netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Pytanie na śniadanie o małżeństwie

21 odpowiedzi4 325 wyświetleńzałożony przez Pierożek, 24.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pytanie na śniadanie o małżeństwie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

Witaaaajcie
Podczas gorącej debaty z gronem znajomych na temat "inteligentna osoba nie ma dziecka", naszły mnie myśli w nieco inną stronę - w stronę rozpadu związku i małżeństwa. Kieruję do Was pytanie kreśląc przy tym sytuację:

Oto mamy kochające się dwie osoby w długoletnim związku. Brak dziecka. Przychodzi kryzys, rozstanie, ale biorąc pod uwagę, powiedzmy, ingerencję osoby trzeciej (zdrada, teściowa), a nie kryzys gospodarczy i franki szwajcarskie. Kobieta nie dopuszczała do siebie przetrzymania partnera "na dziecko". W takiej sytuacji moje pytania brzmią:

1) Czy zawarcie związku małżeńskiego w czasach miłości w jakimkolwiek stopniu zmniejsza ryzyko rozpadu związku?
2) Czy zawarcie tego związku jest tylko problemem, gdyż rozstanie jest dłuższe, bardziej bolesne i formalne?

Powiedzmy, że bałabym się, że mój związek się rozpadnie, więc z nieprzymuszonej woli zaciągam partnera do urzędu stanu cywilnego. Czy to coś da? Czy ten papierek będzie nakazywał się partnerowi opamiętać w czasie nadchodzącej zdrady? Pytam czysto teoretycznie, ponieważ nie mam, na szczęście, takiego zmartwienia.

Oczywiście przypadki powinniśmy rozpatrywać indywidualnie, więc zdaję sobie sprawę, że odpowiedzi to mogą być domysły i gdybania, jeśli ktoś w takiej sytuacji nie był.

2

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

Ja mam do tego podejście, takie jak opisałeś w jednym z punktów - to tylko problem, bo jak związek będzie miał się rozpaść to i tak się rozpadnie, a ze ślubem tylko dłużej, ciężej itd. Pewnie decyzja o rozstaniu nie jest wtedy tak szybka i zajmuje więcej czasu, żeby się na to zdecydować, ale i tak w końcu zapada. W tym czasie jedna lub dwie osoby są bardzo nieszczęśliwe, bo normalnie by się rozstały, a tak jest z tym dużo zachodu i "przecież przysięgaliśmy"...

3

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

Ja jestem za slubem.Jesli cos nie wyjdzie,zawsze mozna sie rozejsc.Jesli nie ma dzieci,to za obopolną zgodą rozwod bedzie szybki i bezbolesny.
Oczywiscie,ze slub nie zapewni szczescia i milosci,nie spowoduje,ze partnerzy beda razem szczesliwsi niz w zwiazku niezalegalizowanym.
Ale są tez inne kwestie,takie z zycia codziennego.Przytaczam przyklady.Z wczoraj.Partner przyjaciolki mial wypadek samochodowy.Ona pojechala do szpitala,ale nie udzielono jej zadnej informacji o jego stanie zdrowia, bo jest nie z rodziny.
Drugi przyklad.Znajomy zyl w konkubinacie kilkanascie lat.Ona miala stary, zaniedbany dom.Przez te lata on ten dom rozbudowal, wyremontował,wlozyl w niego duzo pieniedzy.Ona zmarlą.Pozostawila syna z poprzedniego zwiazku.Jest postepowanie spadkowe.Dom przypadł synowi,a znajomy poszedl z torbami.Moze co najwyzej sądzic sie z synem o zwrot nakladow na ten dom.Gdyby byli malzenstwem,nie mial by problemow.Mogla napisac testement,ale jej smierc byla nagla.
I tez sa kwestie sentymentalne.Wolalabym,zeby moj wybranek zapytal,czy chce byc jego zoną,niz czy zamieszkam z nim.To pierwsze odebralabym jako to,ze chce byc ze mna dluzej, a zamieszkanie razem to brzmi tak tymczasowo...
Podsumowujac .Jestem za malzenstwem z powodow prawnych i psychologicznych.W zalegalizowanym zwiazku zyje sie latwiej,chociaz nie mowie,ze slub ma wplyw na trwalosc i dlugosc zwiazku.

