Eileen, owszem, potrafię być zaborcza i być głodna jak czarna dziura, ale na szczęście póki co mam resztki rozsądku i myślenia o innych i dlatego już nie rozmawiam od dość dawna z tą koleżanką. Już nie chcę się z nią zaprzyjaźniać ani nic, już nie chcę niczego. Ale nie mogę przestać o niej myśleć. Dziś miałyśmy razem wykłady i siedziała przede mną i nie mogłam przestać się na nią gapić. Po wykładzie nie mogłam się pogodzić z tym, że już się długo nie zobaczymy, więc poszłam za nią i podjechałam z nią na zajęcia, przy czym nie powiedziałyśmy sobie słowa. To jest chore. Parę godzin po tym znowu dostałam tą okropną migrenę, znowu zrobiło się ze mnie to zombie. Kompletnie nie radzę sobie z tymi uczuciami. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarza. Jak tak dalej pójdzie to się zabiję, bo już nie wytrzymuję.
Podobne tematy
Eileen, owszem, potrafię być zaborcza i być głodna jak czarna dziura, ale na szczęście póki co mam resztki rozsądku i myślenia o innych i dlatego już nie rozmawiam od dość dawna z tą koleżanką. Już nie chcę się z nią zaprzyjaźniać ani nic, już nie chcę niczego. Ale nie mogę przestać o niej myśleć. Dziś miałyśmy razem wykłady i siedziała przede mną i nie mogłam przestać się na nią gapić. Po wykładzie nie mogłam się pogodzić z tym, że już się długo nie zobaczymy, więc poszłam za nią i podjechałam z nią na zajęcia, przy czym nie powiedziałyśmy sobie słowa. To jest chore. Parę godzin po tym znowu dostałam tą okropną migrenę, znowu zrobiło się ze mnie to zombie. Kompletnie nie radzę sobie z tymi uczuciami. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarza. Jak tak dalej pójdzie to się zabiję, bo już nie wytrzymuję.
Nie wiem, czy nie powinnaś skorzystać z porady psychologa? Trzymaj się Enkeli i bardzo proszę nie rób głupstw.
enkeli napisał/a:Eileen, owszem, potrafię być zaborcza i być głodna jak czarna dziura, ale na szczęście póki co mam resztki rozsądku i myślenia o innych i dlatego już nie rozmawiam od dość dawna z tą koleżanką. Już nie chcę się z nią zaprzyjaźniać ani nic, już nie chcę niczego. Ale nie mogę przestać o niej myśleć. Dziś miałyśmy razem wykłady i siedziała przede mną i nie mogłam przestać się na nią gapić. Po wykładzie nie mogłam się pogodzić z tym, że już się długo nie zobaczymy, więc poszłam za nią i podjechałam z nią na zajęcia, przy czym nie powiedziałyśmy sobie słowa. To jest chore. Parę godzin po tym znowu dostałam tą okropną migrenę, znowu zrobiło się ze mnie to zombie. Kompletnie nie radzę sobie z tymi uczuciami. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarza. Jak tak dalej pójdzie to się zabiję, bo już nie wytrzymuję.
Nie wiem, czy nie powinnaś skorzystać z porady psychologa? Trzymaj się Enkeli i bardzo proszę nie rób głupstw.
To już dzwonię do psychologa, zaraz przyjedzie, złapie moje uczucia w siatkę i gdzieś wywiezie. Albo da mi jakieś prochy, których nie będę brała, bo moja matka się od takich uzależniła i wolę się powiesić niż żyć jak ona.
Ok, na razie mam taki plan, żeby jakby zapomnieć, że ta biedna, kochana, piękna istota kiedykolwiek znalazła się w moim życiu. Już trudno, że ja cierpię, ale nie wybaczyłabym sobie, gdybym miała kiedykolwiek jej wyrządzić przykrość. Tak to sobie przetłumaczę, że jestem jakąś agresywną lwicą albo wilkiem albo czymś i muszę od niej się trzymać z daleka, żebym jej nic przypadkiem nie zrobiła. W sumie to nawet poprawia mi jakoś humor, że przynajmniej nie jestem tak samolubna i że pozwolę jej odfrunąć. Może kiedyś znajdzie się inna piękna istota, która nie będzie miała problemu z moją naturą. Obym wytrwała w tym postanowieniu.
