Jakich rad się SPODZIEWAŁAS od dorosłych kobiet? Zmuś go, truj mu d***, zastrasz, zaciągnij siłą?
Podobne tematy
Dzięki wszystkim za odpowiedzi.
Fakt że nie uzyskałam na nurtujące powyższe pytanie odpowiedzi pozytywnej (myślałam że są jakieś bo wiem że zmusić się nie da) ale dziękuję WAM za dyskusję teraz muszę sie zastanowić co dalej ma zrobić w swoim życiu?

Chyba nie jesteśmy w stanie Ci pomóc
chciałam rady aby go przekonać do ślubu- myślałam że znajdę tutaj jakieś rady do tego co ja chce
wiem że powinnam liczyć się z jego zdaniem i uszanować je ale jakoś mi ciężko bo zadaję sobie pytanie czy wogle ze mną się ożeni?
PRZECZYTAJ CO TY PISZESZ CZŁOWIEKU.
"NIe obchodzi mnie co o tym myślicie, bo ja chcę dostać to co ja chcę! I chcę to już! "
"WIEM że powinnam się liczyć z jego zdaniem, ale nie będę się liczyć z jego zdaniem!"
Jesteś DZIECKIEM. Rozpieszczonym bachorem, który nie rozumie że nie zawsze jest tak jak sobie życzysz.
W dodatku logika jest ci (Tym razem "ci" specjalnie z małej litery, nie zasługujesz na mój szacunek, dziecko.) całkowicie obca. W ogóle nie myślisz, nie zastanawiasz się, ty tylko chcesz i żądasz. Jeśli w ogóle ( a nie wogle, skończyłaś chociaż gimnazjum!?) się z Tobą nie ożeni to co, niebo się zawali, i świat się skończy? Nie, wtedy nie dostaniesz tego czego chcesz, a nie potrafisz tego zaakceptować. Nie zasługujesz na faceta, nie umiesz kochać.
70 2014-02-24 17:29:06 Ostatnio edytowany przez dori30 (2014-02-24 17:33:39)
dori30 napisał/a:chciałam rady aby go przekonać do ślubu- myślałam że znajdę tutaj jakieś rady do tego co ja chce
wiem że powinnam liczyć się z jego zdaniem i uszanować je ale jakoś mi ciężko bo zadaję sobie pytanie czy wogle ze mną się ożeni?PRZECZYTAJ CO TY PISZESZ CZŁOWIEKU.
"NIe obchodzi mnie co o tym myślicie, bo ja chcę dostać to co ja chcę! I chcę to już! "
"WIEM że powinnam się liczyć z jego zdaniem, ale nie będę się liczyć z jego zdaniem!"
Jesteś DZIECKIEM. Rozpieszczonym bachorem, który nie rozumie że nie zawsze jest tak jak sobie życzysz.
W dodatku logika jest ci (Tym razem "ci" specjalnie z małej litery, nie zasługujesz na mój szacunek, dziecko.) całkowicie obca. W ogóle nie myślisz, nie zastanawiasz się, ty tylko chcesz i żądasz. Jeśli w ogóle ( a nie wogle, skończyłaś chociaż gimnazjum!?) się z Tobą nie ożeni to co, niebo się zawali, i świat się skończy? Nie, wtedy nie dostaniesz tego czego chcesz, a nie potrafisz tego zaakceptować. Nie zasługujesz na faceta, nie umiesz kochać.
tu się bardzo mylisz. nie pragnęłeś nigdy czegoś bardzo a mógłbyś to mieć i jest to nawet w zasięgu tylko trzeba zrobiść jakiś krok do przodu, I nie jestem Rozpieszczona liczę sie ze zdaniem jego - bo gdybym nie liczyła dawno go bym zmusiła ale to poniżej moich zasad. świat się nie zawali jeśli to cię interesuje gdy ze mną się nie ożeni ale mógłby. miałam pytanie więc zadałam je tutaj na tym portalu myślałam że może jest jakaś rada na to a nie wyjeżdżasz z takim tekstem do mnie
i tu sie mylisz jeszcze nic nie zażądałam od niego. Jestem na dobre i na złe chwile. Przeszliśmy ze sobą nie tylko te dobre ale i te złe chwile w życiu. Nawet mamy wspólne zobowiązania, wspólne konto bankowe.
tylko nie rozumiem dlaczego faceci się boją ślubu jeśli kochają i chcą być z daną kobietą
Dori - nie ma na to żadnej rady.
Rozumiesz to ?
I nie wierzę, że zmusiłabyś go do tego ślubu.
