Kita, a ja myślę że to już pora odpuścić sobie, dzwonilas pisałaś staralas się. Koniec , daj mu spokój to może otrzezwieje
Podobne tematy
Kita, a ja myślę że to już pora odpuścić sobie, dzwonilas pisałaś staralas się. Koniec , daj mu spokój to może otrzezwieje
czyli co poczekać i być dobrej myśli?
Jozefina napisał/a:Kita, a ja myślę że to już pora odpuścić sobie, dzwonilas pisałaś staralas się. Koniec , daj mu spokój to może otrzezwieje
czyli co poczekać i być dobrej myśli?
właśnie
kita2106 napisał/a:Jozefina napisał/a:Kita, a ja myślę że to już pora odpuścić sobie, dzwonilas pisałaś staralas się. Koniec , daj mu spokój to może otrzezwieje
czyli co poczekać i być dobrej myśli?
właśnie
ale tak oceniajac sytuacje mam szanse by było dobrze?
70 2014-03-09 00:00:01 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-03-09 00:55:56)
Witaj
Przeczytaj ten wątek, który może Ci coś rozjaśni
http://www.netkobiety.pl/t65857.html
Jeśli mimo wszystko chcesz próbować poszukaj kroki Bagsa i zastosuj się do nich i dokładnie przeczytaj komentarz do nich.
Pzdr
71 2014-03-09 00:12:07 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2014-03-09 00:38:25)
Jozefina napisał/a:Kita, a ja myślę że to już pora odpuścić sobie, dzwonilas pisałaś staralas się. Koniec , daj mu spokój to może otrzezwieje
czyli co poczekać i być dobrej myśli?
właśnie
Nie wiem czy są szanse że będzie dobrze. Prawdę mówiąc to wydaje mi się. Że on Cię trochę tresuje. Strzelił focha , zebys Ty się korzyła przed nim a on mógł Ci łaskawie wybaczyć.
i. Zadzwonił do mnie z słowami slucham co masz do powiedzenia. Ale to była dość dziwna rozmowa... W miedzyczasie mówił ze ,,oczywiscie wszystko wiem, że niby razem nie jesteśmy" ale w miedzyczasie przeplatywał normalne słowa do mnie i pytał mnie o pewne rzeczy. W koncu mówie aby przyjechał to mówi ze nie bo nie jestesmy razem ale ciągle rozmawiał i odebrałam wrazenie ze sie zastanawia czy przyjechać * i w koncu go nie ma bo jest pózno na wizyty... I potem powiedział dobra to ja koncze pa.
I co o tym myśleć?
Przelamal sie. A pytal o chorobe ? Przejal sie ?
Niby razem nie jestescie ?
A pozniej,ze nie jestescie razem to nie przyjedzie ? Przeciez i do kolezanki mozna przyjechac.Nie trzeba byc razem,zeby kogos moc odwiedzic.Bal sie,ze jak zobaczy, to wszystko wroci.Czyli naprawde czyms mu sie narazilas.Postanowil nie widziec Cie, zeby zapomniec.
kita2106 napisał/a:i. Zadzwonił do mnie z słowami slucham co masz do powiedzenia. Ale to była dość dziwna rozmowa... W miedzyczasie mówił ze ,,oczywiscie wszystko wiem, że niby razem nie jesteśmy" ale w miedzyczasie przeplatywał normalne słowa do mnie i pytał mnie o pewne rzeczy. W koncu mówie aby przyjechał to mówi ze nie bo nie jestesmy razem ale ciągle rozmawiał i odebrałam wrazenie ze sie zastanawia czy przyjechać * i w koncu go nie ma bo jest pózno na wizyty... I potem powiedział dobra to ja koncze pa.
I co o tym myśleć?Przelamal sie. A pytal o chorobe ? Przejal sie ?
Niby razem nie jestescie ?
A pozniej,ze nie jestescie razem to nie przyjedzie ? Przeciez i do kolezanki mozna przyjechac.Nie trzeba byc razem,zeby kogos moc odwiedzic.Bal sie,ze jak zobaczy, to wszystko wroci.Czyli naprawde czyms mu sie narazilas.Postanowil nie widziec Cie, zeby zapomniec.
tak zapytał. Ale to wygladało jak by chciał a nie chcial. NIby mówił ze nie ale rozmawiał..
Ale nie dzwoń,Nie pisz esemesow.
Wyobraż sobie,że jesteś nim.Postanowilaś się odciąć,zerwac,czy jak to nazwać.On wydzwania,nie daje Ci spokoju.Co myslisz ?Jestes zla,ze Cie niepokoi i jednoczesnie jestes pewna,ze masz go "w garsci".Zagwizdzesz,a on przybiegnie.A jakby milczal,to czulabyś sie mniej pewnie,bo nie bylabys pewna,czy masz otwartą drogę do powrotu.
