W 2003 wyjechałam zagranice i tam poznałam swojego obecnego mężą. Do 2012 wróciliśmy do Polski...i zaczeło się wszystko sypać na dobre..
Od 2003- 2012 żyło nam się fajnie, wygodnie, bez problemow, podróżę, kupiliśmuy mieszkanie w Pl, potem wybudowaliśmy dom...na absurdalny kredyt....dziecko przyszło na świat w 2011.
Oczywiście mieszkanie zostało sprzedane, kasa poszla w dom..a nie tak mialo być
Mam żal do męża o to wszystko , i pretemnsje do siebie..
W chwili obecnej mieszkamy w PL i mamy dobre prace , ale nasz kredyt na dom to moja pensja... 2600 netto( 3600 brutto)
Jak się czuje jak ktoś uwięziny we wlasnym życiu.
Zawsze starałóam sie być , niezależna , ambitana itd.
A co teraz slysze w klótniach od męża że jestem pasożytem,
Jak mu tłumacze że mamy wysoki kredyt to slysze- zrób coś ze swoim życiem..
Zacznij więcej zarabiać itd
Sexu u nas nie ma od momentu mojego zajścia w ciąze w marzec 2011 ( byl dwa razy)
A od 1,5 roku wcale . Nie ma przytulania , całowania itd. Zresztą też byly problemy wcześniej.
tej swery brakuje mi bardzo.
Moj mąż zaniża moje poczucie wartości, ja wszystko robie źle, za mało. Więcej powinnam dawać z siebie, być lepszą matką
dbać o niego.
A na dzien kobiet kwiata, ani życzen nie dostałam bo sobie nie zasłużyłam....
Dodam że nasze dziecko chodzi do żłobka , ja studiuje na studiach podyplomowych, pracuje ciężko ,
mam wielki dom do ogarnięcia...
I tylko slysze, lepiej, więcej , malo robisz itd.............
Niestety gubią mnie ataki agrsji w stosunku do męża, ale ja nie moge tak dalej........wpadam w szal
gdzie mu ubliżam.....
Trzeba przyznać że moj mąż zajmuje się dzieckiem i robi coś tam w domu itd.
Wiem że to wszystko jest chaotycznie.
Ale nie umiem zobrazować mojej sytuacji. Ja w moim życiu jestem sama zupelnie.
Wszystkie wieczory spedzam sama - moj mąż chodzi spać 20-21.
Ja siedze sama z laptopem w wielkim domu....
Jestem wypompowana,
Chcę odejść ale boje się .
Boje się zostać samotną matką , w mieście w krtórym żyje nie mam nikogo..
Rodzice daleko..
Kilka osób trzecich stwierdziło że on mnie chce ztłamsić,
abym uwieżyła że jestem bezradna...
Jeszcze dochodzą teście, którzy pracują zagranicą i co chwile
robią nam drogie prezenty, gdzie moja mama powiedziala
że tesciowa szykuje sobie na starość lokum...
(dodam że w tej chwili zarabiają- bogaci nie są)
Moj m zaciągnoł kredyt zagranicą i go nie spłaca-
w sprawie tego kredytu on i jego matka mnie oklamali ....
Chcę odejść ale się boję....potrzebuje porady spojrzenia trzeźwo na sytuacje.....