netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

164 odpowiedzi21 109 wyświetleńzałożony przez Akali, 17.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 165 ]

66

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Miałam już tu nie pisać póki co, ale muszę to z siebie wyrzucić. Minęło już trochę czasu. Chodzę na siłownie, spotykam się ze znajomymi, staram się jakoś zajmować wolny czas. Więc można by rzec, że odżyłam.
Miałam jakiś czas temu poważną rozmowę z byłym, w której mieliśmy ustalić czy zostajemy na poziomie koleżeńskim czy w ogóle urywamy ze sobą kontakt. Wybrałam koleżeństwo i nie wiem czy dobrze zrobiłam. Przez jakiś czas rozmawialiśmy sobie codziennie, dzwonił do mnie, było miło, poczułam się tak jak jeszcze przed związkiem. Bardzo mnie to podbudowało, narobiło nadziei, byłam szczęśliwsza i czułam, że wszystko powoli się układa. Miałam świadomość, że w moim życiu kiedyś może pojawić się ktoś inny, czego wcześniej do siebie nie dopuszczałam, więc doszłam do wniosku, że zrobiłam progress. Aż nagle cofnęłam się kilka kroków w tył. Wspomnienia, które nie wywoływały we mnie ostatnio płaczu, znowu stały się potokiem łez. Złapałam doła, nie cieszyły mnie już aż tak rozmowy z nim, bo w każdej z nich doszukiwałam się jakiś oznak, że mu na mnie zależy. Dzisiaj np. zadzwonił do mnie rano, pogadaliśmy, pośmialiśmy się, ale po odłożeniu słuchawki poczułam wewnętrzny niepokój. Totalnie nie wiem czym spowodowany. Czuję się po prostu dziwnie. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Boli mnie, że nasza relacja jest taka a nie inna. On się wydaje taki silny, w ogóle nie przejęty tą całą sytuacją, bez problemu przychodzi mu rozmowa ze mną, i nie potrafię zrozumieć, że on może ze mną rozmawiać tak normalnie po koleżeńsku. Chociaż wiem, że on tylko stwarza pozory takiego silnego. Pare razy wygadał się przede mną, że boli go, że mnie krzywdzi.
A ja ciągle analizuje wszystko co do mnie napisze lub powie. Mówi mi o wspólnym wyjeździe po studiach za granice, nadal zależy mu na doradzaniu mi w czym dobrze wyglądam, co zresztą zawsze bardzo lubiłam, nadal dopytuje się czy na tej siłowni przypadkiem kogoś nie poznałam, pyta dlaczego od 2-3 dni nasz kontakt jest bardziej ograniczony, dlaczego do niego nie pisze, potrafi dzwonić do mnie tak jak kiedyś i rozmawiamy przez ponad godzinę. Cholera, to wszystko sprawia, że nie wiem co o tym myśleć. Jeszcze ten argument, że się nie dogadujemy i dlatego nie jesteśmy razem. Jak ja się z kimś nie dogaduje, to staram się w ogóle z nim nie rozmawiać, nie przepadam za taką osobą, i jej unikam. Więc gdybyśmy się nie dogadywali to w ogóle nie bylibyśmy razem, a przecież potrafiliśmy rozmawiać godzinami, nie kłócić się, śmiać się, i to wszystko sprawiło, że się do siebie zbliżyliśmy. Ja też nie jestem głupia i nie zakochałabym się w osobie, z którą się nie dogaduje. Więc co się z nami stało, że nagle wszystko zaczęło się psuć.. Dlaczego tylko ja jestem w stanie coś zmienić i działać, żeby nam się udało, dlaczego on mimo, że podobno mnie kochał nie chce nic dla nas zrobić.. No i właśnie te pytania i jeszcze masę innych zadaje sobie ostatnio codziennie, i pozostają one bez odpowiedzi..
Kiedy to wszystko się wreszcie ułoży? Nie lubię tego rozchwiania emocjonalnego. Na prawde jeszcze tak niedawno nie płakałam w ciągu dnia, byłam powiedzmy, że zadowolona, nie rozmyślałam tak dużo, i było okej, a teraz znowu wszystko wraca.

67 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-26 14:52:12)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Pytanie brzmi nie: "Dlaczego to wszystko wraca?" tylko dlaczego pozwalasz na to by to się ciągnęło, choć czujesz bardzo wyraźnie, że to nie idzie i nie pójdzie w kierunku, o jaki Ci chodzi?

Tak, Ty o tym dobrze wiesz, inaczej nie było by rozterek i łez. Oszukujesz się dalej. Za co siebie tak karasz?

A te teksty, które Ci serwuje: "Och jak ciężko mi patrzeć na to jak cierpisz..nie chcę Cię krzywdzić sad" to włóż między bajki.
On może tego nawet nie robi celowo, ale bawi się Tobą, bo po prostu mu na to pozwalasz.
Ma adoracje, uwielbienie i zadurzoną w nim laskę na skinięcie..Sama widzisz, że odzywa się w momencie, gdy Ty na chwile ochładzasz kontakt. Jak myślisz, po co?
Brakuje mu Twoich maślanych oczu, stęsknionego głosu..ale to wszystko.

Czas się w końcu obudzić.
Albo zrobisz to sama, albo on ci "pomoże", kiedy za jakiś czas pozna laskę, która naprawdę zawróci mu w głowie i uwierz mi, on nie będzie miał wtedy z nią takich rozterek, dziwnych rozmów i nie będzie jej trzymał w odwodzie - zrobi wszystko by była pewna tego wszystkiego, o co Ty musisz się prosić tyle czasu.

68

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Błąd, błąd, błąd. Kiedy się wreszcie ułoży? - Wtedy, kiedy wreszcie ostrym cięciem odetniesz się od tego. Powoli, małymi krokami pójdziesz do przodu. I powoli już to robiłaś, zresztą sama zauważyłaś, może nie było za***iście, ale w pewien sposób odżyłaś. Ale wszystko się wali, bo narobiłaś sobie nadziei, prawdopodobnie bardzo złudnych.
Powtarzam raz jeszcze, jeśli rozstanie jest z wolą i decyzją jednej strony, nie ma mowy o koleżeństwie, a przynajmniej nie na początkowym etapie. Bo dzieje się wtedy to, czego właśnie doświadczasz. To ciągle rozwala i burzy Twój świat, który starasz się budować znów od zera. - Budujesz, budujesz, gadasz z nim, co ciągle wzbudza nadzieję i trach. Wszystko się rujnuje bo w tej budowli masz niewypełnione luki, które są miejscem na jego osobę. Rozumiesz o co mi chodzi...

"tak mi przykro, że cię ranię.." ble ble ble... - nie myśl, że on taki szlachetny, że aż cierpi razem z Tobą. Po prostu kiedyś w razie czego powie "halo, jestem czysty". Jasne, że jakoś to odczuwa, w końcu w jego życiu też pojawiła się luka i nie wie co am z nią zrobić - dlatego są te rozmowy i telefony, może jakaś zazdrość? - pies ogrodnika, sam nie weźmie, ale drugiemu nie da. Nadal jesteś jego więźniem, a on jest z tego powodu zadowolony. Założę się, że pasuje mu aktualny układ, bo nie stracił Ciebie tak do końca, w międzyczasie się leczy i nie zdziwi mnie jak wkrótce będzie miał nową dziewczynę, wtedy pójdziesz w odstawkę i będzie bolało jeszcze bardziej. A Ty nie jesteś szczęśliwa w takim układzie, zgodziłaś się na to wszystko, bo strach, bo nadzieja, to kusi, że może tym sposobem znów wkradniesz się w jego serce, że zapragnie czegoś więcej, ale w 99% przypadków to tak nie działa.

69

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

A ja nie kumam, co wy jej mówicie, że znajdzie innego, tego kwiatu jest pół światu. Zwykłe pieprzenie. Autorka wątku jasno napisała, że facet jakoś próbował zmienić w sobie nerwowość, tylko jak miał ją wyeliminować jak go nic nie motywowało, a co miało go motywować? Twoja zmiana. Faceci nie cierpią, fochów, pretensji, narzekania, żaden tego nie wytrzyma. Liczył, że się zmienisz i będzie między wami ok, no i się przeliczył. Nikt nie wytrzyma ciągłych sprzeczek i robienia awantur o pierdoły, to jest dobre dla nastolatków. Facet słusznie Ci zostawił, a Ty jesli chcesz go odzyskać powinnaś póki co zniknąc z jego pola widzenia i zacząć pracować solidnie nad sobą. Póki nie zrobisz ze sobą porządku, nie ma mowy o żadnym zdrowym i dłuższym związku. Baby takie niestety są,  foszki, pretensje a potem zdziwko, że nas zostawia facet. Cóż, ja przechodziłam dokladnie to samo co Ty, moją zmianę mój byly - obecny zauwazyl i docenil, wrocilismy do siebie i poki co, jest dobrze, ale tylko dlatego, że jestem wlasnie taka jaką powinnam być - kobietą nie przypieprzającą się.

70

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
rockwoman7 napisał/a:

Baby takie niestety są,  foszki, pretensje a potem zdziwko, że nas zostawia facet.
... jest dobrze, ale tylko dlatego, że jestem wlasnie taka jaką powinnam być - kobietą nie przypieprzającą się.

fiu, fiu, fiu...

71

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
rockwoman7 napisał/a:

A ja nie kumam, co wy jej mówicie, że znajdzie innego, tego kwiatu jest pół światu. Zwykłe pieprzenie. Autorka wątku jasno napisała, że facet jakoś próbował zmienić w sobie nerwowość, tylko jak miał ją wyeliminować jak go nic nie motywowało, a co miało go motywować? Twoja zmiana. Faceci nie cierpią, fochów, pretensji, narzekania, żaden tego nie wytrzyma. Liczył, że się zmienisz i będzie między wami ok, no i się przeliczył. Nikt nie wytrzyma ciągłych sprzeczek i robienia awantur o pierdoły, to jest dobre dla nastolatków. Facet słusznie Ci zostawił, a Ty jesli chcesz go odzyskać powinnaś póki co zniknąc z jego pola widzenia i zacząć pracować solidnie nad sobą. Póki nie zrobisz ze sobą porządku, nie ma mowy o żadnym zdrowym i dłuższym związku. Baby takie niestety są,  foszki, pretensje a potem zdziwko, że nas zostawia facet. Cóż, ja przechodziłam dokladnie to samo co Ty, moją zmianę mój byly - obecny zauwazyl i docenil, wrocilismy do siebie i poki co, jest dobrze, ale tylko dlatego, że jestem wlasnie taka jaką powinnam być - kobietą nie przypieprzającą się.

