Ale ja też w pewnym sensie sama biorę odpowiedzialność za swoje życie i za to co robię, nie ide ślepo za kimś. Jest łatwiej jak ktoś pokaże droge, ale to ja decyduje czy nią pójdę.
Chociaż mój były czasami mi wypominał, że musi mnie prowadzić. Z drugiej strony wiele razy to ja za coś odpowiadałam i kierowałam nim. To co ja mam zrobić żeby wydorośleć? Zmienić myślenie? To wystarczy?
131 2014-09-08 22:32:31 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-09-08 22:41:54)
Podobne tematy
132 2014-09-09 01:26:41 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-09 01:26:48)
Zmienić myślenie i zmierzyć się sama z życiem, jego priorytetami. Wszystko by mieć własne zdanie, wiedzieć jak postępować i nie potrzebować nikogo. Niezależność. Po paru takich przebojach (szczegolnie tam gdzie czujesz strach, rozdrażnienie) nabędziesz większą kontrole nad emocjami, więc do ogarniania nikt Ci nie bedzie potrzebny. Duze dziecko tak ma, ze rozumie i kieruje samo, ale najczęściej nie w tym kierunku co trzeba. Podejmuje decyzje na zasadzie "bo mam 18 lat", a nie bo robie dobrze i odpowiedzialnie. Bo znam przyczyny, skutki działań, rozwiązania.
Czyli pierwszym takim 'przebojem' będzie wyleczenie się wreszcie. Eh, najwyższa pora świadomie decydować o sobie. Zawsze tego chciałam, ale zawsze brakowało mi odwagi. Ciężkie zadanie przede mną..
21 lat, ojciec by powiedział że dawno czas najwyższy:P
Heh, to wreszcie posłucham ojca ![]()
136 2014-11-17 22:29:48 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-11-17 22:30:22)
Wracam tu po raz kolejny. Jak zwykle przez ten czas kiedy mnie tu nie było dużo się działo. Wyleczyłam się z niego, w jakiś 70%. Nie chce z nim być, nie zależy mi. Więcej miałam przykrości z tego związku już pozytywów. Żałuję, że nie urwałam z nim od razu kontaktu po zerwaniu, to by było najlepsze wyjście i każdemu to będę radzić.
Przez ten czas od kiedy ostatni raz tu pisałam trochę z nim rozmawiałam, parę razy spotykaliśmy się po uczelni, ale stawiałam się stawiać pewne granice. Pare dni temu pokłóciliśmy się i przestaliśmy odzywać. Nie widzieliśmy się ponad tydzień, bo nie chodził na uczelnie. Wczoraj wysłał mi jakiś obrazek, odpisałam. Bo pomyślałam, że skoro tak normalnie zagaduje to ja też normalnie mu odpowiem. Ale nie sądziłam, że potem zacznie się takie piekło. Przedwczoraj byłam na TeamSpeaku (coś takiego jak Skype) z naszym wspólnym kolegą z uczelni. Na pierwszym roku miałam z nim świetny kontakt, ale od kiedy zaczęłam być z moim ex zerwałam kontakt z kolega, ponieważ ex był bardzo zazdrosny. No i właśnie przedwczoraj siedziałam na TSie, i grałam z nim. Od około 24 do 2. Nie wiem jak ale mój były się o tym dowiedział. Zrobił mi afere, że zachowuje się jak dz*wka, że na pewno z nim flirtowałam, że robie mu ciągle na złość, że nie wybaczy mi tego do końca życia, aż w końcu zaczął mi grozić. Powiedział, że zniszczy mi życie przy najbliższej okazji, że w niczym mi nie pomoże, i że napisze książke: 'Związałem sie z dz*wką. Żałuje'. Wmawiał mi, że na pewno się tamtemu koledze zwierzałam. W zasadzie nie miał żadnych dowodów. Ale był przekonany, że tak jest i próbował mi to wmówić. Był wkurzony niemiłosiernie. Padły jeszcze inne przykre słowa. A na koniec powiedział, że już nigdy więcej się do mnie nie odezwie za to co zrobiłam. Wykasował mnie ze wszystkich portali społecznościowych i usunął mój numer.