Enkeli, to nie chodzi o to, że ma problemy z Twoją naturą - przecież chyba każdemu się zdarza zakochanie bez wzajemności. I chociaż to, co napiszę, to banał, to po jakimś czasie się zapomina i w końcu znajduje kogoś, kto uczucie odwzajemni. To nie jest koniec świata.
Enkeli, to nie chodzi o to, że ma problemy z Twoją naturą - przecież chyba każdemu się zdarza zakochanie bez wzajemności. I chociaż to, co napiszę, to banał, to po jakimś czasie się zapomina i w końcu znajduje kogoś, kto uczucie odwzajemni. To nie jest koniec świata.
czytalem ze zapomina sie o srednio 10 tygodni:) link:
http://bezuzyteczna.pl/po-rozstaniu-miewamy-wrazenie-87419?fb_action_ids=624252057646622&fb_action_types=og.likes&fb_source=feed_opengraph&action_object_map=%7B%22624252057646622%22%3A444366342364591%7D&action_type_map=%7B%22624252057646622%22%3A%22og.likes%22%7D&action_ref_map=%5B%5D
a co do autorki , powiedz jej ze ona Cię pociaga , to nic zlego ze w twojej naturze (masz pociag do kobiet)
Chodziło mi o "moją naturę" w sensie, że moją skłonność do błyskawicznego przywiązywania się, dramatyzowania, wahań nastroju itp. Nie chodziło mi o moją orientację, bo sama nie wiem, jaka jest. Ale mniejsza z tym, chcę już ten etap zakończyć. Może jeszcze w życiu się zakocham i może ze wzajemnością, nie wiadomo. Chcę już zamknąć ten temat.
Chodziło mi o "moją naturę" w sensie, że moją skłonność do błyskawicznego przywiązywania się, dramatyzowania, wahań nastroju itp. Nie chodziło mi o moją orientację, bo sama nie wiem, jaka jest. Ale mniejsza z tym, chcę już ten etap zakończyć. Może jeszcze w życiu się zakocham i może ze wzajemnością, nie wiadomo. Chcę już zamknąć ten temat.
powodzenia:)
mam ten sam problem z dramatyzowaniem i przywiazeniem
Chodziło mi o "moją naturę" w sensie, że moją skłonność do błyskawicznego przywiązywania się, dramatyzowania, wahań nastroju itp. Nie chodziło mi o moją orientację, bo sama nie wiem, jaka jest.
Ale mi chodziło dokładnie o to samo, nie miałam na myśli Twojej orientacji. ![]()
Ok, na razie mam taki plan, żeby jakby zapomnieć, że ta biedna, kochana, piękna istota kiedykolwiek znalazła się w moim życiu. Już trudno, że ja cierpię, ale nie wybaczyłabym sobie, gdybym miała kiedykolwiek jej wyrządzić przykrość. Tak to sobie przetłumaczę, że jestem jakąś agresywną lwicą albo wilkiem albo czymś i muszę od niej się trzymać z daleka, żebym jej nic przypadkiem nie zrobiła. W sumie to nawet poprawia mi jakoś humor, że przynajmniej nie jestem tak samolubna i że pozwolę jej odfrunąć. Może kiedyś znajdzie się inna piękna istota, która nie będzie miała problemu z moją naturą. Obym wytrwała w tym postanowieniu.
Wygląda na dobre rozwiązanie problemu. Enkeli moje słowa o psychologu wynikały z życzliwości, empatii i dobrego serca. Nie chciałem Cię urazić. Jeżeli to uczyniłem, przepraszam.
Remi napisał/a:enkeli napisał/a:Słucham? O co Ci chodzi?
Odnoszę wrażenie, że kochasz inaczej, tylko piszesz o bólu, stracie, tak myślą kobiety kochające jak kobiety, a nie lesbijki -faceci... Dlatego zapytałem. Wybacz, jeśli uraziłem.