A pomnik mu już zamówiłaś?

Paskudne babsztyle, czepia się to, pretensje ma.. Zamiast siedzieć cicho i nie wyszukiwać problemów.
A że brak rozmowy, a czułości, facet niezaangażowany - a siedź, babo, cicho. Zmień się TY, albo Ciebie zamienie!

Nie ma to jak rada od starszej koleżanki, która "poszła po rozum do głowy" i uradziła, nieważne że rada średnio się w problem autorki wpasowała.

72

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Przeczytałam pierwszy wątek autorki i to pierwsze co mi się nasunęło, przepraszam drogie panie, że tak nas urażam ale takie jesteśmy. Słusznie czy nie, zawsze się czepiamy i to w mniemaniu facetów tak niestety wygląda.
Ja tez jak autorka robiłam sceny, fochy i inne cuda, no to zostałam ze złamanym sercem i bólem na kilka miechów.
Ale jednak zaczęłam od siebie i od zmian w sobie, efekt jest i bardzo mnie on cieszy wink

73

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
Elle88 napisał/a:
rockwoman7 napisał/a:

A ja nie kumam, co wy jej mówicie, że znajdzie innego, tego kwiatu jest pół światu. Zwykłe pieprzenie. Autorka wątku jasno napisała, że facet jakoś próbował zmienić w sobie nerwowość, tylko jak miał ją wyeliminować jak go nic nie motywowało, a co miało go motywować? Twoja zmiana. Faceci nie cierpią, fochów, pretensji, narzekania, żaden tego nie wytrzyma. Liczył, że się zmienisz i będzie między wami ok, no i się przeliczył. Nikt nie wytrzyma ciągłych sprzeczek i robienia awantur o pierdoły, to jest dobre dla nastolatków. Facet słusznie Ci zostawił, a Ty jesli chcesz go odzyskać powinnaś póki co zniknąc z jego pola widzenia i zacząć pracować solidnie nad sobą. Póki nie zrobisz ze sobą porządku, nie ma mowy o żadnym zdrowym i dłuższym związku. Baby takie niestety są,  foszki, pretensje a potem zdziwko, że nas zostawia facet. Cóż, ja przechodziłam dokladnie to samo co Ty, moją zmianę mój byly - obecny zauwazyl i docenil, wrocilismy do siebie i poki co, jest dobrze, ale tylko dlatego, że jestem wlasnie taka jaką powinnam być - kobietą nie przypieprzającą się.

A pomnik mu już zamówiłaś?

Paskudne babsztyle, czepia się to, pretensje ma.. Zamiast siedzieć cicho i nie wyszukiwać problemów.
A że brak rozmowy, a czułości, facet niezaangażowany - a siedź, babo, cicho. Zmień się TY, albo Ciebie zamienie!

Nie ma to jak rada od starszej koleżanki, która "poszła po rozum do głowy" i uradziła, nieważne że rada średnio się w problem autorki wpasowała.

Pomnik? smile nie, za to ma wyrozumiała i mało rzucającą się kobietę ;-) i to akurat do szczęścia mu wystarczy wink

74

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
rockwoman7 napisał/a:
Elle88 napisał/a:
rockwoman7 napisał/a:

A ja nie kumam, co wy jej mówicie, że znajdzie innego, tego kwiatu jest pół światu. Zwykłe pieprzenie. Autorka wątku jasno napisała, że facet jakoś próbował zmienić w sobie nerwowość, tylko jak miał ją wyeliminować jak go nic nie motywowało, a co miało go motywować? Twoja zmiana. Faceci nie cierpią, fochów, pretensji, narzekania, żaden tego nie wytrzyma. Liczył, że się zmienisz i będzie między wami ok, no i się przeliczył. Nikt nie wytrzyma ciągłych sprzeczek i robienia awantur o pierdoły, to jest dobre dla nastolatków. Facet słusznie Ci zostawił, a Ty jesli chcesz go odzyskać powinnaś póki co zniknąc z jego pola widzenia i zacząć pracować solidnie nad sobą. Póki nie zrobisz ze sobą porządku, nie ma mowy o żadnym zdrowym i dłuższym związku. Baby takie niestety są,  foszki, pretensje a potem zdziwko, że nas zostawia facet. Cóż, ja przechodziłam dokladnie to samo co Ty, moją zmianę mój byly - obecny zauwazyl i docenil, wrocilismy do siebie i poki co, jest dobrze, ale tylko dlatego, że jestem wlasnie taka jaką powinnam być - kobietą nie przypieprzającą się.

A pomnik mu już zamówiłaś?

Paskudne babsztyle, czepia się to, pretensje ma.. Zamiast siedzieć cicho i nie wyszukiwać problemów.
A że brak rozmowy, a czułości, facet niezaangażowany - a siedź, babo, cicho. Zmień się TY, albo Ciebie zamienie!

Nie ma to jak rada od starszej koleżanki, która "poszła po rozum do głowy" i uradziła, nieważne że rada średnio się w problem autorki wpasowała.

Pomnik? smile nie, za to ma wyrozumiała i mało rzucającą się kobietę ;-) i to akurat do szczęścia mu wystarczy wink

To dobrze, że wyrozumiałą. Mam nadzieję, że on też coś z siebie daje w zamian.
Nadal nie widzę żadnej korelacji Twojego przypadku z autorki.

75

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
Elle88 napisał/a:
rockwoman7 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

A pomnik mu już zamówiłaś?

Paskudne babsztyle, czepia się to, pretensje ma.. Zamiast siedzieć cicho i nie wyszukiwać problemów.
A że brak rozmowy, a czułości, facet niezaangażowany - a siedź, babo, cicho. Zmień się TY, albo Ciebie zamienie!

Nie ma to jak rada od starszej koleżanki, która "poszła po rozum do głowy" i uradziła, nieważne że rada średnio się w problem autorki wpasowała.

Pomnik? smile nie, za to ma wyrozumiała i mało rzucającą się kobietę ;-) i to akurat do szczęścia mu wystarczy wink

To dobrze, że wyrozumiałą. Mam nadzieję, że on też coś z siebie daje w zamian.
Nadal nie widzę żadnej korelacji Twojego przypadku z autorki.

A nóż, korelacja jest taka, że przeczytaj powód, dla którego facet autorki wątku ją zostawił, jeśli do niego dojdziesz to gratuluję. Bo w moim odczuciu, sądze, że niezłe musiała mu robić awantury i fochy, skoro jest teraz tak zniechęcony. A kontakt owszem utrzymywać chce, bo ma już po dziurki tych kłótni więc chociaż załagodzić sytuację chciał.

76

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

A nóż, korelacja jest taka, że przeczytaj powód, dla którego facet autorki wątku ją zostawił, jeśli do niego dojdziesz to gratuluję. Bo w moim odczuciu, sądze, że niezłe musiała mu robić awantury i fochy, skoro jest teraz tak zniechęcony. A kontakt owszem utrzymywać chce, bo ma już po dziurki tych kłótni więc chociaż załagodzić sytuację chciał.

Awantury i kłótnie to jedno.
Facet, który nie potrafi sam z siebie zainicjować rozmowy, widząc, że kobieta jest rozwalona emocjonalnie tylko ucieka w "ciche dni", albo skupia się tylko na swoich emocjach to kiepski materiał na partnera.

Tutaj jest sytuacja taka, że autorka się zmieniła, ale facetowi to nie wystarcza, bo tak naprawdę nigdy nie o to chodziło i jej nerwowość była zasłoną dymną dla jego wątpliwości, czy w ogóle chce z nią być.
Jak się dobrze wczytasz, zobaczysz, że ona tak reagowała kiedy wyczuwała, że on się emocjonalnie oddala.
Zresztą, on nie oczekuje od niej żadnych zmian- to ona sobie to za cel postawiła, szuka winy w sobie usilnie..jak każdy porzucony z początku.
Z czasem dojdzie do tego, że facet, któremu zależy docenia chęć zmiany (jeśli to było powodem) i jest przy swojej kobiecie.

77

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
Elle88 napisał/a:

Facet, który nie potrafi sam z siebie zainicjować rozmowy, widząc, że kobieta jest rozwalona emocjonalnie tylko ucieka w "ciche dni", albo skupia się tylko na swoich emocjach to kiepski materiał na partnera.

i tego się Panie trzymajmy...

78

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
Elle88 napisał/a:

A nóż, korelacja jest taka, że przeczytaj powód, dla którego facet autorki wątku ją zostawił, jeśli do niego dojdziesz to gratuluję. Bo w moim odczuciu, sądze, że niezłe musiała mu robić awantury i fochy, skoro jest teraz tak zniechęcony. A kontakt owszem utrzymywać chce, bo ma już po dziurki tych kłótni więc chociaż załagodzić sytuację chciał.

Awantury i kłótnie to jedno.
Facet, który nie potrafi sam z siebie zainicjować rozmowy, widząc, że kobieta jest rozwalona emocjonalnie tylko ucieka w "ciche dni", albo skupia się tylko na swoich emocjach to kiepski materiał na partnera.

Tutaj jest sytuacja taka, że autorka się zmieniła, ale facetowi to nie wystarcza, bo tak naprawdę nigdy nie o to chodziło i jej nerwowość była zasłoną dymną dla jego wątpliwości, czy w ogóle chce z nią być.
Jak się dobrze wczytasz, zobaczysz, że ona tak reagowała kiedy wyczuwała, że on się emocjonalnie oddala.
Zresztą, on nie oczekuje od niej żadnych zmian- to ona sobie to za cel postawiła, szuka winy w sobie usilnie..jak każdy porzucony z początku.
Z czasem dojdzie do tego, że facet, któremu zależy docenia chęć zmiany (jeśli to było powodem) i jest przy swojej kobiecie.

zmieniła w ciągu dwóch tygodni? wiesz ile pracy trzeba włożyć by móc zmienić w sobie pewne rzeczy?
To nie jest na pewno trwała zmiana, ale fajnie, że chociaz do niej dąży.
Sądzę, że facet gdyby miał wątpliwości w ogóle nie wchodziłby w związek bo i po co i na co komu taki związek i to jeszcze dla niego? Jest rozwalona emocjonalnie, ale im więcej będzie to jemu pokazywać tym większą przewagą on będzie siał.
Stąd uważam, że powinna uciąć z nim kontakt i skupić się na sobie.