4

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

@verdad

Oczywiście, ze względów, które opisałaś też jestem za ślubem, ale odpowiadając na pytanie autora: "Czy zawarcie związku małżeńskiego w czasach miłości w jakimkolwiek stopniu zmniejsza ryzyko rozpadu związku?" - nie smile i drugie  "Czy zawarcie tego związku jest tylko problemem, gdyż rozstanie jest dłuższe, bardziej bolesne i formalne?" - jeśli dwoje ma się rozstać, to tak;)

5

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

.Ad1 -nie
Ad2 -nie

W tych przypadkach papier nie ma znaczenia.Jak się nie uklada,to papier w niczym nie pomoze.I nie przeszkodzi w rozstaniu.Mozna się fizycznie rozstać,formalnie bedac malzenstwem.A sadowne rozwiazanie malzenstwa to tylko formalnosć. A poza tym mozna nawet rozwodu nie przeprowadzać,a zyc sobie oddzielnie.A tak na marginesie sad udzieli rozwodu,jesli nastapi trwaly i zupelny rozpad malzenstwa.Tak ze rozstanie nie jest bardziej bolesne niz w przypadku rozstania w zwiazku nieformalnym.Bo rozwod jest to skutek rozstania.Rozstanie juz nastapilo,a wszelkie wiezi ustaly.

6

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

W tych czasach ludzie biorą ślub dla pięknej sukni, hucznego wesela i po to, aby mieć czym chwalić się na Facebooku.
Małżeństwo jako przysięga na całe życie już dawno straciło na mocy. Przecież można wziąć rozwód i po sprawie. Kto by się tam jakąś przysięgą przejmował...
To, że ma się papier nie umocni związku, jeśli ten nie jest sam w sobie wystarczająco silny.

Co do bolesności podczas rozstania. Zależy. Jeśli ktoś naprawdę się kochał i rozstanie jest dla niego tragedią to to czy ma ślub czy nie, nie ma nic do rzeczy.
Fakt- formalności jest znacznie więcej bo są wspólne zobowiązania, majątek czasami dzieci no i sam rozwód, ale dla kogoś wyzutego z uczuć nie ma to żadnego znaczenia.

Kiedyś problemy w małżeństwie się rozwiązywało. Teraz się rozwodzi.

7

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie
Nataluszek napisał/a:

W tych czasach ludzie biorą ślub dla pięknej sukni, hucznego wesela i po to, aby mieć czym chwalić się na Facebooku.

O rany! Czyli dokladnie te powody, dla ktorych slubu nie warto brac:)) Ani suknia, ani wesele ani tym bardziej caly harmider z tym zwiazany nie przemawiaja jakos do mnie, wrecz odpychaja od jakiegokolwiek slubowania. Jak slub, to cichy i taki, zebym widziala, ze to co ON mowi plynie z serca a nie z innych powodow.

Nataluszek napisał/a:

Kiedyś problemy w małżeństwie się rozwiązywało. Teraz się rozwodzi.

Kiedys czy sie rozwiazalo czy nie, to malzenstwo dalej trwalo, jak Bog i partia kazaly. Teraz nie trzeba sie juz meczyc ze soba do grobowej deski. Ale, ze niektorzy rozstaja sie szybciej niz skarpety sciagna do prania to juz insza inszosc. Brak swobody i wyboru - nie dobrze, za duzo swobody i mozliwosci - drugie zle.

8

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie
Nataluszek napisał/a:

W tych czasach ludzie biorą ślub dla pięknej sukni, hucznego wesela i po to, aby mieć czym chwalić się na Facebooku.

Czasy nie mają tu nic do rzeczy, bo tak było, jest i będzie w niektórych przypadkach juz zawsze. Różnica polega na tym, że kiedyś nie było facebooka.

Nataluszek napisał/a:

Małżeństwo jako przysięga na całe życie już dawno straciło na mocy. Przecież można wziąć rozwód i po sprawie. Kto by się tam jakąś przysięgą przejmował...

Sama przysięga mocy nie straciła, ale jeśli ktoś bierze ślub z powodów, które opisałaś powyżej, to tak, wszystko to jest do du... . Po poza miłością i motylkami ślub trzeba brać z rozsądkiem i rozwagą. Nie można się bać poznać dogłębnie partnera, trzeba go "sprawdzić" na wielu płaszczyznach i przede wszystkim nie można brać ślubu ze swoim wyobrażeniem drugiej osoby.

9

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

Slub? Nie, dziekuje.

Zauwazam, ze wiele osob uwaza swoja slubna "druga polowe" niemal za wlasnosc.

A na milosc slub nie ma wplywu.