Nie ma takich środków nacisku, żeby dorosły ŚWIADOMY człowiek zrobił coś czego nie chce.
Dori - nie ma na to żadnej rady.
Rozumiesz to ?
I nie wierzę, że zmusiłabyś go do tego ślubu.
Nie ma takich środków nacisku, żeby dorosły ŚWIADOMY człowiek zrobił coś czego nie chce.
nie zmusiłabym go. szkoda że rady nie ma na to:)
IsaBella77 napisał/a:Dori - nie ma na to żadnej rady.
Rozumiesz to ?
I nie wierzę, że zmusiłabyś go do tego ślubu.
Nie ma takich środków nacisku, żeby dorosły ŚWIADOMY człowiek zrobił coś czego nie chce.nie zmusiłabym go. szkoda że rady nie ma na to:)
dzięki za zrozumienie
Przecież dwa posty wyżej napisałaś:
" bo gdybym nie liczyła dawno go bym zmusiła ale to poniżej moich zasad. "
To są Twoje słowa.
Chyba sama nie wiesz co piszesz ....
"Albo szukać takiego, który ten nieszczęsny ślub z Tobą weźmie."
Dlaczego nikt nie rozumie że ślub jest szczęściem dla dwojga jeśli chcą być razem. to jeśli ja ze swoim partnerem jesteśmy ponad 9 lat a mieszkamy 8 lat to dlaczego następnego kroku nie możemy zrobić? mamy zaufanie do siebie. w związku się układa ale dlaczego nie mogę spełnić swoich marzeń o rodzinie, o ślubie? i ja tak duzo oczekuję na początku tylko ślub, potem jedno dziecko( z tym obydwoje się zgadzamy)
Ty nie rozumiesz, tego co piszesz. Napisałaś, że jest "szczęściem dla dwojga". Z Twoich postów wynika, że to jest szczęście tylko i wyłącznie dla Ciebie. Ty tak chcesz i już, a partner ma się dostosować. Uszczęśliwiasz go na siłę.
Odwróćmy sytuację, facet bardzo chce ślubu a Ty nie chcesz. W porządku jest żeby różnymi gierkami, manipulacjami i aluzjami próbował Cię do tego zmusić? Nie traktuje się tak kogoś kogo się kocha.
Ale taka sytuacja była! Autorka przyjęła oświadczyny i przez 5 lat odkładała zamążpójscie, bo "nie gotowa". narzeczony kilka razy poruszał z nią tę kwestię, a ona była na "nie". To teraz mu się znudziło, skoro ma to wszystko bez ślubu, to po co robić te całe ceregiele?
chciałam rady aby go przekonać do ślubu- myślałam że znajdę tutaj jakieś rady do tego co ja chce
wiem że powinnam liczyć się z jego zdaniem i uszanować je ale jakoś mi ciężko bo zadaję sobie pytanie czy wogle ze mną się ożeni?
To jest piękna wypowiedź
"Chciałam rady, żeby zrobić tak jak JA chce", "Chciałam się dowiedzieć o sposób, żeby w końcu postawić na SWOIM", "Wiem, że teoretycznie powinnam się liczyć ze swoim narzeczonym ALE JA CHCE WYJŚĆ ZA MĄŻ I CHCE TO ZROBIĆ JUŻ. TERAZ, NATYCZMISTA, A ON MA SIE ZE MNĄ OŻENIĆ!"
- Tak to wygląda, bo zapewne tak właśnie jest. Nie wiem gdzie ta Twoja "dojrzałość", o której piszesz, że potrzebowałaś tych 5 lat, żeby dojrzeć... Jak dla mnie to Ty jesteś do potęgi zdziecinniała i masz straszliwe parcie na ołtarz. Co więcej! Wydaje mi się, że włączyl Ci się syndrom "starej panny".
dori30 napisał/a:chciałam rady aby go przekonać do ślubu- myślałam że znajdę tutaj jakieś rady do tego co ja chce
wiem że powinnam liczyć się z jego zdaniem i uszanować je ale jakoś mi ciężko bo zadaję sobie pytanie czy wogle ze mną się ożeni?PRZECZYTAJ CO TY PISZESZ CZŁOWIEKU.
"NIe obchodzi mnie co o tym myślicie, bo ja chcę dostać to co ja chcę! I chcę to już! "
"WIEM że powinnam się liczyć z jego zdaniem, ale nie będę się liczyć z jego zdaniem!"
Jesteś DZIECKIEM. Rozpieszczonym bachorem, który nie rozumie że nie zawsze jest tak jak sobie życzysz.