79 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-26 21:40:00)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Stąd uważam, że powinna uciąć z nim kontakt i skupić się na sobie.

Tak tez jej radzimy.
Co nie zmienia faktu, że ten facet nigdy nie stracił i nie straci raczej dla niej głowy - bez względu na jej wysiłki.

80

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Trochę mnie nie było, a tu już tyle wiadomości. Nawet nie wiem jak się do nich wszystkich odnieść.
Bliskie mi są zarówno wypowiedzi Elle88 i goshh jak i rockwoman7, chociaż zdania macie trochę inne.
Z jednej strony to co pisze rockwoman7 jest prawdziwe, on liczył na moją zmianę, powtarzał mi to wiele razy, nawet już po skończeniu związku, że przecież uprzedzał mnie i mówił co mu się nie podoba i co go denerwuje, więc powinnam być świadoma, że to sie zakończy, jeżeli nic z tym nie zrobię. Jednak ja nigdy nie czułam, że muszę to robić, bo przecież ciągle był ze mną, mówił, że kocha, że mu zależy, więc jakoś przetrwamy i może się wszystko samo ułoży. Owszem zmieniłam w sobie i tak sporo przez ten czas jak byliśmy razem, ale on tego nie doceniał.
Robiłam fochy, awantury tak jak piszesz, ale nie tylko ja. On też nie był bez winy, czasem też denerwował się za głupoty. Po prostu różniły nas podejścia do pewnych spraw i nie potrafiliśmy wzajemnie ich akceptować.
Wydaje mi się, że Tobie Elle88, chodzi tez o to, że nie warto się dla faceta zmieniać. I tutaj też prowadzę taką wewnętrzną rozterkę, bo sama nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony faktycznie należy dobierać partnera tak byśmy wzajemnie się w pełni akceptowali, nie zmieniać całego życia i podejścia, no bo może nie warto. Ale co jeśli pojawiła się miłość, w pewnym stopniu wzajemna akceptacja, ale jednak coś jest nie tak, coś sie sypie, więc jeżeli ludzie się kochają to mogą się dla siebie zmieniać.

I właśnie ta świadomość, że jemu obecny układ odpowiada jak pisze Elle88 i goshh, jest okropna i mnie rujnuje. On się leczy, a ja cierpię, eh. Z jednej strony chcę to wszystko skończyć, te rozterki, łzy, a z drugiej strony gdzieś w środku mam nadzieje, i nadal liczę się z jego zdaniem, i często robiąc jakąś rzecz zadaje sobie pytanie co on pomyśli. Nie chce go wymieniać na nowy, lepszy model, chce razem z nim wszystko przetrwać, to co jest złe naprawiać, a nie wyrzucać do kosza. Ale wiem, że w pojedynkę nic nie zrobię.

Sądzę, że facet gdyby miał wątpliwości w ogóle nie wchodziłby w związek bo i po co i na co komu taki związek i to jeszcze dla niego? Jest rozwalona emocjonalnie, ale im więcej będzie to jemu pokazywać tym większą przewagą on będzie siał.

Dokładnie. Ale właśnie dlatego staram się już mu jak najmniej to pokazywać, jak najmniej rozmawiać na ten temat i robić coś dla siebie, chociaż jest to ciężkie.

81

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Wydaje mi się, że Tobie Elle88, chodzi tez o to, że nie warto się dla faceta zmieniać. I tutaj też prowadzę taką wewnętrzną rozterkę, bo sama nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony faktycznie należy dobierać partnera tak byśmy wzajemnie się w pełni akceptowali, nie zmieniać całego życia i podejścia, no bo może nie warto. Ale co jeśli pojawiła się miłość, w pewnym stopniu wzajemna akceptacja, ale jednak coś jest nie tak, coś sie sypie, więc jeżeli ludzie się kochają to mogą się dla siebie zmieniać.

Nie do końca tak.
Potrzebę i sens zmiany, żeby była trwała, musisz widzieć w sobie oczywiście Ty - facet może Ci to jedynie zasugerować lub sama na to wpadniesz obserwując problemy w związku.
Ale czym innym są "zmiany" dotyczące kłótni czy nieporozumień w związku, gdzie ZAŁOŻĘ SIĘ że powodem była emocjonalna niedostępność partnera autorki od pewnego etapu - a ona przestraszona nie wiedząc czemu się psuje dążyła zapewne do rozmowy- on to olewał lub , póki się dało, zbywał ją, że "wymyśla problemy na siłę". Nietrudno się domyślić, co się dzieje w tedy w głowie osoby, której dalej zależy i w której buzują emocje, w przeciwieństwie do jej faceta, który przyjmował jej cierpienie i rozterki emocjonalne 'na zimno'.
Wtedy zmieniać się NIE MA SENSU, bo zachowanie faceta, jego brak wsparcia i inicjatywy w rozwiązanie problemu, przegadanie go jest zerowe i jest tylko pretekstem by a) "zrobić przerwę" b) zerwać. A ona ma czuć się winna.

Czym innym jest zmiana tych samych zachowań, ale przy realnym zaangażowaniu partnera, który mówi nam otwarcie: "Mamy problem taki i taki, chciałbym żebyś coś z tym zrobiła, bo może nas to rozwalić. Jeśli zobaczę, że jesteś chętna i gotowa do zmian- będę przy Tobie."  Tak reaguje partner, któremu ZALEŻY, chłopczyk który bawi się w związek przy pierwszej większej różnicy zdań pakuje zabawki.

82

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Może i były między nami rozmowy na ten temat, wiele razy chcieliśmy zmienić to, aby się tyle nie kłócić, ale właśnie kończyło się tylko na słowach. Później to wszystko przerodziło się w jego "groźby", np. nie rób tego, bo z Tobą zerwę. Słysząc to parenaście razy przestało to na mnie robić wrażenie. I żałuję właśnie, że nie było między nami takiej poważnej rozmowy, poważnej motywacji do zmian. Wystarczyło, że byśmy usiedli i na prawdę szczerze o tym porozmawiali, żeby mną wstrząsnęło, no i żebym właśnie była świadoma, że wtedy będzie przy mnie, jeżeli razem na to zapracujemy. Ale nie stracił dla mnie głowy i to chyba też jest ten problem..

83

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Ale nie stracił dla mnie głowy i to chyba też jest ten problem..

Uwierz mi, że problem z brakiem komunikacji u was jest wtórny do tego z cytatu.
Powiem Ci jako starsza koleżanka wink - NIGDY nie zdarzyło mi się, żeby facet, któremu na mnie zależało zawinął manatki, bo uderzyłam w jakieś niewygodne tematy. Przeciwnie - nie raz sama byłam zaskoczona, że po kłótni, kiedy to ja potrzebowałam czasu na uspokojenie, ON się odzywał z pytaniem jak problem rozwiązujemy, żebyśmy porozmawiali itp. a potrafiłam być kłótliwa i upierdliwa, możesz mi wierzyć, mało jeszcze widziałaś wink

Ale raz zdarzył mi się przypadek faceta, który reagował identyko jak ten Twój. Niby miał dobrą wole, ale nie potrafił pogadać. Niby chciał coś wyjaśniać, ale jakoś zawsze dookoła, albo się wycofywał. Oczywiście argumenty typu "gdybym to ja była inna, bardziej (...) no to on by przecież.." wiadomo wink
Rozstania, powroty. Nigdy tez nie czułam żeby mu zależało. Zawsze po kłótni to ja musiałam wyciągać rękę. Ja chciałam się zmieniać, on wymyślał wciąż nowe powody, dla których on w moim kierunku nie jest gotów na większe ustępstwa.. Dziś żałuję, że tyle to ciągnęłam.

84

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
Akali napisał/a:

Później to wszystko przerodziło się w jego "groźby", np. nie rób tego, bo z Tobą zerwę.

wszystko na ten temat...

85

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Elle88, No właśnie, tutaj zawsze niby była chęć rozwiązania problemu, ale tak naokoło, co później przeradzało się w żarty, i jakoś po prostu z czasem mijało.
To jako ta starsza koleżanka, powiedz mi jeszcze, bo dużo o tym rozmyślam, czy da sie zakochać tak samo mocno jak za pierwszym razem? Czasem mam wrażenie, że nikt mnie nie będzie chciał, ale czasem po prostu boję się, że to ja nie  będę potrafiła dopuścić do siebie nikogo innego, bo na daną chwilę tak właśnie jest. Odrzucam od siebie myśli bliskości z kimś innym, no i związku też...

86

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Dziś taki piękny dzień i od razu humor mam lepszy! Oby się to utrzymało jak najdłużej. Ten mój ostatni dół tłumaczę jako zrobienie kroku w tył, po to żeby zrobić ogromny krok do przodu, tak jak się stało dzisiaj. Pora się na prawdę wziąć za siebie i ogarnąć, ileż można czekać na powrót faceta... bezsens

87

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
Akali napisał/a:

Elle88, No właśnie, tutaj zawsze niby była chęć rozwiązania problemu, ale tak naokoło, co później przeradzało się w żarty, i jakoś po prostu z czasem mijało.
To jako ta starsza koleżanka, powiedz mi jeszcze, bo dużo o tym rozmyślam, czy da sie zakochać tak samo mocno jak za pierwszym razem? Czasem mam wrażenie, że nikt mnie nie będzie chciał, ale czasem po prostu boję się, że to ja nie  będę potrafiła dopuścić do siebie nikogo innego, bo na daną chwilę tak właśnie jest. Odrzucam od siebie myśli bliskości z kimś innym, no i związku też...

To co piszesz o "rozmowach naokoło" i próbach obracania w żart - to ja to znam, doskonale znam i pewnie mnóstwo kobiet z forum.. Nic dobrego z takich rozmów nie wynika, bo to takie właśnie "rozwiązywanie problemu" polegające na udawaniu, że tego problemu tak naprawdę nie ma - bo dla NIEGO nie ma, ale gdzie w tym szacunek dla Twoich uczuć?

