Nikt nie powiedział, ze będzie łatwo. Odbudowanie zaufania i poczucia bezpieczeństwa u tego dziecka napewno będzie wymagało bardzo dużo czasu i cierpliwości ze strony matki, cioci i dziecka. Moze jestem przesadną optymistką, ale wierzę w to, ze jeśli autorka tematu podejmie się tego trudu, to jest w stanie choćby trochę poprawić relacje z dzieckiem. (Zastanawiam się czy ona jeszcze to czyta)
Podobne tematy
Zostawienie dziecka na 5 lat to jest porzucenie i nie ma na to usprawiedliwienia, skoro nawet nie próbowała się skontaktować. Co do zostawiania dziecka u babci na 2 dni, nawet tydzień, wyjeżdżając za granicę, by potem ściągnąć dziecko do siebie to nie jest porzucenie,ale chęć uporządkowania wspólnego życia. I nic takiego nie pisałam,że każde zostawienie dziecka to jego porzucenie, odniosłam się głównie do sytuacji autorki.
mimo wszystko to jest matka i siostra ani nikt inny nie ma prawa zabierac szansy na naprawę życia.
Wyparła się dziecka i uważam, że siostra miała prawo, skoro żadnego odzewu z jej strony nie było. Co z lekarzem, co ze szkoła? siostra nic by nie załatwiła jeśli nie miałaby sądownie przyznanych praw, chcieliby tylko z matką rozmawiać. Wogóle nie pomyślała o dziecku zostawiając na 5 lat. A teraz dziecko praktycznie odchowane to jej się przypomniało. Byłabym zła na siostrę, gdyby zostawiła swoje dziecko, bez żadnego znaku życia, bo jej odbiło na stare lata. Nie znam sytuacji autorki, ale nie zostawiła dziecka na kilka dni ani kilka miesięcy, by potem dziecko wziąść do siebie, ale na parę lat i gdzieś miała co się z nim dzieje, bo nie raczyła nawet zadzwonić do syna. Potrafił mówić, miał 7lat i mogła z nim rozmawiać przez telefon.
Oczywiście, można próbować naprawić relacje, ale autorka powinna zacząć od siebie, poukładać wszystko, wiedzieć, czego chce, że chce być z synem, a nie, bo jej odebrali syna, którego urodziła i teraz go chce, jak nie ma praw do niego. Powinna wytłumaczyć siostrze dlaczego zostawiła syna na 5 lat i nie powinna mieć żadnych pretensji o to, że siostra odebrała jej prawa, skoro sama się wypięła na syna kilka lat.