W dodatku logika jest ci (Tym razem "ci" specjalnie z małej litery, nie zasługujesz na mój szacunek, dziecko.) całkowicie obca. W ogóle nie myślisz, nie zastanawiasz się, ty tylko chcesz i żądasz. Jeśli w ogóle ( a nie wogle, skończyłaś chociaż gimnazjum!?) się z Tobą nie ożeni to co, niebo się zawali, i świat się skończy? Nie, wtedy nie dostaniesz tego czego chcesz, a nie potrafisz tego zaakceptować. Nie zasługujesz na faceta, nie umiesz kochać.
Spokojnie, oddychaj ^^ Wiem, że niektóre wypowiedzi potrafią irytować, ale harmonia i blask księżyca przede wszystkim XD
tylko nie rozumiem dlaczego faceci się boją ślubu jeśli kochają i chcą być z daną kobietą
Ale przecież on CHCIAŁ tego ślubu!! Sama pisałaś! Tylko TY nie byłaś gotowa. Teraz mu się odwidziało i teraz ON nie jest gotów. On mógł na Ciebie czekać, a Ty na niego nie możesz?
TEO ja wogle nie powiedziałam "nie: jak mi się oświadczał tu coś pokręciłeś. powiedziałam tak ale za kilka lat- on się zgodził na to nie protestował
moge poczekać ale on powinnin być dojrzały bo rocznikowo ma 40 lat
TEO ja wogle nie powiedziałam "nie: jak mi się oświadczał tu coś pokręciłeś. powiedziałam tak ale za kilka lat- on się zgodził na to nie protestował
moge poczekać ale on powinnin być dojrzały bo rocznikowo ma 40 lat
Ty TEŻ powinnaś być dojrzała, bo rocznikowo masz 30. Ale jak wszechświat pokazuje, to dojrzałość z metryką nie ma wiele wspólnego.
Czemu nie przyjmiesz do wiadomości, ze on NIE chce tego ślubu/odwidziało mu się? Czemu uznajesz, że NIE chcenie ślubu jest niedojrzałością? Czemu uważasz się za dojrzałą jeśli Ty tego ślubu chcesz?
Wiek kalendarzowy nie jest żadnym wyznacznikiem dojrzałości ludzkiej.
To po pierwsze.
A po drugie - dlaczego zakładasz, że dojrzałość = chęci związku zawarcia małżeńskiego ?!
Przecież to absurd.
Po trzecie - jak zadeklarowałaś, że możesz poczekać, to CZEKAJ.
Nie kombinuj, nie szantażuj, nie wymyślaj.
Tylko czekaj.
Po trzecie - jak zadeklarowałaś, że możesz poczekać, to CZEKAJ.
Nie kombinuj, nie szantażuj, nie wymyślaj.
Tylko czekaj.
No tak, ale ona by tak chciała czekać, ale się doczekać XD Czyli jej czekanie wiąże się tylko z czekaniem do WYZNACZONEJ daty ślubu już XD Wtedy może czekać ![]()
Ech tam, to jest następna z Logiką Kalego: jak ja nie chcę, to niech czeka, a jak mi się zachce, to niech wszystko rzuci i robi co mi się ubzdurało.
a to nie jest tak że Ty chcesz wziąść ślub aby mieć pewność że Ci facet nie ucieknie?
wiesz bo różnie w życiu bywa ![]()
a pewnie lepiej być rozwódką niż starą panną ![]()
a tak na serio zamiast pytać jak go namówić do ślubu,może lepiej z nim szczerze pogadać i wiedzieć na czym się stoi
no i to twoje stwierdzenie że "miłość bez ślubu to miłość niespełniona " cóż jest co najmniej dziwne
Wiek kalendarzowy nie jest żadnym wyznacznikiem dojrzałości ludzkiej.
To po pierwsze.
A po drugie - dlaczego zakładasz, że dojrzałość = chęci związku zawarcia małżeńskiego ?!
Przecież to absurd.Po trzecie - jak zadeklarowałaś, że możesz poczekać, to CZEKAJ.
Nie kombinuj, nie szantażuj, nie wymyślaj.
Tylko czekaj.
ciekawie ile mam czekac miesiące lata a może wogle nigdy za niego nie wyjdę bo on nie będzie chciał
życie mi minie i jemu też na to czekanie
Bardzo możliwe.
Bardzo prawdopodobne.
Jeśli nadal nie będzie chciał ślubu - to nie wyjdziesz za niego, proste jak drut.