Wiesz, to czy dopuścisz do siebie kogoś innego zależy tylko od Ciebie - od tego ile pracy teraz włożysz w to, żeby odzyskać siebie sprzed tego nieodwzajemnionego zauroczenia. Musisz zrozumieć, że rzadko kiedy związki, w którym to mężczyźnie zależy mniej mają szczęśliwy finał.
Taki facet przy byle problemie rezygnuje, gdzie - w sytuacji gdy byłby zakochany - zachowywałby się podobnie do Ciebie teraz wink  (też nie pochwalam tego, ale powiedzmy, że wiesz co mam na myśli - taki strach i panika, że coć niedobrego się dzieje i że mógłby Cię przez to stracić) - ewentualne problemy mobilizowałyby go. Nie od dziś wiadomo, że taka miłość z przeszkodami budzi wielkie emocje ..tylko musi ZALEŻEĆ.

Teraz jak to wszystko wiesz, będzie łatwiej Ci uwierzyć, że nic byś na tym układzie nie skorzystała, a czym dalej w las 'leczenie' trwałoby dłużej, więc ciesz się że tylko tyle smile

Na pewno poznasz jeszcze kogoś, kto Cię zafascynuje. Po prostu musisz nabrać dystansu wraz z czasem. Nie wymagaj od siebie zbyt wiele na początek, pobądź sama jeśli potrzebujesz. Ale samotność nie jest Ci pisana, jeśli nie chcesz, a on ani żaden inny facet nie powinien być dla Ciebie takim zapełniaczem.
I zrozum, że to że jemu coś tam nie pasował, to nie ma nic wspólnego z tym, że czegoś Ci brakuje jako Kobiecie czy człowiekowi. Po prostu do siebie nie pasowaliście.

88 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-04-29 19:33:05)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Masz racje. Chociaż ostatnio własnie miałam wrażenie, że to ja robiłam coś źle, że może przy kolejnym związku też to będzie przeszkadzać, bo ze mną jest coś nie tak.

Czuję jakbym przeszła na kolejny etap świadomości na temat tej całej sytuacji. I chyba właśnie tym rozstaniem najbardziej pokazał jak mu nie zależało. Wolał odpuścić, bo tak było po prostu dla niego łatwiej, bo nie chciało mu się starać o nas, skoro może z kimś innym nie będzie się musiał starać w ogóle. To smutne, bo ja go na prawdę kochałam i wszystko bym dla niego oddała. Ale trzeba iść do przodu. Jakoś to będzie.

89

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

W czasie trwania związku też należy być swiadomym po której stronie leży wina, jeśli dochodzi do nieporozumień. Jak widać po wielu tematach najczęściej mezczyzna jest na tyle silny, by zmanipulowac kobietę, by wzbudzić w niej poczucie winy do wszystkiego. Brak tu świadomości i opierania się takiej dominacji psychicznej.

90

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
thepass napisał/a:

W czasie trwania związku też należy być swiadomym po której stronie leży wina, jeśli dochodzi do nieporozumień. Jak widać po wielu tematach najczęściej mezczyzna jest na tyle silny, by zmanipulowac kobietę, by wzbudzić w niej poczucie winy do wszystkiego. Brak tu świadomości i opierania się takiej dominacji psychicznej.

Bardzo mądra uwaga.
I też chyba każdy facet trochę szuka kobiety, która będzie jednak 'równorzędnym partnerem', a nie cierpiętnicą biorącą winę za wszystko, choćby w swoich manipulacjach (gierkach słownych) zapierali się, że jest inaczej wink

91

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Elle nie zgadzam się trochę z twoim opisem, ja równorzędna partnerowi nie chcę być bo chcę być (przynajmniej pozornie) odrobinę hmm... słabsza? delikatniejsza? nie chcę być na równi, a przynajmniej nie zawsze i nie we wszystkich okolicznosciach życia -jeśli wiesz co mam na myśli:) a bycie cierpiętnicą to już totalna skrajność, bo taka to na pewno nie jestem, wiele razy on (i nie tylko) twierdził, że mam charakterek.

Zgadzam się z The pass, to rzeczywiście ciekawe, że faceci po jakimś czasie potrafią stłamsić kobietę i ona bierze na siebie związek (myślę, że tak ja miałam).
Myślę, że wynika to z dwóch rzeczy:
1. "przegrywa ten kto mocniej kocha"- miałam o tym na seksuologii, podobnie jak fakt, że w związku (paradoksalnie, mnie to zaskoczyło)dominuje osoba która ma MNIEJSZE libido. bo to ona nadaje ton związkowi, a osoba która pozornie jest w związku tą "fajniejszą", zakochaną stroną zwyczajnie musi się dostosowywać (w końcu kocha). Nie wiem kim są ci ludzie którzy tak manipulują (w tym mój ex) czasem się zastanawiam czy oni mają tak NISKIE poczucie własnej wartosci CZY tak WYSOKIE ego.
2.Kobiety są bardziej emocjonalne, uczuciowe. Ja mam się za silną osobowość, charakter mam mega trudny, nieustępliwy, taki no ostry- ale to mój wrodzony temperament. natomiast jakąś tam wrażliwość w sobie mam babską taką, jakąs Emocjonalną Inteligencję (?) która sprawia, że jak kogoś kocham to kocham i oddaję się temu po całości (to jest już u mnie rzecz nabyta).


To moje pomysły:)

92

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Co do tego co podałas mam przykłady ze swojego zycia.
Co do libido. Jeśli czegoś nie chciałem, jeśli mi nie było to potrzebne, to ona chciała bardziej i bardziej się starała. By uzyskać rozwiązanie na spełnienie swoich potrzeb starała się bardziej.
Co do manipulacji, to przecież osoba która pokazuje, że jej nie zalezy bedzie kontrolować związek. Jeśli ktoś jest mniej emocjonalny, to równa się z tym, że inaczej przeżywa zakochanie. I jeśli jest mu coś zabrane, to sie męczy. Dzięki temu chce to naprawiać nawet kosztem siebie, by wywołać taką samą miłość w partnerze. Najczęściej własnie są to kobiety i nie bardzo rozumieją czemu to sie dzieje i że nie POWINNY sobie pozwalać na takie zachowania, albo wybierać partnerów, którzy są jednak emocjonalnie na zbliżonym poziomie (przynajmniej na poziomie empatii, by przyszło zrozumienie). Niestety najczęściej kobiety szybko i mocno sie angażują, zakochują, kiedy jeszcze partnerzy tak do konca sie nie znają i ciężko sie im uwolnić. Akceptują to co mają, "bo widocznie tak musi byc" albo "widocznie cos jest ze mna nie w porządku".

93 Ostatnio edytowany przez sosenek (2014-04-29 21:52:57)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

podałam dwa które właśnie u mnie wpłynęly na to, że mimo silnego charakteru zostałam zdominowana.
miłość i seks.
tymi narzędzami naprawdę da się manipulować drugim czlowiekiem.
myślę, że później jeszcze kasa i dziecko (no ale to mnie nie dotyczy).
już nie chcę analizować mojego związku z ex bo już chyba wszystko zostało powiedziane, ale tak, u mnie właśnie wszystko potoczyło się za szybko dla niego i jego braku dojrzałości (zamieszkanie razem po 4 miesiącach)- taka była geneza rozstania które nastąpiło po ponad roku.

94

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Elle nie zgadzam się trochę z twoim opisem, ja równorzędna partnerowi nie chcę być bo chcę być (przynajmniej pozornie) odrobinę hmm... słabsza? delikatniejsza? nie chcę być na równi, a przynajmniej nie zawsze i nie we wszystkich okolicznosciach życia -jeśli wiesz co mam na myśli:)

Miałam na myśli równorzędność w dyskusji i odwagę w dochodzeniu swoich potrzeb - jeśli wystąpiła dysproporcja.

czasem się zastanawiam czy oni mają tak NISKIE poczucie własnej wartosci CZY tak WYSOKIE ego.

Jedno jest wynikiem drugiego. Wysokie ego stanowi rodzaj tarczy obronnej - przed światem i zranieniem, ale i przeżywaniem w pełni emocji, przed odczuwaniem empatii. Miecz obosieczny.

i że nie POWINNY sobie pozwalać na takie zachowania, albo wybierać partnerów, którzy są jednak emocjonalnie na zbliżonym poziomie (przynajmniej na poziomie empatii, by przyszło zrozumienie).

Zgadza się. Wprawdzie nie zawsze partnerzy z poziomem zaangażowania muszą iść łeb w łeb, ale kiedy zaczyna przytłaczać nas dojmujące wrażenie, że "same ciągniemy ten wózek" to już po ptakach..tzn. że po drodze gdzieś poniosłyśmy zbyt duże koszty i na zwrot nie mamy co liczyć. Na tym etapie partner już doskonale zdaje sobie sprawę jaka pozycję zajmuje w związku i tak chętnie z niej nie zrezygnuje.
a szkoda czasu na 'walki' o coś, co powinno być dawane dobrowolnie i z radością.

95

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

A więc po 4 miesiącach moja historia się zakończyła. Przez 4 miesiące walczyłam o niego, robiłam wszystko co w mojej mocy. Próbowałam wszystkiego - normalnego kontaktu jako znajomi, bliższego kontaktu, czyli chodzenia do łóżka, nieodzywania się - owszem, zawsze to on po jakimś czasie napisał, że tęskni, próbowałam też robić wyrzuty i wzbudzać litość, jak również być miła i pokazać, że potrafimy stworzyć super związek. Jednak żadna z tych metod nie przyniosła skutku. A ja stopniowo z dnia na dzień i z miesiąca na miesiąc niszczyłam siebie samą. I nie potrafiłam sobie kompletnie z tym poradzić. Codziennie zaglądałam na forum, co przynosiło mi w jakimś stopniu ulgę i spokój.
Przez te pare miesięcy pracowałam również nad jego nerwami, a w zasadzie pracowaliśmy razem. Już teraz zdecydowanie mniej się denerwuje, nie obraża, nie krzyczy i bardzo mi dziękował, bo beze mnie by sobie z tym nie poradził.
Jednak od tygodnia byłam bardzo poddenerwowana, nie potrafiłam z nim rozmawiać, bolała mnie każda rozmowa z nim, i sytuacja się odwróciła. To ja się wkurzałam, to ja krzyczałam, a on przyjmował to ze spokojem. A dzisiaj coś we mnie pękło. Zdenerwował mnie czymś, nieważne czym, i w rozmowie telefonicznej jaką odbywaliśmy powiedziałam mu zupełnie poważnie i szczerze, że nie chce go znać, nie chce z nim rozmawiać, ma zniknąć z mojego życia, bo dla mnie to skończone. Powiedział tylko, że dobrze, w takim razie odezwie się jak już będzie miał kasę, żeby mi oddać, i tyle. Rozłączyłam się i wpadłam w histerie. Byłam cała zdrętwiała, czułam wewnętrzne zimno, dusiłam się, nie mogłam złapać oddechu, i na dodatek płakałam. Jednak jakoś udało mi się wyjść z tego stanu i się ogarnąć.
To koniec. Inaczej bym sobie z tym nie poradziła. Ten kontakt mnie wyniszczał. Robił mi tylko nadzieje, chociaż starałam przekonać samą siebie, że tak nie jest. Boli mnie, że on to przyjął ze spokojem, że nie ma w nim woli walki. Przecież przez jakieś 2-3 miesięcy zachowywaliśmy się jakbyśmy nadal byli razem, wszystko odbywało się tak samo, tylko że bez słowa: zobowiązanie. Więc myślałam, że mu zależy na mnie. Jednak nie. To urwanie kontaktu to najlepsze co mogłam zrobić, ale boli mnie cholernie. Jestem wręcz przekonana, że będę teraz jakiś czas to przeżywać mocno. Ale tak musiało być.

