Witam wszystkich! Jestem tu nowa. Rozdarta, z niemocą i natrętnymi myślami, które nie dają mi spokoju. Jestem świeżo po rozstaniu. Kiedy się poznaliśmy było super, jak to bywa na początku. Przez 3 lata wyprowadziłam go z długów, uratowałam mu mieszkanie, które chcieli zlicytować. Załatwiłam mu 3 prace, które 2 stracił przez alkohol. Dzisiaj jestem sama. W trakcie naszego związku były erotyczne strony internetowe, smsy, zdjęcia , rozmowy telefoniczne - kiedyś wyrwałam mu telefon i usłyszałam od jakiejś kobiety - to Ty masz problem- i rzeczywiście to był mój problem. Rozstaliśmy się w sierpniu ubiegłego roku, po 2,5 m-ca wrócił. W tym roku w styczniu znów się rozstaliśmy -wrócił. Na Walentynki kwiaty, kocham Cie itp. W końcu 6 marca zabrał swoje rzeczy i znów odszedł. Poszło o alkohol. Dużo pił. I w ogóle to praktycznie codziennie. Zapytałam co bardziej kocha mnie czy alkohol. Powiedział, że już wybrał. Próbowałam psychoterapii par, ale z jego strony to były tylko słowa. Dzisiaj on się zabawia, rządzi pieniędzmi. Ostatnio jak go spotkałam chwalił się nowymi ciuchami i z takim szyderczym uśmiechem poniżał mnie . Teraz go stać. Jak byliśmy razem to ja musiałam się prosić , żeby się ogolił, ubrał dżinsy i dbałam żeby wyglądał porządnie. On się ze mnie śmieje . zostawił mnie bez pieniędzy - tak się składa że jestem po wypadku i jestem jeszcze na zwolnieniu lekarskim - wiadomo płaca 80%-. Wiem ,że to koniec. Ale nie mogę sobie poradzić sama ze sobą, ze swoimi myślami,które krążą wokół niego. Uzależniłam się chyba od niego. Chciałabym zacząć żyć normalnie. Sama nie wiem jak się w to wplątałam , ale stało się. Teraz muszę i chcę się od tego uwolnić. Proszę o pomoc, jakieś rady, potrzebuję z kimś pogadać , a może nawet wyjść na kawę. Pozdrawiam.
Podobne tematy
Witaj.. chciałabyś żyć normalnie.. więc teraz masz szanse.. bez niego.. takie osobniki nie robią nic dobrego w życiu kobiety.. jedynie spustoszenie.. emocjonalne...materialne.. dasz rade.. Będzie ( teraz ) już tylko lepiej a ja trzymam kciuki...
Dziękuję za słowa otuchy. Bardzo ich potrzebuję.
dla mnie to zwykły łajdak pozbawiony jakichkolwiek uczuć. zwykły manipulant. ja wyznaję taką zasadę tego kwiatu to pół światu. oczywiście nic na siłę. każdy z nas zasługuje na szczęście.
Nie wiadomo czy to uzależnienie,może tylko(albo aż) miłość? Na pewno musisz byc silna żeby przypadkiem nie pozwolić na powrót.
Malwina ma rację,teraz będzie tylko lepiej...czas leczy rany. Poradzisz sobie,tyle ludzi przez to przechodzi,nie jesteś sama, trzymaj się!
W życiu już do niego nie wracaj, będzie lepiej, uporasz się z tym i zobaczysz jakie jeszcze szczęście przed tobą. Od tego typa trzymaj się z dala. Trzymam kciuki. Powodzenia.
Szoko to był facet toksyczny, dawkował ci emocje pozytywne i negatywne i teraz tego ci brak, bo jesteś jak narkoman na detoksie, miałam podobny związek ale to już na szczęście za mną, myśl tylko o sobie i nie pozwól wrócić pasożytowi.
Niestety alkohol pogrąża wiele osób , sam wiem jak się zachowują tacy ludzie , bardzo smutne że Ciebie potraktował w taki sposób , z tego co piszesz chciałaś dla niego jak najlepiej , załatwiłaś mu pracę m wyciągnęłaś go z dołku , niestety on wybrał.. Życzę Tobie jak najlepiej , zakończ to wszystko i zajmij się sobą. Pozdrawiam.