Czekaj ile będzie trzeba, niezależnie od tego ile to potrwa.
To Ty wiesz, ile możesz i ile będziesz czekać.
To Ty określasz te granice.
Albo odejdź, jeśli czekać nie chcesz.
"nie mówię że miłość bez ślubu to miłość nie spełniona" tylko człowiek jest już na jakimś etapie swego życia i brakuje mu czegoś. ślub nie jest na już. termin dowolny ale najbliższe 2-3 lata. chcę spełnić swoje mażenie czy to coś dziwnego?
Czy do Ciebie dociera, że on spędził PIEC LAT czekając na Ciebie? I to niby jest fair?
Boże słyszysz, a nie grzmisz.
Ależ skąd, to nic dziwnego.
Możesz chcieć spełnić swoje maRZenie.
Tylko, że nie możesz używać ludzi jako środków do tego celu.
Twój Partner jako istota myśląca i odczuwająca emocje na równi z Tobą - ma prawo być oporną materią.
Ty czegoś chcesz, a on tego nie chce.
Więc albo poczekasz aż mu się zachce, albo poszukasz innego kandydata na męża.
Obawiam się, że nie ma innego wyjścia, niezależnie od tego ile będziesz jęczeć, męczyć i narzekać.
Daj gdzieś ogłoszenie: "Wyjdę pilnie za mąż" Może się ktoś zgłosi. Ty spełnisz marzenie, a Twój narzeczony odzyska spokój ![]()
89 2014-02-24 18:28:56 Ostatnio edytowany przez dori30 (2014-02-24 18:32:20)
Czy do Ciebie dociera, że on spędził PIEC LAT czekając na Ciebie? I to niby jest fair?
Boże słyszysz, a nie grzmisz.
gdyby mu tak zależało na ślubie to dawno by ustalił ze mną datę a nie zgodzał się ze mną że poczekamy kilka lat (przy zaręczeniu). w tedy , gdyby mu mocno zależało to przekonałby mnie
nawet nie próbował- odpuścił sam powiedział }że mnie rozumie i potrzebuję wyszalenia się towarzysko oraz poznać życie"
![]()
Dawno się tak nie ubawiłam, dzięki Doris ![]()
I gratuluję - siódmego, betonowego zwoja w mózgu.
Beyondblackie napisał/a:Czy do Ciebie dociera, że on spędził PIEC LAT czekając na Ciebie? I to niby jest fair?
Boże słyszysz, a nie grzmisz.
gdyby mu tak zależało na ślubie to dawno by ustalił ze mną datę a nie zgodzał się ze mną że poczekamy kilka lat (przy zaręczeniu). ja w tedy miałam niespełna 25 lat on, więc gdyby mu mocno zależało to przekonałby mnie
Ależ farmazoning... >.< Przecież sama napisałaś, że on KILKA RAZY podchodził do tematu, a Ty "NIE".
Czemu SAMA daty nie ustaliłaś?! Trzeba było ustalić - teraz nie, ale ustawiamy date na za 5 lat. I problem z głowy.
Daj gdzieś ogłoszenie: "Wyjdę pilnie za mąż" Może się ktoś zgłosi. Ty spełnisz marzenie, a Twój narzeczony odzyska spokój
hihihihihim bardzo śmieszne
![]()
![]()
Dawno się tak nie ubawiłam, dzięki DorisI gratuluję - siódmego, betonowego zwoja w mózgu.
Ty, ale jaka desperacja! Ja nie mogę XD Dawno takiej nie widziałam ![]()
Beyondblackie napisał/a:Czy do Ciebie dociera, że on spędził PIEC LAT czekając na Ciebie? I to niby jest fair?
Boże słyszysz, a nie grzmisz.
gdyby mu tak zależało na ślubie to dawno by ustalił ze mną datę a nie zgodzał się ze mną że poczekamy kilka lat (przy zaręczeniu). w tedy , gdyby mu mocno zależało to przekonałby mnie
nawet nie próbował- odpuścił sam powiedział }że mnie rozumie i potrzebuję wyszalenia się towarzysko oraz poznać życie"
ty masz 30 lat ? na serio?
daj mi jego namiary zadzwonię i powiem żeby ustalił z Toba tą datę,facet bedzie miał spokój i ty też w koncu bedziesz spokojnie spała wiedząc że 25 czerwca 2016 r weźmiesz w koncu ten ślub ![]()
dori30 napisał/a:Beyondblackie napisał/a:Czy do Ciebie dociera, że on spędził PIEC LAT czekając na Ciebie? I to niby jest fair?
