to chyba JKM rzeczywiscie nie zauwaza biegu czasu, efektow ewolucji i jak zatrzymal sie na etapie pterodaktyli tak nadal tam tkwi. Tylko w takim razie niech sam jak mezczyzna sie zachowuje, skore lamparcia na grzbiet zarzuci i z maczuga zapitala a nie rozsiada sie taka lala malowana z wyd-muszka w sejmie, w studiach TV czy dokad go jeszcze zapraszaja i cala meska sile i inteligencje wykazuje w przelewaniu z pustego w prozne.

Ja bym go nawet chetnie do nas tu na polnoc zaprosila na jakis wystep goscinny. Chybaby wszystkie gazety opisywaly jako kuriozum i wykopalisko znad Wisly:)

109

Odp: Kobieta pracująca
Eileen napisał/a:

Ależ ja nikogo nie atakuję, zresztą zdecydowanie ciekawiej dyskutuje się z kimś, kto ma inne zdanie - bo inaczej co? Na zmianę sobie przytakiwać? tongue

Inne zdanie i sprzeciw nie wymagają argumentów ad personam, a takie się tutaj pojawiają.

marioosh666 napisał/a:

"Argument" nauczycielski, jak to zawsze nazywam - jesteś za młody, żeby zrozumieć! ;p Zerowa skuteczność.

Niezupełnie... Bardziej zachęcenie do większego zagłębienia się w temat. Mnie na początku JKM odrzucał, bo słyszałem tylko to co o jego słowach mówiły nieprzychylne media, a nie on sam.

Eileen napisał/a:

Że co proszę? Ja chcę, żeby mi coś zabrał? Mówię o cytacie z Twojej sygnatury - jeżeli ktoś ma rządzić i zabrać mi możliwość współdecydowania nawet tylko w rodzinie, to owszem, to jest odebranie możliwości decydowania o sobie w pewnych kwestiach.

Temat dotyczy artykułu, a nie cytatu z mojej sygnatury, który jest wyrwany z kontekstu i przez to trochę zaczepny. Swoją drogą pochodzi on z artykuły w Playboy' u. Te słowa są kierowane do najbardziej radykalnych feministek...

Mussuka napisał/a:

Ja bym go nawet chetnie do nas tu na polnoc zaprosila na jakis wystep goscinny. Chybaby wszystkie gazety opisywaly jako kuriozum i wykopalisko znad Wisly:)

Podobne zjawiska już są w Europie np.: Nigel Farage czy Godfrey Bloom. JKM jest po prostu odrobinę bardziej radykalny... Myślę, że jak będzie trzeba to odrobinę odpuści.

110

Odp: Kobieta pracująca

Co do samego JKM, to - tak jak mówiłam - z większością jego poglądów się zgadzam, natomiast ciężko powiedzieć, żeby miał (przynajmniej w chwili obecnej) szansę na ich wprowadzenie w całości. Rzeczywiście dobrze by było, gdyby trochę odpuścił czy hm... załagodził, nawet nie po to, żeby więcej osób za nim poszło (chociaż pewnie też), ale dlatego, że wielu rzeczy po prostu nie zmieni się ot tak. Likwidacja socjalu na przykład - okej, jestem całą sobą za, ale właśnie mała szansa. Lepiej sprawdziłyby się jakieś stopniowe działania.

Co do jego poglądów na temat roli kobiet i ich ewentualnej pracy, to tutaj się nie ma co martwić, bo choćby stanął na głowie, wiele z tym nie zrobi. I dobrze.

111

Odp: Kobieta pracująca
Eileen napisał/a:

Lepiej sprawdziłyby się jakieś stopniowe działania.

Tak samo jak stopniowe wycinanie raka wink Do najbliższych wyborów KNP i inne środowiska idą oddzielnie. Jeżeli okaże się, że bardziej umiarkowana, ale prawdziwa prawica mają większe poparcie to pewnie JKM trochę odpuści i pójdą razem, żeby móc te zmiany wprowadzić.

Eileen napisał/a:

Co do jego poglądów na temat roli kobiet i ich ewentualnej pracy, to tutaj się nie ma co martwić, bo choćby stanął na głowie, wiele z tym nie zrobi. I dobrze.

JKM może spowodować radykalne obniżenie danin publicznych co spowoduje, że zaczniemy godnie zarabiać. Poza tym może zatrzymać ekspansję feministek. Mam tutaj na myśli głównie zmuszenie mężczyzn do brania części urlopów rodzicielskich na dziecko co jest dla nas dużą przewagą rynkową.

