netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

164 odpowiedzi21 108 wyświetleńzałożony przez Akali, 17.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 165 ]

1 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-03-17 13:30:01)

Temat: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Cześć, jestem tu nowa, a postanowiłam się zarejestrować i opisać ten problem, bo nie umiem poradzić z nim sobie sama.. Mam 21 lat, z chłopakiem byłam 7 miesięcy. Tydzień temu po kłótni powiedział mi, że to koniec. Oczywiście się załamałam, płakałam, no ale od początku..

Od początku mieliśmy świadomość, że możemy do siebie nie pasować, ja nie chciałam się nastawiać na żaden związek z nim, no ale stało się inaczej. Zaczął mi wszystkim bardzo imponować, tak cholernie mi się podobał, że zaczęłam o niego walczyć. On wiecznie był negatywnie nastawiony, nie chciał tworzyć ze mną głębszej relacji, jednak w końcu przekonałam go. Zaczęliśmy się częściej spotykać, jeszcze więcej rozmawiać, i stało się, byliśmy razem. Nasz związek był różny, ale chyba najważniejszą rzeczą jaką powinnam napisać to to, że ciągle się kłóciliśmy, no niemalże codziennie. Jak wytrzymaliśmy tydzień bez kłótni, to po tym tygodniu nastąpiło takie apogeum, wszystko się skumulowało i wybuchnęliśmy oboje. O co były te kłótnie? O głupoty, totalne głupoty, które nawet aż wstyd przytaczać. Działo się tak, ponieważ on jest strasznie nerwową osobą, no i.. nie dopasowaliśmy się charakterami totalnie. Często jak się tak bardzo denerwował to używał argumentu, że ze mną zrywa. Ja wtedy poczułam zagrożenie i robiłam wszystko, żeby było dobrze. Byłam potulna, nigdy nie dominowałam, i mimo, że nie czułam się w pełni szanowana byłam przy nim szczęśliwa. Ale w końcu stało się. Zmęczyły go te kłótnie, jakieś moje fochy i postanowił to zakończyć. Jest bardzo uparty w tej decyzji. Przez ten tydzień tylko płakałam i analizowałam swoje błędy. Doszłam do wniosku, że wiele kłótni było po prostu przeze mnie. Zawsze zrzucałam to na jego nerwowość, a tak na prawde to ja byłam winna. To ja obrażałam się o głupoty, to ja specjalnie chciałam go wyprowadzić z równowagi ale bardzo, bardzo rzadko, bo nigdy nie lubiłam się z nim kłócić, więc na prawde sporadycznie robiłam to z premedytacją. Byłam taka bardzo niedojrzała, zachowywałam się jak w takim gówniarskim związku. To był mój pierwszy chłopak, no i.. kocham go nad życie. Z biegiem czasu jestem w stanie zauważyć co zrobiłam źle, i może na pstryknięcie palca nie da się zmienić, ale ja widzę u siebie duże postępy. Dlatego chciałam do niego wrócić. Przez ten tydzień również starałam się mocno, aby zmienił zdanie. Jednak im bardziej drążyłam temat, tym bardziej on zamykał się w przekonaniu, że zrobił dobrze i zdania nie zmieni.
Ja jestem teraz w stanie zrobić dla niego wszystko. Ale nie wiem jak mam go odzyskać. Widujemy się na uczelni, rozmawiamy ze sobą normalnie, bo stwierdził, że nie warto urywać ze sobą kontaktu. To tylko sprawia, że ja ciągle mam nadzieje, że możemy razem być. Tak bardzo brakuje mi jego bliskości, ciągle tylko przypominają mi się wszystkie rzeczy, które robiliśmy razem, nie potrafię przestać wspominać, do tego mieliśmy tyle planów na tą niedaleką przyszłość, a to wszystko tak nagle prysło.
Powiedział, że na daną chwilę kojarzę mu się tylko i wyłącznie z kłótniami. On wie, że były między nami dobre momenty, ale przeważały te złe. Dlatego teraz chce mu pokazać, że my wcale nie musimy się kłócić, że ja wiele zrozumiałam i możemy stworzyć na prawdę dobry związek na nowo. Uważacie, że on będzie mógł zakochać się we mnie drugi raz? Że będzie chciał jeszcze raz spróbować?

2

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Czy ktokolwiek jest w stanie wesprzeć mnie i możliwe, że dać kopniaka do tego zeby zacząć nowe życie..? sad
Już nie wiem co robić. Całymi dniami nic nie jem, nie mogę spać, nie mam ochoty na nic. Zastanawiam się czy jest sens się starać. To zawsze ja o niego walczyłam, nawet o to, żebyśmy byli razem. Raczej to chłopak powinien latać za dziewczyną, ale tutaj było odwrotnie. Zaczyna mi się wydawać, że ja go usprawiedliwiam, że idealizuje ten związek, który był. Wymazałam z pamięci wszystkie złe momenty, których było masa i pamiętam tylko te dobre. Nie wiem co robić. Nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, mimo tego, że jestem młoda i przede mną całe życie, nie chce by ktoś inny mnie dotykał, nie chce komuś innemu się wyżalać, to on jest dla mnie najważniejszy. Chociaż wiele razy w trakcie związku myślałam sobie, że przecież to i tak nie przetrwa. I zawsze tylko myślałam o tym byśmy normalnie rozmawiali jak ten związek się zakończy, żeby było mi łatwiej dojść do siebie. I co? I nie jest mi ani troche łatwiej.

3

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Wiesz co zrob.
Daj sobie z Nim spokoj. Jesli rzucil Ciebie tylko dlatego ze sie klociliscie to znaczy ze nie byl Ciebie wart. Nie staraj sie do niego odzywac ani do niego pisac. Pojdz na silownie zrob sie na bostwo spraw aby inni faceci ogladali sie za Toba. Pokaz mu co stracil to go najbardziej zaboli.
Napisalas ze kojarzysz mu sie z klotniami ale on tez nic nie zrobil aby naprawic Wasza relacje. Gdy w zwiazku sa problemy i klotnie trzeba dojsc do tego razem i zlikwidowac zrodlo tych klotni. On nie mial na to sily wiec jego uczucie nie bylo silne. Ty wydajesz sie osoba mloda i napewno znajdziesz sobie kogos kto Ciebie szczerze pokocha i nie na 7 miesiecy ale na 7 lat a daj Boze na 77.
Pozdrawiam Cie.

4 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-03-17 19:49:31)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Bardzo dziękuję za odpowiedź!

Najgorsze jest to, że wiem, iż powinnam dać sobie z nim spokój, ale nie potrafie, a wszystko przez to, że go kocham. Wyobrażałam sobie, że będę żyć jak w takiej bajce, pierwszy poważny chłopak, pierwsza prawdziwa miłość, oby na zawsze. Jednak życie to nie bajka..
Wydaje mi się, że on nie starał się naprawić naszej relacji, bo liczył na to, że ja się zmienię. Gdy rozmawialiśmy na początku o ewentualnym byciu razem on mówił, że nie pasujemy do siebie, a ja powiedziałam wtedy: "ale ja postaram się zmienić to co będzie trzeba, żeby było między nami dobrze."
Dlatego też on często mi to wypominał, że przecież powiedziałam mu, że zmienie to i to, więc dlaczego tego nie zrobiłam. On trochę też starał się zmniejszyć swoje nerwy w stosunku do mnie, ale pewnie tak jak piszesz nie miał na to siły, a ponadto widocznie nie chciał tego tak mocno jak ja.
Jestem świadoma, że w przyszłości może znajdę kogoś kto mnie szczerze pokocha, ale póki co nawet nie chce myśleć o przyszłości bez niego.
I o, żyje sobie w takim poczuciu, że wiem co będzie dla mnie lepsze, że wiem co powinnam w tym momencie zrobić, ale tego cholera zrobić nie potrafię. To takie żałosne. Zawsze byłam silną osobą, powiedziałam sobie, że żaden facet nie jest w stanie mnie złamać. Już teraz wiem jak bardzo się myliłam. Cóż.. niepielęgnowana miłość usycha. Może i tak będzie w moim przypadku.

Ah.. i co do tej siłowni. Przez ostatnie 2 miesiące chciałam bardziej wyrzeźbić swoją sylwetkę, ale moją motywacją był właśnie mój chłopak. Od tygodnia gdy nie jesteśmy razem nie ćwiczyłam ani razu. Straciłam do tego totalnie ochotę, nie czuję, że mam dla kogo..