Boże słyszysz, a nie grzmisz.
gdyby mu tak zależało na ślubie to dawno by ustalił ze mną datę a nie zgodzał się ze mną że poczekamy kilka lat (przy zaręczeniu). ja w tedy miałam niespełna 25 lat on, więc gdyby mu mocno zależało to przekonałby mnie
Ależ farmazoning... >.< Przecież sama napisałaś, że on KILKA RAZY podchodził do tematu, a Ty "NIE".
Czemu SAMA daty nie ustaliłaś?! Trzeba było ustalić - teraz nie, ale ustawiamy date na za 5 lat. I problem z głowy.
podchodził i co z tego przez kilkanaście tygodni po zaręczynach póżniej nie żadne o tym nie mówiło
żyliśmy tak ze sobą dopóki zabrakło mi obrączki na palcu - tak jak inni pragną mieć auto, dziecko itp
ja chcę mieć męza. nie śpieszno mu było ustalić daty ani mi- nie nalegałam wtedy teraz też jeszcze nie
'na razie mu mówię że tego chcę
dori30 napisał/a:Beyondblackie napisał/a:Czy do Ciebie dociera, że on spędził PIEC LAT czekając na Ciebie? I to niby jest fair?
Boże słyszysz, a nie grzmisz.
gdyby mu tak zależało na ślubie to dawno by ustalił ze mną datę a nie zgodzał się ze mną że poczekamy kilka lat (przy zaręczeniu). w tedy , gdyby mu mocno zależało to przekonałby mnie
nawet nie próbował- odpuścił sam powiedział }że mnie rozumie i potrzebuję wyszalenia się towarzysko oraz poznać życie"ty masz 30 lat ? na serio?
daj mi jego namiary zadzwonię i powiem żeby ustalił z Toba tą datę,facet bedzie miał spokój i ty też w koncu bedziesz spokojnie spała wiedząc że 25 czerwca 2016 r weźmiesz w koncu ten ślub
hihihihi a potem się może wycofa
no właśnie co ci da ta data,jak miesiąc przed slubem może Cię zostawić,albo sie wycofać?
skomplikowane to jest wszystko, wogóle związki z kobietą a mężczyzną są skomplikowane
układa się to tez coś nie pasuje
nie układa sie to źle
i po co ta miłość
bo gdybym nie kochała to bym odeszła
Kochanie kazało oddychać, więc na spokojnie podsumujmy. Żeby nie było, w tym co teraz piszę nie ma żadnego jadu, przedstawiam suche fakty i wnioski, staram się przez chwilkę być robotem. Jedziem:
1. 30 letnia kobieta nie potrafi poprawnie się wypowiadać językiem pisanym. Powtarza nagminnie nie tylko te same wyrazy, jakby nie znała żadnych synonimów, powtarza całe zdania po dwa, trzy razy na post.
2. Kobieta ta zmienia zdanie i swoją wersję co kilka postów, wypiera się własnych słów.
3. Niekonsekwentne, i totalnie sprzeczne ze sobą zdania potrafi zamieścić w jednym, 3 wersowym poście.
4. Kobieta ta bez przerwy implikuje związek pomiędzy jej dojrzałością, a związkiem małżeńskim.
5. Kobieta ta nie przejawia najmniejszych nawet chęci zrozumienia postów rozmówców, do tego sprawia wrażenie że nie rozumie nawet własnych.
Mógłbym wymieniać symptomy dalej, ale pora na podsumowanie:
dori30, nie jesteś zbyt bystra, prawda? Nazwałbym to dosadniej, ale boję się że za stwierdzenie faktu jeśli kogoś obraża (nie wiem jak prawda może obrażać) też można dostać bana. Nie dostaniesz tu rady jakiej oczekujesz, dori30, proponuję zakończyć udzielanie się, gdyż wątek nie ma najmniejszej nawet racji bytu. Żyj jak chcesz, życzę farta, ale na Moc błagam o jedno: Nigdy nie zachodź w ciążę. Myślę że wielu ludzi na świecie byłoby Ci za to wdzięcznych, w tym świętej pamięci Darwin.
własnie ja chciałam ustalić datę i żeby się nie wycofał
Nie jesteś w stanie pojąć jednej zasadniczej kwestii.
Twoje pragnienie jest przedmiotowe.
Tak jak inni mają nowe firanki, rasowego kota - tak Ty pragniesz mieć męża.
Tylko wiesz co ?
Twój partner jest PODMIOTEM, a nie PRZEDMIOTEM.