112

Odp: Kobieta pracująca

Miałam na myśli to, że miałby większą szansę wprowadzić takie rozwiązania stopniowo niż z grubej rury. Jeżeli chodzi o ten wspomniany socjal, to niestety, ale wiele osób tego się będzie bało. Gdyby zaczął od mniej radykalnych zmian, miałby prawdopodobnie większe szanse na wprowadzenie tych większych rewolucji w przyszłości.

Większe zarobki - okej, wtedy rzeczywiście większa ilość kobiet będzie mogła siedzieć w domu, jeżeli tego będzie chciała. Mówiłam o tym, że pozostałych nie zamknie na siłę w kuchni. Co do urlopów macierzyńskich - nie słyszałam o tym, więc możliwe, że strzelę gafę, jeśli źle zrozumiałam, ale to czy to ma oznaczać zakaz brania urlopów rodzicielskich przez mężczyzn? Czy tylko dowolność? Czy co? tongue
Teraz już i tak często pracodawcy wolą zatrudnić mężczyznę, obawiając się, że kobieta ucieknie na macierzyński (swoją drogą słyszałam o takiej, co robiła to specjalnie - ciąża - dostać gdziekolwiek umowę o pracę - korzystać do woli wink), natomiast przyznam, że gdybym miała firmę, prawdopodobnie... zrobiłabym to samo. Jednak dbanie o interes firmy jest ważniejsze niż o potencjalne cudze szczęście rodzinne. tongue

113

Odp: Kobieta pracująca
Eileen napisał/a:

Miałam na myśli to, że miałby większą szansę wprowadzić takie rozwiązania stopniowo niż z grubej rury.

Teoretycznie tak, ale nasza transformacja ustrojowa dokonała się praktycznie w ciągu 4 miesięcy. Wszystko zależy od podejścia. Polityk, który chce zmienić kraj, odejść i zapisać się w historii, a nie trwać do śmierci może pozwolić sobie na rewolucję.

Eileen napisał/a:

Jeżeli chodzi o ten wspomniany socjal, to niestety, ale wiele osób tego się będzie bało.

Póki co Polacy mają jeszcze zdrowy rozsądek i bulwersują się na rozdawanie pieniędzy za darmo, ale to się zmienia, więc mamy ostatnią szansę na zmiany. Lęk przed zabraniem socjalu wynika z wysokiego bezrobocia, czyli zbyt małej ilości miejsc pracy, czyli zbyt małej gospodarki i z niskich płac, czyli ze zbyt małej wydajności gospodarki spowodowanej przerostem biurokracji i danin publicznych. Dlatego najpierw trzeba wprowadzić wolny rynek, a jak będzie się opłaciło pracować i Polacy to odczują to dyskretnie zabrać lub mocno zmniejszyć socjal.

Eileen napisał/a:

Gdyby zaczął od mniej radykalnych zmian, miałby prawdopodobnie większe szanse na wprowadzenie tych większych rewolucji w przyszłości.

Niezupełnie... Po cichu i zapewne nieświadomie zakładasz, że nic się nie może zmienić na lepsze, a... może smile Zmiany, które odczujemy wszyscy można wprowadzić bardzo szybko, a wtedy przejdą radykalne zmiany, bo będzie zaufanie do władzy.

Eileen napisał/a:

Mówiłam o tym, że pozostałych nie zamknie na siłę w kuchni.

Nikt tego nie chce zrobić z kilku względów.

Eileen napisał/a:

Co do urlopów macierzyńskich - nie słyszałam o tym, więc możliwe, że strzelę gafę, jeśli źle zrozumiałam, ale to czy to ma oznaczać zakaz brania urlopów rodzicielskich przez mężczyzn? Czy tylko dowolność? Czy co? tongue

Nie, wręcz przeciwnie! Będzie nakaz brania części urlopu rodzicielskiego przez mężczyznę. Dla przykładu 12 miesięcy urlopu rodzicielskiego na dziecko, ale maksymalnie 8 miesięcy dla jednego z rodziców, czyli jeżeli chcą wykorzystać całość to 4 miesiące musi wziąć mężczyzna.

Eileen napisał/a:

Teraz już i tak często pracodawcy wolą zatrudnić mężczyznę, obawiając się, że kobieta ucieknie na macierzyński (swoją drogą słyszałam o takiej, co robiła to specjalnie - ciąża - dostać gdziekolwiek umowę o pracę - korzystać do woli wink), natomiast przyznam, że gdybym miała firmę, prawdopodobnie... zrobiłabym to samo. Jednak dbanie o interes firmy jest ważniejsze niż o potencjalne cudze szczęście rodzinne. tongue

Paradoksalnie obecne regulacje nie są zbyt korzystne dla kobiet, bo wypadają na długo z rynku pracy i są mniej atrakcyjne dla pracodawców. Feministki już się za to biorą. Zmuszą mężczyzn to wzięcia części urlopu rodzicielskiego i problem się zmniejszy.