A jak juz koniecznie chcesz, to napisz esemesa,ze akceptujesz jego decyzję,nie bedziesz juz się narzucala i zycz mu szczęscia.
Ale nie dzwoń,Nie pisz esemesow.
Wyobraż sobie,że jesteś nim.Postanowilaś się odciąć,zerwac,czy jak to nazwać.On wydzwania,nie daje Ci spokoju.Co myslisz ?Jestes zla,ze Cie niepokoi i jednoczesnie jestes pewna,ze masz go "w garsci".Zagwizdzesz,a on przybiegnie.A jakby milczal,to czulabyś sie mniej pewnie,bo nie bylabys pewna,czy masz otwartą drogę do powrotu.
A jak juz koniecznie chcesz, to napisz esemesa,ze akceptujesz jego decyzję,nie bedziesz juz się narzucala i zycz mu szczęscia.
ale tak szczerze mam szanse na zgode?
Wiesz co ? Jak zobaczylam Twoj wpis na forum, to juz myslalam,ze chcesz sie podzielic radosna nowina.
I obiecaj,ze jak sie pogodzicie, ze nas o tym poinformujesz.
Uszy do gory.
Wiesz co ? Jak zobaczylam Twoj wpis na forum, to juz myslalam,ze chcesz sie podzielic radosna nowina.
I obiecaj,ze jak sie pogodzicie, ze nas o tym poinformujesz.
Uszy do gory.
Oczywiscie że poinformuje. Super że mogę tutaj się wyżalić i ktoś mnie zawsze wysłucha nawet (online).
Wczoraj przyjechał... Ale ciągle mówił że nie. Więc, nie czekałam. Wybiła 20.30 dzwoni gdzie jestem i czemu nie odbieram. I dotarł do mnie. Niby mówił ze przyjechał wyjasnic wszystko ze ,, nie chce" a ciągle siedział i niby rozmawiał. Aż w koncu przytuliłam go nie sprzeciwial się. Mialam dla niego zaległy prezent dałam mu go. Nie chcial go zabrać gdyż mówił ze nastepnym razem to zrobi jak przyjedzie. W sumie dogadaliśmy się a nie dogadaliśmy się. Zadzwoniłam dzisiaj 2 razy ale nie odbiera.
Nie rozumiem.
Wczoraj przyjechał... Ale ciągle mówił że nie. Więc, nie czekałam. Wybiła 20.30 dzwoni gdzie jestem i czemu nie odbieram. I dotarł do mnie. Niby mówił ze przyjechał wyjasnic wszystko ze ,, nie chce" a ciągle siedział i niby rozmawiał. Aż w koncu przytuliłam go nie sprzeciwial się. Mialam dla niego zaległy prezent dałam mu go. Nie chcial go zabrać gdyż mówił ze nastepnym razem to zrobi jak przyjedzie. W sumie dogadaliśmy się a nie dogadaliśmy się. Zadzwoniłam dzisiaj 2 razy ale nie odbiera.
Nie rozumiem.
Kita szukałaś tych 34 kroków Bagsa na tym forum, o których Ci pisałem ??
kita2106 napisał/a:Wczoraj przyjechał... Ale ciągle mówił że nie. Więc, nie czekałam. Wybiła 20.30 dzwoni gdzie jestem i czemu nie odbieram. I dotarł do mnie. Niby mówił ze przyjechał wyjasnic wszystko ze ,, nie chce" a ciągle siedział i niby rozmawiał. Aż w koncu przytuliłam go nie sprzeciwial się. Mialam dla niego zaległy prezent dałam mu go. Nie chcial go zabrać gdyż mówił ze nastepnym razem to zrobi jak przyjedzie. W sumie dogadaliśmy się a nie dogadaliśmy się. Zadzwoniłam dzisiaj 2 razy ale nie odbiera.
Nie rozumiem.Kita szukałaś tych 34 kroków Bagsa na tym forum, o których Ci pisałem ??
Właśnie nie. Poproszę o ponowny wpis, bo pewnie pominełam.
81 2014-03-10 22:31:21 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-03-10 22:34:30)
assassin napisał/a:kita2106 napisał/a:Wczoraj przyjechał... Ale ciągle mówił że nie. Więc, nie czekałam. Wybiła 20.30 dzwoni gdzie jestem i czemu nie odbieram. I dotarł do mnie. Niby mówił ze przyjechał wyjasnic wszystko ze ,, nie chce" a ciągle siedział i niby rozmawiał. Aż w koncu przytuliłam go nie sprzeciwial się. Mialam dla niego zaległy prezent dałam mu go. Nie chcial go zabrać gdyż mówił ze nastepnym razem to zrobi jak przyjedzie. W sumie dogadaliśmy się a nie dogadaliśmy się. Zadzwoniłam dzisiaj 2 razy ale nie odbiera.
Nie rozumiem.Kita szukałaś tych 34 kroków Bagsa na tym forum, o których Ci pisałem ??