Chyba to rzeczywiście detoks. Wykasowałam nr telefonu do niego ,żeby oszczędzić sobie niepotrzebnych pokus na dzwonienie. Porobiłam sporo porządków. Tylko te myśli. One mnie dobijają. I chyba poczucie winy. Zmasakrował moją wartość kobiety. To żałosne. Czuję się jak niedojrzała nastolatka. ![]()
10 2014-03-17 13:08:02 Ostatnio edytowany przez kamillaa (2014-03-17 13:13:21)
Chyba to rzeczywiście detoks. Wykasowałam nr telefonu do niego ,żeby oszczędzić sobie niepotrzebnych pokus na dzwonienie. Porobiłam sporo porządków. Tylko te myśli. One mnie dobijają. I chyba poczucie winy. Zmasakrował moją wartość kobiety. To żałosne. Czuję się jak niedojrzała nastolatka.
Tak będziesz miała jeszcze jakiś czas, takim osobnikom o to chodzi aby zrzucić winę na drugą osobę, oni nie zdają sobie sprawy że są toksyczni, wszystko co złe to druga osoba, nie przejmuj się tym, dobrze że wykasowałaś ten numer, choć uważam że on się do ciebie za jakiś czas odezwie aby nadal nawijać "makaron na uszy". Mój ex odzywa się do mnie od paru miesięcy, ale nie robi to już na mnie wrażenia, wyleczyłam się.
A co do alkoholu, to alkoholik nie przyzna się że ma problem, też zrzuci winę na wszystkich tylko nie na siebie, to mechanizm "iluzji i zaprzeczeń" który ma w sobie aby dalej pić i żadne terapie tu nie pomogą, jeżeli on nie przyzna się przed sobą, że jest alkoholikiem. Ale to jego problem i musi sam się z tym uporać jeśli chce, bo jeżeli nie chce to będzie dalej pić.
Brawo , ważne żeby nie dać się już sobą zmanipulować , czas goi rany więc trzeba spokojnie odżywać
akurat idzie taki fajny czas wiosny gdzie życie się zaczyna na nowo , rośliny , kwiaty zaczynają się budzić i dla Ciebie też może to być czas nowego życia ![]()
W trakcie naszego związku za namową poszedł do AA ale szybko zrezygnował. Dalej popijał. Próbowaliśmy 2 razy psychoterapii - u kobiety mu nie pasowało - u mężczyzny nie wyszło. Myślałam, że skoro jest po "przejściach" to wyciągnie z tego wnioski. On chyba żadnych , a ja jak "głupia owca" poszłam na rzeź.
Ten facet to już historia. Teraz mysl o tym, żeby naprawic swoja psychike i poukladac wszystko to, co ten zwiazek w twojej glowie poprzestawial - zycie z toksycznym facetem pozostawia slad na zawsze, wazne, żeby byl jak najmniejszy bo to pomoze uniknac pchania się w zwiazek z kolejnym toksykiem...
Człowiek uczy się na błędach , starałaś się , nie mniej do siebie żalu , poczucia winy bo będzie Tobie ciężko się z tym pogodzić. Każdy ma walną wolę więc nie możemy nic zrobić.
Chciałam chyba za nas dwoje. I za bardzo.
W trakcie naszego związku za namową poszedł do AA ale szybko zrezygnował. Dalej popijał. Próbowaliśmy 2 razy psychoterapii - u kobiety mu nie pasowało - u mężczyzny nie wyszło. Myślałam, że skoro jest po "przejściach" to wyciągnie z tego wnioski. On chyba żadnych , a ja jak "głupia owca" poszłam na rzeź.
Z tego wniosek, że robił to tylko dla zamydlenia ci oczu, a on nie widzi problemu. Ale to już teraz nie twoja sprawa, nie daj się ponownie podejść, kiedy zadzwoni do ciebie i będzie się użalał nad sobą, jaki to on biedny i wszyscy rzucają mu kłody pod nogi tzw metoda na biednego, nieszczęśliwego misia aby wedrzeć się ponownie pod opiekę opiekuńczej, wybaczającej, wyrozumiałej empatycznej kobiety.
mysle ze lepiej będzie ci bez niego powodzenia
Szoko kawa może być razem , tylko napisz z jakiego miasta Jesteś .
Jestem z Gorzowa Wlkp. woj.Lubuskie.
Jestem z Gorzowa Wlkp. woj.Lubuskie.
Trochę daleko
Jestem z Gorzowa Wlkp. woj.Lubuskie.
Dla Mnie bardzo daleko .
w życiu na błędy należy sobie pozwalać, takie przecież jest...życie
jak się w nich nie grzebać, nie rozpamiętywać...nie wiem, są tacy co to potrafią...
ważne, żeby błędy nie odbierały nam siły, wiary i nadziei na resztę naszych dni
staraj się patrzyć w przyszłość i wyciągnij wnioski z porażek
i tyle ...a może, aż tyle
a że trudno i boli ...tak, to wszystko prawda
ale ile tutaj na tym forum nas jest - tych poobijanych...