W zasadzie tego oczekiwałam, żeby przestał się do mnie odzywac, do póki w stu procentach nie ułożę sobie wszystkiego w głowie. A stał się jakiś najgorszy scenariusz. Mimo wszystko nie chciałam, żeby ta znajomość kończyła się w takiej nienawiści. Nie wiem co robić. Dziwnie się z tym czuje. Mam wyrzuty sumienia, że już minęło 8 miesięcy od rozstania, a ja nadal nie potrafiłam sobie z tym poradzić i z nim normalnie rozmawiać. I tak szczerze.. obawiam się po prostu o to, że na prawde uprzykrzy mi życie. Czy to normalne, że on mi tak grozi? Czy miał prawo aż tak się zdenerwować? Przecież nie jesteśmy razem, sam o tym zdecydował. Pies ogrodnika można rzec. Zabronił mi rozmawiać z nim i z innymi jego kolegami. A ja ze strachu po prostu mu przytaknęłam i obiecałam, że więcej nie będę..
Tydzień temu "urwaliście " kontakt, bo ON przestał się odzywać?
I ty niby chciałaś to zakończyć? ![]()
Może jakiś idiota się nabierze na te pokrętne teorie, bo mi szkoda energii na dłuższy komentarz.
Ja też się do niego nie odzywałam, bo byłam na niego zła, miałam go dosyć. Więc to nie było dlatego, że on przestał się odzywać, bo ja też nie miałam zamiaru. Gdyby nie napisał wczoraj nie gadalibyśmy jeszcze długo.
Jakbyś nie chciała gadać to byś olała jego pisanie, a ty czekałaś aż to on napisze.
Nie kompromituj się już..
Za rok przeczytamy to samo.
Lubisz to i tyle. wyrazy współczucia, bajo
Nie naskakuj na mnie.
Myślałam, że może skoro nie robie sobie nadziei na związek z nim to będzie mi łatwiej z nim od czasu do czasu rozmawiać. Nie doprowadzałam sama do rozmów z nim, bo nie było mi to potrzebne. Odezwał się, więc mówie ok. Może to już jest ten czas, że sobie poukładałam w głowie i dam rade.
Minęło dużo czasu, ale ja uważam, że na prawde wykonałam kawał dobrej roboty. Wreszcie widze jego wady, wreszcie go nie idealizuje, nie mam myśli, że nikogo sobie nie znajde, nie robie sobie nadziei, że do siebie wrócimy. Jeszcze jakiś czas temu było to nie do pomyślenia.
Elle, jesteś okropną babą
babskiem wręcz
babiszonem ![]()
Przepraszam za off top, już zmykam
142 2014-11-17 22:47:50 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-17 22:51:13)
Rozmowy z facetem, o którym masz kiepskie zdanie i z którym nie chcesz być, ot tak.. dla zabicia czasu, co? ![]()
Kawał dobrej roboty- tak, w okłamywaniu siebie.
Podtekst twojej dzisiejszej rozkminy jest taki: skoro facet robi mi awanturę o znajomego, to może nie jest takim strasznym pschopatą, tylko to dobry znak i będzie chciał o mnie zabiegać
<przebieranie nóżkami> Poudaję troszkę, że się boję i nie wiem co tu robić, a w domyśle- niech mi ktoś napisze, że mu zależy, tak jak ja to widzę dokładnie ![]()
Pies ogrodnika, a autorka już słyszy dzwony kościelne..
143 2014-11-17 22:51:04 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-11-17 22:54:08)
Studiujemy razem. Byliśmy ze sobą. Dlaczego mamy się teraz unikać i udawać, że nie znamy?
I tu się mylisz. Doskonale wiem, że on nie chce do mnie wrócić, i nie liczę, że będzie o mnie zabiegać, 8 miesięcy liczyłam, że będzie o mnie zabiegał. 8 miesięcy miałam nadzieje. Aż w końcu doszło do mnie, że to się nigdy nie stanie.