Właśnie nie. Poproszę o ponowny wpis, bo pewnie pominełam.
W tym wątku w poście Bagsa : http://www.netkobiety.pl/t54341.html
Ta metoda jest ukierunkowana na Ciebie i odbudowę Twojego poczucia wartości.
jak dobrze je poczytasz i zrozumiesz, to one są skierowane na Ciebie i zmiany w Tobie a nie do Niej czy też o Niej. Poza tym te pkt nie są po to by przełamać niechęć partnerki/partnera do ratowania związku, tylko o pokazanie Twojego szacunku do samego siebie, kreowania nowego, lepszego 'ja'.
Co Ty masz z tym dzwonieniem ?
Jak byliscie razem,tez tak wydzwanialas za nim ?
Moze on się czul osaczony ? Chlop to mysliwy,zdobywca.Mysle,ze idzie ku dobremu,ale przemyśł swoje zachowanie.
O czym rozmawiliscie ?
Mam nadzieję,ze nie blagałaś go o powrot ?
Nie to on zawsze wtedy dzwonił. To było zamiennie. Nie błagałam przeprosiłam że tak wyszło i powiedziałam że go nie zmusze do dogadania się i bedzie jak zdecyzuje.. Ale aby to wszystko przemyslał czy to jest wyjscie. I tak rozmawiamy i nie rozmawiamy. Takie to nijakie. Niby sie odzywa a nie odzywa.
No dobrze, ale już macie kontakt.
Jesli to co bylo miedzy Wami bylo silne i szczere,przetrwacie.
jakiś mamy ale nie ma rewelacji... Mam nadzieje.
Hej Kita ![]()
Jak zdrówko,bo co do chłopaka to widzę że w końcu przemówił. Przeczytałam od momentu jak nie zaglądałam do Ciebie.
Te kroki Baksa przydadzą Ci się na pewno,dlatego też przeczytaj uważnie kilka razy. ..
Cóż czyli jesteś jakby o krok do przodu, nie rozumiejąc o co mu chodzi,choć on cały czas podkreśla że nie jesteście już razem... ale zachowuje się jakby się nie zmieniło... o coś tu chodzi... nie wiem czy on czasami nie zaczął innego związku,ale to tylko moje przypuszczenie żeby nie było. Czy to nie jego dylemat co ma zrobić bo tam nie wie czy i jak będzie. Druga sprawa , a może i ta podstawowa tak jak pisze cytował assassin .
Nie wiem , ale ja jeśli zjawi się jeszcze u Ciebie zapytałabym go wprost co się dzieje i o co tak naprawdę chodzi.
Niech to będzie gorzka jeśli już ma być PRAWDA , a nie zwodzenie czy mieszanie , aby przeciągnąć " COŚ" w czasie.
To nie jest normalne zachowanie człowieka , nawet jeśli druga strona zawiniła... w jego oczach niekoniecznie jest to karygodne.
Hej Kita
Jak zdrówko,bo co do chłopaka to widzę że w końcu przemówił. Przeczytałam od momentu jak nie zaglądałam do Ciebie.
Te kroki Baksa przydadzą Ci się na pewno,dlatego też przeczytaj uważnie kilka razy. ..
Cóż czyli jesteś jakby o krok do przodu, nie rozumiejąc o co mu chodzi,choć on cały czas podkreśla że nie jesteście już razem... ale zachowuje się jakby się nie zmieniło... o coś tu chodzi... nie wiem czy on czasami nie zaczął innego związku,ale to tylko moje przypuszczenie żeby nie było. Czy to nie jego dylemat co ma zrobić bo tam nie wie czy i jak będzie. Druga sprawa , a może i ta podstawowa tak jak pisze cytował assassin .Nie wiem , ale ja jeśli zjawi się jeszcze u Ciebie zapytałabym go wprost co się dzieje i o co tak naprawdę chodzi.
Niech to będzie gorzka jeśli już ma być PRAWDA , a nie zwodzenie czy mieszanie , aby przeciągnąć " COŚ" w czasie.
To nie jest normalne zachowanie człowieka , nawet jeśli druga strona zawiniła... w jego oczach niekoniecznie jest to karygodne.
Szpital od 9 kw. Nie na pewno nie znam go a pozatym o tym rozmawialismy i jestem pewna ze nie. Juz nie mowi ze nie jestesmy razem. Ale rozmawia i tak nie rozmawia. Jak sie zjawi to porozmawiam z nim ostatecznie
Albo ja jestem dziwna albo jestem nienormalna...
Nic nie rozumiem, nie umiem tego pojąc i tego wszystkiego ogarnąć.
Wczoraj ze mna porozmawiał a dzisiaj juz nie. Brak reakcji na moje sms telefony. W zeszłą niedziele porozmawiał i się zobaczyliśmy. Nawet przytuliliśmy się... Miał zabrać coś ode mnie ale nie chciał ( a to już mniejsza o to) tylko powiedział zabiore nastepnym razem jak przyjade. Albo ja widze rzeczy których nie ma albo on robi ze mna co chce.