5

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Bardzo prosze Akali.
Doskonale Ciebie rozumiem. Tez czasem sie zastanawiam po co codziennie biegam dlugie dystanse skoro jestem singlem.
Powracajac do Twojego watku pamietaj ze do tanga trzeba dwojga. Jesli on nie mial odwagi aby pokonac nie wielkiej wagi problemu jakie sa klotnie tylko po prostu uciekl i schowal sie miedzy drzewami nie byl Ciebie wart. Pomysl co bedzie gdy nadejda powazniejsze problemy co wtedy zrobi? Zdradzi Cie?
Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Masz nowe doswiadczenie a do wyleczenia sie z uczucia do niego potrzeba troszke czasu. Moze bedzie to miesiac a moze tylko tydzien. Wyobraz sobie ze jestem milion innych facetow na swiecie a ja fajna laska zrobie sie taka zajebiscie seksowna ze bede mogla wybierac od blondynow na brunetach konczac.
Pozdrawiam i zycze wszystkiego najlepszego.

6

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Hej. Zgadzam się z przedmówcą.

Swoją drogą bardzo racjonalnie od początku podchodziliście do tej relacji, aż dziw, że 21-latkowie tak analizują wszystko. Wydaje mi się, że gdyby w grę od początku wchodziły jakieś silniejsze uczucia (z jego strony) to nie byłoby tego wahania na początku. Jak dla mnie ten chłopak postanowił spróbować, było fajnie ale bywało też i niefajnie. A jeśli nie ma za tym głębszych uczuć to walka z tymi chwilami niefajnymi jest męcząca, bezcelowa i na dłuższą metę przytłaczająca. Po Twoich opisach wydaje mi się, że jest to tylko jednostronne uczucie (z Twojej strony). Być może zależy mu na Tobie w jakiś sposób (chce utrzymać relacje) ale nie jest to uczucie, którego Ty oczekujesz. I niestety tak to jest w uczuciach, że na siłę nikogo do siebie nie przekonasz. Przykro mi.

Życzę dużo siły i wytrwałości. Będzie ciężko (ja już "przeżywam" swoje bolączki drugi miesiąc) ale z czasem poczujesz ulgę.

7

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

dziękuję wam za odpowiedzi. Podniosły mnie trochę na duchu. I macie racje.. Widocznie nie darzył mnie takim uczuciem jakim oczekiwałam. No cóż.. całe życie przede mną, jakoś przez to muszę przejść. dzieki

8

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Akali jestes mloda napewno kogos poznasz. Jest duzo mezczyzn na swiecie moze nie z tej gornej polki ale tych ktorzy sa w zwiazku traktuje kobiete jak ksiezniczke. Zycze abys takiego spotkala smile
Pozdrawiam.

9 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-03-18 00:51:30)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Akali...Dlaczego kochasz?
Bo wciąż się kłóciliście? Bo od samego początku nie chciał z  Tobą byc ?
Kochasz za złoszczenie się... za co, bo ja nie do końca rozumiem?
Ok, imponował Ci i pewnie zewnętrznie dla Ciebie atrakcyjny. Co z tą atrakcyjnością, która zostaje na lata, co ze zgodnością charakterów, co z uwielbianiem spędzania ze sobą czasu, uśmiechami, gładzeniem po głowie, kiedy ani Ty, ani on nie będziecie już tak młodzi i piękni?

Zrobiłabyś dla niego wszystko? W związku chodzi o to, że oboje chcecie dać sobie wszystko, bo tak z jednej strony, to nie fajnie...to źle i nieszczęśliwie jakoś...i nie fair, bardzo nie fair.
I wiem, że bardzo załowałabyś swojej decyzji.
Żałowałabyś, że zostałaś z kimś, że poświęciłaś siebie, swoje pasje, swoje zainteresowania, a on dał Ci nic.
Bez sensu tak.
On nie jest dla Ciebie, ani Ty dla niego.
Masz jeszcze czas, boś młoda.
Znajdziesz faceta, który oszaleje dla Ciebie, a Ty zwariujesz dla niego.
Gwarantuję Ci to smile

10

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Przemyslalem jeszcze pare spraw Akali. Moze mi osobie patrzacej z boku jest latwo powiedziec i napisac. Mam nadzieje ze dzis jest Tobie duzo lepiej po wsparciu ze strony innych uzytkownikow NETKOBIETY. Jesli nadal czujesz sie zle zapros kolezanke do siebie wypijcie butelke dobrego slodkiego czerwonego wina i porozmawiajcie o tym co Was boli.Takie duchowo-psychologiczne oczyszczenie. Napewno masz rodzine braci/siostry mysle ze napewno Ciebie wspieraja w tej trudnej chwili. Z wlasnego doswiadczenia wiem ze sport/wysilek fizyczny dodaje energi wyladowuje stres a gdy bedziesz zmeczona nie bedziesz miala sily sie zadreczac i rozpamietywac. Wroc moze nie od razu na silke ale moze za 3 lub 4 dni. Na silce jest pelno facetow a kto wie moze bedzie tam jeden ktory sprawi ze zapomnisz o tamtym pseudomezczyznie. Zreszta tak jak mowia lekarstwem na zlamane serce jest nowa milosc i chyba cos w tym jest smile
Gdy zobaczysz rezultaty Swoich dzialan i zobaczysz ze jestes fajna dziewczyna ktora zasluguje na szczescie zrozumiesz ze tamten chlopak po prostu nie byl Ciebie warty. Gdyby kiedykolwiek probowal do Ciebie zagadac/Ciebie poderwac gdy go splawisz poczujesz satysfakcje.
Staraj sie nie siedziec w domu w przyslowiowych czterech scianach patrzac w sufit bo to jest najgorsze. Wyjdz do kina/galerii handlowej/na imprezke. Z tego co zrozumialem masz 21 lat cale zycie przed Toba i napewno nie jeden mezczyzna. A tamten odszedl zostawil. No coz jego sprawa niech ktoregos dnia zobaczy kogo stracil. I tu jest Twoje pole do popisu.
Pozdrawiam.

11

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Witaj, moze na nastepny raz jak widzisz, ze ktos nie ma ochoty na zwiazek nie narzucaj sie i nie wymuszaj tego zwiazku na sile. Pomylilas chyba zauroczenie czyims wygladem z czyms co sie nazywa uczuciem do kogos. Proponowalabym Ci glebiej sie zastanowic dlaczego tak mu sie narzucalas, dlaczego nie potrafilas odpuscic kiedy on nie chcial. Pomysl nad tym, chcialas byc z nim bo co? Bo'' chopok byl swarny i syckie zeby miol'' i czym ci tak imponowal? Co takiego robil. Bo z tego co napisalas to on byl wobec ciebie chlodny, podchodzil z dystansem-nie chcial byc z toba. Teraz piszesz i obwiniasz sie o wszystkie klotnie, niszczysz sama siebie a prawdopodobnie on nie byl zainteresowany toba jako kobieta a ty popadlas w kompletna drame,przeciez i tak wiedzielas, ze nic z tego nie bedzie. Po co wiec w to brnelas? Odpowiedz sobie, moze u podstawy tego jest cos glebszego np. jakies braki w poczuciu wartosci, ktore chcialas nadrobic fajnym goracym towarem albo, ze jakbys mogla to bys szalala za kazdym lepiej wygladajacym facetem nawet gdyby nic soba nie reprezentowal. Wyciagnij z tego lekcje, zebys nie powtorzyla jej w wieku kiedy ludzie maja juz rodziny, dzieci a ty nadal bedziesz uganiac sie za kims, kto cie nie chce i zastanawiac sie dlaczego. Pozdrawiam.

12

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Dziewczyna po prostu potrzebuje milosci stad jej zachowanie. Ja osobiscie ja rozumiem bo tez kiedys bylem tam gdzie ona. Nie ma w tym nic zlego oprocz tego aby najpierw kogos poznac i zorientowac sie czy dana osoba pragnie tego zwiazku. Oszczedzisz sobie rozczarowan.