Mam wyrzuty sumienia, że już minęło 8 miesięcy od rozstania, a ja nadal nie potrafiłam sobie z tym poradzić i z nim normalnie rozmawiać
8 m-cy mija mniej więcej teraz, ty "wyleczona w 70%" (mhm ) właśnie DZIŚ zdałaś sobie sprawę, że to się nie wydarzy? I piszesz o tym tak pewnie i stanowczo- jak zwykle
Ciebie się nie da traktować poważnie, tylko beka. Sama na to zapracowałaś i w dalszym ciągu pokazujesz, że dzień bez rozkminy o nim dniem straconym.
chociaz nie, sorry, to na pewno dopiero DZIŚ o nim pomyślałaś ![]()
Skoro jest Ci co najmniej tak obojętny jak zeszłoroczny śnieg, którego nie było ... to po co ta cała rozkmina ?
Czym się przejmujesz ?
Co Cię obchodzi jak się zachowuje jakiś tam przypadkowy facio z Twojej grupy ?
Pozostali chłopcy z którymi studiujesz też mają takie przywileje, że roztrząsasz ich zachowanie, dzielisz włos na czworo i rozmyślasz nad każdym ich słowem ?
Ano pewnie nie ... i tu jest kundel pogrzebany.
146 2014-11-17 23:02:48 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-11-17 23:04:20)
Elle88, Jeżeli masz mi jedynie dogryzać to nie widzę sensu, żebyś w ogóle odpisywała.
IsaBella77, jeżeli ktoś mi grozi, wyzywa od najgorszych, i to ktoś z nim byłam, dlaczego mam się tym nie przejmować? A co jeśli wyłoży na wierzch wszystkie brudy, jakie były między nami. Albo zrobić coś innego. Przecież ja nie wiem do czego on jest zdolny.
147 2014-11-17 23:03:53 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-17 23:06:40)
Izabella: No, bo już myślałam, że uwierzyłaś autorce w tę tragifarsę akt. 778
:D
Reality check : autorko, rozkmniasz od 1 strony meandry tego "związku", który nota bene niemal od początku istniał tylko siłą twojej determinacji i przekonywania tego faceta do siebie, a po 8 m-cach facet pisze smsa, a ty na baczność i pytasz o pozwolenie czy możesz oddychać. Ktoś tu chyba przyćpał, nie uważasz?:>
No litości, czym dogryzłam na psa urok ?
Edytowałam post, to było do Elle
Skumaj, że on nic nie zrobi, tylko mu się nudziło i postanowił pobawić się emocjami dalej zakochanej w nim na zabój koleżanki.
Jak ktoś chce coś zrobić to przed tym nie ostrzega ![]()
Zmanipulował mną. Zawsze byłam mu za bardzo uległa. Zerwałam kontakt z tym kolegą, przestałam się spotykać ze znajomymi w trakcie naszego związku. Wszystko pod jego dyktando. Nie wiem, byłam zaślepiona, jak w jakimś transie, wierny piesek, który robił to co pan mu każe. On zawsze wiedział dokładnie co zrobić, żeby osiągnąć to co chciał osiągnąć. Możliwe, że teraz zrobił to samo. Znowu niepotrzebnie mu pokazałam, że zrobię to co on mi mówi. Ale ja sie po prostu wystraszyłam tych jego gróźb i w ogóle.
Elle88, Jeżeli masz mi jedynie dogryzać to nie widzę sensu, żebyś w ogóle odpisywała.
IsaBella77, jeżeli ktoś mi grozi, wyzywa od najgorszych, i to ktoś z nim byłam, dlaczego mam się tym nie przejmować? A co jeśli wyłoży na wierzch wszystkie brudy, jakie były między nami. Albo zrobić coś innego. Przecież ja nie wiem do czego on jest zdolny.
Ano dlatego masz nie przejmować się, że jak twierdzisz wyleczonaś jest ze wszelkiego stosunku emocjonalnego do niniejszego osobnika.
To zupełnie tak jakbyś teraz zamartwiała się tym, co powie o Tobie Twój pierwszy chłopak z gimnazjum, podstawówki czy przedszkola. Głupie nieco, i niepotrzebne, prawda ?
Jeśli ktoś Ci grozi, a są to groźby karalne, a jest na tyle imbecylowaty że daje Ci to na piśmie via sms, czy jakiś tam komunikator, to drukujesz niniejsze i zanosisz na policję, którą zawiadamiasz o fakcie. Osobnika uprzedzasz, że zgłosiłaś sprawę gróźb na policję i nie życzysz sobie żadnego z nim więcej kontaktu.