Nie rozumiem tego chlopaka w ogole. Cały czas przez pisanie sms twierdził ze nie chce, ale gdy przyjechał mi tego nie powiedział. Potem odbierał telefony moje co prawda nie były to super rozmowy ale przynajmniej na miare. Teraz znowu nie istnieje dla niego. Ja piernicze jak tak można...
O co temu facetowi chodzi?
To właśnie mnie zastanawia,czy coś kręci czy może jest jakiś inny problem.
Tylko pozostaje jedno SZCZEROŚĆ i WYJAŚNIENIE nawet gdyby miało boleć.
Moze on uwaza,że nie powinien być z Tobą z jakiegoś powodu, ale nie potrafi się z Tobą rozstać ?
A czy z psychiką u niego ok ?
Ja dalej podtrzymuję to, co wczesniej pisalam.Nie dzwoń.A Twoj pobyt w szpitalu bedzie sprawdzianem,czy sie zainteresuje i bedzie wspomagał.
Moze on uwaza,że nie powinien być z Tobą z jakiegoś powodu, ale nie potrafi się z Tobą rozstać ?
A czy z psychiką u niego ok ?
Ja dalej podtrzymuję to, co wczesniej pisalam.Nie dzwoń.A Twoj pobyt w szpitalu bedzie sprawdzianem,czy sie zainteresuje i bedzie wspomagał.
Jak mnie to wszystko wkurza i meczy..
Jak mam o nim zapomniec.
Wczoraj wysłuchał co mam do powiedzenia. Ale dzisiaj na pytanie ,, zobaczymy sie" nie wszystko wiesz. Wiesz jak jest.
Ja już nie wiem co ja takiego robie zle że tak mnie kochał a teraz tyle bólu zadaje
I uparcie nie chce.
A bez niego jest mi cięzko
verdad napisał/a:Moze on uwaza,że nie powinien być z Tobą z jakiegoś powodu, ale nie potrafi się z Tobą rozstać ?
A czy z psychiką u niego ok ?
Ja dalej podtrzymuję to, co wczesniej pisalam.Nie dzwoń.A Twoj pobyt w szpitalu bedzie sprawdzianem,czy sie zainteresuje i bedzie wspomagał.Jak mnie to wszystko wkurza i meczy..
Jak mam o nim zapomniec.
Wczoraj wysłuchał co mam do powiedzenia. Ale dzisiaj na pytanie ,, zobaczymy sie" nie wszystko wiesz. Wiesz jak jest.
Ja już nie wiem co ja takiego robie zle że tak mnie kochał a teraz tyle bólu zadajeI uparcie nie chce.
A bez niego jest mi cięzko
Kita widzisz, że "narzucaniem" uzyskujesz efekt odwrotny od zamierzonego. Wiem, że łatwo tak z boku sobie gadać, ale jeśli trochę nie odpuścisz to naprawdę nic nie osiągniesz.
Jak mam to wszystko zrozumieć i poradzić.
3.5 roku jest ze mna. Kilka dni wczesniej przed sytuacja twierdzi ze mnie kocha a nagle koniec. Raz odbierze raz nie odbierze. Raz normalnie cos powie a raz znowu koniec. I wkoło to samo.... Czy do niego naprawde nie dociera jak ja sie czuje? Jak mi jest zle...
I ze nie chce sie z nim rozstac.
94 2014-03-15 18:46:14 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-03-15 18:47:49)
Jak mam to wszystko zrozumieć i poradzić.
3.5 roku jest ze mna. Kilka dni wczesniej przed sytuacja twierdzi ze mnie kocha a nagle koniec. Raz odbierze raz nie odbierze. Raz normalnie cos powie a raz znowu koniec. I wkoło to samo.... Czy do niego naprawde nie dociera jak ja sie czuje? Jak mi jest zle...
I ze nie chce sie z nim rozstac.
A co byś doradziła koleżance, gdyby przyszła do Ciebie z identyczną sytuacją??
Powiedział to co było dla niego wygodne i co chciałaś usłyszeć. Pamiętaj "czyny nie słowa"
PS Czy to Twój pierwszy poważny związek?
kita2106 napisał/a:Jak mam to wszystko zrozumieć i poradzić.
3.5 roku jest ze mna. Kilka dni wczesniej przed sytuacja twierdzi ze mnie kocha a nagle koniec. Raz odbierze raz nie odbierze. Raz normalnie cos powie a raz znowu koniec. I wkoło to samo.... Czy do niego naprawde nie dociera jak ja sie czuje? Jak mi jest zle...
I ze nie chce sie z nim rozstac.A co byś doradziła koleżance, gdyby przyszła do Ciebie z identyczną sytuacją??