Nie, serio nie rozumiem, o co Ci chodzi. Lesbijki-faceci? A lesbijka to nie jest przypadkiem z samej definicji kobieta, której podobają się tylko kobiety?
Jest, co oczywiste. Ale tworząc związek, każda z tychże osób przybiera pewną rolę - jedna rolę męską, taką za sprawy męskie odpowiedzialną, co poznać po stylu ubierania się, słowach czy gestach, a druga typowo kobiecą.
Dlatego zapytałem, bez urazy.
Co za dziwny (ale i ciekawy) temat. Dobrze, że postanowiłaś tak to zakończyć. Piszesz, że miałaś kilku chłopaków nie czując do nich pociągu fizycznego, Boże... Przecież to sadyzm, biedni faceci. Jeśli sama nie wiesz jaka jest twoja orientacja (co więcej, twierdzisz że cię to nie interesuje!) to poważnie się nad tym zastanów zanim nawet pomyślisz o jakimkolwiek związku. Być może twoja fascynacja osobą tej samej płci minie równie szybko jak się zaczęła. Przykro mi, ale zdecydowana większość ludzi potrafi określić swoją orientację i poszukuje związku z osobami, które wiedzą czego chcą w sferze fizycznej. Szansa na to, że twojej sympatii również jest wszystko jedno jest znikoma.
Co za dziwny (ale i ciekawy) temat. Dobrze, że postanowiłaś tak to zakończyć. Piszesz, że miałaś kilku chłopaków nie czując do nich pociągu fizycznego, Boże... Przecież to sadyzm, biedni faceci. Jeśli sama nie wiesz jaka jest twoja orientacja (co więcej, twierdzisz że cię to nie interesuje!) to poważnie się nad tym zastanów zanim nawet pomyślisz o jakimkolwiek związku. Być może twoja fascynacja osobą tej samej płci minie równie szybko jak się zaczęła. Przykro mi, ale zdecydowana większość ludzi potrafi określić swoją orientację i poszukuje związku z osobami, które wiedzą czego chcą w sferze fizycznej. Szansa na to, że twojej sympatii również jest wszystko jedno jest znikoma.
Sadyzm? Czyli to, że sama czułam się jak dziwoląg, że cierpiałam, bo ktoś nie mógł przy mnie wytrzymać kilku miesięcy bez spania ze mną się nie liczy? To ja nie powinnam mieć uczuć? Zrobiłabym wszystko, żeby uszczęśliwić swoje ukochane osoby, ale i tak wychodzi na to, że się nad nimi znęcam, bo mam inne pragnienia? I jeszcze robisz mi wyrzuty, że nie jestem w stanie określić swojej orientacji, bo do tej pory nie było to dla mnie ważne, bo chciałam być normalna, mieć normalnego chłopaka itp? Nie będę tu już przeklinać, ale wiedz, że nie mam najlepszego zdania o Tobie po tym Twoim jakże pomocnym komentarzu. Chociaż pewnie to Ciebie nie obejdzie bo co tam Ciebie obchodzą czyjeś uczucia.
Carlin może ujął to dość ostro, ale ma trochę racji. Strzelam, że każdy facet, który wiązał się z Tobą, zakładał, że jesteś nim zainteresowana jak kobieta mężczyzną, a nie czysto platonicznie, bo do tego nie trzeba związku, wystarczy przyjaźń. Gdybym była z kimś, kto okazałby się gejem, nawet przez to, że nie interesowała go jego orientacja, to poczułabym się oszukana. Teoretycznie najbliższa Ci osoba nie uważa nawet za stosowne zastanowić się, czy ten związek ma jakiś sens - oczywiście poza tym, żeby on sobie coś sprawdził, bo sobie poszukuje, bo coś tam. Żeby było jasne - nie mam nic do gejów, jeden jest moim najlepszym przyjacielem, z którym w dodatku mieszkam, w ogóle jakoś tak się składa, że mam wielu dobrych znajomych obu płci orientacji homoseksualnej. Tyle że tolerancja tu nie ma nic do rzeczy.