W trakcie naszego związku za namową poszedł do AA ale szybko zrezygnował. Dalej popijał. Próbowaliśmy 2 razy psychoterapii - u kobiety mu nie pasowało - u mężczyzny nie wyszło. Myślałam, że skoro jest po "przejściach" to wyciągnie z tego wnioski. On chyba żadnych , a ja jak "głupia owca" poszłam na rzeź.
MOŻE najłatwiej by Ci było jakbyś WRESZCIE zajęła się SOBĄ zamiast wciąż od nowa i BEZ KOŃCA analizować JEGO?
On się bawi życiem i jest szczęśliwy - UCZ się od niego...
Co ma Ci dać rozpamiętywanie? Będziesz TO przeciągać w nieskończoność? TYM DŁUŻEJ będziesz SIEBIE katować... Czy on tak robi? Cieszy się życiem! - w przeciwieństwie do Ciebie.
Powiedz sobie: DAŁAM się oszwabić
(każdemu może się zdarzyć...) - NIGDY WIĘCEJ się nie dam.
I przestań skupiać się na tym co stanowi już pieśń przeszłości. Powodzenia ![]()
24 2014-03-17 21:40:50 Ostatnio edytowany przez Szoko (2014-03-17 21:42:18)
Rzeczywiście jest nas aż za dużo. I bardzo dziękuję za dobre słowo i słowo dla otrzeźwienia umysłu. Muszę się obudzić z tego koszmaru. I mam nadzieję ,że dzięki Wam mi się to uda.
A z tą kawą to szkoda ,że daleko ![]()
A z tą kawą to szkoda ,że daleko
Wpadnij do mnie,masz bliżej ![]()
Bliżej to znaczy gdzie?
Pisałam Ci że mieszkam w Szczecinie ![]()
Szoko napisał/a:W trakcie naszego związku za namową poszedł do AA ale szybko zrezygnował. Dalej popijał. Próbowaliśmy 2 razy psychoterapii - u kobiety mu nie pasowało - u mężczyzny nie wyszło. Myślałam, że skoro jest po "przejściach" to wyciągnie z tego wnioski. On chyba żadnych , a ja jak "głupia owca" poszłam na rzeź.
Z tego wniosek, że robił to tylko dla zamydlenia ci oczu, a on nie widzi problemu. Ale to już teraz nie twoja sprawa, nie daj się ponownie podejść, kiedy zadzwoni do ciebie i będzie się użalał nad sobą, jaki to on biedny i wszyscy rzucają mu kłody pod nogi tzw metoda na biednego, nieszczęśliwego misia aby wedrzeć się ponownie pod opiekę opiekuńczej, wybaczającej, wyrozumiałej empatycznej kobiety.
on uważa że nie ma żadnego problemu. tak właśnie myślą alkoholicy. on gdyby chciał się zmienić i ratować wasz związek to postarałby się o pomoc i zaczął by robić coś w tym kierunku a nie mydlił ci tylko oczy. musisz wreszcie się z tego toksycznego związku otrząsnąć. on raczej się już nie zmieni na lepsze.
W trakcie naszego związku za namową poszedł do AA ale szybko zrezygnował. Dalej popijał. Próbowaliśmy 2 razy psychoterapii - u kobiety mu nie pasowało - u mężczyzny nie wyszło. Myślałam, że skoro jest po "przejściach" to wyciągnie z tego wnioski.
Terapia ma sens tylko wtedy, jeśli uzależniona osoba uczestniczy w niej z własnej woli i DLA SIEBIE a nie dla kogoś.
On musi sam być wewnętrznie przekonany o konieczności zmiany własnego życia.
... a ja jak "głupia owca" poszłam na rzeź.
Ale to Twój problem, skoro sobie pozwalasz, to tak masz. Pozwalasz mu sobą manipulować i masz efekt.
To prawda, że mnie zmanipulował i sama nie wiem kiedy to się stało. Ale nie chcę tak żyć. Chcę zmienić dotychczasową sytuację. Alkohol to jedno a zdrada to drugie. On nigdy nie chciał i był bardzo zmęczony lub wymyślał inną wymówkę. A zdradzał. To po jaki gwizdek ze mną był? Wciąż zadaję sobie to pytanie. Chociaż sama też się zastanawiam po co z Nim siedziałam. A teraz burza w mózgu i po co mi to było. Muszę się z tego otrząsnąć.