96

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
Akali napisał/a:

A więc po 4 miesiącach moja historia się zakończyła. Przez 4 miesiące walczyłam o niego, robiłam wszystko co w mojej mocy. Próbowałam wszystkiego - normalnego kontaktu jako znajomi, bliższego kontaktu, czyli chodzenia do łóżka, nieodzywania się - owszem, zawsze to on po jakimś czasie napisał, że tęskni, próbowałam też robić wyrzuty i wzbudzać litość, jak również być miła i pokazać, że potrafimy stworzyć super związek. Jednak żadna z tych metod nie przyniosła skutku. A ja stopniowo z dnia na dzień i z miesiąca na miesiąc niszczyłam siebie samą. I nie potrafiłam sobie kompletnie z tym poradzić. Codziennie zaglądałam na forum, co przynosiło mi w jakimś stopniu ulgę i spokój.
Przez te pare miesięcy pracowałam również nad jego nerwami, a w zasadzie pracowaliśmy razem. Już teraz zdecydowanie mniej się denerwuje, nie obraża, nie krzyczy i bardzo mi dziękował, bo beze mnie by sobie z tym nie poradził.
Jednak od tygodnia byłam bardzo poddenerwowana, nie potrafiłam z nim rozmawiać, bolała mnie każda rozmowa z nim, i sytuacja się odwróciła. To ja się wkurzałam, to ja krzyczałam, a on przyjmował to ze spokojem. A dzisiaj coś we mnie pękło. Zdenerwował mnie czymś, nieważne czym, i w rozmowie telefonicznej jaką odbywaliśmy powiedziałam mu zupełnie poważnie i szczerze, że nie chce go znać, nie chce z nim rozmawiać, ma zniknąć z mojego życia, bo dla mnie to skończone. Powiedział tylko, że dobrze, w takim razie odezwie się jak już będzie miał kasę, żeby mi oddać, i tyle. Rozłączyłam się i wpadłam w histerie. Byłam cała zdrętwiała, czułam wewnętrzne zimno, dusiłam się, nie mogłam złapać oddechu, i na dodatek płakałam. Jednak jakoś udało mi się wyjść z tego stanu i się ogarnąć.
To koniec. Inaczej bym sobie z tym nie poradziła. Ten kontakt mnie wyniszczał. Robił mi tylko nadzieje, chociaż starałam przekonać samą siebie, że tak nie jest. Boli mnie, że on to przyjął ze spokojem, że nie ma w nim woli walki. Przecież przez jakieś 2-3 miesięcy zachowywaliśmy się jakbyśmy nadal byli razem, wszystko odbywało się tak samo, tylko że bez słowa: zobowiązanie. Więc myślałam, że mu zależy na mnie. Jednak nie. To urwanie kontaktu to najlepsze co mogłam zrobić, ale boli mnie cholernie. Jestem wręcz przekonana, że będę teraz jakiś czas to przeżywać mocno. Ale tak musiało być.

Będziesz to przeżywac i będziesz miec różne chwile zawahania ale MUSISZ BYC KONSEKWENTA. Twoje emocje beda Twoim wrogiem, mozg bedzie podsuwał różne głupie myśli ale nie możesz się ugiąc. Miałam tyle lat co Ty (ciut więcej) i wkopałam się w takie wlasnie nie wiadomo co. Walkę o kogoś, komu nie zależało aż tak bardzo aby stworzyc udany zwiazek. Z perspektywy lat - załuję bo raz że zmarnowałam tyle czasu ( poszło w lata...) a dwa to siadło trochę na psychikę. Obecnie tez przeżywam rozstanie i wracaja mi tamte stare traumy ze starego zwiazku. Jak raz samej siebie nie uszanujesz to będziesz miec tendencję aby to powtarzac.
Przysięgnij sobie, że nie odezwiesz się do niego ani słowem przez 3 miesiące, potem wydłużaj termin. Aż Ci przejdzie. I gwarantuję że jak przejdzie to poczujesz taką ulgę, że bedziesz miała ochotę rozpłakac się ze szczęścia. CZAS NAPRAWDĘ LECZY RANY I Z KAŻDEGO MOŻNA SIĘ WYLECZYC.
A na miłosc, mam nadzieję, nigdy nie jest za późno ! Głowa do góry smile

97

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Właśnie zawsze mi tej konsekwencji brakowało. Już wiele razy postanowiłam zerwać z nim kontakt, ale zawsze ulegałam. Dlatego mam nadzieję, że teraz będzie inaczej, bo na prawdę coś w sobie przełamałam, coś we mnie pękło, i dosyć mam już takiego życia jak ostatnio.
Mam różne obawy i mętlik w głowie, że może nikt inny nie doceni, nie zechce, ale to już chyba praca nad poczuciem własnej wartości. Czuję się psychicznie i zmęczona i zniszczona, ale mam nadzieję, że będzie tak jak mówisz i wreszcie się z niego raz na zawsze wyleczę. Dzięki.

98 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-09-04 21:33:48)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Jednak okłamywałam samą siebie z tym, że dam rade, że urywam kontakt, i że to koniec.
Nie potrafię sobie z tym poradzić. Ja po prostu już nie wiem co mam robić. Znaczy wiem: olać go. Ale nie potrafię tego zrobić. Przez te półtora miesiąca od mojego ostatniego postu wiele się wydarzyło. Oczywiście zaczęłam z nim rozmawiać.. Nawet mieszkałam u niego przez tydzień. Było fajnie, chociaż kłóciliśmy się przez ostatnie dwa dni o totalne pierdoły. W końcu ja wróciłam do siebie do domu, ponieważ on też wracał do swojego rodzinnego domu, więc mieliśmy kontakt tylko przez internet. Wszystko zaczęło się nawarstwiać. Bolało mnie, że mu nie zależy na mnie, więc byłam ciągle poddenerwowana, nafochana, nie chciałam mu powiedzieć co we mnie siedzi. On naciskał, a gdy już o tym mieliśmy rozmawiać przez Skype ja miałam ściśnięte gardło. Więc napisałam mu list. Opisałam mu tam wszystko co czuje, powiedziałam, że nadal go kocham, że tylko powrót jest w stanie mnie w tym momencie uszczęśliwić, że sobie nie radzę, napisałam mu wszystko to czego do tej pory kazałam mu się domyślać, i nigdy się nie domyślał, otworzyłam się jak przed nikim. A co on na to odpowiedział? "Mdli mnie od tego co napisałaś. Zachowujesz się jak dziecko. Ciągle robisz sceny. Robisz z siebie ofiarę. Chcesz wzbudzić litość. Zrozum, że nie chce z Tobą być, nie zmuszaj mnie, bo mnie to nie uszczęśliwi. Nie pasujesz mi ani do łóżka, ani do mieszkania, ani do rozmowy. Nie potrafię nawet z Tobą normalnie rozmawiać, bo Ty nie rozumiesz co ja do Ciebie mówię. To nie ma sensu. Chce z Tobą zerwać kontakt, bo już nie dam rady dłużej". To było pare dni temu. Przez te pare dni jednak pisał, ale bardzo mało. Rozmawialiśmy może minute dziennie. Pytał co u mnie słychać, chciał się czymś tam pochwalić. Spotkaliśmy się też na chwile dwa dni temu, żeby oddał mu kubek, którego zapomniałam wziąć od niego gdy u niego mieszkałam. Podczas tego spotkania starałam się być oschła. I zapytałam go dlaczego potraktował mnie jak dziwke, wykorzystując mnie przez pół roku, kiedy nie byliśmy razem, a zachowywaliśmy się jak para. Czemu się ze mną kochał, skoro jak się okazało mu to nie odpowiadało? Powiedział, że po prostu z czasem stało to się monotonne, i zaczęło go denerwować. Długo by opowiadać. Stanęło na tym, że wczoraj napisał mi, że nie chce mieć ze mną kontaktu, że ja nie potrafię się normalnie zachowywać. I że on na pewno nie będzie za mną latał. Nie prosiłam go, nie błagałam. Ale boli. Jak ja mam się normalnie zachowywać skoro go kocham? Gdy się spotkaliśmy dwa dni temu, to wzbudziło we mnie takie silne emocje. A jeszcze on na pożegnanie spytał czy może mnie przytulić... Odmówiłam.
Minęło już pół roku. A ja nadal się męczę. I mimo wszystkich krzywd, które mi wyrządził, mimo, że w tylu sprawach mi on nie odpowiada ja i tak chce z nim być. Czemu? Może mi ktoś to wytłumaczyć dlaczego tak jest? Zastanawiam się już nawet czy nie iść do psychologa, bo nie wiem co robić. A może ja sobie tylko wmawiam tą miłość do niego? Nie wiem. Ale słowa, które mi powtarzał wiele razy, czyli: "nie chce z tobą być", za każdym razem bolą mnie tak samo. Za każdym razem automatycznie pojawiają mi się łzy w oczach. Ile to jeszcze będzie trwać? A od października uczelnia, więc będę go widywała prawie codziennie. Będzie chyba jeszcze gorzej. Jestem już tak strasznie wyniszczona psychicznie. Czemu nie może do mnie dojść, że on już mnie nie chce, że ma mnie w dupie i że nie ma sensu o to walczyć, albo mieć nadzieje, że on zawalczy, że może coś sie zmieni, że może jak nie będziemy rozmawiać to on zatęskni?