Carlin może ujął to dość ostro, ale ma trochę racji. Strzelam, że każdy facet, który wiązał się z Tobą, zakładał, że jesteś nim zainteresowana jak kobieta mężczyzną, a nie czysto platonicznie, bo do tego nie trzeba związku, wystarczy przyjaźń. Gdybym była z kimś, kto okazałby się gejem, nawet przez to, że nie interesowała go jego orientacja, to poczułabym się oszukana. Teoretycznie najbliższa Ci osoba nie uważa nawet za stosowne zastanowić się, czy ten związek ma jakiś sens - oczywiście poza tym, żeby on sobie coś sprawdził, bo sobie poszukuje, bo coś tam. Żeby było jasne - nie mam nic do gejów, jeden jest moim najlepszym przyjacielem, z którym w dodatku mieszkam, w ogóle jakoś tak się składa, że mam wielu dobrych znajomych obu płci orientacji homoseksualnej. Tyle że tolerancja tu nie ma nic do rzeczy.
Rozumiem, co chciałabyś przekazać, ale w tym moim poszukiwaniu nie było ani odrobiny złej woli, dlatego nie uważam, żeby można było mnie oskarżać o sadyzm. Jeszcze do niedawna byłam w fazie głębokiej religijności i starałam się żyć jak prawdziwa chrześcijanka, szczególnie w sferze miłości. Nauczyłam się hymnu do miłości na pamięć i zaczęłam praktykować ten typ miłości jako ten idealny. Sprawę swojej seksualności rzuciłam w kąt, bo przecież i tak miałam dopiero po ślubie zacząć z kimś sypiać. Nawet cieszyłam się, że nie kręcili mnie faceci, bo dzięki temu nie miałam problemów z utrzymaniem czystości do ślubu. Nie mogłam się nadziwić, jak to możliwe, że jesteśmy niby idealną parą z (teraz byłym) chłopakiem, a jemu i tak strasznie nie odpowiada, że nie spieszy mi się do łózka; uważałam, że to tylko świadczy o jego słabej woli i olewaniu zasad moralnych.
W końcu jednak coraz bardziej zaczęło mnie zastanawiać, czemu wszystkim tak strasznie podoba się seks, tylko mi nie; doszłam do wniosku, że widocznie coś ze mną nie tak, że widocznie jestem aseksualna. Czytałam o tym sporo, naczytałam się też bardzo przykrych komentarzy innych ludzi na temat braku popędu; naczytałam się, że seks w związku jest niezwykle ważny i jest dobrym powodem do rozwodu; przez to wszystko zaczęłam się czuć jak jakaś marsjanka, jakbym wylądowała na jakiejś dziwnej planecie, gdzie mieszkają jakieś zwierzątka podobne do mnie, ale mające zupełnie inną hierarchię wartości. Przez to poczułam jeszcze większą niechęć do seksualności. Ale mimo to miałam jeszcze nadzieję, że może jednak nie jestem aseksualna, tylko może nie dorosłam do tego albo nie znalazłam tego kogoś, albo że jak komuś w pełni zaufam, to się w nim jeszcze zakocham i będziemy razem szczęśliwi.
Nigdy się nie spodziewałam, że mogłabym się zakochać w dziewczynie. Nigdy nie miałam nic przeciwko LGBT, ale też nie sądziłam, że sama mogłabym mieć inną orientację. Ale kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tą dziewczynę, nie miałam wątpliwości, co się stało. Zakochałam się romantycznie. Nie tylko chciałam ją kochać tą platoniczną miłością, chciałam też jej dotknąć, przytulić ją, pocałować. Jak teraz na to patrzę, to wcześniej tez podobały mi się w pewnym sensie niektóre dziewczyny, ale to nie było tak oczywiste; uważałam, że podziwiam to dziewczęce/kobiece piękno wyłącznie jako artysta.
Wybaczcie, że znowu napisałam esej, którego nikomu nie chce się czytać, ale tak pomyślałam, że ciągle piszę tylko po angielsku, więc choć trochę mogłabym napisać po polsku zanim zupełnie zapomnę jak. ![]()
Mi się chciało czytać, ogólnie ciekawi mnie ten wątek. Jeśli nie uznasz tego za wścibstwo, to z czystej ciekawości bym Cię podpytała o parę spraw.
