Nataluszek napisał/a:Napisałam jak to może wyglądać ze strony męża autorki.
Poza tym, albo nie potrafisz, albo nie chcesz czytać ze zrozumieniem. Uczepiłaś się tematu seksu jak rzep psiego ogona.
Cóż, na marne idzie tłumaczenie bo wszystko odbija się jak grochem o ścianę.
Wysil się trochę i zinterpretuj moje słowa, a nie rzucasz oceną mojej wiedzy tudzież niewiedzy.
Autorka napisała:
"Nie nazwalabym tego nudą w łóżku. Bo uważam że nudno nie było. Seks był udany. To była jedyna rzecz, której nie robiłam bo na prawdę nie sądziłam ze to takie dla niego ważne. Jesteśmy razem ponad 10 lat. Kiedyś mnie spytał czy bym nie chciała, ja powiedziałam że chyba nie i on już nigdy nie naciskał..."
Oczywiście można by dywagować, czy aby na pewno wszystko. Ale po co? Przecież anonimowo pyta o radę, po co miałaby kłamać.
Na co Ty jej odpowiedziałaś:
"Może dla Ciebie nie było nudno, ale skoro on znalazł inną to mu najwidoczniej tak.
Tak- to jest ważne. Skoro raz poprosił i prośba skończyła się fiaskiem, to miał się prosić? Poszukał innej, która zrobiła to za Ciebie."
On raz zapytał, ona raz odpowiedziała, że CHYBA nie... on do tematu nie wrócił... i to daje mu moralne prawo do zdrad??
Zresztą, nie wiem, czy wyłapałaś, kiedy zdradził, ona była w ciąży. Wiesz, kobiety różnie znoszą ciążę, czasem czują się nieatrakcyjne (jeśli facet nie potrafi zadbać, by tak się nie czuły) czasem seks jest zabroniony...
Bardziej fakt jej niedyspozycji i braku seksu w ogóle był powodem tego, że poszukał czegoś na boku. Cała reszta to próba wytłumaczenia świństwa, jakiego się dopuścił.
Teraz to ona potrzebuje kochającego, cierpliwego męża, który zrozumie, że jej wyobraźnia i świadomość, że był z inną może zaburzać proces uzyskania radości z bycia razem. Najgorsze co może zrobić, to pozwolić jej myśleć, że to jej wina, że zdradził, że tamta dała mu coś, czego nie dała mu żona.
I ja nie twierdzę, że to dobrze, że trwają w takiej stagnacji. Tylko daleka jestem od winienia autorki za ten stan.
A seks ma dawać radość obu stronom. Ja nie chciałabym nawet, by ktoś dla mnie się poświęcał robiąc coś czego nie lubi. Partner to coś więcej niż tylko zaspokajacz moich potrzeb seksualnych.
Wszystko to obgadania. Gdyby po każdym zawahaniu się co do spełnienia fantazji seksualnej partnera ludzie się zdradzali, byłyby same zdrady.
I jeszcze raz podkreślę, uważam, że seks w związku jest niezwykle ważny.
Zapewniam Cię, że czytam ze zrozumieniem.Ale rzeczywiście czasem czuję się jak z innej bajki. I tylko świadomość, że jednak jeszcze istnieją ludzie podobnie myślący, daje mi poczucie, że świat tak całkiem nie zszedł na psy i jest dla niego jakaś nadzieja.
Pozdrawiam Cię serdecznie 