Powiedział to co było dla niego wygodne i co chciałaś usłyszeć. Pamiętaj "czyny nie słowa"
PS Czy to Twój pierwszy poważny związek?
tak pod każdym kątem. Zawsze było widać że chce.
co ja zle robie:(
Tak się staram aby było dobrze. A ciągle jest zle nawet gorzej....
co ja zle robie:(
Tak się staram aby było dobrze. A ciągle jest zle nawet gorzej....
Moim zdaniem robisz wszystko "za bardzo" i im bardziej on się oddala tym bardziej Ty się nakręcasz.
To że się starasz itd. nie znaczy, że ktoś to wszystko odwzajemni. Będzie jeszcze gorzej jeśli nie odpuścisz, przecież nie pociągniesz tego wszystkiego w pojedynkę. Możesz już wystąpić o członkostwo w klubie "kobiet kochających za bardzo".
PS To facet ma bardziej za babką latać, a nie odwrotnie ![]()
po prostu boje sie ze go strace..
A chyba tak bedzie.
po prostu boje sie ze go strace..
A chyba tak bedzie.
No litości... Czy na jednym facecie świat się kończy hmm...? Jeśli to koniec to znaczy, że on nie jest TYM właściwym i tyle. I chociaż teraz Tobie wydaje się, że to ten jedyny to za jakiś czas będziesz się z tego wszystkiego śmiała, że facet miał u boku taką laskę jak Ty, a w porę się nie opamiętał i odeszła ona w siną dal... ![]()
ale ja właśnie nie chce innego. I go naprawdę potrzebuje
ale ja właśnie nie chce innego. I go naprawdę potrzebuje
Ale on może chce co innego niż TY.
Ponawiam pytanie czy to Twój pierwszy poważny związek??
jego powód do zerwania ,, to ta sytuacja" . Tak i jego też pod każdym katem.
jego powód do zerwania ,, to ta sytuacja" . Tak i jego też pod każdym katem.
Męska duma to straszna rzecz i nie każdego stać, żeby schować ją w kieszeń i dać jeszcze jedną szansę. "Ta sytuacja" mogła spowodować, że dorobił sobie w głowie jeszcze jakieś historyjki z Twoim udziałem.
Na pocieszenie prawie każdy pierwszy związek nie jest tym ostatnim.
to po daje mi nadzieje ,, odbiera te telefony czasem, nawet oddzwonił" Tydzień temu był przytulił mnie. I jak wychodził to mu dawałam taką rzecz którą miał zabrac to powiedział ,, zabiore jak bede następnym razem"
Dlaczego mnie rani, dobrze wie że go kocham.
to po daje mi nadzieje ,, odbiera te telefony czasem, nawet oddzwonił" Tydzień temu był przytulił mnie. I jak wychodził to mu dawałam taką rzecz którą miał zabrac to powiedział ,, zabiore jak bede następnym razem"
Dlaczego mnie rani, dobrze wie że go kocham.
Nie wiem czemu. Powiedziałaś mu, że postępując w ten sposób Cię rani??
Niepotrzebnie do zwykłych gestów dorabiasz swoją ideologię, że coś się zmieni. Powinnaś dać sobie termin graniczny (2 tyg czy miesiąc), po którym jeśli nic się nie zmieni definitywnie zamkniesz ten rozdział i będziesz się trzymać tego postanowienia. Ale takie podejście będzie wymagało olbrzymiego samozaparcia, którego na razie u Ciebie nie widzę.
kita2106 napisał/a:to po daje mi nadzieje ,, odbiera te telefony czasem, nawet oddzwonił" Tydzień temu był przytulił mnie. I jak wychodził to mu dawałam taką rzecz którą miał zabrac to powiedział ,, zabiore jak bede następnym razem"
Dlaczego mnie rani, dobrze wie że go kocham.Nie wiem czemu. Powiedziałaś mu, że postępując w ten sposób Cię rani??
Niepotrzebnie do zwykłych gestów dorabiasz swoją ideologię, że coś się zmieni. Powinnaś dać sobie termin graniczny (2 tyg czy miesiąc), po którym jeśli nic się nie zmieni definitywnie zamkniesz ten rozdział i będziesz się trzymać tego postanowienia. Ale takie podejście będzie wymagało olbrzymiego samozaparcia, którego na razie u Ciebie nie widzę.
Mam takie samozaparcie na 2-3 dni a potem tęsknie i do niego napisze czy zadzwonie...Wiem, że przesadzam ale nie umiem inaczej.
Tak mówilam ale nie wiem czy on nie ma uczuć czy co...
assassin napisał/a:kita2106 napisał/a:to po daje mi nadzieje ,, odbiera te telefony czasem, nawet oddzwonił" Tydzień temu był przytulił mnie. I jak wychodził to mu dawałam taką rzecz którą miał zabrac to powiedział ,, zabiore jak bede następnym razem"
Dlaczego mnie rani, dobrze wie że go kocham.Nie wiem czemu. Powiedziałaś mu, że postępując w ten sposób Cię rani??
