@Vian, nie wiem czemu przyłączasz się do trendu podawania ekstremalnych przykładów. Sam widzę ludzi, których praktycznie nic nie trzyma, traktują się bardzo źle, a mimo wszystko są razem. Miałem na myśli głównie takie przypadki.
Dlatego, że jeśli mówimy o powtarzających się, regularnych gwałtach w związku, to właśnie z reguły SĄ takie przypadki. A jeśli mówimy o jednorazowym przypadku, to z reguły kobieta nie zdaje sobie sprawy z tego, że to gwałt, bo gwałt kojarzy się z brutalną przemocą, a nie np. pijanym partnerem, który korzystając z faktu, że jest 2 razy cięższy i 3 razy silniejszy zwyczajnie "zrobi swoje". Ale te kobiety z reguły wiedzą, że COŚ jest nie tak, mogą tego gwałtem nie nazywać, ale zawsze zdają sobie sprawę, że to nie tak powinno wyglądać i jeśli sytuacja się powtarza, odchodzą.
dziewczyna w końcu dała się namówić/uległa SWOJEMU chłopakowi, a potem się źle z tym czuła i uznała, że to gwałt był, bo ona tak naprawdę nie chciała... Krzywdy jej nie zrobił, nic się z nią nie stało, ot, po fakcie poczuła się "zbrukana". Ale nie odeszła od chłopaka, nie zakończyła związku, nie porozmawiała i nie wytłumaczyła. Uznała, że to był chyba gwałt i teraz cierpi wewnętrznie nic nie zmieniając.
Myślę, czy kojarzę taki przypadek, że dziewczyna czuje się zgwałcona, ale nic kompletnie z tym nie zrobiła... Chyba nie. Tzn może, ale musiał zaginąć, więc to raczej rodzynek. Z reguły zawsze są jakieś reakcje - awantura, rozmowa etc.