Mówisz, że myślałaś, że jesteś aseksualna, bo nie interesował Cię seks. A czy jak spotykałaś się z chłopakiem, to hm... mimo że seks Cię nie interesował, nie chciałaś nigdy, żeby Cię pocałował, przytulił itd? Nie miałaś z tego żadnej przyjemności? Bo tak się zastanawiam, czy nie jesteś biseksualna. Mam kilka koleżanek, które były w udanych związkach z facetami, a później, mniej więcej w wieku 18-22 lat zainteresowały się kobietami. Chociaż zawsze podejrzewałam, że przynajmniej część z nich zrobiła to dlatego, że zaczęła panować na to jakaś dziwna moda.
Z kolei mój przyjaciel, który jest gejem, stwierdził, że odkrył to dość wcześnie - na przełomie podstawówki i gimnazjum. Dlatego zastanawiam się, dlaczego Ty - jeśli jesteś lesbijką - zorientowałaś się tak późno.
Mi się chciało czytać, ogólnie ciekawi mnie ten wątek. Jeśli nie uznasz tego za wścibstwo, to z czystej ciekawości bym Cię podpytała o parę spraw.
Mówisz, że myślałaś, że jesteś aseksualna, bo nie interesował Cię seks. A czy jak spotykałaś się z chłopakiem, to hm... mimo że seks Cię nie interesował, nie chciałaś nigdy, żeby Cię pocałował, przytulił itd? Nie miałaś z tego żadnej przyjemności? Bo tak się zastanawiam, czy nie jesteś biseksualna. Mam kilka koleżanek, które były w udanych związkach z facetami, a później, mniej więcej w wieku 18-22 lat zainteresowały się kobietami. Chociaż zawsze podejrzewałam, że przynajmniej część z nich zrobiła to dlatego, że zaczęła panować na to jakaś dziwna moda.
Z kolei mój przyjaciel, który jest gejem, stwierdził, że odkrył to dość wcześnie - na przełomie podstawówki i gimnazjum. Dlatego zastanawiam się, dlaczego Ty - jeśli jesteś lesbijką - zorientowałaś się tak późno.
Nie lubiłam się przytulać, a tym bardziej być całowana (żebym to ja całowała w ogóle nie wchodziło w grę). Traktowałam to jako przykry obowiązek. Podobały mi się jego oczy, ale to tyle, nie chciałam nigdy żadnej bliskości z nim. No chyba, że było mi zimno, wtedy taki grzejnik się przydaje
Raz kiedyś pomyślałam o przespaniu się z jednym chłopakiem, ale to było dla zrobienia czegoś szalonego i niemoralnego, nie dla przyjemności. Tak o, z nudów.
Poza tym przez jakiś okres lubiłam yaoi/boys love
Ale nie pierwszym lepszym: para miała być niemal dziewczęca w wyglądzie, żadnych muskułów, ...żadnego zdejmowania gaci przy seksie.
To by było obrzydliwe.
Ja miałem podobnie, tyle że ja się całowałem z dziewczynami i nie odczuwalem przyjemnosci, aż znalazłem TĄ. Od razu zmienił mi się pogląd na ten temat... tamto wcześniejsze to takie "testowanie". Aż mi głupio było, że nic nie czuje, a one chcą.
Ok, miałam zapomnieć o niej, ale nieee, nic z tego. Moje uczucia są chyba coraz silniejsze. Nadal się rumienię na jej widok, nie mogę oderwać od niej oczu i gdy mamy razem zajęcia tylko tak patrzę się na nią, podziwiam jej niesamowite piękno, myślę sobie, że musi być jakąś boginią i że nie mam po co starać się zapamiętać jej twarzy w celu narysowania jej, bo wystarczy, że sobie wyobrażę najpiękniejszą kobietę. Do tego w drodze na zajęcia minęłam się z nią i po drodze tak jakoś się zbliżyłyśmy, jakbyśmy miały się pocałować. Potem całe zajęcia czułam się tak zawstydzona, że nie wiem.