13 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-03-18 19:32:53)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

"kocha sie za nic, nie istnieje żaden powód do miłości", nie ma też jednoznacznej definicji miłości.. Dlatego też pytanie dlaczego kocham jest dziwne. Kocham go za to jaki jest, ze wszystkimi jego wadami i zaletami.
Jakbym miała tu opisać cały nasz związek to zajęłoby mi to chyba z 10 stron, dlatego sobie daruje, i dlatego też pewne wnioski, które możecie wysuwać mijają się z prawdą. Piszecie, że z tego co napisałam był chłodny, właśnie wręcz przeciwnie, był bardzo czuły, często mówił, że mnie kocha, mówił, że mu na mnie zależy, zawsze się o mnie martwił, chciał dla mnie jak najlepiej, podnosił mnie na duchu, gdy było mi źle, robił różne miłe niespodzianki i tak dalej. Owszem podczas kłótni było koszmarnie, strasznie krzyczał, denerwował się, ale to nie zmienia faktu, że się o mnie troszczył gdy było między nami dobrze. Bardzo możliwe, że z mojej strony była większa chęć dania sobie wszystkiego, że to ja się mocniej starałam, ale zawsze sobie tłumaczyłam, że on taki jest, okazuje mi uczucie na swój sposób, który wcale też nie jest zły.
Owszem na początku naciskałam na niego, żebyśmy byli razem, może to był mój błąd, ale ja po prostu miałam przeczucie na tyle na ile go poznałam, że on jest cudownym człowiekiem, dobrze się dogadywaliśmy, i wiedziałam, że coś go blokuje (w związku ze wspomnieniami z jego byłą dziewczyną), i że ja jestem w stanie tą blokadę złamać. Gdyby na prawde nie chciał ze mną być to by się nie godził. Nie wyglądało to też tak, że ja nie wiadomo jak za nim latałam, byłam na każde jego zawołanie czy coś, ja po prostu małymi kroczkami dochodziłam do celu, zdobywałam jego zaufanie, i w końcu pomyślał, że może warto spróbować. I też nie chodzi o to, że ja patrzyłam jedynie na jego wygląd. On w ogóle na początku nie był w moim typie, a podobało mi się to co ma w środku, to co sobą prezentuje. Dodatkowo też gdybyśmy się aż tak kłócili przed rozpoczęciem związku i widziałabym, że do siebie nie pasujemy, nie weszłabym w to. Po co miałabym krzywdzić i marnować życie samej sobie. Po prostu wszystko jakoś zaczęło się psuć najbardziej w połowie związku. Owszem od samego początku się kłóciliśmy, ale było to do wytrzymania, po godzince było okej. Jednak później wszystko zaczęło po prostu narastać, ponieważ nie czuliśmy potrzeby hamowania się względem siebie. I tak jak już chyba pisałam wyżej, że byłam świadoma, że ten związek może nie przetrwać, ale po prostu naiwnie wierzyłam, że wszystko sie uda, że skoro ja się poświęcam dla drugiej osoby, to ta osoba poświęci się tez dla mnie.

No i właśnie staram się jak najwięcej teraz wychodzić, żeby nie myśleć. Jest to ciężkie, bo nawet nie mam ochoty się z nikim spotykać. Ale muszę przez to przejść. Przynajmniej dzięki forum uświadomiłam sobie, że nie warto o niego walczyć, mimo, że jeszcze wczoraj tak mocno chciałam żebyśmy byli razem i żeby wszystko wróciło do normy. Teraz już może być tylko lepiej..

14

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Wybacz jesli zrozumialem na opak Twoj problem aczkolwiek staralem sie pomoc i doradzic jak najlepiej potrafilem.

15

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

''On wiecznie był negatywnie nastawiony, nie chciał tworzyć ze mną głębszej relacji, jednak w końcu przekonałam go..''  ....suma sumarum nie wyszlo. Czytajac twojego posta widze sama siebie kilka lat temu i w mojej ostatniej relacji, zgadnij gdzie teraz jestem.... (patrz moje dwa pierwsze posty). Typowy uklad kobiety, ktora kocha za bardzo i faceta, ktory nie chce bliskosci. Zuraw i czapla. Powodzenia.

16

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Michst, nie nie, akurat o Twoje posty najmniej mi chodziło, i bardzo Ci dziękuję za porady i pomoc. Bardziej odnosiłam się do wypowiedzi kattyen, że był dla mnie chłodny, co nie było prawdą. 
kattyen, to prawda, suma sumarum nie wyszło, mimo tego, że jednak się przekonał do bycia ze mną i myślę, że dałam mu odrobinę szczęścia, widocznie tak musiało być. Dokładnie, kochałam za bardzo, co nie wyszło mi na dobre. Teraz nie pozostaje nic innego tylko wyciągnąć z tego lekcje na przyszłość. Dzięki
Właśnie zrozumiałam, że idealizowanie tego związku było błędem. Ale cóż. Byłam załamana, to pierwsze moje takie rozstanie, więc człowiek ma różne myśli w głowie. Więc cieszę się, że tu napisałam, i wybiliście mi to z głowy.

17

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

No i o to mi chodzilo. Zrozumialas a teraz wal jak burza do przodu ????

18

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Minęły już ponad dwa tygodnie odkąd tu pisałam, a sprawy się troche pokomplikowały i potrzebuje porady..
Jakoś sobie radziłam, nie płakałam tak często, spotykałam się ze znajomymi, starałam się stosować do waszych rad i wmawiałam sobie, że walka o niego nie ma sensu, ale dzisiaj nastał kryzys. Aktualnie sprawa wygląda tak, że jestem z nim w strasznie dziwnej relacji, nie potrafię i pewnie nie chce z niej wyjść. Widuję się z nim około 3 razy w tygodniu ze względu na to, że chodzimy razem na uczelnie. Na powitanie od pewnego czasu daje mi buziaka w usta, czasem mnie przytuli, ze dwa razy byłam u niego w mieszkaniu, a tam wszystko nabrało jeszcze większej namiętności.. Rozmawiamy codziennie, nie kłócimy się i jest bardzo, bardzo dobrze.
Przeczytałam masę wątków na tym forum, żeby dowiedzieć się co robić, jednak nie znalazłam tego czego oczekuje, bo wydaje mi sie, że u mnie to jest troche bardziej skomplikowane. Chce do niego wrócić. Jestem zdecydowana. I wiem, że pewnie myślicie, że to głupie i totalnie nie ma sensu, ale póki co nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, więc jeżeli jest choć cień nadziei, że znowu będziemy razem chce to wykorzystać.
Pisaliście żeby przestać się odzywać, a to sprawi, że on sam będzie szukał kontaktu. Próbowałam to zrobić, ale to zbyt ciężkie. Nie potrafię go olewać na uczelni, czy nie odpisywać mu gdy do mnie pisze, bo przecież nie zrobił mi nie wiadomo jakiej krzywdy, która miała by sprawić, że po rozstaniu mam z nim nie rozmawiać. A gdy powiedziałam mu, że chce z nim urwać kontakt, on stwierdził, że nie ma zamiaru się ograniczać, bo chce mieć ze mną kontakt. Postanowiłam więc zachowywać się normalnie, nic nie mówić o powrocie, jak najmniej wspominać związek żeby go nie męczyć. Do dzisiaj.. Byłam u niego i znowu to samo, namiętne pocałunki, aż w końcu pękłam i się rozpłakałam. Powiedziałam mu, że to nie może tak wyglądać, nie po to ze mną zerwał, żeby teraz nadal być ze mną blisko, i spytałam czemu to robi? Odpowiedział, że jak mnie widzi to po prostu nie może sie powstrzymać, a jak spytałam: nie możesz beze mnie żyć, co? Powiedział coś w stylu, że nie chce mi tego mówić, ale tak. Później jeszcze dodał, że nie będziemy razem, i że możemy się przyjaźnić, mam przestać płakać i się ogarnąć, i nie przychodzić do niego jeżeli mam zamiar u niego płakać, i wzbudzać w nim poczucie winy.
Ja tylko powiedziałam, że nie robie tego specjalnie, tylko po prostu jestem bardzo wrażliwa i ta cała sytuacja wywołuje we mnie dużo emocji.
Da się coś tu zrobić? Nie zważając na to czy waszym zdaniem warto, myślicie, że powinnam zakończyć tą bliskość jaka jest między nami? Co mam zrobić żeby była szansa, że on zatęskni za tym co było? Nie potrafię ocenić jak myśli facet w takiej sytuacji, co może sprawić, że zmięknie mu serce, że zechce wrócić?

19 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-04-03 23:25:20)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Akali,

Masz 21 lat i jesteś w stanie całować się z kimś, kto jasno daje Ci do zrozumienia, że Cię nie kocha?

Nie brzydzisz się?