Przysiegac milosc to tak, jakby przysiegac, ze się do konca zycia bedzie uwielbialo truskawki ze smietanka.

10

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

Mussuka"Ani suknia, ani wesele ani tym bardziej caly harmider z tym zwiazany nie przemawiaja jakos do mnie, wrecz odpychaja od jakiegokolwiek slubowania. Jak slub, to cichy i taki, zebym widziala, ze to co ON mowi plynie z serca a nie z innych powodow."


zgadzam się z Tobą Mussaka ślub to nie ta cała otoczka nie jest ona najważniejsza tylko to co jest w sercu
to poważna decyzja w życiu obojga osób

11

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

Teo, Twoim zdaniem nie straciła, a moim i owszem.
Wystarczy spojrzeć na małżeństwa. Zwłaszcza te młode. Co 17-18-latka może wiedzieć na temat przysięgi i jej mocy? Niczego się nie szanuje, a tym bardziej traktuje tak, jak winno się traktować. Oczywiście nie piszę tu o wszystkich młodych małżeństwach gwoli ścisłości.
Poza tym, która z panien młodych przyzna się do tego, że bierze ślub ze względu na wesele, kasę czy prezenty chociażby? Pytanie retoryczne, nie musisz odpowiadać.
I jeśli za huczne masz wesele w starej stajni, remizie czy strychu to ok. Niech Ci będzie. Ja nie znam żadnego starego małżeństwa, które pobrało się ze względu na huczne wesele bo nikogo nie było wtedy na to stać, mając jeszcze 4 dzieci na przykład.

12

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

Ja jestem zdania, że jeśli ktoś jest zdrajcą to będzie zdradzał bez względu na to, czy jest z zwykłym związku, czy w związku małżeńskim. Nie sądzę, żeby osoba która chce zdradzić, nagle się opamiętała i stwierdziła "a nie, jednak nie zdradzę, w końcu przysięgałem wierność".

Tak jak Iceni zauważyłam, ze niektórzy po ślubie stwierdzają "mam go/ją, więc dalej się nie staram, mogę się rozleniwić, roztyć, nie zwracać uwagi na jego/jej potrzeby, przecież mnie nie zostawi, jesteśmy po ślubie, a rozwód to za dużo zachodu". A potem zdziwienie i rozwód po 2 latach małżeństwa- i po co?

Nie rozumiem też tego parcia na ślub. Może dlatego, że jestem młoda i nie mam jeszcze tego podejścia w stylu "Ślub teraz, zaraz, bo jak nie to będę starą panną do końca życia!". Ale branie ślubu bo "co ludzie powiedzą", bo "chcę wielkie wesele i suknię z welonem", bo "nadchodzi mój czas (czyli powiedzmy 30 lat), więc odbija mi desperacja", to dla mnie głupota.

Gdyby mój chłopak mi się oświadczył (za parę lat oczywiście), to powiedziałabym "tak". Jednak gdyby tego nie zrobił (mówię tu jako młoda osoba, bo nie wiem czy nie odwali mi szajba, może kiedyś też będę miała ciśnienie na ślub- oby nie wink), to nie zmuszałabym go do niczego, ani nie napierała, że mamy się pobrać. Znam wiele osób w długoletnich związkach bez ślubu i wydają się być szczęśliwi, więc myślę, że papierek nic nie zmienia.

13

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie
Nataluszek napisał/a:

Teo, Twoim zdaniem nie straciła, a moim i owszem.
Wystarczy spojrzeć na małżeństwa. Zwłaszcza te młode. Co 17-18-latka może wiedzieć na temat przysięgi i jej mocy?

Czasem nic, a czasem wiele. A co 18 latki wiedzieli o mocy przysięgi małżeńskiej 50 lat temu? Tyle samo, co teraz. Kiedyś jedynie było ciężej o rozwód i opinia społeczna była nieco inna.

14

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

Gdybym kiedykolwiek miała wychodzić za mąż(pomijając fakt, że póki co nie umiem sobie tego wyobrazić) to  na pewno nie dla papierka

Nataluszek napisał/a:

W tych czasach ludzie biorą ślub dla pięknej sukni, hucznego wesela i po to, aby mieć czym chwalić się na Facebooku.

nie generalizuj smile

Ogólnie - nie mam nic przeciwko, jeśli jest się gotowym na to i pewnym swojej decyzji. Na pewno nie mam parcia na małżeństwo smile
Kiedyś, jako dziecko i nastolatka marzyłam o tym, a teraz...cóż, mój pogląd się zmienił
Nie mam na to parcia