To prawda, że mnie zmanipulował i sama nie wiem kiedy to się stało. Ale nie chcę tak żyć. Chcę zmienić dotychczasową sytuację. Alkohol to jedno a zdrada to drugie. On nigdy nie chciał i był bardzo zmęczony lub wymyślał inną wymówkę. A zdradzał. To po jaki gwizdek ze mną był? Wciąż zadaję sobie to pytanie. Chociaż sama też się zastanawiam po co z Nim siedziałam. A teraz burza w mózgu i po co mi to było. Muszę się z tego otrząsnąć.
Dokładnie- musisz się otrząsnąć. Nie rozpamiętuj, choć to trudne- zajmij się czymś co sprawia ci frajdę. Siedzenie i zamartwianie się z powodu tego co było nic nie da- a dodatkowo zabiera ci całą energię i sprawia, że tkwisz w miejscu.. Tego już nie ma, skończyło się. Teraz liczysz się ty i zaczynasz nowe lepsze życie bez toksycznego faceta u boku. Możesz robić wszystko. Nic cię nie ogranicza, poza własnym umysłem...
Szoko, masz już to z głowy.
Teraz to nie twój problem tylko jego:)
Pomyśl czy nie jesteś osobą współuzależnioną.
Może być tak, że jego nie będzie, ale tobie współuzależnienie zostanie.
Ja dlatego mimo, ze z mężem nie mieszkam przeszłam terapię.
Masz powody do świętowania. Będzie z czasem łatwiej:)
Szoku myślę że po tej chorobie powinnaś pojechać gdzies na wczasy ,do senatorium Zapewne znajdziesz "lekarstwo" na swoja samotność .
Siedzę i ryczę, jak małe dziecko. Widziałam byłego uśmiechnięty, elegancko ubrany .- tylko czemu w związku był jak obleś i trzeba było go zmuszać , by czysto wyglądał i ubierał się porządnie. Gdy mnie zobaczył to się ukrył za przystankiem.,bo chyba myślał, że idę całkiem w jego stronę. Kurczę jestem taka rozbita , że żyć się nie chce. ![]()
Szoko, on po prostu żerował na Tobie. Bezwzględnie Cię wykorzystywał. Nie płacz, ciesz się, że to już koniec. Teraz niestety będą inne płakać. Był z Tobą tylko dla pieniędzy. Ten typ tak ma. Pozdrawiam.
Siedzę i ryczę, jak małe dziecko. Widziałam byłego uśmiechnięty, elegancko ubrany .- tylko czemu w związku był jak obleś i trzeba było go zmuszać , by czysto wyglądał i ubierał się porządnie. Gdy mnie zobaczył to się ukrył za przystankiem.,bo chyba myślał, że idę całkiem w jego stronę. Kurczę jestem taka rozbita , że żyć się nie chce.
kiedyś miałam podobnego manipulanta teraz to już daleka przeszłość. był ze mną tylko dlatego że ja mu ślepo ufałam i byłam bardzo do niego przywiązana. łajdak wykorzystał to dla swoich celów. u mnie w przeciwieństwie do twojego dbał o siebie. ukrywał skoki w bok i alkohol. miałam klapki na oczach bo byłam w nim ślepo zakochana. takie typy tylko żerują na uczuciach kobiety. z miłością to nie ma nic wspólnego. mi też było bardzo ciężko ale wystarczyła jego jedna wpadka bym się w porę obudziła z tego letargu. łatwo nie było ale udało mi się czego i tobie życzę.
Do Szoko: nie mozesz sobie poradzic, bo kochalas I wiesz ze zostalas oszukana? nie masz wyjscia musisz wziac sie w garsc I isc dalej. Staraj sie zapomniec. Mow sobie, ze ta historia nigdy sie nie wydarzyla. To minie, zobaczysz. Z kazdym dniem bedzie lepiej. Wazne jest tylko aby juz do tej historii nie wracac.
Nie wazne jak on sie teraz ubiera, nie wazne jak sie do ciebie odnosi. Wiadomym jest, ze chce ciebie zranic, a taki czlowiek nie powinien zaprzatac twoich mysli I nie zasluguje na oplakiwanie. Musisz sie wziac w garsc I byc twarda. Tak sobie mysle, ze czasem kiedy sie zakochujemy to niestety nie zwracamy uwagi na wazny aspekt jakim jest rownowaga w dawaniu I braniu w zwiazku. Trzymaj sie
38 2014-03-20 16:53:27 Ostatnio edytowany przez Szoko (2014-03-20 16:54:55)
Bardzo dziękuje Fer papillon, masz rację. Na pewno się zagubiłam w równowadze. Aż dziwne się wydaje, że kobieta w tym wieku potrafi się tak urządzić. Mi wyszło tylko bokiem. Każdy taki wpis daje mi w wsparcie bardzo ogromne.Z jednej strony, że nie jestem sama , a z drugiej strony , że można z tego wyjść. Wracam do pracy po chorobowym , więc mam nadzieję , że ten czas leczący rany w miarę szybko będzie płynął. Pozdrawiam wszystkich , którzy mnie wspierają i bardzo dziękuję.