Aha. Jeszcze nie dopisałam jednego. Mam pracę. Spędzam w niej całe dnie i myślałam, że mi to pomoże, że przestanę myśleć o nim. I owszem jak mam dużo zajęć, to nie mam czasu myśleć. Ale jednak to się zdarza. Do tego wychodzę do ludzi, spotykam się, gram w tenisa w weekendy, dbam o siebie. Ale to i tak nic nie daje..

99 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-04 21:42:19)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Masz obsesję na jego punkcie.
Jasne, że to żadna miłość - jesteś uzależniona emocjonalnie od jego aprobaty, uwagi.
Psycholog- jasne, jest to jakiś pomysł, ale zanim trafisz na dobrego może minąć trochę czasu.
Dlatego w międzyczasie bierz się za lekturę Forum.

A to, że nie umiesz pogodzić się z tym,że on nie chce to zrozum, że to krzyczy Twoje urażone ego, tu nie ma miłości, tylko uległaś złudzeniu, że to co niedostępne ma większą wartość.
Zrozumiesz to za jakiś czas.

100

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Forum czytam codziennie. Większość wątków. Dużo widzę podobieństw w niektórych, wyciągam jakieś wnioski, ale co z tego, skoro w środku i tak go pragnę, skoro co noc płaczę za nim.

To co mam teraz robić? Jak uspokoić te ego, jak je uciszyć? Ja mam wrażenie, że tutaj czas wcale nie jest jakimś lekarstwem dla mnie. Ja z dnia na dzień przejmuję się tym jeszcze bardziej.
Uzależnił mnie od siebie. I totalnie nie potrafię z tego nałogu wyjść.

101

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Najpierw podstawy, czego Ci brakuje. Ciepla, milosci, dowartosciowania(w jaki sposob, czym, kim), seksu, szczescia. Pewnie wszystko na raz. Nie spelniasz sie i nie widzisz perspektyw na nic lepszego?

102 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-04 22:37:25)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Uzależnił mnie od siebie.

Nie ON ciebie, tylko TY się uzależniłaś - to zmienia perspektywę.
To tak jak alkohol nie uzależnia, tylko człowiek uzależnia się od alkoholu.
Czujesz różnicę?
Jest zasadnicza, pozwala przywrócić odpowiedzialność i siłę sprawczości we właściwe miejsce. Czyli z powrotem do Ciebie smile

To dobra wiadomość.

Jest w Tobie 'pustka', którą nim zapełniałaś, nie on Tobą.
Czyli w pewnym sensie Ty tez go wykorzystywałaś. Nie miałaś czystych intencji, nie chodziło o miłość. Miłość nie zawłaszcza, nie jest zaborcza- a Ty jesteś.
Odpychałaś go tym od siebie i każdego będziesz odpychać.

Zacznij od 'napełnienia' siebie tym wszystkim, czego szukałaś w relacji z nim.
Musisz to nazwać i po kolei szukać sposobu żeby to sobie SAMA dać.
Dopiero wtedy przestaniesz tak desperacko lgnąć do mężczyzn, dopiero wtedy będziesz mogła coś im tez z siebie dać, bo póki co osaczałaś i chciałaś brać. Ta pustka w Tobie krzyczała:"Żreć! Żreć!" i facet nie wytrzymał, bo tego nikt nie wytrzyma.

Musisz zacząć być uczciwa sama ze sobą. Facet nie jest tu winny, Ty też zresztą nie.
Jesteś po prostu "zagłodzona" brakami, które się powiększały przez lata.
Potraktuj tę relację jako cudowną sposobność do stanięcia na nogi.

103

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

thepass, to prawda. Tego wszystkiego teraz mi brakuje. Ale moim zdaniem pełnie szczęścia, np. gdy się coś fajnego wydarzy w moim życiu, osiągam wtedy gdy mogę się nią podzielić z drugą, bliską mi osobą. Wtedy to jest takie dopełnienie, ta sytuacja staje się jeszcze większa i jeszcze bardziej szczęśliwa. Sama odczuwam taką pustkę. Teraz tyle się dzieje w moim życiu i zawsze mówiłam o tym jemu, a teraz nagle go straciłam.

Elle88, to był mój pierwszy chłopak. Strasznie oczekiwałam tego momentu aż z kimś będę. Bardzo chciałam z kimś dzielić swoje emocje, oddać część siebie, być zauważona, kochana. Może się pospieszyłam i sama też zakochałam się w kimś z kim nie byłam dopasowana. Ja mam wrażenie jakby mnie to miało nie spotkać już nigdy, jakby nikt już mnie nie pokochał. Chociaż wiem, że to głupie. 
Ja zawsze byłam taka, że sobie tłumaczyłam, że to ode mnie zależy jak dana sytuacja na mnie oddziaływuje, jak mocno mnie coś boli, i że sama nie pozwalam sobie o czymś zapomnieć. A teraz ta cała moja siła po prostu gdzieś zniknęła.
Jak samą siebie napełnić ciepłem drugiej osoby, dobrym słowem, podtrzymania na duchu, poczucia, że komuś zależy? Nie da się tego wypracować w sobie samotnie. Ja bym tak bardzo chciała być szczęśliwa sama ze sobą, ale nie umiem. Czytałam Twoje posty ostatnio jak pisałaś, że Ty rzadko się ze sobą nudzisz, zawsze masz co robić i samotność nie jest czymś co Cie przeraża. Ze mną jest zupełnie odwrotnie i bardzo bym chciała dojść do takiego poziomu świadomości jak Ty.
Więc jak mam to zrobić tak czysto praktycznie? Oprócz tego co napisałaś, czyli poczucia się dobrze z samą sobą, co robić? Nie odzywać się do niego? Unikać kontaktu na uczelni? To mi pomoże w stanięciu na nogi?

104

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

To, że ja jestem z natury samotnym wilkiem na pewno jest pomocne o tyle, że ani przed ani w trakcie ani po związku - pozostawanie we własnym towarzystwie nie było dla mnie żadną "karą", tylko naturalnym, czasem wręcz pożądanym stanem.
Ale inni ludzie też tak maja, tylko w mniejszym stopniu.

To, że lubi się swoje towarzystwo (oczywiście nie mam tu na myśli rozpływania się, czy jakichś dziwnych odpałów wink) oznacza, że człowiek nie ma w sobie jakiejś ogromnej pustki, że oswoił różne emocje i ma akceptację dla siebie w każdej chwili - nawet wtedy, kiedy nie ma przy nim nikogo na dany okres, bo nie uzależnia swojej atrakcyjności/wartości od czynnika zewnętrznego, jak aprobata drugiej osoby/partnera, itp.

Jak to zrobić.. To jest opisane 'między wierszami' w wątku Icemana, a w praktyce trzeba pracować nad poczuciem własnej wartości i miłości do siebie. To jest źródło dla całej reszty.

Nie szukaj 'technicznej instrukcji obsługi' dla Twojego problemu, bo on jest tylko zasłoną dymną dla czegoś o wiele ważniejszego.
Rozwijaj się duchowo, konfrontuj schematy myślowe, w które popadłaś i które stały się dla Ciebie nawykowe i naturalne.

Nie uciekaj od myśli i emocji, niech przez Ciebie przepływają, ale Ty rób swoje -czytaj i dowiaduj się coraz więcej wink

105 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-09-04 23:26:59)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Ja zawsze miałam dużo znajomych, dlatego też tak bardzo źle nie znosiłam tej samotności, w sensie nie bycia z nikim w związku. Dopóki nie poznałam jak to jest być z kimś. Wtedy mój światopogląd uległ zmianie, uznałam, że to jest to czego potrzebowałam, na co gdzieś podświadomie czekałam i co mnie satysfakcjonuje, dlatego teraz jak najszybciej staram się do tamtego stanu powrócić. Nie ważne, że nie warto. Nie ważne, że ten związek nie ma sensu. Po prostu chce poczuć się tak jak wtedy.

No właśnie. A ja uzależniłam swoją atrakcyjność od niego. Teraz czuje jakbym ją totalnie straciła. Jakbym w ogóle straciła siebie i wszystko to co kiedyś uznawałam w sobie za wartościowe.

Tylko, że jeżeli od tych myśli i emocji nie uciekam to one bardzo na mnie działają i sprawiają, że płacze i się zamartwiam. Dopiero jak o tym nie myśle, bo np. nie mam czasu, to wtedy czuję, ze jakoś żyje, że jest okej, radzę sobie.

106

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Nie ważne, że ten związek nie ma sensu. Po prostu chce poczuć się tak jak wtedy.

No, to już sobie odpowiedziałaś sama co to za "miłość" smile

Tym się różnisz od niego - bo dla niego to też żadna miłość (sorry, chłopak widocznie bardziej doświadczony i pomyślał rozsądnie) - że on dla chwilowej przyjemności łatania pustki nie widzi sensu wikłać się w związek. I to jest in plus.
A Ty stałaś się męcząca poprzez wieczne domaganie się uczucia i uwagi, których on zwyczajnie dla Ciebie nie ma i to jego święte prawo, które musisz uszanować i już.

Zamiast wkręcać się (bo się wkręcasz smile) w wielką miłość i dramaty, które są dla Ciebie alternatywą dla nudy i braku celu w życiu poza byciem w związku (w roli bluszczu), wybacz szczerość wink zajmij się inwestowaniem w siebie.

Nie wiem czy powrót na studia, gdzie on będzie za miesiąc, o ile nie zaczniesz intensywnie nad sobą pracowaą nie będzie krokiem w tył..

Zacznij np. od. "kobiety kochające za bardzo" -wpisz w googlach i czytaj wszystko co znajdziesz n/t.. i tak po kolei, aż zaczniesz rozumieć pomału co Tobą kieruje.

powodzenia

107 Ostatnio edytowany przez kitty00 (2014-09-05 15:35:33)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Elle, dziękuję Ci za te słowa.

Jestem (byłam) w podobnej sytuacji co autorka. Facet zdradził mnie po roku związku, wrócił, a teraz zostawił po 4 latach, 2 dni przed moją przeprowadzką do niego za granicę bo się 'wypaliło'. Ostatni rok tego związku to była moja nieustanna walka o nas- o jego zainteresowanie mną, o uczucie... On coraz bardziej się oddalał, nie interesowało go zupełnie co robię, o moich emocjach nie wspominając. Każdy problem bagatelizował, nie wspierał mnie w niczym. Za każdym razem gdy próbowałam porozmawiać o naszej przyszłości, on mnie zbywał. Rozmowa na jakiś poważniejszy temat? Gdzie tam, ciągle bolała go głowa, był zmęczony, nie miał czasu... Cały czas mówił że zobaczymy co los przyniesie. A ja się denerwowałam, obrażałam.. Wiem, że może zbyt często i nawet zaczęłam mieć poczucie winy, ale pomyślałam sobie, czy zachowywałabym się tak samo, gdyby on poświęcał mi czas? Gdyby interesował się mną? Dawał mi poczucie bezpieczeństwa? Nie. To było moja bezskuteczna próba zwrócenia na siebie uwagi.