Niepotrzebnie do zwykłych gestów dorabiasz swoją ideologię, że coś się zmieni. Powinnaś dać sobie termin graniczny (2 tyg czy miesiąc), po którym jeśli nic się nie zmieni definitywnie zamkniesz ten rozdział i będziesz się trzymać tego postanowienia. Ale takie podejście będzie wymagało olbrzymiego samozaparcia, którego na razie u Ciebie nie widzę.
Mam takie samozaparcie na 2-3 dni a potem tęsknie i do niego napisze czy zadzwonie...Wiem, że przesadzam ale nie umiem inaczej.
Tak mówilam ale nie wiem czy on nie ma uczuć czy co...
Nawaliłaś, trudno nic wielkiego przecież się nie stało. Przeprosiłaś i poprosiłaś o szansę, nic więcej nie możesz zrobić..
Zastanawiałaś się czy takiego faceta chcesz mieć u swojego boku za 10 lat... jako hmm.. męża, ojca. Przemyśl to jeszcze raz pod tym kątem.
kita2106 napisał/a:assassin napisał/a:Nie wiem czemu. Powiedziałaś mu, że postępując w ten sposób Cię rani??
Niepotrzebnie do zwykłych gestów dorabiasz swoją ideologię, że coś się zmieni. Powinnaś dać sobie termin graniczny (2 tyg czy miesiąc), po którym jeśli nic się nie zmieni definitywnie zamkniesz ten rozdział i będziesz się trzymać tego postanowienia. Ale takie podejście będzie wymagało olbrzymiego samozaparcia, którego na razie u Ciebie nie widzę.
Mam takie samozaparcie na 2-3 dni a potem tęsknie i do niego napisze czy zadzwonie...Wiem, że przesadzam ale nie umiem inaczej.
Tak mówilam ale nie wiem czy on nie ma uczuć czy co...Nawaliłaś, trudno nic wielkiego przecież się nie stało. Przeprosiłaś i poprosiłaś o szansę, nic więcej nie możesz zrobić..
Zastanawiałaś się czy takiego faceta chcesz mieć u swojego boku za 10 lat... jako hmm.. męża, ojca. Przemyśl to jeszcze raz pod tym kątem.
Myślę cały czas o nas. W tej chwili wiem że za nim tesknie chce byc z nim. Cały czas miałam nadzieje ze dzisiaj przyjedzie ze choc tyle zrobi.... To wszystko tak boli.
Myślę cały czas o nas. W tej chwili wiem że za nim tesknie chce byc z nim. Cały czas miałam nadzieje ze dzisiaj przyjedzie ze choc tyle zrobi.... To wszystko tak boli.
To normalne. Ale dopóki nie weźmiesz się za siebie dopóty będzie źle. Nie możesz budować swojego szczęścia tylko i wyłącznie na obecności konkretnej osoby w Twoim życiu. Takie podejście może prowadzić donikąd.
Nie wiem czemu sama tego nie rozumiem, ale jakoś nie umiem bez niego. Nawet teraz mam nadzieje ze jeszcze sie pogodzimy:( Jestem beznadziejna
Nie wiem czemu sama tego nie rozumiem, ale jakoś nie umiem bez niego. Nawet teraz mam nadzieje ze jeszcze sie pogodzimy
Jestem beznadziejna
Podkreślam jeszcze raz takie uczucia to norma. A jeśli będzie trzeba to nauczysz się i bez niego tylko na to trzeba trochę czasu i cierpliwości, a warto bo zrobisz to dla siebie.
kita2106 napisał/a:Nie wiem czemu sama tego nie rozumiem, ale jakoś nie umiem bez niego. Nawet teraz mam nadzieje ze jeszcze sie pogodzimy
Jestem beznadziejna
Podkreślam jeszcze raz takie uczucia to norma. A jeśli będzie trzeba to nauczysz się i bez niego tylko na to trzeba trochę czasu i cierpliwości, a warto bo zrobisz to dla siebie.
Myślisz że już nie ma szans dla nas?
assassin napisał/a:kita2106 napisał/a:Nie wiem czemu sama tego nie rozumiem, ale jakoś nie umiem bez niego. Nawet teraz mam nadzieje ze jeszcze sie pogodzimy
Jestem beznadziejna
Podkreślam jeszcze raz takie uczucia to norma. A jeśli będzie trzeba to nauczysz się i bez niego tylko na to trzeba trochę czasu i cierpliwości, a warto bo zrobisz to dla siebie.
Myślisz że już nie ma szans dla nas?