Jeśli są to groźby takie o jakich pisałaś, to szkoda byłoby mi czasu na wzruszenie ramionami na takiego doopka.
Grozi, że napisze książkę o Tobie ? Urocze doprawdy
chętnie przeczytam o tym, że już skończył pisanie, a co ważniejsze - że ją wydał ![]()
Co to znaczy "wyłożyć brudy" ? Opublikuje w gazecie ogłoszenie z opisem Waszego związku, czy w jakim sensie "wyłoży brudy" ?
Nie bardzo rozumiem, czego tu się obawiać.
Powiem Ci Akali, że kiedy jeden z moich ex partnerów ubliżał mi wulgarnie po naszym rozstaniu powodowany też prawdopodobnie bólem doopy - a ja NAPRAWDĘ byłam już poza nim - potrafiłam na spokojnie powiedzieć: "to jest twoje zdanie na mój temat. A moje zdanie o mnie samej jest zupełnie inne. Nie trać więc czasu na mówienie rzeczy których nikt nie słucha i co ważniejsze - którymi nikt się nie przejmuje" - doprowadzało go to do białej gorączki, bo on właśnie bardzo chciał mnie zranić ...
Naprawdę, zupełnie, ale to zupełnie nie rozumiem Twojej reakcji i przemyśleń związanych z idiotycznym zachowaniem jakiegoś kretyna ...
No, wreszcie jarzysz.
Dokładnie. Zrobiłaś co chciał i na chwilę mu dostarczyłaś rozrywki. Zrozum go, on póki nie znajdzie nikogo to się nudzi chłopina, Ty masz być w odwodzie, grzecznie czekać ![]()
Czego ty się w ogóle boisz? Pomyśl logicznie, cóż on może ci zrobić? "Zniszczy ci życie?" JAK? ![]()
Proszę cie..ty chyba nie wiesz co to znaczy "kompromitujące zdjęcia" i szantaż. O to chodzi? Szczerze wątpię. A jeśli nawet to i to można spokojnie olać, a jak coś to są prawnicy, policja.
Nie bądź zastraszoną naiwną kukiełka. Nic ci nie zrobi, a ty przestań wreszcie się łudzić.
I bądź szczera 1 raz ze sobą: jeśli chcesz to zakończyć to od dziś koniec odpisywania na smsy. Nic prostszego.
Jeszcze jakieś wątpliwości?
154 2014-11-17 23:39:26 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-11-17 23:41:19)
IsaBella77, Wyleczyłam się pod względem tego, że nie chce już do niego wrócić. Ale widocznie jakiś jeszcze stosunek emocjonalny do niego mam.
W zasadzie macie racje, że to brzmi nawet zabawnie, że się tak obawiam tych jego gróźb. Powinno mnie to obejść. Wczoraj podczas tej kłótni dostawał białej gorączki, bo weszłam z nim dyskusje, bo próbowałam go przekonać, że mi coś wmawia i nie mówi prawdy, a on ciągle swoje. Po 10 razy mi to samo powtarzał. Znowu mu się udało. Znowu osiągnął to czego chciał.
Boję się tego, że przedstawi mnie wśród ludzi jako dz*wkę i łatwą, pustą laske, która ślini się do każdego, bo za taką mnie uważa. W zasadzie nigdy mi nie ufał, zupełnie bezpodstawnie. Nie jestem taka w żadnym wypadku. Ale mimo wszystko nie chciałabym żeby ktokolwiek tak o mnie mówił albo coś takiego o mnie słyszał. Nie wiem czego jeszcze się obawiam. Nie wiem co można zrobić człowiekowi, żeby zniszczyć mu życie. Ale spodziewam się niespodziewanego. Chyba o to chodzi.
Ale chyba faktycznie najbardziej by go wkurzyło gdybym olała te jego groźby, to co do mnie mówi, i odpowiedziała to co napisałaś IsaBella77, pewnie by odpuścił, gdyby zobaczył, że mówi do ściany. Bez sensu wdałam się z nim w rozmowę.
