Cześć jestem tutaj nowa ....
Już sobie nie radzę, nie wiem co zrobić, co myśleć co dalej...
Opiszę swoją historię...
Jestem z chłopakiem ponad 3 lata. Bywało różnie raz lepiej raz gorzej... Zdarzało się że powiedzieliśmy sobie że to ,,koniec" ale tak naprawdę to nie były poważne słowa. Zawsze to słowa pod wpływem nerwów, sytuacji.... NIkt tego nigdy nie chciał.
On jest starszy ode mnie 5 lat w dodatku od roku szuka pracy i nie może jej znaleźć. PO prostu siedzi w domu... A ja pracuje i studiuje.
Na Walentynki zrobil mi piękny prezent i zawsze powtarzał że mnie kocha i nie chce innej. Bywało że, sie nie odzywał kilka dni powiedział że ,,koniec" ale....
Gdy po takiej sytuacji do niego pisałam dzwonilam , to jeszcze bardziej ograniczał nasz kontakt. Pisał ciagle ,,wszystko juz wiesz". Wiec, ja tez odpuściłam to on wtedy po kilku dniach prosił aby porozmawiać.
ale teraz nie wiem....
Było tak:
Spotkaliśmy się z znajomymi, trochę alkoholu także wypiliśmy. Na prośbe koleżanki poszliśmy na dyskoteke. A tam straciałam kontorole. Nie wiem skąd nagle obok mnie znalazło sie 3 facetów. I zaczelismy gadac. Ale w koncu od nich odeszłam ( tylko rozmawialismy). Potem zle się poczułam i chłopak ze mna poszedł usiasc. Odpoczełam i zdecydowałam ze wychodzimy. Wiec, poszłam szukać koleżanki aby jej o tym powiedzieć.Ale na domiar złego spotkalam kolege którego, dobrze znałam i tak znowu zaczeliśmy gadać. I chwile też mnie nie było przy chłopaku. A on czekał na mnie ubrany jak i reszta. I pozniej mnie zobaczył ze tak stoje a o nim zapomniałam. Strasznie sie zdenerwował. I wyszedł. Zaraz za nim poszłam, ale nie chciał rozmawiać. Wykrzyczał że nie chce wiecej byc ze mna. Wróciłam do domu. Następnego dnia, poprosił abym go wpuściła do domu. I poszliśmy spać , niewyspani. Aż w koncu pojechał do domu , ale przez cały dzien nie rozmawialiśmy o sytuacji. Kolejnego dnia napisał wiadomość : że przeprasza, bo obydwoje zawiniliśmy.
A ja zamiast normalnie pogadać : wyrzuciałam mu że ogranicza i ma pretensje nie wiadomo o co . A nic nie zrobiłam.
Po tej wiadomośći nie odpisał. Mineło kilka dni ani ja ani on nie odzywaliśmy się. Aż w koncu zadzwoniłam, pisałam ale już milczał. Więc, odpusciłam. Wyjechałam na kilka dni do rodziny, to były 3 dni. A telefon zostawiłam. Gdy wróciłam okazało sie że dzwonił 30 razy....
Zaraz gdy to zobaczyłam oddzwoniłam ale .... chciał abym wytłumaczyła mu wszystko. Wytłumaczyłam ale na koniec powiedział ze juz wszystko wiem i zostało powiedziane. I tak minelo znowu kilka dni. Ciagle pisałam dzwoniłam prosilam o spotkanie ale nic. Nawet nie przyjechał. Nie odbierał. Pisał wiadomości o tresci : wszystko wiesz. I straciłam siłe...
Napisałam że ,, nie ma sensu bym pisała dzwoniła" Rob jak uwazasz. Nawet nie odpowiedział. I od tej wiadomości mija 4 dzien. ALe ani on ani ja już nie odezwaliśmy sie.
co mam zrobić? Co dalej ? Czy to naprawde koniec?
Proszę, pomózcie.