Jeśli weźmiesz się w garść, przestaniesz go atakować i przypominać o sobie to Twoje szanse znacznie wzrosną. Jest taka reguła, że jak coś/ktoś nam ucieka/tracimy a było to dla nas wartościowe to nagle zdajemy sobie sprawę jakie to było cenne i pojawia się pragnienie żeby to za wszelką cenę odzyskać. Więc jakąś szansę widzę, ale naprawdę musisz skupić się na sobie, bo kto chciałby rozhisteryzowaną płaksę... ?? ![]()
kita2106 napisał/a:assassin napisał/a:Podkreślam jeszcze raz takie uczucia to norma. A jeśli będzie trzeba to nauczysz się i bez niego tylko na to trzeba trochę czasu i cierpliwości, a warto bo zrobisz to dla siebie.
Myślisz że już nie ma szans dla nas?
Jeśli weźmiesz się w garść, przestaniesz go atakować i przypominać o sobie to Twoje szanse znacznie wzrosną. Jest taka reguła, że jak coś/ktoś nam ucieka/tracimy a było to dla nas wartościowe to nagle zdajemy sobie sprawę jakie to było cenne i pojawia się pragnienie żeby to za wszelką cenę odzyskać. Więc jakąś szansę widzę, ale naprawdę musisz skupić się na sobie, bo kto chciałby rozhisteryzowaną płaksę... ??
Masz świętą racje. Muszę walczyć nadal ale inna metodą
hejka Kita.
hmm niewiem jak to napisac ale wiesz mam podobną sytuacje ... tyle ze mieszkamy razem. Jest uparty jak osioł..chce byc duzej na osiedlu siedzi ile mu sie podoba i nie patrzy na mnie to tak jak u ciebie z jego odzyaniem chce odezwie sie nie to sie nie odezwie...tez mam tak ze nie potrafie nie pisac nie dzwonic tylko wiesz oni to troche inaczej odbierają.przedstawie ci moja sytuacje z przed tyg.Wyprowadził sie z domu mowiac ze ma mnie dosyc ( ciągłe kłotnie , jego spoznianie sie do domu) i wiele wiele innych..Przezywalam jak głupia przyszla do mnie przyjaciolka co sie okaazało ? siedzial u kolegi i pił..ruszylo mnie to wiec poszlam do sklepu po 0.5 i pilysmy planowalysmy pojsc na impreze..nie pisalam nie dzwonilam ..pomyslalam sobie ze gdy puszcze go wolno pozwole robic co chce i jak wroci to znaczy ze jest moj...o polnocy zadzwonil przyszedl po mnie w centrum miasta mial od domu hmmm pol godz spacerkiem zial i reszte nocy spedzilismy razem w gronie przyjaciol na drugi dzien znowu odszedl i tak przez 2-3 dni ..wrzucilam na luzz nie pisalam zgadzalam sie niby z rostaniem i wiesz co ? przyszedl pod klatke na cygra i zaproponowal romantyczna kolacje ..nie zgodzilam sie od razu chodz bylo ciezko ale wkoncu dalam sie przekonac przyszedl zrobil kolacje wino dobry seks..na drugi dzien wrocił całkiem do domu
niby wszystko jest lepiej ale od nowa te jego wyjscia sie zaczynają..wiec posłuchaj
wrzuc na luzz...sprzataj , układaj co kolwiek ..zeby o nim nie mysles..dbaj o siebie bardziej niz zawsze
Historia w pewnych kwestiach się pokrywa... Tylko u mnie już to chwile trwa. Tak jak wczoraj mówi ze go nie bedzie i że koniec a odbiera. Nie wiem o co mu chodzi. Prosiłam tyle razy aby przyjechał ciągle nie i jedno i to samo. A odbiera .. Mówi ile bedzie dobrze ,, dzien".
Nie wiem jak to zrobię ale odpuszcze na tydzień cały tydzien już do niego nie bede się odzywać mam nadzieję ze to go ruszy i w koncu zacznie myśleć i zatęskni. Jak to nie pomoże to już nie wiem...
Historia w pewnych kwestiach się pokrywa... Tylko u mnie już to chwile trwa. Tak jak wczoraj mówi ze go nie bedzie i że koniec a odbiera. Nie wiem o co mu chodzi. Prosiłam tyle razy aby przyjechał ciągle nie i jedno i to samo. A odbiera .. Mówi ile bedzie dobrze ,, dzien".
Nie wiem jak to zrobię ale odpuszcze na tydzień cały tydzien już do niego nie bede się odzywać mam nadzieję ze to go ruszy i w koncu zacznie myśleć i zatęskni. Jak to nie pomoże to już nie wiem...
u mnie trawa to ok 3-4 mis...takze u nas ta przerwa pomogla...na 3-4 dni heh...teraz probuje zebrac sily zeby to zostawic..a trudno bo jak i ja taki moje dziecko bardzo sie zrzylismy..
Ja jestem w totalnej rozsypce... Nie umiem sobie poradzić. Już nie mam nadziei że bedzie dobrze. Chyba przestał mnie kochać skoro tak się uparł ... Nic nie rozumiem. Miałam ciągle nadzieje, bo jakiś kontakt był.