Dori, wydaje mi się, że pomyliłaś fora dyskusyjne.
Może powinnaś założyć temat na jakimś hm ... bravo girl, albo coś takiego ?
Albo jesteś trollem.
A większość osób tutaj nie lubi karmić trolli.
Nie jesteś w stanie pojąć jednej zasadniczej kwestii.
Twoje pragnienie jest przedmiotowe.
Tak jak inni mają nowe firanki, rasowego kota - tak Ty pragniesz mieć męża.
Tylko wiesz co ?
Twój partner jest PODMIOTEM, a nie PRZEDMIOTEM.Dori, wydaje mi się, że pomyliłaś fora dyskusyjne.
Może powinnaś założyć temat na jakimś hm ... bravo girl, albo coś takiego ?Albo jesteś trollem.
A większość osób tutaj nie lubi karmić trolli.
Ja lubię. Karmię ich jadem kiełbasianym. Albo srebrem. A jak mam bardzo podły humor, to karmię ich pasztetową, w której poukrywałem drobniutkie kawałki waty szklanej.
Brzmi jak całkiem niezły posiłek dla Teściowej
![]()
skomplikowane to jest wszystko, wogóle związki z kobietą a mężczyzną są skomplikowane
układa się to tez coś nie pasuje
nie układa sie to źle
i po co ta miłość
bo gdybym nie kochała to bym odeszła
NIC nie jest skomplikowane. Ludzie sami sobie życie komplikują. Związki nie sa skomplikowane wystarczy słuchać, słyszeć i rozmawiać. Dochodzić do konsensusów i przede wszystkim być DOPASOWANYM.
Kochanie kazało oddychać, więc na spokojnie podsumujmy. Żeby nie było, w tym co teraz piszę nie ma żadnego jadu, przedstawiam suche fakty i wnioski, staram się przez chwilkę być robotem. Jedziem:
1. 30 letnia kobieta nie potrafi poprawnie się wypowiadać językiem pisanym. Powtarza nagminnie nie tylko te same wyrazy, jakby nie znała żadnych synonimów, powtarza całe zdania po dwa, trzy razy na post.
2. Kobieta ta zmienia zdanie i swoją wersję co kilka postów, wypiera się własnych słów.
3. Niekonsekwentne, i totalnie sprzeczne ze sobą zdania potrafi zamieścić w jednym, 3 wersowym poście.
4. Kobieta ta bez przerwy implikuje związek pomiędzy jej dojrzałością, a związkiem małżeńskim.
5. Kobieta ta nie przejawia najmniejszych nawet chęci zrozumienia postów rozmówców, do tego sprawia wrażenie że nie rozumie nawet własnych.Mógłbym wymieniać symptomy dalej, ale pora na podsumowanie:
dori30, nie jesteś zbyt bystra, prawda? Nazwałbym to dosadniej, ale boję się że za stwierdzenie faktu jeśli kogoś obraża (nie wiem jak prawda może obrażać) też można dostać bana. Nie dostaniesz tu rady jakiej oczekujesz, dori30, proponuję zakończyć udzielanie się, gdyż wątek nie ma najmniejszej nawet racji bytu. Żyj jak chcesz, życzę farta, ale na Moc błagam o jedno: Nigdy nie zachodź w ciążę. Myślę że wielu ludzi na świecie byłoby Ci za to wdzięcznych, w tym świętej pamięci Darwin.
Umarłam ze śmiechu ![]()
Witaj Dori30 ![]()
Wydaje mi się, że jeden aspekt w postach został pominięty. Moim zdaniem masz prawo oczekiwać ślubu. Dlaczego? Bo Twój facet Ci się oświadczył. A tym samym powiedział, że chce, żebyś była jego żoną. Zgodził się jak rozumiem na to, że Ty jesteś za, ale ślub za jakiś czas. A teraz po prostu jest NIESŁOWNY. I to jest z jego strony nie w porządku.
Co powinnaś zrobić?
Spytać go tylko raz, na spokojnie: Czy nadal chcesz się ze mną ożenić? (w domyśle, że chce, bo przecież Cię o rękę poprosił).
Jak powie, TAK, to zaraz rezerwujcie datę ślubu.
Jak powie NIE, to oddaj mu pierścionek zaręczynowy(bo to symbol tego, że chciał), nie ciągnij tematu, pozostaw go z niedosytem. Jak go to nie ruszy, to moim zdaniem on tego ślubu nigdy tak naprawdę nie chciał, tylko chciał, żebyś się do niego wprowadziła, dzięki czemu ma porządek, obiadek i seks, a wiedział, że zaręczyny Cię bardziej do tego przekonają. Wtedy masz do wyboru albo być dożywotnio konkubiną albo się wyprowadzić i czekać aż sprawę przemyśli.