Proszę żebyście ze mną zostały , bo bardzo Was potrzebuję.
Szoko, wiek nie ma znaczenia. Trafilas na oszusta a do tego uzaleznionego od alkoholu. Oszukac mozna kazdego. Nie ma na to mocnych. Przeczytalam twoja historie i nie chce przylepiac latki ale jak ten gogus nie wykazal zadnej skruchy na koniec to znaczy, ze ma zadatki na niezlego psychola. Obawiam sie, ze w chwilach kryzysu, bedzie chcial do ciebie wrocic. Nie daj sie. Nie ulegaj. No moze na "przytulanie-sex"... o ile mozesz rozdzielic uczucia od racjonalnosci. Ja po moim zwiazku dalam sie namowic na "przytulanie". I chociaz nie czulam sie wykorzystana to i tak juz nie mialam tych samych uczuc do tego czlowieka i potem juz nie chcialam sie z nim spotykac. Jakos zupelnie mi przeszlo. A oni, zwlaszcza nalogowcy, alkoholicy, seksoholicy zawsze beda sie odzywac pod byle pretekstem, tyle ze dla osoby majacej uczucia to jest wieczna meka i naprawde nie ma sensu do tego wracac.
Szoko, pisz na forum. Nie jestes sama.
ja rzuciłam się w wir pracy by móc zapomnieć co mnie spotkało. nie umiałam tego tak od razy wymazać z pamięci. to była dla mnie bardzo gorzka pigułka życia. powoli małymi kroczkami zaczęłam leczyć się z tej choroby jaką jest uzależnienie od drugiej osoby. było mi bardzo ciężko bo nie posiadam bliskich ani znajomych którzy wsparli by mnie dobrym słowem. mimo tego udało mi się z tego wyjść z czego jestem dumna. wiara czasami potrafi zdziałać cuda;)
Witaj Szoko ![]()
Przeczytałam Twoją historię, i oczywiście rozumiem bo ja zbyt długo tkwiłam w takim związku.
Dlatego też całe szczęście że to 3 lata, a nie 30 męczarni z alkoholikiem i wykorzystywaczem.
Życzę zdrówka i powodzenia oraz dużo siły
Trzymam kciuki Pozdrawiam i nie daj się:)
Dałam się namówić córci na siłownię. Oj! Dobrze mi zrobiła, chociaż muszę bardzo uważać. Jestem zmęczona , ale choć na chwilę odrzuciłam parszywe myśli. Czuję się jakoś lżej. Może ociupinkę , ale to zawsze coś. Wasze rady są dla mnie lekarstwem. Codziennie je zażywam. Dają mi siłę, o którą tak walczę. To ,że niektórym z Was udało się to pokonać , budzi we mnie nadzieję na lepsze jutro.
43 2014-03-23 10:58:59 Ostatnio edytowany przez Szoko (2014-03-23 10:59:38)
I się odezwał. Nie odbierałam, wyłączyłam komórkę. No to przyczaił się na osiedlu. Wymiana paru zdań i znów jestem na dnie. Bo przecież nie tak miało być ,ja go nie rozumiem. Żadnego przepraszam, tylko pretensja , że go nie zatrzymywałam.A przecież odszedł sam i to podczas mojej nieobecności w domu , bez słowa. Powiedział, że nie odzywał się , żebym sobie wszystko przemyślała, nie chciał się wtrącać w moje życie. Zabrakło znajomych na sobotę? czy co? Dziś nie spałam przez całą noc, i znów płakałam , jak dziecko. Obwiniał mnie za to ,że "musiał" odejść, bo nie dałam mu wyjścia. Był pod wpływem i zaproponował mi piwo bezalkoholowe. Nie zgodziłam się. Nie chcę się z nim spotykać . To bardzo boli. Nie chcę wiedzieć z kim i gdzie. Boże jestem taka zmęczona. Dziś nie mam siły, by pchnąć się do przodu. ![]()
Dziękuję za słowa otuchy. Bardzo ich potrzebuję.