Jak tak teraz myślę to w sumie nie mam żadnych dowodów na to, że koleżanka miała kiedyś chłopaka albo się chłopakami interesuje. Mam teraz taką jakąś głupią nadzieję, że może... może nie przeszkadzałaby jej jakaś znajomość, tylko, że potajemnie. Chciałabym w końcu dowiedzieć się, co naprawdę myśli i czuje, ale nie mam pojęcia, jak się za to zabrać.
Ta kobieta doprowadzi mnie do grobu.
nie nie, sama sie doprowadzisz. ona nic Ci złego nie robi ; ) chcesz trzymac "uczucia" w zawieszeniu, czy sie nim poddasz? make your choice, let the game begin : D
nie nie, sama sie doprowadzisz. ona nic Ci złego nie robi ; ) chcesz trzymac "uczucia" w zawieszeniu, czy sie nim poddasz? make your choice, let the game begin : D
A co ja na nie poradzę? Po prostu czuję je, kiedy z nią jestem. To nie moja wina. To nie była moja decyzja D:
a kogo? swietej teresy? ;d
ja bym jej wyznał wszystko, albo chociaz polowicznie, jakos niebezposrednio. moze potraktujecie to jako przygode czy cos, cholera go wie jak to sie robi w homo ;d
a kogo? swietej teresy? ;d
ja bym jej wyznał wszystko, albo chociaz polowicznie, jakos niebezposrednio. moze potraktujecie to jako przygode czy cos, cholera go wie jak to sie robi w homo ;d
"cholera go wie jak to sie robi w homo ;d"
co
No właśnie o tym myślałam, tylko nie wiem, jak. Też nie wiem, 'jak to sie robi w homo' ;d
ciekawy przypadek
a nie masz tam jakiejs innej kolezanki, znajomych, by ją podpytali jak to u niej z tymi sprawami? i by teren Ci wybadali do ataku?
ciekawy przypadek
a nie masz tam jakiejs innej kolezanki, znajomych, by ją podpytali jak to u niej z tymi sprawami? i by teren Ci wybadali do ataku?
Chyba jest jedna taka koleżanka, która nieco lepiej ją zna, ale z nią mam nie więcej kontaktu. Moja ukochana zajmuje się głównie tym drugim kierunkiem studiów i tam pewniej ma więcej znajomych. Poza tym jak miałabym wybadać teren, podejść do jakiejś koleżanki, którą znam tylko ze studiów, i zapytać, 'hej, kojarzysz tą Laurę? nie wiesz przypadkiem, czy jest hetero? a nie mówiła ci przypadkiem, co do mnie czuje?"?
no widzisz, to są komplikacje. szkoda, ze nie moge pomoc bo bym sam ją podpytał. najgorsze ze nie masz wlasnie kogos takiego bardziej zaufanego i cwanego, zeby fajnie to rozegrac nie dając nic o sobie poznac. normalna rozmowa i wplatac w nia, ze moze czasem hetero nie jest i czy probowala kiedys z dziewczyną, albo czy jakby była taka sytuacja (hipotetycznie) to czy by sie umowila. fajna gadka moglaby z tego wyniknac. z reszta jesli nie jestes mega niesmiala to moze sama bys dala rade i nie dala poznac po sobie, ze o Ciebie chodzi. taka rozmowa jakby poglądowa.
no widzisz, to są komplikacje. szkoda, ze nie moge pomoc bo bym sam ją podpytał. najgorsze ze nie masz wlasnie kogos takiego bardziej zaufanego i cwanego, zeby fajnie to rozegrac nie dając nic o sobie poznac. normalna rozmowa i wplatac w nia, ze moze czasem hetero nie jest i czy probowala kiedys z dziewczyną, albo czy jakby była taka sytuacja (hipotetycznie) to czy by sie umowila. fajna gadka moglaby z tego wyniknac. z reszta jesli nie jestes mega niesmiala to moze sama bys dala rade i nie dala poznac po sobie, ze o Ciebie chodzi. taka rozmowa jakby poglądowa.
