Droga autorko,
Dziwie sie, ze jeszcze myslisz o nim z nadzieja.
Nie dokonca rozumiem jak moglas sie zgodzic na takie wspolne spotkania??? Co to za pomysl??? nie lepiej bylo powiedziec ZERO kontaktow! zmiana pracy! Zyjemy bez niej!
Czy ona jest winna czy nie to juz nie jest wazne, bo to twoj maz ma swoj rozum i on tez potrafi (chyba) podjac decyzje. On powienien wiedziec, ze ma zone i z jakichs powodow chcial Ciebie poslubic.
A tak Tobie nasciemnial, ja bym sobie dala spokoj z takim facetem, ktory sam nie wie czego chce. Wkreca Ciebie i prawdopodobnie te druga w jakis chory uklad... dobrze, ze nie macie dzieci...
Nie przeszkadza ci to , ze tak dlugo ciebie oklamywal i to w zywe oczy?
Ja mam po trosze analogiczna sytuacje "zauroczenie w pracy".
Niby poza przytulankami i korespondencja miedzy nimi nigdy nie doszlo i dawno mieli zakonczyc ten zwiazek, ale sie wydalo... jaka szkoda nie?
Maz mi wyznal (chyba) wszyskto, ale czy mu wierze, to nie wiem.
Ja dalam mu szanse, bo tworzymy rodzine (2 male coreczki), widze, ze on sie stara, zapewnia mnie, ze mnie kocha, robi mnostwo drobnych rzeczy, drobnych gestow, ktorych wczesniej nie bylo, a powinny. Ja tez bylam troche zolzowata i tez pracuje nad soba. Spedzamy wiecej czasu ze soba. Staramy sie mniej denerwowac, czasem wyluzowac.
Ale na samym poczatku postawilam sprawe jasno:
1 - gdyby nie dzieci, to bym sie dlugo nie zastanawiala, to widac, czy komus zalezy.
2 - musialby zmienic prace, ale tak ta druga delikwentka sie zwolnila "w trybie natychmiastowym" z pracy
3 -gdy sie dowiedzialam o sprawie, to siebie i dzieci spakowalam i wyjechalam na kilka dni mowiac, ze musze odpoczac, a zastanowie sie pozniej. Szukalam juz innej pracy aby moc sie przeporwadzic... niech wie, ze moze stracic wiele.
4 - on musi mi pokazac, ze mu zalezy, musi sprawic bym mu znow uwierzyla, bym sie przekonala, ze mnie kocha..
a nie takie ecie pecie, ...nie wiem czy cie kocham..., zaluje malzenstwa...
Po ci takie zycie i to juz tyle miesiecy sie ciagnie