jak w temacie, tylko trochę bardziej skomplikowanie, byłam z chłopakiem dwa i pół roku, pisałam o tym już nie jeden wątek, odszedł, powiedział, że coś się wypaliło, bolało... cholernie bolało, ale starałam sobie jakos z tym poradzić, wyjazdy z przyjaciółmi, basen, nowe znajomości, potrzebowałam w tym czasie dużo rozmowy i znalazłam ją u przyjaciółki, pocieszała mnie, mówiła że on jeszcze wróci, zwierzyłam jej się ze wszystkiego.. mijały kolejne dni, z chłopakiem nie rozmawiałam już od dwóch tygodni, do momentu aż spotkałam moją przyjaciółkę z tym chłopakiem w centrum miasta idących za rękę... nie mogłam w to uwierzyć! momentalnie się rozpłakałam, jak ona mogła, jak on mógł?! poczułam się jak bym dostała od nich w twarz, nawet nie potrafili mi o tym powiedzieć... dopiero jak zapytałam, usłyszałam "tak wyszło" zero przepraszam, zero skruchy.. może to ze mną coś nie tak że ich tak obwiniam, ale czuję się jak totalne zero, tym bardziej, że z ta dziewczyną chodzę codziennie na zajęcia do szkoły, codziennie ją będę widywała...
Podobne tematy
2 2014-03-18 17:42:34 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-03-18 17:49:29)
No przyjaciółka sie nie popisała. Chłopak zresztą też. Już pomijam fakt, że są razem, ale to, że nie mieli odwagi Ci powiedzieć tego prosto w oczy. I tak by bolało, ale zawsze jakoś tak inaczej by było.. Z Tobą wszystko w porządku, chyba każdy rozumie jak sie musiałaś poczuć. Podwójny cios w twarz. Jakby nie było to były Ci bliskie osoby.
Niestety znam kilka takich przypadkow... Nawet przyjaciele potrafia najpierw wspierac,pomagac w trudnych chwilach,a na koncu zadac cios kiedy nadarzy sie okazja... Nie popieram zachowania Twojej przyjaciolki,chociaz uwazam ze nie zaslugiwala na to ,aby tak ja nazwac. Twoj byly zachowal sie jak ostatnia swinia... Ale to nie jest Twoja wina, na Twoim miejscu nigdy w zyciu ani jednemu,ani drugiej bym nie zaufala... Nie sa tego warci.
Wiem,ze mi latwiej,bo nie jestem w takiej sytuacji i nie bylam,ale musisz jakos dac rade,nie pokazywac im,ze sie zalamujesz. Musisz wziasc sie w garsc ! Glowa do gory ;-)
Niestety, znam kilka podobnych historii... Współczuję Ci, wyobrażam sobie, jak musiałaś czuć się poniżona, kiedy uświadomiłaś sobie, że osoba, której zwierzałaś się po rozstaniu okazała się niegodna miana przyjaciółki. Ale mam pytanie, czy wcześniej niczego nie zauważyłaś? Tzn, czy "przyjaciółka" zdradziła się wcześniej tym, ze ma na oku Twojego chłopaka? Pytam, bo byłam w takiej sytuacji już dwa razy, osoba, którą przez kilka lat uważałam za przyjaciółkę niby pocieszała mnie w gorszych chwilach związku, czy po rozstaniu, mówiła, jak dobrą decyzję podjęłam, że facet nie był mnie wart, a po kryjomu chciała się z nim spotkać, pisałam esemesy... Dowiedziałam się tego po fakcie od dwóch facetów, z którymi byłam, tylko, że oni nie byli zainteresowani. Ale mówili mi tez, że kiedy jeszcze byliśmy ze sobą "przyjaciółka" za plecami zawsze starała się wykorzystać sytuacje kiedy nie było mnie w pobliżu. Moja rada jest tata- bądź ponad to. Tak naprawdę dobrze się stało, że wyszło jacy są teraz, a nie np. za kilka lat.
Współczuję Ci z całego serca, wiem jaki to ból, miałam podobną sytuacje, tylko mój ex przez pół roku bawił się moim kosztem, że niby chce wrócić itd. po czym po Sylwestrze ogłosił wszem i wobec na facebooku że jest z moją (wtedy) najlepszą kumpelą w klasie - oboje mieli z tego ubaw, a wyobraź sobie co ja miałam czuć? To jest chyba gorsze niż upokorzenie i chamstwo razem wzięte... już nie powiem co było dalej i że moja kumpela, nagle z dnia na dzień zaczęła być dla mnie wrogiem mimo że ją lubiłam, ona znała tylko jego wersje i na niej sie opierała mnie demonizując w oczach pozostałych znajomych, wyszydzane było na porządku dziennym. Nie martw się - nie są warci twoich nerwów, skoro tak zrobili. Wiem że w obecnej chwili to uczucie jakby ktoś wbił ci nóż w plecy i przekręcił go dwa razy rozkładając cię przy tym na łopatki. Powiem jedno - ja wybaczyłam - ale nie mam zamiaru nigdy im tego zapomnieć i do dziś czuję że ta rana wciąż się zabliźnia. Bądź mocna, nie daj po sobie poznać bo inaczej mogą to wykorzystać jeszcze przeciwko tobie, a ufać, jak widać, im za bardzo nie możesz..