114

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:

Teoretycznie tak, ale nasza transformacja ustrojowa dokonała się praktycznie w ciągu 4 miesięcy. Wszystko zależy od podejścia. Polityk, który chce zmienić kraj, odejść i zapisać się w historii, a nie trwać do śmierci może pozwolić sobie na rewolucję.

(...)

Niezupełnie... Po cichu i zapewne nieświadomie zakładasz, że nic się nie może zmienić na lepsze, a... może smile Zmiany, które odczujemy wszyscy można wprowadzić bardzo szybko, a wtedy przejdą radykalne zmiany, bo będzie zaufanie do władzy.

Chodziło mi raczej o jego dojście do władzy. Jak już przy niej będzie, to może i uda mu się zmienić coś raz, a porządnie, ale wydaje mi się, że głoszeniem swoich radykalnych poglądów zdobył poparcie i to żelazne - wśród tych, którzy się z nim zgadzają, bo właściwie nie mają alternatywy, tzn. drugiej osoby/partii o zbieżnych poglądach, ale i odrzucił wiele osób, które "może i by chciały, ale się boją". Plus to, że wiele osób, które nawet zgadzają się z nim, przez jego radykalizm na niego nie głosują - bo uważają, że tak kontrowersyjne poglądy się nie wybiją.

marioosh666 napisał/a:

Paradoksalnie obecne regulacje nie są zbyt korzystne dla kobiet, bo wypadają na długo z rynku pracy i są mniej atrakcyjne dla pracodawców. Feministki już się za to biorą. Zmuszą mężczyzn to wzięcia części urlopu rodzicielskiego i problem się zmniejszy.

Feministki jako kolejna grupa, która chce uszczęśliwiać na siłę. Nie podoba mi się tu słowo "zmuszać". Niech bierze, kto chce i niech ustala to w rodzinie. Jeżeli kobieta nie chce wypaść z rynku, to nikt jej do urlopu nie zmusza. Dlaczego zmuszać mężczyzn? I w drugą stronę to samo - a może kobieta zarabia lepiej, a mężczyzna chętnie posiedziałby rok w domu, ech...

115

Odp: Kobieta pracująca
Eileen napisał/a:

Feministki jako kolejna grupa, która chce uszczęśliwiać na siłę. Nie podoba mi się tu słowo "zmuszać". Niech bierze, kto chce i niech ustala to w rodzinie. Jeżeli kobieta nie chce wypaść z rynku, to nikt jej do urlopu nie zmusza. Dlaczego zmuszać mężczyzn? I w drugą stronę to samo - a może kobieta zarabia lepiej, a mężczyzna chętnie posiedziałby rok w domu, ech...

Rzecz w tym, że w niektórych krajach zostało ustanowione prawo, które pozwalało dowolnie podzielić urlop rodzicielski, ale mentalność nie nadążała za zmianami prawnymi i mężczyźni nie pchali się drzwiami i oknami do opieki nad dziećmi pozostawiając ją w całości kobietom. Feministkom to się nie spodobało, więc postulowały odpowiednie regulacje prawne co zadziałało. Dlatego u nas mogą być zakusy na to samo.

Mam duże wątpliwości czy JKM to w ogóle polityk. Mi bardziej przypomina publicystę, który udaje polityka dla osobistych korzyści. Gdyby chciał to mógłby znaleźć się w Sejmie z grupą sympatyków i wpływać w jakimś stopniu na to co się dzieje w Polsce.

Istnieje sztuczka, która pozwala zmiękczyć wizerunek zyskując szerokie poparcie i nie tracąc przy tym zbyt dużo z żelaznego elektoratu. Trzeba sobie znaleźć partnera o bardziej umiarkowanych poglądach, który zamortyzuje niezadowolenie i nieufność. Tym sposobem przejmuje się wszystkich, którzy są pomiędzy. Inny sposób to wypchnięcie trzech wyrazistych liderów o tych samych poglądach i patronowanie inicjatywie. Ten sposób byłby absolutnie rewelacyjnym rozwiązaniem dla PiSu przed podziałem na PiS i SP.