Jak go ruszy to data ślubu będzie niedługo wyznaczona.
Powodzenia ![]()
widzisz Dori i masz gotowy scenariusz ![]()
Urocze. Jak namówić na ślub kogoś kto ślubu nie chce. A zajdz w ciążę
Ciąża to nie powod do slubu ![]()
A jesli nawet to rownie dobrze moze byc powodem do rozstania
Ale wsiedliście na dziewczynę ![]()
PS Zawsze możesz autorko spróbować rzucić urok
.
Na litość Mocy, nie podsuwajcie jej pomysłów z ciążą.
Smiać się chce. Naprawdę.
Ciąża w takim momencie? Muahahahahahahahahahahaha
Samo już "przekonywanie" do ślubu, jest kiepskim pomysłem. Nie mówiąc już o ciąży.
Jeśli chłopak nie chce ślubu, to nawet gdy go "przekonasz", to nadal go chcieć nie będzie. Weźmiecie ślub, a on przy najbliższej okazji (kłótni), może wypomnieć Ci, że wcale go nie chciał i że to Ty go zmusiłaś. Chcesz tego? Taki "wymuszony" ślub zaspokoi Twoją potrzebę posiadania męża?
Witaj Dori30
Wydaje mi się, że jeden aspekt w postach został pominięty. Moim zdaniem masz prawo oczekiwać ślubu. Dlaczego? Bo Twój facet Ci się oświadczył. A tym samym powiedział, że chce, żebyś była jego żoną. Zgodził się jak rozumiem na to, że Ty jesteś za, ale ślub za jakiś czas. A teraz po prostu jest NIESŁOWNY. I to jest z jego strony nie w porządku.
Co powinnaś zrobić?
Spytać go tylko raz, na spokojnie: Czy nadal chcesz się ze mną ożenić? (w domyśle, że chce, bo przecież Cię o rękę poprosił).
Jak powie, TAK, to zaraz rezerwujcie datę ślubu.
Jak powie NIE, to oddaj mu pierścionek zaręczynowy(bo to symbol tego, że chciał), nie ciągnij tematu, pozostaw go z niedosytem. Jak go to nie ruszy, to moim zdaniem on tego ślubu nigdy tak naprawdę nie chciał, tylko chciał, żebyś się do niego wprowadziła, dzięki czemu ma porządek, obiadek i seks, a wiedział, że zaręczyny Cię bardziej do tego przekonają. Wtedy masz do wyboru albo być dożywotnio konkubiną albo się wyprowadzić i czekać aż sprawę przemyśli.
Jak go ruszy to data ślubu będzie niedługo wyznaczona.Powodzenia
a też Dori uważam że masz prawo oczekiwać śubu. To normalne że wtedy chciałaś przeciągnąć o kilka lat... byłaś młoda, zaraz po szkole.... a to w zupełności rozumiem...
Dziwi mnie ten bezczelny ton ludzi, którzy ci tu ujeżdżają od betonowych zwojów... itp....
Trucie doooopy odpada.... bo spalisz sytuacje i on nie będzie chciał.... choćby przez przekorę....
Moim zdaniem wyprowadzka to ne szantaż..... szantaż jest wtedy gdybyś zaaranżowaa wpadkę....
Moim zdaniem powinnaś tak jak radzi autorka powyżej...... Na spokojne powiedz mu że nie chcesz być konkubiną..... i że takie życie na dłuższą metę tobie nie odpowiada. Zapytaj czy i kiedy chce się z tobą ożenić. Jeśli nie uzyskasz odp. np. za dwa lata......
To oddaj pierścionek i się wyprowadź,
On się teraz sam nie zdecyduje... jest już stary .... ma wszystko, partnerkę, uprane, ugotowane.....
Musisz sama zdecydować.... zmusić go nie zmusisz. Da mu wybór i olbo się określi albo się wyprowadź, chba że taki stan ci nie przeszkadza.
I tak to bardo często jest.....ta nowoczesność.... zamieszkiwanie ze sobą przed slubem.... a potem tak to się kończy.