Nie ma serca gdy wie jak mi zależy...
Jemu podobno też na mnie bardzo zalezało. A w 5 min skreślił wszystko.
Ja jestem w totalnej rozsypce... Nie umiem sobie poradzić. Już nie mam nadziei że bedzie dobrze. Chyba przestał mnie kochać skoro tak się uparł ... Nic nie rozumiem. Miałam ciągle nadzieje, bo jakiś kontakt był.
Nie ma serca gdy wie jak mi zależy...
Jemu podobno też na mnie bardzo zalezało. A w 5 min skreślił wszystko.
A miałaś się trzymać i odbudować swoje JA. Rano pisałaś z wiarą w siebie a teraz co?? Uszy po sobie i w płacz...
kita2106 napisał/a:Ja jestem w totalnej rozsypce... Nie umiem sobie poradzić. Już nie mam nadziei że bedzie dobrze. Chyba przestał mnie kochać skoro tak się uparł ... Nic nie rozumiem. Miałam ciągle nadzieje, bo jakiś kontakt był.
Nie ma serca gdy wie jak mi zależy...
Jemu podobno też na mnie bardzo zalezało. A w 5 min skreślił wszystko.A miałaś się trzymać i odbudować swoje JA. Rano pisałaś z wiarą w siebie a teraz co?? Uszy po sobie i w płacz...
właśnie miałam nie mam tyle siły aby przestac i dać spokoj.... Ciągle płacze jest mi tak zle. Byłam w pracy ale co z tego jak bez przerwy o nim myśle.
assassin napisał/a:kita2106 napisał/a:Ja jestem w totalnej rozsypce... Nie umiem sobie poradzić. Już nie mam nadziei że bedzie dobrze. Chyba przestał mnie kochać skoro tak się uparł ... Nic nie rozumiem. Miałam ciągle nadzieje, bo jakiś kontakt był.
Nie ma serca gdy wie jak mi zależy...
Jemu podobno też na mnie bardzo zalezało. A w 5 min skreślił wszystko.A miałaś się trzymać i odbudować swoje JA. Rano pisałaś z wiarą w siebie a teraz co?? Uszy po sobie i w płacz...
właśnie miałam nie mam tyle siły aby przestac i dać spokoj.... Ciągle płacze jest mi tak zle. Byłam w pracy ale co z tego jak bez przerwy o nim myśle.
Wszystko rozumiem ale musisz wziąć się w garść. Na wieczór polecam obejrzeć jakiś horror. Musisz wytrzymać przez ten tydzień, który sobie założyłaś.
Od dzisiaj zamierzam się nie odzywać. Odczekać cały tydzien. I co po tym tygodniu?
Od dzisiaj zamierzam się nie odzywać. Odczekać cały tydzien. I co po tym tygodniu?
Najpierw wytrwaj ten tydzień. Wierzę że jak się postarasz to dasz radę.
Może przeczytaj jeszcze ten wątek jak masz chwilkę wolnego czasu.
http://www.netkobiety.pl/t66037.html
Nie mam nic innego do roboty. Jestem po pracy wiec pozostało mi siedzenie.
Nie bede pisała dzwoniła przez tydzien...
Ale powiedz mi po tej całej historii przemyśli on to?
Nie mam nic innego do roboty. Jestem po pracy wiec pozostało mi siedzenie.
Nie bede pisała dzwoniła przez tydzien...
Ale powiedz mi po tej całej historii przemyśli on to?
Nie byłaś przelotną znajomością, więc na pewno o tym wszystkim myśli. Czy w pozytywny sposób to trudno powiedzieć. Na razie nie twórz żadnych scenariuszy, co ma być to będzie i już. Ćwiczenie na jutro: banan na twarzy do 10 przypadkowych obcych osób ![]()
Napisał mi wiadomosc : zycze szczescia i powodzenia ale bezemnie.
Teraz to sie załamie
Napisał mi wiadomosc : zycze szczescia i powodzenia ale bezemnie.
Teraz to sie załamie
Dasz sobie radę. Tylko nie panikuj i daj sobie ten tydzień bez błagania i płaszczenia się.
Zadzwoniłam odebrał.... Ale ciągle to samo mówi.
Zadzwoniłam odebrał.... Ale ciągle to samo mówi.
Miałaś trochę odpuścić przecież. Za jakiś czas może będzie chciał wrócić może nie, ale na obecną chwilę przestań wreszcie się miotać i łechtać jego ego.
Nie będzie wyjścia to pójdziesz dalej. Gdybyś miała naście lat to Twoje zachowanie byłoby zrozumiałe, ale nie jesteś dzieckiem, więc dasz sobie radę bez względu na to czy będzie przy Tobie czy też nie. Zacznij pracować nad sobą i odżyj. To trochę zajmie czasu, trudno. Takie jest życie.
Pzdr
Przyrzekłam sobie że już nie zadzownie. Poczekam.