1. Jestem raczej nieśmiała
2. Ta koleżanka koleżanki musiała zauważyć, że coś się dzieje, bo to po mnie widać
3. Nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby koleżanki rozmawiały ze sobą na temat czyichś preferencji seksualnych ![]()
Może przy następnej okazji spróbuję z nią jakoś bezpośrednio porozmawiać. Mogłabym jej napisać na karteczce coś w stylu "jesteś 100% hetero?" i dać po zajęciach
Ale to tak bardzo nieromantyczne.
no widzisz, ja gadam jak facet, więc tak też bym jakoś spróbował pogadać. jesli wy tak nie gadacie, to trzeba to pewnie rozegrać sposobem.
jak to dziwacznie brzmi. dziewczyna chce romantycznie inną dziewczyne poderwac ;o jak chcesz romantycznie to jej wiersz napisz i wpleć w nim taki sygnał, ze jestes dziewczyną. wpleć też fakt, że chcialabys sie spotkac, lub pytanie czy miałaby ochote. troche inwencji. w milosci zawsze sie to znajdzie ;d
no widzisz, ja gadam jak facet, więc tak też bym jakoś spróbował pogadać. jesli wy tak nie gadacie, to trzeba to pewnie rozegrać sposobem.
jak to dziwacznie brzmi. dziewczyna chce romantycznie inną dziewczyne poderwac ;o jak chcesz romantycznie to jej wiersz napisz i wpleć w nim taki sygnał, ze jestes dziewczyną. wpleć też fakt, że chcialabys sie spotkac, lub pytanie czy miałaby ochote. troche inwencji. w milosci zawsze sie to znajdzie ;d
I tak by powiedziała, że nie ma czasu. Lepiej, jeśli na razie poczekam. Na razie będę musiała kochać z 'ukrycia' (jakkolwiek można ukryć nałogowe wgapianie się w kogoś) Może kiedyś coś się stanie albo coś wymyślę.
Ty tam wiesz co ona by powiedziała. Nie komplikuj, bo demota tu trzasne. Ona chce, on chce i nic z tym nie robią. Będą czekać na siebie do usranej smierci, a aktywnosci ku temu nie podejmą żadnej. Romantiko max.
Ty tam wiesz co ona by powiedziała. Nie komplikuj, bo demota tu trzasne. Ona chce, on chce i nic z tym nie robią. Będą czekać na siebie do usranej smierci, a aktywnosci ku temu nie podejmą żadnej. Romantiko max.
Nie wiem, czy czytałeś ten wątek (dużo tego, więc nie dziwiłabym się, gdybyś nie czytał
), ale trochę już próbowałam. Tyle, że bardzo niezdarnie. Może jak będziemy miały okazję, to spróbuję jeszcze porozmawiać, nie wiadomo, co wtedy będę miała ochotę powiedzieć, ale miejmy nadzieję, że nic, co by pogorszyło nasze relacje ![]()
calego nie czytalem. myslalem, ze wy nie gadałyscie ze soba / nie proponowalas nic jej.
thepass napisał/a:no widzisz, to są komplikacje. szkoda, ze nie moge pomoc bo bym sam ją podpytał. najgorsze ze nie masz wlasnie kogos takiego bardziej zaufanego i cwanego, zeby fajnie to rozegrac nie dając nic o sobie poznac. normalna rozmowa i wplatac w nia, ze moze czasem hetero nie jest i czy probowala kiedys z dziewczyną, albo czy jakby była taka sytuacja (hipotetycznie) to czy by sie umowila. fajna gadka moglaby z tego wyniknac. z reszta jesli nie jestes mega niesmiala to moze sama bys dala rade i nie dala poznac po sobie, ze o Ciebie chodzi. taka rozmowa jakby poglądowa.
1. Jestem raczej nieśmiała
2. Ta koleżanka koleżanki musiała zauważyć, że coś się dzieje, bo to po mnie widać
3. Nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby koleżanki rozmawiały ze sobą na temat czyichś preferencji seksualnych
Może przy następnej okazji spróbuję z nią jakoś bezpośrednio porozmawiać. Mogłabym jej napisać na karteczce coś w stylu "jesteś 100% hetero?" i dać po zajęciachAle to tak bardzo nieromantyczne.
Enkeli z brakiem romantyzmu jeszcze pół biedy. Ale tak postawione pytanie zbyt bardzo ingeruje w prywatność tej dziewczyny. Oczywiście jest to moja subiektywna i skromna opinia.