Swoją drogą, ten facet zaskakująco pojmuje czym jest przyjaźń... Idąc tropem jego dość pokrętnej logiki w przyjacielskim układzie wolno całować się namiętnie, ale nie wolno popłakać. Ciekawe czy taką formę "przyjaźni" praktykuje również z Małgosią, którą zna od przedszkola, najlepszym kumplem z roku i panem Cześkiem, który w ubiegłe wakacje nauczył go łowić szczupaki na spinning...

20 Ostatnio edytowany przez Michst (2014-04-03 23:08:45)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Akali jestes uparta niepoprawna romantyczka. Przeciez chlopak nie tylko Ciebie skrzywdzil ale daje Tobie znak ze nie bedziecie razem. Moja odpowiedz brzmi nie. Nie da sie tu juz nic wiecej zrobic. Powinnas zajac sie Swoim zyciem bo im wiecej brniesz w ta toksyczna moim zdaniem relacje tym gorzej dla Ciebie. Niszczysz siebie i Swoja psychike. Dwa tygodnie do miesiaca to nic aby sie wyleczyc. W moim ostatnim zwiazku potrzebowalem lekko ponad 3 miesiace aby sie wyleczyc. Dodam ze bylem zareczony z ta laska. Daj sobie na luz i przede wszystkim duzo czasu aby rany sie zagoily.
PS: Do tanga trzeba dwojga. Do milosci nie zmuisz nikogo Akali. Lepiej bedzie jesli zapomnisz o Nim.

21

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Potraficie sprowadzić na ziemie..
Spytałam go czy tak zachowuje sie w stosunku do każdej kumpeli, skoro nie widzi w tym niczego złego. On odpowiedział, że oczywiście, że nie, ale nas łączy coś więcej, i że chyba miło mieć czasami takie przyjemne momenty.
Ale właśnie mi uświadomiłaś, że to jest czas żeby zakończyć takie jego zagrywki.. Ja po prostu strasznie się pogubiłam, jestem totalnie rozbita, a przede wszystkim go kocham i stąd to wszystko. Jednak nie jestem na tyle silna, jednak nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić, przerasta mnie to, więc robie takie rzeczy z myślą, że znowu z nim będę, bo w tym momencie czuje, że to jedyny sposób na uszczęśliwienie mnie.

Wiem, że minęło mało czasu żebym się po tym pozbierała. Ale im więcej o tym myślałam tym bardziej chciałam z nim znowu być. Uparta niepoprawna romantyczka - to chyba faktycznie dobre określenie mnie.
Mam mętlik w głowie, bo wiem, że piszecie racjonalnie, z drugiej strony i tak chce go odzyskać. Ale jedyne co wiem na pewno to zakończe te jego chore gierki, a co będzie potem to czas pokaże. Ja po prostu włożyłam całą siebie i całe swoje serce w ten związek dlatego jest mi tak ciężko zaakceptować tą myśl, że to koniec.

22

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Akali tez kiedys tam bylem. Bylem w zwiazku z kobieta 7 lat i 3 miesiace i musialem sie leczyc rok. Tez wlozylem w ta relacje sporo serca i energi. Porownywalem ja do wszystkich kobiet na ulicy bo wciaz ja kochalem. Gdy sie wyleczylem juz bylo latwiej ale pierwszy krok musisz zrobic i odizolowac sie od niego i nie ma bata bo inaczej sie wykonczysz tak jak wspominalem. Masz przyjaciol i rodzine napewno beda w stanie Ciebie wesprzec. Im predzej o Nim zapomnisz tym lepiej dla Ciebie a przeciez Twoje dobro liczy sie najbardziej. Zamykajac stary etap w Swoim zyciu w tym przypadku relacje z tamtym mezczyzna zaczynasz nowy etap i szanse na spotkanie kogos lepszego.

23

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Moje pół roku związku przy twoich 7 latach, to pikuś.. Więc pewnie będę w stanie wyleczyć się w kilka miesięcy, ale najgorsze jest to, że ja nie potrafię wbić sobie do głowy, żeby zacząć żyć dla siebie, i nie żyć jego życiem. Ja ciągle żyje nadzieją, dlatego przez ostatnie dwa tygodnie prawie wcale nie płakałam, nie myślałam o tym całymi dniami, bo wierzę, że nam się ułoży i wszystko wróci do normy.
Podejrzewam też, że on nadal mnie kocha, że mu na mnie zależy ale sam sobie stara się wmówić, że to koniec, jest uparty więc twardo stoi przy swoim zdaniu. Może to naiwne myślenie..

24

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Akali ... nie myśl za niego i nie wkładaj do jego głowy swoich myśli.
Nie usprawiedliwiaj go we własnych oczach, ani nie tłumacz.
To co on mówi - przyjmij za pewnik.
Mówi, że nie chce być z Tobą - to tak jest.
Mówi - że mu nie zależy - to mu nie zależy.
On nic nie stara sobie wmówić ...

Postępując tak jak do tej pory, jedynie robisz sobie sama dużą krzywdę.

25

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

pewnie masz racje, ale nie mogę póki co żyć i myśleć inaczej. Tylko to sprawia, że się totalnie nie załamałam. I nadal zrobiłabym wszystko żeby do mnie wrócił. Ja bardziej dojrzałam, i teraz nasz związek na pewno byłby dobry, a on sam powiedział: nigdy nie wiadomo czy sie w Tobie drugi raz nie zakocham. A więc to tylko znaczy, że potrzeba czasu, i może się uda. Może będę się zachowywać tak jak osoba, z którą on chciałby być mimo tego, że za pierwszym razem nam nie wyszło. Może i krzywdzę siebie. Może tracę czas na staranie się o niego, a w tym czasie mogłabym robić wiele innych rzeczy, i wiele ludzi poznawać, ale nie chce tego. Tak mi mówi serce, będę walczyć ile tylko będę miała sił. Kocham go nad życie. I mimo, że wiem, że macie racje chyba nikt nie będzie w stanie przemówić mi do głowy, że to nie ma sensu, że nie warto i powinnam to zaprzestać. Napisałam tu wczoraj, bo miałam kryzys, i może jeszcze nie jeden przede mną. Szkoda tylko, że każdy jest tutaj przeciwko mojemu zdaniu. A ja teraz potrzebuje motywacji do działania, nawet jeżeli to by miało nie przynieść skutku, i choćbym miała cierpieć po raz kolejny, nie podaruje sobie dopóki nie będę świadoma, że zrobiłam już wszystko żeby z nim być. Nie chce go do tej miłości zmuszać, a on też nie pokochał mnie, bo go zmusiłam. A w życiu może zdarzyć się wszystko i może jakbyśmy weszli drugi raz w związek wszystko by się radykalnie zmieniło. Zrozumcie tylko ta nadzieja trzyma mnie przy życiu. A może po kilku miesiącach mi wszystko przejdzie, może niepielęgnowana miłość uschnie, i i tak się z tego wylecze. A póki mam siłę to będę walczyć.

26

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Moim zdaniem to jest właśnie to, na co cierpi z 90% porzuconych - nie chcą przyjąć do wiadomości, że partner, który wczoraj żarliwie zapewniał o swoim uczuciu, dzisiaj wyparował. A prawda brutalna jest taka, że ten ów osobnik od dawna planował odejście i nie ma bata, by wrócił. Ci, którzy wracają to pojedyncze jednostki i a zaledwie ułamek procenta z nich wraca bo faktycznie zrozumiało swój błąd. Pozostali wracają do ciepłego, bezpiecznego gniazdka na przeczekanie aż do następnego razu.

Autorko wątku, szkoda Ciebie i Twojego życia na taką huśtawkę - rzeczywiście chcesz całe życie ciągnąc na karku bagaż w postaci gościa, który zrobił sobie z ciebie ciepłą bezpieczną przystań, bo mu to pasuje? Odpuść. Jeszcze wiele fajnych facetów przed Tobą.

27

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

O rany rany..
Ja uszanuję prośbę autorki i nic nie napiszę.

Dajmy jej potłuc pupę (choć tu bardziej będzie potrzebny kardiolog hmm). Ma rację, że w tej chwili nie ma szans na przemówienie jej do rozsądku.
Jest jeszcze młodziutka, takie doświadczenie jej nie zabije, a wzmocni.
My znamy finał, ale ona ma prawo dojść do niego swoimi sposobami i w swoim tempie.

28

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

To nie kwestia metryki, przecież wiesz smile Jestem dinozaurem a mimo to w taki wieczór jak dziś dałabym wszystko, by odzyskać przeszłość, którą znałam, bo była bezpieczna, znajoma, oswojona a jak pomyśle o jutrze, którego nie znam, to mnie skręca ze strachu. I samotności. Ale fakt - jak mi przyjaciółka przedstawiła swojego męża, pomyślałam jedno - nie ma co zabierać głosu, sama musi przekonać się na własnej skórze, że odbije się jej to czkawką. I długo nie trzeba było czekać, a mleko się wylało.