15

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

Mysterious, oczywiście, że nie wszyscy, ale większość i owszem. smile
Wystarczy rozmowa z przyszłą panną młodą. Jeśli 1 słowo na 100 będzie dotyczyło prawdziwej 'wartości' ślubu to wystawię jej moje błogosławieństwo. smile

16 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-02-24 22:11:44)

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

Myślę, że postawa kontra do ślubu bierze się często ze złego podejścia smile Ludzie postrzegają to jako utratę wolności, jako papierek, nie patrząc na to, że zawarcie związku małżeńskiego to jeden z najcudowniejszych sposób na okazanie sobie zaufania.
To, że związki się rozpadają po ślubie nie jest winą ślubu a podejścia współmałżonków wink Niestety wielu z nich zaczyna się zachowywać jak stare dobre małżeństwo, niektórzy myślą, że nie muszą się już starać, i tak z dnia na dzień coraz mniej uczucia sobie okazują. Inni wpadają w drugą skrajność myśląc, że teraz im się wszystko należy i trzeba ich hołubić. Wielu rozstań można uniknąć gdyby właśnie zmienić podejście wink To nie ślub jest zły, to ludzie, którzy są niedojrzali, nie gotowi się na niego decydują.
Rozstania zdarzają się nawet w stałych niezalegalizowanych wieloletnich związkach więc to dla mnie żaden argument tak na dobrą sprawę.

Nie wiem czy kiedykolwiek wezmę ślub, ale gdyby jakimś cudem trafiła się odpowiednia osoba, to gdybym jej ufała, chciałabym jej podarować swoją przyszłość. Może nie na początku związku, ale we właściwym momencie jak najbardziej. To dla mnie jedyny sens ślubu.
Nie mam takiego parcia na to, ale nie mówię też nie smile Na pewno nie jestem przeciwniczką zawierania małżeństw

17

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

ale malzenstwo jest zabezpieczeniem także dla malzonkow (majatek wspólny) ale przede wszystkim dla dzieci, ułatwia zycie (informacja w szpitalu, odwiedziny), nie umiałabym wychowywać z kims dzieci bez slubu-dla ich dobra, jeżeli decyduje się z kims kogo kocham miec dzieci, no chyba ze dziecko pojawilo się mimo tego, także jest to ważne dla kobiety ze partner traktuje ja poważnie ze chce z nia być i nie zostawia sobie otwartej furtki...zresztą sa rozwody jeśli wspólne zycie się nie uda, ja jestem w jednym związku od 11 lat (jedynym zresztą w moim zyciu) mamy z mezem dwoje dzieci, roznie bywało ale jesteśmy razem, nie ukrywam ze mój partner jest bardzo trudny wiec nie wykluczam rozowodu, ale poki sa checi z obu stron by być razem i kochamy się to będziemy tak trwac

18

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie

zawarcie slubu ma wpływ na dlugosc i trwalosc związku, ale nie jest jedynym warunkiem do tego, trzeba się dobrze poznac i dobrac, szanować kochac i wspólnie rozwiazywac swoje problemy,

19

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie
Pierożek napisał/a:

debaty z gronem znajomych na temat "inteligentna osoba nie ma dziecka",

Jak słyszę takie coś, to wiesz co widzę? Starą zgorzkniałą babę, która w wieku 40 lat z zazdrością, nienawiścią, wyrzutem sumienia ze swojego zmarnowanego życia zazdrości tej 22-letniej "gówniarze", która ma bobasa i jest szczęśliwą, ładną, promieniejącą mamuśką. Inteligenta osoba doskonale wie, że posiadanie dzieci jest jedną z tych rzeczy, które warto w życiu doświadczyć. Inaczej uważają tylko te osoby, co się pieluch i nieprzespanych nocy boją (śmiechu warte!).


> rozpadu związku i małżeństwa. ... w długoletnim związku. Brak dziecka. ... kryzys, rozstanie, .... nie dopuszczała do siebie przetrzymania partnera "na dziecko".

Ha! Ha! Zatrzymać faceta na dziecko. LItości! Gdzie takie panują poglądy? Tak było kilkadziesiąt lat temu. TEraz jak kobieta zajdzie w ciążę, to wcale nie musi się od razu żenić z ojcem dziecka, nie musi być w związku. Honorowo on powinien razem z nią to dziecko wychowywać, ale jeśli się od tego wymiguje, to przynajmniej powinien łożyć na nie pieniądze -- to zasądzi sąd.