Już żadnych wątpliwości. Chce to nareszcie zakończyć. Już dość się nadenerwowałam na tą sytuacje. Również usunęłam jego numer telefonu. Na uczelni będę unikać jak ognia. To jedyne wyjście. Wiem to.
Oby ten 1 raz
potem już z górki
Wiesz co zrob.
Daj sobie z Nim spokoj. Jesli rzucil Ciebie tylko dlatego ze sie klociliscie to znaczy ze nie byl Ciebie wart. Nie staraj sie do niego odzywac ani do niego pisac. Pojdz na silownie zrob sie na bostwo spraw aby inni faceci ogladali sie za Toba. Pokaz mu co stracil to go najbardziej zaboli.
Napisalas ze kojarzysz mu sie z klotniami ale on tez nic nie zrobil aby naprawic Wasza relacje. Gdy w zwiazku sa problemy i klotnie trzeba dojsc do tego razem i zlikwidowac zrodlo tych klotni. On nie mial na to sily wiec jego uczucie nie bylo silne. Ty wydajesz sie osoba mloda i napewno znajdziesz sobie kogos kto Ciebie szczerze pokocha i nie na 7 miesiecy ale na 7 lat a daj Boze na 77.
Pozdrawiam Cie.
Mam dokładnie podobną sytuację do tego co powyżej zostało opisane. Jednak trudna jest walka z sobą , aby zaprzeć się tak bardzo by przestać myśleć , smucić się i nie próbować się kontaktować szczególnie że taka chęć na siłę wracania do faceta jest trochę poniżająca..
157 2014-11-17 23:49:18 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-11-17 23:51:26)
Dziekuję.
Może jeszcze tu wrócę. Ale z dobrą nowiną, że to koniec tego koszmaru, że wszystko już mi się ułożyło. I tak jak piszesz: już tylko może być z górki, jak wykonam ten krok.
zawszeusmiechnieta, tak ta walka była mega trudna. Widać ile się z tym męczyłam. Ale może po prostu męczyłam się, bo chciałam, bo to lubiłam jak Elle88 napisała. Co może się wydawać dziwne. Ale teraz już doskonale wiem jak bardzo poniżyłam się prosząc go o powrót, wręcz błagając, płacząc mu w mieszkaniu.
Akali, naprawdę niepotrzebnie tracisz czas i zdrowie na dramatyzowanie ...
Ludzie nie są głupi, trzeba im czegoś więcej niż tylko złośliwe i nienawistne plotki rozsiewane przez jakiegoś zakompleksionego kretyna. Nie wystarczy powiedzieć ogółowi, żeś łatwa latawica aby zaczęli Cię natychmiast za taką uważać.
Bynajmniej ja gorąco w to wierzę.
Co Cię obchodzi za kogo on Cię uważa, skoro Ty sama wiesz KIM jesteś i JAKA jesteś ?
A może Akali ... może nie wiesz tego i dlatego tak bardzo przeglądasz się w tych jego słowach, groźbach i wyzwiskach jak w lustrze ?
Jak możesz bać się czegoś o czym nie wiesz i nie wiesz czy i kiedy to nastąpi ? Przecież to śmieszne. Równie dobrze mogłabyś teraz zacząć umierać ze strachu przed możliwą aczkolwiek nieprawdopodobną inwazją, bo ja wiem ... koników polnych. Spodziewasz się niespodziewanego ? Masz naprawdę tyle czasu i energii żeby marnować go na strach przed nie wiesz nawet czym
?
Może zrób coś pożytecznego, zamiast bać się bezsensownego ...
I nigdy, nigdy nie wdawaj się w dyskusję z kretynem. Bo zawsze sprowadzi Cię do swojego poziomu i pokona na kretyńskie argumenty.
Myślę Akali, że gdzieś tu jest drugie dno. Że gdzieś jest przyczyna dla której reagujesz właśnie tak, i wymyślasz coraz bardziej fantazyjne argumenty na swoje reakcje. Sądzę, że tak naprawdę boisz się właśnie tego, że od do Ciebie nie wróci ...