116

Odp: Kobieta pracująca
vinnga napisał/a:
marioosh666 napisał/a:

@Eileen, piszesz o jakiś niewielkim wycinku całości, a to nie ma sensu. Zawsze można wywlekać pojedyncze przypadki i generalizować. JKM pisze o normalności i większości smile

Marioosh, ja nie wiem gdzie Ty tu widzisz normalność i większość. Owszem, możliwe, że większość społeczeństwa jest nijaka, większość po prostu egzystuje, próbują wiązać koniec z końcem, nie mają pasji, słabo zarabiają. Ale to dotyczy tak samo mężczyzn jak kobiet! W znanych mi "nijakich" małżeństwach oboje zarabiają podobnie, oboje zwykle nie lubią swojej pracy, oboje mają nad sobą szefa. Po pracy ona najczęściej zajmuje się domem i dziećmi, on grzebie coś przy rozpadającym się aucie lub siada z piwem przed TV. Czy to piwo na kanapie nazywasz męską umiejętnością zorganizowania sobie czasu? A może to się nazywa pasją? No proszę... 
W znanych mi parach z większym polotem oboje pracują, zwykle lubią swoją pracę, po pracy dzielą się obowiązkami domowymi, mają jakieś zainteresowania, w różny sposób spędzają czas wolny. W tym przypadku również nigdzie nie zauważyłam, żeby kobieta potrzebowała jakiś odgórnych wytycznych czym powinna się zająć.
Naprawdę nie wiem skąd są te teorie o niesamodzielności myślowej kobiet wytrzepane.

Dokładnie. Myślałby kto, że panowie takie pasje mają albo, że gdyby pracowali, to świetnie, by zorganizowali czas i ciągle coś robili, wielu z nich właśnie pewnie byłoby przed tv z piwem tongue No właśnie, i po co generalizować? Ludzie są różni i kobieta UWAGA też jest człowiekiem i może mieć potrzebę pracy, inna może chcieć być w domu. W żadnej z nich nie ma nic złego. Dlatego nie jestem ani za  wypychaniem kobiet na siłę do pracy, jeśli nie chcą ani do mówienia, że powinny siedzieć w domu jak chcą iść do pracy. A tak w ogóle Mariusz rozpisałam się i coś przestałeś mi już odpisywać tongue

117

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:

Rzecz w tym, że w niektórych krajach zostało ustanowione prawo, które pozwalało dowolnie podzielić urlop rodzicielski, ale mentalność nie nadążała za zmianami prawnymi i mężczyźni nie pchali się drzwiami i oknami do opieki nad dziećmi pozostawiając ją w całości kobietom. Feministkom to się nie spodobało, więc postulowały odpowiednie regulacje prawne co zadziałało. Dlatego u nas mogą być zakusy na to samo.

Właśnie to uważam za uszczęśliwianie na siłę. Bo ONE uważają tak, to do tego zmuszą. Walka o prawa kobiet - fajnie brzmi, tylko coraz częściej jest nieadekwatne to tego, co robią. Pewnie części zahukanych kobiet, które chciałyby pracować, ale nie umieją przeciwstawić się mężowi, to to pomoże, ale całej reszcie niespecjalnie.

118

Odp: Kobieta pracująca
marioosh666 napisał/a:

Rzecz w tym, że w niektórych krajach zostało ustanowione prawo, ... ale mentalność nie nadążała za zmianami prawnymi ... to się nie spodobało, więc postulowały odpowiednie regulacje prawne co zadziałało...
Istnieje sztuczka, która pozwala zmiękczyć wizerunek zyskując szerokie poparcie i nie tracąc przy tym zbyt dużo z ...

Przepraszam, za te cięcia, chciałam "odpolitycznić" trochę.

Mentalność to może nadążać i nie, czasem zmiany są, bo mentalność przegoniła i trzeba dostosować system, różnie to bywa.

A takie sztuczki serwują nam sytuacje jaką mamy, przeciągają ludzi z jednego końca liny na drugi, tworząc podziały i zawirowania.
A czy obraz kobiety pracującej nie jest odzwierciedleniem prawa i takich sztuczek?
Jak pasowało to trzymało się kobiety w domu - nauki i pracy zawodowej (kariery).
Jak politycznie pasowało to wysłali babę na traktor.
Jak było dobrze, że baba robiła na 2 etaty (domowy i zawodowy) i zaczęły się kobiety buntować to kreuje się inny obraz...

119

Odp: Kobieta pracująca
iajagoda napisał/a:

Mentalność to może nadążać i nie, czasem zmiany są, bo mentalność przegoniła i trzeba dostosować system, różnie to bywa.

Działa to w obie strony. Czasem zmiana mentalności wymusza zmianę prawa, a innym razem państwo chce nas uszczęśliwić zmieniając prawo, które wymusza zmianę mentalności.

120

Odp: Kobieta pracująca

No właśnie działa w dwie strony smile

121

Odp: Kobieta pracująca

Poszukuje pracy gdzie zacząć się rozglądać macie jakieś pomysły pomóżcie .

122

Odp: Kobieta pracująca

Ewaq, najlepiej załóż osobny wątek i opisz koniecznie swoje wykształcenie, doświadczenie, umiejętności itd. - po Twoim pytaniu ciężko cokolwiek napisać.

Posty [ 66 do 123 z 123 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026