truskaweczka19 napisał/a:Łatwiej będzie mi się chociażby zorganizować, bo np siedząc w domu jest mi trudniej i niewiele mi się chce, a w pracy ma się przydzielone zadania i to na mnie działa motywująco, wtedy nabieram powera- w domu tego nie odczuwam.
Spokojnie... Jak nie będziesz się za mocno opierać to mąż na pewno przydzieli Ci zadania do wykonania
Nie musisz w tym celu uciekać do pracy
A dalszy opis wskazuje na to, że jesteś modelowym przykładem opisanym przez JKMa
Aha, no wiesz, ja tam w domu nie lubię poleceń, wolę sama coś zrobić. Może być jedynie coś takiego, że np "Kochanie Ty ugotuj, ja posprzątam"- np coś takiego. No, ale np czekanie jak na polecenia jak u szefa, to dziękuję po prostu. Co innego w pracy, polecenia są zupełnie normalne, wynikają z tego, że jest podwładną. W związku jestem partnerką i tak wolę być traktowana. Dlatego do działania bardziej praca mi daje powera. W domu też bym sprzątała, ugotowała, trzeba, ale jednak nie byłoby to z takim powerem i motywacją jak w pracy, gdzie po prostu mam te zadania do wykonania do szefa. W domu też więcej rzeczy może rozpraszać. A tak to jestem w pracy, ok, potem wracamy, dzielimy się obowiązkami. Widzisz w tym coś złego? ![]()
Czemu jestem modelowym przykładem? Wyjaśnij. To pewnie moja mama też modelowy, bo tata pracował, mama też
Chyba, że o coś innego Ci chodzi.
Jak pisałam- jestem za wolnym wyborem, dlatego jeśli kobieta zostaje w domu, facet do pracy i oboje tak chcą, nie ma przymusu, tylko chęć, to jak najbardziej ok
Jak oboje do pracy też ok. Ja tak właśnie chcę jak piszę. Sytuacja, gdy facet jakiś czas zostaje w domu z przymusu, bo np ona ma wtedy pracę lepszą czy coś takiego, że ogólnie lepiej, by on został też dla mnie jak najbardziej ok. Jak będę miała dziecko, to wiadomo jakiś czas będę chciała z nim być na macierzyńskim, budować więź przez parę miesięcy, a po paru miesiącach wrócić do pracy, nie od razu- aż takiej chęci to nie mam by od razu wracać do pracy, macierzyństwem będę chciała i maluszkiem się nacieszyć tak cały czas przez te parę miesięcy
A i jego rozwojowi na pewno przysłuży jak te parę miesięcy będę z nim w domu
Potem będę chciała wrócić do pracy. Jakby była konieczność, to raczej mój facet też by został z dzieckiem jakiś czas, to zależy od sytuacji, ale raczej ja będę się starała zostać, ale mój dzieckiem też będzie się zajmował, naszym zdaniem to zadanie obojga rodziców ![]()
Edit: Mariusz, doczytałam teraz artykuł i to co pisałeś, i wiesz co? Pisałeś, że piszesz o kobietach, które pracują, gdy mąż dużo zarabia, o kobietach, które pracują w pracy, której nie cierpią. Pisałeś, że co innego, gdy kobieta lubi swoją pracę, no i też musi pracować, bo mąż nie zarabia tak wiele. Dlaczego więc uważasz, że jestem modelowym przykładem? Przecież mi praca, nawet jak będzie prosta daje pewną przyjemność, a przede wszystkim powera i motywację, więc nie będę narzekać non stop, bo będę to generalnie lubiła. Poza tym mój facet nie zarabia dużo, więc i naturalne jest, że raczej będę chciała pracować, będzie nam łatwiej. A więc nie jest modelowym przykładem, który narzeka jak piszesz na pracę jak już pracuje itp, no i w sumie pracuje, ale to taki masochizm, bo zupełnie tam się nie podoba. Nie wiem więc czemu piszesz, że jestem modelowym przykładem?