Chociaż od rozstania minął dopiero tydzień, wiem, ze dobrze się stało że ze mną zerwał i urwał kontakt. Żałuję tylko, że trwało to tak długo, a ostatni czas robiłam wszystko żeby było dobrze, kosztem siebie. O prawdziwą miłość i zainteresowanie nie trzeba się nikogo prosić.

108

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

On po prostu taki był, że nie było w nim woli walki, i powiedział mi kiedyś, że jak mu coś nie odpowiada to po co ma się męczyć, i że nawet jak już by był w związku małżeńskim to nie miałby problemu odejść od kobiety, jeżeli by mu coś nie pasowało. A ja jestem inna. Bo ja na prawde go kochałam, na prawde oddałam mu całą siebie, i tylko ja chyba chciałam walczyć o to by było lepiej. Wymyślałam dla nas jakieś metody, terapie, żeby tylko się polepszyło. Wystarczyłoby tylko żeby on chciał.
Teraz może faktycznie jest inaczej. Może faktycznie już go nie kocham, i walczę tylko o wypełnienie pustki, a nie o niego.

Ale z drugiej strony jak teraz nie mam te pare dni z nim kontaktu to dochodzę do wniosku, że może źle zrobiłam. Może dałabym radę się z niego wyleczyć wcześniej i mogliśmy jednak pozostać na stopie koleżeńskiej i już. Boję się, że jak już urwaliśmy teraz ze sobą kontakt, to on już nie powróci. I nie wiem czy to jest dobre.
Jak nie mam takiego dnia rozkmin, analizowania, płaczu, nudzenia się w domu, więc myślenia o tym to jest dobrze. Trzymam się, tak jak teraz. I nawet nie mam ochoty z nim pisać czy coś takiego. No ale czasem jak mam doła, czyli np. gdy pisałam wczoraj ten post, to wydaje mi się, że sobie nie radzę, że to wszystko mnie przerasta i nie wiem co robić.

Czytam też tutaj na forum wątek dla kobiet kochających za bardzo, ale w google tez coś poszukam, może wreszcie coś do mnie dojdzie..

109

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Zrozum, że miałby "wolę walki" jakby Cię kochał i na pewno będzie ją miał jak go "weźmie" przy jakiejś Kobiecie.
Nie pasowaliście do siebie osobowościowo, to nie jest nic..osobistego. smile
Jesteś na pewno piękna dziewczyna, inaczej nie spotykałby się z Tobą, ale samą urodą nie wytworzysz więzi, uczucia, pociągu fizycznego..a tego zabrakło. Tylko nie pisz, że sypialiście ze sobą, bo nie taki pociąg miałam na myśli wink
Chodziło mi o 'chemię' - czyli stała amplituda pożądania.

Prosiłaś, szukałaś rozwiązań, terapie itp. a on - nawet nie chciał spróbować.
Jak myślisz, dlaczego? Bo raczej nie ze złej woli..

Znów bredzisz coś o koleżeństwie..a  za chwilę przyznajesz, że to ze strachu że całkiem stracicie kontakt.
Ale tu właśnie chodzi o utratę kontaktu, bo on nie widzi z Tobą przyszłości, a Ty w każdym kontakcie dopatrujesz się szansy.
Zrozum, możesz stawać na rzęsach, ale nie wybłagasz, ani nie wymusisz uczucia, przeciwnie - jak dalej będziesz go tak osaczać w końcu Cie znienawidzi..a chyba nie o to chodzi.

Swoją drogą, mam szacunek dla faceta o tyle, że tak szczerze odpisał na Twój list. Wiem, że było to bolesne w odbiorze, ale on musiał mieć Twojej natarczywości naprawdę dość.


Ocknij sie wreszcie, z tego nic nie będzie. Nie kombinuj jak łysy koń pod górkę.. wink

110

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

To prawda, gdyby kochał to by walczył. Szkoda tylko, że mówił, że kocha, jestem najważniejsza i nie da beze mnie rady, a jednak radzi sobie lepiej niż myślałam..
I właśnie ja myślałam, że między nami ta chemia jest, bo zostawił mnie, ale i tak coś go do mnie ciągnęło. Zawsze jak już się widzieliśmy to ja czułam, że między nami jest coś "magicznego". Jak np. nie widzieliśmy się jakiś czas i gadaliśmy tylko przez internet/telefon, to jemu tak powoli przechodziło, chociaż też często mówił, że tęskni i bardzo chce mnie zobaczyć, ale gdy się spotkaliśmy to ja widziałam jak on na mnie patrzył i zawsze wtedy chciał mnie mieć przy sobie jak najdłużej, i chciał mnie mieć "jak najwięcej" i w takich momentach nic innego się dla nas nie liczyło jak bycie razem. I mam nadzieję, że tej całej otoczki sobie nie wymyśliłam a między nami faktycznie coś takiego było. Jeżeli dobrze rozumiem pojęcie chemii smile
W każdym razie on często mi powtarzał jak jeszcze byliśmy razem, że on nie może mnie zostawić, że nie potrafi, że nie może beze mnie jakoś normalnie funkcjonować. A teraz nagle ma mnie serdecznie dość. Tak jak napisałaś pewnie tej mojej natarczywości. To prawda. Ja go osaczałam cały ten czas. Wymagałam od niego dużo, gdy już nie byliśmy razem. Tego, żeby mi powiedział gdzie idzie, co robił, z kim, albo coś więcej o czymś opowiedział, a on uważał, że skoro nie jesteśmy razem to nie musi mi się spowiadać. Więc znowu było to samo, bo znowu te słowa zabolały, znowu chodziłam nafochana, ze nie chce mi czegoś powiedzieć, ze ja mu wszystko mówie, no i że zachowujemy się jak para nadal, to dlaczego ma mi nie powiedzieć tego. I tak w kółko przez pół roku. Ale ja po prostu sobie z tym nie radziłam, dlatego go tak osaczałam. Czułam, że to jest jedyne dobre wyjście z tej sytuacji. Zresztą on sam tego chciał. Powiedziałam mu po jakimś czasie po zerwaniu, że chce zerwać kontakt, bo nie wyleczę się  z niego, a on wtedy odpowiadał, że nie ma mowy, on się będzie do mnie normalnie odzywać, a nie zachowywać jak dziecko, tylko dlatego, że ze sobą nie jesteśmy. No on ma zupełnie inne podejście i zupełnie inny charakter niż ja.
Przepraszam, że tyle pisze. Ale po prostu tak dużo siedzi w mojej głowie. I ja wiem, że wszystko co piszesz Elle88, to prawda. Że będę się starać do tego stosować, jakoś zadbać o siebie, i staram się uświadomić, że to koniec i nic z tego nie będzie, ale i tak mam dużo jeszcze myśli na ten temat.

111

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

A ja wiem co czujesz. Wiem jakie to trudne i wiem, że postepujesz równie niemądrze jak ja, a jestem starsza od Ciebie o jakieś 4 lata. I powiem Ci, że wszytsko co piszą Ci osoby wyżej to prawda. Najlepiej olać, nic nie robić, nie tracić szacunku do samej siebie bo to tylko pogorszy sytuację. Też słyszałam jak bardzo Cię kocham, że nigdy nie przestanę a zaraz potem cisza i sms, że to nie ma sesnu, koniec. Też mi się świat zawalił, dosłownie zawalił nie umiałam funkcjonować, a dodam że wcześniej byłam pełną zycia i optymizmu osobą  ateraz mam wrażenie że nie ma po co wstać z łóżka. Ale nie ma sesnsu walczyć jakby chcial już by dawno to naprawił. Ja walczyłam czym bardziej walczyłma tym bardziej traciłam. jak przestałam walczyć nagle go coś ruszyło i nawet zaproponował spotkanie ale nie moglam na nim być, bo byłam w pracy. Ogólnie czułam że chce dobrze no ale nie mogłam i wiesz co się stało ja się zwolniłam władowałam kasę w auto żeby do niego jeżdzić bo km nam wszytsko utrudniały wyprowadziałam się do do domu a wiesz co on zrobił w jeden wieczór kiedy nie mogłam przyjechać znalazł sobie inna dziewczynkę która ma 19 lat on 26. i wiesz co usłyszałam ze mam załować że chcial dobrze ale skoro nie przyjechałam. Było to 2,5 miesiace od rozstania tak go kochałam ze jakw idzisz postawiłam wszytsko an jedna karte a on nawet juz sie ze mna nie spotkał za tydzien bedzie 5 miesiecy od rozstania i 2, 5 jak jest z tamta. Więc uwierz jak nie chcesz byc rozbita jak ja bo ja sie jeszcze nie pozbieraam chociaz wiem ze juz nie ma co beczeć czekać bo nie jest tego wart ale go kocham wciąż i oddałabym wszystko by wrócił ajk Ty. Ale nie warto jak widze jak mi ucieklo 5 miesiecy na ryczeniu nerwach na tym ze sie zniszczylam psychicznie fizycznie 1 posilek dziennie mówie Ci mimo bólu odpuść to z adlugo trwa już nic  z tego odbrego nie będzie. Będziesz żałować jak ja straconego zdrowia czasu itp. Wierzmy że jeszcze kogoś tak pokochamy i to z wzajemnością bo tu juz nie ma miłości i pewnie nigdy z ich strony nie było bo ajks ie kocha to sie nie rezygnuje.

112

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Miłość czyni ślepym...

Daj sobie z nim spokój. Słusznie myślisz - jesteś młoda, masz dopiero lat 21, ten związek wzbogacił Cię zapewne o kilka doświadczeń. Wyciągnij wnioski, życie toczy się dalej. Pomyśl o tym, że niektórzy w ogóle nie byli w związkach i żyją. A tu co miałaś? Kłótnie, masę kłótni. A Ty jeszcze mówisz, że kochasz... Za kłótnie? Szkoda nerwów, psychiki, czasu... Życia, po prostu życia. Mając do wyboru: związek przepełniony kłótniami a życie bez dziewczyny ale za to spokojne - wybieram to drugie. smile I nie zgadzam się z tym, że człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach. Uczymy (a przynajmniej powinniśmy) na swoich i cudzych błędach. smile

Pozdrawiam serdecznie! smile

113 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-07 12:57:36)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Miłość czyni ślepym...