No już tam - poniżyłaś się
Było minęło. Każdy ma na swoim koncie podobną wpadkę. Dopóki nie będziesz traktowała tego w kategoriach 'muszę się odkuć i udowodnić jemu i sobie, że ..cośtam' to ranga tej wpadki jest nieporównywalnie mniejsza, a co za tym idzie nie jest się uwiązanym emocjonalnie tym wydarzeniem do drugiej osoby. I o to chodzi.
A tego co on teraz robi za jakiś czas sam będzie się wstydził, bo to normalne nie jest.
IsaBella77, mam wrażenie, że mam po prostu niską samoocenę, on był moim pierwszym chłopakiem, bardzo liczyło się dla mnie jego zdanie. Zainteresował się mną, więc trzymałam się go jak tylko mogłam. I chociaż był draniem, który wcale nie podbudował mi samooceny, a ciągle tylko mówił, że każda inna jest ładniejsza, i nie widział problemu w tym, że wstydzę się przed nim rozbierać za każdym razem, właśnie przez to, że to nigdy ja nie byłam dla niego tą ładną.
To sprzeczne co teraz napisze, ale właśnie nawet sam fakt, że ze mną był dał mi znak, że może nie jest ze mną tak źle.
I na prawde drugiego dno nie tkwi w tym, że obawiam się, że do mnie nie wróci. Bo ja tego nie chce. Nie oszukuję samej siebie. Po prostu nie chce być więcej z takim człowiekiem jak on. Wiem, że zasługuje na kogoś lepszego. Bo ja mu dałam serce na dłoni, a on tego nie docenił. Ktoś inny na pewno doceni.
Elle88, no niestety. Człowiek najbardziej uczy się na własnych błędach. Mimo, że wiele historii czytałam na forum, gdzie dziewczyny się poniżały, to i tak popełniłam ten sam błąd. Tak jak piszesz - trudno, było minęło.
I chyba to zdanie: "A tego co on teraz robi za jakiś czas sam będzie się wstydził, bo to normalne nie jest." mimo wszystko chciałam od was usłyszeć.
161 2014-11-18 00:24:00 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-18 00:26:30)
Ktoś inny na pewno doceni.
Doceni, Kochanie, tylko musisz przestać CHCIEĆ przyciągać do siebie ten sam typ faceta. Dojdziesz do tego, spokojnie. Ale nie odwracaj się już za siebie.
Dziękuję za słowa otuchy. Zaczynam nowy etap, i mam nadzieje, że nie będzie żadnych kroków w tył.
Tu chęci mają raczej średnio do rzeczy. Przeciez przyznała się, że lubi mieć siłe nad głową, ojca, jakiś moze autorytet, nie pamiętam dokładnie. Kogos kto "poprowadzi". Czyli słaba dusza. To ona musi byc wytrenowana, by nie musieć potrzebować kogoś tego typu. Tak z automatu. Z reszta sama sie przyznała że ma niską samoocene, boi się. Jak ma cos zmienic, to zna problem doskonale sama.
W skrajnych sytuacjach wygląda to tak. Jak jestem nieszczęśliwa - to szukam szczęścia u kogoś, bo z sobie nie radze i sama nie umiem zapewnic go. I wtedy byle pierdoła może zauroczyć, byle dawała jakieś szczęście. Dla kazdego co innego jest szczęściem. Wtedy przyciagnac mozna kazdy typ faceta, który okaze zainteresowanie, ale i zainteresowanie mozna sobie dopowiedzieć np tym że lubi pogadać i 'podotykać', oraz usprawiedliwić np to ze nie mowi nic o uczuciach, czy rzadko sie odzywa - ze jest niesmialy, ma problem ze sobą, a w ogole to dobry człowiek w srodku z niego. Wyrówna swoje niedostatki i przestanie wtedy takiego typu chcieć.
Masz racje thepass. Własnie dlatego, że mój były zawsze dominował, a ja potrzebowałam żeby ktoś mną prowadził, to trzymałam się go. Tak jak już jakiś czas temu tutaj o tym pisaliśmy. A że okazywał zainteresowanie, dawał mi w jakiś sposób szczęście, to się wszystko jakoś toczyło.
Muszę popracować nad byciem szczęśliwą sama ze sobą, żeby nigdy więcej nie narazić się na tego typu faceta. Bo nic dobrego mi to nie przyniosło.