29 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-04 21:18:49)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Tzn. że tęsknisz za bezpieczna, ale "bezmotylkową" i nudna wink przeszłością ze swoim mężem?

Ale fakt - jak mi przyjaciółka przedstawiła swojego męża, pomyślałam jedno - nie ma co zabierać głosu, sama musi przekonać się na własnej skórze, że odbije się jej to czkawką. I długo nie trzeba było czekać, a mleko się wylało.

A tego nie zrozumiałam??

Ps. Odbierz maila wink

30

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Akali wymiekam. Zrobisz co zechcesz.

31

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Elle88, masz racje. człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach, a nie na cudzych. a że mam dopiero 21 lat, to moje pierwsze takie doświadczenie w życiu to muszę to jakos przeżyć, i wszystko powinno się dziać w swoim tempie. tak jak mówisz, jak się przejadę na tym to trudno, wzmocni mnie to. ale czuję, że tego właśnie teraz potrzebuje, życia tą nadzieją.
i wiem, że jak człowiek tak patrzy z boku, czyta co ja tutaj pisze to się załamuje i myśli sobie: boże, dziewczyno odpuść sobie, bo nie warto.
ale jak już się siedzi w tym gównie to na prawdę jest ciężko odpuścić. całego życia na pewno nie strace na staraniu się o bycie z nim, ale pewnie jeszcze przez kilka miesięcy tak będzie, chyba, że szybciej do mnie dojdzie, że to bez sensu albo będzie on tą pojedynczą jednostką, która postanowi wrócić.
Mimo wszystko dziękuję wam wszystkim za rady.

32

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
Akali napisał/a:

(...)tak jak mówisz, jak się przejadę na tym to trudno, wzmocni mnie to.

Bzdura. Za to zafundujesz sobie niezłą jazdę na przyszłość, bo jak wejdziesz w kolejny związek, który również zacznie przeciekać Ci przez palce, Twoja psychika przypomni Ci te jazdy, które sobie na własne życzenie fundujesz i kolejne niepowodzenie będziesz przeżywać jeszcze gorzej na zasadzie: "dlaczego mnie wszyscy zostawiają". Dopóki nie przejmiesz kontroli nad własnym życiem, będziesz sterowana decyzjami innych. Oczywiście, że trzeba zaliczyć próbę pogodzenia się ale trzeba też wiedzieć, kiedy powiedzieć koniec! Zrobiłam wszystko, co mogłam, więcej nie będę się dla niego/niej pogrążać, bo mnie to niszczy.

33

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Akali mialem sie nie odzywac ale po przyjsciu z pracy podkusilo mnie aby zajrzec do Twojego watku. Ten chlopak Cie nie chce i Cie nie kocha. Przynajmniej w tej jednej sprawie byl uczciwy. Do milosci nikogo nie zmusisz i chocbys miala stanac na przyslowiowych rzesach on i tak Cie oleje bo nie jest Toba zainteresowany. Zyjesz w swiecie zludzen,mrzonek i iluzji.
Mam prawie 31 lat i jestem czlowiekiem doswiadczonym przez zycie i wiem ze im dluzej bedziesz siedziec w tym bagnie tym trudniej bedzie Tobie z niego wyjsc. Czytajac Twoja historie przypomina mi sie watek z mojego zycia.
Mialem kiedys dziewczyne z ktora bylem poltora miesiaca. Jednakze sprawy miedzy Nami potoczyly sie za szybko. Byla na kazde moje skinienie. Po poltora miesiaca znudzila mi sie i ja zostawilem. Po zerwaniu z Nia zaczely sie telefony,emaile nawet wyslala Swoja kolezanke do mnie aby przekonala mnie ze warto z nia byc. Nie moglem powstrzymac zniesmaczenia ze dziewczyna tak sie poniza. Po pewnym czasie przestalem czytac emaile od niej po prostu je kasowalem. Ktoregos dnia po prostu tak jakby zapadla sie pod ziemie. Zero kontaktu zero przekonywania i po prostu podswiadomie zaczalem sie zastanawiac co sie z nia dzieje. Gdy prosila abym wrocil do niej myslalem o niej ze ma zero szacunku do siebie,ze jest rozkapryszona dziewczynka, ze nie dociera do niej ze nic do niej nie czuje.
Ktoregos dnia gdy wychodzilem ze sklepu zauwazylem ja z innym facetem usmiechnieta i zadbana. Wiesz co wtedy poczulem? Zazdrosc i ze zaraz mnie nagla krew zaleje i pomyslalem ze bylem glupcem ze dalem odejsc takiej lasce. Widzisz tutaj podobienstwo? Bo ja tak.
Im bardziej sie jemu narzucasz tym bardziej on ma Ciebie gdzies. Paradoksalnie jesli chcesz go kiedykolwiek go odzyskac musisz sie wziasc w garsc i zyc dla siebie aby udowodnic jemu kogo stracil. On wie ze na jedno jego kiwniecie palcem moze Cie miec i dlatego nie dba o to jak sie czujesz. Gdyby jednak sytuacje odwrocic o 180 stopni gdy Ty dbasz o siebie a on nie jest centrum Twojego swiata zacznie zabiegac o Ciebie i wtedy jestes w domu!
Masz napewno rodzine, najlepsza psiapsiolke i nawet ludzi na forum. Zawsze mozesz z kims pogadac aby Tobie bylo latwiej.
Aby Tobie pomoc dalem Tobie prosty przyklad jak to wyglada z punktu widzenia faceta. Juz wiecej zrobic nie moge.
Zycze powodzenia Akali. Glowa do gory.

34

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Akali widzę, że jesteś zdecydowana, żeby walczyć o niego, dlatego nie wiem czy pomogą Ci moje słowa. Jednak spróbuję. Uważam tak samo jak przedmówcy, że po prostu szkoda Twojego czasu i psychiki. On dał Ci jasno do zrozumienia, że nie będziecie razem. A proponując Ci przyjaźń mydli Ci oczy, bo wie, że będziesz na każde jego zawołanie. Stałaś się jego przytulanką, bo pewnie czuje się samotny. Zresztą co to za przyjaźń, skoro po pierwsze łączy się z bliskością, a po drugie kiedy masz chwile załamania, to on się wkurza. Nie na tym polega przyjaźń. Kiedyś zapytałam mojego dobrego znajomego, jaka jest recepta na udany długoletni związek z męskiego punktu widzenia. Powiedział mi, że facet musi być naprawdę zakochany i starać się, bo jeśli z jego strony nie ma uczucia, to choćby nie wiem jak bardzo kobieta kochała, to prędzej czy później wszystko się posypie. Uważam, że miał dużo racji. Poza tym nie da się kochać za dwoje ani nikogo zmusić do miłości. Czytając Twój wątek przypomniało mi się, jak to było w moim przypadku. Po 4 latach związku nastąpił poważny kryzys. Wtedy to ja stanęłam na przysłowiowych rzęsach, żeby się nie rozpadł, bo on totalnie odpuścił. Udało mi się. Byliśmy nadal razem. Dzisiaj już wiem, że nie było warto, bo po kolejnych 3 latach mnie zostawił. Moja rada, naprawdę zerwij z nim kontakt, nie bądź jego przyjaciółką na zawołanie i wtedy okaże się, czy mu na Tobie zależy czy nie. Musi poczuć, że naprawdę Cię stracił, może to go otrzeźwi i zacznie się starać. Jeśli nie, to znaczy, że mu nie zależy i naprawdę nie zdziałasz nic więcej.
Michst jesteś kolejną osobą, której związek rozpadł się po 7 latach. Witaj w klubie. Czyżby statystyki mówiące, że związki najczęściej rozpadają się po 4 lub 7 latach się nie myliły?

35

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Chyba cos w tym jest ale ostatnio czytalem ze stworzyli nowa granice na www.wp.pl jesli chodzi o zwiazki to rok czasu. A moja byla mnie zdradzila i dlatego zwiazek sie rozpadl a i dowiedzialem sie o tym ostatni.

36

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Rok to tak na dobrą sprawę czas, kiedy ludzie się poznają i sprawdzają czy do siebie pasują. Tak jak w przypadku autorki, gdzie po 7 miesiącach okazało się, że różnice poglądów powodują ciągłe kłótnie. Jednak kiedy związek rozpada się po 7 latach, wtedy daje Ci to do myślenia.

