Anhedonia napisał/a:nastka28 napisał/a:...miałam sie spotkac z jego mama po majowce,ale z jednej stony to po co...? jednynie po to zeby zapytac sie jej czy w ogole jest sens pisac do niego w lipcu ze urodzilo sie jego dziecko i czy pojdzie ze mna Mała zameldowac,zeby pozniej w sadzie mi nie powiedzial ze go nie poinformowalam o tym ze dziecko sie urodziło..
Tak się zastanawiam... czy Ty wiesz czego chcesz? czy masz jakikolwiek PLAN na życie?
Bo, tak patrząc z boku... Miałaś nadzieję na coś co "dawno, dawno temu" nazywało się: "złapać chłopaka" na dzieciaka... Bo o jakimś głębokim, dojrzałym związku mowy chyba nie było... Mamusia jego traktuje go jak dziecko? RAPTEM? Przedtem wręcz przeciwnie?
Dziewczyno - czas przyjąć do wiadomości tę GORZKĄ, było nie było, PIGUŁĘ i zająć się przyszłością 
Do meldowania dziecka żadnego tatusia nie potrzeba - do zgłoszenia w USC to i owszem. Pytanie brzmi czy zechce? BO wcale nie musi... Wręcz przeciwnie. Olewał dotychczas - oleje i wówczas - najprędzej...
A jeśli chcesz mieć zapewniony byt dla dziecka, to MOŻE zacznij robić coś w jakimś kierunku. Rady na swym drugim wątku już dostałaś...
Czy cokolwiek, poza dywagacjami, ZROBIŁAŚ w tym kierunku, by wraz z dzieckiem mieć za co przetrwać? Czy państwo ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ obciążysz?
PRZEPRASZAM, że tak obcesowo... ale jakoś głaskanie po główce niczego mądrego nie wniosło... A chyba czas najwyższy TEMU dziecku zaplanować jakąś godziwą egzystencję... zamiast "jakiegoś mnie Boże stworzył, takiego mnie masz"?
Te 28 w twym nicku to chyba jednak nie twój wiek?
Ojj Ojj Nasta widzę, że wiele się dzieje w Twoim poście..... troszeczkę mamy różne sytuacje i jak "Anhedonia" Napisała część prawdy w tym jest.....
Jest to strasznie przykre... Naprawdę i trzeba z czasem wziąć się w garść, przełknąć gorycz i iść dalej...
Jak i u mnie tak i u Ciebie jest wiele niewiadomych, rozkładanie tego na czynniki pierwsze" myślenie jak tu bu tylko "udupić" drugą stronę.... Nie jest na miejscu! ^
Przychodzi na świat DZIECKO - niczemu niewinne, bezbronne, wiadomo aby najlepiej aby miało obojga rodziców. Takie jest moje zdanie, i pewne jest też to, iż zarówno Ty jako Matka i moja Ex będziecie od samych narodzin razem. U mnie wiadomo, że będą utrudnione kontakty, dalej będzie walka jej zemną o pieniądze i o nic więcej, bo Dziecko będzie Jej kartą przetargową. Ja się poddaję i odpuszczam... to nie miało się tak potoczyć, ja niczym nie zasłużyłem na takie traktowanie! Obydwoje nie dorośliśmy do danej sytuacji. Jednak ja szybciej się pozbierałem i uświadomiłem sobie pewne rzeczy ( nie będę się rozpisywał za bardzo - jak ktoś zna mój cały wątek to powinien wiedzieć ).
Widzę tylko podobne podejście u Ciebie jak u mojej Ex. " Spotkamy się w sądzie, mam dowody, odbiorę Ci prawa rodzicielskie, jesteś nikim " --------> Kurw.....*a ! Co się dzieje z Wami Dziewczyny !! ?? XX !! Czy naprawdę to ma tak wyglądać ?? Tak tego sobie życzyłyście ? > ?
Czemu ? Dlaczego ?
Ciąża Wam odbiera rozum i myślenie ? Co Wy byście zrobił jakby to faceci " zachodzili w Ciąże " i zostawili Was w takiej samej sytuacji ?
Przepraszam, nie chcę Cię denerwować ale jakoś tak mogę dotrzeć i znaleźć odpowiedź na nurtujące pytanie...
P.S.
Co tam u CB ? Dobrze się czujesz ?