Rozstanie napewno boli i to nie wazne czy ktos byl super czy nie.Mysl o sobie,dbaj o zdrowie,w koncu bol minie,a Ty zaczniesz nowy rozdzial swojego zycia.Zostaw to co bylo,szukaj dla siebie zajec ,ktore pozwola Ci zapomniec o tym czlowieku.Sama wiesz ,ze zycie z nim nie ma sensu.
Dałam się namówić córci na siłownię. Oj! Dobrze mi zrobiła, chociaż muszę bardzo uważać. Jestem zmęczona , ale choć na chwilę odrzuciłam parszywe myśli. Czuję się jakoś lżej. Może ociupinkę , ale to zawsze coś. Wasze rady są dla mnie lekarstwem. Codziennie je zażywam. Dają mi siłę, o którą tak walczę. To ,że niektórym z Was udało się to pokonać , budzi we mnie nadzieję na lepsze jutro.
Wysilek fizyczny jest bardzo dobry aby pozbyc sie zlych emocji i wciaga jak narkotyk,wiec cwicz i zyj pelna piersia.Dobrze ze masz osobe ,ktora Cie wspiera.
I się odezwał. Nie odbierałam, wyłączyłam komórkę. No to przyczaił się na osiedlu. Wymiana paru zdań i znów jestem na dnie. Bo przecież nie tak miało być ,ja go nie rozumiem. Żadnego przepraszam, tylko pretensja , że go nie zatrzymywałam.A przecież odszedł sam i to podczas mojej nieobecności w domu , bez słowa. Powiedział, że nie odzywał się , żebym sobie wszystko przemyślała, nie chciał się wtrącać w moje życie. Zabrakło znajomych na sobotę? czy co? Dziś nie spałam przez całą noc, i znów płakałam , jak dziecko. Obwiniał mnie za to ,że "musiał" odejść, bo nie dałam mu wyjścia. Był pod wpływem i zaproponował mi piwo bezalkoholowe. Nie zgodziłam się. Nie chcę się z nim spotykać . To bardzo boli. Nie chcę wiedzieć z kim i gdzie. Boże jestem taka zmęczona. Dziś nie mam siły, by pchnąć się do przodu.
Byłam pewna że się odezwie, alkoholik zawsze zrzuca winę na innych za wszystko co złe w jego zyciu, nie daj się zmanipulować, to toksyk.
Szoko,nie myśl o tej rozmowie w kategoriach:o co mu chodzi i co on ma na mysli! Najlepiej w ogóle o nim nie myśl... On chce Tobą manipulować bo wczesniej mu się udawało.Zajmij swe myśli czym innym.Wiem że to trudne ale musisz się postarać,dla swego dobra ![]()
48 2014-03-23 17:08:59 Ostatnio edytowany przez kaja34 (2014-03-23 17:14:42)
Natomiast ja coś dodam, dziwię się że w ogóle chciałaś z nim rozmawiać powinnaś całkowicie ominąć go "szerokim łukiem" i nie zamienić z nim ani jednego słowa. Nie rozumiem niektórych kobiet, facet tak źle cię traktował wykorzystał cię a ty z nim rozmawiasz widać że może sobie ten facet robić z tobą co chce. Nie potrafisz wyłączyć telefonu i jak go spotykasz przejść na drugą stronę ulicy i nie rozmawiać z nim wcale??? widocznie nadal chcesz być źle traktowana.
Telefon wyłączyłam. A on nie dał mi przejść, bo zastąpił mi drogę. Jak go ominęłam zaczął za mną iść. Więc się zatrzymałam. Masz rację Kaja 34 ,że powinnam go ominąć szerokim łukiem. Nie udało się. Mam nadzieję, że sytuacja się nie powtórzy. Pracuję bardzo nad sobą.Ale są rzeczy , które wyrastają spod ziemi.NIE CHCĘ BYĆ Źle traktowana.- to jest pewne. Mam nadzieję, że już się nie odezwie.
50 2014-03-23 20:20:11 Ostatnio edytowany przez kaja34 (2014-03-23 20:20:45)
Tak Ci Szoko poradziłam bo uważam że takie kontakty z nim jeszcze bardziej narażają Cię na niepotrzebną rozpacz, najlepiej przeciąć to raz a porządnie bo co się samobiczować.
Wiem Kaja34 . Szanuję każdą tutaj wypowiedź, bo czasem kubeł zimnej wody też jest potrzebny, by się otrząsnąć.
natręctwo u niektórych to rzecz normalna. uważają że takim zachowaniem coś naprawią. są wręcz nachalni. to nie są osoby godne uwagi. trzeba starać się od takich ludzi odizolować. może obojętność z twojej strony coś da. może z czasem znudzi mu się to i da sobie spokój.?