37

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Ja tam po 1,5 roku niewiele wiedzialem o mojej dziewczynie big_smile wszystko zalezy od intensywnosci tego zapoznawania. Dlatego nie czas, a oczekiwania. Czas to byc moze tylko w przypadku przejscia z etapu motylkow na brak motylkow i zaakceptowania tego faktu, a nie szukania nowych za rogiem (a w tych czasach to takie proste).

38

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Thepass masz rację, zależy również od intensywności poznawania i od tego jak dobrze druga osoba się maskuje wink Nie da się jednak ukryć, że nie zdołasz poznać kogoś dogłębnie przez tydzień, nawet jeżeli byłbyś z ta osobą 24godz/dobę. Tym bardziej, jeśli jesteś jeszcze na etapie motylków i patrzysz przez różowe okulary.

39 Ostatnio edytowany przez vero_nick26 (2014-04-06 00:03:03)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Ech.. To takie typowe. Ale po prostu to już chyba tak musi działać, że nie chcemy się uczyć na cudzych błędach, a na swoich. A szkoda. Wiesz no.. rozumiem Twoja postawę, wiem jak to jest. To jest to c już tutaj zostało powiedziane, w zasadzie wszystko. Główny problem wszystkich porzuconych osób - brak akceptacji stanu rzeczywistego. I to nie jest problem taki, że nie potrafimy się z tym pogodzić, tylko NIE CHCEMY. Kiedy zaakceptujesz ten fakt i rzeczywistość, o niebo łatwiej będziesz stawiać kolejne kroki. Kochana, spójrz na to z boku
- usprawiedliwiasz go na każdym kroku
- całą winę przyjmujesz na siebie (a tak do końca nigdy nie jest, wina zawsze jest gdzieś po środku)
- cały Twój świat kręci się wokól kogoś, kto najzwyczjanije Ciebie nie chce, BO CIE PO PROSTU NIE SZAUJE
- on tylko pstryknie palcem, a Ty od razu będziesz tańczyć jak Ci zagra
- chcesz walczyć do upadłego, co już całkowicie zszarga resztki Twojej godności.

Ja wiem, że Ty to wszystko chrzanisz w tym momencie, co Ci tam godność i poczucie własnej wartości, kiedy to miłość, coś co jest dla Ciebie jak powietrze. Stawiam dosłownie wszystko, że nigdy nie odzyskasz żadnego faceta w taki sposób. I albo to zrozumiesz, ale przygotuj sobie twardy tyłek. Wiem, że nie teraz, ale wierzę że przyjdzie moment w której dokona się Twoja eureka w tej kwestii. Mnie tez przekonywali, ale ja czytając Twoje słowa, jakbym czytała swoje jakiś czas temu.
Świat bez niego też będzie się toczył. Nie pozwól żeby ciągnąc dłużej to co się wyrabia teraz, bo to nie w porządku. Widzisz no, jak sam potwierdził, takich rzezy nie robi z każdą znajoma/kolezanką ect. Zrozum tak nie może być, on ma wszystkie (lub prawie wszystkie) przywileje związku, bez związku. Co oznacza, że zjada ciastko i nadal ma ciastko ! Twoim kosztem - a jemu jest wygodnie. Dla własnego dobra - przerwij to.
Z takiej mąki chleba nie będzie, choćbyś wyszła z siebie.
Moim marzeniem jest, żeby choć jedna istota przyjęła nasze słowa za pewnik, ale tak to działa, że każdy jednak woli to przerobic na własnej skórze. Tylko potem najgorsze jest to poczucie wstydu, że pozwoliło się aby tak to wyglądało, żeby upadać tak nisko... tylko w imię czego? Bo to już nie miłość...

40

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Poprzedniczko 100/100 z tym ze dodam Swoje zdanie dla Akali ze " Tego kwiatu to pol swiatu" tyczy sie to rowniez mezczyzn.

41 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-04-06 00:43:44)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

właśnie ja tego nie potrafię zrozumieć, że uważacie, że mnie nie kocha. To przez ile czasu musiał mnie okłamywać mówiąc, że jestem najważniejsza i mnie kocha? Jeszcze 2 dni przed zerwaniem mi to powiedział. Ja wychodzę z założenia, że z dnia na dzień nie da się przestać kochać. A na pewno nie on. Wiem jak długo kochał swoją poprzednią dziewczynę po rozstaniu. On jest bardzo uczuciowy tylko tego nie pokazuje. A jak w pierwszym tygodniu po rozstaniu on chciał traktować mnie jak koleżankę i powiedział: lubie Cie. to ja spytałam: jak ty możesz mówić, że mnie lubisz? a on: nie jesteśmy razem, więc chyba nie wyobrażasz sobie, że nadal będę mówić, że Cie kocham.
a to tylko moim zdaniem oznacza coś takiego typowego, co też na tym forum przewinęło mi się przed oczami czytając inne, starsze wątki: kocham Cie, ale nie mogę z Tobą być.

goshh, świetnie to wszytko napisałaś. totalnie to wszystko co siedzi aktualnie w mojej głowie, zwłaszcza:

Główny problem wszystkich porzuconych osób - brak akceptacji stanu rzeczywistego. I to nie jest problem taki, że nie potrafimy się z tym pogodzić, tylko NIE CHCEMY.

i to:

Ja wiem, że Ty to wszystko chrzanisz w tym momencie, co Ci tam godność i poczucie własnej wartości, kiedy to miłość, coś co jest dla Ciebie jak powietrze.

przed chwilą znowu sporo o tym wszystkim myślałam i postanowiłam postarać się olewać go, nie narzucać się, nie walczyć na siłę, nie poniżać się, i nie dawać mu bawić się moimi uczuciami. 

Moja rada, naprawdę zerwij z nim kontakt, nie bądź jego przyjaciółką na zawołanie i wtedy okaże się, czy mu na Tobie zależy czy nie. Musi poczuć, że naprawdę Cię stracił, może to go otrzeźwi i zacznie się starać. Jeśli nie, to znaczy, że mu nie zależy i naprawdę nie zdziałasz nic więcej.

i tak właśnie chce zrobić. mam nadzieję, że wytrwam w tym przekonaniu i nie jest to chwilowa motywacja. Wtedy nie dość, że może jemu to da do myślenia i może okazać się, że będzie szukał ze mną większego kontaktu, to może i ja będę po prostu czuła się lepiej i łatwiej będzie mi się wyleczyć z tego uczucia.
Dzięki wam wszystkim. Zrozumiałam, że taką walką na siłę, i zabieganiem o miłość nic nie zrobie. Tak jak napisał Michst, im bardziej naciskam tym bardziej on jest uparty w swoim przekonaniu. Więc pora odpuścić. Może nie tak na sto procent żeby go totalnie olać, ale zachowywać się normalnie, niech zobaczy, że jestem szczęśliwa, i że mu jednak może mnie brakować. Aż sama za siebie ściskam kciuki, żeby tylko udało mi się w tym wytrwać, bo wiem, że będzie to dla mnie trudne, i bede miała kryzysowe momenty.

42 Ostatnio edytowany przez Michst (2014-04-06 01:07:07)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Akali dobrze ze cos zrozumialas cieszy mnie to. Ja rowniez trzymam za Ciebie kciuki. Kolejny Twoj krok w poniedzialek dzwonisz do fryzjera i kosmetycznki umowic sie na wizyte i zaczniesz zyc dla siebie :) i myslec o sobie i o Twoim dobrym samopoczuciu bo ono teraz jest najwazniejsze.

43

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Wlasnie wiele osób przechodzi przez to, że w kilka dni ktoś tam przestaje kochać. Tylko zazwyczaj dzieje sie to wczesniej, ale o tym nie wiesz i tak powoli uczucie sie wypala, a pozniej BACH, koniec. Jednym to zajmuje pol roku, jednym miesiac, jednym 2 dni. Bywa.