Co gorsze sposób z ciążą nadal działa, bo większość facetów przynajmniej w moim wieku i starszych uważa, że jak dziecko jest to trzeba się żenić, a do tego dochodzi presja rodziny. Ludzie nie chcą sobie komplikować życia, więc prościej wziąć ślub i żyć jak normalni ludzie, ale - Co to za życie? Jak facet jest gotowy na założenie rodziny i spotkał odpowiednią osobę to naprawdę nie ma problemu z tym, żeby się oświadczyć, a później ożenić. My też lubimy stabilizację i domknięcie pewnego etapu w życiu. Zachodzenie w ciążę z nieodpowiedzialnym facetem, który jeszcze nie dorósł do założenia rodziny nie uważam za dobry pomysł, ale co kto lubi...
Ale wsiedliście na dziewczynę
PS Zawsze możesz autorko spróbować rzucić urok.
Jak urok, to ja mogę podać źródła gdzie rzucają itp ![]()
No ale nikt tego autorce tutaj nie radzi jako sposobu na zapanie męża.
Nie widzę sensu, żeby faceta do czegoś przekonywać na siłę. Takie małżeństwo wcześniej czy później się rozleci. Nikt nie lubi stać pod ścianą.
120 2014-02-24 22:24:04 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-02-24 23:55:47)
assassin napisał/a:Ale wsiedliście na dziewczynę
PS Zawsze możesz autorko spróbować rzucić urok.
Jak urok, to ja mogę podać źródła gdzie rzucają itp
No teraz to już Ci dziewczyna nie odpuści, jeśli wiedzą się nie podzielisz ![]()
@Dori
A Ty serio uważasz, że w ogóle jakiekolwiek przekonywanie w takiej kwestii to dobry pomysł..? Ja nie jestem pewna, bo mnie się wydaje, że skoro Twój partner na chwilę obecną przekonany nie jest, to jakich powodów by nie miał, nie jest tej decyzji pewny, a ona jest dość ważna. Ja bym się bała, że mój partner zgodziłby się "dla świętego spokoju", potem by żałował i same problemy by z tego wyszły.
Ale droga autorko
Czy to taka ujma na honorze zapytac faceta czy ten slub kiedys bedzie?
Idz spytaj kiedy slub bierzemy i tyle
Jak bedzie sie motał to znaczy ze niepredko albo wcale
W takim razie czym jest w tym wypadku wyprowadzka jeśli nie szantażem? ![]()
124 2014-02-24 22:34:03 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-02-25 00:00:45)
Autorko na myśl przychodzi mi film "Bruce Wszechmogący" i pewien ludzki przywilej: wolna wola.
Może Twoje marzenie to nie ten film i nie z tym aktorem.
Pzdr
Jest dla mnie wręcz niesamowite rozciąganie narzeczeństwa poprzez pięć lat (bo Autorce się tak chce), a potem fochanie się bo facet ma dosyć tego cyrku. Czy kobita faktycznie nie rozumie, że nie szanuje gościa?
W takim razie czym jest w tym wypadku wyprowadzka jeśli nie szantażem?
Dokonanem wyboru.
Jest dla mnie wręcz niesamowite rozciąganie narzeczeństwa poprzez pięć lat (bo Autorce się tak chce), a potem fochanie się bo facet ma dosyć tego cyrku. Czy kobita faktycznie nie rozumie, że nie szanuje gościa?
Była bardzo młoda a on po 30 tce. W zupeności ją rozumiem. Poza tym on zgodzi się na taki ukad.... który ak widać doskonale mu zapasował.
mysterious_chocolate napisał/a:W takim razie czym jest w tym wypadku wyprowadzka jeśli nie szantażem?
Dokonanem wyboru.
tak i zycie nadzieja ze facet za 2 dni przybiegnie z bukietem kwiatow i ustalona data slubu....
Ludzie, ale Wy zdajecie sobie sprawę z tego, że wszystkie rady są na nic bo jej sie chce być zona. Odejść nie odejdzie bo to wiąże się z szukaniem, czasem itd. A przecież kandydat jest, to że on nie chce się nie liczy.
Zresztą kandydata to ona wcale pewna nie jest, bo gdyby tej jego miłości była pewna to zaszła by w ciążę by decyzję przyspieszyć i nie zadawała głupich pytań na forum. Ale wie że w razie czego najprawdopodobniej zostanie sama z dzieckiem wiec szuka innych sposobów.
baziula napisał/a:mysterious_chocolate napisał/a:W takim razie czym jest w tym wypadku wyprowadzka jeśli nie szantażem?
Dokonanem wyboru.
tak i zycie nadzieja ze facet za 2 dni przybiegnie z bukietem kwiatow i ustalona data slubu....
Nie sądzę. Wyprowadzka to już decyzja o rozstaniu. A nie życie nadzieja.