To nie miłość czyni ślepym, tylko WYOBRAŻENIE n/t czym jest miłość.
A jest wszystkim tylko nie ślepym podążaniem na rzeź za "oprawcą".

Należy takie frazesy jak wyżej prostować, bo potem ludzie wychodzą z takiego gniota zwanego miłością i mają jej skrzywiony obraz i tego samego później szukają idealizując szambo.

114 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-09-07 13:39:32)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
popopop napisał/a:

Ja walczyłam czym bardziej walczyłma tym bardziej traciłam.

Dokładnie tak samo jest u mnie.. Chociaż był pewien czas, że myślałam, że wszystko idzie w dobrym kierunku, a jednak nie.
Ja już żałuje straconego czasu, zdrowia, morza wylanych łez za nim. Żałuję, że wcześniej nie posłuchałam wszystkich ludzi radzących mi, żebym zerwała kontakt, odcięła się a mi to pomoże. Byłabym już z niego wyleczona pare miesięcy temu. Ale ja byłam pewna, że to co robie jest lepsze od tych wszystkich rad by go olać, bo nie chciałam żeby to się kończyło. Nie potrafiłam go olać, bo tego nie chciałam, bo dla mnie brak kontaktu z nim to katorga. I myślałam sobie: "co ci wszyscy ludzie mogą wiedzieć? że niby brak kontaktu ma pomóc? a może nawet sprawi, że on zatęskni? na pewno nie. muszę walczyć i tylko wtedy coś osiągnę" oh, jak ja bardzo się myliłam. Właśnie wtedy ten brak kontaktu mógł nie dość, że sprawić, że mi będzie lepiej, to i on by przemyślał, jestem tego pewna. I jestem pewna, że on by odezwał się pierwszy, bo jeszcze nie miał przed sobą mojego obrazu takiego jak teraz. A teraz? Teraz tego nie zrobi, bo już tak ma dosyć tego mojego osaczania, że chyba dziękuje bogu, że to już koniec.

popopop napisał/a:

Też mi się świat zawalił, dosłownie zawalił nie umiałam funkcjonować, a dodam że wcześniej byłam pełną zycia i optymizmu osobą  ateraz mam wrażenie że nie ma po co wstać z łóżka.

No i to zdanie też idealnie obrazuje mnie..

Kerty, bo właśnie o to chodzi, że ja byłam taka, że zawsze doceniałam to co dobre. Owszem dużo się kłóciliśmy, dużo nerwów straciłam, ale ja potrafiłam o tym zapomnieć i mieć też jego dobry obraz, momenty kiedy dogadywaliśmy się idealnie, kiedy było nam ze sobą dobrze, kiedy w myślach miałam, że nie chce go stracić, że go kocham, i kiedy mówiłam koleżance, że jestem najszczęśliwsza na świecie mając go.
No ale szkoda życia to prawda..
I najbardziej boli teraz to, że nasz kontakt faktycznie został zerwany, że on się nie odzywa, że sie zawziął, i możliwe, że czuje się teraz świetnie. Ale nie boli mnie to dlatego, że jakby do mnie napisał, to ja od razu padłabym mu do stóp błagając o wybaczenie, boli dlatego, że znowu dochodzi do mnie, że on ma mnie gdzieś, więc dlatego nie walczy.

115

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

że znowu dochodzi do mnie, że on ma mnie gdzieś, więc dlatego nie walczy.

Ale co Cię to obchodzi co on o Tobie myśli i gdzie Ciebie ma?
Dlaczego on o Tobie w ten sposób w ogóle nie myśli ? Jak sądzisz?

Nie mogę pojąc, że bardziej zależy Ci na tym co jakiś facet, który ma Cię w nosie myśli o Tobie, zamiast odwrotnie..

Teraz znalazły się dwie nowe koleżanki, z którymi będziesz dalej roztrząsać swoje samopoczucie, zamiast iść dalej.
Dramat.

116

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Nie walczy i nie będzie walczyć. On wie że ma Cie w garści i na pewno już po tym wszystkim wie ze nawet nie musi się starać bo zawsze mógłby wrócić. Niestety te błędy na początku przekreśliły Twój właściwy obraz ( wiem po sobie ) nie ma i nie będzie  z tej mąki chleba. Ciężko z tym się pogodzić ale trzeba. Czy szybciej tym lepiej bo tracimy czas, nerwy, zdrowie i to co byłow nas piękne, gdy oni się świetnie bawią.

117

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

nie dopuść do takiej sytuacji żeby myślał, że w razie co ma otwarta furtke. nie możesz być traktowana jako "opcja". zerwij kontakt, nie odpisuj, zajmij się swoim życiem, nie śledź jego fejsbuka itd. Pomaga smile

118

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
Elle88 napisał/a:

Dlaczego on o Tobie w ten sposób w ogóle nie myśli ? Jak sądzisz?

Nie wiem, możesz mi to wyjaśnić?
I wiem, że nie powinnam już z nikim analizować tego wszystkiego, czy rozpisywać się na temat tego jak się czuję, ale to jest silniejsze ode mnie i czasem potrzebuję z kimś o tym pogadać. Nie chce ciągle tego w sobie dusić.

Ale on nawet nie traktuje mnie jak opcje. Bo on po prostu jest już święcie przekonany, że to koniec i nie chce ze mną być, i dla niego nie jest ważne czy ja mu zostawiam otwartą furtkę czy nie, bo i tak by z niej nie skorzystał.
Staram się zająć swoim życiem. Nie jest to wszystko już dla mnie aż tak bolesne. Nawet nie robi na mnie już tak dużego wrażenia to, że nie gadamy. Ale wydaje mi sie, że dopiero z czasem przestanę zwracać uwagę ile go nie było na fb, czy gdzies wyszedł, co robi, i takie tam. I ja już powoli oswajam się z myślą, że to koniec. Z dnia na dzień idzie mi coraz lepiej i niedługo to nawet może i ja nie bede chciała do niego wracać. Ale nie mam pojęcia czemu obchodzi mnie tak jego zdanie, i to żeby mieć z nim jakiś kontakt, który i tak by do niczego nie prowadził, bo kumplami to my już nie zostaniemy.

119

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Bo nie masz SWOJEGO życia, tylko żyjesz tym co on pomyśli, zrobił, zrobi, itp. Oto dlaczego.

A on zawsze żył i żyje swoim życie, którego Ty nie byłaś 'centrum' - i to prawidłowe podejście zdrowego emocjonalnie człowieka.

120

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Im wiecej o tym myslisz, rozmawiasz, przypominasz tym trudniej to zostawić w tyle. To jest tylko ból ego, że coś sie traci, zajęcie czy to poczucie wyjątkowości i nie masz czym tego zastąpić. Stoisz w miejscu rozpatrując coś czego nie ma.

121

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

heh, Elle88 masz racje. W tym liście nawet mu właśnie napisałam, że: "powiedziałeś mi kiedyś, że ty masz swoje życie a ja swoje, i sie mamy nim zająć, a ja wtedy pomyślałam: jakie ja mam swoje życie jak ty jesteś jego częścią, jak żyje tym, że mam ciebie obok". Więc tak dokładnie jest. Ale wiem, czas z tym skończyć. Czas skończyć analizować i rozmawiać. Mam nadzieję, że to jest właśnie ten moment, kiedy znowu wezmę życie w swoje ręce i w garść i dam rade wreszcie wyjść z tego gówna. Najwyższa pora.. Życzcie mi powodzenia..

122

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Tu nie ma co życzyć powodzenia, bo to brzmi wtedy tak, jakbyś dawała sobie z góry miejsce na to, że nie może się nie udać.
Ale jeśli Ty sama postanowisz, że się uda, bo Ty tego CHCESZ i tak jest dla Ciebie najlepiej i tak postanowiłaś  - wtedy uda się w 100% smile

Tylko trzeba ufać sobie, kochać siebie, być dla siebie najważniejszym, a nie kimś drugiej kategorii, komu przyszło spędzić życie w takiej a nie innej formie.

123 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-09-08 00:12:23)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Dlatego to napisałam, bo chyba jeszcze nie mam w sobie na tyle samozaparcia. Jeszcze nie było takiego ostatecznego powiedzenia stop i rozpoczęcia na nowo. Ale wierze, że to nastąpi już niedługo. Już kiedyś też w swoim życiu kończyłam pewien etap, ale musiałam być tego w pełni świadoma, że tego chce, tak jak napisałaś. Zaczynam małymi kroczkami, i wiem, że będę mogła pochwalić wam się za jakiś czas, że mi się udało.
Dziękuję wszystkim za rady!

124

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Multum kobiet potrzebuje mezczyzny który je "ogarnia" czyli w sytuacji takiego dramatycznego myslenia powie "babo ogarnij się, beze mnie zginiesz, robimy tak i tak".
I dlatego sobie mozesz wierzyc, ze Ci sie uda. Tak dla podbudowania samej siebie. Na razie nie chcesz i pewnie przydałby sie ktoś z zewnątrz.

125 Ostatnio edytowany przez Akali (2014-09-08 20:26:36)

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Nie podcinaj skrzydeł thepass sad Chociaż to prawda, lubie być "ogarniana"...

126

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...
Akali napisał/a:

Nie podcinaj skrzydeł thepass sad Chociaż to prawda, lubie być "ogarniana"...

No więc jeśli prawda to z czym problem?

127

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

W tym, że tym razem muszę sobie poradzić sama i chce dać rade

128

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Ale widzisz, przynajmniej masz cel wyższy: przestać być dzieckiem i szukać ojca w facecie.

129

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Nie uważam, żebym szukała ojca w facecie. Chce po prostu otrzymać tyle ile sama daje, a nie się prosić o coś co dla mnie jest podstawowym zachowaniem.

130

Odp: Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Ogarnianie nie jest niesamodzielnością? Musisz mieć kogoś nad sobą, kto np wezmie odpowiedzialnosc za Ciebie, nauczy czegoś, pokieruje, poprowadzi. Cos jak wychowywanie, ale tez pojscie na łatwizne.

Posty [ 66 do 130 z 165 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawił mnie chłopak i sobie nie radzę...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026