44

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Dokładnie, muszę wreszcie się jakoś podnieść po tym upadku.
thepass, bardzo możliwe, tylko, że to oznaczałoby, że on przez ostatni czas po prostu mnie okłamywał, a w to nie jestem po prostu w stanie uwierzyć. Przy jakiejś rozmowie zaraz po zerwaniu powiedziałam mu: w takim razie dziekuje ci bardzo za to, że mnie cały czas okłamywałeś, i mówiles, że kochasz co było nie prawdą, bo jakbyś kochał to byś walczył, a nie rezygnował ze mnie. a on powiedział, że nie okłamywał mnie, nie chciał mnie zranić, i szczerze mnie kocha, tylko po prostu się nie dogadujemy i on już tego nie wytrzymuje i ma dosyć.
Byłam w stanie to zrozumieć, bo też nie raz mówiłam sobie, że mam dość, że te kłótnie są już tak męczące, że nie wiem jak to dalej będzie. Ale i tak nie potrafiłam z niego zrezygnować, bo go kocham. On po prostu zawsze utrzymywał mnie w przekonaniu, że on nie może beze mnie żyć, ma tylko mnie, jestem najważniejsza i dopóki go nie zdradze on ze mną nie zerwie, bo za bardzo kocha. I co? Nagle mu się odwidziała ta miłość? Nie potrafię tego zrozumieć. W sylwestra, którego spędziliśmy we dwoje postanowiliśmy w nowym roku nie kłócić się, starać się o ten związek, zarówno on jak i ja. I było na prawdę dobrze, był mniej nerwowy, nabraliśmy do wszystkiego dystansu, czyli wszystko wyglądało tak jak powinno. Do czasu. Po pewnym czasie ja znowu zaczęłam odpuszczać, bo już poczułam spokój, jest ze mną, dogadujemy się, kochamy, więc jest wszystko dobrze, nie trzeba już nic więcej robić, bo przeciez i tak mnie nie zostawi dopóki go nie zdradzę, a zdradzać nie mam zamiaru, więc spoko, nie ma się czym przejmować. I w takim przeświadczeniu żyłam.

45 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-06 03:04:53)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Widzisz, Ty miałaś "nie zostawi mnie dopóki go nie zdradzę" a ja miałem "nie zostawi mnie dopóki będe ją chciał". Jakieś wnioski? Gadanie, by gadać. A że kłótnie i to, że sie nie dogadywaliście go męczyły - widocznie bardziej niz Ciebie. Kochał, ale męczyły go, więc postanowił odejść. Rozne rzeczy męczą ludzi w związkach. Ciebie "nic" nie męczyło bo po prostu potrzebujesz bliskości, bo potrzebujesz dowartościowania (stąd fochy) bo jesteś niedojrzała. Tyle miesięcy to jednak sporo by mieć jakąś pewność do czegoś i jeśli od początku tak bardzo sie nie układa, a Ty go tylko przekonywałaś, to jednak utwierdził sie w SWOIM przekonaniu, że od początku miał racje - że nie pasujecie. U mnie byla inna sytuacja, bo to ja byłem tym przekonywanym, bym się przekonał i nagle prysło big_smile więc sama widzisz, różni ludzie, różne potrzeby. Nie ma sensu być z kims byle być, więc czas znaleźć z kimś dopasowanie i jednak też oczekiwać szacunku (ale nie przez kłótnie o pierdoły...). A ze to pierwszy chlopak, to na pewno najgorzej sie te pierwsze razy przechodzi. Bedzie lepiej, tylko musisz troche myslenie zmienic i o sobie i o zwiazku.

"Ah.. i co do tej siłowni. Przez ostatnie 2 miesiące chciałam bardziej wyrzeźbić swoją sylwetkę, ale moją motywacją był właśnie mój chłopak. Od tygodnia gdy nie jesteśmy razem nie ćwiczyłam ani razu. Straciłam do tego totalnie ochotę, nie czuję, że mam dla kogo.."

To jest najgorsze myslenie. Robic cos dla kogos. Ty nie kochasz, Ty sie uzaleznilas od bycia kochaną. I niewazne kto, niewazne ze same negatywy - wazne ze milosc. Niestety, pokochaj sama siebie, rob cos dla siebie, badz szczesliwa i daj wtedy szczescie komus. W taki sposob nie dasz nikomu szczescia tylko klotnie. Mial racje, bo moze jest nerwowy, ale widocznie woli wlasne towarzystwo (samego siebie) niz meczyc sie z Twoim problem z samą sobą.

Pamietaj. Jesli robisz cos dla kogos, to tak naprawde dzialasz w próżni. Trzeba przewidywac, ze nie ma ludzi na zawsze. Moze jutro samochod go potracic i tracisz cale zycie, bo podporzadkowalas go pod osobę. A najpierw zycie ustaw pod siebie, zrob tak, bys miała je dobre - a pozniej bierz sie za zwiazek i wtedy bedzie dojrzały.

46

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
thepass napisał/a:

Dlatego nie czas, a oczekiwania. Czas to byc moze tylko w przypadku przejscia z etapu motylkow na brak motylkow i zaakceptowania tego faktu, a nie szukania nowych za rogiem (a w tych czasach to takie proste).

Jeśli jest się dla kogoś przede wszystkim przyjacielem, to te motylki są, tylko inne. Wystarczy umieć je dostrzec. Wiem to, tak miałam.

47

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

No właśnie, teraz już wiem, że było to gadanie by gadać i z tą wiedzą czuję się jeszcze gorzej..
Pewnie męczyły go bardziej niż mnie, próbowaliśmy z tym walczyć, ale nie jestem przekonana czy on włożył w to tyle samo co ja. On wiedział, że jest bardzo nerwowy, że denerwuje się na błahe sprawy, raz nawet powiedział, że chce żeby było między nami dobrze, kupi sobie nawet jakieś leki, żeby się tak nie denerwować, bo ja nie zasługuje na to, żeby obrywało mi się przez to, że jest nerwowy. Ale to też było tylko gadaniem. Najgorsze, że wiele powodów kłótni było serio przeze mnie, byłam uparta w wielu kwestiach, totalnie bez sensu. No ale czasu już nie cofnę.
Dzisiaj postanowiłam się do niego mniej odzywać, i o dziwo poskutkowało. Dzwonił do mnie dwa razy w ciągu dnia, szukał kontaktu, zagadywał. Ale na ile to było czysto koleżeńskie a na ile takie, że po prostu brakowało mu ze mną kontaktu, to nie wiem.
On stał się częścią mnie, częścią mojego życia, dlatego teraz gdy już go nie ma, to straciłam właśnie tą część siebie. Byłam w stanie z miłości do niego zmienić całe swoje życie, może nie do końca mi się to udało, ale zaangażowałam się na maksa, i chyba nie było to dobre.

48

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Oczywiscie, ze nie dobre. Jak dla mnie to on nie zostal czescia Twojego zycia, a takim 90% ; )

49

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Pewnie masz racje..

50

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Jesli nie widzisz tego dzis, to zobaczysz za jakis czas. Milosc uzalezniajaca jest niestety bardzo destrukcyjna.

51

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

A mój ostatni facet się po prostu mną zabawił... niby byliśmy w związku nagle przestał się odzywać.... więc zadzwoniłam i spytałam co się dzieje... a on na to że nie jesteśmy razem , wyobraźcie sobie przez telefon.... 32latek ... po czym jak się dzisiaj dowiaduję wrócił do swojej byłej po prostu .

A ja siedzę i nabieram do głowy tak jak tutaj niektóre dziewczyny, to jest właśnie autodestrukcja, mimo że cholernie boli i oczywiście mi bardziej jak zwykle zależy.
To jest naprawdę okropne, bo z jednej strony mam mega chęć żeby wrócił a z drugiej nie wiem czy jest tego wart, a trzecia mega boli....

To chyba trzeba leczyć....

52

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Boże.. Nie mogę tego zrozumieć. Wydawało mi się, że kocha mnie nad życie, pomimo wszystko, a on mnie zostawił.. Jeszcze teraz jest taki zimny i obojętny. Dzwonił do mnie rano pochwalić mi się czymś, i powiedział żebym weszła na skype, ja powiedziałam, że nie mogę bo wychodzę z domu, a on nawet nie zapytał gdzie idę. Kiedyś to było nie do pomyślenia żeby on się nie zapytał, gdzie, z kim, po co, o ktorej wrócę, a teraz? Totalna olewka, jakbym go w ogóle nie obchodziła. Jest mi z tym tak źle.. Ciągle tylko przypominam sobie momenty, gdy mówi, że mnie kocha, to było takie szczere.. Spędziliśmy razem tyle cudownych chwil, dlaczego on tego nie docenia, dlaczego on nie docenia tego ile dla niego zrobiłam? Ja go tak strasznie teraz potrzebuje.. sad
Przepraszam, znowu mam chwilę kryzysu, musiałam się wygadać..