53 2014-03-24 18:34:06 Ostatnio edytowany przez kaja34 (2014-03-24 18:43:33)
Wiem szoko że kubeł zimnej wody pomaga ja też kiedyś tak jak ty prowadziłam "dialogi" z osobą na którą szkoda było czasu, to doświadczenie nauczyło mnie jednego że jak mężczyzna zawiódł na całego trzeba "uciąć" kontakt definitywnie, tzn. zmiana numeru telefonu, nie prowadzenie żadnych rozmów, jak gdzieś się go spotka: nie odzywanie się ja tak mialam, że mojego eks zostawiła kobieta i przypomniał sobie o mnie zaczął pojawiać się tam gdzie ja, po prostu mnie śledził ale udawałam że go nie widzę, nawet nie odpowiadałam na jego:"cześć", pisał do mnie po sto smsów dziennie wszystko to się działo gdy rozpadł mu się związek a gdy był w związku "nie znał mnie", no i poskutkowało już się nie znamy dzięki mojej konsekwencji, Tobie też radzę być konsekwentną jak facet zawiódł, to: koniec nie wolno wracać do takiego faceta. Życzę siły i powodzenia bo pewnie będzie chciał do Ciebie wrócić ale za jakiś czasu znowu "wywinie" Ci numer, taki "typ" tak ma.
Zawsze coś wywijał. Z analizy związku zawsze znikał przed swoją wypłatą, z na moją się pojawiał. Teraz podobna sytuacja. Najpierw był dzień, później 4 ,w końcu tydzień i dwa. Poszalał i wracał. Był wtedy obrzydliwy. Chora miłość?! Moje pełne zaangażowanie -ale porażka
Wyć i wyć , bo płaczem tego nazwać nie można. I ta huśtawka emocjonalna, której już nie mogę znieść. Jak sobie wybaczyć?????
za swoją głupotę????
Czas leczy rany - tak mówią - szkoda ,że w tym wypadku biegnie tak powoli.
a stanęłaś kiedyś tak ze sobą szczerze, twarzą w twarz ...bez makijażu
i ...odpowiedziałaś sobie sama na te pytania...
i co zostało???
strach
przerażenie
zwykła głupota
tylko ty sama, możesz poradzić sobie...wiesz - tylko ty sama...
Najgorsze jest to że masz z nim styczność. Żebyś mogła być z dala od niego, albo choćby
wyjechać na dwa tygodnie gdziekolwiek morze góry,aby uspokoić się pomyśleć co zrobić żeby
to wszystko skończyć.
Pozdrawiam serdecznie Szoko ![]()
to uzależnienie od drugiej osoby. to jak narkotyk który bardzo silnie czasami uzależnia. na zaleczenie ran potrzeba czasu to nie jest tak pstrykniesz i po wszystkim. nie da się tego zresetować. trzeba jednak z tym walczyć .
58 2014-03-25 12:52:55 Ostatnio edytowany przez kaja34 (2014-03-25 13:01:05)
mi akurat wystarczyło pstryknięcie najlepszą metodą jest zerwanie wszystkich kontaktów i nie rozpaczaj szoko za mężczyzną, nie warto oni mają w dupie jakieś rozpaczanie nigdy nie przeżywają tak jak kobiety rozstanie tylko zaraz znajdują sobie nową "ofiarę"
Byłam na badaniach i przez ostatnie 3 tygodnie schudłam 7 kg. Nie mogę spać, nie mogę jeść. Wróciłam do pracy -nie mogę się skupić. Walczę z tym. Mówię STOP!!! a wciąż wraca. Mózgowy bumerang ![]()
To bardzo dużo schudłaś w ciągu trzech tygodni, musi Ci bardzo na nim zależeć i musiałaś być bardzo zakochana, ja w ogóle się nie przejęłam gdy rozstałam się z eksem bo całkowicie nie odpowiadał mi jego charakter też mnie "atakował" smsami wysłał ich prawie pięć tysięcy w których nawet mi groził, wyrzuciłam kartę do śmietnika i mam spokój. Teraz wiem, że znalazł następną "ofiarę" też bym chciała schudnąć ale mi nie wychodzi....Pozdrawiam i naprawdę Cię szoko rozumiem, trzymaj się i bądź silna nie przejmuj się tak bo się rozchorujesz a zdrowia nikt Ci nie zwróci.