> 1) Czy zawarcie związku małżeńskiego w czasach miłości w jakimkolwiek stopniu zmniejsza ryzyko rozpadu związku?

Zdarzenie polegające na złożeniu przysięgi nie gwarantuje, że związek się nie rozpadnie. Jeśli zawrą małżeństwo formalne, czyli łączą ich samochody, kredyty, to wtedy taki związek gnije, ale się nie rozpada.



> 2) Czy zawarcie tego związku jest tylko problemem, gdyż rozstanie jest dłuższe, bardziej bolesne i formalne?

Tak! Najelpiej chyba być ze sobą z powodu miłości niż z powodów formalnych (majątek, kredyt). Dlatego jeśli ludzie żyją w konkubinacie, to łatwiej mogą od siebie odejść. Ale sprawy duchowe są równie trudne jak i w małżeństwach.


> Powiedzmy, że bałabym się, że mój związek się rozpadnie, więc z nieprzymuszonej woli zaciągam partnera do urzędu stanu cywilnego.

Uoooo rany! To jakieś szaleństwo. Jak tak zrobisz, to formalnie będziecie nierozłączni, ale wasza relacje będzie gnić. Jak nie weźmiesz ślubu, to relacja się rozpadnie.


> Czy to coś da? Czy ten papierek będzie nakazywał się partnerowi opamiętać w czasie nadchodzącej zdrady?

Kolejna bzdura. Papierek nie chroni przed zdradą. Papierek może co najwyżej zagwarantować, że ktoś komuś będzie płacił alimenty.

Zrozum -- papier to papier. A relacja z drugą osobą, to inna rzecz. To zupełnie niezależne sprawy: spędzać z kimś życie, bo tak chcesz, a być z tym kimś związanym formalnie.

20

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie
Gary napisał/a:

Inteligenta osoba doskonale wie, że posiadanie dzieci jest jedną z tych rzeczy, które warto w życiu doświadczyć. Inaczej uważają tylko te osoby, co się pieluch i nieprzespanych nocy boją (śmiechu warte!).

Ty serio tak, czy tylko się zgrywasz?

21

Odp: Pytanie na śniadanie o małżeństwie
Gary napisał/a:

Jak słyszę takie coś, to wiesz co widzę? Starą zgorzkniałą babę, która w wieku 40 lat z zazdrością, nienawiścią, wyrzutem sumienia ze swojego zmarnowanego życia zazdrości tej 22-letniej "gówniarze", która ma bobasa i jest szczęśliwą, ładną, promieniejącą mamuśką. Inteligenta osoba doskonale wie, że posiadanie dzieci jest jedną z tych rzeczy, które warto w życiu doświadczyć. Inaczej uważają tylko te osoby, co się pieluch i nieprzespanych nocy boją (śmiechu warte!).

Akurat takie zdanie "brak dzieci=inteligencja" wrzucił na fejsa mój znajomy, jakieś 26 lat ma. Tym samym wywołał sporą dyskusję, z której zrodziły się moje przemyślenia.

Gary napisał/a:

Ha! Ha! Zatrzymać faceta na dziecko. LItości! Gdzie takie panują poglądy? Tak było kilkadziesiąt lat temu. TEraz jak kobieta zajdzie w ciążę, to wcale nie musi się od razu żenić z ojcem dziecka, nie musi być w związku. Honorowo on powinien razem z nią to dziecko wychowywać, ale jeśli się od tego wymiguje, to przynajmniej powinien łożyć na nie pieniądze -- to zasądzi sąd.

Gdzie panują takie poglądy? U mnie na osiedlu big_smile Swoją drogą to tylko zdanie podkreślające, że w tym fikcyjnym przypadku o chcianych czy niechcianych dzieciach nie ma mowy.


Gary napisał/a:

Kolejna bzdura. Papierek nie chroni przed zdradą. Papierek może co najwyżej zagwarantować, że ktoś komuś będzie płacił alimenty.

Aaah. Spokojnie. Jestem młoda i głupia, jak to się mówi, więc po prostu pytam, podając wymyślony przykład pary, który mi chodził po głowie, czy papierek ma jakiekolwiek znaczenie. Osobiście nie spieszy mi się do urzędu.
I w ten sposób przynajmniej wiem, co sądzą o tym inni i sama kształtuję swój pogląd na sprawę. W ogóle mam wrażenie, że dla Ciebie z mojego postu śmierdzi tongue

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pytanie na śniadanie o małżeństwie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026