53

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
Akali napisał/a:

Boże.. Nie mogę tego zrozumieć. Wydawało mi się, że kocha mnie nad życie, pomimo wszystko, a on mnie zostawił.. Jeszcze teraz jest taki zimny i obojętny. Dzwonił do mnie rano pochwalić mi się czymś, i powiedział żebym weszła na skype, ja powiedziałam, że nie mogę bo wychodzę z domu, a on nawet nie zapytał gdzie idę. Kiedyś to było nie do pomyślenia żeby on się nie zapytał, gdzie, z kim, po co, o ktorej wrócę, a teraz? Totalna olewka, jakbym go w ogóle nie obchodziła. Jest mi z tym tak źle.. Ciągle tylko przypominam sobie momenty, gdy mówi, że mnie kocha, to było takie szczere.. Spędziliśmy razem tyle cudownych chwil, dlaczego on tego nie docenia, dlaczego on nie docenia tego ile dla niego zrobiłam? Ja go tak strasznie teraz potrzebuje.. sad
Przepraszam, znowu mam chwilę kryzysu, musiałam się wygadać..

Jak ja doskonale Cię rozumiem. smile

54

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Akali

Jeśli możesz to podaj jakiś kontakt do Ciebie. Postaram Ci pomóc ze względu na moją, podobną sytuację wink Ewentualnie napisz maila do mnie wink

55

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Wysłałam maila.

56

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
thepass napisał/a:

Jesli nie widzisz tego dzis, to zobaczysz za jakis czas. Milosc uzalezniajaca jest niestety bardzo destrukcyjna.

Otóż to.

Akali, kryzysy są naturalne. Ale musisz walczyć i być zacięta, płakać ile wlezie, krzyczeć, pisać tutaj jeśli czujesz potrzebę, ale grunt by się nie złamać i nie poddać chwili słabości, czytaj nie odezwać sie do niego w przypływie emocji i nie zacząć znów błagać, drążyć itp. Z czasem te kryzysy będą przychodzić coraz rzadziej.
Ja wiem, że w głowie Ci sie to nie może pomieścić, że jednego dnia mówi kocham, kolejnego dnia mówi odchodzę. Przeżywałam dokładnie to samo, tylko w nieco gorszych okolicznościach. Każdego dnia roztrząsałam każde słow,każdy gest czy spojrzenie. Tak jak Ty, szukałam na wszystko wymówek i wytłumaczenia, bo nie chciałam się pogodzić z tym, że nie ma już "nas". O ile łatwiej mi było kiedy wreszcie to zaakceptowałam.. No i nie pozwoliłam na bycie jego koleżaneczką pocieszycielką po rozstaniu.
Nie możesz siedzieć w takim układzie, bo to Cię tylko wyniszcza. On również jakoś to przeżywa na swój sposób, dlatego ciągle się do Ciebie odzywa, tylko że leczy się Twoim kosztem. Jemu będzie coraz lepiej, Tobie coraz gorzej.
Jeśli to była decyzja tylko jednej strony, to nie ma mowy o koleżeństwie, a na pewno nie od razu po rozstaniu. Po prostu nierealne. Dla strony porzuconej to niemożność wyjścia z czarnej rozpaczy, to rana która staje się coraz większa, bo on wiecznie w niej grzebie.
Dobrze jednak, że istnieje takie forum. Przykre jest to, że tak wielu ludzi cierpi, ale to miejsce które pokazuje że nie jesteś sama, że mimo wszystko można mieć siłę by zawalczyć wreszcie o siebie.

57 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-04-07 18:19:16)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

goshh, przeczytałam to co napisałaś i aż powiedziałam do siebie na głos: co za mądra kobieta!
Idealnie opisujesz to co robię, czuję, roztrząsanie każdego słowa, gestu. Też muszę wreszcie to zaakceptować, a będzie mi łatwiej. No właśnie, a zgodziłam się na bycie jego koleżanką pocieszycielką, bo to daje mi nadzieje, ale też mnie niszczy. Właśnie staram sie unikać z nim kontaktu chociaż jest to mega ciężkie, bo aż mnie korci żeby do niego napisać. Jutro się widzimy na uczelni, więc też mam zamiar być chłodna i nie zwracać tak na niego uwagi.
Może gdy nie pozwolę mu się leczyć moim kosztem wreszcie coś do niego dojdzie. Pora odwrócić sprawę o 180 stopni. Zobaczymy.
Dziekuję!

58

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Trzymam kciuki za Ciebie!

Nie może tak być, że tylko Ty cierpisz przez to wszystko. Skoro Cie zostawił, to musi mieć świadomość, że on też coś traci, a nie tylko Ty.

59

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Dzięki, postaram się w nim tą świadomość obudzić..

60 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-07 18:50:14)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

To nie tędy droga.

"Staraniem się" na wyrost przegrałaś. Popełniasz te same błędy, wprowadzasz tylko zmiany "kosmetyczne".
Dopiero z dniem kiedy zaczniesz kochać SIEBIE, przestaniesz chcieć zasługiwać na jego miłość, o której o nie ma w tej chwili nawet pojęcia, albo bardzo blade.
Oboje nie macie.
Ty szukasz jej na zewnątrz siebie- u niego. Masz moje słowo, że tam jej nie znajdziesz.

Zacznij od siebie, jego zostaw.
Wrócisz do tematu jak zrozumiesz o czym piszę.

61

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Elle88, słuszna uwaga. Dopiero teraz własnie zwróciłaś mi też uwagę, że autorka w dalszym ciągu swoje działania podejmuje w kierunku i ze względu na byłego...
A w końcu nie chodzi o to.. Akali, sęk w tym, że teraz Ty masz być w centrum swojej uwagi, te wszystkie rzeczy musisz podjąć dla siebie, a nie ze względu na niego.

62 Ostatnio edytowany przez Michst (2014-04-07 23:06:35)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Akali tak apropo bylas dzis u fryzjera i kosmetyczki a moze na imprezie w ten weekend gdzie jest pelno facetow i pomyslalas wreszcie o sobie? Czy nadal zyjesz Swoim bylym i tym co mysli i robi? Przerwij w koncu to bledne kolo ktore niszczy tylko Ciebie nikogo innego.

63

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Ja chyba dlatego wszystko robię pod niego, bo nie potrafię lub nie chcę przestawić się, że mogę robić coś tylko dla siebie, bo oznacza to dla mnie już brak nadziei na nasz związek. A ta świadomość mnie przytłacza, dobija i sprawia, że tracę chęci do wszytkiego. I wydaje mi się, że dopóki tej myśli nie przestawię w swojej głowie za wiele nie zdziałam. Ja mogę robić coś dla siebie, ćwiczyć, ładnie sie ubrać, pomalować, ale i tak gdzieś podświadomie robię to po to by on zobaczył co stracił, by on zatęsknił, by on pożałował. Będę starać się walczyć z tą myślą, postarać ją przezwyciężyć, ale chyba potrzebuję jeszcze troche czasu. I póki nie będę chciała wybić tej myśli z głowy nie powinnam tu pisać, bo wiem, że wy mi dobrze radzicie, ale ja w kółko będę pisać i myśleć swoje, co się stanie dla was męczące, bo ileż można tłumaczyć jedno i to samo. Z czasem to zrozumiem, i mam nadzieję, że będę mogła podzielić się z wami jakimś sukcesem. Ale teraz to za szybko..
Teraz przyszło mi do głowy, że gdyby ktoś powiedział mi, że to, że zacznę myśleć tylko i wyłącznie o sobie i o swoim szczęściu, sprawi, że on do mnie wróci, to bym to zrobiła. Ale potem pomyślałam, że to znowu byłoby robienie czegoś dla niego. No nie potrafię wybić tej myśli z głowy.

Impreza to ostatnia rzecz na jaką mam ochotę, aczkolwiek spotkałam się ze znajomymi co pozwoliło mi przez jakiś czas nie myśleć.

64

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Tak sie czujesz dopoki nie poznasz nowego faceta. Tez tak mialem przez prawie rok dopoki nie poznalem seksowniejszej laski niz byla.

65

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Akali,

Siedemdziesiąt pięć razy dziennie słucham tego: http://youtu.be/Ad6Y1BtHwos.

"Zanurzam się" cała w tej piosence jak w Rowie Mariańskim.  To ona pozwala mi choć na chwilę odwrócić wektor moich natrętnych myśli o tym, co jeszcze kilka miesięcy temu nazywałam szczęściem.

Tak jak i Ty czekam na me prywatne zmartwychwstanie...

Posty [ 1 do 65 z 165 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026