61 2014-03-31 21:03:11 Ostatnio edytowany przez Szoko (2014-03-31 21:21:53)
I znów się odezwał. Chciał iść na spacer. Miał pretensje ,że nie odbieram tel. więc napisał smsa. W końcu odpisałam, żeby dał spokój bo go podam o nękanie. Nie uwierzycie co mi odpisał: "nie przeszkadzaj mi jak kochanka mężatka robi mi loda". Żenada! Masakra! Prosiłam grzecznie , nie kontaktowałam się z nim przez 4 tyg. a jak napisałam dosadnie żeby dał mi spokój to otrzymałam idiotycznego smsa. Czuję się podle. NIe zasłużyłam sobie na takie słowa. Zwyciężył? i wciąż zwycięża? Kiedy dzwoni doprowadza mnie to do szału. Jak mam ułożyć sobie wszystko? Jemu wolno ingerować w moje życie i zakłócać spokój. NIe wiem jak to ułożyć i co o tym myśleć? Dlaczego mnie tak rani? Przecież pozwalam mu żyć. Odcięłam się od wszystkiego. Kolejny paskudny dzień. ![]()
A na marginesie to się już przechwala wśród znajomych swoją nową panią.
Pokazał mi gdzie jest moje miejsce i czuję się zeszmacona. ![]()
I znów się odezwał. Chciał iść na spacer. Miał pretensje ,że nie odbieram tel. więc napisał smsa. W końcu odpisałam, żeby dał spokój bo go podam o nękanie. Nie uwierzycie co mi odpisał: "nie przeszkadzaj mi jak kochanka mężatka robi mi loda". Żenada! Masakra! Prosiłam grzecznie , nie kontaktowałam się z nim przez 4 tyg. a jak napisałam dosadnie żeby dał mi spokój to otrzymałam idiotycznego smsa. Czuję się podle. NIe zasłużyłam sobie na takie słowa. Zwyciężył? i wciąż zwycięża? Kiedy dzwoni doprowadza mnie to do szału. Jak mam ułożyć sobie wszystko? Jemu wolno ingerować w moje życie i zakłócać spokój. NIe wiem jak to ułożyć i co o tym myśleć? Dlaczego mnie tak rani? Przecież pozwalam mu żyć. Odcięłam się od wszystkiego. Kolejny paskudny dzień.
A na marginesie to się już przechwala wśród znajomych swoją nową panią.
Pokazał mi gdzie jest moje miejsce i czuję się zeszmacona.
Do takich dupków nie należy odpisywać, zero kontaktu to podstawa. Bo jak odpiszesz to taki palant chce być górą i walnie ci właśnie coś tak głupiego, to on pokazał denne zachowanie a nie ty, olej i nie przejmuj się takim zerem, bo to patologia.
tak to prawda. dasz palec to weźmie całą rękę. a może by tak zmiana numeru telefonu?
64 2014-05-02 10:40:51 Ostatnio edytowany przez Szoko (2014-05-02 10:42:16)
Minęło sporo czasu. Układam się na nowo i wiecie co uśmiecham się coraz częściej. Zaczynam przesypiać noce, choć czasami płaczę do poduszki. Próbował podejść , ale wycofałam się i nie dałam mu szansy . Strasznie się zdenerwował - jak ja mogłam się tak zachować. Był wściekły. Były telefony i sms z życzeniami na święta - nie odebrałam , nie odpisałam. I jeden dziwny sms "mam poważnego doła właśnie dowiedziałem się że" i 4 razy dzwonił. Brzydko mówiąc olałam to. Jest mi coraz łatwiej to robić, ale smutek i żal przepełnia jeszcze moje serce. Wczoraj usłyszałam od jego kolegi ,że wyglądam coraz lepiej i więcej się uśmiecham i że byłabym ostatnią idiotką gdybym pozwoliła mu wrócić. To jest jego kolega i nadal nim będzie. Opinia? Całkiem budująca. Może coś w tym jest. Organizuję się z każdej strony jak tylko się da. To forum i Wasze opinię są na wagę złota. Nigdy nie myślałam , że można przejść taką psychoterapię. Dziękuję wszystkim , którzy mnie dzielnie wspierali i mam nadzieję ,że nadal będą to robić. Nie pisałam wcześniej , bo miałam problem z komputerem, ale nie zamierzam rezygnować z tego forum. Najcięższe są dni wolne od pracy i długie wekendy, zbyt dużo czasu i natrętne myśli. Święta były pierwsze bez niego , ale dałam radę otoczona byłam dziećmi i przyjaciółmi. Jestem wielką szczęściarą, w tym całym nieszczęściu. Więc zmuszam się do myślenia pozytywnego i musi być dobrze. ![]()
i będzie...