Dla mnie sztukę wyznacza poziom trudności stworzenia dzieła, jego wartość artystyczna, a nie trafienie w gusta.
ABSTRAHUJĄC OD SZTUKI-NIE SZTUKI.
W muzyce to akurat bardzo proste, bo to zwyczajnie słychać, czy utwór jest dobrze zagrany, ciekawie skomponowany, czy wokalista/ka ma dobry głos, ciekawą barwę, czy ma umiejętności techniczne czy nadrabia ozdobnikami. Ja osobiście uważam, że można mieć wybitny głos i znakomite umiejętności wokalne i jednocześnie robić straszny kicz i muzykę o miernej wartości artystycznej. Przykładem jest choćby Violetta Villas - muzykę i image miała moim zdaniem fatalny, nie jestem w stanie jej słuchać, a jednocześnie wspaniały głos nad którym świetnie panowała. Albo Liberace - przecież to obiektywnie był geniusz fortepianu. I jednocześnie król kiczu.
Niektórzy artyści potrafią się ślizgać po granicy kiczu, bardzo rzadko, ale są tacy. Bawią sie konwencją, mają dość wyczucia i im sie to udaje, np. Freddie Mercury, David Bowie i jego Ziggy Stardust.
Natomiast sztuka - to staram się oddzielić od rzemiosła i myślę, że tu różnicą jest, czy artysta zrobił jakąś muzykę... no muszę użyć infantylnego wyrażenia - z potrzeby serca, realnego natchnienia, czy jest przerobione i dopracowane przez zespół specjalistów, producentów, aranżerów etc i w zamierzeniu ma być hitem. I tu już jakby kwestia czy coś jest technicznie genialne czy przeciętne to osobna sprawa, bo moim zdaniem sztuka może być technicznie przeciętna, a hity napisane pod publiczność mogą być muzycznie znakomite. Przykładowo Nick Cave and the Bad Seed - szczególnie wokalnie facet wypada średnio. Świetna barwa barytonu, ale potrafi nawet fałszować, za to śpiewa swoje teksty z taką pasją, wypracował swój oryginalny styl, że serio trudno tego nie uznać za sztukę, nawet jak się komuś nie podoba. Z kolei np. Adele czy Christina Aguillera mają wybitne głosy i śpiewają genialnie, ich piosenki to wokalne perełki, ale czuć, że są dopracowane w studiu i nastawione na bycie wielkimi hitami. Cave jest dla mnie artystą, Adele i Agullera rzemieślniczkami, co oczywiście jemu nie dodaje muzycznego talentu a im nie odejmuje.
Natomiast co do eurowizji i wielkiej burzy Kiełbaska kontra Słowianki...
Imidż - Słowianki zainwestowały w cycki, zgrabne panny, ładne buzie, generalnie epatowanie seksem. Podejrzewam, że gdyby teledysk nie przedstawiał wydekoltowanych modelek, tylko np. tę babcię, co sie krząta i pokazuje, jaka z niej gospodarna Słowianka (jak ktoś chyba wcześniej proponował), to by piosenkę każdy wyśmiał. Kiełbaska, jak mi podpowiedziała wikipedia, próbował śpiewać z normalnym imidżem, ale przemknął niezbyt zauważony, dodał sobie 2 do 2, pomyślał, jak tu się wyróżnić. Geje, phi, norma. Drag queen też już się opatrzyły. Drag queen z brodą? O, tego jeszcze nie było! No i sie wstrzelił, bo sie wyróżnił. Cała filozofia. Zresztą gdyby on nie miał ładnej buzi, starannego makijażu, szczupłej sylwetki, tylko by wyglądał jak dajmy na to Tom Waits, który wbił się w kiecę, to też by go wszyscy wyśmiali zapewne. Ergo jedno i drugie pod publiczkę byle rozgłos.
Muzyka - Słowianki to jakiś gangsta-pop-folk, nie mam pojęcia co to. Mają znośne kilkanaście sekund (jak się tak kręcą w kółko), kiedy odpada gangsta i pop, a zostaje sam folk. Ale ogólnie muzycznie dno i metr mułu. Kiełbaska poszedł w stronę sprawdzonego eurowizyjnego stylu piosenki podniosłej w rodzaju Barbry Streisand czy Webbera, tylko efekt tak się ma do muzyki Streisand czy Webbera jak kałuża na podwórku do Atlantyku. Czyli nijak. Też dla mnie dno i metr mułu.
Wokal - Słowiańska Cleo... Hm... jak ją porównać do przeciętnej Marysi Kowalskiej to śpiewać umie, jak ją porównać do jakiejkolwiek niemalże zawodowej wokalistki, to za cholerę nie umie. Głos też ma moim zdaniem fatalny, po prostu barwa niefajna, jakby papuga skrzeczała. Kiełbaska za to ma wcale porządny tenor i jako tako sobie z nim radzi, słychać, że szkolony czy tam sam się wyszkolił, bo słuch ma. Raczej szkolony.
Konkludując minimalnie na plus dla Kiełbaski, jakby Słowianki zaśpiewała dajmy na to Halina Mlynkova, to wyszłoby po równo.
Się rozpisałam, bo nie mam ostatnio z kim gadać o muzie, a temat lubię. Fajnie jak ktoś to przeczytał. ^^